Archive for the ‘Kaczyński’ Category

Kongres beznadziei

Posted 08 mar 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Kiedy ponad rok temu, w styczniu 2009 roku oglądałem telewizyjne przekazy z II Kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miałem wrażenie, że oglądam coś w rodzaju przedstawienia, ale jednak dość ciekawego. Wtedy zaprezentowała się partia i jej przywódca, Jarosław Kaczyński po liftingu, w nowych (a raczej – przenicowanych…) szatach. Wtedy to hasłem było – “My, partia konserwatywna”, a może nawet chadecka… partia ludzi z zasadami, kompetentnych fachowców partia przyjazna ludziom. I na dodatek – partia nowoczesna, z nowoczesnym przesłaniem modernizacyjnym. Tylko, że to przesłanie sprzedawali ci sami ludzie, którzy dwa lata wcześniej mówili i czynili zupełnie co innego. Ludzie, którzy pod pozorem programu naprawy państwa dążyli do opanowania struktur państwa i władzy, w celu eliminacji konkurencji politycznej, a także dużych grup społecznych, na wiele lat.

Kongres, który właśnie zakończył się w Poznaniu, pomimo, że był pełen blichtru i sztafażu w iście amerykańskim stylu, nie miał już ani krzty tamtego, nie tak dawnego klimatu. Było to spotkanie polityków partii opozycyjnej i zrezygnowanej, która doskonale zdaje sobie sprawę, że w najbliższym czasie nie ma możliwości powrotu do władzy. Nie ma takiej możliwości, ponieważ wyczerpała wszystkie możliwości i pomysły, jak odzyskać wpływy w społeczeństwie i jak na nowo przekonać, że warto jej zaufać. Nic nie jest wstanie przekonać wyborców, że PiS może być jakąkolwiek alternatywą. I tak jak kiedyś wyborcy uwierzyli, że Jarosław Kaczyński da im 3. miliony mieszkań, oraz, że to on dał im możliwość grillowania, tak teraz nie bardzo chcą wierzyć, że zapewni im wczasy na plażach Egiptu i Tunezji…

Read More

Absolutny brak realizmu

Posted 06 mar 2010 — by Azrael
Category Kaczyzm, Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Jarosław Kaczyński osiągnął oszałamiający sukces na poznańskim Kongresie swojej partii. W demokratycznym akcie wyborczym, którego był jedynym uczestnikiem, został znów wybrany na prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Osiągnął wynik 999 głosów “za”, na 1064 oddanych. To wielka radość dla Prezesa, no, może zmącona tylko 51. głosami niedowiarków, że Wielki Strateg z Żoliborza znów poprowadzi hufce do kolejnego wielkiego zwycięstwa…

Radość wielka również zapanowała wśród przeciwników Pana Prezesa. To inna radość, niż w PiS. To ukontentowanie tym, że Prawo i Sprawiedliwość, pomimo werbalnych deklaracji, pomimo zapowiedzi, periodycznie powtarzanych przy każdym partyjnym spędzie, że partia się zmieni, dalej pozostaje starym dobrym… Porozumieniem Centrum. Partią-bastionem, twierdzą przegranych wojów jedynego wodza. I dobrze dla przeciwników, że zabrzmiało znów “100 lat” dla prezesa, bo póki on przy sterach partyjnych, reszta może spać spokojnie. Póki Jarosław Kaczyński pozostanie i wodzem, i głównym strategie, i twarzą partii – dopóty poparcie dla niej nie wzrośnie powyżej ćwiartki całego zainteresowanego polityką społeczeństwa – co w najlepszym przypadku oznacza nie więcej niż 10% w miarę aktywnego elektoratu. To i tak dużo łatwowiernych…

Jarosław Kaczyński usiłuje przekonać swoich partyjnych żołnierzy, że ma plan na Polskę. Tym razem plan na 10 lat. Ale na początku tego planu twierdzi, że do jego urzeczywistnienia musi powrócić do władzy. “Wy mi dajcie władzę, a ja już Was urządzę”. Wyborcy to znają, już to przećwiczyli w latach 2005 – 2007 – a polska demokracja jeszcze do dziś się rumieni za Leppera i Giertycha w rządzie, za taśmy Begerowej, za śmierć Barbary Blidy, za Mariusza Kamińskiego na czele CBA, za lustracyjną szopkę… Zresztą cały ten program polega na tym, aby być anty-PO. I tak jak zawsze oskarżano Platformę Obywatelską o antypisowość, tak lwia część wystąpienia poświęcona była krytyce Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Nic tak nie motywuje, jak pokazanie wroga…

Ale padły też konkrety; Jarosław Kaczyński zapowiada, że chce, aby Polacy zaludnili plaże Egiptu i Tunezji. Milionami. Dominik Uhlig z “Gazety Wyborczej” stwierdził, że prezes wcielił się w postać szeregowca Ryan’a ze znanego filmu Stevena Spielberga, lądującego w dzień “D” na Omaha…Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie widzi, że Polska jest już dawno w Unii Europejskiej i jego rodacy mogą jeździć gdzie chcą i kiedy chcą – oczywiście, ci, którzy potrafią się posługiwać kartą płatniczą… i

Prawo i Sprawiedliwość otwiera portal społeczny w internecie dla swoich członków i sympatyków. Coś unikalnego i niepowtarzalnego, jak zapowiadają jego twórcy, Adam Hofman i Mariusz Kamiński. Wielki przełom i krok naprzód. Tylko, że nazywa się on MyPis.pl, co automatycznie kojarzy się z MySpace, a sami autorzy przyznają się, że pomysłów szukali za Oceanem, u braci Amerykanów na Facebooku, czy innym Twitterze… Porażająca odkrywczość i innowacyjność. No, ale najważniejsze jest to, że będzie się można umówić na piwo z przyjaciółmi…

To był pierwszy dzień Kongresu Prawa i Sprawiedliwości. I już wiemy, że wszystko po staremu. Ku chwale Pana Prezesa i Jego Brata. Jutro równie zaskakująca, jak dzisiejsze wybory deklaracja poparcia dla Lecha Kaczyńskiego, w sprawie jego reelekcji prezydenckiej. I czekamy na kolejne wielkie sukcesy!

Azrael

Lody ruszyły…

Posted 24 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja, wybory

Coś się przewartościowało w Prawie i Sprawiedliwości i w jego otoczeniu, wśród jego zwolenników. Dotychczasowy dogmat o nieomylności Jarosława Kaczyńskiego ulega zakwestionowaniu i erozji. Nie wszystkie decyzje i opinie Kaczyńskiego, nie wszystkie jego posunięcia są dla zwolenników PiS do przyjęcia. Co ciekawe – atak idzie zarówno ze strony twardych, “zoologicznych” zwolenników partii braci Kaczyńskich, jak i ze strony pragmatyków, którzy uważali, że kompromisy (które, tak jak koalicja z Samoobroną i LPR, kończyły się kompromitacjami) są konieczne w imię wyższych celów – budowy państwa IV RP…

Kilka sytuacji z ostatnich tygodni wzbudziło ferment; Sprawa wicemarszałka Senatu, Zbigniewa Romaszewskiego, który odważył się na własne zdanie w sprawie senatora Pisiewicza i jego zrzeczenia się, lub odebrania mu immunitetu. Romaszewski został zawieszony przez Klub Parlamentarny PiS, ale nikt nie wątpi, że za tą decyzją stał sam Jarosław Kaczyński. Romaszewski urażony zrezygnował z członkostwa w klubie, bo ktoś ośmielił się zakwestionować jego prawo do wolności słowa. A w PiS, o czym się przekonali własnej skórze i Ludwik Dorn,Kazimierz Michał Ujazdowski, Paweł Zalewski, Marek Jurek i wielu innych wolno mieć własne słowo i własne opinie, o ile są one zgodne z linią… Jarosława Kaczyńskiego.

