<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Państwo</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/panstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Unia i demokracja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 12:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5363</guid>
		<description><![CDATA[Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą.. Jeszcze kilka miesięcy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw &#8211; Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki <em>splendid isolation</em> &#8211; ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.</span></p>
<p><span id="more-5363"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Styczniowy szczyt UE nie rozwiązał najważniejszych problemów wspólnoty, czyli co dalej z kryzysem strefy euro, co dalej z problemami krajów południa Europy, co dalej z integracją? Przywódcy państw nie mają spójnego pomysłu na rozwiązanie choćby jednego z tych problemów. Co gorsza, nie widać, aby biurokracja brukselska potrafiła przedstawić spójny program wyjścia z kryzysów. Tak jakby zabrakło wizji przyszłości i determinacji przeprowadzenia zmian. Nie ma w tej chwili na arenie europejskiej polityka formatu Jacques&#8217;a Delorsa, który by potrafił przedstawić nowe wyzwania i zbudować nowy program.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, Unia Europejska jest słaba i w kryzysie, jej instytucje cierpią na urzędniczy parkinsonizm, może czas na jakiś wstrząs? Może na ogłoszenie bankructwa któregoś z państw &#8211; członków UE? W kolejce za Grecją jest kilka, z Hiszpanią i Portugalią na czele. Może to by pozwoliło pozostałym państwom na zrozumienie, że wspólna Europa to korzyści, ale również koszty, a przede wszystkim bezpieczeństwo.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W Polsce mówi się coraz częściej, że zamiast zapatrzenia się na Niemcy i Francję, powinniśmy budować sojusze z państwami pozostającymi w opozycji do tych dwóch największych narodów UE. Sojusz z Włochami, zawarty ad hoc przed szczytem pokazał, że nie nie jest to łatwe, ani skuteczne. Nie wierzę również we wspólne działanie państw Europy Środkowej, nowych państw unijnych. Po prostu, nie widać wśród nich ani wspólnoty interesów politycznych, ani ekonomicznych. Próba budowy mostów i porozumień w takich dziedzinach jak energetyka, czy sprawy bezpieczeństwa jak do tej pory nie przyniosła żadnych rezultatów. Świadczą o tym choćby sukcesy rosyjskich projektów Nord i South Stream, kosztem paneuropejskiego projektu gazociągu Nabucco. Polska musi mieć własną strategię na działania w całej Unii Europejskiej, a nie budować sojusze, które mogą ją jeszcze mocniej podzielić. To wymaga umiejętności kompromisu, a nie dyktatu silnych, co trzeba i Niemcom i Francuzom szybko uświadomić, ponieważ, jak powiedział swego czasu Helmut Schmidt, niemiecki kanclerz &#8211; &#8222;Demokracja żyje z kompromisu. Kto nie umie zawierać kompromisów, jest bezużyteczny dla demokracji&#8221;.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Liberał na czele lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 13:07:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5350</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej &#160; Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;? Leszek Miller: Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Leszek Miller:</strong> Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, mam niestety więcej spraw na głowie. A obsługa techniczna jest niestety mniejsza, ale atmosfera jest za to bardziej rodzinna i życzliwa&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Osiągnął Pan już sukces, nikt z klubu jak na razie nie odszedł, no, poza posłem Sławomirem Kopycińskim&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Ale on do nas w ogóle nie przyszedł, może dlatego ta nasza dwudziestosześcioosobowa rodzina trzyma się mocno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A jak długo będzie trzymała się mocno? Ostatnie wyniki sondażowe pokazują poziom poparcia dla SLD poniżej 5%&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, ale to było jedno badanie preferencji wyborczych [CBOS], dwa dni później inna placówka badawcza, Homo Homini dała nam 11%. Wszyscy wolą mówić o czterech procentach, a nie o jedenastu, ale tak na moje oko chyba coś z tym zrobić, nie może być tak, że różnice w badaniach instytutów badawczych są aż tak istotne. Tu ktoś tu popełnia istotne błędy, nie wiem czy zamierzone, czy nie&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan dziś definiuje wyborcę lewicowego? To chyba jest inny wyborca niż 20, 15, 10 lat temu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Widzę różnicę pomiędzy wyborcą, który przede wszystkim jest nastawiony na lewicowość kulturową, a takim, który reprezentuje lewicowość socjalną, czy społeczną. Lewicowość kulturowa dominuje zapewne u Janusza Palikota, my mamy wyborców socjalnych. To wyraźne zróżnicowanie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, jeżeli w ogóle Ruch Palikota można zaliczyć do lewicy, antyklerykalizm to za mało, aby mówić o lewicowości.</span></p>
<p><span id="more-5350"></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli mamy do czynienia z różnymi rodzajami lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Są różne rodzaje lewicy i różne rodzaje lewicowości. Ten pierwiastek lewicowości kulturowej jest świeższy, bardziej widowiskowy, krzykliwy, błyskotliwy, oddziaływający na umysły młodych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy Panu, jako działaczowi lewicy od ponad 40 lat to się nie podoba?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie, ja to po prostu przyjmuję do wiadomości. Jeżeli popatrzymy na historię lewicy i socjaldemokracji w Polsce, to lewicowość jest dziś zupełnie innym niż lata temu. Lewicowość oznacza zupełnie co innego 100, 50 lat temu, niż dzisiaj.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Co SLD uważa w tej chwili za najważniejsze? Mamy dalej dyktat post-polityki medialnej, czy tematy merytoryczne, ekonomiczne, społeczne mają szansę w polskiej polityce?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tylko wtedy, gdyby Polskę dotknęła jakaś katastrofa gospodarcza. To, że polityka jest dziś show, wielkim widowiskiem, gdzie manifesty i programy spełniają drugorzędną rolę, jest tendencją światową. W dużej części to wynik oddziaływania nowoczesnych środków przekazu, łatwego dostępu do internetu. Nie można się z tym ścierać, ani na to oburzać &#8211; trzeba to przyjąć do wiadomości. Natomiast te przekazy nie są nastawione na głębokie analizy. Problematyka ekonomiczno-gospodarcza może się przebić, jeżeli ludzie zauważą kryzys w swoich budżetach domowych. Ale zauważą to wyraźnie, nie tak powierzchownie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Szef Stowarzyszenia Ordynacka, Włodzimierz Czarzasty, twierdził kilka miesięcy temu, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, że rok 2012 będzie rokiem głębokiego kryzysu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie sądzę, żeby tak było. Od 1989 roku poszczególne ekipy rządowe, niezależnie, czy była to lewica, czy prawica, podążały zdroworozsądkowym, wolnorynkowym kursem, budując solidną gospodarkę. Jak rządziła lewica, było to oczywiście okraszone większym interwencjonizmem państwowym, osłonami socjalnymi. Podzielam pogląd, że gospodarka polska stoi na solidnych podstawach. I proszę zresztą zwrócić uwagę, że w naszej Konstytucji, uchwalonej w 1997 roku, zapisano wyjątkową pozycję banku centralnego, wpisując wszystkie progi ostrożnościowe, to o czym w Unii Europejskiej myśli się dopiero teraz. Nie wiem oczywiście, czy twórcom naszej Konstytucji przyświecała taka myśl, że może się zdarzyć to, co się dzieje przez ostatnie kilka lat, ale to działa bardzo stabilizująco na polskie finanse publiczne i stan gospodarki.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jeżeli nie ekonomia, to wokół jakich programów może nastąpić integracja lewicy? I czy może to być integracja z ruchem Janusza Palikota, jak chciałby Aleksander Kwaśniewski?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Musielibyśmy sobie najpierw powiedzieć, co to znaczy integracja lewicy. Nie jest według mnie możliwe połączenie, zjednoczenie, czy fuzja. Jeżeli ktoś mówi o współdziałaniu, współpracy, to tak &#8211; jest to możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli nie będzie żadnego okrągłego stołu lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Można mówić o okrągłym stole i dyskusjach, ale jeżeli ktoś mówi, że 1. maja w Sali Kongresowej odbędzie się kongres zjednoczeniowy lewicy, to głęboko się myli.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Nie będzie powrotu do integracji różnych środowisk lewicowych, tak jak to było w połowie lat &#8217;90, kiedy stworzono Sojusz Lewicy Demokratycznej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mówimy o różnych rzeczach. Pomysł, że oto Palikot, SLD, jakieś drobniejsze partie lewicowe łączą się i tworzą jedność jest nierealny, tego nie będzie. Kiedyś był wspólny komitet, którzy przekształcił się w partię polityczną, ponieważ nakazywała tak zrobić Konstytucja i prawo wyborcze. Teraz jest to niemożliwe – nie ten czas, nie te organizacje. Jeżeli natomiast 1. maja mamy wspólnie manifestować, to jest to możliwe, ale nie oznacza to programowej, a tym bardziej organizacyjnej jedności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy uda się Panu pozyskać do współpracy środowiska feministyczne? Pańska &#8222;wojna&#8221; z profesor Magdaleną Środą jest ciekawą pożywką nie tylko dla mediów&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie wiem do końca kogo pani profesor reprezentuje, my współpracujemy od dawna z Partią Kobiet, z innymi lewicowymi organizacjami, fundacjami, ja rozumiem, że ja się mogę Pani Środzie nie podobać, mnie też pani profesor nie musi się podobać, ale to nie zmienia faktu, że sprawy kobiet są SLD bliskie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A czy wypchnięcie z list wyborczych takich osób, jak Robert Biedroń i Wanda Nowicka nie było błędem?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, to był błąd, tym bardziej, że Robert Biedroń startował w wyborach z list SLD, cztery lata temu, szkoda że bez sukcesów. Szkoda, bo ich uczestnictwo dałoby nam kilka mandatów więcej, a to w tym Sejmie jest na wagę złota.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Może i na wagę koalicji rządowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Może&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Poprze Pan pomysły Janusza Palikota dotyczące depenalizacji posiadania marihuany?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie. Jeśli Janusz Palikot i jego koledzy chcą legalizacji posiadania marihuany, to nie zaczną od podawania jej swoim dzieciom. Jak zaczną, to wtedy będą dla mnie wiarygodni&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A projekt ustawy zmieniające zasady dopuszczenia przerywania ciąży?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To nie jest przecież projekt Palikota. Były już i projekty nasze, SLD, były projekty obywatelskie, wszystkie one upadły. Janusz Palikot wziął i przerobił projekt, który już był, my go oczywiście poprzemy, ale bez specjalnych złudzeń &#8211; w tym Sejmie taką przewagę mają środowiska prawicowo-konserwatywne, że nic takiego na pewno nie zostanie uchwalone&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>To jaki jest sens zgłaszania projektu o likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dlatego, że opozycja, nawet nie mając wielkich szans na uchwalenie lepszego prawa, musi manifestować swoje poglądy. Sejm jest z jednej strony miejscem stanowienia prawa, a z drugiej przekazywania sygnałów o orientacji politycznej.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan skomentuje proces członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wyrok dla generała Czesława Kiszczaka i byłego pierwszego sekretarza PZPR, Stanisława Kani?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najdelikatniej rzecz ujmując, pani sędzia Ewa Jethon wprowadziła stworzyła precedens prawny, polegający na tym, że spór natury polityczno-historycznej został rozstrzygnięty w oparciu o Kodeks karny, i to na sali sądowej. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do zrozumienia, jak również sam zarzut, stawiany przez prokuratorów z IPN, zarzucający oskarżonym uczestnictwo w związku zbrojnym o charakterze przestępczym. Wiele pytań w związku z tym wyrokiem ciśnie się na usta, choćby takie, przeciwko jakiej władzy, dziś, ten związek był zawiązany? Z historii i wykładni prawa wynika, że przeciwko nim samym.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idąc dalej tokiem myślenia pochwalających ten wyrok, można zastanowić się nad wytoczeniem procesu dowódcom Powstania Warszawskiego, powołując się na słowa generała Władysława Andersa, który powstanie w roku 1944 uważał za zbrodnię i domagał się postawienie ich przed sądem. To też jest punkt rozumowania, w oparciu o który można sobie wyobrazić akt oskarżenia i wyrok skazujący ferowany przez panią Jethon.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy sądzi Pan, że nowe regulacje emerytalne, podnoszące wiek przechodzenia na emeryturę to dobry pomysł?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To złe rozwiązanie, stworzy to tylko dodatkowe perturbacje na rynku pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych, wchodzących na rynek pracy, ale również dla tych 50+. Uważam, że warunkiem przejścia na emeryturę powinien być nie wiek biologiczny, ale rzeczywisty staż pracy. Ludzie przechodzą na emeryturę w różnym wieku. My rozpoczynamy akcję zbierania podpisów pod referendum w tej sprawie. Już dwa leży zresztą już w Sejmie projekt ustawy złożony przez obywateli, pod którym podpisało się 300 tys. obywateli. Projekt ten zakłada wprowadzenie kryterium stażu pracy.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan sądzi &#8211; koalicja rządowa przetrwa całą kadencję w tym składzie? Czy jednak SLD i Ruch Palikota zostaną zaproszone przez Platformę Obywatelską do rządzenia?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, że obecna koalicja przetrwa. Polskie Stronnictwo Ludowe już wie, że może zostać wypchnięte z koalicji rządowej, jak to się stało w 2003 roku i Waldemar Pawlak wie, jakie się wtedy ponosi straty&#8230; Ludowcy będą stroszyć pióra, może nawet będą głośno protestować przeciwko niektórym pomysłom PO, ale wszystko to do pewnego momentu &#8211; nie posuną się za daleko.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Rada Krajowa SLD zdecydowała, że Kongres odbędzie się 28 kwietnia. Będzie Pan kandydował na szefa partii?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chyba już dziś nie mam innego wyjścia&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziękuję za rozmowę</span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Wywiad opublikowany na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #ff0000;"> MojeOpinie.pl </span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ACTA &#8211; trochę realizmu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 10:43:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5336</guid>
