Lżenie

Trzy obrazy, trzy różne sytuacje, ale jednak podobne do siebie, opisujące kondycję polskiego katolicyzmu…

Styczeń 2007 roku, ingres do warszawskiej Archikatedry biskupa Stanisława Wielgusa. Ten jednak nie ubiera infuły ordynariusza warszawskiego, rezygnuje pod brzemieniem oskarżeń o współpracę z SB. Przemawia sam, po tym w kościele rozlegają się głosy protestu, wybucha karczemna awantura, okrzyki i złorzeczenia trwają długie minuty. Katolicka świątynia zostaje spostponowana…

Sierpień 2010 roku, Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Przed Pałacem Namiestnikowskim stoi krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia 2010 roku. Ma zostać przeniesiony z pod pałacu do kościoła Św. Anny, ustawiony w specjalnej nawie. Kościół katolicki zawarł konsensus z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż ma zostać przesunięty w miejsce godne dla niego. Tu gdzie stoi, jest od dłuższego czasu obiektem manipulacji, gry politycznej, totemem w walce. Z kościoła po krzyż idzie procesja księży i diakonów, aby godnie zająć się tym krzyżem. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, znów majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki. Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

I znów Warszawa, 1. sierpnia, 67. rocznica Powstania Warszawskiego. Powązki Wojskowe, pomnik Gloria Victis, delegacje składają kwiaty i wieńce, powinien być to moment zadumy i modlitwy, przecież cmentarz katolicki to miejsce święte, gdzie katolik powinien zachowywać się godnie. Każdy człowiek powinien zachowywać się godnie. Ale nie – uroczystość staje się wiecem politycznym, słychać oklaski i, co gorsze, również gwizdy, krzyki, buczenie. Znów lżenie… To „patrioci”, tacy dość świeżej daty, bo przecież nie warszawscy powstańcy.

Polscy katolicy wielokrotnie podnoszą raban, że są obrażani, że ich uczucia i symbole religijne są ośmieszane, postponowane, niszczone. Nie mają ponoć prawa manifestować swojej wiary, są oburzeni, kiedy inni, powołując się na zapisy polskiej Konstytucji chcą usunąć religijne symbole z przestrzeni publicznej. Ale kiedy tradycja, obyczaje, prawdziwy patriotyzm, kultura, a często również prawo kanoniczne nakazują umiar i szacunek – nie potrafią go okazać. Dziwnym trafem ci „prawdziwi katolicy” są również „prawdziwymi Polakami”. Polskość i patriotyzm gości na ich ustach – często na przemian z obelgami i obelżywymi okrzykami. I to nie ci negujący miejsce i rolę Kościoła katolickiego w przestrzeni publicznej zachowują się niegodnie – to najczęściej sami katolicy zachowują się haniebnie…

 

Azrael

Tadeusz Rydzyk i jego dzieła

Tadeusz Rydzyk i jego koncern medialny działają w przestrzeni publicznej już prawie 20 lat. Nie napiszę, że w Kościele Katolickim, bo ten człowiek pasterzem, księdzem, przestał być dawno. Jest głównie politykiem, biznesmenem, manipulatorem medialnym, może agentem wpływu– ale nie księdzem. Wszystkie jego wypowiedzi, te mniej i bardziej ukryte, znane od lat tłumaczone były słowami – „ależ przecież on prowadzi taką wspaniałą działalność ewangeliczną!”. To kłamstwo, nie ma czegoś takiego jak „dzieło” Tadeusza Rydzyka, nie ma żadnego fenomenu ewangelizacji, jest po prostu interes, realizowany kosztem wiernych, na czele którego stoi katolicki ksiądz, wspierany autorytetem całej hierarchii polskiego Kościoła.

Tadeusz Rydzyk wykorzystując antenę swojego radia i swojej telewizji, publikując „Nasz Dziennik” buduje swoją sferę interesów. A politycy tak zwanej prawicy razem z nim. Raz był to Roman Giertych, innym razem Marek Jurek, potem Jarosław Kaczyński. Niepostrzeżenie politycy stali się zakładnikami toruńskiego redemptorysty, poddającymi się jego manipulacjom. I nic nie jest wstanie oderwać ich od niego, ani antysemickie teksty na antenie radiowej, ani sprawdzone i potwierdzone dokumentami informacje o współpracy z SB naczelnego ideologa Radia Maryja, Jerzego Roberta Nowaka, ani nawet ścisła współpraca z polonijnym biznesmenem podejrzanej konduity, Janem Kobylańskim. Rydzyka rozgrzeszano z parszywych słów, przymykano oczy na machloje finansowe. W imię czego? A, jak zwykle – w imię interesu, przybranego w szaty moralności.

Continue Reading →

Etyka dostosowana do okoliczności

Czasem od samego zdarzenia ciekawsze jest to, jak jest ono ocenianie i komentowane, w zależności od zajmowanych pozycji. Jakie pozycje i postawy zajmują poszczególne osoby, obserwatorzy, dziennikarze. Tak jest właśnie z „występem” Grzegorza Brauna, reżysera dokumentalisty, skandalisty lustracyjnego i polityka-amatora, jaki został przedstawiony ponad miesiąc temu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tam, gdzie nauczał chyba najbardziej intelektualny i żywy społecznie hierarcha współczesnego polskiego Kościoła katolickiego, abp Józef Życiński.