Drugim elementem był słynny wywiad “hakowy” dla tygodnika “Newsweek”, zrealizowany przez spółkę Stankiewicz/Śmiłowicz, obnażający całą teorię spiskową Jarosława Kaczyńskiego.

Trzecią natomiast sprawą, która poruszyła dotąd niewzruszonych pisowców, było odwołanie “niezależnej” dziennikarki Anity Gargas z funkcji dyrektorskiej pełnionej w TVP. W całym tym zamieszaniu kołderka okrywająca sytuację w TVP została odrzucona i okazało się, że jednak sojusz PiS z SLD w mediach istnieje. Istnieje i działa, tak działa, że jeżeli zachodzi potrzeba, to nawet najwierniejsi żołnierze mogą zostać poświęceni, no, w imię wartości. Naiwni, acz pragmatyczni zwolennicy PiS i Jarosława Kaczyńskiego sądzili, że ten sojusz ma przyczynić się do poszerzenia sfery wolności słowa w mediach publicznych (oczywiście w pisowskim rozumieniu tego pojęcia, co pokazał film o generale Wojciechu Jaruzelskim). Nic z tego – to sojusz, który miał zapewnić Lechowi Kaczyńskiemu określone wsparcie medialne w zbliżającej się kampanii prezydenckiej. Smaczku sprawie dodaje to, że to ponoć sam Grzegorz Napieralski wymusił na Jarosławie Kaczyńskim zwolnienie Gargas…

Read More

Kontratak imperium

Posted 16 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo

Można się było tego spodziewać; Moralni i intelektualni obrońcy Jarosława Kaczyńskiego rozebrali na czynniki pierwsze jego wywiad dla tygodnika “Newsweek” i tryumfalnie oświadczyli, że słowa “hak”, a nawet “haczyk” pan prezes nie wypowiedział. Oznacza to, że robiąc egzegezę wystąpienia pana prezesa, należy zwrócić uwagę, że tan naprawdę to chodziło zupełnie o coś innego. A zresztą, jak napisał na swoim blogu znany intelektualista dziennikarski z “Faktu”, Łukasz Warzecha (jaka gazeta i jaka partia, tacy intelektualiści…),“wątek hakowy został sprowokowany pytaniem Śmiłowicza i Stankiewicza”. Tak, moi Państwo – pytania nie mogą być niewygodne, bo przecież nie można oczekiwać od Pana Kaczyńskiego, że będzie kłamał… A, że prawda w tym przypadku oznacza, że to WŁAŚNIE haki były i są dalej metodą oddziaływania politycznego na przeciwników – to już tylko, oczywiście dla pana Warzechy, szczegół.

O tym, że polityka haków była stosowana przez Kaczyńskiego szeroko i profilaktycznie wobec nie tylko przeciwników, ale również aktualnych partnerów politycznych, przypomniał były szef LPR, Roman Giertych. Gromadzone były materiały, takie hakowe dossier, które w dowolnym momencie mogłoby być wykorzystane. Na wszystkich w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości były pozakładane teczki, a depozytariuszem materiałów na Radosława Sikorskiego był sam Antoni Macierewicz, mający skądinąd ksywę “Teczka”. Nie zapomnijmy, że w czasie, kiedy Sikorski był ministrem ON w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, Macierewicz był jego zastępcą (czyli w nomenklaturze służb – prowadzącym…).

Radosław Sikorski to najpoważniejszy przeciwnik w wyborach prezydenckich, jeżeli oczywiście Donald Tusk go desygnuje do wyścigu. To będzie w w tym przypadku nie tylko przeciwnik, ale i wróg, ponieważ odejście z drużyny imperatora Kaczyńskiego nie może pozostać bez śladu na jego stosunku do Sikorskiego – nie mówiąc o psychice. Nie należy zapominać, że imperium nie przebacza, a do tego jeszcze słowa o dożynaniu watah, wypowiedziane na jednym z wyborczych wieców przez Sikorskiego, musiały zapaść głęboko.

Read More

Seanse nienawiści

Posted 13 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, wybory

Nad wywiadami i wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego trzeba się zawsze pochylić. Nie tylko dlatego, że jest to szef największej partii opozycyjnej, oraz były premier – ale również z tego powodu, że z tych wywiadów , czy to nagrywanych, czy tylko spisywanych, wyziera prawdziwszy obraz tego człowiek, niż z jego oficjalnych wystąpień, na zjazdach, kongresach.

Swego czasu Pan Premier lubił przychodzić do Pierwszego Programu Polskiego Radia. Swojsko, przytulnie, NASZE to było radio, odzyskane, Prezes Krzysztof Czabański zaprzyjaźniony z bratem, Lechem… I dziennikarz był też spolegliwy, Jacek Karnowski , który też, broń Boże – nie zadawał kłopotliwych pytań… I co wtorek – w “Sygnałach Dnia” – można było spokojnie dać swoją wykładnię sytuacji politycznej – i sprzedać własne poglądy.

Czyli – trochę jadu o poranku. Taki orwellowski seans nienawiści…

No i stare wraca; Takie deja vu – zaproszenie od “niezależnego” nowego szefa Programu III PR, Jacka Sobali przyjął drugi Karnowski, tym razem Michał, brat Jacka. Dostał od razu 3. programy, w tym prestiżowy Salon Polityczny Trójki. I znów zapewne wóz transmisyjny będzie wieczorem jeździł na Żoliborz, w celu nagrania “na żywo” złotych myśli ukochanego przywódcy, aby później je odgrywać z “puszki”, jako że Pan Prezes nie zwykł się na tyle spoufalać, aby rankiem do studia przyjeżdżać. A Pan Michał też wie, jak pytać i o co pytać, aby było ładnie, miło, ciepło…

Pan Prezes był łaskaw też udzielić kolejnego wywiadu dla tygodnika “Newsweek” Można powiedzieć – wywiadu wyborczego, bo choć jeszcze brat-prezydent nie złożył oficjalnej deklaracji o tym, że będzie znów się ubiegał… o mieszkanie w Pałacu Namiestnikowski, Jarosław Kaczyński postanowił już, w swoim swobodnym stylu postraszyć przeciwników.

