ACTA – politycznie

Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, jakie jest sedno protestów przeciwko ACTA, protestujący przeciwko tej umowie nie wiedzą, jakie uwarunkowania stoją za podjętą decyzją jej podpisania i za drogą ku jej ratyfikacji. Opinia, że „analogowy” rząd nie rozumie „cyfrowego” społeczeństwa jest chwytliwa, ale mało konkretna.

Warto pamiętać, że premier Tusk działa w wielopłaszczyznowych relacjach. Jest politykiem, który musi przy podejmowani decyzji brać pod uwagę wiele zmiennych i informacji. Może, gdyby był dobrze poinformowany przez swoich urzędników, podjąłby inną decyzję i nie wydałby decyzji podpisania umowy przez polską ambasador w dalekiej Japonii. Wstrzymałby decyzję, blokując w ten sposób proces ratyfikacji – przynajmniej do momentu, kiedy umowa nie zostanie przyjęta przez Parlament Europejski. A dziś jest coraz mniej pewne, że europosłowie zagłosują za ACTA, pomimo nacisków Komisji Europejskiej. Jak powiedział mi Rafał Trzaskowski, polski poseł z frakcji EPP, już nie tylko socjaliści i zieloni są przeciwko ACTA, ale rośnie także sprzeciw konserwatystów i liberałów. Liczba tych, którzy boją się, że zostaną zaliczeni do lobbystów wielkich koncernów rośnie. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy Amerykanie, którzy stoją za aktem założycielskim tej umowy, sami zrobią z niej obowiązujący akt prawny w Stanach Zjednoczonych.

Continue Reading →

ACTA – trochę realizmu

Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść.

ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu obrotu podróbkami, skierowana w stronę obrony prawa majątkowych i autorskich – wszystkich. Element dystrybucji w otwartej sieci jest tak jakby elementem dodatkowym. Ograniczenie tej dystrybucji i poddanie jej kontroli (szczególnie chodzi o strony, portale, serwery) budzi objawy, że kryje się za tym próba ograniczenia praw użytkowników internetu. Czyli – cenzura. Czy są to obawy uzasadnione? Tak, ale nie wynika to z zapisów ACTA. Jeżeli się prześledzi tę stosunkową krótką umowę handlową (uwaga – która nie jest obligatoryjna dla Polski, w myśl przepisów Unii Europejskiej, choć Rada Unii ją przyjęła pod koniec ubiegłego roku), to widać, że dopiero wprowadzenie regulacji krajowych, lub skorzystanie z już obowiązującego prawa o ochronie praw autorskich, czy znaków towarowych, może doprowadzić do ograniczenia praw dostępu do treści internetowych. Dopiero, kiedy Polska po podpisaniu umowy przystąpiłaby do porozumienia, dopiero wtedy ustalenia stałego komitetu ACTA byłyby dla nas obowiązujące. Można to sprawdzić, czytając i treść ACTA i opinie na jej temat, zamieszczone na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To, że grozi internatom zablokowanie dostępu do treści, blokowanie i usuwanie stron, czy nawet odcinanie od sieci – nie wynika z samego ACTA.

Prace nad ACTA trwają od roku 2006 i są poufne. To jest problem podstawowy. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto stoi za treścią umowy. Nie jest jasne, czy są to ustalenia rządowe, czy eksperckie, tryb procedowania i przyjęcia tego dokumentu (także na szczeblu unijnym) jest mocno podejrzany. Budzi to podejrzenia, że jest to forma totalitarnej (podjętej przez korporacje) próby ograniczenia demokracji (a może anarchii…) w internecie. Jest winą polityków, że doprowadzili do sytuacji (nie tylko zresztą w Polsce), że umowa traktowana jest jako zamach na wolność słowa. W Polsce ma to dość dramatyczny wyraz, ponieważ wszyscy mający dostęp do sieci pamiętają zamieszanie związane z próbą wprowadzenia Rejestru Usług i Stron Niedozwolonych i dyrektywy audiowizualnej, mającej wprowadzić obowiązek rejestracji serwisów i filmów udostępnianych w internecie.

Continue Reading →

Test tabletu Samsung Galaxy Tab 10.1

Trafił w moje ręce następny tablet firmy Samsung, tym razem jest to Samsung Galaxy Tab 10.1 GT-P7500. Przyznam się, że podchodziłem do niego z pewną rezerwą, ze względu na to, że miałem opory co do jego… wielkości. Tak, ponieważ tego rodzaju urządzenia traktuję raczej jako uzupełniające akcesoria reporterskie, a nie główny sprzęt do przeglądania internetu, komunikacji, robienia nagrań wideo, czy nagrywania rozmówców. Myliłem się – GT-P7500 doskonale spełnia swoją rolę w „terenie”.