		<description><![CDATA[Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść. ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść.</p>
<p>ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu obrotu podróbkami, skierowana w stronę obrony prawa majątkowych i autorskich &#8211; wszystkich. Element dystrybucji w otwartej sieci jest tak jakby elementem dodatkowym. Ograniczenie tej dystrybucji i poddanie jej kontroli (szczególnie chodzi o strony, portale, serwery) budzi objawy, że kryje się za tym próba ograniczenia praw użytkowników internetu. Czyli &#8211; cenzura. Czy są to obawy uzasadnione? Tak, ale nie wynika to z zapisów ACTA. Jeżeli się prześledzi tę stosunkową krótką umowę handlową (uwaga &#8211; która nie jest obligatoryjna dla Polski, w myśl przepisów Unii Europejskiej, choć Rada Unii ją przyjęła pod koniec ubiegłego roku), to widać, że dopiero wprowadzenie regulacji krajowych, lub skorzystanie z już obowiązującego prawa o ochronie praw autorskich, czy znaków towarowych, może doprowadzić do ograniczenia praw dostępu do treści internetowych. Dopiero, kiedy Polska po podpisaniu umowy przystąpiłaby do porozumienia, dopiero wtedy ustalenia stałego komitetu ACTA byłyby dla nas obowiązujące. Można to sprawdzić, czytając i treść ACTA i opinie na jej temat, zamieszczone na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To, że grozi internatom zablokowanie dostępu do treści, blokowanie i usuwanie stron, czy nawet odcinanie od sieci &#8211; nie wynika z samego ACTA.</p>
<p>Prace nad ACTA trwają od roku 2006 i są poufne. To jest problem podstawowy. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto stoi za treścią umowy. Nie jest jasne, czy są to ustalenia rządowe, czy eksperckie, tryb procedowania i przyjęcia tego dokumentu (także na szczeblu unijnym) jest mocno podejrzany. Budzi to podejrzenia, że jest to forma totalitarnej (podjętej przez korporacje) próby ograniczenia demokracji (a może anarchii&#8230;) w internecie. Jest winą polityków, że doprowadzili do sytuacji (nie tylko zresztą w Polsce), że umowa traktowana jest jako zamach na wolność słowa. W Polsce ma to dość dramatyczny wyraz, ponieważ wszyscy mający dostęp do sieci pamiętają zamieszanie związane z próbą wprowadzenia Rejestru Usług i Stron Niedozwolonych i dyrektywy audiowizualnej, mającej wprowadzić obowiązek rejestracji serwisów i filmów udostępnianych w internecie.</p>
<p><span id="more-5336"></span></p>
<p>Jeżeli zakładamy, że w demokracji prawo własności jest święte, to również prawo twórców do ochrony swoich praw intelektualnych i majątkowych nie powinno podlegać dyskusji. Dotyczy to zarówno twórców indywidualnych, którzy są permanentnie okradani w sieci przez nielegalną dystrybucję wytworzonych przez nich wartości, jak i korporacji, które te prawa nabyły. Zachowanie równowagi pomiędzy prawem autorów i prawem dostępu do treści jest trudne.</p>
<p>Traktowanie ACTA jako zmowy przeciwko obywatelom, jak uważa publicysta Jacek Żakowski, jest przesadą. To tylko próba zablokowania nieuzasadnionej redystrybucji wartości od odbiorcy treści do tych, którzy nie mają praw do wartości materialnych i intelektualnych twórców. Mogę zrozumieć Żakowskiego, który opowiada się za jak najszerszym dostępem bezpłatnym do treści, sztuki, nauki, wiedzy, tak, aby była ona dostępna na równych prawach dla bogatych i biednych, ale słabo opłacany twórca, naukowiec, artysta nie wytworzy nic, co by społeczeństwo posunęło do przodu. Zgoda, Beethoven, Chopin nie czerpali korzyści z dystrybucji swojej muzyki, ale mieli mecenasów. I nie byli okradani w sieci. Autorzy i twórcy tworzą wartości, które są następnie dystrybuowane za pomocą narzędzi technologicznych, to wszystko musi kosztować, to nie są koszty fortepianu, gęsiego pióra, papieru i wypitego wina. To wymaga nakładów, które mogą być zniweczonego przez jeden nielegalny strumień danych rozesłany w internecie. Przyjęcie ACTA (choć po bardzo dokładnym rozeznaniu płynących z niego korzyści, ale i zagrożeń) może mieć wymierne korzyści dla twórców, ale również odbiorców dóbr.</p>
<p>ACTA nie wprowadzi żadnej cenzury, na pewno nie większej, niż już istnieje. Jest natomiast drogą do porozumienia dla obrony wolności wypowiedzi w internecie. Źle się stało i jest to winą strony rządowej, że przystępuję do rozmów w sprawie ACTA dopiero pod naciskiem ataków na swoje strony. Rząd popełnił dwa kardynalne błędy &#8211; nie odrobił lekcji z poprzedniego zamieszania, przy sprawie rejestru stron i pozwolił na obnażenie słabości zabezpieczeń stron internetowych (mam nadzieję, że nie danych poufnych i wrażliwych). Obalenie przez ataki DDoS (Distributed Denial of Service) praktycznie wszystkich stron internetowych o rozszerzeniu .gov, na jakie przeprowadzono atak w weekend, jest kompromitujące. To jest sygnał dla prawdziwych hakerów, że warto spróbować spenetrować inne wejścia do systemów informatycznych państwa, jego instytucji, służb specjalnych, wojska. A to są już zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. To potencjalnie dużo poważniejszy problem, niż brak konsultacji w sprawie ACTA.</p>
<p>Odrzucenie, czy przyjęcie ACTA, nie jest żadnym testem wolności słowa w polskim internecie, czy jak to górnolotnie niektórzy piszą, testem demokracji. To przejaw walki, prowadzonej mniej, lub bardziej zręcznie, z patologiami i zwykłymi przestępstwami w sieci. Cenzury mogą obawiać się tylko ci, którzy korzystają z treści w sposób nieuprawniony. Wizyty &#8222;smutnych panów&#8221; w domu mogą spodziewać się ci, którzy kradną i rozpowszechniają kradzione treści w sieci. Do tego nie trzeba przyjmować ACTA.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez zmian</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 15:58:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5330</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie tych informacji, jakie wyciekły z prokuratury, najprawdopodobniej przy udziale adwokatów rodzin smoleńskich, zaczęto budować nową narrację. Brzmi ona &#8211; raport komisji ministra Millera (Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) jest z gruntu fałszywy, należy powołać nową, najlepiej międzynarodową.</p>
<p>Dziś odbyła się konferencja prasowa prokuratury, prowadzona przez prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Omówił on sprawy śledztwa smoleńskiego, swojej wizyty w Rosji, rozmów z rosyjską prokuraturą. Ale dziennikarze czekali na potwierdzenie swoich rewelacji. I doczekali się &#8211; rzeczywiście, słowa do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi, odczytane ze stenogramów przez biegłych z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia J. Sehna, zostały faktycznie wypowiedziane przez kogoś innego &#8211; członka załogi, drugiego pilota, mjr Roberta Grzywę. Prokuratura stwierdziła, że nie może podać dowodów, że w ostatniej fazie lotu Błasik był w kokpicie samolotu, podawał komendy, lub odczyty przyrządów i wywierał nacisk na załogę, aby ta lądowała w warunkach niedozwolonych (a takie były w dniu 10 kwietnia 2010 roku). Odczyty laboratorium krakowskiego przyporządkowały &#8211; uwaga &#8211; wszystkie odczytane i rozpoznane głosy konkretnym komendom i rozmowom. Ale są również w stenogramach głosy i frazy, których przyporządkować się nie da. Oznacza to, że obecności generała Błasika w kabinie pilotów wykluczyć nie można. Prokurator Ireneusz Szeląg podał jeszcze jedną ważną informację &#8211; kopie taśm znajdujące się w Polsce są zgodne w 100% z oryginałami z rejestratorów samolotu, a oryginały po katastrofie nie podlegały żadnym zabiegom. Oznacza to, że kopie taśm i ich stenogramy mogą być zaliczone jako dowód w postępowaniu prokuratorskim.</p>
<p><span id="more-5330"></span></p>
<p>Czy rewelacje dziennikarzy &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;GPC&#8221;, dziś w pewnym stopniu potwierdzone przez prokuratorów wojskowych, mają jakiekolwiek znaczenie dla zmiany naszego osądu o bezpośrednich przyczynach katastrofy smoleńskiej? Nie, nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Podstawowe przyczyny katastrofy, czyli błędy załogi były już wiadome praktycznie dwa tygodnie po kwietniowej katastrofie. Dalej nie znamy odpowiedzi na pytania z pogranicza techniki, organizacji i polityki, czyli na te, kto i dlaczego podjął probe lądowania (czy próbnego podejścia, jak chcą niektórzy) w warunkach skrajnie niesprzyjających, poniżej poziomu bezpieczeństwa lotniska, a przede wszystkim poniżej poziomu uprawnień i wyszkolenia załogi. Nie wiemy również tego, co, lub kto zmusił załogę do startu z Warszawy, pomimo informacji o złych warunkach pogodowych, nie wiemy dlaczego załoga już w trakcie lotu nie odeszła na lotniska zapasowe, pomimo potwierdzenia dramatycznie złych warunków nad pasem lądowiska. We wszystkich tych pytaniach, jako podmiot domyślny może występować generał Andrzej Błasik, jako faktyczny dowódca tego lotu. To on przecież przyjmował rankiem 10 kwietnia na płycie lotniska Okęcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, meldując samolot i załogę gotową do lotu.</p>
<p>Raport komisji ministra Jerzego Millera jest rzetelny, opierał się na dostępnych materiałach i nic nie przemawia za tym aby powoływać nową komisję. I będzie on zaliczony jako dowód w postępowaniu prokuratorskim. Nie do podważenia jest teza, oparta o analizę dokumentów, zeznań i właśnie odczyty rejestratorów samolotu, że główną i bezpośrednią przyczyną katastrofy były błędy w szkoleniu polskiej załogi. W raporcie wyraźnie jest zaznaczone, że poziom wyszkolenia załogi zagrażał bezpieczeństwo lotów. I do tego załoga prezydenckiego samolotu została zestawiona dzień przed wylotem. Raport komisji stwierdził lekceważenie procedur, norm, a przede wszystkim brak szkoleń, w tym na symulatorach. Łamano przepisy w pułku, który miał zapewnić bezpieczeństwo najwyższym urzędnikom państwa. Lotnicy nigdy nie trenowali awaryjnych sytuacji na symulatorze lotów. Byli to młodzi wiekiem i stażem żołnierze, o zbyt słabym wyszkoleniu i małym doświadczeniu do pilotowania ciężkiego samolotu pasażerskiego w tak skrajnych warunkach. I powinien zdawać sobie z tego sprawę ich przełożony, dowódca lotnictwa, generał Andrzej Błasik. Jak również z tego, że załoga nie miała ważnych uprawnię formalnych do lotu samolotem Tu 154M.</p>
<p>10 kwietnia 2010 roku na pokładzie samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent RP, Lech Kaczyński i najwyższa kadra oficerska Wojska Polskiego. Warto przypomnieć, że raport komisji Millera stwierdza, że nie odnotowano w dostępnych materiałach bezpośrednich nacisków na załogę. Arkadiusz Protasiuk i jego zastępca, Robert Grzywa, mieli jednak tę świadomość, na jaką uroczystość lecą, że spóźnieni wylecieli z Warszawy, że niewylądowanie może mieć poważne reperkusje. Dla nich, pilotów i oficerów, ale również dla osób będących na pokładzie. Kapitan Protasiuk poddany był, być może niezwerbalizowanej, ogromnej presji, ponieważ dowódcą tego statku powietrznego nie był on, lecz prezydent Lech Kaczyński​ i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą reperkusje, nie tylko dla niego, jeżeli samolot nie przyziemi na smoleńskim lotnisku. Być może piloci nie mieli czasu na to, aby po prostu zastanowić się nad tym, aby podjąć własną, w pełni autonomiczną decyzję.</p>
<p>To co się działo po konferencji prokuratury wojskowej, czyli szybkie konferencje Jarosława Kaczyńskiego z przybocznym, Antonim Macierewiczem, a także briefing w Sejmie Zbigniewa Ziobro, szefa Solidarnej Polski, świadczą o tym, że w tym wszystkim dalej głównie chodzi o politykę. Ustalenie w innym brzmieniu kilku linijek stenogramu taśm rejestratora Tu154M, jakie dokonali biegli z Krakowa, nic nie zmienia. Honor polskiego generała? Nie ucierpiał. Zarówno piloci Tu 154M, jak i samolotu CASA, który rozbił się pod Mirosławcem w styczniu 2008 roku, byli jego podwładnymi. Warto o tym pamiętać, ponieważ do obu katastrof, jak się dziś wydaje, doprowadziły błędy pilotów, którymi generał dowodził.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>55</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyrok na historii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2012 09:42:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5327</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa. O tym, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa.</p>
<p>O tym, że stan wojenny został wprowadzony nielegalnie wiemy jednak nie z wczorajszego wyroku, lecz z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca ubiegłego roku. Trybunał uznał dwa dekrety z 12 grudnia, o wprowadzeniu stanu wojennego oraz o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie stanu wojennego za niezgodne z Konstytucją PRL. Trybunał potwierdził, że Rada Państwa nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego na mocy dekretów &#8211; ich wydawanie było możliwe tylko w przerwach między sesjami Sejmu, a w grudniu 1981 r. sesja trwała. Trzeba w związku z tym było znaleźć winnych. I znaleziono.</p>
<p>Proces Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, Stanisława Kani i innych uczestników tamtych wydarzeń był procesem politycznym. Jego ocena nie trzyma się jednak podziałów ideowych i politycznych, ale jest raczej pochodną świadomości tamtych czasów, wynikająca z wieku i doświadczeń, a także umiejętności racjonalnego zrozumienia uwarunkowań, w jakich działali wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń. Wyraźnie daje się to odczuć, słuchając bardzo zróżnicowanych ocen wyroku ówczesnych opozycjonistów, takich jak Stefan Niesiołowski, Jan Lityński, Andrzej Celiński, Bogdan Borusewicz. Ludzie, którzy tamte czasy przeżyli świadomie, a w nowej Polsce potrafili się odnaleźć i czują się z nią związani, a także są wstanie zrozumieć motywacje ludzkie – wiedzą, że proces Jaruzelskiego i Kiszczaka miał charakter czysto polityczny, a akt oskarżenia, oparty o przepis kodeksu karnego, mówiący o kierowaniu związkiem zbrojnym, miał znamiona zemsty. Wojciech Jaruzelski to doskonale zrozumiał, wie, że znalazł się na sali sądowej po to, aby dokonano na nim – a także na tych, którzy w 1989 roku zawarli z nim pakt społeczny dla nowej Polski – zemsty politycznej.</p>
<p><span id="more-5327"></span></p>
<p>Tego procesu nie da się rozpatrywać, historycznie i politycznie bez kontekstu Okrągłego Stołu. Ten proces był złamaniem swego rodzaju porozumienia społecznego, umowy, jaką zawarł Wojciech Jaruzelski i jego środowisko polityczne, z innym środowiskiem, reprezentowanym przez działaczy opozycji demokratycznej. Można to porozumienie, które doprowadziło do częściowo demokratycznych wyborów w roku 1989, różnie nazywać – umową społeczną, kontraktem, czy paktem – ale jest bezspornym faktem, że dokonało się to w formie pokojowej – i dobrowolnej. Nikt, ani nic (poza mediacjami Kościoła Katolickiego) nie zmuszał Jaruzelskiego do wejścia w ten układ i podporządkowaniu się całego aparatu państwa, w tym aparatu represji, ustaleniom wydyskutowanym przy stole negocjacyjnym.</p>
