<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - zwykłe pisanie &#187; Niemcy</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/niemcy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Sep 2010 15:53:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Zadania polskiej polityki zagranicznej &#8211; przyczynek</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Dec 2009 18:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3453</guid>
		<description><![CDATA[Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe  kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne jest to, że znajdują one miejsce w debacie. Im większy poziom abstrakcji i oderwania od rzeczywistości, tym mniejsze możliwości przełożenia tego na język praktycznej polityki. Takim przykładem jest pseudonaukowy spór o tym, czy polska polityka powinna być prowadzona w duchu jagiellońskim, czy może piastowskim, ze wszystkimi tego rodzaju odniesieniami do czasów historycznych. Ma to takie znaczenie, jak rozpatrywanie znaczenia bitwy pod Kircholmem na nasze aktualne stosunki ze Sztokholmem&#8230;</p>
<p>Z tym większą przyjemnością wysłuchałem wczoraj opinii, które nie tylko są zbieżne z moimi, ale dodatkowo podbudowane są autorytetem i wiedzą na temat stosunków międzynarodowych. Wczoraj, w tak znienawidzonym przez obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego PKiN odbyła się konferencja,<em> &#8222;Polska w Unii Europejskiej 2009-2014. Wyzwania polityki wewnętrznej i zewnętrznej&#8221;</em>,  zorganizowana przez  Ośrodek Badań nad Przyszłością Collegium Civitas, kierowany przez Edwina Bendyka,  i przez europosła Wojciecha Olejniczaka,  przy współpracy z Centrum Politycznych Analiz. W ramach konferencji odbyły się dwa panele, jeden dotyczący wyzwań polityki wewnętrznej, drugi natomiast wyzwań polityki zewnętrznej dla Polski w Unii Europejskiej 2009-2014. I  właśnie ten drugi panel, w którym udział wzięli Jerzy Szmajdziński &#8211; wicemarszałek Sejmu, Marek Siwiec &#8211; poseł do PE z ramienia SLD i <strong>profesor dr hab.  Wawrzyniec Konarski</strong>, politolog z SWPS i UW, wzbudził moje większe zainteresowanie . A opinie ostatniego panelisty były najciekawszą, przynajmniej dla mnie, wypowiedzią tego spotkania.</p>
<p><span id="more-3453"></span>Profesor Konarski zwrócił uwagę na kilka zagadnień;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Brak merytorycznej i kompetencyjnej &#8222;specjalizacji&#8221; naszego kraju w ramach UE. Mówienie o naszej wyjątkowej roli w polityce wschodniej UE jest pustym hasłem, podobnie, jak partnerstwo polsko-brytyjskie, jako uzupełnienie mitycznego sojuszu z USA. Dowodem na naszą słabą pozycję w relacjach z UE jest brak reakcji UE na budowę gazociągu Nord Stream.<br />
2. Mit strategicznego partnerstwa z USA, wbrew jakimkolwiek przesłankom, zarówno wojskowym, jak i biznesowym.<br />
3. Mitologizowanie historycznie osadzonych aspektów polityki zagranicznej, przede wszystkim proamerykanizmu i antyrosyjskości.<br />
4. Policentryczność, a także brak umiejętności promocji polskich wartości i akcentowania naszego wkładu w dziedzictwo kulturowe, polityczne i gospodarcze Europy.</p>
<p>To tylko najważniejsze aspekty naszej, polskiej, nieumiejętności realnego spojrzenia na zagadnienia polityczne.</p>
<p>Profesor Konarski  najważniejsze zadania w ramach działalności w UE sformułował w sposób następujący;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Zmiana zadań, roli i profilu polskiego uczestnictwa w misjach stabilizacyjnych w w rejonach objętych konfliktami zbrojnymi i katastrofami humanitarnymi, z trybu wojskowego na cywilny.<br />
2. Opracowanie programu działań w kierunku wzmocnienia pozytywnego wizerunku Polski w krajach i społeczeństwach UE. Tu Konarski podał jako przykład negatywny stereotyp o polskich obozach koncentracyjnych.<br />
3. Znalezienie wyróżnika dla Polski, konkretnej specjalizacji, opartej na czynnikach merytorycznych.<br />
4. Wykorzystanie doświadczeń innych państw, w sferach takich jak wyzwania etnoregionalistyczne i migracyjne, jako nieuchronnie nadchodzące.</p>
<p>Profesor rozwinął w krótkiej, acz skondensowanej wypowiedzi te zagadnienia i problemy, przypominając w kontekście naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi regułę Palmestrona, mówiącą o stałych interesach i zmiennych sojuszach, a także racjonalną i realistyczną zasadę byłego prezydenta Finlandii, Urho Kalevy Kekkonena, że przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko. Przypomniał o całym ciągu porażek w naszych relacjach z USA, poczynając od wiz, na Afganistanie kończąc. Tu stwierdził, że nasze zaangażowanie w Afganistanie (wcześniej w Iraku) nie było wcale spłacaniem naszego długu za pomoc nam udzielaną, a raczej wpisaniem się w imperialną politykę USA i Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Dla mnie jednak najważniejsze było to, co od dłuższego czasu sam promuję; Profesor Konarski również uważa, że nasze relacje z Niemcami i Rosją są na najbliższe ( a i dalsze&#8230;) lata kluczowe. Historyczne obciążenia powinny się zużyć, a tkanki społeczne, polityczne i gospodarcze powinny się zacząć przenikać. Nie tylko na poziomie formalnym i elit, ale przede wszystkim na poziomie społeczeństw. To odpowiada mojemu wielowątkowemu pomysłowi ścisłego powiązania Rosji z Unią Europejską, a dodatkowo zbudowania osi pomiędzy Moskwą, Warszawą i Berlinem. To jest poważna i realna alternatywa dla tak zwanej polityki wschodniej, wobec Ukrainy i Gruzji, która zakończyła się totalną porażką.</p>
<p>Na zakończenie profesor Wawrzyniec Konarski stwierdził, że polska polityka zagraniczna powinna się wyzbyć recydywistycznych tradycji i serwilizmu (głównie wobec USA), i rozwiązań ekstremalnych, a powinna być bardziej realistyczna, a nie romantycznie nawiedzona. I przede wszystkim powinna być polityką państwową, a nie partyjną i ideologiczną.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Berlin Berlinem, a prezydent u górali&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 12:15:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3333</guid>
		<description><![CDATA[Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat. Niemcy pokazali, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat.<br />
Niemcy pokazali, jak się obchodzi tego rodzaju rocznice i jakie z tego wyciąga się profity dla wizerunku kraju. Mało osób w Polsce zapewne wie, że data 9 listopada ma znaczenie dla Niemców podwójne. Nie jest to tylko symboliczna rocznica zjednoczenia BRD i DDR, ale również rocznica jednego z wielu dni hańby niemieckiej &#8211; Nocy Kryształowej (Kristallnacht) z roku 1938, wstydliwego dnia pogromów i mordów Żydów. Dlatego ten dzień nie będzie nigdy świętem narodowym&#8230; ale polityczna narracja pozwoliła na przykrycie tamtych wstydliwych czasów.</p>
<p>Niemcy, w dalszym ciągu podzieleni co do efektów zjednoczenia, na zewnątrz pokazują jedność. Jedność narodową i poczucie tożsamości &#8211; także europejskiej. I ile by Polacy nie przypominali, że obalanie komunizmu zaczęło się w Polsce (czego nikt nie neguje), to jednak wszyscy pamiętają, że kulminacja nastąpiła w Berlinie. Lech Wałęsa i &#8222;Solidarność&#8221; zostaną ważnymi elementami tego procesu, ale symbolem jest właśnie Mur w Berlinie.</p>
<p><span id="more-3333"></span>To co wiedzieliśmy na ekranach telewizyjnych, jest dysonansem do tego, co odbyło się w Polsce kilka miesięcy temu, przy obchodach rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku. Polskie &#8222;elity&#8221; polityczne robiły przez lata wszystko, by zdezawuować znaczenie i rolę Okrągłego Stołu, Lecha Wałęsy. Ale w Berlinie mówiono o tym, to Angela Merkel i amerykańska sekretarz stanu, Hilary Clinton, przypomniały o polskim wkładzie w obalaniu komunizmu.<br />
Polskie obchody rocznicy 4 czerwca były na tle niemieckich obchodów 20. rocznicy obalenia muru tylko namiastką święta. Słuszne są opinie, że w sprawie umiejętności budowania i podkreślania symboliki naszego udziału w obaleniu komunizmu, przegrywamy, nie tylko z Niemcami, ale nawet z.. Michaiłem Gorbaczowem.</p>
<p>W dniu wczorajszym dał się zauważyć, że mało miejsca poświęcono Unii Europejskiej i integracji państw i społeczeństw Europy. To było wyraźnie zaakcentowanie spraw związanych z obaleniem komunizmu i odtworzeniem jedności niemieckiej. To wyraźny znak, że stolica polityczna Europy nie jest tylko w Brukseli, ale że również Niemcy chcą sprawować patronat nad Europą.</p>
<p>Na koniec jeszcze jedna dygresja polska.</p>
<p>Polski prezydent nie pojechał do Berlina &#8211; wolał zagościć w powiatowym Nowym Sączu i tam odbierać czołobitne hołdy górali (honorowe obywatelstwo miasta). Pomiędzy bajki należy włożyć tłumaczenie, że takie były ustalenia z premierem Donaldem Tuskiem. Prawdziwym powodem absencji prezydenta pod Bramą Brandenburską było to, że jednym z bohaterów uroczystości i święta był Lech Wałęsa. Nie do zniesienia dla wybujałego ego Kaczyńskiego byłoby wysłuchiwanie na żywo hołdów i honorów wobec przywódcy &#8222;Solidarności&#8221;&#8230;<br />
Lech Kaczyński zapewne był zaproszony, ale na szczęście sam zrozumiał, że w Europie nie ma już czego szukać &#8211; dla przywódców europejskich nie jest już żadnym partnerem.</p>
<p>Azrael<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Felieton ukazał się na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/177687/Berlin-Berlinem-a-prezydent-u-gorali/" target="_blank"><strong>Wprost.pl</strong></a></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 1989 &#8211; rok demokracji</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 13:57:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3331</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli się przejrzy kalendarium roku 1989, to można zauważyć, ze był to rzeczywiście rok. gdzie demokracja budziła się do życia na nowo. Nie tylko w zresztą w Europie. Pamiętamy krwawe wydarzenia na Placu Niebańskiego Spokoju w Pekinie, w Polsce nie odbiły się one tak szerokim echem, ponieważ dla nas ważniejsze były wybory czerwcowe. Na początku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jeżeli się przejrzy kalendarium roku 1989, to można zauważyć, ze był to rzeczywiście rok. gdzie demokracja budziła  się do życia na nowo. Nie tylko w zresztą w Europie.<br />
