Archive for the ‘demokracja’ Category

Marazm partyjniacki

Media robią wszystko, co mogą, aby podgrzewać atmosferę wyborczą, choć oficjalnie termin wyborów prezydenckich nie został jeszcze ogłoszony (dwie ostatnie niedziele września, lub pierwsza października, jak to sprawdził i opublikował na swoim blogu redaktor Krzysztof Leski). Co ciekawe, kompletnie nie wspomina się o drugich wyborach, samorządowych, które z punktu widzenia obywateli, mają znaczenie dużo większe. Zresztą nie tylko obywateli, ale również partii politycznych, bo to one będą bardziej rzutować wynikami na następne, parlamentarne, które zapewne odbędą się na wiosnę przyszłego roku. Taki kalendarz wyborczy narzuca nam polska prezydencja Unii Europejskiej.

Wybory samorządowe, które zresztą są również wyborami partyjnymi, nie skupiają uwagi mediów, ponieważ trudno zainteresować społeczeństwo sprawami tak przyziemnymi, jak gminne, czy powiatowe drogi, wodociągi, czy nawet szpitale. Nawet afery lokalne, wójta, burmistrza (prezydenci miast to dla partii już stanowiska selekcyjne, nie znajdą się wśród kandydatów ludzie z niesprawdzoną przeszłością…), mają inny, siermiężny posmak. Rzadko dociera do społeczeństwa jednak, że “rozgrywki regionalne” to nie tylko wojna o stołki, ale również walka o budżety, kasę, dotacje – o ogromne pieniądze, w przypadku metropolii kwoty idące w setki milionów, a nawet miliardy. Dlatego dziwić może to, media mainstreamu interesują się co i gdzie bąkną na wiecach i akademiach Sikorski, Komorowski, Olechowski i inni, mniej lub bardziej znaczący kandydaci, a nie tym, kogo poszczególne siły polityczne będą desygnować na obieralne stanowiska w samorządach gminnych, powiatowych i wojewódzkich.

Read More

Prawo wyboru

Posted 11 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych – nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście jest on sprawny i panuje nad ciałem.

Słowo eutanazja w Polsce, kraju, gdzie przygniatająca większość społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, budzi strach, Jest to słowo, którego użycie w pozytywnym, czy wręcz tylko dyskusyjnym kontekście, wzbudza emocje, nawet czasem agresję. Sama definicja encyklopedyczna zjawiska eutanazji ma kontekst czysto społeczny i prawny. Przypomnijmy ją, za Wikipedią;

Eutanazją określane jest zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej, gdzie motyw owacją jest skrócenie jej cierpień. Eutanazja dzielona jest na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.

Okazuje się, że samo odniesienie społeczne w Polsce nie jest wystarczające. Wynika to z tego, że w naszym kraju, pomimo, że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną świeckość państwa i oddzielnie instytucji świeckich od wpływów Kościoła Katolickiego, to jednak katolicy uważają, że etyka chrześcijańska musi być na tyle dominująca, że inne poglądy na wiele spraw muszą zostać jej poddane bez dyskusji. Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy obywatele chcą dostąpić łaski zbawienia i dokonywać świadomych i bezdyskusyjnych wyborów zgodnie z jej nakazami i zakazami. Próba narzucenia etyki chrześcijańskiej jest de facto ograniczeniem wolnego wyboru i praw człowieka, który się z nią nie zgadza. Zmuszanie innego człowieka do dokonywania wyborów zgodnie z narzuconymi siłą zasadami etycznymi, jest jej zaprzeczeniem. I państwo właśnie powinno mnie, za pomocą swoich praw, chronić przez narzuceniem przez innych ludzi tego, co chcę zrobić ze swoim osobniczym życiem. Życiem i śmiercią.

Read More

Kongres beznadziei

Posted 08 mar 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Kiedy ponad rok temu, w styczniu 2009 roku oglądałem telewizyjne przekazy z II Kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miałem wrażenie, że oglądam coś w rodzaju przedstawienia, ale jednak dość ciekawego. Wtedy zaprezentowała się partia i jej przywódca, Jarosław Kaczyński po liftingu, w nowych (a raczej – przenicowanych…) szatach. Wtedy to hasłem było – “My, partia konserwatywna”, a może nawet chadecka… partia ludzi z zasadami, kompetentnych fachowców partia przyjazna ludziom. I na dodatek – partia nowoczesna, z nowoczesnym przesłaniem modernizacyjnym. Tylko, że to przesłanie sprzedawali ci sami ludzie, którzy dwa lata wcześniej mówili i czynili zupełnie co innego. Ludzie, którzy pod pozorem programu naprawy państwa dążyli do opanowania struktur państwa i władzy, w celu eliminacji konkurencji politycznej, a także dużych grup społecznych, na wiele lat.