Pan Premier powiedział miedzy innymi;

Jeśli Donald Tusk postawi w wyborach prezydenckich na Radosława Sikorskiego, to będzie bardzo zabawni[...] Bo – [jak twierdzi lider PiS] – na Sikorskiego są haki.

Jak widzimy – kampania w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości będzie miała stary, dobry sznyt, który przyniósł “sukces” w roku 2007 i w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Widać wyraźnie, że osoba Radosława Sikorskiego bardziej boli Kaczyńskich i ich doradców, bo to właśnie on ma największą szansę na wygraną, i to może nawet w pierwszej turze wyborów. Ale haki też zapewne są na Bronisława Komorowskiego, nie po to IPN jest “nasz”, a dziennikarze “Rzepy” (niezależni, ma się rozumieć), snują już powiastki o sprzyjaniu marszałka Sejmu rozwiązanej WSI.

Jarosław Kaczyński nie potrafi żyć bez teorii spisku, teczek, pomówień i insynuacji. To nie jest jego styl. Jego styl to szczucie i podejrzliwość, napędzana teczkami. To świat spisków, podsłuchów, tajnych spotkań i szarej sieci układów. Gdyby nie to, że Kaczyński nie zna się na komputerach, na internecie – można by napisać, że żyje on w jakimś wirtualnym, nierealnym świecie, z którego patrzy przez układ zniekształcających soczewek na zewnątrz.

Jest coś zadziwiającego w tym, dlaczego człowiek o takich poglądach i tak w sumie ograniczonych horyzontach poznawczych, pełen fobii, podejrzliwości i kompletnie nie rozumiejący trendów, relacji społecznych, nowoczesnego świata – jest w tym miejscu, w którym jest i ma w dalszym ciągu tak wielu zwolenników. I to tych, których wielokrotnie już zawiódł, a ono trwają i wracają…

Azrael

——————————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

PiS, ideologia, zwolennicy

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, Społeczeństwo, demokracja

To zastanawiające jest, jak partia, która mieni się być odpowiedzią na potrzeby inteligencji, chce być głosem odrzuconych, konserwatystów i środowisk patriotycznych, przyciąga do siebie zupełnie inny elektorat. Jak to możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość, które chciałoby nam wmówić, że jego nadrzędnym celem jest dobro obywateli i silne państwo, doprowadziło do tak głębokiej polaryzacji w społeczeństwie i do osłabienia pozycji i znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, w trakcie swoich dwuletnich rządów? I jak to jest możliwe, że ideologia patriotyczna i bogoojczyźniana, mająca zintegrować społeczeństwo, została powszechnie odrzucona?

Wielu przyczynę trwałej, dość niskiej, pozycji sondażowej PiS-u, pomimo problemów Platformy Obywatelskiej i kryzysu ekonomicznego, wskazuje w osobach Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jest to prawda, ale te przyczyny są głębsze. Tym powodem jest to, że ideologia, która legła u podstaw budowy tak zwanej IV RP, może zainteresować tylko ludzi, którzy są przesiąknięci schematami myślenia rodem z czasów PRL, czymś takim na wskroś bolszewickim. Ludzi, którzy są zamknięci, zafiksowani tylko na pewną, jedną opcję polityczną i społeczną i chcieliby zmusić innych do tego, aby nagięli swoje postępowanie i swoje życie do wymogów jedynie słusznych poglądów. Dlatego też do PiS-u jak do mało której formacji ciągnie zamknięty, ksenofobiczny, żądny zemsty i rewanżu elektorat, w dużej części przejęty od postkomunistów – i dodatkowo barbaria intelektualna.

Pisałem już wielokrotnie, że tak zwana IV RP to projekt intelektualnie i ideowo miałki i pusty, sztuczny i bez żadnej głębi, ale za to pociągający swoją prostotą i prostackością. Oparcie tego o polski katolicyzm, nacjonalizm i polo-centryczny pseudo-mesjanizm, jest nęcące dla niewyrobionego odbiorcy – a ku takiemu zwraca się właśnie PiS. Do tego należy jeszcze tylko dodać wroga, lub wrogów i będziemy mieli kwintesencję populistycznego ruchu politycznego. A trafia on na podatny grunt, ponieważ zdobycze i doświadczenia demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są w Polsce w dalszym ciągu kruche.

Read More

Myśl państwowa według Jarosława K.

Polityk mający ambicje odgrywania znaczącej roli, musi nieść jakieś przesłanie, idee. Powinien kierować się nie tylko doraźnym interesem politycznym swojej formacji, ale również mieć szersze spojrzenia na otaczającą go rzeczywistość, społeczeństwo, wreszcie państwo.

Jarosława Kaczyński (i jego brat, bo przecież nie należy ich traktować jako odrębnych bytów, zarówno biologicznych, jak i politycznych…), mają dość specyficzne spojrzenie na otaczającą ich przestrzeń społeczną i polityczną. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego można powiedzieć, że jest to spojrzenie teoretyka, ponieważ przywódca i mentor Prawa i Sprawiedliwości praktycznie przez całe życie zajmował się głównie polityką. Jego krótka praca na białostockiej filii UW, czy redagowanie “Tysola”, były tylko przerywnikami w pracy “wodza”. Jego brat miał więcej do czynienia z realnym światem i realnymi działaniami, zarówno jako naukowiec, jak i urzędnik wysokiego szczebla administracji państwowej.

Jarosław Kaczyński chciałaby modelować państwo według własnych standardów i własnych przemyśleń. Takich teoretycznych, wydumanych za biurkiem, w czasie kiedy był na marginesie życia politycznego, pod koniec lat 90.. Z tego to właśnie okresu pochodzą zręby jego projektu Konstytucji RP, program przyciągnięcia i włączenia w główny nurt życia społecznego tak zwanych odrzuconych. I wtedy, pod wpływem porażek politycznych ukształtował się syndrom negacji i odrzucenia wartości współczesnej Polski, III RP. Tylko, że polska demokracja jest na tyle silna i stabilna, że Jarosław Kaczyński musiał poprzez system wyborów podporządkować się prawidłom demokracji, ale uczynił to tylko po to, aby móc ją natychmiast negować.

Jarosław Kaczyński i jego brat oficjalnie deklarują poparcie dla polskich przemian po roku 1989, do Okrągłego Stołu, polskiego uczestnictwa w strukturach Unii Europejskiej. Ale tak naprawdę obaj reprezentują postawę sceptyczną, niechętną, a ich partia, Prawo i Sprawiedliwość ma wyraźny rys anty systemowy.

Read More

Demokracja made in PiS

Nie można powiedzieć, aby projekt Konstytucji przedstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego, tak zwanej Konstytucji IV RP, specjalnie rozpalił komentatorów, polityków, czy dziennikarzy i publicystów. Wszyscy oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to co zostało zaprezentowane na konferencji przez szefa Prawa i Sprawiedliwości, to nic innego jak zagranie polityczne, będące odpowiedzią na analogiczne działania Donalda Tuska z przed kilkunastu tygodni. To działanie marketingowe i wyborcze, skierowane ku elektoratowi PiS i Lecha Kaczyńskiego, mające pokazać, że myśl polityczna o IV RP nie umarła, że te “wartości”, państwo socjalne, silny prezydent i integralność państwa (także integralność władzy), nie zostały zapomniane.

