
Jarosław Kaczyński ma wielu wrogów. Tak to już jest z ludźmi wielkimi. ONI zawsze mają wielu wrogów. I wśród tych wrogów na drugim miejscu są media. Kto na pierwszym – nie muszę przypominać, mam nadzieję…
W trakcie Parteitagu w grudniu ubiegłego roku, pan były premier za porażkę swojej wielkiej partii winił media.
Bo to media przekonały w 2005 roku Donalda Tuska aby nie zakładał z PiS koalicji i nie tworzył wyśnionej przez uciskany lud IV RP. W związku z tym – w myśl znanego nam hasła „mniejszego zła” i moralnego serwilizmu – trzeba było zawrzeć koalicję z LPR i Samoobroną. I to wstrętne media naigrawają się z kochanego braciszka, nie mówiąc o tych „ścierwojadach” (by Dorn) z kamerami i aparatami, którzy tak źle kamerują hologram Jarosława Kaczyńskiego z Pałacu Namiestnikowskiego, że zawsze ma uśmiech człowieka z pogranicza…
Jarosław Kaczyński dobrze się czuje tylko chyba w towarzystwie Jacka Karnowskiego, który wizytował go zawsze w poniedziałek wieczorem, aby nadać „na żywo” wywiad z Jarosławem Mądrym we wtorek, w „Sygnałach dnia”. Ponoć Jacek przyjeżdżał z Michałem – bo tylko wtedy Jarosław się otwierał, widząc bliźniaków równie udanych…
Dziś w ramach odzyskiwania zaufania mediów, Kaczyński znów podjął zadanie zbliżenia się do nich. Takie freundliche Anneaherung.
Rano radio RMF FM, jak wszyscy genetyczni patrioci wiedzą – radiostacja niemiecka, z korzeniami żydowskimi – podało, że były premier podpisał dokument o zagłuszaniu telefonów pielęgniarek w trakcie czerwcowego strajku, okupujących Kancelarię w Alejach Ujazdowskich. Czyli podpisał Befehl, dla BOR o podjęcie stosownych działań.
Wszystko mogłoby być cacy – choć nie wiadomo po cholerę takie działania były potrzebne w ogóle – gdyby nie to, że po pierwsze – mówiono że takie działania w ogóle nie miały miejsca – po drugie – kwit o wykonaniu Befehl został podpisany ostatniego dnia okupacji kancelarii…Zagłuszarki pracowały 7 dni na wariackich papierach – lub inaczej – na gębę. Zresztą inne doniesienia mówią, że krąg osób, które widziały o zagłuszaniu = jest szerszy – i obejmuje między innymi osobistą ochronę Kaczyńskiego – Jolantę Szczypińską – i byłego wiceministra zdrowia – Piechę
Na konferencji w Nowym Sączu (Pressekonferenz) dziennikarze poprosili pana przewodniczącego o ustosunkowanie się do tej sprawy. Usłyszeli na to;
„Ja bym bardzo prosił radia, w szczególności niemieckie, by nie prowadziły kampanii zmierzającej do tego, aby odwracać uwagę od ważnych spraw, a zajmować się jakimiś bzdurami, zupełnie drobnymi wydarzeniami”
[...]
„to powinno dotyczyć wszystkich mediów, ale media niemieckie (…) powinny być tutaj szczególnie ostrożne, bo zawsze mogą być posądzone o wtrącanie się do polskich spraw wewnętrznych, o interwencje w polskie sprawy wewnętrzne”.
Rzeczywiście – są ważniejsze sprawy do wyjaśnienia – co nie oznacza, że nie można się spytać byłego szefa rządu, którego naczelną zasadą była uczciwość i prawdomówność – dlaczego mijał się, delikatnie mówiąc z prawdą? (Wahrheit).
Kaczyński uważa od dawna, że dziennikarze są poddawani presji i zniewoleni. Ciekawe, że jakoś nie protestował głośno, kiedy tuż przed oddaniem władzy jego ludzie z Ministerstwa Skarbu próbowali karkołomnie „opchnąć” resztę udziałów PressPubliki, wydawcy między innymi „Rzeczpospolitej”, Angolom…
Oczywiście – sprawa z punktu widzenia działania państwa (szczególnie w zderzeniu z działaniami Mariusza Kamińskiego, Bogdana Święczkowskiego czy Zbigniewa Ziobro) to pryszcz. Ale pokazuje, jak chory, zgniły i podły był tamten układ. A podłość zaczynała się na samej górze.
Azrael
Najnowsze komentarze