Kongres, który właśnie zakończył się w Poznaniu, pomimo, że był pełen blichtru i sztafażu w iście amerykańskim stylu, nie miał już ani krzty tamtego, nie tak dawnego klimatu. Było to spotkanie polityków partii opozycyjnej i zrezygnowanej, która doskonale zdaje sobie sprawę, że w najbliższym czasie nie ma możliwości powrotu do władzy. Nie ma takiej możliwości, ponieważ wyczerpała wszystkie możliwości i pomysły, jak odzyskać wpływy w społeczeństwie i jak na nowo przekonać, że warto jej zaufać. Nic nie jest wstanie przekonać wyborców, że PiS może być jakąkolwiek alternatywą. I tak jak kiedyś wyborcy uwierzyli, że Jarosław Kaczyński da im 3. miliony mieszkań, oraz, że to on dał im możliwość grillowania, tak teraz nie bardzo chcą wierzyć, że zapewni im wczasy na plażach Egiptu i Tunezji…

Read More

Absolutny brak realizmu

Posted 06 mar 2010 — by Azrael
Category Kaczyzm, Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Jarosław Kaczyński osiągnął oszałamiający sukces na poznańskim Kongresie swojej partii. W demokratycznym akcie wyborczym, którego był jedynym uczestnikiem, został znów wybrany na prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Osiągnął wynik 999 głosów “za”, na 1064 oddanych. To wielka radość dla Prezesa, no, może zmącona tylko 51. głosami niedowiarków, że Wielki Strateg z Żoliborza znów poprowadzi hufce do kolejnego wielkiego zwycięstwa…

Radość wielka również zapanowała wśród przeciwników Pana Prezesa. To inna radość, niż w PiS. To ukontentowanie tym, że Prawo i Sprawiedliwość, pomimo werbalnych deklaracji, pomimo zapowiedzi, periodycznie powtarzanych przy każdym partyjnym spędzie, że partia się zmieni, dalej pozostaje starym dobrym… Porozumieniem Centrum. Partią-bastionem, twierdzą przegranych wojów jedynego wodza. I dobrze dla przeciwników, że zabrzmiało znów “100 lat” dla prezesa, bo póki on przy sterach partyjnych, reszta może spać spokojnie. Póki Jarosław Kaczyński pozostanie i wodzem, i głównym strategie, i twarzą partii – dopóty poparcie dla niej nie wzrośnie powyżej ćwiartki całego zainteresowanego polityką społeczeństwa – co w najlepszym przypadku oznacza nie więcej niż 10% w miarę aktywnego elektoratu. To i tak dużo łatwowiernych…

Jarosław Kaczyński usiłuje przekonać swoich partyjnych żołnierzy, że ma plan na Polskę. Tym razem plan na 10 lat. Ale na początku tego planu twierdzi, że do jego urzeczywistnienia musi powrócić do władzy. “Wy mi dajcie władzę, a ja już Was urządzę”. Wyborcy to znają, już to przećwiczyli w latach 2005 – 2007 – a polska demokracja jeszcze do dziś się rumieni za Leppera i Giertycha w rządzie, za taśmy Begerowej, za śmierć Barbary Blidy, za Mariusza Kamińskiego na czele CBA, za lustracyjną szopkę… Zresztą cały ten program polega na tym, aby być anty-PO. I tak jak zawsze oskarżano Platformę Obywatelską o antypisowość, tak lwia część wystąpienia poświęcona była krytyce Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Nic tak nie motywuje, jak pokazanie wroga…

Ale padły też konkrety; Jarosław Kaczyński zapowiada, że chce, aby Polacy zaludnili plaże Egiptu i Tunezji. Milionami. Dominik Uhlig z “Gazety Wyborczej” stwierdził, że prezes wcielił się w postać szeregowca Ryan’a ze znanego filmu Stevena Spielberga, lądującego w dzień “D” na Omaha…Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie widzi, że Polska jest już dawno w Unii Europejskiej i jego rodacy mogą jeździć gdzie chcą i kiedy chcą – oczywiście, ci, którzy potrafią się posługiwać kartą płatniczą… i

Prawo i Sprawiedliwość otwiera portal społeczny w internecie dla swoich członków i sympatyków. Coś unikalnego i niepowtarzalnego, jak zapowiadają jego twórcy, Adam Hofman i Mariusz Kamiński. Wielki przełom i krok naprzód. Tylko, że nazywa się on MyPis.pl, co automatycznie kojarzy się z MySpace, a sami autorzy przyznają się, że pomysłów szukali za Oceanem, u braci Amerykanów na Facebooku, czy innym Twitterze… Porażająca odkrywczość i innowacyjność. No, ale najważniejsze jest to, że będzie się można umówić na piwo z przyjaciółmi…

To był pierwszy dzień Kongresu Prawa i Sprawiedliwości. I już wiemy, że wszystko po staremu. Ku chwale Pana Prezesa i Jego Brata. Jutro równie zaskakująca, jak dzisiejsze wybory deklaracja poparcia dla Lecha Kaczyńskiego, w sprawie jego reelekcji prezydenckiej. I czekamy na kolejne wielkie sukcesy!

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 6. marca

Posted 06 mar 2010 — by Azrael
Category Bez kategorii, Polityka, Popaprańcy, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Paranoja


Kiedy to pod koniec XVIII wieku, Amerykanie wreszcie zdenerwowali się, że muszą płacić Brytyjczykom wysokie podatki bez żadnej reprezentacji w Parlamencie, zatopili cały import herbaty z Korony. Wydarzenie zostało nazwane Boston Tea Party i miedzy innymi zapoczątkowało wojnę , dającą koloniom brytyjskim wolność.

