Archive for the ‘Kościół’ Category

Ideologia in vitro

Posted 10 gru 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Platforma Obywatelska, a właściwie jej szef, Donald Tusk, dodatkowo także premier rządu, który jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną państwa wobec obywateli, jak zwykleumywa ręce. Jak przy wszystkich sprawach trudnych. Jak pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, mającej opracować regulacje prawne dotyczące zagadnień bioetycznych, której nie udało się znaleźć konsensu, zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami poselskimi – właśnie Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Projekt posłanki Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego. Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.

Donald Tusk nie potrafi opowiedzieć się za jednym projektem, posłanki Kidawy-Błońskiej, ponieważ naraziłoby to go na konflikt z Kościołem Katolickim. To jest dla niego nie do pomyślenia, w kontekście zbliżających się wyborów. Takie postawienie sprawy oznacza, że projekt Jarosława Gowina (projekt posła PiS, Bolesława Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…

Read More

Państwo oddaje prymat

W Polsce z wyrokami sądu się nie powinno dyskutować. Taką obiegową opinię można usłyszeć wszędzie. Ale wszyscy z opiniami sądów, także Trybunału Konstytucyjnego, dyskutują, począwszy od polityków, na szarych obywatelach kończąc. Bo taka jest praktyka społeczna, i potrzeba. Bo wyroki sądu wpływają na życie społeczne.

Trybunał Konstytucyjny kraju europejskiego, mającego w swojej ustawi zasadniczej zapisaną neutralność światopoglądową państwa, orzekł, że ocena nauki z religii w świeckiej szkole, na równi z ocenami z innych przedmiotów, matematyki, chemii, języków obcych, czy języka ojczystego, ma być wliczana do średniej – i ma rzutować na losy i drogę życiową młodych ludzi. Średnia ze szkoły podstawowej i gimnazjum brana jest pod uwagę przy rekrutacji do szkół szczebla wyższego, w związku z tym ocena z nauki religii (przedmiotu nie obowiązkowego), ma mieć wpływ na edukację państwową.

Wyrok TK oznacza, że państwo, pod wpływem presji społecznej katolików nagięło program szkolny, niezgodnie z zapisami Konstytucji, a dokładnie jej artykułem 53. Dokonało tego 12. z 13. sędziów składu orzekającego, i jest to jeden z bardziej hańbiących ten organ państwa wyroków. Trybunał wychodząc z fałszywie rozumianej antydyskryminacji nauczania religii podjął decyzję antykonstytucyjną, potwierdzającą prymat wyznania i światopoglądu katolickiego.

W Polsce, pod wpływem wyroku ETPC w sprawie krzyży podniosła się histeria dotycząca obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich i ich symboli. Trybunał Konstytucyjny wpisał się swoim wyrokiem w tę atmosferę – kosztem wartości społecznych i praw obywatelskich, jakie wynikają z ustawy zasadniczej państwa.

Azrael

Pedofilia i sofistyka Kościoła

Posted 28 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Znów, po tak zwanym raporcie komisji Ryana z maja tego roku, otrzymaliśmy następny dokument, mówiący o przestępczym, odrażającym procederze księży Kościoła Katolickiego w Irlandii. O zbrodniach pedofilii, o gwałtach na tysiącach bezbronnych dzieci, dziewczynek, ale głównie chłopców. O tym, jak ten proceder przez dziesiątki lat był tuszowany, jak księża-zboczeńcy byli ochraniani przez swoich zwierzchników, jak instytucja Kościoła Katolickiego swoim autorytetem chroniła zbrodniczy, zorganizowany proceder.

Władze Irlandii, państwa demokratycznego, najbardziej katolickiego kraju w Europie, jak wynika z raportu rządowego, kryły i ułatwiały procedery pedofilskie. Nie oznacza to jednak tego, że Kościół Katolicki na prawo do tego, aby się tą zbrodnią i odpowiedzialnością za nią dzielić z innymi. Moralna skaza pedofila – księdza jest dużo większa, niż pedofila – hydraulika, bankiera… Ochrona ohydnych praktyk przez władze kościelne świadczy, że była to organizacja przestępcza.

Szokujące jest to, że pedofilia i przemoc wobec dzieci były metodą wychowawczą, zaakceptowaną i zalecaną przez władze kościelne.

Władze irlandzkiego Kościoła Katolickiego, głosem kardynała Seana Brady’ego wyraziły żal i wstyd z powodu PRZYPADKÓW wykorzystywania seksualnego dzieci. A gdzie odpowiedzialność CAŁEGO Kościoła Katolickiego? Gdzie słowa skruchy Watykanu?

Read More

Państwo konfesyjne

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Read More

Wojna krzyżowa jest niepotrzebna

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.

Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.

Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.

Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.

Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.

Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.

Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.

Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.

Azrael

Bicie w normie

Posted 16 paź 2009 — by Azrael
Category Kościół, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie rzecz zwyczajna i standardowa; Zakonnica nie biła i nie szarpała, ona się tylko broniła.

