IV RP – nie ma i nie będzie – część 2.

Jarosław Kaczyński wyraźnie mówi, że będzie dążył do zmiany konstytucji. I tu zakłada wręcz, że odejdzie od zapisów pluralistycznych i zamierza nową ustawę zasadnicza oprzeć o wartości nie chrześcijańskie,a wręcz katolickie. Uznaje, że głównym, jeżeli nie jedynym depozytariuszem wartości w Państwie jest Kościół Katolicki. Inni, mogą się tylko albo podporządkować – albo wyjechać. Drugim elementem jest nadanie konstytucji wyraźnie charakteru antykomunistycznego, tak jakby nie minęło 17 lat wolnej Polski i wyborcy nie dali wielokrotnie sygnałów na temat ich preferencji  politycznych. I trzeci wyraźnie widoczny kierunek konstytucji – to jest wzmocnienie Państwa, poprzez wyraźną zmianę zasad tworzenia prawa. W tym ostatnim przypadku – zapewne chodziło i nowe, krytyczne w niektórych przypadkach, prerogatywy Prezydenta. Kaczyński nie ukrywa, że zmierza do zwiększenia konsolidacji władzy wykonawczej, na szkodę ustawodawczej i sądowniczej. Mają być oczywiście również wzmocnione struktury systemy kontroli i nadzoru, takie jak np. NIK. I to co najważniejsze – nie mówi się w jaki sposób miałyby trwać prace nad nową konstytucją i czy byłaby ona poddana ocenie społecznej w formie ogólnonarodowego referendum/

Ale do zmian w Konstytucji RP – na szczęście droga daleka.

W Polsce istnieje dużo patologii, korupcji, nepotyzmu. Kaczyński zamierzał i realizuje swój program walki z tymi patologiami. Ale nie przez działania systemowe, bynajmniej. Najłatwiejszym sposobem walki z tymi patologiami, według Kaczyńskiego jest zamiana starych kadr przez nowe. I tu mamy do czynienia, zresztą w  jak każdej innej dziedzinie życia społecznego, jaką próbuje zmienić nowa władza – z prostą zależnością – kto nie z nami – ten przeciwko nam, kto nas popiera – jest dobry – kto nie do wykończenia – odstrzału. To jest prawdziwa idea tworzenia IV RP – stary układ zamienić nowym..  Stąd miedzy innymi ciągłe ataki na korpus służby publicznej, na Trybunał Stanu, a także na Krajową Radę Sądownictwa. Przy zmianach w KRS mamy do czynienia z modelowym zagraniem – jak ICH wykluczyć, wsadzić swoich a resztę zastraszyć.

Projekt zakłada  wykluczenie  z KRS prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych. Na dzień dzisiejszy jest ich 11 na 15 wszystkich członków . Zostali delegowani do KRS przez zgromadzenia sędziów – jako osoby zaufania sędziowskiego -  i autorytety. Podobna próbę manipulacji zakłada się przy zmianie sędziów Trybunału Stanu.

Sędziowie stracą wpływ na działalność KRS – i zostanie osłabiony samorząd sędziowski. Nie trudno się domyśleć, że takie ciało, złożone z ludzi o mniejszym doświadczeniu i wpływach, będzie bardziej podatne na wpływy rządzących.

I tak generalnie jest ze wszystkimi innymi projektami ustaw i rozporządzeń – nie mają one mieć na celu poprawę funkcjonowania Państwa – lecz zapewnienie ciągłości władzy obecnej ekipy.

Inną znaną sprawą są działania ministra Ziobro, majce na celu opanowanie i całkowite serwilistyczne podporządkowanie nowej władzy korpusu prokuratury – m. in, poprzez powołanie centralnego zespołu prokuratorskiego, podporządkowanego jedynie prokuratorowi generalnemu.

Jednocześnie PiS robi wszystko, alby wszelkie kodyfikacje prawa były robione, pod bieżące doraźne potrzeby

Uchwalona ostatnio nowa ordynacja samorządową została przepchnięta przez parlament już nawet bez szczególnego oglądania się na przyzwoitość polityczną

19 września br. zacznie obowiązywać ustawa o nadzorze nad rynkiem finansowym. Na jej mocy powstanie jeden urząd – Komisja Nadzoru Finansowego, który przejmie nadzór nad rynkiem ubezpieczeniowym, kapitałowym, funduszy emerytalnych, a od 2008 r. również nad rynkiem bankowym. Pomimo wielokrotnie wysuwanych zastrzeżeń co do zasadności tego pomysłu – powstał stwór , który daje rządowi praktycznie nieograniczony nadzór nad całym rynkiem kapitałowym – w tym giełdą Zlikwidowane zostaną  Komisja Nadzoru Bankowego, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zostało powołane też pomimo zgłaszanych wielokrotnie zastrzeżeń co do jego zasadności. Pomimo olbrzymiej ustawy – jego prerogatywy są do końca jasne. Wydaje się, że bardziej mamy do czynieni z powołaniem nowej policji, spec policji politycznej , niż z rzetelną instytucją .

Ale chyba najważniejsze jest to, że w ramach budowy IV RP nie uczyniono dokładnie nic w kwestii podstawowej – porządkowania prawa. Nie mam tu na myśli prawa kodeksowego, lecz prawa administracyjnego. Nie powstała ani jedna ustawa regulująca i UŁATWIAJĄCA podejmowanie decyzji administracyjnych i gospodarczych. Najbardziej jaskrawo daje się to odczuć w kontekście rozstrzygania przetargów o zamówieniach publicznych, czy ostatnio – przy rozdziale środków dla rolników z dodatków unijnych. Prawo jest niespójne, trudne, częstokroć nie daje organom Państwa wystarczającej mocy decyzyjnej – i jednocześnie pozwala na swobodną interpretację – a więc daje pole do korupcji. Nic nie zrobiono, a wręcz pogorszono poziom pracowników administracji państwowej – zredukowano do minimum kryteria oceny – zawsze można przyjąć swojego na zasadzie pełniącego obowiązki . Ustawa, o Państwowym Zasobie Kadrowym, która wkrótce wejdzie w życie – jest najbardziej jaskrawym, ustalonym w majestacie prawa – nepotyzmem Prawa i Sprawiedliwości.

 I nie dano przedsiębiorcom ani jednej ustawy, która ułatwiłaby im zasady i swobodę działania. A także nie powstała żadna ustawa, żaden projekt rządowy, czy parlamentarny, który miałby faktycznie zmniejszyć bezrobocie.

„ Tanie państwo” – jest to chyba najbardziej skompromitowane hasło nowej koalicji rządowej. Nie zrobiono literalnie nic ( oczywiście poza zmianą garnituru urzędników ) aby wprowadzić choć minimalne cięcia we wszelkiego rodzaju spółkach, agencjach, fundacjach. Nie zrobiono nic także w sferze efektywności spółek skarbu państwa – wręcz przeciwnie – maksymalnie je wydrenowano  i zakłada się, że wydrenuje dalej z wolnych, inwestycyjnych  środków pieniężnych.

Ustawa budżetowa i inne ustawy regulujące finanse państwa, podatki, system rentowym – to następna porażka nowej ekipy. Pamiętamy, jak niechlubna minister Lubińska odchodziła z urzędu – miała zostać w KPRM jako osoba planująca systemowe rozwiązania budżetu. Zyta Gilowska miła doprowadzić do radykalnej zmiany zasad tworzenia budżetu w trybie zadaniowym, miały zostać obniżone progi podatkowe. Został z tego tylko pakiet, nie powiązanych ze sobą ustaw, które nie zmniejszają obciążeń podatkowych – a mogą zmniejszyć wpływy budżetowe w 2007 roku.

Co na ten temat mówi Paweł Wojciechowski, były Minister Finansów;

Za Gazetą Prawną;

Trudno to nazwać reformą, tym bardziej że nawet sami autorzy nie nazywają tych propozycji reformą, tylko pakietem zmian ustaw podatkowych. W wielu miejscach szczegółowe propozycje są bardzo dobre, ale nie stanowią oczekiwanego przełomu. Co więcej, zbyt wysoki koszt kosmetycznych zmian, szacowany na 10 mld zł ubytku dochodów budżetowych, może zniechęcić do gruntownej reformy podatkowej w przyszłości. Zamiast reformy mamy kolejne ulepszanie, bez klarownej wizji, co zachęci zapewne również do majstrowania przy ustawach w parlamencie. Dobrym przykładem jest dyskusja o podatkach od dochodów osobistych i o klinie podatkowym. Bardzo cenię profesor Gilowską za to, że uznała obniżenie klina podatkowego za priorytet. Ale niestety propozycja jest powierzchowna. Znów zabrakło czasu na rzetelne analizy i wypracowanie docelowej wizji zmian, czyli właśnie ostatecznego kształtu klina podatkowego.

I jeszcze jedno – mało kto zdaje sobie sprawę, że właśnie pomysł podatków liniowych, od którego odeszła Zyta Gilowska – jest w dłuższym okresie najbardziej prospołeczny.

