Archive for the ‘Państwo’ Category

Walka o pamięć

Posted 03 wrz 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska

W Polsce polityka symboliczna została zamieniona na politykę narracji politycznej (tu ukłon w stronę Eryka Mistewicza, autora tego pojęcia i całego programu strategii marketingu narracyjnego). Jeżeli mamy do czynienia z niedostatkiem wartości symbolu, należy narzucić konkretny sposób dyskusji.

Praktycznie od samego dnia katastrofy pod Smoleńskiem jesteśmy świadkami realizacji projektu pod nazwą „Najlepszy polski prezydent”, dotyczący oczywiście Lecha Kaczyńskiego. Trwa walka oto, jak zostanie zapamiętany i jak będzie oceniany tragicznie zmarły prezydent i jego urzędowanie. Manipulacje informacjami i obrazem Lecha Kaczyńskiego trwa w najlepsze – i to nie tylko ze strony jego zwolenników, ale również przeciwników jego o jego brata.

Po krótkim okresie wstrząsu, rozpoczęła się żmudna praca budowy mitu człowieka równego marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu i polskim królom. Pochowanie Lecha Kaczyńskiego na wawelskim wzgórzu miało być czymś w rodzaju hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, potem mit miał rosnąć, aż do zapisania prezydenta na stałe do panteonu wielkich Polaków. Ale okazało się, że odczytano to jednak jako nadużycie wartości, a ponieważ śmierć prezydenta oznaczała przedterminowe wybory, również jako grę wyborczą – spodziewano się już, że do wyścigu wyborczego stanie Jarosław Kaczyński.

Read More

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Posted 27 sie 2010 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 9. sierpnia

Posted 09 sie 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Niechciani

Dla każdego kto mieszka poza granicami Polski, temat emigracji jest szczególnie ważny. Prawa innego kraju decydują o tym czy ktoś może pracować, starać się o ubezpieczenie, czy pomoc socjalną. Mieszkanie poza granicami własnego kraju nie jest łatwe. Wielu osobom wydaje się, że życie w USA jest łatwe. Ale tak nie jest. Tak jak wszędzie, wszystko jest drogie, a zarobki nie są wysokie, jeżeli nie pracuje się jako lekarz czy prawnik. Wszystko jest inne w USA. To inne ulice, inny system przemieszczania się, oraz inni ludzie, którzy nigdy poza granicami USA nigdzie nie byli i których mało interesuje to, co się dzieje na Świecie. To ludzie, którzy często uważają, że emigranci są biedni, brudni i bez wykształcenia. Chociaż coraz rzadziej odnosi się to w stosunku to Polaków, czy emigrantów przybywających z Europy Wschodniej. Temat emigracji w USA jest bardzo drażliwy. Nikt nie chce poruszać tego problemu, który jest poważny, ani Demokraci, ani Republikanie. Problem z emigracją mają nie tylko Amerykanie, wystarczy poczytać na temat tego co ostatnio się działo we Francji.

Read More

Świat alternatywny

Najważniejszym wydarzeniem wczorajszego dnia była uroczystość złożenie przysięgi przez nowego Prezydenta RP, przed Zgromadzeniem Narodowym, Bronisława Komorowskiego i związane z tym uroczystości. Jarosław Kaczyński, szef największego ugrupowania opozycyjnego, nie pojawił się na żadnej z uroczystości. Nie było go w Sejmie, w Archikatedrze Warszawskiej, gdzie mszę koncelebrował arcybiskup Kazimierz Nycz, także na Zamku Królewskim. A w każdej z tych uroczystości można było znaleźć pierwiastek pamięci i hołdu dla jego zmarłego brata…

Manifestacja Kaczyńskiego ma kilka wymiarów. Jest to oczywiście czytelny komunikat polityczny, potwierdzony zresztą jego wypowiedziami na konferencji prasowej w niedzielę i wywiadem dla partyjnego portalu, że nie zamierza honorować nowego prezydenta i nie zamierza z nim podjąć współpracy. Nie zamierza również godzić się z wyrokami demokratycznego wyboru, które dały mu taką pozycję na scenie politycznej. Bo według niego wybór Komorowskiego był przypadkowy…

Jarosław Kaczyński na plakatach i materiałach wyborczych miał wypisanie, że dla niego to Polska jest najważniejsza. Biorąc udział w wyścigu wyborczym, akceptował prawa demokracji i powierzył swój los szerokiej rzeszy wyborców – prawie 8 milionom. Teraz, odwracając się od państwa pokazuje jednocześnie, jakie dla niego znaczenie mają takie deklaracje. I obraża jednocześnie swoich wyborców. Pusty fotel sejmowy kontrkandydata w wyborach, na zaprzysiężeniu nowego prezydenta, to negowanie wszystkich wartości państwa demokratycznego i społeczeństwa alternatywnego.

Kaczyński nie zamierza prowadzić polityki opozycyjnej. Będzie prowadził politykę moralnego relatywizmu, napędzając atmosferę zemsty i rewanżu za śmierć swojego brata. Użyje wszelkich metod, narzędzi i symboli, aby wystąpić nie tylko przeciwko domniemanym sprawcom katastrofy, czyli rządzącym, ale również przeciwko państwu. To polityka, która idzie w kierunku nie tylko podzielenie społeczeństwa, ale również rozłamu państwa.
Jeżeli w Prawie i Sprawiedliwości są jeszcze politycy, którzy chcą i potrafią się przeciwstawić tej linii Kaczyńskiego – powinni to otwarcie zrobić. Jeżeli nie mogą – powinni odejść. Jeżeli rzeczywiście dla nich Polska jest najważniejsza…

Azrael

Prezydent – zagadka

Posted 06 sie 2010 — by Azrael
Category Bronisław Komorowski, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Przysięga przed Zgromadzeniem Narodowym złożona, insygnia władzy prezydenckiej przejęte. Bronisław Komorowski jest IV prezydentem RP, wybranym w głosowaniu powszechnym.

