<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Polska</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/polska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 09:19:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Unia i demokracja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 12:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5363</guid>
		<description><![CDATA[Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą.. Jeszcze kilka miesięcy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw &#8211; Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki <em>splendid isolation</em> &#8211; ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.</span></p>
<p><span id="more-5363"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Styczniowy szczyt UE nie rozwiązał najważniejszych problemów wspólnoty, czyli co dalej z kryzysem strefy euro, co dalej z problemami krajów południa Europy, co dalej z integracją? Przywódcy państw nie mają spójnego pomysłu na rozwiązanie choćby jednego z tych problemów. Co gorsza, nie widać, aby biurokracja brukselska potrafiła przedstawić spójny program wyjścia z kryzysów. Tak jakby zabrakło wizji przyszłości i determinacji przeprowadzenia zmian. Nie ma w tej chwili na arenie europejskiej polityka formatu Jacques&#8217;a Delorsa, który by potrafił przedstawić nowe wyzwania i zbudować nowy program.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, Unia Europejska jest słaba i w kryzysie, jej instytucje cierpią na urzędniczy parkinsonizm, może czas na jakiś wstrząs? Może na ogłoszenie bankructwa któregoś z państw &#8211; członków UE? W kolejce za Grecją jest kilka, z Hiszpanią i Portugalią na czele. Może to by pozwoliło pozostałym państwom na zrozumienie, że wspólna Europa to korzyści, ale również koszty, a przede wszystkim bezpieczeństwo.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W Polsce mówi się coraz częściej, że zamiast zapatrzenia się na Niemcy i Francję, powinniśmy budować sojusze z państwami pozostającymi w opozycji do tych dwóch największych narodów UE. Sojusz z Włochami, zawarty ad hoc przed szczytem pokazał, że nie nie jest to łatwe, ani skuteczne. Nie wierzę również we wspólne działanie państw Europy Środkowej, nowych państw unijnych. Po prostu, nie widać wśród nich ani wspólnoty interesów politycznych, ani ekonomicznych. Próba budowy mostów i porozumień w takich dziedzinach jak energetyka, czy sprawy bezpieczeństwa jak do tej pory nie przyniosła żadnych rezultatów. Świadczą o tym choćby sukcesy rosyjskich projektów Nord i South Stream, kosztem paneuropejskiego projektu gazociągu Nabucco. Polska musi mieć własną strategię na działania w całej Unii Europejskiej, a nie budować sojusze, które mogą ją jeszcze mocniej podzielić. To wymaga umiejętności kompromisu, a nie dyktatu silnych, co trzeba i Niemcom i Francuzom szybko uświadomić, ponieważ, jak powiedział swego czasu Helmut Schmidt, niemiecki kanclerz &#8211; &#8222;Demokracja żyje z kompromisu. Kto nie umie zawierać kompromisów, jest bezużyteczny dla demokracji&#8221;.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/01/unia-i-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co dalej z ACTA?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 11:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5360</guid>
		<description><![CDATA[Dyskusja o umowie międzynarodowej ACTA przybrała różne formy, w zależności od tego, kto ją prowadzi, co w niej widzi, jakie z niej (według danego komentatora) płyną zagrożenia, jaki może mieć wpływ na internet, życie kulturalne, prawa własności intelektualnej, prawa majątkowe twórców i pośredników, etc, etc.. Obszarów dyskusji zrobiło się tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Dyskusja o umowie międzynarodowej ACTA przybrała różne formy, w zależności od tego, kto ją prowadzi, co w niej widzi, jakie z niej (według danego komentatora) płyną zagrożenia, jaki może mieć wpływ na internet, życie kulturalne, prawa własności intelektualnej, prawa majątkowe twórców i pośredników, etc, etc.. Obszarów dyskusji zrobiło się tak dużo, że trudno je ogarnąć. Przy okazji dochodzi do tak dziwnych porównań, jakie uczynił Jacek Żakowski, który w jednym zdaniu zestawił prawa majątkowe i prawa swobodnego do odstępu do treści w internecie &#8211; kategorię prawną i kategorię społeczną, obywatelską.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Teoretycznie podpisane już przez Polskę porozumienie ACTA ma za zadanie chronić prawa autorskie twórców, w szczególności chodzi o dobra trwałe i dobra licencyjne. W Polsce zostało to sprowadzone do kategorii internetu i problemu, czy w sieci nie zapanuje cenzura &#8211; jak to ładnie ujął jeden z anonimowych hakerów &#8211; czy nie zostanie ograniczone prawo do kradzieży. Problemem nie są zapisy umowy, ale to, czy ten, kto w sieci kradnie, będzie miał ochronę swoich danych osobowych, a pośrednik (paser?) nie będzie zmuszony do ich przekazania. Trywializuję temat? Tak, owszem, ale poważne dyskusje o tym, czy cenzura internetu, która jakoby ma wypływać z ACTA nie toczy się na ulicach, w trakcie protestów, ale dość nieśmiało w mediach. To jest problemem, a nie demonstracje, na których, co już widać, wiele sił politycznych i pseudopatriotycznych chce zbić kapitał.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Sedno problemu umowy ACTA, w skali globalnej ujął wczoraj w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej nie socjolog kultury, prawnik, czy medioznawca, ale muzyk i performer Piotr &#8222;Glaca&#8221; Mohamed. Stwierdził przytomnie, że ACTA to umowa będącą zmową wielkich koncernów i producentów różnych dóbr, nie tylko z segmentu kultury, w ochronie swoich praw własności, patentów, licencji, praw produkcji. Praw uzasadnionych, ale również stanowiących zagrożenie dla rozwoju społecznego, dla praw niektórych producentów, nawet państwa. &#8222;Glaca&#8221; przedstawił jeden argument &#8211; stwierdził, że na podstawie przepisów ACTA można zbudować rozporządzenia blokujące produkcję tańszych, generycznych leków. To może być zagrożeniem dla wielu szerokich grup ludności, nawet państw. Wystarczy podać przykład leków przeciwko AIDS, ich tańszych mutacji i zestawić to z problemem tej śmiertelnej choroby w wielu biednych krajach Afryki. Problem ACTA w Polsce i zagrażających z tego powodu problemów młodych internatów to &#8222;pan Pikuś&#8221;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span id="more-5360"></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, z punktu widzenia państwa obywatelskiego, w ACTA można dopatrzyć się wielu kontrowersji, można wysnuć nawet wniosek, że może ona prowadzić do prewencyjnej cenzury, czy prób inwigilacji. Ale jeżeli już tak wąsko do tego chcemy podchodzić, to raczej zagrożeni powinni czuć się ci, którzy zajmują się obrotem dobrami kradzionymi, a nie odbiorcy indywidualni. Nikt, kto zapłacił sms-em za ściągniętą muzykę, książkę, film nie powinien czuć się automatycznie rozgrzeszony i zwolniony z odpowiedzialności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Masowe protesty na ulicach są zaskoczeniem, szczególnie jeżeli się przypomni na mniej niż skromny odzew na wezwania do protestu przeciwko establishmentowi politycznemu tak zwanych &#8222;Oburzonych&#8221;. Kilka miesięcy na ich wezwanie wyszło na ulice kilkaset osób, i był to raczej protest niemrawy. W ostatnim tygodniu na ulicach wielu miast było kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów, a protest przybrał formę antyrządową. Idei w tych protestach było mniej, ale przekaz, który uruchomił młodych ludzi był dość jasny &#8211; rząd przyjął takie procedowanie nad ACTA, aby ukryć jej sens (sposób prowadzenia konsultacji i dobór organizacji z którymi je przeprowadzono), a wszystko to, aby narzucić internautom, szerzej &#8211; społeczeństwu, sposobu postępowania i ograniczeń. Taki wydźwięk protestów nie powinien specjalnie dziwić &#8211; polski internet rośnie szybko, jest mocno z anarchizowany, a Polacy dają łatwą się pociągnąć nośnym hasłom. Choć nie wszystkim. Tu zadziałało. To powinno być jednak ciekawym polem dla badań socjologicznych, ponieważ takie zderzenia aktywności protestujących, z wcześniejszą stagnacją w innych sferach aktywności, także politycznej, jest zastanawiające. Jak niektórzy twierdzą, może to wynikać z tego, że Polacy doskonale potrafią bronić swojego prawo &#8222;do czegoś&#8221;, która jak uważają, może zostać im zabrane. W tym przypadku, przynajmniej częściowo, prawa do piratowania w sieci.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To, co się dzieje na ulicach miast trudno nazwać ruchem obywatelskim, rodzącym się ruchem internetowym. Manifestacje nie są przejawem walki o lepsze prawo, czy równość prawa wobec obywateli, trudno to też nazwać protestem przeciwko państwu. To raczej kumulacja jednostkowych protestów w obronie własnych interesów. Oczywiście, wartością tych protestów jest dyskusja o prawach autorskich, o dostępie przy pomocy nowoczesnych środków do dóbr kultury, o przedefiniowaniu problemów własności intelektualnej i majątkowej. Tego się na ulicach nie załatwi. Nie ucieknie się jednak od tego problemu, nawet kiedy polski parlament podpisanej umowy nie ratyfikuje, ponieważ problemem jest polskie, narodowe prawo.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/31/co-dalej-z-acta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 27. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 11:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5352</guid>
		<description><![CDATA[Gen wolności O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń. Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Gen wolności</h2>
<p><strong><span style="color: #0000ff;">O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń.</span></strong></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła mała, pokoleniowa awantura. Zaczęło się od spraw wolności w Internecie, („młody” jest przyzwyczajony, że na każdy gwizd ma wszelkie nowości i natychmiastowy kontakt z kumplami ze świata) a skończyło się na rozważaniach o kradzieży ,stosunku do własności (w powszechnym mniemaniu „niczyjej”) aż doszło do absurdu czyli rozważań patriotycznych (czy musimy poddawać się dyktatowi Brukseli). ”Młody”, odpuścił Brukseli, dopiero na następny dzień, gdy dowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że ”nie można zmuszać dostawców Internetu do zainstalowania systemu zapobiegania nielegalnego pobierania plików”. Gdy już wydawało się, że spacyfikowałam domowe nastroje i nieco przywróciłam system wartości, który wydawał mi się ważny, zostałam dobita przez ”starszą latorośl”. Po tej wizycie poczułam się ”jak wyciągnięta spod lodu” (nie wiem czy t o określenie nie jest już anachroniczne?). Już na tzw „dzień dobry” latorośl, zawodowo, pracująca za pomocą Internetu, zagroziła, że natychmiast wyjdzie z domu jeśli jestem za ACTA. Wysłuchałam więc argumentów o spisku mega korporacji ,które za ciężkie pieniądze ograniczają dostęp do kultury, że nic nie rozumiem i to co się dzieje to jest rewolucja, że ONI mają prawo do informacji, że i te zjawiska nie są zrozumiane przez „kościanych dziadków”, (wszyscy powyżej 40 lat), że musi się zmienić model finansowania kultury, że są już twórcy, którzy tak jak Neil Gaiman, zrozumieli, że umieszczanie swoich książek w Internecie przynosi im korzyści w postaci reklamy i sławy, która potem przekłada się na konkretne wydania papierowe. Przytoczony został przykład średniowiecznych Benedyktynów, którzy kopiowali, bez niczyjej zgody, książki i dzięki temu kultura się rozpowszechniała. Na zakończenie, żeby mnie dobić jęknął:” co ta Platforma wyrabia, tyle z nią wiązałem nadziei , nie ma na kogo już głosować „. Na moje nieśmiałe stwierdzenie, że przecież rząd konsultował ACTA z 27 organizacjami otrzymała odpowiedz, że „nie konsultuje się, konsultuje się uwolnienia chłopa pańszczyźnianego z jego wasalem”. Na „do widzenia” obiecano mi przysłać zestaw linków, które powinnam koniecznie przeczytać, by skorygować swój punkt widzenia i by porozumienie miedzy pokoleniowe było dalej możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Do tej pory to ja byłam tzw „przywódcą stada”. Tradycyjnym powitalnym pytaniem było: „co tam mamo w polityce”. Miałam też poczucie, że przekazałam jakiś, w miarę spójny, system wartości, który dawał mi bezpieczne samozadowolenie, że jestem liberalna i w miarę nowoczesna (raczej w poglądach a nie w technologii &#8211; bo tu słabo nadążam). Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na moich oczach powstały dwa światy, z nieco innym systemem wartości, w którym bezwarunkowe przykazanie „nie kradnij” nie znaczy wcale „ nie kopiuj” . Ten nowy stosunek do wytwarzanych wartości jest usprawiedliwiany zachłannością mega korporacji i usprawiedliwiany słowem „mam prawo do..” Uświadomiłam sobie, że naprawdę istnieje odrębny świat Internetu – pisanego z dużej litery jak Pan Bóg (komputer sygnalizuje błąd gdy napiszemy to słowo małą literą!).</span></p>
<p><span id="more-5352"></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postanowiłam przemyśleć te argumenty, ale by zachować resztki dobrego samopoczucia, rozpaczliwie postanowiłam jedną nogą pozostać w rzeczywistości, którą znam i rozumiem. Nie będę tu rozważać czy jest sens stanowić prawo, którego nie można wyegzekwować i czy to prawo narusza swobody obywatelskie. Interesuje mnie co innego. W całej tej plątaninie wygłaszanych poglądów przebija się nasz sposób myślenia i nasza wrażliwość na sprawy społeczne i polityczne a także, co najciekawsze nasze, wyznawane przez nas wartości przekazane przez rodziców i kulturę, w której funkcjonujemy. I to ostatnie wydało mi się najciekawsze.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Badanie kultury, to najogólniej mówiąc, to „badanie historycznie wykształconych zespołów treści kulturalnych i mechanizmów jego powstawania i jego zmian” – jak stwierdza, staroświecki, acz mój ulubiony klasyk &#8211; J.St. Bystroń. Treści kultury to także stosunek do innego człowieka, grupy, instytucji, do świata zewnętrznego. W tym mieści się i miłość do ojczyzny i stosunek do państwa stosunek do swoich i obcych , a nawet do zwierząt, przyrody, przedmiotów ale tez i wartości . Te wszystkie cechy, jak i wiele innych, tworzy szeroko rozumiana kulturę danej grupy, wytworzoną ale i zmieniają się w nowych warunkach historycznych . Takie cechy wspólne mają grupy małe i duże &#8211; od rodziny poczynając , przez grupę społeczna do narodu czy nawet wspólnej cywilizacji. Tyle teoria. Mnie interesuje jeden element &#8211; nasz stosunek do własności. Naukowe rozważania zaczęły by od podstaw naszej cywilizacji czyli dekalogu (Nie kradnij) i od interpretacji Starego i Nowego Testamentu), poprzez tradycje katolicyzmu i protestantyzmu (z ich stosunkiem do bogacenia się, w którym katolicy chętniej pamiętają bogatego i wielbłąda przechodzącego przez igielne ucho niż protestancki m etosem pracy i bogacenie się jako nagroda za uczciwe i pracowite życie) poprzez idee filozoficzne (marksizm &#8211; zniesienie własności prywatnej). Mnie osobiście bardzo cieszy, że Polacy, w swej mentalności, zaczynają się przybliżać do społeczeństw północy, oddalając się od społeczeństw południa (z jego wybujałym indywidualizmem, skłonnością do nepotyzmu a prościej mówiąc kumoterstwa, stosunkiem do pracy i do cudzej własności). Budowa kapitalizmu powoduje stopniową zmianę mentalności i zachowań. Zmiany są powolne. Dawne dobre i złe cechy przeplatają się i nakładają na siebie. Warto wiedzieć z czego ten nasz galimatias wynika. Dlaczego właśnie w Polsce sprzeciw wobec Akta jest tak silny. Czy to nie z naszych wiejsko &#8211; narodowych cech, przetrawionych przez doświadczenia historyczne wynika nasz stosunek do własności prywatnej (chyba o to właśnie chodzi w nowym – starym prawie o ochronie własności intelektualnej i porozumieniu przeciwko obrotowi podróbkami). Czy to nie to przekazaliśmy w spadku młodym?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Moralność Kalego &#8211; to cecha większości tradycyjnych społeczeństw, która nie zależy od kontynentu. Kalemu zabrać krowę to źle, Kali zabrać krowę – o to już co innego! My Polacy mamy też „specyficzny”, przeniesiony z tradycji i historii, stosunek do nie cudzej własności. Wstydzimy się i irytują nas stereotypy jakimi inne nacje charakteryzują nas Polaków. Nie w smak nam dowcip o niemieckich samochodach, które już są w Polsce zanim przybędzie ich właściciel, robimy aferę i domagamy się przeprosin za reklamę pewnej sieci handlowej, w której tą krzywdzącą cechę uwydatniono i uogólniono. Ale nie ma dymu bez ognia – często nasz stosunek do własności prywatnej, najoględniej mówiąc, jest ambiwalentny. Ukraść komuś rower to złodziejstwo, ale wynieść z pracy długopis czy papier już nie. Dzwonienie z telefonu służbowego do krewnego za granicą nie wywołuje na ogół żadnych wyrzutów sumienia czy potępienia otoczenia. To przecież nie kradzież ale nasze ulubione „kombinowanie”, „zorganizowanie”,” załatwienie”. Taki człowiek to nie złodziej ale człowiek zaradny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">No i znów wracamy do pytania &#8211; skąd nam się to wzięło? Prostym wytłumaczeniem jest tzw. natura ludzka wyrażająca się w powiedzeniu ”bliższa koszula ciału”, ale to przecież nie wszystko. To także, przeniesiony przez lata historii i wspólnych doświadczeń, stosunek do cudzej własności. Chłop uznawał własność prywatną za świętą, ale to silne uczucie nie zabraniało mu zaorać miedzy sąsiada, wypasać bydło na jego polu gdy ten nie widzi, wynieść drzewa z dworskiego czy państwowego lasu. Przyczyną była nie tylko bieda, ale też wyznawany system wartości. Co za płotem to już nie moje i nie muszę o to dbać.