Przypomnijmy fakty; 11. kwietnia, na spotkaniu studenckiego koła historycznego, Braun nazwał zmarłego wielkiego kanclerza tej uczelni i metropolitę lubelskiego, abp. Józefa Życińskiego kłamcą i łajdakiem. Stwierdził też między innymi, że abp Życiński w życiu publicznym opowiedział się po stronie wrogów Kościoła i wrogów państwa polskiego. Było to przy okazji prezentacji przez niego filmu poświęconego aborcji, eutanazji i zapłodnieniu in vitro. O samym Józefie Życińskim mówił tak przy okazji, odpowiadając na pytanie z sali. A słowa jego spowodowały na sali oklaski aprobaty i co na nagranym filmie ze spotkania widać, praktycznie żadną reakcję organizatorów. I zapadła na miesiąc cisza w sprawie…

I cisza by była nadal, gdyby nie to, że nagrany film ze spotkania, ukazał się na portalu gazety „Idź pod prąd”, związanej z Kościołem Nowego Przymierza Pawła Chojeckiego, czymś w rodzaju instytucji kaznodziejstwa chrześcijańskiego, żeby nie napisać, że sekty. „Gazeta Wyborcza”, którą oskarżono o wykorzystanie sprawy niecnych celach, czyli do ataku na „patriotę i oczywiście „niezależność opinii”, dowiedziała o występie Brauna dopiero po opublikowaniu filmiku. I słusznie, bo inaczej nikt by się nie dowiedział o fekaliach intelektu p. Brauna, szkalujących zmarłego arcybiskupa. I nikt nie miałby okazji zająć w tej bulwersującej sprawie stanowiska, jakie nakazuje mu sumienie.

Continue Reading →

Spektakl rzymski

Beatyfikacja Jana Pawła II (obowiązkowo – „Naszego Papieża”) ma być, w przeciwieństwie do ślubu brytyjskiej książęcej pary Williama i Katy, przeżyciem duchowym. Ślub przyszłego następcy tronu Zjednoczonego Królestwa został okrzyknięty kiczem i zabawą dla mas, wyniesienie Karola Wojtyły na ołtarze to strawa dla ducha. Ci którzy jednak obejrzeli ceremonię ślubną, zobaczyli umiar i duchowe skupienie w Katedrze Westminsterskiej i liczne odwołania do tradycji brytyjskiej korony i potęgi państwa. To beatyfikacja będzie raczej spektaklem, tak potrzebnym Kościołowi katolickiemu, Watykanowi, który jest wstrząsany aferami pedofilskimi i atakowany zarówno tradycjonalistów, jak i niezależnych, liberalnych teologów, przypominających, że Benedykt XVI odchodzi od nauk II Soboru Watykańskiego.

To, co pozostawił Jan Paweł II dla kościoła powszechnego, ważne jest dla badaczy, watykanistów, teologów. Dla Polaków ważne jest to, co nam pozostawił, co zostało w polskim społeczeństwie z jego myśli i sugestii?. Odpowiedź jest dość i prosta i jednocześnie skomplikowana – dużo i nic. Dużo w sferze otoczki, zupełnie mało w sferze ducha i wartości. Nie mówi się już o pokoleniu JP II, a jeżeli tak, to raczej w kontekście zawodu. To sformułowanie, które miało generalizować pewne postawy życiowe, społeczne, intelektualne całej generacji ludzi młodych, odeszło już w niebyt. Nie ma czegoś takiego, jak wspólna grupa ludzi młodych, która aksjologicznie odwołuje się myśli i pism Jana Pawła II. Myśli Jana Pawła II, zawarte w 14 encyklikach, kilkudziesięciu adhortacjach, niezliczonych listach, nie są obecne, zarówno w samym Kościele, jak i w życiu społecznym. Polski Kościół, co widać szczególnie po odejściu arcybiskupa Józefa Życińskiego, jest miałki intelektualnie. I nawet środowiska silnie odwołujące się do wartości głoszonych przez Kościół Katolicki, takie jak Fronda, Ruch Światło-Życie, Duszpasterstwo Akademickie, już nie mówią o pełnej wspólnocie duchowej z myślą JPII. Przyswojenie jego spuścizny, czyli głównie encyklik, a nie wygodnych i z manipulowanych, wyrywkowych cytatów – przekracza chęci i zdolności intelektualne większości „adoratorów” Jana Pawła II. A encykliki Jana Pawła II nie są wcale trudne i hermetyczne, niektóre wprawdzie straciły mocno na aktualności, tak jak Sollicitudo Rei Socialis, inne są poświęcone sprawom czysto religijnym i skierowane wewnątrz Kościoła (Ecclesia de Eucharistia), ale warte są przeczytania.

