Zapiski zza Atlantyku – 10. grudnia

Dwóch socjalistów

 

Amerykanie maja prawo domagania się Nowego Nacjonalizmu, bez którego nie mogą mieć nadziei aby poradzić sobie z nowymi problemami. Nowy Nacjonalizm stawia na miejscu pierwszym dobro narodu, a niego osobiste dobra pojedynczych jednostek

Teddy Roosevelt

Prezydent USA, Teddy Roosevelt, był tym dzięki któremu Amerykanie maja „social security” czyli rentę państwową, programy socjalne wspomagające biednych i bezrobotnych, jak również zmiany dotyczącą praw kobiet oraz dzieci zmuszanych do pracy. Roosevelt wygłosił przemowę, podczas której zaproponował „New Nationalism” czyli „Nowy Nacjonalizm”, system umożliwiający każdemu obywatelowi USA równe prawa oraz możliwość polepszenia sytuacji ekonomicznej. Prawie sto lat później, prezydent Obama wzorując się na Teddy Roosevelcie zaapelował z podobnym przesłaniem.

To co zrobił Roosevelt zmieniło Amerykę oraz system polityczny tego kraju. Roosevelt uważał, że system polityczny USA nie powinien być zależny od specjalnych uprzywilejowanych grup społecznych, często skorumpowanych i kierujących się tylko profitami, a nie dobrem narodu. Według niego prawdziwy konserwatysta służy narodowi i nie jest niewolnikiem tego co posiada. Brak efektywnego rządu kreuje grupę uprzywilejowanych i bogatych ludzi, których celem jest zwiększenie ich dóbr, raniąc przy tym resztę społeczeństwa. Senatorzy oraz kongresmeni reprezentujący naród powinni pracować na rzecz mniej uprzywilejowanych i mieć zawsze na uwadze dobro publiczne.

Niestety, w USA ci którzy obecnie maja reprezentować naród zapomnieli kogo praw powinni bronic. Demokraci i Republikanie nie potrafią znaleźć wspólnego jerzyka, który w polityce jest najważniejszy aby osiągnąć jakikolwiek cel. Republikanie domagają się ciec w podatkach, ale tylko dla klasy najbogatszych. Ich cel to zniszczenie Prezydenta Obamy, którego nazwali Antychrystem. Według Republikanów każdy z grupy Gingrich, Romney, Bachman, Santorum, Paul byłby lepszy niż prezydent Obama. Nawet diabeł byłby lepszym prezydentem. Zapomnieli , że to ich prezydent i ich partia pozwoliła na deregulację rynku finansowego, bankrutując kraj oraz przyczyniając się do problemów USA i wielu krajów europejskich. Z odejściem Obamy nagle wszystko się zmieni. Tak od razu, gdyż Obama to Antychryst, który chce odebrać bogatym to co sobie ciężko zarobili. Nie ważne, że Prezydent Obama tak jak i Teddy Roosevelt propaguje zmiany społeczne. Chrześcijańska Ameryka nie akceptuje gejów, praw kobiet, biednych czy chorych. Antychrysta trzeba się pozbyć zanim rozda wszystko i stworzy socjalizm w Ameryce. 14% Amerykanów wierzy, że Prezydent Obama jest Antychrystem. Polowa Republikanów uważa za to, że jest socjalistą.

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 29. listopada

Polacy nic się nie stało?*

 

Kiedy kilka miesięcy temu, wyrażają oburzenie breweriami wyczynianymi na Krakowskim Przedmieściu, napisałam „Kibole Kaczyńskiego” nie spodziewałam się ,że ten tytuł stanie się tak dosłowny.

Przyhołubienie przez PiS stadionowych chuliganów stało się faktem.. Są politycy, którzy mają szczególny talent do destrukcji, talent do dzielenia i szczucia. Przecież łatwiej jest wykopać dół, przerwać tamę niż coś zbudować . Łatwiej krzyczeć: wróg! złodziej! złap! ,zabij ! niż : ucz się !zrozum! Myśl!

To co się dzieje się teraz , nosi charakter wojny plemiennej. Nie trzeba dużej wiedzy by opisy etnografów czy obrazki filmów ,w których młodzi mężczyźni z pomalowanymi w wojenne barwy twarzami z dzidami, nożami w rękach wydający groźne, okrzyki wyruszali na wojnę, skojarzyć z grupami „kiboli” – widać wtedy jak niewiele zmienił się świat. We wszystkich kulturach i we wszystkich epokach młodzi mężczyźni przeładowaniu testosteronem wyłamywali się z dotychczasowej kurateli ,domu, szkoły społeczeństwa poszukując uznania w swojej grupie podobnych im typów. Walki miedzy podobnymi grupami były częścią inicjacji – przejścia do grupy wojowników. Nawet najbardziej „prymitywna „ cywilizacja potrafiła wykorzystać ten fakt biologiczno –kulturowych dla swojego dobra. Wysyłała więc tych nabuzowanych osiłków na polowania lub na wojnę. Wewnątrz własnej społeczności ta grupa była wykorzystywana gdy chodziło o walkę o władzę. Świat jednak się powinien zmieniać, historia powinna uczyć. XXI wiek zobowiązuje.

Politycy udają, że ich słowa i czyny nie sprzyjają agresywny wystąpieniom. Święte oburzenie ,na sugestię, że nobilitacja kiboli nie miała wpływu na to co wydarzyło się 11 listopada lub na pobicia dziennikarzy , jest „rżnięciem głupa” i urąga inteligencji przeciętnego obserwatora. Wykorzystywanie do celów politycznych grup młodych osiłków jest krótkowzroczne i nieodpowiedzialne. Rozhuśtanie nastrojów, pochwała i dowartościowanie nagannych postaw, ciche i głośne przyzwolenie będzie miało swoje konsekwencji i może się odbić polityczną czkawką. „Dziki” gdy pomaluje twarz na wojenne barwy, zatańczy taniec wojenny, dopije wywar dodający animuszu musi gdzieś wyładować swoją emocję. Niejeden cyniczny polityk przeliczył się w kalkulacjach, że można bezkarnie rozpalać ognisko w lesie a pożar wykorzystać do nowej uprawy. Zapomina, że pożar może dopaść podpalacza i jego rodzinę.