Na projekt i pomysły Kaczyńskiego spadła lawina krytyki. Jedni porównywali zawarte w projekcie zapisy do tego, co można było znaleźć w Konstytucji (quasi faszystowskiej) z roku 1935, inni doszukują się pomysłów rodem z czasów PRL. Rzeczywiście, jeżeli popatrzymy na pomysły Kaczyńskiego, na rolę kontrolną prezydenta w stosunku do sądownictwa (prezydent miałby zostać przewodniczącym rady sądownictw), czy administracji państwa (zwierzchnik Służby Cywilnej), to widać wyraźnie, że miałby to być rola nadarbitra państwa. Zresztą Jarosław Kaczyński nie ukrywa specjalnie, że funkcja prezydenta miałby być de facto wyłączona z roli władzy wykonawczej. Ale za to głowa państwa dostałaby w ręce narzędzie rządzenia za pomocą dekretów i praktycznie swobodne prawo do odwoływania się do obywateli poprzez referenda. Ponad głową parlamentu i rządu. Poza tym prezydent miałby bardzo niejasno określone prerogatywy blokowania wyborów premiera i członków rządu. Z jednej strony brak władzy wykonawczej – z drugiej faktyczna władza, bez żadnej kontroli.

W projekcie można zauważyć pewną fascynację Jarosława Kaczyńskiego gaullizmem. Można było to już zauważyć przy pierwotnym projekcie Konstytucji, z roku 2005, którego współautorem, co się teraz przemilcza, był Kazimierz Michał Ujazdowski, uważany obecnie w PiS za politycznego renegata.

Read More

Odwieczne prawdy sondaży

Posted 29 gru 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Tusk, demokracja

Znów się pojawił sondaż, który wzbudził poruszenie. To ten zamówiony przez “Rzeczpospolitą” i zrealizowany przez GfK Polonia, mówiący, że Polacy Donalda Tuska nie kochają. Już ponad 81% badanych uważa, że jego rząd nie spełnił oczekiwań, a aż 33% respondentów sądzi, że rok 2009 był gorszy od poprzedniego pod względem politycznym. I już zapomniano, że kilka dni temu ten sam ośrodek opinii publicznej przekazał w kolejnym specjalnym i unikalnym sondażu, że PO znów ma ponad 50% społecznego poparcia…

O sondażach, ich metodologii, wpływie na opinie publiczną napisano już doktoraty i habilitacje, więc nie ma specjalnie nad czym się rozwodzić, tym bardziej, że najdalej jutro ukaże się następny sondaż, też robiony równie profesjonalnie, który pokaże zgoła inne wyniki. Będzie on robiony na równie “reprezentatywnej” próbie i równie “profesjonalnymi” metodami, z tym, ze zostanie zamówiony, powiedzmy przez stację telewizyjną XYZ. I znów domorośli komentatorzy rzucą się na nie, i znów wysnują daleko idące wnioski dotyczące nie tylko poparcia dla poszczególnych partii, polityków, rządu, ale również znajdą metodą ekstrapolacji tych sondaży na wyniki wyborów za rok, za dwa, a może i za lat pięć.

Przytomnie z komentujących zachował się jedynie prof. Ireneusz Krzemiński, który zadał sobie trud sprawdzenia, że rząd Tuska w tendencji dwuletniej jest w dalszym ciągu najlepiej ocenianym rządem z ostatnich kilku, a poza tym to nie są wyniki WYBORCZE, tylko przedstawienie poglądu, czy się kogoś lubi, czy jednak może nie. I tak odczytując ostanie dwa sondaże, widzimy dokładnie, że może Donalda Tuska już respondenci sondaży nie lubią, jak kiedyś, ale nie na tyle, aby polubić Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Co to, to jednak nie…

Read More

ZPP, czyli co?

Posted 23 lis 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Można się śmiać ze skrótu nazwy Zespół Pracy Państwowej, który kojarzy się z innymi ZPP – komunistycznym Związkiem Patriotów Polskich, można się śmiać z tego, jak Jarosław Kaczyński unika określenia nowego ciała eksperckiego mianem “gabinetu cieni”, mając na uwadze słowa swojego byłego politycznego podwładnego, Kazimierza Marcinkiewicza o “cieniasach…”. Śmiać się można, ale prawem opozycji jest recenzowanie prac rządu i przygotowywanie się do przejęcie władzy. Nawet, jeżeli jest to tak iluzoryczne, jak w przypadku Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Kaczyński chce do władzy powrócić i chce pokazać, że tym razem będzie do niej przygotowany lepiej. No właśnie – czy na pewno lepiej?

Skład ZPP nasuwa podejrzenie, że jednak ani nie jest przygotowany, ani do końca nie wie, w jakim kierunku pójść. Obok osób przygotowanych do sprawowania funkcji państwowych, jak Grażyna Gęsicka, czy Joanna Kluzik -Rostkowska, są w tym zestawie osoby, które już się skompromitowały albo nie mają intelektualnych, czy merytorycznych podstaw do pełnienia zadań w rządzie. Jarosław Kaczyński do władzy chce wrócić, ale za bardzo nie ma z kim, bo jak wiadomo – jego formacja nie jest już zdolna do koalicji. No, może z SLD, ale Grzegorz Napieralski już chyba za długo szefem tej formacji nie będzie.

Kaczyński obiecuje pełne szuflady nowych ustaw. Nie bardzo wiadomo, kto ma je przygotowywać, bo w tym ośmioosobowym składzie raczej legislatorów i prawników nie ma, a doradcy są utajnieni. Dlaczego – nie bardzo wiadomo, jak sam Kaczyński twierdzi, za pracę dla PiS mogą być sekowani w swoich środowiskach. To dość dziwne podejście, ponieważ praca dla społeczeństwa powinna być powodem do dumy…

Read More

Jest wojna!

Słowa przeciwko dokumentom, walka na konferencje prasowe, walka na słowa, insynuacje i szukanie haków; kampania polityczna, także kampania prezydencka w pełnym rozkwicie.

Można już być pewnym, że strony konfliktu – Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska – dołożą wszelkich starań i wykorzystają wszystkie metody, aby tę walkę wygrać. Nie idzie tylko o to, czy Lech Kaczyński zostanie prezydentem na następną kadencję i czy obecny premier zepchnie go z fotela prezydenckiego, ale również o to, która z tych dwóch sił politycznych będzie dominować przez najbliższe kilka lat.

Jarosław Kaczyński i jego twardy elektorat uważa, że istnieje szansa powrotu do władzy. Niby się przygotowuje do tego merytorycznie, powołując Zespół Pracy Państwowej, z tajnymi doradcami (od kiedy praca merytoryczna jest rzeczą wstydliwą, a przekonania należy ukrywać?!), ale tak naprawdę wiadomo, że chodzi o to, aby kryzys wywołany przeciekami z CBA i niefrasobliwością polityków PO wykorzystać w sposób maksymalny. Chodzi o to, aby afery hazardową i stoczniową nadmuchać do poziomu afery rywinowskiej i na tym wózku pojechać do zwycięstwa. Jednak szansa na zdobycie znów podwójnej korony, prezydentury i zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, jest tylko teoretyczna.