Pamiętamy krwawe wydarzenia na Placu Niebańskiego Spokoju w Pekinie, w Polsce nie odbiły się one tak szerokim echem, ponieważ dla nas ważniejsze były wybory czerwcowe. Na początku tego roku w Paragwaju został obalony dyktator, Alfredo Stroessner, pobratymca Pinocheta. Ale rzeczywiście &#8211; Europa była centrum Świata w tamtym roku.</p>
<p>Polacy przypominają, że zaczęło się to u nas, w Polsce, od rozmów Okrągłego Stołu i wyborów do parlamentu w czerwcu, a w rzeczywistości zaczęło się w sierpniu roku 1980, do &#8222;Solidarności&#8221;. A  może i wcześniej, kiedy Karol Wojtyła został papieżem. Wszystko to jest oczywiście prawdą, ale prawdą cząstkową. I tak jak Mur Berliński inaczej wyglądał ze strony zachodniej i wschodniej, tak samo oceny różnych nacji, polityków i komentatorów, co do tego, kto i w jakim stopniu przyczynił się do upadku muru dzielącego totalitaryzm od demokracji, są różne. Jedni stawiają na pierwszym planie rolę Watykanu i antykomunistycznego papieża, który miał inspirować Ronalda Reagana, inni wskazują, że to właśnie amerykański prezydent był mocą sprawczą wpierania opozycji demokratycznej &#8211; a przede wszystkim &#8211; wykończył ekonomicznie Związek Radziecki. Nikt także nie zaprzecza, że gdyby nie to, że w ZSRR zaczął rządzić Gorbaczow, ze swoją pierestrojką i głasnostią, to sprawy mogłyby się potoczyć inaczej. A jak mogłyby &#8211; to pamiętamy z węgierskiego października roku 1956, a namiastkę mieliśmy w grudniu tegoż 1989 roku w Rumunii.</p>
<p>Niemcy jednak sami obalili mur, we własnym interesie narodowym. Już od października 1989 roku, od ostatniej wizyty Michaiła Gorbaczowa w DDR, i od manifestacji w Lipsku, gdzie ponad 70. tysięcy Niemców przemaszerowało przez miasto (dokładnie miesiąc przez symboliczną datą obalenia Muru), wiadomo było, że to najbardziej inwigilowane i zastraszane społeczeństwo obudziło się. Potem okazało się, że aparat partyjny SED i służb bezpieczeństwa, bez radzieckiego wsparcia, oddał pole bez walki.  Próba, która miała być wentylem dla niezadowolenie społeczeństwa, zakończyła się przekłuciem balonu &#8211; Niemcy w rok później stały się jednym państwem. Guenther Schabowski, który &#8222;otworzył&#8221; mur, nie był demokratą &#8211; był nieudolnym komunistycznym aparatczykiem. I plan modernizacji enerdowskiego wersji realnego socjalizmu, zakończył się wprowadzeniem demokracji. I tak właśnie swój byt zakończyła w Niemczech marksistowska dialektyka, ponieważ okazało się, że nie ma żadnych sprzeczności, jest tylko jeden kierunek &#8211; demokratyzacja. Moskwa doszła do tego dopiero dwa lata później.</p>
<p>9 listopada jest jednak dniem najważniejszym w procesie demokratyzacji i łączenia Europy. To data symboliczna, bo w tym dniu nie tylko połączyli się Niemcy, ale zaczął się prawdziwy proces integracji europejskiej. To święto całe Europy.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na Radka Sikorskiego?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 12:19:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3315</guid>
		<description><![CDATA[Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel była podejmowana nie tylko jako przywódca polityczny Niemiec, ale również jako przywódca Europy. I tak właśnie w pamięci Amerykanów to dzień 9 listopada 1989 roku, rocznica upadku Muru Berlińskiego, będzie dniem obalenia komunizmu&#8230;<br />
Trudno uznać wizytę polskiego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego za udaną, jeżeli się uzna, że najważniejszy punkt wyjazdu nie został zrealizowany, a do tego stało się to w sposób, który trudno nie uznać za afront. Sikorski w trakcie trzydniowego pobytu w Waszyngtonie odbył kilka ważnych spotkań, m. in. z Johnem Kerrym, wpływowym politykiem Demokratów i szefem komisji spraw zagranicznych Senatu, czy generałem Jamesem Jonesem, doradcą Baracka Obamy od spraw bezpieczeństwa. Odbyło się też kilka ważnych dyskusji i spotkań, jako to w instytucie Brookings, poświęcone Partnerstwu Wschodniemu, czy spotkaniu z szeroką grupą amerykańskich kongresmenów.</p>
<p>Ważne te spotkania jednak tracą na blasku i znaczeniu w zderzeniu z tym, jak Sikorski został potraktowany przez swojego partnera, sekretarz stanu, Hilary Clinton. Polski szef MSZ pojechał do Stanów Zjednoczonych głównie po to, aby potwierdzić, że kurtuazyjna i turystyczna wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Johna Bidena w Polsce jest początkiem paktu o partnerstwie strategicznym obu państw. Okazało się jednak, że Clinton wybrała spotkanie w Maroku z egipskim prezydentem, Hosni Mubarakiem, nad kilkadziesiąt minut rozmowy z szefem polskiego MSZ&#8230; Dialog strategiczny pomiędzy Polską i USA nie został podjęty&#8230;</p>
<p><span id="more-3315"></span></p>
<p>Nie jest to przypadek;, w polityce na tym szczeblu nie ma przypadków, a każde tego rodzaju wydarzenie należy traktować jako wyraźny znak dyplomatyczny. Począwszy od rocznicy wybuchu II wojny światowej, na którą Amerykanie przysłali &#8222;rezerwowy skład&#8221; polityków, poprzez brutalne przekreślenie nadziei polskich sfer politycznych na szybką realizację tarczy antyrakietowej i wspomnianą kurtuazyjną &#8211; i bez znaczenia wizytę Bidena, aż do odwołania spotkania Clinton &#8211; Sikorski &#8211; wszystko to pokazuje, że Polska nie jest żadnym wyjątkowym partnerem, a wręcz została zepchnięta na peryferia amerykańskiej polityki zagranicznej. Przyczyn jest wiele, ale jedną z nich, czego się nie zapomina, był list przywódców państwa naszego regionu do administracji prezydenta Baracka Obamy.</p>
<p>Ten sławetny list emerytowanych polityków, znaczących postaci, ale wieku minionego, skierowany do Baracka Obamy, został odczytany nie tylko jako pouczenie i pretensje, ale również jako wezwanie do swoistej nowej zimnej wojny z Rosją. List ten pokazał, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć – peryferyjnymi. Nie było trudne do odkrycia, że inicjatorami tego dzieła byli polscy politycy – właśnie Radosław Sikorski i Adam Rotfeld, przy wydatnej pomocy Rona Asmusa &#8211; który jest również w tej chwili politykiem marginalnym w polityce amerykańskiej. I dlatego i Obama i jego wysokiej rangi urzędnicy omijają nasz kraj i naszych polityków z daleka&#8230; Warto również wspomnieć, że tak hołubiony i podziwiany w Polsce politolog amerykański, Zbigniew Brzeziński, ma mniej, niż ograniczony wpływ na amerykańską politykę zagraniczną i relacje z Polską.</p>
<p>Na drugim biegunie mamy Angelę Merkel i Niemcy. To była już druga wizyta niemieckiej kanclerz w Stanach Zjednoczonych, napięte niegdyś relacje z Barackiem Obamą zostały zamienione w szczerą sympatię. Niemcy to teraz najważniejszy partner polityczny Amerykanów w Europie, a Merkel uznawana jest za najsilniejszego i najważniejszego przywódcę europejskiego.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest w wielkim impasie, nie liczą się z nią ani zza Atlantykiem, nasza pozycja w Unii Europejskiej jest również słaba. Polska, która powinna rozdawać karty polityczne w swoim regionie, nadawać ton polityki unijnej wobec Rosji, być w kolegium 6. najważniejszych państw całej Unii Europejskiej, a także w strukturach G-20 &#8211; jest na marginesie politycznym. Jest to w dużym stopniu również wina obecnego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego. Warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na jego odwołanie. Cieszy się on wprawdzie wysokimi notowaniami &#8211; ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej – powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.</p>
<p>Wydaje się, że rola Sikorskiego w polskiej polityce zagranicznej i tym rządzie się wypełniła. Pytanie pozostaje otwarte, kto go może zastąpić.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton ukazał się na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/177207/Czas-na-Radka-Sikorskiego/" target="_blank"> Wprost.pl </a></strong></em></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong> </strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biden w Polsce &#8211; rzeczy ważne i mniej ważne</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:59:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3295</guid>
		<description><![CDATA[Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie. Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas. Przyjazd Bidena miała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie.</p>
<p>Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas.</p>
<p>Przyjazd Bidena miała znaczenie czysto wizerunkowe, to taka polityka gestów wobec Polski (i Czech). Zabranie Polakom zabawki, pod nazwą tarcza antyrakietowa, mogło w naszym kraju wzbudzić falę antyamerykanizmu, gdyby nie to, że Polacy do tarczy byli raczej negatywnie nastawieni. Poza tym Polacy, poza chronicznym euroentuzjazmem i równie chroniczną antyrosyjskością, nie interesują się polityką zagraniczną. Amerykańska administracja zaproponowała nam w zamian za rakiety stacjonarne uczestnictwo w nowym projekcie, ruchomej tarczy, opartej o rakiety na okrętach wojennych i o mobilne systemy radarowe. System ma być gotowy w 2018 roku. To termin poza dwie kadencje obecnej administracji, a do tego nie wiadomo, jak on ma w zasadzie wyglądać i gdzie jest w tym polskie miejsce i interes.</p>
<p>Wyraźnie sobie za to należy powiedzieć, jaki jest polityczny podtekst tego rodzaju propozycji; Otóż relacje USA z Polską w dziedzinie systemów militarnych są implikowane relacjami z NATO, a przede wszystkim z Rosją. Stosunki amerykańsko-rosyjskie weszły w fazę nawet już nie normalizacji, ale przyjaźni. To sygnał dla Polski bardziej niż wymowny. Polska, jako kraj graniczny UE i NATO (i długo tak pozostanie), ma znaczenie dla Stanów Zjednoczonych tylko jako jeden z elementów układu z Rosją. Amerykanie nie podejmą żadnej inicjatywy bez porozumienia z Kremlem. Było to już jasne po letniej wizycie prezydenta Obamy w Moskwie.</p>
<p><span id="more-3295"></span>Warto też zauważyć, że stare relacje Stanów Zjednoczonych i Europy uległy radykalnym zmianom. Amerykanie zupełnie świadomie odeszli od polityki atlantyckiej, gdzie kontakty z Europą były dla nich najważniejsze. Dla nich nie Unia Europejska i NATO są najważniejsze, lecz kontakty z Dalekim Wschodem. I z tego wynika również na niższym poziomie agregacji relacji politycznych z Polską to, że nie jesteśmy (i nigdy nie byliśmy) żadnym partnerem strategicznym USA w Europie i regionie. Jak bardzo się myliliśmy co do naszej pozycji, pokazuje choćby to, że niemal równocześnie z wycofaniem Amerykanów z instalacji rakiet w Polsce, zapadła decyzja o budowie amerykańskich baz w Rumunii i Bułgarii.</p>
