Chory człowiek Europy

Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán.

Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry i ich polityka, zarówno wewnętrzna, jak i wobec wspólnoty europejskiej. Nakłada się na to katastrofalny stan ekonomii węgierskiej, odziedziczony po poprzednich rządach socjalistów, ale pogłębiony decyzjami rządu Orbána. Dziś dług wewnętrzny Węgier przekracza 80% PKB, obligacje krótkoterminowe i średnioterminowe są na poziomie śmieciowym (obsługa to prawie 10% rocznie), forint poleciał w ostatnich tygodniach na łeb. Wszystko to powoduje odpływ kapitału zagranicznego, inwestycyjnego, ale także tego akumulowanego przez samych Węgrów. Ostatnie informacje są takie, że Węgrzy masowo pozbywają się forintów i transferują środki za granicę. Może to oznaczać załamanie systemu bankowego Budapesztu. Orbán przez pewien czas bronił się przed pomocą finansową Unii Europejskiej. Dziś nie ma praktycznie wyjścia, ale już nie tylko grają rolę czynniki ekonomiczne, ale również polityczne.

Większy jednak problem ma Europa z Węgrami w sferze praw demokratycznych. Orbán doszedł do władzy na fali zmęczenia rządami socjalistów Ferenca Gyurcsányego, który okłamywał wyborców co prowadzonej przez socjalistów polityki gospodarczej. Fidesz zdobył władzę bezdyskusyjnie i przy silnym poparciu społecznym, w oparciu o demokratyczne procedury. Uzyskał również coś, czego do tej pory nie uzyskała żadna partia w Polsce – taką przewagę w parlamencie, która pozwoliła Orbánowi na swobodne zmiany w konstytucji państwa. W roku 2010 węgierski parlament uchwalił nową konstytucję, która zmieniła nazwę państwa z „Republika Węgier” na „Węgry”, co było czytelnym nawiązaniem do idei Wielkich Węgier. A Węgrzy zamieszkują nie tylko terytorium państwa, określonego granicami po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, ale są również na Ukrainie, w Chorwacji, Rumunii i Słowacji. Szczególnie z tymi dwoma ostatnimi państwami relacje na tle mniejszości węgierskiej nie są najlepsze. Nowa konstytucja pozwala na przyznawanie obywatelstwa Węgrom nie mieszkającym i nie urodzonym na terytorium dzisiejszych Węgier.

Continue Reading →

Polska ma problem

Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe – wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze – z punktu widzenia Polski, Europy, Świata – i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 – tego dziś nie wiemy. Dlatego chyba łatwiej i uczciwiej jest oddać własne, subiektywne wrażenia.

W przestrzeni międzynarodowej skupialiśmy się tak zwanej „wiośnie arabskiej”, rozpoczętej w Tunezji, która następnie rozlała się na Algierię, Egipt, Libię, Jemen i Syrię. Zakończyła ona panowanie kilku satrapów, doprowadziła do interwencji NATO w Libii, ale przede wszystkim do wielkiego rozlewu krwi. Pokazała słabość wojskowych struktur europejskich – bez wsparcia USA interwencja w Libii zakończyłaby się kompromitacją. Syria płonie w dalszym ciągu, zresztą napięcie w regionie krajów islamu nie opada, a wręcz rośnie. Jesteśmy blisko interwencji w Iranie, która może mieć nieobliczalne skutki. Amerykanie zakończyli operacje militarne w Iraku, co wcale nie oznacza, że doprowadzili do stabilizacji wewnętrznej tego kraju. Pakistan powoli, ale wyraźnie traci oblicze kraju demokracji, zresztą arabska wiosna wcale nie zwiększyła pola demokracji w tym regionie, pomimo wyborów w Tunezji i rozpoczętych wyborów w Egipcie. Jest raczej odwrotnie – zostały stworzone nowe obszary dla intencjonalnego terroryzmu.

Europa, Unia Europejska to przede wszystkim kryzys euro, ale również kryzys instytucjonalny całej Unii. Okazuje się, że w przypadku tego rodzaju sytuacji pękają więzy instytucjonalne, przestają działać procedury, a lejce przewodnictwa przejmują najmocniejsi – w tym przypadku Niemcy i Francja. I dlatego polska prezydencja UE, choć przeprowadzona organizacyjnie i merytorycznie wzorcowo, była jednak marginesem wydarzeń unijnych. Nawet świetnie przeprowadzony szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i tak zwany „sześciopak” ustaw i rozporządzeń dyscyplinujących finanse państwowe członków wspólnoty, nie były wydarzeniami znaczącymi dla całej UE. Mijający rok nie rozwiązał w Unii Europejskiej żadnego problemu i pokazał ścieżki wyjścia z kryzysu. Pakt finansowy, przyjmowany etapami na szczytach unijnych, jest tak naprawdę prowizorium, a nie finalnym rozwiązaniem. A instytucje unijne, biurokracja brukselska, wydaje się dość bezradna. Rok 2012 będzie przełomowy dla tego, czy Unia przetrwa w takiej formie.

Continue Reading →

Rząd kontynuacji czy przełomu?

Po przedstawieniu przez premiera Donalda Tuska składu nowego rządu, komentatorzy i politycy wydają się być zawiedzeni. Nie ma w nim żadnych niespodzianek, których by wcześniej nie odkryli dziennikarze, łącznie z nominacją filozofa (ale doktora politologii) Jarosława Gowina na stanowisko ministra sprawiedliwości.