Tablet Samsunga jest chętne porównywany do „wzorca”, czyli iPada wersji 2. I trzeba sobie tu powiedzieć, że jeżeli chodzi o technikalia, czyli procesor, ekran i transmisję danych via internet, lub sieć 3G, tablet Samsunga jest na równi, a może i lepszy od produktu firmy Apple. Wynika to przede wszystkim ze zgrania poszczególnych elementów – dwurdzeniowego procesora Tegra II (ARM Cortex A9, taktowany zegarem 1,2 GHz), pamięci operacyjnej 1 GB, dysku flash o pojemności 16 GB i znakomitego ekranu, o wyjątkowej ostrości, głębi i jasności (rozdzielczość 1280 x 800 pix). Było to pierwsze urządzenie mobilne, użytkowane przeze mnie, gdzie ekran nie był rozjaśniony do końca.

Rozmiar tabletu, czyli 10,1″ nie spowodował jego nadmiernej wagi (565g, grubość tabletu 8,6 mm). Daje się nim operować jedną ręką, a możliwość obracania ekranu (360 stopni) pozwala na swobodne pisanie jedną ręką na ekranowej klawiaturze QWERTY. Jedyną wadą jest to, że ekran strasznie się „palcuje”, w związku z tym miękka ściereczka z irchy musi być cały czas pod ręką. Duży ekran i potężny jak na to urządzenie procesor nie powoduje nadmiernego zużycia baterii. Jeżeli nie oglądamy filmów z sieci, przeglądanie stron internetowych, wymiana korespondencji, lub surfowanie po stronach portali społecznościowych pozwala na pracę przez 2. dni. Bateria, podobnie jak w mniejszym modelu, P1000 jest zabudowana, ładuje się dosyć długo.

Tablet ma dwie kamery, 3,2 Mpx z tyłu i VGA z przodu. Ta pierwsza robi zdjęcia średniej jakości, druga doskonale sprawdza się przy komunikacji video.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 8. października

Steve Jobs

“Keep looking, do not settle” czyli , szukaj dalej, jeżeli nie znalazłeś tego co lubisz robić, nie rezygnuj. Słowa Steva Jobsa ważne dla każdego. Jeżeli nie robi się tego co się lubi, człowiek nie jest szczęśliwy, spełniony. Kiedy w 2005 roku dowiedział się, ze ma raka powiedział „Najlepszym sposobem aby uniknąć pułapki myślenia, że ma się coś do stracenia w życiu jest pamiętanie o tym, że każdy umiera. Każdy jest nagi w obliczu śmierci, dlatego nie ma żadnego powodu, aby nie robić tego co się kocha”

Czarny golf, okulary druciaki, charakterystyczny sposób poruszania się i uśmiechania. To typowy Steve Jobs; jakby miał już na myśli coś nowego, coś o czym nikt nie wie, ale coś co ponownie zmieni sposób życia. Jobs był ambasadorem nowych pomysłów, połączeniem człowieka i androida. Wynalazca, kreatorem świata, który zmienił życie ludzi. To dzięki niemu mamy Ipoda, Iphona, Ipada i Maca. Każdy kto ma chociaż jedną z tych rzeczy rozumie geniusz, który je stworzył. Jobs na tym nie poprzestał, przyczynił eis do powstania Itunes, Apstora, oraz ostatnio ICloude. Do końca pracował, tworzył, nigdy się nie poddał. Wiedział, że jest chory, że umiera, a jednak w tworzeniu tego co kochał znalazł spokój. Świat nie miał granic dla Steve Jobsa. Był jedyny w swoim rodzaju. Steve Jobs był tym co jest najlepsze w USA.

Steve Jobs zmarł w środę w wieku 56 lat. Az trudno uwierzyć. Wydawałoby się, że pokona chorobę. Jego energia, niesamowity umysł, pomysły zostaną na zawsze z nami, świat i życie jest o wiele ciekawsze dzięki jego wynalazkom. Steve Jobs nie tylko był współkreatorem Apple, ale również rozwinął działalność Atari, Pixar oraz NeXt. Jobs wykreował jedną z najciekawszych firm oraz technologie, dając pracę oraz możliwość rozwoju wielu ludziom. Stworzył ciekawe miejsca pracy gdzie ludzie lubili przychodzić i tworzyć nowe rzeczy. Widział w ludziach to co jest najlepsze, promował zdolnych ludzi, którzy chcieli się rozwijać i tworzyć. I takie są produkty Apple.
Mimo, ze Steve Jobs odszedł, na zawsze będzie obecny w tym co stworzył.

