<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Polityka</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/polityka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>ACTA &#8211; politycznie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 17:43:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Egipt]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5376</guid>
		<description><![CDATA[Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, jakie jest sedno protestów przeciwko ACTA, protestujący przeciwko tej umowie nie wiedzą, jakie uwarunkowania stoją za podjętą decyzją jej podpisania i za drogą ku jej ratyfikacji. Opinia, że &#8222;analogowy&#8221; rząd nie rozumie &#8222;cyfrowego&#8221; społeczeństwa jest chwytliwa, ale mało konkretna.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Warto pamiętać, że premier Tusk działa w wielopłaszczyznowych relacjach. Jest politykiem, który musi przy podejmowani decyzji brać pod uwagę wiele zmiennych i informacji. Może, gdyby był dobrze poinformowany przez swoich urzędników, podjąłby inną decyzję i nie wydałby decyzji podpisania umowy przez polską ambasador w dalekiej Japonii. Wstrzymałby decyzję, blokując w ten sposób proces ratyfikacji &#8211; przynajmniej do momentu, kiedy umowa nie zostanie przyjęta przez Parlament Europejski. A dziś jest coraz mniej pewne, że europosłowie zagłosują za ACTA, pomimo nacisków Komisji Europejskiej. Jak powiedział mi Rafał Trzaskowski, polski poseł z frakcji EPP, już nie tylko socjaliści i zieloni są przeciwko ACTA, ale rośnie także sprzeciw konserwatystów i liberałów. Liczba tych, którzy boją się, że zostaną zaliczeni do lobbystów wielkich koncernów rośnie. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy Amerykanie, którzy stoją za aktem założycielskim tej umowy, sami zrobią z niej obowiązujący akt prawny w Stanach Zjednoczonych.</span></p>
<p><span id="more-5376"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/IMG_20120206_140651.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5377" title="IMG_20120206_140651" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/IMG_20120206_140651-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><span style="color: #000000;">Polskie organizacje, reprezentujące protestujących, mają dobre intencje, ale z reguły każda z nich działa w pewnym wycinku. Jednym zależy na tym, aby odtajnić akt negocjacji w sprawie ACTA, innym przeszkadza to, że nie zostały zaproszone do konsultacji przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, inni chcą walczyć o &#8222;wolny internet&#8221; bez kontroli danych, innym się marzy, aby maksymalnie wszystko było dostępne w sieci w domenie publicznej, co niekoniecznie odpowiada właścicielom, gestorom praw majątkowych do treści, jakie mają być udostępniane. A są tacy, głównie ci, którzy chcą na treściach i wartościach intelektualnych przez siebie wytworzonych zarabiać, lub mają do nich prawo, chcą aby taka umowy chroniąca ich prawa powstała. Choć w prawie polskim (nie tylko autorskim, ale również karnym) są narzędzia do obrony interesów wszystkich gestorów praw majątkowych wartości intelektualnych. Tylko słabo jest z ich egzekwowaniem. Są tacy, co po po prostu walczą o prawa obywateli do rzetelnej i przejrzystej informacji. Zaliczam się do tych ostatnich i uważam, że transparentność tej akurat umowy, gdzie skupiają się sprzeczne, ale za to dotykające praktycznie wszystkich interesy, powinna być spełniona. Donald Tusk zresztą na koniec wielogodzinnego spotkania to obiecał.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, czemu dałem wyraz na spotkaniu w Alejach Ujazdowskich, że zgodnie z art. 41 konwencji ACTA rząd może się z niej wycofać. Nie mógł tego zrobić w świetle reflektorów i pod okiem dziesiątek kamer, dlatego, że zostałoby to przyjęte jako rejterada i ugięcie się pod naciskiem ulicy. Ale premier podejmie taką decyzję, jestem o tym przekonany. I nie będzie wcale to pod wpływem zupełnie w tym przypadku zbędnego referendum. W zamian za ACTA przedstawi inne propozycje, własne, krajowe, idące na przeciw interesom twórców, ale również szeroko rozumianych biorców treści intelektualnych. Rząd podejmie taką decyzję, ponieważ może mu to przynieść korzyści w polityce wewnętrznej, ale również zagranicznej, na forum Unii Europejskiej. Polska może stanąć na czele frontu sprzeciwu wobec niezbyt jasnych intencji wielkich koncernów, z wielu różnych branż.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nowoczesne technologie wymają przedefiniowania pojęć praw własności intelektualnej, praw majątkowych tychże, praw dysponowania nimi, praw dostępu do wiedzy, informacji, wartości intelektualnych. To wymaga wprowadzenia do prawa nowych pojęć i definicji. Nie tylko w Polsce, dlatego tego rodzaju umowa jak ACTA, chroniąca przed podróbkami, piractwem i zwykłą kradzieżą jest konieczna.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z prof. Pawłem Artymowiczem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/wywiad-z-prof-pawlem-artymowiczem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/wywiad-z-prof-pawlem-artymowiczem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 08:19:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zawodowcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5373</guid>
		<description><![CDATA[Cięli już krzaki. Uderzyli w brzozę &#160; Azrael Kubacki, bloger polityczny, dziennikarz gazety internetowej &#8222;Studio Opinii&#8221;: Czy zajmował się Pan kiedykolwiek badaniem katastrof lotniczych? prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot, Toronto: Nie, nie miałem okazji uczestniczyć do tej pory w badaniu katastrof w ruchu lotniczym, podobnie zresztą jak eksperci sejmowego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/07/wywiad-z-prof-pawlem-artymowiczem/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Cięli już krzaki. Uderzyli w brzozę</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Azrael Kubacki, bloger polityczny, dziennikarz gazety internetowej &#8222;Studio Opinii&#8221;: Czy zajmował się Pan kiedykolwiek badaniem katastrof lotniczych? </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;"> <strong>prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot, Toronto</strong>: Nie, nie miałem okazji uczestniczyć do tej pory w badaniu katastrof w ruchu lotniczym, podobnie zresztą jak eksperci sejmowego zespołu Antoniego Macierewicza. Oni też nie mają takich doświadczeń. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"> <strong>Ale jest Pan przecież nie tylko fizykiem i astrofizykiem, ale również od wielu lat czynnym pilotem, jak rozumiem interesował się Pan wszelkimi wypadkami lotniczymi? Jak wygląda na Zachodzie metodologia badań tego rodzaju katastrof, jak ta polskiego Tu 154M pod Smoleńskiem? </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">- Czytałem setki raportów amerykańskiej komisji NTSB (National Transportation Safety Board). Piloci robią to rutynowo. Jest to ważne dla każdego, kto chce latać bezpiecznie. Komisje takie, jak NTSB zajmują się ustalaniem tego, co było najbardziej prawdopodobnym powodem danego wypadku. Nie jest ich zadaniem przedstawienie dokładnych symulacji komputerowych, które byłyby pewną odpowiedzią na wszystkie możliwe pytania. Jest to zresztą w praktyce niewykonalne. Komisje badania wypadków na Zachodzie skupiają się mniej na wynajdowaniu winnych (i naturalnie nigdy na ich ukrywaniu), a bardziej na tym, jak zapobiec podobnemu wypadkowi w przyszłości. To podejście daje świetne rezultaty. Zasadniczą przyczyną większości wypadków są błędy pilotów. Na wniosek NTSB modyfikuje się ich szkolenie, co przyczynia się do zmniejszenia wypadkowości, która obecnie jest wielokrotnie niższa, niż w Polsce.</span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Pawel-Artymowicz.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5374" title="Pawel-Artymowicz" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Pawel-Artymowicz-191x300.jpg" alt="" width="191" height="300" /></a></p>
<p><span style="color: #ff0000;">Całość wywiadu w<strong><a href="http://wyborcza.pl/1,75248,11099343,Cieli_juz_krzaki__Uderzyli_w_brzoze.html" target="_blank"><span style="color: #ff0000;"> Wyborcza.pl </span></a></strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<div></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/wywiad-z-prof-pawlem-artymowiczem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sosnowiecki lans medialny</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 09:19:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5371</guid>
		<description><![CDATA[Spektakl z Sosnowca dobiega do końca &#8211; znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły &#8211; news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą &#8211; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Wisla_telewizor_1.jpg" alt="" width="70" height="67" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Spektakl z Sosnowca dobiega do końca &#8211; znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły &#8211; news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą &#8211; nie pierwszy raz &#8211; stał się Krzysztof Rutkowski, nazywający sam siebie detektywem. Jak to określił jeden z publicystów &#8211; to golem stworzony przez media.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Kilka lat temu telewizje informacyjne delektowały się zdjęciami, nagraniami, wywiadami z rodziną polskiego Fritza z Podlaskiego. Była to rzecz obrzydliwa, jak tylko może być obrzydliwe pomieszanie pedofilii z kazirodztwem i przemocą. Ale trzeba było koniecznie o tym mówić i pokazywać. Pseudo detektywa również, ponieważ, jak to określiła na twitterze dziennikarka TVN24, Anna Kalczyńska, &#8222;Rutkowski, kontrowersyjny showman, brutalny i szczery. Przedstawia swoja wersje. To jest życie&#8221;. Tak, to według pani redaktor powinni być pokazywane &#8222;życie&#8221;. Osią programów telewizji informacyjnych, nadawanych dla wielu milionów widzów stały się obrazki tragedii rodziny i dziecka. Stacje telewizyjne stały się elektronicznymi tabloidami life.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Osobną sprawą jest postać samego Rutkowskiego, kabotyna, medialnego żigolaka. To on namówił matkę sześciomiesięcznej Magdy do przyznania się, że dziecko nie zostało porwane przez nieznajomego, lecz zmarło w wyniku wypadku, a następnie ukryte. Nie zrobił jednak tego w sposób profesjonalny, w czterech ścianach pokoju przesłuchań, ale pod okiem kamery, a film z zeznania najpierw trafił do mediów, później dopiero do policji. A te, transmitując konferencję prasową z jego udziałem, promują jego wizerunek, kosztem tragedii całej rodziny. Bo przecież sensacja jest w tym przypadku rzeczą najważniejszą. I nie ma tu nic do tego, jak stwierdziła nieoceniona red. Kalczyńska, że &#8222;Rutkowskiego pokazaliśmy nie dlatego, ze go lansujemy ale dlatego, ze przekazał info, o którym pisały dziś wszystkie gazety&#8221;, ale dlatego, że to się sprzedaje. Bo przecież o sprzedaż i czas reklamowy chodzi, nieprawda?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jest drugi aspekt tej sprawy, a są nim działania policji i prokuratury. Pozwoliły one, aby hochsztapler Rutkowski miał swobodny dostęp do rodziny, nie przestrzegając jej przed jego prowokacjami. Same natomiast pokazały wyjątkową inercję i brak profesjonalizmu. Dziesiątki, może setki policjantów, sprzęt, prokuratorzy, psycholodzy, kryminolodzy &#8211; i spętanie procedurami, bezwład organizacyjny i decyzyjny, na którym skorzystał celebryta Rutkowski. Niestety, to on skutecznie przesłuchał matkę tragicznie zmarłego niemowlęcia i wyciągnął z niej najważniejsze informacje. I to państwowe służby przyczyniły się do tego, że telewizje mogły przedstawić Krzysztofa Rutkowskiego w roli nie tylko detektywa (do czego nie ma uprawnień), ale również prokuratora i sędziego. Telewizje przy jego pomocy stworzyły nowy &#8222;format&#8221; medialny &#8211; &#8222;Detektyw ujawnia&#8221;&#8230; &#8211; kosztem tych, którzy tak naprawdę nie zdali egzaminu &#8211; policji i prokuratury.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Przypominając sobie zachowania mediów z różnych spektakularnych, tragicznych wydarzeń i sposób ich pokazywania i komentowania, zastanawiam się, gdzie jest granica? I ze strachem myślę, że chyba jej nie widać&#8230;</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>42</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 2. lutego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 09:42:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Barack Obama]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5366</guid>
		<description><![CDATA[Stawka większa niż życie &#160; Po wygranej w Południowej Karolinie, Newt Gingrich uwierzył, że może zostać prezydentem. W kolejnych debatach, Newt nikogo nie obrzucał błotem, chciał sobie zjednać niezależnych wyborców. Niestety, spokojny Gingrich okazał się nudny i to przyczyniło się również do porażki na Florydzie. Sposób prowadzenia kampanii wyborczych Partii &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2>Stawka większa niż życie</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #0000ff;">Po wygranej w Południowej Karolinie, Newt Gingrich uwierzył, że może zostać prezydentem. W kolejnych debatach, Newt nikogo nie obrzucał błotem, chciał sobie zjednać niezależnych wyborców. Niestety, spokojny Gingrich okazał się nudny i to przyczyniło się również do porażki na Florydzie.</span><br />
<span style="color: #0000ff;"> Sposób prowadzenia kampanii wyborczych Partii Republikańskiej jest wyjątkowo wredny. Nie ma limitów, wszystkie chwyty są dozwolone. Wygranie Florydy było bardzo ważne dla Romneya, gdyż Floryda ma 50 delegatów i w odróżnieniu od poprzednich stanów, wygrany otrzymuje wszystkich mandaty na konwencję wyborczą.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Stawka była wysoka. Tak jak przypuszczano, Romney wygrał. Otrzymał 46,4% poparcia a Gingrich tylko 31,9%.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Floryda to to stan zamieszkały przez Kubańczyków, Żydów, starszą generację, która po przejściu na emeryturę przeniosła się na Florydę, Polaków, którzy masowo wykopują domy oraz w dużej ilości tzw. „blue collar” czyli ludzi pracujących fizycznie. Kubańczycy jako jedyni Latynosi są pro republikańscy, trudno zrozumieć dlaczego, ale tak jest. Wśród Republikanów panuje przekonanie, że emigrant to ktoś kto obniża poziom nauczania w szkołach i zabiera pieniądze od rządu, nic nie dając w zamian. Republikanie gdyby mogli deportowaliby wszystkich emigrantów, nie bacząc na konsekwencje. Romney oraz Gingrich zbyt często nie podejmowali tematu emigracji, ale na Florydzie nie mogli go uniknąć. Romney zaproponował samo-deportacje czyli osoba nielegalnie przebywająca w USA powinna sama się deportować i w swoim kraju cierpliwie czekać na legalne pozwolenie pobytu w USA. Ogólnie podejście Romneya do emigracji jest bardzo rygorystyczne. Popiera on Krisa Kobacha, który stworzył dyskryminacyjne prawa przeciwko emigrantom. Wielu Latynosów, głownie z Arizonie, Nebrasce, Kalifornii czy Illinois uważa, że Romney popełnia samobójstwo traktując sprawę emigracji w ten sposób, gdyż podczas głównych wyborów emigranci nie poprą go. Gingrich, który ma bardziej liberalne podejście do emigrantów, zniszczył jakakolwiek szansę kiedy, nazywając język hiszpański „językiem getta”.</span></p>