<p>Żenujące było zachowanie się polskich polityków po wizycie Bidena w Polsce; Zamiast wyraźnego stwierdzenie, że teraz jest właśnie najwyższy czas, aby podsumować i zweryfikować kilkunastoletnią politykę Polski wobec USA, zachowanie polskiego rządu i polityków z Kancelarii Prezydenta przypominało kibicowskie &#8222;Polacy &#8211; nic się nie stało&#8221;. A jednak się stało, ponieważ polska polityka serwilizmu wobec USA, polskiej nadgorliwości (Irak, Afganistan, tarcza antyrakietowa, zakup F-16), zabarwiona polską megalomanią (urojone partnerstwo strategiczne), przyniosła naszemu krajowi w rezultacie więcej szkód, niż korzyści. W relacjach z Unią Europejską, i przede wszystkim w relacjach z Rosją. Iluzja partnerstwa militarnego, opartego o kilkadziesiąt samolotów i kilka wyrzutni rakiet balistycznych była żałosna.</p>
<p>To co się stało w relacjach z USA powinno natychmiast być podstawą do weryfikacji naszych zadań w Afganistanie. Jest rzeczą niedopuszczalną, że amerykański ambasador w Polsce, Lee Fanstein, informuje w wywiadzie telewizyjnym, że Polska już zdecydowała się na zwiększenie swojego kontyngentu w Afganistanie. Polska, działając w ramach kontyngentu natowskiego, nie ma niestety, własnej polityki i własnego zdania co do uczestnictwa sojuszu i naszego kraju w tym przedsięwzięciu. Wojna w Afganistanie jest coraz bardziej skomplikowana, Amerykanie i wojska natowskie jak widać to wyraźnie, są spychane do defensywy. Jeżeli dodamy do tego błędy administracji amerykańskiej wobec poszczególnych grup etnicznych w tym kraju (faworyzowanie Tadżyków, kosztem Pasztunów), to może się to zakończyć już nawet nie długą okupacją, ale militarną i nieodwracalną klęską polityczną. Polska, po pierwsze powinna zająć stanowcze stanowisko polityczne w tej sprawie &#8211; i zmusić struktury polityczne NATO, bez oglądania się na USA, do opracowania planu politycznego rozwiązania problemu afgańskiego, po drugie &#8211; powinna opracować własny plan wyjścia z tego kraju &#8211; w perspektywie co najwyżej 2. lat.</p>
<p>Przed polską dyplomacją stoi obecnie zadanie zbudowania relacji partnerstwa, a nawet przyjaźni z naszymi sąsiadami &#8211; Niemcami i Rosją. Tak, właśnie zbudowania osi paneuropejskiej, zaczynającej się w Moskwie, prowadzącej przez Warszawę, Berlin i Paryż do Brukseli to zadanie polskiej dyplomacji.  Do tego konieczne jest także zaakcentowanie naszej pozycji regionalnej w tej części Europy. Słynne Partnerstwo Wschodnie jest tak naprawdę tylko namiastką tego, co Polska ma do zrobienia w relacjach krajami bałtyckimi, naszymi południowymi sąsiadami, może z Ukrainą (którą uważam na wiele lat straconą dla Unii, a być może również podzieloną na dwie części). O tym w następnym artykule.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejna rocznica</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/kolejna-rocznica/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/kolejna-rocznica/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 10:08:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3179</guid>
		<description><![CDATA[Pisanie o kolejnych polskich rocznicach jest sprawą bolesną, bo jest to z reguły wspominanie polskich klęsk. Jeżeli piszemy o Konstytucji 3 Maja &#8211; to zaraz potem musimy wspomnieć o Targowicy i Trzecim Rozbiorze Rzeczpospolitej. Pisząc o bitwie pod Racławicami i insurekcji kościuszkowskiej, nie możemy zapomnieć, że potem były Maciejowice, a sam Kościuszko okazał się człowiekiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Pisanie o kolejnych polskich rocznicach jest sprawą bolesną, bo jest to z reguły wspominanie polskich klęsk. Jeżeli piszemy o Konstytucji 3 Maja &#8211; to zaraz potem musimy wspomnieć o Targowicy i Trzecim Rozbiorze Rzeczpospolitej. Pisząc o bitwie pod Racławicami i insurekcji kościuszkowskiej, nie możemy zapomnieć, że potem były Maciejowice, a sam Kościuszko okazał się człowiekiem słabym. A wspominając 11 listopada 1918 roku, nie możemy zapomnieć, że Polska w 21. lat później rozpadła się jak domek z kart&#8230; nie tylko w wyniku działań agresorów, ale również w wyniku słabości państwa i jej przywódców. Rocznica Powstania Warszawskiego to wspomnienie śmierci, tragedii i zniszczenia &#8211; za które są winni też sami Polacy. Dlatego rocznice w Polsce są bolesne, bo nawet Bitwa pod Grunwaldem nie została &#8222;wygrana&#8221; do końca&#8230;</p>
<p>Nikt przytomny i uczciwy nie może nie przyznać, że wkroczenie, aneksja i agresja sowiecka w dniu 17. września 1939 roku podyktowana była chęcią obrony interesów i bezpieczeństwa Ukraińców i Białorusinów, oraz chęci odsunięcia wojny od Rosji, przez Stalina. Geneza wejścia Armii Czerwonej i zajęcia połowy terytorium II Rzeczpospolitej wynikała w krótkiej perspektywie z paku Ribbentrop- Mołotow, w dłuższej &#8211; z imperialnych planów Stalina, z planów &#8222;eksportu rewolucji, wejście do Europy. Stalin nie wydłużał drogi z granicy ZSRR do Moskwy &#8211; 0n skracał drogę swoich wojsk do Berlina i Paryża. Zostało to potwierdzone poważnymi badaniami historyków i naukowców, także rosyjskich i tylko ci, dla których historia jest narzędziem propagandy (polityka historyczna?) mogą twierdzić coś innego.</p>
<p>Historia i pamięć powinna jest elementem polityki. Nie może być jednak elementem propagandy i instrumentarium, wykorzystywanym doraźnie. Dlatego wykorzystywanie przez polskich polityków sprawy mordu katyńskiego, zrobienie ze słowa &#8222;ludobójstwo&#8221; karczemnej awantury sejmowej i medialnej, jest czymś zupełnie niepojętym. To, co się działo w polskim Sejmie, nie można określić innymi słowami, niż taniec na grobach pomordowanych oficerów Wojska Polskiego, KOP i Policji Państwowej. I nie są temu winni Rosjanie, Kreml, Putin&#8230; to polscy politycy sami sprokurowali tę awanturę. Kładzie się ona cieniem na uroczystościach wspomnieniowych.</p>
<p>Dlatego też ważniejsze od tego, co powie dziś Lech Kaczyński, premier Donald Tusk i inni politycy, jest to, jak pamięć września 1939 zostanie wykorzystana do budowy relacji z Rosją, a także z Niemcami. Jeżeli zostanie wykorzystana jako narzędzie walki politycznej &#8211; stoimy na pozycji przegranych; Jeżeli uda nam się przekonać NASZYCH SĄSIADÓW do zastanowienia się na wspólną przeszłością &#8211; możemy i my i Rosjanie i Niemcy na tym wygrać. Tak, jest to trudne, ze względu na obecną władzę na Kremlu, jej ciągoty imperialne i wielkoruskie, ale tylko tędy jest droga.</p>
<p>Szkoda, że rocznica Września 1939 roku nie jest również refleksją nad tym, dlaczego właściwie Polska 1939 roku tak szybko się poddała. Dlaczego na przykład w dniu 17. września na terytoriach zajętych przez sowiecką armię było aż 400.000 polskich żołnierzy i oficerów, tak brakujących w walkach z Niemcami? Jakie były motywacje Śmigłego-Rydza, który wydał rozkaz nie walczenia z Armią Czerwoną? Dlaczego polski rząd, prezydent Mościcki, wódz naczelny,  opuścili Warszawę w nocy z 6. na 7. września., a potem uciekli przez Zaleszczyki? A kardynał Hlond uczynił to już 14. września, przekraczając granicę i uciekając do Rzymu&#8230; Czy może gdyby został z wiernymi, to Niemcy ze względu na relacje z Watykanem inaczej by traktowali Polaków?  To są również pytania, na które Polacy sobie jeszcze do końca nie odpowiedzieli&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/kolejna-rocznica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>List polityczny i polityka historyczna</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 11:28:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3114</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności. Dobrze, że Władimir Putin przyjął zaproszenie i przyjeżdża [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności.</p>
<p>Dobrze, że Władimir Putin przyjął zaproszenie i przyjeżdża do polski na obchody 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Jest to gest dużo ważniejszy, niż hucpa historyczno-polityczna, jak się rozgrywa w Moskwie. Nie sądzę oczywiście, że będzie to nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich, bo Rosja nie czuje potrzeby hołubienia Polski, jej pamięci i jej martyrologii. Taka jest brutalna prawda, możemy się na nią oburzać &#8211; ale nie możemy z tym nic indywidualnie zrobić. Jeżeli sądzimy, że Putin po raz kolejny (po Jelcynie) ukorzy się za Katyń, Miednoje i wywózki Kresowian na Syberię &#8211; to mylimy się grubo. Polityka historyczna Rosji tego nie przewiduje.</p>
<p>Czy nam się to podoba, czy nie, każdy naród ma swoje niezbywalne prawo kształtowania swojej historiografii w sposób taki, jak uważa za stosowne. My natomiast mamy prawo do krytykowania takiego, a nie innego podejścia do historii, jeżeli jest ona wspólna, ale nasze możliwości oddziaływania są znikome. I tak, Niemcy, rozliczając się z nazizmem, nie chcą zapominać o losach swoich obywateli, z Prus Wschodnich, Pomorza, czy Sudetów. Możemy się na to zżymać, ale Angela Merkel nie może, nie tylko z powodów politycznych, wyrzucić pamięci o milionach potomków Niemców z terenów, które były kiedyś dla nich terenami rodzinnymi. I nic tu nie ma do tego odpowiedzialność narodu za II WŚ. Losy indywidualne Niemców są równie tragiczne, jak innych wypędzonych. Polska straciła legitymację do protestu przeciwko &#8222;Widocznemu Znakowi&#8221;, wycofując się z tego projektu.</p>
<p>Polska natomiast dopiero teraz, po 20. latach niepodległości przypomina sobie o Polakach zamordowanych na Wołyniu, we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej. Dlaczego dopiero teraz? Dlatego, że przez te lata prowadziliśmy politykę historyczną, polegającą na wymuszonej anty rosyjskością przyjaźnią z Ukrainą. Zaowocowało to tym, że w Polsce nie ma muzeum Kresów Wschodnich, polski Kościół Katolicki nie upomina się o pamięć o pomordowanych, a Ukraina w dużym stopniu buduje swoją tożsamość narodową na nacjonalistycznej legendzie OUN/UPA. I czy mamy na to wpływ? Nie, możemy się tylko czerwienić za to, że &#8222;zapomnieliśmy&#8221; w oficjalnej polityce o wymordowanych Polakach&#8230; ale również nie pamiętamy, że polityka II RP wobec Ukraińców też nie była pozbawiona elementów dyskryminacji&#8230;</p>