Pozdrowienie z Chicago

Wigg

 

————————————————

Steve Jobs został pochowany w piątek, uroczystość była rodzinna, skromna…

Zapiski zza Atlantyku – 24. września

Netflix

Netflix pojawił się na rynku amerykańskim w 2004. Zrewolucjonizował system wypożyczania oraz oglądania filmów w USA. Każdy kto wykupił subskrypcje Netflixa miał dostęp do ich strony internetowej i w przeciągu dnia otrzymywał wybrane przez siebie pozycje filmowe. To co zrobił Netflix było fenomenalne. Już nie trzeba było chodzić do wypożyczalni ani martwic się o oddanie filmów w określonym czasie. Po obejrzeniu filmu, wkładało się dysk do koperty opłaconej przez Netflix i czekało na email z potwierdzeniem, że disk dotarł do Netflixa. Nawet jeżeli film zaginał, Netlix nie nakładał kar pieniężnych.

Netflix doprowadził do bankructwa inne wypożyczalnie, które nie miały szansy rywalizacji. Netflix był tani, miał ogromną selekcję filmów, a do tego osoby zajmujące się klientami były naprawdę mile i profesjonalne.
Netflix nie poprzestał na wysyłce filmów. W 2009 roku wprowadził „streaming” czyli bezpośrednie ściąganie filmów ze strony internetowej. Netflix wprowadził szereg urządzeń, które pozwalały za pomocą wifi oglądanie filmów na ekranie telewizora. Bulo to genialne posuniecie. Urządzenia nie są drogie ani trudne w podłączeniu. W zależności od subskrypcji, każdy mógł oglądać co chciał bez żadnego limitu. Netflix zainwestował ogromnę sumę pieniędzy aby nie było problemów w ściąganiu filmów. Jeżeli problem się pojawił, Netflix dawał zniżkę. Dodatkowo, Netflix podpisał kontrakty z niektórymi wytwórniami filmowymi płacąc miliony dolarów aby mógł udostępnić nowe filmy na swoim serwerze. Owo posuniecie było ogromnym sukcesem. Udziały oraz popularność Netflixa wzrosły ogromnie.

Continue Reading →

Polityka w sieci

Marketing polityczny rozwija się. Niektórzy twierdzą nawet, że polska polityka to głównie marketing, bez treści. Przekazy medialne, uczestnictwo polityków w programach telewizyjnych, radiowych, „ustawki” dla tabloidów, to sposób uprawiania polityki albo jak niektórzy chcą, post-polityki. I permanentna kampania wyborcza, ponieważ praktycznie rok w rok mamy mamy jakieś wybory.

Ostatnie zmiany prawne, zakazujące wielkoformatowej reklamy wyborczej, mocno ograniczające płatne reklamy telewizyjne, oraz ograniczenia finansowania partii politycznych (sejmowych) z budżetu państwa, kazały partiom zwrócić baczniejszą uwagę na internet. Internet dla wielu polityków i domorosłych specjalistów politycznego przekazu ma zastąpić kampanie „chodzone”, czyli bezpośrednie kontakty z wyborcami. Czy jest to możliwe? Nie, nie jest, ponieważ internet i jego zasoby to bogate środowisko, bogate treścią, wiedzą i narzędziami, ale nie zastąpi strategii wyborczej, nie mówiąc o programie.

W siedzibie Agory, w ramach projektu „Rewolucja w komunikacji” została zorganizowana krótka debata „Kto ma internet ten ma władzę? Kampania wyborcza 2011 w sieci”, pod patronatem mediów właściciela budynku, czyli radia TOK FM, portali gazeta.pl i wyborcza.pl. Konferencję prowadzili dziennikarze Bartosz Węglarczyk i Łukasz Grass. Punktem wyjścia była kampania wyborcza prezydenta Baracka Obamy i jej internetowe oblicze. Mówił o tym Jędrzej Deryło z agencji Link Me Up. Opisywał kampanię realizowaną przy pomocy Twittera i Facebooka, a przede wszystkim to, jak działania w sieci przekładały się na wyniki amerykańskiego prezydenta w świecie realnym. Następnie zostało to skonfrontowane z aktywnością polskich polityków i partii politycznych w sieci, głównie na Facebooku, o czym mówił dr Jan Zając, z Wydziały Psychologii UW. I nie wygląda to dobrze, szczególnie jeżeli chodzi o interaktywność polskich polityków, kontakty z czytelnikami i kreatywność w stosowaniu narzędzi i aplikacji internetowych.