<p><span id="more-5366"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Debata.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5367" title="Debata" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/Debata-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Romney wydal 15,4 miliona dolarów na negatywną kampanię przeciwko Gingrichowi. Bo to jest tylko to co Romney potrafi, atakować przeciwnika i oczerniać prezydenta Obamę. Wyborcy wybrali Romneya nie dlatego, że jest bardziej konserwatywny czy lubiany, ale ponieważ Romney ma większa szansę na pokonanie prezydenta Obamy. Dla wielu Republikanów jest to największy atut. Romney ma dużo pieniędzy i wykorzystał je na to aby zniszczyć opozycję, ale prezydent Obama tez ma dużo pieniędzy przeznaczonych na kampanię wyborczą. Według danych suma będzie wynosiła około 1 mld USD. Przeciętny dawca Obamy wpłaca 200 USD konto kampanii wyborczej prezydenta Obamy. Newt Gingrich ma więcej wrogów niż przyjaciół. Dla Republikanów możliwość Gingricha jako kandydata ich partii to sromotna porażka. Gingrich ich przeraza. Mimo porażki, Gingrich powiedział, że będzie kontynuował swoją kampanię wyborczą do samego końca. Gdyby Santorum zrezygnował, Gingrich miałby większą szansę. Ale Santorum tak jak i Ron Paul nie rezygnuje. Przed kandydatami kolejne stany. Kto je wygra? Wszystko zależy od decyzji Santorum i Rona Paul. Jeżeli zrezygnują, glosy mogłyby pomoc Gingirchowi.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Republikanie nadal marzą, że pojawi się ktoś nowy, bohater, zbawca, który będzie walczył jak lew. Jest to jednak niemożliwe. Romney twierdzi, że wyborcy, którzy glosowali na Gingricha, Santoruma czy Paula poprą go podczas głównych wyborów, ponieważ każdy jest lepszy niż Barack Obama. Tylko może się przeliczyć, gdyż wielu konserwatystów, którzy nie wieża w niego, oraz tym kim jest i co reprezentuje, może po prostu zostać w domu i nie glosować na nikogo. Do listopada jest jeszcze trochę czasu. Romney zaprezentował się jako ktoś kto potrafi wygrać tylko i wyłącznie poprzez oczernianie przeciwnika. Zapytany, co może zaoferować, nie potrafi odpowiedzieć. Najpierw atakuje prezydenta Obamę, potem Gingricha, potem zazwyczaj recytuje lub śpiewa po raz setny jaka piękną jest Ameryka i na tym się kończy. Niektórzy twierdza, że Rick Perry , Herman Cain czy Sarah Palin, którzy poparli Gingricha, nie mieliby nic przeciwko temu aby Romney przegrał z Obamą.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Poparcie dla prezydenta Obamy rośnie, a rośnie z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że sytuacja ekonomiczna uległa poprawie. Romney przyznał, że tak się stało, ale oczywiście nie jest to zasługa Baracka Obamy. Według jego slów zawsze po recesji jest lepiej. Nie ma innego wytłumaczenia. Nominacja Romneya jest nieunikniona. Oglądanie pojedynku tych dwóch ludzi jest niezmiernie ciekawe. Zastanawia mnie to, jak daleko się posuną w niszczeniu siebie samych oraz potencjalnego kandydata swojej partii. Czy na końcu Romney i Gingrich z uśmiechem podadzą sobie dłonie dla dobra partii? Wątpię, Gingrich nie wybacza.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Barack Obama jest mądry, metodyczny, ma wiedzę, potrafi doskonale debatować, ludzie go lubią, i udowodnił, że nie traci gruntu pod nogami. Jego sztab wyborczy zaatakuje Romneya z wykalkulowaną precyzją . Romney to robot z uśmiechem na twarzy, który mówi coś, czego sam nie rozumie. Nie przygotowany przez szatb nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Jego repertuar to atak i raz jeszcze atak, nie ważne, że kontekst tego ataku może być użyty przeciwko niemu. Stephanie Cutter, ze sztabu wyborczego Obamy po tym jak Romney ponownie oskarżył prezydenta Obamę o wprowadzenie europejskiego socjalizmu odpowiedziała w ten sposób;</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">- „Jeżeli Romney tak bardzo nie lubi Europy, dlaczego zamiast wspierania dolara amerykańskiego, wspiera euro poprzez trzymanie swoich milionów w banku szwajcarskim?”.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #0000ff;">Pozdrowienie z Chicago</span></p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">Wigg</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/02/5366/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Unia i demokracja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 12:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5363</guid>
		<description><![CDATA[Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą.. Jeszcze kilka miesięcy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw &#8211; Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki <em>splendid isolation</em> &#8211; ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.</span></p>
<p><span id="more-5363"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Styczniowy szczyt UE nie rozwiązał najważniejszych problemów wspólnoty, czyli co dalej z kryzysem strefy euro, co dalej z problemami krajów południa Europy, co dalej z integracją? Przywódcy państw nie mają spójnego pomysłu na rozwiązanie choćby jednego z tych problemów. Co gorsza, nie widać, aby biurokracja brukselska potrafiła przedstawić spójny program wyjścia z kryzysów. Tak jakby zabrakło wizji przyszłości i determinacji przeprowadzenia zmian. Nie ma w tej chwili na arenie europejskiej polityka formatu Jacques&#8217;a Delorsa, który by potrafił przedstawić nowe wyzwania i zbudować nowy program.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, Unia Europejska jest słaba i w kryzysie, jej instytucje cierpią na urzędniczy parkinsonizm, może czas na jakiś wstrząs? Może na ogłoszenie bankructwa któregoś z państw &#8211; członków UE? W kolejce za Grecją jest kilka, z Hiszpanią i Portugalią na czele. Może to by pozwoliło pozostałym państwom na zrozumienie, że wspólna Europa to korzyści, ale również koszty, a przede wszystkim bezpieczeństwo.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W Polsce mówi się coraz częściej, że zamiast zapatrzenia się na Niemcy i Francję, powinniśmy budować sojusze z państwami pozostającymi w opozycji do tych dwóch największych narodów UE. Sojusz z Włochami, zawarty ad hoc przed szczytem pokazał, że nie nie jest to łatwe, ani skuteczne. Nie wierzę również we wspólne działanie państw Europy Środkowej, nowych państw unijnych. Po prostu, nie widać wśród nich ani wspólnoty interesów politycznych, ani ekonomicznych. Próba budowy mostów i porozumień w takich dziedzinach jak energetyka, czy sprawy bezpieczeństwa jak do tej pory nie przyniosła żadnych rezultatów. Świadczą o tym choćby sukcesy rosyjskich projektów Nord i South Stream, kosztem paneuropejskiego projektu gazociągu Nabucco. Polska musi mieć własną strategię na działania w całej Unii Europejskiej, a nie budować sojusze, które mogą ją jeszcze mocniej podzielić. To wymaga umiejętności kompromisu, a nie dyktatu silnych, co trzeba i Niemcom i Francuzom szybko uświadomić, ponieważ, jak powiedział swego czasu Helmut Schmidt, niemiecki kanclerz &#8211; &#8222;Demokracja żyje z kompromisu. Kto nie umie zawierać kompromisów, jest bezużyteczny dla demokracji&#8221;.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co dalej z ACTA?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 11:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5360</guid>
		<description><![CDATA[Dyskusja o umowie międzynarodowej ACTA przybrała różne formy, w zależności od tego, kto ją prowadzi, co w niej widzi, jakie z niej (według danego komentatora) płyną zagrożenia, jaki może mieć wpływ na internet, życie kulturalne, prawa własności intelektualnej, prawa majątkowe twórców i pośredników, etc, etc.. Obszarów dyskusji zrobiło się tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Dyskusja o umowie międzynarodowej ACTA przybrała różne formy, w zależności od tego, kto ją prowadzi, co w niej widzi, jakie z niej (według danego komentatora) płyną zagrożenia, jaki może mieć wpływ na internet, życie kulturalne, prawa własności intelektualnej, prawa majątkowe twórców i pośredników, etc, etc.. Obszarów dyskusji zrobiło się tak dużo, że trudno je ogarnąć. Przy okazji dochodzi do tak dziwnych porównań, jakie uczynił Jacek Żakowski, który w jednym zdaniu zestawił prawa majątkowe i prawa swobodnego do odstępu do treści w internecie &#8211; kategorię prawną i kategorię społeczną, obywatelską.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Teoretycznie podpisane już przez Polskę porozumienie ACTA ma za zadanie chronić prawa autorskie twórców, w szczególności chodzi o dobra trwałe i dobra licencyjne. W Polsce zostało to sprowadzone do kategorii internetu i problemu, czy w sieci nie zapanuje cenzura &#8211; jak to ładnie ujął jeden z anonimowych hakerów &#8211; czy nie zostanie ograniczone prawo do kradzieży. Problemem nie są zapisy umowy, ale to, czy ten, kto w sieci kradnie, będzie miał ochronę swoich danych osobowych, a pośrednik (paser?) nie będzie zmuszony do ich przekazania. Trywializuję temat? Tak, owszem, ale poważne dyskusje o tym, czy cenzura internetu, która jakoby ma wypływać z ACTA nie toczy się na ulicach, w trakcie protestów, ale dość nieśmiało w mediach. To jest problemem, a nie demonstracje, na których, co już widać, wiele sił politycznych i pseudopatriotycznych chce zbić kapitał.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Sedno problemu umowy ACTA, w skali globalnej ujął wczoraj w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej nie socjolog kultury, prawnik, czy medioznawca, ale muzyk i performer Piotr &#8222;Glaca&#8221; Mohamed. Stwierdził przytomnie, że ACTA to umowa będącą zmową wielkich koncernów i producentów różnych dóbr, nie tylko z segmentu kultury, w ochronie swoich praw własności, patentów, licencji, praw produkcji. Praw uzasadnionych, ale również stanowiących zagrożenie dla rozwoju społecznego, dla praw niektórych producentów, nawet państwa. &#8222;Glaca&#8221; przedstawił jeden argument &#8211; stwierdził, że na podstawie przepisów ACTA można zbudować rozporządzenia blokujące produkcję tańszych, generycznych leków. To może być zagrożeniem dla wielu szerokich grup ludności, nawet państw. Wystarczy podać przykład leków przeciwko AIDS, ich tańszych mutacji i zestawić to z problemem tej śmiertelnej choroby w wielu biednych krajach Afryki. Problem ACTA w Polsce i zagrażających z tego powodu problemów młodych internatów to &#8222;pan Pikuś&#8221;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span id="more-5360"></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, z punktu widzenia państwa obywatelskiego, w ACTA można dopatrzyć się wielu kontrowersji, można wysnuć nawet wniosek, że może ona prowadzić do prewencyjnej cenzury, czy prób inwigilacji. Ale jeżeli już tak wąsko do tego chcemy podchodzić, to raczej zagrożeni powinni czuć się ci, którzy zajmują się obrotem dobrami kradzionymi, a nie odbiorcy indywidualni. Nikt, kto zapłacił sms-em za ściągniętą muzykę, książkę, film nie powinien czuć się automatycznie rozgrzeszony i zwolniony z odpowiedzialności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Masowe protesty na ulicach są zaskoczeniem, szczególnie jeżeli się przypomni na mniej niż skromny odzew na wezwania do protestu przeciwko establishmentowi politycznemu tak zwanych &#8222;Oburzonych&#8221;. Kilka miesięcy na ich wezwanie wyszło na ulice kilkaset osób, i był to raczej protest niemrawy. W ostatnim tygodniu na ulicach wielu miast było kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów, a protest przybrał formę antyrządową. Idei w tych protestach było mniej, ale przekaz, który uruchomił młodych ludzi był dość jasny &#8211; rząd przyjął takie procedowanie nad ACTA, aby ukryć jej sens (sposób prowadzenia konsultacji i dobór organizacji z którymi je przeprowadzono), a wszystko to, aby narzucić internautom, szerzej &#8211; społeczeństwu, sposobu postępowania i ograniczeń. Taki wydźwięk protestów nie powinien specjalnie dziwić &#8211; polski internet rośnie szybko, jest mocno z anarchizowany, a Polacy dają łatwą się pociągnąć nośnym hasłom. Choć nie wszystkim. Tu zadziałało. To powinno być jednak ciekawym polem dla badań socjologicznych, ponieważ takie zderzenia aktywności protestujących, z wcześniejszą stagnacją w innych sferach aktywności, także politycznej, jest zastanawiające. Jak niektórzy twierdzą, może to wynikać z tego, że Polacy doskonale potrafią bronić swojego prawo &#8222;do czegoś&#8221;, która jak uważają, może zostać im zabrane. W tym przypadku, przynajmniej częściowo, prawa do piratowania w sieci.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To, co się dzieje na ulicach miast trudno nazwać ruchem obywatelskim, rodzącym się ruchem internetowym. Manifestacje nie są przejawem walki o lepsze prawo, czy równość prawa wobec obywateli, trudno to też nazwać protestem przeciwko państwu. To raczej kumulacja jednostkowych protestów w obronie własnych interesów. Oczywiście, wartością tych protestów jest dyskusja o prawach autorskich, o dostępie przy pomocy nowoczesnych środków do dóbr kultury, o przedefiniowaniu problemów własności intelektualnej i majątkowej. Tego się na ulicach nie załatwi. Nie ucieknie się jednak od tego problemu, nawet kiedy polski parlament podpisanej umowy nie ratyfikuje, ponieważ problemem jest polskie, narodowe prawo.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 27. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 11:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5352</guid>
		<description><![CDATA[Gen wolności O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń. Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Gen wolności</h2>
<p><strong><span style="color: #0000ff;">O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń.</span></strong></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła mała, pokoleniowa awantura. Zaczęło się od spraw wolności w Internecie, („młody” jest przyzwyczajony, że na każdy gwizd ma wszelkie nowości i natychmiastowy kontakt z kumplami ze świata) a skończyło się na rozważaniach o kradzieży ,stosunku do własności (w powszechnym mniemaniu „niczyjej”) aż doszło do absurdu czyli rozważań patriotycznych (czy musimy poddawać się dyktatowi Brukseli). ”Młody”, odpuścił Brukseli, dopiero na następny dzień, gdy dowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że ”nie można zmuszać dostawców Internetu do zainstalowania systemu zapobiegania nielegalnego pobierania plików”. Gdy już wydawało się, że spacyfikowałam domowe nastroje i nieco przywróciłam system wartości, który wydawał mi się ważny, zostałam dobita przez ”starszą latorośl”. Po tej wizycie poczułam się ”jak wyciągnięta spod lodu” (nie wiem czy t o określenie nie jest już anachroniczne?). Już na tzw „dzień dobry” latorośl, zawodowo, pracująca za pomocą Internetu, zagroziła, że natychmiast wyjdzie z domu jeśli jestem za ACTA. Wysłuchałam więc argumentów o spisku mega korporacji ,które za ciężkie pieniądze ograniczają dostęp do kultury, że nic nie rozumiem i to co się dzieje to jest rewolucja, że ONI mają prawo do informacji, że i te zjawiska nie są zrozumiane przez „kościanych dziadków”, (wszyscy powyżej 40 lat), że musi się zmienić model finansowania kultury, że są już twórcy, którzy tak jak Neil Gaiman, zrozumieli, że umieszczanie swoich książek w Internecie przynosi im korzyści w postaci reklamy i sławy, która potem przekłada się na konkretne wydania papierowe. Przytoczony został przykład średniowiecznych Benedyktynów, którzy kopiowali, bez niczyjej zgody, książki i dzięki temu kultura się rozpowszechniała. Na zakończenie, żeby mnie dobić jęknął:” co ta Platforma wyrabia, tyle z nią wiązałem nadziei , nie ma na kogo już głosować „. Na moje nieśmiałe stwierdzenie, że przecież rząd konsultował ACTA z 27 organizacjami otrzymała odpowiedz, że „nie konsultuje się, konsultuje się uwolnienia chłopa pańszczyźnianego z jego wasalem”. Na „do widzenia” obiecano mi przysłać zestaw linków, które powinnam koniecznie przeczytać, by skorygować swój punkt widzenia i by porozumienie miedzy pokoleniowe było dalej możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Do tej pory to ja byłam tzw „przywódcą stada”. Tradycyjnym powitalnym pytaniem było: „co tam mamo w polityce”. Miałam też poczucie, że przekazałam jakiś, w miarę spójny, system wartości, który dawał mi bezpieczne samozadowolenie, że jestem liberalna i w miarę nowoczesna (raczej w poglądach a nie w technologii &#8211; bo tu słabo nadążam). Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na moich oczach powstały dwa światy, z nieco innym systemem wartości, w którym bezwarunkowe przykazanie „nie kradnij” nie znaczy wcale „ nie kopiuj” . Ten nowy stosunek do wytwarzanych wartości jest usprawiedliwiany zachłannością mega korporacji i usprawiedliwiany słowem „mam prawo do..” Uświadomiłam sobie, że naprawdę istnieje odrębny świat Internetu – pisanego z dużej litery jak Pan Bóg (komputer sygnalizuje błąd gdy napiszemy to słowo małą literą!).</span></p>