Continue Reading →

Rocznica

 

O pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej można pisać w wielu aspektach. Trudno jest jednak pisać o wszystkim. Tym bardziej, że skupiając się na jednych sprawach, zapomina się o innych. Uświadamia to wyemitowany w TVN24 film Ewy Ewart, „W milczeniu”, który pokazał, jak dyskutując o tym, kto jest winny katastrofie, kto za nią i jej wyjaśnienie odpowiada, zapomniano o najważniejszym – o ludziach. Tych, którzy zginęli porankiem 1o kwietnia na lotnisku smoleńskim, i tych, którzy pozostali. Rodziny tragicznie zmarłych zostały przez ten rok poddane traumatycznym doświadczeniom, naciskom, manipulacjom, w części zostały zostawione same sobie. Niektórzy z nich jednak sami uczestniczą w medialnych i politycznych spektaklach. Część zupełnie świadomie i bez skrupułów.

I.

Polskę dotknęła wielka tragedia, największa tragedia społeczna i polityczna w czasach pokoju. W jednej chwili zginęło 96 osób, z prezydentem państwa na czele, wielu znakomitych działaczy, senatorowie, posłowie, urzędnicy administracji publicznej, ludzie kultury, praktycznie całe najwyższe dowództwo polskiej armii. Nie było nigdzie w czasach pokoju tak wielkiego nieszczęścia w wymiarze państwa, tragedia jest tak wielka nie tylko śmiercią prezydenta państwa, ale również tak wielu uczestników życia społecznego, publicznego. W samolocie lecącym do Smoleńska znalazło się wielu ludzi stale, trwale i znacząco mających wpływ na funkcjonowanie państwa. Obserwując jednak to, co się działo przez pierwsze dni po katastrofie, widać było wyraźnie, że państwo poradziło sobie z tym, w wymiarze stabilności. Ani przez moment nie czuło się żadnych zagrożeń wewnętrznych, nie mówiąc o zewnętrznych. Demokracja polska potrafiła przez 20 lat wypracować procedury, które działały w warunkach ekstremalnych.

Katastrofa i tragedia nie przewartościowała podejścia do polityki, odpowiedzialności za sprawy państwa i społeczeństwa. Nie nastąpiło mityczne porozumienie narodowe, ponad podziałami. To nie jest rzecz w demokracji uwzględniana w katalogu procedur państwowych. Wprost przeciwnie – katastrofa tylko pogłębiła, w sposób nieodwołalny, podziały społeczne, polityczne. To, co się stało w Stanach Zjednoczonych, gdzie pod wpływem traumy ataków na WTC i Pentagon, nastąpiło zjednoczenie i polityków i społeczeństwa, w Polsce nie mogło mieć miejsca. Emocje i tragedia, poza krótkotrwałym okresem żałoby narodowej i do czasu wyborów prezydenckich, szybko opadły i nie przerodziły się w trwałą wartość polityczną i społeczną. Doświadczenia polskie po śmierci Jana Pawła II wskazują, że Polacy doskonale wczuwają się w atmosferę tragedii – i szybko zapominają, jakie nauki powinni z niej wyciągnąć.

Wbrew niektórym opiniom, państwo sobie radzi również z wyjaśnianiem okoliczności katastrofy. Minął rok od niej, ale praktyka innych wielkich katastrof wskazuje, że to nie jest długi okres na wyjaśnienie wszystkich okoliczności upadku polskiego samolotu. Gorzej jednak, że nikt nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności za to, dlaczego głowa państwa i 95 innych osób musiało zginąć. Wbrew pozorom, odpowiedzialność za katastrofę i jej wyjaśnienie nie skupia się tylko na rządzących.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2011-03-19

Chciałem sam na ten temat napisać, ale Galopujący zrobił to lepiej…

=————————————————————————————————————=

Otwarta droga do ustawowej laicyzacji?

Z punktu widzenia któregoś z trzech AAA (ateisty, agnostyka, antyklerykała) wyrok Trybunału Praw Człowieka w sprawie obowiązkowego wieszania krzyży we włoskich szkołach publicznych to istne kuriozum. W olbrzymim skrócie, obowiązek ten nie jest indoktrynacją, albowiem brak dowodów, jakoby miało to wpływ na uczniów. No cóż, chętnie poznałbym metodykę jakiegokolwiek badania dotyczącego wpływu wywieszonych krzyży na uczniów. Również tych watykańskich badań. Wydawać by się więc mogło, że z punktu widzenia cywilizacji życia, która dziś ogłasza tryumfy, wyrok Trybunału jest kamieniem milowym programu powszechnej krucyfikacji Polski. Gdyby się jednak w pełni wczytać w skrót „uzasadnienia” wyroku, można dojść do zaskakujących wniosków.

Continue Reading →

Szara sieć Komisji Majątkowej

 

Sprawa Komisji Majątkowej, wspólnej komisji rządu kościołów (bo nie tylko Kościoła Katolickiego) nie ogranicza się do spraw korupcji i udziału w jej pracach, po stronie kościelnej, ex-esbeka, Marka Piotrowskiego i jego firm. To problem tego, jak relacje państwo-kościół są nieekwiwalentne społecznie i jak państwo nie dba o interes publiczny.