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Najważniejsza jest moja rodzina, moje gospodarstwo, a dopiero w ścisłej kolejności, mój klan, plemię, grupa, naród. Dołóżmy jeszcze kilka cech, bo jest z czego. A nasz tradycyjny stosunek do obcych i innych (kulturowo czy klasowo ), a wiec jeśli nie obojętnych to wrogich, nie zasługujących na takie samo traktowanie jak „swój” (dziś obcy to pazerny koncern, który czerpie zbyt duże zyski utrudniając dostęp ogółu do pożądanych dóbr). Do tego doszły jeszcze legendy o Janosiku który zabierał bogatym , stosunek do państwa wykształcony w latach zaborów jako do wroga. Maniacko wręcz wracam do naszych „cech narodowych”, głównie tradycji ludowych utrwalonych przez nabytą w czasach słusznie minionych zasadę „ ykiwać państwo”, które jest nam wrogie, obce, nie zapewniało nam możliwości prostego i legalnego dostępu do podstawowych i pożądanych dóbr. Jak mówili znawcy zaszło „zawieszenie zachodnich norm” . Znawcy tego okresu historii odwołują się do książki prof Richarda Pipesa, który nazwał tą kulturę „antywłasnościową”. Zaliczył do niej niemal wszystkie kraje post-komunistyczne. Do tego stosunku do własności doszła jeszcze, jak pisze profesor ,akceptacja nowych norm – czyli dumy z tzw „zdobyczy, ,łupu”- wyrażające się w obcym słowie „trofiejne”. Ja bym do tego dodała jeszcze, prymitywny i tkwiący w nas od początku ludzkości, instynkt myśliwego, a także wykształcone i wpajane przez lata poczucie, że wszyscy mamy równe żołądki i należy nam się równy dostęp do wszystkiego. Słuszne w moim mniemaniu poglądy o równości i sprawiedliwości, potrzebie wyrównywania szans, w ferworze dyskusji, często nabierają karykaturalnych cech. Kuriozalne wręcz, wypowiedziane, mam nadzieję, że w zacietrzewieniu, przez rozsądnego i erudycyjnego Jacka Żakowskiego, wstrząsnęły mną i rozśmieszyły jednocześnie. W rozmowie z Iloną Łepkowską, autorką scenariuszy telenowel, zapytał czy brakuje jej pieniędzy, bo ta chce egzekwowania swoich praw autorskich. Dał też przykład, że to niesprawiedliwe, że książki Konwickiego nie zarabiają tyle ile (w podtekście marna) twórczość Dody. Nie oglądam seriali, gdzie w kuchni przy zupie rozstrzyga się problemy tego świat, ale uważam, że za pracę należą się pieniądze. Gusty publiczności to rzecz odrębna. Rolą państwa jest popieranie wartościowej twórczości, wspieranie, dofinansowanie. Rolą państwa jest nauczanie w szkołach historii kultury, kształtowanie smaku i gustów. Rola dziennikarzy jest pisanie o wartościowych rzeczach i ich propagowanie wśród dorosłych. Nie możemy zabraniać ludziom słuchania i oglądania rzeczy które im sprawiają przyjemność, choćby to raniło nasz smak. Jeśli seriale, pop muzyka ma swoich nabywców, to Doda powinna dostawać pieniądze za swoją twórczość, tak jak stolarz za zrobienie stołu. A że to nieadekwatne zarobki do wytworu? Popyt i podaż – prawa rynku. Czy jest na to jakiś inny, rozsądny pomysł? ”Ja wiem lepiej co jest wartościowe i co uszczęśliwi Kowalskiego” –takie myślenie wydaje mi się aroganckie . Tzw ”kultura wyższa” nie wszystkim trafia w gust . Ważne jest , żeby była powszechnie dostępna . Niech każdy bierze z niej co mu się podoba. Wolność ,najogólniej mówiąc, polega na tym by nie uszczęśliwiać innych wbrew ich woli, żeby dorosły człowiek mógł robić to, na co ma ,a co nie robi krzywdy innym. A kradzież cudzego dorobku do takich należy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Zgadzam się, że instytucje finansowe nie mogą dyktować polityki i powodować upadki rządu, a zachłanne koncerny farmaceutyczne i medialne utrzymywać sztucznie wysokich cen i blokowa dostęp do dóbr. Zgadzam się z też wieloma innymi, słusznymi zastrzeżeniami. Trzeba jednak szukać rozwiązań, które mogą zmieniać nasz system wartości, ale nie wyrywają go z korzeniami. Podoba mi marsz środkiem drogi, bo nie do końca trafne, wydają mi się asekuranckie zdania ministra Zdrojewskiego, że protesty młodych ludzi przeciw ustawie to wyraz naszej wrażliwości na prawa wolności &#8211; że to gen wolności. Myślę, że to raczej gen anarchii i skłonność do nieprzestrzegania prawa.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">                                               Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Liberał na czele lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 13:07:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5350</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej &#160; Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;? Leszek Miller: Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Leszek Miller:</strong> Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, mam niestety więcej spraw na głowie. A obsługa techniczna jest niestety mniejsza, ale atmosfera jest za to bardziej rodzinna i życzliwa&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Osiągnął Pan już sukces, nikt z klubu jak na razie nie odszedł, no, poza posłem Sławomirem Kopycińskim&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Ale on do nas w ogóle nie przyszedł, może dlatego ta nasza dwudziestosześcioosobowa rodzina trzyma się mocno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A jak długo będzie trzymała się mocno? Ostatnie wyniki sondażowe pokazują poziom poparcia dla SLD poniżej 5%&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, ale to było jedno badanie preferencji wyborczych [CBOS], dwa dni później inna placówka badawcza, Homo Homini dała nam 11%. Wszyscy wolą mówić o czterech procentach, a nie o jedenastu, ale tak na moje oko chyba coś z tym zrobić, nie może być tak, że różnice w badaniach instytutów badawczych są aż tak istotne. Tu ktoś tu popełnia istotne błędy, nie wiem czy zamierzone, czy nie&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan dziś definiuje wyborcę lewicowego? To chyba jest inny wyborca niż 20, 15, 10 lat temu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Widzę różnicę pomiędzy wyborcą, który przede wszystkim jest nastawiony na lewicowość kulturową, a takim, który reprezentuje lewicowość socjalną, czy społeczną. Lewicowość kulturowa dominuje zapewne u Janusza Palikota, my mamy wyborców socjalnych. To wyraźne zróżnicowanie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, jeżeli w ogóle Ruch Palikota można zaliczyć do lewicy, antyklerykalizm to za mało, aby mówić o lewicowości.</span></p>
<p><span id="more-5350"></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli mamy do czynienia z różnymi rodzajami lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Są różne rodzaje lewicy i różne rodzaje lewicowości. Ten pierwiastek lewicowości kulturowej jest świeższy, bardziej widowiskowy, krzykliwy, błyskotliwy, oddziaływający na umysły młodych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy Panu, jako działaczowi lewicy od ponad 40 lat to się nie podoba?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie, ja to po prostu przyjmuję do wiadomości. Jeżeli popatrzymy na historię lewicy i socjaldemokracji w Polsce, to lewicowość jest dziś zupełnie innym niż lata temu. Lewicowość oznacza zupełnie co innego 100, 50 lat temu, niż dzisiaj.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Co SLD uważa w tej chwili za najważniejsze? Mamy dalej dyktat post-polityki medialnej, czy tematy merytoryczne, ekonomiczne, społeczne mają szansę w polskiej polityce?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tylko wtedy, gdyby Polskę dotknęła jakaś katastrofa gospodarcza. To, że polityka jest dziś show, wielkim widowiskiem, gdzie manifesty i programy spełniają drugorzędną rolę, jest tendencją światową. W dużej części to wynik oddziaływania nowoczesnych środków przekazu, łatwego dostępu do internetu. Nie można się z tym ścierać, ani na to oburzać &#8211; trzeba to przyjąć do wiadomości. Natomiast te przekazy nie są nastawione na głębokie analizy. Problematyka ekonomiczno-gospodarcza może się przebić, jeżeli ludzie zauważą kryzys w swoich budżetach domowych. Ale zauważą to wyraźnie, nie tak powierzchownie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Szef Stowarzyszenia Ordynacka, Włodzimierz Czarzasty, twierdził kilka miesięcy temu, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, że rok 2012 będzie rokiem głębokiego kryzysu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie sądzę, żeby tak było. Od 1989 roku poszczególne ekipy rządowe, niezależnie, czy była to lewica, czy prawica, podążały zdroworozsądkowym, wolnorynkowym kursem, budując solidną gospodarkę. Jak rządziła lewica, było to oczywiście okraszone większym interwencjonizmem państwowym, osłonami socjalnymi. Podzielam pogląd, że gospodarka polska stoi na solidnych podstawach. I proszę zresztą zwrócić uwagę, że w naszej Konstytucji, uchwalonej w 1997 roku, zapisano wyjątkową pozycję banku centralnego, wpisując wszystkie progi ostrożnościowe, to o czym w Unii Europejskiej myśli się dopiero teraz. Nie wiem oczywiście, czy twórcom naszej Konstytucji przyświecała taka myśl, że może się zdarzyć to, co się dzieje przez ostatnie kilka lat, ale to działa bardzo stabilizująco na polskie finanse publiczne i stan gospodarki.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jeżeli nie ekonomia, to wokół jakich programów może nastąpić integracja lewicy? I czy może to być integracja z ruchem Janusza Palikota, jak chciałby Aleksander Kwaśniewski?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Musielibyśmy sobie najpierw powiedzieć, co to znaczy integracja lewicy. Nie jest według mnie możliwe połączenie, zjednoczenie, czy fuzja. Jeżeli ktoś mówi o współdziałaniu, współpracy, to tak &#8211; jest to możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli nie będzie żadnego okrągłego stołu lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Można mówić o okrągłym stole i dyskusjach, ale jeżeli ktoś mówi, że 1. maja w Sali Kongresowej odbędzie się kongres zjednoczeniowy lewicy, to głęboko się myli.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Nie będzie powrotu do integracji różnych środowisk lewicowych, tak jak to było w połowie lat &#8217;90, kiedy stworzono Sojusz Lewicy Demokratycznej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mówimy o różnych rzeczach. Pomysł, że oto Palikot, SLD, jakieś drobniejsze partie lewicowe łączą się i tworzą jedność jest nierealny, tego nie będzie. Kiedyś był wspólny komitet, którzy przekształcił się w partię polityczną, ponieważ nakazywała tak zrobić Konstytucja i prawo wyborcze. Teraz jest to niemożliwe – nie ten czas, nie te organizacje. Jeżeli natomiast 1. maja mamy wspólnie manifestować, to jest to możliwe, ale nie oznacza to programowej, a tym bardziej organizacyjnej jedności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy uda się Panu pozyskać do współpracy środowiska feministyczne? Pańska &#8222;wojna&#8221; z profesor Magdaleną Środą jest ciekawą pożywką nie tylko dla mediów&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie wiem do końca kogo pani profesor reprezentuje, my współpracujemy od dawna z Partią Kobiet, z innymi lewicowymi organizacjami, fundacjami, ja rozumiem, że ja się mogę Pani Środzie nie podobać, mnie też pani profesor nie musi się podobać, ale to nie zmienia faktu, że sprawy kobiet są SLD bliskie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A czy wypchnięcie z list wyborczych takich osób, jak Robert Biedroń i Wanda Nowicka nie było błędem?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, to był błąd, tym bardziej, że Robert Biedroń startował w wyborach z list SLD, cztery lata temu, szkoda że bez sukcesów. Szkoda, bo ich uczestnictwo dałoby nam kilka mandatów więcej, a to w tym Sejmie jest na wagę złota.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Może i na wagę koalicji rządowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Może&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Poprze Pan pomysły Janusza Palikota dotyczące depenalizacji posiadania marihuany?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie. Jeśli Janusz Palikot i jego koledzy chcą legalizacji posiadania marihuany, to nie zaczną od podawania jej swoim dzieciom. Jak zaczną, to wtedy będą dla mnie wiarygodni&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A projekt ustawy zmieniające zasady dopuszczenia przerywania ciąży?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To nie jest przecież projekt Palikota. Były już i projekty nasze, SLD, były projekty obywatelskie, wszystkie one upadły. Janusz Palikot wziął i przerobił projekt, który już był, my go oczywiście poprzemy, ale bez specjalnych złudzeń &#8211; w tym Sejmie taką przewagę mają środowiska prawicowo-konserwatywne, że nic takiego na pewno nie zostanie uchwalone&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>To jaki jest sens zgłaszania projektu o likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dlatego, że opozycja, nawet nie mając wielkich szans na uchwalenie lepszego prawa, musi manifestować swoje poglądy. Sejm jest z jednej strony miejscem stanowienia prawa, a z drugiej przekazywania sygnałów o orientacji politycznej.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan skomentuje proces członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wyrok dla generała Czesława Kiszczaka i byłego pierwszego sekretarza PZPR, Stanisława Kani?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najdelikatniej rzecz ujmując, pani sędzia Ewa Jethon wprowadziła stworzyła precedens prawny, polegający na tym, że spór natury polityczno-historycznej został rozstrzygnięty w oparciu o Kodeks karny, i to na sali sądowej. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do zrozumienia, jak również sam zarzut, stawiany przez prokuratorów z IPN, zarzucający oskarżonym uczestnictwo w związku zbrojnym o charakterze przestępczym. Wiele pytań w związku z tym wyrokiem ciśnie się na usta, choćby takie, przeciwko jakiej władzy, dziś, ten związek był zawiązany? Z historii i wykładni prawa wynika, że przeciwko nim samym.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idąc dalej tokiem myślenia pochwalających ten wyrok, można zastanowić się nad wytoczeniem procesu dowódcom Powstania Warszawskiego, powołując się na słowa generała Władysława Andersa, który powstanie w roku 1944 uważał za zbrodnię i domagał się postawienie ich przed sądem. To też jest punkt rozumowania, w oparciu o który można sobie wyobrazić akt oskarżenia i wyrok skazujący ferowany przez panią Jethon.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy sądzi Pan, że nowe regulacje emerytalne, podnoszące wiek przechodzenia na emeryturę to dobry pomysł?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To złe rozwiązanie, stworzy to tylko dodatkowe perturbacje na rynku pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych, wchodzących na rynek pracy, ale również dla tych 50+. Uważam, że warunkiem przejścia na emeryturę powinien być nie wiek biologiczny, ale rzeczywisty staż pracy. Ludzie przechodzą na emeryturę w różnym wieku. My rozpoczynamy akcję zbierania podpisów pod referendum w tej sprawie. Już dwa leży zresztą już w Sejmie projekt ustawy złożony przez obywateli, pod którym podpisało się 300 tys. obywateli. Projekt ten zakłada wprowadzenie kryterium stażu pracy.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan sądzi &#8211; koalicja rządowa przetrwa całą kadencję w tym składzie? Czy jednak SLD i Ruch Palikota zostaną zaproszone przez Platformę Obywatelską do rządzenia?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, że obecna koalicja przetrwa. Polskie Stronnictwo Ludowe już wie, że może zostać wypchnięte z koalicji rządowej, jak to się stało w 2003 roku i Waldemar Pawlak wie, jakie się wtedy ponosi straty&#8230; Ludowcy będą stroszyć pióra, może nawet będą głośno protestować przeciwko niektórym pomysłom PO, ale wszystko to do pewnego momentu &#8211; nie posuną się za daleko.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Rada Krajowa SLD zdecydowała, że Kongres odbędzie się 28 kwietnia. Będzie Pan kandydował na szefa partii?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chyba już dziś nie mam innego wyjścia&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziękuję za rozmowę</span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Wywiad opublikowany na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #ff0000;"> MojeOpinie.pl </span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Generał Błasik, nowy bohater</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 12:16:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5343</guid>