<p><span id="more-5352"></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postanowiłam przemyśleć te argumenty, ale by zachować resztki dobrego samopoczucia, rozpaczliwie postanowiłam jedną nogą pozostać w rzeczywistości, którą znam i rozumiem. Nie będę tu rozważać czy jest sens stanowić prawo, którego nie można wyegzekwować i czy to prawo narusza swobody obywatelskie. Interesuje mnie co innego. W całej tej plątaninie wygłaszanych poglądów przebija się nasz sposób myślenia i nasza wrażliwość na sprawy społeczne i polityczne a także, co najciekawsze nasze, wyznawane przez nas wartości przekazane przez rodziców i kulturę, w której funkcjonujemy. I to ostatnie wydało mi się najciekawsze.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Badanie kultury, to najogólniej mówiąc, to „badanie historycznie wykształconych zespołów treści kulturalnych i mechanizmów jego powstawania i jego zmian” – jak stwierdza, staroświecki, acz mój ulubiony klasyk &#8211; J.St. Bystroń. Treści kultury to także stosunek do innego człowieka, grupy, instytucji, do świata zewnętrznego. W tym mieści się i miłość do ojczyzny i stosunek do państwa stosunek do swoich i obcych , a nawet do zwierząt, przyrody, przedmiotów ale tez i wartości . Te wszystkie cechy, jak i wiele innych, tworzy szeroko rozumiana kulturę danej grupy, wytworzoną ale i zmieniają się w nowych warunkach historycznych . Takie cechy wspólne mają grupy małe i duże &#8211; od rodziny poczynając , przez grupę społeczna do narodu czy nawet wspólnej cywilizacji. Tyle teoria. Mnie interesuje jeden element &#8211; nasz stosunek do własności. Naukowe rozważania zaczęły by od podstaw naszej cywilizacji czyli dekalogu (Nie kradnij) i od interpretacji Starego i Nowego Testamentu), poprzez tradycje katolicyzmu i protestantyzmu (z ich stosunkiem do bogacenia się, w którym katolicy chętniej pamiętają bogatego i wielbłąda przechodzącego przez igielne ucho niż protestancki m etosem pracy i bogacenie się jako nagroda za uczciwe i pracowite życie) poprzez idee filozoficzne (marksizm &#8211; zniesienie własności prywatnej). Mnie osobiście bardzo cieszy, że Polacy, w swej mentalności, zaczynają się przybliżać do społeczeństw północy, oddalając się od społeczeństw południa (z jego wybujałym indywidualizmem, skłonnością do nepotyzmu a prościej mówiąc kumoterstwa, stosunkiem do pracy i do cudzej własności). Budowa kapitalizmu powoduje stopniową zmianę mentalności i zachowań. Zmiany są powolne. Dawne dobre i złe cechy przeplatają się i nakładają na siebie. Warto wiedzieć z czego ten nasz galimatias wynika. Dlaczego właśnie w Polsce sprzeciw wobec Akta jest tak silny. Czy to nie z naszych wiejsko &#8211; narodowych cech, przetrawionych przez doświadczenia historyczne wynika nasz stosunek do własności prywatnej (chyba o to właśnie chodzi w nowym – starym prawie o ochronie własności intelektualnej i porozumieniu przeciwko obrotowi podróbkami). Czy to nie to przekazaliśmy w spadku młodym?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Moralność Kalego &#8211; to cecha większości tradycyjnych społeczeństw, która nie zależy od kontynentu. Kalemu zabrać krowę to źle, Kali zabrać krowę – o to już co innego! My Polacy mamy też „specyficzny”, przeniesiony z tradycji i historii, stosunek do nie cudzej własności. Wstydzimy się i irytują nas stereotypy jakimi inne nacje charakteryzują nas Polaków. Nie w smak nam dowcip o niemieckich samochodach, które już są w Polsce zanim przybędzie ich właściciel, robimy aferę i domagamy się przeprosin za reklamę pewnej sieci handlowej, w której tą krzywdzącą cechę uwydatniono i uogólniono. Ale nie ma dymu bez ognia – często nasz stosunek do własności prywatnej, najoględniej mówiąc, jest ambiwalentny. Ukraść komuś rower to złodziejstwo, ale wynieść z pracy długopis czy papier już nie. Dzwonienie z telefonu służbowego do krewnego za granicą nie wywołuje na ogół żadnych wyrzutów sumienia czy potępienia otoczenia. To przecież nie kradzież ale nasze ulubione „kombinowanie”, „zorganizowanie”,” załatwienie”. Taki człowiek to nie złodziej ale człowiek zaradny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">No i znów wracamy do pytania &#8211; skąd nam się to wzięło? Prostym wytłumaczeniem jest tzw. natura ludzka wyrażająca się w powiedzeniu ”bliższa koszula ciału”, ale to przecież nie wszystko. To także, przeniesiony przez lata historii i wspólnych doświadczeń, stosunek do cudzej własności. Chłop uznawał własność prywatną za świętą, ale to silne uczucie nie zabraniało mu zaorać miedzy sąsiada, wypasać bydło na jego polu gdy ten nie widzi, wynieść drzewa z dworskiego czy państwowego lasu. Przyczyną była nie tylko bieda, ale też wyznawany system wartości. Co za płotem to już nie moje i nie muszę o to dbać.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Najważniejsza jest moja rodzina, moje gospodarstwo, a dopiero w ścisłej kolejności, mój klan, plemię, grupa, naród. Dołóżmy jeszcze kilka cech, bo jest z czego. A nasz tradycyjny stosunek do obcych i innych (kulturowo czy klasowo ), a wiec jeśli nie obojętnych to wrogich, nie zasługujących na takie samo traktowanie jak „swój” (dziś obcy to pazerny koncern, który czerpie zbyt duże zyski utrudniając dostęp ogółu do pożądanych dóbr). Do tego doszły jeszcze legendy o Janosiku który zabierał bogatym , stosunek do państwa wykształcony w latach zaborów jako do wroga. Maniacko wręcz wracam do naszych „cech narodowych”, głównie tradycji ludowych utrwalonych przez nabytą w czasach słusznie minionych zasadę „ ykiwać państwo”, które jest nam wrogie, obce, nie zapewniało nam możliwości prostego i legalnego dostępu do podstawowych i pożądanych dóbr. Jak mówili znawcy zaszło „zawieszenie zachodnich norm” . Znawcy tego okresu historii odwołują się do książki prof Richarda Pipesa, który nazwał tą kulturę „antywłasnościową”. Zaliczył do niej niemal wszystkie kraje post-komunistyczne. Do tego stosunku do własności doszła jeszcze, jak pisze profesor ,akceptacja nowych norm – czyli dumy z tzw „zdobyczy, ,łupu”- wyrażające się w obcym słowie „trofiejne”. Ja bym do tego dodała jeszcze, prymitywny i tkwiący w nas od początku ludzkości, instynkt myśliwego, a także wykształcone i wpajane przez lata poczucie, że wszyscy mamy równe żołądki i należy nam się równy dostęp do wszystkiego. Słuszne w moim mniemaniu poglądy o równości i sprawiedliwości, potrzebie wyrównywania szans, w ferworze dyskusji, często nabierają karykaturalnych cech. Kuriozalne wręcz, wypowiedziane, mam nadzieję, że w zacietrzewieniu, przez rozsądnego i erudycyjnego Jacka Żakowskiego, wstrząsnęły mną i rozśmieszyły jednocześnie. W rozmowie z Iloną Łepkowską, autorką scenariuszy telenowel, zapytał czy brakuje jej pieniędzy, bo ta chce egzekwowania swoich praw autorskich. Dał też przykład, że to niesprawiedliwe, że książki Konwickiego nie zarabiają tyle ile (w podtekście marna) twórczość Dody. Nie oglądam seriali, gdzie w kuchni przy zupie rozstrzyga się problemy tego świat, ale uważam, że za pracę należą się pieniądze. Gusty publiczności to rzecz odrębna. Rolą państwa jest popieranie wartościowej twórczości, wspieranie, dofinansowanie. Rolą państwa jest nauczanie w szkołach historii kultury, kształtowanie smaku i gustów. Rola dziennikarzy jest pisanie o wartościowych rzeczach i ich propagowanie wśród dorosłych. Nie możemy zabraniać ludziom słuchania i oglądania rzeczy które im sprawiają przyjemność, choćby to raniło nasz smak. Jeśli seriale, pop muzyka ma swoich nabywców, to Doda powinna dostawać pieniądze za swoją twórczość, tak jak stolarz za zrobienie stołu. A że to nieadekwatne zarobki do wytworu? Popyt i podaż – prawa rynku. Czy jest na to jakiś inny, rozsądny pomysł? ”Ja wiem lepiej co jest wartościowe i co uszczęśliwi Kowalskiego” –takie myślenie wydaje mi się aroganckie . Tzw ”kultura wyższa” nie wszystkim trafia w gust . Ważne jest , żeby była powszechnie dostępna . Niech każdy bierze z niej co mu się podoba. Wolność ,najogólniej mówiąc, polega na tym by nie uszczęśliwiać innych wbrew ich woli, żeby dorosły człowiek mógł robić to, na co ma ,a co nie robi krzywdy innym. A kradzież cudzego dorobku do takich należy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Zgadzam się, że instytucje finansowe nie mogą dyktować polityki i powodować upadki rządu, a zachłanne koncerny farmaceutyczne i medialne utrzymywać sztucznie wysokich cen i blokowa dostęp do dóbr. Zgadzam się z też wieloma innymi, słusznymi zastrzeżeniami. Trzeba jednak szukać rozwiązań, które mogą zmieniać nasz system wartości, ale nie wyrywają go z korzeniami. Podoba mi marsz środkiem drogi, bo nie do końca trafne, wydają mi się asekuranckie zdania ministra Zdrojewskiego, że protesty młodych ludzi przeciw ustawie to wyraz naszej wrażliwości na prawa wolności &#8211; że to gen wolności. Myślę, że to raczej gen anarchii i skłonność do nieprzestrzegania prawa.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">                                               Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Liberał na czele lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 13:07:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5350</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej &#160; Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;? Leszek Miller: Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Leszek Miller:</strong> Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, mam niestety więcej spraw na głowie. A obsługa techniczna jest niestety mniejsza, ale atmosfera jest za to bardziej rodzinna i życzliwa&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Osiągnął Pan już sukces, nikt z klubu jak na razie nie odszedł, no, poza posłem Sławomirem Kopycińskim&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Ale on do nas w ogóle nie przyszedł, może dlatego ta nasza dwudziestosześcioosobowa rodzina trzyma się mocno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A jak długo będzie trzymała się mocno? Ostatnie wyniki sondażowe pokazują poziom poparcia dla SLD poniżej 5%&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, ale to było jedno badanie preferencji wyborczych [CBOS], dwa dni później inna placówka badawcza, Homo Homini dała nam 11%. Wszyscy wolą mówić o czterech procentach, a nie o jedenastu, ale tak na moje oko chyba coś z tym zrobić, nie może być tak, że różnice w badaniach instytutów badawczych są aż tak istotne. Tu ktoś tu popełnia istotne błędy, nie wiem czy zamierzone, czy nie&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan dziś definiuje wyborcę lewicowego? To chyba jest inny wyborca niż 20, 15, 10 lat temu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Widzę różnicę pomiędzy wyborcą, który przede wszystkim jest nastawiony na lewicowość kulturową, a takim, który reprezentuje lewicowość socjalną, czy społeczną. Lewicowość kulturowa dominuje zapewne u Janusza Palikota, my mamy wyborców socjalnych. To wyraźne zróżnicowanie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, jeżeli w ogóle Ruch Palikota można zaliczyć do lewicy, antyklerykalizm to za mało, aby mówić o lewicowości.</span></p>
<p><span id="more-5350"></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli mamy do czynienia z różnymi rodzajami lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Są różne rodzaje lewicy i różne rodzaje lewicowości. Ten pierwiastek lewicowości kulturowej jest świeższy, bardziej widowiskowy, krzykliwy, błyskotliwy, oddziaływający na umysły młodych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy Panu, jako działaczowi lewicy od ponad 40 lat to się nie podoba?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie, ja to po prostu przyjmuję do wiadomości. Jeżeli popatrzymy na historię lewicy i socjaldemokracji w Polsce, to lewicowość jest dziś zupełnie innym niż lata temu. Lewicowość oznacza zupełnie co innego 100, 50 lat temu, niż dzisiaj.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Co SLD uważa w tej chwili za najważniejsze? Mamy dalej dyktat post-polityki medialnej, czy tematy merytoryczne, ekonomiczne, społeczne mają szansę w polskiej polityce?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tylko wtedy, gdyby Polskę dotknęła jakaś katastrofa gospodarcza. To, że polityka jest dziś show, wielkim widowiskiem, gdzie manifesty i programy spełniają drugorzędną rolę, jest tendencją światową. W dużej części to wynik oddziaływania nowoczesnych środków przekazu, łatwego dostępu do internetu. Nie można się z tym ścierać, ani na to oburzać &#8211; trzeba to przyjąć do wiadomości. Natomiast te przekazy nie są nastawione na głębokie analizy. Problematyka ekonomiczno-gospodarcza może się przebić, jeżeli ludzie zauważą kryzys w swoich budżetach domowych. Ale zauważą to wyraźnie, nie tak powierzchownie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Szef Stowarzyszenia Ordynacka, Włodzimierz Czarzasty, twierdził kilka miesięcy temu, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, że rok 2012 będzie rokiem głębokiego kryzysu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie sądzę, żeby tak było. Od 1989 roku poszczególne ekipy rządowe, niezależnie, czy była to lewica, czy prawica, podążały zdroworozsądkowym, wolnorynkowym kursem, budując solidną gospodarkę. Jak rządziła lewica, było to oczywiście okraszone większym interwencjonizmem państwowym, osłonami socjalnymi. Podzielam pogląd, że gospodarka polska stoi na solidnych podstawach. I proszę zresztą zwrócić uwagę, że w naszej Konstytucji, uchwalonej w 1997 roku, zapisano wyjątkową pozycję banku centralnego, wpisując wszystkie progi ostrożnościowe, to o czym w Unii Europejskiej myśli się dopiero teraz. Nie wiem oczywiście, czy twórcom naszej Konstytucji przyświecała taka myśl, że może się zdarzyć to, co się dzieje przez ostatnie kilka lat, ale to działa bardzo stabilizująco na polskie finanse publiczne i stan gospodarki.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jeżeli nie ekonomia, to wokół jakich programów może nastąpić integracja lewicy? I czy może to być integracja z ruchem Janusza Palikota, jak chciałby Aleksander Kwaśniewski?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Musielibyśmy sobie najpierw powiedzieć, co to znaczy integracja lewicy. Nie jest według mnie możliwe połączenie, zjednoczenie, czy fuzja. Jeżeli ktoś mówi o współdziałaniu, współpracy, to tak &#8211; jest to możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli nie będzie żadnego okrągłego stołu lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Można mówić o okrągłym stole i dyskusjach, ale jeżeli ktoś mówi, że 1. maja w Sali Kongresowej odbędzie się kongres zjednoczeniowy lewicy, to głęboko się myli.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Nie będzie powrotu do integracji różnych środowisk lewicowych, tak jak to było w połowie lat &#8217;90, kiedy stworzono Sojusz Lewicy Demokratycznej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mówimy o różnych rzeczach. Pomysł, że oto Palikot, SLD, jakieś drobniejsze partie lewicowe łączą się i tworzą jedność jest nierealny, tego nie będzie. Kiedyś był wspólny komitet, którzy przekształcił się w partię polityczną, ponieważ nakazywała tak zrobić Konstytucja i prawo wyborcze. Teraz jest to niemożliwe – nie ten czas, nie te organizacje. Jeżeli natomiast 1. maja mamy wspólnie manifestować, to jest to możliwe, ale nie oznacza to programowej, a tym bardziej organizacyjnej jedności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy uda się Panu pozyskać do współpracy środowiska feministyczne? Pańska &#8222;wojna&#8221; z profesor Magdaleną Środą jest ciekawą pożywką nie tylko dla mediów&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie wiem do końca kogo pani profesor reprezentuje, my współpracujemy od dawna z Partią Kobiet, z innymi lewicowymi organizacjami, fundacjami, ja rozumiem, że ja się mogę Pani Środzie nie podobać, mnie też pani profesor nie musi się podobać, ale to nie zmienia faktu, że sprawy kobiet są SLD bliskie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A czy wypchnięcie z list wyborczych takich osób, jak Robert Biedroń i Wanda Nowicka nie było błędem?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, to był błąd, tym bardziej, że Robert Biedroń startował w wyborach z list SLD, cztery lata temu, szkoda że bez sukcesów. Szkoda, bo ich uczestnictwo dałoby nam kilka mandatów więcej, a to w tym Sejmie jest na wagę złota.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Może i na wagę koalicji rządowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Może&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Poprze Pan pomysły Janusza Palikota dotyczące depenalizacji posiadania marihuany?