Archive for the ‘Państwo’ Category

Azrael w “Press”

Posted 09 mar 2010 — by Azrael
Category Internet, Państwo, Polityka, Polska

Branżowy miesięcznik dziennikarski “Press” poprosił mnie jakiś czas temu o moje refleksje na temat sieci internetowej i wskazanie ciekawych miejsc. Co też uczyniłem…

Materiał pojawił się tylko w wydaniu papierowym, w związku z tym zamieszczam ten krótki tekst w technologii Scribd. Interranking – “Azrael w sieci”

Azrael

interranking Azrael

Kongres beznadziei

Posted 08 mar 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Kiedy ponad rok temu, w styczniu 2009 roku oglądałem telewizyjne przekazy z II Kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miałem wrażenie, że oglądam coś w rodzaju przedstawienia, ale jednak dość ciekawego. Wtedy zaprezentowała się partia i jej przywódca, Jarosław Kaczyński po liftingu, w nowych (a raczej – przenicowanych…) szatach. Wtedy to hasłem było – “My, partia konserwatywna”, a może nawet chadecka… partia ludzi z zasadami, kompetentnych fachowców partia przyjazna ludziom. I na dodatek – partia nowoczesna, z nowoczesnym przesłaniem modernizacyjnym. Tylko, że to przesłanie sprzedawali ci sami ludzie, którzy dwa lata wcześniej mówili i czynili zupełnie co innego. Ludzie, którzy pod pozorem programu naprawy państwa dążyli do opanowania struktur państwa i władzy, w celu eliminacji konkurencji politycznej, a także dużych grup społecznych, na wiele lat.

Kongres, który właśnie zakończył się w Poznaniu, pomimo, że był pełen blichtru i sztafażu w iście amerykańskim stylu, nie miał już ani krzty tamtego, nie tak dawnego klimatu. Było to spotkanie polityków partii opozycyjnej i zrezygnowanej, która doskonale zdaje sobie sprawę, że w najbliższym czasie nie ma możliwości powrotu do władzy. Nie ma takiej możliwości, ponieważ wyczerpała wszystkie możliwości i pomysły, jak odzyskać wpływy w społeczeństwie i jak na nowo przekonać, że warto jej zaufać. Nic nie jest wstanie przekonać wyborców, że PiS może być jakąkolwiek alternatywą. I tak jak kiedyś wyborcy uwierzyli, że Jarosław Kaczyński da im 3. miliony mieszkań, oraz, że to on dał im możliwość grillowania, tak teraz nie bardzo chcą wierzyć, że zapewni im wczasy na plażach Egiptu i Tunezji…

Read More

Gej, a sprawa polska

Posted 03 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.

Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą – takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).

ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).

Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.

Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na “święte prawa rodziny”. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, “Gej wygrał z Polską”, czy “Homoseksualista wygrał…”.

Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.

Azrael

————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Wirtualna kampania

Posted 02 mar 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.

Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić “prawybory”. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.

To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych…

Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich “spalenia” się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.

Read More

Kwiaty na brudnym śniegu

Posted 28 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Państwo, Polska, Sport, Społeczeństwo

Finał kobiecego biegu narciarskiego na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.

Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.

Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.

Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.

1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych – odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?

2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego…

3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe…

4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras…

5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego…

Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego – też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.

Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Pycha

Posted 22 lut 2010 — by Azrael
Category Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rosja

Dramat, groteska, horrendum… takie opinie można przeczytać w mediach elektronicznych i w prasie na temat tego, co się dzieje w sprawie polskiego przedstawicielstwa na obchodach 70 rocznicy zbrodni w Katyniu.

Lech Kaczyński dobiera sobie do współpracy ludzi według swoich wymagań i potrzeb i, niestety, według swojego formatu. Jeżeli kompromitują się on na własny rachunek, to jeszcze pół biedy, jeżeli robią to na użytej wewnętrzny i nie ma to reperkusji poza granicami naszego kraju – to też jeszcze nie ma dramatu. Pamiętamy jednak wszyscy Annę Fotygę, czy Piotra Kownackiego. Samo ośmieszenie majestatu Lecha Kaczyńskiego (sic!) nie jest niczym strasznym, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, natomiast, jeżeli okazuje się, że ośmieszone zostaje państwo polskiej – z tym już gorzej. Tym bardziej, że wszystko jednak wskazuje na to, że za tym ośmieszeniem stroi sam Kaczyński i jego niepohamowana ambicja i buta.

Co jakiś czas usiłuj się nam wmówić, że ponoć Rosjanie rozgrywają polską stronę i usiłują ośmieszyć i upokorzyć Polaków, ze szczególnym uwzględnieniem Lecha Kaczyńskiego. Bo, przecież, jak powtarzają jego urzędnicy i sam Kaczyński, mniej więcej co trzecie zdanie, on jest osobą najważniejszą w Polsce. To takie zaklinanie, coś w rodzaju psychicznej podpórki swego rozbuchanego ego. I może w tym jest cząstka prawdy, ponieważ Moskwa w ten sposób pokazuje, że ponieważ Lech Kaczyński przez wszystkie lata prezydentury traktował kontakty z Rosją i jej przywódcami jako rzecz drugo-, czy trzeciorzędną, to oni mają prawo do manifestacji swojego disaffection z tego, że polski prezydent chce koniecznie przyjechać do Katynia. Tym bardziej, że wszelkie ustalenia, na jakim szczeblu i jaką formułę mają mieć obchody, zostały już dawno podjęte na szczeblu rządowym, a są efektem uzgodnień polsko-rosyjskiej komisji ds/ trudnych.

