<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; demokracja</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/demokracja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 2. lutego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 09:42:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Barack Obama]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5366</guid>
		<description><![CDATA[Stawka większa niż życie &#160; Po wygranej w Południowej Karolinie, Newt Gingrich uwierzył, że może zostać prezydentem. W kolejnych debatach, Newt nikogo nie obrzucał błotem, chciał sobie zjednać niezależnych wyborców. Niestety, spokojny Gingrich okazał się nudny i to przyczyniło się również do porażki na Florydzie. Sposób prowadzenia kampanii wyborczych Partii &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2>Stawka większa niż życie</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #0000ff;">Po wygranej w Południowej Karolinie, Newt Gingrich uwierzył, że może zostać prezydentem. W kolejnych debatach, Newt nikogo nie obrzucał błotem, chciał sobie zjednać niezależnych wyborców. Niestety, spokojny Gingrich okazał się nudny i to przyczyniło się również do porażki na Florydzie.</span><br />
<span style="color: #0000ff;"> Sposób prowadzenia kampanii wyborczych Partii Republikańskiej jest wyjątkowo wredny. Nie ma limitów, wszystkie chwyty są dozwolone. Wygranie Florydy było bardzo ważne dla Romneya, gdyż Floryda ma 50 delegatów i w odróżnieniu od poprzednich stanów, wygrany otrzymuje wszystkich mandaty na konwencję wyborczą.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Stawka była wysoka. Tak jak przypuszczano, Romney wygrał. Otrzymał 46,4% poparcia a Gingrich tylko 31,9%.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Floryda to to stan zamieszkały przez Kubańczyków, Żydów, starszą generację, która po przejściu na emeryturę przeniosła się na Florydę, Polaków, którzy masowo wykopują domy oraz w dużej ilości tzw. „blue collar” czyli ludzi pracujących fizycznie. Kubańczycy jako jedyni Latynosi są pro republikańscy, trudno zrozumieć dlaczego, ale tak jest. Wśród Republikanów panuje przekonanie, że emigrant to ktoś kto obniża poziom nauczania w szkołach i zabiera pieniądze od rządu, nic nie dając w zamian. Republikanie gdyby mogli deportowaliby wszystkich emigrantów, nie bacząc na konsekwencje. Romney oraz Gingrich zbyt często nie podejmowali tematu emigracji, ale na Florydzie nie mogli go uniknąć. Romney zaproponował samo-deportacje czyli osoba nielegalnie przebywająca w USA powinna sama się deportować i w swoim kraju cierpliwie czekać na legalne pozwolenie pobytu w USA. Ogólnie podejście Romneya do emigracji jest bardzo rygorystyczne. Popiera on Krisa Kobacha, który stworzył dyskryminacyjne prawa przeciwko emigrantom. Wielu Latynosów, głownie z Arizonie, Nebrasce, Kalifornii czy Illinois uważa, że Romney popełnia samobójstwo traktując sprawę emigracji w ten sposób, gdyż podczas głównych wyborów emigranci nie poprą go. Gingrich, który ma bardziej liberalne podejście do emigrantów, zniszczył jakakolwiek szansę kiedy, nazywając język hiszpański „językiem getta”.</span></p>
<p><span id="more-5366"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Debata.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5367" title="Debata" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Debata-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Romney wydal 15,4 miliona dolarów na negatywną kampanię przeciwko Gingrichowi. Bo to jest tylko to co Romney potrafi, atakować przeciwnika i oczerniać prezydenta Obamę. Wyborcy wybrali Romneya nie dlatego, że jest bardziej konserwatywny czy lubiany, ale ponieważ Romney ma większa szansę na pokonanie prezydenta Obamy. Dla wielu Republikanów jest to największy atut. Romney ma dużo pieniędzy i wykorzystał je na to aby zniszczyć opozycję, ale prezydent Obama tez ma dużo pieniędzy przeznaczonych na kampanię wyborczą. Według danych suma będzie wynosiła około 1 mld USD. Przeciętny dawca Obamy wpłaca 200 USD konto kampanii wyborczej prezydenta Obamy. Newt Gingrich ma więcej wrogów niż przyjaciół. Dla Republikanów możliwość Gingricha jako kandydata ich partii to sromotna porażka. Gingrich ich przeraza. Mimo porażki, Gingrich powiedział, że będzie kontynuował swoją kampanię wyborczą do samego końca. Gdyby Santorum zrezygnował, Gingrich miałby większą szansę. Ale Santorum tak jak i Ron Paul nie rezygnuje. Przed kandydatami kolejne stany. Kto je wygra? Wszystko zależy od decyzji Santorum i Rona Paul. Jeżeli zrezygnują, glosy mogłyby pomoc Gingirchowi.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Republikanie nadal marzą, że pojawi się ktoś nowy, bohater, zbawca, który będzie walczył jak lew. Jest to jednak niemożliwe. Romney twierdzi, że wyborcy, którzy glosowali na Gingricha, Santoruma czy Paula poprą go podczas głównych wyborów, ponieważ każdy jest lepszy niż Barack Obama. Tylko może się przeliczyć, gdyż wielu konserwatystów, którzy nie wieża w niego, oraz tym kim jest i co reprezentuje, może po prostu zostać w domu i nie glosować na nikogo. Do listopada jest jeszcze trochę czasu. Romney zaprezentował się jako ktoś kto potrafi wygrać tylko i wyłącznie poprzez oczernianie przeciwnika. Zapytany, co może zaoferować, nie potrafi odpowiedzieć. Najpierw atakuje prezydenta Obamę, potem Gingricha, potem zazwyczaj recytuje lub śpiewa po raz setny jaka piękną jest Ameryka i na tym się kończy. Niektórzy twierdza, że Rick Perry , Herman Cain czy Sarah Palin, którzy poparli Gingricha, nie mieliby nic przeciwko temu aby Romney przegrał z Obamą.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Poparcie dla prezydenta Obamy rośnie, a rośnie z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że sytuacja ekonomiczna uległa poprawie. Romney przyznał, że tak się stało, ale oczywiście nie jest to zasługa Baracka Obamy. Według jego slów zawsze po recesji jest lepiej. Nie ma innego wytłumaczenia. Nominacja Romneya jest nieunikniona. Oglądanie pojedynku tych dwóch ludzi jest niezmiernie ciekawe. Zastanawia mnie to, jak daleko się posuną w niszczeniu siebie samych oraz potencjalnego kandydata swojej partii. Czy na końcu Romney i Gingrich z uśmiechem podadzą sobie dłonie dla dobra partii? Wątpię, Gingrich nie wybacza.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Barack Obama jest mądry, metodyczny, ma wiedzę, potrafi doskonale debatować, ludzie go lubią, i udowodnił, że nie traci gruntu pod nogami. Jego sztab wyborczy zaatakuje Romneya z wykalkulowaną precyzją . Romney to robot z uśmiechem na twarzy, który mówi coś, czego sam nie rozumie. Nie przygotowany przez szatb nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Jego repertuar to atak i raz jeszcze atak, nie ważne, że kontekst tego ataku może być użyty przeciwko niemu. Stephanie Cutter, ze sztabu wyborczego Obamy po tym jak Romney ponownie oskarżył prezydenta Obamę o wprowadzenie europejskiego socjalizmu odpowiedziała w ten sposób;</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">- „Jeżeli Romney tak bardzo nie lubi Europy, dlaczego zamiast wspierania dolara amerykańskiego, wspiera euro poprzez trzymanie swoich milionów w banku szwajcarskim?”.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #0000ff;">Pozdrowienie z Chicago</span></p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">Wigg</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Unia i demokracja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 12:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5363</guid>
		<description><![CDATA[Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą.. Jeszcze kilka miesięcy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw &#8211; Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki <em>splendid isolation</em> &#8211; ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.</span></p>
<p><span id="more-5363"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Styczniowy szczyt UE nie rozwiązał najważniejszych problemów wspólnoty, czyli co dalej z kryzysem strefy euro, co dalej z problemami krajów południa Europy, co dalej z integracją? Przywódcy państw nie mają spójnego pomysłu na rozwiązanie choćby jednego z tych problemów. Co gorsza, nie widać, aby biurokracja brukselska potrafiła przedstawić spójny program wyjścia z kryzysów. Tak jakby zabrakło wizji przyszłości i determinacji przeprowadzenia zmian. Nie ma w tej chwili na arenie europejskiej polityka formatu Jacques&#8217;a Delorsa, który by potrafił przedstawić nowe wyzwania i zbudować nowy program.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, Unia Europejska jest słaba i w kryzysie, jej instytucje cierpią na urzędniczy parkinsonizm, może czas na jakiś wstrząs? Może na ogłoszenie bankructwa któregoś z państw &#8211; członków UE? W kolejce za Grecją jest kilka, z Hiszpanią i Portugalią na czele. Może to by pozwoliło pozostałym państwom na zrozumienie, że wspólna Europa to korzyści, ale również koszty, a przede wszystkim bezpieczeństwo.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W Polsce mówi się coraz częściej, że zamiast zapatrzenia się na Niemcy i Francję, powinniśmy budować sojusze z państwami pozostającymi w opozycji do tych dwóch największych narodów UE. Sojusz z Włochami, zawarty ad hoc przed szczytem pokazał, że nie nie jest to łatwe, ani skuteczne. Nie wierzę również we wspólne działanie państw Europy Środkowej, nowych państw unijnych. Po prostu, nie widać wśród nich ani wspólnoty interesów politycznych, ani ekonomicznych. Próba budowy mostów i porozumień w takich dziedzinach jak energetyka, czy sprawy bezpieczeństwa jak do tej pory nie przyniosła żadnych rezultatów. Świadczą o tym choćby sukcesy rosyjskich projektów Nord i South Stream, kosztem paneuropejskiego projektu gazociągu Nabucco. Polska musi mieć własną strategię na działania w całej Unii Europejskiej, a nie budować sojusze, które mogą ją jeszcze mocniej podzielić. To wymaga umiejętności kompromisu, a nie dyktatu silnych, co trzeba i Niemcom i Francuzom szybko uświadomić, ponieważ, jak powiedział swego czasu Helmut Schmidt, niemiecki kanclerz &#8211; &#8222;Demokracja żyje z kompromisu. Kto nie umie zawierać kompromisów, jest bezużyteczny dla demokracji&#8221;.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 27. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 11:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5352</guid>
		<description><![CDATA[Gen wolności O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń. Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Gen wolności</h2>
<p><strong><span style="color: #0000ff;">O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń.</span></strong></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła mała, pokoleniowa awantura. Zaczęło się od spraw wolności w Internecie, („młody” jest przyzwyczajony, że na każdy gwizd ma wszelkie nowości i natychmiastowy kontakt z kumplami ze świata) a skończyło się na rozważaniach o kradzieży ,stosunku do własności (w powszechnym mniemaniu „niczyjej”) aż doszło do absurdu czyli rozważań patriotycznych (czy musimy poddawać się dyktatowi Brukseli). ”Młody”, odpuścił Brukseli, dopiero na następny dzień, gdy dowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że ”nie można zmuszać dostawców Internetu do zainstalowania systemu zapobiegania nielegalnego pobierania plików”. Gdy już wydawało się, że spacyfikowałam domowe nastroje i nieco przywróciłam system wartości, który wydawał mi się ważny, zostałam dobita przez ”starszą latorośl”. Po tej wizycie poczułam się ”jak wyciągnięta spod lodu” (nie wiem czy t o określenie nie jest już anachroniczne?). Już na tzw „dzień dobry” latorośl, zawodowo, pracująca za pomocą Internetu, zagroziła, że natychmiast wyjdzie z domu jeśli jestem za ACTA. Wysłuchałam więc argumentów o spisku mega korporacji ,które za ciężkie pieniądze ograniczają dostęp do kultury, że nic nie rozumiem i to co się dzieje to jest rewolucja, że ONI mają prawo do informacji, że i te zjawiska nie są zrozumiane przez „kościanych dziadków”, (wszyscy powyżej 40 lat), że musi się zmienić model finansowania kultury, że są już twórcy, którzy tak jak Neil Gaiman, zrozumieli, że umieszczanie swoich książek w Internecie przynosi im korzyści w postaci reklamy i sławy, która potem przekłada się na konkretne wydania papierowe. Przytoczony został przykład średniowiecznych Benedyktynów, którzy kopiowali, bez niczyjej zgody, książki i dzięki temu kultura się rozpowszechniała. Na zakończenie, żeby mnie dobić jęknął:” co ta Platforma wyrabia, tyle z nią wiązałem nadziei , nie ma na kogo już głosować „. Na moje nieśmiałe stwierdzenie, że przecież rząd konsultował ACTA z 27 organizacjami otrzymała odpowiedz, że „nie konsultuje się, konsultuje się uwolnienia chłopa pańszczyźnianego z jego wasalem”. Na „do widzenia” obiecano mi przysłać zestaw linków, które powinnam koniecznie przeczytać, by skorygować swój punkt widzenia i by porozumienie miedzy pokoleniowe było dalej możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Do tej pory to ja byłam tzw „przywódcą stada”. Tradycyjnym powitalnym pytaniem było: „co tam mamo w polityce”. Miałam też poczucie, że przekazałam jakiś, w miarę spójny, system wartości, który dawał mi bezpieczne samozadowolenie, że jestem liberalna i w miarę nowoczesna (raczej w poglądach a nie w technologii &#8211; bo tu słabo nadążam). Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na moich oczach powstały dwa światy, z nieco innym systemem wartości, w którym bezwarunkowe przykazanie „nie kradnij” nie znaczy wcale „ nie kopiuj” . Ten nowy stosunek do wytwarzanych wartości jest usprawiedliwiany zachłannością mega korporacji i usprawiedliwiany słowem „mam prawo do..” Uświadomiłam sobie, że naprawdę istnieje odrębny świat Internetu – pisanego z dużej litery jak Pan Bóg (komputer sygnalizuje błąd gdy napiszemy to słowo małą literą!).</span></p>
<p><span id="more-5352"></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postanowiłam przemyśleć te argumenty, ale by zachować resztki dobrego samopoczucia, rozpaczliwie postanowiłam jedną nogą pozostać w rzeczywistości, którą znam i rozumiem. Nie będę tu rozważać czy jest sens stanowić prawo, którego nie można wyegzekwować i czy to prawo narusza swobody obywatelskie. Interesuje mnie co innego. W całej tej plątaninie wygłaszanych poglądów przebija się nasz sposób myślenia i nasza wrażliwość na sprawy społeczne i polityczne a także, co najciekawsze nasze, wyznawane przez nas wartości przekazane przez rodziców i kulturę, w której funkcjonujemy. I to ostatnie wydało mi się najciekawsze.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Badanie kultury, to najogólniej mówiąc, to „badanie historycznie wykształconych zespołów treści kulturalnych i mechanizmów jego powstawania i jego zmian” – jak stwierdza, staroświecki, acz mój ulubiony klasyk &#8211; J.St. Bystroń. Treści kultury to także stosunek do innego człowieka, grupy, instytucji, do świata zewnętrznego. W tym mieści się i miłość do ojczyzny i stosunek do państwa stosunek do swoich i obcych , a nawet do zwierząt, przyrody, przedmiotów ale tez i wartości . Te wszystkie cechy, jak i wiele innych, tworzy szeroko rozumiana kulturę danej grupy, wytworzoną ale i zmieniają się w nowych warunkach historycznych . Takie cechy wspólne mają grupy małe i duże &#8211; od rodziny poczynając , przez grupę społeczna do narodu czy nawet wspólnej cywilizacji. Tyle teoria. Mnie interesuje jeden element &#8211; nasz stosunek do własności. Naukowe rozważania zaczęły by od podstaw naszej cywilizacji czyli dekalogu (Nie kradnij) i od interpretacji Starego i Nowego Testamentu), poprzez tradycje katolicyzmu i protestantyzmu (z ich stosunkiem do bogacenia się, w którym katolicy chętniej pamiętają bogatego i wielbłąda przechodzącego przez igielne ucho niż protestancki m etosem pracy i bogacenie się jako nagroda za uczciwe i pracowite życie) poprzez idee filozoficzne (marksizm &#8211; zniesienie własności prywatnej). Mnie osobiście bardzo cieszy, że Polacy, w swej mentalności, zaczynają się przybliżać do społeczeństw północy, oddalając się od społeczeństw południa (z jego wybujałym indywidualizmem, skłonnością do nepotyzmu a prościej mówiąc kumoterstwa, stosunkiem do pracy i do cudzej własności). Budowa kapitalizmu powoduje stopniową zmianę mentalności i zachowań. Zmiany są powolne. Dawne dobre i złe cechy przeplatają się i nakładają na siebie. Warto wiedzieć z czego ten nasz galimatias wynika. Dlaczego właśnie w Polsce sprzeciw wobec Akta jest tak silny. Czy to nie z naszych wiejsko &#8211; narodowych cech, przetrawionych przez doświadczenia historyczne wynika nasz stosunek do własności prywatnej (chyba o to właśnie chodzi w nowym – starym prawie o ochronie własności intelektualnej i porozumieniu przeciwko obrotowi podróbkami). Czy to nie to przekazaliśmy w spadku młodym?