<p>Komentatorzy piszą, że sprawiedliwości stało się zadość, sprawiedliwość dziejowa stała się faktem. Wyrok został wydany przez niezawisły sąd III RP. Tej samej III RP, która urodziła się przy Okrągłym Stole. Ta symbolika wielu będzie dalej urażać. Innych będzie kłuć w oczy, że aby dokonać aktu &#8222;sprawiedliwości&#8221; musiano posunąć się do zastosowania wykładni o &#8222;związku przestępczym&#8221;. Nie udało się postawić Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka przed Trybunałem Stanu, sięgnięto po inne metody. Dokonano swoistej korekty historii, przy pomocy prokuratorów IPN i sądu. Nowa prawda i nowa historia, której autorami są prokuratorzy. Czyż nie jest to w prostej linii powrót do tradycji sądów sowieckich, gdzie historia była korygowana najpierw przez prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, a zatwierdzał ją później sędzia – generał Urlich?</p>
<p>Przypomnijmy może jeszcze, w kontekście ubiegłorocznego wyroku Trybunału Stanu, pewne prawne i historyczne uwarunkowania. Wojciech Jaruzelski w 1981 roku złamał Konstytucję PRL, ustanowioną jeszcze przez Stalina w 1952 roku i poprawioną przez Gierka w 1976 roku. Konstytucja ta gwarantowała władzę PZPR nad narodem polskim i ustanawiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „niekonstytucyjnym” aktem Jaruzelski zburzył obowiązujący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porządek prawny. Co więcej, internował bezprawnie część kierownictwa PZPR z Edwardem Gierkiem na czele oraz odsunął od władzy partię komunistyczną, której Konstytucja gwarantowała władzę. Partię zastąpiło wojsko, co w doktrynie komunistycznej jest określane mianem bonapartyzmu. Już Józef Stalin przestrzegał w latach 30. przed bonapartyzmem i broniąc się przed nim aresztował prawie całą kadrę armii sowieckiej. W Polsce stało się inaczej – bonapartyzm zwyciężył, obalając w ten sposób władzę partii komunistycznej i kończąc de facto panowanie systemu przez tą partię stworzonego. Tak oto, owo mityczne „obalenie komuny” nie nastąpiło, jak chce Solidarność, w 1989 roku, lecz w 1981. I tak ci, którzy poparli wyrok Trybunału Stanu ustawili się de facto po stronie legalności PRL jako państwa i jego Konstytucji zatwierdzonej przez Józefa Stalina w 1952 roku.</p>
<p>Dziś próbuje się oddzielić stan wojenny od Okrągłego Stołu. Nie da się, fundamentem III RP jest umowa z roku 1989, wynikająca wprost z Sierpnia roku 1980 i stanu wojennego roku 1981. To jest podstawa polskiej demokracji, tak jak było nią w Hiszpanii pokojowe oddanie władzy w ręce demokratów przez pogrobowców Franco. Demokratyczna Polska poszła podobną drogą. Wczorajszy wyrok może być dla niektórych &#8222;sprawiedliwością dziejową&#8221;, ale historii nie zmieni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael ​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Układanka prokuratorska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 11:23:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5321</guid>
		<description><![CDATA[Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku. Płk. Przybył w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku.</p>
<p>Płk. Przybył w swoim wystąpieniu przedstawił prokuraturę wojskową jako twierdzę niezależności, która jest poddawana naciskom i manipulacjom. Niedwuznacznie oskarżył prokuratora generalnego, że używając instrumentów będących w jego dyspozycji (prokuratur cywilnych), paraliżuje postępowania prowadzone przez prokuraturę poznańską. Wskazał, że może chodzić o sprawy związane z postępowaniami związanymi z korupcją w wojsku. Planowana reorganizacja prokuratury wojskowej (włączenie jej w struktury prokuratury cywilnej) miałaby oznaczać próby zamiecenia pod dywan korupcji na najwyższych szczeblach wojska, także w MON-ie.</p>
<p>Drugim elementem miałoby by być wykorzystywanie dziennikarzy śledczych do bezpośredniej walki z płk. Przybyłem, w kontekście prowadzonego przez niego śledztwa w sprawie przekazywania informacji przez prokuratora cywilnego, Marka Pasionka. W tej sprawie jest kilka zagadnień. Pierwszym z nich jest przekazywanie informacji i szczegółów śledztwa smoleńskiego przez Pasionka dziennikarzom i agentom służb amerykańskich. To postępowanie, wszczęte na wniosek szefa prokuratury wojskowej, generała Krzysztofa Parulskiego, zostało przez prokuraturę cywilną umorzone. Niektóre źródła informują, że stało się to na skutek wyraźnych nacisków naszych amerykańskich sojuszników, którzy nie lubią być zamieszani w takie sprawy. Drugi problem, to oskarżenia wysuwane pod adresem samego płk. Przybyła i jego zespołu, że w sposób nieuprawniony domagał się billingów i treści sms-ów dziennikarzy, którzy z Pasionkiem rozmawiali. Oba te zagadnienia łączy osoba prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. To on umarza śledztwo przeciwko Pasionkowi i to on nie stanął po stronie prokuratury wojskowej w sprawie billingów i sms. Wręcz wygląda na to, że chce wykorzystać nadarzająca się okazję do podporządkowania sobie prokuratury wojskowej.</p>
<p><span id="more-5321"></span></p>
<p>W tle jednak jest być może sprawa dużo poważniejsza. Sygnalizowane przez pułkownika Michała Przybyła sprawy korupcyjne są pretekstem. Chodzi być może o przejęcie ko​ntroli nad śledztwem smoleńskim. Prokuratura jest dość daleko zaawansowana w postępowaniu i niewykluczone, że gotowe są pierwsze wnioski w tej sprawie &#8211; pierwsze akty oskarżenia. Dlaczego Seremet nie chce do tego dopuścić?</p>
<p>Andrzej Seremet, nominowany na stanowisko prokuratura generalnego, w myśl nowej ustawy, jest formalnie (i praktycznie) niezależny. Jego odwołanie z zajmowanego stanowiska jest bardzo trudne. Jest jednak człowiekiem z zewnątrz, nominowanym przez Lecha Kaczyńskiego, z powodów politycznych. Jego konkurent, prokurator Edward Zalewski, jest obecnie szefem Krajowej Rady Prokuratury (jej członkiem i szefem komisji etyki jest prokurator Krzysztof Parulski), ciała stojącego na straży standardów pracy i niezależności prokuratorów. Wczorajsze konferencje prasowe, jedna po drugiej, prokuratora generalnego i szefa prokuratury wojskowej pokazały konflikt wewnętrzny. Ale to nie jest jedyny problem wewnątrz korpusu prokuratorskiego.</p>
<p>Andrzej Seremet jest w klinczu i wyraźnie nie radzi sobie z materią, jaką zastał w korpusie prokuratury. Broniąc swojej niezależności (i domniemanej niezależności prokuratury) oparł się na prokuratorach, nazwijmy to, post pisowskich. Symbolem tego jest nominacja na zastępczynię Andrzeja Seremeta prokurator Marzeny Kowalskiej, która zrobiła karierę pod rządami ministra Zbigniewa Ziobry. Miała nawet w roku 2007 zostać prokuratorem generalnym, po odejściu Janusza Kaczmarka. To ona jest gwarantem tego, że układ prokuratorski, zbudowany przez Zbigniewa Ziobrę, jest praktycznie nienaruszony i jest przeciwwagą dla ludzi Edwarda Zalewskiego. Świadczą o tym masowo umarzane sprawy wobec prokuratorów katowickich w sprawie ich odpowiedzialności za naciski przy sprawie śmierci Barbary Blidy.</p>
<p>Konflikt pomiędzy prokuraturą wojskową i cywilną jest tylko elementem szerszej układanki politycznej. Andrzej Seremet nie poradził sobie z tym problemem. I choć pewne wypowiedzi prokuratora Krzysztofa Parulskiego z wczorajszej konferencji prasowej mogą być odbierane jako wypowiedzenie zależności służbowej wobec Andrzeja Seremeta &#8211; gra idzie o zupełnie coś innego. To sprawa odzyskania nadzoru nad prokuraturą, być może w kontekście dochodzenia smoleńskiego, a być może w innych sprawach.</p>
<p>Dziś problemy w korpusie prokuratorskim nie można rozwiązać poprzez zastosowanie procedur formalnych. To decyzje personalne, do których muszą przyczynić się politycy. To decyzja, która musi zapaść w porozumieniu prezydenta z premierem, dlatego inicjatywa Bronisława Komorowskiego spotkania się z Andrzejem Seremetem i Krzysztofem Parulskim jest bardzo dobra. I być może powinno zakończyć się to nie tylko odejściem obu z zajmowanych stanowisk, ale także nową inicjatywą regulującą zasady funkcjonowania prokuratury.</p>
<p>Płk.Miołaj Przybył, zaufany człowiek generała Krzysztofa Parulskiego jest tylko narzędziem w rozgrywce o inne sprawy. Czy sprawa postrzału (być może próby samobójczej, ale wygląda to dość dziwnie) jest jego inicjatywą, czy elementem zaplanowanej szerszej akcji &#8211; nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Szkoda jednak, że płk. Przybył daleko przesunął pojęcie honoru żołnierskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 8. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 13:57:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5318</guid>
		<description><![CDATA[Iowa &#160; Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Iowa</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby go usunąć. Przez trzy lata blokowali wszystko co się dało w Kongresie. Rok wyborów nadszedł i wydawałoby się, że wreszcie przyszła chwila, aby zniszczyć znienawidzonego komunistę Obamę. Jest jeden tylko problem &#8211; odpowiedni kandydat z ich własnej partii.</p>
<p>Trzeciego stycznia, we wtorek w stanie Iowa odbyły się pierwsze wybory. Bardzo ważne wybory. W 2008 roku, Mitt Romney przegrał w Iowa z Mike Huckebee otrzymując tylko 25% poparcia od Republikanów tego stanu. Po przegranej, Romney obiecał sobie, że będzie startował ponownie. Przez trzy lata wydal miliony dolarów na sztab, na zajawki w telewizji oczerniające innych kandydatów oraz ludzi pracujących dla niego. Rezultat? Nielubiany i nadal niechciany, Mitt Romney wygrał ponownie z 25% poparcia i tylko ośmioma glosami przewagi nad Rickiem Santorum. Romney jest szczęśliwy. Po wygranej powiedział „We did darn good”. Według Romneya otrzymanie to sukces. Polityk, który o mało co z nim wygrał to Rick Santorum, kandydat, który dotychczas był na szarym końcu, i z którym nikt tak naprawde się nie liczył. Romney oraz Santorum oboje otrzymali 25% poparcia z tym, ze Romney miał osiem głosów więcej. Na trzeciej pozycji ulokował się Ron Paul z 21%, a za nim Newt Gengrich i reszta czyli kolejno Rick Perry, Michele Bachman oraz John Hunstman. Romney wygrał w Iowa, ale również przegrał. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa i walka.</p>
<p><span id="more-5318"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5319" title="rick-santorum" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum-300x171.jpg" alt="" width="300" height="171" /></a></p>
<p>Kandydaci udali się do New Hempshire. Rick Santorum nie wygra w New Hempsire, ale może wygrać w innych stanach bo Rick Santorum jest alternatywą do Mitta Romney, każdy jest lepszy niż Mitt Romney. Kim jest Rick Santorum? Rick Santorum uważa się za przedstawiciela klasy robotniczej. Jego cel tak jak i pozostałych kandydatów z jego partii to zniszczenie prezydenta Obamy. Przy tym Santorum zamierza również zaatakować Iran, ratując jednocześnie ekonomię USA. Santorum nie ma milionów oraz tak rozwiniętej kampanii wyborczej jak Romney. Ale Santorum jest konserwatystą, głęboko wierzącym w Boga, nie wierzącym w ewolucję, jest przeciwko gejom oraz środkom antykoncepcyjnym. I właśnie to, a nie zmiana poglądów Mitta Romneya w zależności do kogo mówi może mu zjednać wielu.</p>
<p>Mitt Romney przygotowuje się na atak. Uważa, że to on i tylko on wyratuje USA. Ale za nim Romney wprowadzi się do Białego Domu, podczas generalnych wyborów Demokraci zadadzą mu pytania, które będą bardzo niewygodne dla Mitta Romney. Romney, który jest za cięciami chce więcej wydatków wojennych, ale po co, trudno to zrozumieć.. Romney powiedział również, że jeżeli zostanie prezydentem, to Iran nie będzie miał broni nuklearnej. Jedna z głupszych obietnic. Co Romney możne zrobić, czego Obama nie zrobił? Zacząć wojnę? Plan Romneya to deregulacja rynku finansowego oraz zmniejszeniem podatków. Romney obiecał również, że obali reformę zdrowia przeprowadzoną przez prezydenta Obamę. Romney przekonuje, że jako biznesmen jest jedynym, który wie jak stworzyć miejsca pracy, ale kiedy był gubernatorem stanu Massachusetts , ten stan był na 47 pozycji z 50 stanów, plus District of Columbia, jeżeli chodzi o kreowanie nowych miejsc pracy. Prezydent Obama stworzył miejsca pracy w sektorze prywatnym, ale stracił te, które były w sektorze publicznym, gdyż z cięciami w budżecie federalnym nastąpiły cięcia miejsc pracy.<br />
Romney popełnił jeszcze jedna pomyłkę. Jego super PAC składający się z jego byłego prawnika z milionami dolarów obrzucił błotem jego największego konkurenta, Newta Gingricha. Gingrich mimo, że poniósł klęskę, powiedział, że nie rezygnuje i zamierza utrudnić życie Romneyowi. I nie wątpię, że ataki Gingricha będą zabójcze. Tak samo będzie z Ronem Paulem. Ron Paul ma 76 lat, nie chodzi mu o to aby zostać prezydentem, ale o to aby nie był to Romney. Paul ma pieniądze i czas, jeżeli wygra kilka stanów to może mocno zaszkodzić Mittowi Romney&#8217;owi.</p>
<p>Republikanie nadal marzą o nowym kandydacie. Są nawet w stanie poprzeć Santoruma, aby tylko nie byl to Romney. Santorum będzie walczył zacięcie i będzie miał poparcie tych, którzy nie chcą Romneya, a jest ich wielu. Romney może i ma miliony, ale jego wrogowie również dysponują milionami.</p>
<p>Największym i najtrudniejszym przeciwnikiem Romney&#8217;a będzie prezydent Obama. Sztab wyborczy Obamy przygotowuje się już od roku. Obama również będzie miał pieniądze oraz wielu ludzi, którzy nadal w niego wierzą i którzy nie znoszą Republikanów. Prezydent Obama potrafi skutecznie debatować i w przeciwieństwie do Mitta Romney&#8217;a wie o czym mówi. Prezydent Obama wie, że Chin nie da się kontrolować poprzez machlojki z walutą, oraz to, że nie można zaatakować Iranu.<br />
Romney, który jest znany ze zmiany pozycji politycznej jak chorągiewka na wietrze, jeszcze kilka razy zmieni swoje zdanie aby zyskać poparcie. Dotychczas jego konkurencja nie była silna oraz wystarczająca mądra. Jego próba debaty z prezydentem Obama może być bardzo ciekawa jeżeli Rick Santorum w magiczny sposób go nie pokona.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coroczny imperatyw datku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2012 11:58:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Owsiak]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[WOŚP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5312</guid>
		<description><![CDATA[Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów i publicystów. Niektórzy, tak jak na przykład dziennikarz tabloidowego &#8222;Faktu&#8221;, Łukasz Warzecha, mogliby wydać antologię pism poświęconych Owsiakowi i jego &#8222;dziełu&#8221;. Ale Jurek i dziesiątki tysięcy młodych i starszych ludzi z roku na rok zbiera coraz więcej pieniędzy, a inicjatywę popiera coraz więcej środowisk &#8211; także Kościół katolicki.</p>
<p>Idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inicjatywy społecznej powołanej do życia 20 lat temu przez Jurka Owsiaka, została opisana milionami słów. Ma wielu zwolenników, głównie wśród tych, którzy rozumieją pomoc społeczną jako coś oddawania z siebie. Ma równie wielu przeciwników, dla których przede wszystkim szef WOŚP jest nie do przyjęcia, jako osoba ponoć o relatywistycznym podejściu do wartości (oczywiście mamy tu na myśli &#8222;wartości chrześcijańskie&#8221;) i życia społecznego. Są to krytycy z pozycji ideologicznych, ponieważ w Polsce każdy, kto wychyla się poza pewien przyjęty kanon poprawności ideologi społecznej, tej katolickiej, może od razu być potraktowany jako jak moralny wróg społeczeństwa.</p>
