Nadzieja w rozpadzie PiS

 

Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie praktycznie nic do powiedzenia. Jarosław Kaczyński, przegrywając szóste kolejne wybory, zepchnął swoją partię na pozycję bez wyjścia, a dodatkowo ograniczył prawo głosu i wpływu na swój los tym, którzy na niego głosowali. Donald Tusk stał się hegemonem politycznym, jakiego w Polsce po roku 1989 nie było, dzięki swoim zdolnościom, ale solidnie na to również zapracował szef PiS. I dodatkowo zniszczył prawicę konserwatywną w Polsce. Bo prawdziwa prawica centrowa i liberalna jest teraz w PO. Zresztą lewica również…

Ale Kaczyński w dalszym ciągu ma monopol po stronie prawicy konserwatywnej, narodowej, katolickiej. To w jego sejfie leżą klucze do jej przyszłości. Klucze, które kilka lat temu, budując z bratem i Ludwikiem Dornem PiS, ukradł prawicy. Dopóki ktoś ich Kaczyńskiemu nie zabierze, nie zostanie po tej stronie stworzona realna siła polityczna. Słuchając opowieści, że możliwe jest zbudowanie konserwatywnej reprezentacji w oparciu o współpracę PJN, Janusza Korwin-Mikkego i Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka, można wpaść w dygot pustego śmiechu. Wystarczy prześledzić metryczki polityczne tych dwóch ostatnich postaci, aby wiedzieć, że to droga donikąd. I wystarczy również cofnąć się do czasów AWS, przypomnieć sobie całą tamtą zbieraninę, aby dojść do wniosku, że łączenie jakichkolwiek formacji i współpraca polityków od lat działających na scenie politycznej żadnych skutków realnych nie może przynieść. Prawicę można zbudować tylko w jeden sposób – na gruzach PiS. Jeżeli nie doprowadzi się do anihilacji PiS i usunięcia Jarosława Kaczyńskiego z życia politycznego, prawica konserwatywna nie będzie w polskiej polityce odgrywała jakiejkolwiek roli.

Continue Reading →

Z tym panem już nikt nic nie wygra

Oceniając kolejną wyborczą porażkę Prawa i Sprawiedliwości właściwie wpadamy w komentatorską sztampę . Jedynym winnym porażki wyborczej jest Jarosław Kaczyński, ponieważ on jedyny jest prawdziwą twarzą tej formacji i jej spiritus movens. Reszta, współpracownicy, działacze, komitet wyborczy, klub parlamentarny i wyborcy – są tylko dodatkiem do Kaczyńskiego. I stwierdzenie, że bez niego Prawo i Sprawiedliwość nie będzie już tą samą spójną formacją, a z nim już nic więcej nie osiągnie – jest smutną prawdą. Smutną głównie dla zwolenników PiS, wyznawców prezesa, ponieważ wiele z uzasadnionych postulatów społecznych wyborców tej partii nie będzie nigdy jasno postawione na forum politycznym. Dzieje się tak dlatego, że PiS nie jest dla nikogo partnerem politycznym, lecz wrogiem. I dopóki Kaczyński nie odejdzie, a jego następcy nie znajdą formuły przekształcenia PiS w partię XXI wieku, taki stan będzie trwał.

Dziś Jarosław Kaczyński stwierdził, że samodzielnie ze stanowiska nie odejdzie, chyba że zdecyduje tak partia. Tylko że zapisy statutowe PiS-u są takie, że zrobienie kontrolowanego, legalnego przewrotu jest praktycznie niemożliwe. Jeżeli dodamy do tego, że najbliższe otoczenie prezesa, komitet polityczny, jest praktycznie mianowany przez niego, to rysuje nam się obraz żelaznej klatki, w której siedzi prezes, mający pod ręką wszystkie instrumenty konieczne do jej kierowania. I nikt z zewnątrz nie ma możliwości wyciągnięcia go z tej klatki władzy. I dlatego spokojnie może mówić, że zostanie, bo przecież na ulicy krzyczą za nim – „Jarosławie, zbaw Polskę”…

Winni jednak muszą być, ktoś musi ponieść konsekwencje przegranych wyborów. I według modus operandi prezesa i przeszłych doświadczeń wygląda na to, że padnie na Zbigniewa Ziobro i Jacka Kurskiego. Zostaną oskarżenie, że działali niezgodnie z zaleceniami sztabu Tomasza Poręby, a także, o zgrozo, wytycznymi samego prezesa. Wspierali nie tych, co trzeba, jeździli tam, gdzie im kazano, i wykazywali się samodzielnością, co jest zbrodnią główną. Ale ponieważ obaj są europosłami, więc sprawiedliwa ręka Jarosława Kaczyńskiego nie może im wprost wymierzyć klapsa . Zostaną objęci anatemą i usunięci z ciał statutowych. Po raz pierwszy jednak może się okazać, że ich frakcja nie pozostanie pokorna. Może się okazać, że nie na forum partii, ale w Sejmie powstanie rokosz. Niektórzy liczą, że Ziobro i Kurski mogą mieć nawet 50 szabel w nowym Sejmie. I jeszcze gdzieś z boku jest Ludwik Dorn…

Continue Reading →

Dalej w demokratycznym państwie

Okazuje się, że zbiorowa mądrość społeczeństwa wygrała. To ono wygrało, czy jak kto woli – wygrała Polska. A patrząc na przekrój głosów według miejsca zamieszkania i wykształcenia – wygrali ci, dzięki którym Polska może się rozwijać i którzy są i będą jej motorem napędowym.

Polska, pomimo kryzysu światowego, kryzysu UE, strefy euro i zagrożeń finansów wewnętrznych, przeżywa najlepszy okres w swojej historii. Już po 22 latach od Okrągłego Stołu zbudowano stabilną demokrację, której nie jest wstanie przewrócić nawet tak trudny kryzys instytucjonalny, jak śmierć głowy państwa. Polska ma stabilną sytuację wewnętrzną, dobre relacje zagraniczne, w tym te najważniejsze – z sąsiadami, notuje wzrost gospodarczy. To przeważyło opinię, że III RP to jest ta Polska, jakiej większość społeczeństwa oczekuje. PO osiągnęło tak doskonały wynik również dlatego, że prawica nie potrafiła pokazać alternatywy, (i nie chodzi wcale tu i PiS), a lewica jest w trakcie reorganizacji, za przyczyną Ruchu Palikota.