Ron Paul, który w 2008 roku startował w wyborach prezydenckich, za czasów Georga W. Busha, zapoczątkował Tea Party Movement jako protest przeciwko polityce George’a W. Busha. Po wybraniu Baracka Obamy na prezydenta, ów ruch nabrał nowego kierunku, powoli odsuwając Rona Paula jako lidera. . Nowi przedstawiciele Tea Party Movement, w przeciwieństwie do Rona Paula, wyznaczyli sobie nowego wroga, którego należy się pozbyć za wszelka cenę, prezydenta Baracka Obamę. Republikanie, którzy uważają się za prawdziwych Amerykanów, nie akceptują prezydenta Obamy z prostych przyczyn – jest czarny. Żaden czarny nie będzie im przecież mówił co i jak maja robić. Napisy na tablicach protestujących oskarżają Obamę o to, że jest nazistą, socjalistą, jak również mordercą. Ron Paul został skrytykowany za to, że nawoływał o ludzkie traktowanie więźniów oskarżonych o terroryzm, oraz zaprzestania tortur. Według niego, tego typu postępowanie ze strony USA było jedną z głównych przyczyn rozwoju radykalizmu islamskiego. Jako konserwatysta, Ron Paul również apelował do odpowiedzialnego podejścia do budżetu państwowego. Republikanie nigdy nie mówią, że to właśnie ciecia w podatkach za czasów Busha, oraz ogromne sumy wydane w Iraku czy Afganistanie, doprowadziły do zadłużenia USA. Ron Paul został oskarżony o miłość to terrorystów i dano mu do zrozumienia, że nie jest już członkiem Tea Party Movement.

Read More

Gej, a sprawa polska

Posted 03 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.

Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą – takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).

ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).

Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.

Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na “święte prawa rodziny”. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, “Gej wygrał z Polską”, czy “Homoseksualista wygrał…”.

Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.

Azrael

————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Wirtualna kampania

Posted 02 mar 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.

Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić “prawybory”. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.

To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych…

Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich “spalenia” się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.

Read More

Prezydentura środka

Posted 27 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Rosja, Ukraina, Unia Europejska, demokracja

Wiktor Janukowycz został oficjalnie prezydentem Ukrainy. Na jego inaugurację do Kijowa przejechało ponad 100 przedstawicieli z całego Świata, ale nie było tego najbardziej oczekiwanego, czyli prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa. Administrację Kremla reprezentował polityk średniego szczebla, co jak na zaszłości historyczne między tymi państwami, jest ważnym sygnałem. Tylko, że różnie jest on odczytywany. Jedni komentatorzy twierdzą, że jest to sygnał dla Ukrainy, ale i dla innych państw regionu, że Moskwa traktuje Janukowycza jak swego wasala, inni twierdzą, że jest to z kolei świadectwo tego, że Ukraina wychodzi ze sfery wpływów Rosji. Jak będzie naprawdę, okaże się w grudniu tego roku, kiedy znów będzie dyskutowana sprawa cen za gaz i jego przesył do Europy przez terytorium Ukrainy.

Nie sprawy stricte polityczne, nie polityka zagraniczna będą dla Janukowycza i dla przyszłości Ukrainy najważniejsze w najbliższych miesiącach i latach. Przez pięć lat, od czasu “Pomarańczowej Rewolucji” usiłowano Ukrainie z zewnątrz narzucić polityczną narrację, że najważniejszą sprawą dla kraju i Ukraińców jest to, aby stała się ona członkiem NATO i Unii Europejskiej, właśnie w takiej kolejności. Geostrategiczne i geopolityczne pomysły najbliższego sąsiada Ukrainy z zachodu, czyli Polski, były wmawiane rządzącym “pomarańczowym”, jako główny, zbawczy cel dla państwa i społeczeństwa ukraińskiego. Zostało to nałożone na wielowarstwowy konflikt pomiędzy poszczególnymi siłami politycznymi w obozie demokratycznym, jak również na relacje z “niebieskimi”, czyli Partią Regionów Wiktora Janukowycza. Rezultaty takiej polityki są takie, że Ukraina, zarówno jej obecna elita polityczna, jak i społeczeństwo nie widzi żadnych korzyści wejścia w struktury polityczne NATO, a co do Unii Europejskiej – rządy Julii Tymoszenko nie posunęły państwa ani o krok od strony prawnej, ekonomicznej i organizacyjnej ku strukturom unijnym.

Read More

Trybunał ludowy

Posted 25 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Trybunał Konstytucyjny, obradując w pełnym, 14. osobowym składzie wydał werdykt w sprawie ustawy obniżającej państwowe, ustawowo określone i nabyte po roku 1989 świadczenia emerytalne dla byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.

Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego – całkowicie jednoznaczny – identyfikuję się z opinią tych 5. członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.

Dla mnie sprawa jest dość oczywista; z jednej strony trybunał uznał, że ustawa odbierająca przywileje emerytalne dla pracowników służb specjalnych PRL jest zgodna z Konstytucją, z drugiej strony natomiast wydając wyrok zadziałał wbrew tejże ustawie, ponieważ zakwestionował prawa nabyte funkcjonariuszy – zagwarantowane już po roku 1989… Jednym słowem, najpierw Konstytucję zinterpretował – na tak, potem ją spalił…

Nie można tego odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze politycznym.

Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie leży w jego kompetencjach – stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego, co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując zapisy ustawy, uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw dotyczących świadczeń społecznych. Nie jest to nic innego, jak stworzenie precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo precedensem się nie posługuje.

Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar; Może zostać on odebrany jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i funkcjonariuszach służb specjalnych – również tych, którzy pozytywnie zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w imieniu państwa politycznej zemsty. Trafnie to powiedział w swoim zdaniu odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki;

Zasada sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej.

Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość społeczną, nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niegodne z prawem – i z zasadami państwa demokratycznego – a na pewno z Konstytucją.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Zapiski zza Atlantyku – 25. stycznia

Posted 25 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Społeczeństwo, Służby specjalne, USA, Zza Atlantyku, demokracja

To nie były samobójstwa


Dick Cheney otwarcie bez żadnych skrupułów obwinia Prezydenta Obamę o lekceważenie bezpieczeństwa kraju. Ale to właśnie Dick Cheney oraz George W. Bush zlekceważyli raporty na temat potencjalnych ataków na USA, i to właśnie za ich panowania doszło do wydarzeń 9/11.

Cheney oraz Republikanie uważają, że tortury są potrzebne. Upokorzenie, bicie, duszenie oraz pozbawienie jakichkolwiek praw ma za zadanie pokazanie Światu kto ma władzę i kto jest silny. Według nich, USA to potęga, która ma prawo do wszystkiego, a cokolwiek Prezydent Obama zrobi jest złe i zagraża bezpieczeństwo kraju. Sławne Guantanamo, miejsce tortur, śmierci oraz wstydu dla USA jest nadal otwarte. Kiedy Barack Obama objął urząd Prezydenta w Białym Domu, obiecał, że nie tylko zamknie owo wiezienie, ale również przywróci standardy odpowiedniego traktowania więźniów. Opozycja Republikanów, wredne ataki ze strony pro republikańskiej telewizji zastraszającej społeczeństwo, oraz nieudolność samych Demokratów, odsunęły problem zamknięcia więzienia na dalszy plan. Ci, którzy mieli nadzieję, że Guantanamo, które przyniosło wstyd i ukazało USA jako kraj łamiący prawa człowieka, zostanie zamknięte, obawiają się, że obietnica Obamy nie zostanie zrealizowana, a łamanie praw za rządów Busha wpłynie negatywnie na oblicze prezydenta oraz jego administrację.

Read More

Lody ruszyły…

Posted 24 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja, wybory

Coś się przewartościowało w Prawie i Sprawiedliwości i w jego otoczeniu, wśród jego zwolenników. Dotychczasowy dogmat o nieomylności Jarosława Kaczyńskiego ulega zakwestionowaniu i erozji. Nie wszystkie decyzje i opinie Kaczyńskiego, nie wszystkie jego posunięcia są dla zwolenników PiS do przyjęcia. Co ciekawe – atak idzie zarówno ze strony twardych, “zoologicznych” zwolenników partii braci Kaczyńskich, jak i ze strony pragmatyków, którzy uważali, że kompromisy (które, tak jak koalicja z Samoobroną i LPR, kończyły się kompromitacjami) są konieczne w imię wyższych celów – budowy państwa IV RP…

Kilka sytuacji z ostatnich tygodni wzbudziło ferment; Sprawa wicemarszałka Senatu, Zbigniewa Romaszewskiego, który odważył się na własne zdanie w sprawie senatora Pisiewicza i jego zrzeczenia się, lub odebrania mu immunitetu. Romaszewski został zawieszony przez Klub Parlamentarny PiS, ale nikt nie wątpi, że za tą decyzją stał sam Jarosław Kaczyński. Romaszewski urażony zrezygnował z członkostwa w klubie, bo ktoś ośmielił się zakwestionować jego prawo do wolności słowa. A w PiS, o czym się przekonali własnej skórze i Ludwik Dorn,Kazimierz Michał Ujazdowski, Paweł Zalewski, Marek Jurek i wielu innych wolno mieć własne słowo i własne opinie, o ile są one zgodne z linią… Jarosława Kaczyńskiego.

Drugim elementem był słynny wywiad “hakowy” dla tygodnika “Newsweek”, zrealizowany przez spółkę Stankiewicz/Śmiłowicz, obnażający całą teorię spiskową Jarosława Kaczyńskiego.

Trzecią natomiast sprawą, która poruszyła dotąd niewzruszonych pisowców, było odwołanie “niezależnej” dziennikarki Anity Gargas z funkcji dyrektorskiej pełnionej w TVP. W całym tym zamieszaniu kołderka okrywająca sytuację w TVP została odrzucona i okazało się, że jednak sojusz PiS z SLD w mediach istnieje. Istnieje i działa, tak działa, że jeżeli zachodzi potrzeba, to nawet najwierniejsi żołnierze mogą zostać poświęceni, no, w imię wartości. Naiwni, acz pragmatyczni zwolennicy PiS i Jarosława Kaczyńskiego sądzili, że ten sojusz ma przyczynić się do poszerzenia sfery wolności słowa w mediach publicznych (oczywiście w pisowskim rozumieniu tego pojęcia, co pokazał film o generale Wojciechu Jaruzelskim). Nic z tego – to sojusz, który miał zapewnić Lechowi Kaczyńskiemu określone wsparcie medialne w zbliżającej się kampanii prezydenckiej. Smaczku sprawie dodaje to, że to ponoć sam Grzegorz Napieralski wymusił na Jarosławie Kaczyńskim zwolnienie Gargas…

Read More

Czas medialnych politruków

Media publiczne są publiczne już tylko z nazwy. Panuje w nich polityczna hucpa i kolesiostwo, z misją i zadaniami publicznymi nie ma to nic wspólnego. Takie łajdactwo, jak czyszczenie stacji i programów z ludzi niewygodnych jest na porządku dziennym. Pozwalają na to również często związki zawodowe, które też są w tym układzie korporacji dziennikarskich, jak i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które jest już tylko fasadą bez znaczenia. Korporacja dziennikarska działa sobie dokładnie tak, jak korporacje w innych branżach, ale różni ją od innych to, że pozbywa się ona zasad etycznych, staję się powoli gildią w obronie swoich członków.