Continue Reading →

Pisać każdy może

Mamy kolejny dowód na to, jak polskie media zajmują się tematami zastępczymi, jak polityka wizerunkowa i marketingowej narracji zdominowała przekaz. W momencie, kiedy rośnie dług publiczny, kiedy trwa dyskusja o OFE i reformie systemu emerytalnego, od trzech dni z czołówek portali informacyjnych, gazet i pasków informacyjnych telewizyjnych nie schodzi informacja pod tytułem – „Jarosław Kaczyński założył bloga”.

Byłoby pół biedy, gdyby analizie podlegała sprawa tego, co na tym blogu zostało zamieszczone i jaka to ma wartości – nie, tematem jest głównie to, czy jest samodzielna działalność prezesa Kaczyńskiego, czy jednak może to jest działalność jego politycznych pomocników, choć znając jego awersję nie tylko do samego internetu, ale również do nowoczesnych technologii, są to dywagacje pozbawione sensu. Już sam fakt, że choć pod jego tekstem zamieszczono ponad 1500 komentarzy, głównie od jego fanów, to nie ma ani jednej jego własnej adnotacji, świadczy o tym, że mamy do czynienia z kolejnym politycznym, internetowym słupem ogłoszeniowym. Zresztą materiał zamieszczony na blogu, pod tytułem „Nowoczesny patriotyzm gospodarczy” jest transkrypcją jego przemówienia, wygłoszonego na konferencji gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości trzy tygodnie wcześniej, o czym nie informuje żadna notatka, nie mówiąc o linku.

Continue Reading →

Pampersi w ataku

W zalewie informacyjnym, jaki dochodzi do uszu i oczu odbiorcy, z radia, telewizji, internetu, a który coraz częściej przybiera formę infotainmentu, konieczne jest uporządkowanie tego strumienia. Czymś takim jest tradycyjna prasa, a przede wszystkim tygodniki opinii. To właśnie w nich informacja newsowa jest weryfikowana, skomentowana i nabiera jakości, a nie jest tylko 24-godzinnym bytem, czasem nawet krótszym. Na rynku polskim jest kilka poważnych tygodników, o wieloletniej tradycji, począwszy od najstarszych, „Polityki” i „Przekroju”, z wieloletnią historią, na importowanych formatach, takich jak „Newsweek”, kończąc.

Pojawił się właśnie nowy tygodnik, wydawany przez „Presspublikę”, pod nazwą „Uważam Rze”, z podtytułem ‘Inaczej pisane”. Tytuł wiadomo do czego się odnosi, ale jaki jest jego sens i jakość marketingowa – tego odkryć nie sposób. Naczelnym tygodnika jest Paweł Lisicki, ale „wstępniak” został napisany przez Michała Karnowskiego, jego zastępcę, i to on będzie tu rządził. Trzon redaktorów i komentatorów stanowią dziennikarze „Rzeczpospolitej”, z dodatkiem „przyjaciół królika”, czyli podstarzałych już tak zwanych „pampersów”. „Pampersami” nazywano środowisko młodych dziennikarzy i publicystów, którzy weszli do mediów po roku 1989, często bez przygotowania zawodowego, za to z wielkimi aspiracjami . To oczywiście uproszczona kategoryzacja, ale dobrze określa ona zarówno talenty, jak i ambicje tego środowiska. Uzupełnieniem redakcji są dwaj wysłużeni publicyści, Janusz Rolicki i Jerzy Jachowicz, mający lata świetności już za sobą…

Paweł Lisicki zapowiadał, że nowy tygodnik będzie prezentował stanowisko „konserwatywno-liberalne w debacie publicznej o najważniejszych wydarzeniach”. Pierwszy numer jednak pokazuje, czym „Uważam Rze” będzie – to jednoznacznie krytyczne pismo wobec Donalda Tuska, PO, rządu, urzędu prezydenta Bronisława Komorowskiego. Tak jak swego czasu powstał „Dziennik” Roberta Krasowskiego, mający wspierać ideę POPiS-u, tak nowe wydawnictwo powołano do walki politycznej z Platformą Obywatelską. To pismo wyborcze, rzecz by można „frontowe”. Bracia Jacek i Michał Karnowscy, Rafał Ziemkiewicz, Piotr Zaremba, Piotr Semka, Igor Janke, Bronisław Wildstein, Piotr Gursztyn i, jak zwykle dość przaśnie dowcipna spółka Mazurek/Zalewski, gwarantuje odpowiednie podejście, w dobrze znanym stylu „niezależnego dziennikarstwa”, co w tym wydaniu jest pojęciem satyrycznym.