Wyniki z ponad 90% okręgów wskazują, że zwycięzcą jest Platforma Obywatelska, a właściwie Donald Tusk, bo tak personalistycznie jest skonstruowana polska polityka. To pierwsze zwycięstwo partii rządzącej w demokratycznej Polsce, dające powtórzenie koalicji z PSL. PSL wziął „swoje”, choć nie poszerzył swojego elektoratu. Ale ten układ zapewnia stabilność. I nie należy brać pod uwagę rojeń zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, że pogłębiający kryzys odda władzę w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Polacy przećwiczyli populistów z Samoobrony i PiS, wiedzą, czym to pachnie. Nie dadzą się nabrać ponownie. Niemrawa dość kampania PO została w ostatnich tygodniach zdynamizowana „Tuskobusem”. I to premier może sobie samemu podziękować za wygraną…

Continue Reading →

Jarosław Kaczyński na żywo

Kiedy prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński przyjął zaproszenie do programu „Tomasz Lis na żywo” w TVP, było jasne, że nie będzie to zwykły wywiad. Większość komentatorów, dziennikarzy, ale także polityków, potraktowało to jako zastępczą debatę Jarosława Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem, a Tomasz Lis miał być kimś w rodzaju silnego sparingpartnera. Donald Tusk był kilka tygodni temu w programie Tomasza Lisa i rozmowa była ostra, ale merytoryczna. Bo Tusk myśli o Polsce, a Kaczyński o odzyskaniu władzy, dla zniszczenia oblicza III RP i politycznych przeciwników. Lis wyzwanie zrozumiał, przygotował się do programu, choć mógł zrobić to lepiej. Nie ustrzegł się błędów i nie stłumił do końca emocji, choć jako publicysta miał do tego prawo. Postawił sobie z jednej strony cel przypomnienie wszystkich niedorzeczności, konfabulacji, kłamstw i manipulacji Jarosława Kaczyńskiego i pokazanie, że nowa/stara maska umiarkowanego polityka, jaką znów nosi Kaczyński, jest oszustwem. I choć trwało to dość długo, od połowy programu Kaczyński już był obnażony. Ten stary dobry Kaczyński od „porażających” spraw, „dyfamacji” i innych znanych bzdur.

Publicysta TVP posługując się cytatami, materiałami źródłowymi, przykładami, od pierwszych minut „grillował” szefa PiS. To nie była rozmowa i wywiad z szefem opozycji, ale zamierzone odzieranie Kaczyńskiego ze skorupy kłamstw. Doskonale wykorzystywał błędy Kaczyńskiego, jak choćby ten z dość śmieszną i kuriozalną sprawę straszenia Donalda Tuska pistoletem w windzie. To Kaczyński wywołał temat, a Lis tylko odwrócił lufę tego pistoleciku w stronę prezesa. Nie wszystkie sztychy Lisa w stronę Kaczyńskiego były czyste i perfekcyjne, ale tym bardziej widoczny był brak argumentów i ripost na wykazywane niekonsekwencje, konfabulacje, czy pomówienia. Najwyraźniej chyba zostało to zaznaczone w momencie, kiedy Tomasz Lis poruszył sprawę opinii Kaczyńskiego, zawartą w jego ostatniej książce, że obecna kanclerz Niemiec, Angela Merkel, została szefem rządu w wyniku niejasnych układów. Podtekstem tego jest to, że jako urodzona w NRD musiała być pod wpływem Stasi…Podobnie było z tematem kiboli, gdzie Kaczyński odżegnując się od koalicji z nimi, jednocześnie bronił bandyty Staruchowicza, vel „Staruch”.

Continue Reading →

Kaczyński ogłupia

Joanna Kluzik-Rostkowska, kiedyś członkini Prawa i Sprawiedliwości, teraz, po przygodzie z PJN, kandydatka PO do Sejmu, napisała do Tomasza Poręby, szefa sztabu wyborczego PiS list otwarty. Ostrzega w nim polityków bliskich Jarosławowi Kaczyńskiemu, że obserwując kampanię wizerunkową szefa PiS, jaka jest prowadzona od pewnego czasu, widzi w niej dokładnie to samo, czego była świadkiem (i współtwórcą, jako szefowa sztabu wyborczego) w roku 2010, w czasie kampanii prezydenckiej. Widzi zakłamanie, puste deklaracje i obietnice, które dzień po wyborach zostaną zanegowane i wyrzucone na śmietnik. Kluzik-Rostkowska zawraca uwagę, że tego rodzaju „trik wizerunkowy” może udać się tylko raz, a wiarygodność straci nie Kaczyński, ale osoby, które mu pomagają. I przytacza na dowód własną osobę, jako tę naiwną, która podczas poprzedniej kampanii „miała głębokie poczucie, że mówi Polakom prawdę”, i uważała, że „Jarosław Kaczyński chce poważnej dyskusji o polskich sprawach, o miejscu Polski w Europie, że ma politycznych przeciwników, a nie wrogów.” W ciepły lipcowy wieczór wyborczy okazało się, jak bardzo się myli…

Niektórzy oskarżają Joannę Kluzik-Rostkowską, że jest całkowicie niewiarygodna (taką opinię wygłosił dziennikarz „Rzeczpospolitej”, Piotr Zaremba w niedzielnym programie „Loża prasowa” w TVN24). Tylko, że kto inny, jakie nie były szef sztabu kandydata na prezydenta może wiedzieć, jakie zdolności manipulacji tkwią w Kaczyńskim i jak potrafi oszukać on nie tylko wyborców, pardon, wyznawców, lecz również swoje otoczenie. Nie tylko ona, ale również inni Michał Kamiński, Paweł Poncyliusz, Jan Ołdakowski, czy Marek Migalski płacą teraz cenę za zaufanie, jakim obdarzyli Kaczyńskiego. Ta cena to prawdopodobnie ich brak w polskiej polityce…

