
Polscy narodowi czarni socjaliści, pod zmyłkową nazwą Liga Polskich Rodzin, znów usiłują nam coś nakazać i zakazać.
Po zakazie dysponowania swoim jestestwem, czyli prawem do życia i śmierci – i otwarciem dyskusji o prawie do godnej śmierci, eutanazji, zeszli niżej, próbując do końca zabrać prawo kobiecie do dysponowania swoim ciałem. Czyli zakazać jej nawet prawa do usunięcia ciąży, która stała się wynikiem gwałtu, lub zabrać jej prawo do decydowania o swoim życiu, jeżeli ciąża jest zagrożeniem jej życia.
Jestem przekonany, że wychodzą z prawa do swojej niezależności, który wynika ze samoświadomości, mam prawo do głoszenia poglądu, że człowiek ma pełne prawo do dysponowania tą świadomością i swoim ciałem w sposób dowolny, jeżeli nie narusza prawa do takiej samej postawy u innego człowieka. Czyli moja autonomia powinna być nieograniczona, jeżeli nie narusza autonomii i wolności innego człowieka. Tak samo, jak z prawem własności, które jest w demokracji święte, moje prawo własności do dysponowania swoim ciałem, nie powinno być niczym ograniczone. I to co ja robię ze sowim ciałem i zdrowiem, a także ze sferą mojej prywatności – to moje święte prawo.
Narodowi socjaliści poszli jeszcze dalej, nie udało się w sprawach fundamentalnych – próbują nas zajść z innej strony i krok po kroku ograniczać nasze prawa. Mundurki w szkołach, aby wszystko było pod kreskę, dalej próba narzucenie wiary dzieciom, w sposób nachalny i prymitywny, poprzez włączenie oceny o średniej na świadectwie. Piszę specjalnie – wiary – bo to jest zupełnie coś innego, niż nauka RELIGII. Nauka religii – to religioznawstwo, a nie klepanie katechizmu jednej grupy wyznaniowej.
I na koniec – zaczynają się dobierać do tego, co robię w domu i jak ja się ubieram, bo nie wolno będzie nosić koszulek z liśćmi… na razie – konopi indyjskich, ale kto wie co będzie dalej… Ja tam sobie już robię koszulkę z liściem klonu i napisem – „Klonom – mówię nie!”
Może to wszystko (oprócz sprawa fundamentalnych, tych na początku opisanych przeze mnie) śmieszne.
Ale warto na to spojrzeć szerzej. Mówi się, że w Polsce kwitnie demokracja, że nie ma jej ograniczeń, że wszystkie te dyskusje są zbędne, bo przecież mamy prawo do głosowania i prawo do swobodnej wypowiedzi.
Ale istnieje jeszcze coś takiego, jak przymus „moralny”, którym tacy ludzie, jak zgromadzeni w LPR – próbują oddziaływać na innych – na WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa.
Sir Isaiah Berlin twierdzi, że wolność jednostki można określić odpowiadając na dwa pytania: jak daleko sięga obszar, w którym człowiek ma swobodę działania według własnej, nieprzymuszonej woli, bez ingerencji innych, oraz KTO posiada władzę, która przesądza o postępowaniu danego człowieka. . Pytania te określają odpowiednio zakres wolności negatywnej i pozytywnej.
Filozof twierdzi, że wolność jednostki składa się z dwóch elementów;
- Wolność pozytywna określa wolność człowieka do dysponowania sobą i swoim obszarem do pewnego punktu. – jak wiele możemy osiągnąć według własnej woli.
- Wolność negatywna to wolność i zależność od uwarunkowań zewnętrznych – wskazuje nam czego dokonamy bez ingerencji osób czy środowisk trzecich.
Jeżeli w przypadku pierwszym jestem zdania, że wolność pozytywna powinna być nieograniczona, aż do samounicestwienia, to drugi rodzaj wolności, tego uzależnienia od czegoś – może być w pewien sposób ograniczana – ale tylko w przypadku, kiedy moje działanie przynosi szkodę innym, czy społeczeństwu w którym żyję.
Te sprawy wolności mocno się łączą z zagadnieniem determinizmu moralnego… ale o tym kiedy indziej…
A czarnym socjalistom – mówię – NIE!
Azrael




Najnowsze komentarze