Archive for the ‘Czytanki (nie)oszołomów’ Category

Czytanki (nie)oszołomów – 22. maja

Voit znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi osobistego bloga, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba – ostry i zaangażowany.

Założyła drugiego, w którym rozmawia. Z Andrzejem Celińskim, człowiekiem opozycji, „Solidarności”, również lewicowcem, ale przede wszystkim prostolinijnym ideowcem, pasjonatem. Takim, który trudno się mieście w ramach polskiej partyjniackiej polityki. Warto oba blogi czytać…

———————————————————-

Andrzej rozmawia z Voit

Z Andrzejem Celińskim znamy się nie tak długo. Nie pamiętam, jak go poznałam, ale z tego, co mi gdzieś świta, ślizgał się po wypolerowanych podłogach na Rozbrat, żeby pogadać ze mną w jakiejś lokalnej sprawie. Spóźnił się, ja czekałam zupełnie spokojnie. Był wtedy chyba wiceprzewodniczącym SLD. Spodziewałam się poważnego człowieka w garniturze, a trafiłam na faceta w rozchełstanym krawacie i szopie na głowie. I pewnie na długo zapamiętam ten ślizg po posadzkach.

Nasz – mój w zasadzie -  pomysł jest taki: pogadamy sobie z Andrzejem o tym, co się ostatnio wydarzyło. Potem oddajemy głos Wam. Andrzej jest wodoodporny i to on i tylko on będzie na tym blogu odpowiadał na Wasze pytania. Dzisiaj go nie będzie -  ugrzązł gdzieś po Warszawą, ale jutro odpowie na wszelkie pytania. Raz w tygodniu będziecie mieć go do swojej dyspozycji.

——————————–
- Dramat goni dramat – najpierw katastrofa w Smoleńsku, teraz powódź. W międzyczasie kampania wyborcza. Chciałbyś być teraz na miejscu Tuska?

- Tak. Jakkolwiek to brzmi. I jest niedorzeczne. Polska ma swoje pięć minut na lepsze pozycjonowanie się w Europie, w świecie. Od jakości rządzenia, od głębokości i tempa zmian zależy nasza przyszłość nie na jedno ani nawet kilka pokoleń. To czas wielkiej historii. Być premierem to wielka rzecz. Zazdroszczę. I mu kibicuję. On jeden pośród tylu twarzy „gladiatorów” współczesnej polskiej polityki, tego sejmu, liderów tych partii – autentyczny. Skupiony, dorzeczny, wkurzony, kiedy trzeba. Ja z innej jestem bajki, nie uznaję neoliberalizmu jako dobrej perspektywy dla większości, i dla Polski, ale szanuję Tuska.

- Polacy mają to do siebie, że wiecznie narzekają na władze – rząd powinien a nie zrobił, premier powinien, Sejm powinien… Rzadko jesteśmy zadowoleni. O czymś takim, jak katastrofa w Smoleńsku mogliśmy co najwyżej poczytać w kryminałach Clancy’ego. Do tej pory to było coś w rodzaju political-fiction. Jak w tym wszystkim widzisz mechanizmy konstytucyjne? Zadziałały, czy nie?

Jak idzie o opanowanie skutków – zadziałały. Państwo funkcjonuje tak, jak funkcjonowało. Inna rzecz, że prezydent niepotrzebnie tam leciał. Że coś było tam nienaturalnego i w samej decyzji, i w jej konsekwencjach. Zginał prezydent. Zginęło jeszcze 94 ludzi. Niepotrzebnie. W tej katastrofie zakodowana jest jakaś bezgraniczna lekkomyślność. Nie rozumiem tego wszystkiego. Nie akceptuję.W żadnym przyzwoicie urządzonym państwie „naszego świata” nie do przyjęcia jest taki skład pasażerów jednego samolotu. I lądowanie w takich warunkach. To skrajna nieodpowiedzialność. Bo co – prezydent ważniejszy niż państwo, które reprezentuje? Co z procedurami? Co z rozumem, jeśli brak procedur? Gdzie w tym premier, gdzie minister obrony narodowej? Nikt nie poważy się powiedzieć, ze tak się nie robi?

- Dlaczego „prezydent tam niepotrzebnie leciał”? Miał nie lecieć?!

- Nie. Hołd ofiarom został, w imieniu Państwa Polskiego, złożony trzy dni wcześniej. Z punktu widzenia naszego interesu jest doprowadzenie do „zamknięcia” tej sprawy z Rosją. Można pomyśleć, że stosowniej byłoby, aby po stronie rosyjskiej zapraszającym był prezydent. Wówczas po stronie polskiej byłby też prezydent. Ale było inaczej. W końcu to Putin dzisiaj ma największy wpływ na Rosję. A jego partnerem jest polski premier, a nie prezydent. Katyń nie może być miejscem rywalizacji.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 2010-04-02

Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów.

Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego – świetnego i trzeźwego blogera Ezekiela. Warto zapamiętać i sobie wprowadzić ten nick do rss, bo na Salonie24 to już egzemplarz zanikający…

Azrael

——————————————————————————————————————–

Śmierć papieża nie mogła nic zmienić


Tematu miałem nie podejmować, bo sprawa rocznicy śmierci Jana Pawła II dość mocno jest eksploatowana w mediach i w różnorakich wspominkach rocznicowych. Jak każdego roku wspomnienia o Papieżu – Polaku dzielą się na te infantylne, próbujące nie być infantylnymi i te, które infantylnie walczą z infantylizmem tych pierwszych.

Do pierwszych odnosić się chyba nie trzeba, bo wszyscy mniej więcej wiedzą o jakie teksty chodzi. Drugie zawierają jakieś osobiste wspomnienia w stylu „ciocia piekła ciasto, wybiła 21:37 i niniejszym ingrediencją słodkości stały się łzy” okraszone nieśmiałą prośbą o błogosławieństwo lub deklaracją zazdrości odnoszącej się do świętości i czystości. Ostatni rodzaj notek to te, które dziwują się, że JPII stał się albo pustym sloganem polityczno – medialnym, albo brandem wykorzystywanym przez producentów dewocjonaliów. I mnie osobiście to zdziwienie chyba najbardziej dziwi.

Jan Paweł II umierał w atmosferze narodowego poruszenia któremu – aż głupio się przyznać – i ja trochę uległem. Telewizje muzyczne zaprzestały nadawania, jakby muzyka miała zburzyć ten nastrój. Tele 5 postanowiło wstrzymać emisję pornosów. Narodowe histerie to nasza specjalność. Codzienność szara, leniwa, gnuśna i wroga raz na jakiś czas przerywana jest zrywem. Papież umarł!

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 9 stycznia

Jutro, po raz 18. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak znów będzie szalał w telewizji, choć on zawsze, pozytywnie, szaleje. I jak co roku nastąpi głęboka polaryzacja „autorytetów” wobec tego, co Jurek robi. Z jednej strony entuzjaści jego działalności, do których i ja się zaliczam, z drugiej jego gorący przeciwnicy, którzy robią wszystko, aby zdezawuować jego poczynania. Oczywiście, z powodów moralnych, ale i finansowych. Nie chce mi się co rok czytać o tym, wolę patrzeć na dzieci, którym Jurek pomaga, i na tysiące ton sprzętu i medykamentów kupione za pieniądze ze składek.

Znalazłem jednak coś, co trochę na marginesie, ale z wielką swadą, odnosi się do sprawy. To wpis doskonałe blogera ezekiela. Oto on, polecam go gorąco, jak i inne jego materiały.

—————————————————————————————————————————————

Owsiak, świetlówka i moralne wzmożenie


Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy serca napełnione dobrą nowiną, pokrzepione ciepłym słowem i żołądki zasilone wódką nabierają nowej energii do działania. Energia bardzo się przydaje, ponieważ już na początku roku okazuje się, że należy stawić czoła hordzie cywilizacji śmierci. Oto bowiem nadciąga koszmar polskiej prawicy – Jurek Owsiak z tymi swoimi TRZY, DWA, JEDEN, z tymi serduszkami, respiratorami, pompami infuzyjnymi, i z tą rób tą-co-chceta, która infekuje młodzież do tego stopnia, że ta tłucze szyby, pije wódkę i zabija sąsiadów w podarku na osiemnastkę. Wiadomym jest, że róbtacochcetyzm zepsuł, zeszmacił całe pokolenie, działając jak wychowanie bezstresowe, od którego Zachód kaszle, czka i mu bokiem coś wychodzi od wielu, wielu lat. Pokolenie „róbta co chce ta”, to pokolenie, które zabroni swoim dzieciom mówić do siebie „mama” i „tata”, zamiast Bożego Narodzenia ustanowi Święto Świateł, a śpiewanie kolęd zastąpi śpiewaniem „Last Christmas” Georga Michaela, który podczas wykonywania tego utworu jeszcze udawał normalnego człowieka.

Read More

Tragedia na Uralu

Posted 06 gru 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Rosja, Społeczeństwo

Miałem zatytułować ten artykuł, jak zwykle, „Czytanki (nie)oszołomów”, ale to zupełnie inny temat. Wyjątkowy, przejmujący
Dwa odcinki reportażu Polaka mieszkającego w Permie, Gabriela Michalika, opisujące tragedię i to co się po niej stało,w klubie „Chromaja Łoszadź”. Napisany z wyjątkowym talentem.

Tym razem bez żadnego komentarza, jak się pojawią nowe części, zapewne je zamieszczę.

—————————————————————–

Tragedia na Uralu


Jestem tu. Marznę przed klubem „Chromaja Łoszadź” w Permie i wiem mniej niż moja przyjaciółka, która te same zdarzenia śledzi za pośrednictwem telewizji w Środkowej Azji.