Kaczyński nie musi przekonywać swojego twardego elektoratu. On jest już kupiony, obezwładniony i zmanipulowany. To ci, którzy święcie wierzą w spisek smoleński, w to, że żyjemy pod rządami Donalda Tusk w kondominium rosyjsko-niemieckim, że polski katolicyzm jest zagrożony przez wpływy szatana, którego emisariuszem stała się muzyk rockowy, Adam Darski – Nergal. Czeka nas katastrofa państwa, społeczeństwa, a jedyną nadzieją jest „pisowski lud”, który na kolejną miesięcznicę wręczy Kaczyńskiemu złote klucze do władzy. Jarosław Kaczyński nie buduje państwa alternatywnego – on już je zbudował w świadomości dużej części społeczeństwa. I to jest problem, z którym trzeba się będzie zmierzyć – dłużej, niż przez jedno pokolenie…

Continue Reading →

Pod białą flagą

Tegoroczna kampania wyprana jest z treści jak żadna inna do tej pory. Tak do końca nie wiadomo, czy jest to wina partii politycznych i sztabów wyborczych, czy może jednak jakości przekazu mediów. Bo media, szczególnie te elektroniczne, są już bardziej tabloidami, niż ośrodkami opinii i kontroli działalności polityków. Króluje narracja, marketing, przekaz wizualny, a nie słowo, dyskusja, program. Choć jest jedno słowo, które w tym roku, przed październikowymi wyborami robi furorę. To słowo debata.

Wszyscy dyskutują o tym, kto, kiedy i z kim będzie debatował. Jak na drugi miesiąc oficjalnej kampanii wyborczej, odbyła się do tej pory jedna poważna debata telewizyjna, dotycząca spraw ochrony zdrowia. Szefowie najpoważniejszych partii politycznych tokują samodzielnie przed kamerami, jak zrobił to Jarosław Kaczyński w Polsat News i TVP Info i Donald Tusk w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej. Innych szefów partii trudno zobaczyć w klasycznych debatach przedwyborczych, raczej są to relacje z „terenu”, ze spotkania z wyborcami. Ale trudno z tych spotkań wyciągnąć jakiekolwiek wnioski co do programów, planów, zamierzeń partii politycznych po wygranych wyborach, lub w opozycji. Wprawdzie wszyscy wszystkim zarzucają brak programu i pomysłów na Polskę, ale jednocześnie twardo trzymają przy piersi swój własny program. I istnieje takie podejrzenie, że tego programu nie mają. Tu w najlepszej sytuacji jest Platforma Obywatelska, która po prostu może zaproponować kontynuację swojego programu i rządzenia, co jak pokazują sondaże, w dłuższym okresie, wyborców zadowala.

Continue Reading →

Otrzeźwiająca debata

Jarosław Kaczyński godząc się na spotkanie z dziennikarzami TVP Info i Polsat News, Andrzejem Godlewskim i Dorotą Gawryluk wiedział doskonale, czego można oczekiwać.

Spotkanie, szumnie nazwane debatą, miało określone cele. Pierwszym z nich było pokazanie, że szef Prawa i Sprawiedliwości jest najpoważniejszym partnerem politycznym rządzącego Donalda Tuska i że należy się z nim liczyć. Utwierdził go w tym zaraz na początku spotkania redaktor Godlewski, pytając czy prawdą jest to, że wewnętrzne sondaże pokazują, że PiS wygra. Kaczyński ochoczo na to przystał, sugerując, że zwycięstwo będzie tak wyraźne, że jego formacja będzie rządzić samodzielnie.

Po drugie, otrzymał bezpłatny czas reklamowy, całe 50 minut, gdzie mógł do woli sobie pohasać, poopowiadać różne rzeczy, a dziennikarze niespecjalnie mu przeszkadzali. Nawet kiedy zadawali pytania trudniejsze, czynili to w sposób i z miną taką, jakby się tego wstydzili. Po trzecie, Kaczyński swoim występem włożył kij w szprychy konkurencyjnej, prawdziwej debacie na temat służby zdrowia, odciągając dość skutecznie widzów od tamtego, profesjonalnego i dobrego spotkania.

Co do warstwy merytorycznej spotkania, nie dowiedzieliśmy się wiele nowego, a właściwie potwierdziła się znana już prawda, że lider największej partii opozycyjnej nie jest wstanie przedstawić programu i planu rządzenia państwem, jeżeli doszedłby do władzy. Więcej, poza teorią silnej, scentralizowanej władzy, Jarosław Kaczyński nie ma pomysłu na państwo. Wszystkie jego poprzednie pomysły, łącznie ze zmianami w Konstytucji, zostały już dawno sprane. Dlatego też głównym motywem spotkania były odniesienia do rządów Donalda Tuska w każdym prawie momencie, czego symbolem miała być biała flaga powiewająca nad Kancelarią Premiera Rady Ministrów, oznaczająca brak samodzielności Donalda Tuska w polityce wewnętrznej i zagranicznej.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 3. sierpnia 2011 r.

 

Piotr Chmielarz: „Świat się śmieje albo sen prezesa wyjątek z raportu funkcjonariusza CBŚ”

Świat się śmieje, śmieje się Andreas Behring Breiviki który zabił 76 młodych ludzi na obozie norweskiej partii pracy dał przykład prawicowcom jak z wszelkimi maści lewicowcami i muzułmanami należy postępować. Śmieją się przedstawiciele kompleksu wojskowo przemysłowego w USA w końcu każdy kitii można wcisnąć Amerykanom i innym a potem to już inna historia. A nawet jeżeli pokaże się jakiś odważny typu Assangeiii i ośmieli się ujawnić jakieś nasze ciemne sprawki jakiż problem ma się swoich „dobrych” ludzi ci zaś oskarżą go o przestępstwo kryminalne rząd innego państwa wniesie oskarżenie o ekstradycje do innego państwa- oni dobrze wiedzą, że Assange zagraża także im- przywiezie się go tam w obrączkach a stamtąd cóż weźmie się go do jakiś tajnych więzień w Szymanach lub w Mogadiszuiv. Tam już współcześni Mordimerowie Mareddinowie nauczą go jak wielkie błędy popełnił „tak że idąc na stos będzie śpiewał ku chwale Pana” a przy okazji będzie wiadomo jakiż to zbrodniarz w USA ośmielił się przesłać mu te wszystkie raporty z konsulatów i ambasad które on przekazał gazetom do publikacji.

