Mistrz Norwegii w zbieraniu truskawek !

Za Gazetą Poznańską 

Burmistrz Sompolna stał się najbardziej znanym polskim zbieraczem truskawek w Norwegii po reportażu w największym norweskim dzienniku Verdens Gang oraz doniesieniach radia i telewizji.

 Media zajęły się Stanisławem Dunajem po publikacji Gazety Poznańskiej, która za paśrednictwem Polskiej Agencji Prasowej dotarła do Skandynawii. Verdens Gang poświęcił w sobotę całą kolumnę na opis pobytu polskiego burmistrza w Norwegii.


– Burmistrz został skrytykowany w Polsce za to, że podczas swojego płatnego urlopu wybrał się na zbieranie truskawek do Norwegii – pisze Verdens Gang i komentuje, że chyba krytycy w Polsce mieli racje, bo już pierwszego dnia pracy Stanislaw Dunaj zemdlał z wycieńczenia na polu truskawkowym Pera Insingruda w Minnesund.
– To była naprawdę groteskowa sytuacja. Kiedy przyjechaliśmy na plantację truskawek, aby zrobić wywiad z panem burmistrzem, było tam wielkie zamieszanie. Okazało się, że jeden z polskich pracowników nagle zemdlał. Przerażeni Polacy mówili o zawale serca. Za chwilę okazało się, że był to właśnie nasz obiekt zainteresowania – powiedział GP jeden z norweskich dziennikarzy. – W dodatku trudno było z kimkolwiek się porozumieć z powodu problemów językowych – dodaje.

Dunaj, o czym informowaliśmy, trafił do szpitala, gdzie okazało się, że to tylko przemęczenie.
Norwegowie dziwią się jeszcze tylko jednemu: dlaczego burmistrz, który zarobił w ubiegłym roku 110 tysięcy złotych, zdecydował się na pracę u nich, skoro nawet tam takie pieniądze zarabiają całkiem zamożni obywatele. Oficjalne tłumaczenie, że polski burmistrz wykorzystał wakacje, aby na polu truskawek zarobić na spłatę długu, mało kogo przekonuje. – Niewielu Norwegów nie jest obciążonych kredytami – pisze tamtejsza prasa. A burmistrz mógłby liczyć na kokosy (ok. 10 tys zł miesięcznie) gdyby pracował za trzech…

Śmiać się czy płakać ?!

Azrael 
 

Sojusz klerykalny

3. lipca tego roku opublikowałem wpis pt. „Klerykalne przenikanie struktur”, o zwiększonym klerykalizmie polskiego życia politycznego.

Wynika to, nie tylko z nie jasnych obszarów wpływów Kościoła na życie polityczne Polski, ale również z prostego faktu, zawinionego w bardzo dużym stopniu przez lewicę po ’89 – przez podpisanie złego konkordatu. Te konkordat, oraz dojście do władzy tzw. prawicy, w powiązaniu z populistami i quai narodowcami, może zaowocować w kraju radykalnym wpływem dogmatyzmu konserwatywnego – nie jako modelu światopoglądowego – lecz jako systemu sprawowania władzy. Potwierdzeniem tych moich opinii jest artykuł Pana Tomasza Terlikowskiego, opublikowany przez Ekumeniczną Agencję Informacyjną. Choć z wydźwiękiem ideowym się nie zgadzam, to jednak spostrzeżenie T. Terlikowskiego, związane z expose premiera, potwierdzają moje wcześniejsze tezy. Główne przesłanie artykułu jest na początku; 

Sojusz tronu i ołtarza?

Religijne wątki wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego pokazują, że przyjmuje on coraz bardziej klerykalną wizję chrześcijaństwa, a w imię dogadania się z liderami kościelnych frakcji gotów jest poświęcać zasady, o które przez lata walczył wraz z własną formacją. Smutne jest także, że premier nie wspomina także o wieloreligijnym i wielowyznaniowym charakterze Polski.

  … i dalej… 

Ostrzeżenia przed atakowaniem instytucji kościelnych, choć ogólnie trudno się z nimi nie zgodzić, także budzą pewien niepokój. Trudno bowiem nie odczytać tych słów w kontekście trwającej od jakiegoś czasu debaty lustracyjnej, która dotyka coraz częściej także duchownych. I z tego punktu widzenia wezwania do „ostrożności” w kwestii rozpatrywania trudnej przeszłości, czy nawet sugestie, że godzenie w Kościół to w istocie godzenia w fundamenty życia narodowego mogą rodzić obawy, że Jarosław Kaczyński postanowił, wbrew zresztą własnym deklaracjom, opowiedzieć się przeciwko lustracji także w ramach tej wspólnoty.

  Opinia Terlikowskiego doskonale gra z projektem ustawy lustracyjnej.  Wrócę do tego po dzisiejszym, wieczornym głosowaniu w Sejmie, nad projektem ustawy.

Azrael

[źródło:EAI]

Expose przegranych

Miałem napisać komentarz do expose Jarosława Kaczyńskiego….

Spokojnie wysłuchałem, potem spokojnie przeczytałem komentarze, i stwierdziłem, że…

Ble, ble, ble…

Naprawdę trudno się doszukać w tym – nie proszę, tego nie można nazwać przemówieniem – wystąpieniu przed kamerami – czegoś, co można by nazwać przełomem, nowym kierunkiem….

I najgorsze z tego wszystkiego jest, że zarówno wystąpienia tzw. „przydatków” koalicyjnych, jak i opozycji… to były wystąpienia PRZEGRANYCH – ci co przegrali przy wyborach parlamentarnych – ( SLD, PO, PSL ) i ci co przegrają w przyszłości ( PiS, SO, LPR ).

Sejm przegranych polityków, bez idei i pomysłu – sejm przegranych nadziei i bez przełomu…

CZEGO ZABRAKŁO W EXPOSÉ ( Za „Gazetą Prawną” ) 

Prywatyzacja – premier pominął ten temat. Nawiązał jedynie do zmian w spółkach Skarbu Państwa i konieczności lepszego wykorzystania majątku państwowego.  

Przedsiębiorczość – nie było nic o tym, jak ją pobudzić. Zabrakło zapowiedzi przyspieszenia prac nad ustawą o przedsiębiorczości. 

Inwestycje zagraniczne – brak wyraźnej deklaracji wsparcia inwestycji.

Nowelizacja przepisów hamujących rozwój infrastruktury. 

Wzrost gospodarczy – nic na ten temat. Brak zapowiedzi, jak rząd chce go wspierać. 

Podatki – premier nie określił ani modelu systemu podatkowego, ani harmonogramu upraszczania podatków. 

Bezrobocie – nie było odniesienia do wielkości bezrobocia i sposobu jego zmniejszenia. Premier nie odniósł się też do problemu emigracji młodych Polaków. 

Reforma emerytalna – nie wiadomo, kiedy rząd zamierza ją dokończyć.

 Od siebie dodam – nic na temat polityki zagranicznej, nic na temat Unii Europejskiej…

Wiemy co, nie wiemy jak… i opozycja i władza…

Azrael

Przemysław Edgar Gosiewski – portret gwiazdy

  Przeglądając doniesienia agencyjne, strony internetowe oraz prasę z ostatniego tygodnia, tak ważnego dla PiS i rządu, stwierdziłem ze zdumieniem, że nazwisko Przemysława Edgara Gosiewskiego występuje w nich równie często lub nawet intensywniej – niż nazwiska Marcinkiewicz i Kaczyński !

Przypadek, czy prawidłowość ?

Czas się temu przyjrzeć – co stanowi o fenomenie i popularności tego polityka.

Przemysław Edgar Gosiewski ( PEG :-)  ) został przez Jarosława Kaczyńskiego, w ramach rekonstrukcji rządu, dokooptowany, na eksponowane stanowisko – Sekretarza Stanu – Szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów w Kancelarii Premiera. I analizując dotychczasową drogę polityczną PEG, trzeba się zastanowić – czy to stanowisko administracyjne, czy polityczne, czy będzie w hierarchii rządowej stał ZA premierem o wicepremierami Dornem, Lepperem  i Giertychem – czy PRZED wicepremierami.

Przyjrzyjmy się Panu Przemysławowi…

WPROST

Za Wikipedią – najważniejsze informacje;

 

 

Przemysław Edgar Gosiewski, (ur. 12 maja 1964 w Słupsku), polski polityk, poseł Prawa i Sprawiedliwości od 2001, minister – członek Rady Ministrów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego od 14 lipca 2006 roku.

Urodził się w Słupsku, ale swoje młodzieńcze lata spędził w Darłowie, ojciec był nauczycielem historii i członkiem PZPR, matka pediatrą.

W latach 1983-1989 studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. W 1989 uzyskał absolutorium, tytuł magistra otrzymał w 1997.W czasie studiów rozpoczął działalność opozycyjną, w 1984 związał się z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów Uniwersytetu Gdańskiego, brał udział w strajku studenckim w 1988. Od 1985 roku był szefem gdańskiego NZS. Na studiach po raz pierwszy zetknął się z Lechem Kaczyńskim (który wykładał tam prawo pracy), zaś w 1989 rozpoczął współpracę z jego bratem Jarosławem.

 1989 został zatrudniony przez Lecha Kaczyńskiego, pełniącego funkcję wiceprzewodniczącego NSZZ „Solidarność” na stanowisku kierownika biura ds. kontaktów z regionami Komisji Krajowej „Solidarności”, które zajmował do 1991. Brał udział w organizowaniu pierwszego zjazdu „Solidarności” po jej ponownej legalizacji w 1989.

Wspólnie z braćmi Kaczyńskimi brał udział w zakładaniu Porozumienia Centrum. W latach 1991-1999 był sekretarzem Zarządu Głównego Porozumienia Centrum, zaś w latach 1992-1993 kierownikiem Biura Poselskiego posła PC Adama Glapińskiego.

W latach dziewięćdziesiątych zaangażował się w działalność Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. W latach 1993-1995 był specjalistą w biurze pełnomocnika Zarządu Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych.

W wyborach prezydenckich w 1995 był pełnomocnikiem sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego (który ostatecznie wycofał się z wyborów). W tym samym roku rozpoczął pracę w spółce Srebrna (której kierownikiem był Jarosław Kaczyński, a współpracownikami Adam Lipiński czy Wojciech Jasiński), wydającej czasopismo Nowe Państwo (Gosiewski pracował także w redakcji). W latach 1998-2001 zasiadał w Sejmiku Województwa Mazowieckiego. W latach 2000-2001 był doradcą Lecha Kaczyńskiego, pełniącego wówczas funkcję ministra sprawiedliwości.