Jakim prezydentem będzie? Oczekiwania są wobec niego dość umiarkowane. I różne, w zależności od wyznawanych poglądów. Jedni chcą tylko, aby był lepszy, niż jego tragicznie zmarły poprzednik. Wystarczy, aby nie był małostkowy, aby się nie obrażał, aby wzniósł się ponad wady swoje i te klasyczne, polskie, takie jak zawiść i mesjanizm. Inni chcą jednak kontynuacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był wrażliwy na sprawy społeczne i socjalne, ale realizował je niezbyt skutecznie, a do tego dość opatrzenie rozumiał pojęcie polityki historycznej. Im więcej chciał wyrównać nieprawidłowości ostatniego dwudziestolecia, tym bardziej dzielił. Jeżeli wsłuchaliśmy się w pierwsze orędzie Komorowskiego, to okazuje się, że idea solidaryzmu społecznego jest mu równie bliska, jak poprzednikowi. Zresztą w trakcie kampanii wyborczej Komorowski dużo mówił o zgodzie politycznej, ale także społecznej.

Zgoda buduje, ale nie należy sądzić, że Bronisław Komorowski będzie prezydentem wszystkich Polaków. To nie ten czas, kiedy takim lejtmotywem „czarował” Aleksander Kwaśniewski. Tamte hasło odnosiło się do innych podziałów i innego kontekstu politycznego i historycznego. Teraz Komorowski nie będzie miał możliwości budowania konsensusu z opozycją do formacji politycznej, z której się wywodzi, ponieważ ona tego nie chce. Brak Jarosława Kaczyńskiego na inauguracji prezydentury Komorowskiego to nie tylko objaw braku szacunku do zwyczajów i procedur demokratycznych, ale czytelny sygnał, że środowisko, na czele którego stoi nie widzi potrzeby zgody narodowej. Sprawa katastrofy smoleńskiej, jako politycznego oręża, jest dla niego ważniejsza, niż interes społeczeństwa i Polski. A z drugiej strony urzędujący prezydent, dbając o prestiż stanowiska, nie może dokonywać bezwarunkowych kompromisów, ulegając szantażom pseudo moralistów – jak w przypadku krzyża stojącego przed Pałace Namiestnikowskim.

Read More

Bezsilność Kościoła

Posted 05 sie 2010 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Uważni obserwatorzy żenującej awantury na Krakowskim Przedmieściu, przez Pałacem Namiestnikowskim, zapewne zauważyli, w jakiej sytuacji znaleźli się duchowni, którzy przyszli z harcerzami aby zabrać krzyż i umieścić go w pobliskim kościele akademickim, pod wezwaniem Św. Anny. Zobaczyliśmy przestraszonych księży, którzy nie mieli żadnego wpływu na otaczających ich wiernych. Obrzucani obelgami, inwektywami, wyzywani do komunistów, nie potrafili wypełnić decyzji swojego biskupa, Kazimierza Nycza. Gdyby nie ochrona – niewykluczone, że doszłoby do przemocy fizycznej. Pod krzyżem, którego duchowni nie potrafili obronić przed politykami i prowokatorami.

Publicysta katolicki, Szymon Hołownia, zadaje dramatyczne pytanie – kto tych ludzi, którzy histerycznie bronili dostępu do krzyża, formował? Odpowiedź jest prosta – to zrobił sam Kościół. To jest żniwo pracy całego Kościoła, bo jeżeli jego margines, jakim jest środowisko Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Tadeusza Rydzyka, nadaje ton sytuacji na Krakowskim Przedmieściu, to odpowiedzialny jest za to cały Kościół instytucjonalny. I w sytuacji, kiedy władzę nad krzyżem przejęli politycy, bo tak należy odczytywać kilkutygodniowe zamieszanie, dalej pozostaje bierny. Metropolita warszawski, arcybiskup Nycz wypowiedział się w sprawie dopiero pod presją sytuacji. Inni hierarchowie, prymas Józef Kowalczyk, przewodniczący KEP, Józef Michalik, czy wreszcie kardynał Stanisław Dziwisz – milczą. Bo ten strach, który był widoczny w oczach księży we wtorkowe południe, przenosi się do biskupich gabinetów. Ale nie tylko o to chodzi – hierarchowie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że polityczne zaangażowanie, jakie jest udziałem wielu z nich, zwraca się przeciwko nim. Kościół przyzwyczaił się w czasach PRL do rządzenia duszami – po roku 1989 politycy, wszystkich formacji, dopuścili go de facto do współrządzenia państwem. Teraz okazuje się, że politycy umiejętnie potrafią Kościołem manipulować – a duża, co raz większa część wiernych od Kościoła katolickiego się odwraca. To efekt nie tylko uwikłań politycznych, ale również afer seksualnych (które w polskim Kościele chyba jeszcze tak naprawdę przed nami), rozpasania części kleru, czy informacji o nadużyciach przy odzyskiwaniu od Skarbu Państwa majątku. Kościół jest pogrążony w głębokim relatywizmie.

Read More

Profanacja i kompromitacja

Często zżymam się na wścibstwo kamer i mikrofonów telewizyjnych, które rejestrują czasem rzeczy intymne, gorszące, żenujące, nadają im medialnie zbyt duże znaczenie, nie adekwatne do interesu społecznego. Dziś jednak dobrze się stało, że wszystkie główne stacje informacyjne zarejestrowały minuta po minucie szopkę, jaka rozegrała się na Krakowskim Przedmieściu. Letnią szopkę na tle drewnianego krzyża.

Ten krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był dziś już tylko niewiele znaczącym rekwizytem. Myliłby się ten. poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji.

Dziś wszyscy, którzy byli obecni w upalne południe przed Pałacem Namiestnikowskim i reprezentowali konkretne instytucje, ponieśli klęskę i się skompromitowali. Funkcjonariusze i urzędnicy odpowiedzialni za porządek nie obronili konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej państwa, która nakazuje usunięcie z przestrzeni publicznej symbolu religijnego, na postawienie którego nie ma zgody wypracowanej w formie konsensus. Kościół katolicki taki konsensus zawarł z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż miał zostać przesunięty w miejsce godne dla niego, do kościelnej nawy. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki – a przede wszystkim skompromitowali Polskę. I Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

Read More

Poza prawem – sprawa Barbary Blidy

Od dłuższego czasu jestem przekonany, że sprawa okoliczności i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie wyjaśniona na gruncie prawa i odpowiedzialności przed sądem. Winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, media, i przede wszystkim politycy, którzy zasłaniając się legitymizmem, tak naprawdę nie chcą ruszyć podstaw układów środowiskowych.