<p><span id="more-3114"></span></p>
<p>Putin przyjechał do Polski po to, aby przyznać, że wojna zaczęła się w Polsce 1. września 1939 roku, że układ Ribbentrop-Mołotow był zły, że Katyń był zbrodnią&#8230; i że rosyjska polityka historyczna nie zgodzi się na rozgrywanie tych spraw w sposób polityczny. Doktryna polityczna Rosji nie przyjmuje do wiadomości tego, że przyznanie się do zbrodni i do współpracy z Hitlerem oznacza jakieś specjalne warunki dla państwa dotkniętych tym układem. Co to, to nie. Jest to swoista gruba kreska, która władze Rosji chcą odkreślić lata stalinizmu od współczesności.</p>
<p>Putin przedstawia własną wersję wydarzeń II WŚ i tego, jak do nie doszło. Powołuje się na Traktat Monachijski, na Anschluss Austrii, nawet wspomina o Traktacie Wersalskim. Czy słusznie? Jeżeli założymy, że ma być to usprawiedliwienie tego, co się stało 23 sierpnia 1939 roku &#8211; to tak. Z naszego punktu widzenie, jeżeli się temu przyjrzymy uważnie i racjonalnie do tego podejdziemy &#8211; nie ma to znaczenia. Tak, jak się okazało już po kilku dniach września &#8217;39, że nasze traktaty z Francją i Anglią też są martwe, tak samo, jak się okazało, że Monte Cassino było pięknym, pustym gestem polskiego żołnierza, o czym zadecydowano w Jałcie&#8230;</p>
<p>Możemy oczywiście żądać od władz Kremla przyznania się oficjalnie do katyńskiego ludobójstwa, tylko, czy na pewno ważniejsza jest rosyjska ekspiacja, czy nasza pamięć o pomordowanych? Jeżeli to pierwsze, to bądźmy konsekwentni i żądajmy tego samego od Ukraińców&#8230;</p>
<p>Rosyjski premier przyjeżdża do Polski oczywiście głównie po to, aby zaznaczyć swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Przez sprytną propagandę ostatnich kilkunastu dni to on może stać się centralną postacią obchodów rocznicowych. Bardzo będą się musieli starać Lech Kaczyński i Donald Tusk, aby rocznica nie stała się spektaklem jednego aktora, a przede wszystkim &#8211; żeby nie stała się miejscem politycznych potyczek, lecz miejscem pamięci śmierci wszystkich poległych w trakcie II Wojny Światowej. Nie można zapomnieć, że impreza na Westerplatte nie jest imprezą tylko dla Polaków.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kieszonkowa Steinbach</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/03/06/kieszonkowa-steinbach/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/03/06/kieszonkowa-steinbach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Mar 2009 10:33:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2468</guid>
		<description><![CDATA[Takich posłanek i senatorek, jak Dorota Arciszewska-Mielewczyk nie ma zbyt wiele. Dość przystojna, dość niezależna (jak na standardy Prawa i Sprawiedliwości, oczywiście), a do tego dobrze sytuowana. Jej mąż, Krzysztof Mielewczyk, biznesmen z nie dość jasną (ale nie kryminalną) przeszłością, jest uznawany za jej cicerone i twórcę jej kariery politycznej. Jeszcze, kiedy byli narzeczeństwem, &#8222;król [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Takich posłanek i senatorek, jak  Dorota Arciszewska-Mielewczyk nie ma zbyt wiele. Dość przystojna, dość niezależna (jak na standardy Prawa i Sprawiedliwości, oczywiście), a do tego dobrze sytuowana. Jej mąż, Krzysztof Mielewczyk, biznesmen z nie dość jasną (ale nie kryminalną) przeszłością, jest uznawany za jej cicerone i twórcę jej kariery politycznej. Jeszcze, kiedy byli narzeczeństwem, &#8222;król puchu i pierza&#8221; z Pomorza finansował jej działalność.</p>
<p>Jak wielu polityków &#8222;zawodowych&#8221; Arciszewska &#8211; Mielewczyk przeszła prze kilka partii i formacji wyborczych, poczynając od KPN Moczulskiego, AWS, Platformę Obywatelską (a wcześniej KLD), na PiS kończąc. Od 2004 roku jest członkiem tej partii, już drugą kadencję sprawując mandat senatora.</p>
<p>Powiernictwo Polskie zostało założone w roku 2005. Do tego czasu pani senator nie zajmowała się problemem Polaków na obczyźnie, polskich reemigrantów, czy obroną polskich ziem przed Germanami. Bardziej była znana jako polityk lokalny. Nie zajmowała się również Polakami przesiedlonymi z Kresów i ich problemami natury finansowej. Teraz jej  organizacja zajmuje się interesami Polski i Polaków w sposób bardzo wąski, żeby nie powiedzieć &#8211; punktowy.</p>
<p><span id="more-2468"></span>Powiernictwo Polskie  zajmowało się do tej pory głównie, żeby nie powiedzieć &#8211; jedynie &#8211; panią Eryką Steinbach i jej pomysłami. Toczyło walkę, głównie słowną i ulotkową z pomysłem BvD (Związku Wypędzonych), powołania projektu upamiętniającego wypędzenie (albo przesiedlenie, jak kto woli) Niemców z terenów zachodniej Polski i Mazur. &#8222;Widocznego Znaku&#8221;. Walka, która tak naprawdę nie przyniosła Polsce specjalnych sukcesów, poza czasową nieobecnością Steinbach w fundacji &#8222;Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie&#8221; zarządzającej muzeum. Dzięki jej działalności Erika Steinbach stała się popularniejsza w samych Niemczech, zyskała nieproporcjonalną popularność w Polsce. A pani senator, przy pomocy swojego stowarzyszenia uzyskała równie nieproporcjonalną i nieuzasadnioną popularność w Polsce.  Co po stronie strat? Utrącenie kandydatury Steinbach nie poprawiło naszych relacji z Niemcami, Angela Merkel ciepło się uśmiechając do Donalda Tuska, pamięta, że może to ją kosztować cenne procenty w nadchodzących wyborach do Bundestagu. I odbierze to sobie przy nadążającej się okazji. Polska straciła również możliwość realnego wpływu na działalność niemieckiego muzeum. Decydując się na szantaż wobec rządu niemieckiego, albo dobre relacje albo Steinbach w zarządzie &#8222;Widocznego Znaku&#8221; i &#8222;wygrywając&#8221; to starcie, wzmocniliśmy jej pozycję i całego związku przesiedleńców. I tylko utwierdziliśmy nieprzychylnych nam Niemców, że nie ma możliwości na pełne pojednanie.</p>
<p>Arciszewska &#8211; Mielewczyk, widząc, że formuła i napęd polityczny, związany z konfliktem ze Steinbach się wyczerpuje, ponieważ inicjatywa została przejęta przez rząd Donalda Tuska i osobiście profesora Władysława Bartoszewskiego, uruchomiła następny humbug polityczno &#8211; patriotyczny, który może jej dać punkty. To Centrum Wysiedlonych Obywateli II Rzeczypospolitej, pomysł, na który wpadła już ponoć 3. lata temu. Dlaczego teraz jest on ogłaszany? Dlaczego nie trzy lata temu, kiedy do władzy doszedł najbardziej patriotyczny rząd po roku 1998? Nie wiemy, ale możemy się domyślać &#8211; nie mógł zostać wtedy użyty jako narzędzie działań politycznych. Gdzie pani senator widziałaby to centrum? Oczywiście &#8211; w Gdyni, skąd sprawuje swój mandat&#8230; Jak do tej pory pani senator nie interesowała się jakoś aktywnie polską diasporą z ziem wschodnich, czy zbrodniami na Polakach, popełnionych we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej, nie mówiąc o prawach majątkowych Zabużan i pielęgnowaniu pamięci o tamtych ziemiach.</p>
<p>Cynizm i koniunkturalizm w polityce jest normą. Normą polskiej &#8222;klasy politycznej&#8221;. Granice tego, co można wykorzystać, aby zdobyć poklask, punkty sondażowe, są w Polsce przesunięte bardzo daleko. Aż do moralnego błota. Pani senator Arciszewska &#8211; Mielewczyk dobrze zna te prawidła i potrafi je wykorzystać prawie perfekcyjnie. Prawie jak Erika Steinbach.</p>
<p>Rożnica pomiędzy paniami polega na tym, że za nią stoją autentyczni ludzie i autentyczne poparcie, problemy, pamięć i oczekiwania milionów Niemców, na które ona odpowiada, za Arciszewską nie stoi nikt i nic. Nic, co mogłoby mieć wartość społeczną. Te ponad 140 tyś. głosów, jakie otrzymała w ostatnich wyborach do Senatu, zostały źle zainwestowane przez wyborców.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color:#ff0000;"><strong>W konkursie na Blogera Roku portalu Wiadomości24.pl zająłem 3. miejsce, w kategorii &#8222;Polityka&#8221;. Dziękują moim czytelnikom za poparcie. </strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/03/06/kieszonkowa-steinbach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niemcy &#8211; polityka histeryczna</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/02/17/niemcy-polityka-histeryczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/02/17/niemcy-polityka-histeryczna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 09:37:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2379</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko się nie zgadzam z opiniami i poglądami profesora Władysława Bartoszewskiego, ale w sprawie projektu Widocznego Znaku i uczestnictwa w nim posłanki CDU, Eriki Steinbach &#8211; uważam, że się myli, i to fundamentalnie. Erika Steinbach zajęła w polskich mediach miejsce Franza Josefa Straussa, twórcy i wieloletniego szefa niemieckiej CSU. Za czasów komunizmu robił za czarnego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rzadko się nie zgadzam z opiniami i poglądami profesora Władysława Bartoszewskiego, ale w sprawie projektu Widocznego Znaku i uczestnictwa w nim posłanki CDU, Eriki Steinbach &#8211; uważam, że się myli, i to fundamentalnie.</p>
<p>Erika Steinbach zajęła w polskich mediach miejsce Franza Josefa Straussa, twórcy i wieloletniego szefa niemieckiej CSU. Za czasów komunizmu robił za czarnego luda imperializmu niemieckiego i straszak dla niegrzecznych dzieci.</p>
<p>Steinbach jest szefową niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV), nie mając praktycznie żadnej konkurencji. Jest politykiem skutecznym, mającym dość nieduży, ale stały i wierny elektorat. Potrafi budować własny wizerunek polityczny, jest również przedstawicielem znacznego elektoratu chadeckiego i jest znaczącym  politykiem CDU. Nie przypadkowo w Bundestagu pani Steinbach siedzi w pierwszym rzędzie posłów.</p>
<p>Od 1999 roku, kiedy objęła przewodnictwo związku – udało się jej tą organizację wyprowadzić z zaścianka politycznego na szerokie wody. Pobudziła nie tylko wśród członków ziomkostw poczucie krzywdy wypędzonych Niemców, ale również doprowadziła do zmiany optyki widzenia tego problemu przez polityków. Pokazuje Niemców jako ofiary II wojny światowej, kładąc naciski na sprawy pamięci o ziemiach rodzinnych, dziś terytoriów Polski, Czech, krajów bałtyckich. Projekt Widocznego Znaku jest dziś projektem rządowym, ma upamiętniać wypędzenia Niemców z dawnych kresów wschodnich.</p>