To co się działo w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, po Augustowem, jak można się spodziewać, to nie był przypadek, ani incydent. Wskazuje na to zachowanie przełożonych siostry, która otwartą dłonią po twarzy okładała chore, nieświadome, kalekie dziecko. Dziecko, które zostało zapewne już dawno, może przez rodziców, a może właśnie przez tę siostrę, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju, dlatego niezależnie od tego, jak jest traktowane, reaguje gwałtownie. A jak reaguje gwałtownie – to spotyka się z reakcją równie gwałtowną. Dlatego, że siostra zakonna, z definicji jest wobec dziecka, jako osoby dla niej obcej, mniej asertywna. I z definicji również, na co wskazuje jej stan duchowny, jej inteligencja emocjonalna, która powinna się kształtować w okresie dziecięcym pod wpływem wychowania rodzicielskiego, pchnęła ją do stanu bezdzietnego. Zresztą w ogóle opieka nad dziećmi powinno się odbywać tylko pod nadzorem tych, którzy mają nie tylko wychowanie pedagogiczne, ale również wiążą ich z dziećmi więzy uczuciowe, wynikające z posiadania własnego potomstwa. Dlatego jestem gorącym orędownikiem rodzinnych domów dziecka.

Read More

Zadzwoń do posła!

Posted 10 wrz 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo, demokracja


Każdy miał w swoim życiu sytuację, kiedy coś każe ci się cofnąć przed podjęciem decyzji, choć nic nie wskazuje, że mogłaby ona przynieść złe skutki. Czasem się mylimy, czasem się okazuje, że jednak mieliśmy rację… Wtedy mówimy, że mieliśmy szczęście, intuicję albo, że ostrzegł nas nasz prywatny anioł stróż…

Są jednak tacy, którym anioł stróż, sumienie i poczucie odpowiedzialności nie wystarcza, szukają dodatkowego wspomagania swoich decyzji. Nie tylko wśród znajomych i rodziny, ale również wśród autorytetów wyższego rzędu. I tak jest też z politykami. Dziwnym trafem, a może za przyczyną znanego Polakom syndromu uległości, politycy, i to wszystkich opcji, szukają wspomagania i akceptacji w Kościele Katolickim, najczęściej u swojego biskupa. Bo biskup wie wszystko, zna się nie tylko na liturgii, wierze i obrządku, ale jest specjalistą od ekonomii, polityki, edukacji, a ostatnio nawet zapłodnień pozaustrojowych i nawet seksu (Knotz).

Właśnie rozpoczęła się dyskusja w polskim Sejmie o projektach ustaw o zapłodnieniach in vitro, w szerszym kontekście kodyfikacji prawa bioetycznego. Na pierwszy rzut poszedł projekt tak zwany społeczny, komitetu “Contra In Vitro”, zakładający penalizację lekarzy za wykonywanie takich zabiegów. I do pomocy posłom, którzy chcieli odrzucić ten projekt w pierszym czytaniu, ruszyli namiestnicy kościelni, samozwańczy aniołowie polityków. Oto Rada Epiksopatu ds. Rodziny napisała specjalne listy do posłów, w których przypomina i napomina, że według nauki Kościoła dziecko jest osobą od momentu poczęcia, nie może być przedmiotem, poza tym poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym… Czyli nie tylko nawet napomnienie, ale już coś przypominające szantażyk…Autorami tego listu, tak samo jak poprzedniego, z roku 2007 są biskup Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady ds. Rodziny, oraz Andrzej Rębacz, Dyrektor Duszpasterstwa Rodzin KEP.

Ale to nie wszystko; Biskupi posunęli się dalej – chwycili za telefony i zaczęli wydzwaniać do posłów. Mają do tego prawo, jako obywatele, ale z drugiej strony – są oni również depozytariuszami wiary i interesów całego kościoła, którego głowa, papież, znajduje się w Watykanie. Tak, jest to może dość wulgarne pojmowanie motywacji działań księży, ale równie wulgarne i bezczelne są ich próby nacisku na polityków.

Read More

Kocham Pana, Panie Cejrowski!

Posted 20 sie 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie pisanie o marginesach polskiego życia społecznego, takich jak partie prawdziwie prawicowe, czy środowiska ultrakonserwatywne nie ma sensu, ponieważ ich wpływ na życie społeczne, nie mówiąc o polityce, jest żaden, ale czasem warto się nad pewnymi zjawiskami, czy osobami pochylić niżej.

Wojciech Cejrowski jest właśnie taką osobą, ponieważ ten samozwańczy kowboj Ciemnogrodu jest dla wielu nie tylko autorytetem jako, ponoć, wybitny podróżnik, ale również jako pewnego rodzaju głos środowisk patriotycznych i katolickich. I głos, i twarz tych środowisk, głęboko ideowa i pryncypialna.

Cejrowski już w latach ‘90 zajmował się promocją Ciemnogrodu, atakując w swoich programach telewizyjnych i artykułach środowiska mniejszości seksualne, rasowych i Żydów.

Potem było już tylko ostrzej. Kilka miesięcy temu dał popis swoich poglądów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim,który wizytował na zaproszenie Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum. Powiedział tam kilka “złotych” myśli na ulubiony temat katolickich ciemnogrodzian. Powiedział, że pederaści wzbudzają u niego obrzydzenie, ale również Bóg to czuje i dlatego należy ich wytykać palcami. Słuszne poglądy, wygłaszane na słusznym uniwersytecie, który oczywiście się odciął od Cejrowskiego i studenckiej imprezy.