Bywałem w tym klubie rzadko. Tłok, hałas, rozbrykana klientela w rodzaju 15-20 latków zajeżdżających przed knajpę hummerami. Ale wczoraj chciało tam być pół miasta. Kto dostał zaproszenie na ten wieczór, mógł się uznać za VIP-a. Świętowano ósme urodziny klubu.

Ktoś dla kawału zapalił racę. Od niej zajęły się fajerwerki zmagazynowane w lokalu. Miały być odpalane na zewnątrz. Wybuchły w środku. Spaliło się 112 osób. Sto a może dwieście (oficjalne i nieoficjalne komunikaty nie są zgodne) cierpi w szpitalach. Umierają. Co chwilę serwisy podają nową, większą liczbę ofiar śmiertelnych.

Podobno w klubie było dwa razy więcej osób niż pozwalały przepisy. Właściciel naruszył wszystkie wymagania przeciwpożarowe. Łamał je przez lata budując i urządzając knajpę, złamał je szczególnie tragicznie wczoraj: składając w klubie fajerwerki.

* * *

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 7. października 2009

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Ekologia, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. Marta Śmigrowska, („Zmiany klimatu a sprawa polska”) a poświęcony jest sprawom klimatycznym.
W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu – warto na bieżąco śledzić te sprawy. Pani Marta robi to profesjonalnie, ale przystępnie. Warto!

————————————————————————-

Pali się moja panno! Polska perspektywa w bojach o klimat


Ludzie mają prawo wiedzieć więcej o negocjacjach klimatycznych. Dlaczego? Bo to ważna gra, jak nam to kiedyś pięknie wyśpiewał Edmund Fetting.

Postaram się rzucić światło reflektora na najważniejsze z polskiego punktu widzenia elementy negocjacyjnej układanki. Istotne niezależnie od tego, czy jesteśmy za, czy przeciw ochronie klimatu.

W negocjacjach klimatycznych mamy swoje miejsce i swój interes. Będą wielkie inwestycje, poważne koszta i wielkie zyski.

Tym bardziej dziwi, że polscy politycy nie pochylają się nad polityką klimatyczną z odpowiednią czułością. Stawia nas to obok Rosji, która również zachowuje się, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi i nieuchronności zmian. A Rosja, jako eksporter paliw kopalnych, na polityce klimatycznej mocno straci…

W wielkiej klimatycznej polityce nasi rządzący budzą się z letargu raz na chwilkę, wyruszają do Brukseli („bo Unia znów coś tam grzebie przy klimacie”), grożą wetem, uzyskują ustępstwa (lub tylko mgliste obietnice), wracają i ogłaszają sukces.

Gaszą pożar. Nie wiedzą jednak, gdzie się pali i dlaczego. Nie pali się w Brukseli – my sobie w ramach Unii z transformacją energetyczną damy radę. Obgadamy, poblokujemy, damy radę. Palić się będzie na szczycie w Kopenhadze i później, jeżeli nie uda się uzgodnić dobrego porozumienia klimatycznego. Bo wg najrzetelniejszych gremiów naukowych emisje powinny osiągnąć szczyt i zacząć spadać nie później niż w roku 2020. Potem będzie znacznie trudniej i znacznie drożej.

A media? W mediach rwetes. O la Boga! Unia chce usiąść wielkim zadkiem na naszym skromnym budżecie! Jest barwnie, dramaturgicznie, ale społeczeństwo nie dowiaduje się, co tak naprawdę się w tej Kopenhadze wydarzy. A ludzie mają prawo wiedzieć.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 23. października

Posted 24 paź 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

W starym, trochę zaniedbanym cyklu dziś znów (po raz 3.?) bloger, biznesmen i działacz społeczny, niekonwencjonalny Ras Fufu. Dziś problem trochę z marginesu politycznego, ale szalenie ważny i przenikliwie pokazany. Zapraszam!

————————————————————————————————————————————–

Polska polityka gnije, bo zgniły jej samorządowe fundamenty


Ostatnio dwa razy odwiedziłem rady miejskie. Jeśli to ma być szkoła w której się rodzą polskie talenty polityczne, to już rozwiązałem tą zagadkę nieudolności polskiej polityki. Siedzę właśnie jako konsultant na jednej z rad miejskich i jest to niewyobrażalne marnotrawstwo czasu, niewiarygodnie nudne. Za publiczność w dwóch miastach które odwiedziłem robią głównie lobbyści oraz strażnicy miejscy, nie wiedzieć czemu stale kręcący się w godzinach pracy na loży publiczności.
Kto normalny przebrnie przez to niewiarygodne zbieractwo paplaniny, czczej gadaniny, poruszania trywiów przez osoby bez wiedzy fachowej, a przekonane że pojadły rozumy? Kto przejmuje się stanowiskiem Rady Warszawy w spawie kotów wolno żyjących? Pierdy opowiada się takie, że radni kwikają ze śmiechu. Kot jest bytem poczętym. Pół godziny o kotach. Nudne niesamowicie i niewiarygodnie. Marnotrawstwo czasu. Ultrakatolicy skierowali porównanie kota do człowieka do komisji etyki, nie wiadomo czy żartem, czy nie. Teraz głosuje się nad zamknięciem dyskusji o kotach. Przy okazji kłótnia o to ile osób głosowało. Ta rada trwa już 11. godzinę, jest 9-ta wieczór. Szatniarka już zamyka szatnię, jak obwieszczono przez mikrofon. Ktoś powiedział na jakąś panią „biurwa”. Sala zdominowana jest przez starsze wiekiem pracownice biurowe w okularach.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 26. września