Próbuje się temu rządowi przydzielić różne etykiety – polityczny, autorski, rząd hegemona, czy nawet, jak to określił sam premier, rząd zderzaków (przed skutkami kryzysu). Chyba najtrafniejsze określenie to rząd zadaniowy. Nie mamy do czynienia z rekonstrukcją rządu, ponieważ poprzedni nie rozleciał się, lecz stabilnie dotrwał do końca kadencji, ale raczej z kontynuacją. To rząd, gdzie najważniejsze resorty (finansów, skarbu, gospodarki, rozwoju regionalnego, spraw wewnętrznych, administracji i cyfryzacji, obrony, spraw zagranicznych) z punktu widzenia interesów gospodarczych państwa pozostały nienaruszone, lub są prostą kontynuacją poprzez awansowanie sekretarzy i podsekretarzy stanu na stanowiska ministrów konstytucyjnych. Jest oczywiście także wymiar polityczny, związanie z premierem i rządem pewnych ludzi i frakcji politycznych Platformy Obywatelskiej – tym są nominacje konserwatysty Gowina do MS i lewicującego Bartosza Arłukowicza, który objął resort ochrony zdrowia. Ukłonem w stronę parytetu płci jest nominacja Joanny Muchy, ale znający ją wiedzą, że nie jest to osoba słaba i nie będzie li tylko ozdobnikiem gabinetu Donalda Tuska.

Rząd pozostanie centrum legislacji państwa, szerzej – głównym centrum władzy. Premier, mający niepodważalną legitymację rządzenia, a także silną pozycję w swojej partii, doprowadził do znacznego osłabienia prezydenta w roli władzy wykonawczej, nic nie zabierając prestiżowi tego urzędu, a przede wszystkim osłabił rolę Sejmu. Nominacja na stanowisko marszałka Sejmu całkowicie oddanej Donaldowi Tuskowi Ewy Kopacz jest tego koronnym dowodem. Spójność klubu PO w Sejmie potwierdza alians premiera z jego szefem, Rafałem Grupińskiem, stronnikiem Grzegorza Schetyny. To każe inaczej patrzeć na sprawę samego byłego marszałka. Również podział ról w rządzie wskazuje, że premier chce trzymać władzę w swoich rękach, prawdziwe centrum dowodzenia jest w Alejach Ujazdowskich, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów. Wskazuje też na to wzmocnienie pozycji Tomasza Arabskiego, który nie tylko pozostał szefem kancelarii, ale również został szefem Komitetu Stałego RM. To poważna funkcja, warto sobie przypomnieć jak ważną rolę w rządzie Jarosława Kaczyńskiego odgrywał Przemysław Gosiewski.

Continue Reading →

Ustawianie mebli

 

Powodzenie drugiej kadencji rządów Platformy Obywatelskiej, prawdopodobnie w koalicji z PSL, zależy od sprawnego współdziałania trzech ośrodków władzy – urzędu Prezydenta RP, premiera i marszałka Sejmu. Kto w tym przypadku będzie miał większą siłę, zależy w największym stopniu od zapisów Konstytucji RP, dalej od praktyki rządzenia, ale również od tego, kto będzie zajmował poszczególne stanowiska. W przypadku prezydenta i premiera, sprawa jest jasna, w przypadku marszałka Sejmu już nie.

Donald Tusk ma prawo czuć się się zwycięzcą tych wyborów. To jego osobiste zaangażowanie przyniosło taki sukces – 10% przewagi nad następną formacją. Utrzymał swoją partię przy władzy, będzie pierwszym premierem drugiej kadencji, a do tego utrzymał jedność swojej formacji. Ma w parlamencie 270 posłów i senatorów i niezależnie od podziałów wewnętrznych, jest to jego drużyna. Oczywiście, mówi się o frakcjach, czyli „spółdzielniach” Grzegorza Schetyny i Cezarego Grabarczyka, ale to jest tylko wojsko na papierze. To Donald Tusk decyduje o składzie ciał statutowych partii i obsadzie stanowisk w klubie parlamentarnym. Bliski jest w tym swojemu adwersarzowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu… Ale Tusk nie jest hegemonem i nie może całego swojego otoczenia traktować, jak cesarz podwładnych.

Jeżeli jednak PiS został pozbawiony polityków autonomicznych, to w PO tacy pozostali. Z ambicjami. Pozycja Donalda Tuska jest taka, że od niego zależy, jak te ambicje mogą być zaspokojone, lub stłumione. Wiadomo o kogo chodzi – o byłego już praktycznie marszałka Sejmu, Grzegorza Schetynę, swego czasu najbliższego współpracownika Donalda Tuska, również bliskiego przyjaciela. Zmieniło się to po tak zwanej aferze hazardowej, kiedy Grzegorz Schetyna odszedł z rządu (został z niego usunięty), choć trudno było oskarżyć go nielojalność, a sama afera skończyła się niczym. W to miejsce weszła inna grupa osób, ale ich pozycja wobec premiera jest zupełnie inna. Teraz ma zostać zastąpiony na stanowisku marszałka przez Ewę Kopacz. Ewa Kopacz to osoba całkowicie oddana Tuskowi, bez właściwości politycznych, jakimi na tym stanowisku wykazywał się Grzegorz Schetyna.

Continue Reading →

Dalej w demokratycznym państwie

Okazuje się, że zbiorowa mądrość społeczeństwa wygrała. To ono wygrało, czy jak kto woli – wygrała Polska. A patrząc na przekrój głosów według miejsca zamieszkania i wykształcenia – wygrali ci, dzięki którym Polska może się rozwijać i którzy są i będą jej motorem napędowym.