PiS zaostrza kurs, nie ma innej alternatywy. Kaczyński wzywa Donalda Tuska do podania się do dymisji. Jest oczywiste, że najważniejszą sprawą jest udowodnienie, że centrum decyzyjne i informacje o aferach zbiegały się w gabinecie premiera, że był on wcześniej poinformowany o sprawach nieprawidłowości w przetargu stoczniowym i nieuprawnionych i nieetycznych kontaktach jego najbliższych współpracowników z lobbystami firm hazardowych. Udowodnienie, że Donald Tusk wiedział o wszystkim wcześniej, niż mu raportował o tym Mariusz Kamiński – to cel PiS. Temu będzie podporządkowana działalność komisji śledczej.

Z drugiej strony PO musi wykazać, że CBA i Mariusz Kamiński działali w obu aferach z zamiarem politycznym, a do tego w samej służbie doszło do złamania nie tylko procedur i prawa, ale również że działała ona na polityczne zamówienie PiS-u. Jak na razie Mariusz Kamiński swoimi wypowiedziami dla mediów różnych dostarcza… PO argumentów do jej tez. Bo słowa Kamińskiego są kontrowane dokumentami, czy stenogramami jego wystąpień. Ale przecież te dokumenty, jak twierdzi sam Jarosław Kaczyński mogą być antydatowane…

Widać już zaangażowanie mediów po stronach sporu; Z jednej strony tak zwana telewizja “publiczna” i “Rzeczpospolita”, z drugiej media prywatne. To ewidentnie będzie również rozgrywka pomiędzy poszczególnymi wydawcami, stacjami telewizyjnymi, może nawet dziennikarzami. Każdy próbuje coś ugrać na tym; Ludwik Dorn zwietrzył szansę dla promocji swojej nowej platformy politycznej, Polski Plus, i będzie społecznie monitorował prace komisji sejmowej. Zaprosił do współpracy “niezależnych” blogerów z Salonu 24, a ci, jak stado piesków preriowych stanęli słupka, i zgłosili akces na wezwanie równie “niezależnego” polityka. Na czele blogerskiej komisji stanie Róża Luksemburg polskich blogerów, kataryna – oczywiście całkowicie bezstronna i niezależna. Na pewno wnikliwie zajmie się losami ustawy hazardowej za czasów rządów PiS i roli sekretarza stanu KPRM, Przemysława Gosiewskiego w jej “uwaleniu”…

Ring do rozgrywki jest rozstawiany. Błotny ring, a może nawet z gnojowicą. Będzie się działo…

Azrael

Żadna afera nie przywróci PiS do władzy

Posted 25 paź 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Politolodzy i komentatorzy polityczni są w kropce; Afera goni aferę, szybkie, nie oczekiwane zmiany w rządzie i klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej, nerwowe reakcje samego premiera. Także media nie są już tak przychylne wobec PO, jak były do tej pory, ponieważ przynajmniej w sprawie sprawy lobbingu do prawa regulującego hazard w Polsce “coś na rzeczy” jednak jest. A sondaże poparcia społecznego dla rządzącej partii stoją dalej wysoko, a nawet rosną… Ki diabeł?

Politycy PiS już sądzili, że właśnie złapali falę, że bryza politycznej, i nie tylko politycznej, korupcji, która jakoby miała owiać PO, skieruje silny wiatr w ich żagle i partia Jarosława Kaczyńskiego pożegluje na szerokie wody. Najpierw pożegluje ku reelekcji Lecha Kaczyńskiego, a za moment ku zwycięstwu w wyborach parlamentarnych, w roku 2011. PiS mało cierpliwie trwało w opozycji, miotając się od atakowania w swoim stylu PO i działań rządu, poprzez wycofywanie się na pozycję “konstruktywnej krytyki”, by znów poprzez szaleństwo swojego przywódcy wracać na pozycje populistycznej alternatywy. Nie pomogło w sprzęgniecie Lecha Kaczyńskiego w te działania – elektorat nie uwierzył w to, że PiS się zmienia. Dla wyborców i społeczeństwa postacie Jarosława Kaczyńskiego i jego brata są już w polskiej polityce nieakceptowalne. I może sobie Jarosław Kaczyński mówić;

„Polityk może poczekać. Nawet na wygnaniu; albo lepiej powiedzieć, że to przerwa w wykonywaniu funkcji. Ja też mam teraz przerwę…”

… ale to nie jest żadna przerwa, to jest już stała emigracja polityczna, bez prawa powrotu do władzy – bo tego nie chcą wyborcy.

Read More

Atak PiS na internet

Posted 25 wrz 2009 — by Azrael
Category Kaczyzm, Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Prawo i Sprawiedliwość ma w sobotę odbyć Kongres. Jaki to będzie kongres, programowy, wyborczy, czy tylko zwierający… szeregi, trudno jest określić, ponieważ przecieki z siedziby partii, z ulicy Nowogrodzkiej, są mniej niż skąpe. Na stronie organizacyjnej  PiS można tylko przeczytać zarządzenie prezesa Jarosława Kaczyńskiego o zwołaniu kongresu, z informacją, że w zebraniu będą mogli uczestniczyć ci, co mają jakiś mandat…z 2006 roku. Jednym słowem – starzy partaeigenossen. Wierni, wypróbowani… otrzaskani z porażkami.

Partia, jak zwykle, będzie się “otwierać”… znamy tych otwarć na wiele… na inteligencję. Na młodzież, pracującą, a nawet taką, co siedzi przed monitorami komputerowymi i chlejąc browar ściąga filmiki… no, wiadome jakie. Na wieś. Na uczelnie wyższe nie, bo tam, poza Markiem Migalskim, Andrzejem Nowakiem i Ryszardem Legutko – sama esbecja siedzi…

Tym razem też mamy nowy pomysł, nowe otwarcie. Otóż partia chce przez internet dotrzeć do sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, którzy poprzez stronę internetową, naciskając przycisk z napisem “Join to PiS” będą mogli stać się fanami partii – no i jej przywództwa. W zamian za to otrzymają prawo uczestnictwa w zebraniach i happeningach partyjnych (jakby przemówienia i konferencje prasowe Jarosława Kaczyńskiego nie wystarczały aż nadto, po co jeszcze inne formy kabaretowe…), no i najważniejsze, będą mogli otrzymać znaczek… Pełen hardcor, jak mówi młodzież (joł, joł…) i intelektualny orgazm…

Jaka za tym stoi myśl? Jak zwykle u polskiej pseudo – prawicy – próba zaadaptowania dla celów partyjnych pomysłu lewicowego. Jeden z działaczy PiS mówi, w wypowiedzi dla dziennika.pl;