		<description><![CDATA[Sprawa katastrofy smoleńskiej bardzo ciąży nad życiem politycznym w Polsce. Nie tylko zresztą nad czystą polityką, ale również ma ogromny wpływ na życie społeczne i mające na nie wpływ media. Dyskusja na temat tak zwanego &#8222;drugiego obiegu&#8221; mediów i kultury ogniskuje się w dużym stopniu na relacjach i stosunku do &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Sprawa katastrofy smoleńskiej bardzo ciąży nad życiem politycznym w Polsce. Nie tylko zresztą nad czystą polityką, ale również ma ogromny wpływ na życie społeczne i mające na nie wpływ media. Dyskusja na temat tak zwanego &#8222;drugiego obiegu&#8221; mediów i kultury ogniskuje się w dużym stopniu na relacjach i stosunku do tego, jak oceniane jest śledztwo smoleńskie, a także spór co było podstawową przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu (lub kto wykonał na niego zamach&#8230;). Konflikt w prokuraturze, pomiędzy prokuratorem generalnym, Andrzejem Seremetem, a szefem prokuratury wojskowej, generałem Krzysztofem Parulskim też ma warstwę podskórną, jest nią śledztwo smoleńskie &#8211; kto nad nim będzie sprawował pieczę, kontrolę.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Wszytko, co da się wykorzystać do rozgrywki jest dobre, wszystko wokół tragedii smoleńskiej można zinterpretować na korzyść swojego poglądu, lub, co gorsza, gry politycznej. Minął ponad tydzień, kiedy prokuratura zaprezentowała na konferencji nowe badanie nagrań, zrobione przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Wynika z niego, że nie rozpoznano w nagraniach i nie przydzielono do konkretnych linii stenogramów głosu generała Andrzeja Błasika. Kłóci się to z konkluzjami komisji rządowej Jerzego Millera i całkowicie mija się z tezami komisji MAK, która sugerowała, że generał był siłą sprawczą (wywierał nacisk na załogę) katastrofy. Tylko, że uważne wczytanie się w listę stenogramu może świadczyć, że Błasik (i jeszcze innych oficer, gen. Tadeusz Buk) byli w kokpicie samolotu (lub w jego drzwiach) w ostatnich minutach lotu i śledzili poczynania załogi. Już samo to jest naruszeniem przepisów bezpieczeństwa lotu, za co odpowiedzialny był dowódca lotu. A tym dowódcą, od momentu przywitania Lecha Kaczyńskiego przy trapie samolotu na warszawskim Okęciu był generał Błasik.</span></p>
<p><span id="more-5343"></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Z faktu, że generała Andrzeja Błasika nie było w kabinie i nie odczytywał wskaźnika wysokości lotu, co mu przypisywała komisja Millera, wyciągane są dalsze wnioski. Ma to dowodzić, że załoga zachowała się zgodnie z procedurami, wykazała staranność i postępowała zgodnie ze sztuką lotniczą. Idąc tym tokiem myślenia, winni są tylko Rosjanie z wieży albo był to zamach. Nic podobnego.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Wiele mówiono i pisano, że samolot Tu 154M nie powinien wystartować z lotniska Okęcie, ze względu na brak pewnych danych pogodowych, a także na brak wytycznych co do organizacji samego lotu (lotniska zapasowe). Większość obserwatorów twierdzi, że samolot nie powinien podchodzić do lądowania na lotnisku smoleńskim, nawet próbnie, przy takim stanie pogody, czyli mgle. Piloci praktycznie do samego końca nie widzieli ziemi. Istniało podejrzenie &#8211; nie potwierdzone &#8211; że do lotu kpt. Arkadiusza Protasiuka zmusił właśnie generał Błasik. O tym, czy lot powinien się odbyć, czy nie, decydował również dowódca &#8211; generał Błasik. Reszta zachowań załogi przy próbie przyziemienia jest znana i potwierdzona. To złe ustawienie wysokościomierzy, korzystanie z trzech odczytów &#8211; dwóch różnie skalowanych wysokościomierzy barometrycznych i jednego radiowego. To próba odejścia na niedziałającym na lotnisku smoleńskim systemie automatycznym, powiązanym z ILS. To także słaba znajomość języka komunikacji z wieżą, rosyjskiego. Słabe wyszkolenie załogi i brak uprawnień do lotu. Kto jest za to odpowiedzialny? Między innymi także generał Andrzej Błasik, jako dowódca wojsk lotniczych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To, że głosu generała Błasika nie rozpoznano w stenogramach, nie oznacza, że występował w trakcie lotu tylko jako pasażer. Więcej &#8211; jego odpowiedzialność za katastrofę, jak dowódcy wojsk lotniczych, jest dużo większa, niż się wydaje. Przyczyny, które doprowadziły do katastrofy są wielopłaszczyznowe i rozkładają się w czasie i na wiele osób i instytucji. Jedną z tych osób jest generał Błasik, który nie wyciągnął wniosków z katastrofy samolotu transportowego CASA pod Mirosławcem. Okoliczności tamtej katastrofy, opisane w raporcie, praktycznie w całości pasują do sytuacji z 10 kwietnia 2010 roku. Źle dobrana i nie do końca wyszkolona załoga, nieprzestrzeganie procedur, nie reagowanie na wskazania wysokościomierzy, zła komunikacja z wieżą, łącznie z tym, że podobnie jak załoga Tu 154M, również załoga CASA po prostu szukała wzrokiem ziemi&#8230; Wnioski z tamtej katastrofy przez wojsko nie zostały wyciągnięte. Jako odpowiedzialnego za to można wskazać również generała Błasika.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Po ogłoszeniu raportu rządowej komisji Jerzego Millera nowy minister obrony narodowej, Tomasz Siemoniak, natychmiast odwołał wielu ludzi odpowiedzialnych za szkolenia i nadzór wojsk lotniczych i pułku lotnictwa specjalnego, realizującego zadania dla wysokich urzędników państwowych. Gdyby Andrzeja Błasika na pokładzie samolotu Tu 154M w dniu 10 kwietnia 2010 roku, zapewne znalazłby się w gronie odwołanych oficerów.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Postępowanie w sprawie katastrofy będzie toczyć się jeszcze długo. Może nawet kilka lat. To, kto jest winny, że do niej doszło, jest tak naprawdę dziś tylko publicystyką. Komisja Jerzego Millera zajmowała się tylko badaniem okoliczności samego wypadku, nie określeniem win i odpowiedzialności. Te określi dopiero dochodzenie prokuratury. Polskiej, która jest w dużym stopniu jednak zależna od ustaleń prokuratury rosyjskiej. Kiedy oba postępowania zostaną zakończone &#8211; tak naprawdę nie wiadomo. Można jednak usłyszeć opinie, że postawione zostaną zarzuty urzędnikom państwowym, ale nie tylko. Zostaną również wskazani zaniedbań z pośród tych, którzy tragicznie zginęli pod Smoleńskiem. Tu zaczyna się rozgrywka &#8211; również polityczna. Generał Błasik był poplecznikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To jego interwencja spowodowała to, że po katastrofie pod Mirosławcem nie został odwołany.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziś próbuje się przedstawić generała jako bohatera bez skazy, win, herosa niemalże. Daleki jestem od opinii komisji generał Anodiny, która obciążyła go w raporcie. Ale budowanie mu pomnika i pisanie hagiografii jego postaci, jak to czynią niektórzy publicyści, jest bardzo mocnym nadużyciem. Błasik był elementem wadliwego mechanizmu, który przyczynił się do katastrofy. Był także tym, który jedną decyzją, rozkazem, mógł katastrofie zapobiec. Nie zrobił tego. I można mówić i pisać, jak wspaniałym był żołnierzem, pilotem i człowiekiem &#8211; nie zmienia to faktu, że w chwili próby zawiódł. Nie tylko on, ale nie zmniejsza to jego odpowiedzialności. Za śmierć wielu ludzi.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/24/general-blasik-nowy-bohater/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez zmian</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 15:58:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5330</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka dni temu &#8222;Rzeczpospolita&#8221; i &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie tych informacji, jakie wyciekły z prokuratury, najprawdopodobniej przy udziale adwokatów rodzin smoleńskich, zaczęto budować nową narrację. Brzmi ona &#8211; raport komisji ministra Millera (Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) jest z gruntu fałszywy, należy powołać nową, najlepiej międzynarodową.</p>
<p>Dziś odbyła się konferencja prasowa prokuratury, prowadzona przez prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Omówił on sprawy śledztwa smoleńskiego, swojej wizyty w Rosji, rozmów z rosyjską prokuraturą. Ale dziennikarze czekali na potwierdzenie swoich rewelacji. I doczekali się &#8211; rzeczywiście, słowa do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi, odczytane ze stenogramów przez biegłych z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia J. Sehna, zostały faktycznie wypowiedziane przez kogoś innego &#8211; członka załogi, drugiego pilota, mjr Roberta Grzywę. Prokuratura stwierdziła, że nie może podać dowodów, że w ostatniej fazie lotu Błasik był w kokpicie samolotu, podawał komendy, lub odczyty przyrządów i wywierał nacisk na załogę, aby ta lądowała w warunkach niedozwolonych (a takie były w dniu 10 kwietnia 2010 roku). Odczyty laboratorium krakowskiego przyporządkowały &#8211; uwaga &#8211; wszystkie odczytane i rozpoznane głosy konkretnym komendom i rozmowom. Ale są również w stenogramach głosy i frazy, których przyporządkować się nie da. Oznacza to, że obecności generała Błasika w kabinie pilotów wykluczyć nie można. Prokurator Ireneusz Szeląg podał jeszcze jedną ważną informację &#8211; kopie taśm znajdujące się w Polsce są zgodne w 100% z oryginałami z rejestratorów samolotu, a oryginały po katastrofie nie podlegały żadnym zabiegom. Oznacza to, że kopie taśm i ich stenogramy mogą być zaliczone jako dowód w postępowaniu prokuratorskim.</p>
<p><span id="more-5330"></span></p>
<p>Czy rewelacje dziennikarzy &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;GPC&#8221;, dziś w pewnym stopniu potwierdzone przez prokuratorów wojskowych, mają jakiekolwiek znaczenie dla zmiany naszego osądu o bezpośrednich przyczynach katastrofy smoleńskiej? Nie, nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Podstawowe przyczyny katastrofy, czyli błędy załogi były już wiadome praktycznie dwa tygodnie po kwietniowej katastrofie. Dalej nie znamy odpowiedzi na pytania z pogranicza techniki, organizacji i polityki, czyli na te, kto i dlaczego podjął probe lądowania (czy próbnego podejścia, jak chcą niektórzy) w warunkach skrajnie niesprzyjających, poniżej poziomu bezpieczeństwa lotniska, a przede wszystkim poniżej poziomu uprawnień i wyszkolenia załogi. Nie wiemy również tego, co, lub kto zmusił załogę do startu z Warszawy, pomimo informacji o złych warunkach pogodowych, nie wiemy dlaczego załoga już w trakcie lotu nie odeszła na lotniska zapasowe, pomimo potwierdzenia dramatycznie złych warunków nad pasem lądowiska. We wszystkich tych pytaniach, jako podmiot domyślny może występować generał Andrzej Błasik, jako faktyczny dowódca tego lotu. To on przecież przyjmował rankiem 10 kwietnia na płycie lotniska Okęcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, meldując samolot i załogę gotową do lotu.</p>
<p>Raport komisji ministra Jerzego Millera jest rzetelny, opierał się na dostępnych materiałach i nic nie przemawia za tym aby powoływać nową komisję. I będzie on zaliczony jako dowód w postępowaniu prokuratorskim. Nie do podważenia jest teza, oparta o analizę dokumentów, zeznań i właśnie odczyty rejestratorów samolotu, że główną i bezpośrednią przyczyną katastrofy były błędy w szkoleniu polskiej załogi. W raporcie wyraźnie jest zaznaczone, że poziom wyszkolenia załogi zagrażał bezpieczeństwo lotów. I do tego załoga prezydenckiego samolotu została zestawiona dzień przed wylotem. Raport komisji stwierdził lekceważenie procedur, norm, a przede wszystkim brak szkoleń, w tym na symulatorach. Łamano przepisy w pułku, który miał zapewnić bezpieczeństwo najwyższym urzędnikom państwa. Lotnicy nigdy nie trenowali awaryjnych sytuacji na symulatorze lotów. Byli to młodzi wiekiem i stażem żołnierze, o zbyt słabym wyszkoleniu i małym doświadczeniu do pilotowania ciężkiego samolotu pasażerskiego w tak skrajnych warunkach. I powinien zdawać sobie z tego sprawę ich przełożony, dowódca lotnictwa, generał Andrzej Błasik. Jak również z tego, że załoga nie miała ważnych uprawnię formalnych do lotu samolotem Tu 154M.</p>
<p>10 kwietnia 2010 roku na pokładzie samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent RP, Lech Kaczyński i najwyższa kadra oficerska Wojska Polskiego. Warto przypomnieć, że raport komisji Millera stwierdza, że nie odnotowano w dostępnych materiałach bezpośrednich nacisków na załogę. Arkadiusz Protasiuk i jego zastępca, Robert Grzywa, mieli jednak tę świadomość, na jaką uroczystość lecą, że spóźnieni wylecieli z Warszawy, że niewylądowanie może mieć poważne reperkusje. Dla nich, pilotów i oficerów, ale również dla osób będących na pokładzie. Kapitan Protasiuk poddany był, być może niezwerbalizowanej, ogromnej presji, ponieważ dowódcą tego statku powietrznego nie był on, lecz prezydent Lech Kaczyński​ i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą reperkusje, nie tylko dla niego, jeżeli samolot nie przyziemi na smoleńskim lotnisku. Być może piloci nie mieli czasu na to, aby po prostu zastanowić się nad tym, aby podjąć własną, w pełni autonomiczną decyzję.</p>
<p>To co się działo po konferencji prokuratury wojskowej, czyli szybkie konferencje Jarosława Kaczyńskiego z przybocznym, Antonim Macierewiczem, a także briefing w Sejmie Zbigniewa Ziobro, szefa Solidarnej Polski, świadczą o tym, że w tym wszystkim dalej głównie chodzi o politykę. Ustalenie w innym brzmieniu kilku linijek stenogramu taśm rejestratora Tu154M, jakie dokonali biegli z Krakowa, nic nie zmienia. Honor polskiego generała? Nie ucierpiał. Zarówno piloci Tu 154M, jak i samolotu CASA, który rozbił się pod Mirosławcem w styczniu 2008 roku, byli jego podwładnymi. Warto o tym pamiętać, ponieważ do obu katastrof, jak się dziś wydaje, doprowadziły błędy pilotów, którymi generał dowodził.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/16/bez-zmian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>55</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyrok na historii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2012 09:42:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5327</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa. O tym, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podstawą wczorajszego wyroku sądu, skazującego członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego za wprowadzenie stanu wojennego, jest zastosowanie przepisu o stworzeniu przez nich &#8222;związku przestępczego o charakterze zbrojnym&#8221;. To wykładania stosowana do wczoraj pod adresem kryminalnych grup przestępczych &#8211; tym razem zastosowano ją wobec byłych polityków i urzędników państwa.</p>
<p>O tym, że stan wojenny został wprowadzony nielegalnie wiemy jednak nie z wczorajszego wyroku, lecz z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca ubiegłego roku. Trybunał uznał dwa dekrety z 12 grudnia, o wprowadzeniu stanu wojennego oraz o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie stanu wojennego za niezgodne z Konstytucją PRL. Trybunał potwierdził, że Rada Państwa nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego na mocy dekretów &#8211; ich wydawanie było możliwe tylko w przerwach między sesjami Sejmu, a w grudniu 1981 r. sesja trwała. Trzeba w związku z tym było znaleźć winnych. I znaleziono.</p>
<p>Proces Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, Stanisława Kani i innych uczestników tamtych wydarzeń był procesem politycznym. Jego ocena nie trzyma się jednak podziałów ideowych i politycznych, ale jest raczej pochodną świadomości tamtych czasów, wynikająca z wieku i doświadczeń, a także umiejętności racjonalnego zrozumienia uwarunkowań, w jakich działali wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń. Wyraźnie daje się to odczuć, słuchając bardzo zróżnicowanych ocen wyroku ówczesnych opozycjonistów, takich jak Stefan Niesiołowski, Jan Lityński, Andrzej Celiński, Bogdan Borusewicz. Ludzie, którzy tamte czasy przeżyli świadomie, a w nowej Polsce potrafili się odnaleźć i czują się z nią związani, a także są wstanie zrozumieć motywacje ludzkie – wiedzą, że proces Jaruzelskiego i Kiszczaka miał charakter czysto polityczny, a akt oskarżenia, oparty o przepis kodeksu karnego, mówiący o kierowaniu związkiem zbrojnym, miał znamiona zemsty. Wojciech Jaruzelski to doskonale zrozumiał, wie, że znalazł się na sali sądowej po to, aby dokonano na nim – a także na tych, którzy w 1989 roku zawarli z nim pakt społeczny dla nowej Polski – zemsty politycznej.</p>
<p><span id="more-5327"></span></p>
<p>Tego procesu nie da się rozpatrywać, historycznie i politycznie bez kontekstu Okrągłego Stołu. Ten proces był złamaniem swego rodzaju porozumienia społecznego, umowy, jaką zawarł Wojciech Jaruzelski i jego środowisko polityczne, z innym środowiskiem, reprezentowanym przez działaczy opozycji demokratycznej. Można to porozumienie, które doprowadziło do częściowo demokratycznych wyborów w roku 1989, różnie nazywać – umową społeczną, kontraktem, czy paktem – ale jest bezspornym faktem, że dokonało się to w formie pokojowej – i dobrowolnej. Nikt, ani nic (poza mediacjami Kościoła Katolickiego) nie zmuszał Jaruzelskiego do wejścia w ten układ i podporządkowaniu się całego aparatu państwa, w tym aparatu represji, ustaleniom wydyskutowanym przy stole negocjacyjnym.</p>
<p>Komentatorzy piszą, że sprawiedliwości stało się zadość, sprawiedliwość dziejowa stała się faktem. Wyrok został wydany przez niezawisły sąd III RP. Tej samej III RP, która urodziła się przy Okrągłym Stole. Ta symbolika wielu będzie dalej urażać. Innych będzie kłuć w oczy, że aby dokonać aktu &#8222;sprawiedliwości&#8221; musiano posunąć się do zastosowania wykładni o &#8222;związku przestępczym&#8221;. Nie udało się postawić Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka przed Trybunałem Stanu, sięgnięto po inne metody. Dokonano swoistej korekty historii, przy pomocy prokuratorów IPN i sądu. Nowa prawda i nowa historia, której autorami są prokuratorzy. Czyż nie jest to w prostej linii powrót do tradycji sądów sowieckich, gdzie historia była korygowana najpierw przez prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, a zatwierdzał ją później sędzia – generał Urlich?</p>
