Archive for the ‘PiS’ Category

Walka o pamięć

Posted 03 wrz 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska

W Polsce polityka symboliczna została zamieniona na politykę narracji politycznej (tu ukłon w stronę Eryka Mistewicza, autora tego pojęcia i całego programu strategii marketingu narracyjnego). Jeżeli mamy do czynienia z niedostatkiem wartości symbolu, należy narzucić konkretny sposób dyskusji.

Praktycznie od samego dnia katastrofy pod Smoleńskiem jesteśmy świadkami realizacji projektu pod nazwą „Najlepszy polski prezydent”, dotyczący oczywiście Lecha Kaczyńskiego. Trwa walka oto, jak zostanie zapamiętany i jak będzie oceniany tragicznie zmarły prezydent i jego urzędowanie. Manipulacje informacjami i obrazem Lecha Kaczyńskiego trwa w najlepsze – i to nie tylko ze strony jego zwolenników, ale również przeciwników jego o jego brata.

Po krótkim okresie wstrząsu, rozpoczęła się żmudna praca budowy mitu człowieka równego marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu i polskim królom. Pochowanie Lecha Kaczyńskiego na wawelskim wzgórzu miało być czymś w rodzaju hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, potem mit miał rosnąć, aż do zapisania prezydenta na stałe do panteonu wielkich Polaków. Ale okazało się, że odczytano to jednak jako nadużycie wartości, a ponieważ śmierć prezydenta oznaczała przedterminowe wybory, również jako grę wyborczą – spodziewano się już, że do wyścigu wyborczego stanie Jarosław Kaczyński.

Read More

Wybicie Marka Migalskiego

Posted 02 wrz 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy

Coraz częściej można usłyszeć, że Prawo i Sprawiedliwość to nie partia polityczna, ale coś w rodzaju sekty politycznej, której przywódcą jest Jarosław Kaczyński. Ludwik Dorn określił to bardziej obrazowo, przyrównując Jarosława Kaczyńskiego do sułtana otoczonego stadem eunuchów. Takie środowisko jest hermetyczne, niereformowalne i nie znoszące krytyki. I rzadko dopuszcza do siebie obcych.

Jednym z nielicznych, którzy dostąpili zaszczytu uczestnictwa w tajemnym kręgu Jarosława Kaczyńskiego, był dr Marek Migalski. Został zaakceptowany warunkowo, ponieważ dał PiS dobry wynik w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, startując z listy na Śląsku. Dobry wynik, został osiągnięty nie dlatego, że Migalski jest dobrym naukowcem, politologiem, ale dlatego, że okazał się dobrym i skutecznym politykiem. Migalski kilka lat temu, bez niczyjego nacisku, wybrał karierę komentatora politycznego i gwiazdy mediów, zanim stał się uznanym, szanownym i zakotwiczonym naukowcem. a potem zdecydował się zostać politykiem, ponieważ jak sam żartował, tak jak ornitolog , zajmujący się ptakami, marzy, aby kiedyś stać się ptakiem, tak politologowi nie można odbierać marzeń o staniu się politykiem…

Migalski postrzegany był, zarówno wewnątrz partii, jak i przez obserwatorów z zewnątrz, jako nowa. świeżą twarzą PiS. Miał przyciągnąć ludzi młodych, inteligencję, ludzi ideowych i zaangażowanych. Byli nawet tacy, którzy twierdzili, że Migalski to poważny kandydat do przywództwa w tej partii, a może nawet pretendent do stanowiska prezydenta.

Po wyborach prezydenckich (w których brał dość aktywny udział, jako konsultant sztabu wyborczego), Migalski kilkakrotnie pozwolił sobie na ostrą krytykę PIS-u i samego Jarosława Kaczyńskiego, decyzji podejmowanych w tej partii, oraz kierunku, jaki obrała. Odpowiedź Kaczyńskiego była bardzo ostra, przypomniał mu, że otrzymał „ogromny awans”, czyli miejsce na liście wyborczej, a jego krytyka wobec partii to „niegodne” zachowanie.

Read More

Nowe interpretacje Sierpnia

Posted 01 wrz 2010 — by Azrael
Category Etyka, Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy

Hasło polityki historycznej w Polsce pojawiło się stosunkowo niedawno, za czasów tak zwanej IV RP i było ono od samego początku dla immanentnym elementem polityki. Nie jest to prosta i naukowa refleksja nad historią, lecz raczej interpretacja, konieczna dla podkreślenia aktualnej linii politycznej formacji, Prawa i Sprawiedliwości, dla której jest to narzędzie politycznego marketingu. W myśl starego orwellowskiego hasła, „Kto panuje nad przeszłością – panuje nad teraźniejszością”, uznano, że jeżeli uda się zweryfikować historię, szczególnie tę najnowszą, na swoją korzyść, to uda się zdobyć prymat w polityce bieżącej, że jeżeli uda się przemodelować świadomość historyczną, to jednocześnie uda się je nakłonić do akceptacji określonego programu politycznego. Polityka historyczna weszła do kanonu działań ideologicznych PiS-u, była również narzędziem działania byłego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego, choćby poprzez takie działania, jak polityka nagradzania orderami.

Jarosław Kaczyński przyjechał do Gdyni na uroczysty zjazd „Solidarności”, dobrze przygotowany „pod niego” przez Janusza Śniadka z zamiarem wzmocnienia mitu swojego zmarłego brata. Już w pierwszym zdaniu wspomniał, że mówi w jego imieniu, co samo w sobie nie było niczym złym. Ale późniejszy kontekst jego wystąpienia wyraźnie pokazał, że jego celem nie było uhonorowanie zasług autentycznych bohaterów strajku sierpniowego, tych, którzy doprowadzili do podpisania Porozumień Sierpniowych, Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, Gwiazdów, lecz o „przywrócenie” do świadomości wagi roli swojego brata w tamtych wydarzeniach.

Read More

Kaczyński – bez alternatywy

Posted 29 sie 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Kaczyzm, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, demokracja

Zabawne są te medialne i pseudo politologiczne dyskusje o tym, czy w Prawie i Sprawiedliwości powstają frakcje, a nawet skrzydła, czy istnieje spór pomiędzy „liberałami” a twardogłowymi, kto może zastąpić prezesa Jarosława Kaczyńskiego, i dlaczego musi to być Zbigniew Ziobro. Wszystkie te dywagacje oparte są o założenie, że PiS jest normalną formacją polityczną, opartą o program i idee, a w jej kierownictwie panuje zdrowa dyskusja i wymiana poglądów…Nic z tego.

