
Czasem zastanawiam się, czytając prawicowych dziennikarzy, ile trzeba mieć w sobie pokładów złości, nieuczciwości intelektualnej i takiej prostej nienawiści do przeciwników, aby to tak zaślepiało, aż do śmieszności.
Piotr Semka, prawicowy, nie niezależny, bo już nawet na takiego nie pozuje, publicysta „Rzeczpospolitej” napisał na swoim blogu umieszczonym na portalu gazety, krótki komentarz, dotyczący Radosława Sikorskiego i jego kandydowania na sekretarza generalnego NATO.
Semka niestarannie ukrywa, że z tego, że Radosław Sikorski nie zostanie nominowany na stanowisko w NATO, cieszy się. Uważa, że jest to przykład tego, że Polska nie jest traktowana jako równorzędny partner i nasze ambicje, aby zostać docenionym przez inne duże państwa Unii Europejskiej, zostały potwierdzone. Całość sprowadza do personaliów, ponieważ uważając polskiego ministra spraw zagranicznych za postać ważną, stwierdza, że właśnie to spowodowało, że nie znalazł on uznania. Semka uważa, że na stanowiska do instytucji europejskich powinno wystawiać się takich kandydatów, którzy nie koniecznie mogą objąć stanowiska, ale będą reprezentowali swoiście rozumianą „polską rację stanu”. Ta racja stanu ma polegać na tym, aby tak formułować nasze stanowiska, w tym przypadku dotyczące spraw rosyjskich, aby nie mogły zostać one przyjęte przez inne kraje… Jednym słowem ważniejsze jest to, aby prezentować opinie, a nie koniecznie wchodzić w struktury wspólnoty europejskiej, tam, gdzie faktycznie, realnie podejmowane są decyzje. Nie ważne jest to, czy polityka ma być skuteczna, czy nie – ważne jest to, aby było swoiście, po semkowsku, patriotyczna.
O co właściwie Semce chodzi? Otóż pod pokładem niechęci do Sikorskiego i takiego oszołomskiego „patriotyzmu” za cenę naszych interesów, kryje się niechęć do lewicy i Aleksandra Kwaśniewskiego osobiście. Semkę boli, w dwójnasób, że Kwaśniewski jest postrzegany jako kandydat lepszy od tego nielubianego przez niego Sikorskiego, zarówno w Polsce, i to nie tylko środowiska lewicowe, ale również na Zachodzie. Kwaśniewski to zadra w oku prawicowych środowisk i mówienie o tym, że to on w dużym stopniu stoi zarówno za naszym wejściem do struktur euroatlantyckich, jak i Unii Europejskiej, jest dla środowiska Semki czymś, co przynosi mu cierpienie.
Komentator polityczny „Rzeczpospolitej” widzi wprawdzie możliwość współpracy z innymi krajami europejskimi, zawierania kompromisów, ale nie za cenę rekomendowania na stanowiska osób, które według niego nie będą tak patriotyczne, jak sobie życzą patrioci spod znaku „Rzeczpospolitej”.
Łamańce, jakie Semka wyczynia w swoim tekście, na połowie strony formatu A4 są zadziwiające. Z jednej strony mamy ukrytą satysfakcję, że „nie nasz” Sikorski, wprawdzie z prawicy, ale nie dość patriotyczny, przegrywa i jest to przykład tego, że źle nas traktują, z drugiej strony, gdyby kandydat już zupełnie wrogi wygrał, to byłaby to zupełna klęska…
Pomijając już karierę, sukcesy i wkład Aleksandra Kwaśniewskiego w transformację Polski, jego rolę w wejściu do wspólnoty europejskiej, na równych prawach, zadziwiający jest u prawicowca brak poczucia odpowiedzialności za interes Polski w Unii i brak takiego normalnego wydawałoby się poczucia solidarności z Polakiem, któremu należy życzyć dobrze – a dotyczy to zarówno Radosława Sikorskiego, jak i byłego prezydenta. Takie pojmowanie interesu narodowego, społecznego, a wręcz patriotyzmu jest mi zupełnie obce.
Jeżeli tak ma wyglądać dbałość o interes narodowy w wykonaniu „Rzeczpospolitej”, to ja wolę czytać już z powrotem „Gazetę Wyborczą”. Tam takich nadużyć intelektualnych i schadenfreude z porażki Polaka nie znajdę.
Azrael
————————
Komentarz Piotra Semki – „Lepiej z Sikorskim przegrać”