Continue Reading →

Dwa społeczeństwa

Do Andersa Behring Breivika nikt nie chce się przyznać. Wszyscy się odżegnują od znajomości z nim i powinowactwa poglądów. Zresztą poglądy mordercy z wyspy Utoya są mocno eklektyczne, choć budowane przez lata. Jego manifest to raczej potok myśli i zapożyczeń, niż realny projekt. I przez lata Breivik przygotowywał się do mordu, co już samo w sobie wyklucza, że był wariatem. Ale był socjopatą, którego do zbrodni popchnęły określone programy i manifesty działających w Europie ekstremistycznych organizacji, prawicowych i faszyzujących. I ma racje minister Radosław Sikorski, ze Polska jest pełna potencjalnych Breivików. Wystarczy poczytać prawicowe portale…

Społeczeństwo norweskie stanęło na wysokości zadania. Wyważone, ludzkie, ciepłe i współczujące słowa premiera, Jensa Stoltenberga, jego przekonanie, ze odpowiedzią za zamach i śmierć 76 osób będzie „więcej demokracji, więcej otwartości”. Norwegia jest i pozostanie krajem otwartym i przyjaznym, także dla emigrantów z innych kręgów kulturowych. Żadnej gry politycznej, nie tylko ze strony rządzącej partii, ale także opozycji. Wielu Norwegów zdaje sobie sprawę, że państwo i jego służby zawiodły w obliczu tego zamachu, ale nie ma histerycznych wezwań do dymisji, powoływania ad hoc komisji śledczych, czy wezwań do odwetu, lub ograniczenia dostępności do broni (a tej w Norwegii jest bardzo dużo). I nie jest to tylko sprawa porażenia ogromem tragedii, ale obraz kultury i świadomości społeczeństwa norweskiego. To zupełnie inna reakcja, niż można by się spodziewać po Amerykanach, nie mówiąc o Polakach. Żadnego ograniczenia praw obywatelskich, żadnego zaostrzenia prawa. Największe wrażenie jednak robi informacja, że odpowiedzią na zamach, zamach na demokracje tak naprawdę, jest masowy napływ nowych kandydatów do partii politycznych. Norwedzy, głownie młodzi, uznali, że konieczne jest wzmocnienie dyskusji społecznej i wsparcie państwa. W Polsce po katastrofie smoleńskiej Prawo i Sprawiedliwość tez odnotowało znaczny napływ członków. Tylko, że ich motywacją jest walka z państwem, III RP, a nie jego wzmocnienie…

Continue Reading →

Decyzje już podjęto

Naprawdę trudno przyjąć, że akcje „informacyjne” jakie prowadzi Prawo i Sprawiedliwość w internecie i realu nie są działaniami z kategorii kampanii wyborczej. Nawet propozycja obiadu, czy też śniadania z baronową Beatą Kempą z Kielecczyzny „podpada” raczej pod kampanię. Państwowa Komisja Wyborcza jednak, zamiast zająć twarde i jednoznaczne stanowisko, pogroziła tylko palcem. „Podejmowanie przez podmioty, które zamierzają uczestniczyć w zbliżających się, lecz jeszcze niezarządzonych wyborach, działań, które noszą cechy kampanii wyborczej, jest niezgodne z przepisami prawa wyborczego”. I inna cześć opinii – „w okresie bezpośrednio poprzedzającym kampanię wyborczą działania partii politycznych i innych podmiotów promujące idee, poglądy czy programy lub osoby wizerunkowo kojarzące się z danym podmiotem są odbierane jako (…) prowadzenie kampanii wyborczej przed jej prawnym rozpoczęciem”. A gdzie są zalecenia i sankcję? Nie tylko zresztą pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, ale również polityków innych formacji, SLD i PO. Nie jest żadnym tłumaczeniem, że PKW czeka na decyzję Trybunału Konstytucyjnego o zgodności nowego kodeksu wyborczego z Konstytucją RP, ponieważ w tym momencie mają zastosowanie przepisy mówiące, że kampanii prowadzić nie można, dopóki prezydent nie ogłosi jej oficjalnie. A zrobi to dopiero z początkiem sierpnia.

Ciekawsza jednak jest zawartość merytoryczna, treść kampanii PiS, spotów telewizyjno-internetowych i plakatów. Przesłanie kampanii jest zupełnie niejasne. Billboardy z Jarosławem Kaczyńskim, oznajmiające, że jest on premierem, i że czas na odważne decyzje, pozwalają politycznej konkurencji przypomnieć, że takie decyzje już zostały podjęte. Właśnie wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński premierem był, ponad 10 milionów wyborców podjęło decyzję o jego odsunięciu. Powiedzieli, że dwa lata szukania „układu” i „szarych sieci”, tropienia lustracyjnego, kopania rowów społecznych to za dużo.

Continue Reading →

O co walczy Kaczyński?

Trudno zrozumieć, jaki jest właściwie cel polityczny Jarosława Kaczyńskiego. Łatwiej jest zrozumieć, jak jest teraz jego priorytet osobisty, ludzki. To chęć za wszelką cenę obrony dobrego imienia swojego tragicznie zmarłego brata i utrzymania go w panteonie wielkich Polaków, do jakich został zaliczony wawelskim pochówkiem, który wielu uważa za niezasłużony. Tę obronę i walkę o spuściznę po bracie prowadzi przy pomocy jedynego wehikułu, który mu w ręku pozostał, czyli partii. Wpływ na instytucje państwa Kaczyńskiego jest praktycznie żadny, na media również, nawet sprzyjające mu wydawnictwa i media elektroniczne Tadeusza Rydzyka i Tomasza Sakiewicza są poza jego wpływem. Oznacza to, że Kaczyński nie walczy o powrót do władzy, ale właściwie o to, aby pozostać na czele swojej partii, Prawa i Sprawiedliwości.