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie. Jeśli Janusz Palikot i jego koledzy chcą legalizacji posiadania marihuany, to nie zaczną od podawania jej swoim dzieciom. Jak zaczną, to wtedy będą dla mnie wiarygodni&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A projekt ustawy zmieniające zasady dopuszczenia przerywania ciąży?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To nie jest przecież projekt Palikota. Były już i projekty nasze, SLD, były projekty obywatelskie, wszystkie one upadły. Janusz Palikot wziął i przerobił projekt, który już był, my go oczywiście poprzemy, ale bez specjalnych złudzeń &#8211; w tym Sejmie taką przewagę mają środowiska prawicowo-konserwatywne, że nic takiego na pewno nie zostanie uchwalone&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>To jaki jest sens zgłaszania projektu o likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dlatego, że opozycja, nawet nie mając wielkich szans na uchwalenie lepszego prawa, musi manifestować swoje poglądy. Sejm jest z jednej strony miejscem stanowienia prawa, a z drugiej przekazywania sygnałów o orientacji politycznej.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan skomentuje proces członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wyrok dla generała Czesława Kiszczaka i byłego pierwszego sekretarza PZPR, Stanisława Kani?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najdelikatniej rzecz ujmując, pani sędzia Ewa Jethon wprowadziła stworzyła precedens prawny, polegający na tym, że spór natury polityczno-historycznej został rozstrzygnięty w oparciu o Kodeks karny, i to na sali sądowej. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do zrozumienia, jak również sam zarzut, stawiany przez prokuratorów z IPN, zarzucający oskarżonym uczestnictwo w związku zbrojnym o charakterze przestępczym. Wiele pytań w związku z tym wyrokiem ciśnie się na usta, choćby takie, przeciwko jakiej władzy, dziś, ten związek był zawiązany? Z historii i wykładni prawa wynika, że przeciwko nim samym.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idąc dalej tokiem myślenia pochwalających ten wyrok, można zastanowić się nad wytoczeniem procesu dowódcom Powstania Warszawskiego, powołując się na słowa generała Władysława Andersa, który powstanie w roku 1944 uważał za zbrodnię i domagał się postawienie ich przed sądem. To też jest punkt rozumowania, w oparciu o który można sobie wyobrazić akt oskarżenia i wyrok skazujący ferowany przez panią Jethon.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy sądzi Pan, że nowe regulacje emerytalne, podnoszące wiek przechodzenia na emeryturę to dobry pomysł?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To złe rozwiązanie, stworzy to tylko dodatkowe perturbacje na rynku pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych, wchodzących na rynek pracy, ale również dla tych 50+. Uważam, że warunkiem przejścia na emeryturę powinien być nie wiek biologiczny, ale rzeczywisty staż pracy. Ludzie przechodzą na emeryturę w różnym wieku. My rozpoczynamy akcję zbierania podpisów pod referendum w tej sprawie. Już dwa leży zresztą już w Sejmie projekt ustawy złożony przez obywateli, pod którym podpisało się 300 tys. obywateli. Projekt ten zakłada wprowadzenie kryterium stażu pracy.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan sądzi &#8211; koalicja rządowa przetrwa całą kadencję w tym składzie? Czy jednak SLD i Ruch Palikota zostaną zaproszone przez Platformę Obywatelską do rządzenia?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, że obecna koalicja przetrwa. Polskie Stronnictwo Ludowe już wie, że może zostać wypchnięte z koalicji rządowej, jak to się stało w 2003 roku i Waldemar Pawlak wie, jakie się wtedy ponosi straty&#8230; Ludowcy będą stroszyć pióra, może nawet będą głośno protestować przeciwko niektórym pomysłom PO, ale wszystko to do pewnego momentu &#8211; nie posuną się za daleko.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Rada Krajowa SLD zdecydowała, że Kongres odbędzie się 28 kwietnia. Będzie Pan kandydował na szefa partii?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chyba już dziś nie mam innego wyjścia&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziękuję za rozmowę</span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Wywiad opublikowany na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #ff0000;"> MojeOpinie.pl </span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Generał Błasik, nowy bohater</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 12:16:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5343</guid>
		<description><![CDATA[Sprawa katastrofy smoleńskiej bardzo ciąży nad życiem politycznym w Polsce. Nie tylko zresztą nad czystą polityką, ale również ma ogromny wpływ na życie społeczne i mające na nie wpływ media. Dyskusja na temat tak zwanego &#8222;drugiego obiegu&#8221; mediów i kultury ogniskuje się w dużym stopniu na relacjach i stosunku do &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Sprawa katastrofy smoleńskiej bardzo ciąży nad życiem politycznym w Polsce. Nie tylko zresztą nad czystą polityką, ale również ma ogromny wpływ na życie społeczne i mające na nie wpływ media. Dyskusja na temat tak zwanego &#8222;drugiego obiegu&#8221; mediów i kultury ogniskuje się w dużym stopniu na relacjach i stosunku do tego, jak oceniane jest śledztwo smoleńskie, a także spór co było podstawową przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu (lub kto wykonał na niego zamach&#8230;). Konflikt w prokuraturze, pomiędzy prokuratorem generalnym, Andrzejem Seremetem, a szefem prokuratury wojskowej, generałem Krzysztofem Parulskim też ma warstwę podskórną, jest nią śledztwo smoleńskie &#8211; kto nad nim będzie sprawował pieczę, kontrolę.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Wszytko, co da się wykorzystać do rozgrywki jest dobre, wszystko wokół tragedii smoleńskiej można zinterpretować na korzyść swojego poglądu, lub, co gorsza, gry politycznej. Minął ponad tydzień, kiedy prokuratura zaprezentowała na konferencji nowe badanie nagrań, zrobione przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Wynika z niego, że nie rozpoznano w nagraniach i nie przydzielono do konkretnych linii stenogramów głosu generała Andrzeja Błasika. Kłóci się to z konkluzjami komisji rządowej Jerzego Millera i całkowicie mija się z tezami komisji MAK, która sugerowała, że generał był siłą sprawczą (wywierał nacisk na załogę) katastrofy. Tylko, że uważne wczytanie się w listę stenogramu może świadczyć, że Błasik (i jeszcze innych oficer, gen. Tadeusz Buk) byli w kokpicie samolotu (lub w jego drzwiach) w ostatnich minutach lotu i śledzili poczynania załogi. Już samo to jest naruszeniem przepisów bezpieczeństwa lotu, za co odpowiedzialny był dowódca lotu. A tym dowódcą, od momentu przywitania Lecha Kaczyńskiego przy trapie samolotu na warszawskim Okęciu był generał Błasik.</span></p>
<p><span id="more-5343"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Z faktu, że generała Andrzeja Błasika nie było w kabinie i nie odczytywał wskaźnika wysokości lotu, co mu przypisywała komisja Millera, wyciągane są dalsze wnioski. Ma to dowodzić, że załoga zachowała się zgodnie z procedurami, wykazała staranność i postępowała zgodnie ze sztuką lotniczą. Idąc tym tokiem myślenia, winni są tylko Rosjanie z wieży albo był to zamach. Nic podobnego.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Wiele mówiono i pisano, że samolot Tu 154M nie powinien wystartować z lotniska Okęcie, ze względu na brak pewnych danych pogodowych, a także na brak wytycznych co do organizacji samego lotu (lotniska zapasowe). Większość obserwatorów twierdzi, że samolot nie powinien podchodzić do lądowania na lotnisku smoleńskim, nawet próbnie, przy takim stanie pogody, czyli mgle. Piloci praktycznie do samego końca nie widzieli ziemi. Istniało podejrzenie &#8211; nie potwierdzone &#8211; że do lotu kpt. Arkadiusza Protasiuka zmusił właśnie generał Błasik. O tym, czy lot powinien się odbyć, czy nie, decydował również dowódca &#8211; generał Błasik. Reszta zachowań załogi przy próbie przyziemienia jest znana i potwierdzona. To złe ustawienie wysokościomierzy, korzystanie z trzech odczytów &#8211; dwóch różnie skalowanych wysokościomierzy barometrycznych i jednego radiowego. To próba odejścia na niedziałającym na lotnisku smoleńskim systemie automatycznym, powiązanym z ILS. To także słaba znajomość języka komunikacji z wieżą, rosyjskiego. Słabe wyszkolenie załogi i brak uprawnień do lotu. Kto jest za to odpowiedzialny? Między innymi także generał Andrzej Błasik, jako dowódca wojsk lotniczych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To, że głosu generała Błasika nie rozpoznano w stenogramach, nie oznacza, że występował w trakcie lotu tylko jako pasażer. Więcej &#8211; jego odpowiedzialność za katastrofę, jak dowódcy wojsk lotniczych, jest dużo większa, niż się wydaje. Przyczyny, które doprowadziły do katastrofy są wielopłaszczyznowe i rozkładają się w czasie i na wiele osób i instytucji. Jedną z tych osób jest generał Błasik, który nie wyciągnął wniosków z katastrofy samolotu transportowego CASA pod Mirosławcem. Okoliczności tamtej katastrofy, opisane w raporcie, praktycznie w całości pasują do sytuacji z 10 kwietnia 2010 roku. Źle dobrana i nie do końca wyszkolona załoga, nieprzestrzeganie procedur, nie reagowanie na wskazania wysokościomierzy, zła komunikacja z wieżą, łącznie z tym, że podobnie jak załoga Tu 154M, również załoga CASA po prostu szukała wzrokiem ziemi&#8230; Wnioski z tamtej katastrofy przez wojsko nie zostały wyciągnięte. Jako odpowiedzialnego za to można wskazać również generała Błasika.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Po ogłoszeniu raportu rządowej komisji Jerzego Millera nowy minister obrony narodowej, Tomasz Siemoniak, natychmiast odwołał wielu ludzi odpowiedzialnych za szkolenia i nadzór wojsk lotniczych i pułku lotnictwa specjalnego, realizującego zadania dla wysokich urzędników państwowych. Gdyby Andrzeja Błasika na pokładzie samolotu Tu 154M w dniu 10 kwietnia 2010 roku, zapewne znalazłby się w gronie odwołanych oficerów.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Postępowanie w sprawie katastrofy będzie toczyć się jeszcze długo. Może nawet kilka lat. To, kto jest winny, że do niej doszło, jest tak naprawdę dziś tylko publicystyką. Komisja Jerzego Millera zajmowała się tylko badaniem okoliczności samego wypadku, nie określeniem win i odpowiedzialności. Te określi dopiero dochodzenie prokuratury. Polskiej, która jest w dużym stopniu jednak zależna od ustaleń prokuratury rosyjskiej. Kiedy oba postępowania zostaną zakończone &#8211; tak naprawdę nie wiadomo. Można jednak usłyszeć opinie, że postawione zostaną zarzuty urzędnikom państwowym, ale nie tylko. Zostaną również wskazani zaniedbań z pośród tych, którzy tragicznie zginęli pod Smoleńskiem. Tu zaczyna się rozgrywka &#8211; również polityczna. Generał Błasik był poplecznikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To jego interwencja spowodowała to, że po katastrofie pod Mirosławcem nie został odwołany.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziś próbuje się przedstawić generała jako bohatera bez skazy, win, herosa niemalże. Daleki jestem od opinii komisji generał Anodiny, która obciążyła go w raporcie. Ale budowanie mu pomnika i pisanie hagiografii jego postaci, jak to czynią niektórzy publicyści, jest bardzo mocnym nadużyciem. Błasik był elementem wadliwego mechanizmu, który przyczynił się do katastrofy. Był także tym, który jedną decyzją, rozkazem, mógł katastrofie zapobiec. Nie zrobił tego. I można mówić i pisać, jak wspaniałym był żołnierzem, pilotem i człowiekiem &#8211; nie zmienia to faktu, że w chwili próby zawiódł. Nie tylko on, ale nie zmniejsza to jego odpowiedzialności. Za śmierć wielu ludzi.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ACTA &#8211; trochę realizmu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 10:43:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5336</guid>
		<description><![CDATA[Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść. ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jestem zwolennikiem regulacji dystrybucji informacji i treści w sieci, jak również kontroli tego, czy prawo własności (prawa majątkowe i prawa intelektualne) są przestrzegane. W związku z tym muszę być również zwolennikiem regulacji ACTA, a właściwie tego, co może ta umowa przynieść.</p>
<p>ACTA to nic innego jak międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu obrotu podróbkami, skierowana w stronę obrony prawa majątkowych i autorskich &#8211; wszystkich. Element dystrybucji w otwartej sieci jest tak jakby elementem dodatkowym. Ograniczenie tej dystrybucji i poddanie jej kontroli (szczególnie chodzi o strony, portale, serwery) budzi objawy, że kryje się za tym próba ograniczenia praw użytkowników internetu. Czyli &#8211; cenzura. Czy są to obawy uzasadnione? Tak, ale nie wynika to z zapisów ACTA. Jeżeli się prześledzi tę stosunkową krótką umowę handlową (uwaga &#8211; która nie jest obligatoryjna dla Polski, w myśl przepisów Unii Europejskiej, choć Rada Unii ją przyjęła pod koniec ubiegłego roku), to widać, że dopiero wprowadzenie regulacji krajowych, lub skorzystanie z już obowiązującego prawa o ochronie praw autorskich, czy znaków towarowych, może doprowadzić do ograniczenia praw dostępu do treści internetowych. Dopiero, kiedy Polska po podpisaniu umowy przystąpiłaby do porozumienia, dopiero wtedy ustalenia stałego komitetu ACTA byłyby dla nas obowiązujące. Można to sprawdzić, czytając i treść ACTA i opinie na jej temat, zamieszczone na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To, że grozi internatom zablokowanie dostępu do treści, blokowanie i usuwanie stron, czy nawet odcinanie od sieci &#8211; nie wynika z samego ACTA.</p>
<p>Prace nad ACTA trwają od roku 2006 i są poufne. To jest problem podstawowy. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto stoi za treścią umowy. Nie jest jasne, czy są to ustalenia rządowe, czy eksperckie, tryb procedowania i przyjęcia tego dokumentu (także na szczeblu unijnym) jest mocno podejrzany. Budzi to podejrzenia, że jest to forma totalitarnej (podjętej przez korporacje) próby ograniczenia demokracji (a może anarchii&#8230;) w internecie. Jest winą polityków, że doprowadzili do sytuacji (nie tylko zresztą w Polsce), że umowa traktowana jest jako zamach na wolność słowa. W Polsce ma to dość dramatyczny wyraz, ponieważ wszyscy mający dostęp do sieci pamiętają zamieszanie związane z próbą wprowadzenia Rejestru Usług i Stron Niedozwolonych i dyrektywy audiowizualnej, mającej wprowadzić obowiązek rejestracji serwisów i filmów udostępnianych w internecie.</p>
<p><span id="more-5336"></span></p>
<p>Jeżeli zakładamy, że w demokracji prawo własności jest święte, to również prawo twórców do ochrony swoich praw intelektualnych i majątkowych nie powinno podlegać dyskusji. Dotyczy to zarówno twórców indywidualnych, którzy są permanentnie okradani w sieci przez nielegalną dystrybucję wytworzonych przez nich wartości, jak i korporacji, które te prawa nabyły. Zachowanie równowagi pomiędzy prawem autorów i prawem dostępu do treści jest trudne.</p>
<p>Traktowanie ACTA jako zmowy przeciwko obywatelom, jak uważa publicysta Jacek Żakowski, jest przesadą. To tylko próba zablokowania nieuzasadnionej redystrybucji wartości od odbiorcy treści do tych, którzy nie mają praw do wartości materialnych i intelektualnych twórców. Mogę zrozumieć Żakowskiego, który opowiada się za jak najszerszym dostępem bezpłatnym do treści, sztuki, nauki, wiedzy, tak, aby była ona dostępna na równych prawach dla bogatych i biednych, ale słabo opłacany twórca, naukowiec, artysta nie wytworzy nic, co by społeczeństwo posunęło do przodu. Zgoda, Beethoven, Chopin nie czerpali korzyści z dystrybucji swojej muzyki, ale mieli mecenasów. I nie byli okradani w sieci. Autorzy i twórcy tworzą wartości, które są następnie dystrybuowane za pomocą narzędzi technologicznych, to wszystko musi kosztować, to nie są koszty fortepianu, gęsiego pióra, papieru i wypitego wina. To wymaga nakładów, które mogą być zniweczonego przez jeden nielegalny strumień danych rozesłany w internecie. Przyjęcie ACTA (choć po bardzo dokładnym rozeznaniu płynących z niego korzyści, ale i zagrożeń) może mieć wymierne korzyści dla twórców, ale również odbiorców dóbr.</p>