Polska, pomimo kryzysu światowego, kryzysu UE, strefy euro i zagrożeń finansów wewnętrznych, przeżywa najlepszy okres w swojej historii. Już po 22 latach od Okrągłego Stołu zbudowano stabilną demokrację, której nie jest wstanie przewrócić nawet tak trudny kryzys instytucjonalny, jak śmierć głowy państwa. Polska ma stabilną sytuację wewnętrzną, dobre relacje zagraniczne, w tym te najważniejsze – z sąsiadami, notuje wzrost gospodarczy. To przeważyło opinię, że III RP to jest ta Polska, jakiej większość społeczeństwa oczekuje. PO osiągnęło tak doskonały wynik również dlatego, że prawica nie potrafiła pokazać alternatywy, (i nie chodzi wcale tu i PiS), a lewica jest w trakcie reorganizacji, za przyczyną Ruchu Palikota.

Wyniki z ponad 90% okręgów wskazują, że zwycięzcą jest Platforma Obywatelska, a właściwie Donald Tusk, bo tak personalistycznie jest skonstruowana polska polityka. To pierwsze zwycięstwo partii rządzącej w demokratycznej Polsce, dające powtórzenie koalicji z PSL. PSL wziął „swoje”, choć nie poszerzył swojego elektoratu. Ale ten układ zapewnia stabilność. I nie należy brać pod uwagę rojeń zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, że pogłębiający kryzys odda władzę w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Polacy przećwiczyli populistów z Samoobrony i PiS, wiedzą, czym to pachnie. Nie dadzą się nabrać ponownie. Niemrawa dość kampania PO została w ostatnich tygodniach zdynamizowana „Tuskobusem”. I to premier może sobie samemu podziękować za wygraną…

Continue Reading →

Jak głosować?

Jednym z głównych haseł tegorocznej kampanii wyborczej było pytanie „Jak żyć, Panie Premierze?”, skierowane przez „Paprykarza”, Stanisława Kowalczyka, plantatora z Woli Wrzeszczowskiej do Donalda Tuska. Jak żyć, zależy w pewnym stopniu również od tego, gdzie żyjemy i jak jest to miejsce, kraj rządzone. Czyli, jak wybierzemy, bo „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”, piszą dalej poetyką przysłów ludu z nad Wisły…

Demokracja wymaga od nas minimum wysiłku, a tym minimum może być akt wyborczy. Jak słyszę, że slogany, że „do wyborów nie pójdę, bo co to zmieni?” to oznacza to, że ktoś nie traktuje nie tylko swojego kraju poważnie, ale również siebie samego. Jeżeli celebryta, rockman Kazik informuje mnie, że na wybory nie pójdzie, jednocześnie dość często eksponując swoje poglądy w mediach, oznacza to, że ma w… czterech literach to, co w Polsce się dzieje i będzie dziać. Ma do tego prawo, ale w związku z tym niech zniknie z mediów. Jeżeli system mu się nie podoba – niech przyłoży rękę do jego zmiany. Jeżeli nie chce – to niech wykaże się odrobiną przyzwoitości i pójdzie, odda nieważny głos i opublikuje jego zdjęcie. I niech zniknie… wtedy uznam, że jest człowiekiem odpowiedzialnym.

Continue Reading →

Objazdu dzień drugi

Drugi dzień rejsu autobusu Donalda Tuska i jego ekipy po południu kraju. Rejs będzie trwał aż do piątku, poza krótką przerwą na posiedzenie rządu we wtorek.

Poranek to poranny jogging wokół Błoń krakowskich, w towarzystwie posła Ireneusza Rasia i sportowców, piłkarzy, Marka Koźmińskiego i Tomasza Rząsy. Dwie rundy, premier kończy z twarzą koloru swojego czerwonego dresu, ale Marek Koźmiński, przecież sportowiec, na ostatnich nogach… Za to Katarzyna Kolenda-Zaleska z TVN jak nowa… tylko, że trasę przejechała Melexem… Po kilku minutach Tusk już odpowiada na pytania dziennikarzy na improwizowanym briefingu pod drzewem. O polityce, oczywiście…”Ja cztery lata temu też myślałem, że w Polsce można więcej osiągnąć. Nie przewidziałem kryzysu. Pamiętam, że cztery lata temu być może powiedziałem za wiele…”. Mówi także, że jeżeli wygra, to rząd czeka poważne przemeldowanie – zostanie może pięciu ministrów.

Niespełna po godzinie już następne spotkanie – Rynek Podgórski, białe miasteczko medyczne. Premier po biegu zrewitalizowany i pełen energii. Słowa do mieszkańców, a właściwie zwolenników PO. Plac, nieduży, nie jest wypełniony do końca, ale są przecież kamery, niektóre stacje dają live… Obok premiera stoi jego ekipa polityczna, nawet pojawił się poseł Jarosław Gowin i były minister ON, kandydat na senatora, Bogdan Klich. Choć raczej jest z boku, ale do zdjęcia został zaproszony. Ale tak jak w sobotę gwiazdą był Tomasz Karolak, tak dziś gra… pardon, towarzyszy premierowi znakomity aktor krakowsko-warszawski, Andrzej Grabowski…

Continue Reading →

Na trasie „Tusko-busu”.