Jacek Sobala, który został nominowany na stanowisko dyrektora Programu III Polskiego Radia jest politycznym namiestnikiem. Namiestnikiem koalicji politycznej PiS-u i części środowisk lewicowych, związanych ze stowarzyszeniem Ordynacka. To nie technokrata medialny, ani nie dziennikarski intelektualista, za jakiego chciałby uchodzić, ale po prostu polityczny desygnat, mający za zadanie realizowanie konkretnych wytycznych partyjnych. To człowiek, który jest rzucany przez PiS na front medialny do wykonywania konkretnych zadań. Kiedy w 2006, przy wydatnej pomocy szefowej KRRiT, Elżbiety Kruk, partia ta przejęła władzę w Polskim Radiu, Jacek Sobala został szefem Radia BIS. Jego “reforma” stacji polegała na wyrzuceniu kilku osobowości radiowych, spłaszczeniu oferty muzycznej i w efekcie odejściu od głośników młodych słuchaczy. Po wykonaniu tego zadania Sobala przerzucony został na front Programu I PR, gdzie obok innego nominanta PiS, Marcina Wolskiego, na zlecenie Prezesa PR, Krzysztofa Czabańskiego czyścił radio “ze złogów”, doprowadzając tę stację do najgorszych wyników słuchalności w historii. Jak więc widzimy – jest to towarzysz oddany i zdolny…

Sobala w grudniu ubiegłego roku zastąpił Magdę Jethon, długoletnią dziennikarkę PR III, osobę też nie neutralną światopoglądowo, ale za to nie emitującą na antenie swoich sygnałów politycznych. Jethon została zastąpiona Sobalą momencie, kiedy Trójka osiągnęła słuchalność na poziomie 8,1 proc. w grupie słuchaczy między 25 a 45 rokiem życia, a samo odwołanie odbyło się telefonicznie, bez podania przyczyn.

Read More

Prawybory dublerów

Posted 18 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Tusk, demokracja, wybory

Od kiedy wiadome się stało, że Donald Tusk nie będzie startował w wyścigu prezydenckim, napięcie w Platformie Obywatelskiej wyraźnie opadło. Tak, scenariusz rewanżu za o rok 2005, rok dwu porażek wyborczych były pociągający i taki naturalny. Upokorzenie przeciwnika politycznego do końca i wyeliminowanie go ze sceny politycznej na zawsze (nie PiS-u, jako formacji, ale jej szefów, braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich) było, i jest dalej, kuszące. Tusk jednak wybrał inny scenariusz, jest gotów oddać splendor stanowiska za realną władzę.

Niektórzy zarzucają Donaldowi Tuskowi, że rezygnacja z kandydowania na fotel prezydenta RP jest przykładem myślenia kategoriami partyjnymi. Jakoby jego wybór podyktowany był nie rzeczywistą chęcią prowadzenia rządu i realizowania trudnej, znojnej i niewdzięcznej działalności reformy państwa, lecz obawą utraty panowania nad partią, która dość naturalną drogą mogłaby trafić pod twarde panowanie Grzegorza Schetyny, który przecież nie jest pozbawiony ambicji politycznych i osobistych. Jeżeli natomiast ster partii trafiłby w inne, słabsze ręce, to z kolei mogłoby to zaowocować wzrostem nie do końca pożądanych dyskusji wewnętrznych, frakcyjnością, może nawet secesją części członków, czy rozłamem.

Jednak decyzja Donalda Tuska jest logiczna. System demokratyczny opiera się właśnie na partiach politycznych, z jednej strony jako emanacja polityki, z drugiej strony jako organu przedstawicielskiego wyborców. Jeżeli Tusk pozbawiłyby się panowania nad partią i oddałby ją w inne ręce, jaką by miał możliwość oddziaływania politycznego na Sejm, ten główny organ legislacyjny państwa? Tylko silna partia, silna w parlamencie pozwoli mu na realizację planów.

Read More

Nudna kampania

Posted 12 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Wieje nudą z mediów. Tak, to co podnieca fantastów i nieuleczalnych infomaniaków, lub tych, co mają dość niski wróg wrażliwości na informacje, dla stałego obserwatora sceny politycznej jest nudne. Nawet dziennikarze i komentatorzy są jakby lekko sfrustrowani i gdyby nie zawodny, acz coraz mniej inwencyjny Janusz Palikot, nie byłoby co pisać o kampanii wyborczej. Bo o komisji sejmowej już nie warto – wydaje się, że po zeznaniach głównych postaci polityków PO i PiS – sprawa siadła i jest już “pozamiatane.