Jednym z nielicznych przytomnych ostał się redaktor Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”, który przypomniał, że PiS to przedsięwzięcie rodzinne braci Kaczyńskich, że jest to formacja anachroniczna, do tego bez pomysłu na Polskę. Ja dodam do tego, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest klasyczną, demokratyczną partią w stylu zachodnim, lecz prywatnym projektem Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. To projekt marketingowy, który miał mu i jego bratu spłacić lata upokorzeń, „chodzenia” w trzecim szeregu polityków, lata odsuwania poza nawias wielkiej polityki. To projekt pozbawiony własnej idei politycznej i moralności. Częściowo nawet udało się zrealizować program zdobycia władzy, ale od 2007 roku cały projekt chyli się ku upadkowi. Nie upada, ponieważ jest na niego potrzeba „społeczna” i polityczna, co doskonale widzi Platforma Obywatelska. PiS trwa na scenie politycznej również dlatego, ponieważ polska prawica potrafi tylko jedno – dzielić się, a nie łączyć. I dopóki nie powstanie prawdziwa konserwatywna partia chadecka, dopóty PiS i jej szef będą „robić” za prawicę.

Read More

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Posted 27 sie 2010 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Read More

Świat alternatywny

Najważniejszym wydarzeniem wczorajszego dnia była uroczystość złożenie przysięgi przez nowego Prezydenta RP, przed Zgromadzeniem Narodowym, Bronisława Komorowskiego i związane z tym uroczystości. Jarosław Kaczyński, szef największego ugrupowania opozycyjnego, nie pojawił się na żadnej z uroczystości. Nie było go w Sejmie, w Archikatedrze Warszawskiej, gdzie mszę koncelebrował arcybiskup Kazimierz Nycz, także na Zamku Królewskim. A w każdej z tych uroczystości można było znaleźć pierwiastek pamięci i hołdu dla jego zmarłego brata…

Manifestacja Kaczyńskiego ma kilka wymiarów. Jest to oczywiście czytelny komunikat polityczny, potwierdzony zresztą jego wypowiedziami na konferencji prasowej w niedzielę i wywiadem dla partyjnego portalu, że nie zamierza honorować nowego prezydenta i nie zamierza z nim podjąć współpracy. Nie zamierza również godzić się z wyrokami demokratycznego wyboru, które dały mu taką pozycję na scenie politycznej. Bo według niego wybór Komorowskiego był przypadkowy…

Jarosław Kaczyński na plakatach i materiałach wyborczych miał wypisanie, że dla niego to Polska jest najważniejsza. Biorąc udział w wyścigu wyborczym, akceptował prawa demokracji i powierzył swój los szerokiej rzeszy wyborców – prawie 8 milionom. Teraz, odwracając się od państwa pokazuje jednocześnie, jakie dla niego znaczenie mają takie deklaracje. I obraża jednocześnie swoich wyborców. Pusty fotel sejmowy kontrkandydata w wyborach, na zaprzysiężeniu nowego prezydenta, to negowanie wszystkich wartości państwa demokratycznego i społeczeństwa alternatywnego.

Kaczyński nie zamierza prowadzić polityki opozycyjnej. Będzie prowadził politykę moralnego relatywizmu, napędzając atmosferę zemsty i rewanżu za śmierć swojego brata. Użyje wszelkich metod, narzędzi i symboli, aby wystąpić nie tylko przeciwko domniemanym sprawcom katastrofy, czyli rządzącym, ale również przeciwko państwu. To polityka, która idzie w kierunku nie tylko podzielenie społeczeństwa, ale również rozłamu państwa.
Jeżeli w Prawie i Sprawiedliwości są jeszcze politycy, którzy chcą i potrafią się przeciwstawić tej linii Kaczyńskiego – powinni to otwarcie zrobić. Jeżeli nie mogą – powinni odejść. Jeżeli rzeczywiście dla nich Polska jest najważniejsza…

Azrael

Profanacja i kompromitacja

Często zżymam się na wścibstwo kamer i mikrofonów telewizyjnych, które rejestrują czasem rzeczy intymne, gorszące, żenujące, nadają im medialnie zbyt duże znaczenie, nie adekwatne do interesu społecznego. Dziś jednak dobrze się stało, że wszystkie główne stacje informacyjne zarejestrowały minuta po minucie szopkę, jaka rozegrała się na Krakowskim Przedmieściu. Letnią szopkę na tle drewnianego krzyża.

Ten krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był dziś już tylko niewiele znaczącym rekwizytem. Myliłby się ten. poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji.

Dziś wszyscy, którzy byli obecni w upalne południe przed Pałacem Namiestnikowskim i reprezentowali konkretne instytucje, ponieśli klęskę i się skompromitowali. Funkcjonariusze i urzędnicy odpowiedzialni za porządek nie obronili konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej państwa, która nakazuje usunięcie z przestrzeni publicznej symbolu religijnego, na postawienie którego nie ma zgody wypracowanej w formie konsensus. Kościół katolicki taki konsensus zawarł z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż miał zostać przesunięty w miejsce godne dla niego, do kościelnej nawy. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki – a przede wszystkim skompromitowali Polskę. I Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

Read More

Odstrzelony ornitolog

Posted 30 lip 2010 — by Azrael
Category Etyka, Jarosław Kaczyński, PiS, Polityka, Popaprańcy, demokracja

Jest takie popularne powiedzenie, odnoszące się do grup interesów – „Kto nie z Mieciem, tego zmieciem”, co oznacza, że każdy kto nie zgadza się z bossem, może być usunięty, unieszkodliwiony… W polityce to powiedzenie ładnie komponowało się z postacią szarej eminencji Pałacu Namiestnikowskiego za czasów prezydentury Lecha Wałęsy, Mieczysława Wachowskiego, który potrafił neutralizować swoich wrogów – w tym braci Kaczyńskich…