<p><span id="more-2379"></span>Muzeum Widocznego Znaku odpowiada na potrzeby milionów przesiedlonych Niemców z zachodnich ziem obecnej Polski, Czech, Prus Wschodnich i krajów bałtyckich, oraz ich rodzin. Decyzja rządu niemieckiego jest też wypełnieniem umowy koalicyjnej, pomiędzy CDU/CSU i SPD. Nie jest to więc tylko realizacja woli Eriki Steinbach, jak by chciano to w Polsce tylko widzieć – jest to zadośćuczynienie postulatom obywateli Niemiec. Zgodnie z ich demokratyczną wolą.</p>
<p>Organizacja ta ma być fundacją powierniczą rządu niemieckiego, a nie prywatnym przedsięwzięciem Erki Steinbach. Pieczę naukową ma sprawować rada naukowa, w skład której mają też wchodzić także zagraniczni eksperci.</p>
<p>Widoczny Znak ma upamiętniać „stulecia wypędzeń”, oraz ma „przyczyniać się do wspólnego rozliczenia się z historią oraz do pojednania”. Ma to być coś w rodzaju żywego forum wymiany poglądów, i miejsce odświeżania pamięci. Podstawą ma być już działająca i dobrze oceniana też przez Polaków stała ekspozycja zajmująca 1200 mkw., oparta pod względem koncepcji oraz treści na wystawie zatytułowanej „Ucieczka, Wypędzenie, Integracja”.</p>
<p>Polacy już pogodzili się z tym projektem, odcinając się od uczestnictwa w nim w jakiejkolwiek formie. Zostawiają sobie prawo do krytyki, dopuszczając nawet, według opinii Władysława Bartoszewskiego z jesieni 2008 roku, Pełnomocnika rządu do spraw Dialogu Międzynarodowego, możliwość zasiadania samej Eriki Steinbach w zarządzie fundacji nadzorującej ten projekt muzealny.</p>
<p>Niemcy są krajem suwerennym i pełnoprawnym uczestnikiem życia międzynarodowego, z całkowitą autonomicznością decyzji wewnętrznych. Mogą – i chcą &#8211; robić własną politykę historyczną, niemiecką politykę narodową, rozliczając się z własnymi problemami, jako agresora II Wojny Światowej – oraz, czego nie możemy im zabronić – z własnymi problemami cierpień Narodu Niemieckiego.</p>
<p>Misja Władysława Bartoszewskiego do Niemiec, mająca zablokować uczestnictwo Eriki Steinbach w radzie projektu Centrum przeciw Wypędzeniom ,  była dla mnie niezrozumiała i z góry skazana na porażkę &#8211; właśnie z powodów opisanych powyżej. Nie dość, że zupełnie niepotrzebnie została nagłośniona, to jeszcze do tego może zostać odczytana jako mieszanie się w wewnętrzne sprawy Niemiec. Sukces, czyli odsunięcie w czasie mianowania przedstawicieli BdV w radzie, jest iluzoryczny.  Po wyborach parlamentarnych w Niemczech, we wrześniu, które prawdopodobnie przyniosą sukces CDU, sprawa zostanie załatwiona bez zbędnych ceregieli ze stroną polską. Tym bardziej, że rada fundacji składa się z 12 osób i jest autonomiczna wobec rządu &#8211; tak jak organizacja, na czele której stoi Erika Steinbach.</p>
<p>Polacy, dystansując się tak wyraźnie od projektu Widocznego Znaku, robią poważny błąd. Stara prawda mówi, że nieobecni nie mają racji. Niemcy mają prawo do tego, aby myśleć i pielęgnować pamięć o swoich rodzinnych stronach, o swoich zmarłych i grobach rodzinnych, mają prawo wewnętrznie rozliczać się ze sobą. Polacy natomiast mają obowiązek pamiętać o tym, co było przyczyną wysiedleń niemieckich – i pilnować tej pamięci. Tylko, że nie powinno to mieć formuły polityki – wręcz politykierstwa.</p>
<p>Prawo Niemców do odczytywania własnej historii w dowolny sposób – nie podlega dyskusji. Tak jak przypominanie przez Polaków, co było główną przyczyną exodusu niemieckiego po wojnie, czym były zbrodnie niemieckie, Jałta – a także polsko – niemieckie traktaty z początku lat 90. Tylko, że powinniśmy to robić nie stąd, z Warszawy, lecz uczestniczyć w projektach pamięci w Berlinie.</p>
<p>Wracając do samej Eriki Steinbach; Warto pamiętać, że ta polityk potrafi się zmieniać i wyciągać wnioski. Potrafi być elastyczna. To, że kiedyś była przeciwko porozumieniom pomiędzy Helmutem Kohlem i Tadeuszem Mazowieckim i uznaniem granic polsko &#8211; niemieckich, zapisanych w traktatach z początku lat 90, nie zmienia faktu, że to ona w Niemczech mówiła o muzeum Powstania Warszawskiego i przypominała Niemcom o powstaniu z roku 1944. Warto także pamiętać, że w odróżnieniu od Powiernictwa Pruskiego Rudiego Pawelki, Związek Wypędzonych Eriki Steinbach nie wysuwa wobec Polski żadnych roszczeń natury finansowej i terytorialnej.</p>
<p>Sprawa Widocznego Znaku i Eriki Steinbach budzi jednak w Polsce emocje. Emocje, które powodują, że aktywizują się w &#8222;obronie polskiego interesu&#8221; rożnego rodzaju &#8222;autorytety&#8221; i pseudo specjaliści, którzy nie wiele mają do powiedzenia, usiłują, jak za starych dobrych komunistycznych czasów, siać antyniemieckie fobie.</p>
<p>Publicysta gazety <strong>&#8222;Fakt&#8221;, Łukasz Warzecha</strong>, opublikował na łamach swojej gazety i w internecie artykuł <a href="http://www.redakcja.pl/Tekst/Polityka-Polska/526656,Polska-niemcy-czyli-gra-pozorow.html/wszystkie-komentarze/" target="_blank"><strong><span style="color:#ff6600;">&#8222;Polska- Niemcy, czyli gra pozorów</span></strong>&#8222;</a>, który jest właśnie emanacją fobii antyniemieckich i świadczy o nieznajomości realiów politycznych.</p>
<p>Warzecha pisze swój artykuł (który jest zresztą polemiką z poglądami Adama Krzemińskiego, dziennikarza tygodnika &#8222;Polityka&#8221;) z pozycji kogoś, kto został właśnie odhibernowany z lat 70 i nie wie i nie widzi, że Polska jest krajem w Unii Europejskiej, NATO i że jesteśmy tam nie jako gość, ale jako partner i przyjaciel Niemców. A granica na Odrze i Nysie nie jest granicą bezpieczeństwa Polski, lecz przyjaźni i linią czysto administracyjną.</p>
<p>Warzecha prezentuje, co nie dziwi, poglądy na sprawy niemieckie, żywcem przejęte od PiS i Jarosława Kaczyńskiego.<br />
Zarzuca on na przykład ministrowi spraw zagranicznych, Frankowi-Walter Steinmeierowi, że ten postanowił wpłynąć na Stany Zjednoczone w sprawie tarczy antyrakietowej. Zarzuca mu, że kieruje się on &#8222;irracjonalną prorosyjską postawą&#8221;.</p>
<p>Szkoda jednak, że Warzecha nie widzi, że to właśnie projekt tarczy antyrakietowej, narzucony przez administrację Busha, był z punktu widzenia interesów całej Unii Europejskiej, Polski i naszych relacji z sąsiadami, w tym Niemcami i Rosją projektem chybionym. Projekt, który polscy politycy skwapliwie przyjęli, blokował normalizację naszych stosunków z Rosją, a jednocześnie wprowadzał zamieszanie w systemie obronnym całego NATO. Po zmianie administracji w Waszyngtonie widać wyraźnie, że porozumienie partnerskie pomiędzy USA i Rosją, które jest potrzebne Amerykanom do normalizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Iranie, odłoży ten projekt do archiwum.<br />
Niemcy oczywiście kierują się postawą prorosyjską, ponieważ ma on wymiar realistyczny i biznesowy. To właśnie Polska, rezygnując z udziału w projekcie Nord Stream, wykazała się brakiem wyczucia politycznego i biznesowego. Niemcy nie muszą się liczyć z tak rozumianym polskim interesem, ponieważ my nie liczyliśmy się z interesem całej Unii, forsując projekt tarczy antyrakietowej.</p>
<p>Podstawowy problem polskiej polityki polega na tym, że Polska nie potrafi znormalizować i poprawić naszych relacji z tym sąsiadami, którzy mają faktyczne znaczenia dla Unii Europejskiej &#8211; teraz i w przyszłości. Budowanie przyszłości, w oparciu o relacje z Ukrainą i Litwą, promowanie Partnerstwa Wschodniego, który to projekt w ujęciu polskim ma wymiar antyrosyjski, to droga donikąd. Ochrona własnych, polskich, narodowych interesów powinna się odbywać raz poprzez wzmocnienie naszych relacji i kontaktów właśnie z Niemcami i Rosją, dwa, poprzez odbudowę naszej pozycji w całej UE. A do tego jest konieczne, nie oglądając się na Irlandię, ratyfikowanie do końca Traktatu Lizbońskiego.</p>
<p>Polityka zagraniczna powinna być realistyczna i wyrachowana, a nie emocjonalna. Powinna się opierać o realne perspektywy, dlatego mrzonki o partnerstwie strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi, które miałoby zostać oparte o 10 rakiet  &#8211; są idiotyczne. Także polskie starania storpedowania Nord Stream i próba powołania alternatywnych projektów energetycznych &#8211; to pomysł chybiony. Promowanie Ukrainy, która bankrutuje i rozpada się na naszych oczach &#8211; to kolejny przykład budowania zamków na piasku.</p>
<p>Wracając do Niemców;</p>
<p>Niemcy odbudują dobre relacje z Rosją i zbudują gazociąg po dnie Bałtyku, więcej, to oni będą promotorem Rosji w całej UE. Polska, ze swoimi bezwartościowymi projektami integracji Ukrainy i Gruzji z NATO i UE pozostanie na uboczu. Chyba, że zrozumiemy, gdzie leży nasz interes narodowy, rozumiany nie jako konflikt z Niemcami i Rosją, lecz jako układ zależności ekonomicznych i politycznych.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/02/17/niemcy-polityka-histeryczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka drugiej kategorii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/01/16/polityka-drugiej-kategorii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/01/16/polityka-drugiej-kategorii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2009 21:06:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2264</guid>
		<description><![CDATA[Kryzys gazowy powoli dobiega końca, wydaje się, że mediacje pomiędzy Rosją i Ukrainą, mediacje pod groźbą sankcji, przyniosą sukces. Z tym, że rozwiązanie tego problemu, groźnego dla całej Unii Europejskiej i jej stabilności energetycznej, nie zapadło w Moskwie, czy Kijowie &#8211; lecz w Berlinie. Spór o charakterze biznesowym, pomiędzy rosyjskim Gazpromem, a ukraińskim Naftohazem &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kryzys gazowy powoli dobiega końca, wydaje się, że mediacje pomiędzy Rosją i Ukrainą, mediacje pod groźbą sankcji, przyniosą sukces. Z tym, że rozwiązanie tego problemu, groźnego dla całej Unii Europejskiej i jej stabilności energetycznej, nie zapadło w Moskwie, czy Kijowie &#8211; lecz w Berlinie. Spór o charakterze biznesowym, pomiędzy rosyjskim Gazpromem, a ukraińskim Naftohazem &#8211; został załatwiony na polu biznesu. Doprowadziła do tego kanclerz Angela Merkel.</p>
<p>Na tle spotkania premiera Putina z kanclerz Merkel, widać jak szkodliwa, bezsensowna jest polityka prowadzona przez ośrodek prezydencki i Lecha Kaczyńskiego. Kaczyński, zamiast stać z boku, kibicując nawet Ukrainie, opowiedział się w tym sporze po stronie ukraińskiej. I podobnie, jak to było w przypadku prezydenta Saakaszwilego i konfliktu kaukaskiego, dał się wmanewrować w sytuację, która postawiła Polskę w sytuacji konfliktu z Rosją, ale i z Unią Europejską, w której najważniejsza jest polityka spójności.</p>