<p>Kilka lat temu w sondażu jednego z tygodników opinii Jurek Owsiak został uznany za człowieka o największym autorytecie. Daleko za nim znaleźli się politycy, księża, czy ludzie kultury. Wyprzedził nawet Władysława Bartoszewskiego. Dlaczego tak się stało? Czy to przymioty osobiste, empatia i rozpoznawalność medialna uczyniła z Owsiaka autorytet? Czy może jednak coś innego?</p>
<p><span id="more-5312"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5313" title="Owsiak" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg" alt="" width="450" height="300" /></a></p>
<p>Na to, jak jest Owsiak oceniany, ma wpływ jego język i osobowość. Jednak najważniejszą sprawą i powodem powodzenia Owsiaka nie są jego przymioty osobiste, lecz to, że odpowiedział on swoją działalnością na potrzeby społeczne, zarówno w ramach WOŚP, jak i innego swojego wielkiego projektu, corocznego festiwalu muzycznego „Przystanek Woodstock”, a od kilku już lat także spotkania ludzi kultury, sztuki, polityki i nawet Kościoła Katolickiego z młodzieżą. Przede wszystkim są to jego autorskie projekty, które doskonale wypełniają formułę działalności organizacji spoza establishmentu i państwa w krzewieniu idei państwa obywatelskiego. Owsiakowi udało się zrealizować to, co jest kwintesencją prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, czyli zbudować ruch społeczny i doprowadzić duże grupy społeczne, w tym przypadku głównie młodzież, do samoorganizacji społecznej w realizacji określonego celu. WOŚP jest ruchem autonomicznym, niezależnym od państwa, praktycznie całkowicie się samofinansującym i dającym społeczeństwu i państwu, określone wartości.</p>
<p>Tak, działalność WOŚP jest medialna i hałaśliwa, i tak być musi. Owsiak doskonale zdaje sobie sprawę z roli i możliwości przekazu medialnego dla sukcesu swojego przedsięwzięcia. Czyni mu się z tego zarzut, przeciwstawiając rozgłosowi styczniowej imprezy ciche i nabożne działania fundacji i organizacji kościelnych, w tym &#8222;Caritasu&#8221;. które robią to bez rozgłosu. Nie rozumiem tego zarzutu &#8211; media są po to, aby ich siłę wykorzystywać, a poza tym należy pamiętać, że ani &#8222;Caritas&#8221;, ani inne fundacje kościelne nie działają na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, lecz w imieniu i na konto Kościoła Katolickiego. I czy przypadkiem coniedzielne nawoływania księży z ambon na cele dobroczynne nie są również formą marketingu?</p>
<p>Jurek Owsiak wiedział, że w takim kraju „powszechnej życzliwości” na pewno znajdą się osoby, które będą robiły wszystko, aby jego pracę i jego inicjatywę zdezawuować. Bez skutku, transparentność poczynań jego fundacji, przetargi na sprzęt medyczny i presja, jaką wywiera na szpitale i ośrodki zdrowia, aby urządzenia, które są do nich dostarczany za środki ze zbiórki społecznej, były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i celami, jakie są zapisane w umowach, nie dają podstaw do wysuwania wobec niego żadnych oskarżeń o sprzeniewierzenie społecznych pieniędzy.</p>
<p>Personalizacja działalności WOŚP jest faktem i zaletą działalności, osobowość Owsiaka góruje nad jego projektami. To zasługa, ponieważ to człowiek niesie idee i tylko personalne i całkowite oddanie się swojej koncepcji może jej zapewnić sukces. Wie o tym Jurek Owsiak, wiedział o tym również nieodżałowany Marek Kotański, którego najważniejsze idee, Monar i Markot, miały równie silny odcisk osobowości twórcy.</p>
<p>Inicjatywa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wychowuje już drugie pokolenie młodzieży. Zapewne będą i następne. Ci ludzie są i już weszli i wchodzą w dorosłe życie. Jest ciekawe, czy w ciągu następnego dziesięciolecia znajdzie się projekt społeczny, a może polityczny, który by potrafił taki elektorat zagospodarować? I obok pytania, dlaczego polska służba zdrowia, państwo polskie nie potrafi wyciągnąć wniosków z działalności i metod Owsiaka, trzeba się zastanowić, dlaczego taki projekt, jak WOŚP nie wpływa szerzej na poprawę działania całego społeczeństwa? Niestety, w Polsce idee państwa obywatelskiego (w tym działalności samorządowej) nie dorastają do standardów państwa demokratycznego.</p>
<p>Warto się przyjrzeć, jakie są wysuwane argumenty przeciwko inicjatywie WOŚP. Otóż twierdzi się, że sprzęt kupowany przez cały rok z pieniędzy zebranych w styczniu powinien być tak naprawdę kupowany przez państwo. Najczęściej ten argument pada z ust tych prawicowych przeciwników, którzy chcą mniejszej ingerencji państwa i mniejszych podatków. Immanentna sprzeczność tego rozumowania uzupełniania jest stwierdzeniem, że przecież wkład środków orkiestry jest ułamkiem wszystkich wydatków na ochronę zdrowia, a do tego sprzęt kupiony musi być serwisowany, obsługiwany, uzupełniany. Nie kupujmy &#8211; nie będzie dodatkowych kosztów.</p>
<p>Inny element krytyki to stwierdzenie, że akcje uliczne i uczestnictwo instytucji państwa, samorządów i mediów to &#8222;szantaż moralny&#8221; ze strony Owsiaka. Tylko, że nikt nie zmusza nikogo do brania udziału w imprezach organizowanych przez Owsiaka, ani ich finansowania. Pytanie tylko, czy przypadkiem inicjatywa WOŚP nie ma po prostu poparcia takiego, że nie uczestniczenie w niej będzie odbierane jako brak wrażliwości społecznej. Brak zgody na uczestnictwo w imprezach jest dopuszczalny, jak również każda indywidualna decyzja niewrzucenia pieniądza do puszki.</p>
<p>Jurek Owsiak nie lubi Kościoła katolickiego &#8211; z wzajemnością. Taka jest obiegowa opinia, oczywiście &#8211; bzdurna. Kościół popiera każdą inicjatywę charytatywną. Jurek popiera każdego księdza, który przyłoży rękę ku dobru. Nie można sobie wyobrazić, że obie strony będą miały pretensje do siebie za zbieranie pieniędzy na cel ratowania życia dzieci. Owsiak może być znienawidzony przez część ludzi Kościoła, dlatego, że pokazuje, że jest inna droga dobra i wspólnoty. I ją z powodzeniem realizuje.</p>
<p>Niechęć, wręcz często nienawiść do Jurka Owsiaka musi dziwić szczególnie takim kraju jak Polska, gdzie dobroczynność powinna być nakazem moralnym katolika, a jałmużna &#8211; jego imperatywem. Widać, że deklaratywność wiary nie zawsze idzie z czynami i poczuciem przyzwoitości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Wykorzystano wcześniejsze materiały autora.</em></span></p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Awantura lekowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 16:43:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5307</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma co kryć, że bałagan z nowymi regulacjami rynku leków i systemu wypisywania, kontroli i realizacji recept rząd sobie zafundował sam. Winą za zamieszanie nie można obciążać lekarzy, czy farmaceutów, ponieważ oni mają prawo dbać o swój interes (i interes pacjentów), a drugą stroną jest rząd i reprezentujące państwo &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie ma co kryć, że bałagan z nowymi regulacjami rynku leków i systemu wypisywania, kontroli i realizacji recept rząd sobie zafundował sam. Winą za zamieszanie nie można obciążać lekarzy, czy farmaceutów, ponieważ oni mają prawo dbać o swój interes (i interes pacjentów), a drugą stroną jest rząd i reprezentujące państwo Zakład Ubezpieczeń Społecznych (zbierający dane pacjentów) i Narodowy Fundusz Zdrowia (finansista).</p>
<p>Pierwszy element, czyli ustawa refundacyjna, przygotowana pół roku temu, przez resort ówczesnej minister zdrowia, Ewę Kopacz, jest dobrym rozwiązaniem. Odrzucenie i uniemożliwienie gry rynkowej i uzyskiwanie dodatkowych, nienależnych dochodów przez koncerny farmaceutyczne, to doskonały pomysł. Dodatkowo położenie nacisku na leki generyczne (produkcji krajowej) to dbałość o interes Skarbu Państwa, polskiego przemysłu i pacjenta. Pytanie jednak dlaczego tak długo i dlaczego tak nieudolnie trwały negocjacje dotyczące listy leków, co spowodowało, że pewne leki ratujące życie, lub nie mające konkurencji, a niezbędne do leczenia musiały być dopisywane w ostatniej chwili? Czy zadziałał lobbing, czy brak wiedzy? Jeżeli przyjrzeć się sprawie pasków insulinowych i urządzeń do ich kontroli, widać wyraźnie, że to pierwsze. Chaos dodatkowo został powiększony tym, że ustawa i rozporządzenia weszły do życia w dniu 23 grudnia, z datą obowiązywania od 1. stycznia. Bez vacatio legis, co było możliwe, lub choć przez wprowadzenie rozporządzenia, dającego przepisy przejściowe.</p>
<p>Druga sprawa, czyli obciążenie lekarzy organizacyjnie tym, aby ustalali, czy dany pacjent jest ubezpieczony, oraz jaki zakres ulgi mu przysługuje (w zależności od leku, jego składu i choroby), jest niezrozumiałe. Lekarz przy tym systemie, gdzie musi przedrzeć się przez grubą listę leków i skonfrontować to z chorym, a następnie odpowiednio wypełnić receptę, traci na czynności administracyjne większość czasu. I nie może tego zlekceważyć, ponieważ czekają go kary finansowe, za złe zakwalifikowanie leku do kategorii refinansowania. Kto jest temu winny? Obie strony. Lekarze, ponieważ przez swoje organy związkowe i Naczelną Radę Lekarską nie sygnalizowali problemu, ministerstwo zdrowia, ponieważ kiedy problem ze sfery wirtualnej prawa przeniósł się do gabinetów lekarskich i aptek, broniło swoich racji do upadłego. Interesy finansowe lekarzy (kary za złe wypisanie recepty), aptekarzy (za przyjęcie złej recepty i wydanie leku, co grozi brakiem refinansowania) i pacjentów (groźba zakupu leków ze stu procentową odpłatnością) spowodowały pat. Groźny dla pacjentów.</p>
<p><span id="more-5307"></span></p>
<p>Dobre pomysły zostały z chrzanione przez urzędników. I polityków. To nie koncerny farmaceutyczne wymogły takie, a nie inne rozwiązania. Lekarze i farmaceuci obnażyli ignorancję urzędników i nie zgodzili się na przerzucenie na nich odpowiedzialności ze nieżyciowe i niechlujnie przygotowane przepisy. Na nic się zdały pohukiwania na nich i zaklęcia, że wadliwe recepty będą honorowane przez NFZ. Na gębę już w to nikt nie uwierzy, tym bardziej, że urzędnicy państwa przez wiele dni szli &#8222;w zaparte&#8221;, nie mając praktycznie żadnego argumentu, poza tym, że rząd wreszcie nie daje się rozgrywać drapieżnym firmom farmaceutycznym.</p>
<p>Rafał Ziemkiewicz naśmiewa się w jednym z ostatnich artykułów z akcyjności działań rządu. A to udana akcja zmiany rozkładu jazdy, to znów zmiana systemu finansowania leków, porównuje to do &#8222;kampanii&#8221; żniwnych, czy ciepłowniczych PRL. Ma w tym dużo racji. Dla państwa Europy w XXI wieku, 6. gospodarki Unii Europejskiej, tego rodzaju problemy powinny być rozwiązywane pod powierzchnią życia społecznego, a nie stanowić problem egzystencjalny całego narodu i dyskusji wszystkich niemalże autorytetów.</p>
<p>Na koniec warto by wspomnieć, że gdzieś na obrzeżach tej awantury lekowej są trzy inne sprawy. Pierwsza to system ewidencji i kontroli ubezpieczeń zdrowotnych obywateli, drugi to system ewidencji medycznej lekarzy i farmaceutów. Oba problemy świadczą o zapóźnieniu w cyfryzacji państwa. Trzeci problem to konkurencyjny system ubezpieczeń zdrowotnych obywateli. Coś, do czego demokratyczne, liberalne państwo wreszcie powinno dopuścić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/04/awantura-lekowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska ma problem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 12:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5297</guid>
		<description><![CDATA[Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego chyba łatwiej i uczciwiej jest oddać własne, subiektywne wrażenia.</p>
<p>W przestrzeni międzynarodowej skupialiśmy się tak zwanej &#8222;wiośnie arabskiej&#8221;, rozpoczętej w Tunezji, która następnie rozlała się na Algierię, Egipt, Libię, Jemen i Syrię. Zakończyła ona panowanie kilku satrapów, doprowadziła do interwencji NATO w Libii, ale przede wszystkim do wielkiego rozlewu krwi. Pokazała słabość wojskowych struktur europejskich &#8211; bez wsparcia USA interwencja w Libii zakończyłaby się kompromitacją. Syria płonie w dalszym ciągu, zresztą napięcie w regionie krajów islamu nie opada, a wręcz rośnie. Jesteśmy blisko interwencji w Iranie, która może mieć nieobliczalne skutki. Amerykanie zakończyli operacje militarne w Iraku, co wcale nie oznacza, że doprowadzili do stabilizacji wewnętrznej tego kraju. Pakistan powoli, ale wyraźnie traci oblicze kraju demokracji, zresztą arabska wiosna wcale nie zwiększyła pola demokracji w tym regionie, pomimo wyborów w Tunezji i rozpoczętych wyborów w Egipcie. Jest raczej odwrotnie &#8211; zostały stworzone nowe obszary dla intencjonalnego terroryzmu.</p>
<p>Europa, Unia Europejska to przede wszystkim kryzys euro, ale również kryzys instytucjonalny całej Unii. Okazuje się, że w przypadku tego rodzaju sytuacji pękają więzy instytucjonalne, przestają działać procedury, a lejce przewodnictwa przejmują najmocniejsi &#8211; w tym przypadku Niemcy i Francja. I dlatego polska prezydencja UE, choć przeprowadzona organizacyjnie i merytorycznie wzorcowo, była jednak marginesem wydarzeń unijnych. Nawet świetnie przeprowadzony szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i tak zwany &#8222;sześciopak&#8221; ustaw i rozporządzeń dyscyplinujących finanse państwowe członków wspólnoty, nie były wydarzeniami znaczącymi dla całej UE. Mijający rok nie rozwiązał w Unii Europejskiej żadnego problemu i pokazał ścieżki wyjścia z kryzysu. Pakt finansowy, przyjmowany etapami na szczytach unijnych, jest tak naprawdę prowizorium, a nie finalnym rozwiązaniem. A instytucje unijne, biurokracja brukselska, wydaje się dość bezradna. Rok 2012 będzie przełomowy dla tego, czy Unia przetrwa w takiej formie.</p>
<p><span id="more-5297"></span></p>
<p>W Polsce najważniejszym wydarzeniem były oczywiście wybory. Wygrane przez Platformę Obywatelską (niektórzy twierdzą, że przez Donalda Tuska&#8230;) i przez Janusza Palikota. Jego wynik wyborczy został przewidziany praktycznie tylko przez niego. Marginesem okazała się beatyfikacja Jana Pawła II. Gości z Polski w Watykanie było kilkakrotnie mniej niż się spodziewano. To wyraz kryzysu polskiego Kościoła katolickiego. Nie przewrócił sceny politycznej raport rządowej komisji Jerzego Millera, dotyczący katastrofy smoleńskiej. Przegrał Jarosław Kaczyński, po raz szósty poniósł porażkę wyborczą, nastąpił również poważny rozłam jego formacji politycznej.</p>
<p>Sprawa katastrofy smoleńskiej jest jednak podskórnym elementem życia politycznego i społecznego, ma większy wpływ, niż kryzys ekonomiczny, słabo w Polsce odczuwalny, nie tylko na tle innych krajów Europy. Stosunek do samej katastrofy i do jej wyjaśnienia podzielił polityków i obywateli, raczej w sposób nieodwołalny. Niezastąpiony okazał się tu Antoni Macierewicz, stojący na czele sejmowej, poselskiej komisji. Macierewicz robi wszystko, aby udowodnić, na podstawie zdjęć, wymyślonych i niewiarygodnych badań dziwnych naukowców, że samolot prezydencki nie spadł w wyniku błędów załogi, obsługi naziemnej, lecz został zniszczony i rozpadł się jeszcze w powietrzu.</p>