Niektórzy twierdzą, że Prawem i Sprawiedliwością nie rządzi sam Jarosław Kaczyński, ale sekta polityczna, której on jest przywódcą. Niektórzy określają to otoczenie mianem Talibów, ale chyba trafniejsze jest porównanie, jakie swego czasu uczynił Ludwik Dorn, który przyrównał środowisko skupione wokół szefa PiS-u do eunuchów… Oba określenie się doskonale uzupełniają, ale nie tłumaczy to tego, dlaczego Kaczyński uważany jest za proroka, zresztą nie tylko przez jego otoczenie, ale również przez dużą część społeczeństwa. Gdyby na zimno przeanalizować karierę, dokonania Kaczyńskiego, to cała jego kariera polityczna to pasmo klęsk, porażek politycznych i wyborczych, przetykane kilkoma sukcesami…

Ale wróćmy do tej sekty; Takie środowisko ma to do siebie, że jest hermetyczne i niereformowalne, nie znosi krytyki i nie dopuszcza do siebie „onych” innych, obcych. Jednym z nielicznych, którzy ostatnimi laty nie odeszli, ale przyszli do PiS, był Marek Migalski, obecnie europoseł. Migalski sam wskoczył do politycznego wehikułu Kaczyńskiego i został – warunkowo – zaakceptowany. Ten warunek sobie wywalczył sam, dobrym wynikiem wyborów do Parlamentu Europejskiego. Dobry wynik, na Śląsku, został osiągnięty nie dlatego, że dr Migalski jest dobrym naukowcem, politologiem, ale dlatego, że okazał się dobrym i skutecznym politykiem. Migalski kilka lat temu, bez niczyjego nacisku, wybrał karierę komentatora politycznego i gwiazdy mediów, zanim stał się uznanym, szanownym i zakotwiczonym naukowcem. Potem chciał się habilitować, ale stygmat uwiązanego do PiS komentatora nie pozwolił mu na osiągnięcie statutu samodzielnego pracownika naukowego. Środowisko naukowe uznało, że zarówno dorobek naukowy, jak i polityczne uwikłania, nie pozwalają na przyjęcie go w pełni do panteonu uniwersyteckiego. No i został politykiem. Migalski kilka razy w swojej wyborczej kampanii żartował, że tak jak ornitolog, zajmujący się ptakami, marzy, aby kiedyś stać się ptakiem, tak politologowi nie można odbierać marzeń o staniu się politykiem…

Read More

Wymarzona opozycja

Prawo i Sprawiedliwość to wymarzona opozycja dla rządzącej koalicji. Zamiast się zajmować pracą parlamentarną, wzięła się za funeralne igrzyska i jej 120 posłów i senatorów zamierza się bawić dwa razy w tygodniu w rozwiązywanie problemu katastrofy pod Smoleńskiem. Zespół poselski, zwany komisją Macierewicza, od nazwiska przewodniczącego, skutecznie będzie nie tylko odciągał parlamentarzystów od pracy, ale również skupił na sobie media.

I efekty tego już mam; Wczoraj minister Michał Boni zasugerował, że w najbliższym czasie rząd może podnieść wysokość składki rentowej, a także niektórych podatków (w tym VAT – do 25%), w ramach walki z dziurą finansów państwa – a opozycja praktycznie nie zająknęła się na ten temat, choć przecież podniesienie VAT uderza głównie w konsumentów finalnych…Dodatkowo będzie to stymulant inflacyjny.

Prawo i Sprawiedliwość nie ma ochoty przejmować się problemami państwa, nie mówiąc o obywatelach. Jarosława Kaczyńskiego interesuje głównie sprawa „dorwania” Donalda Tuska i ideologiczne hasła, głoszone pod twardy elektorat i media. PiS jest cały czas na wojnie i w kampanii wyborczej. Dlatego właśnie osoby, które w tej formacji znają się na sprawach gospodarczych, społecznych, czy polityki zagranicznej, tacy jak Paweł Poncyliusz, Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal, zostali odsunięci na tor boczny. Kaczyńskiemu potrzebni są sprawni „żołnierze”, w stylu Joachima Brudzińskiego, czy Marka Kuchcińskiego, a nie ludzie, od których ciężko wyegzekwować pełną uległość.

Kaczyński swoimi wypowiedziami i decyzjami sprowadził swoją partię znów do poziomu poparcia ok. 25%. I znów będzie czekał na cud, który wyniesie go do władzy. Ale ten cud się nie zdarzy. Ani kryzys, ani afera hazardowa, katastrofa smoleńska, czy powódź, nie naruszyły poziomu poparcia dla Platformy Obywatelskiej i zaufania do Donalda Tuska.

Marzeniem Kaczyńskiego było stworzenie w Polsce systemu dwupartyjnego, gdzie dwie partie, jedna konserwatywna, centroprawicowa (PiS), druga liberalna i centrolewicowa (PO) będą się wzajemnie szachować i wymieniać władzą. Doprowadził jednak do sytuacji zbliżonej do modelu 1+1. Jedna duża partia władzy i druga, mniejsza, opozycyjna, bez szans na przejęcie steru rządów. Jest to układ zamknięty, gdzie opozycja nie ma szans na przejęcie władzy, ale zawsze wejdzie do parlamentu i zdobędzie pulę miejsc w Sejmie, a także sejmikach regionalnych. To konserwowanie układu, kiedy się zbiera pewne profity, nie biorąc odpowiedzialności za państwo…

W roku 2006 popularne było hasło wyborcze, anty-pisowskie - „Głosując na PiS, wybierasz Samoobronę”. Dziś ta hasło można sformułować – „Głosując na PiS, wzmacniasz Platformę”

Kiedy się wyborcy zorientują, że popierając Jarosława Kaczyńskiego, tak naprawdę budują pozycję jego adwersarza, Donalda Tuska?

Azrael

Jak się stać mężem stanu?

Posted 28 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

Platforma Obywatelska ma pełnię władzy. Władzy z mandatu demokratycznego, potwierdzonego wyborami w roku 2007 i 2010. Przedstawiciele tej partii zajmują trzy kluczowe stanowiska w państwie, urząd Prezydenta RP, stanowisko marszałka Sejmu i szefa rządu, a czwarte ważne miejsce, marszałka Senatu, zajmuje polityk, który PO sprzyja. To szansa, aby dokonać poważnego przełomu w polskim życiu politycznym.