<p><span id="more-2264"></span>O kompetencjach i uprawnieniach w dziedzinie polityki zagranicznej powiedziano już właściwie wszystko. Kaczyński permanentnie wychodzi poza swoje prerogatywy konstytucyjne, stawiając niejednokrotnie i premiera i ministra Sikorskiego w sytuacjach niezręcznych. I podobnie jak w przypadku Gruzji, gdzie Lech Kaczyński wystawiał pierś w Tbilisi, a Sarkozy doprowadził do rozejmu i zakończenia konfliktu &#8211; teraz polski prezydent robi śmieszną i niepotrzebną konferencję w górach, gdzie prezydent Juszczenko, podbijając swe wątpliwe uprawnienia, prezentuje mapki i wykresy &#8211; a faktyczne i ważne decyzje zapadają zupełnie gdzie indziej.</p>
<p>Lech Kaczyński, niestety dla Polski, w związku ze zwłoką w podpisaniu Traktatu Lizbońskiego, występami w Gruzji i na szczycie w Brukseli, traktowany jest w Europie i Rosji jak niegroźny wariat, do którego należy się uśmiechać, któremu trzeba od czasu do czasu ustępować, ale z którym nie ma się co liczyć. Gorsze jest jednak to, że jego poczynania, opowiadanie się po jednej ze stron konfliktu, co jest niezgodne z kanonem dyplomatycznym, szkodzi wizerunkowi Polski w całej wspólnocie europejskiej. I tak Polska z roli eksperta w sprawach relacji z Moskwą i partnerstwa wschodniego spadła na pozycję kraju, z którego zdaniem można się liczyć w sposób ograniczony. Niestety, jest to wynik przysłowiowej rusofobii Lecha Kaczyńskiego.</p>
<p>Polska polityka wschodnia, prowadzona przez ośrodek prezydencki, pozostający praktycznie poza kontrolą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to rzecz, która przynosi Polsce najwięcej szkody. Działania Lecha Kaczyńskiego, oceniane przez jego zwolenników jako pokazanie romantycznego stylu uprawiania polityki, w Unii Europejskiej oceniane jest jako pospolite awanturnictwo. Nie uzgodnione podróże, wypowiedzi i działania Lecha Kaczyńskiego przyczyniają się do obniżenia standardów dyplomatycznych i osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Polityka prowadzona przez Kaczyńskiego kieruje się bardziej interesami USA, niż prawdziwą polską racją stanu. Polska musi brać pod uwagę doktrynę polityczną Rosji, która została zdefiniowana jednoznacznie przez prezydenta Miedwiediewa po konflikcie kaukaskim.</p>
<p>Podpisanie przez Rosję umowy z Unią Europejską, o wzajemnym partnerstwie (którą zresztą blokowała Polska) może spowodować regres polityczny i ekonomiczny wobec Rosji. Rosjanie odbudowują swoją strefę wpływów i dają wyraźny sygnał również innym państwom tego regionu, w tym Ukrainie, że w wypadku, kiedy ich interesy (faktyczne, czy urojone) zostaną zagrożone – nie cofną się przed rozwiązaniami ostatecznymi. Jeżeli Polska, w imieniu Unii Europejskiej pragnie zachować swoje wpływy na Ukrainie, to natychmiast powinna porzucić prezydenta Juszczenkę i skierować się w stronę partnera silniejszego, czyli premier Julii Tymoszenko. To jest elementarz dyplomatyczny, którego Kaczyński nie rozumie!</p>
<p>Konflikt gazowy i sposób jego rozwiązania pokazuje jeszcze, jak ważne są dwa zagadnienia;</p>
<p>Polska historia trudnego współżycia z tymi dwoma nacjami, Rosjanami i Niemcami, narzuca na społeczeństwo i na samych polityków poważne ograniczenia. Pomysł, że sojusz z Rosją i Niemcami może Polsce przynieść wielostronne korzyści ekonomiczne i polityczne, że mariaż polityczny z silnymi państwami jest lepszy niż ze słabymi &#8211; nie może się przebić do naszej świadomości. To poważny błąd, to spojrzenie świadczące o braku realizmu politycznego. Sam rzucenie takiego pomysłu powoduje zarzut wspierania “partii rosyjskiej” albo niemieckiej, a nawet oskarżenie o agenturalność. To jednak, dopóki nie zostanie ratyfikowany i wdrożony Traktat Lizboński, który zagwarantować może Polsce politykę spójności i solidarności, tak ważną w przypadku takich kryzysów jak obecny, jedyny realny scenariusz działania.</p>
<p>Kryzys ukraiński pokazuje jeszcze jedno &#8211; że kraj ten, miotany problemami wewnętrznymi, nie może być jedynym naszym partnerem w tranzycie surowców energetycznych. Dlatego Polska musi zweryfikować swoje stanowisko co do budowy gazociągu Nord Stream i udziału naszego kraju w tym przedsięwzięciu. Kanclerz Merkel i premier Putin jednoznacznie potwierdzili wolę budowy tego gazociągu i Polska, patrząc na Ukrainę, powinna brać poważnie pod uwagę, że już wkrótce ten projekt przestanie być kontraktem biznesowym pomiędzy Rosją a Niemcami, a stanie się projektem paneuropejskim.</p>
<p>Nie liczę na to, że Lech Kaczyński i jego otoczenie, łącznie z jego specjalistą od spraw wschodnich, posłem Pawłem Kowalem, wyciągną wnioski z lekcji ukraińskiej.<br />
Liczę jednak na to, że rząd Donalda Tuska nie będzie patrzył na tę sprawę przez te same okulary, co prezydent.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/01/16/polityka-drugiej-kategorii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ławrow &#8211; do bólu pragmatyczny</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/09/11/lawrow-do-bolu-pragmatyczny/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/09/11/lawrow-do-bolu-pragmatyczny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 14:40:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1789</guid>
		<description><![CDATA[Raz przynajmniej mogę się zgodzić z Jarosławem Kaczyńskim &#8211; wizyta Siergieja Ławrowa nie jest żadnym przełomem i nic nowego w stosunki polsko &#8211; rosyjskie nie wnosi. Poza oficjalnymi, kurtuazyjnymi oświadczeniami, gdzie położono nacisk na jakże ważne sprawy wymiany kulturalnej &#8211; widać, że strony pozostały na swoich pozycjach. Oczywiście, wizyta Ławrowa była robocza, w związku z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Raz przynajmniej mogę się zgodzić z Jarosławem Kaczyńskim &#8211; wizyta Siergieja Ławrowa nie jest żadnym przełomem i nic nowego w stosunki polsko &#8211; rosyjskie nie wnosi. Poza oficjalnymi, kurtuazyjnymi oświadczeniami, gdzie położono nacisk na jakże ważne sprawy wymiany kulturalnej &#8211; widać, że strony pozostały na swoich pozycjach. Oczywiście, wizyta Ławrowa była robocza, w związku z tym nie przygotowano żadnych porozumień. Być może Ławrow i Sikorski powiedzieli sobie w zaciszu gabinetu coś więcej, co otworzy sprawy na przyszłość.</p>
<p>Dużo większe wrażenie od oficjalnych wypowiedzi zrobił na mnie list ministra Federacji Rosyjskiej, zamieszczony w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221;. Jest on skierowany mniej nawet w stronę Polski, a więcej w kierunku całej Unii.<br />
Proszę zauważyć, że jest to pierwsza tak kompleksowa wypowiedź członka administracji kremlowskiej po uciszeniu konfliktu z Gruzją, oraz po ustaleniach prezydenta Francji, Sarkozy&#8217;ego w Moskwie i Tbilisi.<br />
Ławrow zaznaczył w niej cztery najważniejsze elementy;</p>
<p><span id="more-1789"></span></p>
<p>1. Podstawą polityki rosyjskiej jest <a href="http://azraelk.wordpress.com/2008/09/01/nowa-doktryna-geopolityczna-rosji/" target="_blank">opisana już dwa tygodnie temu przeze mnie</a> pięciopunktowa doktryna prezydenta Dmitrija Miedwiediewa.<br />
2. Rosja widzi przyszłość swoją we współpracy z Unią Europejską.<br />
3. Dla Rosji jej strefa wpływów jest nienaruszalna &#8211; co oznacza, że nie zgodzi się ona na żadne ustępstwa wobec niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.</p>
<p>I najważniejszy punkt, który nie został wprost przez Ławrowa przekazany &#8211; Rosja widzi Świat, jako system wielobiegunowy, gdzie nie ma miejsca na dominację jednego państwa &#8211; czytaj &#8211; Stanów Zjednoczonych.</p>
<p>Rosja, mocarstwo atomowe, jest w tej chwili jednym z trzech państw Świata, które może prowadzić w pełni autonomiczną, niezależną i ekspansywną politykę. Dwa inne to oczywiście USA i Chiny. Mógłby powstać również  taki układ w Europie.</p>
<p>Polscy komentatorzy, jak zwykle, widzą to inaczej, oskarżając Rosję o chęć prowadzenia polityki mocarstwowej i uważają, że może być to dla Polski groźne. Nie jest za to groźny udział Polski w realizacji strategii amerykańskiej, która naraża nasz kraj na bezpośrednie ataki terrorystyczne.</p>
<p>Nazywanie propozycji Rosji nową Jałtą &#8211; jest semantycznym i logicznym przekłamaniem. To nie jest propozycja polityczna, lecz handlowa. Rosjanie proponują Polsce wejście w układ biznesowy, w układ osi wpływów i interesów pomiędzy Moskwą i Berlinem. Jest to dobry układ, pod warunkiem, że jego gwarancją będzie globalna umowa współpracy Rosji z całą Unią Europejską.</p>
<p>Podstawowy cel Polski to oczywiście jej silna pozycja w UE. Unia może być silna i prowadzić spójną politykę zagraniczną, oraz politykę energetyczną tylko wtedy, kiedy będzie zjednoczona. Możliwe jest to tylko wtedy, kiedy Traktat Lizboński, lub jego następna iteracja będą dokumentami obowiązującymi w całej Europie. Dziś minister Sikorski prowadził rozmowy bez żadnego upoważnienia UE i bez możliwości reprezentowania innych krajów i tylko wrodzona kurtuazja i klasa dyplomatyczna Ławrowa, spowodowała, że nie dane było nam odczuć, jakie jest nasze miejsce.</p>
<p>Nawoływania do tworzenia nowej polityki wschodniej, w oparci o alians z taki potęgami, jak Łotwa, Estonia i Litwa &#8211; nie ma większego sensu. Tak samo, jak inwestowanie w Gruzję i Micheila Saakaszwilego.</p>
<p>Odczytuję wypowiedź Siergieja Ławrowa jako rzeczową, moralnie prawdziwą i pragmatyczną.<br />
I nie mam złudzeń, że zostanie ona również podobnie odczytana na Zachodzie.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/09/11/lawrow-do-bolu-pragmatyczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Za Tbilisi nikt nie będzie umierać</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/09/02/za-tbilisi-nikt-nie-bedzie-umierac/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/09/02/za-tbilisi-nikt-nie-bedzie-umierac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 18:04:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1750</guid>