Od 2001 jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Organizował struktury tego ugrupowania w województwie świętokrzyskim. Funkcję posła w Sejmie IV kadencji (2001-2005) sprawował po raz pierwszy. Zasiadał wówczas w komisji obrony narodowej, komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. W wyborach parlamentarnych w 2005 ponownie uzyskał mandat poselski w okręgu kieleckim. Od 3 listopada 2005 do 12 lipca 2006 przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS. Zasiada w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Jak więc widzimy, cała dorosła kariera PEG związana jest z braćmi Kaczyńskimi – najpierw Lechem, później Jarosławem.

Niektórzy twierdzą, że kariera nowego ministra jest ściśle podporządkowana i uzależniona od kariery, mentora, Jarosława Kaczyńskiego.

Czyżby ?

Czy nie jest może tak, że jest to uzależnienie obopólne… ?

LEPSZY PROFIL

Zarówno współpracownicy Edgara Gosiewskiego, jak i dziennikarze, a nawet oponenci i przeciwnicy polityczni przyznają jedno – jest to jeden z najbardziej pracowitych polityków obecnego sejmu.

Piastowana do tej chwili funkcja szefa klubu Prawa i Sprawiedliwości ,jest niewdzięczna i pracochłonna. Dochodzą do tego również rozliczne obowiązki partyjne. I to co Gosiewski wprost kocha – występy, występy w telewizji, radio, konferencje, breaffingi, czy przelotne rozmowy na korytarzach…

Jak w nich wypada – DOSKONALE ! Tak, jest !

Jego lapsusy, pomyłki  i kreatywne słowotwórstwo zjednało mu wśród dziennikarzy gorących zwolenników.  A już do legendy na pewno przejdą peregrynacje pana posła po rozgłośniach radiowych w ostatnim dniu urzędowania jako szefa klubu !

Jego skuteczność, jako posła, jest doskonała, sukcesem zakończył dwa przedsięwzięcia, czyli otwarcie zawodów prawniczych i lobbing na rzecz SKOK-ów. I to jako poseł opozycyjny poprzedniej kadencji. Pobił w tym tak wytrawnych polityków – prawników jak Ryszard Kalisz, czy Kotlinowski.

W sejmie obecnej kadencji, oprócz mrówczej pracy w klubie, bardzo zaznaczył swoje piętno w trakcie negocjacji koalicyjnych z SO i LPR. Nie wiadomo tylko do końca – czy przysłuży się tym dobrze swojej partii, Jarosławowi Kaczyńskiemu – czy nie…

GORSZY PROFIL

Są też ciemniejsze strony PEG.

Znany jest z apodyktyczności, sobiepaństwa i oschłości wobec kolegów partyjnych, nawet tych na stołkach ministerialnych. I z tego, że w sposób bezwzględny wykorzystuje swoja pozycję do załatwiania sobie poparcia w regionie z którego pochodzi – Świętokrzyskie.

Koronnym tego przykładem jest stacja kolejowa we Włoszczowej, 10-tysięcznym miasteczku, gdzie mają się zatrzymywać expressy relacji Warszawa – Katowice. Inną sprawą są interwencje Gosiewskiego w prokuraturze we Włoszczowej   w sprawie dochodzenia przeciwko burmistrzowi Włoszczowej.

Jak napisałem na wstępie – Gosiewski zajął bardzo eksponowane miejsce w Radzie Ministrów.

Należy, że nie KRPM ( Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ) jako ciało administracyjne, będzie miało znaczenie kluczowe dla pracy rządu, ale właśnie ciało kierowane przez nowego ministra.

Przez jego ręce będą przechodziły wszelkie dokumenty prawne, projekty ustaw i rozporządzeń RM, ekspertyzy i opnie.

Należy sądzić, że Gosiewski stworzy bardzo znacząc ośrodek decyzyjny i będzie również barierą dla wicepremierów Leppera i Giertycha w kontaktach z Jarosławem Kaczyńskim.

I zapewne będzie miała również kolosalny wpływ na sprawy natury personalnej, zarówno na szczeblu centralnym, jak i w terenie. Będą się tu tworzyły znaczne napięcia na linii z Ludwikiem Dornem

Czy Przemysław Edgar Gosiewski osiągnął kres kariery ?

Wydaje mi się, że tak… Ponieważ cała jego dotychczasowa droga związana była z szefem PiS.

A bez niego i bez partii, nie ma alternatywy. Ale również, od niego w znaczny stopniu zależy poprawa notowań nowegp premiera.

Gosiewski to teraz najbardziej „szara” eminencja w Polsce – tylko mediom żal…

I na koniec jeszcze o imieniu Edgar – tak wyśmiewanym;

Wywodzi się ono, z angielskiego oczywiście, od słów ead (majątek; szczęście) i gard (obrońca, stróż).

Czyli OBROŃCA MAJĄTKU i INTERESU  Prawa i Sprawiedliwości….

I nie jest to dobra informacja dla demokracji i Polski…

Azrael

PiS i prawo

14 lipca 2006, godzina 12.00, zaprzysiężenie w Pałacu Prymasowskim nowego rządu.

Obecne wszystkie najważniejsze osoby w państwie, oprócz tych, które są w Sejmie i oczywiście – oprócz opozycji parlamentarnej.

Wszystkie ?

Nie, nie wszystkie… daje się zauważyć, nie tylko z powodu charakterystycznej fryzury, brak Prezesa Trybunału Konstytucyjnego – prof. Marka Safjana.

Trybunał dał się kilka razy poznać i zaleźć za skórę… szczególnie dał po nosie w sprawie znajomej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, szefowej KRRiT – Pani Kruk… Szef TK, Marek Safjan, kilkakrotnie

( zresztą nie tylko on ) wypowiadał w słowach jednoznacznych i bez ogródek na temat norm przestrzegania prawa, szczególnie przez organy administracji państwa. W tym na temat komisji bankowej.

A i decyzje Trybunału Konstytucyjnego od co najmniej pół roku, decyzje prawomocne i nie podlegające apelacji – są, delikatnie mówiąc – kontestowane przez rząd i inne ograny państwa.

I Prezydent i obecny Premier, dali już odczuć Markowi Safjanowi swoje nie zadowolenie, demonstracyjnie lekceważąc jubileusz 20-lecia powołania pierwszej, obok rzecznika prawa obywatelskich, instytucji demokratycznej po roku ’45. Wysłali swoich przedstawicieli, pomimo obecności w Warszawie, przedstawicieli drugiego sortu.

W ostatnich dniach w Sejmie został złożony projekt nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Nowelizacja zawiera tylko jeden element : zmiana trybu wyboru Prezesa i wiceprezesów TK. Według polityków PiS, obecny tryb wyboru eliminuje Prezydenta z procedury wyboru . Ma on prawo do dokonania wyboru, tylko z pośród przedstawionym mu kandydatów przez konwent Sędziów TK.

Projekt zakłada, że to Prezydent RP wyznaczy dzień w którym Zgromadzenie Ogólne TK wybierze kandydatów. Ma to się odbyć jednak JUŻ po zakończenie kadencji poprzedników, a nie tak jak dotychczas – trzy miesiące przed upływem kadencji ( listopad 2006 r. ).

I tu cały problem – ponieważ procedura wyboru już się rozpoczęła.

Zgromadzenie sędziów TK 28 czerwca 2006 roku dokonało wyboru kandydatów na prezesa i wiceprezesa. I tak kandydatami na prezesa TK są sędziowie: Jerzy Stępień i Marek Mazurkiewicz. Wiceprezesem może zostać sędzia Janusz Niemcewicz lub sędzia Marian Grzybowski.

Konstytucjonaliści twierdzą, że nawet gdyby projekt ustawy został przegłosowany – nie ma on zastosowania wobec już biegnącego trybu wyboru nowych prezesów Trybunału Konstytucyjnego.

Gdyby projekt ustawy złożony do laski marszałkowskiej przez rządzącą partię przeszedł tryb legislacyjny, uchwalona ustawa nie powinna mieć zastosowania do procedury wyboru prezesa i wiceprezesa, która właśnie trwa. Ale PiS chce odłożyć termin wyboru nowych prezesów ( upływający 5 sierpnia ), dlatego, aby dać szansę wyboru z pośród nowych, 6 z 15, kandydatów, wybranych do nowej kadencji, która kończy się na jesieni.

Głosowanie nad projektem ustawy – już w przyszłym tygodniu.

Ale to nie koniec projektów ustaw, budujących „nowy ład” prawny IV RP.

W Sejmie jest złożony prezydencki projekt noweli ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

KRS jest organem konstytucyjnym, powołanym do ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Prezydent w swoim projekcie chce między innymi wykluczyć z KRS prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych. Na dzień dzisiejszy jest ich 11 na 15 wszystkich członków . Zostali delegowani do KRS przez zgromadzenia sędziów – jako osoby zaufania sędziowskiego – i autorytety.

Sędziowie stracą wpływ na działalność KRS – i zostanie osłabiony samorząd sędziowski. Nie trudno się domyśleć, że takie ciało, złożone z ludzi o mniejszym doświadczeniu i wpływach, będzie bardziej podatne na wpływy sejmu, rządu i Prezydenta.

I ostatni projekt, złożony przez ministra Zbigniewa Ziobro.

Jest to nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych. Zawiera rozwiązania wzmacniające pozycję ministra sprawiedliwości wobec sądów, mi in. minister może komuś powierzyć pełnienie obowiązków prezesa sądu bezterminowo, odkładając ostateczne jego mianowanie.

Jeżeli dodamy do tego znane już dokładnie opóźnienia w mianowaniu sędziów przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – widać, że w tym ostatnim projekcie chodzi o nic innego, jak o budowanie „wiernych” politycznie kadr.

Te trzy omówione projekty, plus „ciężka atmosfera” wokół wymiaru sprawiedliwości, świadczą o toczącej się walce pomiędzy polityką a… prawem, prowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jest to wyraźna, nie skrywana próba podporządkowania prawa władzy wykonawczej, prezydentowi i rządowi.

Te działania doskonale się wpisują w filozofie państwa według PiS – przewaga dogmatycznej polityki na prawem !

Jeżeli wszystkie te projekty zostaną przegłosowane…

…konstytucję będzie można położyć stroną tytułową… pod biurkiem marszałka Jurka… I powstanie Komisja Prawdy i Sprawiedliwości pod auspicjami PiS. I to dopiero będzie polityczne narzędzie !

