Gaz łupkowy – miraż, interes, czy polityka?

Od kilku lat słyszmy, że Polska leży na gigantycznych złożach gazu łupkowego. Szacunki, ale jak na razie tylko szacunki, mówią że mamy go 5,3 biliona m3, co przy rocznym zużyciu krajowym na poziomie kilkunastu miliardów metrów sześciennych rocznie, czyni nas krezusami. Więcej od nas mają w Europie, ale też tylko szacunkowo, Brytyjczycy. Dziś wydobywamy około pięć miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, metodami konwencjonalnymi. Po uruchomieniu wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową, produkcja mogłaby wzrosnąć nawet do 30 mln m3 rocznie. Ale choć gazu łupkowego szuka już w naszym kraju ponad 30 firm, przyznano około 220 koncesji na poszukiwania, to jednak próbnych odwiertów jest mało. PGNiG rozpoczęło wydobycie gazu z łupków w Lubocinie w pobliżu Wejherowa. Ale kiedy przerodzi się to w wydobycie przemysłowe – dalej nie wiadomo.

Pytań i wątpliwości w sprawie gazu w dalszym ciągu jest więcej, niż realnych danych i informacji. Gra się toczy na różnych płaszczyznach i w różnych miejscach, w Warszawie, ale i w Brukseli, a także w… Moskwie, gdzie siedzibę ma Gazprom.

W Brukseli można usłyszeć bardzo różne głosy ekspertów energetycznych i politycznych w sprawie wydobycia gazu łupkowego. Przykładem tego była międzynarodowa konferencja zorganizowana przez polskich europarlamentarzystów, skupionych we frakcji EPP Parlamentu Europejskiego, 20 września tego roku, w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Konferencja, prowadzona przez Jacka Saryusz-Wolskiego, Bogusława Sonika i Lenę Kolarską-Bobińską, poruszyła najpoważniejsze problemy wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Polityczne, ekonomiczne, ale również technologiczne, gdyż jednym z zaproszonych specjalistów był prof. Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego. Reprezentowani byli specjaliści z całego świata, między innymi p. Saya Kitasel z Worldwatch Institute, czy p. Brian Horsfield z Gas Shales in Europe (GASH). A na wypełnionej po brzegi sali byli zwolennicy wydobycia gazu, jak i jego przeciwnicy, między innymi europosłowie z frakcji Zielonych.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 6. maja

Republikanie – to „Katrina” Obamy

Czterdzieści lat temu gęsta oleista ropa zalała wybrzeże w Santa Barbara w Kalifornii, rozlewając się na 40 mil wzdłuż Południowej Kalifornii. Wybuch platformy wiertniczej w 1969 roku był katastrofą ekologiczną, która zapoczątkowała debatę na temat wydobywania ropy z wybrzeży USA. Ekolodzy ostrzegali, że mimo ogromnego postępu w technologi, zawsze może dojść do wybuchu, a skutki będą tragiczne dla środowiska naturalnego, oraz ludzi zamieszkujących w pobliżu.

Skutki wybuchu szybu wiertniczego w pobliżu Louisiany są już, jak wiadomo, tragiczne jeżeli chodzi o środowisko naturalne. Wylewająca się ropa z uszkodzonego szybu spowodowała śmierć wielu gatunków ryb, żółwi oraz zniszczyła wybrzeże tak bardzo, że według ekologów, upłynie wiele lat aby ryby oraz inne organizmy powróciły. Zatoka Meksykańska słynie z połowu ryb i jest głównym źródłem zatrudnienia wielu mieszkańców Louisiany, oraz Missisipi. Według ekologów sytuacja jest pięciokrotnie gorsza niż przypuszczali. Mimo natychmiastowej akcji, naprawienie szybu oraz znalezienie alternatywy, aby ropę powstrzymać zajmie dużo czasu, a każdy dzień jest tragiczny w skutkach.
USA to kraj, w którym obywatele uważają, że maja prawo do posiadania oraz korzystania z wszystkiego nawet jeżeli jest to szkodliwe dla środowiska. Amerykanie rzadko chodzą gdziekolwiek, poruszają się za pomocą samochodów, które nie są małe i które zużywają ogromną ilość paliwa, przyczyniając się do zanieczyszczania środowiska oraz zmiany w pogodzie. Cena ropy jest bardzo wysoka i dlatego też wydobywanie jej z wybrzeży jest tak bardzo popularne wśród Republikanów. Dodatkowo, wydobywanie ropy w pobliżu USA kreuje pracę dla wielu ludzi. Dla Republikanów jest to idealne rozwiązanie.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 7. października 2009

Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. Marta Śmigrowska, („Zmiany klimatu a sprawa polska”) a poświęcony jest sprawom klimatycznym.
W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu – warto na bieżąco śledzić te sprawy. Pani Marta robi to profesjonalnie, ale przystępnie. Warto!

————————————————————————-

Pali się moja panno! Polska perspektywa w bojach o klimat


Ludzie mają prawo wiedzieć więcej o negocjacjach klimatycznych. Dlaczego? Bo to ważna gra, jak nam to kiedyś pięknie wyśpiewał Edmund Fetting.

Postaram się rzucić światło reflektora na najważniejsze z polskiego punktu widzenia elementy negocjacyjnej układanki. Istotne niezależnie od tego, czy jesteśmy za, czy przeciw ochronie klimatu.

W negocjacjach klimatycznych mamy swoje miejsce i swój interes. Będą wielkie inwestycje, poważne koszta i wielkie zyski.