Read More

Prawybory dublerów

Posted 18 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Tusk, demokracja, wybory

Od kiedy wiadome się stało, że Donald Tusk nie będzie startował w wyścigu prezydenckim, napięcie w Platformie Obywatelskiej wyraźnie opadło. Tak, scenariusz rewanżu za o rok 2005, rok dwu porażek wyborczych były pociągający i taki naturalny. Upokorzenie przeciwnika politycznego do końca i wyeliminowanie go ze sceny politycznej na zawsze (nie PiS-u, jako formacji, ale jej szefów, braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich) było, i jest dalej, kuszące. Tusk jednak wybrał inny scenariusz, jest gotów oddać splendor stanowiska za realną władzę.

Niektórzy zarzucają Donaldowi Tuskowi, że rezygnacja z kandydowania na fotel prezydenta RP jest przykładem myślenia kategoriami partyjnymi. Jakoby jego wybór podyktowany był nie rzeczywistą chęcią prowadzenia rządu i realizowania trudnej, znojnej i niewdzięcznej działalności reformy państwa, lecz obawą utraty panowania nad partią, która dość naturalną drogą mogłaby trafić pod twarde panowanie Grzegorza Schetyny, który przecież nie jest pozbawiony ambicji politycznych i osobistych. Jeżeli natomiast ster partii trafiłby w inne, słabsze ręce, to z kolei mogłoby to zaowocować wzrostem nie do końca pożądanych dyskusji wewnętrznych, frakcyjnością, może nawet secesją części członków, czy rozłamem.

Jednak decyzja Donalda Tuska jest logiczna. System demokratyczny opiera się właśnie na partiach politycznych, z jednej strony jako emanacja polityki, z drugiej strony jako organu przedstawicielskiego wyborców. Jeżeli Tusk pozbawiłyby się panowania nad partią i oddałby ją w inne ręce, jaką by miał możliwość oddziaływania politycznego na Sejm, ten główny organ legislacyjny państwa? Tylko silna partia, silna w parlamencie pozwoli mu na realizację planów.

Read More

Kontratak imperium

Posted 16 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo

Można się było tego spodziewać; Moralni i intelektualni obrońcy Jarosława Kaczyńskiego rozebrali na czynniki pierwsze jego wywiad dla tygodnika “Newsweek” i tryumfalnie oświadczyli, że słowa “hak”, a nawet “haczyk” pan prezes nie wypowiedział. Oznacza to, że robiąc egzegezę wystąpienia pana prezesa, należy zwrócić uwagę, że tan naprawdę to chodziło zupełnie o coś innego. A zresztą, jak napisał na swoim blogu znany intelektualista dziennikarski z “Faktu”, Łukasz Warzecha (jaka gazeta i jaka partia, tacy intelektualiści…),“wątek hakowy został sprowokowany pytaniem Śmiłowicza i Stankiewicza”. Tak, moi Państwo – pytania nie mogą być niewygodne, bo przecież nie można oczekiwać od Pana Kaczyńskiego, że będzie kłamał… A, że prawda w tym przypadku oznacza, że to WŁAŚNIE haki były i są dalej metodą oddziaływania politycznego na przeciwników – to już tylko, oczywiście dla pana Warzechy, szczegół.

O tym, że polityka haków była stosowana przez Kaczyńskiego szeroko i profilaktycznie wobec nie tylko przeciwników, ale również aktualnych partnerów politycznych, przypomniał były szef LPR, Roman Giertych. Gromadzone były materiały, takie hakowe dossier, które w dowolnym momencie mogłoby być wykorzystane. Na wszystkich w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości były pozakładane teczki, a depozytariuszem materiałów na Radosława Sikorskiego był sam Antoni Macierewicz, mający skądinąd ksywę “Teczka”. Nie zapomnijmy, że w czasie, kiedy Sikorski był ministrem ON w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, Macierewicz był jego zastępcą (czyli w nomenklaturze służb – prowadzącym…).

Radosław Sikorski to najpoważniejszy przeciwnik w wyborach prezydenckich, jeżeli oczywiście Donald Tusk go desygnuje do wyścigu. To będzie w w tym przypadku nie tylko przeciwnik, ale i wróg, ponieważ odejście z drużyny imperatora Kaczyńskiego nie może pozostać bez śladu na jego stosunku do Sikorskiego – nie mówiąc o psychice. Nie należy zapominać, że imperium nie przebacza, a do tego jeszcze słowa o dożynaniu watah, wypowiedziane na jednym z wyborczych wieców przez Sikorskiego, musiały zapaść głęboko.

