Archive for the ‘Pekin 2008’ Category

Egzekucja w Chinach a pragmatyka życia

Posted 30 gru 2009 — by Azrael
Category Pekin 2008, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Europejczycy, Amerykanie, Biali, generalnie ludzie demokracji mają problem z Chinami, ChRL. Ten problem to dualizm albo nawet wieloznaczność stosunku naszego do tego kraju, narodu i jego władzy. Z jednej strony chcielibyśmy pokazać naszą wyższość białego, podbudowaną demokracją i prawami człowieka, nie mówiąc już o wartościach chrześcijaństwa, zderzamy się z wielowiekową, starszą niż chrześcijaństwo, bogatą, potężną i ponętną kulturą Chin. Chcielibyśmy uczyć Chińczyków naszych praw i prawodawstwa, ale oni są krajem już 1,5 miliardowym i za nic mają nasze uwagi. Nawet wobec Tybetu. I jeszcze do tego nasz wolny, kapitalistyczny i konkurencyjny (ale tylko w założeniach…) rynek ekonomiczny rośnie trzy- albo i czterokrotnie słabiej niż scentralizowana i ponoć niewydolna gospodarka państwa totalitarnego. No, a ostatnie dwa lata to już pełen dramatyzm, zresztą nie tylko w sferze ekonomicznej. Sprawa Tybetu w roku 2008 pokazała państwom rozwiniętej demokracji (?), jak się Chińczycy z nami liczą. My się z nimi liczymy tak bardzo, że po długich tygodniach protestów w związku z rozruchami i przelewem krwi w Tybecie, wszyscy wielcy wolnego świata zasiedli na stadionie w Pekinie, odwzajemniając wcześniej głębokie, acz tylko kurtuazyjne ukłony chińskiego prezydenta…

Właśnie w Chinach dokonano egzekucji na europejskim przemytniku narkotyków. Wina została mu udowodniona, złapano go na gorącym uczynku, prawo chińskie jest jednoznaczne – za handel narkotykami lub próbę ich przemycenia do Chin grozi kara śmierci. Może nam się to nie podobać, ale w krajach Dalekiego Wschodu kara śmierci dalej jest stosowana, szczególnie za przemyt narkotyków.

Read More

Iran i Tybet

Posted 25 cze 2009 — by admin
Category Pekin 2008, Polityka, Społeczeństwo, demokracja

“Nie wtrącaj się do spraw, którymi cię nie obarczono”

Konfucjusz


“Rewolucja” w Iranie dobiega końca. Piszę to w cudzysłowie, ponieważ tym mianem zostały określone zamieszki w Teheranie po wyborach prezydenckich z 12 czerwca. Ale nie była to żadna rewolucja, ponieważ ci, którzy wyszli na ulice, nie protestowali przeciwko porządkowi prawnemu i przeciwko władzy, teokracji państwa Persów, lecz tylko przeciwko fałszerstwom wyborczym. To media zachodnie, a także organizacje praw człowieka chciałyby, widzieć w tym ruch, który może zmienić oblicze tego państwa. Chyba są to mrzonki.

Persowie, w tym także ludzie młodzi, którzy mają dostęp do informacji z poza sfery oficjalnej, nie mogą nie widzieć, co się dzieje tuż u granic ich państwa. Z jednej strony Irak, pełen wojsk amerykańskich, z drugiej Afganistan, pozostający w głębokim chaosie i coraz bardziej niestabilny Pakistan. Wszystkie te kraje pogrążone nie tylko w awanturze, ale również – pod groźbą terroryzmu. To widać, i do tego Iran nie dąży. A do tego jeszcze – trudno, aby irańskie rozruchy cieszyły się poparciem państw zachodnich. I trudno, aby organizacje praw człowieka zaprowadziły w tym 70-milionowym, ale wielokulturowym kraju, państwo otwartej demokracji.

Read More

Polska norma

Posted 18 sie 2008 — by Azrael
Category Pekin 2008, Polityka, Polska, Popaprańcy

Kilka razy w tygodniu uprawiam jogging. A że warunki mam znakomite – AWF warszawski i Lasek Bielański w zasięgu kilkuset metrów – jest to wyjątkowa przyjemność. Na trasie biegu często spotykam starszego, szczupłego, niepozornego mężczyznę, który z racji wieku już nie biega, lecz uprawia nordic walking – czyli szybki marsz z kijkami. Zawsze uśmiechnięty, pogodny, odwzajemnia pozdrowienia. To Wojciech Zabłocki – wybitny niegdyś polski szermierz – a także wybitny architekt. Między innymi hala gier zespołowych jest jego AWF jest jego autorstwa. Jest on także autorem planu zagospodarowania prawego brzegu Wisły, w Warszawie, co miało być elemntem zgłoszenia naszej stolicy do Igrzysk Olimpijskich – bodajże w 2020 roku. Syn fechmistrza Zabłockiego, Michał, też był szermierzem, członkiem polskiej kadry, lecz kłopoty z kręgosłupem nie pozwoliły mu na kontynuację kariery. Zyskała na tym polska poezja…

Polska szermierka była niegdyś sportem nie tyle może elitarnym – co sportem, który przyciągał ludzi inteligentnych i kształtował wybitne osobowości. Warto wspomnieć mecenasa Parulskiego, Witolda Woydę, czy obecnego sekretarza generalnego PKOL – Adama Krzesińskiego. Kluby szermiercze były głównie na uczelniach, środowisko było spójne i właśnie trzymające poziom, jaki w innych dyscyplinach trudno było osiągnąć.