“Poszerzamy naszą bazę, propozycję adresujemy głównie do młodych ludzi. Chcemy wokół nas stworzyć pewną społeczność. To będzie nasza odpowiedź na lewicową  ‘Krytykę Polityczną’ “

I tak świeży, niezależny, intelektualnie i kulturowo nośny pomysł Sławomira Sierakowskiego, Macieja Gduli, et consortes, ma zostać zaprzęgnięty do partyjnej propagandy pisowskiej, ponieważ celem tego rodzaju aktywności (wspartej przez działania w internecie, poprzez social media) ma być odświeżenie pomysłu i hasła tak zwanej IV RP…

Read More

Cele i metody

Posted 04 wrz 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Wystąpienia Lecha Kaczyńskiego i jego brata, szefa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława, należy rozpatrywać łącznie. Dokładnie tak, jak działania jednego są z reguły funkcją pomysłów podrzucanych przez drugiego. Pomijając quasi patriotyczne wystąpienie prezydenta na Westerplatte, skierowane nie tyle do Europy i Świata (ponieważ nikt go poważnie nie traktuje i nie przykłada wagi do jego opinii), widać wyraźnie, że kampania do wyborów prezydenckich została rozpoczęta.

Lech Kaczyński swoje przemówienia 1. września, poranne i popołudniowe kierował nie tyle do Władimira Putina, Rosji, lecz do swojego elektoratu. Jarosław Kaczyński zadając natomiast następnego dnia pytanie o motywy i zasadność zaproszenia rosyjskiego premiera, pokazał irytację tym, że to nie jego brat, pomimo usilnych starań nie był bohaterem 70. rocznicy II Wojny Światowej.

Dyplomacja, a obchody były nie tylko dniem pamięci, ale również momentem, kiedy się uprawia politykę wizerunkową państwa, wymaga umiejętności niuansowania wypowiedzi. Na agresywną i w dużym stopniu prostacką propagandę rosyjską z przed 1. września godziło się odpowiedzieć w sposób adekwatny, za pomocą instytucji do tego uprawnionych i predestynowanych. Dobrze zrobił Donald Tusk, wykorzystując doświadczenie i materiały Instytutu Pamięci Narodowej, który wydał dobre, ostre oświadczenie.

Jarosław Kaczyński w swoim krótkim, acz treściwym wystąpieniu na konferencji prasowej 2. września zanegował podstawy polskiej polityki zagranicznej. Dla niego zaproszenie Putina (i jak sądzę, również Angeli Merkel) było wyrazem słabości. Nie zauważa, że przyjazd szefów rządów Niemiec i Rosji podniosło rangę nie tylko uroczystości, ale również Polski na arenie międzynarodowej, a lekcja historii została zauważona.

Oczywiście, wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego skierowane było do elektoratu jego partii i miało na celu podniesienie temperatury debaty politycznej. Tak jak zwykle, zagadnienia polityki zagranicznej (i polityki historycznej) są dla szefa PiS jedynie funkcją spraw krajowych. Dając tak ostre sformułowania, Kaczyński, jak zwykle, nie przyciąga do siebie, swojej partii – i oczywiście, swojego brata – nowych wyborców, lecz ich odrzuca. W ten sposób PiS nie tylko nie zyskuje nowych wyborców, ale również traci tych, dla których jego partia mogłaby stać się alternatywą, jeżeli z Platformą Obywatelską stałoby się coś dramatycznego. Podobnie sprawa się ma z samych Lechem Kaczyński, co pokazuje ostatni sondaż prezydencki. Donald Tusk otrzymał w nim 48%, Kaczyński 14%, a niezdeklarowany jeszcze Andrzej Olechowski – 8%… Jeżeli przypomnimy jeszcze, że negatywny elektorat Lecha Kaczyńskiego wynosi 70%, i jest to praktycznie wartość constans, widać że PiS kandydata na fotel prezydenta nie ma. Nie może nim być także Zbigniew Ziobro. Jeszcze pamiętamy, jak w roku 2005 duet Brochwicz-Miodowicz, działając w intencji Donalda Tuska, za pomocą pani Jaruckiej i jednej kartki zniszczył Włodzimierza Cimoszewicza. Co można by zrobić teraz, wobec Ziobry?

Niewątpliwie najważniejszym celem politycznym Jarosława Kaczyńskiego na najbliższy sezon polityczny jest wprowadzenie swojego brata na ścieżkę do reelekcji. Jednak, jak widać, metody, jakimi się chce posługiwać, są stare i będą nieskuteczne. Próba mobilizacji woków polityki historycznej i gra na kryzys ekonomiczny skończą się spektakularną porażką. Także w wyborach samorządowych.

Azrael

Dlaczego nie lubimy Kaczyńskich?

Posted 15 cze 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

To pytanie pada dość często; Dlaczego właściwie nie lubimy Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, zasiadającego teraz w Pałacu Namiestnikowskim? Dlaczego tak media, inteligencja, młodzież, w większości nie lubi, i nie ma zaufania do braci i Prawa i Sprawiedliwości? Daje temu wyraz zarówno przy urnie wyborczej, jak i w sztywnych sondażach, gdzie Kaczyńscy są na czele tabel polityków, których nie lubimy i do których nie mamy zaufania.

Na pierwszym miejscu zwolennicy PiS i Kaczyńskich stawiają media, które oskarżane są o spisek skierowany ostrzem w ich stronę. Na drugim miejscu są kabareciarze, z Szymonem Majewskim i Kubą Wojewódzkim. Dalej idzie opozycja. I muszę się przyznać – jest to prawda.

Tak, media są w większości negatywnie nastawione przeciwko Kaczyńskim. Tylko, że oni są sami sobie winni. Już od czasu prezydentury Richarda Nixona wiadomo, że wojna z prasą, mediami, dla polityka nie może się skończyć dobrze. Nie wiadomo, jakby się skończyła afera Watergate, nie wiadomo, czy Bob Woodward i Carl Bernstein nie zostaliby zatrzymani przez wydawców “Washington Post”, gdyby nie wieloletnia wojna amerykańskiego prezydenta z mediami.

Jarosław Kaczyński po kolei zalicza redakcje i stacje telewizyjne do układu. Nie wymienia już tego zybertowskiego hasła, ale wiadomo o co chodzi. W tym układzie, oprócz oczywiście “Gazety Wyborczej” Michnika, jest i TVN, i RMF FM, i wydawnictwa niemieckojęzyczne Axel Springera, ostatnio dołączyło do tego grona Radio ZET. Brakuje tylko w tym przekazie prawniczego sformułowania, że działają w porozumieniu i w zmowie…

Media jednak, z natury rzeczy w demokracji pluralistyczne i niezależne, odpowiadają na potrzebę społeczną. A ta społeczna potrzeba jest taka, że “lud” potrzebuje wroga. I bracia na tego wroga, “czarnego luda” nadają się doskonale. Dlaczego? Ponieważ mało kto zdaje sobie sprawę, że korzenie mentalne i intelektualne Kaczyńskiego tkwią głęboko w PRL. Jego styl uprawiania polityki, demagogiczny, pełen fobii, zakłamań i strachów, jest wielce podobny do tego, jaki był dziełem Władysława Gomułki.