A z tym wcale nie jest łatwo. Kaczyński twardo walczył o homogeniczność i trwałość formacji, opierając się głównie o polityków wywodzących się ze starych struktur Porozumienia Centrum, tak zwanego „zakonu PC”. Są z nim od prawie 20. lat, przetrwali trudne lata na marginesie politycznym, ale jak mocne jest to spoiwo, świadczą nie tylko osoby Adama Lipińskiego, czy Marka Kuchcińskiego, ale również Ludwika Dorna, który śmiertelnie skłócony z Kaczyńskim gdzieś jednak na dalekiej orbicie jest z im powiązany. Kaczyński, w imieniu tego zakonu usuwał zagrożenia dla jego pozycji, począwszy od grupy Marka Jurka, poprzez ziobrystów, na liberałach-muzealnikach kończąc. Razem z tymi grupami odchodzili nie tylko politycy z jasno określonymi poglądami, ale również zaplecze intelektualne i programowe. Teraz wokół Kaczyńskiego trudno znaleźć kogoś, kto jest zdolny do intelektualnej refleksji. Tak, Instytut Sobieskiego zrealizował projekt programowy, konferencję, „Polska – Wielki Projekt”, ale jak mi na zapleczu, w trakcie prezentacji w zamkowych Arkadach Kubickiego powiedział jeden z prominentnych polityków PiS-u, nikt w partii nie jest zdolny przełożyć poruszanych tam problemów na język praktycznej polityki.

Kaczyński usunął opozycję, ale ta odrasta. I siły nacisku, z jednej strony tych pozostających pod wpływem Radia Maryja i Tadeusza Rydzyka, jak i ziobrystów, a przede wszystkim silna ekipa Antoniego Macierewicza, mają chęć przejęcia władzy. PiS przegrał ostatnie pięć wyborczych rozdań, przegra również następne, październikowe wybory parlamentarne. I wbrew pozorom, nie ważna jest skala, PO mając zdolność koalicyjną i z PSL, i z SLD utrzyma się u władzy całą następną kadencję, nawet w przypadku załamania się ekonomii europejskiej, a ten kryzys jest coraz bardziej realny. Wynika to z tego, że PiS nie jest żadną alternatywą dla ponad 70% wyborców. Partia Kaczyńskiego pod jego przewodnictwem jest bezalternatywna i widzą to nie tylko jego przeciwnicy, ale również jego otoczenie. A to otoczenie nie jest już bezradne i zdane tylko na Kaczyńskiego, Zbigniew Ziobro dawno odrobił lekcję z umiejętności manipulacji, Antoni Macierewicz natomiast doskonale może w pewnym momencie rozłamać partię i założyć kolejną.

Dla Kaczyńskiego gra o o wszystko to gra o pozostanie na czele partii. Trudno będzie wyjaśnić kolejną, szóstą już porażkę jego formacji zwalić na media, układ, sieć zależności, nawet na źle prowadzoną kampanię przez Tomasza Porębę. PiS na dziś to partia autorska i trudno będzie zwalić odpowiedzialność na kogoś innego. Ale jeszcze jest silny na tyle, aby scedować władzę w partii na człowieka wskazanego przez siebie. Choć może to grozić rozłamem.

Azrael

Patrioci i renegaci

Donald Tusk zaprezentował się wczoraj w Parlamencie Europejskim, w swoim expose na rozpoczynającą się polską półroczną prezydencję Unii Europejskiej jako euroentuzjasta i patriota europejski. Jak większość Polaków, ponieważ jesteśmy największymi zwolennikami UE w całe Europie. W wypowiedzi polskiego premiera była nie tylko duma, ale również optymizm i nadzieja, że tak jak powstanie wspólnoty było wynikiem przemyśleń po wielkiej traumie II Wojny Światowej, tak kryzys, w jakim obecnie się znajduje, może zostać przezwyciężony tylko poprzez europejską solidarność. „Unia Europejska jest szansą dla Europy ale przede wszystkim dla Polski. Jest produktem strasznych doświadczeń XX wieku, ale też tego co w europejskiej tradycji najważniejsze: wolności jednostki i solidarności” – to słowa z ponad 20-minutowego przemówienia. Przemówienie Donalda Tuska zostało świetnie przyjęte przez praktycznie wszystkie frakcje PE, poza konserwatystami. Poza marginesem europarlamentu.

Polski rząd sprawuje prezydencję w imieniu całego kraju, a nie tylko w imieniu rządzącej partii. Oczywiście, Platforma Obywatelska będzie spijała nektar korzyści z tej prezydencji w kampanii wyborczej. Tak zresztą zdecydowała 4 lata temu obecna opozycja, oddając władzę PO. Oczywiście, wybory można było przeprowadzić w innym terminie, są na to możliwości, ale czy zostały złamane prawa demokracji? Nie, nie zostały, a politycy polskiej opozycji mogą się swobodnie wypowiadać na każdy temat, także na forum UE. Z czego, niestety, skorzystali. PE to instytucja demokratyczna, każdy może w nim powiedzieć, co mu leży na sercu, poddać krytyce własny rząd, premiera. Tylko, czy w dniu takim jak wczoraj styl i zakres spraw jaki podjęli Zbigniew Ziobro i Ryszard Legutko był odpowiedni? Interes Polski w tym momencie i w tym dniu raczej wymagał, aby Donalda Tuska wspierać, jeżeli posłowie PiS zasiadają w PE z własnej woli, to oznacza to, że wierzą w integracją europejską, o czym dobitnie mówił premier. Jeżeli nie wierzą, to nie powinno ich tam być…

Continue Reading →

Wirtualny tygodnik

„Rzeczpospolita” poinformowała, że Jarosław Kaczyński i jego otoczenie myśli o stworzeniu nowego tygodnika na czas kampanii wyborczej. Powodem tego pomysłu ma być ograniczone zaufanie dla „Gazety Polskiej” i jej redaktora naczelnego, Tomasza Sakiewicza. To ograniczone zaufanie miałoby by być potwierdzone kilkoma kłótniami, do jakich ponoć doszło pomiędzy Sakiewiczem, a Adamem Lipińskim, osobą odpowiedzialną za partię z ramienia Jarosława Kaczyńskiego.