Od dnia tragedii w domu Barbary Blidy jestem przekonany, że za jej śmierć jest odpowiedzialny polski system polityczny, powiązany z układem prokuratorskim i służb specjalnych, który wyraził zgodę na działania ABW, które miały być początkiem rozgrywki politycznej z lewicą. I dziś, po ponad 3 latach stwierdzam, że moje konkluzje potwierdziły się i wzmocniły, jednocześnie utwierdziłem się, że zmowa milczenia i korporacjonizm prokuratury i służb specjalnych nie pozwoli na dojście do prawdy.

Układ jest czytelny, zaczyna się w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, prowadzi przez Zbigniewa Ziobro do ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcę, Grzegorza Ocieczka, szefa delegatury na Śląsku, aż do prokuratury okręgowej w Katowicach. Kluczem do wyjaśnia sprawy jest złamanie zmowy milczenia prokuratorów katowickich – i nie zmieni nawet tego umorzenie przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi śledztwa w sprawie nielegalnych nacisków na działania prokuratorów, do jakich miało dojść w prokuraturach katowickich, w trakcie dochodzenia przeciwko Barbarze Blidzie.

Read More

Wymarzona opozycja

Prawo i Sprawiedliwość to wymarzona opozycja dla rządzącej koalicji. Zamiast się zajmować pracą parlamentarną, wzięła się za funeralne igrzyska i jej 120 posłów i senatorów zamierza się bawić dwa razy w tygodniu w rozwiązywanie problemu katastrofy pod Smoleńskiem. Zespół poselski, zwany komisją Macierewicza, od nazwiska przewodniczącego, skutecznie będzie nie tylko odciągał parlamentarzystów od pracy, ale również skupił na sobie media.

I efekty tego już mam; Wczoraj minister Michał Boni zasugerował, że w najbliższym czasie rząd może podnieść wysokość składki rentowej, a także niektórych podatków (w tym VAT – do 25%), w ramach walki z dziurą finansów państwa – a opozycja praktycznie nie zająknęła się na ten temat, choć przecież podniesienie VAT uderza głównie w konsumentów finalnych…Dodatkowo będzie to stymulant inflacyjny.

Prawo i Sprawiedliwość nie ma ochoty przejmować się problemami państwa, nie mówiąc o obywatelach. Jarosława Kaczyńskiego interesuje głównie sprawa „dorwania” Donalda Tuska i ideologiczne hasła, głoszone pod twardy elektorat i media. PiS jest cały czas na wojnie i w kampanii wyborczej. Dlatego właśnie osoby, które w tej formacji znają się na sprawach gospodarczych, społecznych, czy polityki zagranicznej, tacy jak Paweł Poncyliusz, Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal, zostali odsunięci na tor boczny. Kaczyńskiemu potrzebni są sprawni „żołnierze”, w stylu Joachima Brudzińskiego, czy Marka Kuchcińskiego, a nie ludzie, od których ciężko wyegzekwować pełną uległość.

Kaczyński swoimi wypowiedziami i decyzjami sprowadził swoją partię znów do poziomu poparcia ok. 25%. I znów będzie czekał na cud, który wyniesie go do władzy. Ale ten cud się nie zdarzy. Ani kryzys, ani afera hazardowa, katastrofa smoleńska, czy powódź, nie naruszyły poziomu poparcia dla Platformy Obywatelskiej i zaufania do Donalda Tuska.

Marzeniem Kaczyńskiego było stworzenie w Polsce systemu dwupartyjnego, gdzie dwie partie, jedna konserwatywna, centroprawicowa (PiS), druga liberalna i centrolewicowa (PO) będą się wzajemnie szachować i wymieniać władzą. Doprowadził jednak do sytuacji zbliżonej do modelu 1+1. Jedna duża partia władzy i druga, mniejsza, opozycyjna, bez szans na przejęcie steru rządów. Jest to układ zamknięty, gdzie opozycja nie ma szans na przejęcie władzy, ale zawsze wejdzie do parlamentu i zdobędzie pulę miejsc w Sejmie, a także sejmikach regionalnych. To konserwowanie układu, kiedy się zbiera pewne profity, nie biorąc odpowiedzialności za państwo…

W roku 2006 popularne było hasło wyborcze, anty-pisowskie - „Głosując na PiS, wybierasz Samoobronę”. Dziś ta hasło można sformułować – „Głosując na PiS, wzmacniasz Platformę”

Kiedy się wyborcy zorientują, że popierając Jarosława Kaczyńskiego, tak naprawdę budują pozycję jego adwersarza, Donalda Tuska?

Azrael

Jak się stać mężem stanu?

Posted 28 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

Platforma Obywatelska ma pełnię władzy. Władzy z mandatu demokratycznego, potwierdzonego wyborami w roku 2007 i 2010. Przedstawiciele tej partii zajmują trzy kluczowe stanowiska w państwie, urząd Prezydenta RP, stanowisko marszałka Sejmu i szefa rządu, a czwarte ważne miejsce, marszałka Senatu, zajmuje polityk, który PO sprzyja. To szansa, aby dokonać poważnego przełomu w polskim życiu politycznym.

Za zdobyciem tak dużej władzy stoi talent polityczny Donalda Tuska. To jemu udało się zbudować sukces formacji, która startując praktycznie od zera, doszła do pozycji prawie monopolistycznych. Opozycja jest słaba, nawet biorąc pod uwagę ostatnie wyniki lidera PiS-u w wyborach prezydenckich. Opozycja jest słaba, ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego, pod jego przewodnictwem jest pozbawiona zdolności koalicyjnych z kimkolwiek, a druga partia, SLD, nie reprezentuje całej lewicy. Dążenie Jarosława Kaczyńskiego do zbudowania dualistycznego systemu partyjnego doprowadziło do sytuacji, gdzie PiS wzmacnia… Platformę Obywatelską, sam pozostając bez możliwości zdobycia władzy.