<p>Zwolennicy mitu smoleńskiego usiłują katastrofę powiązać z Katyniem, a to ma im dać podstawę do negowania porządku politycznego, prawnego i legitymacji rządzących. Wszytko ma to doprowadzić do budowy państwa równoległego do istniejącego, z własnymi strukturami, mediami, może nawet Kościołem. Środowiska skupione wokół Prawa i Sprawiedliwości i &#8222;Gazety Polskiej&#8221; systematycznie próbują wciągnąć w orbitę tego wyraźnie zarysowanego projektu cześć hierarchów kościelnych, budują własne media, starają się tworzyć zaplecze finansowe. I zamykają siebie, ale również swoich zwolenników getcie mentalnym, wmawiając im, że to oni są tylko &#8222;prawdziwymi Polakami&#8221; albo &#8222;wolnymi Polakami&#8221; i depozytariuszami polskości. Bo przecież Polska pod rządami Donalda Tuska to państwo niesuwerenne (kondominium niemiecko-rosyjskie). Te środowiska są również antyunijne, antyeuropejskie, w związku z tym nie bardzo mają gdzie emigrować. Pozostaje im żyć w państwie oficjalnym, a ponieważ nie mogą przejąc w nim władzy na drodze demokratycznych procedur, będą starały się go najpierw zdestabilizować, w rezultacie obalić. Pojęcie patriotyzmu tego środowiska zamyka się dziś w życzeniach popadnięcia państwa i jego obywateli w głęboką zapaść, bo tylo to może dać im władzę. I jest to realna groźba, ponieważ środowiska te są wstanie wciągnąć do swych działań wszelkie zorganizowane grupy, zaczynając od skrajnych nacjonalistów, na bandytach stadionowych kończąc.</p>
<p>Problemem dla Polski nie jest dziś kryzys, w kraju, czy w Unii Europejskiej, nie jest nim zagrożenie zewnętrzne, bezpieczeństwo państwa. Niebezpieczeństwo jest wewnątrz kraju, w jego strukturze, w braku tożsamości obywateli i państwa. Lekiem na to może być znalezienie nowego projektu, który połączy znów Polaków, tak nośnego, jak nasze starania wejścia do Unii Europejskiej i NATO.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakłamane hasła, zakłamane wartości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 12:43:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5268</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, i tak już mało ostre, pojęcia lewicy i prawicy. Sojusz Lewicy Demokratycznej prowadzony jest dziś przez Leszka Millera, który kilka miesięcy temu otrzymał z rąk jednej z organizacji biznesowych (prywatnych) specjalną nagrodę za swoje liberalne poglądy gospodarcze. Druga formacja lewicowa w polskim Sejmie, Ruch Poparcia Palikota, opowiada się za liniowym podatkiem dochodowym. A politycy Solidarnej Polski, uważani za prawicę ortodoksyjną, zamierzają złożyć w parlamencie projekty ustaw, wprowadzające 40 proc. podatek dla najbogatszych i zwiększające zasiłki rodzinne. Czysty populizm socjalistyczny&#8230;</p>
<p>Ostatnio w kontekście szczytu Unii Europejskiej w kraju naszym, będącym od grudnia 2009 roku pod &#8222;panowaniem&#8221; Traktatu Lizbońskiego, wybuchła dyskusja o suwerenności. Przypomnijmy, że traktat nadał Unii Europejskiej podmiotowość prawną, a prawo unijne (poza nielicznymi wyjątkami) jest nadrzędne wobec prawa polskiego. Opozycja, ta z PiS i PiS-bis, czyli Solidarnej Polski, ocknęła się nagle, że Polska suwerenna nie jest i ich zwolennicy śpiewają na ulicach, że tęsknią za wolną Ojczyzną. Jarosław Kaczyński zapomniał, że to jego brat podpisał Traktat Lizboński, suflowany przez niego. I przecież musi sobie zdawać, że Polska, kraj w skali globu mały, jako byt tylko narodowy, bez pomocy z zewnątrz (za oddanie swej części suwerenności) nie jest wstanie utrzymać swej wolności i niepodległości. Polska nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią.</p>
<p><span id="more-5268"></span></p>
<p>Suwerenność to kategoria polityczna, ale także prawna. W przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. W świecie współczesnym państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała kontynuację Traktatu z Maastricht – czyli Traktat Nicejski, a następnie​, już jako pełnoprawny członek Unii, przystąpiła do Traktatu Lizbońskiego. Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa, czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący.</p>
<p>Państwa narodowe nie istnieją wcale tak długo &#8211; to koncepcja powstała w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a swoje apogeum w Europie miała po roku 1871, kiedy nastąpiło scalenie Niemiec w jeden organizm państwowy (związany wspólną walutą). I od tego momentu następuje powolna degeneracja pojęcia narodu, staje się ono doktrynerską konstrukcją myślową, służącą politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. A właściwie – do manipulowania nimi.</p>
<p>Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. W Polsce dotyczy to praktycznie wszystkich sił politycznych. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy, grupy partyjnej. Gdyby nawet ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze, nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie, interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet. Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich. To między innymi mogą zapewnić regulacje prawne i organizacyjne Unii Europejskiej. Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.</p>
<p>Podobnie jest z polską racją stanu. Podstawowym elementem naszej racji stanu jest bezpieczeństwo. Rację stanu można wręcz sprowadzić do kwestii bezpieczeństwa. Ma ono dwie strony &#8211; jedna to zachowanie integralności państwa i jego substancji prawno – organizacyjnej. Unia Europejska na to pozwala, bo zostawia wielki obszar regulacji prawu polskiemu.​​</p>
<p>Drugą stroną jest rozwój substancji państwa i społeczeństwa. W tym drugim przypadku racja stanu gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo militarne, które polska ma zapewnione przez struktury NATO, lecz także pewność i stabilność rozwoju. Czynnik bezpieczeństwa sprzężony jest z sytuacją polityczną i społeczną Polski, a także stabilnością ekonomiczną. Sytuacja międzynarodowa tak się ukształtowała, że nie zagraża nam obecnie z niczyjej strony agresja lub interwencja zbrojna. Nawet biorąc pod uwagę napięte stosunki z Rosją. Polska nie jest celem agresji, nie grozi nam ponowna satelizacja. A jeśli potrafimy Polityka zagraniczna państwa musi stwarzać przesłanki skutecznie chroniące nas przed narzucaniem nam czegokolwiek z zewnątrz. Wymaga to stabilnej sytuacji w Unii Europejskiej. Dlatego dziś polską racją stanu jest utrzymanie Unii Europejskiej, a drogą do tego jest utrzymanie wspólnej waluty, euro.</p>
<p>Wszystkie te konkluzje prowadzą do zdefiniowania patriotyzmu. Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko pochody, flagi, opowieści i piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada. To także dbanie o to, aby wizerunek naszego kraju w Unii Europejskiej, jako kraju silnego, stabilnego, przewidywalnego nie był poddawany manipulacjom w imię niskich pobudek politycznych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>*<span style="color: #0000ff;"><em><strong>Tekst opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #0000ff;">MojeOpinie.pl</span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rocznica stanu wojennego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 07:32:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5257</guid>
		<description><![CDATA[Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają często, że do prawidłowej oceny sytuacji i tego, co doprowadziło do 13 grudnia, konieczna jest nie tylko analiza dokumentów, przekazów pisemnych, oparcie się o wspomnienia, lecz również zrozumienie uwarunkowań i ogólnego stanu nastrojów społecznych – po jednej i drugiej stronie barykady.</p>
<p>W wielu analizach historycznych pojawia się sformułowanie zaczerpnięte z języka prawniczego, o stanie wyższej konieczności, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski pod koniec roku 1981. Był to stan permanentnego, wielomiesięcznego nacisku wywieranego na niego przez towarzysz sowieckich, z Breżniewem na czele, przez aparat partyjny PZPR, chcący odzyskać pełne panowanie nad krajem i dążący do władzy, a także – przez nasilający się nacisk ze strony działaczy „Solidarności”, którzy od wrześnie 1980 roku przesuwali granicę sporu i nacisku na rząd. Wojciech Jaruzelski planował rozwiązanie siłowe, wiele miesięcy przed grudniem, ponieważ był wojskowym i widział, że tego rodzaju rzeczy trzeba planować. Jest również jasne, że jego motywacją było zachowanie status quo układu partyjnego przy władzy – ale już na drugim miejscu stała sprawa obrony integralności państwa i jego bezpieczeństwa. Pacyfikacja „Solidarności” była nie celem, lecz środkiem realizacji dwóch wspomnianych celów.</p>
<p>Stan wojenny był dla Wojciecha Jaruzelskiego dobrym wyborem, z tych najgorszych. Niezależnie od tego, czy czołgi i żołnierze państw Układu Warszawskiego (w tym Niemcy) wkroczyliby do Polski, a ten dylemat nie zostanie nigdy do końca rozwiązany, Jaruzelski musiał w swoich rachubach brać to pod uwagę. On wiedział, nauczony doświadczeniami roku ’56 na Węgrzech i ’68 w Czechosłowacji, że bardziej nam grozi model węgierski, niż czechosłowacki. Tym bardziej, że czołgi sowieckie, o czym się nie chce wspominać, nie stacjonowały tylko w Legnicy – lecz również w innych lokalizacjach – w tym na obrzeżach Warszawy.</p>
<p><span id="more-5257"></span><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5258" title="SW" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Jaruzelski był żołnierzem frontowym i był doskonale zaznajomionym z planami strategicznymi Układu Warszawskiego. Wiedział, że Polska mogła być głównym teatrem wojny dla sowieckiej armii. I że będzie ona tego terytorium broniła. I jeżeli nawet w danym momencie kierownictwo moskiewskie, w sytuacji przejęcia władzy przez polską opozycję, która rozpędzona i rozzuchwalona społecznym poparciem, natychmiast przystąpiłaby do dekomunizacji Polski, nie podjęłoby kroków militarnych – to po krótkim czasie towarzysze – generałowie wymuliliby interwencję w Polsce. Interwencję z trzech stron – niemiecką, czechosłowacką i sowiecką. Szkoda, że skrzętnie się pomija w analizach stanowisko Niemców i Czechów, którzy wręcz domagali się od Kremla interwencji w Polsce. Domagali się zdławienia kontrrewolucji. I to jest głównie klucz do zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski. On nie myślał, jak aparatczyk partyjny – lecz klasycznie przeprowadził analizę strategicznych działań. A należy pamiętać, że polska armia liczył w roku 1981 roku 15 dywizji. Kraje ościenne dysponowały w tym czasie ponad 80 dywizjami gotowymi do wojny.</p>
<p>Trudno zaliczyć Jaruzelskiego do zbawców narodu, szczególnie po ponad 100 ofiarach stanu wojennego. Kiedy jednak czyta się odtajnione przez CIA materiały (materiały opracowane przez Amerykanów, a nie źródła), nietrudno w nich znaleźć momenty, które były dla Polski groźne. Najgroźniejszym momentem był ten, kiedy Jaruzelski znajdował się w depresji i brał pod uwagę odejście ze stanowiska I sekretarza PZPR, a nawet odebranie sobie życia.</p>
<p>Niewielu zdaje sobie sprawę, że odejście z władz partyjnych człowieka, do którego Moskwa miała zaufanie, mogło stać się dla Polski tragedią. Zastąpienie Jaruzelskiego „modernistą”, czyli powrót Stanisława Kani – skończyłoby się rozpadem i dezintegracją państwa – i interwencją . Alternatywą mógłby być jakiś polski Kadar – na przykład Stefan Olszowski. I wtedy równie mielibyśmy interwencję – i nie byłoby to żadne „kryterium uliczne”, lecz kolejne, krwawe powstanie. ​Niektórzy naiwnie twierdzą, że Amerykanie by się sprzeciwili. Nie sądzę, to był pierwszy rok prezydentury Ronalda Reagana. Za dużo miał do stracenia, a jego doktryna polityczna nie była jeszcze w pełni rozwinięta. Zresztą, jak praktyka pokazuje – choćby w przypadku radzieckiej interwencji w Afganistanie – Amerykanie nie angażują się w sprawy, gdzie nie mają własnego interesu – tym bardziej w rosyjskiej strefie wpływów.</p>
<p>Stan wojenny złamał „Solidarność”, wprowadził Polskę w stan letargu społecznego, zwichnął życie wielu ludziom. Nie da się tego w żaden, a tym bardziej indywidualny sposób zrelatywizować. Jednak stan wyższej konieczności, poczucie zagrożenie państwa i obywateli, konieczność zachowania praw ( w tym także interesów działaczy partyjnych), kazała Jaruzelskiemu podjąć taką decyzję. I historia go z tego rozliczy. Dziś ocena postępowania Jaruzelskiego, w roku 2011 ma wymiar doraźny, polityczny, oderwany od kontekstu sytuacji politycznej wewnątrz kraju, nie mówiąc o geopolityce. Tak łatwiej, wygodniej. I łatwiej jest zrobić hucpę pod domem generała, na ulicy Ikara, niż rzetelnie podyskutować, co stało za motywacjami aktorów tamtych wydarzeń &#8211; po obu stronach barykady.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Tekst na podstawie wcześniejszych materiałów autora</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To nie był szczyt sukcesu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 14:47:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5255</guid>
		<description><![CDATA[Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy pewności, że jego postanowienia przyniosą skutek. Nie wiemy nawet, czy wspólna waluta, euro, zostanie utrzymana i czy sama Unia Europejska przetrwa następny rok.</p>
<p>Problem polega na tym, że to co postanowiono na szczycie, dotyczy głównie zagadnień organizacyjnych i prawnych, a nie problemów zadłużenia całej Unii Europejskiej i deficytów poszczególnych państw. Unia w całości zadłużona jest na ponad 7 bilionów euro, i w dalszym ciągu brak mechanizmów i pomysłów, jak ten deficyt zmniejszać. Unia fiskalna i kotwica zadłużenia dla wszystkich państwa UE na jednakowym poziomie to jednak trochę mało. Kontrola poziomów deficytów poszczególnych państw to jeszcze nie jest polityka fiskalna całej Unii. Szefowie państw Unii nie zdecydowali się nie przedstawienie projektów wprowadzenie podatków zunifikowanych, ze względu na opinie publiczną własnych państw. Umowa międzyrządowa, regulująca te zagadnienia, zostanie poznana dopiero w marcu przyszłego roku. Dlaczego? Dlatego, że nie ma szans na wprowadzenie tego w trybie zmian w traktacie europejskim, jak i ze względu na stanowisko Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Stanowisko Dawida Camerona, brytyjskiego premiera, to przykład tego, jak rząd Wielkiej Brytanii rozumie interes własnego kraju w kontekście wspólnoty. To klasyczny przykład egoizmu narodowego, przedkładany nad interes pozostałych państw. Cameron uważa, że postulowany przez niektórych podatek od transakcji finansowych banków uderzyłby w londyńskie City, co jest prawdą, ale przecież transakcje prowadzą tma również banki, fundusze, przedsiębiorstwa państw kontynentu. Drugi problem Camerona polega na tym, że jego rząd jest w imadle politycznych uwarunkowań wewnętrznych. Z jednej strony grozi mu rozłam wewnątrz własnej partii, gdzie istnieje silne lobby konserwatystów gotowych do przeprowadzenia referendum wyprowadzającego Wielką Brytanię z Unii Europejskiej, z drugiej strony liberałowie pod wodzą Nicka Clegga mogą doprowadzić do rozpadu koalicji rządowej i do rozpisania przedterminowych wyborów. A trzeci problem, już czysto prestiżowy &#8211; Cameron chciał się zdystansować do Niemiec i Francji, od tego, że to teraz te dwa kraje nadają ton dyskusji o kryzysie unijnym.</p>