Jak wyglądają podróże Donalda Tuska i jego ekipy po kraju? Czy są to gospodarskie wizyty, marketingowa sieczka, czy autentyczne spotkania z wyborcami? Zobaczmy…

Sobota, 1 października, autobus rusza sprzed Belwederu, to tradycja. Wyjazd poprzedzony jest krótkim briefingiem dla prasy. Są na nim Andrzej Olechowski i Tomasz Karolak. Udzielają poparcia Donaldowi Tuskowi, ale dziś to nie oni są bohaterami, ale happener z Greenpeace, Iwo Łoś, który przebrany za Jarosława Kaczyńskiego przypomina o zielonej, odnawialnej energii. Premier zabiera go na przejażdżkę autobusem i do Ryk, pierwszego przystanku na trasie, rozmawia z nim. Po drodze autobus Tuska zatrzymuje się na stacji benzynowej, a za nim cała kawalkada samochodów z prasą. Za premierem jeździ drugi autobus z prasą, samochody redakcyjne, samochody z nadajnikami i antenami satelitarnymi. Kamer na każdym postoju jest kilkadziesiąt…

W Rykach pierwsze spotkanie, na boisku modelowego „Orlika”, raczej z aktywistami partyjnymi i kandydatami na posłów, niż obywatelami. Choć jest jedna ciekawa rozmowa – z lokalną bizneswomen, gnębioną ponoć od lat przez urzędników.
Samo wystąpienie premiera można zawrzeć w słowach – nie jesteśmy nieomylni, ale jednak patrząc na wyniki i na to, jak z kryzysem radzą sobie inni – możecie zaryzykować, wy, wyborcy, następne cztery lata z nami. To oznacza, że premier namawia do zaufania dla koalicji PO – PSL, co zresztą powtórzył na następnym spotkaniu, przestrzegając przed PiS i mocno deprecjonując zdolności polityczne szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego i Janusza Palikota. Ale przede wszystkim namawiał do uwierzenia we własne siły…

W Lublinie clou programu miało być spotkanie ze studentami. I było, ale poprzedziła je krótkie, ale intensywne spotkanie z kibicami lubelskiego „Motoru”, choć niektórzy twierdzili, że barwy klubowe były niezbyt widoczne, za to odczuwalny była zapach przetrawionego alkoholu… Spięcie trwało kilkanaście sekund, Donald Tusk pilotowany przez „borowików” wszedł spokojnie do klubu „Archiwum”. W środku czekali studenci, a spotkanie prowadziła posłanka i kandydatka na posła VII kadencji Sejmu, Joanna Mucha.
Podobnie ja w Rykach, wystąpienie premiera zawierało się w prostym przesłaniu – „Uchronimy Polskę przed wywrotką, nasz kraj nie zamieni się w Grecję” – jasne przesłanie, kto może to zrobić, pozostaje jasne, jak również, jaki może być to hazard. I czym może Polsce grozić premier Napieralski, premier Palikot, lub Jarosław Kaczyński.

Continue Reading →

Pod białą flagą

Tegoroczna kampania wyprana jest z treści jak żadna inna do tej pory. Tak do końca nie wiadomo, czy jest to wina partii politycznych i sztabów wyborczych, czy może jednak jakości przekazu mediów. Bo media, szczególnie te elektroniczne, są już bardziej tabloidami, niż ośrodkami opinii i kontroli działalności polityków. Króluje narracja, marketing, przekaz wizualny, a nie słowo, dyskusja, program. Choć jest jedno słowo, które w tym roku, przed październikowymi wyborami robi furorę. To słowo debata.

Wszyscy dyskutują o tym, kto, kiedy i z kim będzie debatował. Jak na drugi miesiąc oficjalnej kampanii wyborczej, odbyła się do tej pory jedna poważna debata telewizyjna, dotycząca spraw ochrony zdrowia. Szefowie najpoważniejszych partii politycznych tokują samodzielnie przed kamerami, jak zrobił to Jarosław Kaczyński w Polsat News i TVP Info i Donald Tusk w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej. Innych szefów partii trudno zobaczyć w klasycznych debatach przedwyborczych, raczej są to relacje z „terenu”, ze spotkania z wyborcami. Ale trudno z tych spotkań wyciągnąć jakiekolwiek wnioski co do programów, planów, zamierzeń partii politycznych po wygranych wyborach, lub w opozycji. Wprawdzie wszyscy wszystkim zarzucają brak programu i pomysłów na Polskę, ale jednocześnie twardo trzymają przy piersi swój własny program. I istnieje takie podejrzenie, że tego programu nie mają. Tu w najlepszej sytuacji jest Platforma Obywatelska, która po prostu może zaproponować kontynuację swojego programu i rządzenia, co jak pokazują sondaże, w dłuższym okresie, wyborców zadowala.

Continue Reading →

Senator Piesiewicz

Kiedy pod koniec 2009 roku wybuchła afera wokół senatora Krzysztofa Piesiewicza, trudno było ją komentować. Właściwie nie bardzo było wiadomo, do jakiej kategorii ją zaliczyć – do skandali obyczajowych, takich na miarę afer Profumo, czy „bunga-bunga” Berlusconiego, czy była to afera kryminalna, z szantażem, okupem i narkotykami w tle, czy afera medialna, rozpętana dla celów politycznych. Dziś się okazuje, że wszystkiego było po trochu, a afera nie umarła, ponieważ nie tylko trwają postępowania prokuratorskie (w tym przeciwko senatorowi Piesiewiczowi), ale również ten polityk pragnie przedłużyć swoje funkcjonowanie w Senacie RP.

