Dziś lżej… Polska w przyszłości…

 

Jak będzie?

Wczoraj Główny Urząd Statystyki Totalnej opublikował raport o stanie państwa. Niestety, ogólny kierunek zmian w kraju nie rokuje najlepiej. Jedynym sukcesem jest schłodzenie gospodarki, czego efektem – spadek przyrostu PKB do zaledwie 215% rocznie w stosunku do 440% w zeszłym. Ale to jedyna dobra wiadomość. 

Postępujące od dwudziestu lat absolutne odpolitycznienie służby cywilnej zwiększyło po raz kolejny fachowość i zmniejszyło koszty administracji rządowej. Obecnie średni czas oczekiwania na obsłużenie petenta wynosi 5 minut i 32 sekundy. Urzędnicy bardzo sobie chwalą coroczne szkolenia przypominające (slalom wśród kopert, walka z pokusą koniakową, śledzenie drzew genealogicznych zatrudnianych, modlitwy o deszcz, awanturujący się petent), gdyż w codziennej pracy tak ekstremalne sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko.

 Ponadto uchwalona została totalna i absolutna ustawa lustrująca dot. tajnych współpracowników firmy produkującej kurwiki w oknach i lustrach, zakładająca uczciwe prawo do sądu dla każdego. Tak jak king size. W dziedzinie edukacji również porażka – mimo usilnych starań nie udało się powstrzymać krajowego pędu do wiedzy, aby dać szansę reszcie świata. Polska matura jest w chwili obecnej równoznaczna z doktoratem w USA. Przyczyną są prawdopodobnie amnestie na egzaminy magisterskie oraz doktorskie wprowadzone przez amerykański system szkolnictwa wyższego na początku 2056 roku. Wartość jakichkolwiek dyplomów edukacyjnych zdeprecjonowała się szczególnie po falach procesów, kiedy to sądy uznały, że prawo jednak może działać wstecz i amnestią objęto wszystkich oblewających z ostatniego ćwierćwiecza! Wielka Rzeczpospolita zmaga się również z potężną falą imigracji zarobkowej. Ponadto tysiące obywateli innych krajów prosi o azyl polityczny. Mnożą się groźne incydenty graniczne, mające na celu sprowokowanie polskich władz do zaprowadzenia porządku w danym kraju. Ostatni z nich – nieuzasadniona agresja ze strony Birmy skierowana w polskie traktory orzące przygraniczne pole (traktory odpowiedziały ogniem zaporowym i odleciały w kierunku Pekinu) miała miejsce w zeszłym tygodniu. Ministerstwo Wojny ocenia możliwość przejęcia całego globu na „prawdopodobne” i „hipotetycznie wykonalne w ciągu trzech miesięcy”, ale odrzuca taką opcję. Galopujący dobrobyt panujący w granicach Najjaśniejszej mógłby zaowocować masową falą negatywnych zjawisk społecznych w gwałtownie przyłączanych krajach.  Cierniem w koronie Orła Zwycięskiego wciąż zostaje Boliwia ze swoimi partyzantkami. 

Niestety, prognozy na przyszły rok są niewiele lepsze. Ministerstwo Słusznych Kroków powołało sztab kryzysowy połączonych ministerstw, usiłujący opracować plan działań hamujący szalejącą hiperszczęśliwość (której efektem jest nadproduktywność, afirmacja, społecznikostwo, poczucie obowiązku obywatelskiego i cały szereg innych niepokojąco dobrych zachowań) u Obywateli. Skala problemu jest podobno przygniatająca.

 

 

Azrael

 

[źródło:Wielka Rzeczpospolita]

Sieć WiMax w Polsce

Znalazłem dziś taką notkę…

Netia: wdrożenie sieci WiMAX 

Netia: wdrożenie sieci WiMAXNetia SA, operator telefonii stacjonarnej, rozpoczął pierwszą fazę eksploatacji bezprzewodowej szerokopasmowej sieci dostępowej, opartej na kompleksowym rozwiązaniu WiMAX dostarczonym przez Alcatel.  Zgodnie z umową, Alcatel dostarczył, zainstalował i zintegrował kompleksowe rozwiązanie WiMAX obejmujące 20 miast w całej Polsce. Dzięki temu Netia może oferować swoim klientom szerokopasmowy dostęp do Internetu z przepływnością sięgającą 2 Mb/s. Sieć pracuje w paśmie częstotliwości 3,6–3,8 GHz i umożliwia świadczenie usług wymagających intensywnego przesyłania danych, takich jak np. strumieniowa transmisja wideo o wysokiej jakości. 

„Jednym z naszych celów jest uzyskanie możliwości szybkiego rozszerzenia zasięgu na cały kraj oraz ekonomicznego świadczenia usług dostępu szerokopasmowego na dużym obszarze geograficznym” – powiedział Piotr Czapski, dyrektor ds. strategii i rozwoju biznesu w firmie Netia.

Mógłby ktoś się spytać… właściwie o CO CHODZI ?! Dlaczego taki temat na stronie poświęćownej raczej komentarzom politycznym? Jakiś provider rozpaczął nową usługę – i nic wielkiego… 

Otóż nie… jest to bardzo ważna, z punktu widzenia społecznego informacja… 

Społeczeństwo Obywatelskie, nowoczesne i demokratyczne musi mieć stały i otwarty dostęp do informacji i do wiedzy. Przytoczę tylko jeden parametr; dostęp do internetu szerokopasmowego  w Polsce ma  3,5 razy  mniej użytkowników ( gospodarstw domowych ) niż w najgorszym pod tym względem kraju Unii Europejskiej – Portugalii. Możliwość kontaktowania się, tanich i bezpłatnych rozmów telefonicznych, dostęp do danych, informacji bieżących oraz informacji kulturowych – to podstawa rozwoju…. ważniejsza być może nawet od rozwoju infrastruktury drogowej. Nie będę tu pisał o społeczeństwie informacyjnym – nie jestem takim fachowcem jak choćby „guru” Wimmer… ale brak infrastruktury sieciowej jest z pewnością hamulcem rozwoju gospodarki i także wydolności administracji państwowej. 

Jakiś czas temu był rozpisany przetarg na 317 lokalizacji gminnych dostępu zdalnego, opartego o tą sama technologię, WiMax, przetarg Urzędu Komunikacji Elektronicznej… został on bodajże, z przyczyn formalnych – anulowany….

Pytanie do Pani Anny Streżyńskiej , szefa Urzędu – czy możemy się szybko spodziewać jakiś nowych informacji ?

  Azrael

 

[źródło:eGospodarka]

 

Stroessner a „sprawa polska”

Ten cudzysłów w tytule jest jak najbardziej uzasadniony, ponieważ satrapa Paragwaju nie miał z Polską kontaktów bezpośrednich.

Ten, mało twórczy, kontynuator linii tak znanych „mężów stanu” jak Franco i Salazar i brat – łata Pinocheta, był postacią odrażającą, zamieszaną w ponad 1000 morderstw politycznych, swojego kraju i emigrację ponad 1/3 mieszkańców Paragwaju. ( ok. 2 mln. ludzi ). Zmarł na emigracji w Brazylii w wieku 93 lata.

Stroessner, był opiekunem uciekinierów nazistowskich i w odróżnieniu od swych, wykazujących od czasu do czasu gesty pro państwowe wcześniej wymienionych pobratymców, człowiekiem do cna skorumpowanym.  

Stroessnera łączą z Polską… pośrednio pieniądze… na szczęście tylko one…

Bo w latach 50 i 60 jednym z zaufanych ludzi Stroessnera był były konsul honorowy Polski w Urugwaju i twórca tzw. USOPAŁ – U  Jan ( Janusz ) Kobylański.

Czytelnikom interesującym się polityka ta postać nie jest obca…

Tu znajdziecie pełniejsze informacje o Alfredzie Stroessnerze:

A o Januszu Kobylańskim dam tylko mówić innym; 

Wystąpimy o ekstradycję Jana Kobylańskiego – zapowiedział w poniedziałek w Toruniu minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas. Chodzi o milionera z Urugwaju, sponsora Radia Maryja

Szef IPN Leon Kieres uważa, że dowody świadczące o tym, że polonijny biznesmen Jan Kobylański mógł brać udział w zbrodni ludobójstwa „są mocne, aczkolwiek, jeszcze nie przesądzające w tym stadium postępowania”.