<p>Przypomnijmy może jeszcze, w kontekście ubiegłorocznego wyroku Trybunału Stanu, pewne prawne i historyczne uwarunkowania. Wojciech Jaruzelski w 1981 roku złamał Konstytucję PRL, ustanowioną jeszcze przez Stalina w 1952 roku i poprawioną przez Gierka w 1976 roku. Konstytucja ta gwarantowała władzę PZPR nad narodem polskim i ustanawiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „niekonstytucyjnym” aktem Jaruzelski zburzył obowiązujący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porządek prawny. Co więcej, internował bezprawnie część kierownictwa PZPR z Edwardem Gierkiem na czele oraz odsunął od władzy partię komunistyczną, której Konstytucja gwarantowała władzę. Partię zastąpiło wojsko, co w doktrynie komunistycznej jest określane mianem bonapartyzmu. Już Józef Stalin przestrzegał w latach 30. przed bonapartyzmem i broniąc się przed nim aresztował prawie całą kadrę armii sowieckiej. W Polsce stało się inaczej – bonapartyzm zwyciężył, obalając w ten sposób władzę partii komunistycznej i kończąc de facto panowanie systemu przez tą partię stworzonego. Tak oto, owo mityczne „obalenie komuny” nie nastąpiło, jak chce Solidarność, w 1989 roku, lecz w 1981. I tak ci, którzy poparli wyrok Trybunału Stanu ustawili się de facto po stronie legalności PRL jako państwa i jego Konstytucji zatwierdzonej przez Józefa Stalina w 1952 roku.</p>
<p>Dziś próbuje się oddzielić stan wojenny od Okrągłego Stołu. Nie da się, fundamentem III RP jest umowa z roku 1989, wynikająca wprost z Sierpnia roku 1980 i stanu wojennego roku 1981. To jest podstawa polskiej demokracji, tak jak było nią w Hiszpanii pokojowe oddanie władzy w ręce demokratów przez pogrobowców Franco. Demokratyczna Polska poszła podobną drogą. Wczorajszy wyrok może być dla niektórych &#8222;sprawiedliwością dziejową&#8221;, ale historii nie zmieni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael ​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/13/wyrok-na-historii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Układanka prokuratorska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 11:23:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5321</guid>
		<description><![CDATA[Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku. Płk. Przybył w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ma rację były minister sprawiedliwości poprzedniego rządu, Krzysztof Kwiatkowski, że to, co stało za desperackim czynem płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora okręgowego prokuratury wojskowej w Poznaniu, musi wyjaśnić prokurator Andrzej Seremet. To leży nie tylko w interesie całej prokuratury, jej części wojskowej, ale przede wszystkim dotyczy jego wizerunku.</p>
<p>Płk. Przybył w swoim wystąpieniu przedstawił prokuraturę wojskową jako twierdzę niezależności, która jest poddawana naciskom i manipulacjom. Niedwuznacznie oskarżył prokuratora generalnego, że używając instrumentów będących w jego dyspozycji (prokuratur cywilnych), paraliżuje postępowania prowadzone przez prokuraturę poznańską. Wskazał, że może chodzić o sprawy związane z postępowaniami związanymi z korupcją w wojsku. Planowana reorganizacja prokuratury wojskowej (włączenie jej w struktury prokuratury cywilnej) miałaby oznaczać próby zamiecenia pod dywan korupcji na najwyższych szczeblach wojska, także w MON-ie.</p>
<p>Drugim elementem miałoby by być wykorzystywanie dziennikarzy śledczych do bezpośredniej walki z płk. Przybyłem, w kontekście prowadzonego przez niego śledztwa w sprawie przekazywania informacji przez prokuratora cywilnego, Marka Pasionka. W tej sprawie jest kilka zagadnień. Pierwszym z nich jest przekazywanie informacji i szczegółów śledztwa smoleńskiego przez Pasionka dziennikarzom i agentom służb amerykańskich. To postępowanie, wszczęte na wniosek szefa prokuratury wojskowej, generała Krzysztofa Parulskiego, zostało przez prokuraturę cywilną umorzone. Niektóre źródła informują, że stało się to na skutek wyraźnych nacisków naszych amerykańskich sojuszników, którzy nie lubią być zamieszani w takie sprawy. Drugi problem, to oskarżenia wysuwane pod adresem samego płk. Przybyła i jego zespołu, że w sposób nieuprawniony domagał się billingów i treści sms-ów dziennikarzy, którzy z Pasionkiem rozmawiali. Oba te zagadnienia łączy osoba prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. To on umarza śledztwo przeciwko Pasionkowi i to on nie stanął po stronie prokuratury wojskowej w sprawie billingów i sms. Wręcz wygląda na to, że chce wykorzystać nadarzająca się okazję do podporządkowania sobie prokuratury wojskowej.</p>
<p><span id="more-5321"></span></p>
<p>W tle jednak jest być może sprawa dużo poważniejsza. Sygnalizowane przez pułkownika Michała Przybyła sprawy korupcyjne są pretekstem. Chodzi być może o przejęcie ko​ntroli nad śledztwem smoleńskim. Prokuratura jest dość daleko zaawansowana w postępowaniu i niewykluczone, że gotowe są pierwsze wnioski w tej sprawie &#8211; pierwsze akty oskarżenia. Dlaczego Seremet nie chce do tego dopuścić?</p>
<p>Andrzej Seremet, nominowany na stanowisko prokuratura generalnego, w myśl nowej ustawy, jest formalnie (i praktycznie) niezależny. Jego odwołanie z zajmowanego stanowiska jest bardzo trudne. Jest jednak człowiekiem z zewnątrz, nominowanym przez Lecha Kaczyńskiego, z powodów politycznych. Jego konkurent, prokurator Edward Zalewski, jest obecnie szefem Krajowej Rady Prokuratury (jej członkiem i szefem komisji etyki jest prokurator Krzysztof Parulski), ciała stojącego na straży standardów pracy i niezależności prokuratorów. Wczorajsze konferencje prasowe, jedna po drugiej, prokuratora generalnego i szefa prokuratury wojskowej pokazały konflikt wewnętrzny. Ale to nie jest jedyny problem wewnątrz korpusu prokuratorskiego.</p>
<p>Andrzej Seremet jest w klinczu i wyraźnie nie radzi sobie z materią, jaką zastał w korpusie prokuratury. Broniąc swojej niezależności (i domniemanej niezależności prokuratury) oparł się na prokuratorach, nazwijmy to, post pisowskich. Symbolem tego jest nominacja na zastępczynię Andrzeja Seremeta prokurator Marzeny Kowalskiej, która zrobiła karierę pod rządami ministra Zbigniewa Ziobry. Miała nawet w roku 2007 zostać prokuratorem generalnym, po odejściu Janusza Kaczmarka. To ona jest gwarantem tego, że układ prokuratorski, zbudowany przez Zbigniewa Ziobrę, jest praktycznie nienaruszony i jest przeciwwagą dla ludzi Edwarda Zalewskiego. Świadczą o tym masowo umarzane sprawy wobec prokuratorów katowickich w sprawie ich odpowiedzialności za naciski przy sprawie śmierci Barbary Blidy.</p>
<p>Konflikt pomiędzy prokuraturą wojskową i cywilną jest tylko elementem szerszej układanki politycznej. Andrzej Seremet nie poradził sobie z tym problemem. I choć pewne wypowiedzi prokuratora Krzysztofa Parulskiego z wczorajszej konferencji prasowej mogą być odbierane jako wypowiedzenie zależności służbowej wobec Andrzeja Seremeta &#8211; gra idzie o zupełnie coś innego. To sprawa odzyskania nadzoru nad prokuraturą, być może w kontekście dochodzenia smoleńskiego, a być może w innych sprawach.</p>
<p>Dziś problemy w korpusie prokuratorskim nie można rozwiązać poprzez zastosowanie procedur formalnych. To decyzje personalne, do których muszą przyczynić się politycy. To decyzja, która musi zapaść w porozumieniu prezydenta z premierem, dlatego inicjatywa Bronisława Komorowskiego spotkania się z Andrzejem Seremetem i Krzysztofem Parulskim jest bardzo dobra. I być może powinno zakończyć się to nie tylko odejściem obu z zajmowanych stanowisk, ale także nową inicjatywą regulującą zasady funkcjonowania prokuratury.</p>
<p>Płk.Miołaj Przybył, zaufany człowiek generała Krzysztofa Parulskiego jest tylko narzędziem w rozgrywce o inne sprawy. Czy sprawa postrzału (być może próby samobójczej, ale wygląda to dość dziwnie) jest jego inicjatywą, czy elementem zaplanowanej szerszej akcji &#8211; nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Szkoda jednak, że płk. Przybył daleko przesunął pojęcie honoru żołnierskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/10/ukladanka-prokuratorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coroczny imperatyw datku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2012 11:58:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Owsiak]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[WOŚP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5312</guid>
		<description><![CDATA[Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jutro po raz 2o. &#8222;zagra&#8221; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję &#8211; jak do tej pory &#8211; bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów i publicystów. Niektórzy, tak jak na przykład dziennikarz tabloidowego &#8222;Faktu&#8221;, Łukasz Warzecha, mogliby wydać antologię pism poświęconych Owsiakowi i jego &#8222;dziełu&#8221;. Ale Jurek i dziesiątki tysięcy młodych i starszych ludzi z roku na rok zbiera coraz więcej pieniędzy, a inicjatywę popiera coraz więcej środowisk &#8211; także Kościół katolicki.</p>
<p>Idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inicjatywy społecznej powołanej do życia 20 lat temu przez Jurka Owsiaka, została opisana milionami słów. Ma wielu zwolenników, głównie wśród tych, którzy rozumieją pomoc społeczną jako coś oddawania z siebie. Ma równie wielu przeciwników, dla których przede wszystkim szef WOŚP jest nie do przyjęcia, jako osoba ponoć o relatywistycznym podejściu do wartości (oczywiście mamy tu na myśli &#8222;wartości chrześcijańskie&#8221;) i życia społecznego. Są to krytycy z pozycji ideologicznych, ponieważ w Polsce każdy, kto wychyla się poza pewien przyjęty kanon poprawności ideologi społecznej, tej katolickiej, może od razu być potraktowany jako jak moralny wróg społeczeństwa.</p>
<p>Kilka lat temu w sondażu jednego z tygodników opinii Jurek Owsiak został uznany za człowieka o największym autorytecie. Daleko za nim znaleźli się politycy, księża, czy ludzie kultury. Wyprzedził nawet Władysława Bartoszewskiego. Dlaczego tak się stało? Czy to przymioty osobiste, empatia i rozpoznawalność medialna uczyniła z Owsiaka autorytet? Czy może jednak coś innego?</p>
<p><span id="more-5312"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5313" title="Owsiak" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/01/Owsiak.jpg" alt="" width="450" height="300" /></a></p>
<p>Na to, jak jest Owsiak oceniany, ma wpływ jego język i osobowość. Jednak najważniejszą sprawą i powodem powodzenia Owsiaka nie są jego przymioty osobiste, lecz to, że odpowiedział on swoją działalnością na potrzeby społeczne, zarówno w ramach WOŚP, jak i innego swojego wielkiego projektu, corocznego festiwalu muzycznego „Przystanek Woodstock”, a od kilku już lat także spotkania ludzi kultury, sztuki, polityki i nawet Kościoła Katolickiego z młodzieżą. Przede wszystkim są to jego autorskie projekty, które doskonale wypełniają formułę działalności organizacji spoza establishmentu i państwa w krzewieniu idei państwa obywatelskiego. Owsiakowi udało się zrealizować to, co jest kwintesencją prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, czyli zbudować ruch społeczny i doprowadzić duże grupy społeczne, w tym przypadku głównie młodzież, do samoorganizacji społecznej w realizacji określonego celu. WOŚP jest ruchem autonomicznym, niezależnym od państwa, praktycznie całkowicie się samofinansującym i dającym społeczeństwu i państwu, określone wartości.</p>
<p>Tak, działalność WOŚP jest medialna i hałaśliwa, i tak być musi. Owsiak doskonale zdaje sobie sprawę z roli i możliwości przekazu medialnego dla sukcesu swojego przedsięwzięcia. Czyni mu się z tego zarzut, przeciwstawiając rozgłosowi styczniowej imprezy ciche i nabożne działania fundacji i organizacji kościelnych, w tym &#8222;Caritasu&#8221;. które robią to bez rozgłosu. Nie rozumiem tego zarzutu &#8211; media są po to, aby ich siłę wykorzystywać, a poza tym należy pamiętać, że ani &#8222;Caritas&#8221;, ani inne fundacje kościelne nie działają na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, lecz w imieniu i na konto Kościoła Katolickiego. I czy przypadkiem coniedzielne nawoływania księży z ambon na cele dobroczynne nie są również formą marketingu?</p>
<p>Jurek Owsiak wiedział, że w takim kraju „powszechnej życzliwości” na pewno znajdą się osoby, które będą robiły wszystko, aby jego pracę i jego inicjatywę zdezawuować. Bez skutku, transparentność poczynań jego fundacji, przetargi na sprzęt medyczny i presja, jaką wywiera na szpitale i ośrodki zdrowia, aby urządzenia, które są do nich dostarczany za środki ze zbiórki społecznej, były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i celami, jakie są zapisane w umowach, nie dają podstaw do wysuwania wobec niego żadnych oskarżeń o sprzeniewierzenie społecznych pieniędzy.</p>
<p>Personalizacja działalności WOŚP jest faktem i zaletą działalności, osobowość Owsiaka góruje nad jego projektami. To zasługa, ponieważ to człowiek niesie idee i tylko personalne i całkowite oddanie się swojej koncepcji może jej zapewnić sukces. Wie o tym Jurek Owsiak, wiedział o tym również nieodżałowany Marek Kotański, którego najważniejsze idee, Monar i Markot, miały równie silny odcisk osobowości twórcy.</p>
<p>Inicjatywa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wychowuje już drugie pokolenie młodzieży. Zapewne będą i następne. Ci ludzie są i już weszli i wchodzą w dorosłe życie. Jest ciekawe, czy w ciągu następnego dziesięciolecia znajdzie się projekt społeczny, a może polityczny, który by potrafił taki elektorat zagospodarować? I obok pytania, dlaczego polska służba zdrowia, państwo polskie nie potrafi wyciągnąć wniosków z działalności i metod Owsiaka, trzeba się zastanowić, dlaczego taki projekt, jak WOŚP nie wpływa szerzej na poprawę działania całego społeczeństwa? Niestety, w Polsce idee państwa obywatelskiego (w tym działalności samorządowej) nie dorastają do standardów państwa demokratycznego.</p>
<p>Warto się przyjrzeć, jakie są wysuwane argumenty przeciwko inicjatywie WOŚP. Otóż twierdzi się, że sprzęt kupowany przez cały rok z pieniędzy zebranych w styczniu powinien być tak naprawdę kupowany przez państwo. Najczęściej ten argument pada z ust tych prawicowych przeciwników, którzy chcą mniejszej ingerencji państwa i mniejszych podatków. Immanentna sprzeczność tego rozumowania uzupełniania jest stwierdzeniem, że przecież wkład środków orkiestry jest ułamkiem wszystkich wydatków na ochronę zdrowia, a do tego sprzęt kupiony musi być serwisowany, obsługiwany, uzupełniany. Nie kupujmy &#8211; nie będzie dodatkowych kosztów.</p>
<p>Inny element krytyki to stwierdzenie, że akcje uliczne i uczestnictwo instytucji państwa, samorządów i mediów to &#8222;szantaż moralny&#8221; ze strony Owsiaka. Tylko, że nikt nie zmusza nikogo do brania udziału w imprezach organizowanych przez Owsiaka, ani ich finansowania. Pytanie tylko, czy przypadkiem inicjatywa WOŚP nie ma po prostu poparcia takiego, że nie uczestniczenie w niej będzie odbierane jako brak wrażliwości społecznej. Brak zgody na uczestnictwo w imprezach jest dopuszczalny, jak również każda indywidualna decyzja niewrzucenia pieniądza do puszki.</p>
<p>Jurek Owsiak nie lubi Kościoła katolickiego &#8211; z wzajemnością. Taka jest obiegowa opinia, oczywiście &#8211; bzdurna. Kościół popiera każdą inicjatywę charytatywną. Jurek popiera każdego księdza, który przyłoży rękę ku dobru. Nie można sobie wyobrazić, że obie strony będą miały pretensje do siebie za zbieranie pieniędzy na cel ratowania życia dzieci. Owsiak może być znienawidzony przez część ludzi Kościoła, dlatego, że pokazuje, że jest inna droga dobra i wspólnoty. I ją z powodzeniem realizuje.</p>
<p>Niechęć, wręcz często nienawiść do Jurka Owsiaka musi dziwić szczególnie takim kraju jak Polska, gdzie dobroczynność powinna być nakazem moralnym katolika, a jałmużna &#8211; jego imperatywem. Widać, że deklaratywność wiary nie zawsze idzie z czynami i poczuciem przyzwoitości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Wykorzystano wcześniejsze materiały autora.</em></span></p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/07/coroczny-imperatyw-datku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chory człowiek Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 11:28:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5309</guid>
		<description><![CDATA[Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán. Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán.</p>
<p>Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry i ich polityka, zarówno wewnętrzna, jak i wobec wspólnoty europejskiej. Nakłada się na to katastrofalny stan ekonomii węgierskiej, odziedziczony po poprzednich rządach socjalistów, ale pogłębiony decyzjami rządu Orbána. Dziś dług wewnętrzny Węgier przekracza 80% PKB, obligacje krótkoterminowe i średnioterminowe są na poziomie śmieciowym (obsługa to prawie 10% rocznie), forint poleciał w ostatnich tygodniach na łeb. Wszystko to powoduje odpływ kapitału zagranicznego, inwestycyjnego, ale także tego akumulowanego przez samych Węgrów. Ostatnie informacje są takie, że Węgrzy masowo pozbywają się forintów i transferują środki za granicę. Może to oznaczać załamanie systemu bankowego Budapesztu. Orbán przez pewien czas bronił się przed pomocą finansową Unii Europejskiej. Dziś nie ma praktycznie wyjścia, ale już nie tylko grają rolę czynniki ekonomiczne, ale również polityczne.</p>