Na senatora Piesiewicza patrzymy jako na postać wieloznaczną. Wybitny prawnik, obrońca w wielu sprawach działaczy „S”, zaangażowany w sprawę wyjaśnienia śmierci księdza Popiełuszki. Jest to również artysta, a właściwie humanista, jego scenariusze nadawały głębi filmom Krzysztofa Kieślowskiego i nie były to proste interpretacje Dekalogu, czy innych przesłań płynących z wiary. No i na końcu również polityk, i choć bez specjalnego znaczenia formalnego, to jednak jego wypowiedzi, opinie miały wagę znaczną, jak choćby te na tematy lustracyjne. Ale sprawa afery zanegowała wszystkie te dokonania, a szczególnie rys moralny jego poczynań, słów, ocen. Jako liberał i libertyn uważałem, że dopóki senatorowi nie zostało udowodnione przestępstwo, mógł on pełnić swój mandat. Ale przez okres od grudnia 2009 do dziś nie posunęliśmy się praktycznie ani o krok do wyjaśnienia okoliczności afery, roli samego senatora. A on sam w tym nie pomaga, wręcz zaciemnia obraz.

Continue Reading →

Gra aborcją

Jest w Polsce powszechne, niestety, przekonanie, że to, co część społeczeństwa uważa za normę moralną, musi być narzucone reszcie obywateli, jako norma prawna. Na szczęście jednak prawo polskie, zgodne z ustawą zasadniczą, stoi na straży praw obywatelskich. I mam nadzieję, że tak również będzie w przypadku obywatelskiego projektu Fundacji „PRO-Prawo do życia” o całkowitym zakazie aborcji.

Projekt, pilotowany przez p. Mariusza Dzierżawskiego i środowiska zbliżone do „Frondy” zakłada zmianę ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w kierunku maksymalnie restrykcyjnym. Dziś aborcja, według tej ustawy, niesłusznie nazywanej „kompromisem aborcyjnym”, jest możliwa w trzech przypadkach – zagrożenia życia lub zdrowia matki, ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, lub gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa gwałtu, czy kazirodztwa. Projekt zakłada wykluczenie z prawa tych wyjątków.

Ten projekt to klasyczna próba zaciemnienia obrazu sytuacji kobiet w imię interesu określonej grupy, działającej z pobudek ideologicznych. Jak słusznie zauważył Jacek Żakowski, u podstaw tej propozycji nie stoi wcale dbałość o dobro człowieka, kobiety i nienarodzonego dziecka, ale o oczyszczenie własnego sumienia „obrońców życia poczętego”, którzy doprowadzając do jej delegalizacji, zepchnęli dziesiątki tysięcy kobiet do podziemia aborcyjnego. Brak mechanizmów opieki nad kobietami i nad nowo-narodzonymi, a nie chcianymi dziećmi, obnaża hipokryzję tych środowisk, związanych z Kościołem katolickim. To rozwiązani, które promuje fundacja „PRO-Prawo do życia”, to zgoda i ciche przyzwolenie na funkcjonowanie podziemia aborcyjnego. Gdyby środowiska pro-life rzeczywiście chciały walczyć z aborcją i jej skutkami społecznymi, to wspierałaby wszelkie dostępne projekty dotyczące świadomego macierzyństwa, programy pomocy samotnym matkom, a przede wszystkim programy edukacji seksualnej. Ale łatwiej jest jednak zamknąć oczy i usta innym, niż zająć się sprawą w imię interesu społecznego. I zakazać bezwzględnie aborcji.

Poparcie tego projektu, przez dużą cześć posłów, także rządzącej Platformy Obywatelskiej, czym faktycznie jest skierowanie projektu do komisji sejmowej, jest już grą polityczną. Posłowie, którzy o tym zdecydowali, powinni zdawać sobie sprawę, w imię interesu społecznego i praw obywatelskich, że proponowana regulacja jest szkodliwa. Jeżeli uważają, że aborcja jest zbrodnią, to powinni dołożyć wszelkich starań, aby prawo działało w interesie kobiet. Jednak już ponad 3 lata procedowania nad regulacjami dotyczącymi in vitro, pokazuje, że PO nie potrafi dać sobie rady z trudnymi tematami społecznymi.

Gra polityczna aborcją rozkręca się na dobre – SLD składa własny wniosek ustawy o „o świadomym rodzicielstwie”, środowiska pro-life postanowiły „lustrować” przyszłych posłów pod kątem ich opinii na temat aborcji i wystawiać im certyfikaty „moralności”. A dziesiątki tysięcy ciężarnych kobiet, zostawionych samym sobie, pełne domy dziecka i podziemie aborcyjne, pozostają poza nawiasem tej walki…

Azrael

Cień klęski

Jarosław Kaczyński przedstawił na niedzielnej konwencji nowy/stary program swojej formacji. Konwencja to określenie dużo na wyrost, ponieważ na Foksal, w siedzibie SDP, pojawiło się raptem 200 osób. Stary program, ponieważ jest to modyfikacja zapisów z krakowskiego kongresu z roku 2009, nowy, ponieważ został okraszony wstępem samego prezesa, odnoszącym się raczej do spraw rządzenia Donalda Tuska i PO, a nie do meritum. Reakcje po prezentacji były raczej mało entuzjastyczne. I nie dotyczy to wcale przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, ale raczej komentatorów sprzyjających Kaczyńskiemu. Ale czy właściwie program PiS ma jakikolwiek sens? Czy jest możliwe, aby Jarosław Kaczyński kiedykolwiek wrócił do władzy? Czy jest możliwe, aby jego opinie, wygłaszane z pozycji antystemowych, brane były w ogóle pod uwag?ę.