<p>ACTA nie wprowadzi żadnej cenzury, na pewno nie większej, niż już istnieje. Jest natomiast drogą do porozumienia dla obrony wolności wypowiedzi w internecie. Źle się stało i jest to winą strony rządowej, że przystępuję do rozmów w sprawie ACTA dopiero pod naciskiem ataków na swoje strony. Rząd popełnił dwa kardynalne błędy &#8211; nie odrobił lekcji z poprzedniego zamieszania, przy sprawie rejestru stron i pozwolił na obnażenie słabości zabezpieczeń stron internetowych (mam nadzieję, że nie danych poufnych i wrażliwych). Obalenie przez ataki DDoS (Distributed Denial of Service) praktycznie wszystkich stron internetowych o rozszerzeniu .gov, na jakie przeprowadzono atak w weekend, jest kompromitujące. To jest sygnał dla prawdziwych hakerów, że warto spróbować spenetrować inne wejścia do systemów informatycznych państwa, jego instytucji, służb specjalnych, wojska. A to są już zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. To potencjalnie dużo poważniejszy problem, niż brak konsultacji w sprawie ACTA.</p>
<p>Odrzucenie, czy przyjęcie ACTA, nie jest żadnym testem wolności słowa w polskim internecie, czy jak to górnolotnie niektórzy piszą, testem demokracji. To przejaw walki, prowadzonej mniej, lub bardziej zręcznie, z patologiami i zwykłymi przestępstwami w sieci. Cenzury mogą obawiać się tylko ci, którzy korzystają z treści w sposób nieuprawniony. Wizyty &#8222;smutnych panów&#8221; w domu mogą spodziewać się ci, którzy kradną i rozpowszechniają kradzione treści w sieci. Do tego nie trzeba przyjmować ACTA.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/23/acta-troche-realizmu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 20. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 13:27:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5333</guid>
		<description><![CDATA[Wierzę w jednego prawdziwego Ronalda Reagana &#160; Najbardziej popularnym Republikaninem wszechczasów jest Ronald Reagan. Niewspomnienie Ronalda Reagana w jakiejkolwiek debacie lub przemówieniu jest czymś niemożliwym. Dla wielu, Reagan to prawdziwy konserwatywny Republikanin, który wygrał wybory, gdyż zdołał przekonać Demokratów do siebie, że jest lepszym kandydatem. Biorąc pod uwagę co i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Wierzę w jednego prawdziwego Ronalda Reagana</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najbardziej popularnym Republikaninem wszechczasów jest Ronald Reagan. Niewspomnienie Ronalda Reagana w jakiejkolwiek debacie lub przemówieniu jest czymś niemożliwym. Dla wielu, Reagan to prawdziwy konserwatywny Republikanin, który wygrał wybory, gdyż zdołał przekonać Demokratów do siebie, że jest lepszym kandydatem. Biorąc pod uwagę co i kogo w tym roku reprezentują kandydaci republikańscy, wątpię by Ronald Reagan miał jakakolwiek szansę wśród Republikanów na wybranie go kandydatem do wyścigu prezydenckiego.</p>
<p>Kiedy Reagan ubiegał się o prezydenturę, w USA nie było za ciekawie; panowała wysoka inflacja, trwała zimna wojna, a kraj przechodził zmiany kulturowe. Reagan jest uważany za jednego z lepszych prezydentów, który wyratował kraj. Ale prawdziwy Reagan to nie jest ten Reagan, którego próbują pokazać Republikanie. Ronald Reagan był przeciwko propozycji 6. poprawki , która miała zabronić gejom prawa pracy w Kalifornii. Reagan podniósł podatki, usunął wiele ulg podatkowych, ale też zlikwidował podatki dla tych, których zarobki były minimalne. Biorąc pod uwagę retorykę obecnych Republikanów, że wszyscy powinni płacić podatki a bogaci powinni mieć ulgi podatkowe, Reagan miałby dziś duże kłopoty. W 1986 roku Reagan przeprowadził reformę emigracyjną, zwaną dziś amnestią dla milionów nielegalnych emigrantów, którzy przybyli do USA przed 1 Styczniem 1982 roku. Republikanie są przeciwko amnestii. Gdyby Reagan startował w obecnych wyborach, nazwano by go nie tylko socjalista przeciwko kapitalizmowi. Każdy z kandydatów partii republikańskiej uważa się za Ronalda Reagana. Nie ma jednak wśród Republikanów polityka choć zbliżonego klasą.</p>
<p>Przed kandydatami wybory w Południowej Karolinie. Będzie ciekawa, gdyż w środę podano, że w Iowa to nie Romney wygrał wybory 8 glosami, ale Rick Santorum z przewagą 34 głosów. Okazało się, że z ośmiu rejonów wyniki glosowania zaginęły. Romney, który do wczoraj uważał się za zwycięzce, powiedział, że w Iowa wygrali obaj. Rick Perry wycofał się z kandydowania popierając Newta Gingricha. Podczas ostatniej debaty kandydaci skakali sobie do oczu zapominając, że ich prawdziwym przeciwnikiem jest prezydent Obama. Gingrich jak wściekły buldog zacięcie atakował Romneya. Gingrich jest skłonny do sprzedania własnej duszy, jeżeli oznaczałoby to, że to on a nie Romney będzie kandydatem Republikanów. Romney wypadł słabo, bardzo słabo, zwłaszcza kiedy doszło do kwestii ujawnienia ile zapłacił podatku od dochodów. Każdy kandydat wyjawia ile zarobił i ile zapłacił podatków. W obecnych czasach nie można od tego uciec. Romney tego nie zrobił. Mimo rad wielu osób, Romney powiedział, że być może poda ile zapłacił podatków w kwietniu. Dlaczego? Romney nie pracuje, żyje z tego co zarabiają na niego zainwestowane przez niego pieniądze. Nie ma nic w tym złego. Problem jest kiedy ktoś żyjąc tak przedstawia się jako jeden z pracujących na życie. Ile podatku zapłacił Mitt Romney? 15%. Osoby, które zarabiają pomiędzy $34,000 a $82,400, płacą 25% podatku. To jest tak zwana klasa średnia. Osoby, które zarabiają pomiędzy $8,700 a $34,000 płacą 15% podatku. Dzięki lukom podatkowym oraz rożnego rodzaju kombinacjom podatkowym; Romney płaci tyle co grupa Amerykanów, której się nie za dobrze powodzi. Romney dodatkowo zarobił $374,000. Ale według niego owa suma to nic. Fakt, dla kogoś kto zarabia miliony owa suma nie jest duża, ale dla wielu ludzi to kilka lat pracy.</p>
<p><span id="more-5333"></span></p>
<p>Micheal Kranish oraz Scott Helman właśnie wydali książkę pt. „Prawdziwy Romney”. Przymiotniki opisujące Mitt Romney to „mądry, zdyscyplinowany, pragmatyczny, ostrożny, kalkulujący, gładki mówca, odłączony od rzeczywistości, zachowujący się jak robot, nieprawdziwy, nieprzekonywujący, zmieniający zdanie oraz bez charyzmy”. Nikt do końca nie wie jakie sprawy są ważne dla Mitta Romney gdyż zmienił swoje zdanie tyle razy, że trudno określić jego prawdziwą platformę polityczną.</p>
<p>Republikanie jednak zaczynają powoli akceptować, że to Romney będzie ich kandydatem. Bronią go gdyż jako Republikanin reprezentuje sukces w biznesie, wolny rynek, kreatywne i często ryzykowne decyzje. Według Republikanów jeżeli ktoś nie podejmuje ryzyka, nie osiąga sukcesu. I jest to częściowa prawda, gdyż nie każdy może pozwolić sobie na ryzyko i nie każdy potrafi ryzykować. Celem nadrzędnym ekonomii nie jest zarobek, ale znalezienie sposobu na równowagę rynkową, tak aby ludzie nie żyli w biedzie, ale w dobrze prosperującym kraju. I tak naprawdę kto ponosi ryzyko kiedy banki czy instytucje finansowe ryzykują? Biorąc pod uwagę to co się stało z rynkiem finansowym (Merrill Lynch, Citigroup, Bank of America etc.) i kogo wyratowały pieniądze podatników, to właśnie podatnicy zostali obarczeni wysokim ryzykiem agresywnego i nierozsądnego traktowania instrumentów finansowych. Ludzie stracili zabezpieczenie finansowe, domy oraz możliwość pożyczek.</p>
<p>Republikanie myślą, że jeżeli Prezydent Obama zaatakuje Mitta Romney jako kogoś kto osiągnął sukces i który wierzy w wolny rynek to ludzie się od niego odsuną, gdyż Amerykanie wierzą w sukces i podziwiają osoby, które osiągnęły sukces. Tylko nie kosztem innych i uczciwie. Według mnie, Prezydent Obama oraz Demokraci powinni pozwolić Mittowi Romney oraz jego sztabowi na przekonanie społeczeństwa jaki to wspaniały jest wolny rynek z wysokim ryzykiem i komu przyniósł korzyści. Kraj to nie korporacja. Obecni Republikanie w odróżnieniu od Ronalda Reagana tego nie rozumieją. Reagan był dla ludzi a nie przeciwko nim. Społeczeństwo kiedy słyszy Wall Streat nie myśli o ludziach sukcesu, ale o bogatych, którzy zbankrutowali kraj. Dodatkowo, wiedząc, że Mitt Romney posiadający miliony i płacący niższe podatki niż oni sami nie będzie należał do ich ulubionego grona.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienie z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/20/zapiski-zza-atlantyku-20-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez zmian</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 15:58:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5330</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie tych informacji, jakie wyciekły z prokuratury, najprawdopodobniej przy udziale adwokatów rodzin smoleńskich, zaczęto budować nową narrację. Brzmi ona &#8211; raport komisji ministra Millera (Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) jest z gruntu fałszywy, należy powołać nową, najlepiej międzynarodową.</p>
<p>Dziś odbyła się konferencja prasowa prokuratury, prowadzona przez prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Omówił on sprawy śledztwa smoleńskiego, swojej wizyty w Rosji, rozmów z rosyjską prokuraturą. Ale dziennikarze czekali na potwierdzenie swoich rewelacji. I doczekali się &#8211; rzeczywiście, słowa do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi, odczytane ze stenogramów przez biegłych z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia J. Sehna, zostały faktycznie wypowiedziane przez kogoś innego &#8211; członka załogi, drugiego pilota, mjr Roberta Grzywę. Prokuratura stwierdziła, że nie może podać dowodów, że w ostatniej fazie lotu Błasik był w kokpicie samolotu, podawał komendy, lub odczyty przyrządów i wywierał nacisk na załogę, aby ta lądowała w warunkach niedozwolonych (a takie były w dniu 10 kwietnia 2010 roku). Odczyty laboratorium krakowskiego przyporządkowały &#8211; uwaga &#8211; wszystkie odczytane i rozpoznane głosy konkretnym komendom i rozmowom. Ale są również w stenogramach głosy i frazy, których przyporządkować się nie da. Oznacza to, że obecności generała Błasika w kabinie pilotów wykluczyć nie można. Prokurator Ireneusz Szeląg podał jeszcze jedną ważną informację &#8211; kopie taśm znajdujące się w Polsce są zgodne w 100% z oryginałami z rejestratorów samolotu, a oryginały po katastrofie nie podlegały żadnym zabiegom. Oznacza to, że kopie taśm i ich stenogramy mogą być zaliczone jako dowód w postępowaniu prokuratorskim.</p>
<p><span id="more-5330"></span></p>
<p>Czy rewelacje dziennikarzy &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;GPC&#8221;, dziś w pewnym stopniu potwierdzone przez prokuratorów wojskowych, mają jakiekolwiek znaczenie dla zmiany naszego osądu o bezpośrednich przyczynach katastrofy smoleńskiej? Nie, nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Podstawowe przyczyny katastrofy, czyli błędy załogi były już wiadome praktycznie dwa tygodnie po kwietniowej katastrofie. Dalej nie znamy odpowiedzi na pytania z pogranicza techniki, organizacji i polityki, czyli na te, kto i dlaczego podjął probe lądowania (czy próbnego podejścia, jak chcą niektórzy) w warunkach skrajnie niesprzyjających, poniżej poziomu bezpieczeństwa lotniska, a przede wszystkim poniżej poziomu uprawnień i wyszkolenia załogi. Nie wiemy również tego, co, lub kto zmusił załogę do startu z Warszawy, pomimo informacji o złych warunkach pogodowych, nie wiemy dlaczego załoga już w trakcie lotu nie odeszła na lotniska zapasowe, pomimo potwierdzenia dramatycznie złych warunków nad pasem lądowiska. We wszystkich tych pytaniach, jako podmiot domyślny może występować generał Andrzej Błasik, jako faktyczny dowódca tego lotu. To on przecież przyjmował rankiem 10 kwietnia na płycie lotniska Okęcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, meldując samolot i załogę gotową do lotu.</p>
<p>Raport komisji ministra Jerzego Millera jest rzetelny, opierał się na dostępnych materiałach i nic nie przemawia za tym aby powoływać nową komisję. I będzie on zaliczony jako dowód w postępowaniu prokuratorskim. Nie do podważenia jest teza, oparta o analizę dokumentów, zeznań i właśnie odczyty rejestratorów samolotu, że główną i bezpośrednią przyczyną katastrofy były błędy w szkoleniu polskiej załogi. W raporcie wyraźnie jest zaznaczone, że poziom wyszkolenia załogi zagrażał bezpieczeństwo lotów. I do tego załoga prezydenckiego samolotu została zestawiona dzień przed wylotem. Raport komisji stwierdził lekceważenie procedur, norm, a przede wszystkim brak szkoleń, w tym na symulatorach. Łamano przepisy w pułku, który miał zapewnić bezpieczeństwo najwyższym urzędnikom państwa. Lotnicy nigdy nie trenowali awaryjnych sytuacji na symulatorze lotów. Byli to młodzi wiekiem i stażem żołnierze, o zbyt słabym wyszkoleniu i małym doświadczeniu do pilotowania ciężkiego samolotu pasażerskiego w tak skrajnych warunkach. I powinien zdawać sobie z tego sprawę ich przełożony, dowódca lotnictwa, generał Andrzej Błasik. Jak również z tego, że załoga nie miała ważnych uprawnię formalnych do lotu samolotem Tu 154M.</p>
<p>10 kwietnia 2010 roku na pokładzie samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent RP, Lech Kaczyński i najwyższa kadra oficerska Wojska Polskiego. Warto przypomnieć, że raport komisji Millera stwierdza, że nie odnotowano w dostępnych materiałach bezpośrednich nacisków na załogę. Arkadiusz Protasiuk i jego zastępca, Robert Grzywa, mieli jednak tę świadomość, na jaką uroczystość lecą, że spóźnieni wylecieli z Warszawy, że niewylądowanie może mieć poważne reperkusje. Dla nich, pilotów i oficerów, ale również dla osób będących na pokładzie. Kapitan Protasiuk poddany był, być może niezwerbalizowanej, ogromnej presji, ponieważ dowódcą tego statku powietrznego nie był on, lecz prezydent Lech Kaczyński​ i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą reperkusje, nie tylko dla niego, jeżeli samolot nie przyziemi na smoleńskim lotnisku. Być może piloci nie mieli czasu na to, aby po prostu zastanowić się nad tym, aby podjąć własną, w pełni autonomiczną decyzję.</p>
<p>To co się działo po konferencji prokuratury wojskowej, czyli szybkie konferencje Jarosława Kaczyńskiego z przybocznym, Antonim Macierewiczem, a także briefing w Sejmie Zbigniewa Ziobro, szefa Solidarnej Polski, świadczą o tym, że w tym wszystkim dalej głównie chodzi o politykę. Ustalenie w innym brzmieniu kilku linijek stenogramu taśm rejestratora Tu154M, jakie dokonali biegli z Krakowa, nic nie zmienia. Honor polskiego generała? Nie ucierpiał. Zarówno piloci Tu 154M, jak i samolotu CASA, który rozbił się pod Mirosławcem w styczniu 2008 roku, byli jego podwładnymi. Warto o tym pamiętać, ponieważ do obu katastrof, jak się dziś wydaje, doprowadziły błędy pilotów, którymi generał dowodził.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>55</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyrok na historii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2012 09:42:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5327</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa. O tym, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa.</p>
<p>O tym, że stan wojenny został wprowadzony nielegalnie wiemy jednak nie z wczorajszego wyroku, lecz z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca ubiegłego roku. Trybunał uznał dwa dekrety z 12 grudnia, o wprowadzeniu stanu wojennego oraz o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie stanu wojennego za niezgodne z Konstytucją PRL. Trybunał potwierdził, że Rada Państwa nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego na mocy dekretów &#8211; ich wydawanie było możliwe tylko w przerwach między sesjami Sejmu, a w grudniu 1981 r. sesja trwała. Trzeba w związku z tym było znaleźć winnych. I znaleziono.</p>
<p>Proces Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, Stanisława Kani i innych uczestników tamtych wydarzeń był procesem politycznym. Jego ocena nie trzyma się jednak podziałów ideowych i politycznych, ale jest raczej pochodną świadomości tamtych czasów, wynikająca z wieku i doświadczeń, a także umiejętności racjonalnego zrozumienia uwarunkowań, w jakich działali wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń. Wyraźnie daje się to odczuć, słuchając bardzo zróżnicowanych ocen wyroku ówczesnych opozycjonistów, takich jak Stefan Niesiołowski, Jan Lityński, Andrzej Celiński, Bogdan Borusewicz. Ludzie, którzy tamte czasy przeżyli świadomie, a w nowej Polsce potrafili się odnaleźć i czują się z nią związani, a także są wstanie zrozumieć motywacje ludzkie – wiedzą, że proces Jaruzelskiego i Kiszczaka miał charakter czysto polityczny, a akt oskarżenia, oparty o przepis kodeksu karnego, mówiący o kierowaniu związkiem zbrojnym, miał znamiona zemsty. Wojciech Jaruzelski to doskonale zrozumiał, wie, że znalazł się na sali sądowej po to, aby dokonano na nim – a także na tych, którzy w 1989 roku zawarli z nim pakt społeczny dla nowej Polski – zemsty politycznej.</p>