Donald Tusk osiągnął bardzo dużo. Jego partia jest mocniejsza, niż kiedykolwiek. Należy włożyć pomiędzy bajki to, że triumwirat Komorowski – Schetyna – Tusk rozleci się z powodu animozji partnerów, lub kolizji środowisk wokół nich skupionych. Grzegorz Schetyna to polityk pragmatyczny, realistyczny, nieemocjonalny nadmiernie, zrozumiał wagę swojego nowego miejsca w polskiej polityce. Prezydent Bronisław Komorowski będzie prezydentem, który stanowisko będzie „piastował”. Nie będzie miał ambicji tworzenia własnego środowiska. Karty polityczne leżą w rękach Donalda Tuska.

Read More

Ogórek z Krakowskiego Przedmieścia

Polska to szczęśliwy kraj. Nie ma problemów z bezrobociem, z deficytem budżetowym, polskiej służby zdrowia zazdroszczą nam wszyscy, mamy stabilne systemy emerytalne, a problem alkoholizmu, czy przepełnionych więzień rozwiązaliśmy lata temu. Pozostają nam tylko więc utarczki o krzyż.

Sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu jest takim wakacyjnym ogórkiem w polskim stylu. Gdyby do sprawy podejść racjonalnie, to do rozwiązani tego problemy nie trzeba by było żadnych narad, ani żadnego konsensusu, ale prostej decyzji. Z jednej strony decyzji administracyjnej, nakazującej usunięcie krzyża z przestrzeni publicznej i państwowej, z drugiej głos uprawnionego, posiadającego autorytet hierarchy Kościoła katolickiego, który by pouczył wiernych i przypomniał im, czym jest tak naprawdę krzyż. Ale obie instytucje, Państwo i Kościół nie za bardzo potrafią ten swój autorytet pokazywać i wykorzystywać. Stąd media mogły się „posilić” w wakacje quasi poważnym tematem.

Właśnie brak autorytetu, a także kultury demokratycznej pozwolił na to, że od dwóch tygodni pod krzyżem trwają żenujące dyskusje i awantury, a politycy i grupy twórców „ruchów społecznych” mogą sobie z niego robić narzędzie rozgrywki. Dziś doszło do tego nawet, że znany medialny celebryta i manipulator, Jan Pospieszalski zrobił z obrony krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim rozgrywkę z „Gazetą Wyborczą”…

Nie interesuje mnie, czyją własnością jest ten krzyż i jaką funkcję pełnił i pełni teraz. Interesuje mnie za to, jak poszczególne siły nim manipulują. Dla jednych jest to symbol pamięci o Lechu Kaczyńskim, choć przecież zginął on w innym miejscu, a od Warszawy odwrócił się, ponieważ decyzją rodziny (?) spoczął w Krakowie. Dla innych ma być symbolem narodzenie się nowej świadomości Narodu, czego emanacją ma być ponoć Ruch 10 kwietnia. Tylko, że jak się spojrzy za fasadę tego „oddolnego ruchu”, to zobaczymy tam medialne i PR-owskie zaplecze Prawa i Sprawiedliwości, a dodatkowo przyciąga on wszelkiej maści oszołomów. I tak krzyż z symbolu pamięci staje się narzędziem walki, totemem wojennym.

Pamięć o tragicznie zmarłych w katastrofie powinna być uczczona. Tak, również pod Krakowskim Przedmieściu. Jeżeli ten tydzień pomiędzy katastrofą, a pogrzebem pary prezydenckiej był miejscem spotkań Polaków, to warte jest to zapamiętania. Ale nie symbolem DZIELĄCYM Polaków, bo właśnie do tego wojna o krzyż doprowadziła. I dlatego, że choć niektórzy politycy PiS mówią do kamer, że Polska jest państwem katolickim, to jednak polskie państwo jest świeckie.

Azrael

Urząd marszałka może być frapujący…

Posted 21 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Sejm, demokracja, wybory

Wywiad z Marszałkiem Sejmu, p. Grzegorzem Schetyną, 2010.07.20

Azrael (A) – Panie Marszałku, czy zamierza Pan być Marszałkiem na 500 dni, czy może jednak na… 2.000? Czy uważa Pan, że pozycja Platformy Obywatelskiej jest na tyle mocna, że uda się jej zdobyć przewagę w najbliższych wyborach parlamentarnych. w 2011 roku.

Marszałek Sejmu RP, Grzegorza Schetyna (GS) – Pytanie, jak słyszę, przewrotne, ale odpowiedź też może być taka. Zostałem wybrany marszałkiem do końca obecnej kadencji, czyli w tym wypadku rzeczywiście na 500 dni. Później otwiera się nowy rozdział, rozdział następnych czterech lat. A wtedy mogą zostać napisane i realizowane różne scenariusze. Czy będę marszałkiem w następnej kadencji? Nie wiem, ponieważ zależy to od kilku czynników – od wyniku wyborów, czy Platforma Obywatelska w nich wygra, oczywiście od woli mojej partii, a w końcu i od mojej woli, czy będę chciał pełnić to stanowisko. Wiele rzeczy może się zdarzyć – dziś stanowczo stwierdzam, że jestem marszałkiem na 500 dni.

A – Ale jeszcze miesiąc temu stwierdził Pan, że to stanowisko nie jest szczytem Pańskich zainteresowań, ani ambicji, ale już ostatnio można było usłyszeć, że jest to jednak miejsce dla Pana frapujące, nie tylko z punktu widzenia politycznego?

GS – To ciekawe miejsce i ciekawa funkcja, dopełniająca system władzy w Polsce, ważna przy obowiązującej w Polsce Konstytucji i niezbyt jasno określonych prerogatywach i zadaniach Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Cały parlament, czyli Sejm i Senat, jest doskonałym miejscem łagodzenia napięć i budowania współpracy.