<p><span id="more-5255"></span></p>
<p>Ratunek dla strefy euro nie został opracowany, przedstawiony i ubrany w formę konkretnych rozwiązań. Nie przeszła propozycja wykupu długu, przynajmniej częściowego, poprzez emisję przez EBC euroobligacji. Kwota 200 mld euro, jaka ma być wsypana do Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez kraje strefy euro i pozostałych sygnatariuszy porozumiewania, to tylko mała szalupa ratunkowa dla wielkiego transatlantycka. Reguły współpracy, jakie zostały opracowane mogą zostać w każdej chwili zanegowane. Wystarczy tak naprawdę, aby scenariusz grecki powtórzył się we Włoszech, Hiszpanii, a może nawet we Francji. Nikt głośno nie mówi o długach Wielkiej Brytanii, które są wielokrotnie większe (kwotowo i w relacji do PKB) niż te krajów południa Europy.</p>
<p>Polska, a właściwie polska gospodarka jedzie na tym samym wózku, co Unia Europejska. Z tym, że nasza ekonomia (także finanse publiczne) jest w lepszym stanie niż w większości krajów UE. Polski dług wynosi mniej niż 55% PKB, podczas gdy średnie zadłużenie krajów UE wynosi około 80%. Biorąc pod uwagę, że to właśnie kraje strefy euro są naszym głównym partnerem handlowym, uratowanie jej jest naszym żywotnym interesem. Rozpad strefy euro i co za tym idzie, rozpad Unii to dla Polski poważny problem ekonomiczny, ale również zagrożenie naszej suwerenności. Nie jest tak, jak twierdzi opozycja polityczna w Polsce, że nowy porządek prawny i ekonomiczny, za jakim opowiadają się najsilniejsze dwa państwa, Niemcy i Francja, to ograniczenie naszej suwerenności. To jest tylko interes, kalkulacja, czym jest suwerenność w dobie integracji &#8211; nie tylko w Europie. Polska poza Unią, Polska poza sferą wpływów na to, co się dzieje w całej Europie to kraj słaby podatny na penetrację polityczną i ekonomiczną. Polska złotówka jest silną walutą w relacji węża walutowego z euro i z gwarancją EBC. Bez tego nie jest bezpieczna. Rozpad Unii Europejskiej to także osłabienie NATO, szczególnie w związku ze zmianą priorytetów politycznych USA. Warto więc walczyć i Unię i jej silniejszą integracją &#8211; właśnie ze względu na polską rację stanu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 10. grudnia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/10/zapiski-zza-atlantyku-10-grudnia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/10/zapiski-zza-atlantyku-10-grudnia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 18:16:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5253</guid>
		<description><![CDATA[Dwóch socjalistów &#160; Amerykanie maja prawo domagania się Nowego Nacjonalizmu, bez którego nie mogą mieć nadziei aby poradzić sobie z nowymi problemami. Nowy Nacjonalizm stawia na miejscu pierwszym dobro narodu, a niego osobiste dobra pojedynczych jednostek Teddy Roosevelt Prezydent USA, Teddy Roosevelt, był tym dzięki któremu Amerykanie maja „social security” &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/10/zapiski-zza-atlantyku-10-grudnia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">Dwóch socjalistów</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p style="padding-left: 60px;"><em>Amerykanie maja prawo domagania się Nowego Nacjonalizmu, bez którego nie mogą mieć nadziei aby poradzić sobie z nowymi problemami. Nowy Nacjonalizm stawia na miejscu pierwszym dobro narodu, a niego osobiste dobra pojedynczych jednostek</em></p>
<p style="padding-left: 390px;">Teddy Roosevelt</p>
<p style="padding-left: 390px;">
<p>Prezydent USA, Teddy Roosevelt, był tym dzięki któremu Amerykanie maja „social security” czyli rentę państwową, programy socjalne wspomagające biednych i bezrobotnych, jak również zmiany dotyczącą praw kobiet oraz dzieci zmuszanych do pracy. Roosevelt wygłosił przemowę, podczas której zaproponował „New Nationalism” czyli „Nowy Nacjonalizm”, system umożliwiający każdemu obywatelowi USA równe prawa oraz możliwość polepszenia sytuacji ekonomicznej. Prawie sto lat później, prezydent Obama wzorując się na Teddy Roosevelcie zaapelował z podobnym przesłaniem.</p>
<p>To co zrobił Roosevelt zmieniło Amerykę oraz system polityczny tego kraju. Roosevelt uważał, że system polityczny USA nie powinien być zależny od specjalnych uprzywilejowanych grup społecznych, często skorumpowanych i kierujących się tylko profitami, a nie dobrem narodu. Według niego prawdziwy konserwatysta służy narodowi i nie jest niewolnikiem tego co posiada. Brak efektywnego rządu kreuje grupę uprzywilejowanych i bogatych ludzi, których celem jest zwiększenie ich dóbr, raniąc przy tym resztę społeczeństwa. Senatorzy oraz kongresmeni reprezentujący naród powinni pracować na rzecz mniej uprzywilejowanych i mieć zawsze na uwadze dobro publiczne.</p>
<p>Niestety, w USA ci którzy obecnie maja reprezentować naród zapomnieli kogo praw powinni bronic. Demokraci i Republikanie nie potrafią znaleźć wspólnego jerzyka, który w polityce jest najważniejszy aby osiągnąć jakikolwiek cel. Republikanie domagają się ciec w podatkach, ale tylko dla klasy najbogatszych. Ich cel to zniszczenie Prezydenta Obamy, którego nazwali Antychrystem. Według Republikanów każdy z grupy Gingrich, Romney, Bachman, Santorum, Paul byłby lepszy niż prezydent Obama. Nawet diabeł byłby lepszym prezydentem. Zapomnieli , że to ich prezydent i ich partia pozwoliła na deregulację rynku finansowego, bankrutując kraj oraz przyczyniając się do problemów USA i wielu krajów europejskich. Z odejściem Obamy nagle wszystko się zmieni. Tak od razu, gdyż Obama to Antychryst, który chce odebrać bogatym to co sobie ciężko zarobili. Nie ważne, że Prezydent Obama tak jak i Teddy Roosevelt propaguje zmiany społeczne. Chrześcijańska Ameryka nie akceptuje gejów, praw kobiet, biednych czy chorych. Antychrysta trzeba się pozbyć zanim rozda wszystko i stworzy socjalizm w Ameryce. 14% Amerykanów wierzy, że Prezydent Obama jest Antychrystem. Polowa Republikanów uważa za to, że jest socjalistą.</p>
<p><span id="more-5253"></span></p>
<p>Po wtorkowym przemówieniu Prezydenta Obamy, Republikanie oskarżyli go, że to kolejna gra słów, które nic nie znaczą. Według nich prezydent jest wrogiem Izraela, niczego nie osiągnął i pogrążył ekonomicznie USA. Trzy lata temu, kiedy Obama przejął rządy i kiedy kraj był u na progu upadku, nikt z ekonomistów nie wiedział jak bardzo USA było pogrążone gospodarczo i finansowo. Od samego początku Republikanie walczyli zacięcie aby mu się nic nie udało. Zycie Amerykanów uległo zmianie. Jest ogromny podział na bogatych i resztę społeczeństwa. Amerykanie sami sobie taki system wykreowali, latami żyli na kredyt, kupując i nie martwiąc się kto za to zapłaci.</p>
<p>Prezydent Obama jest krytykowany, że nie robi tego co powinien. Politycy, dziennikarze, stratedzy polityczni debatują, co powinno być zrobione i jak. Ale kiedy jest się prezydentem podczas z jednej z najgorszych sytuacji ekonomicznych i ma się prawe stu procentową opozycję ze strony Republikanów, nie jest to takie proste. Republikanie nie proponują niczego nowego &#8211; cięcia podatkowe dla najbogatszych, cięcia w programach socjalnych i deregulacja rynku to według nich główne rozwiązania. Amerykanie żyli na kredyt zbyt długo i teraz dzieje się im krzywda, gdyż muszą żyć tak jak inni. Fakt, karty kredytowe, banki oraz Wall Street używając lobbystów oraz prawników wykreowały sytuacje, że łatwo było oszukać i pogrążyć ludzi, ale ostateczna decyzja zawsze należała do tego kto pożyczał. Deregulacja rynku, cięcia w podatkach, korupcja polityków, lobbystów, brak odpowiedzialności ze strony Wall Street oraz banków doprowadziło do obecnej sytuacji. Prezydent Obama wspomniał, ze niektórzy w Kongresie (Republikanie) cierpią na kolektywna amnezję, nie pamiętając kto przyczynił się do nierówności w tym kraju oraz obecnych problemów. Roosevelt tak jak i Obama został nazwany radykałem, socjalistą, nawet komunistą.</p>
<p>W latach 2001 i 2003 Kongres dokonał dwóch największych cięć w podatkach w historii USA. Jak to przyniosło rezultat? Najwolniejszy progres w tworzeniu miejsc pracy, deficyt, zadłużenie, podział społeczny oraz nierówności. Obecny CEO w USA zarabia 110 razy więcej niż przeciętny obywatel, który płaci o wiele większe podatki w stosunku do tego ile zarabia.</p>
<p>Prezydent Obama podczas kampanii wyborczej w 2012 będzie domagał się zwiększenia podatków dla najbogatszych oraz nowego nacjonalizmu tak jak prezydent Roosevelt. Republikanie maja nadzieje, że wygrają, według nich ekonomia jest przeciwko Obamie i to ona go pogrąży. Jeżeli ekonomia się nie zmieni i pogrąży Obamę, to co stanie się z milionami obywateli tego kraju?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/10/zapiski-zza-atlantyku-10-grudnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 29. listopada</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/29/teskty-nadeslane-29-listopada/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/29/teskty-nadeslane-29-listopada/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Nov 2011 08:43:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5231</guid>
		<description><![CDATA[Polacy nic się nie stało?* &#160; Kiedy kilka miesięcy temu, wyrażają oburzenie breweriami wyczynianymi na Krakowskim Przedmieściu, napisałam „Kibole Kaczyńskiego” nie spodziewałam się ,że ten tytuł stanie się tak dosłowny. Przyhołubienie przez PiS stadionowych chuliganów stało się faktem.. Są politycy, którzy mają szczególny talent do destrukcji, talent do dzielenia i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/29/teskty-nadeslane-29-listopada/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color: #ff0000;">Polacy nic się nie stało?*</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kiedy kilka miesięcy temu, wyrażają oburzenie breweriami wyczynianymi na Krakowskim Przedmieściu, napisałam „Kibole Kaczyńskiego” nie spodziewałam się ,że ten tytuł stanie się tak dosłowny.</p>
<p>Przyhołubienie przez PiS stadionowych chuliganów stało się faktem.. Są politycy, którzy mają szczególny talent do destrukcji, talent do dzielenia i szczucia. Przecież łatwiej jest wykopać dół, przerwać tamę niż coś zbudować . Łatwiej krzyczeć: wróg! złodziej! złap! ,zabij ! niż : ucz się !zrozum! Myśl!</p>
<p>To co się dzieje się teraz , nosi charakter wojny plemiennej. Nie trzeba dużej wiedzy by opisy etnografów czy obrazki filmów ,w których młodzi mężczyźni z pomalowanymi w wojenne barwy twarzami z dzidami, nożami w rękach wydający groźne, okrzyki wyruszali na wojnę, skojarzyć z grupami „kiboli” &#8211; widać wtedy jak niewiele zmienił się świat. We wszystkich kulturach i we wszystkich epokach młodzi mężczyźni przeładowaniu testosteronem wyłamywali się z dotychczasowej kurateli ,domu, szkoły społeczeństwa poszukując uznania w swojej grupie podobnych im typów. Walki miedzy podobnymi grupami były częścią inicjacji – przejścia do grupy wojowników. Nawet najbardziej „prymitywna „ cywilizacja potrafiła wykorzystać ten fakt biologiczno –kulturowych dla swojego dobra. Wysyłała więc tych nabuzowanych osiłków na polowania lub na wojnę. Wewnątrz własnej społeczności ta grupa była wykorzystywana gdy chodziło o walkę o władzę. Świat jednak się powinien zmieniać, historia powinna uczyć. XXI wiek zobowiązuje.</p>
<p>Politycy udają, że ich słowa i czyny nie sprzyjają agresywny wystąpieniom. Święte oburzenie ,na sugestię, że nobilitacja kiboli nie miała wpływu na to co wydarzyło się 11 listopada lub na pobicia dziennikarzy , jest „rżnięciem głupa” i urąga inteligencji przeciętnego obserwatora. Wykorzystywanie do celów politycznych grup młodych osiłków jest krótkowzroczne i nieodpowiedzialne. Rozhuśtanie nastrojów, pochwała i dowartościowanie nagannych postaw, ciche i głośne przyzwolenie będzie miało swoje konsekwencji i może się odbić polityczną czkawką. „Dziki” gdy pomaluje twarz na wojenne barwy, zatańczy taniec wojenny, dopije wywar dodający animuszu musi gdzieś wyładować swoją emocję. Niejeden cyniczny polityk przeliczył się w kalkulacjach, że można bezkarnie rozpalać ognisko w lesie a pożar wykorzystać do nowej uprawy. Zapomina, że pożar może dopaść podpalacza i jego rodzinę.</p>
<p><span id="more-5231"></span></p>
<p>Do tej pory, gdzieś na obrzeżach naszej społeczności, wstydliwie przemykały grupy skrajne.- nacjonalistyczne, faszyzujące, prymitywnie patriotyczne . Kibole zanim zaczęli towarzyszyć tuskobusowi, wywieszać polityczne transparenty, podpalać samochody telewizji i bić dziennikarzy i fotoreporterów, rozrabiali na stadionach, zbierali się na ustawki na obrzeżach miasta. Dziś dostali wsparcie. Zamiast potępienia mamy nową grupę dorodnej młodzieży” kibiców patriotów”. Słowo” patriota” uszlachetnia, usprawiedliwia, nobilituje, a także zdejmuje i niweluje ewentualne winy. Teraz ta grupa staje się miejscem rekrutacji dla prawicowej ekstremy. Akceptacja zachowań kiboli, a właściwie chuligano-patriotów, ośmiela inne grupy. Im wolno a nam nie? Nawet lewicowe grupy ulegają tej logice i zaczynają się tłumaczyć, że nie tylko muszą blokować marsze przeciwników ale muszą się czynnie bronić.</p>
<p>Nie zgadzam się by słowo” patriotyzm” nabierał innego znaczenia, nie zgadzam się też by kolejne symbole, będące częścią i własnością naszej europejskiej kultury zostały zawłaszczane, żeby nadawano im nowe znaczenia. Tak było ze swastyką tak jest teraz z celtyckim krzyżem . W Niemczech krzyż ten przywłaszczyli sobie neofaszyści i jest już zakazany. Nie chcę komentować drugiego znaku bo tu przesunęła się granica wstydu. Świadczy o tym zgoda na rejestrację obscenicznego znaku zakazu pedałowania. Nie wstydzili się pomysłodawcy, nie wstydzi się też sąd. W swoim werdykcie sąd też „rżnie głupa” i udaje, że jest bezstronny .</p>
<p>Udawanie przez część polityków, sędziów, dziennikarzy i ciche podśpiewywanie ulubionego zaśpiewu kibiców „Polacy nic się nie stało”, to niebezpieczna krótkowzroczność.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em>Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP</em></strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>* Tym materiałem otwieram nowy cykl. Niezależnie od poglądów autora, każdy materiał napisany &#8222;z talentem&#8221; i dotykający ciekawych problemów, ma szansę na publikację u mnie. Czekam na przesyłane materiały.</em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/29/teskty-nadeslane-29-listopada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szukanie winnych</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 10:51:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5197</guid>
		<description><![CDATA[Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w zamieszkach, jakie miały miejsce na trasie marszu, a już na pewno nie rzucali brukiem i butelkami na Placu Konstytucji i nie spalili samochodów ITI na Placu na Rozdrożu.</p>