Read More

Nudna kampania

Posted 12 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Wieje nudą z mediów. Tak, to co podnieca fantastów i nieuleczalnych infomaniaków, lub tych, co mają dość niski wróg wrażliwości na informacje, dla stałego obserwatora sceny politycznej jest nudne. Nawet dziennikarze i komentatorzy są jakby lekko sfrustrowani i gdyby nie zawodny, acz coraz mniej inwencyjny Janusz Palikot, nie byłoby co pisać o kampanii wyborczej. Bo o komisji sejmowej już nie warto – wydaje się, że po zeznaniach głównych postaci polityków PO i PiS – sprawa siadła i jest już “pozamiatane.

Oczywiście rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania wiele tu “złego” uczyniła. Spodziewany rewanż za rok 2005, ostre spięcia i boje pomiędzy kandydatem “moralnie” uprawnionym, a tym, co obiecywał i nie daje, nie dojdzie do skutku. Premier zrezygnował z kandydowania, dając sygnał co myśli o tym stanowisku, jak miejscu realnej władzy. I o prestiżu i wygodzie też wspomniał, bo przecież i żyrandole i całe mieszkanie można mieć i taniej i nawet w lepszym punkcie, niż przy ulicy na Krakowskim Przedmieściu…

Nie jest prawdą, że Platforma Obywatelska po rezygnacji Donalda Tuska nie ma naturalnego kandydata na prezydenta. Ma. Ma wielu, każdy, kto ma choć trochę rozpoznawalną twarz, mógłby zostać prezydentem. Nawet Janusz Palikot, co tylko z przyczyn pozapolitycznych nie jest możliwe. Czy ktoś może sobie wyobrazić prezydenta ze sztucznym penisem, dzierżonym jak berło?! Ale już Sławka Nowaka, czy Rafała Grupińskiego bym sobie wyobraził… ten ostatni to przynajmniej erudyta, poeta i człowiek zdystansowany.

Dwaj obecnie obgrywani przez media kandydaci z PO, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, są nudni i przewidywalni. Antykomunista i światowiec, z dworkiem, z ciężkim dowcipem i żoną Żydówką, ale za to świetną dziennikarką, kontra szlachcic konserwatywny z piątką dzieci, ścigany teczkami przez oszołomów, zarzucających mu schlebianie WSI. Czy ktoś może się spodziewać po nich czegoś odkrywczego, wyjątkowego, szalonego? Czy któryż z nich zatańczy jak Olek na festynie, przy disco polo albo choć Lech na dożynkach, w dniu żałoby narodowej?! Czy któryś z nich poda przeciwnikowi nogę na powitanie, w trakcie debaty? Nuda, panie…Nawet próba podgrzania atmosfery, jakoby to konkurencja pomiędzy oboma kandydatami wzbudzała emocje i konflikty wewnątrz PO, wygląda na sztuczny zabieg PR. O, gdyby to Donald Tusk powiedział – “Tak, ponad podziały historyczne i dla sprawnego rządzenia państwem potrzebują jako partnera na stanowisku prezydenta człowieka, który reprezentuje lewicę, tę społeczną” i wskazał Włodzimierza Cimoszewicza… o, to skrzydło konserwatywne by z PO podniosło larum. Tylko jak Jarosław Gowin zdołałby obskoczyć wszystkie stacje telewizyjne i radiowe? Musiałby posiąść zdolność teleportacji i bilokacji jednocześnie…

Lech Kaczyński ponoć łapie wiatr w żagle. Tak mu mówią sondaże, że zrównuje się z kontrkandydatami. Nie szkodzi, że tylko w I rundzie. Spin doktorzy, Adam Bielan i Michał Kamiński już wiedzą, jak sukces w pierwszej turze zamienić na pełen sukces. Po prostu przeniosą wybory do Second Life. Z IV RP się nie udało, ale przecież panujący nam Pan Prezydentem i tak świeci światłem odbitym, jest avatarem swego brata, więc w wirtualnym świecie się sprawdzi. I tak większość zwolenników Lecha Kaczyńskiego widzi zupełnie co innego, niż te 70% negatywnego elektoratu obecnego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego. Boję się tylko, czy Bielan i Kamiński, tworząc ten alternatywny świat mają taki sam talent jak Cameron…

Gdyby nie to, że Lech Kaczyński jest złym i nieudolnym prezydentem, byłoby mi go żal. Wszak dużą cześć swojej niepopularności zawdzięcza swemu bratu i miłości braterskiej. Do tego jeszcze będzie się musiał zmierzyć z kolejną porażką, bo nie tylko swoją, ale również brata. Bo przecież pomysł polityczny, jaki konsekwentnie realizuje brat, polega na tym, aby ze zwycięstwa na jesieni tego roku, w wyborach prezydenckich wyprowadzić zwycięstwo w następnych, prawdopodobnie wiosennych wyborach parlamentarnych, w roku 2011. Ale nie będzie kolejnego meldunku o wykonaniu zadania i obiadki domowe na Żoliborzu zmienią się w stypę…

O pozostałych kandydatach można napisać jeszcze mniej i są jeszcze bardziej przewidywalni i nudni, z Jerzym Szmajdzińskim na czele.