Za zdobyciem tak dużej władzy stoi talent polityczny Donalda Tuska. To jemu udało się zbudować sukces formacji, która startując praktycznie od zera, doszła do pozycji prawie monopolistycznych. Opozycja jest słaba, nawet biorąc pod uwagę ostatnie wyniki lidera PiS-u w wyborach prezydenckich. Opozycja jest słaba, ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego, pod jego przewodnictwem jest pozbawiona zdolności koalicyjnych z kimkolwiek, a druga partia, SLD, nie reprezentuje całej lewicy. Dążenie Jarosława Kaczyńskiego do zbudowania dualistycznego systemu partyjnego doprowadziło do sytuacji, gdzie PiS wzmacnia… Platformę Obywatelską, sam pozostając bez możliwości zdobycia władzy.

Donald Tusk osiągnął bardzo dużo. Jego partia jest mocniejsza, niż kiedykolwiek. Należy włożyć pomiędzy bajki to, że triumwirat Komorowski – Schetyna – Tusk rozleci się z powodu animozji partnerów, lub kolizji środowisk wokół nich skupionych. Grzegorz Schetyna to polityk pragmatyczny, realistyczny, nieemocjonalny nadmiernie, zrozumiał wagę swojego nowego miejsca w polskiej polityce. Prezydent Bronisław Komorowski będzie prezydentem, który stanowisko będzie „piastował”. Nie będzie miał ambicji tworzenia własnego środowiska. Karty polityczne leżą w rękach Donalda Tuska.

Read More

Kłamstwo i patologie…

Posted 26 lip 2010 — by Azrael
Category Etyka, Jarosław Kaczyński, Kaczyzm, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Moralność w polityce to problem nadzwyczaj trudny i tak naprawdę bez rozwiązania. Czy polityk powinien się posługiwać kłamstwem, czy tylko nie powinien mówić do końca prawdy? Czy polityk może być moralny, czy w samej idei uprawiania polityki może być obecny pierwiastek moralności?

Moralność, jako zestaw norm, wzorów, zasad i ideałów postępowania, które regulują stosunki polityka ze społeczeństwem – a w bardziej wąskim znaczeniu – z jego wyborcami – ma ścisłą korelację z wykonywanym zawodem polityka, którego celem głównym nie jest wcale niesienie pomocy społeczeństwu, lecz walka o zdobycie władzy i jej utrzymanie. Tak naprawdę polityka to techniki i metody manipulacji. Mało jest tu miejsca na wartości moralne, na ideały, czy na prawdę. Orężem polityka, oprócz mediów, jest kłamstwo. Bo czym innym, niż kłamstwo są obietnice wyborcze, czymże jest „program naprawy”, czy „uzdrowienia”, „odzyskania” i „rozszerzania” niż kłamstwem? Czym innym były w ustach Jarosława Kaczyńskiego słowa o porzuceniu idei IV RP, o porozumieniu, o przyszłości, o państwie jako wartości moralnej, czy o kompromisie…?

Kłamstwo jest wpisane w strukturę zawodu polityka. Nie można go więc poddać analizie moralnej, wolno jednak określić, czy kłamstwo możemy uznać za uprawnione i akceptowalne. Jeżeli założymy, że kłamstwo ma służyć dostarczaniu innym fałszywej informacji, lub zablokowaniu dostępu do prawdy, w interesie samego polityka i interesie społecznym – to można by uznać kłamstwo za akceptowalne i usprawiedliwione. Z tego punktu widzenia „przemiana”, jaka dokonała się w Jarosławie Kaczyńskim, w trakcie kampanii wyborczej, można uznać za częściowo usprawiedliwioną. Gdyby jeszcze wygrał te wybory, nikt by się już w ogóle nie pytał o jego obietnice i przemiany…

Read More

Pętla na szyi Jarosława Kaczyńskiego

Antoni Macierewicz to obsesjonat i mistyk – a właściwie mistyfikator – który swoimi działaniami chce przede wszystkim zwrócić uwagę na siebie. O tym, że jest to człowiek niesterowalny politycznie i nieobliczalny, wiedzą wszyscy doskonale. Jak również o tym, że nigdy, jak do tej pory, rezultat zleconych mu działań nie był taki, jaki sobie wyobrażali zleceniodawcy. Boleśnie przekonali się o tym także Jarosław i Lech Kaczyńscy, zarówno na początku lat 90 ubiegłego wieku, jak i za czasów ich rządów.

Nie czas na teraz na przypominanie działań Macierewicza jako likwidatora WSI, ale jego „zasługi” w zniszczeniu ochrony kontrwywiadowczej Polski i wywiadu zagranicznego (nie tylko wojskowego) są zapewne przedmiotem wnikliwych analiz i w Moskwie i w Waszyngtonie. Od lutego 2007 roku, kiedy został opublikowany jego przesławny raport o WSI, polski wywiad nie ma co liczyć na współpracę z innymi, jak i na pozyskiwanie agentur w miejscach ważnych dla polskich interesów – także tam, gdzie działają polskie wojska.

Jednak Macierewicza znów wzięto do wypełnienia misji specjalnej. Ta misja to zrobienie medialnego show, mającego wyprzedzić informacje i raporty polskiej i rosyjskiej prokuratury i rosyjskiej komisji badającej, z udziałem polskich przedstawicieli, okoliczności i przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem. A dokładnie chodzi o to, aby jeżeli się nawet nie uda potwierdzić teorii spisku, który doprowadził do zbrodni (słowa samego Macierewicza), to należy tak poprowadzić tak spektakl medialno-polityczny, aby jedynymi winnymi byli przedstawiciele polskiego rządu i, oczywiście, strona rosyjska. Ma to wszystko na celu zagłuszenie informacji o jakiejkolwiek winie Lecha Kaczyńskiego, czy jego otoczenia, o jakichkolwiek zaniedbaniach z jego strony, w wyniku których TU 154M musiał lądować w warunkach, które na to nie pozwalały.