Reasumując, stan prawa, jego jakość zarówno w sferze publicznej, jak i gospodarczej nie została poprawiona – wręcz się pogorszyła. To nie jest droga ku IV RP – to kroki wstecz, ku gospodarce i Państwu sterownemu centralnie – i nie udolnie.

Część trzecia nastąpi

Kiedy nowe rozdanie ?

Jest przysłowie – Im gorzej tym lepiej

Przyjrzyjmy się dla kogo obecna sytuacja jest lepsza, dla kogo gorsza.

Patrząc na ostanie rozgrywki w koalicji, a właściwie nieustający festiwal Andrzeja Leppera w mediach, ataki na PiS i osobiście Jarosława Kaczyńskiego -  należy się zastanowić , co się właściwie dzieje? I jego stale ostatnio powtarzana mantra o wyborach o samo rozwiązaniu Sejmu.

Ale aby to zrozumieć, należy zwrócić się w stronę… Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Kaczyński zawarł koalicję z „Samoobroną” i LPR tylko w celach taktycznych – dla doraźnej potrzeby rządzenia, przepchnięcia przy pomocy maszynek do głosowania określonej liczby ustawa wzmacniających jego pozycję i dającej przyczółki do długiego rządzenia. Bo nadrzędnym celem Kaczyńskiego jest zbudowanie wielkiej partii prawicowej i zapewnienie sobie długoletniej władzy. Działania Leppera są racjonalne i stanowią tylko reakcję na zakulisowe poczynania Kaczyńskiego i jego ludzi.

O Giertychu właściwie nie ma co mówić – LPR ma w sondażach 2-3% poparcia u zbliża się do poziomu planktonu politycznego.  Właściwie jedna, dwie audycje w Radiu Maryja i wypadnięcie Romana z kręgu przyjaciół o. Tadeusza – kończy byt tej formacji. Giertychowi koalicja jest potrzebne jak butla tlenowa.

Samoobrona jest w innej sytuacji – ma 9 – 10% poparcia, silną pozycję na wsi… i najlepszy marketing polityczny.

Więc jest dla Kaczyńskiego łakomym kąskiem – stąd te ostanie zawirowania w klubie parlamentarnym, stąd plotki o odejściu posłów, nawet kilkunastu.

Wybory samorządowe będą cezurą, która będzie dla PiS momentem podjęcia decyzji – co dalej ? Jedziemy w tym układzie, czy nie ?

W wypadku wyraźnego zwycięstwa PiS nad PO – będzie to oznaczać , że pozycja jest na tyle silna, że rysuje się okazja do samodzielnego sprawowania rządów w Polsce – w parlamencie. I w ramach „demokratycznego” działania – Kaczyński albo sam zerwie koalicję albo sprowokuje Leppera do jej zerwania.

Logika jest prosta – i naturalna – kampania wyborcza będzie prowadzona pod hasłem – my albo oni… a ONI to UKŁAD, który będzie reprezentowany przez Platformę Obywatelską .

Czyli konfrontacja polski „narodowej, solidarnej, socjalnej” z tą zła, liberalną, pro Europejską , platformiastą, ba nawet kosmopolityczną !

Kaczyński zakłada, że liczą się tylko 2. siły na scenie politycznej – on i Donald Tusk/J.M. Rokita.

Ale nie bierze pod uwagę kilku  rzeczy.

Po pierwsze – czas działa na jego niekorzyść – to są stare sprawdzone sytuacje – że władza zużywa i biorąc pod uwagę ostanie dokonania PiS ( czyli brak jakichkolwiek sensownych dokonań… ) – będzie tracił poparcie głosy

Po drugie – nie bierze pod uwagę tego – że jest ogromna rzesza nie zagospodarowanych wyborców – dobrze ponad 50% – którzy się przyglądają i… mogą wyciągnąć wnioski.

I po trzecie – zawsze się może pojawić ktoś nowy – a może stary – kto pokrzyżuje szyki Kaczyńskiemu…

A Samoobrona, czy to co z niej zostanie -  może się do tej nowej formacji – lub do PO, przyłączyć. I rachuby Kaczyńskiego wezmą w łeb.

Najgorsze jest to jednak – że w dalszym ciągu obracamy się w tym samym kręgu ludzi i układów.

Bo ewentualna „nowa” formacja… też będzie spojona klejem sprzeciwu – tym razem wobec PiS.

Ale… im gorzej, tym lepiej… może jednak – zwycięstwo PiS w wyborach samorządowych będzie początkiem jego końca ?  I Polak…. będzie mądrzejszy ?

To jest jeden scenariusz – ale istnieje jeszcze drugi…  Donald Tusk już też to widzi…

Pamiętajmy, że Jarosław Kaczyński to obecnie najlepszy taktyk polityczny na scenie.

Sprawa może przybrać i taki scenariusz….

 [youtube=watch?v=iaDYO5NTy6I] 

Ten ruch wyprzedzający, dla lewicy nie przygotowanej i dla pozbawianej środków finansowych „Samoobrony” – może być zabójczy.

Pamiętajmy, że PiS teraz ma w ręku więcej atutów – które z czasem zaczną odpływać

 

Azrael

 

 

Sukces w USA ? Hmm…

Premier: wszystko, co chciałem osiągnąć, osiągnąłem

Oczekiwania związane z wizytą w Stanach Zjednoczonych zostały spełnione – powiedział premier Jarosław Kaczyński, który wrócił z trzydniowej roboczej wizyty w USA. Jestem całkowicie zadowolony, wszystko, co chciałem osiągnąć, osiągnąłem – powiedział premier na pokładzie samolotu do Polski.

Wiceminister gospodarki Piotr Naimski, który był członkiem rządowej delegacji do USA, mówił dziennikarzom na pokładzie samolotu, że ważnym tematem była też kwestia dywersyfikacji drogi przesyłu surowców energetycznych do Europy, w tym do Polski, z takich krajów, jak przede wszystkim Kazachstan i Azerbejdżan.

Jeżeli Pan Premier i jego minister od służb specjalnych uważają, że Rosja pozwoli na swobodną działalność Polski, jako sojusznika USA na swoim południu – to trzeba być albo całkowym ignorantem albo … nie znać się na mapie.
To jest i będzie rosyjska sfera wpływów – a jak jej potrafią Rosjanie bronić – pokazała „awaria” rurociągu dostarczającego ropę do Możejek

Premier powiedział też, że chciał też uzyskać zapewnienie, że offset będzie realizowany, także w oparciu o wysokie technologie. Jak powiedział, od kierownictwa Lockheed Martin – producenta F-16 – takie bardzo solenne zapewnienie uzyskał.

Czy coś mamy piśmie w tej sprawie ? Jaka jest realizacja offsetu tak naprawdę ? Czy offset przyniósł nam nowe technologie, czy został spożytkowany na inwestycje uzupełniające dla przemysłu USA ? Bo jak dalej mamy robić skrzydła dła Boeniga, silniki dla Prattney’a – to ja dziękuję

Będziemy oczywiście jeszcze sprawdzać, co to solenne zapewnienie oznacza – dodał.

Jarosław Kaczyński powiedział, że podczas wizyty chodziło też o sprawy łączące się z obrazem Polski. Wiadomo, że był z tym ostatnio kłopot – kłopot medialny, który jednak przenosił się troszkę na sprawy polityczne. Premier zadeklarował, że z całą pewnością wszystko zostało tutaj wyjaśnione.

O czym on mówi ?! My, główny sojusznik USA mamy zły obraz ? Aaaa… poskarżył się na Niemców za „kartofle” !

Premier podkreślił, że to były główne cele tej wizyty. Otrzymałem też ze strony amerykańskiej wiele miłych słów odnośnie naszego zaangażowania w różnych częściach świata, w tym militarnego – powiedział.

J. Kaczyński przyznał, że z rozmów z politykami amerykańskimi bardzo mile wspomina tę z ministrem ds. handlu Kubańczykiem Carlosem Gutierrezem. To była rozmowa o Kubie pokazująca po części prywatną twarz tego wysokiego urzędnika – powiedział.

No tak… pewnie się umówili na urlop… pojechał sobie prywatnie pogadać… jak ładnie jest na Kubie

Pytany o spotkanie z Bushem, premier powiedział, że było miłe i sympatyczne, a prezydent USA jest zupełnie inny niż ta postać, która jest rysowana przez krytykę, dość powszechną dziś w Stanach.

No proszę…. czysty talent psychologiczny… 300 sekund ( tak lepiej wygląda…) i już wie wszystko !

J. Kaczyński spotkał się też w Waszyngtonie z prof. Zbigniewem Brzezińskim. Premier podkreślił, że było to spotkanie prywatne, poświęcone analizie sytuacji w świecie i wariantów naszych polskich działań.

Nie ma jak spotkanie z człowiekiem sukcesu – pamiętamy Iran…za Cartera …. ciekawe, czy Bush się go radzi w sprawie Iranu ? Powinien…. szybko by poszło…

Mięliśmy jeszcze lot Sikorskiego ( bez pieluchy ) i góralską muzykę w Szikago…. ale i tak najważniejsza była „piątka” z Dżordżem !