A- Jak Pan Marszałek się zapatruje, biorąc pod uwagę miejsce, w którym się w tej chwili znajdujemy i Pańskie uprawnienia, na projekt zmian w Konstytucji RP, autorstwa Platformy Obywatelskiej, który zakładał, że struktura władzy wykonawczej w Polsce zostanie zmieniona, stanowisko Prezydenta RP zostanie osłabione albo nawet wyłączone z systemu władzy?

GS- Tak, jestem zwolennikiem zmiany, by system mieszany rządowo-prezydencki został zmieniony w system gabinetowy…

A- No tak, ja to nazywam nawet systemem kanclerskim…

GS – Raczej należałoby nazwać go system premierowskim, w którym władza jest nie tyle w rękach rządu, co osobiście premiera. Proszę jednak pamiętać, że nie ma dzisiaj w Sejmie zgody na taki system, to po pierwsze, a po drugie – nie ma nawet zgody na powołanie komisji konstytucyjnej. Nie jest to więc możliwe do zrealizowania, przynajmniej w najbliższym czasie. Nie ma możliwości, aby w Sejmie powstało formalne ciało, które by mogło pracować nad tą koncepcją. Do tego potrzebna jest zgoda Prawa i Sprawiedliwości, a jej oczywiście nie ma. Pomimo to Platforma Obywatelska stara się przekonać polityków opozycji do tego rozwiązania. Podsumowując; nie ma w obecnym Sejmie zgody politycznej, by rozpocząć pracę nad nową Konstytucją.

Read More

Martwa partia

Posted 19 lip 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Od pewnego czasu w internecie zaczęło funkcjonować określenie „nekropartia”, w kontekście Prawa i Sprawiedliwości. To niezbyt eleganckie sformułowanie ma jednak głębokie uzasadnienie.

Platforma Obywatelska praktycznie nie zareagowała na konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego, który niedwuznacznie oskarżył Donalda Tuska i jego formację (także rząd) o przyczynienie się do katastrofy smoleńskiej, a na pewno o „moralne i polityczne” sprawstwo. Także wypowiedź posła Joachima Brudzińskiego, w programie Moniki Olejnik, „Kropka nad i” nie spotkała się z oficjalnym odzewem. I bitwa o krzyż na Krakowskim Przedmieściu nie jest w sferze zainteresowania PO. Słusznie, ponieważ wchodzenie w polemiki na tym poziomie tylko przyczyniłoby się do zaostrzenia sytuacji.

Wszystko to wynika z tego, że PiS i Jarosław Kaczyński nie mają żadnego programu, który mógłby być programem „na tak”. Zarówno na kampanię samorządową, jak i parlamentarną. Pomimo dość bogatego zaplecza intelektualnego, w postaci Ośrodka Myśli Politycznej, czy Instytutu Sobieskiego, nie mówiąc o takich tuzach, jak Jadwiga Staniszkis, Zdzisław Krasnodębski, czy Ryszard Legutko, PiS nie ma żadnego programu. Wszystkie projekty i pomysły zostały już dawno zgrane, a były to pomysły samego Jarosława Kaczyńskiego. I pomysł IV RP, i Polska solidarna – to są już tematy nie wzbudzające emocji, ani nie przyciągające wyborców. Jedynym pomysłem pozostaje gra pamięcią Lecha Kaczyńskiego. Nekropolityka…

Ostre tony w wypowiedziach Kaczyńskiego, Brudzińskiego, czy Jacka Kurskiego tłumaczone są traumą po katastrofie i odreagowaniem. Po ponad trzech miesiącach po katastrofie następuję otrzeźwienie. Tak, rzeczywiście – otrzeźwienie następuję, ale po kampanii wyborczej – i to tylko wśród części politycznych działaczy. Tych, którzy przez ścisłe kierownictwo kampanii, Joannę Kluzik-Rostkowską i Pawła Poncyliusza, zostali odstawienie na boczny tor. Stara gwardia partyjna, zwana też „zakonem PC”, odczuła zmianę wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako utratę własnej tożsamości i zaprzeczenie ideom partii. O tym, jak głębokie są podziały pomiędzy „liberałami” i „integrystami” partyjnymi świadczy to, że Joanna Kluzik-Rostkowska, która odebrała w wieczór wyborczy szczere gratulacje od Jarosława Kaczyńskiego za prowadzenie sztabu wyborczego, dziś nie jest wcale pewną kandydatką klubu parlamentarnego PiS na urząd wicemarszałka Sejmu. Zresztą wypowiedzi Kaczyńskiego pokazują, kto dziś jest bliżej jego ucha…

Jarosław Kaczyński po raz kolejny pokazał jak jest zdolnym politykiem. Zdolnym do destrukcji. W ciągu niewielkiego czasu, grając kartą smoleńską, odzyska wpływy w twardym elektoracie, także tym radiomaryjnym, a utraci poparcie tych, którym bliżej do umiarkowanego centrum. I na nic będzie straszenie monopolem Platformy Obywatelskiej, miękką dyktaturą Donalda Tuska. Kaczyński grając wyostrzeniem kursu politycznego, realizując projekt polaryzacji sceny politycznej, sam tworzy sukces i pozycję Platformy Obywatelskiej.

PiS partią martwą programowo, ideowo, mentalnie, tak jak wypalony jest jej przywódca. Nie wierzę, że nie widzą tego jej działacze. Tylko kto przedłoży wreszcie prawdę nad profity sejmowe, diety poselskie, spokój?