<p><span id="more-5327"></span></p>
<p>Tego procesu nie da się rozpatrywać, historycznie i politycznie bez kontekstu Okrągłego Stołu. Ten proces był złamaniem swego rodzaju porozumienia społecznego, umowy, jaką zawarł Wojciech Jaruzelski i jego środowisko polityczne, z innym środowiskiem, reprezentowanym przez działaczy opozycji demokratycznej. Można to porozumienie, które doprowadziło do częściowo demokratycznych wyborów w roku 1989, różnie nazywać – umową społeczną, kontraktem, czy paktem – ale jest bezspornym faktem, że dokonało się to w formie pokojowej – i dobrowolnej. Nikt, ani nic (poza mediacjami Kościoła Katolickiego) nie zmuszał Jaruzelskiego do wejścia w ten układ i podporządkowaniu się całego aparatu państwa, w tym aparatu represji, ustaleniom wydyskutowanym przy stole negocjacyjnym.</p>
<p>Komentatorzy piszą, że sprawiedliwości stało się zadość, sprawiedliwość dziejowa stała się faktem. Wyrok został wydany przez niezawisły sąd III RP. Tej samej III RP, która urodziła się przy Okrągłym Stole. Ta symbolika wielu będzie dalej urażać. Innych będzie kłuć w oczy, że aby dokonać aktu &#8222;sprawiedliwości&#8221; musiano posunąć się do zastosowania wykładni o &#8222;związku przestępczym&#8221;. Nie udało się postawić Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka przed Trybunałem Stanu, sięgnięto po inne metody. Dokonano swoistej korekty historii, przy pomocy prokuratorów IPN i sądu. Nowa prawda i nowa historia, której autorami są prokuratorzy. Czyż nie jest to w prostej linii powrót do tradycji sądów sowieckich, gdzie historia była korygowana najpierw przez prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, a zatwierdzał ją później sędzia – generał Urlich?</p>
<p>Przypomnijmy może jeszcze, w kontekście ubiegłorocznego wyroku Trybunału Stanu, pewne prawne i historyczne uwarunkowania. Wojciech Jaruzelski w 1981 roku złamał Konstytucję PRL, ustanowioną jeszcze przez Stalina w 1952 roku i poprawioną przez Gierka w 1976 roku. Konstytucja ta gwarantowała władzę PZPR nad narodem polskim i ustanawiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „niekonstytucyjnym” aktem Jaruzelski zburzył obowiązujący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porządek prawny. Co więcej, internował bezprawnie część kierownictwa PZPR z Edwardem Gierkiem na czele oraz odsunął od władzy partię komunistyczną, której Konstytucja gwarantowała władzę. Partię zastąpiło wojsko, co w doktrynie komunistycznej jest określane mianem bonapartyzmu. Już Józef Stalin przestrzegał w latach 30. przed bonapartyzmem i broniąc się przed nim aresztował prawie całą kadrę armii sowieckiej. W Polsce stało się inaczej – bonapartyzm zwyciężył, obalając w ten sposób władzę partii komunistycznej i kończąc de facto panowanie systemu przez tą partię stworzonego. Tak oto, owo mityczne „obalenie komuny” nie nastąpiło, jak chce Solidarność, w 1989 roku, lecz w 1981. I tak ci, którzy poparli wyrok Trybunału Stanu ustawili się de facto po stronie legalności PRL jako państwa i jego Konstytucji zatwierdzonej przez Józefa Stalina w 1952 roku.</p>
<p>Dziś próbuje się oddzielić stan wojenny od Okrągłego Stołu. Nie da się, fundamentem III RP jest umowa z roku 1989, wynikająca wprost z Sierpnia roku 1980 i stanu wojennego roku 1981. To jest podstawa polskiej demokracji, tak jak było nią w Hiszpanii pokojowe oddanie władzy w ręce demokratów przez pogrobowców Franco. Demokratyczna Polska poszła podobną drogą. Wczorajszy wyrok może być dla niektórych &#8222;sprawiedliwością dziejową&#8221;, ale historii nie zmieni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael ​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 12. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 15:40:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Barack Obama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5325</guid>
		<description><![CDATA[Mission Impossible &#160; Polityka to teatr kłamstw, manipulacji, obłudy, negatywnych reklam oraz dużych pieniędzy przynajmniej w USA. New Hampshire było kolejnym ważnym etapem dla kandydatów Partii republikańskiej. Mitt Romney otrzymał 39.4%, Ron Paul 22.8%, Jon Huntsman 16.8%, Newt Gingrich 9.4%, Rick Santorum 9.3%, a Rick Perry 1%. I to Mitt &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Mission Impossible</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polityka to teatr kłamstw, manipulacji, obłudy, negatywnych reklam oraz dużych pieniędzy przynajmniej w USA. New Hampshire było kolejnym ważnym etapem dla kandydatów Partii republikańskiej. Mitt Romney otrzymał 39.4%, Ron Paul 22.8%, Jon Huntsman 16.8%, Newt Gingrich 9.4%, Rick Santorum 9.3%, a Rick Perry 1%. I to Mitt Romney zdecydowanie wygrał.</p>
<p>Ron Paul ma dużo pieniędzy i nie lubi Romneya, nie pokona go, ale jeżeli będzie chciał to może mu bardzo zaszkodzić, decydując się na startowanie jako kandydat niezależny. Nudny Jon Huntsman nie ma żadnych szans. Newt Gingrich pozostanie do końca w grze, mimo słabego poparcia. Ten nadęty i zakłamany bufon nie podaruje Romney&#8217;owi oszczerstw, które przesunęły go na dalszą pozycję. Rick Santorum, który prawie pokonał Romney&#8217;a w Iowa stracił swoja szansę, gdyż zamiast tak ja w Iowa mówić na temat ekonomii postanowił przekonać wyborców z New Hampshire, że USA potrzebuje jako kandydata Jezusa Chrystusa. Mimo braku prawdziwego rywala, Mitta Romney&#8217;a czeka zacięta walka w Południowej Karolinie, gdyż 60% wyborców to ewangeliści, którzy uważają Mormonizm za kult. To również stan Tea Party, która nie akceptuje Romney&#8217;a.</p>
<p>Mitt Romney to anemiczny biznesmen z wysokimi ambicjami oraz milionami dolarów. Jego platforma polityczna oparta jest na krytykowaniu prezydenta Obamy. Romney uważa, że jako biznesmen, tylko on potrafi przywrócić nadzieję w Amerykę i przywrócić jej świetność. Trudno go krytykować za to, że jest biznesmenem, Romney potrafi zarobić pieniądze, ale kierując się niewłaściwymi wartościami. Rywale Romney&#8217;a oskarżyli go o to, że nie jest prawdziwym kapitalistą, że pracując dla Bain Capital doprowadził do bankructw wiele firm oraz pozbawił pracy Amerykanów. Romney to prawdziwy kapitalista, dzięki niemu, Bain Capital zarobiło miliony dolarów. Społeczeństwo ucierpiało, ale współudziałowcy zarobili pieniądze. Mitt pokazał, że jest dobry w kupowaniu podupadających firm, które po jego przejęciu bankrutowały a potem zostały przejmowane przez nowych właścicieli. Ludzie tracili pracę, gdyż firma nie miała pieniędzy aby im płacić. Kto na tym zarobił? Mitt Romney, Bain Capital oraz właściciele firm. Owe manewry przyniosły mu około 200 milionów dolarów. The Wall Street Journal podał, że z 77 firm przejętych przez Romney&#8217;a, 22% zbankrutowało. Wall Street kierowało się taką samą taktyką, zarobić jak najwięcej nie licząc się z nikim. Romney przedstawia się jako kandydat pracujących ludzi, jako ten, który wie co to znaczy nie mieć pieniędzy i bać się utrzymanie pracy. Mitt Romney to syn multimilionera, nigdy w życiu nie martwił się o to czy będzie miał co jeść, gdzie spać czy jak przeżyć do następnego miesiąca. Nawet gdyby został zwolniony, pieniądze ojca umożliwiłyby mu życie w komfortowych warunkach. Porównywanie się do przeciętnych Amerykanów, którzy znaleźli się bez pracy jest idiotyczne i niemoralne. Rywale Romney&#8217;a zostali nazwani przez niego oraz jego sztab „socjalistami”, tak jak i prezydent Obama. Za tymi słowami stoi zazdrość, Romney prezydentowi Obamie zazdrości sukcesu tym, ma urazę do ludzi sukcesu i dlatego też nie potrafi poradzić sobie z ekonomią.</p>
<p><span id="more-5325"></span></p>
<p>Romney to manekin, który nie potrafi powiedzieć anegdoty, rozbawić tłumu, czy wzbudzić entuzjazmu. Nieprzygotowany popełnia pomyłki typu „lubię zwalniać ludzi”. Mimo, że to słowa wyjęte z kontekstu to i tak użycie „lubi” zamiast „musi zwalniać” sugeruje, że Romney to osoba bez żadnych skrupułów.</p>
<p>Zwycięstwo w Iowa oraz New Hampshire spowodowało, że osoby typu Ann Coulter, Rush Limbaugh, Sean Hannity oraz wielu polityków Partii Republikanów postanowiło go poprzeć. Ale oni nie popierają Romney&#8217;a, oni popierają kulturę agresywnego kapitalizmu, kapitalizmu sepów żerujących na społeczeństwie.</p>
<p>Co można powiedzieć o kimś, kto wykupuje upadające firmy pełne ludzi liczących na co tygodniowy czek, utrzymujący rodzinę? Romney nie przekształcał opadające biznesy aby ponownie przynosiły zyski. Wykupywał te, które nadawały się jedynie do upadku. Ameryka potrzebuje dobrych biznesmenów, rząd potrzebuje ich więcej niż prawników, ale Ameryka oparta na koncepcie równości i sprawiedliwości, nie potrzebuje kogoś takiego jak Romney jako prezydenta państwa.</p>
<p>Romney nie jest kimś, kogo Amerykanie chcą w Białym Domu. Kraj to nie biznes, którym można manipulować i ryzykować. Gdyby tak było, należałoby usunąć wszystko co przynosi straty czyli programy socjalne, chorych, starych ludzi, szkoły publiczne, zapomogi dla najbiedniejszych oraz stypendia dla studentów, gdyż one przynoszą tylko straty, a nie profity. Romney bardzo dobrze rozumie w jaki sposób działa rynek i potrafi nim manipulować; rozumie słabe i silne strony ekonomi oraz rynku. Tego czego Romney nie rozumie i nigdy się nie nauczył ponieważ tego nie przeżył, to cierpienie tych, którzy zostali pozbawieni pracy, środków do życia oraz możliwości wyżywienia rodziny. Za kilka miesięcy, Romney zmierzy się z prezydentem Barackiem Obamą, który będzie bardzo trudnym rywalem, ale prawdziwym rywalem samego Romney&#8217;a są jego własne oczekiwanie bycia prezydentem USA.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/12/zapiski-zza-atlantyku-12-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Układanka prokuratorska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 11:23:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5321</guid>
		<description><![CDATA[Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku. Płk. Przybył w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku.</p>
<p>Płk. Przybył w swoim wystąpieniu przedstawił prokuraturę wojskową jako twierdzę niezależności, która jest poddawana naciskom i manipulacjom. Niedwuznacznie oskarżył prokuratora generalnego, że używając instrumentów będących w jego dyspozycji (prokuratur cywilnych), paraliżuje postępowania prowadzone przez prokuraturę poznańską. Wskazał, że może chodzić o sprawy związane z postępowaniami związanymi z korupcją w wojsku. Planowana reorganizacja prokuratury wojskowej (włączenie jej w struktury prokuratury cywilnej) miałaby oznaczać próby zamiecenia pod dywan korupcji na najwyższych szczeblach wojska, także w MON-ie.</p>
<p>Drugim elementem miałoby by być wykorzystywanie dziennikarzy śledczych do bezpośredniej walki z płk. Przybyłem, w kontekście prowadzonego przez niego śledztwa w sprawie przekazywania informacji przez prokuratora cywilnego, Marka Pasionka. W tej sprawie jest kilka zagadnień. Pierwszym z nich jest przekazywanie informacji i szczegółów śledztwa smoleńskiego przez Pasionka dziennikarzom i agentom służb amerykańskich. To postępowanie, wszczęte na wniosek szefa prokuratury wojskowej, generała Krzysztofa Parulskiego, zostało przez prokuraturę cywilną umorzone. Niektóre źródła informują, że stało się to na skutek wyraźnych nacisków naszych amerykańskich sojuszników, którzy nie lubią być zamieszani w takie sprawy. Drugi problem, to oskarżenia wysuwane pod adresem samego płk. Przybyła i jego zespołu, że w sposób nieuprawniony domagał się billingów i treści sms-ów dziennikarzy, którzy z Pasionkiem rozmawiali. Oba te zagadnienia łączy osoba prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. To on umarza śledztwo przeciwko Pasionkowi i to on nie stanął po stronie prokuratury wojskowej w sprawie billingów i sms. Wręcz wygląda na to, że chce wykorzystać nadarzająca się okazję do podporządkowania sobie prokuratury wojskowej.</p>
<p><span id="more-5321"></span></p>
<p>W tle jednak jest być może sprawa dużo poważniejsza. Sygnalizowane przez pułkownika Michała Przybyła sprawy korupcyjne są pretekstem. Chodzi być może o przejęcie ko​ntroli nad śledztwem smoleńskim. Prokuratura jest dość daleko zaawansowana w postępowaniu i niewykluczone, że gotowe są pierwsze wnioski w tej sprawie &#8211; pierwsze akty oskarżenia. Dlaczego Seremet nie chce do tego dopuścić?</p>
<p>Andrzej Seremet, nominowany na stanowisko prokuratura generalnego, w myśl nowej ustawy, jest formalnie (i praktycznie) niezależny. Jego odwołanie z zajmowanego stanowiska jest bardzo trudne. Jest jednak człowiekiem z zewnątrz, nominowanym przez Lecha Kaczyńskiego, z powodów politycznych. Jego konkurent, prokurator Edward Zalewski, jest obecnie szefem Krajowej Rady Prokuratury (jej członkiem i szefem komisji etyki jest prokurator Krzysztof Parulski), ciała stojącego na straży standardów pracy i niezależności prokuratorów. Wczorajsze konferencje prasowe, jedna po drugiej, prokuratora generalnego i szefa prokuratury wojskowej pokazały konflikt wewnętrzny. Ale to nie jest jedyny problem wewnątrz korpusu prokuratorskiego.</p>
<p>Andrzej Seremet jest w klinczu i wyraźnie nie radzi sobie z materią, jaką zastał w korpusie prokuratury. Broniąc swojej niezależności (i domniemanej niezależności prokuratury) oparł się na prokuratorach, nazwijmy to, post pisowskich. Symbolem tego jest nominacja na zastępczynię Andrzeja Seremeta prokurator Marzeny Kowalskiej, która zrobiła karierę pod rządami ministra Zbigniewa Ziobry. Miała nawet w roku 2007 zostać prokuratorem generalnym, po odejściu Janusza Kaczmarka. To ona jest gwarantem tego, że układ prokuratorski, zbudowany przez Zbigniewa Ziobrę, jest praktycznie nienaruszony i jest przeciwwagą dla ludzi Edwarda Zalewskiego. Świadczą o tym masowo umarzane sprawy wobec prokuratorów katowickich w sprawie ich odpowiedzialności za naciski przy sprawie śmierci Barbary Blidy.</p>
<p>Konflikt pomiędzy prokuraturą wojskową i cywilną jest tylko elementem szerszej układanki politycznej. Andrzej Seremet nie poradził sobie z tym problemem. I choć pewne wypowiedzi prokuratora Krzysztofa Parulskiego z wczorajszej konferencji prasowej mogą być odbierane jako wypowiedzenie zależności służbowej wobec Andrzeja Seremeta &#8211; gra idzie o zupełnie coś innego. To sprawa odzyskania nadzoru nad prokuraturą, być może w kontekście dochodzenia smoleńskiego, a być może w innych sprawach.</p>
<p>Dziś problemy w korpusie prokuratorskim nie można rozwiązać poprzez zastosowanie procedur formalnych. To decyzje personalne, do których muszą przyczynić się politycy. To decyzja, która musi zapaść w porozumieniu prezydenta z premierem, dlatego inicjatywa Bronisława Komorowskiego spotkania się z Andrzejem Seremetem i Krzysztofem Parulskim jest bardzo dobra. I być może powinno zakończyć się to nie tylko odejściem obu z zajmowanych stanowisk, ale także nową inicjatywą regulującą zasady funkcjonowania prokuratury.</p>
<p>Płk.Miołaj Przybył, zaufany człowiek generała Krzysztofa Parulskiego jest tylko narzędziem w rozgrywce o inne sprawy. Czy sprawa postrzału (być może próby samobójczej, ale wygląda to dość dziwnie) jest jego inicjatywą, czy elementem zaplanowanej szerszej akcji &#8211; nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Szkoda jednak, że płk. Przybył daleko przesunął pojęcie honoru żołnierskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 8. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 13:57:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5318</guid>
		<description><![CDATA[Iowa &#160; Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Iowa</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Iowa to stan w USA, który składa się głównie z białych, konserwatywnych i religijnych farmerów. To również stan, który dotychczas decydował kto będzie prezydentem USA. 2012 to rok wyborów na prezydenta USA. Republikanie od momentu kiedy Barack Obama został wybrany na prezydenta obiecali sobie, że zrobią wszystko aby go usunąć. Przez trzy lata blokowali wszystko co się dało w Kongresie. Rok wyborów nadszedł i wydawałoby się, że wreszcie przyszła chwila, aby zniszczyć znienawidzonego komunistę Obamę. Jest jeden tylko problem &#8211; odpowiedni kandydat z ich własnej partii.</p>