Jest prawdą, że Platforma Obywatelska nie rządzi najlepiej. Jak to swego czasu określił Andrzej Olechowski – PO zarządza państwem, ale nie rządzi. Dobrze daje sobie radę z kryzysami, dobrze wyczuwa nastroje społeczne, umiejętnie interpretuje sondaże, ale czy PO zasługuje na takie poparcie jakim cieszy się w społeczeństwie? Nie, choćby dlatego, że nie wypełnia swoich obietnic i nie modernizuje państwa, tak jak obiecała. Nie wszystko da się zwalić na kryzys. Ale za to ma naprzeciwko siebie opozycję, która jest faktycznie poza prawdziwym kręgiem systemu politycznego w Polsce i robi wszystko, aby ten system negować, a nie modyfikować. Prowadzi to paradoksalnie do tego, że PiS zagospodarowuje 20 do 25% elektoratu, ale ten elektorat praktycznie nie ma znaczenia dla wyniku wyborczego i tego, kto w Polsce będzie rządził. Zamknięty, zabetonowany układ polityczny, jak stworzył Jarosław Kaczyński, powoduje to, że PiS jest partią bez żadnej zdolności koalicyjnej, oraz dla niewielu wyborców innych formacji partią drugiego wyboru. Wyborcy SLD zagłosują na PO i odwrotnie, w przypadku zaistnienia takiej konieczności, wyborcy tych formacji rzadko kiedy zdecydują się na oddanie głosu na PiS. Praktycznie polityka rozgrywa się wokół pozostałych 75% wyborców demokratycznego układu politycznego. To nie media, układ rządzący brak demokracji wpycha PiS na margines – to Jarosław Kaczyński umieścił tam swoją partię i swoich zwolenników.

Continue Reading →

Transfer

Rozmawiając ostatnio w gronie kilku dziennikarzy, doszliśmy do wniosku, że właściwie przestano już reagować na brak etyki wśród polskich polityków. Nie oznacza to jednak tego, że nie powinno się o tym nie mówić i piętnować zachowania niegodne polityka, posła, samorządowca.

Joanna Kluzik-Rostkowska w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdziła, że nie ma żadnego kaca po przejściu z PJN do PO, czuje się doskonale. To dość dziwne oświadczenie, ponieważ powinna odczuwać absmak, szczególnie za drogę, jaką przebyła w ciągu ostatniego roku. Nie wszystko da się wytłumaczyć grą polityczną i potrzebą, nie wszystko można zwalić na naiwność własną. Kluzik-Rostkowska była siłą sprawczą kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego, której modus furnadi był jej szef. I nie tłumaczy jej to, że została tak samo oszukana jego błyskawiczną przemianą, jaka nastąpiła 4 lipca 2010 roku, w wieczór powyborczy, kiedy okazało się, że łagodny ton i „przemiana” Kaczyńskiego, to był czysty cynizm. To Kluzik-Rostkowskiej powinno się pamiętać, szczególnie, że teraz działa w barwach konkurencyjnych.

Nie mam jednak, tak jak wielu innych, specjalnych zastrzeżeń co do tego, że zgodziła się na propozycję Donalda Tuska i weszła do Platformy Obywatelskiej i zapewne wystartuje z jej list do Sejmu. Warto przecież pamiętać, że z Prawa i Sprawiedliwości została usunięta, przez środowisko dawnego Porozumienia Centrum i grupę Zbigniewa Ziobry. Warto również odsłonić kulisy działalności PJN, gdzie jej działalność zakończyła się tak gwałtownie.

Ośrodkiem PJN był na początku szybko stworzony klub parlamentarny. I to on został naturalnym kierownictwem powstającej formacji. Teraz dopiero okazuje się, że Joanna Kluzik-Rostkowska, twarz i twórca formacji, nie była jej faktycznym, niezaprzeczalnym headem. Tarcia wewnątrz, z których tylko część znamy (sprawa Adama Bielana), doprowadziły do tego, że praktycznie od samego początku Kluzik-Rostkowska była przegłosowywana. I dlatego linia PJN tak do końca nigdy nie była jasna.

Continue Reading →

Gry na podział

Obserwatorzy polskiej polityki i życia społecznego zauważają, że podziały radykalnie się pogłębiają, a po wydarzeniach z kwietnia ubiegłego roku, po smoleńskiej tragedii, rowy są już praktycznie nie do zakopania. Wielu uważa, że te podziały są szkodliwe, że lepszym rozwiązaniem byłaby „zgoda narodowa”, XXI-wieczne „Kochajmy się”. Tylko, że nie jest to możliwe, ani wcale konieczne dla rozwoju kraju.

Jeżeli przypatrzymy się Europie, to wiele krajów było i jest podzielonych daleko bardziej, niż Polska, która spójną substancję państwową uzyskała dopiero w 1919 roku, a prawdziwą demokrację po roku 1989. Niemcy to państwo federacyjne, a do roku 1990 podzielone na dwie części, o odrębnych systemach politycznych. I ten podział jest dalej widoczny, co nie przeszkadza Niemcom być dalej najmocniejszym krajem Europy. Włosi uzyskali podmiotowość w XIX wieku, ale podziała na północ i południe dalej istnieje. Po II wojnie światowej Włochy miały tyle rządów, co pozostałe kraje UE razem wzięte. A ekonomia rozwija się bez przeszkód, kraj nie ma zamiaru się podzielić. Hiszpania to kraj z silnymi ruchami separatystycznymi – Katalończycy i Baskowie. Nie mówiąc już o Belgii, która od lat jest na krawędzi państwowości, ale za to właśnie w niej ma siedziba wspólnoty europejskiej. Polskie podziały nie mają połowy takiej siły destrukcyjnej, jak te w Belgii, czy w Wielkiej Brytanii.