		<description><![CDATA[Wraz z wiekiem próg wrażliwości się obniża &#8211; tak przynajmniej jest u mnie. Jeżeli doda się jeszcze do tego wrodzony cynizm, oraz poczucie tego, że interesy własne są najważniejsze &#8211; to powiedzmy szczerze &#8211; jeżeli krzywda nie dotyka nas namacalnie, lub nie oddziaływuje na rzeczy nam bliskie &#8211; to nie wiele nas obchodzi. Jeżeli ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wraz z wiekiem próg wrażliwości się obniża &#8211; tak przynajmniej jest u mnie. Jeżeli doda się jeszcze do tego wrodzony cynizm, oraz poczucie tego, że interesy własne są najważniejsze &#8211; to powiedzmy szczerze &#8211; jeżeli krzywda nie dotyka nas namacalnie, lub nie oddziaływuje na rzeczy nam bliskie &#8211; to nie wiele nas obchodzi.</p>
<p>Jeżeli ja tak mam, to co można napisać o politykach, którzy cynizm, kłamstwo i manipulację mają niemalże wpisane w katalog zawodu?</p>
<p>Poza deklaracją zaadresowaną w stronę Rosji, nie padły pod adresem Gruzji żadne propozycje. Oczywiście, poza humanitarną pomocą. Jest to jasne, bo bogatszy powinien pomagać biedniejszemu i w potrzebie, a dodatkowo (cynicznie&#8230;) elektorat we wszystkich państwach tego wymaga&#8230;<br />
Rosjanie oskarżają państwa Zachodu, że przyczyniły się one do tego, że pomimo zapisów prawnych, mówiących, że nie należy dosyłać broni do regionów zapalnych, uzbroili Gruzję po zęby. I fakt &#8211; skąd w Gruzji samoloty z Izraela, skąd wyrzutnie rakiet z USA, skąd bomby kasetowe, dlaczego wreszcie budżet tego, bądź, co bądź biednego kraju wydawał aż 10% na zbrojenia&#8230;? Słyszymy, przy okazji, że już broń leci znów do Gruzji&#8230;</p>
<p><span id="more-1750"></span></p>
<p>Nie było deklaracji w stronę Gruzji &#8211; i wbrew zapowiedziom &#8211; nie należy się jej spodziewać. To tylko w Polsce rozlegają się głosy, że konieczna jest &#8222;krótka ścieżka&#8221; dla tego kraju do NATO, równie krótka do Unii Europejskiej.</p>
<p>Problem jest dość prosty, ale nie werbalizowany przez polityków (cynicznie&#8230;), że nie ma żadnego interesu, aby Gruzja weszła do struktur szybko. Czy można z tym krajem robić interesy? Co z niego można importować? Wino, wodę &#8222;Borżomi&#8221;? Jakieś owoce?. A, ropa i gaz, z Azji, niezależne od Moskwy&#8230; proszę Państwa &#8211; jak pokazała wojna &#8211; iluzja&#8230;<br />
Może więc należy wspierać demokrację w Gruzji? To może sobie przypomnijmy faszyzującego Gamsachurdię, nieudolnego Joselianiego, komunistę Szewardnadzego, watażkę Saakaszwilego&#8230; wojny w Abchazji i Osetii Południowej, wewnętrzne spory, kłótnie, rewolucje i kontrrewolucje&#8230; I taki kraj, miałby być ostoją demokracji?!<br />
Zresztą sam Micheil Saakaszwili bardziej był zauroczony Stanami Zjednoczonymi, niż Unią. To dopiero wpływ Lecha Kaczyńskiego, który go namawiał na interesy paliwowe &#8211; skierował go w stronę NATO i Unii Europejskiej. Nomenklaturowa spółka &#8222;Sarmacja&#8221; powstała nie po to, aby nieść demokrację na Ukrainie i w Gruzji, lecz aby wlać ropę do rurociągu Odessa &#8211; Brody. Ropę azerską, tłoczoną przez Gruzję. I się nie udało i nie uda.<br />
Prawda jest taka, że Lech Kaczyński realizował na terenie Gruzji nie interesy dla Polski, które ze względu na sytuację geopolityczną (Rosja) były całkowicie wydumane &#8211; lecz (mam nadzieję &#8211; bezwiednie) realizował plany Stanów Zjednoczonych i (po cichu) Izraela, zdobycia nowej strefy wpływów. Jest to smutne, ale te zamki na piasku mogły się dla nas źle skończyć &#8211; i tak popsują nam relacje z Rosją. I proszę mi tu nie pisać i nie mówić o ideach i wartościach i dozgonnej przyjaźni polsko &#8211; gruzińskiej&#8230;(nie cynicznie&#8230;)</p>
<p>Padła dziś z ust profesora Jana Malickiego opinia (cyniczna&#8230;), że być może prezydenci Sarkozy i Miedwiediew, poza tym co podpisali, czyli planem 6 &#8211; punktowym, mają jeszcze coś napisane atramentem sympatycznym&#8230;<br />
Że sankcji nie będzie, tylko ogólna deklaracja, my się wycofamy z Gruzji, potem się zobaczy, sprawa zacznie przycichać, Abchazja i Osetia pozostanie w sferze wpływów Rosji. I ja Panu Profesorowi wierzę, bom cynik&#8230;</p>
<p>Dni tygodnie Saakaszwilego są policzone, Gruzja dostanie jeszcze kilkaset samolotów z pomocą, może nawet kilkaset milionów USD pomocy, może program pomocowy nawet. Ale żadnych innych, stałych deklaracji.</p>
<p>Dlaczego?</p>
<p>Bo &#8222;frukta&#8221; są w Moskwie. Jest ropa, gaz, są inwestycje, są kontrakty wieloletnie, jest zbyt na towary, bo Rosja to nie zagrożenia dla Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, nawet Stanów Zjednoczonych. To jest wielki i tłusty kąsek&#8230;.</p>
<p>Ta awanturka gruzińska była tylko małym przystankiem, takim wypadkiem, ale bez ofiar dla tych, co wiedzą, o co chodzi (cynicznie&#8230;). Wie to Merkel, wie Sarkozy, wiedzą Putin i Miedwiediew. Wiedzieli kiedyś de Gaulle, Pompidou, Willy Brand i Helmut Kohl. Tylko Lech Kaczyński nie wie i lata do Tbilisi, psując interesy.</p>
<p>Cynicznie? Taka Jest Polityka. Szkoda, że jest taka, ale tego się już nie zmieni.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/09/02/za-tbilisi-nikt-nie-bedzie-umierac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tarcza Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/04/04/tarcza-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/04/04/tarcza-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 09:32:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1437</guid>
		<description><![CDATA[Tarcza antyrakietowa wzbudzała we mnie sprzeciw, uważałem ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodzi naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudniało to też normalizację naszych relacji z Rosją. Jeszcze w lutym pisałem; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" height="58" width="60" /></p>
<p>Tarcza antyrakietowa wzbudzała we mnie sprzeciw, uważałem ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodzi naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudniało to też normalizację naszych relacji z Rosją.</p>
<p>Jeszcze w lutym pisałem;</p>
<blockquote><p><font color="#0000ff"><i>W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej.<br />
[...]<br />
Ten cały układ ma zapewnić USA całkowitą hegemonię strategiczną, w skali całego globu.<br />
[...]<br />
Rosjanie już go rozpoczęli, już budują systemy zbrojeń alternatywnych wobec USA. I nie zapomnijmy także o broni energetycznej, jaka jest w jej dyspozycji.</i></font></p>
<p><font color="#0000ff"><i>Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Tylko działanie w porozumieniu z NATO da Polsce sukces.</i></font></p>
<p><font color="#0000ff"><i> Rojenia co poniektórych polityków, że Polska bierze udział w grze globalnej, że zawiera z USA pakt o charakterze strategicznym – należy traktować jak niewczesne żarty.</i></font></p>
<p><font color="#0000ff"><i>Wchodzenie w układ wojskowy ze Stanami Zjednoczonymi i występowanie w ramach jej strategii militarnej – która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium – jest błędem.</i></font></p>
<p><i><font color="#0000ff">[...]</font></i></p>
<p><font color="#0000ff"></font><font color="#0000ff"><i>System tarczy antyrakietowej zmniejsza bezpieczeństwo Polski i uzależnia nasz na długie lata od Stanów Zjednoczonych – bez możliwości jakiekolwiek manewru. Tarcza ma służyć bezpieczeństwu terytorium USA i wojsk amerykańskich na świecie, a nie terytorium Polski.<br />
[...]<br />
Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją gwarancje wewnątrz sojuszu. Przyjęcie systemu tarczy może być tylko osłabieniem integralności tego systemu – a włączenie w globalny system amerykański – ograniczeniem polskiej suwerenności.</i></font></p>
<p><span id="more-1437"></span></p></blockquote>
<p><font color="#000000">Trafiały do mnie głównie argumenty profesora Romana Kuźniara, który widzi polskie interesy głównie w Europie i jej strukturach.</font></p>
<p><font color="#000000">Od tego czasu jednak wiele się zmieniło – i to na dobre – i to w dużym stopniu dzięki dyplomacji polskiej, a głównie Radosława Sikorskiego. Jestem pewien, że jego rola w rozmowach w trakcie wizyty w Moskwie (poprzedzającej wizytę Condoleezzy Rice), oraz co najmniej dwukrotne spotkania w siedzibie NATO – są jednym z elementów, które doprowadziły do wyraźnego przełomu w tej sprawie.</font></p>
<p><font color="#000000">Tarcza staje się projektem paneuropejskim – i to dla CAŁEJ Europy – a nie elementem strategi Stanów Zjednoczonych. Amerykanie robią dobrą minę do złej gry – ale chyba zdają sobie sprawę z tego, że system ten nie będzie już tylko autonomicznym systemem militarnym USA – lecz musi zostać poddany kontroli NATO. I drugim elementem jest to, że system ten zostanie uzgodniony z Rosją. NATO już złożyło propozycję integracji wszystkich systemów obronnych – amerykańskiego, natowskiego i rosyjskiego.<br />
Przyczyn jest kilka, głównie to uznanie ataku rakietowego za możliwy dla członków układu obronnego, co z kolei zgodnie z zasadami sojuszu oznacza, że wszystkie kraje muszą być chronione jednakowo. Oznaczać to może także to, że instalacje w Polsce i Czechach nie będą jedynymi w Europie, ale że system może również zostać zainstalowany w przyszłości&#8230; na terenie Rosji.</font></p>
<p><font color="#000000">Te porozumienie – a właściwie jeszcze deklaracje – są dla Polski bardzo ważne i umacniają naszą pozycję w strukturach układu obronnego Europy. Nie piszę, że układu NATO – bo coraz bliżej jesteśmy tego, aby Rosja weszła w porozumienie nie tylko polityczne – ale również militarne z resztą kontynentu. To bardzo ważna deklaracja, która wiąże ten kraj z Europą nie tylko w sposób ekonomiczny – ale również polityczno – wojskowy.</font></p>
<p><font color="#000000">Co do innych ustaleń w na szczycie w Bukareszcie – nie jestem ani nimi zaskoczony, ani zmartwiony. Ustawienie Ukrainy i Gruzji w przedsionku poczekalni natowskiej (odsunięcie w czasie tak zwanego MAP) i kazanie im na przygotowanie założeń i projektów aż do grudnia tego roku, czyli następnego szczytu – jest zarówno pokłosiem tego, co się w obu tych krajach działo przez ostatni rok – jak i oczywiście polityką na linii Paryż – Berlin – Moskwa. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że dobre relacje Sarkozy&#8217;ego z Bushem i podobne na linii Merkel Bush – nie zmieniają faktu, że interesy ekonomiczne tych krajów są na Wschodzie Europy. Bardziej tym krajom zależy na interesach z Rosją – niż na tylko dobrych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Tym bardziej, że informacje jakie dochodzą z USA wskazują na to, że kryzys gospodarki amerykańskiej może się pogłębić.</font></p>