Ale kampania nie tylko z powodu miałkich kandydatów jest nijaka i bez znaczenia. Problem polega głównie na tym, że żaden z pretendentów na fotel prezydenta po pierwsze, nie ma pomysłu na Polskę, po drugie, jeżeli by go nawet miał, to i tak nie będzie miał okazji go wcielić w życie. Zmiany w Konstytucji, jakie są proponowane przez Platformę Obywatelską, ograniczające władzę prezydenta, a właściwie praktycznie ją niwelującą, są jak najbardziej wskazane. Bo tylko powrót do ścisłego podziału władzy i do wzmocnienia roli ustawodawczej i kontrolnej Sejmu, wzmocnienia władzy wykonawczej i całkowitej autonomiczności sądownictwa ma sens.

A urząd prezydencki powinien być urzędem reprezentacyjnym, jak to się dzieje u naszych zachodnich sąsiadów.

Azrael

—————————

Uwaga: Trwa konkurs Wiadomości24.pl na Blog Roku. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z blogiem mojej Córki – Link do strony pod miniaturką winiety bloga

A blog jest wystawiony w kategorii Życie i można na niego oddać głos, naciskając przycisk poniżej i wpisując swój adres mail.

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem “Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Read More

Przecieki, naciski i etyka

Dziennikarstwo śledcze to ponoć elita i kwintesencja zawodu. Samotni bohaterowie, którzy w boju, znoju, strachu i obawie przed ujawnieniem drążą trudne i niebezpieczne tematy, aby je następnie opracować, obrobić, czasem nawet zweryfikować (a jakże! są tacy profesjonaliści!), a potem tryumfalnie opublikować drukiem w gazecie, czy obrazem w telewizorze… Znojna praca, ku chwale państwa, służebność obywatelska, funkcje kontrolne – jednym słowem – MISJA… Znamy tych bohaterów – Kasprów, Gorzeliński, Łęcki, Najsztub, Kittel, Marszałek, no, wreszcie Sumliński, kiedyś wielki Jachowicz… No, właśnie – kiedyś. A co dziś?

W sobotę “Rzeczpospolita”, dziennik idei i wartości prawicy z PiS (jakby śmiesznie nie zabrzmiało słowo “prawica” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego…) opublikował POZYSKANE fragmenty zeznań Ryszarda Sobiesiaka, złożonych 6. styczna w prokuraturze. Okazało się, że jego zeznania nie do końca konweniują z zeznaniami polityków Platformy Obywatelskiej, złożonymi przed sejmową komisją śledczą, tą hazardową. Materiały z przesłuchania zostały już udostępnione komisji, w dniu 27 stycznia, i panowie posłowie, oraz ich asystenci mieli okazję się z nimi zapoznać. Pod rygorem tajności, w kancelarii tajnej Sejmu, bez notatek, ksero, zdjęć… A jednak – wyciekło – i to nie opinia o materiałach, lecz same stenogramy.

Oczywiście, wszyscy “zainteresowani” postawili oczy w słup – i nikt nie wie, kto i kiedy przekazał materiały prasie. Prokuratura z warszawskiej Pragi głosem swojej rzeczniczki, p. Renaty Mazur twierdzi, że to nie oni – i chyba ma rację, bo i czas nie ten, i motywu nie ma – więc raczej podejrzenie spada na “wybrańców narodu”, lub ich przybocznych. Będzie śledztwo w tej sprawie, z wniosku prokuratora krajowego, prowadzone przez jedną z prokuratur okręgowych.

Sedno sprawy leży gdzie indziej – w tym, czy gazeta idei Pawła Lisickiego mogła opublikować materiały “pozyskane”. Brać dziennikarska, jak zwykle zakrzyknie – “mogła, mogła, to jej obowiązek obywatelski, prawo, no i nakaz moralny!”. Tak głośno krzyczy między innymi także red. Piotr Śmiłowicz, z tygodnika “Newsweek”, twierdząc, cytuję;

Przeciek był uzasadniony, bo publikacja odegrała ważną społecznie funkcje – pokazała, że świadkowie przed komisją nie mówili pełnej prawdy.

Read More

PiS, ideologia, zwolennicy

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, Społeczeństwo, demokracja

To zastanawiające jest, jak partia, która mieni się być odpowiedzią na potrzeby inteligencji, chce być głosem odrzuconych, konserwatystów i środowisk patriotycznych, przyciąga do siebie zupełnie inny elektorat. Jak to możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość, które chciałoby nam wmówić, że jego nadrzędnym celem jest dobro obywateli i silne państwo, doprowadziło do tak głębokiej polaryzacji w społeczeństwie i do osłabienia pozycji i znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, w trakcie swoich dwuletnich rządów? I jak to jest możliwe, że ideologia patriotyczna i bogoojczyźniana, mająca zintegrować społeczeństwo, została powszechnie odrzucona?

Wielu przyczynę trwałej, dość niskiej, pozycji sondażowej PiS-u, pomimo problemów Platformy Obywatelskiej i kryzysu ekonomicznego, wskazuje w osobach Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jest to prawda, ale te przyczyny są głębsze. Tym powodem jest to, że ideologia, która legła u podstaw budowy tak zwanej IV RP, może zainteresować tylko ludzi, którzy są przesiąknięci schematami myślenia rodem z czasów PRL, czymś takim na wskroś bolszewickim. Ludzi, którzy są zamknięci, zafiksowani tylko na pewną, jedną opcję polityczną i społeczną i chcieliby zmusić innych do tego, aby nagięli swoje postępowanie i swoje życie do wymogów jedynie słusznych poglądów. Dlatego też do PiS-u jak do mało której formacji ciągnie zamknięty, ksenofobiczny, żądny zemsty i rewanżu elektorat, w dużej części przejęty od postkomunistów – i dodatkowo barbaria intelektualna.