I jeszcze jedno… w nie tak dawnych czasach, na zajęciach z socjalizmu, przekonywano o wyższości państwa socjalistycznego nad kapitalistycznym, między innymi z powodu tego, że władza ludowa jest INTEGRALNA, w odróżnieniu od „sztucznego i niesłusznego” trójpodziału władzy w kapitalizmie…

Azrael

[ na podstawie Gazety Prawnej i materiałów własnych ]

Rząd naszych marzeń !

Dziś zaprzysiężenie nowego rządu… rządu pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński, tytułowany Prezesem, a w niektórych kręgach – Nadprezydentem – zajmie dziś stanowisko dla niego przeznaczone i w praktyce współczesnej demokracji – miejsce, które powinien zając w listopadzie 2006 roku.

Kazimierz Marcinkiewicz – pełniący dotąd funkcje szefa rządu był premierem tymczasowym. Sam wprawdzie twierdził, że jest ponad czasowy ( dzień przed „rezygnacją” twierdził że za rok też będzie dementował swoje odejście… ) ale rzeczywistość, czyli Jarosław Kaczyński zniweczył jego marzenia.

Jak będzie wyglądał ten rząd ? Zobaczymy, choć sądząc po doniesieniach prasowych – jego formowanie nie zakończy się w dniu zaprzysiężenia…

A jak powinien wyglądać rząd marzeń ?

Spróbujmy go ułożyć, bezstronnie, nie patrząc opcje polityczne, nie kierując się poprawnością i uprzedzeniami.

Czyli rząd marzeń i RZĄD NA JAKI NAS STAĆ !

Jarosław Kaczyński – Premier

Człowiek – budowa, budował PC, potem AWS – wiadomo z jakim skutkiem.

Andrzej Lepper – Wicepremier – plus koniecznie nadzór na resortem prawa… praktyk prawa i sądownictwa – duże znaczenie ma spojrzenie na sądownictwo z tej drugiej strony…

Roman Giertych – Wicepremier – plus minister oświaty – sprawdza się doskonale, szczególnie jeżeli chodzi o wymyślanie nowych przedmiotów i niezależność światopoglądową.

Ludwik Dorn – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – i dodatkowo Ministerstwo Obrony – za słynne wsadzanie wszystkicj w kamasze…

Stanisław Michalkiewicz – Minister Spraw Zagranicznych, ewentualnie – ambasador w Izraelu… otwartość, szczerość o takie „humanistyczne” podejście do zagadnień międzynarodowych.

Ryszard Bender – Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego – światłość i doskonały warsztat naukowy.

Konkurentem może być Jerzy Robert Nowak

o. Tadeusz Rydzyk – Minister Skarbu – nikt tak jak on nie potrafi zadbać o majątek…

Ewentualnie – Ministerstwo ds. Mediów.

Gabriel Janowski – Ministerstwo Zdrowia – będzie kontynuował linię ministra Balickiego ( psychiatria ) – i podobnie jak w przypadku Wicepremiera Leppera – gwarantuje świeże spojrzenie na zagadnienia zdrowia – z drugiej strony

Janusz Korwin Mikke – Ministerstwo Finasów – w roli likwidatora, oczywiście….

Renata Beger – Ministerstwo Sprawiedliwości – rekomendacja zbędna… choć może również objąć stanowisko Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej !

Jacek Kurski – Ministerstwo Kultury – kultura nie jest mu obca. Radykalny, ale stanowczy i prostolinijny. Dla potwierdzenia swoich racji potrafi nawet zdjąć spodnie…

Wojciech Łyżwiński – Ministerstwo Transportu – innowacyjny, kreatywny… potrafił w poprzedniej kadencji sejmu wyjeździć benzynę  za 300.000 zł z sejmowych dotacji – nie mając samochodu…

Jego kontrkandydatem może być Jerzy Wójcik, który twórczo pokazał możliwości użycia samochodu jako pojazdu szynowego !

Paweł Janas – Ministerstwo Sportu – też bez komentarza…

Danuta Hojarska – Pełnomocnik Rządu ds. funduszy unijnych – doskonale potrafi zdobyć… a potem ukryć… i fundusze i środki za nie nabyte…

Wojciech Wierzejski – Pełnomocnik ds. kontaktów z organizacjami pozarządowymi – śledzi ich działalność od dawna.

Hanna Wujkowska – Pełnomocnik ds. rodziny – a właściwie planowania życia w rodzinie….

Marian Krzaklewski – Minister Pracy i Polityki Społecznej – nikt tak jak on nie dogaduje się ze związkami zawodowymi…

Krzysztof Wyszkowski – służby specjalne – wydaje się, że pan Maciarewicz jest zbyt mało radykalny…

I już ostatni na mojej liście…

Andrzej Urbański – pełnomocnik rządu ds. kontaktu z kościołami…

  

Ten rząd naszych marzeń i naszych potrzeb

Prosimy naszych czytelników o inne kandydatury !

Azrael

 

P.S.

Dzięki za inspirację dla Tomka Łysakowskiego i internautów

Family Business

Najpierw rodzina….

Jedną z przyczyn takiego a nie innego rozwoju zdarzeń było to, że Lech Kaczyński prosił  Jarosława, aby ten objął stanowisko premiera. – To sytuacja naturalna, że szef partii rządzącej zostaje premierem – przekonywał w sobotę prezes Prawa i Sprawiedliwości. Tylko dlaczego zajęło mu to 9. miesięcy ?

Czy jedna z przesłanek takiej decyzji nie była zawierucha wokół brata Lecha, do końca nie wiadomo przez kogo i dla czego inspirowana. Humory, nastroje i … rozstroje, będą decydowały o tym co się dzieje w państwie. Nikt już nie będzie nam dyktował, co jest najlepsze dla Polski, gdzie i po co wyjechać, jak rządzić ! Decyzje będą zapadały szybko, jednoznacznie i niezawiśle – na niedzielnych obiadach…

Gdyby jeszcze można było wydawać dekrety… ale to przyjdzie… Już są zapowiedzi przyspieszenia dyskusji na temat konstytucji…

Po drugie –PARTIA

Myślisz partia – a w domyśle… tak, tak, proszę Społeczeństwa ! Wracamy do sprawdzonych wzorów !

Kaczyński zbudował partię wodzowską. Panuje w niej „centralizm demokratyczny” – Jarosław podejmuje decyzje – partia demokratycznie je wykonuje. Prawda, jakie proste i jasne ?

Ale państwem nie da się w ten sposób rządzić. Jarosław Kaczyński, podobnie jak brat  otacza się ludźmi miernymi, których będzie ciągnął za sobą, Gosiewski chciał zostać nawet wicepremierem !

Jest człowiekiem nieufnym, w związku z tym nie będzie polegał na ludziach niezależnych, nie potakujących.

I nigdy nie pełnił funkcji państwowych, administracyjnych. W związku z tym należy się spodziewać, że karuzela zmian, i to nie tylko na szczeblu centralnym, zostanie rozkręcona… Miernym, nie douczony, ale z PiS, ewentualnie ochłapy, równie dużym fachowcom z Samoobrony i LPR.

Po trzecie – państwo.

Państwo jako struktura administracyjna, i jako gospodarka.

Ruchy w dziedzinie prawa i administracji obserwujemy od dawna – nastąpi ich eskalacja i nie spotykana na przestrzeni ostatnich 17 lat realizacja programu TKM !  

W każdej dziedzinie – szkolnictwo – opcja narodowa, prawo – opcja uległości i spolegliwości ( wystarczy posłuchać i poczytać co się dzieje w prokuraturach rejonowych i okręgowych na południu kraju – bastionie Ziobry ), spółki skarbu państwa – drenaż pieniędzy…

Kaczyński będzie  chciał zarządzać krajem tak, jak zarządza się PiS. Jednoosobowo, twardą ręką. Nazywa to się syndromem Boga… ale tak się nie da…

Do tej pory siłą rządów PiS i Marcinkiewicza była gospodarka – tylko z tego powodu, że w niej nie grzebali…

Ale może okazać się, że kwity, jakie wystawi Andrzej Lepper i Roman Giertych za zmianę rządu będą takie, że budżet ( którego projektu nawet nie ma ) – pęknie jak balon – nie będzie kotwicy, tylko gruba belka żądań populistycznych, które pociągną ekonomię do dna… bo tak się zawsze kończy szastanie pieniędzmi publicznymi.

Jeszcze jednego możemy być pewni – wizerunek Polski w Europie na pewno nie zyska, polityka zagraniczna kreowana przez tandem Lech Kaczyński – Fotyga sprowadzi nas na obrzeża polityki.

Polska ma otwarte kilkanaście co najmniej konfliktów z Unią Europejską – i nie widać, aby one skończyły się szybko i z sukcesem – chyba że z takim jak w przypadku UniCredito – taki sukces, że porozumienie jest schowane głęboko pod dywan !

Izolacja Polski staje się powoli faktem !

Czy jest coś optymistycznego ?

Tak… zobaczymy jak będzie wyglądała dyskusja w sejmie po expose nowego premiera…

Bo może się okazać, że Andrzej Lepper przestanie być „przydatkiem” koalicji, języczkiem u wagi… może stać się głównym rozgrywającym…

A tego nawet wyborcy PiS nie zdzierżą…

 

Azrael

  

Proste pytanie

Na ile upokorzające odwołanie Kazimierza Marcinkiewicza i rzucenie mu ochłapu ma wspólnego z tą informacją z przed kilku dni.

________________________________________________

 Za Interią

Warszawski agent ubezpieczeniowy zarzuca premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi, że przyjął za fikcyjne doradztwo 200 tys. zł.

Jak pisze „Trybuna”, Ryszard Murat twierdzi, że pieniądze miał przekazać Zbigniew Pusz, były senator oraz wojewoda gorzowski, bliski znajomy premiera jeszcze z czasów Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Kasa miała pochodzić od Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego, które – według Murata – związane jest z Janem Monkiewiczem, byłym prezesem PZU, dziś szefem Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.

________________________________________________

 Co zobaczył wczoraj wieczorem Kazimierz w siedzibie partii ?!

Pytanie do Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro.

Dlaczego ta informacja została natychmiast wyciszona… ?

Czy to nie jest w stylu uprawiania polityki przez J.K. ?

Azrael

Rekonstrukcja gabinetu…

Gabinet premiera Marcinkiewicza według Jarosława K. wymagał rekonstrukcji..