<p>Trzeciego stycznia, we wtorek w stanie Iowa odbyły się pierwsze wybory. Bardzo ważne wybory. W 2008 roku, Mitt Romney przegrał w Iowa z Mike Huckebee otrzymując tylko 25% poparcia od Republikanów tego stanu. Po przegranej, Romney obiecał sobie, że będzie startował ponownie. Przez trzy lata wydal miliony dolarów na sztab, na zajawki w telewizji oczerniające innych kandydatów oraz ludzi pracujących dla niego. Rezultat? Nielubiany i nadal niechciany, Mitt Romney wygrał ponownie z 25% poparcia i tylko ośmioma glosami przewagi nad Rickiem Santorum. Romney jest szczęśliwy. Po wygranej powiedział „We did darn good”. Według Romneya otrzymanie to sukces. Polityk, który o mało co z nim wygrał to Rick Santorum, kandydat, który dotychczas był na szarym końcu, i z którym nikt tak naprawde się nie liczył. Romney oraz Santorum oboje otrzymali 25% poparcia z tym, ze Romney miał osiem głosów więcej. Na trzeciej pozycji ulokował się Ron Paul z 21%, a za nim Newt Gengrich i reszta czyli kolejno Rick Perry, Michele Bachman oraz John Hunstman. Romney wygrał w Iowa, ale również przegrał. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa i walka.</p>
<p><span id="more-5318"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5319" title="rick-santorum" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/rick-santorum-300x171.jpg" alt="" width="300" height="171" /></a></p>
<p>Kandydaci udali się do New Hempshire. Rick Santorum nie wygra w New Hempsire, ale może wygrać w innych stanach bo Rick Santorum jest alternatywą do Mitta Romney, każdy jest lepszy niż Mitt Romney. Kim jest Rick Santorum? Rick Santorum uważa się za przedstawiciela klasy robotniczej. Jego cel tak jak i pozostałych kandydatów z jego partii to zniszczenie prezydenta Obamy. Przy tym Santorum zamierza również zaatakować Iran, ratując jednocześnie ekonomię USA. Santorum nie ma milionów oraz tak rozwiniętej kampanii wyborczej jak Romney. Ale Santorum jest konserwatystą, głęboko wierzącym w Boga, nie wierzącym w ewolucję, jest przeciwko gejom oraz środkom antykoncepcyjnym. I właśnie to, a nie zmiana poglądów Mitta Romneya w zależności do kogo mówi może mu zjednać wielu.</p>
<p>Mitt Romney przygotowuje się na atak. Uważa, że to on i tylko on wyratuje USA. Ale za nim Romney wprowadzi się do Białego Domu, podczas generalnych wyborów Demokraci zadadzą mu pytania, które będą bardzo niewygodne dla Mitta Romney. Romney, który jest za cięciami chce więcej wydatków wojennych, ale po co, trudno to zrozumieć.. Romney powiedział również, że jeżeli zostanie prezydentem, to Iran nie będzie miał broni nuklearnej. Jedna z głupszych obietnic. Co Romney możne zrobić, czego Obama nie zrobił? Zacząć wojnę? Plan Romneya to deregulacja rynku finansowego oraz zmniejszeniem podatków. Romney obiecał również, że obali reformę zdrowia przeprowadzoną przez prezydenta Obamę. Romney przekonuje, że jako biznesmen jest jedynym, który wie jak stworzyć miejsca pracy, ale kiedy był gubernatorem stanu Massachusetts , ten stan był na 47 pozycji z 50 stanów, plus District of Columbia, jeżeli chodzi o kreowanie nowych miejsc pracy. Prezydent Obama stworzył miejsca pracy w sektorze prywatnym, ale stracił te, które były w sektorze publicznym, gdyż z cięciami w budżecie federalnym nastąpiły cięcia miejsc pracy.<br />
Romney popełnił jeszcze jedna pomyłkę. Jego super PAC składający się z jego byłego prawnika z milionami dolarów obrzucił błotem jego największego konkurenta, Newta Gingricha. Gingrich mimo, że poniósł klęskę, powiedział, że nie rezygnuje i zamierza utrudnić życie Romneyowi. I nie wątpię, że ataki Gingricha będą zabójcze. Tak samo będzie z Ronem Paulem. Ron Paul ma 76 lat, nie chodzi mu o to aby zostać prezydentem, ale o to aby nie był to Romney. Paul ma pieniądze i czas, jeżeli wygra kilka stanów to może mocno zaszkodzić Mittowi Romney&#8217;owi.</p>
<p>Republikanie nadal marzą o nowym kandydacie. Są nawet w stanie poprzeć Santoruma, aby tylko nie byl to Romney. Santorum będzie walczył zacięcie i będzie miał poparcie tych, którzy nie chcą Romneya, a jest ich wielu. Romney może i ma miliony, ale jego wrogowie również dysponują milionami.</p>
<p>Największym i najtrudniejszym przeciwnikiem Romney&#8217;a będzie prezydent Obama. Sztab wyborczy Obamy przygotowuje się już od roku. Obama również będzie miał pieniądze oraz wielu ludzi, którzy nadal w niego wierzą i którzy nie znoszą Republikanów. Prezydent Obama potrafi skutecznie debatować i w przeciwieństwie do Mitta Romney&#8217;a wie o czym mówi. Prezydent Obama wie, że Chin nie da się kontrolować poprzez machlojki z walutą, oraz to, że nie można zaatakować Iranu.<br />
Romney, który jest znany ze zmiany pozycji politycznej jak chorągiewka na wietrze, jeszcze kilka razy zmieni swoje zdanie aby zyskać poparcie. Dotychczas jego konkurencja nie była silna oraz wystarczająca mądra. Jego próba debaty z prezydentem Obama może być bardzo ciekawa jeżeli Rick Santorum w magiczny sposób go nie pokona.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/08/zapiski-zza-atlantyku-8-stycznia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chory człowiek Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 11:28:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5309</guid>
		<description><![CDATA[Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán. Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán.</p>
<p>Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry i ich polityka, zarówno wewnętrzna, jak i wobec wspólnoty europejskiej. Nakłada się na to katastrofalny stan ekonomii węgierskiej, odziedziczony po poprzednich rządach socjalistów, ale pogłębiony decyzjami rządu Orbána. Dziś dług wewnętrzny Węgier przekracza 80% PKB, obligacje krótkoterminowe i średnioterminowe są na poziomie śmieciowym (obsługa to prawie 10% rocznie), forint poleciał w ostatnich tygodniach na łeb. Wszystko to powoduje odpływ kapitału zagranicznego, inwestycyjnego, ale także tego akumulowanego przez samych Węgrów. Ostatnie informacje są takie, że Węgrzy masowo pozbywają się forintów i transferują środki za granicę. Może to oznaczać załamanie systemu bankowego Budapesztu. Orbán przez pewien czas bronił się przed pomocą finansową Unii Europejskiej. Dziś nie ma praktycznie wyjścia, ale już nie tylko grają rolę czynniki ekonomiczne, ale również polityczne.</p>
<p>Większy jednak problem ma Europa z Węgrami w sferze praw demokratycznych. Orbán doszedł do władzy na fali zmęczenia rządami socjalistów Ferenca Gyurcsányego, który okłamywał wyborców co prowadzonej przez socjalistów polityki gospodarczej. Fidesz zdobył władzę bezdyskusyjnie i przy silnym poparciu społecznym, w oparciu o demokratyczne procedury. Uzyskał również coś, czego do tej pory nie uzyskała żadna partia w Polsce &#8211; taką przewagę w parlamencie, która pozwoliła Orbánowi na swobodne zmiany w konstytucji państwa. W roku 2010 węgierski parlament uchwalił nową konstytucję, która zmieniła nazwę państwa z &#8222;Republika Węgier&#8221; na &#8222;Węgry&#8221;, co było czytelnym nawiązaniem do idei Wielkich Węgier. A Węgrzy zamieszkują nie tylko terytorium państwa, określonego granicami po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, ale są również na Ukrainie, w Chorwacji, Rumunii i Słowacji. Szczególnie z tymi dwoma ostatnimi państwami relacje na tle mniejszości węgierskiej nie są najlepsze. Nowa konstytucja pozwala na przyznawanie obywatelstwa Węgrom nie mieszkającym i nie urodzonym na terytorium dzisiejszych Węgier.</p>
<p><span id="more-5309"></span></p>
<p>Tego jednak Orbánowi było mało. Pod koniec roku 2011 uchwalono na Węgrzech kilka ustaw (przy biernym sprzeciwie opozycji, która nie brała udziału w głosowaniach), około-konstytucyjnych, które zaostrzyły kurs nacjonalistyczny i pchnęły Węgry w stronę autorytaryzmu. Ograniczono między innymi kompetencje węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, zmieniono ustawę o statusie banku centralnym, dając rządowi praktycznie pełną kontrolę nad nim. Było to potrzebne premierowi do położenia ręki na rezerwach banku. Wprowadzono również zmiany dotyczące sądownictwa &#8211; zmieniono prezesa Sądu Najwyższego, odwołano członków Krajowej Rady Sądownictwa (poprzez obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 62 lat&#8230;). Jeżeli dodamy do tego, że również urząd prezydenta jest w rękach Fideszu, widzimy, że Orbán praktycznie przejął pełnię władzy. Decyzje, jakie podjął opanowany przez Fidesz parlament prowadzą w kierunku zanegowania trójpodziału władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej, idąc w kierunku systemu władzy integralnej, tak dobrze znanej w systemach totalitarnych. A władza ta miałaby by być sprawowana przez wiele lat przez Orbána i jego Fidesz.</p>
<p>Aby to uzyskać węgierski premier dokonał jeszcze innych operacji. Po pierwsze doprowadził do zmian w konstytucji, które wprowadziły zapis o tym, że Węgierska Partia Socjalistyczna jest spadkobierczynię partii komunistycznej , a tym samym może być uznana za organizację przestępczą. Oznacza praktycznie to jej delegalizację. Po drugie, dokonał zmian w ordynacji wyborczej, tak aby nawet wynik poniżej 30% oddanych głosów dawał mu 2/3 głosów parlamencie. Dodajmy, że przy okazji zmieniono układ okręgów wyborczych, w ten sposób, aby Fidesz mógł łatwiej w nich wygrywać.</p>
<p>Dla zagwarantowania sobie pełni władzy, Orbán nakłada kaganiec na media. Jeszcze w roku 2010 przegłosowano restrykcyjną wobec mediów ustawę, mocno ograniczającą swobodę wypowiedzi, teraz administracja państwowa podejmuje decyzje bezpośrednie, m. in. zapowiedziano nieprzedłużenie koncesji dla opozycyjnej stacji radiowej &#8222;Klubradio&#8221;.</p>
<p>Adam Bodnar, wiceprezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka napisał w &#8222;Kulturze Liberalnej&#8221;.</p>
<p><em>W ten oto sposób w środku Europy mamy państwo – członka Unii Europejskiej – które przestało być demokratyczne. Jeszcze są fasady, jeszcze można demonstrować i używać internetu, liderzy opozycji nie są jeszcze zatrzymywani i aresztowani, ale w parlamencie nie ma pluralizmu, instytucje kontrolne i sądownictwo zostały pozbawione zębów, a opozycja jest wykluczana poza nawias jakiegokolwiek wpływu na państwo.</em></p>
<p>To jedyny, jak do tej pory, polski głos w sprawie Węgier, a wydaje się, że to właśnie polska demokracja, tkwiąca korzeniami w obywatelskim ruchu &#8222;Solidarności&#8221; powinna zareagować na to, co się dzieje na Węgrzech. Adam Bodnar zastanawia się również, jak powinna zareagować opinia publiczna i instytucje Unii Europejskiej. Wydaje się, że sytuacja jest o wiele poważniejsza niż ta, kiedy partia Joerga Haidera weszła w skład koalicji rządowej w Austrii. Bodnar sugeruje, że Komisja Europejska powinna wszcząć procedurę zawieszenia Węgier w niektórych uprawnieniach członkowskich w UE , w tym także w prawie głosu na forum Rady Unii Europejskiej, zgodnie z art. 7 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Inicjatywa w tej sprawie powinna wyjśc ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, lub jako inicjatywa jednej trzeciej państw &#8211; członków UE. Milczenie szefa parlamentu, Jerzego Buzka (i jego następcy, socjalisty Martina Schulza), a także szefa KE, José Manuela Barroso, jest niezrozumiałe.</p>
<p>Niezrozumiałe jest także milczenie polskiego rządu w tej sprawie. Rządząca Platforma Obywatelska i węgierski Fidesz są w Parlamencie Europejskim w jednej frakcji, EPP, tym bardziej należałoby podjąć na jego forum konkretne działania. Jednak głos powinni przede wszystkim zabrać premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Znów przywołując Adama Bodnara;</p>
<p><em>Polska nie może promować demokracji, rządów prawa i praw człowieka w państwach Partnerstwa Wschodniego czy w państwach arabskich, skoro przymyka oczy na stworzenie systemu autorytarnego w jednym z państw Europy Środkowo-Wschodniej, tak bliskim nam duchowo.</em></p>
<p>Węgrzy, naród krewki, budzą się z letargu. Mogą, popchnięci coraz trudniejszą sytuacją ekonomiczną, zrobić to gwałtownie. Wszyscy pamiętają wydarzenie z roku 1956, oczywiście rozgrywające się w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i społecznej. Orbán swoimi decyzjami buduje jednocześnie na nowo opozycję, już nie tylko w sferze polityki, ale również społeczną. Ma wprawdzie jeszcze znaczne poparcie, ale jednocześnie swoimi decyzjami buduję opozycję obywatelską. Na manifestacji w Budapeszcie, zwołanej przeciwko polityce rządu Orbána widać było już wyraźną determinację.</p>
<p>W Polsce pojawiły się również inne opinie. Dla wielu Orbán jawi się jako silny człowiek prawicy, coś w rodzaju Jarosława Kaczyńskiego, któremu się udało. Niektórym podoba się wyraźnie antyunijna retoryka węgierskiego premiera. Marek Jurek napisał w mikroblogowym portalu Twitter, że Polacy powinni trzymać za Węgry Orbána kciuki, podobnie jak w roku 1956. Jednym słowem dla byłego marszałka Sejmu, Victor Orbán to współczesny Imre Nagy. Kto w związku z tym ma grać rolę wojsk sowieckich z 1956 roku? Unia Europejska? Inni twierdzą, że Orbán to bohater walczący o suwerenność i pozycję Węgier. Przymykają oczy na to, że robi to zawężając prawa obywatelskie, zmieniając demokrację w &#8222;demokraturę&#8221;, przy okazji wprowadzając napięcia międzynarodowe w centrum Europy.</p>
<p>Victora Orbána pokona jednak nie Unia Europejska, ani ulica. Pokona go nieubłagana logika ekonomii. Próba zamknięcia kraju na Unię Europejską, lub gra polityczna swobodami obywatelskimi, aby uzyskać konkretną pomoc ekonomiczną dla walącej się gospodarki, musi przynieść zmiany w jego polityce wewnętrznej &#8211; i ile oczywiście upór i determinacja Orbána nie popchnie go ku dalszemu radykalizmowi. Inne alternatywy to droga białoruska i wpadnięcie w objęcia Rosji, bezwzględne objęcia Władimira Putina albo&#8230; krew na ulicach. I dlatego i Unia Europejska i same Węgry mają nie więcej niż pół roku na odwrócenie wektora politycznego. Victor Orbán, dziś u szczytu władzy, jest już tak naprawdę nad polityczną przepaścią.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska ma problem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 12:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5297</guid>
		<description><![CDATA[Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego chyba łatwiej i uczciwiej jest oddać własne, subiektywne wrażenia.</p>
<p>W przestrzeni międzynarodowej skupialiśmy się tak zwanej &#8222;wiośnie arabskiej&#8221;, rozpoczętej w Tunezji, która następnie rozlała się na Algierię, Egipt, Libię, Jemen i Syrię. Zakończyła ona panowanie kilku satrapów, doprowadziła do interwencji NATO w Libii, ale przede wszystkim do wielkiego rozlewu krwi. Pokazała słabość wojskowych struktur europejskich &#8211; bez wsparcia USA interwencja w Libii zakończyłaby się kompromitacją. Syria płonie w dalszym ciągu, zresztą napięcie w regionie krajów islamu nie opada, a wręcz rośnie. Jesteśmy blisko interwencji w Iranie, która może mieć nieobliczalne skutki. Amerykanie zakończyli operacje militarne w Iraku, co wcale nie oznacza, że doprowadzili do stabilizacji wewnętrznej tego kraju. Pakistan powoli, ale wyraźnie traci oblicze kraju demokracji, zresztą arabska wiosna wcale nie zwiększyła pola demokracji w tym regionie, pomimo wyborów w Tunezji i rozpoczętych wyborów w Egipcie. Jest raczej odwrotnie &#8211; zostały stworzone nowe obszary dla intencjonalnego terroryzmu.</p>
<p>Europa, Unia Europejska to przede wszystkim kryzys euro, ale również kryzys instytucjonalny całej Unii. Okazuje się, że w przypadku tego rodzaju sytuacji pękają więzy instytucjonalne, przestają działać procedury, a lejce przewodnictwa przejmują najmocniejsi &#8211; w tym przypadku Niemcy i Francja. I dlatego polska prezydencja UE, choć przeprowadzona organizacyjnie i merytorycznie wzorcowo, była jednak marginesem wydarzeń unijnych. Nawet świetnie przeprowadzony szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i tak zwany &#8222;sześciopak&#8221; ustaw i rozporządzeń dyscyplinujących finanse państwowe członków wspólnoty, nie były wydarzeniami znaczącymi dla całej UE. Mijający rok nie rozwiązał w Unii Europejskiej żadnego problemu i pokazał ścieżki wyjścia z kryzysu. Pakt finansowy, przyjmowany etapami na szczytach unijnych, jest tak naprawdę prowizorium, a nie finalnym rozwiązaniem. A instytucje unijne, biurokracja brukselska, wydaje się dość bezradna. Rok 2012 będzie przełomowy dla tego, czy Unia przetrwa w takiej formie.</p>