Jego historia jest bardzo zagmatwana, wiele śladów jest zatartych – powiedział mi przed wyjazdem Jarosław Gugała, były ambasador Polski w Urugwaju, obecnie dziennikarz Polsatu. – Przez cztery lata mojej kadencji przeżyłem z nim gehennę. Próbował mnie straszyć, pisał donosy i paszkwile do kontrolowanych przez siebie gazet. Publicznie szkalował kolejnych szefów polskich rządów, ministrów spraw zagranicznych i ambasadorów w Ameryce Południowej. Wszystko to było podszyte skrajnym antysemityzmem. Napisałem do departamentu Ameryki Łacińskiej MSZ raport o działalności Kobylańskiego. Co prawda nie była to korespondencja dyplomatyczna, objęta klauzulą tajności, ale ku mojemu zdziwieniu kilka dni później współpracownik Kobylańskiego ks. Andrzej Węgrzyn poinformował mnie z triumfem, że mój list do MSZ leży właśnie na biurku… Kobylańskiego. „Piękne rzeczy wypisujecie o nas, panie ambasadorze” – mówił z drwiną. Nie udało mi się ustalić, jak doszło do przecieku. Nie ma jednak wątpliwości, że Kobylański dzięki swoim pieniądzom wiele może.

 - Odwołałem tego pana za wykorzystywanie funkcji konsula generalnego do własnych interesów politycznych. Jego polonijna działalność była wymierzona w polski rząd – mówi Władysław Bartoszewski. – Konsul honorowy powinien reprezentować Rzeczpospolitą, a pan Kobylański ją kompromitował.   

W 1968 roku ambasada amerykańska w Buenos Aires zapytała mnie, czy chcę jechać do Stanów. Po kilkunastu latach Amerykanie odpowiedzieli na mój emigracyjny wniosek. Rzuciłem pracę i przygotowywałem się do wyjazdu. W tym czasie Kobylański zwrócił się do mnie, żebym otworzył z nim sklep w Montevideo w Urugwaju. Pomogłem mu to zorganizować, zatrudniłem robotników itd. On jeszcze mieszkał w Paragwaju. Mówię mu: „Janusz, ja za trzy tygodnie wyjeżdżam do USA”. A on do mnie z pretensjami: „Dla ciebie buduję sklep, a ty uciekasz! Jak możesz mi to zrobić?”. „Przecież ci nie obiecałem, że zrezygnuję z wyjazdu” – powiedziałem. I wyjechałem. Kobylański wziął innego wspólnika. Nazywał się Groblewicz. Kobylański tak go wykołował, że ten wspólnik zmarł w podłym domu starców w Urugwaju bez środków do życia. Sam Janusz go tam wstawił.

Dr Krzysztof Smolana, wykładowca na wydziale iberystyki Uniwersytetu Warszawskiego, który od lat bada i dokumentuje losy polskiej emigracji w Ameryce Łacińskiej, na dźwięk nazwiska Kobylański ciężko wzdycha.

- Trudno na to znaleźć żelazne dowody, ale niemal wszystko wskazuje na to, że ten człowiek opuścił Europę w ramach tzw. siatki „OdeSSa”.

Chyba wystarczy… dużo, prawda jak na skromnego działacza polonijnego, niejasności

I przechodzimy teraz do tych powiązań z Polską…

Człowiek od o. Rydzyka spojrzał na mnie wymownie, gdy spytałem go o kondycję finansową Radia Maryja. Od kilku miesięcy na antenie rozgłośni jej dyrektor gorąco apelował o datki. – Brakuje nam co miesiąc 600 tys. zł! Pomóżcie, bo nam radio zamkną!

- O finansach Radia Maryja niewiele wie nawet zakon redemptorystów – powiedział z uśmiechem. – To ściśle strzeżona tajemnica o. Rydzyka. Ale kłopoty należą już do przeszłości. Radio ma nowego, potężnego sponsora. Z tego, co wiem, jest nim Jan Kobylański, działacz polonijny z Urugwaju. To dzięki niemu o. Rydzyk buduje w Toruniu studio swej telewizji Trwam, które swym rozmachem ma przyćmić obiekt przy Woronicza w Warszawie. Ale niech pan uważa! Kobylański to bardzo wpływowy, niebezpieczny człowiek. Trzyma w kieszeni całą Polonię w Ameryce Łacińskiej, ma rozległe kontakty w Polsce. W jego przeszłości lepiej nie grzebać…

Taak… można by powiedzieć… co właściwie, dlaczego się czepiam, jakie tam powiązania… ?

Ale jak zwykle…w moim przypadku kilka prostych pytań…. na dzień dobry… w sprawach Polski

  • Do ministra Ziobro – czy sprawa ekstradycji Pana Janusza Kobylańskiego jest w dalszym ciągu rozpatrywana ? Na jakim jest etapie ?
  • Do obecnego szefa IPN, Pana Kurtyki – czy dochodzenie na temat zbrodniczej działalności pana Kobylańskiego jest prowadzone przez pion śledczy ? I na jakim etapie ono się znajduje
  • Do o. Tadeusza Rydzyka – czy jedyny katolicki, prawdziwie polski głos w polskim domu, musi być finansowany przez zbrodniarza, szmalcownika, przyjaciela morderców i , nie wykluczone, oprawcę obozowego ?

Dalsze pytania możecie zadawać sobie sami….

Aha, jeszcze jedno…

Panie Marszałku Jurek… czy ktoś się wybiera z Polski na pogrzeb pana Stroessnera ? Może z tabliczką pamiątkową, może z jakimś ryngrafem…

Azrael

 

[źródla: GW 1, GW2]

 

Nasze wartości dla Unii !

Wchodząc do Unii Eurpejskiej, obiecywano  i jej i naszym obywatelom wniesienie tam NOWYCH WARTOŚCI…

Oto one

 Unimil planuje ekspansję w Europie 

Krakowski producent prezerwatyw, firma Unimil, zamierza w ciągu 3 lat podwoić udział w niemieckim rynku do około 20 procent, powiedział prezes spółki Grzegorz Winogradski. „W ciągu 3 najbliższych lat chcemy na rynku niemieckim być graczem numer 2, sprzedając około 20 procent prezerwatyw. Obecnie jesteśmy na czwartym miejscu” – powiedział w czwartek w rozmowie z Agencją Reutera Winogradski. Winogradski dodał, że udział spółki w polskim rynku ustabilizował się obecnie na poziomie 65 procent i przy ostrej konkurencji, jego zwiększenie będzie bardzo trudne. Unimil planuje rozwój organiczny, ale nie wyklucza przejęć i inwestycji zagranicznych. W zeszłym roku obrachunkowym przychody netto Unimilu wyniosły ponad 37 milionów

złotych.

To jest temat na kampanię dla Ligi Polskich Rodzin ! Koniecznie! A co najmnie konferencję w Sejmie…

Nie możemy być znani, przecież w Europie jak dostarczyciele… no, przez gardło mi nie przechodzi to słowo… :-(

Azrael

 

[źródło:Reuters]

Moje poparcie dla PiS !

Ruszyła wspaniała strona BLIŻEJ LUDZI  Prawa i Sprawiedliwości

Na tej stronie można poprzeć działania braci Jarosława i Lecha Kaczyńskiego…. i NASZEJ PARTII

I ja też ich poparłem ! A jak !

I dołożyłem specjalnie przegotowany plan naprawy Polski…

Oto on;

 Dziesięciopunktowy program wielkiej konsolidacji całego narodu w imię zjednoczenia Ojczyzny”

       1. Za pomocą wielkiej konsolidacji całego narodu utworzyć niezawisłe, pokojowe i neutralne, stanowiące jedną całość państwo.     

2. Należy osiągnąć zespolenie na podstawie miłości do narodu oraz ducha narodowej samodzielności.     

3. Należy osiągnąć zespolenie na podstawie zasad współistnienia, równoległego rozkwitu i zagwarantowania wspólnych interesów oraz podporządkowaniu wszystkiego wielkiemu dziełu przywrócenia jedności Ojczyzny.     

4. Należy zespolić się, zaprzestawszy wszelkich dysput politycznych stymulujących dążenie do rozłamu i konfliktu między rodakami.     

5. Należy zlikwidować obawy przed napaścią sąsiadów przed odniesieniem zwycięstwa nad komunizmem i zaprowadzenia demokracji w kraju oraz doprowadzić do wzajemnego zaufania i zespolenia.     

 6. Należy cenić demokrację, nie potępiać się wzajemnie za posiadanie odmiennych przekonań politycznych lecz kroczyć wspólnie ramię przy ramieniu w imię zjednoczenia Ojczyzny.     

7. Należy bronić wartości materialnych i duchowych, należących do poszczególnych jednostek i organizacji, udzielać poparcia wykorzystywaniu ich z pożytkiem dla dosięgnięcia wielkiej narodowej konsolidacji.     

8. Należy doprowadzić do osiągnięcia wzajemnego zrozumienia, zaufania i zespolenia całego narodu mocą kontaktów, wzajemnych odwiedzić i prowadzenia dialogu.     

 9. Wszyscy członkowie narodu przebywający w Polsce i na emigracji  powinni umacniać wzajemną solidarność na drodze do zjednoczenia Ojczyzny. 

     10. Należy wysoko oceniać ludzi, którzy wnieśli wkład do dzieła wielkiej konsolidacji narodowej i zjednoczenia Ojczyzny.

 

 

 

 

 

 

Ale nie sam ten plan wymyśliłem, o nie….

Skorzystałem z doskonałych wzorów – towarzysza Kim Ir Sena !!!