Na pewno ?

Azrael

Zły premier Marcinkiewicz

 

Zmiana na stanowisku premiera rządu nastąpiła nagle, ale co z pierwszego punktu widzenia wydawałoby się dziwne i nie racjonalne – nie niespodziewanie. 

Ponieważ, każdy kto śledzi zasady polityki Jarosława Kaczyńskiego, wiedział, że wcześniej czy później taka zmiana nastąpi – spodziewano sięjej jednak później, po kampanii i wyborach samorządowych – tym naturalnym dla Kaczyńskiego polu aktywności.

Marcinkiewicz, moim zdaniem, sam sprowokował swoje odejście – jego zachowanie w ciągu kilku ostatnich tygodni wskazuje, że przestał się interesować administracją rządu – zaczął się bawić w politykę, trochę tak patrząc z lekką ironią w oczy Kaczyńskiego. Świadczy o tym według mnie sposób rozwiązania sprawy Gilowskiej i powołanie Wojciechowskiego na ministra finansów. 

Jak  może być ocena premierowania Marcinkiewicza ?

Trudno jest ocenić coś, co nie zostało zwieńczone choćby najmniejszym sukcesem, jakimś spektakularnym osiągnięciem, mającym odbicie w strukturze Państwa, zmianie prawa, znaczącym sukcesie, dokumencie, na przykład w postaci projektu budżetu.

Były słowa, słowa, telewizja, radio, podróże, studniówki, „dobre wieści”, występy na tle telebimów, jednym słowem – PR w najlepszym ( jak na Polskę oczywiście… ) stylu.

A sukcesy ?

 ZERO, PROSZĘ PAŃSTWA ! 

Ktoś mógłby napisać, że budżet Unii i słynne „jes, jes, jes !”. Nic podobnego ! To sukces Mellera i Kułakowskiego, to oni pilotowali Marcinkiewicza i on tylko MEDIALNIE pilotował sprawę. 

Czytam gazety ekonomiczne stale, z racji zamiłowania i zawodu… śledzę także doniesienia z Sejmu i analizy… Nie będę tutaj przytaczał żadnych wskaźników, liczb, analiz – bo to nie jest to miejsce…

 Przytoczę tylko kilka informacji z ostatniego tygodnia… jako memento mori ..,

 _____________________ 

Pozorny dialog

  Przedsiębiorcom trudno będzie dogadać się z rządem, bo ten pojmuje politykę gospodarczą w archaiczny sposób. Trudno o inną ocenę: dążenie do rozciągnięcia państwowej kontroli na jak największą część gospodarki jest bowiem sprzeczne z zasadami wolnego rynku. W realizacji takiego scenariusza prywatny przedsiębiorca staje się konkurentem, a nie partnerem. Wrogiem, a nie sojusznikiem. Więc rząd markuje dialog, którego w swojej wizji państwa nie potrzebuje. Konsekwencje tych działań poniosą nie tylko właściciele firm. Straci cała gospodarka. W rezultacie także rządzący, którzy tak długo będą przypisywać sobie jej dzisiejszą dobrą kondycję, aż wszystkiego nie zepsują. …. może dalej….  

Oszukani rolnicy

 …. Resort rolnictwa pod rządami Andrzeja Leppera przygotował projekt rozporządzenia, które skutecznie zablokuje przyjmowanie nowych wniosków o renty strukturalne. Od 2007 roku zostaną zaostrzone zasady ich przyznawania. Jeśli faktycznie wejdą w życie, mniej osób będzie mogło się o nie ubiegać, otrzymując w zamian mniejsze pieniądze. Taka zmiana przyniesie konkretne oszczędności dla budżetu państwa, nie spowoduje jednak rozwoju kilkuarowych gospodarstw…   

Wzrost hamuje reformy

 Gospodarka rozwija się w tempie 5 procent rocznie i powinniśmy być właściwie zadowoleni. Dlaczego jednak się cieszyć, skoro wyniki i prognozy mogłyby być jeszcze lepsze? Przekonują o tym ekonomiści podpowiadając recepty. Rząd powinien przyspieszyć reformy gospodarcze, by więcej pieniędzy można było przeznaczać na rozwój. Powinien znosić bariery hamujące rozwój biznesu. Powinien też tworzyć lepsze warunki dla szybszej absorpcji pieniędzy unijnych. Rząd oczywiście doskonale zna te recepty, ale nie spieszy się z ich aplikacją. Paradoksalna sprawa, ale gdyby gospodarka zwolniła – tu odpukujemy – politycy i administracja szybciej zabraliby się do reform. A tak można bezkarnie zadowalać się 5-procentowym wzrostem rocznie. 

PiS proponuje uproszczenie systemu podatkowego poprzez zmniejszenie stawek podatkowych do dwóch: 18- i 32-procentowej. 

To była jedna ze sztandarowych obietnic pana prezesa. Minister finansów pana prezesa, pani Zyta, ogłosiła właśnie utrzymanie dotychczasowych stawek i ewentualne powrócenie do obietnic pana prezesa w 2009 r., czyli żeby robić dziurę budżetową innej już formacji rządzącej.

Według obliczeń ekonomistów zmiany podatkowe pani Zyty polegające na odmrożeniu i waloryzacji kwoty wolnej od podatku dla większości podatników oznaczają oszczędności rzędu od 1 zł do 4 zł miesięcznie. Jedno piwo.  

Priorytetem PiS będzie szybki rozwój około 5 tysięcy kilometrów dróg ekspresowych o europejskim standardzie. Jeszcze nie wybudowano ani jednego kilometra z zapowiadanych. Ale to dobrze. Bo kto będzie po nich jeździł? Od 2007 r. wzrośnie o 25 gr na litrze akcyza na benzynę.  

Całkowite nakłady na badania w Polsce, według ostatnich danych Eurostat, wynosiły tylko 0,59 proc. PKB. Niezbędne jest zwiększenie wydatków na te cele. Wydatki na badania i rozwój zamrożone zostały na tym samym poziomie. Pracownikom naukowym odebrano za to przywileje podatkowe.

W obronie naukowców stanął pan prezydent.  

Ma być lepiej, będzie drożej

 Nie ma szans, by Polska była tanim państwem. Społeczeństwo domaga się od władzy pełnej i bezpłatnej opieki zdrowotnej, edukacji i bezpieczeństwa. Chce też, by państwowi urzędnicy decydowali o wydawaniu różnych zezwoleń i zarządzali publicznym majątkiem. Tego wszystkiego nie da się pogodzić z ideą taniego państwa. Wręcz przeciwnie. Jeżeli chcemy, by tak zbudowany aparat państwowy był skuteczny, to powinniśmy być przygotowani na wzrost wydatków.

  …. I NA KONIEC…. 

Kres mitu taniego państwa

  Program PiS „Tanie i sprawne państwo” miał przynieść pięć miliardów złotych oszczędności. Dziś w rządowym raporcie mówi się tylko o sprawnym państwie    

- W programie przedwyborczym nasze apetyty były bardzo duże – przyznaje poseł PiS Artur Zawisza. – Gdy zaczęliśmy rządzić, okazało się, że plany trzeba zweryfikować. Dodaje, że szanse przeprowadzenia choćby części zapowiadanych zmian miał ocenić specjalny zespół, którym kierował minister Mariusz Błaszczak z Kancelarii Premiera. Zakończył on prace pod koniec czerwca. Raport z ich przebiegu powinien być znany na początku lipca, ale jego pisanie się przedłuża.  

Dokument jest jeszcze tajemnicą, „Rz” udało się jednak dowiedzieć, co w nim jest. Przede wszystkim nie uda się zlikwidować wszystkich agencji i funduszy, o których była mowa wcześniej. Plany w tym zakresie mogą zostać zrealizowane w połowie. Także zwolnienia urzędników i ograniczenia wyjazdów samochodów służbowych nie przyniosą takich oszczędności, jakie planowano. Zamiast 570 mln zł mogą dać niespełna połowę tej sumy. – Przygotowaliśmy analizy, kto potrzebuje służbowego auta i komórki, a kto nie – wyjaśnił jeden z członków zespołu.

 -Tylko najmniej ważne stanowiska zostaną zlikwidowane. Nie można bowiem ciąć na ślepo, bo to może doprowadzić do paraliżu aparatu władzy.  Państwo ma być sprawne, jak coraz częściej podkreślają politycy PiS, a to z oszczędnościami ma niewiele wspólnego. Tym bardziej że po zawiązaniu koalicji trzeba było stworzyć nowe resorty i ministerialne stanowiska. To nie tylko opóźniło realizację programu, ale znacznie zwiększyło koszty funkcjonowania administracji. Tym samym postawiło całe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Już w marcu premier mówił tylko o miliardzie złotych oszczędności. Teraz autorzy analiz sporządzonych na zlecenie rządu twierdzą, że może to być zaledwie kilkaset milionów.  

PiS nie chce jednak przyznać, że wycofało się z programu. Jako dowód podaje wprowadzenie billingów telefonicznych w Ministerstwie Rolnictwa oraz w resorcie środowiska blokadę łączenia rozmów z telefonów stacjonarnych na komórki. Poza tym ministrowie i podsekretarze stanu nie mogą już wypoczywaćpółdarmo w rządowych ośrodkach. Obowiązują ich ceny rynkowe. Oszczędności próbuje szukać też minister finansów, który zalecił samorządowcom, aby kupowali mniej ciastek i kawy oraz zmniejszyli o 10 procent pensje urzędników. Szczególnie ten ostatni nakaz oburzył i tak kiepsko wynagradzanych pracowników budżetówki. Leśnicy np. zapowiedzieli, że nie wpuszczą turystów do parków narodowych.     

…. i tak dalej, i tak dalej….

To w kraju, ale może za granica jest lepiej ?!   

RAPORT GAZETY PRAWNEJ OPÓŹNIAMY SIĘ Z DOSTOSOWYWANIEM USTAW DO PRAWA UNII EUROPEJSKIEJ 

Coraz więcej sporów rządu z Brukselą  

• Polsce grożą kary finansowe za każdy dzień zwłoki w niewdrożeniu prawa UE

• Komisja domaga się zmiany zasad opłat rejestracyjnych samochodów używanych

• W najbliższych miesiącach mogą być wszczęte kolejne postępowania    

Komisja ostrzega Warszawę 

Przed dwoma dniami Komisja podjęła decyzję o przesłaniu Polsce i Finlandii formalnego żądania zmiany obowiązujących w tych państwach zasad opodatkowania rejestracji samochodów. W Polsce sposób naliczania podatku rejestracyjnego prowadzi do wyższego opodatkowania używanych samochodów sprowadzonych z innych państw członkowskich. Przepisy te nie są zgodne z art. 90 Traktatu WE, który stanowi, że żadne państwo członkowskie nie nakłada bezpośrednio lub pośrednio na produkty innych państw członkowskich podatków wewnętrznych jakiegokolwiek rodzaju wyższych od tych, które nakłada bezpośrednio lub pośrednio na podobne produkty krajowe.