Jakoś mnie uczyli, że jak się jedzie, to się coś podpisuje, jakieś umowy handlowe chociażby, zajmuje się jakieś wspólne stanowisko w ważnych sprawach międzynarodowych, przemawia się na forum jakiejś uczelni w sprawie ważkiej dla kraju, tak aby było to słyszalne i tam i tu….

Jarosław Kaczyński pojechał – i podtrzymał tradycję swojego brata nic nie znaczących, pustych, bezproduktywnych wyjazdów zagranicznych…

MSZ Polski w zaniku….

Azrael

[źródło: GW ]

IV RP – nie ma i nie będzie (1)

 

Tak się złożyło, że znaczące przełomy polskiej historii, lat najnowszych, mijały mnie z boku.

Sierpień spędziłem bratniej Czechosłowacji, i z racji wiadomych powodów informacje spływały do mnie z pewnym opóźnieniem, żeby nie powiedzieć, że w ogóle. Wróciłem do Polski dokładnie 31 sierpnia – i byłem zdumiony – nic się nie stało – wszystko dalej tak jak nie funkcjonowało, nie funkcjonowało doskonale dalej… Ale mieliśmy zwoązek wolny i rozdyskutowanych ludzi.

W grudniu ’81 bardziej zajęty byłem studiami i pewną kobietą – więc wiadomo… a największym problemem było załatwienie przepustki, aby pojechać na Sylwestra. Bez problemu dało się to załatwić.

A z kolej w trakcie Okrągłego Stołu byłe już w wirze prywatnego biznesu i interesowało mnie bardziej to co i jak zrobić, żeby zarobić niż wybory. Pracowałem wprawdzie razem ze „styropianowcami,” nawet po przejściach – ale byli oni tak przeraźliwie nudni i natchnieni, że dyskusje z nimi tylko usypiały… Gadali jak to będzie wspaniale, ach jakie przemiany… i w ogóle… a ja jeszcze nie do końca uświadomiony racjonalista – patrzyłem się podejrzliwie. Pamiętam tylko, jak już przed wyborami chodziłem pod Arkady na Placu Konstytucji po „Gazetę Wyborczą”.

Może dlatego to oddalenie pozwalało mi na pewien dystans – i trzeźwe oceny tego co się działo w danych chwilach – czasami były to oceny mocno odbiegające od nurtu, szczególnie hurra optymizmu – takie, czasami, do których komentatorzy polityczni dochodzili po latach…

Skąd te wspominki, spyta się ktoś ?

A no stąd, że teraz jestem tu i teraz, staram się pisać prywatne komentarze polityczne , śledzę wydarzenie na bieżąco, nie tylko zresztą w mediach. Jeżeli obowiązki mi na to pozwalają, uczestniczę w różnych mityngach politycznych, spotkaniach – z reguły działaczy prawicowych, konserwatywnych. Nie udzielam się na nich, lecz słucham… i cóż – rzadko kiedy ci panowie wychodzą poza terminologię spisku służb WSI, SB i wszechobecnego układu – w dyskusjach i myśleniu.

Zatrważający jest przede wszystkim brak jakiejkolwiek idei, indologii, bądź nawet planu społecznego. Wszystkie dyskusje na których byłem ( z Wielomskim, Macierewiczem , i innymi ) sprowadzały się do resentymentów i żądzy rewanżyzmu. Zero myślenia wprzód – a jeżeli już to – „jak rozbijemy UKŁAD, to zrobimy” albo „po likwidacji WSI….” . Straszne !

Ale nie ma się czemu dziwić w sumie. Nowe władze dają przykład

Ale, ale… miało być o wspominkach… więc ponieważ tu jestem – więc ŻADNEGO PRZEŁOMU NIE BĘDZIE !

Śmiałe, ale prawdziwe…. ( chyba ).

Próbuje się nam wklepać w głowy, że tworzona jest IV Rzeczpospolita. Nowa, zbudowana na nowych podstawach, według nowych praw i idei. Przez nowych ludzi, nie skorumpowanych, mających za sobą świetlaną przeszłość i takąż przyszłość.

Nic podobnego – IV RP nie ma i nie będzie. To jest polityczny humbug, stworzony w tylko w projekcie marketingu politycznego braci Kaczyńskich – na potrzeby doraźnej walki politycznej, walki która się nigdy nie kończy – a jak się skończy – to będzie również to koniec tej formacji. Jest to marketingowy plan mający zrealizować tylko i wyłącznie prywatne plany Jarosława i Lecha Kaczyńskich

Aby zaistniała nowa wartość Państwa, muszą zostać zmienione prawo, struktura władzy,  kryteria oceny rzeczywistości i przeszłości, – i to co najtrudniejsze – musi zostać zmieniona świadomość obywatelska.

I każdy się musi zastanowić – czy nowe władze zrobiły w tym kierunku jakieś kroki i czy sa to kroki w dobrym kierunku.

Według mnie na obydwa te pytania trzeba odpowiedzieć przecząco, co postaram się udowodnić dalej

Kaczyński szedł do wyborów z kilkoma hasłami – naprawy Państwa, wzmocnienia  władzy ustawodawczej, walko z korupcją, zmiany struktury wymiaru sprawiedliwości oraz oczywiście zmianą konstytucji. Jednak nadrzędnym celem Kaczyńskiego było rozbicie struktur służb specjalnych oraz głębokie zmiany w resorcie związanym z bezpieczeństwem.

Wydaje się to dosyć logicznie, pod warunkiem, że te działania miałyby wzmocnić struktury Państwa demokratycznego, a nie miały być narzędziem walki politycznej i ideologicznej Prawa i Sprawiedliwości z przeciwnikami politycznymi.

Kaczyński doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jeszcze przed wyborami, że zmiany w konstytucji nie będą łatwe.

I zakładał, ze będzie dochodził do tych zmiany powoli, za pomocą powolnej zmiany praw aa, regulacji w poszczególnych sektorach -  czyli metodą kroków – stanowczych, ale nie radykalnych – być może we współpracy z Donaldem Tuskiem,  zmian organizacji służb państwowych a także struktury aparatu represji. Stąd taki nacisk na działania w sferze służb specjalnych,  służb mundurowych i wojska.

Przy omawianiu zagadnień konstytucyjnych, Jarosław Kaczyński skrzętnie ukrywał, że zamierza wzmocnić władzę wykonawcza w postaci Prezydenta. Nawet zakładał jej ograniczenie we wstępnych projektach – oczywiście pod kątem tego, że Prezydent nie będzie z jego nadania .Twierdził, że w Polsce istnieje 5 ośrodków władzy wykonawczej – w tym KRRiT oraz Rada Polityki Pieniężnej. Już taka gradacja mówi bardzo wiele o tym jak pojmuje on zakres władzy – nie jako władzę konstytucyjną, w ramach porządku prawnego – lecz władzę faktyczną, sprawowaną za pomocą różnych instrumentów nacisku.

Pierwotnie KRRiT miała zostać zlikwidowana – bez podania alternatywy – ale zorientował się – że tego instrumentu nie może wypuszczać z rąk. RPP miał również zostać zlikwidowana, a jej prerogatywy – oddane prezesowi NBP – oczywiście nie wspominał o ograniczeniu niezależności banku centralnego.

W projektach programowych również znalazły się zapisy dotyczące likwidacji prerogatyw Komisji Nadzoru Bankowego oraz rozbicia systemu korporacyjnego prawników. Ale w projektach i zapowiedziach nie znalazło się nic z tego, co w przeciągu ostatnich miesięcy budzi tyle kontrowersji – CBA i wprowadzenie jednolitego nadzoru finansowego. I nie wiele z tego co było clou programu gospodarczego –  „Tanie państwo”

O tym co z planów zostało a co okazało się tylko zasłona dymna – w części drugiej

 

Azrael

 

 

 

 

Po co do Afganistanu ?

Jesteśmy w Iraku i jeszcze trochę tam pozostaniemy – pod parasolem i we współpracy i za pieniądze Amerykanów.

Jakie korzyści ma Polska z naszego udziału tam ? Poza wzrostem doświadczenia polskich żołnierzy – żadnego.

Minister Radosław Sikorski zakomunikował w Waszyngtonie, że Polski kontyngent w Afganistanie, z czysto policyjnego – zostanie zmieniony na wojskowy = pojedzie tam w lutym batalion zmechanizowany – w sile 1000 żołnierzy

Po co ?

1. Koszty ( planowane ) – 300 mln zł – wyłącznie nasze – i wątpię, aby były one realne ! Kwota 2 razy wyższa, patrząc na koszty irackie
2. Bezpieczeństwo – biorąc pod uwagę doniesienia z Afganistanu – dużo mniejsze. I jeszcze do tego raczej należy sądzić, że działania polskiego kontyngentu będą czysto wojskowe – to nie będą konwoje, ani przejażdżki po mieście – region w którym mają się znaleźć Polacy będzie rejonem walk
3. Korzyści polityczne – żadne
4. Korzyści ekonomiczne – żadne

Panie Sikorski – buduje Pan swoją pozycję za cenę krwi żołnierzy w następnej awanturze ?! Był Pan tam z kałachem, ale to była zupełnie inna bajka…

Myślę, że to może być dla Pana, Panie Sikorski, poważna rafa na Pańskiej drodze do przyszłej prezydentury…

Azrael

5 minut które nie wstrząsnęły Światem

Ile trzeba napisać, aby czytelnik musiał czytać to 5 minut ?