O sprawie Alicji Tysiąc przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” miałem jeszcze ochotę napisać jeszcze raz, w kontekście spraw natury etycznej i moralnej. Ale jest to dyskusja z głuchym o kolorach, daruję sobie. Warto jednak zamknąć temat głosem kogoś, kto jest autorytetem niepodważalnym, w dziedzinie prawa i swobód obywatelskich. A kimś takim jest profesor Wojciech Sadurski, prawnik, ale również wybitny publicysta, wykładający we Florencji, w Australii, w na warszawskiej UW. Oto jego opinia o tej sprawie i ocena stanowiska publicystów prawicowych;

———————————————————————————————————————————————-

Płoną stosy

Stopień histerii, jaką wyemitowali z siebie niektórzy publicyści katolicy po wyroku sądu katowickiego w sprawie paskudnego artykułu w Gościu Niedzielnym, przebił chyba wszystko, co słyszeliśmy ostatnio w naszej umęczonej Ojczyźnie. Co o tym wyroku mam do powiedzenia – powiedziałem dwa dni temu w Warto Rozmawiać, kto nie oglądał a jest zainteresowany – niech sobie jakoś to w Internecie znajdzie (przy okazji – z góry dzięki za podpowiedzenie mi, jak to sobie odnaleźć, bo lubię oglądać siebie, zwłaszcza teraz, gdy dieta-cud zrobiła swoje), będzie powtórka w TVPolonia w najbliższy wtorek wieczorem, więc zapraszam.

W największym skrócie – wydaje mi się, że paskudztwo, jakie napisał ksiądz Gancarczyk na temat orzeczenia w Strasburgu (że sędziowie Europejskiego Trybunału postępują równie okropnie, jak nazistowscy mordercy) i o Pani Alicji Tysiąc (że dostała pieniądze za to, że nie udało jej się zabić swojego dziecka, czego chciała) – mieści się niestety w sferze chronionej przez bardzo szeroko I wspaniałomyślnie rozumianą wolność prasy. Jako liberał mówię to z pewnym bólem, ale uważam, że ceną wolności prasy jest także ochrona pewnych wypowiedzi niemądrych, paskudnych I brutalnych. Tak właśnie oceniam artykuł księdza Gancarczyka – co zresztą powiedziałem mu prosto w oczy w programie Jana Pospieszalskiego, na co mam jakieś półtora miliona świadków, bo podobno tylu widzów ogląda WR, mimo bardzo późnej pory.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów, czyli prawicowi popaprańcy

Posted 29 lip 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Polska, Popaprańcy, Prawica, Społeczeństwo

Chciałem sam na ten temat napisać, ale Jan Osiecki, dziennikarz „Newsweeka”, zrobił to nie tylko dokładnie, ale również z odpowiednią dozą humoru.

Po sprawie Pani Katarzyny S., znanej jako kataryna w polskim internecie, to druga afera, związana z blogerami. Choć Panią Szmidt trudno nazwać „blogerką”, ponieważ to czym się ona głównie zajmuje, to kradzież własności intelektualnej. Jej pisanie polega na kradzieży materiałów z innych stron internetowych, a następnie wklejanie ich u siebie. Poza tym znana jest z inicjatyw, które zakłada i tworzy taśmowo, a potem je niszczy. Nikt drugi w polskim internecie tak nie kompromituje prawicy, i jednocześnie blogerów. Druga Pani, Małgorzata Puternicka, jak sądzę, miała dobre intencje, natomiast ich wykonanie powierzyła skrajnym oszołomom. A codo Pani Anny Walentynowicz… cóż, teorie spisku zostały przez nią i jej znajomych, Wyszkowskiego i małżeństwo Gwiazdów mocno wsparte…

Azrael

———————————————————————————————————–

Kompromitacja a la prawica


Kochajmy naszych prawicowców, bo tak szybko się kompromitują. Tragikomedia pt. „benefis Pani Anny Walentynowicz” – dobiega końca. Sprawa będzie jednak długo budziła nie tylko uśmiech, ale również poczucie niesmaku. Dla tych którzy nie znają nie śledzą tak dokładnie okolic prawej ściany naszego internetowego zaścianka krótkie streszczenie.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 18 lipca

Posted 18 lip 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Media

Internet wprowadził do przekazu nowe wartości, które nie tylko uzupełniają słowo pisane, ale często je zastępując. Video, zdjęcia, czy screen casty mogą być samodzielnymi formami przekazu. I wtedy to słowo jest uzupełnieniem.