  71 postępowań wytoczyła już przeciwko Polsce Komisja Europejska Polska ma dwa miesiące na odpowiedź – jeśli Komisja Europejska uzna ją za niewystarczającą, skieruje sprawę do unijnego Trybunału w Luksemburgu. Decyzja o wysłaniu listu, która zapadła kilka dni temu, stanowi drugi etap postępowania w tej sprawie – pierwsze ostrzeżenie otrzymaliśmy jeszcze w lipcu 2005 roku. Postępowanie zostało wtedy wszczęte na wskutek wielu skarg na polskie ustawodawstwo, które wprowadza surowsze warunki w przypadku rejestracji używanych samochodów sprowadzonych z zagranicy niż w przypadku samochodów ponownie rejestrowanych w kraju.    Groźba nie po raz pierwszy Wszczęcia procedur wyjaśniających możemy spodziewać się m.in. w przypadku prawa farmaceutycznego, transportu czy weterynarii. Ciągle nierozwiązanym problemem pozostaje również Europejski Nakaz Aresztowania, którego Polsce nie udało się ostatecznie wdrożyć.  Nie wiadomo jeszcze, jak zakończy się postępowanie przeciwko Polsce w sprawie Unicredit. 19 lipca 2006 roku na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami Komisja ma podjąć decyzję, czy kontynuować postępowanie przeciwko Polsce wszczęte w związku z blokowaniem fuzji banku Pekao i Banku BPH.

 …. A może być tak…. 

Gabinet federalny uchwalił preliminarz budżetowy na rok 2007 

    Gabinet federalny uchwalił w Berlinie projekt ustawy budżetowej na rok 2007. Przewiduje on wydatki w wysokości ponad 267 miliardów euro. Nowe zadłużenie Federacji ma wynosić 22 miliardy euro, na inwestycje przewidziana jest suma w wysokości 23 i pół miliarda euro. Tym samym po raz pierwszy od pięciu lat budżet państwowy RFN będzie odpowiadał zaleceniu Ustawy Zasadniczej, zgodnie z którym wysokość nowego zadłużenia nie może przekraczać sumy inwestycji państwowych. Oznacza to również, że Niemcy dotrzymają już w tym roku zaleceń Paktu Stabilizacji i Wzrostu UE – powiedział federalny minister finansów Peer Steinbrueck. 

PROJEKT BUDŻETU W LIPCU… 

GDZIE ? OCZYWIŚCIE U SĄSIADÓW

________________________________________________________

  Mężczyznę, jak powiedział „klasyk” poznaje się po tym jak kończy… przykro, ale Marcinkiewicz nie zaczął ani nie skończył. 

Był złym premierem złego rządu, bez pomysłu, bez zdolności administracji i bez zaplecza politycznego. 

Nie wprowadził do polskiego życia gospodarczego, jak i również do społecznego NIC, za co można by go dobrze pamiętać.

Gdzie te projekty ustaw, gdzie te regulacje, gdzie rozporządzenia, gdzie nowe regulacje dla przedsiębiorstw, nowe regulacje podatkowe ?!  To, że ktoś dobrze wygląda, ma ładne garnitury, świetnie się wysławia i na tle swoich mocodawców jest człowiekiem europejskim – to mało, aby go uznać za DOBREGO PREMIERA. 

To najgorszy rząd III RP w jej historii, lub jak kto woli – najgorszy rząd IV RP… 

Do czasu, proszę Państwa…

 

[źródła: Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza, inne

  

Azrael 

Gazetowa choroba…

Przyczyną „dolegliwości dyspeptycznych” ( sic ! ) Pana Prezydenta jest ponoć artykuł zamieszczony w niemieckiej gazecie „Die Tagesszietung” i następnie opublikowany na portalu MSZ.

Jak GW donosi to właśnie on był przyczyną „wzburzenia” trzewi Pana Prezydenta.

Artkykuł został już usunięty z portalu… ale cóż… nie jest on dokumentem tajnym ani objęty cenzurą ( Beniamin by go pewnie przepuścił :-) )

 _______________________________________________________

„Die Tagesszeitung” z 26.06., Peter Koehler
„Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem. Dzisiaj: Lech
„Kaczę” Kaczyński”
Niemiecka opinia publiczna nie wierzyła własnym oczom – oto polski Prezydent
nie sięga niemieckiej głowie państwa do kolan, na Targach Książki w
Warszawie nie zwraca nań uwagi, a niemieckiej kanclerz podaje stojąc
„przednią łapę”. Wiadomo było, że Kaczyński chwalił się, iż przez dziesiątki
lat żadnemu niemieckiemu politykowi nie podał „nawet paznokcia”, a z Niemiec
zna tylko „spluwaczkę w męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie”.
Wiadomo było, że urodzony w 1949 r. jest przedstawicielem generacji,
„pokąsanej przez Niemcy już przed narodzinami”, a w jego ponurej wizji
świata już od czasów średniowiecza każdy Niemiec „prze na wschód”. Niemcy
uznali ten pogląd za wymarły stereotyp i nikt nie spytał Prezydenta podczas
jego wizyty w Berlinie, skąd ma luksusową limuzynę. Niemieckiemu
prezydentowi przystoi suwerennie „płynąć” ponad partiami, ale polski
Prezydent musi pokazać zęby: Zmiażdżyć niemiecko-rosyjski gazociąg bałtycki,
zdławić w zarodku projekt „Centrum przeciwko Wypędzeniom niestrawnych
Niemców”, stratować Powiernictwo Pruskie, domagające się czynszu za
użytkowanie byłych ziem niemieckich na wschodzie. Ostatnio „szczęśliwą
rączką”, jeszcze jako prezydent Warszawy wprowadził w czyn, każąc sporządzić
ponad 700 stron liczące opracowanie dot. dokonanej przez Niemców zagłady
polskiej stolicy w czasie II wś i obwieścić żądanie odszkodowania rzędu 24
miliardów dolarów. Wielu Polaków żywi przez wieki narastającą nieufność
wobec wszystkiego, co nie polskie. Od czasu, gdy bracia Kaczyńscy wystąpili
w filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, księżyc jest im zdecydowanie
bliższy, niż Niemcy czy Rosja. Bądź co bądź Rosja wepchnęła Polsce „kciuk
komunizmu w odbyt”. W 1980 r. Kaczyńscy pomagali strajkującym stoczniowcom
jako prawnicy. Lech chyba co nieco przeoczył, studiując prawo i w 1981 r.
został osadzony w areszcie „o wodnistej zupie i ościstym chlebie”, ale w
1989 r. przy Wałęsie wybiła jego godzina. Dzięki swemu Porozumieniu Centrum
dostał się do parlamentu, jakoś egzystował jako profesor prawa, krótko nawet
jako minister Sprawiedliwości, aż biznesmen Janusz Heathcliff Ivanovski
Pineiro postawił obu braciom zarzut zagarnięcia pieniędzy z budżetu państwa
na rzecz zbudowania Porozumienia Centrum. No to zbudowali nowy klub – partię
PiS, dzięki której Lech w 2002 r. został szefem Warszawy, a Jarosław w
wyborach parlamentarnych roku 2005 zgarnął „największy kartofel”, sprytnie
odmawiając sobie urzędu premiera i wyczarowując z niebytu Marcinkiewicza.
Lech sięgnął po najwyższe „poroże władzy” i pod koniec 2005 r. przejął we
władanie fotel Prezydenta. Połączonymi siłami obaj bracia starają się
wyprzeć z państwa i społeczeństwa ostatnich komunistów. Parlament ma
skinieniem głowy zaakceptować ponad 100 ustaw bez krytyki pod adresem rządu.
Wzorem dla braci Kaczyński jest J. Piłsudski, „wynalazca” Polski z roku
1918, który odkrył w 1926 „demokrację sterowaną” i w ten sposób przygotował
grunt dla „na pół faszystowskiego reżimu wojskowego roku 1935″. Podobnie jak
Piłsudski także Kaczyńscy są Polakami „po uszy” i „ojczyzna pasuje do nich,
jak ulał”. Dowiedli, że czyści są „z przodu i z tyłu”: Lech udowodnił to,
wielokrotnie zabraniając warszawiakom „publicznych męskich tyłków”, Jarosław
zaś jeszcze lepiej – żyjąc z własną matką, „ale przynajmniej bez świadectwa
ślubu”.

 ____________________________________________________

Tak, to prawda, artykuł jest głupi i prymitywny, nie można go nazwać nawet pamfletem… ale zarówno prawo prasowe Polski, jak i Unii Europejskiej dopuscza takie praktyki.

Jeżeli faktyczną przyczyną odłożenia wyjazdu był jeden artykuł w szmatławcu… to mam pytanie;

Dlaczego politycy PiS tak chętnie korzystali z łam „Faktu” ? Czy, jak trzeba było osiągnąć określone cel to ich to nie brzydziło ?

Kolejny raz Lech Kaczyński naraził się na śmieszność !

Azrael

Informatyzacja na papierze

Dzisiejszy „Puls Biznesu” podał jako „nius” informację o planie informatyzacji państwa… 

Który to już plan ?!  Szczerze mówiąc , zdążyłem osiwieć, dwa razy schudnąć i przytyć od momentu kiedy został ogłoszony pierwszy taki plan, rządów zmieniło się co najmniej 4. a Polska… cóż jest w tym samym miejscu co była… tzn. STOI w tym samym miejscu, a świat ucieka… Kwestia podpisu elektronicznego jest koronnym tego przykładem.

Tu całość na temat tego projektu (sic!)

Warto zapozanć się z niezależnym raportem CaoGemini na temat e-administracji – bardzo jasno jest tam sformułowane, acz delikatnie, miejsce Polski.  

http://www.pl.capgemini.com/m/pl/n/pdf_e-Administracja.pdf   

Przyznam się szczerze – nie wierzę w możliwości tego rządu i administracji… 

Dlaczego ?