Oczywiście rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania wiele tu “złego” uczyniła. Spodziewany rewanż za rok 2005, ostre spięcia i boje pomiędzy kandydatem “moralnie” uprawnionym, a tym, co obiecywał i nie daje, nie dojdzie do skutku. Premier zrezygnował z kandydowania, dając sygnał co myśli o tym stanowisku, jak miejscu realnej władzy. I o prestiżu i wygodzie też wspomniał, bo przecież i żyrandole i całe mieszkanie można mieć i taniej i nawet w lepszym punkcie, niż przy ulicy na Krakowskim Przedmieściu…

Nie jest prawdą, że Platforma Obywatelska po rezygnacji Donalda Tuska nie ma naturalnego kandydata na prezydenta. Ma. Ma wielu, każdy, kto ma choć trochę rozpoznawalną twarz, mógłby zostać prezydentem. Nawet Janusz Palikot, co tylko z przyczyn pozapolitycznych nie jest możliwe. Czy ktoś może sobie wyobrazić prezydenta ze sztucznym penisem, dzierżonym jak berło?! Ale już Sławka Nowaka, czy Rafała Grupińskiego bym sobie wyobraził… ten ostatni to przynajmniej erudyta, poeta i człowiek zdystansowany.

Dwaj obecnie obgrywani przez media kandydaci z PO, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, są nudni i przewidywalni. Antykomunista i światowiec, z dworkiem, z ciężkim dowcipem i żoną Żydówką, ale za to świetną dziennikarką, kontra szlachcic konserwatywny z piątką dzieci, ścigany teczkami przez oszołomów, zarzucających mu schlebianie WSI. Czy ktoś może się spodziewać po nich czegoś odkrywczego, wyjątkowego, szalonego? Czy któryż z nich zatańczy jak Olek na festynie, przy disco polo albo choć Lech na dożynkach, w dniu żałoby narodowej?! Czy któryś z nich poda przeciwnikowi nogę na powitanie, w trakcie debaty? Nuda, panie…Nawet próba podgrzania atmosfery, jakoby to konkurencja pomiędzy oboma kandydatami wzbudzała emocje i konflikty wewnątrz PO, wygląda na sztuczny zabieg PR. O, gdyby to Donald Tusk powiedział – “Tak, ponad podziały historyczne i dla sprawnego rządzenia państwem potrzebują jako partnera na stanowisku prezydenta człowieka, który reprezentuje lewicę, tę społeczną” i wskazał Włodzimierza Cimoszewicza… o, to skrzydło konserwatywne by z PO podniosło larum. Tylko jak Jarosław Gowin zdołałby obskoczyć wszystkie stacje telewizyjne i radiowe? Musiałby posiąść zdolność teleportacji i bilokacji jednocześnie…

Lech Kaczyński ponoć łapie wiatr w żagle. Tak mu mówią sondaże, że zrównuje się z kontrkandydatami. Nie szkodzi, że tylko w I rundzie. Spin doktorzy, Adam Bielan i Michał Kamiński już wiedzą, jak sukces w pierwszej turze zamienić na pełen sukces. Po prostu przeniosą wybory do Second Life. Z IV RP się nie udało, ale przecież panujący nam Pan Prezydentem i tak świeci światłem odbitym, jest avatarem swego brata, więc w wirtualnym świecie się sprawdzi. I tak większość zwolenników Lecha Kaczyńskiego widzi zupełnie co innego, niż te 70% negatywnego elektoratu obecnego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego. Boję się tylko, czy Bielan i Kamiński, tworząc ten alternatywny świat mają taki sam talent jak Cameron…

Gdyby nie to, że Lech Kaczyński jest złym i nieudolnym prezydentem, byłoby mi go żal. Wszak dużą cześć swojej niepopularności zawdzięcza swemu bratu i miłości braterskiej. Do tego jeszcze będzie się musiał zmierzyć z kolejną porażką, bo nie tylko swoją, ale również brata. Bo przecież pomysł polityczny, jaki konsekwentnie realizuje brat, polega na tym, aby ze zwycięstwa na jesieni tego roku, w wyborach prezydenckich wyprowadzić zwycięstwo w następnych, prawdopodobnie wiosennych wyborach parlamentarnych, w roku 2011. Ale nie będzie kolejnego meldunku o wykonaniu zadania i obiadki domowe na Żoliborzu zmienią się w stypę…

O pozostałych kandydatach można napisać jeszcze mniej i są jeszcze bardziej przewidywalni i nudni, z Jerzym Szmajdzińskim na czele.

Ale kampania nie tylko z powodu miałkich kandydatów jest nijaka i bez znaczenia. Problem polega głównie na tym, że żaden z pretendentów na fotel prezydenta po pierwsze, nie ma pomysłu na Polskę, po drugie, jeżeli by go nawet miał, to i tak nie będzie miał okazji go wcielić w życie. Zmiany w Konstytucji, jakie są proponowane przez Platformę Obywatelską, ograniczające władzę prezydenta, a właściwie praktycznie ją niwelującą, są jak najbardziej wskazane. Bo tylko powrót do ścisłego podziału władzy i do wzmocnienia roli ustawodawczej i kontrolnej Sejmu, wzmocnienia władzy wykonawczej i całkowitej autonomiczności sądownictwa ma sens.

A urząd prezydencki powinien być urzędem reprezentacyjnym, jak to się dzieje u naszych zachodnich sąsiadów.

Azrael

—————————

Uwaga: Trwa konkurs Wiadomości24.pl na Blog Roku. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z blogiem mojej Córki – Link do strony pod miniaturką winiety bloga

A blog jest wystawiony w kategorii Życie i można na niego oddać głos, naciskając przycisk poniżej i wpisując swój adres mail.

