Archive for the ‘Prawo’ Category

Prawo wyboru

Posted 11 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych – nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście jest on sprawny i panuje nad ciałem.

Słowo eutanazja w Polsce, kraju, gdzie przygniatająca większość społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, budzi strach, Jest to słowo, którego użycie w pozytywnym, czy wręcz tylko dyskusyjnym kontekście, wzbudza emocje, nawet czasem agresję. Sama definicja encyklopedyczna zjawiska eutanazji ma kontekst czysto społeczny i prawny. Przypomnijmy ją, za Wikipedią;

Eutanazją określane jest zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej, gdzie motyw owacją jest skrócenie jej cierpień. Eutanazja dzielona jest na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.

Okazuje się, że samo odniesienie społeczne w Polsce nie jest wystarczające. Wynika to z tego, że w naszym kraju, pomimo, że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną świeckość państwa i oddzielnie instytucji świeckich od wpływów Kościoła Katolickiego, to jednak katolicy uważają, że etyka chrześcijańska musi być na tyle dominująca, że inne poglądy na wiele spraw muszą zostać jej poddane bez dyskusji. Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy obywatele chcą dostąpić łaski zbawienia i dokonywać świadomych i bezdyskusyjnych wyborów zgodnie z jej nakazami i zakazami. Próba narzucenia etyki chrześcijańskiej jest de facto ograniczeniem wolnego wyboru i praw człowieka, który się z nią nie zgadza. Zmuszanie innego człowieka do dokonywania wyborów zgodnie z narzuconymi siłą zasadami etycznymi, jest jej zaprzeczeniem. I państwo właśnie powinno mnie, za pomocą swoich praw, chronić przez narzuceniem przez innych ludzi tego, co chcę zrobić ze swoim osobniczym życiem. Życiem i śmiercią.

Read More

Gej, a sprawa polska

Posted 03 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.

Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą – takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).

ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).

Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.

Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na “święte prawa rodziny”. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, “Gej wygrał z Polską”, czy “Homoseksualista wygrał…”.

Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.

Azrael

————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Trybunał ludowy

Posted 25 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Trybunał Konstytucyjny, obradując w pełnym, 14. osobowym składzie wydał werdykt w sprawie ustawy obniżającej państwowe, ustawowo określone i nabyte po roku 1989 świadczenia emerytalne dla byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.

Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego – całkowicie jednoznaczny – identyfikuję się z opinią tych 5. członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.

Dla mnie sprawa jest dość oczywista; z jednej strony trybunał uznał, że ustawa odbierająca przywileje emerytalne dla pracowników służb specjalnych PRL jest zgodna z Konstytucją, z drugiej strony natomiast wydając wyrok zadziałał wbrew tejże ustawie, ponieważ zakwestionował prawa nabyte funkcjonariuszy – zagwarantowane już po roku 1989… Jednym słowem, najpierw Konstytucję zinterpretował – na tak, potem ją spalił…

Nie można tego odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze politycznym.

Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie leży w jego kompetencjach – stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego, co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując zapisy ustawy, uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw dotyczących świadczeń społecznych. Nie jest to nic innego, jak stworzenie precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo precedensem się nie posługuje.

Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar; Może zostać on odebrany jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i funkcjonariuszach służb specjalnych – również tych, którzy pozytywnie zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w imieniu państwa politycznej zemsty. Trafnie to powiedział w swoim zdaniu odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki;

Zasada sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej.

Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość społeczną, nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niegodne z prawem – i z zasadami państwa demokratycznego – a na pewno z Konstytucją.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Kontratak imperium

Posted 16 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo

Można się było tego spodziewać; Moralni i intelektualni obrońcy Jarosława Kaczyńskiego rozebrali na czynniki pierwsze jego wywiad dla tygodnika “Newsweek” i tryumfalnie oświadczyli, że słowa “hak”, a nawet “haczyk” pan prezes nie wypowiedział. Oznacza to, że robiąc egzegezę wystąpienia pana prezesa, należy zwrócić uwagę, że tan naprawdę to chodziło zupełnie o coś innego. A zresztą, jak napisał na swoim blogu znany intelektualista dziennikarski z “Faktu”, Łukasz Warzecha (jaka gazeta i jaka partia, tacy intelektualiści…),“wątek hakowy został sprowokowany pytaniem Śmiłowicza i Stankiewicza”. Tak, moi Państwo – pytania nie mogą być niewygodne, bo przecież nie można oczekiwać od Pana Kaczyńskiego, że będzie kłamał… A, że prawda w tym przypadku oznacza, że to WŁAŚNIE haki były i są dalej metodą oddziaływania politycznego na przeciwników – to już tylko, oczywiście dla pana Warzechy, szczegół.