<p>Większy jednak problem ma Europa z Węgrami w sferze praw demokratycznych. Orbán doszedł do władzy na fali zmęczenia rządami socjalistów Ferenca Gyurcsányego, który okłamywał wyborców co prowadzonej przez socjalistów polityki gospodarczej. Fidesz zdobył władzę bezdyskusyjnie i przy silnym poparciu społecznym, w oparciu o demokratyczne procedury. Uzyskał również coś, czego do tej pory nie uzyskała żadna partia w Polsce &#8211; taką przewagę w parlamencie, która pozwoliła Orbánowi na swobodne zmiany w konstytucji państwa. W roku 2010 węgierski parlament uchwalił nową konstytucję, która zmieniła nazwę państwa z &#8222;Republika Węgier&#8221; na &#8222;Węgry&#8221;, co było czytelnym nawiązaniem do idei Wielkich Węgier. A Węgrzy zamieszkują nie tylko terytorium państwa, określonego granicami po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, ale są również na Ukrainie, w Chorwacji, Rumunii i Słowacji. Szczególnie z tymi dwoma ostatnimi państwami relacje na tle mniejszości węgierskiej nie są najlepsze. Nowa konstytucja pozwala na przyznawanie obywatelstwa Węgrom nie mieszkającym i nie urodzonym na terytorium dzisiejszych Węgier.</p>
<p><span id="more-5309"></span></p>
<p>Tego jednak Orbánowi było mało. Pod koniec roku 2011 uchwalono na Węgrzech kilka ustaw (przy biernym sprzeciwie opozycji, która nie brała udziału w głosowaniach), około-konstytucyjnych, które zaostrzyły kurs nacjonalistyczny i pchnęły Węgry w stronę autorytaryzmu. Ograniczono między innymi kompetencje węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, zmieniono ustawę o statusie banku centralnym, dając rządowi praktycznie pełną kontrolę nad nim. Było to potrzebne premierowi do położenia ręki na rezerwach banku. Wprowadzono również zmiany dotyczące sądownictwa &#8211; zmieniono prezesa Sądu Najwyższego, odwołano członków Krajowej Rady Sądownictwa (poprzez obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 62 lat&#8230;). Jeżeli dodamy do tego, że również urząd prezydenta jest w rękach Fideszu, widzimy, że Orbán praktycznie przejął pełnię władzy. Decyzje, jakie podjął opanowany przez Fidesz parlament prowadzą w kierunku zanegowania trójpodziału władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej, idąc w kierunku systemu władzy integralnej, tak dobrze znanej w systemach totalitarnych. A władza ta miałaby by być sprawowana przez wiele lat przez Orbána i jego Fidesz.</p>
<p>Aby to uzyskać węgierski premier dokonał jeszcze innych operacji. Po pierwsze doprowadził do zmian w konstytucji, które wprowadziły zapis o tym, że Węgierska Partia Socjalistyczna jest spadkobierczynię partii komunistycznej , a tym samym może być uznana za organizację przestępczą. Oznacza praktycznie to jej delegalizację. Po drugie, dokonał zmian w ordynacji wyborczej, tak aby nawet wynik poniżej 30% oddanych głosów dawał mu 2/3 głosów parlamencie. Dodajmy, że przy okazji zmieniono układ okręgów wyborczych, w ten sposób, aby Fidesz mógł łatwiej w nich wygrywać.</p>
<p>Dla zagwarantowania sobie pełni władzy, Orbán nakłada kaganiec na media. Jeszcze w roku 2010 przegłosowano restrykcyjną wobec mediów ustawę, mocno ograniczającą swobodę wypowiedzi, teraz administracja państwowa podejmuje decyzje bezpośrednie, m. in. zapowiedziano nieprzedłużenie koncesji dla opozycyjnej stacji radiowej &#8222;Klubradio&#8221;.</p>
<p>Adam Bodnar, wiceprezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka napisał w &#8222;Kulturze Liberalnej&#8221;.</p>
<p><em>W ten oto sposób w środku Europy mamy państwo – członka Unii Europejskiej – które przestało być demokratyczne. Jeszcze są fasady, jeszcze można demonstrować i używać internetu, liderzy opozycji nie są jeszcze zatrzymywani i aresztowani, ale w parlamencie nie ma pluralizmu, instytucje kontrolne i sądownictwo zostały pozbawione zębów, a opozycja jest wykluczana poza nawias jakiegokolwiek wpływu na państwo.</em></p>
<p>To jedyny, jak do tej pory, polski głos w sprawie Węgier, a wydaje się, że to właśnie polska demokracja, tkwiąca korzeniami w obywatelskim ruchu &#8222;Solidarności&#8221; powinna zareagować na to, co się dzieje na Węgrzech. Adam Bodnar zastanawia się również, jak powinna zareagować opinia publiczna i instytucje Unii Europejskiej. Wydaje się, że sytuacja jest o wiele poważniejsza niż ta, kiedy partia Joerga Haidera weszła w skład koalicji rządowej w Austrii. Bodnar sugeruje, że Komisja Europejska powinna wszcząć procedurę zawieszenia Węgier w niektórych uprawnieniach członkowskich w UE , w tym także w prawie głosu na forum Rady Unii Europejskiej, zgodnie z art. 7 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Inicjatywa w tej sprawie powinna wyjśc ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, lub jako inicjatywa jednej trzeciej państw &#8211; członków UE. Milczenie szefa parlamentu, Jerzego Buzka (i jego następcy, socjalisty Martina Schulza), a także szefa KE, José Manuela Barroso, jest niezrozumiałe.</p>
<p>Niezrozumiałe jest także milczenie polskiego rządu w tej sprawie. Rządząca Platforma Obywatelska i węgierski Fidesz są w Parlamencie Europejskim w jednej frakcji, EPP, tym bardziej należałoby podjąć na jego forum konkretne działania. Jednak głos powinni przede wszystkim zabrać premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Znów przywołując Adama Bodnara;</p>
<p><em>Polska nie może promować demokracji, rządów prawa i praw człowieka w państwach Partnerstwa Wschodniego czy w państwach arabskich, skoro przymyka oczy na stworzenie systemu autorytarnego w jednym z państw Europy Środkowo-Wschodniej, tak bliskim nam duchowo.</em></p>
<p>Węgrzy, naród krewki, budzą się z letargu. Mogą, popchnięci coraz trudniejszą sytuacją ekonomiczną, zrobić to gwałtownie. Wszyscy pamiętają wydarzenie z roku 1956, oczywiście rozgrywające się w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i społecznej. Orbán swoimi decyzjami buduje jednocześnie na nowo opozycję, już nie tylko w sferze polityki, ale również społeczną. Ma wprawdzie jeszcze znaczne poparcie, ale jednocześnie swoimi decyzjami buduję opozycję obywatelską. Na manifestacji w Budapeszcie, zwołanej przeciwko polityce rządu Orbána widać było już wyraźną determinację.</p>
<p>W Polsce pojawiły się również inne opinie. Dla wielu Orbán jawi się jako silny człowiek prawicy, coś w rodzaju Jarosława Kaczyńskiego, któremu się udało. Niektórym podoba się wyraźnie antyunijna retoryka węgierskiego premiera. Marek Jurek napisał w mikroblogowym portalu Twitter, że Polacy powinni trzymać za Węgry Orbána kciuki, podobnie jak w roku 1956. Jednym słowem dla byłego marszałka Sejmu, Victor Orbán to współczesny Imre Nagy. Kto w związku z tym ma grać rolę wojsk sowieckich z 1956 roku? Unia Europejska? Inni twierdzą, że Orbán to bohater walczący o suwerenność i pozycję Węgier. Przymykają oczy na to, że robi to zawężając prawa obywatelskie, zmieniając demokrację w &#8222;demokraturę&#8221;, przy okazji wprowadzając napięcia międzynarodowe w centrum Europy.</p>
<p>Victora Orbána pokona jednak nie Unia Europejska, ani ulica. Pokona go nieubłagana logika ekonomii. Próba zamknięcia kraju na Unię Europejską, lub gra polityczna swobodami obywatelskimi, aby uzyskać konkretną pomoc ekonomiczną dla walącej się gospodarki, musi przynieść zmiany w jego polityce wewnętrznej &#8211; i ile oczywiście upór i determinacja Orbána nie popchnie go ku dalszemu radykalizmowi. Inne alternatywy to droga białoruska i wpadnięcie w objęcia Rosji, bezwzględne objęcia Władimira Putina albo&#8230; krew na ulicach. I dlatego i Unia Europejska i same Węgry mają nie więcej niż pół roku na odwrócenie wektora politycznego. Victor Orbán, dziś u szczytu władzy, jest już tak naprawdę nad polityczną przepaścią.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska ma problem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 12:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5297</guid>
		<description><![CDATA[Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Podsumowanie minionego roku wydaje się dość łatwe &#8211; wystarczy miesiąc po miesiącu zrobić przegląd wydarzeń, wybrać te najważniejsze &#8211; z punktu widzenia Polski, Europy, Świata &#8211; i gotowe. Jednak to, czy dane wydarzenie będzie uznane za ważne i przełomowe za lat 5, 10, 25 &#8211; tego dziś nie wiemy. Dlatego chyba łatwiej i uczciwiej jest oddać własne, subiektywne wrażenia.</p>
<p>W przestrzeni międzynarodowej skupialiśmy się tak zwanej &#8222;wiośnie arabskiej&#8221;, rozpoczętej w Tunezji, która następnie rozlała się na Algierię, Egipt, Libię, Jemen i Syrię. Zakończyła ona panowanie kilku satrapów, doprowadziła do interwencji NATO w Libii, ale przede wszystkim do wielkiego rozlewu krwi. Pokazała słabość wojskowych struktur europejskich &#8211; bez wsparcia USA interwencja w Libii zakończyłaby się kompromitacją. Syria płonie w dalszym ciągu, zresztą napięcie w regionie krajów islamu nie opada, a wręcz rośnie. Jesteśmy blisko interwencji w Iranie, która może mieć nieobliczalne skutki. Amerykanie zakończyli operacje militarne w Iraku, co wcale nie oznacza, że doprowadzili do stabilizacji wewnętrznej tego kraju. Pakistan powoli, ale wyraźnie traci oblicze kraju demokracji, zresztą arabska wiosna wcale nie zwiększyła pola demokracji w tym regionie, pomimo wyborów w Tunezji i rozpoczętych wyborów w Egipcie. Jest raczej odwrotnie &#8211; zostały stworzone nowe obszary dla intencjonalnego terroryzmu.</p>
<p>Europa, Unia Europejska to przede wszystkim kryzys euro, ale również kryzys instytucjonalny całej Unii. Okazuje się, że w przypadku tego rodzaju sytuacji pękają więzy instytucjonalne, przestają działać procedury, a lejce przewodnictwa przejmują najmocniejsi &#8211; w tym przypadku Niemcy i Francja. I dlatego polska prezydencja UE, choć przeprowadzona organizacyjnie i merytorycznie wzorcowo, była jednak marginesem wydarzeń unijnych. Nawet świetnie przeprowadzony szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i tak zwany &#8222;sześciopak&#8221; ustaw i rozporządzeń dyscyplinujących finanse państwowe członków wspólnoty, nie były wydarzeniami znaczącymi dla całej UE. Mijający rok nie rozwiązał w Unii Europejskiej żadnego problemu i pokazał ścieżki wyjścia z kryzysu. Pakt finansowy, przyjmowany etapami na szczytach unijnych, jest tak naprawdę prowizorium, a nie finalnym rozwiązaniem. A instytucje unijne, biurokracja brukselska, wydaje się dość bezradna. Rok 2012 będzie przełomowy dla tego, czy Unia przetrwa w takiej formie.</p>
<p><span id="more-5297"></span></p>
<p>W Polsce najważniejszym wydarzeniem były oczywiście wybory. Wygrane przez Platformę Obywatelską (niektórzy twierdzą, że przez Donalda Tuska&#8230;) i przez Janusza Palikota. Jego wynik wyborczy został przewidziany praktycznie tylko przez niego. Marginesem okazała się beatyfikacja Jana Pawła II. Gości z Polski w Watykanie było kilkakrotnie mniej niż się spodziewano. To wyraz kryzysu polskiego Kościoła katolickiego. Nie przewrócił sceny politycznej raport rządowej komisji Jerzego Millera, dotyczący katastrofy smoleńskiej. Przegrał Jarosław Kaczyński, po raz szósty poniósł porażkę wyborczą, nastąpił również poważny rozłam jego formacji politycznej.</p>
<p>Sprawa katastrofy smoleńskiej jest jednak podskórnym elementem życia politycznego i społecznego, ma większy wpływ, niż kryzys ekonomiczny, słabo w Polsce odczuwalny, nie tylko na tle innych krajów Europy. Stosunek do samej katastrofy i do jej wyjaśnienia podzielił polityków i obywateli, raczej w sposób nieodwołalny. Niezastąpiony okazał się tu Antoni Macierewicz, stojący na czele sejmowej, poselskiej komisji. Macierewicz robi wszystko, aby udowodnić, na podstawie zdjęć, wymyślonych i niewiarygodnych badań dziwnych naukowców, że samolot prezydencki nie spadł w wyniku błędów załogi, obsługi naziemnej, lecz został zniszczony i rozpadł się jeszcze w powietrzu.</p>
<p>Zwolennicy mitu smoleńskiego usiłują katastrofę powiązać z Katyniem, a to ma im dać podstawę do negowania porządku politycznego, prawnego i legitymacji rządzących. Wszytko ma to doprowadzić do budowy państwa równoległego do istniejącego, z własnymi strukturami, mediami, może nawet Kościołem. Środowiska skupione wokół Prawa i Sprawiedliwości i &#8222;Gazety Polskiej&#8221; systematycznie próbują wciągnąć w orbitę tego wyraźnie zarysowanego projektu cześć hierarchów kościelnych, budują własne media, starają się tworzyć zaplecze finansowe. I zamykają siebie, ale również swoich zwolenników getcie mentalnym, wmawiając im, że to oni są tylko &#8222;prawdziwymi Polakami&#8221; albo &#8222;wolnymi Polakami&#8221; i depozytariuszami polskości. Bo przecież Polska pod rządami Donalda Tuska to państwo niesuwerenne (kondominium niemiecko-rosyjskie). Te środowiska są również antyunijne, antyeuropejskie, w związku z tym nie bardzo mają gdzie emigrować. Pozostaje im żyć w państwie oficjalnym, a ponieważ nie mogą przejąc w nim władzy na drodze demokratycznych procedur, będą starały się go najpierw zdestabilizować, w rezultacie obalić. Pojęcie patriotyzmu tego środowiska zamyka się dziś w życzeniach popadnięcia państwa i jego obywateli w głęboką zapaść, bo tylo to może dać im władzę. I jest to realna groźba, ponieważ środowiska te są wstanie wciągnąć do swych działań wszelkie zorganizowane grupy, zaczynając od skrajnych nacjonalistów, na bandytach stadionowych kończąc.</p>
<p>Problemem dla Polski nie jest dziś kryzys, w kraju, czy w Unii Europejskiej, nie jest nim zagrożenie zewnętrzne, bezpieczeństwo państwa. Niebezpieczeństwo jest wewnątrz kraju, w jego strukturze, w braku tożsamości obywateli i państwa. Lekiem na to może być znalezienie nowego projektu, który połączy znów Polaków, tak nośnego, jak nasze starania wejścia do Unii Europejskiej i NATO.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/31/polska-ma-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5294</guid>
		<description><![CDATA[Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak jak dziś puste są ideowe i ideologiczne hasła.</p>
<p>Polityka XXI wieku jest eklektyczna i raczej mało synergiczna. To mieszanka różnych poglądów, idei, kalek z minionych czasów. Nie ma nigdzie w świecie (poza totalitarną Koreą Północną, kruszącą się z komunizmu Kubą i poddanemu władzy ajatollahów Iranowi) krajów o czystej ideologii państwowej. Nie ma państwa, gdzie partia rządziłaby trzymając się doktrynalnie ideologii. W świecie rządzi post-polityka, poddana naciskom ekonomicznym, a post-ideologie są wszędzie marginesem. Nawet tak nośne społecznie, jak ruchy anty- i alterglobalistyczne.</p>
<p>W głównym nurcie politycznym klasyczna tożsamość lewicowa, realizowana w sferze ekonomicznej, już dawno umarła. W Polsce umarła wraz z wprowadzeniem reform gospodarczych Leszka Balcerowicza, prywatyzacją gospodarki i rozpadem struktur państwowych gospodarstw rolnych, osłabieniem roli związków zawodowych. W Europie koniec prawdziwej, klasycznej myśli socjaldemokratycznej nastąpił wraz z sukcesem tak zwanej trzeciej drogi Blaira, czyli połączenia neoliberalizmu gospodarczego z polityką socjalną. Tożsamość lewicowa może być realizowana tylko w sferze światopoglądowej i kulturowej. Tylko czy jest ktoś, kto potrafi zbudować taki projekt?​</p>
<p>W Polsce lewica jest rozbita. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest już jedyną, a nawet wiodącą siłą po tej, coraz bardziej umownej, lewicowej stronie sceny politycznej. Dziś za lewicę uchodzi formacja Janusza Palikota, która jest tak naprawdę mieszanką obyczajowej i kulturowej lewicy i liberalizmu ekonomicznego. Tymczasowo Palikot przyciągnął do siebie ludzi prezentujących poglądy alterglobalistyczne (Ruch Wolnych Konopi, czy Piotra Ikonowicza), ale jest to raczej taktyczne posunięcie, a nie strategia zdobywania pola politycznego. SLD pozostał przy elektoracie postkomunistycznym, roszczeniowym, częściowo związkowym, ale nie udało mu się do niego przekonać młodego, inteligenckiego, rozwojowego elektoratu dużych miast. Ten zakotwiczył się głównie w pobliżu rządzącej Platformy Obywatelskiej. I co ciekawe &#8211; SLD jest dziś partią prawie równie konserwatywną obyczajowo i światopoglądowo jak Prawo i Sprawiedliwość. Symptomatyczne było odejście do Ruchu Palikota tuż przed wyborami feministki Wandy Nowickiej i działacza gejowskiego, Roberta Biedronia.</p>
<p><span id="more-5294"></span></p>
<p>Ruch Palikota nie jest ruchem ideologicznym, w SLD brak potencjału zmiany, zresztą od dawna polska lewica cierpi na intelektualny uwiąd. &#8222;Krytyka polityczna&#8221;, stworzona przez Sławomira Sierakowskiego, to ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy. Kwartalnik, a także kluby rozsiane po całej Polsce, stały się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko zresztą lewicowych i czysto ideologicznych. Sierakowski kilka lat temu został wykreowany na lidera i ideologa młodej lewicy, zresztą przy wydatnej pomocy prawicowych publicystów. Szef „KP” nie zbudował jednak jeszcze żadnego logicznego programu społecznego i politycznego, ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną. I już raczej tego nie dokona.</p>
<p>Czy próba odbudowy polskiej lewicy powinna być pozbawiona myśli przewodniej? Oczywiście, że nie. Wiele pomysłów Ruchu Palikota, SLD, czy organizacji społecznych może być podstawą programową. Nie przez przypadek mocno eksponowany antyklerykalizm Palikota i problemy wykluczonych dały jego formacji 10 &#8211; procentowe poparcie w wyborach. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić lewica, jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z prawdziwym, programowym, humanizmem i liberalizmem ekonomicznym, jaki chętnie prezentuje Leszek Miller. To może pozwolić lewicy na wejścia do centrum sceny politycznej i pozyskania niezdecydowanego elektoratu liberalnego, młodego, inteligenckiego – czyli klasy średniej.</p>
