Panie Leszku, piszę do Pana list…

Pisząc swój tekst na temat polskiej lewicy (Lewica bez pomysłu, 27 stycznia 2007 r.), nie przypuszczałem nawet, że spotka się on z tak specyficznym zainteresowaniem.

Otóż kilka dni później otrzymałem 2 listy elektroniczne od Pana Leszka Millera, twórcy i byłego szefa SLD, premiera rządu – a obecnie… aż by się chciało napisać – emeryta politycznego – ale nie – szefa i twórcy nowej partii na lewej stronie sceny politycznej – Polskiej Lewicy.
Pan premier napisał w swoich mailach (mam nadzieję, że nie obrazi się za ujawnienie korespondencji – bo dotyczy ona spraw programowych i fundamentalnych);

Szanowny Azraelu, przeczytałem z uwagą twój wpis „Lewica bez pomysłu”. Kiedy
natrafiłem na fragment:
„Czy może pisać o nowej partii Leszka Millera, Polskiej Lewicy, która z
kolei jest formacją nastawioną na promowanie swojego wodza i właściwie poza
jednostronicowymi hasłami nie ma programu? Bo czy może być zaczątkiem
programu stwierdzenie, że „nie powinniśmy się wstydzić czasów PRL”?

pomyślałem, że dobrze będzie przesłać ci kilka rzeczy o większej objętości
niż tylko jedna strona wypełniona hasłami.

i dalej;

[...] jeśli zatem zechce
Pan napisać o przesłanych tekstach będę rad niezmiernie.
Pozdrawiam serdecznie
L.Miller

No cóż – zostałem wywołany do tablicy – więc czas na prośbę i propozycję odpowiedzieć.

Continue Reading →

Lewica bez pomysłu

Pisanie o lewicy polskiej nie jest łatwe, ani przyjemne, ani również twórcze. Bo właściwie – o czym pisać?
Czy pisać o formacji, która werbalnie odwołuje się do etosu lewicowego, a praktycznie jest tylko szczątkami partii władzy Leszka Millera – czyli do SLD? Czy może pisać o nowej partii Leszka Millera, Polskiej Lewicy, która z kolei jest formacją nastawioną na promowanie swojego wodza i właściwie poza jednostronicowymi hasłami nie ma programu? Bo czy może być zaczątkiem programu stwierdzenie, że „nie powinniśmy się wstydzić czasów PRL”?.

Można oczywiście rozpatrywać programy takich partii jak Polskiej Partii Pracy czy Racji PL. Tylko, że nie widać, aby te formacje potrafiły zdobyć się na szersze, niż syndykalistyczne spojrzenie na sprawy społeczne, socjalne i ekonomiczne. Bo niczym innym , jak syndykalizm w czystej postaci, jest strajk w kopalni „Budryk”, sterowany przez związek zawodowy „Sierpień ’80”.

Można oczywiście zachwycać się „świeżością”myśli środowiska „Krytyki politycznej” Sierakowskiego, Gduli i Dunin – ale ja zostawiam to komentatorom konserwatywnym, którzy doskonale wiedzą, że to kółko zainteresowań nie stworzy nigdy poważnego programu politycznego – nie mówiąc o sprawnej organizacji. Zresztą przywódcę w czerwonej koszuli ostatnio więcej interesuje jego nowy program w TVP i zajęcia parateatralne – niż praca organizacyjna.

Continue Reading →

Nieuprawniona krytyka Millera

Ostatnie notowania jedynego ugrupowania sejmowego, które się przyznaje oficjalnie do lewicy – Lewicy i Demokratów – są rzeczywiście zasmucające. Powinny być zasmucające dla wszystkich polityków, niezależnie od opcji politycznej, bo dobra, klarowna opozycja podnosi jakość debaty i powinna być krytykiem działalności rządu. Lewica zawsze też jest wyczulona na sprawy społeczne, mniejszości, socjalne.