Azrael

—————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Leszek Kołakowski – rocznica

Posted 19 lip 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka

W sobotę, 17. lipca, minęła pierwsza rocznica śmierci najwybitniejszego polskiego myśliciel XX wieku, Leszka Kołakowskiego. Jeden z jego wykładów do przemyślenia;

1. O władzy (1/2)

2. O władzy (2/2)

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 16. lipca

Mad Mel

Wściekły, prawdopodobnie pijany i dyszący Mel Gibson, aka Brave Heart, krzyczy przez słuchawkę do matki swojego najmłodszego dziecka “Zgwałcą cię czarni i będzie to twoja wina bo ubierasz się jak …..; kim ty jesteś, skończysz w ziemi, potrafię to zaaranżować”. Trzy taśmy z pogróżkami oraz wyzwiskami nie tylko w stosunku to Oksany Grigorievnej obiegły media i Gibson, który od kilku lat miał przydomek rasisty oraz antysemity, stał eis ulubionym tematem Ameryki. Mel Gibson, przez wiele lat, przykładny ojciec oraz mąż nagle znalazł sobie nowy obiekt miłosny, porzucił żonę, dzieci i zamieszkał z rosyjską piosenkarką i wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Sielanka nie trwała długo, na początku roku, Grigorievna podała, że Gibson uderzył ją w twarz powodując złamanie zęba. Para rozeszła się, a Gibson musiał wypłacić całkiem sporą sumę pieniężną na dziecko z Rosjanka. Pełna kultura. Ostatni film 54-letniego aktora zrobił klapę, powodem może być powtarzanie tej samej roli. Kiedy pierwsza taśma dostała się do opinii publicznej, prawdę mówiąc, nikogo to nie zdziwiło, że Gibson uważa Meksykanów za mniej niż ludzi, że jest rasista oraz antysemitą. Ostre słowa, ale słowa potwierdzone przez jego wypowiedzi.

Były ulubieniec milionów okazał się maniakalnym typem, pijakiem, który wypowiada słowa i obraza się na tych, którzy mają problem z jego wypowiedziami. Gibson, tak jak i sportowcy czy politycy, to osoba publiczna i za to ma płacone spore sumy pieniężne. Ze sławą jednak wiąże się pewien koszt, koszt braku prywatności oraz, ciągłej inwigilacji ze strony mediów oraz fanów, którzy nie zawsze są zbyt mili.

Read More

Mit i kit

Polska polityka jest pełna symboli. Symboli, odniesień do nich, konotacji i nawiązań, a symbole mają to do siebie, że często są oderwane od życia, kontekstu, realiów. Warto, za nim te mity powstaną, przeciwstawić się nim. Trzeźwym, racjonalnym pojmowaniem rzeczywistości. W Polsce ostatnimi laty modne stało się pojęcie „polityki historycznej”, co mało w ogóle ma wspólnego z historią, jako nauką, a bliższe jest manipulacji, co przecież jest kwintesencją polityki.

Już w kilka dni po katastrofie pod Smoleńskiem, kiedy zapadła decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu, było wiadome, że sam wypadek, jak i postać Lecha Kaczyńskiego będą wykorzystywane w polityce. Katastrofa od samego początku obrastała teoriami spisku, mitami męczeństwa, była środkiem do realizacji celów politycznych. I choć brat zmarłego prezydenta odżegnywał się w kampanii wyborczej wprost do samego wypadku, to już jego zaplecze takich skrupułów nie miało.

Jarosław Kaczyński i Prawo i Sprawiedliwość po zakończeniu prezydenckiej kampanii wyborczej, która zakończyła się dla szefa PiS bardzo dobrym wynikiem, automatycznie przystąpił do następnej, samorządowej. Dobry wynik ma być przepustką do sukcesu na jesieni, a także w wyborach przyszłorocznych. Ale jeszcze ważniejsze od wyniku wyborczego dla samego Jarosława Kaczyńskiego ważniejsze jest zbudowanie mitu i jednocześnie kultu Lecha Kaczyńskiego. To wymyka się racjonalnym ocenom i ci, którzy chcieliby ocenić postawę i działania Jarosława Kaczyńskiego w kategoriach stricte politycznych, robią poważny błąd metodologiczny.

Katastrofa TU 154M ma być dla Prawa i Sprawiedliwości czymś w rodzaju nowego aktu założycielskiego nowej ery politycznej. Dlatego tak uparcie Jarosław Kaczyński mówi o bohaterskiej i męczeńskiej śmierci swojego brata, dlatego również podkreśla ostatnio „nikczemną” postawę Platformy Obywatelskiej, a specjalnie premiera Donalda Tuska. Ważną rolę w kreacji tego kultu Lecha Kaczyńskiego odgrywają gesty i materialne dowody kultu, jak sarkofag, koniecznie na Wawelu, czy krzyż pod Pałacem Namiestnikowskim. W całej awanturze o ten krzyż nie chodzi wcale o odczucia społeczne, lecz o miejsce hołdu Lechowi Kaczyńskiemu.

Z tym mitem, kultem bohaterszczyzny IV RP trzeba walczyć. Nie z postacią Lecha Kaczyńskiego, bo jego działania, jak prezydenta oceni historia, naukowcy, politolodzy. Trzeba walczyć z chorobliwym, manipulacyjnym przekazem, że Kaczyński świadomie oddał życie pod Smoleńskiem (u wrót nekropolii katyńskiej) za swoje przekonania, wiarę idee. Takie podejście do sprawy powoduje to, że ten mit przykryje śmierć wielu wartościowych ludzi, ojców, matek, dzieci, ale także urzędników państwa, oficerów, którzy zginęli w bezsensownym wypadku lotniczym.

Teorie i mity wokół katastrofy smoleńskiej tworzone są po to, aby nie łączyć obywateli, ale ich właśnie podzielić. Im więcej teorii, o zamachu, spisku – tym większa możliwość wywyższenia ponad miarę tych, którzy nie zawsze na to zasługiwali. Kaczyński tworząc mit swojego brata ma konkretne cele polityczne, ale także inne – to chęć podzielenia społeczeństwa na prawdziwych patriotów (My, Naród) i na tych, którzy nie mają prawa według Prawych Polaków się do wybrańców zaliczać. To możliwość podzielenia społeczeństwa. Wyjaśnienie kulis katastrofy powinno boleśnie przerwać budowę mitu.