<p>​​Kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość zbiorowości. Ale rozumiana nie jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak żądania związkowców, lecz jako uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić w sposób administracyjny, do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa, w tym gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego, interesy grup dyskryminowanych, w tym niepełnosprawnych – to powinny być cele lewicowej polityki. Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się jednak wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. To oznacza ograniczenie udziału państwa w gospodarce. Lewica powinna postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć po prostu własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Jest w tym wszystkim jeszcze inny problem &#8211; jak dokonać kumulacji sił lewicowych i kto mógłby tego dokonać. Polityków postrzeganych przez lata demokratycznej Polski jako lewicowych jest wielu, że wymienię tylko Włodzimierza Cimoszewicza, Tomasza Nałęcza, Marka Borowskiego, Dariusza Rosatiego, Ryszarda Bugaja, czy z młodszych Bartosza Arłukowicza. Co ich dziś łączy? A to, że wszyscy oni są poza strukturami lewicowymi. Nawet tytularny &#8222;ojciec chrzestny&#8221; lewicy. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, jest już bardziej emerytem politycznym, niż siłą sprawczą, zdolną do synergii lewicowych sił politycznych. Zresztą łatwiej sobie wyobrazić połączenie antyklerykalizmu, otwartości światopoglądowej i walki o prawa mniejszości społecznych z liberalizmem ekonomicznym, niż to, że przy jednym stole i w jednej formacji politycznej spotkają się Leszek Miller, Janusz Palikot i Bogusław Ziętek.</p>
<p>Aleksander Kwaśniewski rzuca co jakiś czas &#8222;na rybkę&#8221;, na zanętę, swoje pomysły. A to ma być kongres polskiej lewicy, a to coś w rodzaju okrągłego stołu. Jedni przyjmują to entuzjastycznie, inni chłodno, większość nie bardzo rozumie, o co w tym chodzi. Problem polega na tym, że pomysły Aleksandra Kwaśniewskiego słabo odnoszą się do tego, czego potrzebuje elektorat. Więcej, nie ma w tej chwili jednolitego, homogenicznego elektoratu lewicowego, który by zaakceptował jedną partię polityczną i trwale się z nią związał. Pomysły lewicowe wyborca znajdzie dziś nie tylko w SLD i Ruchu Palikota, ale także w Platformie Obywatelskiej i Prawie i Sprawiedliwości. W ich programach znajdziemy​ także lewicowe agendy. A do tego dziś lewica ma w Sejmie niewiele ponad 60 mandatów. To za mało, aby realnie wprowadzić pomysły polityczne, społeczne, gospodarcze w życie.</p>
<p>Przed lewicą długa, znojna droga. I to bez gwarancji sukcesu. Dziś widać, że wybiórcze kopiowanie pomysłów z hiszpańskiej PSOE, czy tworzenie zintegrowanych platform wyborczych, jaką tak naprawdę była SLD z czasów świetności Leszka Millera, to trochę mało. Lewica w połowie lat 90 ubiegłego wieku miała szansę na przekształcenie się w socjaldemokrację w stylu zachodnim. Nie poszła w tę stronę. Dziś mogłaby by być w tym samym miejscu, gdzie jest Platforma Obywatelska.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siewcy nienawiści</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 15:41:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5273</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? To głównie, że mogą one służyć politykom i komentatorom politycznym do formułowania rzadko rozsądnych opinii.</p>
<p>Wyrok na Ryszarda Cybę, zabójcę z biura poselskiego w Łodzi, został oceniony jako sprawiedliwy &#8211; dożywocie, z prawem starania się o zwolnienie warunkowe po 30 latach odsiadki (będzie miał wtedy 93. lata). Cyba musiał być skazany, ponieważ taki był wymóg polityczny. I społeczny, ponieważ polskie społeczeństwo żyje według schematu &#8222;ząb za ząb&#8221;, a nie w schemacie zrozumienia uwarunkowań socjologicznych i społecznych sprawcy. Nie ma znaczenia, że Cyba to socjopata, którego miejsce jest w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym &#8211; ważne jest to, że polityczne zapotrzebowanie kazało go osadzić w więzieniu. Polityczni i medialni hunwejbini nie po to krzyczeli kilka godzin po morderstwie, że jest ono wynikiem &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; którego ostrze skierowane jest w stronę PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. Te słowa padły rok temu i zostały powtórzone już po wyroku. To jest element walki plemiennej polskich polityków, która nie ma wiele wspólnego z czystą polityką, skierowaną ku dobru obywateli.</p>
<p>Taksówkarz, który dokonał okrutnego mordu, rzeczywiście zrobił to z powodów politycznych &#8211; przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie upoważnia to wcale do formułowania wniosków, jak to czyni Tomasz Terlikowski, że za nim stali dziennikarze, artyści i intelektualiści, na szczęście przez niego nie wymienieni z imion i nazwisk. Katolicki publicysta próbuje postawić Cybę w jednym szeregu z ludźmi PiS niechętnymi, jako element &#8222;przemysłu pogardy&#8221;. Nie ma dla niego znaczenia, że w trakcie przebiegu dochodzenia i samego procesu nie znaleziono żadnego dowodu na inspirację działań mordercy ze strony zwolenników Platformy Obywatelskiej, czy innej organizacji politycznej, czy społecznej. Idąc torem logiki Terlikowskiego, zupełnie spokojnie można wysnuć wniosek, że zamachy na lekarzy przed klinikami aborcyjnymi w USA odpowiedzialni są ekstremiści antyaborcyjni, w tym ortodoksyjni publicyści katoliccy, do jakich zalicza się właśnie prezes &#8222;Frondy&#8221;. Czyli to właśnie Terlikowski tworzy &#8222;przemysł nienawiści&#8221; wobec ludzi, którzy uważają, że prawa obywatelskie to także prawa do decydowania kobiet o własnym ciele.</p>
<p><span id="more-5273"></span></p>
<p>Niestety, polskie sądy ulegają nadmiernie presji społecznej. Cyba niewiele różni się od mordercy z Norwegii, Andersa Behring Breivika. Tamtego społeczeństwo, głosem swoich przedstawicieli medycznych, uznało za niepoczytalnego. W Polsce jest to niemożliwe. W zmian za to mamy takie kwiatki, jak choćby skandaliczne komentarze europosła Janusza Wojciechowskiego i wypowiedzi Beaty Kempy, porównujące zamach w Norwegii do morderstwa w Lodzi. Dla Kempy Breivik podobny był do Ryszarda Cyby, a sam akt mordu był wynikiem atmosfery podobnej do „przemysłu nienawiści” rozpętanego jakoby przez PO. Było to jeszcze przed ogłoszeniem niepoczytalności Breivika.</p>
<p>Ta sama posłanka Beata Kempa, jeszcze jako członek Prawa i Sprawiedliwości, udzieliła &#8222;wsparcia moralnego&#8221;, czyli poręczenie drugiemu wczoraj skazanemu, tym razem w Warszawie, &#8222;Staruchowi&#8221;. Inny polityk PiS-u, Zbigniew Romaszewski, odwiedzał go w więzieniu, porównując go do prześladowanych przez komunę. A cel był jeden &#8211; z akomodować po stronie PiS środowiska kibolskie, jako to te prezentujące &#8222;nowoczesny patriotyzm&#8221;. Dla tego celu konieczne było przymknięcie oka albo i obu na działania bandytów, z pośród których wywodzą się gangsterzy, handlarze narkotyków. Piotr Staruchowicz to nie jest zagubiony młodzieniec, to wyrachowany bandyta, który zrobił sobie z tego model życia. Ale przecież stoi za nim kilka tysięcy kiboli Legii i potencjalnie większa rzesza kibolskich &#8222;patriotów&#8221; z innym miast. Jaką siłę oni reprezentują, pokazał marsz 11 listopada, gdzie praktycznie przejęły kontrolę nad manifestacją.</p>
<p>Te same środowiska, które komentują sprawę morderstwa w Łodzi na działaczu PiS jako wynik &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; dziś milczy po skazaniu &#8222;Starucha&#8221;, a kiedy politycy PiS i &#8222;Gazeta Polska&#8221; promowały ten bandycki &#8222;patriotyzm&#8221;, życzliwie się temu przyglądały. To przecież były działania oddolne, spontaniczne, patriotyczne, pożądane. &#8222;Staruch&#8221;, lub jemu podobni wrócą do łask. Bo im wolno lżyć polityków Platformy Obywatelskiej i innych przeciwników PiS. Wszystko do czasu, kiedy znów nie poleje się krew.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakłamane hasła, zakłamane wartości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 12:43:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5268</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polska &#8222;klasa&#8221; polityczna robi wszystko, aby słowa znaczyły co innego, niż ich encyklopedyczne znaczenie. Nie ma pojęcia, które w ustach polityka, a gorzej w jego czynach, nie było odbierane jako groteska. Zaczyna się od pojęć podstawowych, takich jak naród, interes narodowy, patriotyzm, suwerenność, nawet Ojczyzna. W Polsce zatarły się, i tak już mało ostre, pojęcia lewicy i prawicy. Sojusz Lewicy Demokratycznej prowadzony jest dziś przez Leszka Millera, który kilka miesięcy temu otrzymał z rąk jednej z organizacji biznesowych (prywatnych) specjalną nagrodę za swoje liberalne poglądy gospodarcze. Druga formacja lewicowa w polskim Sejmie, Ruch Poparcia Palikota, opowiada się za liniowym podatkiem dochodowym. A politycy Solidarnej Polski, uważani za prawicę ortodoksyjną, zamierzają złożyć w parlamencie projekty ustaw, wprowadzające 40 proc. podatek dla najbogatszych i zwiększające zasiłki rodzinne. Czysty populizm socjalistyczny&#8230;</p>
<p>Ostatnio w kontekście szczytu Unii Europejskiej w kraju naszym, będącym od grudnia 2009 roku pod &#8222;panowaniem&#8221; Traktatu Lizbońskiego, wybuchła dyskusja o suwerenności. Przypomnijmy, że traktat nadał Unii Europejskiej podmiotowość prawną, a prawo unijne (poza nielicznymi wyjątkami) jest nadrzędne wobec prawa polskiego. Opozycja, ta z PiS i PiS-bis, czyli Solidarnej Polski, ocknęła się nagle, że Polska suwerenna nie jest i ich zwolennicy śpiewają na ulicach, że tęsknią za wolną Ojczyzną. Jarosław Kaczyński zapomniał, że to jego brat podpisał Traktat Lizboński, suflowany przez niego. I przecież musi sobie zdawać, że Polska, kraj w skali globu mały, jako byt tylko narodowy, bez pomocy z zewnątrz (za oddanie swej części suwerenności) nie jest wstanie utrzymać swej wolności i niepodległości. Polska nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią.</p>
<p><span id="more-5268"></span></p>
<p>Suwerenność to kategoria polityczna, ale także prawna. W przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. W świecie współczesnym państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała kontynuację Traktatu z Maastricht – czyli Traktat Nicejski, a następnie​, już jako pełnoprawny członek Unii, przystąpiła do Traktatu Lizbońskiego. Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa, czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący.</p>
<p>Państwa narodowe nie istnieją wcale tak długo &#8211; to koncepcja powstała w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a swoje apogeum w Europie miała po roku 1871, kiedy nastąpiło scalenie Niemiec w jeden organizm państwowy (związany wspólną walutą). I od tego momentu następuje powolna degeneracja pojęcia narodu, staje się ono doktrynerską konstrukcją myślową, służącą politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. A właściwie – do manipulowania nimi.</p>
<p>Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. W Polsce dotyczy to praktycznie wszystkich sił politycznych. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy, grupy partyjnej. Gdyby nawet ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze, nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie, interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet. Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich. To między innymi mogą zapewnić regulacje prawne i organizacyjne Unii Europejskiej. Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.</p>
<p>Podobnie jest z polską racją stanu. Podstawowym elementem naszej racji stanu jest bezpieczeństwo. Rację stanu można wręcz sprowadzić do kwestii bezpieczeństwa. Ma ono dwie strony &#8211; jedna to zachowanie integralności państwa i jego substancji prawno – organizacyjnej. Unia Europejska na to pozwala, bo zostawia wielki obszar regulacji prawu polskiemu.​​</p>
<p>Drugą stroną jest rozwój substancji państwa i społeczeństwa. W tym drugim przypadku racja stanu gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo militarne, które polska ma zapewnione przez struktury NATO, lecz także pewność i stabilność rozwoju. Czynnik bezpieczeństwa sprzężony jest z sytuacją polityczną i społeczną Polski, a także stabilnością ekonomiczną. Sytuacja międzynarodowa tak się ukształtowała, że nie zagraża nam obecnie z niczyjej strony agresja lub interwencja zbrojna. Nawet biorąc pod uwagę napięte stosunki z Rosją. Polska nie jest celem agresji, nie grozi nam ponowna satelizacja. A jeśli potrafimy Polityka zagraniczna państwa musi stwarzać przesłanki skutecznie chroniące nas przed narzucaniem nam czegokolwiek z zewnątrz. Wymaga to stabilnej sytuacji w Unii Europejskiej. Dlatego dziś polską racją stanu jest utrzymanie Unii Europejskiej, a drogą do tego jest utrzymanie wspólnej waluty, euro.</p>
<p>Wszystkie te konkluzje prowadzą do zdefiniowania patriotyzmu. Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko pochody, flagi, opowieści i piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada. To także dbanie o to, aby wizerunek naszego kraju w Unii Europejskiej, jako kraju silnego, stabilnego, przewidywalnego nie był poddawany manipulacjom w imię niskich pobudek politycznych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>*<span style="color: #0000ff;"><em><strong>Tekst opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #0000ff;">MojeOpinie.pl</span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/18/zaklamane-hasla-zaklamane-wartosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rocznica stanu wojennego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 07:32:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5257</guid>
		<description><![CDATA[Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zauważyłem, że najbardziej sensowne oceny tego, co się dokonało 13 grudnia 1981 roku i po nim pochodzą od tych, którzy przeżyli tamte czasy aktywnie, byli internowani – i nie poddali się. Młodzi hunwejbini powinni brać z nich przykład, oceniając postawę i decyzje o wprowadzeniu stanu wojennego. Krytycy tamtych wydarzeń zapominają często, że do prawidłowej oceny sytuacji i tego, co doprowadziło do 13 grudnia, konieczna jest nie tylko analiza dokumentów, przekazów pisemnych, oparcie się o wspomnienia, lecz również zrozumienie uwarunkowań i ogólnego stanu nastrojów społecznych – po jednej i drugiej stronie barykady.</p>
<p>W wielu analizach historycznych pojawia się sformułowanie zaczerpnięte z języka prawniczego, o stanie wyższej konieczności, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski pod koniec roku 1981. Był to stan permanentnego, wielomiesięcznego nacisku wywieranego na niego przez towarzysz sowieckich, z Breżniewem na czele, przez aparat partyjny PZPR, chcący odzyskać pełne panowanie nad krajem i dążący do władzy, a także – przez nasilający się nacisk ze strony działaczy „Solidarności”, którzy od wrześnie 1980 roku przesuwali granicę sporu i nacisku na rząd. Wojciech Jaruzelski planował rozwiązanie siłowe, wiele miesięcy przed grudniem, ponieważ był wojskowym i widział, że tego rodzaju rzeczy trzeba planować. Jest również jasne, że jego motywacją było zachowanie status quo układu partyjnego przy władzy – ale już na drugim miejscu stała sprawa obrony integralności państwa i jego bezpieczeństwa. Pacyfikacja „Solidarności” była nie celem, lecz środkiem realizacji dwóch wspomnianych celów.</p>
<p>Stan wojenny był dla Wojciecha Jaruzelskiego dobrym wyborem, z tych najgorszych. Niezależnie od tego, czy czołgi i żołnierze państw Układu Warszawskiego (w tym Niemcy) wkroczyliby do Polski, a ten dylemat nie zostanie nigdy do końca rozwiązany, Jaruzelski musiał w swoich rachubach brać to pod uwagę. On wiedział, nauczony doświadczeniami roku ’56 na Węgrzech i ’68 w Czechosłowacji, że bardziej nam grozi model węgierski, niż czechosłowacki. Tym bardziej, że czołgi sowieckie, o czym się nie chce wspominać, nie stacjonowały tylko w Legnicy – lecz również w innych lokalizacjach – w tym na obrzeżach Warszawy.</p>
<p><span id="more-5257"></span><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5258" title="SW" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/12/SW-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Jaruzelski był żołnierzem frontowym i był doskonale zaznajomionym z planami strategicznymi Układu Warszawskiego. Wiedział, że Polska mogła być głównym teatrem wojny dla sowieckiej armii. I że będzie ona tego terytorium broniła. I jeżeli nawet w danym momencie kierownictwo moskiewskie, w sytuacji przejęcia władzy przez polską opozycję, która rozpędzona i rozzuchwalona społecznym poparciem, natychmiast przystąpiłaby do dekomunizacji Polski, nie podjęłoby kroków militarnych – to po krótkim czasie towarzysze – generałowie wymuliliby interwencję w Polsce. Interwencję z trzech stron – niemiecką, czechosłowacką i sowiecką. Szkoda, że skrzętnie się pomija w analizach stanowisko Niemców i Czechów, którzy wręcz domagali się od Kremla interwencji w Polsce. Domagali się zdławienia kontrrewolucji. I to jest głównie klucz do zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazł się Wojciech Jaruzelski. On nie myślał, jak aparatczyk partyjny – lecz klasycznie przeprowadził analizę strategicznych działań. A należy pamiętać, że polska armia liczył w roku 1981 roku 15 dywizji. Kraje ościenne dysponowały w tym czasie ponad 80 dywizjami gotowymi do wojny.</p>