Continue Reading →

Szukanie winnych

Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego „Rzeczpospolitej”, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów „Kolorowej Niepodległej”, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w zamieszkach, jakie miały miejsce na trasie marszu, a już na pewno nie rzucali brukiem i butelkami na Placu Konstytucji i nie spalili samochodów ITI na Placu na Rozdrożu.

Ślepi na drugie oko są działacze lewicowi. „Krytyka Polityczna” odcina się od pomysłu zaproszenia niemieckiej „Antify” do Warszawy, choć na stronie komitetu organizacyjnego, którego częścią jest „KP”, dumnie brzmi informacja o internacjonalistycznym sposobie przeżywania Święta Niepodległości. Ze zdumieniem i zażenowaniem na konferencji prasowej „KP” zobaczyłem dziennikarza Jacka Żakowskiego, a Seweryn Blumsztajn nie mniej mnie zadziwił swoim bezwarunkowym wsparciem dla działań lewicy. Groteskowo brzmią zapowiedzi obrony dobrego imienia „Krytyki Politycznej” w sądzie, o czym poinformowano na konferencji prasowej. W sieci można znaleźć nagrania zbiegających do siedziby „KP” niemieckich bojówkarzy pod czujnym okiem redaktora Michała Sutowskiego. Dziś rano usłyszałem w radio euro posłankę PO, Różę Thun twierdzącą, że choć przebywała na manifestacji „Kolorowej Niepodległej” kilka godzin, żadnych Niemców nie widziała. Ja byłem tam tylko kwadrans, a pierwsze, co się rzuciło w oczy, to właśnie niemieccy bojówkarze w  czarnych unformach na obrzeżach festynu.

Druga strona, prawicowa, również kłamie w żywe oczy. ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska i Fundacja Republikańska, które były trzonem komitetu organizacyjnego Marszu Niepodległości nie nadawały tonu imprezie. To bandyci kibolscy z różnych klubów piłkrarskich przejęli władzę na zgroamdzeniem i na to organizatorzy się zgodzili. Dowodem jest to, że banner otwierający marsz umieszczony był od strony Marszałkowskiej, a nie ulicy Waryńskiego. Za nim stały hordy bandytów, które rozpoczęły obrzucanie policji kostką brukową, racami, petardami. I to oni „legitymizują” ten marsz, a nie matki z dziećmi i emerytowani działacze opozycyjni. Bandyci nie byli odrębną grupą, lecz częścią składową marszu. I będą w następnym marszu, bo nie jest tak, jak pisze red. Marek Magierowski, że to oni się przykleili do prawicy – to prawica zaprosiła ich do pomocy. Wystarczy poczytać „Gazetę Polską” z redaktorem Piotrem Lisiewiczem na czele. A na czele organizacji zrzeszających kibiców stoi poseł PiS-u, Przemysław Wipler – wcześniej w Fundacji Republikańskiej. To była zorganizowana akcja. I nie mogą się od tego organizatorzy marszu odciąć.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 13. listopada

 

Kto się boi Hermana Caina?

 

Herman Cain, to czarnoskóry król pizzy startujący jako kandydat Partii Republikańskiej do urzędu prezydenta USA. O dziwo, Herman Cain ma duże poparcie wśród Republikanów, wysuwając się na pierwszą pozycję przed Mittem Romney’em, którego Republikanie nie lubią, jako Mormona. Tydzień temu, dziennikarz Politico obwieścił, że Herman Cain molestował seksualnie kobiety kiedy pracował dla National Restaurant Association. Tego typu informacja zniszczyłaby w przeciągu kilku godzin każdego polityka. Ale nie Hermana Caina. Jon Stewart opisał sytuację Hermana Caina jako przedstawienie w czterech aktach. Akt pierwszy, Cain – „Nic o tym nie wiem ”. Akt drugi, tego samego dnia wieczorem, Cain – „Słyszałem o tym, ale nic złego nie zrobiłem”. Akt trzeci, ostatni tydzień, Cain – „Zostawcie mnie w spokoju, nie będę na ten temat mówił”. Akt czwarty, Cain, – „Demokraci oraz media chcą mnie zniszczyć”.

Dwadzieścia lat temu, czarnoskóra Anita Hill oskarżyła obecnego sędziego Sądu Najwyższego USA, Clarence’a Thomasa o molestowanie seksualne. Dwadzieścia lat później mamy podobną sytuację. Kobiety, które zostały molestowane seksualnie boja się krytyki, szykan oraz mediów. W USA molestowanie seksualne w miejscu pracy jest zabronione i grozi karą. Herman Cain pracujący dla National Restaurant Association pozwolił sobie na „zabawę” według niego niewinną , ale która ma obecnie swoje konsekwencje. Według obrońców Caina, kobiety, które go oskarżyły to szczególny typ kobiet czyli histeryczki szukające sławy oraz dużych pieniędzy. Jeden z konserwatywnych dziennikarzy, John Derbyshire zapytał czy ktokolwiek w USA wierzy w istnienie molestowania seksualnego? Według niego kobiety uważają się za molestowane nawet wtedy kiedy dostają komplementy. Według Republikanów jeżeli kobieta nie może wyjść za mąż za bogatego to jej jedyną opcją jest posądzenie o molestowanie seksualne.

Continue Reading →

Przed Marszem Niepodległości

Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, przemarszu w tak zwanych Marszu Niepodległości.

Stojący na przeciw nich demonstranci ze środowisk anarchistycznych i lewackich (lewica spotyka się na wiecu „Kolorowej Niepodległej” trzy godziny przed wiecem Marszu Niepodległości) też mają prawo prezentacji sprzeciwu wobec zafałszowania przekazu historycznego roli prawicowych autorytetów w II RP. Bo warto powiedzieć i przypomnieć, że odzyskanie niepodległości w roku 1918 łączy się bardziej z Józefem Piłsudskim, niż z Romanem Dmowskim.

