Zmiana na stanowisku premiera rządu nastąpiła nagle, ale co z pierwszego punktu widzenia wydawałoby się dziwne i nie racjonalne – nie niespodziewanie.
Ponieważ, każdy kto śledzi zasady polityki Jarosława Kaczyńskiego, wiedział, że wcześniej czy później taka zmiana nastąpi – spodziewano sięjej jednak później, po kampanii i wyborach samorządowych – tym naturalnym dla Kaczyńskiego polu aktywności.
Marcinkiewicz, moim zdaniem, sam sprowokował swoje odejście – jego zachowanie w ciągu kilku ostatnich tygodni wskazuje, że przestał się interesować administracją rządu – zaczął się bawić w politykę, trochę tak patrząc z lekką ironią w oczy Kaczyńskiego. Świadczy o tym według mnie sposób rozwiązania sprawy Gilowskiej i powołanie Wojciechowskiego na ministra finansów.
Jak może być ocena premierowania Marcinkiewicza ?
Trudno jest ocenić coś, co nie zostało zwieńczone choćby najmniejszym sukcesem, jakimś spektakularnym osiągnięciem, mającym odbicie w strukturze Państwa, zmianie prawa, znaczącym sukcesie, dokumencie, na przykład w postaci projektu budżetu.
Były słowa, słowa, telewizja, radio, podróże, studniówki, „dobre wieści”, występy na tle telebimów, jednym słowem – PR w najlepszym ( jak na Polskę oczywiście… ) stylu.
A sukcesy ?
ZERO, PROSZĘ PAŃSTWA !
Ktoś mógłby napisać, że budżet Unii i słynne „jes, jes, jes !”. Nic podobnego ! To sukces Mellera i Kułakowskiego, to oni pilotowali Marcinkiewicza i on tylko MEDIALNIE pilotował sprawę.
Czytam gazety ekonomiczne stale, z racji zamiłowania i zawodu… śledzę także doniesienia z Sejmu i analizy… Nie będę tutaj przytaczał żadnych wskaźników, liczb, analiz – bo to nie jest to miejsce…
Przytoczę tylko kilka informacji z ostatniego tygodnia… jako memento mori ..,
_____________________
Pozorny dialog
Przedsiębiorcom trudno będzie dogadać się z rządem, bo ten pojmuje politykę gospodarczą w archaiczny sposób. Trudno o inną ocenę: dążenie do rozciągnięcia państwowej kontroli na jak największą część gospodarki jest bowiem sprzeczne z zasadami wolnego rynku. W realizacji takiego scenariusza prywatny przedsiębiorca staje się konkurentem, a nie partnerem. Wrogiem, a nie sojusznikiem. Więc rząd markuje dialog, którego w swojej wizji państwa nie potrzebuje. Konsekwencje tych działań poniosą nie tylko właściciele firm. Straci cała gospodarka. W rezultacie także rządzący, którzy tak długo będą przypisywać sobie jej dzisiejszą dobrą kondycję, aż wszystkiego nie zepsują. …. może dalej….
Oszukani rolnicy
…. Resort rolnictwa pod rządami Andrzeja Leppera przygotował projekt rozporządzenia, które skutecznie zablokuje przyjmowanie nowych wniosków o renty strukturalne. Od 2007 roku zostaną zaostrzone zasady ich przyznawania. Jeśli faktycznie wejdą w życie, mniej osób będzie mogło się o nie ubiegać, otrzymując w zamian mniejsze pieniądze. Taka zmiana przyniesie konkretne oszczędności dla budżetu państwa, nie spowoduje jednak rozwoju kilkuarowych gospodarstw…
Wzrost hamuje reformy
Gospodarka rozwija się w tempie 5 procent rocznie i powinniśmy być właściwie zadowoleni. Dlaczego jednak się cieszyć, skoro wyniki i prognozy mogłyby być jeszcze lepsze? Przekonują o tym ekonomiści podpowiadając recepty. Rząd powinien przyspieszyć reformy gospodarcze, by więcej pieniędzy można było przeznaczać na rozwój. Powinien znosić bariery hamujące rozwój biznesu. Powinien też tworzyć lepsze warunki dla szybszej absorpcji pieniędzy unijnych. Rząd oczywiście doskonale zna te recepty, ale nie spieszy się z ich aplikacją. Paradoksalna sprawa, ale gdyby gospodarka zwolniła – tu odpukujemy – politycy i administracja szybciej zabraliby się do reform. A tak można bezkarnie zadowalać się 5-procentowym wzrostem rocznie.
PiS proponuje uproszczenie systemu podatkowego poprzez zmniejszenie stawek podatkowych do dwóch: 18- i 32-procentowej.