<p>Trudno zaliczyć Jaruzelskiego do zbawców narodu, szczególnie po ponad 100 ofiarach stanu wojennego. Kiedy jednak czyta się odtajnione przez CIA materiały (materiały opracowane przez Amerykanów, a nie źródła), nietrudno w nich znaleźć momenty, które były dla Polski groźne. Najgroźniejszym momentem był ten, kiedy Jaruzelski znajdował się w depresji i brał pod uwagę odejście ze stanowiska I sekretarza PZPR, a nawet odebranie sobie życia.</p>
<p>Niewielu zdaje sobie sprawę, że odejście z władz partyjnych człowieka, do którego Moskwa miała zaufanie, mogło stać się dla Polski tragedią. Zastąpienie Jaruzelskiego „modernistą”, czyli powrót Stanisława Kani – skończyłoby się rozpadem i dezintegracją państwa – i interwencją . Alternatywą mógłby być jakiś polski Kadar – na przykład Stefan Olszowski. I wtedy równie mielibyśmy interwencję – i nie byłoby to żadne „kryterium uliczne”, lecz kolejne, krwawe powstanie. ​Niektórzy naiwnie twierdzą, że Amerykanie by się sprzeciwili. Nie sądzę, to był pierwszy rok prezydentury Ronalda Reagana. Za dużo miał do stracenia, a jego doktryna polityczna nie była jeszcze w pełni rozwinięta. Zresztą, jak praktyka pokazuje – choćby w przypadku radzieckiej interwencji w Afganistanie – Amerykanie nie angażują się w sprawy, gdzie nie mają własnego interesu – tym bardziej w rosyjskiej strefie wpływów.</p>
<p>Stan wojenny złamał „Solidarność”, wprowadził Polskę w stan letargu społecznego, zwichnął życie wielu ludziom. Nie da się tego w żaden, a tym bardziej indywidualny sposób zrelatywizować. Jednak stan wyższej konieczności, poczucie zagrożenie państwa i obywateli, konieczność zachowania praw ( w tym także interesów działaczy partyjnych), kazała Jaruzelskiemu podjąć taką decyzję. I historia go z tego rozliczy. Dziś ocena postępowania Jaruzelskiego, w roku 2011 ma wymiar doraźny, polityczny, oderwany od kontekstu sytuacji politycznej wewnątrz kraju, nie mówiąc o geopolityce. Tak łatwiej, wygodniej. I łatwiej jest zrobić hucpę pod domem generała, na ulicy Ikara, niż rzetelnie podyskutować, co stało za motywacjami aktorów tamtych wydarzeń &#8211; po obu stronach barykady.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Tekst na podstawie wcześniejszych materiałów autora</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/13/rocznica-stanu-wojennego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To nie był szczyt sukcesu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 14:47:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5255</guid>
		<description><![CDATA[Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Prywatnie używam określenia &#8222;czas przeszły, dokonany&#8221;. Oznacza to, że pewne jest tylko to, co zostało zrealizowane, zamknięte i wyniki są już znane. Pieniądze zostały wydane, lub zarobione, zamierzony skutek osiągnięty. W przypadku zakończonego szczytu państw Unii Europejskiej w Brukseli (w tym roku już ósmego, jak zwykle &#8211; przełomowego), nie mamy pewności, że jego postanowienia przyniosą skutek. Nie wiemy nawet, czy wspólna waluta, euro, zostanie utrzymana i czy sama Unia Europejska przetrwa następny rok.</p>
<p>Problem polega na tym, że to co postanowiono na szczycie, dotyczy głównie zagadnień organizacyjnych i prawnych, a nie problemów zadłużenia całej Unii Europejskiej i deficytów poszczególnych państw. Unia w całości zadłużona jest na ponad 7 bilionów euro, i w dalszym ciągu brak mechanizmów i pomysłów, jak ten deficyt zmniejszać. Unia fiskalna i kotwica zadłużenia dla wszystkich państwa UE na jednakowym poziomie to jednak trochę mało. Kontrola poziomów deficytów poszczególnych państw to jeszcze nie jest polityka fiskalna całej Unii. Szefowie państw Unii nie zdecydowali się nie przedstawienie projektów wprowadzenie podatków zunifikowanych, ze względu na opinie publiczną własnych państw. Umowa międzyrządowa, regulująca te zagadnienia, zostanie poznana dopiero w marcu przyszłego roku. Dlaczego? Dlatego, że nie ma szans na wprowadzenie tego w trybie zmian w traktacie europejskim, jak i ze względu na stanowisko Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Stanowisko Dawida Camerona, brytyjskiego premiera, to przykład tego, jak rząd Wielkiej Brytanii rozumie interes własnego kraju w kontekście wspólnoty. To klasyczny przykład egoizmu narodowego, przedkładany nad interes pozostałych państw. Cameron uważa, że postulowany przez niektórych podatek od transakcji finansowych banków uderzyłby w londyńskie City, co jest prawdą, ale przecież transakcje prowadzą tma również banki, fundusze, przedsiębiorstwa państw kontynentu. Drugi problem Camerona polega na tym, że jego rząd jest w imadle politycznych uwarunkowań wewnętrznych. Z jednej strony grozi mu rozłam wewnątrz własnej partii, gdzie istnieje silne lobby konserwatystów gotowych do przeprowadzenia referendum wyprowadzającego Wielką Brytanię z Unii Europejskiej, z drugiej strony liberałowie pod wodzą Nicka Clegga mogą doprowadzić do rozpadu koalicji rządowej i do rozpisania przedterminowych wyborów. A trzeci problem, już czysto prestiżowy &#8211; Cameron chciał się zdystansować do Niemiec i Francji, od tego, że to teraz te dwa kraje nadają ton dyskusji o kryzysie unijnym.</p>
<p><span id="more-5255"></span></p>
<p>Ratunek dla strefy euro nie został opracowany, przedstawiony i ubrany w formę konkretnych rozwiązań. Nie przeszła propozycja wykupu długu, przynajmniej częściowego, poprzez emisję przez EBC euroobligacji. Kwota 200 mld euro, jaka ma być wsypana do Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez kraje strefy euro i pozostałych sygnatariuszy porozumiewania, to tylko mała szalupa ratunkowa dla wielkiego transatlantycka. Reguły współpracy, jakie zostały opracowane mogą zostać w każdej chwili zanegowane. Wystarczy tak naprawdę, aby scenariusz grecki powtórzył się we Włoszech, Hiszpanii, a może nawet we Francji. Nikt głośno nie mówi o długach Wielkiej Brytanii, które są wielokrotnie większe (kwotowo i w relacji do PKB) niż te krajów południa Europy.</p>
<p>Polska, a właściwie polska gospodarka jedzie na tym samym wózku, co Unia Europejska. Z tym, że nasza ekonomia (także finanse publiczne) jest w lepszym stanie niż w większości krajów UE. Polski dług wynosi mniej niż 55% PKB, podczas gdy średnie zadłużenie krajów UE wynosi około 80%. Biorąc pod uwagę, że to właśnie kraje strefy euro są naszym głównym partnerem handlowym, uratowanie jej jest naszym żywotnym interesem. Rozpad strefy euro i co za tym idzie, rozpad Unii to dla Polski poważny problem ekonomiczny, ale również zagrożenie naszej suwerenności. Nie jest tak, jak twierdzi opozycja polityczna w Polsce, że nowy porządek prawny i ekonomiczny, za jakim opowiadają się najsilniejsze dwa państwa, Niemcy i Francja, to ograniczenie naszej suwerenności. To jest tylko interes, kalkulacja, czym jest suwerenność w dobie integracji &#8211; nie tylko w Europie. Polska poza Unią, Polska poza sferą wpływów na to, co się dzieje w całej Europie to kraj słaby podatny na penetrację polityczną i ekonomiczną. Polska złotówka jest silną walutą w relacji węża walutowego z euro i z gwarancją EBC. Bez tego nie jest bezpieczna. Rozpad Unii Europejskiej to także osłabienie NATO, szczególnie w związku ze zmianą priorytetów politycznych USA. Warto więc walczyć i Unię i jej silniejszą integracją &#8211; właśnie ze względu na polską rację stanu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/11/to-nie-byl-szczyt-sukcesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kanclerz, czy syndyk?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Dec 2011 14:10:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kwaśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5249</guid>
		<description><![CDATA[Nie będę specjalnie ukrywał, że do Leszka Millera mam słabość. Doceniam jego wielkie zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie kiedy przejął ster polskiej lewicy z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy w jej historii, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie będę specjalnie ukrywał, że do Leszka Millera mam słabość. Doceniam jego wielkie zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie kiedy przejął ster polskiej lewicy z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy w jej historii, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zakończył żywot sztucznego tworu politycznego, połączenia związku zawodowego z prawicowym planktonem politycznym, czyli AWS-u. Ale to on również pozwolił na upadek lewicy, dopuszczając do rozdmuchania sprawa Rywina. I mam pretensje do Leszka Millera, że w imię pragmatyzmu politycznego zawrócił projekt partii socjaldemokratycznej, jaką tworzył Kwaśniewski, w kierunku partii socjalnej, z dość dużym rysem populizmu. Za to teraz okazuje się, że Miller jest najbardziej liberalnym politykiem lewicowym w Polsce, jego pomysły i poglądy na gospodarkę lokują go w samym centrum liberalizmu. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli ktoś mógłby pretendować do spuścizny po Tonym Blairze w sprawach ekonomii, to jest nim właśnie Leszek Miller.</p>
<p>Moja słabość do Millera wynika również z tego, że jest to nie tylko polityk, ale również człowiek, który potrafił przeskoczyć własny życiorys i uwarunkowania środowiskowe i z betonu pezetpeerowskiego przekształcił się w polityka europejskiego, wręcz entuzjastę Unii Europejskiej. Miller to postać nietuzinkowa, inteligentny i zasłużony polityk. Wielu zarzuca mu cynizm, co jest niewątpliwie prawdą, ale tylko częściową. Cynizm Millera kończy się tam gdzie zaczyna się prawdziwy interes państwa i społeczeństwa. Miller więcej rozumie ze znaczenia i roli nowoczesnego patriotyzmu, niż wielu tak zwanych „genetycznych patriotów”.</p>
<p>Miller, po banicji spowodowanej odmową umieszczenia go na listach wyborczych w roku 2007, wrócił na początku roku 2010 do SLD. W ostatnich wyborach, w trudnym okręgi trójmiejskim, uzyskał świetny wynik i przy klęsce całego SLD został znów jego liderem. Naturalnym liderem dodajmy, nie w wyniku układu. Wygrał wybory na szefa klubu parlamentarnego, a jutro, w sobotę 10 grudnia najprawdopodobniej konwencja partyjna deleguje go na szefa partii. Tymczasowego, do czasu wiosennego kongresu partii. Na to stanowisko namaścił go były prezydent, Aleksander Kwaśniewski, a jeszcze niedawno przecież w SLD działały dwie frakcje &#8211; postkwaśniewska i postmillerowska. Dziś jest to jedna drużyna.</p>
<p><span id="more-5249"></span></p>
<p>Lata rządzenia poprzedniego szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego można uznać za zmarnowane, zarówno dla partii, jak i całej lewicy. ​Grzegorz Napieralski wiele mówił o drodze, na jaką powinna wkroczyć polska lewica. Tylko, że Napieralski tylko mówił, była to tylko retoryczna zabawa. Podjęcie nowych wyzwań i pójście nową drogą wymagałoby determinacji i zdolności intelektualnych – a takowych Napieralskiemu zbrakło. Były już właściwie szef partii zauroczony był hiszpańską lewicą, PSOE i jej szefem, Zapatero, ale w polityce krajowej opierał się na elektoracie postpeerelowskim, na związkach zawodowych &#8211; na wyborcach schodzących ze sceny. To była droga donikąd. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica – jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z głębokim humanizmem i liberalizmem ekonomicznym. Leszek Miller może taki program stworzyć i zrealizować.</p>
<p>Dziś za lewicę &#8222;robi&#8221; Janusz Palikot i jego ad hoc przed wyborami powołana formacja. Czy jest jest to naprawdę lewica, w myśl doktrynalnych reguł? Raczej nie, szczególnie jeżeli spojrzymy na sprawy natury ekonomicznej. Palikot opowiada się za liniowym podatkiem 3 x 18 proc. dla PIT, CIT i VAT. Popiera także wydłużenie wieku emerytalnego, proponowane przez Platformę Obywatelską. Ma również dość oryginalne podejście do pomocy społecznej dla najmniej zarabiających. Antyklerykalizm, którego SLD się przez lata bało to trochę mało. Ale Palikot ma to, czego SLD przez ostanie lata zabrakło &#8211; &#8222;czucie&#8221; potrzeb społeczeństwa i trendów jak się w nim rozwijają. Dlatego to dziś Ruch Poparcia Palikota jest formacją wspieraną przez średnio zamożnych i dobrze wykształconych proeuropejczyków, a nie SLD. Za to tradycyjny, roszczeniowy i wymagający wsparcia elektorat jest przy Prawie i Sprawiedliwości.</p>
<p>Partie w Polsce skupiają się wokół liderów, taka wytworzyła się praktyka. Czy Leszek Miller znów może być takim liderem, jak kilka lat temu? Może, ale jego formacja już nigdy nie będzie tak silna, jak była. Były premier powiedział swego czasu, że SLD to marka silna tak, jak Coca Cola. Dziś jest to cola bez gazu. I jeżeli Miller nie wpadnie na pomysł, jak powstrzymać się osypywanie partii z członków, sympatyków i wyborców, może być tym, który partię zintegrował i zbudował, ale również wyprowadził jej sztandar po ostatnim kongresie. A już raz to w swoim życiu widział&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong>PS.</strong> <span style="color: #ff0000;"><em>Wyjątkowa prośba&#8230; Za mniej więcej pół roku zamierzam zmienić swój blog w portal polityczny. Ale do tego potrzebne są środki, na obsługę i na utrzymanie. &#8211; i inwestorzy. Inwestórów szukam sam (może znacie&#8230; jakiegoś Anioła biznesu przy pieniądzach&#8230;?). Na pasku widgetów są umieszczone reklamy. Mam w związku z tym prośbę o klikanie i odwiedzanie reklam z puli Ad Taily.</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tylko z Europą</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/08/tylko-z-europa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/08/tylko-z-europa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Dec 2011 10:59:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5246</guid>
		<description><![CDATA[Specjaliści mają to do siebie, że rzadko kiedy potrafią przewidzieć scenariusze przyszłości, natomiast doskonale potrafią wytłumaczyć, dlaczego ich prognozy się nie sprawdziły. Może to wynikać z tego, że rzadko posługują się empirią i rzetelnymi badaniami, a najczęściej wiedzą. Wiedza ma to do siebie, że dotyczy przeszłości. Poza tym jest takie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/08/tylko-z-europa/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Specjaliści mają to do siebie, że rzadko kiedy potrafią przewidzieć scenariusze przyszłości, natomiast doskonale potrafią wytłumaczyć, dlaczego ich prognozy się nie sprawdziły. Może to wynikać z tego, że rzadko posługują się empirią i rzetelnymi badaniami, a najczęściej wiedzą. Wiedza ma to do siebie, że dotyczy przeszłości. Poza tym jest takie stare, wciąż aktualne powiedzenie &#8211; specjalista z autorytetem nie bada &#8211; on wie.</p>
<p>Kryzys ekonomiczny, jak trwa od roku 2008, próbuje się opisać za pomocą pojęć i narzędzi z XX wieku. Specjaliści chętnie się powołują na Keynesa, na Misesa, czy na innych teoretyków ekonomii. Próbują znaleźć analogie do Wielkiego Kryzysu lat 20. i 30. XX wieku. A świat jest zupełnie inny, system finansowy, bankowy, księgowość&#8230; praktycznie nie ma zupełnie żadnych analogii z doświadczeniami ubiegłego wieku, łącznie z tym, że pieniądz jako wartość stał się pochodną kreacji przez rozbudowane narzędzia finansowe. Dlatego klasyczne recepty na wyjście z kryzysu dają tak słabe rezultaty, z reguły nieprzewidywalne.</p>
<p>Podobnie jest w innych dziedzinach życia społecznego, także w polityce. Pojęcia lewica, prawica straciły sens, liberalizm, konserwatyzm, socjalizm&#8230; to wszystko są już hasła encyklopedyczne. Nawet pojęcie tak zwanej Trzeciej Drogi, pomysł kreowany przez Tony&#8217;ego Blaira i Gerharda Schroedera (pod patronatem Billa Clintona), które zrobiło furorę w połowie lat 90. ubiegłego wieku jest już historią. Ba, historią się stało, kiedy okazało się, że za główne narzędzie ekonomiczne brytyjski premier uznał&#8230; liberalizm. Tracą na znaczeniu także pojęcia silnie powiązane z państwem, takie jak wzbudzająca aktualnie w Polsce silne emocje suwerenność.</p>
<p><span id="more-5246"></span></p>
<p>W jakim stanie politycznym i ekonomicznym jest Unia Europejska, szerzej, cała Europa, wszyscy widzą. Dziś, w wyniku kryzysu ekonomicznego, kryzysu wspólnej waluty, euro, ale również kryzysu instytucjonalnego UE, stoimy my, obywatele Europy, przed ważnym wyborem. Ten wybór polega na tym, że albo pozwolimy na rozpad strefy euro, co automatycznie skaże Unię na rozpad albo pójdziemy w stronę ściślejszej integracji, godząc się na dalsze oddanie prerogatyw państwa narodowego w sferę zarządczą instytucji europejskich. To będzie oznaczać, a jakże, dalsze ograniczenie naszej suwerenności. Ale jak to określił przytomnie Leszek Miller, polityk który nas do Unii Europejskiej wprowadził, zrzekając się części suwerenności własnej, otrzymujemy suwerenność innych państwa układu, które dobrowolnie nam ją cedują. Bez zrozumienia tego mechanizmu nie może dojść do rozwiązania problemów, przed jakimi stoimy. Jedyną drogą dla całej Europy &#8211; także państw, których dziś w UE nie ma &#8211; jest dalsza, głębsza integracja. Rozwiązania prawne, ekonomiczne, przekształcenia instytucji UE są dopiero pochodną podejścia do kwestii integracji. Rozumieją to już przywódcy Francji i Niemiec, prezydent Nicolas Sarkozy i kanclerz Angela Merkel, którzy składając propozycję nowego traktatu unijnego wyraźnie zaznaczyli &#8211; jeżeli nie zostanie on zaakceptowany przez wszystkie 27 krajów UE, to wprowadzi go 17. krajów strefy euro. A jak zajdzie taka konieczność &#8211; to będzie to porozumienie dobrowolne. O ile euro zostanie obronione.</p>