Read More

Ogórek z Krakowskiego Przedmieścia

Polska to szczęśliwy kraj. Nie ma problemów z bezrobociem, z deficytem budżetowym, polskiej służby zdrowia zazdroszczą nam wszyscy, mamy stabilne systemy emerytalne, a problem alkoholizmu, czy przepełnionych więzień rozwiązaliśmy lata temu. Pozostają nam tylko więc utarczki o krzyż.

Sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu jest takim wakacyjnym ogórkiem w polskim stylu. Gdyby do sprawy podejść racjonalnie, to do rozwiązani tego problemy nie trzeba by było żadnych narad, ani żadnego konsensusu, ale prostej decyzji. Z jednej strony decyzji administracyjnej, nakazującej usunięcie krzyża z przestrzeni publicznej i państwowej, z drugiej głos uprawnionego, posiadającego autorytet hierarchy Kościoła katolickiego, który by pouczył wiernych i przypomniał im, czym jest tak naprawdę krzyż. Ale obie instytucje, Państwo i Kościół nie za bardzo potrafią ten swój autorytet pokazywać i wykorzystywać. Stąd media mogły się „posilić” w wakacje quasi poważnym tematem.

Właśnie brak autorytetu, a także kultury demokratycznej pozwolił na to, że od dwóch tygodni pod krzyżem trwają żenujące dyskusje i awantury, a politycy i grupy twórców „ruchów społecznych” mogą sobie z niego robić narzędzie rozgrywki. Dziś doszło do tego nawet, że znany medialny celebryta i manipulator, Jan Pospieszalski zrobił z obrony krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim rozgrywkę z „Gazetą Wyborczą”…

Nie interesuje mnie, czyją własnością jest ten krzyż i jaką funkcję pełnił i pełni teraz. Interesuje mnie za to, jak poszczególne siły nim manipulują. Dla jednych jest to symbol pamięci o Lechu Kaczyńskim, choć przecież zginął on w innym miejscu, a od Warszawy odwrócił się, ponieważ decyzją rodziny (?) spoczął w Krakowie. Dla innych ma być symbolem narodzenie się nowej świadomości Narodu, czego emanacją ma być ponoć Ruch 10 kwietnia. Tylko, że jak się spojrzy za fasadę tego „oddolnego ruchu”, to zobaczymy tam medialne i PR-owskie zaplecze Prawa i Sprawiedliwości, a dodatkowo przyciąga on wszelkiej maści oszołomów. I tak krzyż z symbolu pamięci staje się narzędziem walki, totemem wojennym.

Pamięć o tragicznie zmarłych w katastrofie powinna być uczczona. Tak, również pod Krakowskim Przedmieściu. Jeżeli ten tydzień pomiędzy katastrofą, a pogrzebem pary prezydenckiej był miejscem spotkań Polaków, to warte jest to zapamiętania. Ale nie symbolem DZIELĄCYM Polaków, bo właśnie do tego wojna o krzyż doprowadziła. I dlatego, że choć niektórzy politycy PiS mówią do kamer, że Polska jest państwem katolickim, to jednak polskie państwo jest świeckie.

Azrael

Urząd marszałka może być frapujący…

Posted 21 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Sejm, demokracja, wybory

Wywiad z Marszałkiem Sejmu, p. Grzegorzem Schetyną, 2010.07.20

Azrael (A) – Panie Marszałku, czy zamierza Pan być Marszałkiem na 500 dni, czy może jednak na… 2.000? Czy uważa Pan, że pozycja Platformy Obywatelskiej jest na tyle mocna, że uda się jej zdobyć przewagę w najbliższych wyborach parlamentarnych. w 2011 roku.

Marszałek Sejmu RP, Grzegorza Schetyna (GS) – Pytanie, jak słyszę, przewrotne, ale odpowiedź też może być taka. Zostałem wybrany marszałkiem do końca obecnej kadencji, czyli w tym wypadku rzeczywiście na 500 dni. Później otwiera się nowy rozdział, rozdział następnych czterech lat. A wtedy mogą zostać napisane i realizowane różne scenariusze. Czy będę marszałkiem w następnej kadencji? Nie wiem, ponieważ zależy to od kilku czynników – od wyniku wyborów, czy Platforma Obywatelska w nich wygra, oczywiście od woli mojej partii, a w końcu i od mojej woli, czy będę chciał pełnić to stanowisko. Wiele rzeczy może się zdarzyć – dziś stanowczo stwierdzam, że jestem marszałkiem na 500 dni.

A – Ale jeszcze miesiąc temu stwierdził Pan, że to stanowisko nie jest szczytem Pańskich zainteresowań, ani ambicji, ale już ostatnio można było usłyszeć, że jest to jednak miejsce dla Pana frapujące, nie tylko z punktu widzenia politycznego?

GS – To ciekawe miejsce i ciekawa funkcja, dopełniająca system władzy w Polsce, ważna przy obowiązującej w Polsce Konstytucji i niezbyt jasno określonych prerogatywach i zadaniach Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Cały parlament, czyli Sejm i Senat, jest doskonałym miejscem łagodzenia napięć i budowania współpracy.

A- Jak Pan Marszałek się zapatruje, biorąc pod uwagę miejsce, w którym się w tej chwili znajdujemy i Pańskie uprawnienia, na projekt zmian w Konstytucji RP, autorstwa Platformy Obywatelskiej, który zakładał, że struktura władzy wykonawczej w Polsce zostanie zmieniona, stanowisko Prezydenta RP zostanie osłabione albo nawet wyłączone z systemu władzy?

GS- Tak, jestem zwolennikiem zmiany, by system mieszany rządowo-prezydencki został zmieniony w system gabinetowy…

A- No tak, ja to nazywam nawet systemem kanclerskim…

GS – Raczej należałoby nazwać go system premierowskim, w którym władza jest nie tyle w rękach rządu, co osobiście premiera. Proszę jednak pamiętać, że nie ma dzisiaj w Sejmie zgody na taki system, to po pierwsze, a po drugie – nie ma nawet zgody na powołanie komisji konstytucyjnej. Nie jest to więc możliwe do zrealizowania, przynajmniej w najbliższym czasie. Nie ma możliwości, aby w Sejmie powstało formalne ciało, które by mogło pracować nad tą koncepcją. Do tego potrzebna jest zgoda Prawa i Sprawiedliwości, a jej oczywiście nie ma. Pomimo to Platforma Obywatelska stara się przekonać polityków opozycji do tego rozwiązania. Podsumowując; nie ma w obecnym Sejmie zgody politycznej, by rozpocząć pracę nad nową Konstytucją.