To była jedna ze sztandarowych obietnic pana prezesa. Minister finansów pana prezesa, pani Zyta, ogłosiła właśnie utrzymanie dotychczasowych stawek i ewentualne powrócenie do obietnic pana prezesa w 2009 r., czyli żeby robić dziurę budżetową innej już formacji rządzącej.
Według obliczeń ekonomistów zmiany podatkowe pani Zyty polegające na odmrożeniu i waloryzacji kwoty wolnej od podatku dla większości podatników oznaczają oszczędności rzędu od 1 zł do 4 zł miesięcznie. Jedno piwo.
Priorytetem PiS będzie szybki rozwój około 5 tysięcy kilometrów dróg ekspresowych o europejskim standardzie. Jeszcze nie wybudowano ani jednego kilometra z zapowiadanych. Ale to dobrze. Bo kto będzie po nich jeździł? Od 2007 r. wzrośnie o 25 gr na litrze akcyza na benzynę.
Całkowite nakłady na badania w Polsce, według ostatnich danych Eurostat, wynosiły tylko 0,59 proc. PKB. Niezbędne jest zwiększenie wydatków na te cele. Wydatki na badania i rozwój zamrożone zostały na tym samym poziomie. Pracownikom naukowym odebrano za to przywileje podatkowe.
W obronie naukowców stanął pan prezydent.
Ma być lepiej, będzie drożej
Nie ma szans, by Polska była tanim państwem. Społeczeństwo domaga się od władzy pełnej i bezpłatnej opieki zdrowotnej, edukacji i bezpieczeństwa. Chce też, by państwowi urzędnicy decydowali o wydawaniu różnych zezwoleń i zarządzali publicznym majątkiem. Tego wszystkiego nie da się pogodzić z ideą taniego państwa. Wręcz przeciwnie. Jeżeli chcemy, by tak zbudowany aparat państwowy był skuteczny, to powinniśmy być przygotowani na wzrost wydatków.
…. I NA KONIEC….
Kres mitu taniego państwa
Program PiS „Tanie i sprawne państwo” miał przynieść pięć miliardów złotych oszczędności. Dziś w rządowym raporcie mówi się tylko o sprawnym państwie
- W programie przedwyborczym nasze apetyty były bardzo duże – przyznaje poseł PiS Artur Zawisza. – Gdy zaczęliśmy rządzić, okazało się, że plany trzeba zweryfikować. Dodaje, że szanse przeprowadzenia choćby części zapowiadanych zmian miał ocenić specjalny zespół, którym kierował minister Mariusz Błaszczak z Kancelarii Premiera. Zakończył on prace pod koniec czerwca. Raport z ich przebiegu powinien być znany na początku lipca, ale jego pisanie się przedłuża.
Dokument jest jeszcze tajemnicą, „Rz” udało się jednak dowiedzieć, co w nim jest. Przede wszystkim nie uda się zlikwidować wszystkich agencji i funduszy, o których była mowa wcześniej. Plany w tym zakresie mogą zostać zrealizowane w połowie. Także zwolnienia urzędników i ograniczenia wyjazdów samochodów służbowych nie przyniosą takich oszczędności, jakie planowano. Zamiast 570 mln zł mogą dać niespełna połowę tej sumy. – Przygotowaliśmy analizy, kto potrzebuje służbowego auta i komórki, a kto nie – wyjaśnił jeden z członków zespołu.
-Tylko najmniej ważne stanowiska zostaną zlikwidowane. Nie można bowiem ciąć na ślepo, bo to może doprowadzić do paraliżu aparatu władzy. Państwo ma być sprawne, jak coraz częściej podkreślają politycy PiS, a to z oszczędnościami ma niewiele wspólnego. Tym bardziej że po zawiązaniu koalicji trzeba było stworzyć nowe resorty i ministerialne stanowiska. To nie tylko opóźniło realizację programu, ale znacznie zwiększyło koszty funkcjonowania administracji. Tym samym postawiło całe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Już w marcu premier mówił tylko o miliardzie złotych oszczędności. Teraz autorzy analiz sporządzonych na zlecenie rządu twierdzą, że może to być zaledwie kilkaset milionów.
PiS nie chce jednak przyznać, że wycofało się z programu. Jako dowód podaje wprowadzenie billingów telefonicznych w Ministerstwie Rolnictwa oraz w resorcie środowiska blokadę łączenia rozmów z telefonów stacjonarnych na komórki. Poza tym ministrowie i podsekretarze stanu nie mogą już wypoczywaćpółdarmo w rządowych ośrodkach. Obowiązują ich ceny rynkowe. Oszczędności próbuje szukać też minister finansów, który zalecił samorządowcom, aby kupowali mniej ciastek i kawy oraz zmniejszyli o 10 procent pensje urzędników. Szczególnie ten ostatni nakaz oburzył i tak kiepsko wynagradzanych pracowników budżetówki. Leśnicy np. zapowiedzieli, że nie wpuszczą turystów do parków narodowych.