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem “Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Read More

Przecieki, naciski i etyka

Dziennikarstwo śledcze to ponoć elita i kwintesencja zawodu. Samotni bohaterowie, którzy w boju, znoju, strachu i obawie przed ujawnieniem drążą trudne i niebezpieczne tematy, aby je następnie opracować, obrobić, czasem nawet zweryfikować (a jakże! są tacy profesjonaliści!), a potem tryumfalnie opublikować drukiem w gazecie, czy obrazem w telewizorze… Znojna praca, ku chwale państwa, służebność obywatelska, funkcje kontrolne – jednym słowem – MISJA… Znamy tych bohaterów – Kasprów, Gorzeliński, Łęcki, Najsztub, Kittel, Marszałek, no, wreszcie Sumliński, kiedyś wielki Jachowicz… No, właśnie – kiedyś. A co dziś?

W sobotę “Rzeczpospolita”, dziennik idei i wartości prawicy z PiS (jakby śmiesznie nie zabrzmiało słowo “prawica” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego…) opublikował POZYSKANE fragmenty zeznań Ryszarda Sobiesiaka, złożonych 6. styczna w prokuraturze. Okazało się, że jego zeznania nie do końca konweniują z zeznaniami polityków Platformy Obywatelskiej, złożonymi przed sejmową komisją śledczą, tą hazardową. Materiały z przesłuchania zostały już udostępnione komisji, w dniu 27 stycznia, i panowie posłowie, oraz ich asystenci mieli okazję się z nimi zapoznać. Pod rygorem tajności, w kancelarii tajnej Sejmu, bez notatek, ksero, zdjęć… A jednak – wyciekło – i to nie opinia o materiałach, lecz same stenogramy.

Oczywiście, wszyscy “zainteresowani” postawili oczy w słup – i nikt nie wie, kto i kiedy przekazał materiały prasie. Prokuratura z warszawskiej Pragi głosem swojej rzeczniczki, p. Renaty Mazur twierdzi, że to nie oni – i chyba ma rację, bo i czas nie ten, i motywu nie ma – więc raczej podejrzenie spada na “wybrańców narodu”, lub ich przybocznych. Będzie śledztwo w tej sprawie, z wniosku prokuratora krajowego, prowadzone przez jedną z prokuratur okręgowych.

Sedno sprawy leży gdzie indziej – w tym, czy gazeta idei Pawła Lisickiego mogła opublikować materiały “pozyskane”. Brać dziennikarska, jak zwykle zakrzyknie – “mogła, mogła, to jej obowiązek obywatelski, prawo, no i nakaz moralny!”. Tak głośno krzyczy między innymi także red. Piotr Śmiłowicz, z tygodnika “Newsweek”, twierdząc, cytuję;

Przeciek był uzasadniony, bo publikacja odegrała ważną społecznie funkcje – pokazała, że świadkowie przed komisją nie mówili pełnej prawdy.

Read More

Obchody katyńskie i polityka

Posted 09 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, demokracja

Dyplomacja to sztuka trudna, trzeba się jej uczyć na uczelniach wyższych. Tak, dyplomacja to nie jest domena amatorów. Jeżeli dyplomacją zajmuje się amator, bez wsparcia fachowców, a do tego realizuje swoje wizje, to z reguły kończy się to katastrofą – patrz polityka wschodnia polskiego ośrodka prezydenckiego.

W przypadku 70. rocznicy obchodów mordów w Katyniu, warto pewne rzeczy powiedzieć i wyjaśnić, do końca – i wyciągnąć z nich wnioski.

1. Organizatorem obchodów jest strona rosyjska, reprezentowana przez Władimira Putina, premiera rządu. Są to ustalenia podjęte na szczeblu rządowym, można śmiało powiedzieć – ustalenia pomiędzy Donaldem Tuskiem i Władimirem Putinem, potwierdzone i ustalone w ramach polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych, na czele której stoi prof. Adam Daniel Rotfeld. Zaproszenie Donalda Tuska ma więc wymiar oficjalny (choć nie tylko, o czym później) i jest rewanżem za wizytę Putina 1. Września na Westerplatte.

2. Spotkanie w Katyniu nie jest głównym elementem obchodów rocznicowych – centralne obchody rocznicy katyńskiej będą miały miejsce w Polsce, o czym wspomina obszernie w wywiadzie dla tygodnika “Polityka” minister, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. I tu, na czele obchodów stanąć ma obowiązek i prawo Lech Kaczyński. Warto wspomnieć, że w późniejszym terminie mają się odbyć obchody w innych miastach, w Rosji i na Ukrainie.

Jeżeli na te dwie podstawowe informacje nałożymy shell dyplomatyczny, jakże konieczny w kontaktach z Rosjanami, to zobaczymy, że domaganie się przez Lecha Kaczyńskiego zaproszenia do Katynia właśnie wtedy, kiedy będą tam Putin i Tusk, nie jest zgodne z polską racją stanu i obyczajami politycznymi.

Read More

Janukowycz prezydentem

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, Ukraina, demokracja, wybory

Powiedzenie, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, w dwójnasób sprawdziło się na Ukrainie, w czasie przed, i w trakcie wyborów prezydenckich. Dwójka najpoważniejszych konkurentów politycznych nowego ukraińskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, reprezentanci “pomarańczowych”, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, to śmiertelni wrogowie. I patrząc na wynik wyborczy, gdzie Janukowycz zebrał tylko niewiele więcej głosów niż konkurentka, nasuwa się taka myśl, że gdyby Juszczenko wzniósł się ponad urazy i poparł przed drugą turą swoją byłą polityczną partnerkę, to być może wynik byłby odwrotny… Cóż, nikt nie robił Janukowyczowi lepszej kampanii, niż jego przeciwnicy polityczni.