Śledzę „Gazetę Polską” i jej działania, ze szczególnym uwzględnieniem pisania Sakiewicza, Anity Gargas, Doroty Kani, czy Piotra Lisiewicza. Sądziłem nawet, że „GP” jakiś czas temu upadnie, że agresywna linia tygodnika wpędzi go w niszę, z której już nie ma wyjścia. Katastrofa smoleńska jednak wszystko zmieniła. Sakiewicz zrobił z tej sprawy główny motyw, a pisanie o spisku, zamachu, przyniosło lawinowy wzrost nakładu. „GP” sprzedaje się w tej chwili w ilości ponad 80. tys. egzemplarzy i jest to czołówka tygodników opinii. Nie w tym jednak jest siła medium Sakiewicza, ale przede wszystkim w klubach „GP”, których jest już ponad 200. To bardzo realna siła społeczna, a w przyszłości również polityczna. Wydawnictwo Sakiewicza wychodzi również poza sam tygodnik, produkując filmy, takie jak „Mgła” Joanny Lichockiej, zajmując się ich dystrybucją i organizacją pokazów.

Continue Reading →

W interesie Jarosława Kaczyńskiego

Sędzia prowadzący sprawę wytoczoną Jarosławowi Kaczyńskiemu przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, wydał postanowienie o badaniu psychiatrycznym oskarżonego. Jest to właściwie postanowienie o ” dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego pozwala na udział w postępowaniu sądowym”, jak podał wydział prasowy sądu. Oznacza to, że sąd działa na rzecz oskarżonego, sprawdzając, czy ze względu na stan zdrowia jest on gotowy do trudów procesu.

Sąd działa w ramach swoich uprawnień i na nic opinia, że jest to decyzja polityczna. Więcej – biorąc pod uwagę wypowiedzi, jakich udzielał Jarosław Kaczyński, że traumatyczne wydarzenie związane ze śmiercią brata i przyjaciół w katastrofie smoleńskiej zmusiły go do brania silnych leków, sędzia Maciej Jabłoński miał obowiązek zlecić badania. No, chyba, że jak twierdzi były przyboczny Kaczyńskiego, Michał Kamiński, ten w wywiadzie dla „Newsweeka” z września ubiegłego roku kłamał o przyjmowaniu medykamentów po katastrofie i w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej. Sytuacja dla sądu jest więc niejasna. Konieczna jest weryfikacja, ponieważ zachodzi sytuacja, która doskonale jest opisana w komentarzu do art. 202 kpk;

Przyczyną sprawczą powołania biegłych lekarzy psychiatrów w celu wydania opinii o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego są uzasadnione podejrzenia co do występowania zakłóceń czynności psychicznych oskarżonego, mających istotne znaczenie dla toczącego się postępowania. Nie wystarczą same wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego oskarżonego, ale muszą one dotyczyć także tego, że są one tego rodzaju, że nasuwają wątpliwości co do jego poczytalności lub możliwości uczestniczenia w postępowaniu.

Continue Reading →

Cień klęski

Jarosław Kaczyński przedstawił na niedzielnej konwencji nowy/stary program swojej formacji. Konwencja to określenie dużo na wyrost, ponieważ na Foksal, w siedzibie SDP, pojawiło się raptem 200 osób. Stary program, ponieważ jest to modyfikacja zapisów z krakowskiego kongresu z roku 2009, nowy, ponieważ został okraszony wstępem samego prezesa, odnoszącym się raczej do spraw rządzenia Donalda Tuska i PO, a nie do meritum. Reakcje po prezentacji były raczej mało entuzjastyczne. I nie dotyczy to wcale przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, ale raczej komentatorów sprzyjających Kaczyńskiemu. Ale czy właściwie program PiS ma jakikolwiek sens? Czy jest możliwe, aby Jarosław Kaczyński kiedykolwiek wrócił do władzy? Czy jest możliwe, aby jego opinie, wygłaszane z pozycji antystemowych, brane były w ogóle pod uwag?ę.

Jest prawdą, że Platforma Obywatelska nie rządzi najlepiej. Jak to swego czasu określił Andrzej Olechowski – PO zarządza państwem, ale nie rządzi. Dobrze daje sobie radę z kryzysami, dobrze wyczuwa nastroje społeczne, umiejętnie interpretuje sondaże, ale czy PO zasługuje na takie poparcie jakim cieszy się w społeczeństwie? Nie, choćby dlatego, że nie wypełnia swoich obietnic i nie modernizuje państwa, tak jak obiecała. Nie wszystko da się zwalić na kryzys. Ale za to ma naprzeciwko siebie opozycję, która jest faktycznie poza prawdziwym kręgiem systemu politycznego w Polsce i robi wszystko, aby ten system negować, a nie modyfikować. Prowadzi to paradoksalnie do tego, że PiS zagospodarowuje 20 do 25% elektoratu, ale ten elektorat praktycznie nie ma znaczenia dla wyniku wyborczego i tego, kto w Polsce będzie rządził. Zamknięty, zabetonowany układ polityczny, jak stworzył Jarosław Kaczyński, powoduje to, że PiS jest partią bez żadnej zdolności koalicyjnej, oraz dla niewielu wyborców innych formacji partią drugiego wyboru. Wyborcy SLD zagłosują na PO i odwrotnie, w przypadku zaistnienia takiej konieczności, wyborcy tych formacji rzadko kiedy zdecydują się na oddanie głosu na PiS. Praktycznie polityka rozgrywa się wokół pozostałych 75% wyborców demokratycznego układu politycznego. To nie media, układ rządzący brak demokracji wpycha PiS na margines – to Jarosław Kaczyński umieścił tam swoją partię i swoich zwolenników.

Continue Reading →

Raport Kalisza

Komisja śledcza badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy, działająca ponad 3 lata, zakończyła swoją działalność i przygotowała liczący ponad 250 stron projekt raportu. Jest to autorski projekt jej przewodniczącego, Ryszarda Kalisza. Główną konkluzją projektu, ale wcale nie najważniejszą z punktu widzenia prawa, jest wniosek o postawienie byłego premiera, Jarosława Kaczyńskiego i byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu, a także stwierdzenie, że Barbara Blida nie chciała popełnić samobójstwa. Projekt został przekazany posłom, którzy mają pełne cztery tygodnie na na poprawki i zdania odrębne.