ONR, Młodzież Wszechpolska , czy NOP są organizacjami działającymi legalnie. Nie oznacza to jednak, że nie można ich krytykować i przypominać, jaka jest ich proweniencja. Dlatego też, jeżeli przedstawiciele tych organizacji chcą manifestować „patriotyzm” w stolicy kraju, to ich przeciwnicy mają prawo im przypominać pewne rzeczy. Publiczne hołdy pod pomnikiem Romana Dmowskiego przy Placu na Rozdrożu mogą się spotkać z reakcją – choćby z publicznym odczytaniem antysemickich tekstów tegoż. Władze państwowe też powinny się zastanowić, jak zmienić publiczne obchodzenie święta, tak aby społeczeństwo mogło spokojnie i radośnie obchodzić Dzień Niepodległości, a wyznawcy skrajności niech też manifestują – w przydzielonych im enklawach. Reprezentanci gett mentalnych nie zasługują na przemarsze przez centrum stolicy demokratycznego kraju Unii Europejskiej. Nawet jeżeli deklarują, że nie będzie transparentów z agresywnymi hasłami, a demonstranci wystąpią nie w strojach organizacyjnych, ale w garniturach i krawatach.

Continue Reading →

Zbig Brzeziński

Książka, którą właśnie odłożyłem, jest wyjątkowa. Ta wyjątkowość polega na tym, że dotyczy człowieka, który z Polską miał styczność śladową (przeżył w niej tylko dwa lata dziecięce), ale jego wpływ na Polskę i jej otoczenie jest nie do przeceniania. Wyjątkowość książki polega również na tym, że napisana została przez Polaka głęboko osadzonego w środowisku amerykańskim, nie polonijnym, ale establishmentu najwyższego szczebla. Andrzej Lubowski nie jest klasycznym biografem, nawet publicystą, to ekonomista po SGPiS, Berkeley i Stanfordzie, człowiek ciekawy świata i jego mechanizmów.

Zbigniew Brzeziński, bohater książki „Zbig. Człowiek, który podminował Kreml”, autorstwa Andrzeja Lubowskiego to postać w Polsce znana, ale tylko w bardzo wąskim zakresie. Polacy postrzegają go przez pryzmat stanowiska jakie zajmował w administracji Jimmiego Cartera, prezydenta USA, który ma obok Richarda Nixona najgorszą prasę pośród mieszkańców Białego Domu w XX wieku. Czy słusznie, to oceni historia.

Książka Andrzeja Lubowskiego, jak na opracowanie biograficzne, czy pracę naukową nie jest obszerna, raptem 300 stron z przypisami i indeksami. Autor sam wyraźnie zaznacza, że nie jest to biografia, ani opracowanie naukowe, ale na końcu znajdziemy solidną bibliografię. Nie jest to również hagiografia, Lubowski nie jest przyjacielem Brzezińskiego, choć spędził z nim wiele godzin na rozmowach. Nie da się ukryć, że jednak czuje do tego amerykańskiego politologa sympatię, sympatię wynikającą głównie ze zbieżności poglądów na wiele spraw politycznych, przede wszystkim stosunku Brzezińskiego do Rosji i szerzej komunizmu.

Continue Reading →

Nadzieja w rozpadzie PiS

 

Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie praktycznie nic do powiedzenia. Jarosław Kaczyński, przegrywając szóste kolejne wybory, zepchnął swoją partię na pozycję bez wyjścia, a dodatkowo ograniczył prawo głosu i wpływu na swój los tym, którzy na niego głosowali. Donald Tusk stał się hegemonem politycznym, jakiego w Polsce po roku 1989 nie było, dzięki swoim zdolnościom, ale solidnie na to również zapracował szef PiS. I dodatkowo zniszczył prawicę konserwatywną w Polsce. Bo prawdziwa prawica centrowa i liberalna jest teraz w PO. Zresztą lewica również…

Ale Kaczyński w dalszym ciągu ma monopol po stronie prawicy konserwatywnej, narodowej, katolickiej. To w jego sejfie leżą klucze do jej przyszłości. Klucze, które kilka lat temu, budując z bratem i Ludwikiem Dornem PiS, ukradł prawicy. Dopóki ktoś ich Kaczyńskiemu nie zabierze, nie zostanie po tej stronie stworzona realna siła polityczna. Słuchając opowieści, że możliwe jest zbudowanie konserwatywnej reprezentacji w oparciu o współpracę PJN, Janusza Korwin-Mikkego i Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka, można wpaść w dygot pustego śmiechu. Wystarczy prześledzić metryczki polityczne tych dwóch ostatnich postaci, aby wiedzieć, że to droga donikąd. I wystarczy również cofnąć się do czasów AWS, przypomnieć sobie całą tamtą zbieraninę, aby dojść do wniosku, że łączenie jakichkolwiek formacji i współpraca polityków od lat działających na scenie politycznej żadnych skutków realnych nie może przynieść. Prawicę można zbudować tylko w jeden sposób – na gruzach PiS. Jeżeli nie doprowadzi się do anihilacji PiS i usunięcia Jarosława Kaczyńskiego z życia politycznego, prawica konserwatywna nie będzie w polskiej polityce odgrywała jakiejkolwiek roli.

Continue Reading →

Ustawianie mebli

 

Powodzenie drugiej kadencji rządów Platformy Obywatelskiej, prawdopodobnie w koalicji z PSL, zależy od sprawnego współdziałania trzech ośrodków władzy – urzędu Prezydenta RP, premiera i marszałka Sejmu. Kto w tym przypadku będzie miał większą siłę, zależy w największym stopniu od zapisów Konstytucji RP, dalej od praktyki rządzenia, ale również od tego, kto będzie zajmował poszczególne stanowiska. W przypadku prezydenta i premiera, sprawa jest jasna, w przypadku marszałka Sejmu już nie.

Donald Tusk ma prawo czuć się się zwycięzcą tych wyborów. To jego osobiste zaangażowanie przyniosło taki sukces – 10% przewagi nad następną formacją. Utrzymał swoją partię przy władzy, będzie pierwszym premierem drugiej kadencji, a do tego utrzymał jedność swojej formacji. Ma w parlamencie 270 posłów i senatorów i niezależnie od podziałów wewnętrznych, jest to jego drużyna. Oczywiście, mówi się o frakcjach, czyli „spółdzielniach” Grzegorza Schetyny i Cezarego Grabarczyka, ale to jest tylko wojsko na papierze. To Donald Tusk decyduje o składzie ciał statutowych partii i obsadzie stanowisk w klubie parlamentarnym. Bliski jest w tym swojemu adwersarzowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu… Ale Tusk nie jest hegemonem i nie może całego swojego otoczenia traktować, jak cesarz podwładnych.