Komisja zakończyła funkcjonowanie 25 lutego 2011, na podstawie nowelizacji ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Już sam fakt, że nastąpiło to aktem tak wysokiej rangi, do tego przegłosowanym przez Sejm RP olbrzymią ilością głosów, świadczy o tym, że problem jest ważny i do tego drażliwy. Ale nie da się od niego uciec, jeżeli przyjmiemy założenie, że interes społeczny w trakcie jej ponad dwudziestoletniego działania został wielokrotnie naruszony.

Likwidacja komisji nastąpiła podobnie do tego, jak została powołana – czyli w formie umowy, konsensusu, mającego zadowolić obie strony – państwową i kościelną. I tak, jak powstała ona w maju 1989 roku, jako instytucja nie podlegająca żadnej kontroli, bez trybu odwoławczego, tak teraz jej działalność została zamknięta tylko po to, aby maksymalnie utrudnić kontrolę tego, co działo w trakcie rozpatrywania ponad 2800 wniosków o restytucję mienia kościelnego, a następnie tego, co się z tym majątkiem działo dalej. Jedno jest pewne – 12 osób zasiadających w komisji przez te wszystkie lata robiło wszystko, aby majątek, będący własnością Skarbu Państwa (ziemia, nieruchomości zagrabione przez komunistów albo ich ekwiwalenty) zostały przekazane w ręce kościelne, bez dbałości o prawa innych właścicieli i bez dbałości o interesy społeczne, samorządów miast, wsi, powiatów. Raz podjęta decyzja, raz przekazany majątek znikał w przysłowiowej „czarnej dziurze, ponieważ nie istniała żadna instancja odwoławcza od decyzji, postępowania były tajne, a wyceny majątku w wielu przypadkach brane z sufitu, co pokazały szeroko opisywane sprawy na warszawskiej Białołęce, w Świerklańcu, czy w Krakowie. Dlatego informacja, że Centralne Biuro Antykorupcyjne znalazło aż 11 przypadków podejrzanych, na ponad 2800 spraw jest po prostu czystą grą na zasadzie zatkania mediom ust. Dodatkowo w sprawie działań komisji toczą się obecnie 2 (słownie: dwa) śledztwa prokuratorskie.

 

Continue Reading →

Proste czynić skomplikowanym

Problem z in vitro mają głównie katolicy. Ludzie niewierzący, wyznający pogląd, że człowiek, jego prawa, wolność są najważniejsze, uważają, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego, dająca możliwość pokochania swojego dziecka, jest dobra, moralna i przynosząca radość. Tej radości zaznały miliony ludzi, ponieważ w ciągu 33 lat od czasu, kiedy metoda ta została przez naukowców i lekarzy wprowadzona, urodziło się prawie 4 miliony dzieci.

Katoliccy fundamentaliści chcieliby zepchnąć tę sprawę na margines, najlepiej jej zakazać. Czynią to z chęci narzucenia sztucznej moralności, która każe im twardo trzymać się doktryny Kościoła katolickiego, gdzie komórka staje automatycznie człowiekiem, poza stanem własnej i rodzica świadomości. Nie dociera do nich prawda, że dopiero zapłodniona komórka w ciele kobiety jest człowiekiem, kiedy jej świadomość to przyjmuje. Są ludzie, którzy pełnię tej świadomości człowieczeństwa zyskują, kiedy słysząc bicie serca dziecka, lub zobaczą jego kształt na zdjęcie z USG. Katoliccy przeciwnicy zamrażania embrionów nie rozumieją, że dopiero świadomość jedności matki i dziecięcego zarodka jest człowieczeństwem.

Continue Reading →

Kolejna wojna Kościoła

Sejm rozpoczyna poważne debatowanie nad pakietem ustaw dotyczących regulacji bioetycznych. Największe emocje wzbudzają zagadnienia dotyczące zapłodnień in vitro, zapłodnienia pozaustrojowego. Projektów złożonych w Sejmie jest sześć, wszystkie będą miały w tym tygodniu pierwsze czytania, ale należy sądzić, że do dalszego procedowania przejdą dwa, oba autorstwa posłów Platformy Obywatelskiej.

Pierwszy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zezwala na tworzenie wielu zarodków,ich mnożenie i selekcję. Embrion traktowany jest jak tkanka. Drugi, autorstwa Jarosława Gowina proponuje, aby tworzone były tylko dwa zarodki, zakazuje ich selekcji i mrożenia. To oczywiście skrótowa informacja, zakres proponowanych regulacji jest szerszy – a ich wejście w życie nader wątpliwe, ponieważ do stanowienia prawa przez instytucję państwa demokratycznego i neutralnego światopoglądowo wmieszała się Kościół katolicki.

Najpierw abp Henryk Hoser, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, zagroził tym polskim parlamentarzystom, którzy poprą w Sejmie ustawę o in vitro wykluczeniem ze wspólnoty Kościoła, czyli ekskomuniką, . Trudno to uznać za głos pasterza, ponieważ abp Hoser pełni ważną rolę w KEP i kieruje swoją groźbę ku konkretnym politykom. Jest to więc głos kościelnego polityka.