Continue Reading →

Demokracja a anarchia

Kilka dni temu historyk idei i filozof profesor Marcin Król w jednym z wywiadów powiedział, że Jarosław Kaczyński powinie stanąć przed Trybunałem Stanu. Szybko specjaliści prawa odszukali informacje, że Kaczyński, pełniący jedynie mandat posła do Sejmu nie może być pociągnięty do takiej odpowiedzialności. Król uważał, że Kaczyńskiemu należy się ukaranie nie tylko za swoje wypowiedzi spod Pałacu Namiestnikowskiego, ale również za wcześniejsze wypowiedzi deprecjonujące wybór Bronisława Komorowskiego na stanowisko Prezydenta RP. Niestety, profesor popełnił niewybaczalny, jak na swoją pozycję naukową i społeczną błąd. Dodatkowo naruszył zasady demokracji, które pozwalają na swobodę wyrażania opinii, a także na organizację zgromadzeń. Ale z drugiej strony z Marcinem Królem wielu się zgodzi co do tego, że Jarosław Kaczyński powinien ponieść karę za anarchizację życia społecznego. Bo demokracja nie może być anarchią, a władza demokratyczna w imię przestrzegania praw nie może dopuszczać do anarchii.

Dyskurs społeczny, wymiana poglądów, opozycja wobec władzy rzeczy ważne w demokracji. Bez tego demokracja, a więc również państwo się degeneruje. Dyskusja społeczna znaczenie się poszerzyła, już nie tylko odbywa się w formie dyskusji bezpośrednich, na wiecach, na ulicy, czy poprzez instytucje państwa demokratycznego, w tym media, ale od kiedy internet stał się właściwie powszechny, dyskusja weszła zupełnie w nową fazę. Niestety, powstał problem, czy wszystkie opinie, tezy i uwagi, które są zamieszczane w internecie, a także na wiecach, mieszczą się w ramach demokracji i obyczajów politycznych.

Continue Reading →

Nowe media, a kampanie wyborcze

Kolejne spotkanie w Onet.tv, tym razem poświęcone roli internetu, nowych mediów (także social media) w prowadzeniu politycznych kampanii. Goście to poseł PiS, Paweł Poncyliusz, poseł SLD do PE, Marek Siwiec i Wasz Ulubiony Bloger. Spotkanie miłe i merytoryczne, bo dyskutanci się znają na sprawie (przypominam, że Marek Siwiec to dziennikarz).

Do obejrzenia, łącznie z komentarzem Onet.pl – proszę kliknąć na zdjęcie;

Azrael

Azrael w „Press”

Branżowy miesięcznik dziennikarski „Press” poprosił mnie jakiś czas temu o moje refleksje na temat sieci internetowej i wskazanie ciekawych miejsc. Co też uczyniłem…

Materiał pojawił się tylko w wydaniu papierowym, w związku z tym zamieszczam ten krótki tekst w technologii Scribd. Interranking – „Azrael w sieci”

Azrael

interranking Azrael

Demokracja, a anonimowość

Sprawa ujawnienia personaliów internautki prowadzącej bloga politycznego, która okazała się prezesem fundacji obywatelskiej, spowodowała dość powszechną dyskusję na temat anonimowości, nie tylko w sieci, ale również w świecie realnym. Inne tematy, które są poruszane, to sprawa etyki mediów (zajęła się tym nawet Rada Etyki Mediów), relacji pomiędzy mediami, a obywatelami (blogerzy to wszak obywatele), a także problemy odpowiedzialności za słowo. To są problemy, które są dyskusjami o demokracji i jej prawach, o prawie do głosu.

Internet stał się nie tylko narzędziem informacji, nie jest już tylko platformą komunikacyjną, stał się elementem realnego wpływu na rzeczywistość. Poglądy takie, że anonimowość odbiera prawo do argumentowania, a anonimowy głos nie powinien być słuchany i brany pod uwagę, nie bronią się w zderzeniu z tym, że demokracja bezpośrednia jest również anonimowa.

Demokracja bezpośrednia jest realizowana w formie referendum, które przy założeniu pewnych warunków, jest wiążące dla sprawujących władzę. Referendum jest formą wyrażenia opinii z jednej strony, z drugiej jest pewną formą kontroli rządzących. Uczestnicy referendum, oddają w nim głos, w akcie głosowania stają się anonimowi. Liczy się głos zbiorowy, jako suma anonimowych głosujących. Podobnie jest z internautami. Ich głos w ważnych sprawach to permanentne referendum, szczególnie w sprawach społecznych.

Continue Reading →

Twitter rulez!