Kilka dni temu z kolei zachował się podobnie, ale już przy otwartej kurtynie, rzecz by można, ponieważ jego wypowiedź została nagrana i upubliczniona. W Poznaniu, na Starym Rynku podpisywał swoje książki podróżnicze. Do jego stoiska podeszło kilku działaczy Kampanii Przeciwko Homofobii i poprosiło go o podpis, z dedykacją. Na to nasz bohater był łaskaw powiedzieć, cytuję;

“Brzydzę się was. To może być zahivione”. I że od “pedziów” nic nie bierze.

Przyznam się, że wypowiedzi Cejrowskiego, jako marginesu właśnie, właściwie mnie już specjalnie nie szokują. Mogę nawet przejść nad nimi do porządku dziennego, nie wzywając go do poszanowania innego człowieka, nie mówiąc o tolerancji, ponieważ jest to słowo przez jego środowiska wyklęte. Sam, jako ateista, nie odważyłbym się mówić, że się brzydzę katolikami, nie mówiąc o takich właśnie jak Wojciech Cejrowski. Ale Cejrowski jest przecież od lat naczelnym obrońcą wartości chrześcijańskich, które powinny kierować się i Dekalogiem i zapisami Starego i Nowego Testamentu. A tam można znaleźć zapisy i opinie, nie pozostawiające żadnego marginesu i żadnej alternatywy. Oto kilka z nich;

“Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”

“Każdy człowiek, który staje na drodze mojego życia, jest moim bliźnim. I jest godnym miłości”

„Kto bliźnim gardzi – ten grzeszy, szczęśliwy – kto z biednym współczuje.”

Może tytuł mojego krótkiego felietonu jest trochę na wyrost, ale jedno jest pewne – nie nienawidzę Pana Wojciecha Cejrowskiego, a już na pewno nie czuję do niego tego, co ten głęboko zaangażowany, acz grzeszny katolik, do swoich bliźnich…

Azrael

Interesy i szantaże Kościoła Katolickiego

Posted 28 cze 2009 — by admin
Category Kościół, Państwo, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Komisja Wspólna Episkopatu i Rządu właśnie obchodzi swoją 60. rocznicę działania. Oznacza to, że ciało to działa od roku 1949 i powstało w latach głębokiego stalinizmu. Polscy komuniści widzieli więc konieczność działania Kościoła Katolickiego w Polsce, czyli się go po prostu bali… I to się nic nie zmieniło – rządzący dalej się Kościoła boją i idą mu na rękę, łamiąc przyrzeczenia działania w interesie ogólnospołecznym.

Prawdziwego znaczenie utylitarnego instytucja Komisji Wspólnej… nabrała dopiero po roku 1989, kiedy KEP za jej pomocą zdobył w Polsce coraz silniejszą pozycję. Nie społeczną, lecz instytucjonalną, wręcz państwową. Forum to stało się wręcz czymś ponad rządowym, strukturą mającą nieformalny wpływ na rząd i państwo. To na jej forum rozstrzygnęły się ustalenie dotyczące religii w szkołach, czy niekorzystne, kosztujące Skarb Państwa miliardy złotych straconych, rozwiązania dotyczące majątków zajętych po II Wojnie Światowej.

Ale polskiemu Kościołowi Katolickiemu to mało. Jemu już zupełnie otwarcie marzy się pozycja na scenie politycznej. Hierarchowie przestają się krygować, i już nie tylko z ambon pouczają, ale wypowiadają się otwarcie w mediach, jak i co powinno robić państwo. W sprawach społecznych, jak w związku z in vitro, w sprawach mediów, gospodarki, polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Kościół broni swej pozycji, jaką mu zagwarantowano przez dwadzieścia lat uległości wszystkich rządów po roku 1989. Dlatego KEP doprowadził, że w nowej ustawie medialnej znalazły się zapisy nie o respektowaniu wartości chrześcijańskich, ale wręcz o ich przestrzeganiu, co jest niezgodne z Konstytucją RP, jako dyskryminujące inne wyznania, a także całe grupy społeczne. To jednak mało – KK chce mieć realny wpływ na to, jak będą te media finansowane. Sławoj Leszek Głodź chce powołania okrągłego stołu, który miałby się zająć stroną ekonomiczną i ideową mediów. Prawdziwie niezależna i dając realne szanse na prawdziwy pluralizm mediów. Oczywiście – pluralizm katolicki, tak jak alternatywą dla lekcji religii, ma być nauczanie etyki… chrześcijańskiej.
Niestety, rządzący zapominają, że nie wszyscy w Polsce są katolikami i nie wszyscy pragną mediów chrześcijańskich. Jeszcze na etapie projektu nowej ustawy medialnej Episkopat domagał się wyjaśnień, dlaczego w RZĄDOWYM projekcie ustawy medialnej nie znalazły się zapisy o respektowaniu wartości chrześcijańskich. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręcz posunął się do stwierdzenia, że to“. Niestety, zarówno arcybiskup, jak i stroną rządowa zapomniały, że w Polsce obowiązuje konkordat, w myśl przepisów którego rząd nie ma żadnego obowiązku konsultować, czy radzić się Kościoła Katolickiego, co i dlaczego powinno się znaleźć w nowej ustawie medialnej. Wartości chrześcijańskie powinny być respektowane w społeczeństwie otwartym, ale jedynie na poziomie prawa jednostki – i na równych prawach z innymi członkami społeczeństwa, wyznającymi inne wartości.