Hoser uzyskał po kilku dniach wsparcie w postaci oficjalnego listu najwyższych hierarchów polskiego Kościoła katolickiego, przewodniczącego Episkopatu abp Józefa Michalika, szefa Rady Episkopatu ds. Rodziny bp. Kazimierza Górnego i również abp Hosera, w którym hierarchowie już wprost zajmują stanowisko polityczne, ostrzegając przed „rozwiązaniami prawnymi nie do pogodzenia zarówno z obiektywnymi racjami naukowymi o początku biologicznego życia człowieka, jak też z jednoznacznymi wskazaniami moralnymi płynącymi z Dekalogu i Ewangelii”. List adresowany jest do najwyższych urzędników państwa.

Continue Reading →

Antyklerykalizm? Dlaczego nie?

Na kongresie Ruchu Poparcia Palikota, jaki się odbył w sobotę 2. października, każda wypowiedź lidera i innych uczestników spotkania wzbudzała entuzjazm sali. Jedna trzecia postulatów nowej formacji społecznej poświęcona była Kościołowi katolickiemu, jego miejscu w społeczeństwie, lub zagadnieniom, którym hierarchowie przyglądają się uważnie. Z reguły z dużą niechęcią, ponieważ takie sprawy, jak in vitro, aborcja, dostępność środków antykoncepcyjnych, wchodzą w ich zakres kompetencji. No i oczywiście – sprawy miejsca Kościoła w życiu publicznym i jak się mu wydaje – wiecznych, należnych i niezbywalnych przywilejów.

Oczywiście komentatorzy obserwujący imprezę w Sali Kongresowej zauważyli ten rys antyklerykalny i tego ducha sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego. Ci, którzy pozostają wobec Kościoła katolickiego w komendacji, nie omieszkają oczywiście dodać, że to prezentuje Janusz Palikot i co zapisał w swoim programie, jest „prymitywnym antyklerykalizmem” – i, że „daleko się na tym nie zajedzie”, o czym się wielu już przecież przekonało. Tylko, że i czas jest inny, niż drzewiej, ludzi inni, nie mówiąc o samym Kościele.

Warto może przypomnieć, że antyklerykalizm to sprzeciw wobec Kościoła katolickiego, tego instytucjonalnego, jego wpływu na państwo, społeczeństwo, ingerencję w życie publiczne i życie obywateli. To sprzeciw wobec obecności religii w instytucjach państwowych, jej łączeniu z działalnością instytucji edukacyjnych, wojska, policji, także łączeniu religii z polityką, co szczególnie ostatnio widać wyraźnie, poprzez rytualne uczestnictwo księży we wszelkich uroczystościach państwowych i nadawanie im jednoznacznie religijnego charakteru. Koronnym tego przykładem była praktycznie kościelna ceremonia pożegnania Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki w Warszawie i już jednoznacznie kościelny pogrzeb w Krakowie. To także traktowanie Kościoła w sposób uprzywilejowany wobec innych instytucji państwa, w sferze materialnej i duchowej, jak choćby poprzez prezentowanie symboli religijnych poza miejscem kultu. I to wszystko w Polsce ma miejsce, w sposób, którego nie da się opisać inaczej, jak drastyczny. Ale choć antyklerykalizm dla niektórych grup obywateli jest również postawą etyczną, nie jest ruchem przeciwko religii.

Continue Reading →

Debata w „Fundacji Batorego”

Uczestniczyłem dziś w ciekawej debacie, zorganizowanej przez przez Fundację im. Stefana Batorego, pod roboczym tytułem „Co sprawa krzyża powiedziała nam o polskim Kościele?”. Piszę, że tytułu był roboczy, ponieważ już w słowie wstępnym prowadzący spotkanie Aleksander Smolar rozszerzył zakres dyskusji o formułę „Kościół a demokracja”. Oczywiście, przy tak zarysowanym problemie spotkanie mogłoby trwać nie kilka godzin, ale tygodnie, ale spowodowało to oderwanie dyskusji od kontekstu krzyża, jako narzędzia uprawiania polityki.
Zrobienie sprawozdania, ze względu na różnorodność opinii mija się z celem, w związku tym zamieszczam nagranie audio, jakie udało mi się zrobić.

Część pierwsza to wypowiedź panelistów, którymi byli red. Paweł Lisicki, naczelny „Rzeczpospolitej, red. Zbigniew Nosowski, naczelny miesięcznika „Wieź”, oraz prof. dr hab. Magdalena Środa , filozofka, etyczka, publicystka, członkini PAN. Jej wypowiedź, ostatnią w nagraniu, polecam szczególnie gorąco, wiercący się Lisicki i Nosowski byli smacznym widokiem…

Debata o krzyżu – cześć pierwsza

Druga część to wypowiedzi z sali (nie wszystkie), równie ciekawe, czasem kontrowersyjne. W kolejności wypowiadali się;

1. Andrzej Wielowiejski
2. Barbara Labuda
3. Ludwik Dorn
4. prof. Nina Kraśko (polecam gorąco…)
5. Tomasz Wiśnicki
6. prof. Karol Tarnowski

Debata o krzyżu – cześć druga

Całość nagrań to niemal dwie godziny, ale warte posłuchania.