O tym, że polityka haków była stosowana przez Kaczyńskiego szeroko i profilaktycznie wobec nie tylko przeciwników, ale również aktualnych partnerów politycznych, przypomniał były szef LPR, Roman Giertych. Gromadzone były materiały, takie hakowe dossier, które w dowolnym momencie mogłoby być wykorzystane. Na wszystkich w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości były pozakładane teczki, a depozytariuszem materiałów na Radosława Sikorskiego był sam Antoni Macierewicz, mający skądinąd ksywę “Teczka”. Nie zapomnijmy, że w czasie, kiedy Sikorski był ministrem ON w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, Macierewicz był jego zastępcą (czyli w nomenklaturze służb – prowadzącym…).

Radosław Sikorski to najpoważniejszy przeciwnik w wyborach prezydenckich, jeżeli oczywiście Donald Tusk go desygnuje do wyścigu. To będzie w w tym przypadku nie tylko przeciwnik, ale i wróg, ponieważ odejście z drużyny imperatora Kaczyńskiego nie może pozostać bez śladu na jego stosunku do Sikorskiego – nie mówiąc o psychice. Nie należy zapominać, że imperium nie przebacza, a do tego jeszcze słowa o dożynaniu watah, wypowiedziane na jednym z wyborczych wieców przez Sikorskiego, musiały zapaść głęboko.

Read More

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem “Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Read More

Standardy nade wszystko

Posted 26 sty 2010 — by Azrael
Category Państwo, Piskorski, Polityka, Polska, Prawo, Tusk, demokracja, wybory

Prokuratura warszawska postawiła szefowi Stronnictwa Demokratycznego, Pawłowi Piskorskiemu zarzut karny posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Nie dokumentem, ale jego kopią. Kopią, z której grafolog, biegły sądowy wyczytał, że znajduje się na niej sfałszowany podpis. Czwarty biegły, poprzednich trzech tego nie stwierdziło. Zarzut postawiono po 12 latach od sporządzenia umowy (fałszywki?) pomiędzy Pawłem Piskorskim, a antykwariuszem, na sprzedaż antyków (w tym polerowanych angielskich lasek…).

Zarzut postawiła prokuratura, niezależna (sic!), pozostająca pod nadzorem prokuratora generalnego, będącego nominantem partii rządzącej, Platformy Obywatelskiej. Szef tej partii będzie prawdopodobnie kandydował w wyborach prezydenckich w tym roku, a oskarżony Piskorski stoi na czele partii, która jest zapleczem politycznym i organizacyjnym niegdyś partnera kandydata partii rządzącej, a obecnie rywala, dr Andrzeja Olechowskiego. Także inkryminowany Paweł Piskorski był nie onegdaj bliskim współpracownikiem Donalda Tuska.

Tyle opisanie sprawy, pokazującej, jak rządząca partia i podległe jej służby gorliwie i bezstronnie zajmują się ściganiem przestępców, nie oglądając się na nic. Etos walki z przestępczością i korupcją jest wielce godny pochwały i zachwytu… ale…

Paweł Piskorski wrócił do polityki krajowej rok temu. Immunitetem nie był objęty już dawno, a nawet jeżeli by był, to zapewne by się go zrzekł, gdyby mu postawiono zarzuty. Jednak do czasu, kiedy nie zaangażował się politycznie, najpierw w odbudowę SD, później w kampanię A. Olechowskiego, organy państwa nim się nie interesowały. Wcześniej, kiedy rządziły SLD i PiS, również Piskorski mógł chodzić swobodnie nie gnębiony nalotami CBA, czy wezwaniami do prokuratury. Więcej – organy administracji i finansów państwa, a nawet NSA uznały, że Piskorskiemu i jego działaniom finansowym nie można nic zarzucić. Jeżeli nawet były jakieś przesłanki popełnienia czynów niezgodnych z prawem, to albo się one już przedawniły albo nie zostały podjęte żadne działania w celu ich wyjaśnienia. Wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem Piskorskiego w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte.