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Moralność Kalego &#8211; to cecha większości tradycyjnych społeczeństw, która nie zależy od kontynentu. Kalemu zabrać krowę to źle, Kali zabrać krowę – o to już co innego! My Polacy mamy też „specyficzny”, przeniesiony z tradycji i historii, stosunek do nie cudzej własności. Wstydzimy się i irytują nas stereotypy jakimi inne nacje charakteryzują nas Polaków. Nie w smak nam dowcip o niemieckich samochodach, które już są w Polsce zanim przybędzie ich właściciel, robimy aferę i domagamy się przeprosin za reklamę pewnej sieci handlowej, w której tą krzywdzącą cechę uwydatniono i uogólniono. Ale nie ma dymu bez ognia – często nasz stosunek do własności prywatnej, najoględniej mówiąc, jest ambiwalentny. Ukraść komuś rower to złodziejstwo, ale wynieść z pracy długopis czy papier już nie. Dzwonienie z telefonu służbowego do krewnego za granicą nie wywołuje na ogół żadnych wyrzutów sumienia czy potępienia otoczenia. To przecież nie kradzież ale nasze ulubione „kombinowanie”, „zorganizowanie”,” załatwienie”. Taki człowiek to nie złodziej ale człowiek zaradny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">No i znów wracamy do pytania &#8211; skąd nam się to wzięło? Prostym wytłumaczeniem jest tzw. natura ludzka wyrażająca się w powiedzeniu ”bliższa koszula ciału”, ale to przecież nie wszystko. To także, przeniesiony przez lata historii i wspólnych doświadczeń, stosunek do cudzej własności. Chłop uznawał własność prywatną za świętą, ale to silne uczucie nie zabraniało mu zaorać miedzy sąsiada, wypasać bydło na jego polu gdy ten nie widzi, wynieść drzewa z dworskiego czy państwowego lasu. Przyczyną była nie tylko bieda, ale też wyznawany system wartości. Co za płotem to już nie moje i nie muszę o to dbać.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Najważniejsza jest moja rodzina, moje gospodarstwo, a dopiero w ścisłej kolejności, mój klan, plemię, grupa, naród. Dołóżmy jeszcze kilka cech, bo jest z czego. A nasz tradycyjny stosunek do obcych i innych (kulturowo czy klasowo ), a wiec jeśli nie obojętnych to wrogich, nie zasługujących na takie samo traktowanie jak „swój” (dziś obcy to pazerny koncern, który czerpie zbyt duże zyski utrudniając dostęp ogółu do pożądanych dóbr). Do tego doszły jeszcze legendy o Janosiku który zabierał bogatym , stosunek do państwa wykształcony w latach zaborów jako do wroga. Maniacko wręcz wracam do naszych „cech narodowych”, głównie tradycji ludowych utrwalonych przez nabytą w czasach słusznie minionych zasadę „ ykiwać państwo”, które jest nam wrogie, obce, nie zapewniało nam możliwości prostego i legalnego dostępu do podstawowych i pożądanych dóbr. Jak mówili znawcy zaszło „zawieszenie zachodnich norm” . Znawcy tego okresu historii odwołują się do książki prof Richarda Pipesa, który nazwał tą kulturę „antywłasnościową”. Zaliczył do niej niemal wszystkie kraje post-komunistyczne. Do tego stosunku do własności doszła jeszcze, jak pisze profesor ,akceptacja nowych norm – czyli dumy z tzw „zdobyczy, ,łupu”- wyrażające się w obcym słowie „trofiejne”. Ja bym do tego dodała jeszcze, prymitywny i tkwiący w nas od początku ludzkości, instynkt myśliwego, a także wykształcone i wpajane przez lata poczucie, że wszyscy mamy równe żołądki i należy nam się równy dostęp do wszystkiego. Słuszne w moim mniemaniu poglądy o równości i sprawiedliwości, potrzebie wyrównywania szans, w ferworze dyskusji, często nabierają karykaturalnych cech. Kuriozalne wręcz, wypowiedziane, mam nadzieję, że w zacietrzewieniu, przez rozsądnego i erudycyjnego Jacka Żakowskiego, wstrząsnęły mną i rozśmieszyły jednocześnie. W rozmowie z Iloną Łepkowską, autorką scenariuszy telenowel, zapytał czy brakuje jej pieniędzy, bo ta chce egzekwowania swoich praw autorskich. Dał też przykład, że to niesprawiedliwe, że książki Konwickiego nie zarabiają tyle ile (w podtekście marna) twórczość Dody. Nie oglądam seriali, gdzie w kuchni przy zupie rozstrzyga się problemy tego świat, ale uważam, że za pracę należą się pieniądze. Gusty publiczności to rzecz odrębna. Rolą państwa jest popieranie wartościowej twórczości, wspieranie, dofinansowanie. Rolą państwa jest nauczanie w szkołach historii kultury, kształtowanie smaku i gustów. Rola dziennikarzy jest pisanie o wartościowych rzeczach i ich propagowanie wśród dorosłych. Nie możemy zabraniać ludziom słuchania i oglądania rzeczy które im sprawiają przyjemność, choćby to raniło nasz smak. Jeśli seriale, pop muzyka ma swoich nabywców, to Doda powinna dostawać pieniądze za swoją twórczość, tak jak stolarz za zrobienie stołu. A że to nieadekwatne zarobki do wytworu? Popyt i podaż – prawa rynku. Czy jest na to jakiś inny, rozsądny pomysł? ”Ja wiem lepiej co jest wartościowe i co uszczęśliwi Kowalskiego” –takie myślenie wydaje mi się aroganckie . Tzw ”kultura wyższa” nie wszystkim trafia w gust . Ważne jest , żeby była powszechnie dostępna . Niech każdy bierze z niej co mu się podoba. Wolność ,najogólniej mówiąc, polega na tym by nie uszczęśliwiać innych wbrew ich woli, żeby dorosły człowiek mógł robić to, na co ma ,a co nie robi krzywdy innym. A kradzież cudzego dorobku do takich należy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Zgadzam się, że instytucje finansowe nie mogą dyktować polityki i powodować upadki rządu, a zachłanne koncerny farmaceutyczne i medialne utrzymywać sztucznie wysokich cen i blokowa dostęp do dóbr. Zgadzam się z też wieloma innymi, słusznymi zastrzeżeniami. Trzeba jednak szukać rozwiązań, które mogą zmieniać nasz system wartości, ale nie wyrywają go z korzeniami. Podoba mi marsz środkiem drogi, bo nie do końca trafne, wydają mi się asekuranckie zdania ministra Zdrojewskiego, że protesty młodych ludzi przeciw ustawie to wyraz naszej wrażliwości na prawa wolności &#8211; że to gen wolności. Myślę, że to raczej gen anarchii i skłonność do nieprzestrzegania prawa.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">                                               Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ACTA &#8211; trochę realizmu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 10:43:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5336</guid>
		<description><![CDATA[Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść. ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść.</p>
<p>ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu obrotu podróbkami, skierowana w stronę obrony prawa majątkowych i autorskich &#8211; wszystkich. Element dystrybucji w otwartej sieci jest tak jakby elementem dodatkowym. Ograniczenie tej dystrybucji i poddanie jej kontroli (szczególnie chodzi o strony, portale, serwery) budzi objawy, że kryje się za tym próba ograniczenia praw użytkowników internetu. Czyli &#8211; cenzura. Czy są to obawy uzasadnione? Tak, ale nie wynika to z zapisów ACTA. Jeżeli się prześledzi tę stosunkową krótką umowę handlową (uwaga &#8211; która nie jest obligatoryjna dla Polski, w myśl przepisów Unii Europejskiej, choć Rada Unii ją przyjęła pod koniec ubiegłego roku), to widać, że dopiero wprowadzenie regulacji krajowych, lub skorzystanie z już obowiązującego prawa o ochronie praw autorskich, czy znaków towarowych, może doprowadzić do ograniczenia praw dostępu do treści internetowych. Dopiero, kiedy Polska po podpisaniu umowy przystąpiłaby do porozumienia, dopiero wtedy ustalenia stałego komitetu ACTA byłyby dla nas obowiązujące. Można to sprawdzić, czytając i treść ACTA i opinie na jej temat, zamieszczone na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To, że grozi internatom zablokowanie dostępu do treści, blokowanie i usuwanie stron, czy nawet odcinanie od sieci &#8211; nie wynika z samego ACTA.</p>
<p>Prace nad ACTA trwają od roku 2006 i są poufne. To jest problem podstawowy. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto stoi za treścią umowy. Nie jest jasne, czy są to ustalenia rządowe, czy eksperckie, tryb procedowania i przyjęcia tego dokumentu (także na szczeblu unijnym) jest mocno podejrzany. Budzi to podejrzenia, że jest to forma totalitarnej (podjętej przez korporacje) próby ograniczenia demokracji (a może anarchii&#8230;) w internecie. Jest winą polityków, że doprowadzili do sytuacji (nie tylko zresztą w Polsce), że umowa traktowana jest jako zamach na wolność słowa. W Polsce ma to dość dramatyczny wyraz, ponieważ wszyscy mający dostęp do sieci pamiętają zamieszanie związane z próbą wprowadzenia Rejestru Usług i Stron Niedozwolonych i dyrektywy audiowizualnej, mającej wprowadzić obowiązek rejestracji serwisów i filmów udostępnianych w internecie.</p>
<p><span id="more-5336"></span></p>
<p>Jeżeli zakładamy, że w demokracji prawo własności jest święte, to również prawo twórców do ochrony swoich praw intelektualnych i majątkowych nie powinno podlegać dyskusji. Dotyczy to zarówno twórców indywidualnych, którzy są permanentnie okradani w sieci przez nielegalną dystrybucję wytworzonych przez nich wartości, jak i korporacji, które te prawa nabyły. Zachowanie równowagi pomiędzy prawem autorów i prawem dostępu do treści jest trudne.</p>
<p>Traktowanie ACTA jako zmowy przeciwko obywatelom, jak uważa publicysta Jacek Żakowski, jest przesadą. To tylko próba zablokowania nieuzasadnionej redystrybucji wartości od odbiorcy treści do tych, którzy nie mają praw do wartości materialnych i intelektualnych twórców. Mogę zrozumieć Żakowskiego, który opowiada się za jak najszerszym dostępem bezpłatnym do treści, sztuki, nauki, wiedzy, tak, aby była ona dostępna na równych prawach dla bogatych i biednych, ale słabo opłacany twórca, naukowiec, artysta nie wytworzy nic, co by społeczeństwo posunęło do przodu. Zgoda, Beethoven, Chopin nie czerpali korzyści z dystrybucji swojej muzyki, ale mieli mecenasów. I nie byli okradani w sieci. Autorzy i twórcy tworzą wartości, które są następnie dystrybuowane za pomocą narzędzi technologicznych, to wszystko musi kosztować, to nie są koszty fortepianu, gęsiego pióra, papieru i wypitego wina. To wymaga nakładów, które mogą być zniweczonego przez jeden nielegalny strumień danych rozesłany w internecie. Przyjęcie ACTA (choć po bardzo dokładnym rozeznaniu płynących z niego korzyści, ale i zagrożeń) może mieć wymierne korzyści dla twórców, ale również odbiorców dóbr.</p>
<p>ACTA nie wprowadzi żadnej cenzury, na pewno nie większej, niż już istnieje. Jest natomiast drogą do porozumienia dla obrony wolności wypowiedzi w internecie. Źle się stało i jest to winą strony rządowej, że przystępuję do rozmów w sprawie ACTA dopiero pod naciskiem ataków na swoje strony. Rząd popełnił dwa kardynalne błędy &#8211; nie odrobił lekcji z poprzedniego zamieszania, przy sprawie rejestru stron i pozwolił na obnażenie słabości zabezpieczeń stron internetowych (mam nadzieję, że nie danych poufnych i wrażliwych). Obalenie przez ataki DDoS (Distributed Denial of Service) praktycznie wszystkich stron internetowych o rozszerzeniu .gov, na jakie przeprowadzono atak w weekend, jest kompromitujące. To jest sygnał dla prawdziwych hakerów, że warto spróbować spenetrować inne wejścia do systemów informatycznych państwa, jego instytucji, służb specjalnych, wojska. A to są już zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. To potencjalnie dużo poważniejszy problem, niż brak konsultacji w sprawie ACTA.</p>
<p>Odrzucenie, czy przyjęcie ACTA, nie jest żadnym testem wolności słowa w polskim internecie, czy jak to górnolotnie niektórzy piszą, testem demokracji. To przejaw walki, prowadzonej mniej, lub bardziej zręcznie, z patologiami i zwykłymi przestępstwami w sieci. Cenzury mogą obawiać się tylko ci, którzy korzystają z treści w sposób nieuprawniony. Wizyty &#8222;smutnych panów&#8221; w domu mogą spodziewać się ci, którzy kradną i rozpowszechniają kradzione treści w sieci. Do tego nie trzeba przyjmować ACTA.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 20. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 13:27:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5333</guid>
		<description><![CDATA[Wierzę w jednego prawdziwego Ronalda Reagana &#160; Najbardziej popularnym Republikaninem wszechczasów jest Ronald Reagan. Niewspomnienie Ronalda Reagana w jakiejkolwiek debacie lub przemówieniu jest czymś niemożliwym. Dla wielu, Reagan to prawdziwy konserwatywny Republikanin, który wygrał wybory, gdyż zdołał przekonać Demokratów do siebie, że jest lepszym kandydatem. Biorąc pod uwagę co i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Wierzę w jednego prawdziwego Ronalda Reagana</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najbardziej popularnym Republikaninem wszechczasów jest Ronald Reagan. Niewspomnienie Ronalda Reagana w jakiejkolwiek debacie lub przemówieniu jest czymś niemożliwym. Dla wielu, Reagan to prawdziwy konserwatywny Republikanin, który wygrał wybory, gdyż zdołał przekonać Demokratów do siebie, że jest lepszym kandydatem. Biorąc pod uwagę co i kogo w tym roku reprezentują kandydaci republikańscy, wątpię by Ronald Reagan miał jakakolwiek szansę wśród Republikanów na wybranie go kandydatem do wyścigu prezydenckiego.</p>
<p>Kiedy Reagan ubiegał się o prezydenturę, w USA nie było za ciekawie; panowała wysoka inflacja, trwała zimna wojna, a kraj przechodził zmiany kulturowe. Reagan jest uważany za jednego z lepszych prezydentów, który wyratował kraj. Ale prawdziwy Reagan to nie jest ten Reagan, którego próbują pokazać Republikanie. Ronald Reagan był przeciwko propozycji 6. poprawki , która miała zabronić gejom prawa pracy w Kalifornii. Reagan podniósł podatki, usunął wiele ulg podatkowych, ale też zlikwidował podatki dla tych, których zarobki były minimalne. Biorąc pod uwagę retorykę obecnych Republikanów, że wszyscy powinni płacić podatki a bogaci powinni mieć ulgi podatkowe, Reagan miałby dziś duże kłopoty. W 1986 roku Reagan przeprowadził reformę emigracyjną, zwaną dziś amnestią dla milionów nielegalnych emigrantów, którzy przybyli do USA przed 1 Styczniem 1982 roku. Republikanie są przeciwko amnestii. Gdyby Reagan startował w obecnych wyborach, nazwano by go nie tylko socjalista przeciwko kapitalizmowi. Każdy z kandydatów partii republikańskiej uważa się za Ronalda Reagana. Nie ma jednak wśród Republikanów polityka choć zbliżonego klasą.</p>
<p>Przed kandydatami wybory w Południowej Karolinie. Będzie ciekawa, gdyż w środę podano, że w Iowa to nie Romney wygrał wybory 8 glosami, ale Rick Santorum z przewagą 34 głosów. Okazało się, że z ośmiu rejonów wyniki glosowania zaginęły. Romney, który do wczoraj uważał się za zwycięzce, powiedział, że w Iowa wygrali obaj. Rick Perry wycofał się z kandydowania popierając Newta Gingricha. Podczas ostatniej debaty kandydaci skakali sobie do oczu zapominając, że ich prawdziwym przeciwnikiem jest prezydent Obama. Gingrich jak wściekły buldog zacięcie atakował Romneya. Gingrich jest skłonny do sprzedania własnej duszy, jeżeli oznaczałoby to, że to on a nie Romney będzie kandydatem Republikanów. Romney wypadł słabo, bardzo słabo, zwłaszcza kiedy doszło do kwestii ujawnienia ile zapłacił podatku od dochodów. Każdy kandydat wyjawia ile zarobił i ile zapłacił podatków. W obecnych czasach nie można od tego uciec. Romney tego nie zrobił. Mimo rad wielu osób, Romney powiedział, że być może poda ile zapłacił podatków w kwietniu. Dlaczego? Romney nie pracuje, żyje z tego co zarabiają na niego zainwestowane przez niego pieniądze. Nie ma nic w tym złego. Problem jest kiedy ktoś żyjąc tak przedstawia się jako jeden z pracujących na życie. Ile podatku zapłacił Mitt Romney? 15%. Osoby, które zarabiają pomiędzy $34,000 a $82,400, płacą 25% podatku. To jest tak zwana klasa średnia. Osoby, które zarabiają pomiędzy $8,700 a $34,000 płacą 15% podatku. Dzięki lukom podatkowym oraz rożnego rodzaju kombinacjom podatkowym; Romney płaci tyle co grupa Amerykanów, której się nie za dobrze powodzi. Romney dodatkowo zarobił $374,000. Ale według niego owa suma to nic. Fakt, dla kogoś kto zarabia miliony owa suma nie jest duża, ale dla wielu ludzi to kilka lat pracy.</p>
<p><span id="more-5333"></span></p>
<p>Micheal Kranish oraz Scott Helman właśnie wydali książkę pt. „Prawdziwy Romney”. Przymiotniki opisujące Mitt Romney to „mądry, zdyscyplinowany, pragmatyczny, ostrożny, kalkulujący, gładki mówca, odłączony od rzeczywistości, zachowujący się jak robot, nieprawdziwy, nieprzekonywujący, zmieniający zdanie oraz bez charyzmy”. Nikt do końca nie wie jakie sprawy są ważne dla Mitta Romney gdyż zmienił swoje zdanie tyle razy, że trudno określić jego prawdziwą platformę polityczną.</p>
<p>Republikanie jednak zaczynają powoli akceptować, że to Romney będzie ich kandydatem. Bronią go gdyż jako Republikanin reprezentuje sukces w biznesie, wolny rynek, kreatywne i często ryzykowne decyzje. Według Republikanów jeżeli ktoś nie podejmuje ryzyka, nie osiąga sukcesu. I jest to częściowa prawda, gdyż nie każdy może pozwolić sobie na ryzyko i nie każdy potrafi ryzykować. Celem nadrzędnym ekonomii nie jest zarobek, ale znalezienie sposobu na równowagę rynkową, tak aby ludzie nie żyli w biedzie, ale w dobrze prosperującym kraju. I tak naprawdę kto ponosi ryzyko kiedy banki czy instytucje finansowe ryzykują? Biorąc pod uwagę to co się stało z rynkiem finansowym (Merrill Lynch, Citigroup, Bank of America etc.) i kogo wyratowały pieniądze podatników, to właśnie podatnicy zostali obarczeni wysokim ryzykiem agresywnego i nierozsądnego traktowania instrumentów finansowych. Ludzie stracili zabezpieczenie finansowe, domy oraz możliwość pożyczek.</p>
<p>Republikanie myślą, że jeżeli Prezydent Obama zaatakuje Mitta Romney jako kogoś kto osiągnął sukces i który wierzy w wolny rynek to ludzie się od niego odsuną, gdyż Amerykanie wierzą w sukces i podziwiają osoby, które osiągnęły sukces. Tylko nie kosztem innych i uczciwie. Według mnie, Prezydent Obama oraz Demokraci powinni pozwolić Mittowi Romney oraz jego sztabowi na przekonanie społeczeństwa jaki to wspaniały jest wolny rynek z wysokim ryzykiem i komu przyniósł korzyści. Kraj to nie korporacja. Obecni Republikanie w odróżnieniu od Ronalda Reagana tego nie rozumieją. Reagan był dla ludzi a nie przeciwko nim. Społeczeństwo kiedy słyszy Wall Streat nie myśli o ludziach sukcesu, ale o bogatych, którzy zbankrutowali kraj. Dodatkowo, wiedząc, że Mitt Romney posiadający miliony i płacący niższe podatki niż oni sami nie będzie należał do ich ulubionego grona.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienie z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez zmian</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 15:58:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5330</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie tych informacji, jakie wyciekły z prokuratury, najprawdopodobniej przy udziale adwokatów rodzin smoleńskich, zaczęto budować nową narrację. Brzmi ona &#8211; raport komisji ministra Millera (Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) jest z gruntu fałszywy, należy powołać nową, najlepiej międzynarodową.</p>