Pisałem już wielokrotnie, że tak zwana IV RP to projekt intelektualnie i ideowo miałki i pusty, sztuczny i bez żadnej głębi, ale za to pociągający swoją prostotą i prostackością. Oparcie tego o polski katolicyzm, nacjonalizm i polo-centryczny pseudo-mesjanizm, jest nęcące dla niewyrobionego odbiorcy – a ku takiemu zwraca się właśnie PiS. Do tego należy jeszcze tylko dodać wroga, lub wrogów i będziemy mieli kwintesencję populistycznego ruchu politycznego. A trafia on na podatny grunt, ponieważ zdobycze i doświadczenia demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są w Polsce w dalszym ciągu kruche.

Read More

Konstytucja RP – debata

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Zapraszam do obejrzenia dyskusji, jaka została nagrana dla Onet.tv w ubiegłym tygodniu,a dotyczyła ona zmian w Konstytucji RP. Punktem wyjścia były dwa projekty zmian w ustawie zasadniczej autorstwa Platformy Obywatelskiej i prawa i Sprawiedliwości.  W spotkaniu wzięli udział posłowie: PO – Antoni Mężydło i PiS – Zbigniew Girzyński, młody specjalista od marketingu politycznego, Łukasz Pawłowski i Wasz ulubiony bloger.

Nagranie zrobione w studio TVN trwało ponad 40 minut, ale wymogi internetu kazały je skrócić do 13, z sekundami. Szkoda, bo faktyczna dyskusja była dużo ciekawsza i ostrzejsza, niż to wynika z materiału opublikowanego na portalu. Trudno.

Debata o Konstytucji RP

Proszę o wasze uwagi.

Azrael

PS. Onet.pl po południu zamieścił video z komentarzem na stronie Wiadomości portalu

“Nie ma nic na Tuska”

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category CBA, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Społeczeństwo, demokracja

Afera hazardowa była. Tyle wczoraj się udało wycisnąć z Donalda Tuska przesłuchującym go posłom. Premier przyznał, że zaszły nieprawidłowości w związku z projektem ustawy regulującej sprawy podatków i dopłat do budżetu od firm zajmujących się biznesem hazardowym. Nie mógł inaczej powiedzieć, ponieważ jego decyzje personalne w rządzie i jego otoczeniu, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, mogłyby się wydawać nieracjonalne. Szef rządu przyznał, odpowiadając na ostatnie pytanie posłanki Beaty Kempy, że będzie musiał poważnie się zastanowić, co i jak w tej sprawie powiedzieć społeczeństwu. I to chyba będzie jedyny sukces tej komisji…

Pamiętać należy, że komisja hazardowa została powołana przez Sejm do wyjaśnienia afery związanej z lobbingiem hazardowym i jego oddziaływaniem na najwyższe szczeble władzy. Takie było założenie inicjatywy powołującej komisję, z którą wyszedł sam premier Donald Tusk. Tak mu podpowiadał polityczny marketing. Doskonale jednak sobie zdawał sprawę, że komisja ta może zamienić się w broń polityczną, w komisję pościgową, przeznaczona do “łapania króliczka”, czyli jego samego. Wczorajsze przesłuchanie pokazało, że sieć zarzucona na niego chybiła.

Po przesłuchaniach głównych aktorów, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, posłów i polityków Platformy Obywatelskiej i wreszcie samego premiera, widać wyraźnie, że “format”, jaki nadała komisji PO, sprawdza się. Bowiem zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej “afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą.

Read More

Myśl państwowa według Jarosława K.

Polityk mający ambicje odgrywania znaczącej roli, musi nieść jakieś przesłanie, idee. Powinien kierować się nie tylko doraźnym interesem politycznym swojej formacji, ale również mieć szersze spojrzenia na otaczającą go rzeczywistość, społeczeństwo, wreszcie państwo.

Jarosława Kaczyński (i jego brat, bo przecież nie należy ich traktować jako odrębnych bytów, zarówno biologicznych, jak i politycznych…), mają dość specyficzne spojrzenie na otaczającą ich przestrzeń społeczną i polityczną. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego można powiedzieć, że jest to spojrzenie teoretyka, ponieważ przywódca i mentor Prawa i Sprawiedliwości praktycznie przez całe życie zajmował się głównie polityką. Jego krótka praca na białostockiej filii UW, czy redagowanie “Tysola”, były tylko przerywnikami w pracy “wodza”. Jego brat miał więcej do czynienia z realnym światem i realnymi działaniami, zarówno jako naukowiec, jak i urzędnik wysokiego szczebla administracji państwowej.