 

 [źródło:Teleinfo]

 

 

 

 

Dopóki nie zostanie uproszczona kwestia zmówień publicznych ( a ostanie regulacje w tej kwesti nie wiele zmieniły), dopóki biurokracja papierowa nie zostanie opanowana, dopóki procedury administracji nie przestaną straszyć ludzi i jak długo informatyką będą się zajmowali aparatczycy w stylu Bogusława Dziarnowskiego z Ministerstwa Skarbu Państwa, a nie fachowcy – tak zostanie… 

 

Azrael

Klerykalne przenikanie struktur

Klerykalizm w polskim życiu politycznym jest co raz bardziej widoczny. Jego przyczyn jest kilka;

1. Brak koncepcji ideologicznych.


Żadna znacząca partia obecna na polskie scenie politycznej nie ma jasnego oblicza ideowego. Ma tylko hasła, lepiej lub gorzej trafiające do elektoratu.
Tzw. lewica od wielu lat pogrążona jest w marazmie ideowym i jakiekolwiek próby naprawy tego poprzez dyskusje, sympozja i inne spędy – tego nie zmienią. Radykalna lewica, reprezentowania np. przez „Rację” miała wpisany nawet jeszcze do nie dawna program antyklerykalizmu – lecz się z tego wycofała. SLD od czasu do czasu nieśmiało występuję przeciwko klerykalizacji życia społecznego, np. krytykując dofinansowanie Świątyni Opatrzności Bożej – lecz są to działania okazjonalne, taktyczne a nie modelowe, programowe. Być może, kiedy lewica zdecyduje się odczytać na nowo klasyków PPS – dojdzie do stanowisk HUMANISTYCZNYCH – humanizmu społecznego jednostki, a nie ideologicznego.
Co do tzw. prawicy… to należy zauważyć jeszcze bardziej instrumentalne podejście do zagadnienia.
Bo jak inaczej określić „rekolekcje” łagiewnickie Platformy Obywatelskiej kilka miesięcy temu , jak nie próbę odwrócenia spojrzenia katolików od PiS i jej współpracy z rozgłośnią o. Rydzyka w Toruniu… Partia otwarta światopoglądowo, liberalna i kokietująca inteligencje - dla potrzeb chwili narzuciła na siebie pelerynę chadecką.
Kampania wyborcza partii Kaczyńskich była modelowym zastosowanie socjotechniki w polityce Instrumentalne wykorzystanie RM i telewizji Trwam przez Jarosława Kaczyńskiego w okresie przed wyborczym jest najbardziej jaskrawym przypadkiem manipulacji klerykalnej. Te kilkaset tysięcy ludzi, wyznawców o. Rydzyka było kapitałem , dla którego warto było wymazać z pamięci niepochlebne opinie o linii i działalności radia – vice versa…  . Kaczyński i jego współpracownicy sumienie odwdzięczyli się za poparcie, tworząc z anteny RM i „Trwam” tubę propagandową i niemalże stacje rządowe.

2. Brak jasnych granic rozdziału Kościoła od państwa.


Przypadek finansowania Świątyni Opatrzności, zarówno ze źródeł Państwa ( sejm ) jak i źródeł samorządowych ( sejmik województwa mazowieckiego ) jest tu najbardziej jaskrawym przypadkiem klerykalizmu życia społecznego.
Ale nie tylko… najbardziej znaczące sygnały na to, że politycy akceptują taką formę udziału Kościoła jest praktyczny brak kontroli nad działalnością edukacyjną w szkołach. Przypomnijmy apel MEN o udział młodzieży w spotkaniach lednickich, pomysł zakupu dzieł „zebranych” Jana Pawła II, o maturze z religii nie mówiąc… dokładnie tak, jakby Roman  Giertych zasiadał jednocześnie na fotelu ministerialnym i pełnił funkcje członka Konferencji Episkopatu Polski !
Także redakcja katolicka TVP cieszy się nie spotykaną, niczym nie zasłużoną autonomią.

3. Brak debaty na temat roli Kościoła w Polsce.


Prawda jest taka, ze takiej debaty po prostu od roku 1981 nigdy w Polsce nie było. I to zarówno  wśród świeckiej, jak i w Kościele Katolickim. Tą dyskusję zastępowała wszechobecna ikona JP II.
Poprawność polityczna, tak negowana w przypadku dyskusji na temat np. homoseksualizmu i fobii antyżydowskich w Polsce, skutecznie hamuje dyskusje na temat Kościoła.
Najbardziej jaskrawy tego przykład mieliśmy w trakcie wizyty papieża Benedykta XVI, gdzie polski serwilizm nie pozwolił na podjęcie dyskusji na temat spotkania w Auschwitz – według wielu –bardzo kontrowersyjnego. 

4. Próba zdobycia „pozycji” taktycznej


Wydaje się, że z drugiej strony, strony KrK mamy do czynienia z sytuacją podobną…
Polscy hierarchowie po śmierci JP II są w konflikcie – widać to wyraźnie w stosunku ich do problemów związanych z rozgłośnią toruńską i w zagadnieniach dotyczących lustracji.
„Desant” kard. Dziwisza z Watykanu wcale sprawy nie wyjaśnił i nie wzmocnił Kościoła…
Wydaje się, szczególnie po ostatnich kilku tygodniach (sprawa księdza Zaleskiego ) że jego charyzma nie jest taka, aby mógł, mówiąc językiem biznesu, zdobyć przewagę „konkurencyjną” w środowisku biskupów polskich.  I stąd bierze się kokietowanie polityków. Kardynał Dziwisz bardzo chętnie widziałby się w roli swoistego namiestnika polityków, cenzora i „pieczęci” poprawności politycznej. Szkoda, że dla dobra wiernych ta energia kardynała nie skierowana jest na odnowę Kościoła, nadanie mu nowego wymiaru i roli w Polsce. Wydaje się, że sztuczny podział Kościoła na „łagiewnicki: i „toruński”, wykorzystywany skwapliwie przez polityków, nie jest dobrym lekarstwem na bolączki wiernych. Doprowadza to do przeoczenia tak skandalicznych rzeczy, jak publiczne występy biskupa Paetza.

W kraju w którym 90 % obywateli deklaruje przynależność do katolicyzmu i ponad połowa z nich praktykuje wiarę regularnie – Kościołowi, jako instytucji,  należy się znaczące miejsce w strukturze społecznej – ale nie jako manipulantowi życia politycznego.

Nie może być przenikania struktur Państwa i Kościoła – nawet nieformalnych,
Polska przeżyła 45 lat wpływu „jedynie słusznej linii” na politykę – czas z tym skończyć.

Azrael

Współczujemy !

Nasz Wielki Pan Prezydent L. Kaczyński został zmuszony ( nie wykluczone, że z powodu knowań układu ) do nagłego odwołania wyjazdu na Szczyt Trójkąta Weimarskiego.

 Nagle, niespodziewanie…

Dla wszystkich, którzy znajdą się w podobnej sytuacji, z powodów wszelakich, polecam zajrzeć na tą stronę;

Dolegliwości

P.S. Informacja musi być umieszczona w kategorii Państwo – jakżeby inaczej…

P.S. 2. Minister Krawczyk z Kancelarii Prezydenckiej w wywiadzie dla TVN 24 podał, że kontaktował się telefonicznie z Lechem Kaczyńskim – i ten go ponformował o swojej niedyspozycji oraz o tym, że będzie obecny za 2 – 3 dni…

Kilka dni temu media poinformowały różnorakich zaległościach w rozpatrywaniu spraw bieżących, wynikających z opieszałości prezydenta, m. in. w związku z nominacjami sędziowskimi.

Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów przyznał, że na początku kadencji L. Kaczyńskiego jego stan zdrowia był nie najlepszy – co było widać gołym okiem.

Funkcja Prezydenta RP w systemie władzy w Polsce nie jest tak znacząca jak choćby we Francji, czy na Ukrainie – ale  z punktu widzenia jego zadań administracyjnych oraz międzyanrodowych – poważna.

Kazimierz Marcinkiewicz powinien w trybie pilnym podjąć działania wyjaśniające zaistniałą sytuację. Uważan, że stan zdrowia prezydenta nie jest jego sprawą PRYWATNĄ !

I pytanie, które jest ZAWSZE obecne, nie wypowiedziane, lecz ważne – kto sprawuje władzę prezydencką – Lecz czy Jarosław ?!

Azrael

Polskie standardy

 

W IV RP… usiłują Polakom powiedzieć, że w Polsce, po wyborach wrześniowych i październikowych 2005 roku zapanowała nowa jakość życia społecznego, politycznego i moralnego. Ta nowa wartość i jakość miałaby być realizowana poprzez wprowadzenie nowych, lepszych standardów rządzenie, komunikowania się ze społeczeństwem, otwartości i , jak to się teraz modnie określa, transparentności sprawowania polityki. 

Jak to jest z tym standardami ?  Opisywanie wszystkiego, co się wydarzyło w ciągu tych ostatnich 9. miesięcy to praca ponad miarę – nie z punktu widzenia braku wiedzy, czy dostępu do materiałów źródłowych – z powodu pewnej higieny życia psychicznego. Gdybyśmy chciel,i kalendarzowo, z dnia na dzień, analizować i decyzje  i wypowiedzi polityków, hierarchów kościelnych, dziennikarzy, publicystów – mogłoby się okazać, że żyjemy w kilku różnych krajach – lub dopadła nas schizofrenia… Wydaje się, że wystarcza dwa ostanie tygodnie. 

Premier Marcinkiewicz ( i jeszcze bardziej minister Ziobro ) dużo mówią o podniesieniu STANDARDÓW SPRAWOWANIA WŁADZY I POLITYKI. Jak te standardy się przekładają na polityczne życie codzienne; 

Od 24 czerwca trwa afera Zyty Gilowskiej. Afera, nie sprawa lustracyjna, ponieważ każda sprawa posądzenia polityka, czy działacza państwowego w Polsce o współpracę ze służbami specjalnym PRL, kończy się aferą… rzadko kiedy dokumenty zgromadzone w IPN,  mocno nie precyzyjne zapisy ustawy lustracyjnej, oraz nie zbyt skoordynowane i klarowne działania Rzecznika Interesu Publicznego Olszewskiego, a wcześniej Niżieńskiego, nie pozwalają na przeprowadzenie procedury osądzenia podejrzanego do końca, bez wątpliwości i skutecznie. Tak było ze sprawą Oleksego, Niezabitowskiej, licznych księży, tak jest w przypadku Gilowskiej. 