<p>Dziś odbyła się konferencja prasowa prokuratury, prowadzona przez prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Omówił on sprawy śledztwa smoleńskiego, swojej wizyty w Rosji, rozmów z rosyjską prokuraturą. Ale dziennikarze czekali na potwierdzenie swoich rewelacji. I doczekali się &#8211; rzeczywiście, słowa do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi, odczytane ze stenogramów przez biegłych z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia J. Sehna, zostały faktycznie wypowiedziane przez kogoś innego &#8211; członka załogi, drugiego pilota, mjr Roberta Grzywę. Prokuratura stwierdziła, że nie może podać dowodów, że w ostatniej fazie lotu Błasik był w kokpicie samolotu, podawał komendy, lub odczyty przyrządów i wywierał nacisk na załogę, aby ta lądowała w warunkach niedozwolonych (a takie były w dniu 10 kwietnia 2010 roku). Odczyty laboratorium krakowskiego przyporządkowały &#8211; uwaga &#8211; wszystkie odczytane i rozpoznane głosy konkretnym komendom i rozmowom. Ale są również w stenogramach głosy i frazy, których przyporządkować się nie da. Oznacza to, że obecności generała Błasika w kabinie pilotów wykluczyć nie można. Prokurator Ireneusz Szeląg podał jeszcze jedną ważną informację &#8211; kopie taśm znajdujące się w Polsce są zgodne w 100% z oryginałami z rejestratorów samolotu, a oryginały po katastrofie nie podlegały żadnym zabiegom. Oznacza to, że kopie taśm i ich stenogramy mogą być zaliczone jako dowód w postępowaniu prokuratorskim.</p>
<p><span id="more-5330"></span></p>
<p>Czy rewelacje dziennikarzy &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;GPC&#8221;, dziś w pewnym stopniu potwierdzone przez prokuratorów wojskowych, mają jakiekolwiek znaczenie dla zmiany naszego osądu o bezpośrednich przyczynach katastrofy smoleńskiej? Nie, nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Podstawowe przyczyny katastrofy, czyli błędy załogi były już wiadome praktycznie dwa tygodnie po kwietniowej katastrofie. Dalej nie znamy odpowiedzi na pytania z pogranicza techniki, organizacji i polityki, czyli na te, kto i dlaczego podjął probe lądowania (czy próbnego podejścia, jak chcą niektórzy) w warunkach skrajnie niesprzyjających, poniżej poziomu bezpieczeństwa lotniska, a przede wszystkim poniżej poziomu uprawnień i wyszkolenia załogi. Nie wiemy również tego, co, lub kto zmusił załogę do startu z Warszawy, pomimo informacji o złych warunkach pogodowych, nie wiemy dlaczego załoga już w trakcie lotu nie odeszła na lotniska zapasowe, pomimo potwierdzenia dramatycznie złych warunków nad pasem lądowiska. We wszystkich tych pytaniach, jako podmiot domyślny może występować generał Andrzej Błasik, jako faktyczny dowódca tego lotu. To on przecież przyjmował rankiem 10 kwietnia na płycie lotniska Okęcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, meldując samolot i załogę gotową do lotu.</p>
<p>Raport komisji ministra Jerzego Millera jest rzetelny, opierał się na dostępnych materiałach i nic nie przemawia za tym aby powoływać nową komisję. I będzie on zaliczony jako dowód w postępowaniu prokuratorskim. Nie do podważenia jest teza, oparta o analizę dokumentów, zeznań i właśnie odczyty rejestratorów samolotu, że główną i bezpośrednią przyczyną katastrofy były błędy w szkoleniu polskiej załogi. W raporcie wyraźnie jest zaznaczone, że poziom wyszkolenia załogi zagrażał bezpieczeństwo lotów. I do tego załoga prezydenckiego samolotu została zestawiona dzień przed wylotem. Raport komisji stwierdził lekceważenie procedur, norm, a przede wszystkim brak szkoleń, w tym na symulatorach. Łamano przepisy w pułku, który miał zapewnić bezpieczeństwo najwyższym urzędnikom państwa. Lotnicy nigdy nie trenowali awaryjnych sytuacji na symulatorze lotów. Byli to młodzi wiekiem i stażem żołnierze, o zbyt słabym wyszkoleniu i małym doświadczeniu do pilotowania ciężkiego samolotu pasażerskiego w tak skrajnych warunkach. I powinien zdawać sobie z tego sprawę ich przełożony, dowódca lotnictwa, generał Andrzej Błasik. Jak również z tego, że załoga nie miała ważnych uprawnię formalnych do lotu samolotem Tu 154M.</p>
<p>10 kwietnia 2010 roku na pokładzie samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent RP, Lech Kaczyński i najwyższa kadra oficerska Wojska Polskiego. Warto przypomnieć, że raport komisji Millera stwierdza, że nie odnotowano w dostępnych materiałach bezpośrednich nacisków na załogę. Arkadiusz Protasiuk i jego zastępca, Robert Grzywa, mieli jednak tę świadomość, na jaką uroczystość lecą, że spóźnieni wylecieli z Warszawy, że niewylądowanie może mieć poważne reperkusje. Dla nich, pilotów i oficerów, ale również dla osób będących na pokładzie. Kapitan Protasiuk poddany był, być może niezwerbalizowanej, ogromnej presji, ponieważ dowódcą tego statku powietrznego nie był on, lecz prezydent Lech Kaczyński​ i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą reperkusje, nie tylko dla niego, jeżeli samolot nie przyziemi na smoleńskim lotnisku. Być może piloci nie mieli czasu na to, aby po prostu zastanowić się nad tym, aby podjąć własną, w pełni autonomiczną decyzję.</p>
<p>To co się działo po konferencji prokuratury wojskowej, czyli szybkie konferencje Jarosława Kaczyńskiego z przybocznym, Antonim Macierewiczem, a także briefing w Sejmie Zbigniewa Ziobro, szefa Solidarnej Polski, świadczą o tym, że w tym wszystkim dalej głównie chodzi o politykę. Ustalenie w innym brzmieniu kilku linijek stenogramu taśm rejestratora Tu154M, jakie dokonali biegli z Krakowa, nic nie zmienia. Honor polskiego generała? Nie ucierpiał. Zarówno piloci Tu 154M, jak i samolotu CASA, który rozbił się pod Mirosławcem w styczniu 2008 roku, byli jego podwładnymi. Warto o tym pamiętać, ponieważ do obu katastrof, jak się dziś wydaje, doprowadziły błędy pilotów, którymi generał dowodził.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>55</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyrok na historii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2012 09:42:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5327</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa. O tym, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa.</p>
<p>O tym, że stan wojenny został wprowadzony nielegalnie wiemy jednak nie z wczorajszego wyroku, lecz z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca ubiegłego roku. Trybunał uznał dwa dekrety z 12 grudnia, o wprowadzeniu stanu wojennego oraz o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie stanu wojennego za niezgodne z Konstytucją PRL. Trybunał potwierdził, że Rada Państwa nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego na mocy dekretów &#8211; ich wydawanie było możliwe tylko w przerwach między sesjami Sejmu, a w grudniu 1981 r. sesja trwała. Trzeba w związku z tym było znaleźć winnych. I znaleziono.</p>
<p>Proces Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, Stanisława Kani i innych uczestników tamtych wydarzeń był procesem politycznym. Jego ocena nie trzyma się jednak podziałów ideowych i politycznych, ale jest raczej pochodną świadomości tamtych czasów, wynikająca z wieku i doświadczeń, a także umiejętności racjonalnego zrozumienia uwarunkowań, w jakich działali wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń. Wyraźnie daje się to odczuć, słuchając bardzo zróżnicowanych ocen wyroku ówczesnych opozycjonistów, takich jak Stefan Niesiołowski, Jan Lityński, Andrzej Celiński, Bogdan Borusewicz. Ludzie, którzy tamte czasy przeżyli świadomie, a w nowej Polsce potrafili się odnaleźć i czują się z nią związani, a także są wstanie zrozumieć motywacje ludzkie – wiedzą, że proces Jaruzelskiego i Kiszczaka miał charakter czysto polityczny, a akt oskarżenia, oparty o przepis kodeksu karnego, mówiący o kierowaniu związkiem zbrojnym, miał znamiona zemsty. Wojciech Jaruzelski to doskonale zrozumiał, wie, że znalazł się na sali sądowej po to, aby dokonano na nim – a także na tych, którzy w 1989 roku zawarli z nim pakt społeczny dla nowej Polski – zemsty politycznej.</p>
<p><span id="more-5327"></span></p>
<p>Tego procesu nie da się rozpatrywać, historycznie i politycznie bez kontekstu Okrągłego Stołu. Ten proces był złamaniem swego rodzaju porozumienia społecznego, umowy, jaką zawarł Wojciech Jaruzelski i jego środowisko polityczne, z innym środowiskiem, reprezentowanym przez działaczy opozycji demokratycznej. Można to porozumienie, które doprowadziło do częściowo demokratycznych wyborów w roku 1989, różnie nazywać – umową społeczną, kontraktem, czy paktem – ale jest bezspornym faktem, że dokonało się to w formie pokojowej – i dobrowolnej. Nikt, ani nic (poza mediacjami Kościoła Katolickiego) nie zmuszał Jaruzelskiego do wejścia w ten układ i podporządkowaniu się całego aparatu państwa, w tym aparatu represji, ustaleniom wydyskutowanym przy stole negocjacyjnym.</p>
<p>Komentatorzy piszą, że sprawiedliwości stało się zadość, sprawiedliwość dziejowa stała się faktem. Wyrok został wydany przez niezawisły sąd III RP. Tej samej III RP, która urodziła się przy Okrągłym Stole. Ta symbolika wielu będzie dalej urażać. Innych będzie kłuć w oczy, że aby dokonać aktu &#8222;sprawiedliwości&#8221; musiano posunąć się do zastosowania wykładni o &#8222;związku przestępczym&#8221;. Nie udało się postawić Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka przed Trybunałem Stanu, sięgnięto po inne metody. Dokonano swoistej korekty historii, przy pomocy prokuratorów IPN i sądu. Nowa prawda i nowa historia, której autorami są prokuratorzy. Czyż nie jest to w prostej linii powrót do tradycji sądów sowieckich, gdzie historia była korygowana najpierw przez prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, a zatwierdzał ją później sędzia – generał Urlich?</p>
<p>Przypomnijmy może jeszcze, w kontekście ubiegłorocznego wyroku Trybunału Stanu, pewne prawne i historyczne uwarunkowania. Wojciech Jaruzelski w 1981 roku złamał Konstytucję PRL, ustanowioną jeszcze przez Stalina w 1952 roku i poprawioną przez Gierka w 1976 roku. Konstytucja ta gwarantowała władzę PZPR nad narodem polskim i ustanawiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „niekonstytucyjnym” aktem Jaruzelski zburzył obowiązujący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porządek prawny. Co więcej, internował bezprawnie część kierownictwa PZPR z Edwardem Gierkiem na czele oraz odsunął od władzy partię komunistyczną, której Konstytucja gwarantowała władzę. Partię zastąpiło wojsko, co w doktrynie komunistycznej jest określane mianem bonapartyzmu. Już Józef Stalin przestrzegał w latach 30. przed bonapartyzmem i broniąc się przed nim aresztował prawie całą kadrę armii sowieckiej. W Polsce stało się inaczej – bonapartyzm zwyciężył, obalając w ten sposób władzę partii komunistycznej i kończąc de facto panowanie systemu przez tą partię stworzonego. Tak oto, owo mityczne „obalenie komuny” nie nastąpiło, jak chce Solidarność, w 1989 roku, lecz w 1981. I tak ci, którzy poparli wyrok Trybunału Stanu ustawili się de facto po stronie legalności PRL jako państwa i jego Konstytucji zatwierdzonej przez Józefa Stalina w 1952 roku.</p>
<p>Dziś próbuje się oddzielić stan wojenny od Okrągłego Stołu. Nie da się, fundamentem III RP jest umowa z roku 1989, wynikająca wprost z Sierpnia roku 1980 i stanu wojennego roku 1981. To jest podstawa polskiej demokracji, tak jak było nią w Hiszpanii pokojowe oddanie władzy w ręce demokratów przez pogrobowców Franco. Demokratyczna Polska poszła podobną drogą. Wczorajszy wyrok może być dla niektórych &#8222;sprawiedliwością dziejową&#8221;, ale historii nie zmieni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael ​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 12. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 15:40:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Barack Obama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5325</guid>
		<description><![CDATA[Mission Impossible &#160; Polityka to teatr kłamstw, manipulacji, obłudy, negatywnych reklam oraz dużych pieniędzy przynajmniej w USA. New Hampshire było kolejnym ważnym etapem dla kandydatów Partii republikańskiej. Mitt Romney otrzymał 39.4%, Ron Paul 22.8%, Jon Huntsman 16.8%, Newt Gingrich 9.4%, Rick Santorum 9.3%, a Rick Perry 1%. I to Mitt &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Mission Impossible</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polityka to teatr kłamstw, manipulacji, obłudy, negatywnych reklam oraz dużych pieniędzy przynajmniej w USA. New Hampshire było kolejnym ważnym etapem dla kandydatów Partii republikańskiej. Mitt Romney otrzymał 39.4%, Ron Paul 22.8%, Jon Huntsman 16.8%, Newt Gingrich 9.4%, Rick Santorum 9.3%, a Rick Perry 1%. I to Mitt Romney zdecydowanie wygrał.</p>
<p>Ron Paul ma dużo pieniędzy i nie lubi Romneya, nie pokona go, ale jeżeli będzie chciał to może mu bardzo zaszkodzić, decydując się na startowanie jako kandydat niezależny. Nudny Jon Huntsman nie ma żadnych szans. Newt Gingrich pozostanie do końca w grze, mimo słabego poparcia. Ten nadęty i zakłamany bufon nie podaruje Romney&#8217;owi oszczerstw, które przesunęły go na dalszą pozycję. Rick Santorum, który prawie pokonał Romney&#8217;a w Iowa stracił swoja szansę, gdyż zamiast tak ja w Iowa mówić na temat ekonomii postanowił przekonać wyborców z New Hampshire, że USA potrzebuje jako kandydata Jezusa Chrystusa. Mimo braku prawdziwego rywala, Mitta Romney&#8217;a czeka zacięta walka w Południowej Karolinie, gdyż 60% wyborców to ewangeliści, którzy uważają Mormonizm za kult. To również stan Tea Party, która nie akceptuje Romney&#8217;a.</p>
<p>Mitt Romney to anemiczny biznesmen z wysokimi ambicjami oraz milionami dolarów. Jego platforma polityczna oparta jest na krytykowaniu prezydenta Obamy. Romney uważa, że jako biznesmen, tylko on potrafi przywrócić nadzieję w Amerykę i przywrócić jej świetność. Trudno go krytykować za to, że jest biznesmenem, Romney potrafi zarobić pieniądze, ale kierując się niewłaściwymi wartościami. Rywale Romney&#8217;a oskarżyli go o to, że nie jest prawdziwym kapitalistą, że pracując dla Bain Capital doprowadził do bankructw wiele firm oraz pozbawił pracy Amerykanów. Romney to prawdziwy kapitalista, dzięki niemu, Bain Capital zarobiło miliony dolarów. Społeczeństwo ucierpiało, ale współudziałowcy zarobili pieniądze. Mitt pokazał, że jest dobry w kupowaniu podupadających firm, które po jego przejęciu bankrutowały a potem zostały przejmowane przez nowych właścicieli. Ludzie tracili pracę, gdyż firma nie miała pieniędzy aby im płacić. Kto na tym zarobił? Mitt Romney, Bain Capital oraz właściciele firm. Owe manewry przyniosły mu około 200 milionów dolarów. The Wall Street Journal podał, że z 77 firm przejętych przez Romney&#8217;a, 22% zbankrutowało. Wall Street kierowało się taką samą taktyką, zarobić jak najwięcej nie licząc się z nikim. Romney przedstawia się jako kandydat pracujących ludzi, jako ten, który wie co to znaczy nie mieć pieniędzy i bać się utrzymanie pracy. Mitt Romney to syn multimilionera, nigdy w życiu nie martwił się o to czy będzie miał co jeść, gdzie spać czy jak przeżyć do następnego miesiąca. Nawet gdyby został zwolniony, pieniądze ojca umożliwiłyby mu życie w komfortowych warunkach. Porównywanie się do przeciętnych Amerykanów, którzy znaleźli się bez pracy jest idiotyczne i niemoralne. Rywale Romney&#8217;a zostali nazwani przez niego oraz jego sztab „socjalistami”, tak jak i prezydent Obama. Za tymi słowami stoi zazdrość, Romney prezydentowi Obamie zazdrości sukcesu tym, ma urazę do ludzi sukcesu i dlatego też nie potrafi poradzić sobie z ekonomią.</p>
<p><span id="more-5325"></span></p>
<p>Romney to manekin, który nie potrafi powiedzieć anegdoty, rozbawić tłumu, czy wzbudzić entuzjazmu. Nieprzygotowany popełnia pomyłki typu „lubię zwalniać ludzi”. Mimo, że to słowa wyjęte z kontekstu to i tak użycie „lubi” zamiast „musi zwalniać” sugeruje, że Romney to osoba bez żadnych skrupułów.</p>
<p>Zwycięstwo w Iowa oraz New Hampshire spowodowało, że osoby typu Ann Coulter, Rush Limbaugh, Sean Hannity oraz wielu polityków Partii Republikanów postanowiło go poprzeć. Ale oni nie popierają Romney&#8217;a, oni popierają kulturę agresywnego kapitalizmu, kapitalizmu sepów żerujących na społeczeństwie.</p>
<p>Co można powiedzieć o kimś, kto wykupuje upadające firmy pełne ludzi liczących na co tygodniowy czek, utrzymujący rodzinę? Romney nie przekształcał opadające biznesy aby ponownie przynosiły zyski. Wykupywał te, które nadawały się jedynie do upadku. Ameryka potrzebuje dobrych biznesmenów, rząd potrzebuje ich więcej niż prawników, ale Ameryka oparta na koncepcie równości i sprawiedliwości, nie potrzebuje kogoś takiego jak Romney jako prezydenta państwa.</p>