Oto nowy, ale oparty o dobre, amerykańskie wzory blog (portal?), reprezentujący zdjęcia reporterskie i publicystyczne, w wyjątkowej jakości.
Strona założona została przez Piotra Macurę, dziennikarza, fotografa portalu Interia. Mając dostęp do zdjęć, postanowił je udostępnić szerszej publiczności. I naprawdę warto, ponieważ i jakość i wybór tematów, jest bardzo ciekawy.

Oto dwa zdjęcia przykładowe, a reszta na stronie 990 pixeli

tour-de-france

pampeluna

Czytanki (nie)oszołomów – 4 lipca 2009

Dziś w ramach stałego, acz trochę ostatnio zapomnianego cyklu, mini nowelka mojego serdecznego druha blogowego, Galopującego Majora.
Futurystyczna, ale głęboko osadzona w realiach i problemach naszego kraju i aktualnych dyskusji o moralności, etyce – i niestety, również polityce…

————————————————————————

Barbarzyńcy

Pierwszy raz barbarzyńcami poczuliśmy się u rodziców. Może zabrzmi to śmiesznie, ale zawsze myślałam, że akurat u nich będziemy bezpieczni. To Marek powiedział, że chcemy mieć dziecko. Ja za bardzo się bałam. Może rzeczywiście, przy całym moim wyszczekaniu, to właśnie ich się obawiam najbardziej. Z początku było nawet miło. Ojciec uśmiechnął się, wyciągnął portfel i spytał się czy dziecko musi być prima sort. Zawsze tak mówił, gdy dawał nam kasę. Kiedyś mnie to nawet śmieszyło. Matka ofuknęła go wzrokiem, rzuciła mi się na szyję i uradowana szepnęła: nareszcie. I że pomogą, i że jak najszybciej musimy się przeprowadzić do lepszej dzielnicy. Najlepiej sprawę załatwić od razu, bo potem już nie ma czasu.

- Czasu będzie aż nadto – przerwał jej Marek – zamierzamy spłodzić to dziecko. I naturalnie urodzić.

- Jak to spłodzić, urodzić? Fizycznie?

Potem były krzyki. O wstydzie, o nieodpowiedzialności, świńskiej grypie prababki, sąsiadach, kwarantannie, i o barbarzyńcach. To chyba ubodło najbardziej. Mieliśmy ryzykować zdrowie naszych dzieci, jak jakieś dzikusy. W imię wsobnych zachcianek – jak powiedział ojciec. Szybko wyszliśmy. Poczułam się jak wygnaniec, parę godzin płakałam.

Drugi raz był w kolejce. Okazało się, że tych barbarzyńców w Warszawie jest więcej, o wiele więcej. I akurat wtedy, w ten cholernie upalny dzień, gdy padły wszystkie serwery, chyba wszyscy razem stali do tej jedynej, hinduskiej lecznicy. Z godziny na godzinę, polewając głowę lodowatą wodą stałam w tej kolejce wściekła, i z coraz bardziej obłędnym wzrokiem obmyślałam jak wejść bez kolejki. Albo chociaż wykłuć komuś oczy. Zaczęłam naprawdę czuć się jak dzikuska.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 15 czerwca

Posted 15 cze 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Media, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Dziś w lekko zapomnianym cyklu doskonały tekst p. Romy Przybyłowskiej w Studio Opinii, o sprawie aktorki Anny Cugier-Kotki. Perełka!

——————————————————————————————————

Pół kantem, pół serio

Jakie czasy – takie formaty. Polska od tygodnia śledzi „na żywo“ – rozterki i dramaty heroiny marketingu. Suspensu nie brakuje. O samym napadzie nadal nic pewnego – w jakim odbył się świecie: realnym czy wirtualnym. Aktorka, choć stale coś wnosi (pewnie z inspiracji reżysera), robi wrażenie, jakby jej przy tym nie było. Miotana sprzecznościami i pogubiona jak uczniak, jakoś nie przyswoiła, co się tak naprawdę zdarzyło…I kiedy? W sobotę… a może w piątek (jak doniosła Rzplita)? I komu w końcu nieszczęsna ma wierzyć: swoim słowom – czy własnym oczom? Jeszcze gorzej z nami, którzy mogliśmy towarzyszyć jej rozterkom i dość różnym próbom ujęcia faktów, nie będąc w stanie nadążyć z dobrą wiarą za kolejną wersją. Zwłaszcza, gdy jedyny napastnik zaczął się „rozmnażać“, a zadane ciosy – przemieszczać na ciele. Dramaturgia faktów też nie przystawała do zachowań bohaterki. Gwałt zadany nietykalności człowieka był tylko częścią gwałtu dokonanego na logice zdarzeń.