Azrael

Biskup Pieronek i swoboda wypowiedzi

Wolność w demokracji polega między innymi na wolności głoszenia swoich poglądów, a także na suwerennym prawie każdego człowieka do własnych przekonań i wypowiedzi. To są fundamenty nie tylko ustroju, ale również podstawy funkcjonowania społeczeństwa. Rzeczy, które powinny być zakodowane w umyśle każdego obywatela, w tym również księdza Kościoła katolickiego. Choć akurat w tym przypadku rzadko mamy z tym do czynienia.

Tadeusz Pieronek, swego czasu biskup pomocniczy w Bielsku Białej, później sekretarz Komisji Episkopatu Polski, ma jak na polskie warunki dość niewyparzony język. Już wielokrotnie jego wypowiedzi wzbudzały emocje i konsternacje, nie tylko zresztą w Polsce, jak na przykład jego wywiad dla włoskiego portalu Pontifex na temat Holokaustu, w którym stwierdził, że „Shoah jest pomysłem Żydów”… Musiał się mocno później z tego mocno tłumaczyć. Również nie stroni od wypowiedzi politycznych, a także od otwartej krytyki biskupów z KEP, m. in. w związku z jego postawą wobec Radia Maryja. Zapewne dlatego pozostaje bez przydziału, będąc obecnie jedynie wykładowcą Papieskiej Akademii Teologicznej.

W wywiadzie dla gazety „Polska” bp Tadeusz Pieronek wprost powiedział, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma tylko zadania polityczne i był tak naprawdę zakładnikiem dla Jarosława Kaczyńskiego w jego projekcie wyjątkowego uhonorowania zmarłego brata pomnikiem przez pałacem. Wprost również zarzucił Kaczyńskiemu, że to in inspiruje polityczne zamieszanie wokół krzyża, chcąc na tym zbić kapitał polityczny. Mocne słowa, wypowiedziane wprost, „bez znieczulenia”.

Oczywiście biskup krakowski został oskarżony o to, że sprzyja partii rządzącej, a nawet, że idzie pod rękę z antyklerykalną lewicą, która właśnie rozpoczęła dyskusję o roli religii w szkołach i miejscu krzyża w przestrzeni publicznej. Czyli oskarżono go o motywacje polityczne. Paradoksalnie, to właśnie tylko potwierdza trafność jego opinii. Należy przecież pamiętać, że to Jarosław Kaczyński na wiecu po krzyżem określił go jako „substytut pomnika”, nadają mu właśnie rolę czysto polityczną. Walka o krzyż stała się dla niego walką krzyżem, totemem politycznym, co zresztą swego czasu usankcjonował nawet komitet polityczny PiS, wydając oświadczenie, że krzyż powinien pozostać na Krakowskim Przedmieściu. Jak wymowny znak oporu przeciwko prezydenturze Bronisława Komorowskiego. Krzyż, który dla wiernych powinien być symbolem wiary, cierpienia, zmartwychwstania i zbawienia – dla Kaczyńskiego jest tylko obiektem manipulacji…

Azrael

Krzyż w Pałacu Prezydenckim

Dziś o godzinie 8 z minutami pracownicy Kancelarii Prezydenta RP przenieśli krzyż z Krakowskiego Przedmieścia do Pałacu Prezydenckiego, umieszczając go w kaplicy. Krzyż zostanie finalnie przeniesiony do Kościoła Św. Anny, porozumienie pomiędzy Kancelarią Prezydenta, miastem, harcerzami i kurią warszawską, z lipca tego roku zostanie wreszcie wykonane.

Krzyż, który został postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był od wielu tygodni niewiele znaczącym rekwizytem. Myli się ten, kto sądził, poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji. Po przeniesieniu go kościoła akademickiego odzyska swoją wartość – religijną i wartość pamięci.

Nie trzeba tłumaczyć, że zamieszania wokół krzyża miało wymiar polityczny.Zarówno ten symbol krzyża, jak i różnego rodzaju imprezy i demonstracje, z ostatnią, przemarszem Jarosława Kaczyńskiego na czele pochodu z pochodniami, tylko zaogniały trudną sytuację. Prawo i Sprawiedliwość usiłowało obciążyć tym problemem wyłącznie prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w wywiadzie prasowym opowiedział się za usunięciem symbolu religijnego z przed najważniejszego budynku państwowego w Polsce i przeniesieniem go w innego, godne miejsce.

Continue Reading →

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Continue Reading →

Bezsilność Kościoła

Uważni obserwatorzy żenującej awantury na Krakowskim Przedmieściu, przez Pałacem Namiestnikowskim, zapewne zauważyli, w jakiej sytuacji znaleźli się duchowni, którzy przyszli z harcerzami aby zabrać krzyż i umieścić go w pobliskim kościele akademickim, pod wezwaniem Św. Anny. Zobaczyliśmy przestraszonych księży, którzy nie mieli żadnego wpływu na otaczających ich wiernych. Obrzucani obelgami, inwektywami, wyzywani do komunistów, nie potrafili wypełnić decyzji swojego biskupa, Kazimierza Nycza. Gdyby nie ochrona – niewykluczone, że doszłoby do przemocy fizycznej. Pod krzyżem, którego duchowni nie potrafili obronić przed politykami i prowokatorami.