Jeżeli jednak PiS został pozbawiony polityków autonomicznych, to w PO tacy pozostali. Z ambicjami. Pozycja Donalda Tuska jest taka, że od niego zależy, jak te ambicje mogą być zaspokojone, lub stłumione. Wiadomo o kogo chodzi – o byłego już praktycznie marszałka Sejmu, Grzegorza Schetynę, swego czasu najbliższego współpracownika Donalda Tuska, również bliskiego przyjaciela. Zmieniło się to po tak zwanej aferze hazardowej, kiedy Grzegorz Schetyna odszedł z rządu (został z niego usunięty), choć trudno było oskarżyć go nielojalność, a sama afera skończyła się niczym. W to miejsce weszła inna grupa osób, ale ich pozycja wobec premiera jest zupełnie inna. Teraz ma zostać zastąpiony na stanowisku marszałka przez Ewę Kopacz. Ewa Kopacz to osoba całkowicie oddana Tuskowi, bez właściwości politycznych, jakimi na tym stanowisku wykazywał się Grzegorz Schetyna.

Continue Reading →

Nerwowa końcówka kampanii

Wszyscy obserwatorzy sceny politycznej narzekali, że kampania jest nudna, miałka, bez ikry, bez specjalnych spięć. Platforma Obywatelska eksponowała chęć kontynuacji rozpoczętego projektu rządzenia, tym bardziej, że zbliża się do Polski druga fala kryzysu, która może załamać nie tylko euro, ale również jedność europejską. Prawo i Sprawiedliwość wyraża chęć naprawy, bo przecież wszystko zmierza w złym kierunku. I eksponuje kolejne wcielenie łagodnego Jarosława Kaczyńskiego. PSL – jak zwykle quasi merytoryczny i „obrabiający” swój twardy, ludowy elektorat. SLD w rytmie disco polo odróżnia się od PO i PiS, raz bardziej od jednej partii, innym razem od drugiej, a po cichu zerka, kto może im dać przepustki na bramie do KPRM, czyli miejsca w rządzie. Na obrzeżach kampanii pętały się Ruch Palikota, ze swoim szefem happenerem, i niby zgrana ekipa Pawła Kowala, PJN. I tylko mniej lub więcej wiarygodne sondaże (raczej mniej…) od czasu bujały mediami. I nagle…

Koniec września, gwałtownie rośnie poparcie dla Janusza Palikota, przynosi efekty wreszcie praca u podstaw, kosztem głównie SLD, ale i PO. Palikot przejmuje radykalniejszych wyborców i wprowadza do dyskusji tematy do tej pory spychane na bok, dotyczące Kościoła, ale również praw kobiet i mniejszości. Koncyliacyjny Kaczyński i schowanie na zaplecze Macierewicza, Fotygi, Brudzińskiego i innych podobnych strachów, nieeksponowanie wątku smoleńskiego, powoduje, że PiS zbliża się do PO, nawet na 2%, a według wewnętrznych badań PiS, nawet zaczyna wygrywać. W SLD panika, Palikot na fali, Napieralskiego nie może wesprzeć chory Aleksander Kwaśniewski, a PO sięga po najpoważniejszy argument – premier wsiada do autobusu, „Tuskobusu” i zaczyna peregrynacje po kraju. Jarosław Kaczyński w ramach ocieplenia pozwala na publikację książki i filmu o sobie. I zaczyna się taniec…

Continue Reading →

Na trasie „Tusko-busu”.

Jak wyglądają podróże Donalda Tuska i jego ekipy po kraju? Czy są to gospodarskie wizyty, marketingowa sieczka, czy autentyczne spotkania z wyborcami? Zobaczmy…

Sobota, 1 października, autobus rusza sprzed Belwederu, to tradycja. Wyjazd poprzedzony jest krótkim briefingiem dla prasy. Są na nim Andrzej Olechowski i Tomasz Karolak. Udzielają poparcia Donaldowi Tuskowi, ale dziś to nie oni są bohaterami, ale happener z Greenpeace, Iwo Łoś, który przebrany za Jarosława Kaczyńskiego przypomina o zielonej, odnawialnej energii. Premier zabiera go na przejażdżkę autobusem i do Ryk, pierwszego przystanku na trasie, rozmawia z nim. Po drodze autobus Tuska zatrzymuje się na stacji benzynowej, a za nim cała kawalkada samochodów z prasą. Za premierem jeździ drugi autobus z prasą, samochody redakcyjne, samochody z nadajnikami i antenami satelitarnymi. Kamer na każdym postoju jest kilkadziesiąt…

W Rykach pierwsze spotkanie, na boisku modelowego „Orlika”, raczej z aktywistami partyjnymi i kandydatami na posłów, niż obywatelami. Choć jest jedna ciekawa rozmowa – z lokalną bizneswomen, gnębioną ponoć od lat przez urzędników.
Samo wystąpienie premiera można zawrzeć w słowach – nie jesteśmy nieomylni, ale jednak patrząc na wyniki i na to, jak z kryzysem radzą sobie inni – możecie zaryzykować, wy, wyborcy, następne cztery lata z nami. To oznacza, że premier namawia do zaufania dla koalicji PO – PSL, co zresztą powtórzył na następnym spotkaniu, przestrzegając przed PiS i mocno deprecjonując zdolności polityczne szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego i Janusza Palikota. Ale przede wszystkim namawiał do uwierzenia we własne siły…

W Lublinie clou programu miało być spotkanie ze studentami. I było, ale poprzedziła je krótkie, ale intensywne spotkanie z kibicami lubelskiego „Motoru”, choć niektórzy twierdzili, że barwy klubowe były niezbyt widoczne, za to odczuwalny była zapach przetrawionego alkoholu… Spięcie trwało kilkanaście sekund, Donald Tusk pilotowany przez „borowików” wszedł spokojnie do klubu „Archiwum”. W środku czekali studenci, a spotkanie prowadziła posłanka i kandydatka na posła VII kadencji Sejmu, Joanna Mucha.
Podobnie ja w Rykach, wystąpienie premiera zawierało się w prostym przesłaniu – „Uchronimy Polskę przed wywrotką, nasz kraj nie zamieni się w Grecję” – jasne przesłanie, kto może to zrobić, pozostaje jasne, jak również, jaki może być to hazard. I czym może Polsce grozić premier Napieralski, premier Palikot, lub Jarosław Kaczyński.