Read More

Terlikowski naucza

Posted 26 cze 2009 — by admin
Category Kościół, Media, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

“Rzeczpospolita” udziela swoich łam różnym dziennikarzom, publicystom, ludziom nauki i kultury. Oprócz stałego staffu redakcji i współpracowników, Paweł Lisicki do tematów kontrowersyjnych lubi zatrudniać ludzi z zewnątrz, dla pobudzenia dyskusji. Czasem chodzi o zlecenie polityczne, jak na przykład wsparcie Prawa i Sprawiedliwości piórem Tomasza Sakiewicza, czy Łukasza Warzechy, czasem też dokopanie prezydentowi, czy jego bratu – wtedy można poprosić Waldemara Kuczyńskiego albo Tomasza Wołka.

Ta “linia” redakcyjna zapewne przyświecała temu, aby zamówić temat i artykuł o homoseksualizmie u redaktora Tomasza Terlikowskiego. I pan doktor nie zawiódł pokładanych nadziei – napisał artykuł ostry. Ostry, ale nie polemiczny, za to na poziomie skrajnej homofobii. I to na poziomie marginesu, zarówno kulturowego, jaki i intelektualnego, z odcieniem fobii i zaburzeń maniakalnych.

Z takimi ludźmi, jak Tomasz Terlikowski, czyli z twardymi publicystami katolickimi w zasadzie nie zgadzam się nigdy, jeżeli chodzi oczywiście o zagadnienia światopoglądowe. W wielu innych tematach, jak na przykład lustracji w Kościele Katolickim, i owszem. Nie mogę się zgodzić, ponieważ publicyści ci z reguły głoszą opinię, że na gruncie moralności nie może być kompromisu – a z reguły tak zaczynając – prowadzą dalej swój wywód, że moralność, ta jedynie słuszna, katolicka, MUSI być jedyną obowiązującą w społeczeństwie, szczególnie polskim, której jak wiadomo, jest w większości katolickie, a większość ma ZAWSZE RACJĘ…

Read More

Ring wolny!

Posted 21 cze 2009 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

“Radio Maryja” to miejsce, gdzie wszelkie talenty mogą się rozwijać bez problemu i bez specjalnych przeszkód. Nie chodzi tu tylko o talenty medialne, czy umiejętności kontaktu ze słuchaczami, ale również o wzmacnianie i wydobywanie cech ukrytych.

Otóż sam szef radia, redemptorysta Tadeusz Rydzyk, ojciec całej rodziny radiowej, ma zdolności profetyczne. Kilka late temu na przykład głosił, wieszczył, że do Polski przyjedzie 500.000 Żydów z Brazylii i Argentyny, aby skolonizować naszą piękną Ojczyznę. Czekamy i wypatrujemy statków i samolotów z żydowsko-brazylijską diasporą. Teraz z równą pewnością zakłada, że Polskę zaleją Chińczycy, i zrobią z nas europejski Chinatown.

Inny ksiądz – przewodnik RM ma z kolej talenty finansowe. Ojciec Jan Król jest znakomitym finansistą i inwestorem giełdowym, tak umiejętnie obracał pieniędzmi ze zbiórki na Stocznię Gdańską, oraz świadectwami udziałowymi NFI, że można go śmiało przeciwstawić królowi Midasowi. Tamten dotykiem zmieniał wszystko w złoto, temu po pełnym trzosie złota ino pustka się ostała…Inna gwiazda, związania z Toruniem i rozgłośną, była rzecznik do spraw dzieci, Ewa Sowińska, perfekcyjnie potrafiła odkryć preferencje seksualne postaci z filmu “Teletubbies”…

Ale nie tylko duchowe zdolności radio rozwija; Oto ksiądz Piotr Andrukiewicz, który w rozgłośni toruńskiej jest odpowiedzialny za kontakty z młodzieżą, pokazał młodzieży, jak wyprowadza się ciosy proste, haki i sierpowe na polach pod Jasną Górą. Z okazji Ogólnopolskiej Pielgrzymki Młodzieży Radia Maryja, rozegrał pojedynek bokserski z Rafałem Maszkowskim, niezależnym specjalistą od Radia Maryja, Tadeusza Rydzyka, i całego koncernu medialno – szkoleniowego z Torunia.

Read More

Śmiertelny grzech Kościoła Katolickiego

Posted 02 cze 2009 — by Azrael
Category Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo

Nie tylko kampania wyborcza jest powodem, że sprawa tak zwanej “Komisji Ryana” w Polsce przeszła niemalże bez echa. Poza informacjami agencyjnymi i krótkimi notatkami, umieszczanymi na przysłowiowych ósmych stronach gazet, pogłębione omówienie tej sprawy można było znaleźć jedynie na portalach internetowych. Próżno szukać opinii ludzi Kościoła, katolickich publicystów, nie mówiąc o polskich biskupach, czy stanowisku KEP. Kuriozalnie zachowała się “Gazeta Wyborcza”, która relacjonowała sprawę za pomocą komunikatu Katolickiej Agencji Informacyjnej. Czy chodzi tylko o to, że sprawa dotyczy kraju dość od nas odległego, Irlandii, czy może za brakiem komentarzy i milczeniem stoi coś innego – strach?. Strach, że w Polsce też zacznie się o takich sprawach mówić i pisać otwarcie? Bo obrzydzenie budzi już samo czytanie informacji…

20 maja 2009 sędzia Sean Ryan opublikował liczący ponad 2600 stron końcowy raport komisji badającej maltretowanie dzieci w irlandzkich ośrodkach edukacyjnych, prowadzonych przez Kościół. Raport dotyczący ponad 250 jednostek, prowadzonych przez Kościół Katolicki i opiera się na zeznaniach i świadectwach tysięcy wychowanków.