Publicysta katolicki, Szymon Hołownia, zadaje dramatyczne pytanie – kto tych ludzi, którzy histerycznie bronili dostępu do krzyża, formował? Odpowiedź jest prosta – to zrobił sam Kościół. To jest żniwo pracy całego Kościoła, bo jeżeli jego margines, jakim jest środowisko Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Tadeusza Rydzyka, nadaje ton sytuacji na Krakowskim Przedmieściu, to odpowiedzialny jest za to cały Kościół instytucjonalny. I w sytuacji, kiedy władzę nad krzyżem przejęli politycy, bo tak należy odczytywać kilkutygodniowe zamieszanie, dalej pozostaje bierny. Metropolita warszawski, arcybiskup Nycz wypowiedział się w sprawie dopiero pod presją sytuacji. Inni hierarchowie, prymas Józef Kowalczyk, przewodniczący KEP, Józef Michalik, czy wreszcie kardynał Stanisław Dziwisz – milczą. Bo ten strach, który był widoczny w oczach księży we wtorkowe południe, przenosi się do biskupich gabinetów. Ale nie tylko o to chodzi – hierarchowie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że polityczne zaangażowanie, jakie jest udziałem wielu z nich, zwraca się przeciwko nim. Kościół przyzwyczaił się w czasach PRL do rządzenia duszami – po roku 1989 politycy, wszystkich formacji, dopuścili go de facto do współrządzenia państwem. Teraz okazuje się, że politycy umiejętnie potrafią Kościołem manipulować – a duża, co raz większa część wiernych od Kościoła katolickiego się odwraca. To efekt nie tylko uwikłań politycznych, ale również afer seksualnych (które w polskim Kościele chyba jeszcze tak naprawdę przed nami), rozpasania części kleru, czy informacji o nadużyciach przy odzyskiwaniu od Skarbu Państwa majątku. Kościół jest pogrążony w głębokim relatywizmie.

Continue Reading →

Profanacja i kompromitacja

Często zżymam się na wścibstwo kamer i mikrofonów telewizyjnych, które rejestrują czasem rzeczy intymne, gorszące, żenujące, nadają im medialnie zbyt duże znaczenie, nie adekwatne do interesu społecznego. Dziś jednak dobrze się stało, że wszystkie główne stacje informacyjne zarejestrowały minuta po minucie szopkę, jaka rozegrała się na Krakowskim Przedmieściu. Letnią szopkę na tle drewnianego krzyża.

Ten krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był dziś już tylko niewiele znaczącym rekwizytem. Myliłby się ten. poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji.

Dziś wszyscy, którzy byli obecni w upalne południe przed Pałacem Namiestnikowskim i reprezentowali konkretne instytucje, ponieśli klęskę i się skompromitowali. Funkcjonariusze i urzędnicy odpowiedzialni za porządek nie obronili konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej państwa, która nakazuje usunięcie z przestrzeni publicznej symbolu religijnego, na postawienie którego nie ma zgody wypracowanej w formie konsensus. Kościół katolicki taki konsensus zawarł z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż miał zostać przesunięty w miejsce godne dla niego, do kościelnej nawy. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki – a przede wszystkim skompromitowali Polskę. I Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

Continue Reading →

Ogórek z Krakowskiego Przedmieścia

Polska to szczęśliwy kraj. Nie ma problemów z bezrobociem, z deficytem budżetowym, polskiej służby zdrowia zazdroszczą nam wszyscy, mamy stabilne systemy emerytalne, a problem alkoholizmu, czy przepełnionych więzień rozwiązaliśmy lata temu. Pozostają nam tylko więc utarczki o krzyż.

Sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu jest takim wakacyjnym ogórkiem w polskim stylu. Gdyby do sprawy podejść racjonalnie, to do rozwiązani tego problemy nie trzeba by było żadnych narad, ani żadnego konsensusu, ale prostej decyzji. Z jednej strony decyzji administracyjnej, nakazującej usunięcie krzyża z przestrzeni publicznej i państwowej, z drugiej głos uprawnionego, posiadającego autorytet hierarchy Kościoła katolickiego, który by pouczył wiernych i przypomniał im, czym jest tak naprawdę krzyż. Ale obie instytucje, Państwo i Kościół nie za bardzo potrafią ten swój autorytet pokazywać i wykorzystywać. Stąd media mogły się „posilić” w wakacje quasi poważnym tematem.

Właśnie brak autorytetu, a także kultury demokratycznej pozwolił na to, że od dwóch tygodni pod krzyżem trwają żenujące dyskusje i awantury, a politycy i grupy twórców „ruchów społecznych” mogą sobie z niego robić narzędzie rozgrywki. Dziś doszło do tego nawet, że znany medialny celebryta i manipulator, Jan Pospieszalski zrobił z obrony krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim rozgrywkę z „Gazetą Wyborczą”…

Nie interesuje mnie, czyją własnością jest ten krzyż i jaką funkcję pełnił i pełni teraz. Interesuje mnie za to, jak poszczególne siły nim manipulują. Dla jednych jest to symbol pamięci o Lechu Kaczyńskim, choć przecież zginął on w innym miejscu, a od Warszawy odwrócił się, ponieważ decyzją rodziny (?) spoczął w Krakowie. Dla innych ma być symbolem narodzenie się nowej świadomości Narodu, czego emanacją ma być ponoć Ruch 10 kwietnia. Tylko, że jak się spojrzy za fasadę tego „oddolnego ruchu”, to zobaczymy tam medialne i PR-owskie zaplecze Prawa i Sprawiedliwości, a dodatkowo przyciąga on wszelkiej maści oszołomów. I tak krzyż z symbolu pamięci staje się narzędziem walki, totemem wojennym.