<p>Ślepi na drugie oko są działacze lewicowi. &#8222;Krytyka Polityczna&#8221; odcina się od pomysłu zaproszenia niemieckiej &#8222;Antify&#8221; do Warszawy, choć na stronie komitetu organizacyjnego, którego częścią jest &#8222;KP&#8221;, dumnie brzmi informacja o internacjonalistycznym sposobie przeżywania Święta Niepodległości. Ze zdumieniem i zażenowaniem na konferencji prasowej &#8222;KP&#8221; zobaczyłem dziennikarza Jacka Żakowskiego, a Seweryn Blumsztajn nie mniej mnie zadziwił swoim bezwarunkowym wsparciem dla działań lewicy. Groteskowo brzmią zapowiedzi obrony dobrego imienia &#8222;Krytyki Politycznej&#8221; w sądzie, o czym poinformowano na konferencji prasowej. W sieci można znaleźć nagrania zbiegających do siedziby &#8222;KP&#8221; niemieckich bojówkarzy pod czujnym okiem redaktora Michała Sutowskiego. Dziś rano usłyszałem w radio euro posłankę PO, Różę Thun twierdzącą, że choć przebywała na manifestacji &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221; kilka godzin, żadnych Niemców nie widziała. Ja byłem tam tylko kwadrans, a pierwsze, co się rzuciło w oczy, to właśnie niemieccy bojówkarze w  czarnych unformach na obrzeżach festynu.</p>
<p>Druga strona, prawicowa, również kłamie w żywe oczy. ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska i Fundacja Republikańska, które były trzonem komitetu organizacyjnego Marszu Niepodległości nie nadawały tonu imprezie. To bandyci kibolscy z różnych klubów piłkrarskich przejęli władzę na zgroamdzeniem i na to organizatorzy się zgodzili. Dowodem jest to, że banner otwierający marsz umieszczony był od strony Marszałkowskiej, a nie ulicy Waryńskiego. Za nim stały hordy bandytów, które rozpoczęły obrzucanie policji kostką brukową, racami, petardami. I to oni &#8222;legitymizują&#8221; ten marsz, a nie matki z dziećmi i emerytowani działacze opozycyjni. Bandyci nie byli odrębną grupą, lecz częścią składową marszu. I będą w następnym marszu, bo nie jest tak, jak pisze red. Marek Magierowski, że to oni się przykleili do prawicy &#8211; to prawica zaprosiła ich do pomocy. Wystarczy poczytać &#8222;Gazetę Polską&#8221; z redaktorem Piotrem Lisiewiczem na czele. A na czele organizacji zrzeszających kibiców stoi poseł PiS-u, Przemysław Wipler &#8211; wcześniej w Fundacji Republikańskiej. To była zorganizowana akcja. I nie mogą się od tego organizatorzy marszu odciąć.</p>
<p><span id="more-5197"></span></p>
<p>Nie to jest jednak kompromitujące dla prawicy. Prawdziwie kompromitujące jest to, że organizatorami imprezy jest właśnie NOP, czy ONR &#8211; organizacje wobec państwa anarchizujące, o proweniencji faszystowskiej. W marszu szedł między innymi Rafał Ziemkiewicz, którego motywacją uczestnictwa w marszu było to, że niezależnie od poglądów narodowców trzeba wspierać, bo przecież może być gorzej, mogą zabraniać już niedługo manifestowania. Rzeczywiście, jeszcze kilka marszy z bandytami i prawica będzie musiała szukać wiarygodności, aby władze nie musiały skorzystać z odmowy manifestacji, z powodu zagrożenia porządku publicznego. A jest już blisko. Ziemkiewicz, przecież znawca historii, nie pamięta, że Piłsudski był socjalistą, któremu z narodowcami nigdy nie było po drodze.</p>
<p>Prawica próbuje winą obarczyć lewicę, choć ta siedziała zamknięta w czworoboku na Marszałkowskiej, a także władze miasta, które nie zabezpieczyły ich manifestacji. Szkoda tylko, że nie mówi, że prawica przez podstawione osoby zgłosiła kilkanaście manifestacji i pochodów, tak aby rozproszyć siły policyjne. To stara, wypróbowana metoda &#8222;Klubów Gazety Polskiej&#8221;, która jest odpowiedzialna za mobilizację kibolstwa. Gdyby środki policyjne nie zostały rozproszone, kibole nie dotarliby na Pl. Konstytucji. Pretensje wobec policji, szerzej władz miasta są mało uzasadnione. Zrobiono wszystko w granicach możliwości prawa i sprawności policji. Choć zapewne odważniej można było skorzystać z uprawnień na etapie przyznawania pozwoleń na demonstracje.</p>
<p>Swoje dołożyły media, które wiele dni przed 11/11 podgrzewały atmosferę konfrontacji lewicy z prawicą. Epitafium tego była kuriozalna rozmowa redaktora Kamila Durczoka z ministrem SWiA, Jerzym Milerem w TVN24, w której to usiłował obarczyć winą służby państwa za piątkowe zadymy. To doskonale uzupełniło wystąpienie Jarosław Kaczyńskiego, który poszedł dalej, wskazując jako winnych Niemców i, oczywiście, premiera Donalda Tuska.</p>
<p>Nikt nie wygrał w całej tej zadymie. Oddanie praw do świąt organizacjom ideologicznym, z lewej i prawej strony, skończyło się smutnym spektaklem. Władze Warszawa, w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta i Kancelarią Prezesa RM już dziś powinny zastanowić się nad opracowaniem modelu obchodzenia ważnych rocznic. Dotyczy to święta 3. Maja, ale również 1. maja, rocznicy polskiego przyjęcia do Unii Europejskiej i 4. czerwca &#8211; rocznicy pierwszych wyborów. Może nadchodzi czas uznania, że to święta demokratycznej Polski powinny mieć większą rangę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael​​<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 13. listopada</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/13/zapiski-zza-atlantyku-13-pazdziernika/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/13/zapiski-zza-atlantyku-13-pazdziernika/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 16:54:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5192</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Kto się boi Hermana Caina? &#160; Herman Cain, to czarnoskóry król pizzy startujący jako kandydat Partii Republikańskiej do urzędu prezydenta USA. O dziwo, Herman Cain ma duże poparcie wśród Republikanów, wysuwając się na pierwszą pozycję przed Mittem Romney&#8217;em, którego Republikanie nie lubią, jako Mormona. Tydzień temu, dziennikarz Politico obwieścił, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/13/zapiski-zza-atlantyku-13-pazdziernika/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Kto się boi Hermana Caina?</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Herman Cain, to czarnoskóry król pizzy startujący jako kandydat Partii Republikańskiej do urzędu prezydenta USA. O dziwo, Herman Cain ma duże poparcie wśród Republikanów, wysuwając się na pierwszą pozycję przed Mittem Romney&#8217;em, którego Republikanie nie lubią, jako Mormona. Tydzień temu, dziennikarz Politico obwieścił, że Herman Cain molestował seksualnie kobiety kiedy pracował dla National Restaurant Association. Tego typu informacja zniszczyłaby w przeciągu kilku godzin każdego polityka. Ale nie Hermana Caina. Jon Stewart opisał sytuację Hermana Caina jako przedstawienie w czterech aktach. Akt pierwszy, Cain &#8211; „Nic o tym nie wiem ”. Akt drugi, tego samego dnia wieczorem, Cain &#8211; „Słyszałem o tym, ale nic złego nie zrobiłem”. Akt trzeci, ostatni tydzień, Cain &#8211; „Zostawcie mnie w spokoju, nie będę na ten temat mówił”. Akt czwarty, Cain, &#8211; „Demokraci oraz media chcą mnie zniszczyć”.</p>
<p>Dwadzieścia lat temu, czarnoskóra Anita Hill oskarżyła obecnego sędziego Sądu Najwyższego USA, Clarence&#8217;a Thomasa o molestowanie seksualne. Dwadzieścia lat później mamy podobną sytuację. Kobiety, które zostały molestowane seksualnie boja się krytyki, szykan oraz mediów. W USA molestowanie seksualne w miejscu pracy jest zabronione i grozi karą. Herman Cain pracujący dla National Restaurant Association pozwolił sobie na „zabawę” według niego niewinną , ale która ma obecnie swoje konsekwencje. Według obrońców Caina, kobiety, które go oskarżyły to szczególny typ kobiet czyli histeryczki szukające sławy oraz dużych pieniędzy. Jeden z konserwatywnych dziennikarzy, John Derbyshire zapytał czy ktokolwiek w USA wierzy w istnienie molestowania seksualnego? Według niego kobiety uważają się za molestowane nawet wtedy kiedy dostają komplementy. Według Republikanów jeżeli kobieta nie może wyjść za mąż za bogatego to jej jedyną opcją jest posądzenie o molestowanie seksualne.</p>
<p><span id="more-5192"></span><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/11/HC.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5193" title="HC" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/11/HC.jpg" alt="" width="220" height="269" /></a></p>
<p>Republikanie to męscy szowiniści. O dziwo Anne Coulter, niezależna konserwatystka o mocnych poglądach oraz jej podobne koleżanki z Partii Republikańskiej, popierają partię, która najchętniej widziałaby kobiety w kuchni, sprzątające dom i czekającą, aż papa wróci do domu z drinkiem w ręku. Republikanie są przeciwko prawom kobiet do wyboru na temat aborcji. Uważają, że powinno obowiązywać prawo, które zabrania aborcji. Według nich rząd nie ma prawa wtrącać się w życie obywateli tego kraju, ale ma prawo zabronić kobiecie o decydowaniu na temat własnego zdrowia. W wielu stanach kontrolowanych przez Republikanów, aborcja jest zabroniona, a lekarze, którzy zdecydują się na przeprowadzenie aborcji mogą być postawienie w stan oskarżenia.</p>
<p>Herman Cain jest pro-life, ale i za tym, że to kobieta ma prawo do decyzji. Cain nie za bardzo rozumie o czym on sam mówi. Cain nie wie nic na temat polityki zagranicznej, uważa, że nie jest mu to potrzebne i że Amerykanie przede wszystkim chcą prezydenta, który wykreuje nowe miejsca pracy. Przyznał również, że za bardzo nie wie co się dzieje w Europie i nie jest to ważne. Jego 9-9-9, plan podatkowy, zmniejszy podatki dla najbogatszych i spowoduje, że biedni będą jeszcze biedniejsi.</p>
<p>Herman Cain zaprzeczył, że kogokolwiek molestował. Podczas konferencji prasowej, na tle flag amerykańskich, oskarżył Demokratów o to, że chcą go zniszczyć. Ale jeżeli myślą, że Herman Cain się wycofa to grubo się mylą, bo Herman Cain będzie prezydentem dla Amerykanów, ich dzieci oraz prawnuków.</p>
<p>Herman Caine nie jest pierwszym i ostatnim politykiem, który został oskarżony o molestowanie seksualne czy zachowanie niegodne polityka. Weźmy chociażby pod uwagę byłego prezydenta, demokratę, Billa Clintona. Ale Bill Clinton był dobrym politykiem, który miał wiedzę na temat polityki zagranicznej oraz ekonomi. Herman Cain może i potrafi sprzedawać pizzę, ale jako prezydent tego kraju pogrążyłby go i ośmieszył jeszcze bardziej w oczach Świata.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/13/zapiski-zza-atlantyku-13-pazdziernika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przed Marszem Niepodległości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 10:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5182</guid>
		<description><![CDATA[Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, przemarszu w tak zwanych Marszu Niepodległości.</p>
<p>Stojący na przeciw nich demonstranci ze środowisk anarchistycznych i lewackich (lewica spotyka się na wiecu &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221; trzy godziny przed wiecem Marszu Niepodległości) też mają prawo prezentacji sprzeciwu wobec zafałszowania przekazu historycznego roli prawicowych autorytetów w II RP. Bo warto powiedzieć i przypomnieć, że odzyskanie niepodległości w roku 1918 łączy się bardziej z Józefem Piłsudskim, niż z Romanem Dmowskim.</p>
<p>ONR, Młodzież Wszechpolska , czy NOP są organizacjami działającymi legalnie. Nie oznacza to jednak, że nie można ich krytykować i przypominać, jaka jest ich proweniencja. Dlatego też, jeżeli przedstawiciele tych organizacji chcą manifestować „patriotyzm” w stolicy kraju, to ich przeciwnicy mają prawo im przypominać pewne rzeczy. Publiczne hołdy pod pomnikiem Romana Dmowskiego przy Placu na Rozdrożu mogą się spotkać z reakcją – choćby z publicznym odczytaniem antysemickich tekstów tegoż. Władze państwowe też powinny się zastanowić, jak zmienić publiczne obchodzenie święta, tak aby społeczeństwo mogło spokojnie i radośnie obchodzić Dzień Niepodległości, a wyznawcy skrajności niech też manifestują – w przydzielonych im enklawach. Reprezentanci gett mentalnych nie zasługują na przemarsze przez centrum stolicy demokratycznego kraju Unii Europejskiej. Nawet jeżeli deklarują, że nie będzie transparentów z agresywnymi hasłami, a demonstranci wystąpią nie w strojach organizacyjnych, ale w garniturach i krawatach.</p>
<p><span id="more-5182"></span></p>
<p>Niestety, wydaje się, że głównym problemem nie jest sam marsz zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską, nagłaśniany przez skrajne media prawicowe (sprzyjające także PiS, partii o silnym rysie&#8230; socjalistycznym), ale druga strona medalu, czyli ci, którzy zamierzają aktywnie blokować marsz. Czym innym jest demonstracja sprzeciwu wobec jednostronnego zawłaszczania święta Odzyskania Niepodległości przez prawicę, czym innym próba organizacji burd ulicznych, także przy pomocy przywołanych z Niemiec skrajnych bojówek lewackich. Pomysł blokady, za którym stoją niektórzy działacze z kręgów intelektualistów lewicowych jest również wspierany przez &#8222;Gazetę Wyborczą&#8221;, czy środowisko &#8222;Krytyki Politycznej&#8221;, wykracza to poza prawo i grozi poważnymi rozruchami. Z drugiej strony niewykluczone, że prawica, widząc przygotowania po lewej stronie do zadymy, nie zaniedba środków do obrony własnej. To może zakończyć się poważną rozróbą &#8211; już w zeszłym roku, kiedy spotkanie dwóch grup było bardziej spontaniczne, doszło do ostrych starć.</p>
<p>Jest jednak w tym wszystkim szerszy problem, to sprawa, w jaki sposób państwo ma podejść do swojej historii i które wydarzenia uznać, dla współczesnych, za najważniejsze. Oczywiście, odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów było wydarzeniem doniosłym, świadczącym o sile Polaków. Warto jednak pamiętać, że ta niepodległość została nam dana także w wyniku sprzężenia się czynników geopolitycznych, rozpadu starego porządku Europy. Ważniejszą datą dla Polski jest chyba rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 roku, gdzie obroniono polską państwowość. A dla współczesnego Polaka ważniejszą datą powinien być 4 czerwca, rocznica pierwszych wyborów demokratycznych, furtka do pełnej demokracji i zwieńczenie dziesięciolecia zrywu &#8222;Solidarności&#8221;. To był autentyczny sukces Polaków, sam sobie dany.</p>
<p>I drugi element, który warto przypomnieć i nad którym warto się zastanowić &#8211; to sprawa weryfikacji i prawdziwego pokazania polskiej historii, tej najnowszej, XX-wiecznej. W Polsce zaniedbano nauki prawdziwej historii, w to miejsce wprowadzono politykę historyczną, traktowaną jak element ideologii, substytut dyskusji o prawdzie historycznej, rzutujący na życie społeczne i rozwój Polski. To polscy politycy, polska klasa polityczna, a za nimi media, epigonistycznie czerpią z różnych doktryn politycznych, tkwiących korzeniami w wieku XX, a nawet XIX, nie rozumiejąc nowoczesnych doktryn politycznych albo je interpretując w sposób wulgarny i szczepiąc do życia politycznego państwa. Czymś gorszym jednak od samego stosowania polityki historycznej w bieżącej polityce, były próby wprowadzenia jej w krwiobieg społeczeństwa, pod nazwą &#8222;patriotyzm&#8221;. Planowano nawet wprowadzenie w czasie kiedy szef LPR, Roman Giertych, odtwórca i patron Młodzieży Wszechpolskiej, wprowadzenie do szkół nauczania patriotyzmu. To miało być takie nauczanie patriotyzmu, gdzie wszelkie polskie resentymenty i poczucie tego, że Polska to naród wybrany – i skrzywdzony – musi, za wszelką cenę dostać od Europy, sąsiadów, Niemiec, Rosji – to co mu się należy. Nie sądzę, aby chciano nauczać o prawdziwej historii Europy, o prawdziwych przyczynach takich, a nie innych wyborach i motywacjach narodów.</p>