Prace Komisji Ryana, Rządowej Komisji ds. Nadużyć wobec Dzieci, trwały dziewięć lat. W konkluzjach raportu stwierdzono, że katoliccy księża i zakonnice przez dziesięciolecia terroryzowali tysiące dzieci, łącznie z wykorzystywaniem seksualnym, czyli z pedofilią. Jednak nie tylko to jest w tym ważne, ale również to, że działania Kościoła Katolickiego były realizowane za cichą aprobatą świeckich władz Irlandii. Dochodzenie objęło ponad 30 tysięcy osób, poddanych represjom i gwałtom ze strony duchownych.

Jedną z instytucji, w której dochodziło do przestępstw najczęściej, było Zgromadzenie Braci Chrześcijańskich. Zajmowało się ono chłopcami, i tu właśnie dochodziło do największej ilości przestępstw. Jak stwierdza raport, przemoc, bicie, gwałty były w tej jednostce “edukacyjnej” normą. W raporcie można przeczytać o biciu, kopaniu, chłoście, przypalaniu, oblewaniu zimną wodą, o gwałtach, zamykaniu w izolatkach, oponiżaniu psychicznym. Prawie polowa z ponad 2. tysięcy przesłuchanych zeznała, że była wykorzystywana seksualnie.

Komisja Ryana odnalazła co najmniej 800 osób, które dopuściły się gwałtu na nieletnich. Z tego tylko 10. (słownie: dziesięć osób) poniosło kary. Praktyką było to, że osoby oskarżane o gwałty, seksualne wykorzystywanie dzieci, nie ponosiły żadnych kar. Były przenoszone w inne miejsca Irlandii, gdzie mogły prowadzić dalej swój proceder.

Read More

UKSW i konferencja

Posted 07 maj 2009 — by Azrael
Category Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Jednodniowa afera, dotycząca konferencji, której organizatorem było studenckie koło naukowe Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego ma wymiar wieloznaczny.

Dla porządku przypomnijmy szczegóły;
Konferencja została przygotowana przez studenckie Koło Naukowe Myśli Politycznej i Prawnej UKSW im. Wojciecha Wasiutyńskiego, jej tytuł brzmi – “Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”. Miała się ona odbyć w głównej auli uczelni, w campusie na ulicy Wójcickiego. Oznacza to, że miała zgodę i aprobatę władz uczelni. Głównym wykładowcą miał być Paul Cameron amerykański specjalista z zakresu psychologii społecznej, człowiek nie uznawany jednak przez amerykańskie i kanadyjskie towarzystwa naukowe za wiarygodnego i rzetelnego naukowca. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne skreśliło go z listy swoich członków już w roku 1983, a Kanadyjskie Stowarzyszenie Psychologiczne oskarżyło go o “złe przedstawianie i fałszowanie badań nad seksualnością i homoseksualizmem“. Innym ciekawym “naukowcem”, który będzie prowadził wykłady, jest teolog dr Jolanta Próchniewicz, której opinie i wywody naukowe zawierają się w sformułowaniu – “Homoseksualista to nie jest człowiek, który normalnie funkcjonuje w społeczeństwie.” Bez komentarza.

Read More

Religia w szkole, czyli "rebelia w sieci"

Posted 05 maj 2009 — by Azrael
Category Internet, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Tydzień temu byłem na ciekawym wykładzie profesora Wojciecha Sadurskiego, pod tytułem “Blogi internetowe jako współczesna Agora. Równość autorytetów i osób anonimowych?”, oraz na dyskusji panelowej. Pobocznym elementem tego wykładu była wymiana poglądów, na ile pisanie w internecie i opinie tam formułowane traktowane są poważnie przez “real”, i czy internetowi publicyści i generalnie internauci, mają wpływ na rzeczywistość polityczną i społeczną. Konkluzje były raczej niezbyt budujące – większość wypowiadających się stwierdziła, że anarchizujący internet jest, i owszem, czytany z uwagą, ale rzadko kiedy opinie i poglądy w nim formułowane przebijają się do świadomości społecznej, mogą zaistnieć w sferze polityki realnej. Ja osobiście nie jestem tak pesymistycznie nastawiony. Uważam, że wraz ze wzrostem liczby internautów, a także zbliżającym się nieuchronnie upadkiem klasycznej, płatnej prasy papierowej – internet i formułowane w nim opinie, idee i przedstawiane poglądy będą coraz szerzej popularyzowane w świecie realnego życia społeczno – politycznego. Problemem jest znalezienie tylko płaszczyzny, czegoś w rodzaju swoistego medialnego bridge, który by pozwolił wyjść ideom i pomysłom z internetu na zewnątrz.