  

Cieszę się, że MYŚLICIELE PiS zaakceptowali MÓJ PLAN

Tu wpis na BLIŻEJ LUDZI

A tu oryginał – Kim Ir Sena

Możecie poczytać, jak nie wiele IM POTRZEBA i jak są lotni intelektualnie…

Jak dobrze, że TOWARZYSZE  z PiS słuchają dobrych wzorów,

 

Azrael

 

 

Wesoły i pijany kraj

Oto kilka notatek… takich właściwie codziennych, można powiedzieć, nie odbiegających od normy..

Miał trudności z wyjściem z samochodu, a potem ze staniem przy aucie. Przy pierwszym dmuchaniu alkomat wykazał 4,32 promila alkoholu we krwi, 15 minut później już 4,38 promila. Opracowania naukowe mówią, że dawka 3 promili może być śmiertelna… – mówi Krzysztof Kuhl, zastępca komendanta powiatowego policji w Wieliczce. – Kierowca trafił do aresztu. Okazało się, że już w marcu został pozbawiony prawa jazdy na okres dwóch lat, także za jazdę po pijanemu. Zatrzymaliśmy samochód, własność brata pijanego kierowcy. Sprawdzamy, jak dostał się w jego ręce. Jeśli okaże się, że brat udostępnił mu auto, będzie współodpowiedzialny.

Trzy promile alkoholu miał w wydychanym powietrzu kierowca autobusu PKS, któremu pasażerowie uniemożliwili rozpoczęcie kursu na trasie Mieścisko – Gniezno (Wielkopolskie) – poinformował wczoraj Jarosław Szemerluk z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.

Był kompletnie pijany. Wynik badania alkomatem wyniósł najpierw 3,58, a następnie 3,61 promila alkoholu. Edwardowi K. zatrzymano uprawnienia do kierowania, a samochód, którym kierował, trafił na policyjny parking. Mężczyzna powiedział, że alkohol pił od kilku dni. Teraz grozi mu do pięciu lat więzienia.

… i na koniec…

Dolnośląscy policjanci zatrzymali w jednym z wałbrzyskich szpitali dwóch lekarzy będących podczas pełnienia dyżuru pod wpływem alkoholu.

  

Ministra Ziobro nie lubię, nie szanuję, ale z w przypadku, gdy uda mu się zrobić coś z pijanymi mordercami na drodze… przyklasnę mu.

Azarel

 [źródło: Dziennik Polski]

I następny spot reklamowy PiS…

Ponieważ Pan Premier, jako twarz kampanii samorządowej często jeżdzi na spotkania z wyborcami… na wieś i do miasteczek… też taki spot reklamowy możnaby zrealizować, jak to JEGO i jego NASZEJ PARTI wyborcy rosną w siłę..

[youtube=watch?v=xT84h4H0xwQ]

Hmmm, może nawet bez przeróbek tym razem…

Azrael

Uzasadniona ochrona Prezydenta…

Fot. Wojciech Surdziel /AG

Zgodnie z terminarzem Polskiego Związku Łowieckiego, od 15 sierpnia można polować na kaczki krzyżówki, cyraneczki, głowienki i czernice. Pod strzelbę mogą pójść także łyski oraz gołębie grzywacze. Strzelać mogą tylko osoby z uprawnieniami łowieckimi. Kto ich nie ma, a ustrzeli ptaka, jest zwykłym kłusownikiem. Są też pewne ograniczenia dla myśliwych – nie strzelamy do kaczek na wodzie, a jeśli chcemy trafić ptaka w locie, musimy podnieść dubeltowkę co najmniej pod kątem 60 stopni od ziemi.

 

Azrael

 

[źródło:Trybuna]

Rozpoczynamy kampanię !

Oto propozycja nowego spotu reklamowego NASZEJ PARTII !

[youtube=watch?v=0ANzPIZ0ejM]….

oczywiście, zawsze można go, tradycyjnie dla PiS, zmienić…

Azrael

Głos w dyskusji

Korciło mnie, żeby na temat kary śmierci jeszcze napisać… zamieszczam więc swoją opinię – jako przeciwnika kary śmierci i ateisty – podbudowaną argumentami Kościoła… kościoła wspólczesnego…

Liga Polskich Rodzin najpierw prowokacyjnie zajęła się tematem zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, a później – już w sposób instrumentalny – podjęła temat kary śmierci. Instrumentalnie, bo w oderwaniu od życia społecznego i aktualnych problemów kraju, Polaków, – tak naprawdę również problemów moralnych.

Propozycje te komentowane były żywo w mediach, i przez polityków. I co ciekawe – wielu publicystów posługiwało się w dyskusji argumentami natury teologicznej, kościelnej.

Publicyści tak – a Kościół – nie… Kościół Polski , jak zwykle ostatnio – nie potrafi zająć żadnego stanowiska w sprawie jego wiernych. Jest to zadziwiające. Oczywiście dyskusje na bazie przepisów prawa polskiego i powiązań unijnych, pomimo bełkotu ministra Gosiewskiego, zostały szybko ucięte.Tak postawa daje pole do popisu różnego rodzaju „autorytetom” świeckim, czasem mocno oddalonym od rzetelnej wiedzy.

Wspominany już przez ze mnie Michał Wojciechowski, teolog świecki z Olsztyna, próbuje na przykład karkołomnie postawić na jednej szali życie nienarodzone i życie mordercy.

Prostym zabiegiem, taką gradacją JEDYNIE SŁUSZNYCH poglądów chce nam wmówić, że brak zgody na karę śmierci w prosty sposób łączy się z przyzwoleniem na aborcję… a więc należy karać śmiercią w interesie obrony życia…

Oto do jakich łamańców dochodzi. Wojciechowski pisze;

Jednakże obrona życia ludzkiego, a więc także aborcja i kara śmierci, to sprawy publiczne, wymagające jasnego prawa, ale nie polityczne, lecz moralne.

Jest to dla mnie swoista moralność.

Ale wróćmy do Kościoła;

Kościół Polski straciła autorytet – autorytet osobowy, jakim był Jan Paweł II, ponieważ autorytetu ewangelicznego – oczywiście – nie.I natychmiast tzw. konserwatyści, którzy przez 25 lat pontyfikatu JP II siedzieli cicho, podnieśli głowy.

Tłumaczą, że w przypadku kary śmierci nie istnieje nieomylna doktryna Kościoła (Magisterium Ecclesiae). I że teologowie . szczególnie ci z dawnych wieków, popierali karę śmierci.

Przytaczają słowa m. in Św. Tomasza z Akwinu, który powiedział, że;

„jeżeli zdrowie całego ciała wymaga usunięcia jednego z jego członków, ze względu na jego zepsucie lub zaraźliwy wpływ na inne członki, to będzie zarówno godnym pochwały, jak i korzystnym jego odcięcie. Ale każdą osobę można odnieść do całej społeczności, jako część całości. Dlatego, jeśli jakiś człowiek jest niebezpieczny lub zaraźliwy dla społeczności, z uwagi na swój grzech, godnym pochwały i korzystnym będzie pozbawienie go życia, w celu ochrony wspólnego dobra, gdyż ‘odrobina kwasu całe ciasto zakwasza’”

i dalej…

„Tego rodzaju grzeszników, od których raczej szkody spodziewać się można dla innych aniżeli poprawy, zarówno prawo boskie jak i ludzkie nakazuje skazywać na śmierć. Czyniąc to, sędzia nie kieruje się nienawiścią, lecz miłością, dla dobra społeczeństwa, które ma większą wartość niż życie jednostki. Co więcej, śmierć wymierzona przez sędziego przynosi pożytek grzesznikowi: jest ekspiacją za winy, jeśli się nawróci, a kładzie kres winie, jeśli się nie nawróci, ponieważ odbiera się mu możliwość dalszego dokonywania występków”.

Udowadniają, że przez 2000 lat Kościół katolicki był za karą śmierci…

Ale jednocześnie zapominają, albo nie chcą pamiętać o tym co przyniósł II Sobór Watykański, jak i czego nauczał Jan Paweł II.

A zapisy nowego Kodeksu Kościoła Katolickiego, są jednoznaczne i nauka papieska – jeszcze bardziej.

Zapominają oni , że Jan Paweł II w bożonarodzeniowym orędziu „Urbi et Orbi” zaapelował o zniesienie kary śmierci,  wymieniając ją wśród takich zjawisk, jak ludobójstwo. I dalej,  w homilii wygłoszonej 27 stycznia 1999 roku w St. Louis w Stanach zjednoczonych, powtórzył swój apel, „aby została zniesiona kara śmierci, która jest okrutna i nieskuteczna”. I również ten sam pogląd polski papież zawał w swojej encyklice „Evangelium vitae”.

A kropkę nad i postawił, jeszcze jako kardynał, Joseph Ratzinger, pisząc;

„Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy ‘są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale’”

I trzeba to jasno powiedzieć – pomimo, ze historia Kościoła mówi o karze śmierci i ja aprobuje – to ostanie 40 lat i nauczanie Jana Pawła II mówi wyraźnie – nie ma czegoś takiego jak katolickie przyzwolenie na karę śmierci.