Nie często się zdarza, żeby aktor za reklamowane treści – obrywał osobiście. A już aktorka o puszystym nazwisku, z dużą zdolnością przystosowania poglądów – to prawdziwa rzadkość. Kiedy została niecnie zrepresjonowana, w biały dzień, pod zwyczajnym sklepem, przez nieznanych sprawców – było ciekawe, za którą partię dała… głowę. Tym gorzej, że w ostatnim spocie ufała jeszcze PiS-owi. Mniejsza o partie – na ręczny „dyskurs“ pod budką przyzwolenia nie ma. Jakby nie było – poturbowano kobietę…może nawet opozycjonistkę. Dla reputacji kraju, gdzie podstawowe wolności są (znowuż!) „poważnie zagrożone“, nie jest to błahostka. Kto wie, czy nie minęliśmy już Białorusi… a może teraz już trzymamy kurs na Chiny? Nic dziwnego, że w szczerym odruchu potępienia opinia publiczna zapragnęła dopaść bandziorów, nawet wykształconych „z twarzy“. Toteż, zagryzając paznokcie, oczekiwaliśmy, kiedy bohaterka wreszcie złoży zeznanie, a policja zacznie ścigać. Mijały dni, ale akcja stała w miejscu. Dziwnym trafem aktorkę, sprawną w udzielaniu wywiadów, dopadało gwałtowne zmęczenie, gdy trzeba było złożyć zeznania. 5 dób minęło od napadu zanim dojrzała jako ofiara i policja mogła z nią porozmawiać w zaciszu domowym. Nie wiemy, czy sińce się uchowały, obdukcja – nie bardzo.

W końcu to „kryminal“, a zgodnie z zasadami gatunku, wątpliwości i suspens powinny wciąż rosnąć. Choć trudno się oprzeć wrażeniu, że fakt, który „wyciekł“ do prasy, był jeszcze mocno niedojrzały. Poszedł pod walce – zanim zdołał się wyklarować (stosownie do potrzeb) i obrosnąć w sensowne realia. Nie wszystko da się zapiąć od razu na ostatni guzik…

Czas wreszcie wyjaśnić, że byliśmy świadkami śmiałego eksperymentu z dziedziny reklamy hybrydowej, która jest oryginalnym osiągnięciem pis-aru. Otóż słynny spotowy serial, który z powodu wewnętrznej przemiany bohaterki narobił tyle hałasu – niezauważenie przeszedł w „reality show“ z tą samą aktorką w roli głównej… O ile pierwsza część tej political-fiction była dziełem fachowców i nie wykraczała poza kadry zamówionych klipów, o tyle dalszy tok scenariusza, już w normalnych realiach (jeśli można mówić o normalności), powstawał na żywo – w pełnej improwizacji „reżyserów rzeczywistości“. I wcale nie jest pewne, że został już zakończony. Potwierdzają to nie tylko kolejne korekty, dokonane przez aktorkę w Superstacji, a potem w TVN24 – gdzie zawsze jest coś „nie tak“. Wciąż nie mamy pewności, czy p. Ania wie, w czym gra, i rozróżnia światy: np. kiedy kończy się rzeczywistość filmowo-reklamowa, a zaczyna polityczna gra w „realu“? Budząc sprzeczne wrażenia, zamiast w klimacie współczucia znalazła się „w kręgu podejrzeń“- jak mówi jej ostatni klient. Czy o to chodziło? ….

Całość artykuły można przeczytać w Studio Opinii.

Czytanki (nie)oszołomów – Lothian

Taki dziś wyjątkowy dzień – w związku z tym wpis niecodzienny – jeden ze stałych komentatorów, emigrant, ale związany emocjonalnie z Polską – Lothian.

Oto jego refleksje wyborcze

——————

Wybory na emigracji.

Wróciłem właśnie z konsulatu i prawie na gorąco piszę te słowa. Trzy dni temu oddałem swój głos na proeuropejską listę w Wielkiej Brytanii. Dziś zrobiłem to samo w Konsulacie RP w Edynburgu. Głos swój oddałem na opcję, dla której silna Polska, polska racja stanu jest nierozerwalnie związana z silną i mocno zitegrowaną Europą. Przy każdej okazji powtarzam, że nie stać nas, jako społeczeństwa, na wysyłanie do Brukseli ksenofobów, którzy będą prowadzić rozbijackie podchody w tym gremium. Rozwój mojego Kraju jest ściśle związany z rozwojem EU. Unia bez Polski sobie poradzi, Polska bez Unii nigdy. Tą prawdę pokazują ostatnie pięć lat. Nie trzeba być wielkim ekonomistą, by zauważyć, że dziś, w dobie kryzysu nie moglibyśmy nawet marzyć o w miarę stabilnej gospodarce bez unijnych dopłat i pieniędzy napływających do kraju od nas, emigrantów, które zasilają budżety domowe tysięcy polskich rodzin. Warto w tym miejscu wspomnieć o setkach, a nawet tysiącach miast i miasteczek, że ich budżety nie wytrzymałyby próby czasu bez unijnego dofinansowania inwestycji, które w tym czasie zrealizowano. To, co do tej pory tam zrobiono, bez funduszy z EU trwałoby dziesiątki lat kosztem wielu wyrzeczeń. Tego nie da się oderwać od naszego członkostwa w Unii. Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 05 – 01