Od pewnego czasu, mniej więcej od dwóch miesięcy, w polskim internecie wybuchł Twitter. Piszę, że wybuchł, ponieważ system mikroblogowania, założony w roku 2007 nie był w Polsce zbyt popularny. Jego polskie mutacje, Blip i Flaker, są popularne, ale głównie wśród fanów internetu i maniaków komputerowych. Twitter, jak system globalny, rozprzestrzenia się szybko i obejmuje coraz większą połać internetu. Spotkacie tam na równych prawach dziennikarzy, polityków, blogerów.

twitter

Twitter tworzy sieci powiązań i system wymiany informacji i newsów. Ograniczenie jednej informacji do 140 znaków narzuca system narracji, niewiele zmieści się na tak ograniczonej przestrzeni informacyjnej, ale wiele to daje.

Namawiam do założenia sobie konta i rozpoczęcia działań. Informacje o tym, jak to zrobić, znajdziecie tu, podstawowe informacje o obsłudze – tu.

Ja dodam od siebie,  że do obsługi Twittera na komputerze używam programu TweetDeck, a twittować można też z telefonów, z obsługą Windows Mobile, Symbiana, czy Androida, za pomocą różnych aplikacji.

Do dzieła! Mnie można znaleźć jak azraelk.

Azrael

Czumowie vs mit kataryny


Sprawy dziejące się w internecie dość rzadko wychodzą poza jego obręb. To, co się pisze w wirtualnym świecie, nie ma specjalnego odniesienia w realu, chyba że ktoś bardzo chce to wyciągnąć i zrobić z tego użytek. Wprawdzie pisanie w internecie, na blogach, czy portalach społecznościowych staje się coraz popularniejsze, ale wpływ tego na życie społeczne i polityczne jest minimalny. Przynajmniej tak twierdzą zawodowi dziennikarze,medioznawcy , czy politycy. Oficjalnie, rzecz jasna, bo nieoficjalnie mówią już coś zupełnie innego. Bo który polityk, czy dziennikarz mainstreamu przyznałby się oficjalnie, że inspiracje bierze od anonimowego blogera…?

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy nagle wirtualna rzeczywistość wychodzi do „realu”. Właśnie mamy w sieci wielką awanturę, która może mieć ciekawe reperkusje – prawne, a może i polityczne.

Oto Krzysztofowi Czumie, synowi ministra sprawiedliwości, Andrzeja, nie spodobały się wpisy blogerki politycznej, kataryny. W piśmie skierowanym do administracji portalu Salon24.pl, w którym kataryna umieszcza swoje materiały, grozi jej i samemu portalowi sądem. I żąda od właściciela portalu, dziennikarza „Rzeczpospolitej”, Igora Janke, ujawnienia danych kataryny.
Kataryna kilka dni temu umieściła wpis blogowy, dotyczący sprostowania, które pojawiło się na stronie domowej rodziny Czumów. Odnosiło się ono do publikacji tygodnika „Newsweek”, na temat wizyty ministra Czumy w USA i jego spotkania z prokurator generalną stanu Illionois, Lisą Madigan. Czuma ponoć domagał się od niej, by amerykańskie władze doprowadziły do usunięcia ze stron portalu ProgressForPoland niekorzystnych dla niego informacji o jego sprawach sądowych i długach. Andrzej Czuma na swojej stronie zdementował te doniesienia, twierdząc, że „Informacja ta została wymyślona najprawdopodobniej w celu kryptoreklamy strony www należącej do kolegi dziennikarza Newsweeka”.

Continue Reading →

Religia w szkole, czyli "rebelia w sieci"

Tydzień temu byłem na ciekawym wykładzie profesora Wojciecha Sadurskiego, pod tytułem „Blogi internetowe jako współczesna Agora. Równość autorytetów i osób anonimowych?”, oraz na dyskusji panelowej. Pobocznym elementem tego wykładu była wymiana poglądów, na ile pisanie w internecie i opinie tam formułowane traktowane są poważnie przez „real”, i czy internetowi publicyści i generalnie internauci, mają wpływ na rzeczywistość polityczną i społeczną. Konkluzje były raczej niezbyt budujące – większość wypowiadających się stwierdziła, że anarchizujący internet jest, i owszem, czytany z uwagą, ale rzadko kiedy opinie i poglądy w nim formułowane przebijają się do świadomości społecznej, mogą zaistnieć w sferze polityki realnej. Ja osobiście nie jestem tak pesymistycznie nastawiony. Uważam, że wraz ze wzrostem liczby internautów, a także zbliżającym się nieuchronnie upadkiem klasycznej, płatnej prasy papierowej – internet i formułowane w nim opinie, idee i przedstawiane poglądy będą coraz szerzej popularyzowane w świecie realnego życia społeczno – politycznego. Problemem jest znalezienie tylko płaszczyzny, czegoś w rodzaju swoistego medialnego bridge, który by pozwolił wyjść ideom i pomysłom z internetu na zewnątrz.