<p>Romney nie jest kimś, kogo Amerykanie chcą w Białym Domu. Kraj to nie biznes, którym można manipulować i ryzykować. Gdyby tak było, należałoby usunąć wszystko co przynosi straty czyli programy socjalne, chorych, starych ludzi, szkoły publiczne, zapomogi dla najbiedniejszych oraz stypendia dla studentów, gdyż one przynoszą tylko straty, a nie profity. Romney bardzo dobrze rozumie w jaki sposób działa rynek i potrafi nim manipulować; rozumie słabe i silne strony ekonomi oraz rynku. Tego czego Romney nie rozumie i nigdy się nie nauczył ponieważ tego nie przeżył, to cierpienie tych, którzy zostali pozbawieni pracy, środków do życia oraz możliwości wyżywienia rodziny. Za kilka miesięcy, Romney zmierzy się z prezydentem Barackiem Obamą, który będzie bardzo trudnym rywalem, ale prawdziwym rywalem samego Romney&#8217;a są jego własne oczekiwanie bycia prezydentem USA.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Układanka prokuratorska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 11:23:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5321</guid>
		<description><![CDATA[Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku. Płk. Przybył w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku.</p>
<p>Płk. Przybył w swoim wystąpieniu przedstawił prokuraturę wojskową jako twierdzę niezależności, która jest poddawana naciskom i manipulacjom. Niedwuznacznie oskarżył prokuratora generalnego, że używając instrumentów będących w jego dyspozycji (prokuratur cywilnych), paraliżuje postępowania prowadzone przez prokuraturę poznańską. Wskazał, że może chodzić o sprawy związane z postępowaniami związanymi z korupcją w wojsku. Planowana reorganizacja prokuratury wojskowej (włączenie jej w struktury prokuratury cywilnej) miałaby oznaczać próby zamiecenia pod dywan korupcji na najwyższych szczeblach wojska, także w MON-ie.</p>
<p>Drugim elementem miałoby by być wykorzystywanie dziennikarzy śledczych do bezpośredniej walki z płk. Przybyłem, w kontekście prowadzonego przez niego śledztwa w sprawie przekazywania informacji przez prokuratora cywilnego, Marka Pasionka. W tej sprawie jest kilka zagadnień. Pierwszym z nich jest przekazywanie informacji i szczegółów śledztwa smoleńskiego przez Pasionka dziennikarzom i agentom służb amerykańskich. To postępowanie, wszczęte na wniosek szefa prokuratury wojskowej, generała Krzysztofa Parulskiego, zostało przez prokuraturę cywilną umorzone. Niektóre źródła informują, że stało się to na skutek wyraźnych nacisków naszych amerykańskich sojuszników, którzy nie lubią być zamieszani w takie sprawy. Drugi problem, to oskarżenia wysuwane pod adresem samego płk. Przybyła i jego zespołu, że w sposób nieuprawniony domagał się billingów i treści sms-ów dziennikarzy, którzy z Pasionkiem rozmawiali. Oba te zagadnienia łączy osoba prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. To on umarza śledztwo przeciwko Pasionkowi i to on nie stanął po stronie prokuratury wojskowej w sprawie billingów i sms. Wręcz wygląda na to, że chce wykorzystać nadarzająca się okazję do podporządkowania sobie prokuratury wojskowej.</p>
<p><span id="more-5321"></span></p>
<p>W tle jednak jest być może sprawa dużo poważniejsza. Sygnalizowane przez pułkownika Michała Przybyła sprawy korupcyjne są pretekstem. Chodzi być może o przejęcie ko​ntroli nad śledztwem smoleńskim. Prokuratura jest dość daleko zaawansowana w postępowaniu i niewykluczone, że gotowe są pierwsze wnioski w tej sprawie &#8211; pierwsze akty oskarżenia. Dlaczego Seremet nie chce do tego dopuścić?</p>
<p>Andrzej Seremet, nominowany na stanowisko prokuratura generalnego, w myśl nowej ustawy, jest formalnie (i praktycznie) niezależny. Jego odwołanie z zajmowanego stanowiska jest bardzo trudne. Jest jednak człowiekiem z zewnątrz, nominowanym przez Lecha Kaczyńskiego, z powodów politycznych. Jego konkurent, prokurator Edward Zalewski, jest obecnie szefem Krajowej Rady Prokuratury (jej członkiem i szefem komisji etyki jest prokurator Krzysztof Parulski), ciała stojącego na straży standardów pracy i niezależności prokuratorów. Wczorajsze konferencje prasowe, jedna po drugiej, prokuratora generalnego i szefa prokuratury wojskowej pokazały konflikt wewnętrzny. Ale to nie jest jedyny problem wewnątrz korpusu prokuratorskiego.</p>
<p>Andrzej Seremet jest w klinczu i wyraźnie nie radzi sobie z materią, jaką zastał w korpusie prokuratury. Broniąc swojej niezależności (i domniemanej niezależności prokuratury) oparł się na prokuratorach, nazwijmy to, post pisowskich. Symbolem tego jest nominacja na zastępczynię Andrzeja Seremeta prokurator Marzeny Kowalskiej, która zrobiła karierę pod rządami ministra Zbigniewa Ziobry. Miała nawet w roku 2007 zostać prokuratorem generalnym, po odejściu Janusza Kaczmarka. To ona jest gwarantem tego, że układ prokuratorski, zbudowany przez Zbigniewa Ziobrę, jest praktycznie nienaruszony i jest przeciwwagą dla ludzi Edwarda Zalewskiego. Świadczą o tym masowo umarzane sprawy wobec prokuratorów katowickich w sprawie ich odpowiedzialności za naciski przy sprawie śmierci Barbary Blidy.</p>
<p>Konflikt pomiędzy prokuraturą wojskową i cywilną jest tylko elementem szerszej układanki politycznej. Andrzej Seremet nie poradził sobie z tym problemem. I choć pewne wypowiedzi prokuratora Krzysztofa Parulskiego z wczorajszej konferencji prasowej mogą być odbierane jako wypowiedzenie zależności służbowej wobec Andrzeja Seremeta &#8211; gra idzie o zupełnie coś innego. To sprawa odzyskania nadzoru nad prokuraturą, być może w kontekście dochodzenia smoleńskiego, a być może w innych sprawach.</p>
<p>Dziś problemy w korpusie prokuratorskim nie można rozwiązać poprzez zastosowanie procedur formalnych. To decyzje personalne, do których muszą przyczynić się politycy. To decyzja, która musi zapaść w porozumieniu prezydenta z premierem, dlatego inicjatywa Bronisława Komorowskiego spotkania się z Andrzejem Seremetem i Krzysztofem Parulskim jest bardzo dobra. I być może powinno zakończyć się to nie tylko odejściem obu z zajmowanych stanowisk, ale także nową inicjatywą regulującą zasady funkcjonowania prokuratury.</p>
<p>Płk.Miołaj Przybył, zaufany człowiek generała Krzysztofa Parulskiego jest tylko narzędziem w rozgrywce o inne sprawy. Czy sprawa postrzału (być może próby samobójczej, ale wygląda to dość dziwnie) jest jego inicjatywą, czy elementem zaplanowanej szerszej akcji &#8211; nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Szkoda jednak, że płk. Przybył daleko przesunął pojęcie honoru żołnierskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 8. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 13:57:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5318</guid>
		<description><![CDATA[Iowa &#160; Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Iowa</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby go usunąć. Przez trzy lata blokowali wszystko co się dało w Kongresie. Rok wyborów nadszedł i wydawałoby się, że wreszcie przyszła chwila, aby zniszczyć znienawidzonego komunistę Obamę. Jest jeden tylko problem &#8211; odpowiedni kandydat z ich własnej partii.</p>
<p>Trzeciego stycznia, we wtorek w stanie Iowa odbyły się pierwsze wybory. Bardzo ważne wybory. W 2008 roku, Mitt Romney przegrał w Iowa z Mike Huckebee otrzymując tylko 25% poparcia od Republikanów tego stanu. Po przegranej, Romney obiecał sobie, że będzie startował ponownie. Przez trzy lata wydal miliony dolarów na sztab, na zajawki w telewizji oczerniające innych kandydatów oraz ludzi pracujących dla niego. Rezultat? Nielubiany i nadal niechciany, Mitt Romney wygrał ponownie z 25% poparcia i tylko ośmioma glosami przewagi nad Rickiem Santorum. Romney jest szczęśliwy. Po wygranej powiedział „We did darn good”. Według Romneya otrzymanie to sukces. Polityk, który o mało co z nim wygrał to Rick Santorum, kandydat, który dotychczas był na szarym końcu, i z którym nikt tak naprawde się nie liczył. Romney oraz Santorum oboje otrzymali 25% poparcia z tym, ze Romney miał osiem głosów więcej. Na trzeciej pozycji ulokował się Ron Paul z 21%, a za nim Newt Gengrich i reszta czyli kolejno Rick Perry, Michele Bachman oraz John Hunstman. Romney wygrał w Iowa, ale również przegrał. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa i walka.</p>
<p><span id="more-5318"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5319" title="rick-santorum" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum-300x171.jpg" alt="" width="300" height="171" /></a></p>
<p>Kandydaci udali się do New Hempshire. Rick Santorum nie wygra w New Hempsire, ale może wygrać w innych stanach bo Rick Santorum jest alternatywą do Mitta Romney, każdy jest lepszy niż Mitt Romney. Kim jest Rick Santorum? Rick Santorum uważa się za przedstawiciela klasy robotniczej. Jego cel tak jak i pozostałych kandydatów z jego partii to zniszczenie prezydenta Obamy. Przy tym Santorum zamierza również zaatakować Iran, ratując jednocześnie ekonomię USA. Santorum nie ma milionów oraz tak rozwiniętej kampanii wyborczej jak Romney. Ale Santorum jest konserwatystą, głęboko wierzącym w Boga, nie wierzącym w ewolucję, jest przeciwko gejom oraz środkom antykoncepcyjnym. I właśnie to, a nie zmiana poglądów Mitta Romneya w zależności do kogo mówi może mu zjednać wielu.</p>
<p>Mitt Romney przygotowuje się na atak. Uważa, że to on i tylko on wyratuje USA. Ale za nim Romney wprowadzi się do Białego Domu, podczas generalnych wyborów Demokraci zadadzą mu pytania, które będą bardzo niewygodne dla Mitta Romney. Romney, który jest za cięciami chce więcej wydatków wojennych, ale po co, trudno to zrozumieć.. Romney powiedział również, że jeżeli zostanie prezydentem, to Iran nie będzie miał broni nuklearnej. Jedna z głupszych obietnic. Co Romney możne zrobić, czego Obama nie zrobił? Zacząć wojnę? Plan Romneya to deregulacja rynku finansowego oraz zmniejszeniem podatków. Romney obiecał również, że obali reformę zdrowia przeprowadzoną przez prezydenta Obamę. Romney przekonuje, że jako biznesmen jest jedynym, który wie jak stworzyć miejsca pracy, ale kiedy był gubernatorem stanu Massachusetts , ten stan był na 47 pozycji z 50 stanów, plus District of Columbia, jeżeli chodzi o kreowanie nowych miejsc pracy. Prezydent Obama stworzył miejsca pracy w sektorze prywatnym, ale stracił te, które były w sektorze publicznym, gdyż z cięciami w budżecie federalnym nastąpiły cięcia miejsc pracy.<br />
Romney popełnił jeszcze jedna pomyłkę. Jego super PAC składający się z jego byłego prawnika z milionami dolarów obrzucił błotem jego największego konkurenta, Newta Gingricha. Gingrich mimo, że poniósł klęskę, powiedział, że nie rezygnuje i zamierza utrudnić życie Romneyowi. I nie wątpię, że ataki Gingricha będą zabójcze. Tak samo będzie z Ronem Paulem. Ron Paul ma 76 lat, nie chodzi mu o to aby zostać prezydentem, ale o to aby nie był to Romney. Paul ma pieniądze i czas, jeżeli wygra kilka stanów to może mocno zaszkodzić Mittowi Romney&#8217;owi.</p>
<p>Republikanie nadal marzą o nowym kandydacie. Są nawet w stanie poprzeć Santoruma, aby tylko nie byl to Romney. Santorum będzie walczył zacięcie i będzie miał poparcie tych, którzy nie chcą Romneya, a jest ich wielu. Romney może i ma miliony, ale jego wrogowie również dysponują milionami.</p>
<p>Największym i najtrudniejszym przeciwnikiem Romney&#8217;a będzie prezydent Obama. Sztab wyborczy Obamy przygotowuje się już od roku. Obama również będzie miał pieniądze oraz wielu ludzi, którzy nadal w niego wierzą i którzy nie znoszą Republikanów. Prezydent Obama potrafi skutecznie debatować i w przeciwieństwie do Mitta Romney&#8217;a wie o czym mówi. Prezydent Obama wie, że Chin nie da się kontrolować poprzez machlojki z walutą, oraz to, że nie można zaatakować Iranu.<br />
Romney, który jest znany ze zmiany pozycji politycznej jak chorągiewka na wietrze, jeszcze kilka razy zmieni swoje zdanie aby zyskać poparcie. Dotychczas jego konkurencja nie była silna oraz wystarczająca mądra. Jego próba debaty z prezydentem Obama może być bardzo ciekawa jeżeli Rick Santorum w magiczny sposób go nie pokona.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coroczny imperatyw datku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2012 11:58:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Owsiak]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[WOŚP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5312</guid>
		<description><![CDATA[Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów i publicystów. Niektórzy, tak jak na przykład dziennikarz tabloidowego &#8222;Faktu&#8221;, Łukasz Warzecha, mogliby wydać antologię pism poświęconych Owsiakowi i jego &#8222;dziełu&#8221;. Ale Jurek i dziesiątki tysięcy młodych i starszych ludzi z roku na rok zbiera coraz więcej pieniędzy, a inicjatywę popiera coraz więcej środowisk &#8211; także Kościół katolicki.</p>
<p>Idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inicjatywy społecznej powołanej do życia 20 lat temu przez Jurka Owsiaka, została opisana milionami słów. Ma wielu zwolenników, głównie wśród tych, którzy rozumieją pomoc społeczną jako coś oddawania z siebie. Ma równie wielu przeciwników, dla których przede wszystkim szef WOŚP jest nie do przyjęcia, jako osoba ponoć o relatywistycznym podejściu do wartości (oczywiście mamy tu na myśli &#8222;wartości chrześcijańskie&#8221;) i życia społecznego. Są to krytycy z pozycji ideologicznych, ponieważ w Polsce każdy, kto wychyla się poza pewien przyjęty kanon poprawności ideologi społecznej, tej katolickiej, może od razu być potraktowany jako jak moralny wróg społeczeństwa.</p>
<p>Kilka lat temu w sondażu jednego z tygodników opinii Jurek Owsiak został uznany za człowieka o największym autorytecie. Daleko za nim znaleźli się politycy, księża, czy ludzie kultury. Wyprzedził nawet Władysława Bartoszewskiego. Dlaczego tak się stało? Czy to przymioty osobiste, empatia i rozpoznawalność medialna uczyniła z Owsiaka autorytet? Czy może jednak coś innego?</p>
<p><span id="more-5312"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5313" title="Owsiak" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg" alt="" width="450" height="300" /></a></p>
<p>Na to, jak jest Owsiak oceniany, ma wpływ jego język i osobowość. Jednak najważniejszą sprawą i powodem powodzenia Owsiaka nie są jego przymioty osobiste, lecz to, że odpowiedział on swoją działalnością na potrzeby społeczne, zarówno w ramach WOŚP, jak i innego swojego wielkiego projektu, corocznego festiwalu muzycznego „Przystanek Woodstock”, a od kilku już lat także spotkania ludzi kultury, sztuki, polityki i nawet Kościoła Katolickiego z młodzieżą. Przede wszystkim są to jego autorskie projekty, które doskonale wypełniają formułę działalności organizacji spoza establishmentu i państwa w krzewieniu idei państwa obywatelskiego. Owsiakowi udało się zrealizować to, co jest kwintesencją prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, czyli zbudować ruch społeczny i doprowadzić duże grupy społeczne, w tym przypadku głównie młodzież, do samoorganizacji społecznej w realizacji określonego celu. WOŚP jest ruchem autonomicznym, niezależnym od państwa, praktycznie całkowicie się samofinansującym i dającym społeczeństwu i państwu, określone wartości.</p>
<p>Tak, działalność WOŚP jest medialna i hałaśliwa, i tak być musi. Owsiak doskonale zdaje sobie sprawę z roli i możliwości przekazu medialnego dla sukcesu swojego przedsięwzięcia. Czyni mu się z tego zarzut, przeciwstawiając rozgłosowi styczniowej imprezy ciche i nabożne działania fundacji i organizacji kościelnych, w tym &#8222;Caritasu&#8221;. które robią to bez rozgłosu. Nie rozumiem tego zarzutu &#8211; media są po to, aby ich siłę wykorzystywać, a poza tym należy pamiętać, że ani &#8222;Caritas&#8221;, ani inne fundacje kościelne nie działają na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, lecz w imieniu i na konto Kościoła Katolickiego. I czy przypadkiem coniedzielne nawoływania księży z ambon na cele dobroczynne nie są również formą marketingu?</p>
<p>Jurek Owsiak wiedział, że w takim kraju „powszechnej życzliwości” na pewno znajdą się osoby, które będą robiły wszystko, aby jego pracę i jego inicjatywę zdezawuować. Bez skutku, transparentność poczynań jego fundacji, przetargi na sprzęt medyczny i presja, jaką wywiera na szpitale i ośrodki zdrowia, aby urządzenia, które są do nich dostarczany za środki ze zbiórki społecznej, były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i celami, jakie są zapisane w umowach, nie dają podstaw do wysuwania wobec niego żadnych oskarżeń o sprzeniewierzenie społecznych pieniędzy.</p>
<p>Personalizacja działalności WOŚP jest faktem i zaletą działalności, osobowość Owsiaka góruje nad jego projektami. To zasługa, ponieważ to człowiek niesie idee i tylko personalne i całkowite oddanie się swojej koncepcji może jej zapewnić sukces. Wie o tym Jurek Owsiak, wiedział o tym również nieodżałowany Marek Kotański, którego najważniejsze idee, Monar i Markot, miały równie silny odcisk osobowości twórcy.</p>
<p>Inicjatywa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wychowuje już drugie pokolenie młodzieży. Zapewne będą i następne. Ci ludzie są i już weszli i wchodzą w dorosłe życie. Jest ciekawe, czy w ciągu następnego dziesięciolecia znajdzie się projekt społeczny, a może polityczny, który by potrafił taki elektorat zagospodarować? I obok pytania, dlaczego polska służba zdrowia, państwo polskie nie potrafi wyciągnąć wniosków z działalności i metod Owsiaka, trzeba się zastanowić, dlaczego taki projekt, jak WOŚP nie wpływa szerzej na poprawę działania całego społeczeństwa? Niestety, w Polsce idee państwa obywatelskiego (w tym działalności samorządowej) nie dorastają do standardów państwa demokratycznego.</p>