Continue Reading →

Gaz łupkowy – miraż, interes, czy polityka?

Od kilku lat słyszmy, że Polska leży na gigantycznych złożach gazu łupkowego. Szacunki, ale jak na razie tylko szacunki, mówią że mamy go 5,3 biliona m3, co przy rocznym zużyciu krajowym na poziomie kilkunastu miliardów metrów sześciennych rocznie, czyni nas krezusami. Więcej od nas mają w Europie, ale też tylko szacunkowo, Brytyjczycy. Dziś wydobywamy około pięć miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, metodami konwencjonalnymi. Po uruchomieniu wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową, produkcja mogłaby wzrosnąć nawet do 30 mln m3 rocznie. Ale choć gazu łupkowego szuka już w naszym kraju ponad 30 firm, przyznano około 220 koncesji na poszukiwania, to jednak próbnych odwiertów jest mało. PGNiG rozpoczęło wydobycie gazu z łupków w Lubocinie w pobliżu Wejherowa. Ale kiedy przerodzi się to w wydobycie przemysłowe – dalej nie wiadomo.

Pytań i wątpliwości w sprawie gazu w dalszym ciągu jest więcej, niż realnych danych i informacji. Gra się toczy na różnych płaszczyznach i w różnych miejscach, w Warszawie, ale i w Brukseli, a także w… Moskwie, gdzie siedzibę ma Gazprom.

W Brukseli można usłyszeć bardzo różne głosy ekspertów energetycznych i politycznych w sprawie wydobycia gazu łupkowego. Przykładem tego była międzynarodowa konferencja zorganizowana przez polskich europarlamentarzystów, skupionych we frakcji EPP Parlamentu Europejskiego, 20 września tego roku, w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Konferencja, prowadzona przez Jacka Saryusz-Wolskiego, Bogusława Sonika i Lenę Kolarską-Bobińską, poruszyła najpoważniejsze problemy wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Polityczne, ekonomiczne, ale również technologiczne, gdyż jednym z zaproszonych specjalistów był prof. Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego. Reprezentowani byli specjaliści z całego świata, między innymi p. Saya Kitasel z Worldwatch Institute, czy p. Brian Horsfield z Gas Shales in Europe (GASH). A na wypełnionej po brzegi sali byli zwolennicy wydobycia gazu, jak i jego przeciwnicy, między innymi europosłowie z frakcji Zielonych.

Continue Reading →

Palikot w Sejmie?

Sondaże, sondaże… wszyscy narzekają na ich jakość, ale kiedy się jakikolwiek pojawia, jest szeroko cytowany i równie szeroko komentowany. Czasem tylko zagląda się za kulisy i sprawdza, jakiej metodologii użyto i na jakiej grupie wyborców dokonano badania (manipulacji?).

Ale od pewnego czasu, od kilku tygodni we wszystkich badaniach można zauważyć prawidłowość – Ruch Palikota rośnie. Od 1% doszedł już do 6%. A są także badania, realizowane poza oficjalnymi ośrodkami badań opinii, dające Palikotowi ponad 7%. Są to badania uliczne i we wszystkich zbadanych okręgach ruch Janusza Palikota osiągnął ten poziom.

Palikot po wielu tygodniach objazdu Polski, organizacji struktur, spotkań z każdym, kto chciał się z nim spotkać, zbiera owoce. Rejestracja list w całej Polsce i stworzenie w związku z tym komitetu ogólnokrajowego odnowiło Januszowi Palikotowi także przepustkę do mediów, nie tylko do oficjalnych programów wyborczych w telewizji publicznej, ale również do programów publicystycznych.

Ruch Poparcie Palikota ma więc szansę na wprowadzenie do Sejmu kilkunastu swoich członków, zbierając głosy liberalnych obyczajowo młodych ludzi, dla których inne partie nie mają żadnej oferty. Liberalizm obyczajowy młodych Polaków jest wprawdzie nieco konserwatywny, jednak istnieje spora grupa społeczna, która nie odnajduje się w innych partiach.

Continue Reading →

Kaczyński ogłupia

Joanna Kluzik-Rostkowska, kiedyś członkini Prawa i Sprawiedliwości, teraz, po przygodzie z PJN, kandydatka PO do Sejmu, napisała do Tomasza Poręby, szefa sztabu wyborczego PiS list otwarty. Ostrzega w nim polityków bliskich Jarosławowi Kaczyńskiemu, że obserwując kampanię wizerunkową szefa PiS, jaka jest prowadzona od pewnego czasu, widzi w niej dokładnie to samo, czego była świadkiem (i współtwórcą, jako szefowa sztabu wyborczego) w roku 2010, w czasie kampanii prezydenckiej. Widzi zakłamanie, puste deklaracje i obietnice, które dzień po wyborach zostaną zanegowane i wyrzucone na śmietnik. Kluzik-Rostkowska zawraca uwagę, że tego rodzaju „trik wizerunkowy” może udać się tylko raz, a wiarygodność straci nie Kaczyński, ale osoby, które mu pomagają. I przytacza na dowód własną osobę, jako tę naiwną, która podczas poprzedniej kampanii „miała głębokie poczucie, że mówi Polakom prawdę”, i uważała, że „Jarosław Kaczyński chce poważnej dyskusji o polskich sprawach, o miejscu Polski w Europie, że ma politycznych przeciwników, a nie wrogów.” W ciepły lipcowy wieczór wyborczy okazało się, jak bardzo się myli…

Niektórzy oskarżają Joannę Kluzik-Rostkowską, że jest całkowicie niewiarygodna (taką opinię wygłosił dziennikarz „Rzeczpospolitej”, Piotr Zaremba w niedzielnym programie „Loża prasowa” w TVN24). Tylko, że kto inny, jakie nie były szef sztabu kandydata na prezydenta może wiedzieć, jakie zdolności manipulacji tkwią w Kaczyńskim i jak potrafi oszukać on nie tylko wyborców, pardon, wyznawców, lecz również swoje otoczenie. Nie tylko ona, ale również inni Michał Kamiński, Paweł Poncyliusz, Jan Ołdakowski, czy Marek Migalski płacą teraz cenę za zaufanie, jakim obdarzyli Kaczyńskiego. Ta cena to prawdopodobnie ich brak w polskiej polityce…