W wyborach LiD uzyskał 13% poparcia – obecny sondaż daje tej formacji wyborczej tylko 4%.
Czy to koniec lewicy, przynajmniej w tej formie organizacyjnej? Opinie, jak zwykle są podzielone. Jedni politolodzy twierdzą, że to koniec tej formacji w tym kształcie – inni wskazują na odbitą falę powyborczą, która w dalszym ciągu daje wysoki bonus dla wygranej w wyborach Platformy Obywatelskiej – i trend spadkowy LiD się odwróci.

Do tej pory to prawica miała monopol na spektakularne rozpadanie się i znikanie ze sceny politycznej partii.
Kto dziś pamięta takie nazwy, jak Partia Chrześcijańskich Demokratów, ROP czy KPN? Tylko historycy i niedobitki tamtych formacji, najczęściej funkcjonujący poza polityką w ogóle – lub będący członkami innych ugrupowań. Któż pamięta kogoś takiego, jak Łączkowski, ile razy w ciągu ostatniego roku zostało wymienione w publikatorach nazwisko Mariana Krzaklewskiego, w kontekście spraw bieżących, a nawet „Solidarności”?.

Są tacy, którzy świadomie odeszli od polityki, zajmując się innymi sprawami, biznesem, czy nauką, jak Wiesław Walendziak, czy Zbigniew Bujak.

Continue Reading →

Sojusz robotniczo – chłopski

Miller znalazł swoje miejsce. U boku chłopa, w dodatku – chama i wyrokowca. Miller, który wyszedł z fabryczki w Żyrardowie – zatoczył koło, nie tylko polityczne, ale również – mentalne.

Leszek Miller. Aparatczyk ZSMP i PZPR, działacz starej daty. Za starej, jak na obecne czasy. Nie czas na przypominanie jego niewątpliwych zasług – i jeszcze większych przewin wobec lewicy. Można powiedzieć – miał wszystko – ostał mu się jeno sznur… który mu dynda u szyi.
Ten oszlifowany beton partyjny miał swoje 10 lat, po wybraniu Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta RP. Z partii, która za przyczyną Kwaśniewskiego, zrobił organizację postkomunistyczną, która wprawdzie osiągnęła w 2001 roku sukces – ale nie taki jak oczekiwano. I potem – była już równie pochyła…
Miller zakończył działalność jako wiarygodny polityk… nie teraz, tylko w 2005 roku, kiedy nie wyciągnął wniosków z porażki wyborczej i nie odsunął się – na kilka lat co najmniej. Mógł dalej jeździć z wykładami, mógł prowadzić publicystykę, być mentorem. Miał okazję poczekać na swoją kolej – jak to swego czasu uczynił Waldemar Pawlak, odsunięty na boczny tor.. Tamten wykorzystał ten czas, i stał się najlepiej przygotowanym merytorycznie i intelektualnie politykiem w Polsce.
Idąc na listę Samoobrony – popełnił poważny błąd. Spalił za sobą mosty w SLD definitywnie – i niezależnie, czy wejdzie do Sejmu, czy nie – odsunął się na margines polityczny. Przełożył prywatę, czyli tak naprawdę dość małostkową rywalizację z Olejniczakiem w Łodzi – nad pryncypia. Szermuję także chęcią odegrania się na Zbigniewie Ziobrze – i wykazania się w pracach komisji do spraw wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy – i oczywiście udziału w tym ministra sprawiedliwości. Rozumiem jego motywację, czysto ludzką chęć odegrania się. Ale to nie zwalnia od ważniejszej, też ludzkiej przyzwoitości.
Miller, stając w jednym rzędzie z Wrzodakiem i Lepperem – pokazał, jakim małym człowiekiem i politykiem jest

Miller wzmocnił, oczywiście, Samoobronę – i nieco osłabił koalicję Lewicy i Demokratów. Ale tylko chwilowo, ma to znacznie lokalne. Lepper nie pozwoli na to, aby Miller był twarzą kampanii – za bardzo zagraża to jego pozycji, nadszarpniętej aferami. To będzie tylko chwilowe wahnięcie.

Azrael

  • Facebook