I dlatego, wszelkie dyskusje na ten temat POWINNY być prowadzone na gruncie społecznym i prawnym.

Czas, aby dyskusje o sprawach społecznych, w kraju, który ma konstytucyjna rozdzielność państwa i kościoła – były prowadzone bez udziału Kościoła. Ale do tego jest potrzebna jednoznaczna wykładnia Episkopatu Polski – a tego trudno się spodziewać.

Kościół Polski, tak wewnetrznie skłócony, zapomina, że wierni czekają na jego nauki. I ich nie interesuje – czt jest on modernistyczny, czy konserwtywny… on ma im przynieść wiarę i naukę

  

Azrael

    

Czy naprawdę idol ?

Na początku lutego 1945 roku przybyła z Krakowa ekipa dla zorganizowania Komitetu Powiatowego Polskiej Partii Robotniczej ( KP PPR ) , KP MO i PUBP . PPR organizował Władysław Machejek jako sekretarz , komendantem powiatowym MO został mianowany ppor . Aleksander Karaś , a szefem PUBP – ppor . Stanisław Strzałka . Doszło do pierwszego spotkania Kurasia z nominatami . Z pewnością rozmowa nie należała do łatwych , jednakże obie strony musiały dojść do porozumienia , gdyż 8 lutego ” Ogień” udał się wraz z Janem Kolasą ” Powichrem” do Lublina do rządu . Wg Kolasy ” pojechaliśmy tam bo tam był według nas , nasz partyzancki sztab , nasz rząd” . Z Lublina udali się do Warszawy ( Rząd Tymczasowy i Komitet Centralny PPR przeniesione zostały wcześniej do stolicy ) gdzie w Departamencie Kadr MBP Kuraś otrzymał skierowanie do pracy w PUBP w Nowym Targu , które równało się nominacji na stanowisko kierownika . Z tym dokumentem zameldował się w połowie marca w Wojewódzkim UBP w Krakowie , tym samym otrzymując formalny angaż na wymienione wyżej stanowisko .

Zapiski

W notatniku krótkim , zwięzłym tekstem Kuraś spisywał wymarsze grup ” na akcje”  , wysokości nałożonych kontrybucji , wyroki śmierci ( wykonane i niewykonane ) , ilość broni posiadanej i zdobytej . Charakterystyczne są wzmianki o kobietach , brak niestety większych szczegółów znajomości . Notatnik był prowadzony od 10 lutego 1945 r . do 18 lutego 1947 . Oto próbka „możliwości pisarskich”  Kurasia : 10 XII 1945 – Sowińska , Nowy Targ , PPR . Śmierć . Buła , Krościenko , śmierć . Katarzyna Waksmund , śmierć . Podejrzana . Brzuch jak stołek . Dwojaczki  „Ludzie ślimaki . Lepiej niech niewinny zginie , a obóz nie może być zdradzony . Sumienie”  Wolność . Nie dałem się sumieniu . Katarzyna na słupie telegraficznym . Lew nie chciał wykonać . Kulka . Baba spotkała mnie na ulicy . „Kas mojego chłopa zabił ?”  ” Głupia . Bedziesz się żeniła drugi raz”. To jedynie fragment z całego notatnika , pisanego chaotycznie ,często opisujący przemyślenia , fakty pozbawione wspólnych wątków – można by rzec jest to bełkot .

 I koniec

Obecna sytuacja polityczna , pragnienie zapomnienia o minionych , wstydliwych latach i pragnienie oczyszczenia z zarzutów wszystkich represjonowanych bez zastanowienia się nad możliwością istnienia „drugiej strony medalu” sprawia, że ogłaszanie odmiennego punktu widzenia , może stać się tematem dyskusji , utarczek słownych i pisarskich . Nie chodzi w tym poglądzie o podkreślenie komunistycznej wizji , lecz o wyciągnięcie wniosków płynących z przekazów obu stron . Do tej pory nie istnieje wydanie , w którym dokonano by wnikliwej analizy źródeł i opracowań pochodzących z dwóch okresów . Nie próbowano dotychczas opisać wizerunku  „Ognia” opartego na wnioskach płynących z przebadania całego dostępnego materiału . Dzieło Derenia sprzed pięciu lat to jedynie zgrabne wyselekcjonowanie danych mających w zamierzeniu utworzenie obrazu postaci mieszczącej się w pewnych określonych ramach . Słuszne jest zdanie tych , którzy pomawiają tego autora o subiektywne zbadanie sprawy nie przystające historykowi . Ale – jak powiedziałem – prawdopodobnie inaczej sformułowana praca pod względem bibliograficznym i zawartych w niej konkluzji , mogłaby napotkać trudności wydawnicze .

Nie jestem historykiem i nie pretenduje do oceny i anazlizy

Pamiętam tylko, że komuniści jako idoli stawiało na piedestałach morderców i prowokatorów, takich jak Kniewski, Hibner, Rutkowski czy Marceli Nowotko

Historia była fałszowana… co nie oznacza, że należy teraz czarne zamienić z białym…

Pomnik  ” Ognia” zostanie odsłonięty przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego… Prezydent podpisuje się pod czymś , co moralnie jest dwuznaczne… Szkoda

Azrael

[źródło:historycy.pl

P.S.

Gwoli sprawiedliwości ( nie ludzkiej i nie historycznej, lecz tylko informacyjnej ) warto zapoznać się z tym opracowaniem – nie jest to opracowanie naukowe, lecz zbitka z innych źródeł – ale na tyle trzeźwo napisana, że godna przejrzenia…

Nasza Witryna

A. 2006-08-16

Kazik na weekend

Religia wielkiego Babilonu


Idzie ludzi tysiąc tysięcy
Na Jasną Górę idzie
Stoją ludzi tłumy wielkie
I modlą się do rzeźb
Tysiące, tysiące, tysiące ludzi
Świecą święta stworzone przez ludzi
Tysiące ludzi płaci
Aby się od grzechu wypłacić

A ja wiem, a ja wiem, on kłamie
I chociaż dawno nie wierzę
To widzę w każdym domu
Religia wielkiego Babilonu
Tak, ja widzę prawie w każdym domu
Religia wielkiego Babilonu
A przecież wszyscy wiemy
Przeklęty ten, kto coś w Piśmie zmienia

Czy pamiętasz, armia zmierza
Na wojnę za papieża
Wtedy niosą ze sobą kościelne sztandary
To jest właśnie armia rzymskiej wiary
A ja wiem, a ja wiem, on kłamie
I chociaż dawno nie wierzę
To widzę w każdym domu
Religia wielkiego Babilonu
Tak, ja widzę w prawie każdym domu
Religia wielkiego Babilonu
A przecież wszyscy wiemy
Przeklęty ten, kto coś w Piśmie zmieni

Czy wy nas macie za idiotów

(…)
Kapelan na kazaniu tak ogłosił wszem i wobec
„Na pytanie twoje chłopcze to jest właśnie odpowiedź
Nie proś o zastępczą służbę by w szpitalu chorym pomóc
Ucz się na zajęciach jak ich sprawniej można dobić”
(…)
Czy to jest tak, że dobrzy rządzą złymi
Czy tylko źli rządzą tak samo złymi?
„Proszę księdza miałem zgłosić się tu dziś na jedenastą
Wpłacić kilkaset tysięcy, nie mogłem wczoraj zasnąć
Po tym co ksiądz powiedział, że nie dozna rozgrzeszenia
Ten co pińset nie dorzuci do kościoła odnowienia
Nowej izby mieszkalnej gwardiana, katechety, organisty, proboszcza
Ja przychodzę tutaj z tym,
tam w lombardzie swój rower zastawiłem i sprzedałem
I nic nie myślałem zaraz tutaj przyjechałem,
Tylko jeszcze się zapytam o rzecz która mnie nurtuje
Czemu drugie przykazanie tak się dziwnie różnicuje ?
Inne jest tu w katechizmie, ale inne w Piśmie Świętym
Te obrazów co się tyczy, niech ksiądz powie bo ja nie wiem
Mam trzydzieści lat z okładem, głupi jestem tak jak byłem
No bo jeśli bałwochwalstwo, to co o obrazach myśleć ?
Tych co wiszą po kościołach, na ten przykład proszę kogo
Nie ma rzeczy na tym świecie co ukryte być nie mogą”
Czy wy nas macie za idiotów…? TAK TAK…
(…)

[źródło: Kazik&Kult]

Blog „Stop histerii” – jak w „Ursusie”…

Kiedyś, gdy zajmowałem się informatyka w sposób bardziej zorganizowany i instytucjonalny, jednym z moich klientów ( trafionych ! ) były Zakłady Mechaniczne „Ursus”… tak te własnie.

Sprzedawałem im profesjonalne oprogramowanie projektowe, tzw. CAD i do tego odpowiedniej klasy sprzęt. Im i wielu innym firmom, również przemysłowym.