Jestem zaskoczony nie tyle konkluzjami samego raportu, co tym, że jego zapisy są tak daleko idące. Przyznam, że przez dłuższy czas uważałem, że Ryszardowi Kaliszowi brakuje determinacji w doprowadzeniu do końca całej tej sprawy. Zarzuty opieszałości wysuwane pod jego adresem (także przez polityków lewicy, w tym Leszka Millera), brak reakcji na przeciągające się postępowanie w prokuraturze w Łodzi, a także dość dziwne procedury utajniania dokumentów, w tym także z przesłuchań, dawały podstawy do wysuwania wniosków, że Ryszardowi Kaliszowi przestało zależeć na wyjaśnieniu okoliczności śmierci posłanki, lub ma problemy, o czym się mówiło w kuluarach sejmowych, że pewne sprawy z czasów, kiedy był ministrem spraw wewnętrznych, mogą rzutować na jego decyzje. Teraz z kolei jest oskarżany o działanie z pobudek politycznych. I jest to prawda, ponieważ komisja badająca okoliczności śmierci byłej posłanki SLD została powołana z pobudek politycznych – tak samo jak wszystkie poprzednie, od komisji rywinowskiej poczynając. Raport finalny będzie również skażony politycznie, o ile Ryszard Kalisz i inni członkowie zdecydują się na kompromisy. Mam nadzieję, że nie będą one iść za daleko, ponieważ poseł SLD znów wziął na siebie odpowiedzialności politycznej za tę sprawę. A jest to ważne, ponieważ już od dawna formułowano opinię, że za śmiercią Blidy stoi „mafia polityczna”, o czym mówił otwarcie nie tylko pełnomocnik rodziny Blidów, nieżyjący już mecenas Leszek Piotrowski, ale pisali i mówili tak otwarcie również publicyści i politycy.

Continue Reading →

Gra operacyjna

Polskie media są obiektem manipulacji. Manipulują nimi służby specjalne – zarówno te, które podlegają aktualnej władzy, jak i te, które władza odsunęła po zmianie politycznej na boczny tor. Mediami grają także politycy, którzy pojęli tę umiejętność i wiedzę, jak to może dobrze robić na wyniki sondażowe. Czasem dobrze zrobiona „wrzuta” do mediów przynosi lepsze efekty, niż setki tysiące złotych wydane na marketing. A w skrajnym przypadku manipulacji dokonują wspólnie media i politycy. Tak było przy sprawie domniemanego pobicia przez bojówkarzy z PO p. Anny Cugier-Kotki, gdzie ewidentnie została zrealizowana prowokacja jednej z gazet codziennych i prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości, znanego z zamiłowania do szybkiej jazdy samochodem i tanich leśniczówek…

Kiedy Donald Tusk zdecydował, że Mariusz Kamiński pozostanie na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego (zresztą za namową Grzegorza Schetyny), wiadomo było, że jest to tykająca bomba. Misją Kamińskiego, działającego w imieniu Prawa i Sprawiedliwości było zmontowanie afery. I to się udało. Wybuchła tak zwana afera hazardowa, która jednak PO i rządu Donalda Tuska nie obaliła. W październiku 2009 roku Kamiński opuścił budynki CBA, ale z wiedzą, która można politycznie wykorzystać. Kamiński jest z powrotem członkiem Prawa i Sprawiedliwości i choć ciążą na nim prokuratorskie oskarżenie, zapewne będzie kandydował z ramienia partii Jarosława Kaczyńskiego do Sejmu. Ale trzeba sobie na to rzetelnie zapracować. Tylko trzeba uruchomić odpowiednie mechanizmy.

​Tygodnik „Uważam Rze”,a właściwie redaktor zadaniowy, Cezary Gmyz, „dotarł” do do dwóch listów, wysłanych przez Mariusza Kamińskiego do prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta. Kamiński wyraził w nich zaniepokojenie przebiegiem śledztw, w których CBA uczestniczyło. I przy okazji Mariusz Kamiński udzielił tygodnikowi (red. Gmyzowi, oczywiście, i Piotrowi Zarembie ) wywiadu.

Continue Reading →

Gry na podział

Obserwatorzy polskiej polityki i życia społecznego zauważają, że podziały radykalnie się pogłębiają, a po wydarzeniach z kwietnia ubiegłego roku, po smoleńskiej tragedii, rowy są już praktycznie nie do zakopania. Wielu uważa, że te podziały są szkodliwe, że lepszym rozwiązaniem byłaby „zgoda narodowa”, XXI-wieczne „Kochajmy się”. Tylko, że nie jest to możliwe, ani wcale konieczne dla rozwoju kraju.

Jeżeli przypatrzymy się Europie, to wiele krajów było i jest podzielonych daleko bardziej, niż Polska, która spójną substancję państwową uzyskała dopiero w 1919 roku, a prawdziwą demokrację po roku 1989. Niemcy to państwo federacyjne, a do roku 1990 podzielone na dwie części, o odrębnych systemach politycznych. I ten podział jest dalej widoczny, co nie przeszkadza Niemcom być dalej najmocniejszym krajem Europy. Włosi uzyskali podmiotowość w XIX wieku, ale podziała na północ i południe dalej istnieje. Po II wojnie światowej Włochy miały tyle rządów, co pozostałe kraje UE razem wzięte. A ekonomia rozwija się bez przeszkód, kraj nie ma zamiaru się podzielić. Hiszpania to kraj z silnymi ruchami separatystycznymi – Katalończycy i Baskowie. Nie mówiąc już o Belgii, która od lat jest na krawędzi państwowości, ale za to właśnie w niej ma siedziba wspólnoty europejskiej. Polskie podziały nie mają połowy takiej siły destrukcyjnej, jak te w Belgii, czy w Wielkiej Brytanii.