Okazuje się jednak, że sitwa układów potrafi wszystko zniszczyć.
Po sromotnie przegranych zawodach w Pekinie, polskie florecistki, aktualne mistrzynie świata, uchyliły rąbka tajemnicy. Okazuje się, że Polski Związek Szermierczy zżerają plagi – właśnie plaga sitwy, skupiając dwór prezesa, Adama Lisewskiego, składający się z działaczy i wybranych trenerów, w tym trenera florecistek, Pagińskiego, i rak choroby alkoholowej, jak się wydaje tej samej ekipy. Polscy zawodnicy, bo Sylwię Gruchałę i jej koleżanki poparli polscy srebrni szpadziści, przekazali mediom, że nie mieli zapewnionych odpowiednich warunków do treningu, odpowiedniego wsparcia organizacyjnego, medycznego i fizjologicznego.

Można by to złożyć na karb frustracji z porażki polskiej, niesfornej florecistki. Jednak zdecydowany głos zawodników, który spotkał się zresztą z dość obcesową, żeby nie powiedzieć, chamską, reakcją Lisewskiego – został poparty przez byłego działacza związku – wspomnianego już Adama Krzesińskiego. Potwierdził on słowa o alkoholizmie, jednoznacznie wskazując na prezesa związku, dodał do tego uwagi o braku profesjonalizmu w zarządzaniu, braki marketingu i o tym, że środowisko jest rozbite, które władze PZS mogą rozgrywać dla własnych korzyści, dysponując najpoważniejszym orężem – czyli pieniędzmi.

Polskie związki sportowe mają dosyć dużą autonomię. To dobrze, dobrze wtedy, kiedy są one dobrze zarządzane, źle, kiedy na czele organizacji stoją „wujowie”, którzy realizują własne zadania, głównie kręcąc lody dla siebie. Przykład PZPN, a wcześniej patologii w Polskim Związku Piłki Siatkowej, za czasów kierowania związkiem przez pana Biesiadę – wskazują, że brak nadzoru, głównie ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki prowadzi do takich wynaturzeń, jak te opisane przez polskich zawodników.

MSiT ma jednak argumenty – to ono właśnie opiniuje wnioski i przedziela dotacje z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej i ze Skarbu Państwa na działanie związku i szkolenia centralne. PZS nie ma dużych możliwości pozyskiwania środków z innych źródeł. Mam nadzieję, że minister Drzewiecki szybko i radykalnie wkroczy w to, co się dzieje w tej organizacji i nie pozwoli umrzeć tej tak prawdziwie polskiej dyscyplinie sportu.

Polska norma, która przyzwala na tego rodzaju patologie, niszczy polski sport.

Azrael

Nareszcie!

Posted 15 sie 2008 — by Azrael
Category Pekin 2008

Miałem dużo szczęścia – w poniedziałek rano spalił mi się telewizor i ominęło mnie oglądanie festiwalu porażek polskich sportowców na Olimpiadzie w Pekinie. Co innego czytać w internecie, co innego oglądać obrazy. Wczoraj udało mi się postawić nowy aparat – i od razu jest inaczej!

Dwa medale – srebrny szpadzistów (horror w półfinale z Chińczykami) i złoto Tomasza Majewskiego – cieszą ogromnie. Majewskiego widuję często, mieszka dosłownie 100 metrów ode mnie – będą miał w związku z tym okazję mu pogratulować po powrocie. Nie wygląda na kulomiota – bardziej na trochę utytego koszykarza z tymi cienkim nóżkami – ale może właśnie to daje mu szybkość, dynamikę. 21,51 – o pół metra poprawił rekord życiowy – to świadczy o tym, że jego podejście do sportu – profesjonalne, ale na luzie – sprawdza się.

Jednak to co się działo do tej pory, nie da się przykryć tymi dwoma medalami. Słusznie mówi dziennikarz i senator, Andrzej Person, że w Polsce nie ma żadnego systemu sportowego, że nakłady na ten sport na najniższym poziomie są żadne. Sport zaczyna się w gminie, w małym mieście. Zwrócił uwagę, że w Polsce panuje kult średniactwa, który premiuje nie tych najlepszych, ale tych, którzy zajmują 6 – 8 miejsca.
„Jest niedobrze, a będzie jeszcze gorzej. Jeszcze odpowiedzialni za sport w naszym kraju nie zmienią nastawienia, to wszyscy, którzy są teraz dobrzy, skończą karierę” - powiedział Person.

Najbardziej żal mi Otylii Jędrzejczak, jej łzy mnie wzruszyły. Dziewczyna, która spędza ponad 280 dni w roku poza domem, która ostatnie cztery lata miała traumatyczne – niestety nie dała rady.
Jednym z powodów tego jest to, że w 2003 roku, kiedy odniosła pierwsze wielkie sukcesy, obiecano, że zostanie zbudowany na warszawskim AWF basen olimpijski.