Read More

Martwa partia

Posted 19 lip 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Od pewnego czasu w internecie zaczęło funkcjonować określenie „nekropartia”, w kontekście Prawa i Sprawiedliwości. To niezbyt eleganckie sformułowanie ma jednak głębokie uzasadnienie.

Platforma Obywatelska praktycznie nie zareagowała na konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego, który niedwuznacznie oskarżył Donalda Tuska i jego formację (także rząd) o przyczynienie się do katastrofy smoleńskiej, a na pewno o „moralne i polityczne” sprawstwo. Także wypowiedź posła Joachima Brudzińskiego, w programie Moniki Olejnik, „Kropka nad i” nie spotkała się z oficjalnym odzewem. I bitwa o krzyż na Krakowskim Przedmieściu nie jest w sferze zainteresowania PO. Słusznie, ponieważ wchodzenie w polemiki na tym poziomie tylko przyczyniłoby się do zaostrzenia sytuacji.

Wszystko to wynika z tego, że PiS i Jarosław Kaczyński nie mają żadnego programu, który mógłby być programem „na tak”. Zarówno na kampanię samorządową, jak i parlamentarną. Pomimo dość bogatego zaplecza intelektualnego, w postaci Ośrodka Myśli Politycznej, czy Instytutu Sobieskiego, nie mówiąc o takich tuzach, jak Jadwiga Staniszkis, Zdzisław Krasnodębski, czy Ryszard Legutko, PiS nie ma żadnego programu. Wszystkie projekty i pomysły zostały już dawno zgrane, a były to pomysły samego Jarosława Kaczyńskiego. I pomysł IV RP, i Polska solidarna – to są już tematy nie wzbudzające emocji, ani nie przyciągające wyborców. Jedynym pomysłem pozostaje gra pamięcią Lecha Kaczyńskiego. Nekropolityka…

Ostre tony w wypowiedziach Kaczyńskiego, Brudzińskiego, czy Jacka Kurskiego tłumaczone są traumą po katastrofie i odreagowaniem. Po ponad trzech miesiącach po katastrofie następuję otrzeźwienie. Tak, rzeczywiście – otrzeźwienie następuję, ale po kampanii wyborczej – i to tylko wśród części politycznych działaczy. Tych, którzy przez ścisłe kierownictwo kampanii, Joannę Kluzik-Rostkowską i Pawła Poncyliusza, zostali odstawienie na boczny tor. Stara gwardia partyjna, zwana też „zakonem PC”, odczuła zmianę wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako utratę własnej tożsamości i zaprzeczenie ideom partii. O tym, jak głębokie są podziały pomiędzy „liberałami” i „integrystami” partyjnymi świadczy to, że Joanna Kluzik-Rostkowska, która odebrała w wieczór wyborczy szczere gratulacje od Jarosława Kaczyńskiego za prowadzenie sztabu wyborczego, dziś nie jest wcale pewną kandydatką klubu parlamentarnego PiS na urząd wicemarszałka Sejmu. Zresztą wypowiedzi Kaczyńskiego pokazują, kto dziś jest bliżej jego ucha…

Jarosław Kaczyński po raz kolejny pokazał jak jest zdolnym politykiem. Zdolnym do destrukcji. W ciągu niewielkiego czasu, grając kartą smoleńską, odzyska wpływy w twardym elektoracie, także tym radiomaryjnym, a utraci poparcie tych, którym bliżej do umiarkowanego centrum. I na nic będzie straszenie monopolem Platformy Obywatelskiej, miękką dyktaturą Donalda Tuska. Kaczyński grając wyostrzeniem kursu politycznego, realizując projekt polaryzacji sceny politycznej, sam tworzy sukces i pozycję Platformy Obywatelskiej.

PiS partią martwą programowo, ideowo, mentalnie, tak jak wypalony jest jej przywódca. Nie wierzę, że nie widzą tego jej działacze. Tylko kto przedłoży wreszcie prawdę nad profity sejmowe, diety poselskie, spokój?

Azrael

—————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

„Naszym programem jest…”

Piątkową konferencję Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie partii, na ulicy Nowogrodzkiej można rozpatrywać w wariancie komentarzy politycznych, choć bardziej wskazane byłoby spojrzenie na nią w kategoriach czysto ludzkich i psychologicznych. To drugie powinno być domeną psychologów, psychologów społecznych, terapeutów, ale oni jeszcze trzymają się z daleka od polityki, choć może niesłusznie. Być może takie analizy słów i działań polityków przyniosłyby lepsze efekty, niż prace ośrodków opinii publicznej.

Z punktu widzenia czystej gry politycznej można powiedzieć tak; Jarosław Kaczyński zakończył jedną kampanię i rozpoczął drugą, samorządową. Uznał, że elektorat centrowy nie jest mu już przydatny, że w kampanii regionalnej sprawdzi się twardy, wierny elektorat, który motywuje się zupełnie innymi przesłaniami. I będzie to oczywiście prawda. Do walki potrzebne są inne argumenty i inne narzędzia, rozgrywka prowadzona jest bardziej poza mediami. Tu mniejszą rolę odgrywa wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, większą za to jasne, twarde, prostolinijne przesłanie podziału na MY i ONI. A co oni, to ci, którzy przyczynili się do śmierci (męczeńskiej) Lecha Kaczyńskiego, a do tego jeszcze atakują symbol jego śmierci, czyli krzyż pod Pałacem Namiestnikowskim.

Ale dużo ciekawszy jest jednak wątek psychologiczny, osobisty, jakim kieruje się Jarosław Kaczyński. Otóż wydaje mi się, że Kaczyński zastąpił jeden cel swojej polityki innym. Od dłuższego czasu, od wielu miesięcy miałem wrażenie, że osią polityki Jarosława Kaczyńskiego była chęć doprowadzenia swojego brata do ponownego wyboru na stanowisko Prezydenta RP. Kiedy z powodu katastrofy smoleńskiej stało się to niemożliwe, Kaczyński postanowił zmienić ten cel na inny. Tym celem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci brata, pokazanie winnych, ukaranie ich. Programem Kaczyńskiego stała się zemsta.