Pewnego razu zostałem zaproszony do zakładu na prezentację. Była to druga połowa lat 90…

Pojechałem, zaparkowałem samochód przed stosunkowo nowoczesnym budynkiem głównym i wszedłem na teren zakładu. Skierowano mnie od jednej z hal produkcyjnych, gdzie znajdowała się komórka projektowa…

Wszedłem do hali… i nagle , jak za dotknięciem różdżki magicznej…. znalazłem się w latach 60… !

Pierwszy raz cos takiego przeżyłem !

Wszystko – niebieskie fartuchy, czarne buty z cholewkami, blond rude włosy zaczesane do góry,  żółte palce, zapach „radomskich”… ale to nie wszystko… ściany obdrapane, trzydziestoletnie biurka, drewniane krzesła, stare cullmany pod ścianami… zdjęcia i stare projekty na czarno białych fotografiach…i gazetka ścienna… wykresy na niej i zdjęcia…

Po raz pierwszy poczułem się jak w głębokim komunizmie, wiele zakładów i firm już widziałem, ale po raz pierwszy poczułem jak krawat na mojej szyi jest jedynym żywszym kolorem w tym budynku…

Długi wstęp…

Dziś, trochę przypadkowo naprowadzony linkami trafiłem na blog pod dźwięczną  nazwą „Stop histerii”…

Autorem tego blogu jest znany z prawicowych poglądów Adam Haribu… nie znam go, czasami czytam, szczególnie u Daniela Passenta.Pan Adam postawił sobie za cel zbudowanie czegoś na kształt przeciwwagi, lub inaczej – alternatywy dla Akcji Obywatelskiej – znanej już szeroko, także poza Internetem.

Nie jest to powiedziane wprost, lecz widać to po krótkim komentarzu…Metodologia blogu polega na tym, że Haribu, benedyktyńską pracą gromadzi dostępne w sieci wypowiedzi ludzi polityki, mediów, artystów, działaczy, wypowiedzi krytyczne wobec rządów obecnej koalicji i tzw. IV RP.

Są tam wypowiedzi oczywiście głównych „wrogów”, czyli np. Jana Marii Rokity, Frasyniuka, czy Olejniczaka, jak również osób będących już poza główną linią polityki, np. Lecha Wałęsy. Część z nich jest emocjonalna, część racjonalna – ale oczywiście wybór pochodzi od autora. Nie ma tam na przykład wypowiedzi Kazimierza Kutza…

Są dokładne cytaty z „Gazety Wyborczej”….

Całość przypomina…właśnie, starą, dobrą gazetkę ścienną z dawnych czasów, choćby przez użyta ohydną żółto – brązowo – czerwoną kolorystykę i nachalny emblemat – agresywny i bez gustu

Zamierzeniem „autora” ( co poniektórzy nazwali by go – „paściarzem”… ) jest oczywiście pokazanie MIAŁKOŚCI i BEZZASADNOŚCI krytyki tzw. IV RP…Ale cel…nie zostaje osiągnięty… nawet urywkowe komentarze „autora” nie przesłaniają tej masy celnych i czasami dosadnych uwag mediów, polityków, twórców, ich zaniepokojenia i czasami… nawet strachu…

Haribu sam przyznaje, ze jest zaskoczony ilością osób które do tej pory nie „bawiły” się w politykę,.a teraz zabierają, żywy, głos. Nie daje mu to do myślenia nic… Również ilość osób popierających „akcję” jest żenująco mała – ta sama ekipa , spijająca miód z jadem z blogów galby i kataryny…

Na blogu mniej więcej ¼ stanowią wypowiedzi i skany obrońców „nowego porządku – w tym twórcy teorii spiskowej PiS – Krasnodębskiego.  Jeszcze bardziej podkreśla to silę wypowiedzi przeciwników.

Blog mimo woli stał się doskonałym archiwum ludzi trzeźwo i niezależnie myślących – można szybko tam znaleźć ARGUMENTY za każdą tezą o zawłaszczaniu Państwa i demokracji przez NOWY UKŁAD

Porównanie ze śmierdzącymi tanimi papierochami i obskurną lamperią biurowcem „Ursusa” nasunęło mi się błyskawicznie…

Ale nie tylko dlatego ten blog przypomniał mi tamte czasy…

„Wolna Europa”, głos zza granicy, tak jakby z zza kulis miał w latach 80 w Polsce swoje alter ego…

Było to pogram „Tu mówi Jedynka”, taka gadzinówka komunistyczna, nieudolnie udająca zaangażowane radio, piętnującą RWE i zachodnią „zgniliznę” . Był straszny, prymitywny i „lekki” jak czołg….

I propaganda tego blogu w jego sztafażu jest bardzo podobna…

Towarzyszu Haribu… Partia jest wdzięczna – oby dalej takiej DOBREJ propagandy !

Azrael

P.S. I nie rozumiem, dlaczego za symbol bloga został wybrany owczarek niemiecki… a nie pit bull … ?

Filozofia i logika

Filozofia jest nauką humanistyczną, ale na tyle otwartą , że czerpie z innych nauk, w tym empirycznych.

Podstawą formułowania myśli, jest logika – można śmiało powiedzieć – fundament myślenia. 

Nie, nie będzie analizy – ktoś już to zrobił za nas !

Sejm tzw. IV RP. Powołał komisję bankową – do kontroli polskiego systemu bankowego. Komisja ma się zając bardzo konkretnymi sprawami z prywatyzacją banków na czele  i zagadnieniami przekrojowymi – na przykład funkcjonowaniem nadzoru bankowego. Na czele tej komisji stanął Artur Zawisza – filozof…

Jednym z pierwszych ruchów tej szacownej komisji ( składającej się z podobnej klasy fachowców od finansów i prawa ,co przewodniczący  Zawisza ) było żądanie listy darczyńców fundacji CASE kierowanej przez p. Ewę Balcerowicz… żonę wiadomo…kogo.

A Centrum zapytało – na jakiej podstawie ? Jakie przepisy to regulują ?

Jednocześnie posłowie PO ( poseł Nitras konkretnie ) poprosił szacowną komisję o zbadanie instytucji SKOK kierowanej przez Grzegorza Biereckiego. Poseł Nitras zastanawia się, czy przypadkiem poseł Jędruch ( PiS ) nie prowadzi zakazanego lobbingu na rzecz SKOK- ów. I nie tylko – czy nie zachodzi podejrzenie finansowania działalności partii PiS przez te instytucje parabankowe…

Poseł Zawisza z ŻELAZNĄ LOGIKĄ  oświadczył, że komisja pod jego światłym kierownictwem się nie zajmie SKOK-ami – bo nie działają one na podstawie przepisów prawa bankowego…. tylko spółdzielczego.

A Centrum Analiz Społeczno – Ekonomicznych…. LOGIKA posła Zawiszy mówi, że tak…. ma prawo na kontrolę … i nie ma to nic  wspólnego z prawem… pisanym.

Bo drodzy czytający – jest w tym logika !

Logika taka, że ta komisja to nic innego jak następne nacisku i walki politycznej partii JEDYNIE słusznej ( dla przypomnienia – Prawo i Sprawiedliwość ), narządzie do rozbicia mitycznego UKŁADU…

Kiedyś brudne zagrywki były skrywane przed mediami i publicznością.

Teraz mamy brudną grę w świetle jupiterów i kamer…

Nowe państwo i nowa LOGIKA

Azrael

Bez emocji…

Dziś w Berlinie została otwarta wystawa „Erzwungene Wege” – „Wymuszone drogi”

Za Deutsche Welle

Wystawa Eriki Steinbach pokazuje losy dziewięciu europejskich grup narodowych, które padły ofiarą wypędzeń w przeciągu ostatniego stulecia. Są wśród nich mało znane w Europie przypadki np. z obszaru dzisiejszej Skandynawii, jak również wypędzenie Niemców, Polaków, czy turecka zbrodnia ludobójstwa na Ormianach. Także deportacje i przesiedlenia Zydów w III Rzeszy  z okresu przed realizacją planu zagłady, są także częścią wystawy.

… i…

Wystawa pod tytułem “Wymuszone drogi” zostanie prawdopodobnie przez niemiecki rząd włączona do prac nad powstaniem tzw. „widocznego znaku” – rządowego projektu placówki upamiętniającej wypędzenie Niemców po II wojnie światowej. Zdaniem Bernda Neumanna, ministra stanu ds. kultury w urzędzie kanclerskim wystawa Eriki Steinbach jest „dobrym uzupełnieniem” otwartej w grudniu ubiegłego roku w bońskim Muzeum Historii RFN wystawy „Ucieczka, wypędzenie, integracja”.

A więc stało… sprawa jest już przesądzona.