Polacy, jako społeczeństwo, nie są podzieleni w opinii co do polskiej państwowości. Polska ma silniejszą pozycję jako spójne, autonomiczne państwo, niż kiedykolwiek w swojej historii. Nie ma w społeczeństwie podziału na tych, którzy uważają, że kraj powinien zostać podzielony po połowie, albo w stosunku np. 70 do 30. Wszystkie te głosy, że Polska dąży ku rozwarstwieniu, podziałowi, może nawet wojnie domowej, to gierki wąskiej w skali całego kraju grupki politycznej.

Continue Reading →

Transfery i upadki

Nowy transfer do Platformy Obywatelskiej będzie połączony najprawdopodobniej ze spektakularną klapą kolejnego politycznego ugrupowania. Oto Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa i założycielka, obok Elżbiety Jakubiak i Pawła Poncyliusza, formacji pod roboczą nazwą Polska Jest Najważniejsza, otrzymała ponoć ze strony Donalda Tuska propozycję kandydowania do Sejmu z listy katowickiej PO. Oczywiście, jako numer 1..

Spodziewany w ciągu kilku-, kilkunastu tygodni upadek PJN (choć formalnie, rejestrowo, partia jeszcze nie działa) to nie jest koniec projektu politycznego, ale raczej koniec pomysłu spin doctorów, macherów politycznego kreowania rzeczywistości. Tworząc nową formację, trzeba sobie postawić pytania, czy ma ona rację bytu i jaki program i przesłanie zamierza realizować. Kiedy Kluzik-Rostkowska ogłaszała na jesieni ubiegłego roku powstanie nowego bytu politycznego, jej przeciwnicy twierdzili, że przyczyną odejścia jej i całej grupy polityków z PiS nie były kwestie ideowe, ale raczej towarzyskie. Politycy, którzy z PiS zostali wyrzuceni związani byli raczej z Lechem Kaczyńskim i duchem liberalizmu, zarówno światopoglądowego, jak i obyczajowego. Zostali z PiS wypchnięci, przez środowiska dawnego Porozumienia Centrum i grupę Zbigniewa Ziobry, ale jednak cześć z nich (Elżbieta Jakubiak, czy Adam Bielan) dalej ciążyła ku partii Jarosława Kaczyńskiego. Z drugiej strony konieczne było twarde dystansowanie się wobec rządzącej Platformy Obywatelskiej, chociażby po to, aby uniknąć oskarżeń o to, że PJN stanie się przystawką tej partii.

Czy rzeczywiście istniała szansa na powołanie konkurencyjnej partii politycznej wobec PiS, ale również wobec Platformy Obywatelskiej? Tak naprawdę mało było czasu na powołanie i zarejestrowanie partii. Udało się stworzyć w Sejmie klub parlamentarny, ale już z budową struktur lokalnych (poza Śląskiem i Pomorzem) było dużo gorzej. Zabrakło determinacji, zaangażowania polityków, nawet samej szefowej, no i zaważył też brak środków finansowych. A przecież najważniejsze w polityce demokratycznej jest poparcie wyborców, zdobycie elektoratu.

Continue Reading →

Ostrzej z nimi!

Budowanie przez Platformę Obywatelską pozycji politycznej (i wyborczej) na negacji działań Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego, jak radzą ponoć sprowadzeni ze Stanów Zjednoczonych specjaliści od politycznego PR, jest dobrą taktyką, ale na dłuższą metę złą strategią.

W długim przedziale czasu, dłuższym niż okres kadencji parlamentu, rządząca koalicja powinna PiS wyeliminować ze sceny politycznej, używając do tego wszystkich dozwolonych w demokracji sposobów. Nie można oczekiwać, że Prawo i Sprawiedliwość przegra i rozsypie się pod naciskiem wyników wyborów jesiennych. Koszty destabilizacji społecznej w oczekiwaniu na spełnienie się takiego scenariusza mogą być zbyt duże.

Stefan Bratkowski, dziennikarz, publicysta, działacz opozycji demokratycznej, pozytywista, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich powiedział, chyba jako pierwszy przedstawiciel mediów z taki autorytetem, że Polsce zagraża działalność totalitarnej formacji, za jaką uważa Prawo i Sprawiedliwość. To ryzykowne porównanie, które w polskim kontekście historycznym może być oceniane jako zbyt karkołomne, na wyrost. Tylko, że jeżeli się prześledzi historię z lat 30. ubiegłego wieku, to analogii najdziemy nadzwyczaj dużo. Polska demokracja jest wprawdzie stabilna, gospodarka zdrowa, otoczenie zewnętrzne przyjazne, natomiast atmosfera wewnętrzna, tworzona przez część polityków i mediów wskazywałaby na zupełnie coś innego. I tak jak Adolf Hitler doszedł do władzy na fali histerii wobec możliwości przejęcia władzy przez socjaldemokratów i komunistów niemieckich, tak teraz „lud” straszony jest liberałami Donalda Tuska, do tego zdrajcami i agentami niemieckimi i rosyjskimi. Niektórzy twierdzą, że brakuje tylko tego, aby Polska pogrążyła się w chaosie ekonomicznym, za którym mógłby pójść rozpad struktur politycznych i państwowych, aby objawił się polski odpowiednik Franza von Papena, który by wezwał Jarosława Kaczyńskiego do „uratowania Polski i Narodu”. Jarosław Kaczyński od 2007 roku robi wszystko, aby wrócić do siedziby rządu w Alejach Ujazdowskich, ale kolejne próby powrotu przy pomocy wyborów demokratycznych kończą się jego dotkliwymi porażkami. Katastrofa smoleńska, z jej wstrząsem społecznym, złożeniem brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, dała mu nowy impuls. Dała mu także, w jego mniemaniu, mandat do tego, aby można było okrzyknąć go zbawcą Polski, wyzwalającym ją z rąk liberałów, którzy sprowadzili Polskę do poziomu kondominium rosyjsko-niemieckiego. Jarosławowi Kaczyńskiemu marzy się rola nowego Piłsudskiego, jednocześnie nowego caudillo, wyniesionego do władzy przez antyliberalną kontrrewolucję.

 

Continue Reading →

  • Facebook