Premier Marcinkiewicz, powołując się na STANDARDY panujące w jego rządzie, ponad normatywne dla jego członków, którzy muszą być poza wszelkimi podejrzeniami – zdymisjonował wicepremier Gilowską.

Następnie, już po decyzji Sądu lustracyjnego, odmawiającego wszczęcia postępowania, w myśl tych samych STANDARDÓW… zaprosił Zytę z powrotem do rządu !  

Okazuje się , że standard ma dwie strony i jest BAAARDZO rozciągliwy…  Przy tej okazji Marcinkiewicz ( i również Gilowska ) wykazali się brakiem znajomości przepisów prawa i związanych z tym procedur sądowych, dotyczących lustracji.  Premier wypowiadający się bez konsultacji prawnej… nowy STANDARD. 

I na koniec – prezes największej partii rządzącej ( dla przypomnienia: Prawo i Sprawiedliwość ), Jarosław Kaczyński, kontestujący, nie po raz pierwszy, decyzje niezawisłego sądu państwa demokratycznego… toć to NOWY STANDARD ! 

Tak zwana IV RP ma nam przynieść również nowe-stare STANDARDY moralności… 

Obchody Czerwca ’56 roku – rocznica ważna społecznie, moralnie, polityczne… 

Za portalem Wiara.pl 

Kto zaprosił arcybiskupa?

Podejrzewany o molestowanie seksualne młodych kleryków abp Juliusz Paetz był honorowym gościem obchodów Czerwca ’56 oraz jednym z trzech hierarchów Kościoła, którzy odprawili mszę św. na pl. Mickiewicza – donosi Gazeta Wyborcza.

Środa 28 czerwca. Na pl. Mickiewicza w Poznaniu, gdzie odbywały się główne obchody rocznicy Czerwca 1956 r., przybyło blisko 6 tys. ludzi. Wielu z nich nie mogło uwierzyć, że w wśród honorowych gości znalazł się abp senior Juliusz Paetz. W internecie zawrzało. „Jestem katoliczką, nie życzę sobie twarzy PANA Paetza na żadnej uroczystości, którą celebruje Kościół” – to tylko jeden z wielu wpisów, jakie pojawiły się na portalu Gazeta.pl.  ….

 i tu całość…. 

Spójrzmy na to przez pryzmat STANDARDU – tym razem standardu moralnego… 

Ten standard moralny, zwany w niektórych kręgach MORALNOŚCIĄ SPOŁECZNĄ nakazuje podnosić głosy protestu przeciwko paradom homoseksualistów, manifestujących swoją OBECNOŚĆ  w życiu społecznym kraju ! Inność, ale obecność.  

W imię moralności społecznej środowiska ultrakatolickie i kościelne podnoszą głosy sprzeciwu wobec tych manifestacji na ulicach polskich miast, ponieważ widok rozebranych gejów i lesbijek obraża moralność i godność Polaków, a przede wszystkim – katolików. Ale okazuje się, że ta sama moralność pozwala na publiczne pojawienie się biskupa Paetza na społecznej, patriotycznej manifestacji ! Więcej, Paetz był również na Okęciu w trakcie pożegnania papieża Benedykta XVI !  Homoseksualny ksiądz reprezentuje w moralnej Polsce Kościół Katolicki.  

A wiec moralność społeczna w tym przypadku kościelna i katolicka jest baaardzo rozciągliwa… mamy nowy STANDARD MORALNOŚCI.  

Polski Kościół stoi na głębokim zakręcie…

Opisana sytuacja wskazuje, że struktura moralna kościoła polskiego jest bardzo krucha… Pojawienie się Paetza, bez słowa przeprosin wiernych, bez skruchy i pokuty, wskazuje na że odnowę moralna księża powinni zacząć od siebie. Ktoś napisał, że istnieje swoista solidarność sutann… Wydaje się, że katolikom pozostaje modlitwa… o nawrócenie księży… 

Polska miała wnieść do zjednoczonej Europy , poza tanią siłą roboczą, nowe wartości – wartości chrześcijańskie…

Premier Marcinkiewicza dzwonił ostatnio do szefa Unii Europejskiej Jose Manuela Barroso z ciekawą propozycją  

Za KPRM 

W rozmowie telefonicznej z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso premier Kazimierz Marcinkiewicz omówił polską propozycję zorganizowania międzynarodowej konferencji dotyczącej przyszłości Europy.  

i tu całość… 

Czyżby Pan Premier chciał w trakcie tej konferencji przekazać ludom Europy polskie przesłanie i pokazać te nowe wartości rodzące się w Polsce ?

A może wskazać nowe STANDARDY SPOŁECZNE I MORALNE Polski ?!

Ja jednak wolę standardy sprawdzone, demokratyczne, ogólnoludzkie, europejskie, ekumeniczne – od tych standardów, pożal się Boże – tzw. IV Rzeczpospolitej… 

Azrael

Zmanipulowana manipulatorka…

Im człowiek starszy, tym bardziej uważny… dotyczy to mnie w tym przypadku… dlatego opinie i poglądy na sprawy bieżącej polityki staram się formułować z poślizgiem – po spojrzeniu z góry… 

Media od dni kilku pochylają się nad była już wicepremier Zytą Gilowską z uwaga i , w większości wypadków, z sympatia i współczuciem. A ja sądzę, po analizie zarówno jej wypowiedzi, jej zachowania, oraz analizie informacji – że „merdia”, tak ochocze w serwowaniu nam opinii, z regóły poprawnych politycznie, mylą się. 

Ponieważ Pani Zyta tak samo jest ofiarą, jak i sprawcą zamieszania. 

 Pani Zyta to nie kryształowa postać… w Lublinie , na KUL-u, z którego Zyta Gilowska pochodzi, mówi się o jej związkach ze służbami bezpieczeństwa dawno – nie jest to tajemnica tamtego środowiska naukowego – i ”Solidarności”.

 Platforma Obywatelska usunęła Zytę Gilowska z partii prawdopodobnie właśnie z tego powodu, mając wiedzę o jej agenturalnej przeszłości. Wydaje się, że sprawa jej nepotyzmu ( manipulowanie listami wyborczymi pod swojego syna ) była tylko pretekstem…

   Wypowiedzi samej Zyty Gilowskiej, egzaltowane i nie przystające do wizerunku silnego polityka, zderzone z chłodnymi wypowiedziami rzecznika Olszewskiego, dają asumpt do postawienia tezy, że WIEDZIAŁA zarówno o dokumentach ją obciążających i ŚWIADOMIE ignorowała sygnały o tym, że mogą być one dla niej nie wygodne – z punktu widzenia członka rządu… A więc Pani Zyta – MANIPULOWAŁA, zarówno mediami, jak i … premierem Marcinkiewiczem !

 Należy wątpić w to, że Jarosław Kaczyński nie wiedział o problemach Zyty Gilowskiej. Pani Zyta potrzebna była Kaczyńskiemu, początkowo jako narzędzie służące do rozbicia Platformy Obywatelskiej. Pamiętamy jak dziś śliniącego się Edgara Gosiewskiego, który za Gilowską i Sośnierzem widział tabuny posłów PO, zmieniających barwy… nic nie  wyszło… I w tym przypadku Zyta nie była już potrzebna – była tylko zawadą w rozdawaniu pieniędzy…

  Wracając do rzecznika Olszewskiego… postaci kluczowej w sprawie… Jarosław Kaczyński bardzo nie lubi ludzi mu nie wygodnych – ale tylko w masie… Jeżeli ktoś może mu się przydac do realizacji jego celów – celów taktycznych – to go, niezależnie od proweniencji – wykorzystuje. I Olszewski jest znakomitym tego przykładem. W momencie, kiedy Zyta Gilowska przestała być „służebna” idei pozyskania sił PO  – stała się przy pomocy  Olszewskiego narzędziem do realizacji innego planu Kaczyńskiego – osłabienia premiera Marcinkiewicza. Olszewski posiadał te kwity od dawna – i je usłużnie „sprzedał” temu, komu były potrzebne… Dlaczego Kaczyński z nich skorzystał – bo Marcinkiewicz jest już zbyt silny… bo siły postzchnowskie są zbyt niebezpieczne… a więc Zyta została ZMANIPULOWANA dla realizacji innego planu…

Ostatnia idea wydaje się nie logiczna… ale tylko dla tych, którzy nie widzą, że dla Kaczyńskiego każda metoda walki politycznej jest do przyjęcia…

Bo dla Jarosława Kaczyńskiego nie Państwo, lecz nie ustająca walka jest ważna…

Opowieści o spisku służb specjalnych, o zemście byłych esbeków… wolne żarty, proszę Państwa… 

Czy w związku z tym powinniśmy żałować Zyty – bynajmniej… 

Nie dość, że jest miernym naukowcem, patrząc na jej wątpliwe „zasługi” w reformowaniu podatków oraz w bałaganie, który pozostawiła za sobą w MF ( nie wydane od pół roku rozporządzenia, które grożą zapaścią finansów jednostek budżetowych w regionach ), została skażona PYCHĄ…    

Nie mówię DO WIDZENIA – mówię ŻEGNAJ….  

Azrael 

Władza vs nauka – dlaczego muszą przegrać….

Umiejętność wykorzystywanie wiedzy, interdyscyplinarność gospodarki i wzajemne przenikanie się różnych dziedzin nauki jest dla każdego, powinno być dla każdego żyjącego w XXI wieku oczywiste – dla każdego, kto chce być inteligentem, mieć wpływ na swoje otoczenie. Wyjątkowa odpowiedzialność spoczywa na zarządzających i rządzących – niezależnie od miejsca i pozycji zajmowanej w strukturze społecznej. Bo wpływają oni nie tylko na swój byt, rozwiązuja problemy nie tylko swoje prywatne życie, lecz mają wpływ na życie, w zależności od skali dziesiątek, setek, tysięcy… itd. , a docelowo – milionów ludzi, w skali całego społeczeństwa.

Z racji swojego zawodu ( i jednoczesne hobby, co nie zawsze idzie w parze) podlegam stałym „dokształtom”. Pracując na styku ekonomii i informatyki, bez stałego uzupełniania wiedzy i śledzenie trendów rozwojowych i to w bardzo różnych dziedzinach – po roku przerwy zostałbym analfabetą zawodowym.