Rząd niemiecki podjął decyzję i będzie projekt kontynuował dalej… niezależnie od protestów, głównie z Polski i Czech. Decyzję suwerenną i spokojną… Nasz premier pojechał do Stutthof ( Sztutowo ) w geście manifestacji… bo, przykro mi bardzo…. w tej sytuacji nie w geście pamięci pomordowanych… 

Rachunki z Niemcami nie są zakończone – mówią jedni

Niemcy to nasi sąsiedzi, nasi protektorzy w drodze do Unii i nasi najwięksi partnerzy biznesowi – mówią drudzy… Z Rosją też mamy nie rozliczoną historię… 

Co możemy zrobić w tej sprawie ? Werbalnie – wszystko, ma drodze prawnej – nic… nawet na forum Unii.

Erika Steinbach nie zrobiła nic co by wskazywało na to, że wystawa jest antypolska.

Polska polityką zagraniczną często rządzą emocje i resentymenty – choć o to oskarżamy Niemców.

Hitleryzm skończył się w Potsdamie – Niemcy są dalej naszymi sąsiadami – czas sobie o tym przypomnieć.

 Azrael

Kardynał Dziwisz – ksiądz Zaleski – odsłona trzecia

Najpierw mieliśmy odsłonę pierwszą;

List do księdza Tadeusza Zaleskiego z kodeksowymi ( Kodeksu prawa kanonicznego ) z nakazem zamilknięcia i zaprzestania zajmowania się sprawą lustracji.

Potem mieliśmy odsłonę drugą;

Czyli „Kochajmy się” – pojednanie kardynała – marszałka i księdza – dobosza

Ksiądz Zaleski zostaje włączony do komisji kurialnej i dalej pracuje nad raportem – i jednocześnie swoją książką

I odsłona ostania;

Listy do 15. księży z prośbą KOLEŻEŃSKĄ  o ustosunkowanie się do informacji zdobytych przez księdza w archiwach IPN, które zamierza opublikować w swoim opracowaniu o księdzach – współpracownikach SB

Kuria publikuje jeden lisy o. Karszni, bez porozumienia z księdzem Zaleskim, ten protestuje i prosi w związku z tym o publikacje pozostałych swoich listów… i mówi nerwowo o jakiś zagrożeniach…

Kurtyna nie opada…

Co się dzieje ?!

Do tej pory byłem za jawnością i otwartością lustracji Kościoła… ale jak się powiedziało A ( Zaleski ma opublikować pracę we wrześniu ) to nie stawia się B na początku zdania…

Po co ksiądz Zaleski poinformował media o swoich listach ? Jaki miał tak napawdę cel ? I dlaczego ten jeden list został przez kurię opublikowany ?

Na blogu Stanisława M. Stanucha znalazłem taka opinię; o o. Karszni i sprawie;

Ten zarzut, szczególnie w Hucie jest bardzo poważny. To wyrok śmierci cywilnej jak w przypadku górala, który jako jeden jedyny z całej wsi (a może Podhala) głosował na Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich. Cała wieś go szukała.Nie wiem czy Ojciec Niward współpracował, czy jak stwierdził zmuszony był rozmawiać z funkcjonariuszami SB. Wiem natomiast, że ks. Isakowicz – Zaleski nie jest furiatem i wie co robi. Widziałem na własne oczy jak odebrał próby zaszczucia go przez Kurię. Wierzę mu, ale z drugiej strony serce mówi: może się myli? Mam nadzieję.Nie wiem też dlaczego list został ujawniony. Kardynał Dziwisz wykonuje zupełnie niezrozumiałe ruchy. Najpierw chciał zamknąć usta księdzu Zaleskiemu twierdząc, że ujawnienie przez niego listy mogłoby skrzywdzić niektórych duchownych, by teraz sam ujawnić treść listu, który ewidentnie krzywdzi jedną z osób.W tej sprawie coś śmierdzi. Mnie ten fetorek dochodzi ze strony Kurii

Stanuch zarzuca Dziwiszowi, że opublikował list bez zgody Zaleskiego, tak jakby nie mógł tego zrobić…

A więc – mógł ! Bo to jego prawo…

I powiem więcej…

Uważam, i to jest tragedia księdza Isakowicza – Zaleskiego, że ta sprawa może świadczyć o tym, że akta na których opiera się Zaleski, są na tyle nie jednoznaczne i na tyle możliwe do interpretacji… że całe odium zła lustracyjnego spadnie na… niego ! Nie na księży TW, nie na komisję kurialną… na niego. On o tym wie… i boi się nie zamachu… ale anatemy wewnetrznej i tego, że się może pomylić

Kardynał Dziwisz w tym przypadku będzie musiał zając jakieś stanowisko… i przygotowuje się do walki…

Nie wiem czy ta 15. była TW, czy nie…. i nie wiem na ile moralność tych księży pozwoli im na spojrzenie w oczy PRAWDZIE – jak uczynił to ksiądz Czajkowski

A jak nie – to co będzie ?

Projekt nowej ustawy lustracyjnej omija Kościół Katolicki…

Z przyczyn prawnych czy MORALNYCH ?

Gorzej, jak Zaleski opublikuje pełne teczki…, a w tych teczkach będą takie kwity, że rozpęta się dyskusja podobna jak w przypadku Zyty Gilowskiej – na ile SB-ek skłamał…

O lustracji pisałam wielokrotnie, możecie sobie poczytać w zakładce – Kościół

Azrael

Pseudoteologiczne dywagacje

Znalazłem dziś taki sobie artykuł,w „Rzepie”, teologa świeckiego z Olsztyna… Michała Wojciechowskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Na temat kary śmierci i aborcji…

Nie za bardzo czuję się w tej chwili na siłę aby polemizować z nim na gruncir socjologicznym  ponieważ, ten artykuł jest socjologiczny a nie teologiczny – może później – ale znalazłem w nim taki lapsus – mam nadzieję że lapsus..

Zakładam oczywiście, wbrew wielu rzecznikom laicyzacji, że świeckość nie musi oznaczać bezładu moralnego.

Autor , tak pisząc TWIERDZI, że ci którzy walczą o wolność słowa, o rozdział kościoła od Państwa i o pełną otwartość światopoglądową – są w swoje przeważającej masie za bezładem moralnym !

Pan Wociechowski zakłada więc z punktu , że moralność jest tylko jedna i słuszna – katolicka… a ci co walczą o świeckie Państwo – są amoralni… Ale łaskawie przyznaje, że są wśród nich dobrzy ludzie…

Cóż, wypada tylko przypomnieć panu teologowi, że Kotarbiński, ateista i twórca etyki niezależnej stwierdza jednoznacznie, że rozum i zdrowy rozsądek oraz postępowanie czcigodne, należne człowiekowi jest postępowaniem moralnym. Sumienie chrześcijanina jest dane od Boga – ateisty od rozumu.

I według tego co mówi Kotarbiński, można wysnuć wniosek następujący – niezależnie od tego czy człowiek będzie wierzący czy nie – jego moralność będzie dobra czy zła – zależy od tego czy jest czcigodny czy haniebny…. a to podlega różnym czynnikom

A resztą tego, dla mnie bulwersującego artykułu - zajmę się kiedy indziej.

 

Azrael

Kto kryje "Delegata" ?

O lustracji pisałem, raz i nie dwa… nie jest to mój ulubiony temat, bo wołałbym pisać o innych ciekawych sprawach na przykład naszych sukcesach na polu integracji europejskiej, albo o normalizacji stosunków Polski i Rosji. Ale dają, co dają… i trzeba z tym żyć. 

Jakby osobnym tematem, wyłączonym poza nawias i starej i projektu nowej ustawy lustracyjnej jest sprawa lustracji Kościoła Katolickiego. 

Jestem przeciwny lustracji – już to napisałem… ale okazuje się, że „lud” , media i politycy ( w większości ) – nie.

Mamy sprawę niejakiego „Delegata” – osobnika działającego na styku „Solidarności” i Episkopatu, mającego styczność nawet z kardynałem Stefanem Wyszyńskim…Nie będę spekulował kto to jest… bo jest, zostanie zapewne ujawniony, i już się mówi że będzie to szok… Co jakiś czas „pączkują” takie informacje ze źródeł IPN, Kościoła lub mediów.

Ja mam jednak proste pytania – lubię stawiać proste pytania…

25 lipca Katolicka Agencja Informacyjna, piórem Bogumiła Łozińskiego, opublikowała raport o zbrodniczych działaniach wobec Kościoła tzw. Grupy „D” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL. W raporcie znalazły się nazwiska 70. funkcjonariuszy SB, którzy zajmowali się systemowym niszczeniem Kościoła w Polsce.

Raport dokładny, napisany ze znawstwem i więcej – na podstawie rzetelnych informacji i ZAPEWNE na podstawie dokumentów źródłowych…

Moje pytania brzmią – dlaczego nie została jednocześnie opublikowana lista kościelnych TW, którzy w tych SAMYCH  materiałach zapewne występują ?

Dlaczego nie zostało podane nazwisko „Delegata” i inne znaczące nazwiska ?

Kto i dlaczego kryje „Delegata” ?