Jarosław Kaczyński chciałaby modelować państwo według własnych standardów i własnych przemyśleń. Takich teoretycznych, wydumanych za biurkiem, w czasie kiedy był na marginesie życia politycznego, pod koniec lat 90.. Z tego to właśnie okresu pochodzą zręby jego projektu Konstytucji RP, program przyciągnięcia i włączenia w główny nurt życia społecznego tak zwanych odrzuconych. I wtedy, pod wpływem porażek politycznych ukształtował się syndrom negacji i odrzucenia wartości współczesnej Polski, III RP. Tylko, że polska demokracja jest na tyle silna i stabilna, że Jarosław Kaczyński musiał poprzez system wyborów podporządkować się prawidłom demokracji, ale uczynił to tylko po to, aby móc ją natychmiast negować.

Jarosław Kaczyński i jego brat oficjalnie deklarują poparcie dla polskich przemian po roku 1989, do Okrągłego Stołu, polskiego uczestnictwa w strukturach Unii Europejskiej. Ale tak naprawdę obaj reprezentują postawę sceptyczną, niechętną, a ich partia, Prawo i Sprawiedliwość ma wyraźny rys anty systemowy.

Read More

Propaganda w służbie misji

Posted 02 lut 2010 — by Azrael
Category Michnik, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

TVP, zwana telewizją publiczną, po zmianie warty w zarządzie i radzie nadzorczej, zajęła się modelowaniem swojego programu, odnawiając jego misyjność. W ramach tego liftingu zostały powołana do pracy osoby odpowiedzialne i niezależne, które przywrócą blask programowi, nadając mu patriotyczny, propolski wymiar. I tak to TVP wróciła Anita Gargas, niezależnie dziennikarka związana ze środowiskiem “Gazety Polskiej” (nie tylko “GW” ma swoje środowisko…), która poprowadzi misyjny program, nomen omen – “Misja specjalna”.

W ramach tej misji Program I TVP pokazał wczoraj film Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka, pt. „Towarzysz Generał”, w dużym stopniu oparty o książkę Lecha Kowalskiego, “Generał ze skazą. Biografia wojskowa gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego”. Sam autor był głównym narratorem, wspomaganym m. in. przez innych “niezależnych” historyków – Sławomira Cenckiewicza, Piotra Gontarczyka, Bogdana Musiała. Zacne grono wybitnych historyków, z małą skazą – wszyscy oni wypłynęli na szerokie wody za czasów tak zwanej IV RP…

Film jest biografią Wojciecha Jaruzelskiego. Takie wrażenie można by odnieść, gdyby tylko oglądało się zdjęcia, bez głosu albo narrację filmu bez obrazu i opinii komentatorów. Jeżeli jednak ogląda się ten ponadgodzinny dokument w całości i z uwagą, to nieodparcie się widzi w tym materiale propagandowe narzędzie. Dobre, propagandowe wzory, czerpane z lat głębokiego PRL, a nawet z czasów stalinizmu. Bo “dobre” wzory są zawsze godne zaadaptowania.

Jest jasne, że Wojciech Jaruzelski, jak i cała Polska w latach 1945 – 1989, nie był człowiekiem suwerennym, jego decyzje były skażone prosowieckim serwilizmem. Problem jego wyborów (a może i przestępstw komunistycznych, szczególnie z okresu jego pracy dla Informacji Wojskowej) jest powszechnie znany. Jego droga życiowa przeplatana jest z jednej strony chwalebnymi czynami i wzorową służbą, jednak na rzecz Polski – z drugiej strony wyborami politycznymi i społecznymi, nie tylko kontrowersyjnymi, ale również haniebnymi. To wiemy. To możemy zaakceptować i zrozumieć albo odrzucić. To jest prawo każdego.

Read More

Kanclerz

Kanclerzem w polskiej polityce zwano do tej pory tylko jednego polityka, Leszka Millera, który w roku 1997 stanął na czele superministerstwa  Spraw Wewnętrznych i Administracji, w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Teraz kanclerzem pragnie zostać Donald Tusk – i to kanclerzem w pełni tego słowa znaczeniu, takim, który skupia w swoich rękach pełnię władzy. A Polacy, gardłując o demokracji, tęsknią do czasów marszałka Józefa Piłsudskiego, który przecież miłośnikiem demokracji raczej nie był. A Po noweli sierpniowej Konstytucji marcowej, w roku 1926, znalazło to nawet wymiar ustrojowy przypieczętowany niedemokratyczną konstytucją z kwietnia 1935 roku.