Sam dwa lata temu byłem uczestnikiem internetowej „Akcji Obywatelskiej”, której hasło brzmiało – „Głosując na PiS, głosujesz na Samoobronę”. Chodziło wtedy, przy wyborach samorządowych w roku 2006 o uświadomienie, że wspieranie PiS oznacza również poparcie dla „gumiaków” z Samoobrony. Chodziło o przeciwdziałanie nowej ordynacji wyborczej, umożliwiającej blokowanie list i wybory zawłaszczające samorząd przez układy partyjne. Akcja toczyła się od lipca do października, skupiała kilkuset internautów i było kilka tysięcy wejść dziennie… i samorzutnie umarła, bez specjalnych rezultatów.

Continue Reading →

Pokolenie internetu? Tak, za 20 lat

W portalu „Dziennik.pl” (nie wiem, czy również w wydaniu papierowym) ukazał  się artykuł specjalisty od kreowania wizerunku politycznego, marketingowca, konsultanta, Eryka Mistewicza, pod tytułem „W internecie rodzi się bunt”.

Nie zamierzam szczegółowo omawiać tego materiału, każdy może się z nim spokojnie zapoznać, tym bardziej, że z wieloma konkluzjami się zgadzam – z kilkoma, nazbyt optymistycznymi wnioskami – już nie. Napiszę tylko kilka zdań w charakterze przyczynku.

Mistewicz widzi w internecie potencjał, potencjał intelektualny, który może się przerodzić w potencjał polityczny. Pisze hasłowo o tworzącej się społeczności GoldenLine (od nazwy popularnego portalu społecznościowo – biznesowego), Uważa, że w dobie kryzysu to środowisko, które zaktywizowało się w roku 2007, czyli wielkomiejski, młody i wykształcony elektorat może stać się zaczynem nowej siły społecznej, która doprowadzi do zmian na scenie politycznej. Uważa, że relacje i wymiana poglądów, jakie się toczą w internecie, na różnych platformach, budujące bazę wiedzy, doświadczeń i potencjału, mogą doprowadzić do stworzenie społeczności, która wychynie poza wirtualną rzeczywistość i stanie się katalizatorem głębokich przemian społecznych i politycznych. Twierdzi dalej, że środowisko to, zagrożone przez niezborną politykę, uprawianą przez polskie „elity” polityczne, może doprowadzić do przemian, gdzie dotychczasowe partie, formacje polityczne zostaną zastąpione nowymi.

Continue Reading →

Azrael w konkursie "Wiadomości24.pl"

Tym razem namawiam Was do wzięcia udziału w konkursie na Blogera Roku 2008, organizowanego przez redakcję portalu dziennikarstwa obywatelskiego „Wiadomości24.pl”.


Wystarczy kliknąć na baner umieszczony z boku strony, link prowadzi bezpośrednio do formularza głosowania, wystarczy podać adres mailowy i ze swojej skrzynki potwierdzić poparcie dla bloga „Azrael – zwykłe pisanie”. Tym razem bez kosztów, łatwo i rzetelniej.

I przypominam – w roku ubiegłym, dzięki Waszym głosom, wygrałem konkurs w kategorii „Polityka”. Jest o co walczyć…

Azrael

Wywiad z gwiazdą :)

Redaktor portalu dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomości24.pl, Agnieszka Gierczak, przeprowadziła wywiad z pewnym dość poczytnym blogerem, publicystą internetowym. Oto jego fragment;

———————————————————————————-

Azrael: Walki pomiędzy redakcjami obniżają ich wiarygodność

Azrael Kubacki od ponad dwóch lat prowadzi bloga, na którym komentuje bieżącą sytuację w Polsce. Jego cięty język szybko stał się popularny w polskiej blogosferze. Jego wpisy pilnie śledzą dziennikarze, a on nie szczędzi im krytyki. Azraelk.wordpress.com został wybrany Blogiem Roku 2007, w konkursie organizowanym przez Wiadomości24.pl

azraelk.wordpress.com to Twój pierwszy blog czy przed nim były jakieś inne?
- Blogowanie rozpocząłem w maju 2006 roku, jako wyraz wewnętrznego sprzeciwu wobec rządów PiS. Przed blogiem udzielałem się w internecie sporadycznie. Blog ten jest moim pierwszym i podstawowym, do niego piszę główne materiały i tu mam najwierniejszych czytelników.

