
Nominacja Anny Fotygi na szefową Kancelarii Prezydenta spotkała się z powszechną dezaprobatą.
Komentarze są nieprzychylne, uwypuklają cechu Pani Minister, jej brak zdolności prowadzenia dyskusji, padały opinie, że jest nieudolna, słaba merytorycznie, niepotrafiąca wyartykułować swojego zdania, mająca problemy z komunikacją werbalną, a także – problemy z relacjami międzyludzkimi. Że jest wprost autystyczna i zagubiona, jak przysłowiowe dziecko we mgle.
Ale spójrzmy na to inaczej – od strony Lecha Kaczyńskiego. I to nie z punktu widzenia polityka sprawującego urząd państwowy, lecz człowieka.
Funkcja głowy państwa, jaką piastuje… z woli swojego brata, przerasta go. Nie jest stworzony do blichtru, do błyszczenia i nadawania tonu polskiej polityce – i w kraju i zagranicą. I na nic tu zabiegi ministra od wizerunku, Michała Kamińskiego. Lech Kaczyński – parafrazując słynny tekst z filmu „Rejs” – lubi tylko takich ludzi, jakich zna. Zbyt wiele razy się spalił (Kaczmarek, Piłka) aby zaufać innym, którzy do tego mogą mieć inne zdanie – i jeszcze może do tego chcieliby go do tego przekonywać. Poza tym – nie najważniejsze jest działanie samego urzędu prezydenckiego – lecz zasada solidarności i wspierania się braci – Jarosława i Lecha. I to jest taka pewna, osobowościowa cech, bliźniacza cecha, która powoduje taki, a nie inny dobór kadr wokół Prezydenta.
Choć nie wykluczone, że w Lechu Kaczyńskim tkwią i inne uczucia, inne pokłady miłości… do tej pory nie ujawnione. Wprawdzie syndrom „czterdziestki” już dawno za nim, ale może zbliżać się czas szaleństw trzeciego wieku…

Azrael
Zdjęcia:
1. Wojciech Olkuśnik/AG
2. Witold Rozłucki/Reporter





Najnowsze komentarze