Pamięć o tragicznie zmarłych w katastrofie powinna być uczczona. Tak, również pod Krakowskim Przedmieściu. Jeżeli ten tydzień pomiędzy katastrofą, a pogrzebem pary prezydenckiej był miejscem spotkań Polaków, to warte jest to zapamiętania. Ale nie symbolem DZIELĄCYM Polaków, bo właśnie do tego wojna o krzyż doprowadziła. I dlatego, że choć niektórzy politycy PiS mówią do kamer, że Polska jest państwem katolickim, to jednak polskie państwo jest świeckie.

Azrael

George Carlin 1937 – 2008

Kilka dni temu minęła 2. rocznica śmierci kogoś wyjątkowego – amerykańskiego komika George’a Carlina. Przypomnijmy…

George Carlin o religii

George Carlin – Życie po śmierci

Azrael

Prawdziwa twarz Kościoła?

Kuria watykańska cofnęła karę nałożoną na poznańskiego arcybiskupa – seniora, Juliusza Paetza zakazu sprawowania posługi biskupiej. Została ona nałożona na niego w roku 2002, po ujawnieniu długoletniego molestowania kleryków. W Olsztynie, a później w Poznaniu. Nie mogło się to stać bez wiedzy i aprobaty papieża Benedykta XVI, jak sugeruje to katolicki publicysta, dr Tomasz Terlikowski. Paetz będzie mógł swobodnie celebrować msze, wyświęcać księży, prowadzić posługę kapłańską – i będzie miał niczym nieskrępowany dostęp do kleryków.

Wina Paetza nie budziła wątpliwości, zostało mu udowodnione, potwierdzone wieloma zeznaniami, że wykorzystywał w celach seksualnych kleryków. Arcybiskup do winy nie przyznał się nigdy, nie wyraził żalu i skruchy. Nie zaprzestał walki o odzyskanie swojej pozycji, w czym wspierała go część duchowieństwa i wiernych. Warto również pamiętać, że w tuszowaniu afery na początku tego wieku brał udział ówczesny asystent Jana Pawła II, a obecny metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz.

To zresztą nie wszystkie grzechy poznańskiego biskupa; W znanej książce „Księża wobec bezpieki – na przykładzie archidiecezji krakowskiej” księdza Tadeusza Isakowicz – Zaleskiego, pojawia się jego nazwisko, w kontekście bardzo groźnym. Jest bardzo prawdopodobne, że jego pobyt w Rzymie w latach 70 był wykorzystywany przez wywiad – być może nie tylko polski. Nosił pseudonim “Fermo”. Wewnętrzna komisja historyczna krakowskiej kurii (działająca pod nadzorem kard. Dziwisza…) doszła na podstawie tych samych dokumentów, które były podstawą pracy Isakowicz – Zaleskiego, do innych konkluzji – że ksiądz jest czysty.

Continue Reading →

In vitro znów dzieli

Sprawa zapłodnienia in vitro nie jest w katolickiej Polsce problemem natury medycznej. Nie jest także problemem otwartej dyskusji społecznej, tak jak Polska nie jest otwartym krajem demokracji obywatelskiej, w stylu zachodnim. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się nie w środowiskach lekarskich i naukowych, ale poza nim, wśród polityków i hierarchów kościelnych, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinii tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku obradowała wspólna komisja rządu i Komisji Episkopatu Polski, pod kierownictwem szefa MSWiA Jerzy Millera (konserwatysty, z bloku Jarosława Gowina) i Sławoja Leszka Głódzia. Hierarchowie wyrazili wówczas zniecierpliwienie tym, że projekty o ZAKAZIE stosowania metody in vitro nie weszły pod obrady Sejmu. KEP nie prezentował stanowiska, że jeden z projektów jest lepszy, inny natomiast gorszy – nie, polski Kościół Katolicki prezentuje stanowisko, że państwo polskie, będące w Unii Europejskiej, powinno zakazać całkowicie tej metody leczenia. Biskupi polscy jasno dają znać, że nie chcą, aby in vitro zostało w Polsce uregulowane – i wywierają wpływ na rząd.

Takim wpływem był specjalny dodatek, umieszczony w katolickich gazetach i tygodnikach (w nakładzie ponad 500 tyś. egzemplarzy), gdzie o metodzie in vitro wypowiadali się tacy fachowcy, jak wspomniany arcybiskup Sławoj Głódź, czy przewodniczący KEP, arcybiskup Michalik. In vitro zostało w nim przedstawione z jednej strony jako “medyczny eksperyment”, z drugiej natomiast jako zbrodnia, równa aborcji.

Continue Reading →