Dla mnie jest to ok. 1,5 – 2 strony znormalizowanego druku – można w takiej notce napisać credo życia , można napisać dobry felieton polityczny albo społeczny. Można także napisać nawet dobry aneks do ustawy.

Można także napisać dobrą umowę międzynarodową

Ale czy można się w 5 minut zaprzyjaźnić  ?  A może poznać drugiego człowieka ? Nie….

Można w ciągu 5 minut wymienić kilkadziesiąt zdań  - zdawkowych zdań…. ops, chyba że korzysta się z pośrednictwa tłumacza…. to już kilkanaście…. na jaki temat ?

A jak jeszcze rozmawia się na stojąco ? bez drinka ?

Więc – jak ? Komu spotkanie w pokoju Roosevelta w Białym Domu było potrzebne ?

Było – Kaczyńskiemu – bo może uznać że został przyjęty na najwyższym szczeblu w USA.

Nam, obserwatorom – nie, bo wiemy, że to spotkanie było wymuszone, na siłę… dla fotki

Kaczyński rozmawiał z Rice i Cheneyem – zobaczymy opinie w prasie amerykańskiej po przyjeździe.

Ja się kiedyś  sfotografowałem z Magdą Wójcik…. uuuu – to jak, które zdjęcie chcecie zobaczyć ?

Nie, nie dostaniecie tej fotki…

 

Azrael

 

Na Zawiszę – Szczypiński

Pomysł pisania blogu przez polityków z czym mamy do czynienia w obecnej chwili, jest nad wyraz nośny

Bloga pisze tez Tomasz Szczypiński, poseł PO,  członek bankowej komisji śledczej.

Jak sądzę, blog jego powstał w zasadzie w sposób naturalny, o czym świadczy jego początek – miały to być zapiski z co dzień, normalne, bez specjalnych fajerwerków. Ale miejsce w którym znalazł się Pan poseł, zmusiło go do zmiany charakteru swojego piśmiennictwa.

Jego blog stał się miejscem, gdzie przekazuje się informacje z pierwszej ręki na tematy wyczynów i manipulacji pana Artura Zawiszy – szefa komisji bankowej.

Właściwie to wszystko widać w telewizorze – ale opinia z wewnątrz jest jakby dopełnieniem.

Zawisza ponosi porażkę jedna za drugą… zaczął swój szlak porażek jeszcze przed formalnym rozpoczęciem obrad komisji.. A wczoraj nastąpiło dopełnienie czary goryczy.

Otóż komisja zrobiła kuku Pan Zawiszy

Sejmowa komisja śledcza do spraw banków zajmie się Spółdzielczymi Kasami Oszczednosciowo-Kredytowymi. Komisja przyjęła wniosek posła PO Aleksandra Grada w tej sprawie. Wprowadzenie tej sprawy pod obrady komisji było możliwe dzięki poparciu wniosku PO przez posła Samoobrony, Waldemara Nowakowskiego. Za wnioskiem głosowało 5 posłów, przeciw – 4. Na sali nie było przewodniczącego komisji, Artura Zawiszy.

Platforma Obywatelska od początku domagała sie, by SKOK-i wpisać do zakresu prac komisji, jednak wszystkie dotychczasowe wnioski w tej sprawie przepadały. Sprzeciwiał sie im miedzy innymi przewodniczący Zawisza, znany z sympatii do SKOK-ów.

Przewodniczący sejmowej komisji śledczej do spraw banków Artur Zawisza z PiS czuje sie oszukany postawa posłów PO na dzisiejszym posiedzeniu komisji. Zawisza nazwał członków komisji z Platformy Obywatelskiej „kłamcami, oszustami i cynikami”.

Artur Zawisza powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, ze na spotkaniu u marszałka Sejmu posłowie PO zobowiązali się, iz nie będą podejmował ważnych decyzji pod nieobecność przewodniczącego. Posła Zawiszy nie belo na posiedzeniu z przyczyn losowych. Zdaniem przewodniczącego poseł Samoobrony poparł wniosek PO ze względu na tarcia wewnątrz koalicji. Zawisza dodał, ze posłowie

 Platformy „nie chcą porozumienia, ale awantury”.

Przewodniczący komisji uznał jednak cala sprawę za marginalna mówiąc, ze w każdej sprawie można głosować ponownie. Artur Zawisza dodał, ze sprawy SKOK-ów można wyjaśnić poza komisja, gdyż została ona powołana do innych celów.

I to nie koniec kłopotów Pana posła

Artur Zawisza, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma proces o pobicie. Jednak choć sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie ma, bo poseł nie pojawia się w sądzie – pisze „Dziennik Zachodni”.

Jak długo Jarosław Kaczyński wytrzyma ? I jak długo jeszcze Zawisza będzie kompromitował parlament ?

 

A Pana Szczypińskiego do tej pory nie znałem specjalnie – ale  okazuje się, że to on może być gwiazdą tej komisji.

 

 

Bo jednak chamskie manipulacje jednego Zawiszy – budzą sprzeciw reszty komisji i skoordynowane działania

  

Azrael

 

 

Zyta, nie daj się prosić !

I nie wracaj

1. Skończyłaś wprawdzie dobra uczelnię i dobry kierunek ( ekonometria ) ale później niestety pętałaś się po peryferiach polskiej nauki. Ani UMCS ani KUL to nie są uczelnie pierwszoligowe w dziedzinie ekonomii politycznej – także makroekonomii. Zajmowałaś się samorządem głównie, i to raczej w skali mikro. Gmina , powiat., itd. Zaczęłaś się zajmować makroekonomią i to w wydaniu okrojonym do zagadnień finansowych w drugiej połowie lat ’90. Nie masz żadnej praktyki w normalnym działaniu gospodarki, nie doradzałaś żadnej dużej firmie, nie masz również dostatecznej praktyki w administracji publicznej. Jedyny Twój tytuł naukowy do zajmowania się finansami na szczeblu centralnym to wspólne opracowanie z Wojciechem Misiągiem projektu ustawy o finansach. Nie byłaś na żadnym dłuższym stażu za granicą, nie byłaś na żadnym poważnym stypendium – i nie da się tego wytłumaczyć tylko tym, że byłaś „prześladowana”. Nie masz żadnej poważnej pracy monograficznej, która by była cytowana, nie mówiąc o tym, – żeby była podstawą jakiejś reformy lub choć ustawy.

2. Masz doświadczenie w polityce – na gruncie parlamentarnym. Z PO odeszłaś z hukiem, Donald pozbył się Ciebie pośpiesznie – bo po Lublinie od kilku lat krążyły plotki – w środowisku „Solidarności” od Twojej współpracy z SB. Było to na długo, za nim wybuchła sprawa z Wieczorkiem. Gorący kartofel został wyrzucony za burtę. I po kilku miesiącach został podjęty przez Kaczyńskiego – nie dlatego, że jesteś taka dobra – dlatego że pasowałaś do puzzli politycznych. Potem, wiedząc, że masz za uszami nie reagowałaś na sygnały dochodzące do Ciebie. A jak trzeba było – to szybciutko wypadłaś z obiegu – i znów cię zapraszają. Grają Tobą, jak małą srebrną kuleczką na kole kasyna….

3. Zawsze, także w Sejmie, zachowywałaś się emocjonalnie. Tam to było nie omalże urocze – taka krwista kobieta, z poglądami i ciętym językiem… ale jakoś od 2003 roku brak Twoich poważnych opracowań sejmowych.. Ale to czy było folklorem sejmowym, w rządzie już trochę raziło. A później, przy okazji sprawa lustracyjnych zaczął się po prostu magiel… te histeryczne wypowiedzi, konferencje przed sądami, te słowa bardziej przystające egzaltowanej przekupce ze straganu warzywnego. Potem tanie chwyty wobec sądu, rzeczy i słowa, które nie uchodzą funkcjonariuszowi państwowemu. A tekst o mordzie sądowym – już wprost uwłaczający wielu ludziom… poległym za inne, ważne sprawy z rąk sędziów komunistycznych. I mąż w kapciach jako Twój rzecznik – paradne !

4. W rządzie Moja Pani – też tak naprawdę nie było specjalnych sukcesów… wielkie plany zapowiedzi, balon nad ministerstwem wielkich reform… a potem co raz mniej, co raz mniej i zostały pojedyncze flakowate baloniki ze śmierdzącym powietrzem jak się okazało. Resztę Twoi byli koledzy z rządu sprowadzili do nic nie znaczących kwitów. A ludzie z Twojego Ministerstwa Finansów bardziej wspominają Twoje gwiazdorstwo, i takie… przaśne zachowanie, niż rzetelna pracę… ludzi potrafiłaś do zadań dobrać – to fakt – ale to mało. I jeszcze Lepper – o którym mówiłaś że nie wyobrażasz Siebie z nim w rządzie…. teraz Twoim adwokatem – żenada. I pamiętaj – jak ustawa o udostępnieniu akt wjedzie w Zycie – będziesz OZI. Chyba, że Jarek rękami Lecha obali ustawę – cieszyłoby mnie to bardzo !