Read More

Znaki

Posted 15 sty 2010 — by Azrael
Category CBA, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Tusk, rząd

Jest stare powiedzenie – przypadków nie ma, są tylko znaki. Można to sparafrazować również w ten sposób: Przypadków nie ma – jest za to potrzeba

Rewizja w domu szefa Stronnictwa Demokratycznego, a jednocześnie partnera politycznego Andrzeja Olechowskiego, kandydata na prezydenta RP, jaka odbyła się dwa dni temu, przypadkiem nie jest, jest za to sygnałem, pokazującym i Piskorskiemu, i Olechowskiemu, aby mieli się na baczności. Choć może nie tylko był to sygnał dla przeciwników politycznych Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.

Paweł Piskorski kryształowym politykiem nie jest (“polityka to w krysztale pomyje…”), ciążą na nim podejrzenia, że jego działalność polityczna i publiczna miała drugi tor, biznesowy, nie zawsze albo nawet nigdy za bardzo prosty i przejrzysty. Sprawyró żnego rodzaju transakcji i operacji finansowych ciągną się za nim od lat 90. ubiegłego wieku. Także w czasie kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, mówiło się o co najmniej niejasnych sprawach związanych z przetargami. Układ warszawski i afera mostowa to dwa tego rodzaju elementy. Potem doszły jeszcze sprawy niejasnych transakcji zakupów lasów w zachodniopomorskim i dopłat unijnych…

Ale wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte. Prokuratura nie interesowała się się tym do dobrych kilku lat, zarówno wtedy, gdy Piskorski był europosłem, a nawet kiedy już wrócił z Brukseli. Teraz jednak, kiedy został szefem SD, jednocześnie podjął wspólnie z Andrzejem Olechowskim wysiłek wyborczy, a wyniki sondażowe Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska okazały się niestabilne, prokuratura i służby zaczęły się znów Piskorskim interesować. No i właśnie – czy aby na pewno ta zbieżność jest przypadkowa? CBA, jak przytomnie wskazują niektórzy komentatorzy, jest jedyną służbą specjalną, którą można użyć niemalże “na telefon”, a że podlega ona bezpośrednio premierowi, telefon mógłby pochodzić z Alej Ujazdowskich, z KPRM. Dlaczego nie użyto CBŚ, czy ABW? Czy poszukiwanie jednej umowy notarialnej wymaga zaangażowania takich środków i takiego rozgłosu?

Read More

Egzekucja w Chinach a pragmatyka życia

Posted 30 gru 2009 — by Azrael
Category Pekin 2008, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Europejczycy, Amerykanie, Biali, generalnie ludzie demokracji mają problem z Chinami, ChRL. Ten problem to dualizm albo nawet wieloznaczność stosunku naszego do tego kraju, narodu i jego władzy. Z jednej strony chcielibyśmy pokazać naszą wyższość białego, podbudowaną demokracją i prawami człowieka, nie mówiąc już o wartościach chrześcijaństwa, zderzamy się z wielowiekową, starszą niż chrześcijaństwo, bogatą, potężną i ponętną kulturą Chin. Chcielibyśmy uczyć Chińczyków naszych praw i prawodawstwa, ale oni są krajem już 1,5 miliardowym i za nic mają nasze uwagi. Nawet wobec Tybetu. I jeszcze do tego nasz wolny, kapitalistyczny i konkurencyjny (ale tylko w założeniach…) rynek ekonomiczny rośnie trzy- albo i czterokrotnie słabiej niż scentralizowana i ponoć niewydolna gospodarka państwa totalitarnego. No, a ostatnie dwa lata to już pełen dramatyzm, zresztą nie tylko w sferze ekonomicznej. Sprawa Tybetu w roku 2008 pokazała państwom rozwiniętej demokracji (?), jak się Chińczycy z nami liczą. My się z nimi liczymy tak bardzo, że po długich tygodniach protestów w związku z rozruchami i przelewem krwi w Tybecie, wszyscy wielcy wolnego świata zasiedli na stadionie w Pekinie, odwzajemniając wcześniej głębokie, acz tylko kurtuazyjne ukłony chińskiego prezydenta…