Read More

Pianino Kaczyńskiego

Łoskot spadającego na chodnik przed willą pianina, zakończył porządki. Wcześniej Jarosław Kaczyński podeptał rogowe okulary, a atrapa metalowego czajniczka rozbiła się na ścianie pokoju. Możemy znów być sobą…

W trakcie kampanii wyborczej co i rusz czytałem, jak to Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej się zmienił, Jako człowiek, dotknięty wielką tragedią, ale również jako polityk. Tak jakby tragedia osobista, a także tragedia jego partii, miały się wprost, kojąco przełożyć na na jego spojrzenie na rzeczywistość, państwo, swoją rolę w polityce, osąd przeciwników politycznych. Ja w tę przemianę nie wierzyłem ani ułamka sekundy, ponieważ „od zawsze” uważałem Kaczyńskiego za wyrafinowanego, bezwzględnego, nie mającego skrupułów gracza politycznego, który nie cofnie się przed niczym. To co widzieliśmy w kampanii, to była kreacja i triki polityczne, zbolała maska, uzupełniona czarnym garniturem. Portret, nakreślony rękami Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza. Posłanka PiS jest na urlopie, Poncyliusz leczy nadwyrężony kręgosłup… „Chata wolna, oj, będzie bal…”. I jest…

Jarosław Kaczyński stoi na czele partii, której główny, żelaznym elektoratem są ludzie sfrustrowani, odrzuceni, żądni zemsty i odwetu. I Kaczyński im to daje. On nie potrafi żyć bez chęci zemsty, rozliczeń, spisków i atmosfery podejrzliwości. I dwa wywiady, łagodny, Michała Szułdrzyńskiego dla „Rzeczpospolitej”, i ten drugi, bez zahamowań, Tomasz Sakiewicza i Katarzyny Hejke dla „Gazety Polskiej”, odsłaniają nam Kaczyńskiego takiego jak dawniej. Nie, jednak nie takiego – innego, ponieważ nie mającego hamulca w postaci brata i nie mającego innego celu, niż odwet na tych, którzy według niego doprowadzili do jego śmierci.

Kaczyński z pełną premedytacją powraca na tory wojenne. Nie jest to jednak wojna polsko-polska, która by zakładała jednak jakiekolwiek podstawy ideowe działalności Kaczyńskiego. To jest wprost wypowiedziana wojna przeciwnikom politycznym, Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej. Świadczą o tym cytaty, z własnych wypowiedzi, które Kaczyński sam przytacza. Kaczyński oskarżający rząd o „zbrodniczą politykę”, zamyka drogę do dyskusji i współpracy. Zresztą nigdy tak naprawdę nie było mowy o jakiejkolwiek współpracy, umowach ponad podziałami, interesie społecznym. Teraz gra idzie o utrzymanie mitu Lecha Kaczyńskiego i mitu smoleńskiego – najchętniej mitu zamachu, wynikającego ze spisku Donalda Tuska z Władimirem Putinem. Jarosław Kaczyński wyraźnie to sugeruje, opowiadając w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że jego nazwisko było do końca na liście pasażerów TU 154M. Szef PiS-u nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność polityczną za katastrofę, a ta kryminalna, to tylko kwestia czasu.

Kaczyński dał sygnał do walki dla takich inicjatyw, jak Ruch 10 Kwietnia, czy Katyń 2010, dla dziennikarzy „Gazeta Polskiej” i „Rzeczpospolitej”, blogerów Salonu24. Również wraca do środowiska radiomaryjnego. I definitywnie zamyka się na wyborcę centrowego. Jego twarda retoryka i nowa wojna może mu przynieść krótkoterminowy sukces w jesiennej kampanii samorządowej, ale już przyszłoroczne wybory parlamentarne będą klęską,. Ale chyba Kaczyński przestał już patrzeć kategoriami kalkulacji politycznej. On prowadzi politykę mitologiczną. Mit IV RP ma zostać zamieniony przez mit smoleński. Tylko, że to droga donikąd.

Azrael

Ekspiacja na życzenie

Uff… Można spokojnie odetchnąć. Nie, to jeszcze nie koniec upałów. To tylko koniec przedstawienia pod roboczą nazwą „Wszystkie przemiany Jarosława Kaczyńskiego”.

Szef Prawa i i Sprawiedliwości udzielił wywiadu redaktorowi Michałowi Szułdrzyńskiemu z „Rzeczpospolitej”, którego z racji jego kultury osobistej i wykształcenia filozoficznego, trudno uznać za drapieżnego dziennikarza. Zawartość i efekt tego wywiadu najlepiej został określony przez anonimową, oczywiście, opinię jednego z polityków PiS, przytoczoną na portalu społecznościowym Twitter przez innego dziennikarza;

„Dwa miesiące ciężkiej pracy poszły w piach”

Tak, właśnie dwa miesiące budowania nowego oblicza i nowego wizerunku Kaczyńskiego i jego formacji, po raz kolejny zostały zniweczone jednym niezbyt długi wywiadem. Kaczyński wrócił do swojej starej retoryki, swojej metody wyrażania swojego zdania, która zakłada, że to tylko on ma rację, on określa standardy, jakie powinny panować w polityce, i tylko on jest punktem odniesienia.

Specjaliści od kreowania wizerunku i jego sztabowcy robili wszystko, aby spektrum zwolenników Kaczyńskiego i jego partii powiększyło się. Przybrało to po I rundzie wyborów formę groteski politycznej, kiedy Kaczyński na trybunie wiecowej zaczął stawiać obok siebie obraz lewicowego polityka Oleksego, a potem samego Edwarda Gierka – patriotę w trudnych czasach.

Kaczyński nie byłby sobą, gdyby nie zostawiony sam sobie, dając wywiad do sprzyjającego mu wyraźnie medium, nie pokazał swojej naturalnej twarzy. W tydzień po wyborach wziął w swoje ręce na nowo zadanie kreacji polityki własnej partii. Zresztą nie tylko on, ponieważ również pozwolono na nowo pojawić się w mediach Zbigniewowi Ziobro, carte blanche na wypowiedzi otrzymali Marek Migalski, Beata Kempa, Ryszard Czarnecki, czy Karol Karski. To za ich przyczyną do politycznej rozgrywki włączono krzyż z przed Pałacu Namiestnikowskiego, to oni również kierują dyskusję w stronę sprawy smoleńskiej. Ale rys ideologiczny określa Jarosław Kaczyński, a tą nową ideologią będzie właśnie katastrofa pod Smoleńskiem. To właśnie mit „męczeńsko” zmarłego brata ma nieść jego i jego formację przez najbliższe lata.