Jednocześnie okazuje się, że ta uzupełniana wiedza może dać  asumpt do zupełnie nowych, ciekawych wniosków, natury społecznej i politycznej. Miałem przyjemność uczetstniczyć ostanio w 2. konferencjach poświęconych zagadnienieniom informatycznym – systemom DATA CENTER oraz Business Inteligence (BI) – wydawałoby się – zagadnienia jak najdalsze od spraw społecznych, polityki, nawet ekonomii…

Okazuje się, ze jednak nie.

Przy okazji tych konferencji, można było poznać zagadnienia z bardzo różnych dziedzin, rzuconych na światło aktualnego stanu polskiej gospodarki – i szerzej – polityki. 

Przykład pierwszy z brzegu…

Jak się okazuje, Polska, kraj w Europie, o olbrzymiej ilości studentów, o dużej ilości instytutów badawczych i uczelni technicznych, w ogólnoświatowym rankingu innowacyjności zajmuje 72 miejsce na 104 sklasyfikowane kraje… ! Za Malezją, Tajlandią, i innymi krajami tzw. Trzeciego Świata !

W innym zestawieniu, mówiącym również o innowacyjności i nowoczesności Polska wypada równie blado. To wskaźnik zarejestrowanych wynalazków w Europie. Polska rejstruje niw wiele ponad 1% wszystkich wynalazków w instytucjach europejskich, gdy najlepsza w tym rankingu Irlandia ma ten wskaźnik na poziomie… 40% ! 

Takie rankingi, zestawienia, są bardziej nawet niż proste liczenie PKB, mówiące o przepaści ekonomicznej, organizacyjnej  i społecznej Polski…Czy to oznacza, że Polacy są od innych narodów mniej kreatywni i inteligentni ?! Nie, oczywiście, że nie ! Przykładem jest Polak, który z odpadów uruchomił produkcję benzyny, lub zmarnowany poprzez procedury adminstracyjne i brak fundyszy, temat "błekitnego lasera".

Tylko, że ci, którzy Polską rządzą, powinni się zajmować nie sprawami drugiego sortu, jak dodatkowe lekcje wychowania patriotycznego czy lustracja p. Gilowskiej, lecz zajmować się ZARZĄDZANIEM podległymi im resortami, obszarami kompetencji i zasobami danymi im w administrację.

Sztandarowe hasło obecnie rządzącej ekipy „Tanie Państwo” po przejrzeniu się bliżej, okazuje się niczym innym, jak humbugiem medialnym i zbitka pomysłów pseudo organizacyjnych bez żadnej podbudowy merytorycznej.

Zamiast zająć się w pierwszej kolejności ORGAZNIZACJĄ I ZMIANĄ PRAWA administracyjnego i ułatwieniem procedur – zaczęto bawić się dzielenie, łączenie, zmiany szyldów… konsolidacje (?). 

Idźmy dalej… Jedną z najbardziej popularnych teorii zarządzenia jest teoria Zrównoważonej Karty Wyników ( Balanced Scorecard – BS ).

Teoria ta, autorstwa Roberta Kaplana i Davida Nortona, stworzona została dla opisania struktur przedsiębiorstw. Opiera się ona na spojrzeniu na firmę poprzez strukturę 4. zagadnień

-        finansów

-        klientów

-        procesów firmy

-        wiedzy i rozwoju.

Nie będę pisał dalej szczegółowo, każdy może sobie znaleźć informacje pod linkami…

Okazuje się jednak, że ta teoria doskonale się sprawdza również przy zarządzaniu… sektorem publicznym… na przykład ministerstwem czy nawet państwem.

Podobnym narzędziem, jak BS, jest tzw. Mapa Wiedzy, czyli zestaw różnego rodzaju wskaźników opisujących zagadnienia wpływu decyzji podjętych w jednym miejscu, np. przez akcjonariusza firmy, na komórkę firmy w innym miejscu.

Jedna z firm audytorskich zastosowała taką mapę wiedzy w ministerstwie edukacji w jednym z krajów wspólnoty – i się sprawdziło ! Bo okazało się, że ministerstwo tez jest FIRMĄ – ma za pieniądze sprzedawać wiedzę i usługi i zarządzać podległymi mu jednostkami…

Połączenie 2. wyżej wymienionych teorii daje doskonały model, model trójwymiarowy zarządzania ORGANIZACJĄ.

A taką organizacja jest również państwo. Co raz częściej te modele są stosowane nie tylko w teorii i praktyce ekonomii i zarządzania, lecz również w praktyce POLITYKI.

Mam duże wątpliwości czy nauczyciel, który jest obecnie na czele rządu, jest intelektualnie przygotowany do tego, aby spróbować popatrzeć na swój rząd jak na firmę.Rządzenie w Państwie to dla niego i jego szefa ( Kaczyńskiego ) to WALKA z UKŁADEM, to komisje, lustracja, użeranie się z Lepperem i Giertychem, a nie zarządzanie…. nie mówić już o ideologu narodowym Giertychu…. 

Dla nich te zasady nowoczesnego Państwa to są rzeczy NIE DO PRZESKOCZENIA intelektualnie i światopoglądowo.  

Czy istnieje możliwość zmiany takiego nastawienia, czy istnieje zbudowania INNEGO modelu zarządzania państwem i uprawiania polityki w Polsce nie jako WALKI, lecz jako działań konstruktywnych ? 

Według mnie nie… bo Jarosław Kaczyński, którego należy uznać za główną postać polityczną i tego który pociąga sznurki, nie jest również predestynowany do zmian…

Patrząc na jego decyzje polityczne, personalne, na ostanie 9 miesięcy chaosu, którego zwieńczeniem była koalicja z SO i LPR – trzeba jasno stwierdzić – jego rządy nie przyniosą Polsce niczego dobrego i skończą się prawdopodobnie tak jak AWS…Dlaczego ? I znów nauka przychodzi nam w sukurs…. Ponieważ Jarosław Kaczyński nie zna, lub nie potraf stosować podstawowego narzędzia polityki, wynikającego z kolej z matematyki – teorii gier. 

Teora gier ( za Wikipedią ) Teoria gier to dział matematyki zajmujący się badaniem optymalnego zachowania w przypadku konfliktu interesów. Teoria gier wywodzi się z badania gier hazardowych i taka jest też jej terminologia, jednak zastosowanie znajduje głównie w ekonomii, biologii (szczególnie w socjobiologii), socjologii oraz informatyce (patrz: sztuczna inteligencja). Zastosowanie teorii gier w biologii przez Johna Maynarda Smitha zaowocowało pojawieniem się ewolucyjnej teorii gier i memetyki, a także nowymi zastosowaniami w naukach, które wcześniej bazowały na teorii gier. 

Ale teoria gier znalazła zastosowanie również w naukach politycznych – ma znakomite wyniki w prognozowaniu zachowań formacji politycznych i wyborów. Kładzie bardzo duży nacisk na obserwację zachowań i reakcje przeciwników politycznych. 

Ale w tej teorii jest jeden mały haczyk… zakłada ona że wszystkie strony gry są UCZCIWE, że ich decyzje są racjonalne, wynikają z przesłanek dobra, dobra publicznego i Państwa….

Wątpię nie tylko w intelektualny zdolność Jarosława Kaczyńskiego – wątpię w jego uczciwości – dlatego powinien i MUSI PRZEGRAĆ… dla dobra kraju…

 Czy można wyciągnąć jednak z opisanego stanu przepływu wiedzy z gospodarki i nauki do praktyki polityki jakieś wnioski pozytywne ? 

Można – że obecnie rządzący, nie potrafiący stosować DOBRYCH PRAKTYK zarówno w rządzeniu państwem, jak i polityka – muszą przegrać….

 Oby jak najszybciej…

Azrael

Odzyskaliśmy MF !

Nie było mnie kilka dni ( duchem ), musiałem się po uczyć – i mam ciekawe wnioski na temat Państwa – ale o tym później.

No i wróciłem i jak radość - radość w kraju i NASZEJ PARTII !

Odzyskaliśmy z rąk liberałów Ministerstwo Finansów !

Wcześniej odzyskaliśmy Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Skarbu. Do odzyskania jeszcze Ministerstwo Zdrowia ( lub jak niektórzy mówią - Niemocy, od czeskiego filmu "Nemocnice na krai mesta"… ).

Podpowiem – Religa współpracował za czasów BYŁEJ NASZEJ PARTII z I Sekretarzem KW – Ziętkiem…

A tyle jeszcze teczek do przegrzebania….

Azrael

Piana biznesowa Marcinkiewicza

 

Kilka artykułów niżej chwaliłem naszego „premiera” Marcinkiewicza za znakomity PR i zdolności autoprezentacji, przydzielając mu znaczącą pozycję rzecznika rządu.

Warto przyjrzeć się temu, co dla państwa najważniejsze, czyli stronie gospodarczej jego pracy – i jego podwładnych.

Marcinkiewicz osiągnął wiele „sukcesów” na niwie gospodarczej. Oprócz słynnego „ jes, jes, jes” i sławetnej umowy z UniCredito, nasza tzw. Premier obiecywał rozwiązanie kilku spraw;

Bezpieczeństwa energetycznego kraju

Autostrad

Nowy port lotniczy

Nowy, polski Pentagon

Przyjrzyjmy się temu bliżej…

Według ”Gazety Prawnej” na te inwestycje potrzeba około 25 mld.  zł. Okazuje się, że z 6. głównych projektów strategicznych tylko jeden , portu lotniczego wygląda na papierze realnie. Brak studiów analiz, brak nawet założeń finansowania,  brak opracowań ryzyka finansowego inwestycji brak ustaleń resortowych czy analiz międzynarodowych.

Część projektów miałaby być wykonana tzw. partnerstwie publiczno – prywatnym, część w formie dotacji unijnych.

Ale biorąc pod uwagę niechęć układu rządzącego w Polsce do UE oraz do intencji powstrzymania prywatyzacji i do generalnej nieufności do kapitału prywatnego  – kiepsko to rokuje…

Jak to wygląda…

Można śmiało powiedzieć – wzrost ekonomiczny Polski, poprzez brak umiejętności MENEDŻERSKICH Marcinkiewicza i jego ludzi – nie przełoży się na wzrost produktywności polskiego Państwa i jego niezależność od źródeł zaopatrzenia energetycznego i poprawę infrastruktury…

Ale w telewizji za to dobrze wyglądamy, co Panie Marcinkiewicz ?!

Azrael

Hit eksportowy Cepelii

Oto hit eksportowy naszej centrali wyrobów ludowych…

P.S.Miniatury rozchodzą się doskonale wśród właścicieli strzelnic objazdowych…

A.

  • Facebook