Sama powiedziałaś, że rząd to nie gra komputerowa – że nie można ciągle z niej wychodzić i znów wchodzić

Droga Zyto ! jesteś wybitną specjalistką tylko w oczach profanów…. Wracaj do siebie, będziesz doskonałym doradcą swojego samorządu w Świdniku….

Paniusiu – GO HOME, GO HOME Zyta…

Azrael

Tarcza antyrakietowa – suplement

W związku z wizytą Jarosława Kaczyńskiego w USA, mówi się, że najważniejszym punktem spotkań ma być kwestia tarczy antyrakietowej

Pisałem o tym w dość obszernym artykule, poruszając także kwestie wpływu tej decyzji na stosunki polsko – rosyjskie

I dzisiejsze media – całkowicie nie przypadkowo – przynoszą sygnał z Rosji

„Moskwa nie pozostanie bierna wobec antyrakiet w Polsce”

Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy Konstantin Kosaczow ostrzegł, że Moskwa „poczyni określone kroki polityczne i dyplomatyczne” w odpowiedzi na ew. rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej w Czechach lub Polsce.

… i dalej….

„Zaostrzać stosunki z Rosją i – nawiasem mówiąc – z Chinami, których to również dotyczy, w okresie, gdy USA aktywnie poszukują wzajemnego zrozumienia w kwestii wypracowania stanowiska w sprawie irańskiego programu nuklearnego i niektórych innych gorących problemów międzynarodowych, jest co najmniej krótkowzroczne” – ocenił Kosaczow.

Po co nam to ? Za garść dolarów ?

Azrael

 

[żródło:Onet}

Gest Kozakiewicza – współcześnie

Nie pamiętam tego gestu, ponieważ nie było mnie wówczas w kraju. Obrósł on legendą, wszedł do języka obiegowego, jest synonimem dla wielu oporu wobec Związku Radzieckiego i naszych władz komunistycznych. Cóż –  nie tak wielu jednak ten opór świadomie wobec władzy stawiało – więc ci, co jak Lucuś z opowiadania „Ostatni husarz” Sławomira Mrożka nie mieli nawet odwagi siusiać w krzakach na Władzę Ludową – utożsamiali się z Kozakiewiczem.

Bo ci co siusiali –  w pieluchy – teraz lustrują lub opluwają tych co siedzieli w więzieniach lub musieli wobec prześladowań emigrować.

Kozakiewicz oczywiście został bohaterem mimo woli… jego gest po skoku na 574 był reakcją na chamstwo publiczności na Łużnikach. Nic politycznego !

Dopiero po przyjeździe do Polski okazało się , że Polacy – wobec znanej sytuacji politycznej –zaadaptowali ten gest jako symbol sprzeciwu. Były wprawdzie działania ambasadora Borisa Aaristowa wobec władz polskich – ale skończyły się niczym.

Symbol został – tkwi w świadomości – nawet poza postacią Władka Kozakiewicza.

Sam Kozakiewicz w roku 1985 wyjechał za chlebem do RFN.

Ale wrócił… nie wiem czy na stałe… ale ostatnio zaczął się udzielać medialnie

W TV emitowana jest reklama, w której Kozakiewicz na konferencji prasowej na prośbę żurnalistów i kamer  ma zaprezentować swój słynny gest – i nie może… ma chore ramię

I pojawia się cudowna tubka… z żelem i Władek jedzie – łapa do góry… druga na przedramieniu… oklaski…. koniec….

Tak, koniec.

Dla mnie  „gest Kozakiewicza” nie robił wówczas i nie robi teraz żadnego wrażenia – wówczas był tylko znakiem odwagi indywidualnej i „gierojstwa” człowieka – zadziornego, fajnego, wesołego. To inni do niego dopisali ideologię, do której Kozakiewicza został dopisany jakby jako przedłużenie swojej ręki…

Teraz też nie robi – bo jestem odporny na reklamę

Ale ciekaw jestem wrażeń tych, dla których ten gest ma znaczenie symboliczne ?

Co odczuwają ? Wprawdzie nie nosiło się tego na koszulkach, lecz w „sercu” ale dla wielu „nie siusiających” może być szokiem sprzedanie wizerunku do reklamy – wizerunku gestu i wizerunku wspomnień „martyrologicznych”

Coś co się z błyskiem w oku komentowało, na kolacyjkach, przy wódeczce – teraz wraca – jak wiele innych rzeczy – karykaturą…

I na koniec inna refleksja;

Kozakiewicza przyjechał z Niemiec.

Popatrzmy na taki scenariusz.

Impreza sportowa na Stadionie Dziesięciolecia – pełne trybuny – Prezydent Kaczyński i Premier Kaczyński – na trybunie honorowej – skacze Helmut Koenig z Niemiec – walczy z Jan Marią Borutą w skoku wzwyż na 249 – rekord świata.

Stan wrzenia – trybuny szaleją – jak Niemiec zaczyna rozbieg – rozlega się buczenie i kwakanie z trybun.

Rozbieg… wymach ramion…. skok…. jeeeest 249 !

I Koenig się odwraca… i pokazuje gdzie się „wiesza laskę na przedramieniu”… Bracia wstają z miejsc…

A jutro rządowa gazeta „Nasz Dziennik:” informuje o obniżeniu kontaktów dyplomatycznych z Niemcami do poziomu chargé d’affaires…

Bo jak się można za kartofla obrazić…. to za taki gest, uuuuu

Azrael

 

  

Co tam u Wojtusia ?

Wracamy do naszego pieszczocha Wierzejskiego. 

Blog jest taką formuła, gdzie autor,  mówi szczerze – oczywiście szczerze na tyle na ile chce. A polityk czego nie udowadniać nie trzeba – jest szczery tak jak CHCE BYĆ aby go postrzegano w mediach – bo nie wobec wyborców

Wczoraj był łaskaw skrobnąć nasz Wojtuś;  

Pochwała dwóch posłów.

Po pierwsze jestem pod wrażeniem konsekwentnego antykomunizmu posła Roberta Strąka. Zrobił on listę czynnych lewaków, działaczy SLD pracujących na Pomorzu w urzędach rządowych (w tym w kuratorium) i przekazał władzom w województwie. Proste: kariery teraz nie zrobią. Oto praktyczna dekomunizacja! Ja na Mazowszu, gdzie jestem szefem wojewódzkim LPR, chyba bym się nie odważył na tak śmiały krok. Tym większy podziw dla Roberta za odwagę i żelazną konsekwencję! Po drugie podoba mi się wytrwała i merytoryczna praca posła Szymona Pawłowskiego w Komisji Śledczej ds. banków. Zawsze przygotowany, zawsze twardo walczy, zawsze klarownie prezentuje swoje poglądy. Dziś złożył dezyderat wzywający Balcerowicza do przestrzegania prawa. A pewnie! Co to, święta krowa ten Balcerowicz? Tak trzymać Szymon!

Taaak, powoli z Pana socjologa wychodzi prawdziwa swołocz… bo dla niego, miłosiernego katolika, człowiek liczy się o tyle, o ile nie jest przeciwnikiem, którego należy zniszczyć, za wszelką cenę,. Język, tłumacząc go na zwyczaje lat 30 ubiegłego wieku, a więc starej endecji  brzmiałby by inaczej – nie byłoby lewaków – lecz czerwone szmaty. Nie mówiłoby się o dekomunizacji ale o obozach odosobnienia. Język powstrzymywany poprawnością polityczną jest i tak chamski i lekcewązcy dla przeciwnika.

O Pawłowskim nie wspomnę… cóż, czasem jest tak, że nawet idiotyzm da się pokryć  okularami i garniturkiem

 I dalej ….

….

Walczyć i kochać – powołanie mężczyzny.