<p>Warto się przyjrzeć, jakie są wysuwane argumenty przeciwko inicjatywie WOŚP. Otóż twierdzi się, że sprzęt kupowany przez cały rok z pieniędzy zebranych w styczniu powinien być tak naprawdę kupowany przez państwo. Najczęściej ten argument pada z ust tych prawicowych przeciwników, którzy chcą mniejszej ingerencji państwa i mniejszych podatków. Immanentna sprzeczność tego rozumowania uzupełniania jest stwierdzeniem, że przecież wkład środków orkiestry jest ułamkiem wszystkich wydatków na ochronę zdrowia, a do tego sprzęt kupiony musi być serwisowany, obsługiwany, uzupełniany. Nie kupujmy &#8211; nie będzie dodatkowych kosztów.</p>
<p>Inny element krytyki to stwierdzenie, że akcje uliczne i uczestnictwo instytucji państwa, samorządów i mediów to &#8222;szantaż moralny&#8221; ze strony Owsiaka. Tylko, że nikt nie zmusza nikogo do brania udziału w imprezach organizowanych przez Owsiaka, ani ich finansowania. Pytanie tylko, czy przypadkiem inicjatywa WOŚP nie ma po prostu poparcia takiego, że nie uczestniczenie w niej będzie odbierane jako brak wrażliwości społecznej. Brak zgody na uczestnictwo w imprezach jest dopuszczalny, jak również każda indywidualna decyzja niewrzucenia pieniądza do puszki.</p>
<p>Jurek Owsiak nie lubi Kościoła katolickiego &#8211; z wzajemnością. Taka jest obiegowa opinia, oczywiście &#8211; bzdurna. Kościół popiera każdą inicjatywę charytatywną. Jurek popiera każdego księdza, który przyłoży rękę ku dobru. Nie można sobie wyobrazić, że obie strony będą miały pretensje do siebie za zbieranie pieniędzy na cel ratowania życia dzieci. Owsiak może być znienawidzony przez część ludzi Kościoła, dlatego, że pokazuje, że jest inna droga dobra i wspólnoty. I ją z powodzeniem realizuje.</p>
<p>Niechęć, wręcz często nienawiść do Jurka Owsiaka musi dziwić szczególnie takim kraju jak Polska, gdzie dobroczynność powinna być nakazem moralnym katolika, a jałmużna &#8211; jego imperatywem. Widać, że deklaratywność wiary nie zawsze idzie z czynami i poczuciem przyzwoitości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Wykorzystano wcześniejsze materiały autora.</em></span></p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chory człowiek Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 11:28:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5309</guid>
		<description><![CDATA[Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán. Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán.</p>
<p>Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry i ich polityka, zarówno wewnętrzna, jak i wobec wspólnoty europejskiej. Nakłada się na to katastrofalny stan ekonomii węgierskiej, odziedziczony po poprzednich rządach socjalistów, ale pogłębiony decyzjami rządu Orbána. Dziś dług wewnętrzny Węgier przekracza 80% PKB, obligacje krótkoterminowe i średnioterminowe są na poziomie śmieciowym (obsługa to prawie 10% rocznie), forint poleciał w ostatnich tygodniach na łeb. Wszystko to powoduje odpływ kapitału zagranicznego, inwestycyjnego, ale także tego akumulowanego przez samych Węgrów. Ostatnie informacje są takie, że Węgrzy masowo pozbywają się forintów i transferują środki za granicę. Może to oznaczać załamanie systemu bankowego Budapesztu. Orbán przez pewien czas bronił się przed pomocą finansową Unii Europejskiej. Dziś nie ma praktycznie wyjścia, ale już nie tylko grają rolę czynniki ekonomiczne, ale również polityczne.</p>
<p>Większy jednak problem ma Europa z Węgrami w sferze praw demokratycznych. Orbán doszedł do władzy na fali zmęczenia rządami socjalistów Ferenca Gyurcsányego, który okłamywał wyborców co prowadzonej przez socjalistów polityki gospodarczej. Fidesz zdobył władzę bezdyskusyjnie i przy silnym poparciu społecznym, w oparciu o demokratyczne procedury. Uzyskał również coś, czego do tej pory nie uzyskała żadna partia w Polsce &#8211; taką przewagę w parlamencie, która pozwoliła Orbánowi na swobodne zmiany w konstytucji państwa. W roku 2010 węgierski parlament uchwalił nową konstytucję, która zmieniła nazwę państwa z &#8222;Republika Węgier&#8221; na &#8222;Węgry&#8221;, co było czytelnym nawiązaniem do idei Wielkich Węgier. A Węgrzy zamieszkują nie tylko terytorium państwa, określonego granicami po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, ale są również na Ukrainie, w Chorwacji, Rumunii i Słowacji. Szczególnie z tymi dwoma ostatnimi państwami relacje na tle mniejszości węgierskiej nie są najlepsze. Nowa konstytucja pozwala na przyznawanie obywatelstwa Węgrom nie mieszkającym i nie urodzonym na terytorium dzisiejszych Węgier.</p>
<p><span id="more-5309"></span></p>
<p>Tego jednak Orbánowi było mało. Pod koniec roku 2011 uchwalono na Węgrzech kilka ustaw (przy biernym sprzeciwie opozycji, która nie brała udziału w głosowaniach), około-konstytucyjnych, które zaostrzyły kurs nacjonalistyczny i pchnęły Węgry w stronę autorytaryzmu. Ograniczono między innymi kompetencje węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, zmieniono ustawę o statusie banku centralnym, dając rządowi praktycznie pełną kontrolę nad nim. Było to potrzebne premierowi do położenia ręki na rezerwach banku. Wprowadzono również zmiany dotyczące sądownictwa &#8211; zmieniono prezesa Sądu Najwyższego, odwołano członków Krajowej Rady Sądownictwa (poprzez obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 62 lat&#8230;). Jeżeli dodamy do tego, że również urząd prezydenta jest w rękach Fideszu, widzimy, że Orbán praktycznie przejął pełnię władzy. Decyzje, jakie podjął opanowany przez Fidesz parlament prowadzą w kierunku zanegowania trójpodziału władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej, idąc w kierunku systemu władzy integralnej, tak dobrze znanej w systemach totalitarnych. A władza ta miałaby by być sprawowana przez wiele lat przez Orbána i jego Fidesz.</p>
<p>Aby to uzyskać węgierski premier dokonał jeszcze innych operacji. Po pierwsze doprowadził do zmian w konstytucji, które wprowadziły zapis o tym, że Węgierska Partia Socjalistyczna jest spadkobierczynię partii komunistycznej , a tym samym może być uznana za organizację przestępczą. Oznacza praktycznie to jej delegalizację. Po drugie, dokonał zmian w ordynacji wyborczej, tak aby nawet wynik poniżej 30% oddanych głosów dawał mu 2/3 głosów parlamencie. Dodajmy, że przy okazji zmieniono układ okręgów wyborczych, w ten sposób, aby Fidesz mógł łatwiej w nich wygrywać.</p>
<p>Dla zagwarantowania sobie pełni władzy, Orbán nakłada kaganiec na media. Jeszcze w roku 2010 przegłosowano restrykcyjną wobec mediów ustawę, mocno ograniczającą swobodę wypowiedzi, teraz administracja państwowa podejmuje decyzje bezpośrednie, m. in. zapowiedziano nieprzedłużenie koncesji dla opozycyjnej stacji radiowej &#8222;Klubradio&#8221;.</p>
<p>Adam Bodnar, wiceprezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka napisał w &#8222;Kulturze Liberalnej&#8221;.</p>
<p><em>W ten oto sposób w środku Europy mamy państwo – członka Unii Europejskiej – które przestało być demokratyczne. Jeszcze są fasady, jeszcze można demonstrować i używać internetu, liderzy opozycji nie są jeszcze zatrzymywani i aresztowani, ale w parlamencie nie ma pluralizmu, instytucje kontrolne i sądownictwo zostały pozbawione zębów, a opozycja jest wykluczana poza nawias jakiegokolwiek wpływu na państwo.</em></p>
<p>To jedyny, jak do tej pory, polski głos w sprawie Węgier, a wydaje się, że to właśnie polska demokracja, tkwiąca korzeniami w obywatelskim ruchu &#8222;Solidarności&#8221; powinna zareagować na to, co się dzieje na Węgrzech. Adam Bodnar zastanawia się również, jak powinna zareagować opinia publiczna i instytucje Unii Europejskiej. Wydaje się, że sytuacja jest o wiele poważniejsza niż ta, kiedy partia Joerga Haidera weszła w skład koalicji rządowej w Austrii. Bodnar sugeruje, że Komisja Europejska powinna wszcząć procedurę zawieszenia Węgier w niektórych uprawnieniach członkowskich w UE , w tym także w prawie głosu na forum Rady Unii Europejskiej, zgodnie z art. 7 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Inicjatywa w tej sprawie powinna wyjśc ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, lub jako inicjatywa jednej trzeciej państw &#8211; członków UE. Milczenie szefa parlamentu, Jerzego Buzka (i jego następcy, socjalisty Martina Schulza), a także szefa KE, José Manuela Barroso, jest niezrozumiałe.</p>
<p>Niezrozumiałe jest także milczenie polskiego rządu w tej sprawie. Rządząca Platforma Obywatelska i węgierski Fidesz są w Parlamencie Europejskim w jednej frakcji, EPP, tym bardziej należałoby podjąć na jego forum konkretne działania. Jednak głos powinni przede wszystkim zabrać premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Znów przywołując Adama Bodnara;</p>
<p><em>Polska nie może promować demokracji, rządów prawa i praw człowieka w państwach Partnerstwa Wschodniego czy w państwach arabskich, skoro przymyka oczy na stworzenie systemu autorytarnego w jednym z państw Europy Środkowo-Wschodniej, tak bliskim nam duchowo.</em></p>
<p>Węgrzy, naród krewki, budzą się z letargu. Mogą, popchnięci coraz trudniejszą sytuacją ekonomiczną, zrobić to gwałtownie. Wszyscy pamiętają wydarzenie z roku 1956, oczywiście rozgrywające się w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i społecznej. Orbán swoimi decyzjami buduje jednocześnie na nowo opozycję, już nie tylko w sferze polityki, ale również społeczną. Ma wprawdzie jeszcze znaczne poparcie, ale jednocześnie swoimi decyzjami buduję opozycję obywatelską. Na manifestacji w Budapeszcie, zwołanej przeciwko polityce rządu Orbána widać było już wyraźną determinację.</p>
<p>W Polsce pojawiły się również inne opinie. Dla wielu Orbán jawi się jako silny człowiek prawicy, coś w rodzaju Jarosława Kaczyńskiego, któremu się udało. Niektórym podoba się wyraźnie antyunijna retoryka węgierskiego premiera. Marek Jurek napisał w mikroblogowym portalu Twitter, że Polacy powinni trzymać za Węgry Orbána kciuki, podobnie jak w roku 1956. Jednym słowem dla byłego marszałka Sejmu, Victor Orbán to współczesny Imre Nagy. Kto w związku z tym ma grać rolę wojsk sowieckich z 1956 roku? Unia Europejska? Inni twierdzą, że Orbán to bohater walczący o suwerenność i pozycję Węgier. Przymykają oczy na to, że robi to zawężając prawa obywatelskie, zmieniając demokrację w &#8222;demokraturę&#8221;, przy okazji wprowadzając napięcia międzynarodowe w centrum Europy.</p>
<p>Victora Orbána pokona jednak nie Unia Europejska, ani ulica. Pokona go nieubłagana logika ekonomii. Próba zamknięcia kraju na Unię Europejską, lub gra polityczna swobodami obywatelskimi, aby uzyskać konkretną pomoc ekonomiczną dla walącej się gospodarki, musi przynieść zmiany w jego polityce wewnętrznej &#8211; i ile oczywiście upór i determinacja Orbána nie popchnie go ku dalszemu radykalizmowi. Inne alternatywy to droga białoruska i wpadnięcie w objęcia Rosji, bezwzględne objęcia Władimira Putina albo&#8230; krew na ulicach. I dlatego i Unia Europejska i same Węgry mają nie więcej niż pół roku na odwrócenie wektora politycznego. Victor Orbán, dziś u szczytu władzy, jest już tak naprawdę nad polityczną przepaścią.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Awantura lekowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 16:43:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5307</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma co kryć, że bałagan z nowymi regulacjami rynku leków i systemu wypisywania, kontroli i realizacji recept rząd sobie zafundował sam. Winą za zamieszanie nie można obciążać lekarzy, czy farmaceutów, ponieważ oni mają prawo dbać o swój interes (i interes pacjentów), a drugą stroną jest rząd i reprezentujące państwo &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie ma co kryć, że bałagan z nowymi regulacjami rynku leków i systemu wypisywania, kontroli i realizacji recept rząd sobie zafundował sam. Winą za zamieszanie nie można obciążać lekarzy, czy farmaceutów, ponieważ oni mają prawo dbać o swój interes (i interes pacjentów), a drugą stroną jest rząd i reprezentujące państwo Zakład Ubezpieczeń Społecznych (zbierający dane pacjentów) i Narodowy Fundusz Zdrowia (finansista).</p>
<p>Pierwszy element, czyli ustawa refundacyjna, przygotowana pół roku temu, przez resort ówczesnej minister zdrowia, Ewę Kopacz, jest dobrym rozwiązaniem. Odrzucenie i uniemożliwienie gry rynkowej i uzyskiwanie dodatkowych, nienależnych dochodów przez koncerny farmaceutyczne, to doskonały pomysł. Dodatkowo położenie nacisku na leki generyczne (produkcji krajowej) to dbałość o interes Skarbu Państwa, polskiego przemysłu i pacjenta. Pytanie jednak dlaczego tak długo i dlaczego tak nieudolnie trwały negocjacje dotyczące listy leków, co spowodowało, że pewne leki ratujące życie, lub nie mające konkurencji, a niezbędne do leczenia musiały być dopisywane w ostatniej chwili? Czy zadziałał lobbing, czy brak wiedzy? Jeżeli przyjrzeć się sprawie pasków insulinowych i urządzeń do ich kontroli, widać wyraźnie, że to pierwsze. Chaos dodatkowo został powiększony tym, że ustawa i rozporządzenia weszły do życia w dniu 23 grudnia, z datą obowiązywania od 1. stycznia. Bez vacatio legis, co było możliwe, lub choć przez wprowadzenie rozporządzenia, dającego przepisy przejściowe.</p>
<p>Druga sprawa, czyli obciążenie lekarzy organizacyjnie tym, aby ustalali, czy dany pacjent jest ubezpieczony, oraz jaki zakres ulgi mu przysługuje (w zależności od leku, jego składu i choroby), jest niezrozumiałe. Lekarz przy tym systemie, gdzie musi przedrzeć się przez grubą listę leków i skonfrontować to z chorym, a następnie odpowiednio wypełnić receptę, traci na czynności administracyjne większość czasu. I nie może tego zlekceważyć, ponieważ czekają go kary finansowe, za złe zakwalifikowanie leku do kategorii refinansowania. Kto jest temu winny? Obie strony. Lekarze, ponieważ przez swoje organy związkowe i Naczelną Radę Lekarską nie sygnalizowali problemu, ministerstwo zdrowia, ponieważ kiedy problem ze sfery wirtualnej prawa przeniósł się do gabinetów lekarskich i aptek, broniło swoich racji do upadłego. Interesy finansowe lekarzy (kary za złe wypisanie recepty), aptekarzy (za przyjęcie złej recepty i wydanie leku, co grozi brakiem refinansowania) i pacjentów (groźba zakupu leków ze stu procentową odpłatnością) spowodowały pat. Groźny dla pacjentów.</p>
<p><span id="more-5307"></span></p>
<p>Dobre pomysły zostały z chrzanione przez urzędników. I polityków. To nie koncerny farmaceutyczne wymogły takie, a nie inne rozwiązania. Lekarze i farmaceuci obnażyli ignorancję urzędników i nie zgodzili się na przerzucenie na nich odpowiedzialności ze nieżyciowe i niechlujnie przygotowane przepisy. Na nic się zdały pohukiwania na nich i zaklęcia, że wadliwe recepty będą honorowane przez NFZ. Na gębę już w to nikt nie uwierzy, tym bardziej, że urzędnicy państwa przez wiele dni szli &#8222;w zaparte&#8221;, nie mając praktycznie żadnego argumentu, poza tym, że rząd wreszcie nie daje się rozgrywać drapieżnym firmom farmaceutycznym.</p>
<p>Rafał Ziemkiewicz naśmiewa się w jednym z ostatnich artykułów z akcyjności działań rządu. A to udana akcja zmiany rozkładu jazdy, to znów zmiana systemu finansowania leków, porównuje to do &#8222;kampanii&#8221; żniwnych, czy ciepłowniczych PRL. Ma w tym dużo racji. Dla państwa Europy w XXI wieku, 6. gospodarki Unii Europejskiej, tego rodzaju problemy powinny być rozwiązywane pod powierzchnią życia społecznego, a nie stanowić problem egzystencjalny całego narodu i dyskusji wszystkich niemalże autorytetów.</p>
<p>Na koniec warto by wspomnieć, że gdzieś na obrzeżach tej awantury lekowej są trzy inne sprawy. Pierwsza to system ewidencji i kontroli ubezpieczeń zdrowotnych obywateli, drugi to system ewidencji medycznej lekarzy i farmaceutów. Oba problemy świadczą o zapóźnieniu w cyfryzacji państwa. Trzeci problem to konkurencyjny system ubezpieczeń zdrowotnych obywateli. Coś, do czego demokratyczne, liberalne państwo wreszcie powinno dopuścić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska ma problem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 12:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5297</guid>
		<description><![CDATA[Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego chyba łatwiej i uczciwiej jest oddać własne, subiektywne wrażenia.</p>
<p>W przestrzeni międzynarodowej skupialiśmy się tak zwanej &#8222;wiośnie arabskiej&#8221;, rozpoczętej w Tunezji, która następnie rozlała się na Algierię, Egipt, Libię, Jemen i Syrię. Zakończyła ona panowanie kilku satrapów, doprowadziła do interwencji NATO w Libii, ale przede wszystkim do wielkiego rozlewu krwi. Pokazała słabość wojskowych struktur europejskich &#8211; bez wsparcia USA interwencja w Libii zakończyłaby się kompromitacją. Syria płonie w dalszym ciągu, zresztą napięcie w regionie krajów islamu nie opada, a wręcz rośnie. Jesteśmy blisko interwencji w Iranie, która może mieć nieobliczalne skutki. Amerykanie zakończyli operacje militarne w Iraku, co wcale nie oznacza, że doprowadzili do stabilizacji wewnętrznej tego kraju. Pakistan powoli, ale wyraźnie traci oblicze kraju demokracji, zresztą arabska wiosna wcale nie zwiększyła pola demokracji w tym regionie, pomimo wyborów w Tunezji i rozpoczętych wyborów w Egipcie. Jest raczej odwrotnie &#8211; zostały stworzone nowe obszary dla intencjonalnego terroryzmu.</p>