Kaczyński nie musi przekonywać swojego twardego elektoratu. On jest już kupiony, obezwładniony i zmanipulowany. To ci, którzy święcie wierzą w spisek smoleński, w to, że żyjemy pod rządami Donalda Tusk w kondominium rosyjsko-niemieckim, że polski katolicyzm jest zagrożony przez wpływy szatana, którego emisariuszem stała się muzyk rockowy, Adam Darski – Nergal. Czeka nas katastrofa państwa, społeczeństwa, a jedyną nadzieją jest „pisowski lud”, który na kolejną miesięcznicę wręczy Kaczyńskiemu złote klucze do władzy. Jarosław Kaczyński nie buduje państwa alternatywnego – on już je zbudował w świadomości dużej części społeczeństwa. I to jest problem, z którym trzeba się będzie zmierzyć – dłużej, niż przez jedno pokolenie…

Continue Reading →

Sondaże z kapelusza

Na początek wyniki sondaży badania opinii publicznej z ostatnich dni, pokazujące poparcie dla dwóch największych partii politycznych;

Homo Homini: PO: 31%, PiS 29%

OBOP: PO 46%, PiS 29%

MillwardBrown SMG/KRC: PO: 35%, PiS: 29%

Jak widzimy, różnica waha się od 2% do aż 17%. I czy można na tej podstawie wysnuć jakieś wnioski? Można. Takie, że znów, podobnie jak w przypadku wyborów prezydenckich w roku 2010 i parlamentarnych z roku 2007, niektóre sondażownie czeka kompromitacja. A drugim wnioskiem jest taki, że sondaże, niezależnie od tego kto je zrobił i jakich metod użył, mogą być przydatne marketingowo, do mobilizacji elektoratu. Nie przybliżają nas jednak do odpowiedzi na pytanie, która partia i z jaką przewagą wygra październikowe wybory do Sejmu. A prognozowanie wyników do Senatu w tym roku, z racji zmiany ordynacji, jest zupełnym wróżeniem z fusów.

Warto pamiętać, że badania ośrodków opinii publicznej nie dotyczą tego, kto i z jakim wynikiem wygra wybory, ale tak naprawdę są to badania preferencji politycznych wyborców. To, czy przełożą się one na faktyczne wyniki, zależy od tego, jak dokładnie zostanie przeprowadzony sondaż, czy będzie on telefoniczny, czy ankieterski, jak duża grupa zostanie poddana badaniom, a także jak zostanie przeprowadzona estymacja wyników badania na całą populację wyborców, uprawnionych do głosowania. Chyba najważniejszym problemem jest to, jak zostanie zaliczona (policzona) grupa wyborców niezdecydowanych, nie tylko na jaką partię oddać głos, ale także tych niezdecydowanych, czy do wyborów w ogóle pójdą. Bo wyniki głosowania twardego elektoratu poszczególnych partii mogą zmienić swoją siłę w zależności od tego, czy frekwencja wyborcza będzie wynosiła 40, 50 czy może 60% wszystkich uprawnionych do głosowania.

Continue Reading →

Test klasy politycznej

Komisja śledcza badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy zakończyła swoją działalność definitywnie. Raport został zamknięty i przedstawiony przez szefa komisji, Ryszarda Kalisza, przed Sejmem. Głównym politycznym wnioskiem komisji jest postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego, byłego premiera i Zbigniewa Ziobro, byłego ministra sprawiedliwości. Kilku innych funkcjonariuszy państwa powinno stanąć przed sądami karnymi. Ryszard Kalisz w swoim wystąpieniu położył nacisk na sprawczą rolę Jarosława Kaczyńskiego, stawiając tezę, że to jego decyzja była podstawą do uruchomienia wszystkich instrumentów służb państwa, mających doprowadzić do zatrzymania byłej posłanki – i wyjścia na „układ” lewicy.

Ryszard Kalisz, główny autor raportu, zwrócił uwagę na naruszenia Konstytucji RP na szczeblu rządu. Dobitnie pokazuje, gdzie zostały przekroczone konkretne przepisy prawa, co z kolei ma wpływ na wystąpienie deliktu konstytucyjnego, dokonanego przez Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. To powoduje, że obaj mogą stanąć przed Trybunałem Stanu, niezależnie postępowań karnych. Do postawienia ich przed trybunałem wystarczy wola polityczna, przekonanie posłów, że oto urzędnicy państwa sprzeniewierzyli się Konstytucji RP. Kalisz za to precyzyjnie określa, za co powinni karnie odpowiadać były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdan Święczkowski oraz były wiceszef Agencji Grzegorz Ocieczek.

Continue Reading →

Pożegnanie z senatorem

Krzysztof Piesiewicz nie będzie senatorem. Zrezygnował z kandydowania w dniu kiedy mijał termin składania kart z podpisami o poparciu jego kandydatury i w dniu, kiedy skazano grupę jego szantażystów. Rezygnację motywował tym, że w internecie znów pojawiły się materiały pokazującego jego „dokonania” z kokainą i oryginalny ubiór domowy…

Przykro to powiedzieć o człowieku zasłużonym dla polskiej polityki, palestry i kultury, ale Pan Piesiewicz nie rozumie prawideł demokracji, a również tego, że stał się osobą niewiarygodną. Człowiek, który swego czasu nie tylko wykazał się odwagą cywilną, zdolnością walki o standardy demokratyczne i jednocześnie, razem z Krzysztofem Kieślowskim, „nauczał” o moralności, prawdzie, winie, kłamstwie – nie potrafi zachować obiektywizmu wobec siebie, jako człowieka, a przede wszystkim jako służebnego wobec społeczeństwa. Nikt nigdy nie wymagał od senatora ekspiacji, ale tylko uczciwej oceny swojego postępowania i przyznania się do błędów. Piesiewicz nigdy tego jasno, publicznie, jak na postać zaufania społecznego przystało, nie uczynił.