I ponieważ Kościół Katolicki NIE ZOSTANIE  objęty ustawą lustracyjną – kiedy się oczyści ?

Azrael

Awans Kuklińskiego ?

 

Jak napisała dzisiejsza „Rzeczpospolita”,środowiska kombatanckie chcą ponoć awansu płk. Kuklińskiego do stopnia generała… przy okazji 15 sierpnia, czyli świeta wojska.

Nowy szef kancelarii prezydenckiej, Aleksander Szczygło, powiedział, że decyzja jeszcze nie zapadła.

A ja w swoim archiwum znalazłem coś takiego…

Oświadczenie – Związku Kombatantów RP i Byłych Więźnów Politycznych*

Dziwne meandry rozumowania

  Pod koniec sierpnia br. massmedia poinformowały o pobycie w Polsce Ryszarda Kuklińskiego. Swoistą i chyba nieprzypadkową przygrywką do tej wizyty stanowił wywiad, jakiego Józef Szaniawski udzielił gazecie „Rzeczpospolita” (zamieszczony 24-25 sierpnia br.). Znany jest on od lat jako swoisty „konferansjer” R. Kuklińskiego. Spotyka się z nim, prowadzi długie rozmowy, przekazuje jego wersje wydarzeń, informacje, opinie. Stąd też to, co mówi w tym wywiadzie, niewątpliwie opiera się na relacjach Kuklińskiego, który jak dotychczas ich nie sprostował. A mógł przecież to uczynić, chociażby udzielając wywiadu opublikowanego 28. 08. na łamach tejże „Rzeczpospolitej”. Na temat poruszonych przez p. Szaniawskiego wątków, oczywistych konfabulacji i niedorzeczności, można by napisać cały obszerny tekst. W tym momencie ograniczymy się tylko do niektórych uwag:  

Bez komentarza zostawiamy megalomańską opinię, iż „Minister Obrony Narodowej wiedział mniej o potędze militarnej Związku Sowieckiego niż Ryszard Kukliński”. Uporczywie powtarzane jest też stwierdzenie, iż znał on plany operacyjno-strategiczne ZSRR – Układu Warszawskiego. Plany ewentualnych działań wojennych są najbardziej strzeżoną tajemnicą wojskową i państwową. W Polsce znany był wąskiemu gronu osób tylko plan operacyjny Wojska Polskiego. Plany działań przewidzianych dla innych armii Układu Warszawskiego, w tym dla Armii Radzieckiej, nie były znane Szefowi Sztabu Generalnego, a nawet Ministrowi Obrony Narodowej, więc tym bardziej nie mógł ich znać Kukliński. Uczestnicząc w ćwiczeniach koalicyjnych znał ich tło i przebieg. Nie mogły one jednak – jako żelazna zasada – ujawniać, zdradzać rzeczywistych zadań. Groteskowo brzmią wywody Józefa Szaniawskiego na temat ćwiczeń w rejonie Magdeburga w 1973 r. i tego, co działo się w „kwaterze polowej” marsz. Ustinowa: strofowanie stojących na baczność otępiałych radzieckich  marszałków i generałów, chodzenie Kuklińskiego w skarpetkach z butami w ręku  po mapie, przestawienie na niej paru chorągiewek i w nagrodę „całusy”  Ustinowa. Szaniawski komentuje ten wyczyn skarpetkowy w następujący sposób: „Od tej  pory Kukliński był poza wszelkimi podejrzeniami”. W ćwiczeniach tych  uczestniczyło wielu polskich oficerów, generałów i nikt nie potwierdza  takiego faktu.  Do tego warto dodać najbardziej pikantną okoliczność. Otóż marsz. Ustinow -  jak określił p. Szaniawski „prawa ręka Breżniewa” – Ministrem Obrony ZSRR  został dopiero w 1976 r. – trzy lata po śmierci marszałka Greczko. Jak więc  mógł kierować wspomnianymi ćwiczeniami? Oto przykład, jaką wiarygodność mają  owe „rewelacje”.  Zmiany w doktrynach wojennych obu przeciwstawnych sojuszy następowały w  wyniku postępującego przeświadczenia, że wojna z zastosowaniem broni  jądrowej równa jest obopólnemu samobójstwu. Użycie tej broni zakładano więc  jako ostateczność. Istniała przewaga Układu Warszawskiego, zwłaszcza w  czołgach, a jednocześnie przewaga NATO w innych kategoriach uzbrojenia, w  technologicznej nowoczesności, w uzawodowieniu armii itd. Było to  powszechnie znane, a nawet demonstrowane w rozmachu i skali różnych ćwiczeń,  w masowości użycia wojsk, w pokazach nowych rodzajów i środków sprzętu  bojowego. Doprawdy trudno uwierzyć, ażeby znakomite, wysoce kompetentne dowództwa i  sztaby armii amerykańskiej oraz innych armii NATO uzyskały rzeczywistą wiedzę o siłach zbrojnych Układu Warszawskiego, w tym o 300-tysięcznym awangardowym zgrupowaniu radzieckim na terenie NRD, dopiero od Ryszarda Kuklińskiego. Niewątpliwie przekazać on mógł wiele, w tym istotnych materiałów – tego nikt nie neguje – ale nie były to dla Układu Warszawskiego dokumenty kluczowe. Stąd też twierdzenie Józefa Szaniawskiego, iż Ryszard Kukliński „położył Amerykanom na biurku szczegółowe elementy planu agresji, która miała spaść na Zachodnią Europę” (jak grom z jasnego nieba) jest zwykłym bałamuctwem. Ryszard Kukliński rzekomo zdemaskował umiejscowienie „trzech punktów dowodzenia nie tylko sowieckiej armii, ale całego państwa”. To znów improwizacja. Mógł jedynie wiedzieć o stanowiskach dowodzenia Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego. Ale z jego wcześniejszych wypowiedzi wynika, iż wiedza ta była bardzo niekonkretna. Z wypowiedzi udzielającego wywiadu można wnosić, że rakiety dostrzeżone przez Kuklińskiego na Mazurach należały do jednostki radzieckiej. A były to faktyczne rakiety, które wprowadzono do uzbrojenia Wojska Polskiego. Wskazanie wywiadowi, uczyniło z nich cel. 0 rocie przysięgi składanej w Wojsku Polskim pisano już wielokrotnie, zaprzeczając jej tendencyjnej interpretacji. Nie przeszkodziło to p. Szaniawskiemu posłużyć się po raz kolejny kłamstwem. Przysięga, jaką składali wszyscy żołnier
ze ludowego Wojska Polskiego (w tym Ryszard
Kukliński) nie zawiera słów – jak to imputuje pan Szaniawski – o „wierności sojuszniczej armii sowieckiej i innym bratnim armiom Układu”. Były natomiast słowa: „…stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami”. „Przymierze” nie jest tożsame z „wiernością”. W sojuszu, a więc w przymierzu Wojsko Polskie jest obecnie z armiami NATO, ale przecież było­ by absurdem utożsamianie tego z wiernością. Wiemy oczywiście, iż różne to sojusze, ale tendencyjne preparowanie ówczesnej przysięgi wojskowej obraża miliony żołnierzy, którzy przez dziesięciolecia (od 1952 do 1988 roku) ją składali. Mija się też z prawdą stwierdzenie pana Szaniawskiego, że w przysiędze „nie było narodu polskiego”. Otóż był już w jej pierwszym kluczowym zdaniu „…przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i zujnym żołnierzem”. Dodamy też, że trzykrotnie pada w tej przysiędze słowo „Ojczyzna”. Interesujące dlaczego Józef Szaniawski pominął wątek stanu wojennego. Przecież Kukliński był jednym z opracowujących technologię jego wprowadzenia. Można z ironią powiedzieć, iż tak sprawny przebieg tej operacji to również jego zasługa. Natomiast wciąż brakuje logicznej odpowiedzi dlaczego przebywając już bezpiecznie w USA i mając rzekomo tak mocną pozycję, nie żądał, nie spowodował ostrzeżenia „Solidarności”, Kościoła, Papieża-Polaka, a przede wszystkim dlaczego nie zostały uprzedzone polskie władze, iż wprowadzenie stanu wojennego spotka się z ostrą reakcją Zachodu. To wszystko jakoś koliduje ze wznoszeniem go na piedestał bohaterstwa. Wreszcie podkreślana przez Józefa Szaniawskiego „bezinteresowność” Ryszarda Kuklińskiego. To kolejny mit. Dobitnie to wykazał jego bliski sąsiad z ul. Rajców – generał Władysław Hermaszewski w liście otwartym, jaki opublikowało w numerze styczniowym 1998 roku czasopismo „Kontrasty”. Szeroki, merytoryczny i kompetentny stosunek do tzw. sprawy Kuklińskiego został przedstawiony w listach otwartych: 9 generałów Sztabu Generalnego WP („Rzeczpospolita” z 19-20 sierpnia 1993 roku) oraz 31 generałów WP („Gazeta Wyborcza” i „Trybuna” z 7 października 1997 roku). Są wśród sygnatariuszy „Sybiracy”, żołnierze frontowi, osoby wywodzące się z armii przedwrześniowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a także represjonowani w okresie stalinizmu. W poczuciu żołnierskiego honoru poddawali oni krytycznej ocenie dezercję oraz działalność szpiegowską Kuklińskiego, która realnie rzecz biorąc, polegała przede wszystkim na przekazywaniu informacji, dokumentów, materiałów objętych tajemnicą wojskową i państwową Polski. Wyraził to dobitnie Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz na konferencji prasowej w dniu 2 października 1992 roku (opublikowała „Rzeczpospolita” nr 233 z 3-4 października 1992 roku): „Płk Kukliński nie miał, bo nie mógł mieć dostępu do generalnych planów operacyjnych całego Układu Warszawskiego, a jedynie dojście do pewnej ich części, która dotyczyła zaangażowania naszych Sił Zbrojnych. W związku z tym wydał niejako plany operacyjne polskich wojsk. Jaki byłby tego efekt, można się łatwo domyśleć…” jeśli mimo to Józef Szaniawski we wspomnianym wywiadzie stwierdza, iż Ryszard Kukliński przekazywał tajemnice nie polskie, a tylko sowieckie, nie państwa polskiego, tylko „obcego wrogiego nam mocarstwa” i dalej, że „Amerykanów polska armia nie interesowała” – to dlaczego Naczelna Prokuratura Wojskowa kategorycznie odmawia ujawnienia uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa. Przecież – jak należy sądzić – nie dlatego, aby chronić tajemnice nie istniejącego już od lat Układu Warszawskiego. Ta zagadka jest wciąż nie wyjaśniona. Nie występowalibyśmy z tym oświadczeniem, gdyby nie kolejny nawrót, próby eksponowania, gloryfikacji Ryszarda Kuklińskiego. Zawsze staliśmy na stanowisku, iż jeg
o sprawę – w nowej historycznej i międzynarodowej
sytuacji – należy zamknąć w sposób humanitarny. Niech mieszka gdzie chce i niech żyje w spokoju. Natomiast nie możemy się pogodzić z tak tendencyjnym, fałszywym eksponowaniem jego roli. Sam nazywa ją zresztą niezbyt skromnie – misją. To zamiast zbliżać Polaków, zacierać, łagodzić konflikty i sprzeczności czasu minionego, wznieca niepotrzebny spór, godzi zwłaszcza w tych, którzy w czasie minionych kilku dziesięcioleci spełniali swój żołnierski obowiązek – od szeregowego do generała. Zapowiedzi książek Ryszarda Kuklińskiego i Józefa Szaniawskiego oraz wspólnych Ryszarda Kuklińskiego oraz Jana Nowaka Jeziorańskiego – komentarzy, dotyczących najnowszej historii Polski, nie wróżą spokojnej drogi, do tak potrzebnego Polsce wzajemnego zrozumienia i porozumienia. Publikacje, do jakich odnosimy się w tym oświadczeniu, takie obawy uzasadniają.