Kaczyński chce być rzecznikiem odrzuconych i przegranych. I udaje mu się to. Tylko, że od kilku lat przegrywając wszystko co było do przegrania, i w wyborach, i w rządzie dusz społeczeństwa, sam się stał postacią przegraną. I to nie tylko wśród oponentów politycznych, ale również wśród zwolenników ideowych partii. Kaczyński przestał być lubiany także wśród zwolenników PiS.

Ostatni konflikt na linii Jarosław Kaczyński – Zbigniew Ziobro pokazał, że nawet partyjny beton PiS, Szczypińska czy Jakubiak, zobaczył, co i kto jest problemem tej partii. Jeżeli ex narzeczona prezesa Jarosława Kaczyńskiego staje po stronie młodego aspiranta, to świat się wali.

Nie potrzebne są żadne rozliczenia, żadne analizy. Czas po prostu na to, aby polityków nielubianych, nieskutecznych usunąć. Czas na emeryturę.

Azrael

Żal mi wyborców PiS

Właściwie rozliczenie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego przez Prawo i Sprawiedliwość już nastąpiło. Zrobił to sam prezes Jarosław Kaczyński na kilku konferencjach prasowych. Z jednej strony wywołał z mroków historii najnowszej tak znienawidzone przez “patriotów” stwierdzenie o grubej kresce, dają mu nowe znaczenie i nowego ducha, z drugiej strony – spacyfikował ewentualne spory i próbę krytyki, przeczołgując, też na konferencji prasowej na Nowogrodzkiej, w mateczniku partii, Zbigniewa Ziobro. Ten, wyższy od swojego szefa o głowę, był na scenie malutki… ale zapewne to upokorzenie zapamięta, bo co jak co, ale urazy to on potrafi w sobie nosić długo.

Wprawdzie spin doctorzy, Bielan z Kamińskim, oskarżani o to, że kampania, raz, że nie był skuteczna, dwa, że była niekoniecznie jednakowa dla wszystkich, coś tam sprokurowali, jakiś dokument, opracowanie, ale zapewne nie jest to coś na podobieństwo obrony Sokratesa, a zresztą i tak zostanie to ocenione za pomocą jednej skorupki, prezesa… Tak naprawdę, to oczywiście winne są media, tym razem z Radiem ZET na czele, winny jest układ i takie tam inne, znane od lat problemy, łącznie satyrykiem Majewskim. Niewinny, in definitione, jest oczywiście Jarosław Kaczyński.

Prawda, dość brutalna, jest taka, że PiS wprawdzie nie uniknął kompromitacji, a za taką należałoby uznać wynik na poziomie połowy mandatów PO, ale również nie odniósł sukcesu. Wynik 27,5% oddanych głosów to porażka, i można się wprawdzie chwalić, że się jest najsilniejszą partią opozycyjną, ale biorąc pod uwagę, że jest to trzecia kolejna wyraźna porażka tej partii, oznacza, że droga do powrotu do władzy wydłuża się. Głównym problemem PiS jest to, że partia ta straciła zdolność przyciągnięcia nowego elektoratu. Nowego, czyli młodego, wykształconego, z miast średnich i dużych, które teraz stanowią grupę społecznie najbardziej aktywną. I ten elektorat głosuje, i będzie głosować dalej, na PO, lub na inne partie zbliżające się do centrum politycznego. A elektorat PiS, z przyczyn czysto biologicznych, zaczyna się kurczyć. Read More

Prowokacja polityczna?

Posted 09 cze 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kaczyński, Media, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja, etyka dziennikarska

Sprawa pobicia aktorki Anny Cugier- Kotka jest coraz bardziej tajemnicza. Ta aktorka, ale również były pracownik telewizji “Puls”, a wcześniej “Superstacji”, została w sobotę rano zaczepiona, a następnie znieważona słowami, a również kopnięta przez grupę trzech młodych mężczyzn. Słowa do niej wypowiedziane miały charakter wulgarny, a motywem incydentu miały być występy pani Cugier-Kotki w spotach reklamowych Prawa i Sprawiedliwości. Jak do tej pory, do dnia dzisiejszego, p. Cukier-Kotka nie złożyła formalnego zawiadomienia o pobiciu, ani nie przedstawiła obdukcji lekarskiej. Więcej – jak do tej pory nieznani są żadni świadkowie zajścia, ani żadne inne dowody materialne, ani dokumentowe – w tym raporty policji, czy materiały służby zdrowia.

Informacja o pobiciu aktorki ukazała się dopiero po kilkudziesięciu godzinach, na łamach “Rzeczpospolitej”. Autorem informacji, powołującej się na tajemniczego znajomego p. Cukier-Kotki, jest dziennikarz Wojciech Wybranowski. W materiale tym podane jest, że pobicie było dokonane w piątek (miało miejsce w sobotę), że dokonana została obdukcja (brak na to potwierdzenie) i że dokonało napady trzech osobników (brak również na to jakichkolwiek dowodów, czy oficjalnych zeznań). Pojawia się za to w tym materiale postać posła Jacka Kurskiego, spin doctora PiS, znającego aktorkę wcześniej, nawet wcześniej, niż została zaangażowana do reklam wyborczych jego partii. Kurski w swojej wypowiedzi próbuje powiązać sprawę domniemanego pobicia aktorki z zatrzymaniem i aresztowaniem producenta spotu PiS, Michała B., współautora filmu dokumentalnego “Nocna zmiana”, ściganego listem gończym przez sąd rejonowy w Malborku za oszustwa finansowe. Dlaczego te sprawy mają się łączyć? Chyba dlatego, że łączy je osoba posła Kurskiego..

Przebieg zdarzeń jest następujący – w poniedziałek późnym wieczorem portal „Rzeczpospolitej” publikuje artykuł, pełen przekłamań i nieścisłości, za to z tezą, przez zamieszczenie tam opinii Jacka Kurskiego, że chodzi o sprawę polityczną. Read More

Zbigniew Ziobro ante portas

Posted 09 cze 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, PiS, Polska, Popaprańcy, Prawo, demokracja

Wczorajszy atak Zbigniewa Ziobro na spin doktorów Adama Bielana i Michała Kamińskiego i brutalna odpowiedź prezesa partii, to początek walki frakcyjnej w PiS, o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim. Właściwie nie tyle początek, co jej ujawnienie. Najlepiej pilnowane szambo zawsze jednak może wybić…

O Zbigniewie Ziobro od dawna mówi się per „delfin”. Nie chodzi oczywiście o ssaka morskiego, obdarzonego inteligencją i ciepłym charakterem, których to cech temu niedokończonemu prokuratorowi i byłemu ministrowi sprawiedliwości brak – lecz tak się mówi o następcy tronu Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, hologramu z Pałacu Namiestnikowskiego.