Kiedy afera wybuchła, trudno było ją komentować, bardzo było wiadomo, do jakiej kategorii ją zaliczyć – do skandali obyczajowych, takich na miarę afer „bunga-bunga” Berlusconiego, czy do afer kryminalnych, z szantażem, okupem i narkotykami w tle, czy może do afer medialnych, rozpętanych dla celów politycznych. Dziś wiadomo, że jest to kryzys wartości wybitnego człowieka.

Warto przypomnieć, że najistotniejszym problemem, z jakim mamy do czynienia w przypadku Pisiewicza, nie są wcale nagrania video, jakie opublikował „Super Express”, lecz to, że senator RP, prawnik, poddał się szantażowi, co zostało potwierdzone wyrokiem sądu. I to jest dla niego dyskwalifikujące, jako prawnika, jako polityka. Piesiewicz, jako senator, miał zobowiązanie do pełnienia swojej funkcji, otrzymanej z mandatu społecznego, w sposób całkowicie odpowiedzialny i moralnie czysty. Szantaż, wiarygodne podejrzenia nie tylko zażywania narkotyków, kokainy, ale również ich udostępniania, to sprawy dyskwalifikujące. W demokracjach stabilnych, funkcjonowanie takiego polityka kończy się w ciągu maksymalnie kilku dni od daty ujawnienia kompromitujących go szczegółów.

Z chwilą wygaśnięcia mandatu senatora, Piesiewiczowi zostaną postawione zarzuty dotyczące zażywania, ale również rozpowszechniania narkotyków. Prokuratura twierdzi, że ma twarde dowody dotyczące tych czynów. To będzie chwila prawdy dla niego. I chciałyby zobaczyć jeszcze Krzysztofa Piesiewicza w todze z zielonym żabotem na sali sądowej, lub obejrzeć film według jego scenariusza, a nawet wysłuchać jego głębokich i trafnych opinii, ale istnieje większe prawdopodobieństwo, że już nigdy nie zaistnieje on na scenie życia publicznego. I sam sobie ten los zgotował…

 

Azrael

Śmierć Andrzeja Leppera

O Andrzeju Lepperze usłyszałem po raz pierwszy w roku 1991, w siedzibie małej firmy na ulicy Podwale w Warszawie. Dwóch miłych starszych już panów dyskutowało o tym, że ten objawiony właśnie trybun ludu wiejskiego ma duży potencjał, ale należy go uformować. I nastąpiło jego formowanie, aż do momentu, kiedy po marszałkowaniu w Sejmie, w roku 2005 jego formacja polityczna, Samoobrona, budowana na podkładzie związku zawodowego, weszła do koalicji rządowej z Prawem i Sprawiedliwością i Ligą Polskich Rodzin.

Samoobrona była silna osobowością swojego lidera, naturszczyka politycznego. Ale to był naturszczyk, który został szybko zaadaptowany i poddany procedurze obrabiania przez ludzi, którzy widzieli w tym interes i dla których był kapitałem, mogącym im dać zwrot inwestycji. To ludzie bez poglądów politycznych, dlatego łączenie Leppera z lewicą, prawicą, nie ma sensu. On, kiedy zrozumiał swoim chłopskim sprytem, że może wiele dla siebie i innych załatwić – to to realizował, nie oglądając się na to skąd idzie jego partner. Samoobrona mając doskonałe wpływy na biednej wsi doskonale ich reprezentowała, w zamian za co Andrzej Lepper budował swoją pozycję polityczną. I Samoobrona to był Lepper, bez niego ta formacja nie istnieje.

Lepper urwał się swoim opiekunom dość szybko. Stał się politykiem samodzielnym, umiał słuchać i korzystać z rad, umiał również manipulować, grać i wykorzystywać szanse. Popełniał jednak błędy, nie miał odpowiedniej „ochrony kontrwywiadowczej”, która by uchroniła go przed katastrofą. I kiedy poparł w II rundzie wyborów Lecha Kaczyńskiego, a następnie wszedł w koalicję Z Jarosławem Kaczyńskim – jego polityczny los został dopełniony. Wystarczyło tylko uplasować w jego pobliżu odpowiednich ludzi (oficer UOP, Andrzej Kryszyński, afera gruntowa), wykorzystać słabość i naiwność innych (Piotr Ryba), lub odpowiednio wykorzystać słabości samego Leppera i jego otoczenia (Aneta Krawczyk i seksafera) – i można było zrzucić go z polskiego politycznego Olimpu. A Andrzej Czuma, szef komisji „naciskowej”, który przeczytawszy „setki tomów akt” nie zauważył żadnych nacisków i manipulacji służb specjalnych na sprawy polityczne, powinien zabrać teczkę i zniknąć z życia publicznego…

Andrzej Lepper targnął się na swoje życie w warszawskiej siedzibie swoje umierającej partii. Motywacje tego czynu formalnie pozostają nieznane, przynajmniej dziś (nie pozostawił żadnego listu). Kumulacja złych spraw wokół niego (także osobistych – choroba syna), a przede wszystkim świadomość klęski, politycznej i osobistej, popchnęła go do tego czynu. Niektórzy z którymi spotykał się i rozmawiał w ostatnich dniach twierdzą, że zdradzał oznaki depresji. Do samobójstwa mogła go w takim przypadku popchnąć nawet błahostka, dla innego niezrozumiała, może rodzinna scysja… Ale droga, która do tego doprowadziła, jest pełna zagadek i niejednoznaczności.

Śmierć człowieka jest tragedią – śmierć takiego polityka, jak Andrzej Lepper – dla wielu jest ulgą.

 

Azrael

Rocznica

 

Im więcej lat mija od roku 1944, im więcej się wie o Powstaniu Warszawskim, im więcej się czyta materiałów, świadectw, tym trudniej bronic jest decyzji o jego wybuchu. Tym którzy to robią, pozostają już właściwie tylko argumenty o honorze Polaków i o tym, że powstanie i tak by wybuchło, ponieważ ciśnienie społeczne, młodych akowców, było ogromne. Na drugiej szali jest śmierć 18.000 samych powstańców, młodej polskiej inteligencji, 150.000 ofiar cywilnych, rozstrzelanych i spalonych przez Niemców, co stanowiło prawie 1/3 wszystkich wymordowanych mieszkańców Warszawy w trakcie II wojny, i totalna destrukcja miasta. Zniszczono 85% powierzchni miasta, w tym cala jego lewą stronę.