Janukowycz wygrał, wygrała jednak też ukraińska demokracja. Obserwatorzy z Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdzają, że nie było większych nieprawidłowości w procesie wyborczym, standardy demokratyczne zostały utrzymane. Nie będzie powtórki Majdanu z 2005 roku, rewolucja pomarańczowa umarła, ale pozostawiła po sobie testament demokracji, którego depozytariuszem stał się Janukowycz. Ten sam człowiek, przeciwko czemu została zawiązana lata temu konfederacja sił demokratycznych Ukrainy. Julia Tymoszenko, pomimo, że ma bardzo mocny mandat społeczny, bo ponad 45% ogółu głosujących w II turze wyborów (przy dobrej, ponad 60% frekwencji), nie ma jednak żadnego prawa do negacji wyników wyborów. To teraz ona stałaby się siewcą niepokoju i anarchii. Bardzo niebezpiecznej anarchii, ze względu na sytuację wewnętrzną kraju, także ekonomiczną.

Read More

PiS, ideologia, zwolennicy

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, Społeczeństwo, demokracja

To zastanawiające jest, jak partia, która mieni się być odpowiedzią na potrzeby inteligencji, chce być głosem odrzuconych, konserwatystów i środowisk patriotycznych, przyciąga do siebie zupełnie inny elektorat. Jak to możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość, które chciałoby nam wmówić, że jego nadrzędnym celem jest dobro obywateli i silne państwo, doprowadziło do tak głębokiej polaryzacji w społeczeństwie i do osłabienia pozycji i znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, w trakcie swoich dwuletnich rządów? I jak to jest możliwe, że ideologia patriotyczna i bogoojczyźniana, mająca zintegrować społeczeństwo, została powszechnie odrzucona?

Wielu przyczynę trwałej, dość niskiej, pozycji sondażowej PiS-u, pomimo problemów Platformy Obywatelskiej i kryzysu ekonomicznego, wskazuje w osobach Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jest to prawda, ale te przyczyny są głębsze. Tym powodem jest to, że ideologia, która legła u podstaw budowy tak zwanej IV RP, może zainteresować tylko ludzi, którzy są przesiąknięci schematami myślenia rodem z czasów PRL, czymś takim na wskroś bolszewickim. Ludzi, którzy są zamknięci, zafiksowani tylko na pewną, jedną opcję polityczną i społeczną i chcieliby zmusić innych do tego, aby nagięli swoje postępowanie i swoje życie do wymogów jedynie słusznych poglądów. Dlatego też do PiS-u jak do mało której formacji ciągnie zamknięty, ksenofobiczny, żądny zemsty i rewanżu elektorat, w dużej części przejęty od postkomunistów – i dodatkowo barbaria intelektualna.

Pisałem już wielokrotnie, że tak zwana IV RP to projekt intelektualnie i ideowo miałki i pusty, sztuczny i bez żadnej głębi, ale za to pociągający swoją prostotą i prostackością. Oparcie tego o polski katolicyzm, nacjonalizm i polo-centryczny pseudo-mesjanizm, jest nęcące dla niewyrobionego odbiorcy – a ku takiemu zwraca się właśnie PiS. Do tego należy jeszcze tylko dodać wroga, lub wrogów i będziemy mieli kwintesencję populistycznego ruchu politycznego. A trafia on na podatny grunt, ponieważ zdobycze i doświadczenia demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są w Polsce w dalszym ciągu kruche.

Read More

“Nie ma nic na Tuska”

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category CBA, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Społeczeństwo, demokracja

Afera hazardowa była. Tyle wczoraj się udało wycisnąć z Donalda Tuska przesłuchującym go posłom. Premier przyznał, że zaszły nieprawidłowości w związku z projektem ustawy regulującej sprawy podatków i dopłat do budżetu od firm zajmujących się biznesem hazardowym. Nie mógł inaczej powiedzieć, ponieważ jego decyzje personalne w rządzie i jego otoczeniu, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, mogłyby się wydawać nieracjonalne. Szef rządu przyznał, odpowiadając na ostatnie pytanie posłanki Beaty Kempy, że będzie musiał poważnie się zastanowić, co i jak w tej sprawie powiedzieć społeczeństwu. I to chyba będzie jedyny sukces tej komisji…

Pamiętać należy, że komisja hazardowa została powołana przez Sejm do wyjaśnienia afery związanej z lobbingiem hazardowym i jego oddziaływaniem na najwyższe szczeble władzy. Takie było założenie inicjatywy powołującej komisję, z którą wyszedł sam premier Donald Tusk. Tak mu podpowiadał polityczny marketing. Doskonale jednak sobie zdawał sprawę, że komisja ta może zamienić się w broń polityczną, w komisję pościgową, przeznaczona do “łapania króliczka”, czyli jego samego. Wczorajsze przesłuchanie pokazało, że sieć zarzucona na niego chybiła.

Po przesłuchaniach głównych aktorów, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, posłów i polityków Platformy Obywatelskiej i wreszcie samego premiera, widać wyraźnie, że “format”, jaki nadała komisji PO, sprawdza się. Bowiem zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej “afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą.

Read More