Polacy, jako społeczeństwo, nie są podzieleni w opinii co do polskiej państwowości. Polska ma silniejszą pozycję jako spójne, autonomiczne państwo, niż kiedykolwiek w swojej historii. Nie ma w społeczeństwie podziału na tych, którzy uważają, że kraj powinien zostać podzielony po połowie, albo w stosunku np. 70 do 30. Wszystkie te głosy, że Polska dąży ku rozwarstwieniu, podziałowi, może nawet wojnie domowej, to gierki wąskiej w skali całego kraju grupki politycznej.

Continue Reading →

Transfery i upadki

Nowy transfer do Platformy Obywatelskiej będzie połączony najprawdopodobniej ze spektakularną klapą kolejnego politycznego ugrupowania. Oto Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa i założycielka, obok Elżbiety Jakubiak i Pawła Poncyliusza, formacji pod roboczą nazwą Polska Jest Najważniejsza, otrzymała ponoć ze strony Donalda Tuska propozycję kandydowania do Sejmu z listy katowickiej PO. Oczywiście, jako numer 1..

Spodziewany w ciągu kilku-, kilkunastu tygodni upadek PJN (choć formalnie, rejestrowo, partia jeszcze nie działa) to nie jest koniec projektu politycznego, ale raczej koniec pomysłu spin doctorów, macherów politycznego kreowania rzeczywistości. Tworząc nową formację, trzeba sobie postawić pytania, czy ma ona rację bytu i jaki program i przesłanie zamierza realizować. Kiedy Kluzik-Rostkowska ogłaszała na jesieni ubiegłego roku powstanie nowego bytu politycznego, jej przeciwnicy twierdzili, że przyczyną odejścia jej i całej grupy polityków z PiS nie były kwestie ideowe, ale raczej towarzyskie. Politycy, którzy z PiS zostali wyrzuceni związani byli raczej z Lechem Kaczyńskim i duchem liberalizmu, zarówno światopoglądowego, jak i obyczajowego. Zostali z PiS wypchnięci, przez środowiska dawnego Porozumienia Centrum i grupę Zbigniewa Ziobry, ale jednak cześć z nich (Elżbieta Jakubiak, czy Adam Bielan) dalej ciążyła ku partii Jarosława Kaczyńskiego. Z drugiej strony konieczne było twarde dystansowanie się wobec rządzącej Platformy Obywatelskiej, chociażby po to, aby uniknąć oskarżeń o to, że PJN stanie się przystawką tej partii.

Czy rzeczywiście istniała szansa na powołanie konkurencyjnej partii politycznej wobec PiS, ale również wobec Platformy Obywatelskiej? Tak naprawdę mało było czasu na powołanie i zarejestrowanie partii. Udało się stworzyć w Sejmie klub parlamentarny, ale już z budową struktur lokalnych (poza Śląskiem i Pomorzem) było dużo gorzej. Zabrakło determinacji, zaangażowania polityków, nawet samej szefowej, no i zaważył też brak środków finansowych. A przecież najważniejsze w polityce demokratycznej jest poparcie wyborców, zdobycie elektoratu.

Continue Reading →

Odwrócony agent

Politycznym hitem dnia jest pozyskanie dla Platformy Obywatelskiej Bartosza Arłukowicza, polityka de nomine lewicy, a tak naprawdę wytworu politycznego marketingu. Bo Arłukowicz nie jest lewicowym dzieckiem Thugutta, Ciołkosza, czy Daszyńskiego, ale raczej współczesnych spin doctorów i medialnego przekazu. Nie zapomnijmy, że po raz pierwszy zaistniał jak zwycięzca reality show „Agent” stacji telewizyjnej TVN… Dlatego przejście z drużyny ‘lewicy’ do ‘liberałów’ nie było dla niego trudne…Piszę oba określenia w cudzysłowie, ponieważ zdefiniowanie oblicza i programu partii politycznych w Polsce przychodzi specjalistom, a nawet przywódcom partyjnym coraz trudniej.

Komu przypisać sukces pozyskania przez Donalda Tuska tak znaczącej medialnie postaci i silnej wyborczej karty? Oczywiście, Grzegorzowi Napieralskiemu. To on, po wygranej wewnętrznej walce o przywództwo w partii wypchnął na margines swojego konkurenta, Wojciecha Olejniczaka. To on również nie potrafił znaleźć argumentów, aby w jego formacji pozostała jedna z najlepszych postaci lewicy, czyli była szefowa rządowego Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej i była komisarz UE, Danuta Hübner. To on również wypycha na margines Ryszarda Kalisza, a teraz właśnie zrobił to z Arłukowiczem.

Continue Reading →

Tok FM, poniedziałek, 8.00…

Jutro, w poniedziałek 9. maja,  będę komentował w porannej audycji radia Tok FM bieżące sprawy polityczne. Prowadzi Łukasz Grass, a obok mnie będzie Marek Magierowski z „Rzeczpospolitej” i Roman Imielski z „Gazety Wyborczej”. Zapraszam kilka minut po godzinie 8.00 …

 

Azrael

Lud z warszawskiej kawiarni

Wydarzeniem politycznym weekendu nie była żadna konwencja partyjna, spotkanie z politykami zagranicznymi, czy nawet ewent dla wyborców, ale kawiarniane spotkanie premiera z muzykami. Ex-muzykami tak naprawdę, którzy lata świetności mają za sobą, przed laty byli kontestatorami, na ile im się to opłacało, rzecz jasna, a teraz robią za autorytety społeczne i za celebrytów. No i, oczywiście, za głos obywatelski.