Aby zakończyć budowę mitu Lecha Kaczyńskiego, oprócz szybkiego wyjaśnienia kulis katastrofy, konieczne jest dokonanie rzetelnej oceny jego prezydentury. I pokazanie, że Lech Kaczyński nie był dobrym prezydentem, dobrym politykiem, ani tym bardziej mężem stanu. Nie powinien w ogóle zamieszkać w Pałacu Namiestnikowskim, popchnęła go do tego wybujała ambicja brata. Gdyby nie ona, pozostałby lubianym nauczycielem akademickim i średniej klasy naukowcem. I żadnym materiałem na bohatera mitów…

Azrael

——————————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Pianino Kaczyńskiego

Łoskot spadającego na chodnik przed willą pianina, zakończył porządki. Wcześniej Jarosław Kaczyński podeptał rogowe okulary, a atrapa metalowego czajniczka rozbiła się na ścianie pokoju. Możemy znów być sobą…

W trakcie kampanii wyborczej co i rusz czytałem, jak to Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej się zmienił, Jako człowiek, dotknięty wielką tragedią, ale również jako polityk. Tak jakby tragedia osobista, a także tragedia jego partii, miały się wprost, kojąco przełożyć na na jego spojrzenie na rzeczywistość, państwo, swoją rolę w polityce, osąd przeciwników politycznych. Ja w tę przemianę nie wierzyłem ani ułamka sekundy, ponieważ „od zawsze” uważałem Kaczyńskiego za wyrafinowanego, bezwzględnego, nie mającego skrupułów gracza politycznego, który nie cofnie się przed niczym. To co widzieliśmy w kampanii, to była kreacja i triki polityczne, zbolała maska, uzupełniona czarnym garniturem. Portret, nakreślony rękami Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza. Posłanka PiS jest na urlopie, Poncyliusz leczy nadwyrężony kręgosłup… „Chata wolna, oj, będzie bal…”. I jest…

Jarosław Kaczyński stoi na czele partii, której główny, żelaznym elektoratem są ludzie sfrustrowani, odrzuceni, żądni zemsty i odwetu. I Kaczyński im to daje. On nie potrafi żyć bez chęci zemsty, rozliczeń, spisków i atmosfery podejrzliwości. I dwa wywiady, łagodny, Michała Szułdrzyńskiego dla „Rzeczpospolitej”, i ten drugi, bez zahamowań, Tomasz Sakiewicza i Katarzyny Hejke dla „Gazety Polskiej”, odsłaniają nam Kaczyńskiego takiego jak dawniej. Nie, jednak nie takiego – innego, ponieważ nie mającego hamulca w postaci brata i nie mającego innego celu, niż odwet na tych, którzy według niego doprowadzili do jego śmierci.

Kaczyński z pełną premedytacją powraca na tory wojenne. Nie jest to jednak wojna polsko-polska, która by zakładała jednak jakiekolwiek podstawy ideowe działalności Kaczyńskiego. To jest wprost wypowiedziana wojna przeciwnikom politycznym, Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej. Świadczą o tym cytaty, z własnych wypowiedzi, które Kaczyński sam przytacza. Kaczyński oskarżający rząd o „zbrodniczą politykę”, zamyka drogę do dyskusji i współpracy. Zresztą nigdy tak naprawdę nie było mowy o jakiejkolwiek współpracy, umowach ponad podziałami, interesie społecznym. Teraz gra idzie o utrzymanie mitu Lecha Kaczyńskiego i mitu smoleńskiego – najchętniej mitu zamachu, wynikającego ze spisku Donalda Tuska z Władimirem Putinem. Jarosław Kaczyński wyraźnie to sugeruje, opowiadając w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że jego nazwisko było do końca na liście pasażerów TU 154M. Szef PiS-u nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność polityczną za katastrofę, a ta kryminalna, to tylko kwestia czasu.

Kaczyński dał sygnał do walki dla takich inicjatyw, jak Ruch 10 Kwietnia, czy Katyń 2010, dla dziennikarzy „Gazeta Polskiej” i „Rzeczpospolitej”, blogerów Salonu24. Również wraca do środowiska radiomaryjnego. I definitywnie zamyka się na wyborcę centrowego. Jego twarda retoryka i nowa wojna może mu przynieść krótkoterminowy sukces w jesiennej kampanii samorządowej, ale już przyszłoroczne wybory parlamentarne będą klęską,. Ale chyba Kaczyński przestał już patrzeć kategoriami kalkulacji politycznej. On prowadzi politykę mitologiczną. Mit IV RP ma zostać zamieniony przez mit smoleński. Tylko, że to droga donikąd.

Azrael

Ekspiacja na życzenie

Uff… Można spokojnie odetchnąć. Nie, to jeszcze nie koniec upałów. To tylko koniec przedstawienia pod roboczą nazwą „Wszystkie przemiany Jarosława Kaczyńskiego”.

Szef Prawa i i Sprawiedliwości udzielił wywiadu redaktorowi Michałowi Szułdrzyńskiemu z „Rzeczpospolitej”, którego z racji jego kultury osobistej i wykształcenia filozoficznego, trudno uznać za drapieżnego dziennikarza. Zawartość i efekt tego wywiadu najlepiej został określony przez anonimową, oczywiście, opinię jednego z polityków PiS, przytoczoną na portalu społecznościowym Twitter przez innego dziennikarza;

„Dwa miesiące ciężkiej pracy poszły w piach”

Tak, właśnie dwa miesiące budowania nowego oblicza i nowego wizerunku Kaczyńskiego i jego formacji, po raz kolejny zostały zniweczone jednym niezbyt długi wywiadem. Kaczyński wrócił do swojej starej retoryki, swojej metody wyrażania swojego zdania, która zakłada, że to tylko on ma rację, on określa standardy, jakie powinny panować w polityce, i tylko on jest punktem odniesienia.

Specjaliści od kreowania wizerunku i jego sztabowcy robili wszystko, aby spektrum zwolenników Kaczyńskiego i jego partii powiększyło się. Przybrało to po I rundzie wyborów formę groteski politycznej, kiedy Kaczyński na trybunie wiecowej zaczął stawiać obok siebie obraz lewicowego polityka Oleksego, a potem samego Edwarda Gierka – patriotę w trudnych czasach.