Mieszkam 200 metrów od miejsca, gdzie miała stanąć hala z basenem. Trawa i chwasty rosną bujnie…

Azrael

Polak liderem w klasie Finn

Posted 09 sie 2008 — by Azrael
Category Pekin 2008, Polityka

Napisałem, że będę kibicował głównie polskim żeglarzom. I chyba mam nosa…

Za PAP;

Rafał Szukiel (AZS UWM Olsztyn) jest liderem olimpijskich regat klasy Finn po dwóch rozegranych w sobotę wyścigach.

Polak zajął trzecie miejsce w inauguracyjnym wyścigu, ustępując Grekowi Emiliosowi Papathanasiou i Amerykaninowi Zachowi Railey’emu, a w drugim przegrał tylko z mistrzem olimpijskim z Aten, Brytyjczykiem Benem Ainslie’em.

Po dwóch wyścigach na olimpijskim akwenie w Qingdao Szukiel ma pięć punktów i wyprzedza Raileya – 7,0 oraz Ainslie’a i Kanadyjczyka Christophera Cooka – po 11,0.

Trzeba trzymać kciuki!

Azrael

Będę oglądał Olimpiadę

Posted 08 sie 2008 — by Azrael
Category Pekin 2008, Polityka, Polska, Popaprańcy

Poprawność polityczna prowadzi czasami do absurdów. Wykracza ona już poza werbalizm i każe również „stosownie” się zachowywać, kneblując prawo do swobodnej interpretacji zjawisk z poza samej polityki. Przeradza się w szantaż moralny, nakazujący zachowania zgodne z domniemaną poprawnością, a będące tak naprawdę tylko próbą narzucenia jedynie słusznej, dla danej formułującej je grupy, opinii.

Intelektualiści lubią pisać listy, szczególnie ci, którzy nie wiele znaczą i muszą sobie co jakiś czas robić na nowo publicity. Ryszard Bugaj, niegdyś socjalista, teraz nie bardzo wiadomo kto, określany jako ekonomista, choć ze świeczką szukać jego opracowań, zainicjował list protestacyjny w sprawie Igrzysk w Pekinie. Już sama tytuł jest histeryczny;

Ta olimpiada to skandal

Nie będę go przytaczał w całości – można go znaleźć na stronie dziennik.pl

Sygnatariusze listu piszą między innymi;

Nie potępiamy sportowców uczestniczących w olimpiadzie – oni nie decydowali o tym, gdzie się ona odbędzie. Uznajemy prawo miłośników sportu do przeżywania emocji – oni też nie decydowali o powierzeniu Chinom przeprowadzenia olimpiady. Wyrażamy jednak dezaprobatę wszystkim ludziom świata polityki, którzy swoją obecnością w Pekinie – niezależnie od werbalnych oświadczeń – afirmują dyktatorskie państwo.

Jeżeli nie potępiają sportowców, kibiców to do czego wzywają?! Do bojkotu nie, kierują swoje ostrze ku działaczom MKOL i politykom.

No więc prawda jest taka. Olimpiada została przyznana krajowi, który jest członkiem ONZ, także Rady Bezpieczeństwa. Na olimpiadzie jest 204 państw, i żadne z nich nie wycofało się z imprezy, nikt nie zbojkotował nawet ceremonii otwarcia. Chińczycy są narodem o tradycji, kulturze sięgającej 2500 lat. To państwo kieruje się swoimi prawami, brutalnymi prawami, o których trzeba mówić i przypominać.
Ale nikt nie może usuwać poza nawias świata 1/5 ludzkości, niezależnie od tego, czy się to grupie niszowych intelektualistów podoba, czy nie.

Państwo intelektualiści kończą;

Chcemy przede wszystkim wyrazić naszą solidarność ze wszystkimi ludźmi pozbawionymi w Chinach wolności i podstawowych praw. Jesteśmy przekonani, że każda dyktatura – nawet gdy jest potężnym państwem – powinna być potępiona.

Wyrażanie „solidarności” na papierze, przed kamerą, zza biurka,w fotelu, z fistaszkami w łapie, w ciepłym pokoju – ma taką samą wartość, jak rotacyjny, popołudniowy strajk głodowy…

Mam dość mówienia i napominania i ciągłego przypominania, co jest słuszne,a co nie. Wskazywania i solidaryzowania się z „uciśnionymi”. Właśnie dziś jeden z „uciśnionych” narodów przeprowadził wojenną awanturę w Osetii Południowej. Mówi się, że atak wojsk gruzińskich mógł kosztować życie nawet tysiąca cywilów w Osetii…

Oglądałem otwarcie Olimpiady. Warto było, połączenie tradycji, z nowoczesną techniką, rozmachem, wszystko w pięknych kolorach i perfekcyjne. Poetyckie i nie nużące. Warto było.

I będę oglądał, oklaskiwał i trzymał kciuki – głównie za polskich żeglarzy i deskarzy.

Azrael