Ziobro wielokrotnie pokazał, że może być niezależnym, sprawnym i skutecznym politykiem. Pokazał to także swemu drugiemu cicerone – kierownikowi radia z Torunia, Tadeuszowi Rydzykowi. Nie oznacza to jednak, że jest intelektualnie i emocjonalnie przygotowany do przejęcia władzy w PiS – a przede wszystkim, że jest na tyle silny, żeby wygrać walkę z wewnętrzną konkurencją. To w dalszym ciągu, pomimo sprawowania mandatu poselskiego i stanowiska ministerialnego, polityk jednowymiarowy, tabloidowy, bez klasy i zdolności intelektualnych, a także – bez zdolności manipulacyjnych. Ale jest jednak groźnym przeciwnikiem dla Kaczyńskiego, tym bardziej, że może mieć po swojej stronie poważne wsparcie – Ludwika Dorna. Dlatego agresywny atak Kaczyńskiego na niego był kompletnie nieuzasadniony. Zbigniew Ziobro jest politykiem popularnym, silnie osadzonym w Małopolsce, gdzie swego czasu pozwolił sobie na bezprzykładne nieposłuszeństwo. Jego działania wobec Zbigniewa Wassermanna, przy wyborach regionalnego szefa małopolskiego PiS, były pierwszym tego rodzaju sygnałem. Jarosław Kaczyński wprawdzie szybko wtedy doprowadził Ziobrę do pionu, ale wcale nie wyszedł z tej rozgrywki całkowicie zwycięsko. I to zostało zauważone. Read More

Archaiczność Prawa i Sprawiedliwości

Jeszcze wyniki wyborów nie były do końca pewne, jeszcze nie wszyscy mogą rezerwować buduary w Brukseli i Strasburgu, a już rozpoczęło się rozliczanie kampanii wyborczej. Platforma nie ma czego rozliczać, ponieważ jednak osiągnęła sukces, może nie na miarę swoich oczekiwań, ale raczej na miarę swoich potrzeb, więc raczej skończy się na podsumowaniu. PSL, jak zwykle brudy wypierze za zamkniętymi drzwiami, Grzegorz Napieralski, szef SLD, pozbył się największego konkurenta, Wojtka Olejniczaka i też ma na jakiś czas jednak spokój. Natomiast, jak półtora roku temu, po wyborach parlamentarnych, największy ferment rodzi się w Prawie i Sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro bez ceregieli domaga się rozliczenia szefów kampanii, zupełnie nieprzypadkowo będących jego wewnętrznymi przeciwnikami – Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Na to “odwinął się” sam prezes, nakazując mu milczenie i naukę języków obcych, jako posłowi, który w PE ma reprezentować majestat RP. Czy w ten sposób spacyfikował spodziewany rokosz? Wątpię.

Kilka tygodni temu, omawiając wstępny etap kampanii, stwierdziłem, że PiS czeka dezintegracja, może nie szybka, ale postępująca. Swoista erozja partii, odchodzenie jej członków, uwiąd struktur i w rezultacie – powołanie alternatywnej partii. Przyznam się, że zakładałem, że jednak wynik wyborczy PiS będzie gorszy, choć i ten rodzi pewne nadzieje…
Erozja postępuje, a przyczynia się do niej sam prezes. W pierwszej wersji, do PE nie mieli kandydować posłowie parlamentu krajowego, ale wystawienie przez PO silnych kandydatów, i wewnętrzna presja doprowadziły do tego, że pierwszy garnitur młodych polityków PiS znalazł się na listach. I ci najlepsi, z najlepszych, wspomniani Bielan, Kamiński, a także Paweł Kowal i nowy nabytek – Marek Migalski (co nie oznacza znów podniebnych zdolności i intelektualnej wirtuozerii…), pojadą do Brukseli. A kto zostanie? Stara, dobra kadra, sprawdzona przez lata… w porażkach, głównie. Co jeszcze można wykrzesać Z Gosiewskiego, Putry, Suskiego, czy Brudzińskiego? A do tego frustracja działaczy partyjnych (także tych, którzy do PE nie weszli) przerodzi się we wściekłość. I zostanie ona skierowana w stronę Jarosława Kaczyńskiego. PiS jest jego partią autorską, wodzowską, więc on, i tylko jest odpowiedzialny za porażkę. Przywódca zdaje sobie doskonale z tego sprawę, i będzie szybko, jak tylko będzie mógł, pacyfikował wszelkiego rodzaju sprzeciw i ferment. Nie należy liczyć na jakiekolwiek rozliczenia…
I oczywiście nie należy też liczyć na to, że sam podejmie decyzję o odejściu. On ma przecież do wykonania zadanie – reelekcję prezydencką brata Lecha. Dlatego też oddanie władzy nad partią, która jest jednocześnie machiną wyborczą, nie wchodzi w ogóle w rachubę. Kaczyński zaryzykuje odejścia z partii, nawet jej rozłam, ale władzy dobrowolnie nie odda. Jest zakładnikiem układu i modelu działania.

Read More

Stary, dobry Jaro…

Posted 29 kwi 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy

Dziennik “Fakt” (tak, tak, trzeba się od czasu do czasu ubabrać…) zamieścił wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, pod tytułem “PiS jest jak niezatapialny transatlantyk”. Poza pretensjonalnym tytułem, ale są to słowa samego Jarosława Kaczyńskiego, aż dwukrotnie mnie on zadziwił;

Pierwsze zdziwienie moje polegało na tym, że wywiad prowadzony był przez Łukasza Warzechę – i jest prowadzony w świetnym stylu. Jak wiadomo, nie cenię tego dziennikarza za bardzo, co i tak jest eufemizmem, ale tu stwierdzam jednoznacznie – pytania są ostre, wywiad jest zrobiony na siedząco, a nie na klęczkach, co było domeną Jacka Karnowskiego. I tu drugie zdziwienie – popatrzyłem na datę – tak – to jest wywiad aktualny, z przed kilku dni. A czytają go, mógłbym przysiąść, że to wywiad z czasów rządów PiS, kiedy to wspomniany Karnowski prowadził z Kaczyńskim tak zwane “wtorki nienawiści” w programie “Sygnały dnia” w PR I…

I właśnie dlatego, czytając ten wywiad uważnie, doszedłem do wniosku, że możemy się uspokoić; Jarosław Kaczyński, biorąc pod uwagę jego poglądy na otaczający go świat, politykę, media, Platformę Obywatelską jest dalej tym samym, dobrze znanym politycznym dewiantem, który prowadzi swoją formację pewną ręką ku przepaści.

Pod koniec zeszłego roku wydawało się, że PiS i jej szef się zmieniają. Narady i praca twórcza w willi brata w Magdalence, próby konstruktywnej zmiany programu, ułagodzenie stylu, spokojny, niekonfrontacyjny kongres partii w Krakowie. Spin doctorzy również starali się zmienić samego prezesa. Przebrano go w nowy garnitur, uczesano, popracowano nad pracą rąk, tak, aby nie wyglądał na mównicy jak podstarzały pingwin. Jednym słowem i partia i jej szef przeszli daleko idący lifting.

Teraz, przy okazji kampanii wyborczej wszystko wróciło do starej dobrej formy;

Read More