
Jarosław Kaczyński wyraźnie mówi, że będzie dążył do zmiany konstytucji. I tu zakłada wręcz, że odejdzie od zapisów pluralistycznych i zamierza nową ustawę zasadnicza oprzeć o wartości nie chrześcijańskie,a wręcz katolickie. Uznaje, że głównym, jeżeli nie jedynym depozytariuszem wartości w Państwie jest Kościół Katolicki. Inni, mogą się tylko albo podporządkować – albo wyjechać. Drugim elementem jest nadanie konstytucji wyraźnie charakteru antykomunistycznego, tak jakby nie minęło 17 lat wolnej Polski i wyborcy nie dali wielokrotnie sygnałów na temat ich preferencji politycznych. I trzeci wyraźnie widoczny kierunek konstytucji – to jest wzmocnienie Państwa, poprzez wyraźną zmianę zasad tworzenia prawa. W tym ostatnim przypadku – zapewne chodziło i nowe, krytyczne w niektórych przypadkach, prerogatywy Prezydenta. Kaczyński nie ukrywa, że zmierza do zwiększenia konsolidacji władzy wykonawczej, na szkodę ustawodawczej i sądowniczej. Mają być oczywiście również wzmocnione struktury systemy kontroli i nadzoru, takie jak np. NIK. I to co najważniejsze – nie mówi się w jaki sposób miałyby trwać prace nad nową konstytucją i czy byłaby ona poddana ocenie społecznej w formie ogólnonarodowego referendum/
Ale do zmian w Konstytucji RP – na szczęście droga daleka.
W Polsce istnieje dużo patologii, korupcji, nepotyzmu. Kaczyński zamierzał i realizuje swój program walki z tymi patologiami. Ale nie przez działania systemowe, bynajmniej. Najłatwiejszym sposobem walki z tymi patologiami, według Kaczyńskiego jest zamiana starych kadr przez nowe. I tu mamy do czynienia, zresztą w jak każdej innej dziedzinie życia społecznego, jaką próbuje zmienić nowa władza – z prostą zależnością – kto nie z nami – ten przeciwko nam, kto nas popiera – jest dobry – kto nie do wykończenia – odstrzału. To jest prawdziwa idea tworzenia IV RP – stary układ zamienić nowym.. Stąd miedzy innymi ciągłe ataki na korpus służby publicznej, na Trybunał Stanu, a także na Krajową Radę Sądownictwa. Przy zmianach w KRS mamy do czynienia z modelowym zagraniem – jak ICH wykluczyć, wsadzić swoich a resztę zastraszyć.
Projekt zakłada wykluczenie z KRS prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych. Na dzień dzisiejszy jest ich 11 na 15 wszystkich członków . Zostali delegowani do KRS przez zgromadzenia sędziów – jako osoby zaufania sędziowskiego - i autorytety. Podobna próbę manipulacji zakłada się przy zmianie sędziów Trybunału Stanu.
Sędziowie stracą wpływ na działalność KRS – i zostanie osłabiony samorząd sędziowski. Nie trudno się domyśleć, że takie ciało, złożone z ludzi o mniejszym doświadczeniu i wpływach, będzie bardziej podatne na wpływy rządzących.
I tak generalnie jest ze wszystkimi innymi projektami ustaw i rozporządzeń – nie mają one mieć na celu poprawę funkcjonowania Państwa – lecz zapewnienie ciągłości władzy obecnej ekipy.
Inną znaną sprawą są działania ministra Ziobro, majce na celu opanowanie i całkowite serwilistyczne podporządkowanie nowej władzy korpusu prokuratury – m. in, poprzez powołanie centralnego zespołu prokuratorskiego, podporządkowanego jedynie prokuratorowi generalnemu.
Jednocześnie PiS robi wszystko, alby wszelkie kodyfikacje prawa były robione, pod bieżące doraźne potrzeby
Uchwalona ostatnio nowa ordynacja samorządową została przepchnięta przez parlament już nawet bez szczególnego oglądania się na przyzwoitość polityczną
19 września br. zacznie obowiązywać ustawa o nadzorze nad rynkiem finansowym. Na jej mocy powstanie jeden urząd – Komisja Nadzoru Finansowego, który przejmie nadzór nad rynkiem ubezpieczeniowym, kapitałowym, funduszy emerytalnych, a od 2008 r. również nad rynkiem bankowym. Pomimo wielokrotnie wysuwanych zastrzeżeń co do zasadności tego pomysłu – powstał stwór , który daje rządowi praktycznie nieograniczony nadzór nad całym rynkiem kapitałowym – w tym giełdą Zlikwidowane zostaną Komisja Nadzoru Bankowego, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
Centralne Biuro Antykorupcyjne zostało powołane też pomimo zgłaszanych wielokrotnie zastrzeżeń co do jego zasadności. Pomimo olbrzymiej ustawy – jego prerogatywy są do końca jasne. Wydaje się, że bardziej mamy do czynieni z powołaniem nowej policji, spec policji politycznej , niż z rzetelną instytucją .