<p>Polsce powinno zależeć na tym, aby być w centrum nowego układu, jaki się tworzy na naszych oczach, czyli takiego, gdzie silne politycznie i ekonomicznie państwa tworzą tak zwane twarde jądro, i te pozostałe, pozostające na orbitach unijnych. Dziś, dzięki aktywnej polskiej prezydencji, także dzięki silnemu głosowi ministra Radosława Sikorskiego, jesteśmy liczącym się partnerem dyskusji. Polska zajęła pozycję opuszczoną w wyniku kryzysu przez Włoch, Hiszpanię i zawsze kontestującą rozwiązania wspólnotowe Wielką Brytanię. To jest niepowtarzalna sytuacja, być może ważniejsza dla naszej przyszłości niż nasze wejście do Unii Europejskiej w roku 2005. Tak, jest to koniec tej UE, do której weszliśmy, ale początek czegoś nowego. Wyraźnie trzeba powiedzieć, że rozpad Unii Europejskiej skaże całą Europę na rolę peryferii Świata. Dziś nie możemy liczyć na pomoc transatlantycką Stanów Zjednoczonych, ale raczej na konkurencję Chin, Indii, być może także Ameryki Południowej. Dlatego Europa potrzebuje nowego traktatu, w którym dobrowolnie zrzekniemy się części suwerenności, na rzecz silnej podmiotowości w strukturze Unii.</p>
<p>Oczywiście istnieją również scenariusze rozpadu &#8211; pierwszym jest taki, że cześć państw dobrowolnie wychodzi ze strefy euro &#8211; reszta zacieśnia relacje i karawana unijna jedzie dalej. Drugi zakłada, że strefa euro i co za tym idzie, cała Unia Europejska, poszczególne kraje wracają do walut narodowych. Oznacza to nie tylko powrót do sytuacji z połowy ubiegłego wieku, ale również wieloletnią recesję. Polska w tej sytuacji i tak nie stałaby na pozycji całkowicie przegranej, mając za sąsiadów Niemcy i Rosję, o ile oczywiście potrafiłaby prowadzić rozsądną, pragmatyczną politykę międzynarodową. Najgorszym rozwiązaniem dla naszego kraju poza rozpadem Unii byłoby to, aby polityka wewnętrzna i zagraniczna trafiła w ręce populistów, którzy by odgrzali resentymenty antyniemieckie i antyrosyjskie. Polityka balansowania pomiędzy Moskwą i Berlinem, która by przybrała formę polityki dwóch wrogów, byłaby czymś najgorszym, co mogłoby się przydarzyć. Jej przeciwieństwem powinna być oś polityczna, rozpięta pomiędzy stolicami Rosji i Niemiec, przebiegająca przez Warszawę.</p>
<p>Pojęcie suwerenności w kategoriach własnej tożsamości narodowej, kulturowej, społecznej ma ogromne znaczenie, pod warunkiem, że nie prowadzi do zamknięcia państwa. Polska przez sześć lat naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej nie tylko dostosowała prawo i gospodarkę do potrzeb wspólnoty, ale również dalece zmieniła swoje postrzeganie zasad i ograniczeń swojej swobody. Dziś jesteśmy partnerem silnych, mamy szansę być silnym politycznie, tym który wskazuje cele i wiedzie Europę. Nie możemy zmarnować tej szansy.</p>
<p>​</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/08/tylko-z-europa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 2. listopada</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 08:29:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5237</guid>
		<description><![CDATA[Obcy w niemieckim kubraczku &#160; Awantura jaką wywołały słowa ministra Radosława Sikorskiego wygłoszone w Berlinie sprowokowały mnie do zastanowienia się co jest główną przyczyną takiej histerycznej reakcji opozycji. Przecież każdy rozsądny człowiek powinien, jeśli nie zgodzić się ze słowami ministra, to poważnie je rozważyć. Myślę, że zadziałał tu odruch Pawłowa &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color: #ff0000;">Obcy w niemieckim kubraczku</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Awantura jaką wywołały słowa ministra Radosława Sikorskiego wygłoszone w Berlinie sprowokowały mnie do zastanowienia się co jest główną przyczyną takiej histerycznej reakcji opozycji. Przecież każdy rozsądny człowiek powinien, jeśli nie zgodzić się ze słowami ministra, to poważnie je rozważyć. Myślę, że zadziałał tu odruch Pawłowa &#8211; „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Bo jakże to tak, nie dość, że w Berlinie, a nie tu w kraju, to jeszcze Polak daje fory Niemcowi. To nie tylko niepatriotycznie. To zdrada stanu. Taką reakcję ,na swój własny użytek nazywam syndromem „dziadka z Wermachtu”. Wtedy też żadne argumenty ,żadne wyjaśnienia nie mogły zniwelować pierwszego wrażenia. Za tym określeniem ciągnęły się gdzieś wbite do głów na lekcjach historii słowa Roty, zabory, wojna, powstanie a nawet” imperializm i rewizjonizm niemiecki”.</p>
<p>„Dziadek z Wermachtu” &#8211; Czas, oswojenie i obśmianie tematu spowodowało, że określenie to nabrało nowego znaczenia i chyba już na stałe weszło do naszego słownika. Oddaje ono pewien sposób myślenia. Coś co na pierwszy rzut oka jest prawdą ale jednocześnie tą prawdą nie jest bo nie uwzględnia kontekstu sytuacji ,złożoności sprawy i obarcza dzieci za „niby winy” przodków. „Dziadek z Wermachtu „stał się synonimem idiotycznego oskarżenia .Myślę, że gdyby minister Sikorski wygłosił podobne przemówienie w USA i oczekiwał od tamtejszego rządu ratowania świata prawicowi politycy byliby zachwyceni. Ta reakcja świadczy o tym jak mentalnie głęboko jeszcze tkwimy w poprzednich wiekach.</p>
<p>O tym jaki mamy stosunek do zachodniego sąsiada świadczą liczne przysłowia i powiedzenia choćby cytowane przez Wacława Potockiego &#8211; ”jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem” oraz liczne stereotypy i uprzedzenia funkcjonujące w powszechnym obiegu.. Wiem i rozumiem ,że wynikają one także z naszej nie najlepszej wspólnej historii. Ale czy istnieje jakiś kraj, który miał zawsze dobre stosunki z sąsiadami.? Nawet przedzielona kanałem Francja i Anglia ma wiele uprzedzeń w swoim wzajemnym myśleniu.</p>
<p><span id="more-5237"></span></p>
<p>Podział na swoich i obcych jest obecny w każdej epoce i w każdym społeczeństwie.” Swój – obcy” to podstawowy wyznaczniki porządkujący świat w tradycyjne społeczności. Im mniejsza grupa taka jak wspólnota rodowa, plemienna ,regionalna tym ten podział jest wyraźniejszy. W Małopolsce strój krakowski miał kilka, jeśli nie kilkanaście odmian. Za czasów Wyspiańskiego , na targu w Krakowie , po świątecznym stroju można było poznać kto z jakiej wsi pochodzi. I nie było to tylko estetyka ale chęć odróżnienia się od niedalekich sąsiadów ,chęć zaznaczenia swojej odrębności. Ci ,które miały lepszy dostęp do wiedzy, możliwość podróżowania i poznawania świata i „obcych” siłą rzeczy nie tylko więcej wiedzieli , ale też łatwiej mogli weryfikować swoje postrzeganie świata. Mimo ,że my Polacy tak chętnie odwołujemy się do tradycji szlacheckich, (o czym świadczą pańskie zadęcia ,szable nad kominkiem i idiotyczne osiedla niby szlacheckich dworków ), to nie zapominajmy ,że współcześni Polacy pochodzą głównie ze wsi. Ta wielka rzesza chłopów, która przyjechała i stale przyjeżdża do miasta przyniosła tu swoje nawyki, swój sposób myślenia i postrzeganie świata. Nie wartościuję , tylko stwierdzam fakt&#8230; Polski chłop jeszcze do niedawna był „tutejszy” jak sam określał swoją etniczną przynależność. Etnografowie i etnolodzy często opisywali , funkcjonujące w kulturze ludowej, wierzenia o obcych. Wśród obcych najbardziej obcy ,prócz Żydów, byli Niemcy. Już samo słowo Niemiec pochodzi od słowa „niemy „czyli taki z którym się nie można dogadać i którego mowę się nie rozumie. „Lutry, kalwiny, bezbożne syn”- mówiono o nich &#8211; bo Niemiec to inna wiara ale też inne potrawy, obyczaje, inne stroje. Nie darmo Kusy czyli diabeł występował w niemieckim kusym kubraczku.</p>
<p>Obserwując nasze życie społeczne i polityczne mam wrażenie, że uczestniczę w badaniach terenowych. Na studiach takie zajęcia nazywało się „obserwacją uczestniczącą”. Jako etnolog z wykształcenia i obserwator z zamiłowania czekam gdy jakiś” swój” stwierdzi, że ten „obcy „ ma „czarnym w pysku”. Bo czarne podniebienie to była najbardziej rozpowszechniona wśród ludu wiara wobec nieswojego. Dla mieszkańca Mazowsza czarne podniebienie miał Kurp, a podlaski chłop tak myślał o swoim szlacheckim sąsiedzie. W tradycyjnej kulturze chłopskiej ten obcy był „ślepo urodzony” jak szczenię lub kot. Obcy byli też ludożercą i ze szczególnym upodobaniem do małych dzieci .I nie dotyczyło to Afryki . Tak jeszcze na początku XIX wieku mógł myśleć niemiecki chłop o swym polskim sąsiedzie a nasz chłop o Moskalach.</p>
<p>Myślenie, że my i nasza grupa jest centrum wszystkiego co istnieje było powszechne. Dla starożytnego Greka były to Delfy dla Chińczyka Pekin, dla Peru Cuzco, dla Żyda Jeruzalem. Tak było do czasu wiary, że ziemia jest płaska. Ale nawet dziś, gdy mamy już trochę wiedzy o wszechświecie ,gdy nasz świat się skurczył, gdy dociera do nas ,że świat a szczególnie gospodarka i finanse działają na zasadzie naczyń połączonych, taki sposób patrzenia na świat nie uległ zbytniej zmianie. Tylko ,że dziś taki sposób patrzenia to prowincjonalizm.</p>
<p>To co dziś widzimy w Polsce to rodzaj wojny plemiennej. Podczas przemowy Prezesa pokazywanej w telewizji mój dorosły syn, zajrzał do pokoju i stwierdził: „co to? Prezes znowu dzieli …„i wyszedł .Nie musiał słuchać , miał rację .Wykopano głęboki rów i stale jest on pogłębiany i poszerzany . Gdzieś na odległych wałach -my i oni. Patrioci i zdrajcy . Dzielenie na swoich i obcych trafiło na dobry grunt . Obudziło, tkwiące w nas, pierwotne podziały. Jesteśmy coraz bardziej zaciekli. coraz mniej słuchający innych .W wieczornym programie jednej ze stacji telewizyjnych usłyszałam głos wściekłego słuchacza, który wykrzyczał do prowadzących dziennikarzy :”’pakujcie się i wynoście się z naszego kraju, jazda stąd, zostawcie nas w spokoju.” Prawdziwi Patrioci mają tą niezachwianą pewność, że oni mają racje ,że są u siebie i jak komu się nie podoba to” fora ze dwora”.</p>
<p>Nieoceniony Stanisław Bystroń napisał :”zdumiewający jest też konserwatyzm, z którym utrzymują się przez długie stulecia przeżytki myślenia pierwotnego” Napisał to w 1924 roku i dalej jego przemyślenia są aktualne. Dziś ”obcych” nie da się już oskarżać że, rzucają czary, czy zatruwają studnie, ale można wytoczyć argumenty równie mało sprawdzalne – uczucia i dobre intencje. Mamy więc prawdziwy patriotyzm, załopotanie biało czerwoną, rzucanie we wroga orłem w koronie ,marsze wolności. Wiara że ziemia jest płaska a na jej rubieżach żyją dziwaczni jednooczy lub jednonodzy ludzie, skończyła się wraz z podróżami i poznawaniem świata. Więc i dziś jest nadzieja, że gdy otworzymy szeroko okna i drzwi, wywietrzymy trochę nasze państwo i własne głowy to zmieni się nasze myślenie o innych a „ Kusy w niemieckim kubraczku” i „dziadek z Wermachtu” nie będzie nam taki straszny.</p>
<p>We współczesnej psychologii, gdy pacjent ma kłopoty zalecana jest psychoanaliza,. Poznanie siebie i swoich problemów to niezbędny warunek wyzdrowienia, Polecałabym wiec by w szkole jako lekturę obowiązkową czytać „Megalomanię „ czy „Niemcy w tradycji popularnej „ Stanisława Bystronia zamiast „Placówki” czy „Syzyfowych prac”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>                          Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Przypominam &#8211; czekam na dobre, ostre, kontrowersyjne teksty. Będą publikowane u mnie na blogu i promowane w mediach.</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Indeterminizm federacji Europy​</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2011 11:15:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5235</guid>
		<description><![CDATA[​ Historia pokazuje, że wielkie przemiany następują w momentach kryzysów, a nie wtedy, kiedy wszystko idzie utartym torem i kiedy panuje spokój i dobrobyt. Carat, cesarstwo austro-węgierskie upadły w wyniku I Wojny Światowej. Hitler doszedł do władzy na fali niezadowolenia z osłabienia Niemiec po Traktacie Wersalskim, ale głównie z powodu &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>​</p>
<p>Historia pokazuje, że wielkie przemiany następują w momentach kryzysów, a nie wtedy, kiedy wszystko idzie utartym torem i kiedy panuje spokój i dobrobyt. Carat, cesarstwo austro-węgierskie upadły w wyniku I Wojny Światowej. Hitler doszedł do władzy na fali niezadowolenia z osłabienia Niemiec po Traktacie Wersalskim, ale głównie z powodu Wielkiego Kryzysu. II Wojna Światowa zakończyła rolę Wielkiej Brytanii jako imperium, a wyniosła do roli hegemona światowego Stany Zjednoczone.</p>
<p>Jeżeli chcemy uniknąć tu, w Europie, następnego wielkiego kryzysu, może nie tak krwawego i brzemiennego jak wojny, należy zrobić wszystko, aby kraje europejskie, nie tylko te należące do Unii Europejskiej, zacieśniły ze sobą współpracę. Odpowiedzią na kryzys ekonomiczny, który jeszcze jest do opanowania, może być tylko ściślejsza współpraca państw. Więcej Europy, więcej współpracy, a nie mniej. I to jest credo wystąpienia ministra Radosława Sikorskiego w Berlinie &#8211; a wezwanie Niemiec do przewodzenia przemianom jest tylko środkiem do realizacji pomysłu integracyjnego, a nie zaproszeniem do rządzenia Europą.</p>
<p>Radosław Sikorski ogłaszając swoje tezy w Berlinie, na Forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej doskonale wiedział, co czyni. Niemcy to kraj stabilnej, kontrolowanej demokracji, zbudowanej na zgliszczach totalitaryzmu, najsilniejszy w Europie, politycznie i ekonomicznie, ale na równi z innymi odpowiedzialny za kryzys deficytów budżetowych wielu państw Unii. To również kraj, który silnie promował zapisy Traktatu Lizbońskiego, a także rozszerzenie Unii Europejskiej. Wystąpienie w Berlinie ma inny oddźwięk, niż te same słowa wypowiedziane w Warszawie, czy nawet w Brukseli. Głos kraju jeszcze nowego w Unii, ale za to w tej chwili jednego z najsilniejszych ekonomicznie musi być podstawą do dyskusji. Wezwanie Niemiec do przewodnictwa ma także inny wymiar &#8211; to przypomnienie, że beneficjantem zadłużenia krajów Europy Południowej są właśnie Niemcy, jako największy eksporter towarów. Za kryzys strefy euro są również odpowiedzialne kraje Europy Północnej, nawet te, które wspólnej waluty nie przyjęły, jak Wielka Brytania.</p>
<p><span id="more-5235"></span></p>
<p>Wystąpienie Sikorskiego implikowane jest kryzysem ekonomicznym i finansowym strefy euro, ale przede wszystkim dotyka problemu kryzysu instytucji Unii Europejskiej. To właśnie słabości procedur demokratycznych, swoisty deficyt demokracji, a przede wszystkim nieprzestrzeganie reguł przez niektóre kraje, spowodowało zaostrzenie nieuniknionego od roku 2008 kryzysu. Rozwiązaniem może być tylko większa integracja europejska. To temat, który przez lata prosperity europejskiej odsuwany był na dalszy plan, teraz jest koniecznością. Propozycje wzmocnienia roli Komisji Europejskiej, połączenia urzędu szefa KE i przewodniczącego Rady UE, zmiana roli Europejskiego Banku Centralnego, czy wyborcza lista paneuropejska do Parlamentu Europjskiego to tylko zabiegi o charakterze technicznym. Naprawdę istotnym elementem dyskusji, która musi przybrać formy instytucjonalne (nie tylko na szczytach przywódców Unii Europejskiej) jest zakres i forma federalizacji Europy. Całej Europy, z otwartą furtką dla krajów Europy Wschodniej, z Rosją i Ukrainą na czele.</p>
<p>Propozycja polskiego ministra spraw zagranicznych jest dość czytelna &#8211; jeżeli już Unia Europejska posiada struktury zarządcze i legislacyjne, a Traktat Lizboński daje jej prymat prawny nad prawem poszczególnych członków wspólnoty, to należy iść dalej, czyli dokonać przekształcenia w strukturę federacyjną. W gestii federatów pozostałyby zagadnienia dotyczące prawa lokalnego, administracji państwa, infrastruktury i tak ważnych dla polskiej prawicy zagadnienia ładu moralnego i tożsamości narodowej. Regulacje dotyczące budżetów, podatków skumulowanych, waluty, prawa gospodarczego powinny zostać w gestii instytucji unijnych. Dopiero takie rozwiązanie pozwoliłoby traktować Unię Europejską jako jednolity system ekonomiczny, a także prawny. Bez tego Europa przestanie się liczyć jako jedno z kilku centrów z multiplikowanego systemu politycznego i ekonomicznego Świata. Bez tego Europa, w tym Polska, upadnie i zostanie ekonomicznie skolonizowana, przez gospodarki Dalekiego Wschodu. Mam wrażenie, że świadomość tego, co zagraża Europie jest większa dziś w Moskwie i Waszyngtonie, niż w wielu stolicach europejskich.</p>
<p>Wystąpienie Radosława Sikorskiego zostało dobrze przyjęte w Europie, o czym świadczą nieoficjalne informacje ze sfer rządowych Niemiec i Francji i materiały prasowe, między innym w &#8222;Die Welt&#8221; i w &#8222;The Economist&#8221;. W Polsce natomiast jak zwykle &#8211; brak głębszej refleksji, wykorzystanie przemówienia ministra do wewnętrznych rozgrywek, lub skomentowanie go w stylu czysto ideologicznym. Grożenie Trybunałem Stanu, próby oskarżenia Sikorskiego o złamanie Konstytucji RP, no i oczywiście brednie o ograniczeniu suwerenności. Brednie, ponieważ XIX-wieczne pojmowanie suwerenności to raczej styl uprawiania polityki, a nie realizm współczesności. Polskim interesem jest bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną, stabilnymi relacjami wewnętrznymi i ekonomią. To powinien być swoisty indeterminizm społeczny i polityczny, do którego właśnie namawia Radosław Sikorski. Polska przystępując 1. mają 2004 do Unii Europejskiej ograniczyła już i scedowała części swojej suwerenności na rzecz wspólnoty unijnej.</p>
<p>Suwerenność to kategorią polityczno–prawna i w przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. We współczesnym świecie państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie przystąpiła do Traktatu Nicejskiego, a następnie podpisała i ratyfikowała Traktat Lizboński. Od tej drogi, drogi rozsądku, odwrotu już nie ma. Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią. Teraz czas na krok następny.</p>
<p>​</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