Donald Tusk nie ukrywa, że system silnej władzy premiera i rządu jest dla niego celem, ale i środkiem ku wzmocnieniu państwa. Ten sygnał został wysłany do polityków i społeczeństwa, kiedy w ubiegłym roku pojawiły się propozycje zmian w Konstytucji RP, autorstwa PO. I szkoda, że komentatorzy tak krytykujący postawę premiera, oraz jego dość złośliwe uwagi, że woli realną władzę od żyrandoli i mieszkania w Pałacu Namiestnikowskim, nie zauważyli, że było to czytelny sygnał, co Tuska interesuje w rzeczywistości. Piszący te słowa również…

Donald Tusk ogłaszając swoją decyzję o niekandydowaniu na urzęd prezydenta, z jednej strony wyszedł poza wymiar bieżącej polityki, z drugiej strony pokazał, że prezydentura w Polsce nie jest czymś, co może pociągać polityków z krwi i kości, a więc takich, którzy chcą rządzić, mieć realną, sprawczą władzę. Piastując stanowiska premiera, jednocześnie staje się czymś w rodzaju arbitra bieżącej polityki, a także kandydatów w wyścigu prezydenckim. To jego opinie i jego poparcie będzie teraz kluczowe, dodatkowo wzmocnione przez głos i zaplecze organizacyjne Platformy Obywatelskiej. Doskonale odebrał to Andrzej Olechowski, który jeszcze kilka tygodni temu kokietował lewicę, a dzień po ogłoszeniu decyzji przez Tuska, zaoferował swoje niewątpliwe walory polityczne znów na usługi PO. Nie zabrzmiało to jednak godnie…

Read More

Standardy nade wszystko

Posted 26 sty 2010 — by Azrael
Category Państwo, Piskorski, Polityka, Polska, Prawo, Tusk, demokracja, wybory

Prokuratura warszawska postawiła szefowi Stronnictwa Demokratycznego, Pawłowi Piskorskiemu zarzut karny posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Nie dokumentem, ale jego kopią. Kopią, z której grafolog, biegły sądowy wyczytał, że znajduje się na niej sfałszowany podpis. Czwarty biegły, poprzednich trzech tego nie stwierdziło. Zarzut postawiono po 12 latach od sporządzenia umowy (fałszywki?) pomiędzy Pawłem Piskorskim, a antykwariuszem, na sprzedaż antyków (w tym polerowanych angielskich lasek…).

Zarzut postawiła prokuratura, niezależna (sic!), pozostająca pod nadzorem prokuratora generalnego, będącego nominantem partii rządzącej, Platformy Obywatelskiej. Szef tej partii będzie prawdopodobnie kandydował w wyborach prezydenckich w tym roku, a oskarżony Piskorski stoi na czele partii, która jest zapleczem politycznym i organizacyjnym niegdyś partnera kandydata partii rządzącej, a obecnie rywala, dr Andrzeja Olechowskiego. Także inkryminowany Paweł Piskorski był nie onegdaj bliskim współpracownikiem Donalda Tuska.

Tyle opisanie sprawy, pokazującej, jak rządząca partia i podległe jej służby gorliwie i bezstronnie zajmują się ściganiem przestępców, nie oglądając się na nic. Etos walki z przestępczością i korupcją jest wielce godny pochwały i zachwytu… ale…

Paweł Piskorski wrócił do polityki krajowej rok temu. Immunitetem nie był objęty już dawno, a nawet jeżeli by był, to zapewne by się go zrzekł, gdyby mu postawiono zarzuty. Jednak do czasu, kiedy nie zaangażował się politycznie, najpierw w odbudowę SD, później w kampanię A. Olechowskiego, organy państwa nim się nie interesowały. Wcześniej, kiedy rządziły SLD i PiS, również Piskorski mógł chodzić swobodnie nie gnębiony nalotami CBA, czy wezwaniami do prokuratury. Więcej – organy administracji i finansów państwa, a nawet NSA uznały, że Piskorskiemu i jego działaniom finansowym nie można nic zarzucić. Jeżeli nawet były jakieś przesłanki popełnienia czynów niezgodnych z prawem, to albo się one już przedawniły albo nie zostały podjęte żadne działania w celu ich wyjaśnienia. Wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem Piskorskiego w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte.

Read More

Testament rzucony w błoto

Posted 25 sty 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, Ukraina, demokracja

-

Gdzie jest granica politycznej uległości, pragmatyzmu politycznego? Gdzie bieżąca polityka zagraniczna powinna nie zwracać uwagi na polityczne zaszłości? Co to jest polityka gestów historycznych?

Wiktor Juszczenko, odchodzący prezydent Ukrainy w trakcie obchodów Dnia Jedności uznał Stepana Banderę narodowym bohaterem Ukrainy. Juszczenko, dla części środowisk politycznych w Polsce główny symbol “pomarańczowej rewolucji” i przemian demokratycznych, złożył hołd skrajnemu nacjonaliście ukraińskiemu, a także twórcy OUN/UPA, organizacji nie tylko faszystowskiej, ale również kolaborującej z hitlerowcami.

Organizacja tego przestępcy (skazanego w Polsce międzywojennej na karę śmierci za współudział w zamordowaniu ministra spraw wewnętrznych, Bronisława Pierackiego), kolaboranta hitlerowskiego, jest odpowiedzialna za mordy na ludności polskiej i żydowskiej na kresach wschodnich państwa polskiego. I nie ma tu znaczenia, że w czasie, kiedy bandy ukraińskie, pod dowództwem Romana Szuchewycza dokonywały zbrodni, Bandera był więźniem w niemiecki obozie koncentracyjnym. To właśnie on był twórcą i ideologiem ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, który dokonywał eksterminacji ludności polskiej.