Ale chyba najważniejsze jest to, że w ramach budowy IV RP nie uczyniono dokładnie nic w kwestii podstawowej – porządkowania prawa. Nie mam tu na myśli prawa kodeksowego, lecz prawa administracyjnego. Nie powstała ani jedna ustawa regulująca i UŁATWIAJĄCA podejmowanie decyzji administracyjnych i gospodarczych. Najbardziej jaskrawo daje się to odczuć w kontekście rozstrzygania przetargów o zamówieniach publicznych, czy ostatnio – przy rozdziale środków dla rolników z dodatków unijnych. Prawo jest niespójne, trudne, częstokroć nie daje organom Państwa wystarczającej mocy decyzyjnej – i jednocześnie pozwala na swobodną interpretację – a więc daje pole do korupcji. Nic nie zrobiono, a wręcz pogorszono poziom pracowników administracji państwowej – zredukowano do minimum kryteria oceny – zawsze można przyjąć swojego na zasadzie pełniącego obowiązki . Ustawa, o Państwowym Zasobie Kadrowym, która wkrótce wejdzie w życie – jest najbardziej jaskrawym, ustalonym w majestacie prawa – nepotyzmem Prawa i Sprawiedliwości.
I nie dano przedsiębiorcom ani jednej ustawy, która ułatwiłaby im zasady i swobodę działania. A także nie powstała żadna ustawa, żaden projekt rządowy, czy parlamentarny, który miałby faktycznie zmniejszyć bezrobocie.
„ Tanie państwo” – jest to chyba najbardziej skompromitowane hasło nowej koalicji rządowej. Nie zrobiono literalnie nic ( oczywiście poza zmianą garnituru urzędników ) aby wprowadzić choć minimalne cięcia we wszelkiego rodzaju spółkach, agencjach, fundacjach. Nie zrobiono nic także w sferze efektywności spółek skarbu państwa – wręcz przeciwnie – maksymalnie je wydrenowano i zakłada się, że wydrenuje dalej z wolnych, inwestycyjnych środków pieniężnych.
Ustawa budżetowa i inne ustawy regulujące finanse państwa, podatki, system rentowym – to następna porażka nowej ekipy. Pamiętamy, jak niechlubna minister Lubińska odchodziła z urzędu – miała zostać w KPRM jako osoba planująca systemowe rozwiązania budżetu. Zyta Gilowska miła doprowadzić do radykalnej zmiany zasad tworzenia budżetu w trybie zadaniowym, miały zostać obniżone progi podatkowe. Został z tego tylko pakiet, nie powiązanych ze sobą ustaw, które nie zmniejszają obciążeń podatkowych – a mogą zmniejszyć wpływy budżetowe w 2007 roku.
Co na ten temat mówi Paweł Wojciechowski, były Minister Finansów;
Za Gazetą Prawną;
Trudno to nazwać reformą, tym bardziej że nawet sami autorzy nie nazywają tych propozycji reformą, tylko pakietem zmian ustaw podatkowych. W wielu miejscach szczegółowe propozycje są bardzo dobre, ale nie stanowią oczekiwanego przełomu. Co więcej, zbyt wysoki koszt kosmetycznych zmian, szacowany na 10 mld zł ubytku dochodów budżetowych, może zniechęcić do gruntownej reformy podatkowej w przyszłości. Zamiast reformy mamy kolejne ulepszanie, bez klarownej wizji, co zachęci zapewne również do majstrowania przy ustawach w parlamencie. Dobrym przykładem jest dyskusja o podatkach od dochodów osobistych i o klinie podatkowym. Bardzo cenię profesor Gilowską za to, że uznała obniżenie klina podatkowego za priorytet. Ale niestety propozycja jest powierzchowna. Znów zabrakło czasu na rzetelne analizy i wypracowanie docelowej wizji zmian, czyli właśnie ostatecznego kształtu klina podatkowego.
I jeszcze jedno – mało kto zdaje sobie sprawę, że właśnie pomysł podatków liniowych, od którego odeszła Zyta Gilowska – jest w dłuższym okresie najbardziej prospołeczny.
Reasumując, stan prawa, jego jakość zarówno w sferze publicznej, jak i gospodarczej nie została poprawiona – wręcz się pogorszyła. To nie jest droga ku IV RP – to kroki wstecz, ku gospodarce i Państwu sterownemu centralnie – i nie udolnie.
Część trzecia nastąpi

















Najnowsze komentarze