POLIS – miasto z Legolandu

Ambicja to rzecz ważna. Ambicją można wiele zdziałać, można pokryć różnego rodzaju niedostatki, można dzięki ambicji odnieść wielkie sukcesy, jak to się dzieje w sporcie. Do dziś pamiętam pożegnalną walkę rosyjskiego zapaśnika Karelina, który miał zwieńczyć wielką karierę zawodniczą złotym medalem w Sydney, ale przegrał z ambicją i sprytem Amerykanina Gardnera. Ambicją jednak nie da się jednej rzeczy zniwelować – niedostatków intelektu i braku wiedzy.

Grupa blogerów społeczno – politycznych, skupiona głównie wokół „Niezależnego forum publicystów” Salon24 (powinno to się ująć w podwójny cudzysłów), postanowiła wyjść poza to forum, i poza formułę blogerską i podjęła projekt stworzenia czasopisma internetowego i pisanego, pod nazwą POLIS. POLIS ma być w założeniu projektem kulturalno – społecznym, czymś w rodzaju nowego programu ideowego, który ma być nową wartością, czymś, co ostrzem swej klasy i jakością przekazu powali zmurszałą publicystykę mainstreamu. Blogerzy,dotąd anonimowi w sieci, ewentualnie zapraszani do mediów mainstreamu jako ozdobniki, tło albo zjawisko para publicystyczne, postanowili wziąć sprawę w swoje ręce i chcą pokazać, co są naprawdę warci. W redakcji tego nowego, medialnego miasta znaleźli się najlepsi blogerzy portalu S24, starannie wyselekcjonowani, z doskonałymi ponoć piórami i świeżym spojrzeniem. To miało gwarantować właśnie nie tylko jakość, ale również świeżość spojrzenia. Jak napisał jeden z blogerów – blogerzy wreszcie coś udowodnią i pokażą klasę i ujawnią tkwiący w nich potencjał.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 10 – 11

Dziennikarstwo obywatelskie (cicvic journalism), czyli w polskich warunkach internetowe – ma się co raz lepiej. Zajmuje się ono sprawami społecznymi, lokalnymi, wchodzi w obszar kultury, a także prowadzi działania interwencyjne. Jest kilka ciekawych projektów, takich jak wiadomości24.pl, czy serwis dwumiesięcznika „Magazyn Obywatel”, powstały też serwisy przy znanych portalach internetowych.
Rzadko jednak można spotkać portale, które są całkowicie niezależne i stworzone dla publicystyki. Takie, gdzie można napisać tekst niekoniecznie zaangażowany i na czasie, ale za to czysto publicystyczny.
Jednym z takich portali, które powoli, ale za to konsekwentnie wchodzi na rynek i buduje na nim swoją pozycję, jest portal MojeOpinie.pl. Jest on przedsięwzięciem prywatnym, opartym oczywiście o wolne oprogramowanie. Publikuje artykuły o gospodarce, polityce, kulturze,historii, ekologi.
Portal ma jasną, przejrzystą strukturę, jest czytelny i szybki. Można w nim znaleźć komentarze, felietony, analizy, opinie na tematy związane z wydarzeniami z Polski i Świata. Znajdują się tam też recenzje filmów, książek, czy muzyki.

Co ciekawe – spotkałem tam zupełnie nowe nazwiska w polskiej sieci i z przyjemnością stwierdzam, że poziom publikacji jest bardzo wysoki.

Dziś w ramach stałego cyklu zamieszczam artykuł Juliusza Sabaka o majorze Henryku Sucharskim. Ale namawiam wszystkich do stałych odwiedzin tego portalu i wrzucenia go sobie w czytnik rss.

Azrael

———————————————————————————————————————————

Continue Reading →

Marketing internetowy

Media podały, że dziennikarze „Faktu” dotarli do tajnej instrukcji młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, wzywającej do młodych działaczy PO do aktywnego uczestnictwa na forach internetowych i zamieszczania na nich pochwalnych materiałów o partii. Młodzi Demokraci wysyłają swoim kolegom instrukcję, że na dużych portalach internetowych i portalach gazet miały być umieszczane pozytywne posty o Donaldzie Tusku i całej partii. Nie napisano, czy chodzi tylko o fora, czy również ma to mieć postać na przykład blogów internetowych.

Na prawicowych stronach zawrzało, warto było sobie poczytać pełne oburzenia komentarze na forum Frondy, czy na Salonie24. Jak je czytałem, to ogarniał mnie pusty, głęboki śmiech…

Nie jestem miłośnikiem for internetowych, praktycznie na nich nie działam, ale komentarze polityczne zaczynałem umieszczać kilka lat temu, na tak zwanych grupach dyskusyjnych, konkretnie na pl.soc.polityka. Było to wtedy, kiedy jeszcze słowo „blog” było mylone ze słowem blok… I już wtedy można było znaleźć zorganizowane grupy wpływów partyjnych, które hasały po internecie. Były to działania dość mało finezyjne, bez podparcia programowego, czy bez analiz wpływów – dziś to już jest jedna z podstawowych formuł marketingu politycznego, nakierowanego na młodszego wyborcę.
Partią, która doskonale to opanowała (i jak widać po efektach wyborczych – tylko to) jest Unia Polityki Realnej. Jej szef, Janusz Korwin Mikke wręcz przeniósł się już na stałe do internetu. Jego blog to co najmniej dwie notki dziennie, plus nagranie video…Oprócz niego ma jeszcze kilkudziesięciu młodych oddanych działaczy internetowych, którzy spamują na rożnych forach. Ostatnio pomogli swojemu szefowi wygrać notebooka w konkursie na blog roku, portalu Onet.pl – i był to największy sukces tej partii w 2007 roku. Przed wyborami w 2007 roku jeden z wirtualnych działaczy UPR rozesłał wręcz instrukcję spamowania, która działała – tylko nie tak jak zamierzali, bo „klient”, który próbował to u mnie robić, dostał „bana” już po dwóch wpisach.