…. i tak dalej, i tak dalej….
To w kraju, ale może za granica jest lepiej ?!
RAPORT GAZETY PRAWNEJ OPÓŹNIAMY SIĘ Z DOSTOSOWYWANIEM USTAW DO PRAWA UNII EUROPEJSKIEJ
Coraz więcej sporów rządu z Brukselą
• Polsce grożą kary finansowe za każdy dzień zwłoki w niewdrożeniu prawa UE
• Komisja domaga się zmiany zasad opłat rejestracyjnych samochodów używanych
• W najbliższych miesiącach mogą być wszczęte kolejne postępowania
Komisja ostrzega Warszawę
Przed dwoma dniami Komisja podjęła decyzję o przesłaniu Polsce i Finlandii formalnego żądania zmiany obowiązujących w tych państwach zasad opodatkowania rejestracji samochodów. W Polsce sposób naliczania podatku rejestracyjnego prowadzi do wyższego opodatkowania używanych samochodów sprowadzonych z innych państw członkowskich. Przepisy te nie są zgodne z art. 90 Traktatu WE, który stanowi, że żadne państwo członkowskie nie nakłada bezpośrednio lub pośrednio na produkty innych państw członkowskich podatków wewnętrznych jakiegokolwiek rodzaju wyższych od tych, które nakłada bezpośrednio lub pośrednio na podobne produkty krajowe.
71 postępowań wytoczyła już przeciwko Polsce Komisja Europejska Polska ma dwa miesiące na odpowiedź – jeśli Komisja Europejska uzna ją za niewystarczającą, skieruje sprawę do unijnego Trybunału w Luksemburgu. Decyzja o wysłaniu listu, która zapadła kilka dni temu, stanowi drugi etap postępowania w tej sprawie – pierwsze ostrzeżenie otrzymaliśmy jeszcze w lipcu 2005 roku. Postępowanie zostało wtedy wszczęte na wskutek wielu skarg na polskie ustawodawstwo, które wprowadza surowsze warunki w przypadku rejestracji używanych samochodów sprowadzonych z zagranicy niż w przypadku samochodów ponownie rejestrowanych w kraju. Groźba nie po raz pierwszy Wszczęcia procedur wyjaśniających możemy spodziewać się m.in. w przypadku prawa farmaceutycznego, transportu czy weterynarii. Ciągle nierozwiązanym problemem pozostaje również Europejski Nakaz Aresztowania, którego Polsce nie udało się ostatecznie wdrożyć. Nie wiadomo jeszcze, jak zakończy się postępowanie przeciwko Polsce w sprawie Unicredit. 19 lipca 2006 roku na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami Komisja ma podjąć decyzję, czy kontynuować postępowanie przeciwko Polsce wszczęte w związku z blokowaniem fuzji banku Pekao i Banku BPH.
…. A może być tak….
Gabinet federalny uchwalił preliminarz budżetowy na rok 2007
Gabinet federalny uchwalił w Berlinie projekt ustawy budżetowej na rok 2007. Przewiduje on wydatki w wysokości ponad 267 miliardów euro. Nowe zadłużenie Federacji ma wynosić 22 miliardy euro, na inwestycje przewidziana jest suma w wysokości 23 i pół miliarda euro. Tym samym po raz pierwszy od pięciu lat budżet państwowy RFN będzie odpowiadał zaleceniu Ustawy Zasadniczej, zgodnie z którym wysokość nowego zadłużenia nie może przekraczać sumy inwestycji państwowych. Oznacza to również, że Niemcy dotrzymają już w tym roku zaleceń Paktu Stabilizacji i Wzrostu UE – powiedział federalny minister finansów Peer Steinbrueck.
PROJEKT BUDŻETU W LIPCU…
GDZIE ? OCZYWIŚCIE U SĄSIADÓW
________________________________________________________
Mężczyznę, jak powiedział „klasyk” poznaje się po tym jak kończy… przykro, ale Marcinkiewicz nie zaczął ani nie skończył.
Był złym premierem złego rządu, bez pomysłu, bez zdolności administracji i bez zaplecza politycznego.
Nie wprowadził do polskiego życia gospodarczego, jak i również do społecznego NIC, za co można by go dobrze pamiętać.
Gdzie te projekty ustaw, gdzie te regulacje, gdzie rozporządzenia, gdzie nowe regulacje dla przedsiębiorstw, nowe regulacje podatkowe ?! To, że ktoś dobrze wygląda, ma ładne garnitury, świetnie się wysławia i na tle swoich mocodawców jest człowiekiem europejskim – to mało, aby go uznać za DOBREGO PREMIERA.
To najgorszy rząd III RP w jej historii, lub jak kto woli – najgorszy rząd IV RP…
Do czasu, proszę Państwa…
[źródła: Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza, inne]
Azrael
Najnowsze komentarze