Po drugiej stronie (i tym razem nie jest to miejsce, gdzie kiedyś stało ZOMO…) są ci, którzy mają inne poglądy, niż on sam, przede wszystkim krytycy jego brata. Mają oni teraz niepowtarzalną okazję dokonania głębokiej ekspiacji, przeproszenia Jarosław Kaczyńskiego, generalnie za wszytko, a wtedy on zniży się do rozmów i współpracy. Nie muszę chyba dodawać, że na jego warunkach…

To, że Jarosław Kaczyński długo nie wytrzyma w gorsecie poprawności, było wiadome wszystkim przytomnym obserwatorom sceny politycznej. Nie wiadomo było tylko, jak długo to potrwa. Jak się okazało, bez wojny (polsko-polskiej) Kaczyński oddychać, żyć i działać nie może. Wszystkie scenariusze biorą w łeb, kiedy Kaczyński mówi z „serca”.

Ta kolejna wolta Kaczyńskiego to dobra informacja dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Tak przewidywalna i trywialnie jednoznaczna opozycja to coś, co można sobie wymarzyć. Teraz tylko już wystarczy postraszyć i lewicę i samych wyborców „wilkiem w skórze owcy”, a oni sami przejdą przez płot do jego zagrody. Taki lider opozycji, jakim jest Jarosław Kaczyński, to olbrzymi skarb dla rządzących…

Azrael

Republika smoleńska

W trakcie tegorocznej kampanii wyborczej, prezydenckiej, Jarosław Kaczyński stwierdził w pewnym momencie, że tematu tak zwanej IV RP już nie ma, przestał on funkcjonować w polskiej przestrzeni politycznej i społecznej. Później swoją opinię skorygował, twierdząc, że to tylko samo sformułowanie jest skompromitowane, ale idee i wartości, jakie jakoby były udziałem tego projektu, dalej są ważne dla niego, jego środowiska i wyborców. Szkoda tylko, że niewiele mają one wspólnego z tym, o czym myślał profesor Paweł Śpiewak, jeden z pomysłodawców przełomu w polskim życiu społecznym i prawdziwy gestor hasła IV RP.

Idea odnowienia Polski, według standardów Jarosława Kaczyńskiego, nie umarła. Potrzebny jest do niej tylko nowy „wsad”, nowe paliwo, coś, co zintegruje wokół Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego i stary i nowy, pozyskany ostatnio elektorat. Próba złagodzenia oblicza Kaczyńskiego w trakcie kampanii, co miało przyciągnąć elektorat lewicowy i centrowy, nie powiodła się jednak najlepiej. Bo przecież porażka nie może zostać uznana za zwycięstwo, Kaczyński bezwzględnie osiągnął mniejszą ilość głosów, niż jego brat w roku 2005, dodatkowo to porażka z przedstawicielem Platformy Obywatelskiej. Ale udało się przynajmniej zamieszać trochę w głowach młodym wyborcom, ponieważ w tej grupie Kaczyński uzyskał nadspodziewany dobry wynik.

Teraz czas na odtworzenie starego, dobrego oblicza walczącej partii i oparcia go o nowe „wartości”. Tym czymś ma być mit Lecha Kaczyńskiego. Nie tylko samej postaci tragicznie zmarłego prezydenta, ale również mit śmierci męczeńskiej jego i małżonki… no, może jeszcze kilkudziesięciu osób, ale tylko tych wybranych. O pozostałych milczmy…

Read More

Na finiszu

Ostatnia debata, ostatnie emocje. W ciągi dwóch ostatnich dni kampanii prezydenckiej nie stanie się nic, co by miało mocniejszy wydźwięk, niż ostatnie starcie w debacie zorganizowanej przez TVP.

Z przekazu telewizyjnego można było odczytać różne sprawy, każdy zwracał uwagę na inne zagadnienia. Jedni zauważyli, że Jarosław Kaczyński odrobił lekcję z niedzieli i był dużo lepiej przygotowany, zarówno wizerunkowo, jak i merytorycznie. Bardziej wyrazisty, ostry, dynamiczniejszy, „stary dobry Jaro”. Widać było rękę Jacka Kurskiego, który znów został dopuszczony do Kaczyńskiego. Inni zwracali uwagę na gesty Bronisława Komorowskiego, na akcentowaną przez niego wolę porozumienia – podanie ręki na początku spotkania, na zgodę, bo „zgoda buduje”, i drugi raz, na zakończenie debaty, kiedy wyciągnął zza pazuchy egzemplarz Konstytucji RP i zaproponował Kaczyńskiemu złożenie podpisu pod wspólną deklaracją, będącą zbitką haseł obu kandydatów – „Zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza”. Spiął w ten sposób spotkanie, budując atmosferę pojednania społecznego. Sztuczną jednak atmosferę, która nie ma się nijak do spolaryzowanej sceny politycznej w Polsce. Ale środek środowego starcia należał do szefa Prawa i Sprawiedliwości, który lepiej odpowiadał na pytania dziennikarzy, które jednak niewiele miały wspólnego z określeniem zadań Prezydenta RP.

Debaty w takiej formule, jakie zaprezentowała telewizja, nie miały wielkiego sensu. Jest w tym wszystkim i wina sztabów wyborczych, które skupiały się głównie na tym, aby ich podopieczni nie wyszli gorzej, niż przeciwnicy. Potwierdza to tezę, że robienie debat przez telewizję, która dyktuje medialny przekaz, zabija istotę dyskusji. Wyłączenie możliwości interakcji, zadawania wzajemnych pytań, dyskusji, poddanie się rygorowi kamer, spowodowało to, że w dalszym ciągu nie wiemy, jakim prezydentem będzie jeden, bądź drugi kandydat. I to jest nieuczciwe wobec wyborców.

Read More