Prezydium Rady Klubu Generałów Wojska Polskiego

Prezydium Zarządu Głównego Związku Kombatantów RP i Byłych

Więźniów Politycznych

Prezydium Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy

Zawodowych i Oficerów Rezerwy WP

Prezydium Zarządu Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego

Jest to oświadczenie z przed kilku lat…

To jak właściwie jest ? Kto za , kto przeciw…

Czuję, że zaczyna się walka o nową historię Polski… 

 Osobą płk. Kuklińskiego zajmę się wkrótce…

Azrael

Refleksje polityczne o cichej dyktaturze

Patrząc na scenę polityczna Polski, jesteśmy przyzwyczajeni do spoglądania na nią przez pryzmat partyjny, i to w większości wypadków tylko przez pryzmat ugrupowań znajdujących się akurat w parlamencie. Wydaje nam się, że rządzą nami konkretne osoby – Jarosław i Lecz Kaczyńscy, Lepper, czy Donald Tusk.Ale tak naprawdę z punktu widzenia szarego obywatela, w szczególności tego z poza Warszawy  ta WŁADZA jest bezosobowa. Patrzymy na nią nie jak na zbiór  jednostek, lecz jak na pewien SYSTEM.

Wyborca idzie do urn, wierzy lub nie wierzy obietnicom, oddaje głos… i zapomina. Poddaje się dobrowolnie DYKTATURZE polityków i kształtuje swój światopogląd i spojrzenie na kraj na podstawie, często wątpliwej jakości, mediów. Istotą polityki jest to, aby zapanować nad wyborcą i społeczeństwem jako podmiotem. Nie po to, aby spełniać przed wyborcze obietnice – po to aby sprawować władzę. Politycy, nie zależnie od opcji jaka reprezentują, po skończonych wyborach, zapominają o społeczeństwie… przynajmniej w Polsce. Zapominają, że tak naprawdę są tylko cienką warstwą tego, co nazywamy Polską.

Z czego to wynika ? Wynika to z prostego faktu, że WSZYSTKIE partie polityczne oraz że całe społeczeństwo, niezależnie od wieku, wychowane jest na modelu rządów komunistycznych, modelu jedynie słusznej linii partii, naszej partii – PZPR. Takiego modelu, w którym i media i społeczeństwo jest manipulowane – i w którym nie ma dialogu pomiędzy władzą a społeczeństwem.PiS i PO poszły do wyborów, jak by na to nie patrząc, jako blok wyborczy. Kokietowali wyborców, obiecywali złote góry, prezentowali spójny program. Po 2. tygodniach OBIE partie zapomniały o wyborcach. Kaczyński z miejsca stał dyktatorem i stwierdził, że jest prawie bogiem, liderzy Platformy – obrazili się na rzeczywistość i – nie mówiąc tego wprost – na „głupie” społeczeństwo.

I PiS zaczął sprawować władzę… władzę rozumianą jak działanie określonej grupy polityków w celu realizacji określonych celów. I ta realizacja celów nie ma nic wspólnego z realizacja celów społeczeństwa, grup, jednostek. Legitymacja społeczna, patrząc na wyniki wyborów i frekwencję wyborczą, została przez polityków PiS spokojnie odłożona na półkę. Kaczyńscy wiedzą, że przy tym kształcie sceny politycznej nie mają ŻADNYCH zobowiązań… Na dodatek, dobierając sobie takich, a nie innych koalicjantów – mogą realizować swoje cele bezkarnie – przynajmniej do momentu, kiedy nie zostaną zweryfikowani. A to może być długi okres – z powodów gospodarczych i pieniędzy unijnych.

Dlaczego tak się dzieje ?

Trzeba się cofnąć do lat 80… Przyczyną zmian ustrojowych w Polsce NIE BYŁA sytuacja ekonomiczna. Przyczyną tego była „Solidarność” a nawet szerzej – ruchy społeczne wywołane przez sierpień ’80. Nagle okazało, się że jest grupa 10 mln. świadomych obywateli – i nie ma, poza aparatem represji, z drugiej strony nic. Po roku 90, cały ten kapitał, nie da się ukryć, że głównie przez działaczy postsolidarnościowych, został roztrwoniony, zgubiony, sprzedany za przywileje . I Kaczyńscy też w tym brali udział.  Pomimo prób utworzenia ruchu samorządowego, w Polsce nie ma społeczeństwa obywatelskiego… są tylko lokalne grupy interesów.

Politycy, nie zależnie od opcji, z lewicy czy pseudoprawicy to doskonale widzą… i realizują konsekwentnie swoje partykularne cele…

PiS rządzi tak jak PZPR – taka jest prawda… w innych realiach, przy innym szafarzu, ale tak naprawdę nie wiele się licząc z odczuciami społecznymi – od, tylko tyle, aby wygrać następną rundę… Doskonale to widać, choćby przy manipulacji ordynacją wyborczą do jesiennych wyborów. Rządzenie Jarosława Kaczyńskiego to nic innego jak dalsza kampania wyborcza. To nie zarządzanie krajem, to nie spełniane oczekiwań społecznych – to walka z wrogiem. I dodatkowo wykorzystywanie, cyniczne, polskiego modelu katolicyzmu do swych celów. I tak jak dla PZPR wróg – to był „wróg ludu” i „imperializm” – tak dla PiS wrogiem jest UKŁAD i służby specjalne. Ale nie czarujmy się… inni BĘDĄ postępować tak samo !

Czy istnieje możliwość zmiany tego stanu rzeczy ?

Według mnie w obecnie nie. Ponieważ w Polsce w dalszym ciągu nie ma świadomych, profesjonalnych mediów, świadomej klasy średniej, która mogłaby ukształtować nową opcje polityczną i świadomego swojej siły prywatnego biznesu. Polska, oczywiście, pod wpływem udziału w Unii Europejskiej, będzie się zmieniać… ale zbyt wolno, zbyt wolno, jak na oczekiwania młodego pokolenia.

Chyba, że rewolucja…

Azrael

 

  • Facebook