Posted 01 maj 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Polska, Unia Europejska

Powinienem z okazji piątej rocznicy naszego wejścia do Unii Europejskiej napisać tekst rocznicowy, choć omówić wczorajszą konferencję, poświęconą temu problemowi. Jakoś nie mam ochoty, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak daleko nam jeszcze do pełnego świadomego uczestnictwa w Europie. Mój stan dobrze oddaje materiał znanego już i cytowanego przeze mnie Ras Fufu – dlatego zamieszczę go jako materiał rocznicowy;

———————————————————————————————————-

Polska propaganda szowinizmu narodowego odnosi sukces

Mam przyjaciół zapatrzonych w kraje Europy Zachodniej. Cieszą ich tamtejsze 5- do 6-ciokrotnie wyższe zarobki przy często niższych cenach żywności i innych usług. Ceny mieszkań potrafią być wyższe, ale nie zawsze- w Wielkiej Brytanii duża kawalerka w nowym budownictwie kosztuje 400 funtów miesięcznie, tyle samo co płaci mój kumpel w Warszawie. Relatywnie więc mają do dyspozycji kilkukrotnie większy budżet przy porównywalnej pracy.

Im bardzo odpowiada schludność i estetyka wielu tamtych miast, te równiutkie chodniki, zadbane trawniki, ta dbałość o każdy detal. Podoba się im ekologiczny transport zbiorowy, to że nawet w małych miastach wszędzie się dojedzie bez samochodu, a pociągi między miastami potrafią kursować co 30 minut. Podobają im się ścieżki rowerowe, to że samochody muszą ustępować rowerom pierwszeństwa na skrzyżowaniach dróg i takich ścieżek. Cieszy ich to że piesi mają pierwszeństwo jeśli tylko podejdą do przejścia dla pieszych. Cieszy ich uspokojenie ruchu w centrach miast, to że chodniki nie są zastawione samochodami tak jak w Polsce. Wystarczy przejechać z Czech do Polski by zobaczyć samochody parkujące na chodnikach!

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 03 – 20

Posted 20 mar 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Etyka, Kościół

Dzisiejszy dzień nie pozwolił mi na zamieszczenie własnego artykułu, ale był dość owocny, a jego pokłosie będzie można zobaczyć w internecie za dni kilka.

W związku z tym dziś coś innego – ale ciekawego. Jak wiecie, pisuję od pewnego czasu w gazecie internetowej „Studio Opinii”. Zbiera się tam, obok tuzów dziennikarstwa, również ciekawa ekipa ludzi do tej pory mniej znanych. Między innymi zaczęła tam publikować Magda Hartman, o której już swego czasu wspominałem. Oto jej debiut w zacnym gronie. A wkrótce – inne niespodzianki.

———————————————————————————————————————

Knotz przez całą noc

Kapucyn, ojciec Ksawery Knotz, wyrasta na głównego guru seksualnego kraju. Napisał książkę o seksie małżeństw katolickich i ma nawet stronę internetową, gdzie tej materii naucza. Udziela się na warsztatach i w telewizji. Wszędzie robi furorę. Jak się sam chwali w wywiadach, gdy wraz z lekarzem seksuologiem bierze udział w jakimś telewizyjnym show, to potem urywają się telefony – ale do niego, nie do seksuologa. Gdyż ludzie „chcą zastosować rozwiązania moralne, szczególnie w różnych trudnych sytuacjach. Chcą żyć zgodnie z Panem Bogiem i mają głód Dobrej Nowiny.”

Naturalnie jest to bardzo piękne. Ktoś dociekliwy zaduma się może, czy porad seksuologicznych powinna udzielać osoba od lat wielu żyjąca, w co wierzyć wypada, bez seksu, a z racji swego powołania pozbawiona wszelkich szans na małżeństwo. Ale powiedzmy, że w ramach zasady „równa szansa dla wszystkich” gotowi jesteśmy zaakceptować niewidomego krytyka malarstwa tudzież zakonnika – seksuologa.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 02 – 21 – O kryzysie

Posted 21 lut 2009 — by Azrael
Category Biznes, Czytanki (nie)oszołomów, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo

Jak zapewne moi czytelnicy zauważyli, o kryzysie piszę mało, żeby nie powiedzieć – w ogóle, choć jest skończonym ekonomistą. Powodów jest kilka;

- Jakbym miał komentować wypowiedzi polityków polskich na te tematy – to podobnie, jak oni… wyszedłbym na idiotę.