<p><font color="#000000">Mnie to nie martwi, wręcz uważam, że Polska powinna zrobić wszystko, aby oś Paryż – Berlin – Moskwa przebiegała przez Warszawę. Polskie interesem jest wejście w alianse z silniejszymi – a nie bycie promotorem słabych.</font></p>
<p><font color="#000000">Azrael</font></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/04/04/tarcza-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Germanofil broni Widocznego Znaku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/03/23/germanofil-broni-widocznego-znaku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/03/23/germanofil-broni-widocznego-znaku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 19:24:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1421</guid>
		<description><![CDATA[Jestem germanofilem, może dlatego, że mam pewien, niewielki procent krwi germańskiej. Wiem o tym, i jest mi z tym dobrze, bo znając swoje korzenie – lepiej można zrozumieć pewne postawy – i łatwiej, spokojniej i racjonalniej patrzeć na różne problemy. Niemcy, niemiecki rząd, po ośmiu latach starań ziomkostw niemieckich, zgodził się na utworzenie Widocznego Znak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Jestem germanofilem, może dlatego, że mam pewien, niewielki procent krwi germańskiej. Wiem o tym, i jest mi z tym dobrze, bo znając swoje korzenie – lepiej można zrozumieć pewne postawy – i łatwiej, spokojniej i racjonalniej patrzeć na różne problemy.</p>
<p>Niemcy, niemiecki rząd, po ośmiu latach starań ziomkostw niemieckich, zgodził się na utworzenie  Widocznego Znak przeciwko Ucieczkom i Wypędzeniom, ośrodka, który ma upamiętnić powojenne wysiedlenia Niemców.</p>
<p>Ta decyzja odpowiada na potrzeby milionów przesiedlonych Niemców z zachodnich ziem obecnej Polski, Czech,  Prus Wschodnich i krajów bałtyckich, oraz ich rodzin. Decyzja rządu niemieckiego jest też wypełnieniem umowy koalicyjnej, pomiędzy CDU/CSU i SPD. Nie jest to więc tylko realizacja woli Eriki Steinbach, jak by chciano to w Polsce tylko widzieć – jest to zadośćuczynienie postulatom obywateli Niemiec. Zgodnie z ich demokratyczną wolą.</p>
<p><span id="more-1421"></span></p>
<p>Organizacja ta ma być fundacją powierniczą rządu niemieckiego – a nie prywatnym przedsięwzięciem Erki Steinbach – i ma mieć swoją siedzibę na parterze i pierwszym piętrze berlińskiego biurowca Deutsches Haus (czyli Niemiecki Dom) w sąsiedztwie Placu Poczdamskiego, i podlegać administracyjnie Niemieckiemu Muzeum Historycznemu.  Pieczę naukową ma sprawować rada naukowa,  w skład której mają też wchodzić zagraniczni eksperci.</p>
<p>Tyle informacji natury administracyjnej. Problemy zaczynają się w momencie opisania, czym ta instytucja muzealna i naukowa ma się zajmować. Powtórzę – instytucja naukowa i wystaw historyczna – a nie narzędzie uprawiania polityki, jak jest odbierana w Polsce.</p>
<p>Widoczny Znak ma upamiętniać „stulecia wypędzeń”, oraz ma „przyczyniać się do wspólnego rozliczenia się z historią oraz do pojednania”. Ma to być coś w rodzaju żywego forum wymiany poglądów, i miejsce odświeżania pamięci. Podstawą ma być już działająca i dobrze oceniana też przez Polaków stała ekspozycja zajmująca 1200 mkw., oparta pod względem koncepcji oraz treści na wystawie zatytułowanej „Ucieczka, Wypędzenie, Integracja”.</p>
<p>W Polsce od momentu, kiedy Erika Steinbach wystąpiła z tym pomysłem – wzbudza in emocje i zastrzeżenia, mówiące, że cały ten pomysł ma służyć zaciemnieniu prawdy historycznej i zakłamaniu. Polacy twierdzą, że tego rodzaju inicjatywa ma odwrócić proporcje i umniejszyć zbrodnie nazistowskie, kosztem cierpień milionów Polaków.</p>
<p>Otóż moje zdanie na ten temat jest następujące;<br />
Jak do tej pory, nigdzie nie spotkałem się ze słowami, że Niemcy jako agresor w trakcie II Wojny Światowej odżegnują się, jako państwo, od odpowiedzialności nazistów i narodu za zbrodnie poczynione. Nie widzę takiego problemu w zapowiedziach tej organizacji – i nawet w słowach samej Eriki Steinbach trudno znaleźć sformułowania, co do których można by przylepić chęć zakłamania prawdy historycznej.</p>
<p>Niemcy są krajem suwerennym i pełnoprawnym uczestnikiem życia międzynarodowego, z całkowitą autonomicznością decyzji wewnętrznych. Mogą – i chcą &#8211; robić własną politykę historyczną, niemiecką politykę narodową, rozliczając się z własnymi problemami, jako agresora II Wojny Światowej – oraz, czego nie możemy im zabronić – z własnymi problemami cierpień Narodu Niemieckiego.</p>
<p>Polacy sami wycofali się z uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, nawet w momencie usunięcia z rady powierniczej Eriki Steinbach. I tak jak cenię Władysława Bartoszewskiego – tą decyzję uważam za błąd polityczny – i zanegowanie dialogu polsko – niemieckiego.</p>
<p>Niemcy mają prawo do tego, aby myśleć i pielęgnować pamięć o swoich rodzinnych stronach, o swoich zmarłych i grobach rodzinnych, mają prawo wewnętrznie rozliczać się ze sobą. Polacy natomiast mają obowiązek pamiętać o tym, co było przyczyną wysiedleń niemieckich – i pilnować tej pamięci. Tylko, że nie powinno to mieć formuły polityki – wręcz politykierstwa.</p>
<p>Senator PiS, Dorota Arciszewska &#8211; Mielewczyk – prezes Powiernictwa Polskiego wydała emocjonalne – i właśnie politykierskie oświadczenie, w którym to  <i>„z najwyższym niepokojem i oburzeniem”</i> przyjmuje informację o decyzji o utworzeniu Widocznego Znaku przeciw Ucieczkom i Wypędzeniom.</p>
<p>W tym oświadczeniu, poza „oburzeniem” na rząd Angeli Merkel, który jakoby idzie na pasku Eriki Steinbach i ziomkostw (co nie jest prawdą, o czym pisałem na początku), znajdujemy passus o tym, że jest to <i>„bankructwo jednostronnie miękkiej polityki prowadzonej wobec Niemiec przez rząd Donalda Tuska ”</i> i że<i> „Polski rząd powinien niezwłocznie odejść od polityki jednostronnych ustępstw wobec Niemiec”. </i> I tu jest pies pogrzebany.</p>
<p>Postanowiłem się przyjrzeć organizacji senator  Arciszewskiej – Mielewczyk;</p>
<p>Powiernictwo Polskie jest organizacją pożytku publicznego, organizacją prywatną. Na jego stronie znajdujemy poza artykułami prasowymi, i danymi teleadresowymi, tylko dwa nazwiska – samej Pani senator i jakiegoś młodego człowieka, Tomasza Fabiszewskiego, który jest jednocześnie i wiceszefem tej organizacji i jej rzecznikiem prasowym.</p>
<p>Organizacje Pożytku Publicznego (OPP) są taki dość ciekawym tworem, działającym na styku fundacji i spółek prawa handlowego. Mogą się one starać o o dotacje – i mogą przyjmować darowizny, w wysokości 1% podatku dochodowego. I do tego muszą być całkowicie transparentne i działać rzeczywiście na rzecz dobra publicznego.<br />
I tu się rodzą duże wątpliwości, bo, niestety, na stronie organizacji nie znajdujemy tego, czego byśmy oczekiwali – czyli listy donatorów i rozliczenie finansowego działalności.</p>
<p>Sama nazwa tej organizacji, jako żywo nawiązuje do Powiernictwa Pruskiego i słynnego Rudiego Pawelki, tak odżegnywanego od czci, szefa niemieckiego Ziomkostwa Śląskiego. To już jednoznacznie określa profil działania tej organizacji.<br />
Powiernictwo Polskie ma wprawdzie zapisane, że będzie także zajmować się sprawami problemów Polaków przesiedlonych (wypędzonych) zza Buga i kwestią mienia zabaużańskiego – ale nie znajdujemy tam niestety ani jednego materiału, czy informacji, że organizacja podjęła jakiekolwiek działania na rzecz polaków  wysiedlonych z przedwojennych obszarów Polski. Dziwne, prawda, bo oni są tu, w Polsce – i im należy się pomoc prawna i wsparcie.</p>
<p>Warto tu zadać, na marginesie, pytania, dla Polaków chyba ważniejsze, niż Widoczny Znak;<br />
Kiedy rząd polski rozliczy się setkami tysięcy tych, którzy zostawili majątki za naszą wschodnią granicą? Kiedy lwowiacy, wilniucy, nie ci, chłopi, którzy otrzymali rekompensaty na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych, dostaną należne im pieniądze?</p>
<p>W latach 1945 – 48 do polski przesiedlono około, 1,5 miliona ludzi, z czego około 950 tysięcy osiedliło się na Zachodzie Polski. A reszta? Czy polski rząd stać i potrafi podjąć się tego trudnego tematu, ostatecznie, jakim jest zadośćuczynienie Polakom zza Buga?</p>
<p>Według ocen fachowców, około dwieście tysięcy osób ma prawo, mimo negatywnych wyroków sądów, do otrzymania odszkodowań za majątek utracony w wyniku zmiany granic w 1944 r.. Daje to kwotę około 10 mld<br />
Rząd polski odmawia przesiedleńcom zza wschodniej granicy prawa do rekompensat za utracony majątek, pomimo, że Polska jest do tego zobowiązaniu traktatem poczdamskim i umowami z Rosją Sowiecką.</p>
<p>Dlaczego Pani senator tym się nie interesuje?!</p>
<p>Cała działalność PP jest nastawiona nie na pomoc Polakom. Bo jeżeli rzeczywiście miałoby tak być – to powinny się tam znaleźć materiały dotyczące pomocy Polakom, wypędzonym przez komunistów z Polski, w latach 60 i 70 ubiegłego wieku – jak Agnes Trawny. Nic tam takiego nie znajdujemy na stronie PP.</p>
<p>Cała działalność Powiernictwa Polskiego – a właściwie samej Pani senator Arciszewskiej – Mielewczyk – to tylko polityczna trampolina dla niej i polityczny kij, który jest wykorzystywany przez nią i Prawo i Sprawiedliwość do grania na antyniemieckiej nucie. To swoistego rodzaju prowokacja i gra polityczna, godna właśnie Rudiego Pawelki – a nie poważna instytucja, mająca zajmować się relacjami Polski z Niemcami – a szerzej – dyskusją i rozwiązywaniem problemów między naszymi narodami.</p>
<p>Zapisy zadań stowarzyszenia Powiernictwo Polskie, mówiące o obronie interesów rzeczowych i majątkowych, przy już dawno zakończonych regulacjach w tych sprawach pomiędzy rządami naszych krajów – to takie same prowokacje, jak wnioski Rudiego Pawelki o odszkodowania, kierowane do sądów niemieckich i niemieckiego rządu.</p>
<p>Nuta antyniemiecka, została wygłuszona w polskiej polityce zagranicznej – a Polska odeszła już od prowadzenia polityki zagranicznej, na zasadzie odgrzewania starych resentymentów o weszła na drogę realizmu europejskiego. Takie organizacje, jak Powiernictwo Polskie senator Doroty Arciszewskiej &#8211; Mielewczyk, powstałe po to, aby służyć za narzędzie polityki dzielenia i resentymentów – mam nadzieję, że wkrótce stracą rację bytu.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/03/23/germanofil-broni-widocznego-znaku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