Na Salonie24 działa zorganizowana grupa propisowskich blogerów (czasami są to spółdzielnie, gdzie pod jednym nikckiem pisze 2 – 4 ludzi) i do tego „lotni” komentatorzy. I osiągnęli sukces! Z tego niegdyś otwartego i pluralistycznego forum zrezygnowali najpierw dziennikarze, którym chora atmosfera chamskich, niewybrednych ataków nie odpowiadała, a za nimi odeszli ci amatorzy pisania, dla których ważna była dyskusja, a nie przerzucanie się inwektywami. I tak gwiazdą tego forum jest teraz dziennikarz Warzecha… właśnie z tabloidowego „Faktu”…on się czuje doskonale w takiej atmosferze. I wszyscy, którzy zostali, czują się doskonale, pijąc sobie z prawicowych dziobków!

Marketing sieciowy, internetowy, nie jest niczym zdrożnym, wręcz dla profesjonalnej partii to konieczność. Niestety, więcej w tym amatorszczyzny, która właśnie przynosi takie kwiatki, jak ujawnienie instrukcji Młodych Demokratów. Nie ma się jednak co burzyć Maks Kraczkowski, były przewodniczący Forum Młodych PiS, który twierdzi, że jego partia ogranicza się do rozdawania flag na 3 maja i oddawania krwi. Te sprawy za rachityczną młodzieżówkę pisowską załatwia profesjonalna firma PR, która dział dyskretniej, ale zapewne skuteczniej. I to właśnie widać na Salonie24.pl

Azrael

Oznakowałem się

Anegdotyczne newsy, jakie do nas dochodziły jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, jako choćby te, że istnieje norma na krzywiznę bananów, nie są tak do końca tylko humoreskami. Chęć wpływu i kontroli nad coraz szerszymi sferami życia publicznego obywateli Unii jest widoczna.

Wczoraj dowiedzieliśmy się o tym, że jedna z posłanek estońskich Marianne Mikko, socjalistka i przedstawicielka mediów (tradycyjnych) jest współautorką raportu UE, „O koncentracji i pluralizmie mediów w UE”, którego jedną z konkluzji jest postulat dobrowolnego znakowania blogów, tak, aby odbiorca wiedział, kto za nim stoi i czyje interesy reprezentuje.
Według tłumaczenia pani Mikko, ta inicjatywa ma oddzielić wyraźnie te blogi, które reprezentują formalne grupy interesów, mające na celu promowania swoich przesłań.

Muszę powiedzieć, że jako liberał i człowiek miłujący wolność (i swobodę wypowiedzi) – przyjąłem z początku ten pomysł z wyraźnym sceptycyzmem. Dlaczego i dla jakich celów ktoś chce wiedzieć „kto za mną stoi”? Czy pisanie moje nie broni się samo, czy opinie, choć pod nickiem umieszczane, nie są wiarygodne? Od tego tylko krok do formalnych rejestracji, opłat, kontroli i specjalnych cookies służb specjalnych na moim blogu (choć pewnie google światowe już to załatwia…).

Z drugiej strony jednak blog w ciągu ostatnich kilku lat diametralnie zmienił swoją rolę. Nie jest to już tylko pamiętnik internetowy, ale strona, przy pomocy której załatwia się różnego rodzaju sprawy – w tym „interesy”. Interesy mogą być różne, polityczne, marketingowe, PR, czarny PR, reklama, lobbing… Ten pomysł jest jednak wart rozpatrzenia – i odrzucenia oczywiście.

Unia Europejska bierze się za sprawę dość delikatnie. Nie to co rząd szwedzki, który już wprowadził już regulacje prawne, kontrolujące pocztę i chaty internetowe. Wydaje się jednak, że Unia nie podejmie się tego rodzaju regulacji, bo byłaby to zbyt wysoka cena za chęć regulacji tego, co regulować, nawet w warunkach Chin Ludowych się nie daje.

Dwie uwagi natury bardziej osobistej;

Piszę w sieci bloga od 2 lat, pod swoim nickiem, ale jednocześnie uważam, że odpowiedzialność za słowo i opinie nakłada na mnie obowiązek, aby w wypadkach szczególnych ujawniać swoje dane. Dlatego na przykład na tych polskich portalach, na których prowadzę swoje blogi, ich admini znają moje dane personalne – a nawet twarz. I przyznam się, nikt do tej pory nie zdradził osobom pokątnym mojej tożsamości.

Jednym z powodów mojego prawie całkowitego wycofania się z Salonu 24 było to, że zauważyłem, że portal ten realizuje od dłuższego czasu nie zadania publicystyki niezależnej, lecz linię polityczną i medialną gazety, w której twórca portalu, Igor Janke pisze – czyli „Rzeczpospolitej”. Poza tym właśnie ten portal realizuje zadania polityczne także dla „Gazety Polskiej” oraz „Teologii Politycznej”. Na portalu pisze obecnie kilkunastu „wynajętych” dziennikarzy, którzy pod nickami prowadzą klasyczny lobbing swoich wydawców. Koronnym tego dowodem był sieciowy marketing książki Bronisława Wildsteina, „Dolina nicości”.

Dodatkowo zauważyłem, że Salon24 jest hostingowany na tej samej platformie, co inne wydawnictwa „Presspubliki”… Czy w związku z tym nagłówek „Niezależne forum publicystów” nie jest nadużyciem?!

Azrael

  • Facebook