Sięgnąłem ponownie do książki Anzelma Gruena, niemieckiego benedyktyna (ur. 1945), pt. „Walczyć i kochać”. Mam zwyczaj podkreślać w książkach ołówkiem, więc szybko odnalazłem kilka pięknych myśli, z którymi, sądzę, warto się podzielić na blogu. „Każdy z nas wyraża siebie za pośrednictwem płci. Bycie mężczyzną lub kobietą to nie jedna z wielu cech człowieka, ale to całościowy sposób myślenia i funkcjonowania. Płciowość wpływa na naszą cielesność i emocjonalność, na sposoby myślenia i przeżywania, na nasz kontakt z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Bez kobiety mężczyzna pozostawałby osamotniony w świecie rzeczy i zwierząt. Kobieta wprowadza go w świat osób i więzi, w świat dialogu. Dojrzała integracja sprawia, że mężczyzna uczy się dojrzale kochać i ofiarnie pracować. Dojrzały mężczyzna nie jest ani naiwny, ani okrutny. Jest dzielnym wojownikiem w dobrej sprawie. Potrafi integrować umysł i serce, dobroć i twardość, miłość i aktywność” – to słowa ze wstępu ks. M. Dziewieckiego. A sam autor, ojciec Anzelm pisze m.in.: „Temu, kto tylko walczy, grozi to, że stanie się twardym i nieczułym. Ten, kto tylko kocha, ma skłonności do okazywania wyłącznie delikatnej i czułej strony swej natury. Tymczasem do mężczyzny przynależą te dwie zdolności. Będąc wojownikiem, jest zdolny do miłości. Jego miłość potrzebuje jakości zdobywcy i obrońcy. A prowadzona przez niego walka potrzebuje miłości, żeby nie stał się fanatyczny i zaciekły”. Za parę dni podam kilka następnych myśli z tej mądrej książeczki.

Jestem przekonany, że to całe odwoływanie się Wierzejskiego do spraw płci, silnego mężczyzny i podkreślenia miłości plus walała z homoseksualizmem bardzo źle rokuje… to mi wygląda na wyraźne fobie i trzymanie się w ryzach o a ostatnie krycie się za okularkami….no cóż – na skłonności . Chyba, że ten fragment został napisany prze kogoś innego – bo wcześniej Pan Poseł zrobił rundę prasową i telewizyjną – więc jak znalazł czas na czytanie pod lipą takiej ciepłej literatury ?

I jeszcze bezpardonowy atak na Wildsteina – w podsumowaniu za to, że żle pokazuje LPR, był na tyle bezczelny, że puścił informacje o aferze WBR i tak dalej….

Jako rodzynek kawałek wpisu z dnia poprzedniego

Przywódcy państw, duchowni, pisarze, profesorowie. Oni nas nienawidzą i prędzej czy później będą chcieli zniszczyć. Wiek XX był wiekiem totalitaryzmów. Oby wiek XXI nie był wiekiem rzezi na cywilizacji zachodniej. Cywilizacja Białego Człowieka musi walczyć. Nie takimi metodami, jak PODGNIŁA, ZLEWACZAŁA, IMPOTENTNA, ZGEJOWANA i OBŁA Unia Europejska. Ale jak Ameryka. Twardo, a nawet bezwzględnie. Wówczas przetrwamy.

Ten idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, że ten kawałek go całkowicie kompromituje w jakiejkolwiek dyskusji politycznej – z białymi, czarnymi, żółtymi ? Że takie słowa dyskwalifikują go jako rozmówcę w Unii, a w USA miałby oddzielny proces za każde słowo ? To pisze polityk, którego partia ma posłów w parlamencie europejskim ?

Już wiadomo, że są pierwsze sygnały na ten temat. Z Unii Europejskiej

Na koniec;

Wierzejski najął Wszechpolaków do komentarzy na blogu i wycina negatywne opinie… Czas na działania hakerskie…. chyba…. 

Azrael

Komisjo, naprzód w imię IV RP !

Szopka się rozpoczęła…wprawdzie do Bożego Narodzenia daleko, ale już widać jak baranki z komisji dają głos…

Doskonale, że na pierwszy ogień poszli pp. Balcerowiczowie. Bo na ich przykładzie, wprost modelowo, można prześledzić, jakie są prawdziwe intencje…

Już sam styl prowadzenia obrad komisji, bez ładu i składu, bez widocznego zaplecza, próby manipulacji, wskazują, ze ty nie chodzi o wyjaśnienie czegokolwiek – lecz o udowodnienie tezy – że Balcerowicza był nie etyczny… a właściwie ze Balcerowicza MUSI ODEJŚC  w niesławie.

Poziom pytań był żenujący, płaski, bez powoływania się na jakiejkolwiek nie znane dokumenty.

 

 Ale Zawisza dosiadł konia i musi jechać dalej… jak mu marszałek Kaczyński każe…niezależnie od sytuacji….  

Najlepsze co mogłoby ta komisję spotkać – to komunikat o jej nie konstytucyjności i wydany 21 września przez Trybunał Konstytucyjny – bo ci panowie, kierowani przez nieudanego filozofa skompromitują polski parlament do cna…

Azrael

Przyjmuję zakłady !

…. że Bronisław Wildstein odejdzie w ciągu 2. tygodni….

Padło sondażowe pytanie, czy w głosowaniu będę za odwołaniem prezesa TVP Wildsteina i powołaniem na jego miejsce Raczyńskiej – mówi „Gazecie” jeden z członków rady nadzorczej TVP  - Padło to latem, podczas zamieszania wokół prezesa, gdy rada miała głosować nad wnioskiem o jego odwołanie. Wniosek przepadł, pytanie o ewentualną zamianę zostało – dodaje nasz rozmówca. 

Dymisji Wildsteina domagają się LPR i Samoobrona niezadowolone z tego, jak są pokazywane w TVP, i z tego, że prezes blokuje nominacje ich ludzi na stanowiska w telewizji publicznej.

… i dalej…

W dziewięcioosobowej radzie nadzorczej PiS ma pięciu rekomendowanych przez siebie przedstawicieli, LPR i Samoobrona po dwóch. Do odwołania prezesa trzeba sześciu głosów. Oznacza to, że ani PiS, ani LPR i Samoobrona nie są zdolne do dokonania takiej zmiany samodzielnie, muszą się dogadać.  

Prezesura dla Raczyńskiej wiązałaby się zapewne ze zmianami w TAI, bo Mietkowski odszedłby razem z Wildsteinem. A na zmianach w programach informacyjnych wszystkim koalicjantom zależy najbardziej.

Pisałem o Wildsteinie kilka razy…

Bronio nie cieszył się moją sympatią, uważam, że jego niezależnośc  jest mylona z jego bezczelnością oraz samo zachwytem i próbami bycia oryginalnym. Jego publicystka też nie trafia do mnie

Ale muszę przyznać, że próbował robić telewizję autorską, według swojego pomysłu, prawicową ale nie serwilistyczną wobec Kaczyńskich. Jest to umiarkowana pochwała i nagana – bo to ma być telewizja PUBLICZNA, prawda

Ale wybory go zmiotą…

Zobaczymy teraz dopiero co to jest nachalna i chamska propaganda, oj zobaczymy …

Zatęsknimy za redaktorem Andrzejem Kwiatkowskim i jego programami

Azrael

 

[źródło: GW]

 

 

Ręce które kłamią

Ta notatka  jest właściwie mojej żony.

Siedziałem sobie jak zwykle wieczorem przed kompem, gdy nagle rozległ się rozdzierający okrzyk

 

-        o Boże ! ( bo my są rodziną pluralistyczną… )

 Odwróciłem wzrok w stronę telewizora i zamarłem…. zobaczyłem JE… białe, duże, spokojne, ale groźne, nieruchome, wypełniały pół ekranu nieomalże … w dużym telewizorze wyglądały jeszcze sugestywniej…

Przez głowę przeleciały nerwowe myśli…. gdzie jest Prezydent ?! co się z nim stało….zaraz, zaraz… widziałem go, w małej, białej czapeczce, dziś i miał JE… skąd więc ZNÓW na stole ?!

I nagle żona wypuszczając powietrze z płuc spokojnie rzekła.

- To są fantomy… spokojnie…. to tylko fantomy…

No tak… spojrzałem jeszcze raz – rzeczywiście, nie możliwe żeby one były prawdziwe i TAKIE SAME.

Technika telewizyjna poszła tak daleko, ze można po prostu na stole umieścić sam obraz, fantom… a  właściwe ręce mogą pod biurkiem robić coś innego… no powiedzmy… jak by to ująć…. głaskać kota, na przykład ?

 

 

A zza tych rąk dochodził głos – tym razem premiera

 

 

 

Powiedział jeden konkret –  o terminie wyborów 12 listopada i wiele banałów szczególnie o wzroście gospodarczym i spadku bezrobocia… jakby miał idiotów przed kamerami, którzy nie wiedzą, co to jest cykl koniunkturalny i skąd się biorą pieniążki, a już na pewno nie potrafią policzyć ile to jest 1.200.000 wyjechanych na saksy wobec wszystkich aktywnych zawodowo w Polsce.

 

 

I jeszcze jedno – 11 listopada to Święto Niepodległości NARODU a nie kwiatek przy kożuchu PiS.

Azrael

P.S. zdjęcie bezczelnie skradzione fraglesowi , gdzie znajdziecie komentarz emocjonalny i bałwochwalczy….

    

Centrolew – narodziny czy pogrzeb ?