- Temat jest tak obszerny, że potraktowanie go wycinkowo zaciemnia sprawę, a do materiału przekrojowego trzeba by się przygotować, tego rodzaju materiałów nie pisze się „z pod małego palca”. Przekopanie się przez materiały to kwestia czasu – nie mówiąc o analizie i wybraniu z nich spraw rzeczowych. Nie mam w tej chwili zbyt dużo czasu na takie zabawy

- Po prostu jestem leniem… :)

Ale żeby nie pozostawiać Was, jako te sieroty w obliczu problemów, w ramach stałego cyklu zamieszczam dwa ciekawe artykuły, o dwóch różnych zagadnieniach, poruszanych obficie w mediach;

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 2009 – 02 – 07

Jak zapewne część z moich stałych czytelników pamięta, był czas, że publikowałem też teksty na politycznym portalu Pardon.pl. Zrezygnowałem jednak z niego, ponieważ jest to bardziej pudelek polityczny, niż miejsce opiniotwórcze. Nie jest to przygana, ani deprecjacja tego miejsca, ani dziennikarzy tam piszących, takie miejsca mają rację bytu, jak rację bytu ma „Superak”, czy springerowski „Fakt”. Redaktor Warzecha pisać gdzieś musi… bo inaczej poszedłby pewnie do polityki, a tak jest to przynajmniej z mniejszą szkodą dla społeczeństwa…

Na Pardon zaglądam, mam go w rss. Zaglądam tam nie dlatego, aby skonfrontować opinię, ale dlatego, aby poczytać artykuły najlepszej dziennikarki polskiego internetu - Magdy Hartman.  Ma znakomite pióro, ostre, i zapewne taki sam charakter. Łapie najostrzejsze tematy i pisze bez żadnych hamulców i tak zwanej poprawności politycznej. Na tle innych „dziennikarzy” tego portalu, którzy mają drewniane nie tylko ręce do pisania albo bezzasadnie pozują na fachowców (jak pewna gwiazdeczka, uważająca się, pożal Boże, za specjalistkę od spraw amerykańskich), Hartman zaskakuje nie tylko sprawnością, ale głównie charakterem. Wróżę jej dużą karierę w polskich mediach.

Oto próbka jej pisania;

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 24 stycznia 2009

Posted 24 sty 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Polityka, Polska, Prawo

Sprawa linczu we Włodowie i wyroku sądowego za tę zbrodnię jest przedmiotem szerokiej dyskusji, na temat zasadności wyroku, a także prawa obywateli do tak zwanej oborny koniecznej.

Oto dość ciekawy artykuł na ten temat, próba analizy prawnej tego zagadnienia.

—————————————————————————————————————-

Kilka słów o obronie koniecznej

Minął już tydzień od wyroku w sprawie linczu we Włodowie, a sprawa nadal wywołuje kontrowersje. Tydzień to sporo, w naszej newsowej rzeczywistości, sprawa powinna już zostać zapominana. Przeglądając jednak różne fora i portale (coraz mniej nieszkodliwe hobby, coraz silniejsze uzależnienie) zauważałem, że orzeczenie to podawane jest jako przykład jakiegoś sędziowskiego bezprawia wręcz, decyzji urągającej prawu i poczuciu sprawiedliwości. Generalnie ton tych wypowiedzi jest taki; prawo w Polsce uniemożliwia skuteczne bronienie się przed bandziorami, a obrona taka jest gorzej niż zbrodnie czy występki tych bandziorów.

Nie da się ukryć, że instytucja obrony koniecznej, ma w Polsce złą opinię. Aż 64 procent Polaków chce mieć prawo do skutecznej obrony, jeśli zostaną napadnięci w domu (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/polacy;chca;prawa;d…). Paradoks polega na tym, ze normy prawne gwarantują 100% Polaków prawo do obrony koniecznej, nie tylko w domu ale i wszędzie indziej gdzie się znajdują. Z tym że należy tu odróżnić dwie rzeczy:
1. To jakie regulacje zawiera tekst kodeksu karnego

2. Oraz praktykę ich stosowania, czyli interpretacje tych regulacji, oraz oparte na nich decyzje sadów i prokuratury.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 11 – 22

Lubię czytać fachowców. Internet pełny jest śmiecia, ale często można w nim znaleźć perełki, pisane przez ludzi, którzy po pierwsze wiedzą o czym piszą, po drugie, mają do tego, co piszą dystans, będąc jednocześnie zaangażowani.

Dziś, jak chyba mogę napisać, duszą dla mnie mocno bliska, zawodowiec – pasjonat, never6 (Nina) i jej analiza polskiego dziennikarstwa. Sam często na ten temat piszę, ale nie stać mnie na napisanie takiego przekrojowego, kompletnego i krytycznego materiału.

Pozdrawiam serdecznie, Nina

Azrael

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 11 – 15

Posted 15 lis 2008 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Polityka, Polska

Odejdziemy dziś od spraw bieżących, trochę oddechu się nam przyda. Zajrzymy do historii, za je kulisy, gdzie emocje i ludzkie odruchy miały wpływ na losy Polski.

————————————————————————————————————————————-

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 11 – 05

Posted 05 lis 2008 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, USA, wybory

Dziś wyjątkowo w środku tygodnia, z racji wyborów dwa doskonałe teksty, częściowe analizy wygranej Baracka Obamy i przegranej Johna McCaina;

—————————————————————————————————————————

Read More