Sam dwa lata temu byłem uczestnikiem internetowej “Akcji Obywatelskiej”, której hasło brzmiało – “Głosując na PiS, głosujesz na Samoobronę”. Chodziło wtedy, przy wyborach samorządowych w roku 2006 o uświadomienie, że wspieranie PiS oznacza również poparcie dla “gumiaków” z Samoobrony. Chodziło o przeciwdziałanie nowej ordynacji wyborczej, umożliwiającej blokowanie list i wybory zawłaszczające samorząd przez układy partyjne. Akcja toczyła się od lipca do października, skupiała kilkuset internautów i było kilka tysięcy wejść dziennie… i samorzutnie umarła, bez specjalnych rezultatów.

Read More

Jan Paweł II jako artefakt

Posted 02 kwi 2009 — by Azrael
Category Kościół, Kultura, Państwo, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Dziś mija czwarta rocznica śmierci Jana Pawła II, jak poprzednie hucznie obchodzona, głównie w mediach. Redaktorzy Tomasz Terlikowski i Artur Górski przemieszczają się z redakcji do redakcji, racząc nas swoimi przemyśleniami, Katarzyna Kolenda-Zaleska nabożnie wpatrzona w twarz kardynała Dziwisza, tylko muzyka i reklamy są stałym elementem programu.

Jednak rocznicowa szopka ma w tym roku wymiar umiarkowany, jakby przycięty do nieokrągłej daty, telewizje i radio, łącznie z niezawodną w egzaltacji, w tego rodzaju sytuacjach TVN24 zachowują zdrowy umiar. Oczywiście są tradycyjne zdjęcia z pod okna w Krakowie (choć to już nie to okno…), wspominki dziennikarzy. Ale nie ma już nawoływania do „santo subito”, pytań – kiedy święty i dlaczego tak późno, wręcz tu i ówdzie pojawiają informacje, że te okrzyki, szczególnie w mediach, mogły być niestosowne. Mnie najbardziej cieszy, co usłyszałem z ust kardynała Stanisława Dziwisza, że ostatecznie zarzucono barbarzyński pomysł poćwiartowania ciała Karola Wojtyły i rozwiezienia go po całym świecie, w formie relikwii…

Internet za to został zalany mniej, częściej bardziej bzdurnymi „świadectwami nawróceń”, wspomnieniami egzaltowanych czterdziestek, czy pięćdziesiątek, o nawróceniach i radości albo smutku w dniu śmierci papieża. WEB 2.0 pozwala na interakcję nawet z ludźmi zza światów – ale niestety – również na grafomanię i wywnętrzanie się z idiotycznych, prywatnych „przeżyć”, które z latami są ubarwiane i coraz bardziej uduchowione.

Po śmierci 2 kwietnia 2005 roku, o godzinie 21.37 z Jana Pawła II zaczęto robić już nie tylko gwiazdę, ale mega gwiazdę i symbol kultu. Kultu, który się rozwija w Polsce bez przeszkód. Pod postacią kremówek i świętej wody z fontanny w Wadowicach, zasilanej z miejskiego wodociągu. W ubiegłym roku w internecie spotkałem nawet „świadectwo” nawrócenia z przekazu telewizyjnego.

Read More

Szantaż Episkopatu

Posted 30 mar 2009 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Episkopat domaga się wyjaśnień, dlaczego w RZĄDOWYM projekcie ustawy medialnej nie znalazły się zapisy o respektowaniu wartości chrześcijańskich. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręcz posuwa się do stwierdzenia, że to “element ogólnoeuropejskiej polityki wyrzucania wartości chrześcijańskich z przestrzeni publicznej i z życia społecznego“. Nowy projekt, przygotowany przez rząd, jest już dokumentem uzgodnionym przez PO, PSL i SLD.

Warto może przypomnieć, że w Polsce rządzi rząd, a nie Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu, a w Konkordacie znajdujemy, w Art. 1. zapis o następującej treści;

Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.

Jeżeli chodzi o media, znajdujemy tam zapis następujący, w Art. 20., pkt. 2.;

Kościół katolicki ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego przekazu, a także do emitowania programów w publicznej radiofonii i telewizji, na zasadach określonych w prawie polskim.

Oznacza to ni mniej, a już na pewno nie więcej, że rząd nie ma żadnego obowiązku konsultować, czy radzić się Kościoła Katolickiego, co i dlaczego powinno się znaleźć w nowej ustawie medialnej.

Read More

Nauka Kościoła zabija?

Posted 29 mar 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Polityka, Popaprańcy, Świat

Przyglądałem się aferze, a właściwie wielkiemu skandalowi, jak wybuchł po słowach Benedykta XVI na temat prezerwatyw i tego, że mogą one zwiększyć problem rozprzestrzeniania się epidemii AIDS. Jestem jak najdalej od polegania tylko na opiniach jednostronnych, antykatolickich, które stwierdzają, że to Kościół Katolicki, a w szczególności Jan Paweł II są winni wielkiej epidemii AIDS w Afryce, ponieważ to jego słowa były podstawą zakazu używania tego środka ochronnego. Również daleko mi do opinii, że Kościół Katolicki i jego nauki są jedyną drogą ku zwalczeniu rozprzestrzeniania się choroby.