<p>Wiele jest do zrobienia w odtworzeniu w polskiej świadomości prawdziwej historii, niektóre tematy, jak choćby Powstanie Warszawskie jest skutecznie odbrązawiane. Warto również przewartościować dwudziestolecie międzywojenne i przyjąć, że nie tylko data 11 listopada 1918 roku była umowna, ale również postacie tamtego okresu mają swoje blaski i cienie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbig Brzeziński</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/31/zbig-brzezinski/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/31/zbig-brzezinski/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Oct 2011 13:40:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Brzeziński]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5154</guid>
		<description><![CDATA[Książka, którą właśnie odłożyłem, jest wyjątkowa. Ta wyjątkowość polega na tym, że dotyczy człowieka, który z Polską miał styczność śladową (przeżył w niej tylko dwa lata dziecięce), ale jego wpływ na Polskę i jej otoczenie jest nie do przeceniania. Wyjątkowość książki polega również na tym, że napisana została przez Polaka &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/31/zbig-brzezinski/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/ksi261380ka.jpg" alt="" width="65" height="49" /></p>
<p>Książka, którą właśnie odłożyłem, jest wyjątkowa. Ta wyjątkowość polega na tym, że dotyczy człowieka, który z Polską miał styczność śladową (przeżył w niej tylko dwa lata dziecięce), ale jego wpływ na Polskę i jej otoczenie jest nie do przeceniania. Wyjątkowość książki polega również na tym, że napisana została przez Polaka głęboko osadzonego w środowisku amerykańskim, nie polonijnym, ale establishmentu najwyższego szczebla. Andrzej Lubowski nie jest klasycznym biografem, nawet publicystą, to ekonomista po SGPiS, Berkeley i Stanfordzie, człowiek ciekawy świata i jego mechanizmów.</p>
<p>Zbigniew Brzeziński, bohater książki &#8222;Zbig. Człowiek, który podminował Kreml&#8221;, autorstwa Andrzeja Lubowskiego to postać w Polsce znana, ale tylko w bardzo wąskim zakresie. Polacy postrzegają go przez pryzmat stanowiska jakie zajmował w administracji Jimmiego Cartera, prezydenta USA, który ma obok Richarda Nixona najgorszą prasę pośród mieszkańców Białego Domu w XX wieku. Czy słusznie, to oceni historia.</p>
<p>Książka Andrzeja Lubowskiego, jak na opracowanie biograficzne, czy pracę naukową nie jest obszerna, raptem 300 stron z przypisami i indeksami. Autor sam wyraźnie zaznacza, że nie jest to biografia, ani opracowanie naukowe, ale na końcu znajdziemy solidną bibliografię. Nie jest to również hagiografia, Lubowski nie jest przyjacielem Brzezińskiego, choć spędził z nim wiele godzin na rozmowach. Nie da się ukryć, że jednak czuje do tego amerykańskiego politologa sympatię, sympatię wynikającą głównie ze zbieżności poglądów na wiele spraw politycznych, przede wszystkim stosunku Brzezińskiego do Rosji i szerzej komunizmu.</p>
<p><span id="more-5154"></span><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/10/20111028-z-papiezem.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5155" title="20111028-z papiezem" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/10/20111028-z-papiezem-300x254.jpg" alt="" width="300" height="254" /></a></p>
<p>Książka prowadzi nas przez praktycznie całe życie Brzezińskiego, do lat młodzieńczych, przez studia na Harvardzie, potem pracę naukową na Uniwersytecie Columbia, pracę na rzecz administracji amerykańskiej, opisuje relacje z politykami amerykańskimi, ale także radzieckimi i chińskimi. Dowiadujemy się, że znaczenie Brzezińskiego dla amerykańskiej polityki zagranicznej jest dużo większe, niż wynikałoby to tylko z zajmowanych przez niego stanowisk w administracji. W książce są opisane kulisy poważnych wydarzeń, jak choćby uczestnictwo Brzezińskiego w podpisaniu układu rozbrojeniowego SALT II w Wiedniu, w roku 1979, ale również anegdoty, jak spotkania Brzezińskiego z Michaiłem Gorbaczowem, czy chińskim przywódcą, Deng Xiaopingiem.</p>
<p>Zbigniew Brzeziński to równie ważna postać dla amerykańskiej polityki, jak Henry Kissinger. Różnicom, rywalizacji tych dwóch polityków poświęcony jest w książce cały rozdział. Różnicę pomiędzy oboma celnie oddaje ten krótki akapit;</p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Zbig dorobił się i nigdy nie pozbył etykietki jastrzębia, a Henry pozostał dyplomatą w aksamitnych rękawiczkach, z kieliszkiem szampana. Brzezińskiego pokazywano z karabinem na przełęczy w górach Pakistanu, a Kissingera na premierach filmów z sex-bombą uwieszoną na ramieniu.</em></p>
<p>Ale okazuje się, że bezkompromisowy wobec Związku Radzieckiego i komunizmu Brzeziński, człowiek, naukowiec i polityk bezkompromisowy i prostolinijny, miał zatargi i konflikty także z innymi politykami, takimi jak Averrel Harrimann, czy Cyrus Vance, sekretarz stanu w administracji Cartera.A Caspar Weinbereger, sekretarz obrony Ronalda Reagana zablokował nominację Brzezińskiego na urząd doradcy ds bezpieczeństwa narodowego. Bał się konkurencji.</p>
<p>Brzeziński doradzał nie tylko Carterowi i Reaganowi. Mało znany jest jego wpływ na politykę Johna F. Kennedy&#8217;ego, Lyndona Johnsona. Również obecny prezydent, Barack Obama, korzysta z jego wiedzy i doświadczeń.</p>
<p>Miarą pozycji Brzezińskiego jest to, że zawsze był obiektem głębokiej niechęci Moskwy (Lubowski opisuje sytuację w trakcie obrad wiedeńskich, przed podpisaniem SALT II, gdzie Breżniew właśnie jego wskazywał jako najpoważniejszego przeciwnika), za to cieszył się głęboką atencją Chińczyków, którzy zawsze witali go jak niemalże głowę państwa – także kiedy przestał już pełnić oficjalne funkcje.</p>
<p>Odrębne tematy to rola Brzezińskiego w sprawie Afganistanu, po radzieckiej interwencji w tym kraju, a także poparcie, jakiego udzielał różnym ruchom dysydenckim, z „Solidarnością” na czele. Pisze Lubowski;</p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Gdyby nie koktajl realizmu i romantyzmu Brzezińskiego, nie byłoby wsparcia dla Radia Wolna Europa, paryskiej „Kultury”, sowieckich dysydentów czy polskiej „Solidarności”. Od wczesnej młodości rozumiał korodujący wpływ komunizmu na moralność narodu. Studiował to.</em></p>
<p>Zbigniew Brzeziński, politolog, sowietolog, wybitny naukowiec, odcisnął na amerykańskiej polityce znaczące piętno. Człowiek drugiego szeregu, ale za to ze zdolnościami i wpływami, jakie w amerykańskiej polityce XX wieku miało tylko kilka osób.</p>
<p><strong>Dwa fragmenty książki dla zachęty;</strong></p>
<p><strong>„Prolog”, str.11;</strong></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Watykan, październik 1978 roku. Jan Paweł II uśmiecha się po szelmowsku od ucha do ucha, mówiąc: „Dziękuję, panie profesorze. Rozumiem, że to panu zawdzięczam pracę w Stolicy Piotrowej”. Brzeziński też się śmieje. Karol Wojtyła czyni oczywiście aluzję do kolportowanej przez Moskwę teorii, że wybór Polaka na papieża nie był przypadkiem, że na decyzję kardynalskiego konklawe wpływ miał Waszyngton, upatrując w papieżu Polaku narzędzia do walki z Sowietami, a historii pomogła Centralna Agencja Wywiadowcza.</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Brzeziński wspomina tę rozmowę z odrobiną wzruszenia, ale nie jest w stanie powstrzymać chichotu. Kolejna spiskowa teoria była albo produktem paranoi, albo jedną z wielu prób robienia światu wody z mózgu. Chociaż, jak wkrótce pokazało życie, to, że zwierzchnikiem potężnego Kościoła katolickiego na świecie i doradcą prezydenta najpotężniejszego w świecie mocarstwa byli ludzie urodzeni w Polsce, nie pozostało bez znaczenia dla buntu polskich robotników przeciw komunistycznej tyranii&#8230;</em></p>
<p>Fragment rozdziału<strong> „ Druga szansa”;</strong></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Latem 1980 roku Brzezińskiego obudził o trzeciej w nocy jego asystent wojskowy William Odom. Dzwonił z wiadomością, że 220 sowieckich rakiet leci w kierunku Stanów Zjednoczonych. Zbig świadom, że prezydent ma od trzech do siedmiu minut na wydanie rozkazu o kontrataku, polecił Odomowi potwierdzić tę wiadomość i upewnić się, że amerykańskie lotnictwo jest gotowe do startu, zanim obudzi prezydenta. Odom zadzwonił ponownie; tym razem informował, że Sowieci wystrzelili 2200 rakiet, czyli rozpoczęli frontalny zmasowany atak.</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>W lipcu 2011 roku przy stoliku w greckiej restauracji Zbig tak wspomina to wydarzenie: Nie jestem bohaterem, ale tym razem byłem spokojny. Wiedziałem, że jeśli to prawda, to za pół godziny i ja, i moi najbliżsi, i Waszyngton, i większość Ameryki przestaniemy istnieć. Chciałem być pewien, że będziemy mieć towarzystwo.</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Minutę przed obudzeniem prezydenta asystent zakomunikował, że inne systemy alarmowe nie zarejestrowały żadnej aktywności sowieckiej. Brzeziński nie niepokoił nawet żony. Wrócił do łóżka.</em><br />
<em> Takie były realia zimnej wojny.</em></p>
<p style="padding-left: 30px;">„<em>Jeszcze za nami zatęsknicie” – powiedział Georgij Arbatow, przez lata doradca sowieckich przywódców, dobry znawca Ameryki, gdy rozpadał się ZSRR. Brzeziński nie tęskni ani za Politbiurem, ani za Układem Warszawskim, ani za sowieckimi dywizjami rozsianymi po całym świecie. Nie tęskni też za KGB, która wprawdzie oficjalnie dokończyła żywota kilka tygodni wcześniej niż ZSRR, ale której aparat ma się znakomicie. Niepokoiła go jednak fala samozadowolenia, poczucie, że, jak mówi, możemy rozsiąść się w fotelu i napawać nowym imperialnym statusem, który zstąpił na nas 25 grudnia 1991 roku”, kiedy opuszczono czerwoną flagę na Kremlu i Związek Radziecki przeszedł do historii.</em></p>
<p><strong>Informacja o książce:</strong></p>
<p>Tytuł: &#8222;Zbig. Człowiek, który podminował Kreml&#8221;<br />
Autor: Andrzej Lubowski<br />
Liczba stron: 306<br />
Rok wydania: 2011 r.</p>
<p>Premiera 4 listopada 2011 roku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Informacje inne o książce znajdziecie na blogu autorskim Andrzeja Lubowskiego &#8211; <a href="http://andrzejlubowski.blogspot.com/" target="_blank"><span style="color: #ff0000;">&#8222;Biografia Zbigniewa Brzezińskiego&#8221; </span></a></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/31/zbig-brzezinski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadzieja w rozpadzie PiS</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 09:06:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5139</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie praktycznie nic do powiedzenia. Jarosław Kaczyński, przegrywając szóste kolejne wybory, zepchnął swoją partię na pozycję bez wyjścia, a dodatkowo ograniczył prawo głosu i wpływu na swój los tym, którzy na niego głosowali. Donald Tusk stał się hegemonem politycznym, jakiego w Polsce po roku 1989 nie było, dzięki swoim zdolnościom, ale solidnie na to również zapracował szef PiS. I dodatkowo zniszczył prawicę konserwatywną w Polsce. Bo prawdziwa prawica centrowa i liberalna jest teraz w PO. Zresztą lewica również&#8230;</p>
<p>Ale Kaczyński w dalszym ciągu ma monopol po stronie prawicy konserwatywnej, narodowej, katolickiej. To w jego sejfie leżą klucze do jej przyszłości. Klucze, które kilka lat temu, budując z bratem i Ludwikiem Dornem PiS, ukradł prawicy. Dopóki ktoś ich Kaczyńskiemu nie zabierze, nie zostanie po tej stronie stworzona realna siła polityczna. Słuchając opowieści, że możliwe jest zbudowanie konserwatywnej reprezentacji w oparciu o współpracę PJN, Janusza Korwin-Mikkego i Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka, można wpaść w dygot pustego śmiechu. Wystarczy prześledzić metryczki polityczne tych dwóch ostatnich postaci, aby wiedzieć, że to droga donikąd. I wystarczy również cofnąć się do czasów AWS, przypomnieć sobie całą tamtą zbieraninę, aby dojść do wniosku, że łączenie jakichkolwiek formacji i współpraca polityków od lat działających na scenie politycznej żadnych skutków realnych nie może przynieść. Prawicę można zbudować tylko w jeden sposób &#8211; na gruzach PiS. Jeżeli nie doprowadzi się do anihilacji PiS i usunięcia Jarosława Kaczyńskiego z życia politycznego, prawica konserwatywna nie będzie w polskiej polityce odgrywała jakiejkolwiek roli.</p>
<p><span id="more-5139"></span></p>
<p>To, co napisał i głosi ostatnio Marek Migalski, że PiS bez Kaczyńskiego nie istnieje, a z nim do władzy nie wróci, ja pisałem już 4 lata temu, po przegranych wyborach w roku 2007. To nie jest żadna nowa myśl, ale konstatacja, do której realista powinien dojść już dawno. Przeszkodą główną jest Jarosław Kaczyński i jego osobowość, zamknięta, wypalona, niezdolna do zmian i refleksji. On już może jedynie zmieniać stroje i maski, jakie ktoś mu podrzuci, tworzyć puste teorie, nie poparte realnymi wartościami, jak choćby ta o węgierskiej drodze, powtórzeniu scenariusza Fideszu i Victora Orbana. To nie jest żadna analogia, ale szukanie usprawiedliwienia dla kolejnych porażek. Kaczyński nie wróci do władzy ani za cztery lata, ani za dwanaście. On nie jest wstanie wyjść poza swoje ograniczenia i stworzyć otwartego obozu politycznego, o czym mówi ostatnio Zbigniew Ziobro. Jest zakładnikiem całej swojej przeszłości politycznej, nie tylko &#8222;więźniem Czwartej Rzeczypospolitej&#8221;, jak to napisał w poniedziałkowej &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; Waldemar Kuczyński.</p>
<p>Prawdziwi prawicowcy, konserwatyści, powinni pokładać nadzieję w Zbigniewie Ziobrze. Nie, nie dlatego, że jest on polityczną nadzieją dla PiS. Dlatego, że dziś tylko on może PiS rozbić. Ziobro nie jest żadną świeżą twarzą, ani przyszłością PiS-u. Jest on jeszcze mocniejszym symbolem tak zwanej IV RP i nie ma żadnej szansy na to, aby przesunąć PiS w stronę wyborców centrowych. On, wspierany przez Radio Maryja jeszcze mocniej reprezentuje mniejszość społeczną i kulturową Polski, która odgrywa w niej coraz mniejszą rolę. Nie oznacza to jednak, że trzeba ją spychać na margines i lekceważyć. Trzeba jej tylko wytłumaczyć, że to nie PiS, nie Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro mogą ich dobrze i skutecznie reprezentować.</p>
<p>&#8222;Rozwałka&#8221; polityczna w PiS, jaką rozpoczął Tadeusz Cymański i kontynuuje Zbigniew Ziobro, może (i powinna) przynieść rozbicie tej formacji. Ziobro mówi o stworzeniu dwóch formacji, jednej konserwatywnej, drugiej liberalnej, bardziej centrowej. Po co, czemu taki zabieg miałby służyć &#8211; nie wiadomo. Nie wiadomo, z prostego powodu &#8211; sam Ziobro nie wie. Bo to jest zagrywka czysto polityczna, a nie jakiekolwiek przemyślenia natury ideowej, ideologicznej. I jeszcze jeżeli Kaczyński wykazuje się sprytem politycznym, potrafi dobrze rozgrywać swoich wewnętrznych wrogów, to Ziobro może doprowadzić tylko do destrukcji. I w tym jest cała nadzieja (prawicy), ponieważ dziś Jarosław Kaczyński jest słaby, jak nigdy dotąd, poza okresem upadku Porozumienia Centrum. I ten Brutus może prawicy przynieść wybawienie. Innej roli dla niego nie widzę&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