Wysuwa się też zupełnie groteskowe argumenty za tym, że gdyby nie Powstanie Warszawskie, to Rosjanie jeszcze bardziej zdominowali by powojenną Polskę. Gdyby przeżyło te 20 tys. polskich młodych inteligentów, Polska może stałaby się wcześniej demokracja. Winę usiłuje się też zrzucić na aliantów, którzy nie pomogli, choć polskie dowództwo na Zachodzie przestrzegało, że działania alianckie są już rozpisane do końca wojny i nie w nich miejsca na nieuzgodnione inicjatywy. Rosjan winiono za to, ze nie przekroczyli linii Wisły i nie pomogli Polakom, ale Józef Stalin doskonale zdawał sobie sprawę, że Powstanie Warszawskie jest politycznie skierowane przeciwko niemu. Żadne rachuby dowództwa powstania, militarne, społeczne i polityczne nie bronią się. Nie broniły się również w roku 1944. General Władysław Anders stwierdził – „Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.

Continue Reading →

Polityczny apolityczny raport

Raport komisji Jerzego Millera nie kończy jej pracy, co wyraźnie zapowiedział Donald Tusk na konferencji prasowej. Jeżeli pojawią się nowe dokumenty, fakty – komisja podejmie prace na nowo. Komisja nie zakończyła również swojej pracy w sensie dokumentacyjnym – w połowie sierpnia powinien zostać przedstawiony protokół z jej prac, liczący ponad 1500 stron. Znajdą się w nim rozszerzone wersje załączników, a także cześć materiałów źródłowych.

Raport wykluczył dwie sprawy – przynajmniej formalnie. Nie było zamachu i związanej z tym destrukcji samolotu przed upadkiem na ziemię, nie było również nacisków bezpośrednich na załogę Tu 154M, choć była zapewne presja podjęcia próby lądowania. Skoczyły swój żywot wszelkie teorie spiskowe, lansowane wprost przez środowiska „Gazety Polskiej” i Radia Maryja, będące podstawą i paliwem działalności komisji sejmowej Antoniego Macierewicza. Nie oznacza to jednak, że te teorie nie będą funkcjonować dalej. Tak samo, jak nigdy nie zakończa żywota legendy miejskie, tak również teorie zamachu, dwóch samolotów, sztucznej mgły będą w obiegu. Mitomanów w polskim internecie jest wystarczająca ilość, zawsze znajdzie się „lekki” piórem i umysłem drugi Leszek Szymowski…

Opracowanie komisji Millera nie jest dokumentem śledczym, lecz badaniem. Nie określa ono winnych i nie zajmuje się przegotowaniem aktu oskarżenia. Jest jednak cennym dokumentem dla prokuratur, rosyjskiej i polskiej i jako taki będzie brany pod uwagę, nie tylko jako materiał uzupełniający, ale również jak wskazówka dla dalszego procedowania. Komisja ministra Millera wskazała przyczyny katastrofy, po stronie polskiej i rosyjskiej, skupiając się na organizacji lotu, jego przygotowaniu, przebiegu, do momentu upadku samolotu. Nie zajmowała się odpowiedzialnością polityczną, nie zajmowała się również tym, co działo się później. Braki w wyszkoleniu, skutkujące tragicznymi błędami załogi, zlekceważenie procedur, skandaliczny stan infrastruktury lotniska smoleńskiego, który był podstawa błędów kontrolerów rosyjskich – wszystko to przy zaistnieniu ekstremalnych warunków pogodowych musiało doprowadzić do katastrofy. Raport, bardzo merytoryczny, ekspercki, ma jednak wymiar polityczny, ponieważ jest polemiką z raportem MAK Tatiany Anodiny. Opierając się o te same materiały i badania, zespół Millera doszedł do podobnych wniosków co winy po stronie polskiej, ale zgoła inaczej przedstawił sprawę współodpowiedzialności Rosjan.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 23. lipca

Cel nadrzędny

 

Senator Mitch McConnel, lider mniejszości Republikanów w Senacie jawnie powiedział, że jego głównym celem jest to aby Prezydent Obama nie został wybrany ponownie na prezydenta. Przez ostatnie trzy lata, McConnel robił wszystko aby wetować to, co prezydent proponował.

Republikanie sądzą, że jeżeli ekonomia nie ulegnie polepszeniu to będzie można zrzucić winę na prezydenta, oskarżyć go o ruinę kraju i przekonać Amerykanów aby wybrali Republikanina.
W Kongresie trwa debata na temat podwyższenia progu długu USA. Dług USA mały nie jest. Republikanie straszą, że ich dzieci będą musiały płacić długi i dlatego należy dokonać cięć w programach, które przyczyniają się do owych długów. Domagając się cięć, Republikanie przekonują, że jest to jedyne rozwiązanie. Według nich, propozycja Demokratów do podwyższenia podatków dla bogatych jest nierozsądna. Republikanie przekonują, że to cięcia w podatkach kreują miejsca pracy. Grover Norquist, anty-podatkowiec zmusił Republikanów w Kongresie do podpisania przysięgi, że nie dopuszczą do podwyższenia podatków. Tym jednym ruchem załatwił debatę na temat podwyższenia progu długu USA. Demokraci nie zgodzą się na żadne cięcia dla potrzebujących jeżeli bogaci nie zaczną płacić więcej. Republikanie twierdzą, że to właśnie Social Security, Medicare i Medicaid bankrutują kraj. Nie wojny trwające około dziesięciu lat, nie obniżenie podatków dla bogatych, ale programy państwowe. Domagając się cięć, nie proponują niczego w zamian. Ich rozwiązanie to program „ukrócić, uciąć i z balansować”, czyli odebrać biednym i potrzebującym ile się da, zmniejszyć pieniądze na edukację, środowisko oraz programy, które przyczyniłyby się do rozwoju USA. Prezydent Obama powiedział, że nigdy czegoś takiego nie podpisze.

Continue Reading →

  • Facebook