 

Do napisania tego krótkiego artykułu zmusiły mnie 3. okoliczności;

Pierwsza jest taka, że zauważyłem, jak zaczynam popadać w rutynę – Kaczyński, kaczyzm, premier, prezydent, ewentualnie … no …. PiS. Skończy się tym, że jak galba, który nie zje, nie wypije…ale o 6.00 MUSI „Gazetę Wyborczą” poczytać… aby woreczki jadowe napełnić…. będę krążył wokół stawu z brudna wodą polityki braci…

Druga, nie mniej poważna – że zawiązał się nowy „Centrolew”. “Porozumienie Lewicy i Demokratów – Wspólna Polska” – taką nazwę nosi umowa, na podstawie której SLD, SDPL, UP i PD idą razem do wyborów… podpisali ogłosili i nawet sami napisali Deklaracje Programową… pominę ją, bo w programy to ja słabo wierzę… szczególnie te ładne, które się dobrze prezentują… i nic nie wnoszą . Jak czytam – to zawsze mi się nasuwają dwa pytania – JAK i ZA CO ? I nigdzie jeszcze nie znalazłem satysfakcjonującej odpowiedzi Bo prawda jest taka,. Że to ludzie noszą idee, a nie odwrotnie.

I trzecia – bo kiedyś sympatyzowałem z poglądami lewicowymi…

Oczywiście przy nowej ordynacji wyborczej ten ruch miała sens. Ale nawet „doły” partyjne widzą, że podziałów oraz różnic… nie programowych… ale takich ludzkich i rodowodowych, przeskoczyć się łatwo nie da…

I należy sądzić, że po wyborach drogi tych formacji się rozejdą.

Z kilku przyczyn;

1. Brak jednolitego ukształtowanego elektoratu – ten elektorat, który wnosi SLD – to elektorat schyłkowy, który już wprost „geriatrycznie” odszedł, dodatkowo amputowany przez same SLD przez odsunięcie starych działaczy. SDPl – elektorat przegranych zawsze szybko topnieje, A reszta – wiadomo – ślady na piasku, a nie elektorat.
2. Brak wyrazistego przywódcy – ani plastikowy Olejniczak, ani intelektualny Borowski, nie są trybunami ani mówcami,… ani tez ideologami
3. I oczywiście – brak programu… na tak, a nie na nie – bo nowy Centrolew idzie jednak z programem anty PiS-owskim i PO-owskim… a biorąc pod uwagę, że tamte partie, plus „przydatki” LPR i SO mają dzioby pełne haseł, obietnic i pieniędzy – więc ten program anty – działa słabo…

Lewicy nie ma… taka jest brutalna prawda… nie, nie mówię o lewicy powojennej, ale również nie ma w Polsce klasycznej socjaldemokracji opartej o zasady Edurda Berrnstaina. I nigdy jej nie było.

Lewica socjaldemokratyczna w stylu nowoczesnym w Polsce po ;89 roku miała swoje kilka lat inkubacji. Wprawdzie ostatnio zostałem mocno skrytykowany na jednym z portali za swoje poglądy, ale twierdzę , że Aleksander Kwaśniewski był ( i jest ) ta osobą, która taka socjaldemokracje mógł stworzyć – ale cóż – wybory prezydenckie mu przeszkodziły.

Lewica post solidarnościowa praktycznie nie zaistniała, ponieważ jej przedstawiciele albo nie potrafili się znaleźć w nowej rzeczywistości, albo się zauroczyli nowym programem neoliberalnej gospodarki Leszka Balcerowicza.

Natomiast lewica postkomunistyczna po odejściu A. Kwaśniewskiego, dla celów doraźnych sukcesów politycznych – poczęła wracać z powrotem w stronę populizmu społecznego, który miał przykryć jej liberalne podejście do gospodarki. Ci którzy znają szczegóły wiedzą – układ Ordynackiej zamienił się na układ Smolnej….Zmiana nazwy i powstanie SLD, ściągnięcie pod skrzydła różnej maści związkowców, emerytów, lewaków Ikonowicza zaowocował sukcesem wyborczym – ale na tyle starczyło pary. Sojusz Lewicy Demokratycznej zapomniał, że zmiany gospodarcze w znacznym stopniu odbiły się na praktycznie wszystkich grupach społecznych – i SLD nie znalazł żadnych sensownych projektów dla jakiejkolwiek grupy – rolników, pracowników zakładów wielko przemysłowych, służby zdrowia, itp. Wręcz niektórymi działaniami, takimi jak Narodowe Fundusze Inwestycyjne – przyczynił się do pauperyzacji robotników. I co ciekawe – najboleśniej odczuł SLD odejście od niego spauperyzowanej inteligencji – nauczyciel, służby zdrowia, służb mundurowych . I brak poparcia ze strony inteligencji, a nie klasy robotniczej, nastawionej przez doświadczenia solidarnościowe pro prawicowo – był przyczyną porażki lewicy.

Również uległa postawa Leszka Millera i innych przywódców SLD wobec Kościoła Katolickiego była przyczyna odpływu części wyborców – choć większość z nich została w domu.

O lewicy laickiej, reprezentowanej głównie przez Ryszarda Bugaja i jego Unię Pracy nie ma co mówić, czerpanie z idei socjalistycznych PPS lat 20- i 30- ubiegłego wieku – jest idealistyczne – ale mało skuteczne w szczególności w tak z „sowjetyzowanym” katolicko społeczeństwie…

Czy jest szansa na reaktywację ? Jest, ale na to musi być spełnione kilka warunków;

Musi pojawić się silny przywódca. Taki, który nie będzie bał się mówić głośno rzeczy nie popularnych, głośno i bez owijania w bawełnę. Taki, który nie stworzy programu pod publiczkę, lecz realny, prosty, wręcz enumeratywny. I taki który ma poparcie społeczne, charyzmę doświadczenie w polityce krajowej i zagranicznej, praktykę…

Inną prawdą jest to, że taki lider MUSI szermować hasłami populistycznymi… bo tylko w ten sposób może odzyskać elektorat wiejski, małomiasteczkowy. A inteligencja… inteligencja, która wbrew pozorom stwarzanym przez sprzyjające Kaczyńskim media, nie jest bogoojczyźniana i anty europejska. Konserwatywne hasła, zaglądanie ludziom pod kołdrę, mentorskie tony i spadająca popularność Kościoła Katolickiego zrobią swoje.

Wbrew pozorom – obecny czas jest wielce sprzyjający do powstania takiej formacji. Niestabilna sytuacja polityczna, erozja Platformy Obywatelskiej oraz dobre wskaźniki rozwojowe i pieniądze unijne – mogłyby pozwolić na stworzenie prawdziwie formacji lewicowej.

Wystarczy się przyjrzeć sukcesowi Tony’ego Blaira i jego mitycznej „Trzeciej drodze” – tak naprawdę nie było to nic innego jak dobry marketing społecznych haseł socjaldemokratycznych plus po cichu…. korzystanie z dobrych doświadczeń neoliberalizmu. I postawienie radykalne na otwartość światopoglądową , opcję pro europejską , sanacje naszych kontaktów międzynarodowych i pełną otwartość europejską. Ale również należy społeczeństwu dać nadzieję, poczucie stabilności i realna nadzieję na poprawę losu – ten program nie obędzie się bez realnego programu socjalnego – mającego na celu FAKTYCZNE zmniejszenie bezrobocia.

I oczywiście najważniejsze – musi to być NOWA PARTIA – powstała założona przez NOWEGO PRZYWÓDCĘ do której pozostali złożą akces….a więc coś pod postacią lewicowego okrągłego stołu.

Czy jest taki człowiek ? Jest

Nazywa się Cimoszkwaśniewski…. ale czy się odważy ?

Azrael

Ponad prawem

Prezydent Kaczyński ustami swojego rzecznika Łopińskiego przekazał, że pomimo prawomocnego wyroku nie przeprosi Mieczysława Wachowskiego

Prezydent łamiący prawo… tego jeszcze nie grali…

  

Konrad Piasecki: Czy prezydent przeprosi Mieczysława Wachowskiego za nazwanie go wielokrotnym przestępcą?  

Maciej Łopiński: Nie sądzę. Myślę, że jest to sprawa rozgrywana politycznie i nie sądzę, żeby pan prezydent przepraszał Mieczysława Wachowskiego. Raczej nie wchodzi to w rachubę.  

Konrad Piasecki: Ale w tej sprawie jest prawomocny wyrok sądu.  Maciej Łopiński: Rozumiem.  Konrad Piasecki: I? 

Maciej Łopiński: I to wszystko, co miałem w tej kwestii do powiedzenia. Nie sądzę, żeby pan prezydent przepraszał pana Mieczysława Wachowskiego.

 

 

 

Coż, jemu wolno łamac prawo – on jest z Prawa i Sprawidliwości – jemu wolno….

 

Każdy dzień, każda informacja, każda wypowiedź Jarosława i Lecha lub jakiegokolwiek z ich pretorianów potwierdza jedno – że ta formacja, Ci ludzie, ten UKŁAD jest jednym wielkim zakłamaniem. I nie ważne, że poprzednicy też nie byli biali – tamci przynajmniej nie szermowali hasłami odnowy, oczyszczenia i SPRAWIEDLOWOŚĆI.

 

Azrael

 

[źródło: RMF FM]

 

 

Dlaczego nie do obozu ?

Mam swoje lata i pamiętam jak z czasów „wojny Jaruzelskiej” krążyła plotka o listach komunistów, których się będzie wieszać na latarniach.