Implikacją do tego spotkania był histeryczny list redaktora naczelnego Playboya i prowadzącego program Drugie śniadanie mistrzów w TVN24, Marcina Mellera, opublikowany kilka tygodni temu na portalu społecznościowym, w którym to znalazła się deklaracja, że na Platformę już nie zagłosuje. Dlaczego ? No, bo afera hazardowa, bo „Miro” na listach wyborczych (nie będzie go), bo niewyciągnięcie konsekwencji wobec Bogdana Klicha za katastrofę smoleńską, bo ponoć inwigilacja dziennikarzy. Głos Mellera został przez przeciwników Platformy Obywatelskiej odebrany jako jako reprezentatywny dla środowiska, młodych i średnio zaawansowanych wiekowo inteligentów miast. I jako sygnał, że środowisko młodych inteligentów odwraca się od PO. Po tej deklaracji padły inne, choćby innego obywatela, przez przypadek również aktora i celebryty (też już czterdziestolatka…), Tomasza Karolaka. Zrobiło się groźnie. Tylko, że potem sondażownie pokazały, że ten spadek poparcia nie trzyma żadnego trendy.

Continue Reading →

Rekonstrukcja i rewitalizacja

Donalda Tuska od kilkunastu dni nie ma w mediach, Grzegorz Schetyna na urlopie narciarskim, prezydent Bronisław Komorowski praktycznie na tematy krajowe się nie wypowiada, a głównym problemem polskich dziennikarzy jest Platforma Obywatelska, konflikty w niej, spadek popularności. Uzdrowicieli i „wujów – dobra rada” dla PO jest bezliku. Problem polega nie na tym, co zrobić teraz, ale na tym, aby się zastanowić, co spowodowało tak potężny kryzys zaufania do rządzącej partii, rządu i samego Donalda Tuska, bo dziś źle jego pracę ocenia już ponad 50% respondentów badań opinii publicznej.

Niektórzy wskazują na przyczyny polityczne i ekonomiczne, te podstawowe, które łatwo dostrzec. Początkiem była tak zwana afera hazardowa, następnie katastrofa smoleńska i wszystkie z tym związane zagadnienia, z raportem MAK na czele, następnie chaos na kolei, no i sprawy związane z quasi reformą emerytalną, czyli „zamachem” na fundusze OFE. Innym powodem problemów PO mają być konflikty wewnętrzne, pomiędzy Donaldem Tuskiem i jego zapleczem, a niegdysiejszym bliskim przyjacielem, Grzegorzem Schetyną. Jeżeli dodamy do tego katastrofalne wypowiedzi i zachowania niektórych polityków PO (senator Roman Ludwiczak – słynne taśmy wyborcze, żarty Roberta Węgrzyna z gejów, czy odebranie prawa do leczenia emerytom przez Joannę Michę) i seryjne gafy prezydenta, to otrzymamy obraz partii… obciachowej. Wszytko to miało spowodować odwrócenie się wyborców od partii rządzącej i zakwestionowanie jej wiarygodności, odsunięcie się elektoratu miejskiego, inteligenckiego, wykształconego.

I tu właśnie należy szukać refleksji – dlaczego Platforma Obywatelska przestała traktować swój elektorat jako rzecz – oprócz państwa, rzecz jasna – najważniejszą.

Continue Reading →

Co zrobiłeś dla PO?

Platformie Obywatelskiej spada w sondażach poparcia, tak samo jest z rządem i zapewne następne wyniki pokażą, że również wskaźniki zaufania dla Donalda Tuska będą dużo niższe, niż jeszcze 2, 3 miesiące temu. Sprawa OFE, raportu MAK-u, bałagan kolejowy kłótnie w partii, które już rozgrywają się nie w gabinetach, lecz w mediach i via media, powodują to, że od PO odwracają się nie tylko okazjonalni zwolennicy, ale również ekonomiści, ludzie młodzi, intelektualiści, ludzie środowisk twórczy i opiniotwórczych.

Marcin Meller, redaktor naczelny „Playboya”, osoba może nie tyle wpływowa, co znana w „środowisku”, w dość emocjonalnej notatce umieszczonej na Facebooku ogłosił, że na Platformę już nie zagłosuje. Bo afera hazardowa, bo „Miro”, bo nie wyciągnięcie konsekwencji wobec Bogdana Klicha za katastrofę smoleńską, za inwigilację dziennikarzy. Ten głos odebrano jako reprezentatywny dla wspomnianego środowiska, młodych i średnio zaawansowanych wiekowo inteligentów miast. Dziennikarze, prawnicy, ekonomiści, studenci, pracownicy korporacyjni. A o tym, że Meller ma rację i jest wyrazicielem szerszej grupy mają świadczyć setki głosów poparcia pod jego notką.

Meller ma rację, ale jak to zawsze – racja nigdy nie jest po jednej ze stron. Rzeczywiście, problemy przedstawione przez niego rzutują na wizerunek tej partii, problemy są zamiatane pod dywan. Donald Tusk, który jak się wydaje, stracił wyczucie nastrojów społecznych, a do tego jego doradcy popełniają błędy, nie wziął pod uwagę tego, że przegrać można nie tylko z powodu przeprowadzenia radykalnych reform, ale również z powodu ich zaniechania. Podobnie jest z obroną złych urzędników i ministrów – trzeba ich bronić, póki jest z tego korzyść polityczna. Widać wyraźnie, że obrona kilku osób z rządu może doprowadzić całą partię nawet do przegranych wyborów.

Continue Reading →