Bez zrozumienia uwarunkowań kulturowych, społecznych, poziomu rozwoju cywilizacyjnego Afryki nie da się ocenić, na ile Kościół Katolicki przyczynił się do zwalczenia epidemii, a na ile – jest winny śmierci już milionów Afrykanów. Rola i miejsce KK w Afryce wskazuje, że jest on w tej sprawie STRONĄ i na nim spoczywa wyjątkowa odpowiedzialność – której z przyczyn doktrynalnych nie sprostał.

Słowa Benedykta XVI wskazują jednoznacznie, że Kościół Katolicki nie zamierza, przynajmniej teraz, ani o jotę zmienić swego stanowiska, że prezerwatywy są środkiem zabronionym przez katolików i ich używanie jest grzechem. Jest oczywiste, że poziom cywilizacyjny krajów Afryki czarnej, jest tak niski, że samo rozdawnictwo prezerwatyw, bez uświadomienia, że są one podstawowym środkiem zapobiegawczym, nie powoduje spadku zakażeń wirusem HIV. Przykłady Zimbabwe, RPA , Kongo czy Botswany pokazują, że brak nauki o antykoncepcji powoduje wzrost zachorowań.
Z czego to wynika? Otóż również z tego powodu, że Kościół Katolicki, poza misją ewangelizacyjną, nie prowadzi w tych krajach, najbardziej zagrożonych epidemią, działalności edukacyjnej. Takiej działalności, która opierała by się zarówno o naukę Kościoła, jak i o konieczność stosowania antykoncepcji. A, że antykoncepcja JEST skuteczna, jeżeli jest wsparta wiedzą i nauką społeczną, prowadzoną przez także przez Kościół, są informacje, że cześć episkopatów krajów afrykańskich czynnie wspiera, także finansowo, rozdawnictwo i używanie prezerwatyw…

Read More

Jankowski? Żadna niespodzianka

Posted 25 mar 2009 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Służby specjalne

Pisząc w grudniu 2006 roku artykuł o wystawnym obiedzie z okazji urodzin prałata Henryka Jankowskiego, zadałem pytanie, kiedy tożsamość “Delegata” zostanie wreszcie ujawniona. O tym, że jest to Jankowski, jak dotąd najgroźniejszy i najbardziej szkodliwy z konfidentów SB w Kościele, wiadomo było już od sierpnia 2006 roku, kiedy dziennikarze “Rzeczpospolitej”, Piotr Adamowicz i Andrzej Kaczyński, opublikowali dwa artykuły o działaniach, roli i znaczeniu “Delegata”. Było jasne, że jest to duchowny o szerokim zakresie kontaktów i wpływów, który swobodnie poruszał się zarówno wśród opozycjonistów, najwyższych hierarchów Kościoła, z prymasami Stefanem Wyszyńskim i Józefem Glempem na czele i równie chętnie rozmawiał z esbecją. Jego umocowanie w otoczeniu Lecha Wałęsy, a także bieżące kontakty z innym opozycjonistami, w tym z małżeństwem Gwiazdów, pozwalały esbecji na swobodne manipulowanie głównie tymi ostatnimi.

Oto, co pisali na zakończenie artykułu “Raport Delegata ” pp. Adamowicz i Kaczyński;

“Domyślamy się, kto mógł być “Delegatem”. Wielotygodniowa praca, liczne rozmowy i wywiady, analizy źródeł, uzyskana w ich trakcie wiedza sprawia, że nasze wnioski graniczą z pewnością. Taką na 90 procent. Zwykle w trudnych sprawach wystarczy przekonanie stuprocentowe. Ale naszym zdaniem w sprawach działalności SB i jej ludzi przekonanie musi być znacznie większe. Dlatego nie publikujemy imienia i nazwiska “Delegata”. Może sam opowie, jak było? A może za kilka miesięcy czy za kilka lat światło dzienne ujrzą nowe dokumenty związane z jego działalnością? I wtedy już z pełną odpowiedzialnością będzie można ujawnić, kim był “Delegat”. Ale może być i tak, że jego nazwisko nigdy nie ujrzy światła dziennego”.

Po ukazaniu się tych artykułów Lech Wałęsa niedwuznacznie dawał do zrozumienia, że zna tożsamość “Delegata”, ale jej nie ujawni, ponieważ jest to jego bliski znajomy. Za to ksiądz Jankowski chełpił się, że opublikuje nazwiska tych 60 osób, które donosiły na niego…

Read More

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 03 – 20

Posted 20 mar 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Etyka, Kościół

Dzisiejszy dzień nie pozwolił mi na zamieszczenie własnego artykułu, ale był dość owocny, a jego pokłosie będzie można zobaczyć w internecie za dni kilka.

W związku z tym dziś coś innego – ale ciekawego. Jak wiecie, pisuję od pewnego czasu w gazecie internetowej “Studio Opinii”. Zbiera się tam, obok tuzów dziennikarstwa, również ciekawa ekipa ludzi do tej pory mniej znanych. Między innymi zaczęła tam publikować Magda Hartman, o której już swego czasu wspominałem. Oto jej debiut w zacnym gronie. A wkrótce – inne niespodzianki.