Bloga prowadzisz bardzo regularnie. Codzienne pisanie wymaga sporej dyscypliny. Nie prościej i przyjemniej po prostu pogadać ze znajomymi czy rodziną?

- Bloga po jakimś czasie nie pisze się dla siebie, ale dla tych wszystkich czytelników, którzy rano wstają w Warszawie, Nowym Jorku czy Perth i czekają na moją opinię. Opinię, którą oni uważają za miarodajną. Od pewnego czasu stwierdzam, że ważniejsze dla mnie jest zapoznanie się z poglądami blogerów i komentatorów niezależnych, niż dziennikarzy mainstreamu. Czytelnicy mojego bloga też tak uważają. Rodzina mi kibicuje i często ze mną polemizuje.

…. i całość wywiadu na  portalu Wiadomości24.pl

Zapraszam do poczytania.

Azrael

POLIS – miasto z Legolandu

Ambicja to rzecz ważna. Ambicją można wiele zdziałać, można pokryć różnego rodzaju niedostatki, można dzięki ambicji odnieść wielkie sukcesy, jak to się dzieje w sporcie. Do dziś pamiętam pożegnalną walkę rosyjskiego zapaśnika Karelina, który miał zwieńczyć wielką karierę zawodniczą złotym medalem w Sydney, ale przegrał z ambicją i sprytem Amerykanina Gardnera. Ambicją jednak nie da się jednej rzeczy zniwelować – niedostatków intelektu i braku wiedzy.

Grupa blogerów społeczno – politycznych, skupiona głównie wokół „Niezależnego forum publicystów” Salon24 (powinno to się ująć w podwójny cudzysłów), postanowiła wyjść poza to forum, i poza formułę blogerską i podjęła projekt stworzenia czasopisma internetowego i pisanego, pod nazwą POLIS. POLIS ma być w założeniu projektem kulturalno – społecznym, czymś w rodzaju nowego programu ideowego, który ma być nową wartością, czymś, co ostrzem swej klasy i jakością przekazu powali zmurszałą publicystykę mainstreamu. Blogerzy,dotąd anonimowi w sieci, ewentualnie zapraszani do mediów mainstreamu jako ozdobniki, tło albo zjawisko para publicystyczne, postanowili wziąć sprawę w swoje ręce i chcą pokazać, co są naprawdę warci. W redakcji tego nowego, medialnego miasta znaleźli się najlepsi blogerzy portalu S24, starannie wyselekcjonowani, z doskonałymi ponoć piórami i świeżym spojrzeniem. To miało gwarantować właśnie nie tylko jakość, ale również świeżość spojrzenia. Jak napisał jeden z blogerów – blogerzy wreszcie coś udowodnią i pokażą klasę i ujawnią tkwiący w nich potencjał.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 10 – 11

Dziennikarstwo obywatelskie (cicvic journalism), czyli w polskich warunkach internetowe – ma się co raz lepiej. Zajmuje się ono sprawami społecznymi, lokalnymi, wchodzi w obszar kultury, a także prowadzi działania interwencyjne. Jest kilka ciekawych projektów, takich jak wiadomości24.pl, czy serwis dwumiesięcznika „Magazyn Obywatel”, powstały też serwisy przy znanych portalach internetowych.
Rzadko jednak można spotkać portale, które są całkowicie niezależne i stworzone dla publicystyki. Takie, gdzie można napisać tekst niekoniecznie zaangażowany i na czasie, ale za to czysto publicystyczny.
Jednym z takich portali, które powoli, ale za to konsekwentnie wchodzi na rynek i buduje na nim swoją pozycję, jest portal MojeOpinie.pl. Jest on przedsięwzięciem prywatnym, opartym oczywiście o wolne oprogramowanie. Publikuje artykuły o gospodarce, polityce, kulturze,historii, ekologi.
Portal ma jasną, przejrzystą strukturę, jest czytelny i szybki. Można w nim znaleźć komentarze, felietony, analizy, opinie na tematy związane z wydarzeniami z Polski i Świata. Znajdują się tam też recenzje filmów, książek, czy muzyki.

Co ciekawe – spotkałem tam zupełnie nowe nazwiska w polskiej sieci i z przyjemnością stwierdzam, że poziom publikacji jest bardzo wysoki.

Dziś w ramach stałego cyklu zamieszczam artykuł Juliusza Sabaka o majorze Henryku Sucharskim. Ale namawiam wszystkich do stałych odwiedzin tego portalu i wrzucenia go sobie w czytnik rss.

Azrael

———————————————————————————————————————————

Continue Reading →