<p>Europa, Unia Europejska to przede wszystkim kryzys euro, ale również kryzys instytucjonalny całej Unii. Okazuje się, że w przypadku tego rodzaju sytuacji pękają więzy instytucjonalne, przestają działać procedury, a lejce przewodnictwa przejmują najmocniejsi &#8211; w tym przypadku Niemcy i Francja. I dlatego polska prezydencja UE, choć przeprowadzona organizacyjnie i merytorycznie wzorcowo, była jednak marginesem wydarzeń unijnych. Nawet świetnie przeprowadzony szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i tak zwany &#8222;sześciopak&#8221; ustaw i rozporządzeń dyscyplinujących finanse państwowe członków wspólnoty, nie były wydarzeniami znaczącymi dla całej UE. Mijający rok nie rozwiązał w Unii Europejskiej żadnego problemu i pokazał ścieżki wyjścia z kryzysu. Pakt finansowy, przyjmowany etapami na szczytach unijnych, jest tak naprawdę prowizorium, a nie finalnym rozwiązaniem. A instytucje unijne, biurokracja brukselska, wydaje się dość bezradna. Rok 2012 będzie przełomowy dla tego, czy Unia przetrwa w takiej formie.</p>
<p><span id="more-5297"></span></p>
<p>W Polsce najważniejszym wydarzeniem były oczywiście wybory. Wygrane przez Platformę Obywatelską (niektórzy twierdzą, że przez Donalda Tuska&#8230;) i przez Janusza Palikota. Jego wynik wyborczy został przewidziany praktycznie tylko przez niego. Marginesem okazała się beatyfikacja Jana Pawła II. Gości z Polski w Watykanie było kilkakrotnie mniej niż się spodziewano. To wyraz kryzysu polskiego Kościoła katolickiego. Nie przewrócił sceny politycznej raport rządowej komisji Jerzego Millera, dotyczący katastrofy smoleńskiej. Przegrał Jarosław Kaczyński, po raz szósty poniósł porażkę wyborczą, nastąpił również poważny rozłam jego formacji politycznej.</p>
<p>Sprawa katastrofy smoleńskiej jest jednak podskórnym elementem życia politycznego i społecznego, ma większy wpływ, niż kryzys ekonomiczny, słabo w Polsce odczuwalny, nie tylko na tle innych krajów Europy. Stosunek do samej katastrofy i do jej wyjaśnienia podzielił polityków i obywateli, raczej w sposób nieodwołalny. Niezastąpiony okazał się tu Antoni Macierewicz, stojący na czele sejmowej, poselskiej komisji. Macierewicz robi wszystko, aby udowodnić, na podstawie zdjęć, wymyślonych i niewiarygodnych badań dziwnych naukowców, że samolot prezydencki nie spadł w wyniku błędów załogi, obsługi naziemnej, lecz został zniszczony i rozpadł się jeszcze w powietrzu.</p>
<p>Zwolennicy mitu smoleńskiego usiłują katastrofę powiązać z Katyniem, a to ma im dać podstawę do negowania porządku politycznego, prawnego i legitymacji rządzących. Wszytko ma to doprowadzić do budowy państwa równoległego do istniejącego, z własnymi strukturami, mediami, może nawet Kościołem. Środowiska skupione wokół Prawa i Sprawiedliwości i &#8222;Gazety Polskiej&#8221; systematycznie próbują wciągnąć w orbitę tego wyraźnie zarysowanego projektu cześć hierarchów kościelnych, budują własne media, starają się tworzyć zaplecze finansowe. I zamykają siebie, ale również swoich zwolenników getcie mentalnym, wmawiając im, że to oni są tylko &#8222;prawdziwymi Polakami&#8221; albo &#8222;wolnymi Polakami&#8221; i depozytariuszami polskości. Bo przecież Polska pod rządami Donalda Tuska to państwo niesuwerenne (kondominium niemiecko-rosyjskie). Te środowiska są również antyunijne, antyeuropejskie, w związku z tym nie bardzo mają gdzie emigrować. Pozostaje im żyć w państwie oficjalnym, a ponieważ nie mogą przejąc w nim władzy na drodze demokratycznych procedur, będą starały się go najpierw zdestabilizować, w rezultacie obalić. Pojęcie patriotyzmu tego środowiska zamyka się dziś w życzeniach popadnięcia państwa i jego obywateli w głęboką zapaść, bo tylo to może dać im władzę. I jest to realna groźba, ponieważ środowiska te są wstanie wciągnąć do swych działań wszelkie zorganizowane grupy, zaczynając od skrajnych nacjonalistów, na bandytach stadionowych kończąc.</p>
<p>Problemem dla Polski nie jest dziś kryzys, w kraju, czy w Unii Europejskiej, nie jest nim zagrożenie zewnętrzne, bezpieczeństwo państwa. Niebezpieczeństwo jest wewnątrz kraju, w jego strukturze, w braku tożsamości obywateli i państwa. Lekiem na to może być znalezienie nowego projektu, który połączy znów Polaków, tak nośnego, jak nasze starania wejścia do Unii Europejskiej i NATO.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5294</guid>
		<description><![CDATA[Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak jak dziś puste są ideowe i ideologiczne hasła.</p>
<p>Polityka XXI wieku jest eklektyczna i raczej mało synergiczna. To mieszanka różnych poglądów, idei, kalek z minionych czasów. Nie ma nigdzie w świecie (poza totalitarną Koreą Północną, kruszącą się z komunizmu Kubą i poddanemu władzy ajatollahów Iranowi) krajów o czystej ideologii państwowej. Nie ma państwa, gdzie partia rządziłaby trzymając się doktrynalnie ideologii. W świecie rządzi post-polityka, poddana naciskom ekonomicznym, a post-ideologie są wszędzie marginesem. Nawet tak nośne społecznie, jak ruchy anty- i alterglobalistyczne.</p>
<p>W głównym nurcie politycznym klasyczna tożsamość lewicowa, realizowana w sferze ekonomicznej, już dawno umarła. W Polsce umarła wraz z wprowadzeniem reform gospodarczych Leszka Balcerowicza, prywatyzacją gospodarki i rozpadem struktur państwowych gospodarstw rolnych, osłabieniem roli związków zawodowych. W Europie koniec prawdziwej, klasycznej myśli socjaldemokratycznej nastąpił wraz z sukcesem tak zwanej trzeciej drogi Blaira, czyli połączenia neoliberalizmu gospodarczego z polityką socjalną. Tożsamość lewicowa może być realizowana tylko w sferze światopoglądowej i kulturowej. Tylko czy jest ktoś, kto potrafi zbudować taki projekt?​</p>
<p>W Polsce lewica jest rozbita. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest już jedyną, a nawet wiodącą siłą po tej, coraz bardziej umownej, lewicowej stronie sceny politycznej. Dziś za lewicę uchodzi formacja Janusza Palikota, która jest tak naprawdę mieszanką obyczajowej i kulturowej lewicy i liberalizmu ekonomicznego. Tymczasowo Palikot przyciągnął do siebie ludzi prezentujących poglądy alterglobalistyczne (Ruch Wolnych Konopi, czy Piotra Ikonowicza), ale jest to raczej taktyczne posunięcie, a nie strategia zdobywania pola politycznego. SLD pozostał przy elektoracie postkomunistycznym, roszczeniowym, częściowo związkowym, ale nie udało mu się do niego przekonać młodego, inteligenckiego, rozwojowego elektoratu dużych miast. Ten zakotwiczył się głównie w pobliżu rządzącej Platformy Obywatelskiej. I co ciekawe &#8211; SLD jest dziś partią prawie równie konserwatywną obyczajowo i światopoglądowo jak Prawo i Sprawiedliwość. Symptomatyczne było odejście do Ruchu Palikota tuż przed wyborami feministki Wandy Nowickiej i działacza gejowskiego, Roberta Biedronia.</p>
<p><span id="more-5294"></span></p>
<p>Ruch Palikota nie jest ruchem ideologicznym, w SLD brak potencjału zmiany, zresztą od dawna polska lewica cierpi na intelektualny uwiąd. &#8222;Krytyka polityczna&#8221;, stworzona przez Sławomira Sierakowskiego, to ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy. Kwartalnik, a także kluby rozsiane po całej Polsce, stały się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko zresztą lewicowych i czysto ideologicznych. Sierakowski kilka lat temu został wykreowany na lidera i ideologa młodej lewicy, zresztą przy wydatnej pomocy prawicowych publicystów. Szef „KP” nie zbudował jednak jeszcze żadnego logicznego programu społecznego i politycznego, ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną. I już raczej tego nie dokona.</p>
<p>Czy próba odbudowy polskiej lewicy powinna być pozbawiona myśli przewodniej? Oczywiście, że nie. Wiele pomysłów Ruchu Palikota, SLD, czy organizacji społecznych może być podstawą programową. Nie przez przypadek mocno eksponowany antyklerykalizm Palikota i problemy wykluczonych dały jego formacji 10 &#8211; procentowe poparcie w wyborach. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić lewica, jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z prawdziwym, programowym, humanizmem i liberalizmem ekonomicznym, jaki chętnie prezentuje Leszek Miller. To może pozwolić lewicy na wejścia do centrum sceny politycznej i pozyskania niezdecydowanego elektoratu liberalnego, młodego, inteligenckiego – czyli klasy średniej.</p>
<p>​​Kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość zbiorowości. Ale rozumiana nie jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak żądania związkowców, lecz jako uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić w sposób administracyjny, do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa, w tym gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego, interesy grup dyskryminowanych, w tym niepełnosprawnych – to powinny być cele lewicowej polityki. Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się jednak wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. To oznacza ograniczenie udziału państwa w gospodarce. Lewica powinna postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć po prostu własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Jest w tym wszystkim jeszcze inny problem &#8211; jak dokonać kumulacji sił lewicowych i kto mógłby tego dokonać. Polityków postrzeganych przez lata demokratycznej Polski jako lewicowych jest wielu, że wymienię tylko Włodzimierza Cimoszewicza, Tomasza Nałęcza, Marka Borowskiego, Dariusza Rosatiego, Ryszarda Bugaja, czy z młodszych Bartosza Arłukowicza. Co ich dziś łączy? A to, że wszyscy oni są poza strukturami lewicowymi. Nawet tytularny &#8222;ojciec chrzestny&#8221; lewicy. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, jest już bardziej emerytem politycznym, niż siłą sprawczą, zdolną do synergii lewicowych sił politycznych. Zresztą łatwiej sobie wyobrazić połączenie antyklerykalizmu, otwartości światopoglądowej i walki o prawa mniejszości społecznych z liberalizmem ekonomicznym, niż to, że przy jednym stole i w jednej formacji politycznej spotkają się Leszek Miller, Janusz Palikot i Bogusław Ziętek.</p>
<p>Aleksander Kwaśniewski rzuca co jakiś czas &#8222;na rybkę&#8221;, na zanętę, swoje pomysły. A to ma być kongres polskiej lewicy, a to coś w rodzaju okrągłego stołu. Jedni przyjmują to entuzjastycznie, inni chłodno, większość nie bardzo rozumie, o co w tym chodzi. Problem polega na tym, że pomysły Aleksandra Kwaśniewskiego słabo odnoszą się do tego, czego potrzebuje elektorat. Więcej, nie ma w tej chwili jednolitego, homogenicznego elektoratu lewicowego, który by zaakceptował jedną partię polityczną i trwale się z nią związał. Pomysły lewicowe wyborca znajdzie dziś nie tylko w SLD i Ruchu Palikota, ale także w Platformie Obywatelskiej i Prawie i Sprawiedliwości. W ich programach znajdziemy​ także lewicowe agendy. A do tego dziś lewica ma w Sejmie niewiele ponad 60 mandatów. To za mało, aby realnie wprowadzić pomysły polityczne, społeczne, gospodarcze w życie.</p>
<p>Przed lewicą długa, znojna droga. I to bez gwarancji sukcesu. Dziś widać, że wybiórcze kopiowanie pomysłów z hiszpańskiej PSOE, czy tworzenie zintegrowanych platform wyborczych, jaką tak naprawdę była SLD z czasów świetności Leszka Millera, to trochę mało. Lewica w połowie lat 90 ubiegłego wieku miała szansę na przekształcenie się w socjaldemokrację w stylu zachodnim. Nie poszła w tę stronę. Dziś mogłaby by być w tym samym miejscu, gdzie jest Platforma Obywatelska.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siewcy nienawiści</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 15:41:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5273</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? To głównie, że mogą one służyć politykom i komentatorom politycznym do formułowania rzadko rozsądnych opinii.</p>
<p>Wyrok na Ryszarda Cybę, zabójcę z biura poselskiego w Łodzi, został oceniony jako sprawiedliwy &#8211; dożywocie, z prawem starania się o zwolnienie warunkowe po 30 latach odsiadki (będzie miał wtedy 93. lata). Cyba musiał być skazany, ponieważ taki był wymóg polityczny. I społeczny, ponieważ polskie społeczeństwo żyje według schematu &#8222;ząb za ząb&#8221;, a nie w schemacie zrozumienia uwarunkowań socjologicznych i społecznych sprawcy. Nie ma znaczenia, że Cyba to socjopata, którego miejsce jest w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym &#8211; ważne jest to, że polityczne zapotrzebowanie kazało go osadzić w więzieniu. Polityczni i medialni hunwejbini nie po to krzyczeli kilka godzin po morderstwie, że jest ono wynikiem &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; którego ostrze skierowane jest w stronę PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. Te słowa padły rok temu i zostały powtórzone już po wyroku. To jest element walki plemiennej polskich polityków, która nie ma wiele wspólnego z czystą polityką, skierowaną ku dobru obywateli.</p>
<p>Taksówkarz, który dokonał okrutnego mordu, rzeczywiście zrobił to z powodów politycznych &#8211; przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie upoważnia to wcale do formułowania wniosków, jak to czyni Tomasz Terlikowski, że za nim stali dziennikarze, artyści i intelektualiści, na szczęście przez niego nie wymienieni z imion i nazwisk. Katolicki publicysta próbuje postawić Cybę w jednym szeregu z ludźmi PiS niechętnymi, jako element &#8222;przemysłu pogardy&#8221;. Nie ma dla niego znaczenia, że w trakcie przebiegu dochodzenia i samego procesu nie znaleziono żadnego dowodu na inspirację działań mordercy ze strony zwolenników Platformy Obywatelskiej, czy innej organizacji politycznej, czy społecznej. Idąc torem logiki Terlikowskiego, zupełnie spokojnie można wysnuć wniosek, że zamachy na lekarzy przed klinikami aborcyjnymi w USA odpowiedzialni są ekstremiści antyaborcyjni, w tym ortodoksyjni publicyści katoliccy, do jakich zalicza się właśnie prezes &#8222;Frondy&#8221;. Czyli to właśnie Terlikowski tworzy &#8222;przemysł nienawiści&#8221; wobec ludzi, którzy uważają, że prawa obywatelskie to także prawa do decydowania kobiet o własnym ciele.</p>
<p><span id="more-5273"></span></p>
<p>Niestety, polskie sądy ulegają nadmiernie presji społecznej. Cyba niewiele różni się od mordercy z Norwegii, Andersa Behring Breivika. Tamtego społeczeństwo, głosem swoich przedstawicieli medycznych, uznało za niepoczytalnego. W Polsce jest to niemożliwe. W zmian za to mamy takie kwiatki, jak choćby skandaliczne komentarze europosła Janusza Wojciechowskiego i wypowiedzi Beaty Kempy, porównujące zamach w Norwegii do morderstwa w Lodzi. Dla Kempy Breivik podobny był do Ryszarda Cyby, a sam akt mordu był wynikiem atmosfery podobnej do „przemysłu nienawiści” rozpętanego jakoby przez PO. Było to jeszcze przed ogłoszeniem niepoczytalności Breivika.</p>
<p>Ta sama posłanka Beata Kempa, jeszcze jako członek Prawa i Sprawiedliwości, udzieliła &#8222;wsparcia moralnego&#8221;, czyli poręczenie drugiemu wczoraj skazanemu, tym razem w Warszawie, &#8222;Staruchowi&#8221;. Inny polityk PiS-u, Zbigniew Romaszewski, odwiedzał go w więzieniu, porównując go do prześladowanych przez komunę. A cel był jeden &#8211; z akomodować po stronie PiS środowiska kibolskie, jako to te prezentujące &#8222;nowoczesny patriotyzm&#8221;. Dla tego celu konieczne było przymknięcie oka albo i obu na działania bandytów, z pośród których wywodzą się gangsterzy, handlarze narkotyków. Piotr Staruchowicz to nie jest zagubiony młodzieniec, to wyrachowany bandyta, który zrobił sobie z tego model życia. Ale przecież stoi za nim kilka tysięcy kiboli Legii i potencjalnie większa rzesza kibolskich &#8222;patriotów&#8221; z innym miast. Jaką siłę oni reprezentują, pokazał marsz 11 listopada, gdzie praktycznie przejęły kontrolę nad manifestacją.</p>
<p>Te same środowiska, które komentują sprawę morderstwa w Łodzi na działaczu PiS jako wynik &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; dziś milczy po skazaniu &#8222;Starucha&#8221;, a kiedy politycy PiS i &#8222;Gazeta Polska&#8221; promowały ten bandycki &#8222;patriotyzm&#8221;, życzliwie się temu przyglądały. To przecież były działania oddolne, spontaniczne, patriotyczne, pożądane. &#8222;Staruch&#8221;, lub jemu podobni wrócą do łask. Bo im wolno lżyć polityków Platformy Obywatelskiej i innych przeciwników PiS. Wszystko do czasu, kiedy znów nie poleje się krew.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakłamane hasła, zakłamane wartości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 12:43:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5268</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, i tak już mało ostre, pojęcia lewicy i prawicy. Sojusz Lewicy Demokratycznej prowadzony jest dziś przez Leszka Millera, który kilka miesięcy temu otrzymał z rąk jednej z organizacji biznesowych (prywatnych) specjalną nagrodę za swoje liberalne poglądy gospodarcze. Druga formacja lewicowa w polskim Sejmie, Ruch Poparcia Palikota, opowiada się za liniowym podatkiem dochodowym. A politycy Solidarnej Polski, uważani za prawicę ortodoksyjną, zamierzają złożyć w parlamencie projekty ustaw, wprowadzające 40 proc. podatek dla najbogatszych i zwiększające zasiłki rodzinne. Czysty populizm socjalistyczny&#8230;</p>
<p>Ostatnio w kontekście szczytu Unii Europejskiej w kraju naszym, będącym od grudnia 2009 roku pod &#8222;panowaniem&#8221; Traktatu Lizbońskiego, wybuchła dyskusja o suwerenności. Przypomnijmy, że traktat nadał Unii Europejskiej podmiotowość prawną, a prawo unijne (poza nielicznymi wyjątkami) jest nadrzędne wobec prawa polskiego. Opozycja, ta z PiS i PiS-bis, czyli Solidarnej Polski, ocknęła się nagle, że Polska suwerenna nie jest i ich zwolennicy śpiewają na ulicach, że tęsknią za wolną Ojczyzną. Jarosław Kaczyński zapomniał, że to jego brat podpisał Traktat Lizboński, suflowany przez niego. I przecież musi sobie zdawać, że Polska, kraj w skali globu mały, jako byt tylko narodowy, bez pomocy z zewnątrz (za oddanie swej części suwerenności) nie jest wstanie utrzymać swej wolności i niepodległości. Polska nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią.</p>