Wielokrotnie słyszałem, że polska polityka wschodnia powinna się kierować zaleceniami Redaktora, Jerzego Giedroycia. Najbardziej popularne jest hasło – na Wschodzie, w relacjach z Ukrainą realizujemy testament Redaktora. Mam nieodparte wrażenie, że od kilku lat, polska polityka wobec Ukrainy (a także Rosji) nie realizuje żadnego testamentu tego wielkiego Polaka, lecz wykorzystuje to hasło czysto utylitarnie, nie odnosząc się do idei polskiego myśliciela z Maisons-Laffitte. Giedroyc, rozumiejąc i popierając aspiracje ukraińskie do tworzenia własnego państwa, był jak najdalej od nacjonalizmu – także polskiego. Zarówno, jak i Adolf Bocheński kategorycznie mówili i pisali i Ukrainie jako pełnej demokracji, państwie otwartym. Wolna Ukraina poza tym była dla Giedroycia kluczem do współpracy z Rosją, która uważana była przez niego za naszego głównego partnera. Niestety, dla polskiej polityki zagranicznej, prowadzonej na tym kierunku przez Lecha Kaczyńskiego, wolna Ukraina była traktowana nie jako uzupełnienie naszych relacji z Rosją, lecz jako przeciwwaga do “rosyjskiego imperializmu”. W ramach tego “realizmu” popierano Juszczenkę, który kokietował stale ukraińskich nacjonalistów. Polacy mieli “oderwać” Ukrainę od rosyjskich wpływów, za cenę niepamięci…

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 21. stycznia

Posted 21 sty 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Magic Obama


Stan Massachusetts był zawsze stanem należącym do Demokratów. Edward Kennedy, brat zabitego Johna Kennedy’ego, który poświecił calą swoją karierę polityczną na to, aby doszło do reformy służby zdrowia, zmarł w zeszłym roku, zostawiając puste miejsce senatora w stanie Massachusetts. Każdy stan ma dwóch senatorów. W momencie kiedy jedno miejsce ulega zwolnieniu, obie partie maja prawo się o nie ubiegać. Dla Demokratów utrzymanie tego miejsca było krytyczne. Wygrana przedstawiciela partii Republikanów jest równoznaczna z upadkiem reformy służby zdrowia, nad którą Kongres pracował przez ostatni rok. We wtorek wyborcy zadecydowali, że nie chcą Marty Coakley z partii Demokratów, i wybrali Scotta Browna, Republikanina na senatora stanu Massachusetts. Brown to nietypowy Republikanin; raczej niezależny kandydat, ale propagujący politykę Republikanów. Wygrana Browna to cios dla rządu, dla Prezydenta Obamy, oraz reformy w służbie zdrowia.

We wtorek, 20 stycznia mija rok odkąd Obama przejął stanowisko Prezydenta USA. Rok 2009 był trudnym rokiem. Założeniem Prezydenta Obamy, oraz Demokratów było przeprowadzenie reformy służby zdrowia jak najszybciej, a następnie skoncentrowanie się na bezrobociu, wycofaniu wojsk oraz budżecie. Trwająca cały rok debata nad służbą zdrowia spowodowała, że ważne sprawy dla przeciętnego Amerykanina zeszły na drugi plan. Nadal instytucje finansowe zarabiają i nagradzają się bonusami, a politycy trwają w impasie przekrzykując się nawzajem jaka ta druga partia jest zła.
Prezydent Obama przybył do Massachusetts, aby pomoc Coakley przed samymi wyborami, ale sama Coakley zbyt dużo nie zrobiła aby przekonać wyborców, że była właściwym kandydatem. Obywatele Massachusetts, którzy maja ubezpieczenie gwarantowane przez stan są przeciwko reformie służby zdrowia i poparli Browna. Ostatni rok, pokazał jak skorumpowani i bezsilni są politycy. Demokraci mimo przewagi w Kongresie nie byli w stanie jako grupa stanąć na wysokości zadania aby postawić na swoim. Republikanie swoim hasłem „Nie” wygrali w pewnym sensie gdyż do reformy nie doszło i podzielili Demokratów. Według Republikanów upadek reformy jest również przegrana Prezydenta Obamy. Problem obecnego rządu jest taki, że przeciętny obywatel, którego pensja wystarcza tylko na opłaty na życie nie jest zainteresowany aż tak bardzo reformą służby zdrowia. Jest zmęczony słuchaniem polityków, którzy twierdzą, że wiedza czego obywatel USA potrzebuje; jest zmęczony tym, że banki oraz instytucje finansowe, które zrujnowały system finansowy i które otrzymały pomoc od państwa dają sobie bonusy wysokości setek tysięcy dolarów; jest zmęczony cięciami w komunikacji miejskiej, zwiększającymi się podatkami oraz skandalami i korupcją rządów stanowych, które doprowadziły do tego, że musi minąć kilka lat aby cokolwiek mogło ulec zmianie. Stan Illinois ma największy podatek od sprzedaży, do tego podatek stanowy i podatek federalny. Gubernator już zapowiedział ponowne zwiększenie podatku stanowego oraz cięcia w programach socjalnych. W autobusach informują, że od 7 lutego mniej autobusów oraz kolejek miejskich będzie funkcjonowało, gdyż nie ma pieniędzy. W mieście Chicago około 70% ludności korzysta z komunikacji miejskiej.

Read More