———————————————————————————————————————

Knotz przez całą noc

Kapucyn, ojciec Ksawery Knotz, wyrasta na głównego guru seksualnego kraju. Napisał książkę o seksie małżeństw katolickich i ma nawet stronę internetową, gdzie tej materii naucza. Udziela się na warsztatach i w telewizji. Wszędzie robi furorę. Jak się sam chwali w wywiadach, gdy wraz z lekarzem seksuologiem bierze udział w jakimś telewizyjnym show, to potem urywają się telefony – ale do niego, nie do seksuologa. Gdyż ludzie „chcą zastosować rozwiązania moralne, szczególnie w różnych trudnych sytuacjach. Chcą żyć zgodnie z Panem Bogiem i mają głód Dobrej Nowiny.”

Naturalnie jest to bardzo piękne. Ktoś dociekliwy zaduma się może, czy porad seksuologicznych powinna udzielać osoba od lat wielu żyjąca, w co wierzyć wypada, bez seksu, a z racji swego powołania pozbawiona wszelkich szans na małżeństwo. Ale powiedzmy, że w ramach zasady „równa szansa dla wszystkich” gotowi jesteśmy zaakceptować niewidomego krytyka malarstwa tudzież zakonnika – seksuologa.

Read More

Polski Larry Flynt

Polka, Alicja Tysiąc, wytoczyła naczelnemu czasopisma katolickiego “Gość Niedzielny”, księdzu Markowi Gancarczykowi proces za naruszenie dóbr osobistych. Przypomnijmy, chodzi o artykuły, jakie się ukazały na łamach tego pisma w roku 2007, po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nakazującego państwu polskiemu wypłacić p. Tysiąc25 tys. euro zadośćuczynienia i 14 tys. euro na pokrycie kosztów sądowych. Sędziowie Trybunału orzekli, że Polska, uwaga! – naruszyła prawo do poszanowania życia, bo uniemożliwiła Tysiąc wykonanie legalnej aborcji ze względów zdrowotnych.

Przypomnijmy, co wówczas pisał katolicki ksiądz;

Żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków.

[...]

Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły niezwykłe zdjęcia z prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na nich zobaczyć, czym „po godzinach” – jak pisze autorka reportażu (str. 40–42) – zajmowali się hitlerowcy „pracujący” w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych oficerów. Roześmiani, zrelaksowani.

Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj? Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc.

Ksiądz katolicki przyrównał sędziów Trybunału do hitlerowskich zbrodniarzy, a samą p. Tysiąc do morderców…

Jako komentator polityczny, jestem przyzwyczajony do różnego języka, sam często używam sformułowań ostrych, bezkompromisowych. Jednak nie mogę przejść obojętnie obok takiego języka, tak skrajnej retoryki, słów w których nie znajduję ani krzty wrażliwości na sprawę kobiety, zrozumienia, a jedynie w tonie pobrzmiewa wściekłość i pogarda.
Nie jest to dla mnie może  szok, bo słucham Radia Maryja, ale budzi niesmak i zażenowanie.

W słowach tych odczuwałem brak szacunku, zrozumienia i brak umiejętności spojrzenia na drugiego człowieka, właśnie jak na człowieka. To skrajna postawa, która do tej pory była, według komentatorów, domeną islamistów. Okazuje się, że jest obecna w polskim życiu publicznym – w katolickim medium.

Alicja Tysiąc zdecydowała się na wytoczenie sprawy gazecie, ponieważ stwierdziła, że naruszone zostały jej i jej dziecka dobra osobiste. Natomiast pełnomocnik księdza Gancarczyka stwierdza, że jego klient miał prawo do tego rodzaju sformułowań, jako wyrażenie nie tylko nauki Kościoła Katolickiego, ale również jest to prawo do wyrażania światopoglądu. Czyli Gancarczyk broni prawa do swobody wypowiedzi.

Nie jest to pierwsza i ostatnia wypowiedź tego rodzaju, wystarczy śledzić katolickie fora dyskusyjne, choćby na portalu Fronda.pl. Roi się tam od sformułowań o „mordercach dzieci poczętych”, „dzieciobójcach”. To jest właśnie ten język miłosierdzia i pokory.

Jednak najciekawsze jest to, że obrońcy księdza i on sam w swych wypowiedziach, stosują dokładnie tę samą argumentację, jaką swego czasu zastosował w Stanach Zjednoczonych twórca i wydawca pornograficznego czasopisma, Lary Flynt. Powołując się on na pierwszą poprawkę do konstytucji amerykańskiej, bronił on prawa do swobody wypowiedzi i publikacji. Z dobrym skutkiem, ponieważ ostatecznie, doszedłszy aż do Sądu Najwyższego, wygrał prawo do publikacji swego pisma.

Dlatego też, jak sądzę, należałoby odrzucić pozew p. Alicji Tysiąc. Właśnie w imię obrony wolności słowa i wypowiedzi. To, że ksiądz katolicki używa przytoczonej powyżej retoryki, nie powinno być ścigane. Wolność słowa, swoboda wypowiedzi i prawo do własnych, nawet skrajnych przekonań, nie powinno być ścigane. Nawet, jeżeli tak jak w przypadku księdza Marka Gancarczyka niesie za sobą nienawiść brud i pogardę dla drugiego człowieka, jeżeli jest emanacją ciasnego i ułomnego światopoglądu. To, że ksiądz katolicki ma problemy z niekontrolowaną agresją i zdolnością oceny postaw, nie powinno skutkować od razu sądowym wyrokiem.

Azrael