Kaczyński nie byłby sobą, gdyby nie zostawiony sam sobie, dając wywiad do sprzyjającego mu wyraźnie medium, nie pokazał swojej naturalnej twarzy. W tydzień po wyborach wziął w swoje ręce na nowo zadanie kreacji polityki własnej partii. Zresztą nie tylko on, ponieważ również pozwolono na nowo pojawić się w mediach Zbigniewowi Ziobro, carte blanche na wypowiedzi otrzymali Marek Migalski, Beata Kempa, Ryszard Czarnecki, czy Karol Karski. To za ich przyczyną do politycznej rozgrywki włączono krzyż z przed Pałacu Namiestnikowskiego, to oni również kierują dyskusję w stronę sprawy smoleńskiej. Ale rys ideologiczny określa Jarosław Kaczyński, a tą nową ideologią będzie właśnie katastrofa pod Smoleńskiem. To właśnie mit „męczeńsko” zmarłego brata ma nieść jego i jego formację przez najbliższe lata.

Po drugiej stronie (i tym razem nie jest to miejsce, gdzie kiedyś stało ZOMO…) są ci, którzy mają inne poglądy, niż on sam, przede wszystkim krytycy jego brata. Mają oni teraz niepowtarzalną okazję dokonania głębokiej ekspiacji, przeproszenia Jarosław Kaczyńskiego, generalnie za wszytko, a wtedy on zniży się do rozmów i współpracy. Nie muszę chyba dodawać, że na jego warunkach…

To, że Jarosław Kaczyński długo nie wytrzyma w gorsecie poprawności, było wiadome wszystkim przytomnym obserwatorom sceny politycznej. Nie wiadomo było tylko, jak długo to potrwa. Jak się okazało, bez wojny (polsko-polskiej) Kaczyński oddychać, żyć i działać nie może. Wszystkie scenariusze biorą w łeb, kiedy Kaczyński mówi z „serca”.

Ta kolejna wolta Kaczyńskiego to dobra informacja dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Tak przewidywalna i trywialnie jednoznaczna opozycja to coś, co można sobie wymarzyć. Teraz tylko już wystarczy postraszyć i lewicę i samych wyborców „wilkiem w skórze owcy”, a oni sami przejdą przez płot do jego zagrody. Taki lider opozycji, jakim jest Jarosław Kaczyński, to olbrzymi skarb dla rządzących…

Azrael

Republika smoleńska

W trakcie tegorocznej kampanii wyborczej, prezydenckiej, Jarosław Kaczyński stwierdził w pewnym momencie, że tematu tak zwanej IV RP już nie ma, przestał on funkcjonować w polskiej przestrzeni politycznej i społecznej. Później swoją opinię skorygował, twierdząc, że to tylko samo sformułowanie jest skompromitowane, ale idee i wartości, jakie jakoby były udziałem tego projektu, dalej są ważne dla niego, jego środowiska i wyborców. Szkoda tylko, że niewiele mają one wspólnego z tym, o czym myślał profesor Paweł Śpiewak, jeden z pomysłodawców przełomu w polskim życiu społecznym i prawdziwy gestor hasła IV RP.

Idea odnowienia Polski, według standardów Jarosława Kaczyńskiego, nie umarła. Potrzebny jest do niej tylko nowy „wsad”, nowe paliwo, coś, co zintegruje wokół Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego i stary i nowy, pozyskany ostatnio elektorat. Próba złagodzenia oblicza Kaczyńskiego w trakcie kampanii, co miało przyciągnąć elektorat lewicowy i centrowy, nie powiodła się jednak najlepiej. Bo przecież porażka nie może zostać uznana za zwycięstwo, Kaczyński bezwzględnie osiągnął mniejszą ilość głosów, niż jego brat w roku 2005, dodatkowo to porażka z przedstawicielem Platformy Obywatelskiej. Ale udało się przynajmniej zamieszać trochę w głowach młodym wyborcom, ponieważ w tej grupie Kaczyński uzyskał nadspodziewany dobry wynik.

Teraz czas na odtworzenie starego, dobrego oblicza walczącej partii i oparcia go o nowe „wartości”. Tym czymś ma być mit Lecha Kaczyńskiego. Nie tylko samej postaci tragicznie zmarłego prezydenta, ale również mit śmierci męczeńskiej jego i małżonki… no, może jeszcze kilkudziesięciu osób, ale tylko tych wybranych. O pozostałych milczmy…

Read More

Drugi człowiek w państwie

Posted 10 lip 2010 — by Azrael
Category Grzegorz Schetyna, Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Sejm, Tusk, demokracja

Grzegorz Schetyna obejmując stanowisko Marszałka Sejmu został nominalnie drugim człowiekiem w państwie. Po Prezydencie RP, które to stanowisko obejmie po zaprzysiężeniu, Bronisław Komorowski. I faktycznie, Schetyna będzie drugim człowiekiem w polskiej polityce, ale po Donaldzie Tusku.

Kiedy w październiku ubiegłego roku Donald Tusk, w wyniku wybuchu afery hazardowej zdymisjonował Grzegorza Schetynę ze stanowiska wicepremiera i „zesłał” go do Sejmu, uważałem to za poważny błąd, mogący skutkować dezintegracją nie tylko Platformy Obywatelskiej, ale również destabilizacją rządu. Nie był jeszcze wtedy wiadome, że Tusk nie zdecyduje się na pozostanie na stanowisku premiera, a do wyścigu prezydenckiego skieruje innego polityka PO. Decyzja o odwołaniu Schetyny i innych polityków bezpośredniego zaplecza rządowego (i politycznego) Tuska wydawała się zbyt szybka i zbyt demonstracyjna. Upokarzające (jak się wydawało) usunięcie długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, nie tylko formalnego zastępcy, mogło zaowocować wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Przesłanki korupcyjne wobec Schetyny były mniej, niż wątłe. Tusk rozbił nieformalny, dualistyczny układ władzy, co mogło doprowadzić do „posypania się” partii. Nic takiego jednak się nie stało. Schetyna, mocny i dobrze oceniany wicepremier i minister spraw wewnętrznych, szybko odnalazł się w nowej roli szefa klubu parlamentarnego. Wzmocnił go, a jednocześnie walcząc o swoją pozycję w partii pozostał lojalny wobec Tuska. Sądzę, że Schetyna zdawał sobie już wtedy sprawę, że stanowisko premiera będzie dla niego nieosiągalne, ponieważ Donald Tusk w wyścigu prezydenckim nie wystartuje.

Read More