<p><span id="more-5297"></span></p>
<p>W Polsce najważniejszym wydarzeniem były oczywiście wybory. Wygrane przez Platformę Obywatelską (niektórzy twierdzą, że przez Donalda Tuska&#8230;) i przez Janusza Palikota. Jego wynik wyborczy został przewidziany praktycznie tylko przez niego. Marginesem okazała się beatyfikacja Jana Pawła II. Gości z Polski w Watykanie było kilkakrotnie mniej niż się spodziewano. To wyraz kryzysu polskiego Kościoła katolickiego. Nie przewrócił sceny politycznej raport rządowej komisji Jerzego Millera, dotyczący katastrofy smoleńskiej. Przegrał Jarosław Kaczyński, po raz szósty poniósł porażkę wyborczą, nastąpił również poważny rozłam jego formacji politycznej.</p>
<p>Sprawa katastrofy smoleńskiej jest jednak podskórnym elementem życia politycznego i społecznego, ma większy wpływ, niż kryzys ekonomiczny, słabo w Polsce odczuwalny, nie tylko na tle innych krajów Europy. Stosunek do samej katastrofy i do jej wyjaśnienia podzielił polityków i obywateli, raczej w sposób nieodwołalny. Niezastąpiony okazał się tu Antoni Macierewicz, stojący na czele sejmowej, poselskiej komisji. Macierewicz robi wszystko, aby udowodnić, na podstawie zdjęć, wymyślonych i niewiarygodnych badań dziwnych naukowców, że samolot prezydencki nie spadł w wyniku błędów załogi, obsługi naziemnej, lecz został zniszczony i rozpadł się jeszcze w powietrzu.</p>
<p>Zwolennicy mitu smoleńskiego usiłują katastrofę powiązać z Katyniem, a to ma im dać podstawę do negowania porządku politycznego, prawnego i legitymacji rządzących. Wszytko ma to doprowadzić do budowy państwa równoległego do istniejącego, z własnymi strukturami, mediami, może nawet Kościołem. Środowiska skupione wokół Prawa i Sprawiedliwości i &#8222;Gazety Polskiej&#8221; systematycznie próbują wciągnąć w orbitę tego wyraźnie zarysowanego projektu cześć hierarchów kościelnych, budują własne media, starają się tworzyć zaplecze finansowe. I zamykają siebie, ale również swoich zwolenników getcie mentalnym, wmawiając im, że to oni są tylko &#8222;prawdziwymi Polakami&#8221; albo &#8222;wolnymi Polakami&#8221; i depozytariuszami polskości. Bo przecież Polska pod rządami Donalda Tuska to państwo niesuwerenne (kondominium niemiecko-rosyjskie). Te środowiska są również antyunijne, antyeuropejskie, w związku z tym nie bardzo mają gdzie emigrować. Pozostaje im żyć w państwie oficjalnym, a ponieważ nie mogą przejąc w nim władzy na drodze demokratycznych procedur, będą starały się go najpierw zdestabilizować, w rezultacie obalić. Pojęcie patriotyzmu tego środowiska zamyka się dziś w życzeniach popadnięcia państwa i jego obywateli w głęboką zapaść, bo tylo to może dać im władzę. I jest to realna groźba, ponieważ środowiska te są wstanie wciągnąć do swych działań wszelkie zorganizowane grupy, zaczynając od skrajnych nacjonalistów, na bandytach stadionowych kończąc.</p>
<p>Problemem dla Polski nie jest dziś kryzys, w kraju, czy w Unii Europejskiej, nie jest nim zagrożenie zewnętrzne, bezpieczeństwo państwa. Niebezpieczeństwo jest wewnątrz kraju, w jego strukturze, w braku tożsamości obywateli i państwa. Lekiem na to może być znalezienie nowego projektu, który połączy znów Polaków, tak nośnego, jak nasze starania wejścia do Unii Europejskiej i NATO.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5294</guid>
		<description><![CDATA[Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak jak dziś puste są ideowe i ideologiczne hasła.</p>
<p>Polityka XXI wieku jest eklektyczna i raczej mało synergiczna. To mieszanka różnych poglądów, idei, kalek z minionych czasów. Nie ma nigdzie w świecie (poza totalitarną Koreą Północną, kruszącą się z komunizmu Kubą i poddanemu władzy ajatollahów Iranowi) krajów o czystej ideologii państwowej. Nie ma państwa, gdzie partia rządziłaby trzymając się doktrynalnie ideologii. W świecie rządzi post-polityka, poddana naciskom ekonomicznym, a post-ideologie są wszędzie marginesem. Nawet tak nośne społecznie, jak ruchy anty- i alterglobalistyczne.</p>
<p>W głównym nurcie politycznym klasyczna tożsamość lewicowa, realizowana w sferze ekonomicznej, już dawno umarła. W Polsce umarła wraz z wprowadzeniem reform gospodarczych Leszka Balcerowicza, prywatyzacją gospodarki i rozpadem struktur państwowych gospodarstw rolnych, osłabieniem roli związków zawodowych. W Europie koniec prawdziwej, klasycznej myśli socjaldemokratycznej nastąpił wraz z sukcesem tak zwanej trzeciej drogi Blaira, czyli połączenia neoliberalizmu gospodarczego z polityką socjalną. Tożsamość lewicowa może być realizowana tylko w sferze światopoglądowej i kulturowej. Tylko czy jest ktoś, kto potrafi zbudować taki projekt?​</p>
<p>W Polsce lewica jest rozbita. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest już jedyną, a nawet wiodącą siłą po tej, coraz bardziej umownej, lewicowej stronie sceny politycznej. Dziś za lewicę uchodzi formacja Janusza Palikota, która jest tak naprawdę mieszanką obyczajowej i kulturowej lewicy i liberalizmu ekonomicznego. Tymczasowo Palikot przyciągnął do siebie ludzi prezentujących poglądy alterglobalistyczne (Ruch Wolnych Konopi, czy Piotra Ikonowicza), ale jest to raczej taktyczne posunięcie, a nie strategia zdobywania pola politycznego. SLD pozostał przy elektoracie postkomunistycznym, roszczeniowym, częściowo związkowym, ale nie udało mu się do niego przekonać młodego, inteligenckiego, rozwojowego elektoratu dużych miast. Ten zakotwiczył się głównie w pobliżu rządzącej Platformy Obywatelskiej. I co ciekawe &#8211; SLD jest dziś partią prawie równie konserwatywną obyczajowo i światopoglądowo jak Prawo i Sprawiedliwość. Symptomatyczne było odejście do Ruchu Palikota tuż przed wyborami feministki Wandy Nowickiej i działacza gejowskiego, Roberta Biedronia.</p>
<p><span id="more-5294"></span></p>
<p>Ruch Palikota nie jest ruchem ideologicznym, w SLD brak potencjału zmiany, zresztą od dawna polska lewica cierpi na intelektualny uwiąd. &#8222;Krytyka polityczna&#8221;, stworzona przez Sławomira Sierakowskiego, to ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy. Kwartalnik, a także kluby rozsiane po całej Polsce, stały się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko zresztą lewicowych i czysto ideologicznych. Sierakowski kilka lat temu został wykreowany na lidera i ideologa młodej lewicy, zresztą przy wydatnej pomocy prawicowych publicystów. Szef „KP” nie zbudował jednak jeszcze żadnego logicznego programu społecznego i politycznego, ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną. I już raczej tego nie dokona.</p>
<p>Czy próba odbudowy polskiej lewicy powinna być pozbawiona myśli przewodniej? Oczywiście, że nie. Wiele pomysłów Ruchu Palikota, SLD, czy organizacji społecznych może być podstawą programową. Nie przez przypadek mocno eksponowany antyklerykalizm Palikota i problemy wykluczonych dały jego formacji 10 &#8211; procentowe poparcie w wyborach. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić lewica, jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z prawdziwym, programowym, humanizmem i liberalizmem ekonomicznym, jaki chętnie prezentuje Leszek Miller. To może pozwolić lewicy na wejścia do centrum sceny politycznej i pozyskania niezdecydowanego elektoratu liberalnego, młodego, inteligenckiego – czyli klasy średniej.</p>
<p>​​Kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość zbiorowości. Ale rozumiana nie jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak żądania związkowców, lecz jako uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić w sposób administracyjny, do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa, w tym gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego, interesy grup dyskryminowanych, w tym niepełnosprawnych – to powinny być cele lewicowej polityki. Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się jednak wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. To oznacza ograniczenie udziału państwa w gospodarce. Lewica powinna postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć po prostu własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Jest w tym wszystkim jeszcze inny problem &#8211; jak dokonać kumulacji sił lewicowych i kto mógłby tego dokonać. Polityków postrzeganych przez lata demokratycznej Polski jako lewicowych jest wielu, że wymienię tylko Włodzimierza Cimoszewicza, Tomasza Nałęcza, Marka Borowskiego, Dariusza Rosatiego, Ryszarda Bugaja, czy z młodszych Bartosza Arłukowicza. Co ich dziś łączy? A to, że wszyscy oni są poza strukturami lewicowymi. Nawet tytularny &#8222;ojciec chrzestny&#8221; lewicy. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, jest już bardziej emerytem politycznym, niż siłą sprawczą, zdolną do synergii lewicowych sił politycznych. Zresztą łatwiej sobie wyobrazić połączenie antyklerykalizmu, otwartości światopoglądowej i walki o prawa mniejszości społecznych z liberalizmem ekonomicznym, niż to, że przy jednym stole i w jednej formacji politycznej spotkają się Leszek Miller, Janusz Palikot i Bogusław Ziętek.</p>
<p>Aleksander Kwaśniewski rzuca co jakiś czas &#8222;na rybkę&#8221;, na zanętę, swoje pomysły. A to ma być kongres polskiej lewicy, a to coś w rodzaju okrągłego stołu. Jedni przyjmują to entuzjastycznie, inni chłodno, większość nie bardzo rozumie, o co w tym chodzi. Problem polega na tym, że pomysły Aleksandra Kwaśniewskiego słabo odnoszą się do tego, czego potrzebuje elektorat. Więcej, nie ma w tej chwili jednolitego, homogenicznego elektoratu lewicowego, który by zaakceptował jedną partię polityczną i trwale się z nią związał. Pomysły lewicowe wyborca znajdzie dziś nie tylko w SLD i Ruchu Palikota, ale także w Platformie Obywatelskiej i Prawie i Sprawiedliwości. W ich programach znajdziemy​ także lewicowe agendy. A do tego dziś lewica ma w Sejmie niewiele ponad 60 mandatów. To za mało, aby realnie wprowadzić pomysły polityczne, społeczne, gospodarcze w życie.</p>
<p>Przed lewicą długa, znojna droga. I to bez gwarancji sukcesu. Dziś widać, że wybiórcze kopiowanie pomysłów z hiszpańskiej PSOE, czy tworzenie zintegrowanych platform wyborczych, jaką tak naprawdę była SLD z czasów świetności Leszka Millera, to trochę mało. Lewica w połowie lat 90 ubiegłego wieku miała szansę na przekształcenie się w socjaldemokrację w stylu zachodnim. Nie poszła w tę stronę. Dziś mogłaby by być w tym samym miejscu, gdzie jest Platforma Obywatelska.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 22. grudnia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/22/zapiski-zza-atlantyku-22-grudnia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/22/zapiski-zza-atlantyku-22-grudnia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 16:58:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5277</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Gracz &#160; Jack Abramoff wie, że jest znienawidzony tak bardzo, że niektórzy zoczyliby sobie aby nigdy się nawet nie narodził. Abramoff był jednym z najbardziej skorumpowanych lobbistów w Waszyngtonie. Epitety, którymi go obdarzono to krwiopijca, kłamca, najgorszy z najgorszych, człowiek bez sumienia i skrupułów, który sprzedałby własną matkę. Ale &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/22/zapiski-zza-atlantyku-22-grudnia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Gracz</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jack Abramoff wie, że jest znienawidzony tak bardzo, że niektórzy zoczyliby sobie aby nigdy się nawet nie narodził. Abramoff był jednym z najbardziej skorumpowanych lobbistów w Waszyngtonie. Epitety, którymi go obdarzono to krwiopijca, kłamca, najgorszy z najgorszych, człowiek bez sumienia i skrupułów, który sprzedałby własną matkę. Ale Jack Abramoff pojawił się ponownie. Tym razem jak autor książki pt. „Capitol Punishment”, w której jako zreformowany przez więzienie człowiek wyjawi prawdę o Waszyngtonie oraz ludziach zajmujący się polityką. Bycie politykiem nie jest łatwe. Zadaniem polityka jest reprezentowanie społeczeństwa. Niestety wielu polityków nie spełnia swoich obowiązków, często nawet nie wiedząc kogo reprezentują i glosując przeciwko ludziom, którzy płacą ich pobory. Bo politycy maja swój sztab ludzi, którzy im mówią jak należałoby głosować aby zostać ponownie wybranym lub w przyszłości mieć dobrze płatną pracę.</p>
<p>Jack Abramoff dobrze tych ludzi zna. Według własnych słów, potrafił przekupić prawie każdego polityka. Abramoff jest wszędzie zapraszany aby poradził co zrobić ze skorumpowanym Waszyngtonem. Według Abramoffa przekupienie członków Kongresu nie jest żadną filozofią.</p>
<p>W 1998 roku, Jack Abramoff był doradcą Imeldy Marcos, pierwszej lady na Filipinach. Marcos obawiała się wiezienia. Aby uniknąć wielu lat w celi, Marcos zatrudniła Abramoffa. Jego rada była prosta; Marcos powinna obiecać, że nie będzie ponownie startowała w wyborach oraz odda połowę tego co posiada rządzącej partii. Dodatkowo powinna zastraszyć rząd, że jeżeli nie zrobi tego co ona chce wtedy ona zniszczy reputacje rządu. Typowe zagranie Abramoffa. Przetransferować gotówkę, obiecać pomoc polityczną oraz zastraszyć.</p>
<p>Jack Abramoff spędził 3 i pól roku w więzieniu za oszustwo, korupcję, unikanie podatków oraz konspirację finansową. Pobyt w więzieniu przekonał go aby naprawić krzywdy, ujawnić interesujące fakty na temat wielu polityków i ukazać jak łatwo można przekupić członków Kongresu. Według Abramoffa aby zapewnić sobie odpowiednie glosowanie należy nie tylko dawać prezenty politykom, ale również ich pracownikom. Członkowie Kongresu są zazwyczaj ludźmi bogatymi, jakkolwiek nie są aż tak bogaci jak ludzie, z którymi maja do czynienia. Życie na odpowiednim poziomie jest bardzo przyjemne.</p>
<p><span id="more-5277"></span></p>
<p>Jack Abramoff to jeden wielki szalbierz, który nadal do końca nie mówi prawdy. Wyjawia to co jest mu na korzyść oraz na korzyść ludzi, którzy mogą mu pomoc. Abramoff zawsze będzie lobbistą, który uważa, że wszystko i wszystkich można kupić. Jego „brudne pieniądze” wpłynęły na wiele decyzji, które przyczyniły się do wielu problemów. Abramoff ocenia innych według siebie. Wszyscy biorą łapówki. System polityczny w USA jest skorumpowany. Abramoff twierdzi, ze kongresmeni to hipokryci i jego zadaniem jest wskazanie wszystkich hipokrytów.</p>
<p>Po wyjściu z więzienia, Abramoff nie był opuszczony. Jego „skorumpowani” koledzy postanowili mu pomoc w promowaniu książki, bo według nich, Abramoff to fajny gość. Zrobił źle, ale przecież odpokutował za winy siedząc w więzieniu. Ponadto to co robi jest pozytywne. Jako główny gracz w Waszyngtonie może pomóc zmienić system. Abramoff zna wiele sekretów. Pracował blisko z wieloma politykami, którzy nie chcieliby aby pewne rzeczy wyszły na jaw. Abramoff współpracował blisko z ludźmi, którzy mieli wpływ na wiele decyzji. Jednym z nich był lider Republikanów, Tom DeLay, którego nazywano „młotem” i który w zeszłym roku został skazany za pranie pieniędzy . Mając poparcie ze strony wpływowych polityków, Abramoff był znany jako osoba, która była w stanie załatwić wszystko. Dewizą Abramoffa było przekonanie klienta, że może dostać to co chce. Wszystko było kwestią pieniędzy. Abramoff przedstawił polityków jako leniwych i bez godności ludzi, zanurzonych po uszy w korupcji. Jego wywiady oraz książka na pewno nie przyniosą mu wielu przyjaciół, ale mogą mu umożliwić inna karierę, doradcy od spraw lobbingu w mediach.</p>
<p>W 2006 roku, Abramoff został skazany na sześc lat wiezienia, z których odbył tylko trzy i pół roku. Opisał to przeżycie jak okropne i którego by nikomu nie życzył. Dodał, że pobyt w więzieniu tak nim wstrząsnął, że zrozumiał iż musi się zmienić. Podczas wywiadów, Abramoff powiedział, że stał sie bardziej religijny oraz wdzięczny za to co miał. Zapomniał jednak wspomnieć, że będąc w więzieniu, już pod koniec wyroku, próbował przekupić rabbiego aby ten dostarczył mu Torę. Kiedy rabbi wydal go, Abramoff dostał dodatkowy miesiąc w wiezieniu za probe przekupstwa. Abramoff oburzył się na zachowanie rabbiego oraz oskarżył wiezienie o dyskryminacje. Nawet Mick Jagger wie, ze nie zawsze można mieć to co się chce.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia świąteczne z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/22/zapiski-zza-atlantyku-22-grudnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