<p><span id="more-5268"></span></p>
<p>Suwerenność to kategoria polityczna, ale także prawna. W przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. W świecie współczesnym państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała kontynuację Traktatu z Maastricht – czyli Traktat Nicejski, a następnie​, już jako pełnoprawny członek Unii, przystąpiła do Traktatu Lizbońskiego. Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa, czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący.</p>
<p>Państwa narodowe nie istnieją wcale tak długo &#8211; to koncepcja powstała w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a swoje apogeum w Europie miała po roku 1871, kiedy nastąpiło scalenie Niemiec w jeden organizm państwowy (związany wspólną walutą). I od tego momentu następuje powolna degeneracja pojęcia narodu, staje się ono doktrynerską konstrukcją myślową, służącą politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. A właściwie – do manipulowania nimi.</p>
<p>Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. W Polsce dotyczy to praktycznie wszystkich sił politycznych. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy, grupy partyjnej. Gdyby nawet ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze, nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie, interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet. Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich. To między innymi mogą zapewnić regulacje prawne i organizacyjne Unii Europejskiej. Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.</p>
<p>Podobnie jest z polską racją stanu. Podstawowym elementem naszej racji stanu jest bezpieczeństwo. Rację stanu można wręcz sprowadzić do kwestii bezpieczeństwa. Ma ono dwie strony &#8211; jedna to zachowanie integralności państwa i jego substancji prawno – organizacyjnej. Unia Europejska na to pozwala, bo zostawia wielki obszar regulacji prawu polskiemu.​​</p>
<p>Drugą stroną jest rozwój substancji państwa i społeczeństwa. W tym drugim przypadku racja stanu gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo militarne, które polska ma zapewnione przez struktury NATO, lecz także pewność i stabilność rozwoju. Czynnik bezpieczeństwa sprzężony jest z sytuacją polityczną i społeczną Polski, a także stabilnością ekonomiczną. Sytuacja międzynarodowa tak się ukształtowała, że nie zagraża nam obecnie z niczyjej strony agresja lub interwencja zbrojna. Nawet biorąc pod uwagę napięte stosunki z Rosją. Polska nie jest celem agresji, nie grozi nam ponowna satelizacja. A jeśli potrafimy Polityka zagraniczna państwa musi stwarzać przesłanki skutecznie chroniące nas przed narzucaniem nam czegokolwiek z zewnątrz. Wymaga to stabilnej sytuacji w Unii Europejskiej. Dlatego dziś polską racją stanu jest utrzymanie Unii Europejskiej, a drogą do tego jest utrzymanie wspólnej waluty, euro.</p>
<p>Wszystkie te konkluzje prowadzą do zdefiniowania patriotyzmu. Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko pochody, flagi, opowieści i piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada. To także dbanie o to, aby wizerunek naszego kraju w Unii Europejskiej, jako kraju silnego, stabilnego, przewidywalnego nie był poddawany manipulacjom w imię niskich pobudek politycznych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>*<span style="color: #0000ff;"><em><strong>Tekst opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #0000ff;">MojeOpinie.pl</span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 16. grudnia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/16/teksty-nadeslane-16-grudnia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/16/teksty-nadeslane-16-grudnia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Dec 2011 13:29:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5265</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Irak – zmierzch iluzji &#160; Do napisania tego artykułu zainspirowało mnie niedawne wystąpienie prezydenta USA – Baraka Obamy, w którym ogłosił on zakończenie zaangażowania amerykańskich sił zbrojnych w Iraku. Co oczywiście nie jest do końca prawdą, tzw. doradcy wojskowi, cywilni, a pewnie i jakaś grupa jednostek specjalnych, pozostanie w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/16/teksty-nadeslane-16-grudnia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<h2><span style="color: #ff0000;">Irak – zmierzch iluzji</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Do napisania tego artykułu zainspirowało mnie niedawne wystąpienie prezydenta USA – Baraka Obamy, w którym ogłosił on zakończenie zaangażowania amerykańskich sił zbrojnych w Iraku. Co oczywiście nie jest do końca prawdą, tzw. doradcy wojskowi, cywilni, a pewnie i jakaś grupa jednostek specjalnych, pozostanie w tym kraju, aby wspierać odbudowujące się z mozołem rządowe siły – armię i policję, a pewnie i służby wywiadu, stanowiąc nawet „wsparcie” dla rządu irackiego.</p>
<p>Wycofanie się US Army i US Marine Corps było możliwe dzięki krwawym i kosztownym kampaniom z lat 2007-2008 roku. Wtedy to amerykańskie siły zbrojne przetrąciły kręgosłup al-Kaidzie w Iraku. Przede wszystkim Amerykanie w toku tych kampanii na tyle spacyfikowali sunnitów i szyitów, że oba odłamy Islamu obecnie ograniczają się do terrorystycznych ataków bombowych i pojedynczych aktów terroru wobec siebie, rezygnując z toczenia praktycznie otwartej wojny domowej, co miało miejsce przed rokiem 2007. Przywódcy Stanów Zjednoczonych uznali, że osiągnięty stan umożliwia wycofanie się z tej wojny – bardzo kosztownej wojny, prowadzonej przez kraj będący w trudnej sytuacji ekonomicznej.</p>
<p>Jeśli chodzi o aspekt militarny, to patrząc na całą perspektywę konfliktu, trzeba przyznać, że amerykańskie siły zbrojne odniosły sukces. Wbrew twierdzeniom wielu, że nie da się militarnie pokonać ruchu oporu w miastach oraz partyzantki na obszarach wiejskich, Amerykanie tego dokonali. Osiągnięto to dzięki zastosowaniu odpowiedniej taktyki i zmianie wyposażenia dostosowanego do działań asymetrycznych. Warto jednak podkreślić, że było to niezwykle kosztowne działanie, którego efekty nie od razu były widoczne.</p>
<p>Jednak mimo niezaprzeczalnego sukcesu militarnego – USA przegrały faktycznie tę wojnę. Sukces militarny przeszedł za późno – o co najmniej 3-4 lata. Koszty wojny – polityczne, gospodarcze, strategiczne daleko bardziej przekroczyły zakładane u progu inwazji korzyści. Mówimy tu o zakładanych zyskach wynikających z militarnego obalenia reżimu i pociągającej tym samym, zmiany układu sił na Bliskim Wschodzie. Właściwe, to szczerze mówiąc, trudno dostrzec jakieś sensowne proporcje zysków wobec ogromu strat jakie na wielu płaszczyznach poniosły Stany Zjednoczone, w wyniku rozpętania i prowadzenia tej wojny przez 8 lat.</p>
<p>Zacznijmy od strat – Po stronie amerykańskiej znalazłem oficjalną liczbę 4 486 zabitych i 32 226 ciężko rannych, do tego należy doliczyć szacunkowo 100 -120 tysięcy zabitych Irakijczyków. Wymienione liczby niekoniecznie mogą obrazować poziom rzeczywistych strat. Nie jest tajemnicą, że administracja USA w swych oficjalnych wykazach nagminnie pomija straty poniesione przez jednostki specjalne, agencje wywiadowcze oraz personel cywilny. Poziom strat poniesionych przez tą ostatnią grupę ma istotne znaczenie dla ustalenia rzeczywistego bilansu, bowiem personel cywilny miał niebagatelne znaczenie, jeśli chodzi o zaangażowanie USA w Iraku. Nie jest tajemnicą, że spora część logistyki amerykańskich sił zbrojnych w Iraku była oparta na firmach cywilnych. Co więcej, siły cywilne same prowadziły działania zbrojne, robiąc to nieraz na dużą skalę. Najlepszym w tym względzie przykładem jest sławna firma Black Water, mająca w Iraku dziesiątki tysięcy uzbrojonych po zęby „pracowników”, którzy ginęli w Faludży, Mosulu czy Bagdadzie – wśród nich byli też byli żołnierze polskiego Gromu.</p>
<p>Jeśli chodzi o straty obywateli Iraku, tutaj dane są jeszcze bardziej szacunkowe. Najczęściej powtarza się liczba 100 – 120 tysięcy zabitych. Jednak można znaleźć jeszcze wyższe dane szacunkowe, sięgające aż do miliona – co moim zdaniem jest raczej ideologicznym (czyt. antyamerykańskim) przegięciem. Ustalenie poziomu rzeczywistej liczby zabitych Irakijczyków jest niemożliwe, wobec słabej organizacji tamtejszego społeczeństwa oraz faktu toczenia się regularnej wojny domowej. Zmaganiom wojennym towarzyszyła także olbrzymia przestępczoś<br />
oraz masowe migracje całych grup z terenów objętych wojną i czystkami religijnymi, co miało miejsce na północy Iraku – z powodu czystek etnicznych dokonywanych przez Kurdów i Sunnitów.</p>
<p><span id="more-5265"></span></p>
<p>W przypadku Irakijczyków trudno także oszacować ilość rannych – może ona sięgać nawet 700 tysięcy. Tą liczbę znalazłem w jednej z poważnych brytyjskich publikacji – wydaje mi się ona całkiem prawdopodobna. Do tych tragicznych liczb należy dodać dziesiątki tysięcy, a może nawet setki tysięcy aresztowanych, przetrzymywanych, tysiące rozbitych rodzin i porzuconych dzieci – a i tak nie będzie to cały obraz nieszczęścia, jakie dotknęło w minionej dekadzie naród żyjący w kolebce cywilizacji. Do bilansu strat wreszcie należy doliczyć tysiące ochotników z innych krajów muzułmańskich, którzy zginęli lub zostali pojmani na terenie Iraku, prowadząc swój dżihad.</p>
<p>Oczywiście napiszę coś niezbyt popularnego wśród pewnych środowisk, jednak według mojej wiedzy – większość strat osobowych, to wynik przede wszystkim wojny religijnej, etnicznej i politycznej (tej ostatniej, w wykonaniu niedobitków reżimu Saddama Husajna). Warto także pamiętać, że na brutalność wojny w Iraku, miała przemożny wpływ dopiero co upadła dyktatura wspomnianego Saddama Husajna. Niewielu dziś chce pamiętać, że była to bardzo represyjna dyktatura, sięgająca aż do użycia broni chemicznej. Uciekająca się bez zahamowań do masowej zagłady własnych obywateli, których grzechem była niechęć do dyktatora i jego rządów. Nie zapominajmy, że przed inwazją z 2003 roku integralność Iraku była utrzymywana dzięki terrorowi Sunnitów, skierowanemu przeciwko separatystycznym dążeniom szyickiego południa i kurdyjskiej północy.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/iraq_war.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5266" title="iraq_war" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/iraq_war.jpg" alt="" width="458" height="266" /></a></p>
<p>Dlatego największym grzechem Stanów Zjednoczonych jest to, że wkraczając do Iraku otworzyły bezrozumnie prawdziwą puszkę Pandory. Dotąd tłumione przez policję polityczną Saddama nacjonalizmy, partykularyzmy, a przede wszystkim nienawiść na tle religijnym – to wszystko wręcz eksplodowało w parę miesięcy od rozpoczęcia amerykańskiej okupacji, przede wszystkim w roku 2004 roku. Oczywiście do tego nieszczęścia dołożyły się działania sił zbrojnych USA i specyficzna taktyka sił powstańczych, której istotnym elementem było wykorzystywanie ludności cywilnej, jako osłony dla swych działań.</p>
<p>Do strat ludzkich należy oczywiście dodać straty finansowe – jak wiadomo wojna kosztuje – płaci się nie tylko krwią, ale i pieniędzmi. Wycena strat finansowych, które USA poniosły w wyniku rozpętania tej wojny, jest mocno szacunkowa. W publikacjach dotyczących problemu, spotyka się naprawdę różne wyliczenia, ale chyba nie ma wątpliwości, że koszty bezpośrednich działań w Iraku przekraczają co najmniej jeden bilion USD. Jednak chyba prawdziwe koszty mogą sięgać poziomu nawet 3 bilionów USD. Strat irackich nawet nie podejmuję się przytoczyć, ponieważ oszacowanie się ich jest praktycznie niemożliwe.</p>
<p>Wracając do finansowych kosztów wojny po stronie Stanów Zjednoczonych &#8211; trzeba zaznaczyć, że koszty te będą dalej rosły, mimo oficjalnego wycofania się USA z wojny. I nie chodzi tu tylko o renty dla inwalidów, koszty leczenia rannych i złamanych psychicznie, ale także konieczność uzupełnienia braków sprzętowych w siłach zbrojnych, czy wspieranie „przyjaznych” rządów i grup interesu w Iraku. Przy czym warto pamiętać, że to wszystko działo się i dalej trwa w okresie faktycznego załamania się finansów USA.</p>
<p>Nie ma chyba wątpliwości, że przyczyną kryzysu zadłużeniowego USA, była między innymi także wyprawa iracka, połączona z nieodpowiedzialnymi obniżkami podatków dla najbogatszych ludzi i wielkich korporacji. Trudno nie odnieść także wrażenia, że niektóre działania gospodarcze administracji Busha, były spowodowane chęcią skanalizowania niezadowolenia społeczeństwa, jawnie oszukanego, co do rzeczywistych przyczyn inwazji na Irak. Oglądającego prawie codziennie rozbite Humvee oraz poharatanych żołnierzy i cywilów w wiadomościach. W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że opinię publiczną w USA uśpiono poprzez nieodpowiedzialne rozdmuchanie wielu baniek spekulacyjnych, które w krótkim okresie czasu dawały złudzenie obywatelom Stanów Zjednoczonych, że koszty wojen prowadzonych przez ich kraj są nieistotne i mogą być bagatelizowane. Dopiero od kilku lat podatnicy amerykańscy przecierają oczy ze zdumienia, widząc rosnące lawinowo zadłużenie ich kraju, obcinanie programów socjalnych, niedoinwestowanie służby zdrowia, edukacji itp.</p>
<p>Koszty polityczne jakie poniosła Ameryka i dalej ponosi z powodu inwazji oraz wieloletniej okupacji Iraku, są z natury rzeczy trudne do pełnego uchwycenia. Jednak chyba nikt już nie ma wątpliwości, że wojna w Iraku nadszarpnęła pozycję USA &#8211; jako jedynego hegemona światowego. Oczywiście istotne znaczenie w zmniejszaniu się roli Stanów Zjednoczonych na świecie, ma także systematycznie malejący udział tego kraju w światowej wymianie handlowej i produkcji przemysłowej. Tak jak już pisałem, w tym kontekście wojna w Iraku, przyczyniła się do zwiększenia zadłużenia USA, a więc wpłynęła bezpośrednio na gospodarkę tego kraju w sposób wysoce negatywny, hamując jej rozwój.</p>
<p>Jeśli chodzi o aspekt polityczny tej wojny, nie sposób pominąć przyczyn, jakie legły u podstaw decyzji administracji waszyngtońskiej z czasów prezydentury Georga Busha Juniora, o dokonaniu inwazji na Irak w 2003 roku.</p>
<p>Oficjalnym pretekstem do inwazji, była rzekoma chęć posiadania broni masowego rażenia przez reżim Saddama Husajna. W teorii było to prawdopodobne i łatwe do sprzedania opinii publicznej. Do czasu inwazji w 2003 roku, panowało raczej powszechne przekonanie, że Irak rzeczywiście dążył do zdobycia broni nuklearnej. Szczególnie, że zapewnienia reżimu o rezygnacji z takowej broni, traktowane były delikatnie mówiąc – z wielką rezerwą, na co zresztą zapracował sobie uczciwie sam reżim Saddama Husajna. Tym planom swego czasu zadali cios Izraelczycy, w wyniku ataku lotniczego na reaktor w Osirak, dokonanego w 1981 roku. Potem była pierwsza wojna w zatoce Perskiej w 1991 roku, w trakcie której ostatecznie zdemolowano wszystkie możliwe miejsca, gdzie można było tylko pokusić się o badania nad rozwojem broni nuklearnej. Nie było też wątpliwości, że reżim Saddama wykorzystywał wcześniej bojowo broń chemiczną. Robił to w wojnie z Iranem oraz w czasie tłumienia powstania Szyitów i Kurdów.</p>
<p>W tej sytuacji wywiady, szczególnie USA i Izraela, epatowały zagrożeniem ze strony reżimu irackiego, zaś lobby żydowskie niezwykle silnie powiązane z republikańskimi neoliberałami, przewodzącymi ówczesnej administracji waszyngtońskiej, alarmistycznie podnosiło konieczność likwidacji reżimu Saddama Husajna. Wręcz żądano swoistego dokończenia wojny, przerwanej rozejmem w 1991 roku, toczonej przez Busha seniora. Wywierano bezpardonowe naciski na kongres, senat oraz media, a robiono to wykorzystując sprytnie falę patriotyzmu rozbudzonego przez zamachy z jedenastego września.</p>
<p>Szybko się okazało, że oficjalny pretekst uzasadniający inwazję na Irak – dążenie tego kraju do posiadania broni masowego rażenia, był tylko humbukiem propagandowym. A wysłani na miejsce inspektorzy w celu jej odnalezienia, po paru tygodniach zajmowali się głównie grami hazardowymi i spożywaniem alkoholu, co udokumentowali dziennikarze z wielu mediów.</p>
<p>Nic więc dziwnego, że cały świat zaczął jak najbardziej serio traktować tezy dotychczas uważane za insynuacje, że USA dokonały inwazji na Irak i obalenia jego dotychczasowego władcy tylko po to, żeby położyć łapy na irackich zasobach ropy naftowej.</p>
<p>Jeśli rzeczywistym celem było zdobycie większej kontroli nad zasobami ropy naftowej na Bliskim Wschodzie, a wiele na to wskazuje &#8211; to także ten plan zakończył się klęską. Po krótkim okresie spadku cen ropy na rynkach światowych, będących pod wrażeniem szybkości opanowania Iraku przez siły zbrojne USA, szybko okazało się, że źródła te są bezużyteczne. Sprawił to wybuch ciężkich walk w Iraku i ich trwanie przez wiele lat. W rezultacie amerykańskie i brytyjskie koncerny paliwowe, które postępowały za oddziałami wojskowymi i podpisywały umowy na koncesje z nowymi proamerykańskimi władzami Iraku, nie były w stanie w wyniku działań wojennych, zrealizować swych planów wydobycia i przesyłu ropy oraz gazu.</p>