Tym bardziej dziwi, że polscy politycy nie pochylają się nad polityką klimatyczną z odpowiednią czułością. Stawia nas to obok Rosji, która również zachowuje się, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi i nieuchronności zmian. A Rosja, jako eksporter paliw kopalnych, na polityce klimatycznej mocno straci…

W wielkiej klimatycznej polityce nasi rządzący budzą się z letargu raz na chwilkę, wyruszają do Brukseli („bo Unia znów coś tam grzebie przy klimacie”), grożą wetem, uzyskują ustępstwa (lub tylko mgliste obietnice), wracają i ogłaszają sukces.

Gaszą pożar. Nie wiedzą jednak, gdzie się pali i dlaczego. Nie pali się w Brukseli – my sobie w ramach Unii z transformacją energetyczną damy radę. Obgadamy, poblokujemy, damy radę. Palić się będzie na szczycie w Kopenhadze i później, jeżeli nie uda się uzgodnić dobrego porozumienia klimatycznego. Bo wg najrzetelniejszych gremiów naukowych emisje powinny osiągnąć szczyt i zacząć spadać nie później niż w roku 2020. Potem będzie znacznie trudniej i znacznie drożej.

A media? W mediach rwetes. O la Boga! Unia chce usiąść wielkim zadkiem na naszym skromnym budżecie! Jest barwnie, dramaturgicznie, ale społeczeństwo nie dowiaduje się, co tak naprawdę się w tej Kopenhadze wydarzy. A ludzie mają prawo wiedzieć.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 17 września

Głucha Ameryka


Debata na temat reformy służby zdrowia trwa. Trudno powiedzieć, aby była zaciekła, brudne zagrania Republikanów, oraz bezsilność Demokratów. Całkowity impas. Reforma służby zdrowia jest potrzebna i to nie tylko dlatego, że koszt ubezpieczeń zdrowotnych jest ogromny, ale przede wszystkim dlatego, że Amerykanie żyją w totalnej ignorancji, jeżeli chodzi o ich własne zdrowie oraz klimat, w którym żyją. Zanieczyszczanie środowiska naturalnego w USA stanowi duże zagrożenie dla ludzi oraz przyrody. Ale temat ten jest często ignorowany przez większość Amerykanów.

Wystarczy popatrzeć na przeciętnego Amerykanina. To zwyczaj osoba z nadwagą, której ulubionym zajęciem jest oglądanie baseballu lub footballu, popijanie piwa oraz duże posiłki w restauracji. Wystarczy popatrzeć na ulice, obrzucone śmieciami czy na śmietniki; kilka kubłów przeznaczonych na wszystko, żadnego podziału na plastik czy żywność. Kubły stoją przepełnione przez kilka dni, aż przyjadą śmieciarze. Z powodu cięć w budżecie, pojawiają się raz na tydzień. Duże firmy przemysłowe bez żadnej żenady wywalają toksyczne odpadki do wody, tworząc środowisko toksyczne dla ryb oraz roślinności oraz choroby i śmierć u ludzi. Dla większości fabryk, nie ma żadnego problemu z pozbywaniem się środków chemicznych. Nie ma żadnej konkretnej regulacji oraz kar wystarczająco wysokich aby zmusić fabryki czy firmy przemysłowe do zaprzestania tego typu zachowań. Osoby, które piją taką wodę, nie są w stanie zauważyć różnicy, gdyż środki toksyczne nie maja zapachu ani smaku, sugerującego zatrucie. 19.5 milionów Amerykanów każdego roku pije zatrutą wodę z bakteriami i wirusami. Każdego roku, w sądzie pojawiają się sprawy, w których grupa ludzi próbuje udowodnić, że dana firma przemysłowa spowodowała zatrucie rzeki i przyczyniła się do chorób, oraz śmierci mieszkańców. Na Alasce, topnieje lód, powodując, że ocean coraz bardziej wrzyna się w ląd i powoduje jego erozje. Lasy są atakowane przez większa ilość insektów ze względu na wyższa temperaturę. Liczba huraganów, oraz gorących dni w USA zwiększyła się drastycznie. Od 1999 roku, USA przeżyło jedne z bardziej gorących sezonów letnich. Stany typu Kalifornia, Kolorado, czy Oregon co roku walczą z pożarami, które niszczą nie tylko lasy, ale są również przyczyną śmierci wielu ludzi, oraz zwierząt, już nie mówiąc o zniszczeniu własności prywatnej. Wisconsin oraz Kalifornia są stanami, gdzie farmerzy polewają pola środkami chemicznymi, oraz odpadkami zwierząt. Środki są tak silne, że mieszkańcy sąsiadujących stanów, typu Illinois, Kansas czy Missouri spożywają pestycydy w wodzie. System kanalizacyjny w stanach typu Ohio, Nowy Jork czy Kalifornia jest tak przestarzały, że nie jest w stanie poradzić sobie z odchodami, oraz wodą deszczową, powodując, że to wszystko wpływa do rzek i jest wymywane na plaże publiczne. Woda spożywana ma większe zagęszczenie tetrachloroetynolu, powodując problemy z nerkami oraz raka. Problemy z wodą w USA są ogromne , a jest to tylko cześć problemu. Politycy w USA zawsze odsuwają problem zagrożenia środowiska naturalnego na później, gdyż są ważniejsze problemy, nie zdając sobie sprawy jak bardzo wyniszczanie natury przyczynia się do wszystkich innych problemów.

Continue Reading →