Okazuje się ze tradycja nie umiera – oto dzisiejsze informacje o powstaniu list proskrypcyjnych LPR

  

”Czerwona lista” wrogów LPR Słupski LPR przygotował dla Pomorskiego Kuratorium Oświaty tzw. czerwoną listę. Są na niej podejrzani o sympatie dla SLD lub krewni działaczy lewicy. Pójdą na bruk. Podobne listy powstaną w całym kraju. Obejmą instytucje podległe ministrom edukacji i gospodarki morskiej.  Pomysłodawcą czystki kadrowej w Słupsku jest poseł LPR Robert Strąk. – Programu IV RP i decyzji ministra edukacji Romana Giertycha nie mogą wykonywać ludzie powiązani z SLD – uważa. – Odejść musi wielu.

  

…. dalej….

Dziś Słupsk, jutro cały kraj  Robert Strąk zdradza, że podobne listy powstają bądź wkrótce zaczną powstawać w całym kraju, a Słupsk jest tylko liderem zmian. – Nie mogę wypowiadać się w imieniu Samoobrony i PiS. Nasi koalicjanci na pewno znajdą własny sposób na rozwiązanie problemu – mówi Strąk. – Nasza partia zajmuje się uporządkowaniem jedynie instytucji podległych ministrom z LPR, czyli Romanowi Giertychowi (edukacja) i Rafałowi Wiecheckiemu (gospodarka morska). Najszybciej listy powinny powstać w kuratoriach i urzędach morskich. 

Poseł ocenia, że „dużo do zrobienia” jest również w ZUS, KRUS i izbach celnych.

To nie jest paranoja – to jest rzeczywistość !

Po działaczach SLD i byłej PZPR pójdą działacze PO, potem nie zrzeszeni a na końcu  nie uczęszczający na mszę w niedzielę….  Wytępić do trzeciego pokolenia.

„Miłosierni” z LPR i PiS pokażą swoją twarz teraz jak wejdzie ustawa antylustracyjna.

Azrael

 

[źródło:GW]

Głupota wyborców

Chocholi taniec trwa. 

Ile jeszcze lat to społeczeństwo będzie dawało się mamić zgranym, przegranym i zużytym politykom ?

Na blogu Waldemara Kuczyńskiego widnieje od pewnego czasu coś w rodzaju niby to licznika, niby motta – o pogoni za układem – a układu ani śladu…

Bo układ wypełnia się nową treścią…

Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów pod hasłem naprawy państwa, państwa solidarnego, uczciwości rozliczenia i rozbicia układów. Zapowiadało totalne oczyszczenie Polski z korupcyjnych powiązań i także rozliczenie przeszłości – nie tylko tej PRL-owskiej , ale również z ostatnich 17 lat. Bracia Kaczyńscy mienili się tymi jednymi sprawiedliwymi, nie mający rodowodu Okrągłostołowego – co jest kłamstwem.

Ale ci co obserwowali już i wybory parlamentarne i prezydenckie widzieli, że obydwa główne ugrupowania – PiS i Platforma chwytają się w rozgrywce metod brudnych, posuwają się do kłamstw, grają na tanich emocjach wyborców.

PiS wygrał – bo nie tylko prezentował się w sposób bardziej radykalny i bardziej stawił na odbudowę państwa – wygrał bo zastosował brudny chwyt posłużenia się Radiem Maryja i o. Rydzykiem – należy to pamiętać. Zapowiadał rozliczenie łże-elit”, rozliczenie powiązań i układów. Wielu obserwatorów – ja też – widziało w tym zabieg socjotechniczny i manipulacje. Ale nośne hasła wyglądały znakomicie.

 

Co mamy przez ostatnie 10 miesięcy – widać – takiego zalewu łajdactwa politycznego, nepotyzmu, kpiny z prawa i z praworządności nie dopuścił się żaden rząd, żadna władza w ciągu tych 17 lat.

Począwszy od mediów, poprzez instytucje okołorządowe, fundacje , spółki skarbu państwa, na samych resortach kończąc – przetoczyła się przez Polskę fala zmian kadrowych – i nie ma już żadnego kryterium merytorycznego – tu w rozdziale miejsc liczy się już tylko i wyłącznie parytet partyjny  – handelek stanowiskami – Ty mnie , ja Tobie a LPR dostanie wice wojewodę…

Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią, w rozumieniu idei – pisałem już o tym – jest nowym, ubranym w garniturek prawicowego populizmu układem władzy. Ci ludzie nie wnoszą nic nowego, nie budują żadnej nowej wartości.

Mit IV RP tylko dla zagubionych, łatwowiernych, bez kultury politycznej ludzi – lub dla tych, którzy mogą na tym zyskać – jest czymś realnym – dla większości – jest tylko populistyczna hucpą.

Jarosław Kaczyński od momentu kiedy dopuścił do stołu władzy Andrzeja Leppera i Romana Giertycha – stracił wiarogodność – i tym łatwiej mu jest w obecnej chwili oszukiwać SIEBIE, i swoich zwolenników, że to co robi – robi dla Państwa. Sprawa lustracyjna Zyty Gilowskiej – jest koronnym przykładem podwójnej moralności jaka zapanowała w szeregach nowej władzy.

 

Pisałem o łatwowierności wyborców i ich podatności na manipulacje wielokrotnie. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że to już nie jest łatwowierność – to jest głupota !

Bo jak można wierzyć w cyklicznie powtarzający się scenariusz ? Kończy się jeden układ władzy – przychodzi następny. Jest krytyka poprzedników, i są obiecanki zmian na lepsze. I ten cykl kłamstw powtarza się.

 I ten fenomen głupoty się powtarza – tym bardziej, że mamy do czynienia od lat z tymi samymi aktorami – są na fali, tracą – znów wracają. Tak jakby rewitalizacja nazwy i znaku coś pomogła !

Czy Ci ludzie coś zmienili w Polsce przez te lata ? Oczywiście twierdzą, że tak – ale to w większości jest kłamstwo. Bo tylko reformy roku ’90 i twarde stanowisko w sprawie wejścia do Unii Europejskiej można zapisać na plus polityków. Reszta dokonała się przy okazji i jest tak naprawdę zasługą ludzi i środowisk poza politycznych – setek tysięcy przedsiębiorców, działaczy społecznych, mediów. Żadna reforma w Polsce nie zakończyła się sukcesem i tylko wysiłkowi indywidualnych ludzi, ludzi idei także na szczeblach lokalnych – należy zawdzięczać to że kraj jako tako funkcjonuje. I nowa władza, póki się nie dotknie do tego – nie przeszkodzi.

 

Ale może… ruszyła kampania samorządowa – od samego początku – zmiany ordynacji – brudna i cyniczna. Cyniczna zarówno ze strony Prawa i Sprawiedliwości – jak i innych ugrupowań PARTYJNYCH.  Należy się temu przyglądać – i reagować i pokazywać kłamstwa wyborcze. I jeżeli już idziemy na te wybory – wybierać rozsądnie – ludzi których znamy.  

 

I głośno mówić do tych co źle wybierają – Głupcze ! Zobacz co ONI już wcześniej spieprzyli….

 

Azrael

 

Dziękujemy Panie Prezesie !

21 września Trybunał Konstytucyjny zbada, czy powołanie sejmowej komisji śledczej ds. banków i nadzoru bankowego jest zgodne z konstytucją – wynika z informacji, zamieszczonej na stronach internetowych Trybunału.

…. i dziś… 

 

Nie stawię się przed komisją śledczą ds. banków i nadzoru bankowego – zapowiedział w sobotę prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz. Komisja wezwała go na 15 września.  Uzasadniając swoją decyzję prezes NBP powiedział, że nie zamierza wziąć udziału w tworzeniu groźnego konstytucyjnego precedensu. Jego zdaniem oznaczałoby to stworzenie mechanizmu stałego nacisku, który w praktyce osłabiłby niezależność Narodowego Banku Polskiego i wpłynąłby na zachowanie zdolności do obrony stabilności pieniądza.

 

Leszek Balcerowicz podkreślił, że w państwie praworządnym ostateczną instancją jest Trybunał Konstytucyjny i dodał, że stanie przed komisją, jeśli TK uzna uchwałę o jej powołaniu za zgodną z konstytucją. Trybunał ma zająć się tą sprawą 21 września

.Dziękujemy !

 

Tylko tak, w majestacie prawa i pokazując spokojna postawę , można osadzić te szczekające…

 

Azrael

Wspomnień czar…

Weekend – więc tradycyjnie luźno

Na Youtube znalazłem dość duży wybór kronik Polskiej Kroniki Filmowej.

Z różnych okresów – od 1945 roku.

Gorąco polecam

Zadziwiajże – ale są sprawy i tematy dalej aktualne

Szczególnie na przykład sprawa dzieci u Bieruta – jak patrzę to Jarek mi staje przed oczyma

Oto jedna z tych kronik.

 [youtube=watch?v=I2h9u8d8lpI]     

Miłego oglądania 

Azrael

  • Facebook