<p>Tak jak wspomniałem, ten stan trwał latami, wyłączając praktycznie Irak z grona liczących się producentów ropy naftowej. To wszystko działo się w sytuacji rosnącego, szczególnie w Azji, popytu na ropę naftową i gaz. Nie będzie przesadą, gdy napiszę, że jeśli rzeczywistym celem USA było zdobycie większego wpływu na światowe rynki ropy naftowej dzięki kontroli irackiego wydobycia tego surowca – to ten plan się nie powiódł. W takim wypadku prawdziwymi zwycięzcami wojny w Iraku, jeśli chodzi o zyski z wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego są Rosjanie, ZEA, Katar czy Wenezuela – śmiem wątpić czy w założeniach inwazji, administracji amerykańskiej o to właśnie chodziło.</p>
<p>Wreszcie aspekt strategiczny wojny – równie ważny jak pozostałe kwestie. Dziś złośliwi mogą twierdzić, że podejmując decyzję dokonania inwazji na Irak, George W. Bush Junior popełnił strategiczny błąd – zaatakował nie ten kraj zaczynający się na literę I co trzeba. Znając lotność umysłu byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, można mu wybaczyć, pewnie tak jak przeciętny Amerykanin nie rozróżniał specjalnie Iraku od Iranu. Jednakże grupa neoliberałów wspierana przez lobby prożydowskie w departamencie stanu i innych instytucjach rządowych, wykazała się wyjątkową ignorancją, krótkowzrocznością, a czasem wręcz skrajną głupotą.</p>
<p>Po pierwsze &#8211; prowadząc wojnę z terroryzmem USA wyeliminowały świecką dyktaturę Iraku, zapraszając wręcz al –Kaidę do Iraku. Wcześniej islamiści i wszelkiego rodzaju dżihadyści byli śmiertelnymi wrogami reżimu Saddama. Byli tam tępieni jak inni opozycjoniści, podobnie jak miało to miejsce w Egipcie Mubaraka czy Libii – Kaddafiego. Ci dwaj ostatni, nie padli jednak ofiarą US Army, nawet jeśli tam też były reżimy nierespektujące praw człowieka. Ta hipokryzja amerykańskiej polityki zagranicznej pełnej górnolotnych frazesów o dobrodziejstwach demokracji, biła i dalej bije po oczach.</p>
<p>Po drugie – po opanowaniu Iraku, przez nieodpowiedzialną politykę doprowadzono do wojny domowej. Likwidacja sił zbrojnych Iraku, policji i służby bezpieczeństwa oraz deklarowana chęć budowy społeczeństwa demokratycznego i obywatelskiego według wzorców zachodnich w warunkach Iraku, świadczyła o skrajnej ignorancji decydentów z Waszyngtonu.</p>
<p>Gdy wreszcie wywiady Stanów Zjednoczonych, Izraela i innych państw zachodnich, zdały sobie sprawę, że prawdziwe zagrożenie rodzi się w Iranie, było już za późno. USA zaczęły ponosić konsekwencje błędnej decyzji o inwazji na Irak i pretekstu, którym posłużyły się do usprawiedliwienia inwazji, a który okazał się być wielką ściemą, a właściwie wielką kompromitacją. Nie było niczym dziwnym, że w oczach wielu USA straciły moralne prawo do występowania w roli obrońcy świata i rzecznika demokracji. W rezultacie Iran mógł i dalej może, rozwijać swój program nuklearny, rozśrodkowując kolejno powstające zakłady po całym, wcale nie małym obszarze kraju.</p>
<p>Dopóki oddziały amerykańskie znajdowały się nad Tygrysem i Eufratem uganiając się za powstańcami, wspieranymi przez służby specjalne Iranu, ajatollahowie irańscy mogli czuć się jak najbardziej bezpiecznie i komfortowo, czerpiąc przy okazji zyski z faktu wyeliminowania istotnego konkurenta – Iraku, z rynku ropy naftowej. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że siły amerykańskie w Iraku były zakładnikami Iranu. Jego gwarantem, że nie grozi mu uderzenie ze strony Izraela. Dlaczego tak się działo? Ponieważ siły amerykańskie w Iraku, były wyposażone i przeorganizowane pod kontem prowadzenia walki z powstańcami, a nie toczenia konwencjonalnych bitew z regularną wielosettysięczną armią irańską, mającą jeszcze milionowe rezerwy. Nikt nie miał wątpliwości, że jakikolwiek atak na instalacje nuklearne Iranu, spowodowałby natychmiastową reakcję zbrojną tego państwa, która postawiłaby niewystarczające w tym wypadku amerykańskie siły w Iraku, na skraju przepaści.<br />
Już samo zablokowanie przez Iran dostępu do Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz, utrudniłoby transport posiłków dla sił w Iraku i innych krajów Zatoki. A przecież znaczna część baz amerykańskich lotniczych nad Zatoką, jest od dawna w zasięgu rakiet irańskich.</p>
<p>Dodajmy do tego szalejące ceny nośników energii, w wyniku nagłego wyeliminowania dostaw z Bliskiego Wschodu. Gniew muzułmanów na całym świecie, z powodu zaatakowania przez USA i Syjonistów kolejnego islamskiego państwa.<br />
Paradoksalnie, dopiero wycofanie się wojsk USA z Iraku może dać szansę na wykonanie takiego ataku, bez groźby rozpętania wojny lądowej na Bliskim Wschodzie z udziałem US Army.</p>
<p>Jeśli chodzi o inne implikacje strategiczne wojny w Iraku, nie zapominajmy też o tym, że USA aspirują do roli mocarstwa globalnego. Dziś nie budzi wątpliwości fakt rzucenia rękawicy USA w wyścigu do globalnej dominacji przez Chiny. Gdy amerykańskie siły zbrojne wydawały setki miliardów na prowadzenie operacji na Bliskim Wschodzie, jeszcze więcej miliardów wydawano na specjalne wyposażenie służące do zwalczania partyzantki. Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych cięto wydatki na programy badawcze oraz zakupy uzbrojenia dla sił konwencjonalnych i sił nuklearnych – tych, które w tym czasie w zawrotnym tempie rozbudowywali i dalej rozbudowują Chińczycy.</p>
<p>W czasie, gdy Stany Zjednoczone finansując całkowicie niepotrzebną wojnę w Iraku, zwiększały tym samym własne zadłużenie, w efekcie doprowadzając do kryzysu, po drugiej stronie Pacyfiku – Chińczycy, budowali swoją potęgę przemysłową, handlową i finansową.</p>
<p>Wojny w Iraku i Afganistanie często porównuje się do wojny wietnamskiej. USA po zakończeniu wojny w Wietnamie, potrzebowały prawie dekady na odbudowę swego prestiżu i wiary we własne siły. Przyszło to wraz z odbudową amerykańskiego mitu – najlepszej demokracji na świecie. Teraz, gdy świat stał się globalny, gdy przeciwnikiem USA nie jest już mocarstwo zbudowane na nieracjonalnych podstawach ekonomicznych z 250 milionami obywateli, a na głównego oponenta do dominacji światowej wyrasta państwo z 1.3 mld ludności, z gigantyczną rezerwą wzrostu gospodarczego, może nie być łatwo odbudować się Stanom Zjednoczonym. Zwłaszcza, że demokracja w USA mocno kuleje. Wynaturzenia systemu ustrojowego &#8211; jak podatność instytucji rządowych wobec lobbingu, wyjątkowo dobrze obnażył kryzys z 2008 roku. Dziś – państwo, które nie rozliczyło swoich władz za rozpętanie niepotrzebnej wojny i poniesienie z tego tytułu kolosalnych strat. Państwo, które nie dokonało rozliczeń swych instytucji finansowych, odpowiedzialnych za kryzys z 2008 roku, naprawdę nie może już uchodzić za jakiś wzór do naśladowania. Co gorsze, niestety nie zapowiada się na renesans amerykańskiej demokracji w najbliższej przyszłości. W rezultacie wojna w Iraku może być tym dla USA, czym był Afganistan dla ZSRR.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>Khair el.Budar</em></strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>*Tym świetnym tekstem zadebiutował na blogu, jak autor długoletni jego komentator, Khair el.Budar. Namawiam innych, ponieważ jak widać po powyższym tekście , we wszystkich Was tkwią potencjały&#8230; nawet dodatnie&#8230;</em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/16/teksty-nadeslane-16-grudnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rocznica stanu wojennego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 07:32:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5257</guid>
		<description><![CDATA[Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają często, że do prawidłowej oceny sytuacji i tego, co doprowadziło do 13 grudnia, konieczna jest nie tylko analiza dokumentów, przekazów pisemnych, oparcie się o wspomnienia, lecz również zrozumienie uwarunkowań i ogólnego stanu nastrojów społecznych – po jednej i drugiej stronie barykady.</p>
<p>W wielu analizach historycznych pojawia się sformułowanie zaczerpnięte z języka prawniczego, o stanie wyższej konieczności, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski pod koniec roku 1981. Był to stan permanentnego, wielomiesięcznego nacisku wywieranego na niego przez towarzysz sowieckich, z Breżniewem na czele, przez aparat partyjny PZPR, chcący odzyskać pełne panowanie nad krajem i dążący do władzy, a także – przez nasilający się nacisk ze strony działaczy „Solidarności”, którzy od wrześnie 1980 roku przesuwali granicę sporu i nacisku na rząd. Wojciech Jaruzelski planował rozwiązanie siłowe, wiele miesięcy przed grudniem, ponieważ był wojskowym i widział, że tego rodzaju rzeczy trzeba planować. Jest również jasne, że jego motywacją było zachowanie status quo układu partyjnego przy władzy – ale już na drugim miejscu stała sprawa obrony integralności państwa i jego bezpieczeństwa. Pacyfikacja „Solidarności” była nie celem, lecz środkiem realizacji dwóch wspomnianych celów.</p>
<p>Stan wojenny był dla Wojciecha Jaruzelskiego dobrym wyborem, z tych najgorszych. Niezależnie od tego, czy czołgi i żołnierze państw Układu Warszawskiego (w tym Niemcy) wkroczyliby do Polski, a ten dylemat nie zostanie nigdy do końca rozwiązany, Jaruzelski musiał w swoich rachubach brać to pod uwagę. On wiedział, nauczony doświadczeniami roku ’56 na Węgrzech i ’68 w Czechosłowacji, że bardziej nam grozi model węgierski, niż czechosłowacki. Tym bardziej, że czołgi sowieckie, o czym się nie chce wspominać, nie stacjonowały tylko w Legnicy – lecz również w innych lokalizacjach – w tym na obrzeżach Warszawy.</p>
<p><span id="more-5257"></span><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5258" title="SW" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Jaruzelski był żołnierzem frontowym i był doskonale zaznajomionym z planami strategicznymi Układu Warszawskiego. Wiedział, że Polska mogła być głównym teatrem wojny dla sowieckiej armii. I że będzie ona tego terytorium broniła. I jeżeli nawet w danym momencie kierownictwo moskiewskie, w sytuacji przejęcia władzy przez polską opozycję, która rozpędzona i rozzuchwalona społecznym poparciem, natychmiast przystąpiłaby do dekomunizacji Polski, nie podjęłoby kroków militarnych – to po krótkim czasie towarzysze – generałowie wymuliliby interwencję w Polsce. Interwencję z trzech stron – niemiecką, czechosłowacką i sowiecką. Szkoda, że skrzętnie się pomija w analizach stanowisko Niemców i Czechów, którzy wręcz domagali się od Kremla interwencji w Polsce. Domagali się zdławienia kontrrewolucji. I to jest głównie klucz do zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski. On nie myślał, jak aparatczyk partyjny – lecz klasycznie przeprowadził analizę strategicznych działań. A należy pamiętać, że polska armia liczył w roku 1981 roku 15 dywizji. Kraje ościenne dysponowały w tym czasie ponad 80 dywizjami gotowymi do wojny.</p>
<p>Trudno zaliczyć Jaruzelskiego do zbawców narodu, szczególnie po ponad 100 ofiarach stanu wojennego. Kiedy jednak czyta się odtajnione przez CIA materiały (materiały opracowane przez Amerykanów, a nie źródła), nietrudno w nich znaleźć momenty, które były dla Polski groźne. Najgroźniejszym momentem był ten, kiedy Jaruzelski znajdował się w depresji i brał pod uwagę odejście ze stanowiska I sekretarza PZPR, a nawet odebranie sobie życia.</p>
<p>Niewielu zdaje sobie sprawę, że odejście z władz partyjnych człowieka, do którego Moskwa miała zaufanie, mogło stać się dla Polski tragedią. Zastąpienie Jaruzelskiego „modernistą”, czyli powrót Stanisława Kani – skończyłoby się rozpadem i dezintegracją państwa – i interwencją . Alternatywą mógłby być jakiś polski Kadar – na przykład Stefan Olszowski. I wtedy równie mielibyśmy interwencję – i nie byłoby to żadne „kryterium uliczne”, lecz kolejne, krwawe powstanie. ​Niektórzy naiwnie twierdzą, że Amerykanie by się sprzeciwili. Nie sądzę, to był pierwszy rok prezydentury Ronalda Reagana. Za dużo miał do stracenia, a jego doktryna polityczna nie była jeszcze w pełni rozwinięta. Zresztą, jak praktyka pokazuje – choćby w przypadku radzieckiej interwencji w Afganistanie – Amerykanie nie angażują się w sprawy, gdzie nie mają własnego interesu – tym bardziej w rosyjskiej strefie wpływów.</p>
<p>Stan wojenny złamał „Solidarność”, wprowadził Polskę w stan letargu społecznego, zwichnął życie wielu ludziom. Nie da się tego w żaden, a tym bardziej indywidualny sposób zrelatywizować. Jednak stan wyższej konieczności, poczucie zagrożenie państwa i obywateli, konieczność zachowania praw ( w tym także interesów działaczy partyjnych), kazała Jaruzelskiemu podjąć taką decyzję. I historia go z tego rozliczy. Dziś ocena postępowania Jaruzelskiego, w roku 2011 ma wymiar doraźny, polityczny, oderwany od kontekstu sytuacji politycznej wewnątrz kraju, nie mówiąc o geopolityce. Tak łatwiej, wygodniej. I łatwiej jest zrobić hucpę pod domem generała, na ulicy Ikara, niż rzetelnie podyskutować, co stało za motywacjami aktorów tamtych wydarzeń &#8211; po obu stronach barykady.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Tekst na podstawie wcześniejszych materiałów autora</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To nie był szczyt sukcesu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 14:47:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5255</guid>
		<description><![CDATA[Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy pewności, że jego postanowienia przyniosą skutek. Nie wiemy nawet, czy wspólna waluta, euro, zostanie utrzymana i czy sama Unia Europejska przetrwa następny rok.</p>
<p>Problem polega na tym, że to co postanowiono na szczycie, dotyczy głównie zagadnień organizacyjnych i prawnych, a nie problemów zadłużenia całej Unii Europejskiej i deficytów poszczególnych państw. Unia w całości zadłużona jest na ponad 7 bilionów euro, i w dalszym ciągu brak mechanizmów i pomysłów, jak ten deficyt zmniejszać. Unia fiskalna i kotwica zadłużenia dla wszystkich państwa UE na jednakowym poziomie to jednak trochę mało. Kontrola poziomów deficytów poszczególnych państw to jeszcze nie jest polityka fiskalna całej Unii. Szefowie państw Unii nie zdecydowali się nie przedstawienie projektów wprowadzenie podatków zunifikowanych, ze względu na opinie publiczną własnych państw. Umowa międzyrządowa, regulująca te zagadnienia, zostanie poznana dopiero w marcu przyszłego roku. Dlaczego? Dlatego, że nie ma szans na wprowadzenie tego w trybie zmian w traktacie europejskim, jak i ze względu na stanowisko Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Stanowisko Dawida Camerona, brytyjskiego premiera, to przykład tego, jak rząd Wielkiej Brytanii rozumie interes własnego kraju w kontekście wspólnoty. To klasyczny przykład egoizmu narodowego, przedkładany nad interes pozostałych państw. Cameron uważa, że postulowany przez niektórych podatek od transakcji finansowych banków uderzyłby w londyńskie City, co jest prawdą, ale przecież transakcje prowadzą tma również banki, fundusze, przedsiębiorstwa państw kontynentu. Drugi problem Camerona polega na tym, że jego rząd jest w imadle politycznych uwarunkowań wewnętrznych. Z jednej strony grozi mu rozłam wewnątrz własnej partii, gdzie istnieje silne lobby konserwatystów gotowych do przeprowadzenia referendum wyprowadzającego Wielką Brytanię z Unii Europejskiej, z drugiej strony liberałowie pod wodzą Nicka Clegga mogą doprowadzić do rozpadu koalicji rządowej i do rozpisania przedterminowych wyborów. A trzeci problem, już czysto prestiżowy &#8211; Cameron chciał się zdystansować do Niemiec i Francji, od tego, że to teraz te dwa kraje nadają ton dyskusji o kryzysie unijnym.</p>
<p><span id="more-5255"></span></p>
<p>Ratunek dla strefy euro nie został opracowany, przedstawiony i ubrany w formę konkretnych rozwiązań. Nie przeszła propozycja wykupu długu, przynajmniej częściowego, poprzez emisję przez EBC euroobligacji. Kwota 200 mld euro, jaka ma być wsypana do Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez kraje strefy euro i pozostałych sygnatariuszy porozumiewania, to tylko mała szalupa ratunkowa dla wielkiego transatlantycka. Reguły współpracy, jakie zostały opracowane mogą zostać w każdej chwili zanegowane. Wystarczy tak naprawdę, aby scenariusz grecki powtórzył się we Włoszech, Hiszpanii, a może nawet we Francji. Nikt głośno nie mówi o długach Wielkiej Brytanii, które są wielokrotnie większe (kwotowo i w relacji do PKB) niż te krajów południa Europy.</p>
<p>Polska, a właściwie polska gospodarka jedzie na tym samym wózku, co Unia Europejska. Z tym, że nasza ekonomia (także finanse publiczne) jest w lepszym stanie niż w większości krajów UE. Polski dług wynosi mniej niż 55% PKB, podczas gdy średnie zadłużenie krajów UE wynosi około 80%. Biorąc pod uwagę, że to właśnie kraje strefy euro są naszym głównym partnerem handlowym, uratowanie jej jest naszym żywotnym interesem. Rozpad strefy euro i co za tym idzie, rozpad Unii to dla Polski poważny problem ekonomiczny, ale również zagrożenie naszej suwerenności. Nie jest tak, jak twierdzi opozycja polityczna w Polsce, że nowy porządek prawny i ekonomiczny, za jakim opowiadają się najsilniejsze dwa państwa, Niemcy i Francja, to ograniczenie naszej suwerenności. To jest tylko interes, kalkulacja, czym jest suwerenność w dobie integracji &#8211; nie tylko w Europie. Polska poza Unią, Polska poza sferą wpływów na to, co się dzieje w całej Europie to kraj słaby podatny na penetrację polityczną i ekonomiczną. Polska złotówka jest silną walutą w relacji węża walutowego z euro i z gwarancją EBC. Bez tego nie jest bezpieczna. Rozpad Unii Europejskiej to także osłabienie NATO, szczególnie w związku ze zmianą priorytetów politycznych USA. Warto więc walczyć i Unię i jej silniejszą integracją &#8211; właśnie ze względu na polską rację stanu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