Właśnie w Chinach dokonano egzekucji na europejskim przemytniku narkotyków. Wina została mu udowodniona, złapano go na gorącym uczynku, prawo chińskie jest jednoznaczne – za handel narkotykami lub próbę ich przemycenia do Chin grozi kara śmierci. Może nam się to nie podobać, ale w krajach Dalekiego Wschodu kara śmierci dalej jest stosowana, szczególnie za przemyt narkotyków.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 17. grudnia

Posted 17 gru 2009 — by Azrael
Category Polityka, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

100 terrorystów


Gdzie umieścić terrorystów po zamknięciu Guantanamo? Wybór padł na małą mieścinę Thomson w stanie Illinois. Thomson to senne małe miasteczko liczące sobie 600 mieszkańców, 150 mil na zachód od Chicago. Nic tam nie ma, oprócz pustego obecnie wiezienia przeznaczonego dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Procent bezrobocia w miasteczku wynosi 10.5%. Jedyne miejsca zatrudnienia to Restauracja Sunrise, fryzjer, bar oraz dwa sklepy. Do tej pory miasteczko słynęło z uprawy melonów. Obecnie większość mieszkańców Thomson to emeryci po 80-tce.

Read More

Państwo oddaje prymat

W Polsce z wyrokami sądu się nie powinno dyskutować. Taką obiegową opinię można usłyszeć wszędzie. Ale wszyscy z opiniami sądów, także Trybunału Konstytucyjnego, dyskutują, począwszy od polityków, na szarych obywatelach kończąc. Bo taka jest praktyka społeczna, i potrzeba. Bo wyroki sądu wpływają na życie społeczne.

Trybunał Konstytucyjny kraju europejskiego, mającego w swojej ustawi zasadniczej zapisaną neutralność światopoglądową państwa, orzekł, że ocena nauki z religii w świeckiej szkole, na równi z ocenami z innych przedmiotów, matematyki, chemii, języków obcych, czy języka ojczystego, ma być wliczana do średniej – i ma rzutować na losy i drogę życiową młodych ludzi. Średnia ze szkoły podstawowej i gimnazjum brana jest pod uwagę przy rekrutacji do szkół szczebla wyższego, w związku z tym ocena z nauki religii (przedmiotu nie obowiązkowego), ma mieć wpływ na edukację państwową.

Wyrok TK oznacza, że państwo, pod wpływem presji społecznej katolików nagięło program szkolny, niezgodnie z zapisami Konstytucji, a dokładnie jej artykułem 53. Dokonało tego 12. z 13. sędziów składu orzekającego, i jest to jeden z bardziej hańbiących ten organ państwa wyroków. Trybunał wychodząc z fałszywie rozumianej antydyskryminacji nauczania religii podjął decyzję antykonstytucyjną, potwierdzającą prymat wyznania i światopoglądu katolickiego.

W Polsce, pod wpływem wyroku ETPC w sprawie krzyży podniosła się histeria dotycząca obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich i ich symboli. Trybunał Konstytucyjny wpisał się swoim wyrokiem w tę atmosferę – kosztem wartości społecznych i praw obywatelskich, jakie wynikają z ustawy zasadniczej państwa.

Azrael

Traktat Lizboński, czyli zwycięstwo partii zagranicy

Posted 01 gru 2009 — by Azrael
Category Europa, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, Unia Europejska, demokracja

Od dnia dzisiejszego Polska jest jest już pod jurysdykcją Traktatu Lizbońskiego, zwanego też Traktatem Reformującym. To ważne przypomnienie, że TL nie jest dokumentem skończonym i pełnym, bez znajomości innych aktów prawnych i nie będzie pełny, bez przepisów wykonawczych, zarówno na szczeblu całej Unii Europejskiej, jak i poszczególnych państw.

Najważniejszą zmianą, jaką wprowadza Traktat Lizboński nie jest to, że wprowadzone zostają funkcje przewodniczącego Rady Europejskiej, zwanego (umownie) unijnym prezydentem, oraz wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i obronnej, zwanego ministrem spraw zagranicznych. To tylko symbole unijnej jedności, ale o znaczeniu dość ograniczonym. Dalej najważniejszą rolę będą odgrywały spotkania wszystkich przywódców unijnych, a w sferze realnej polityki, największą rolę będą ogrywali silni przywódcy silnych państw UE. I Polska tę możliwość poza formalnego oddziaływania na struktury Unii ma, pod warunkiem, że potrafi, po pierwsze, odbudować relacje i przywództwo w krajach regionu, po drugie, będzie potrafiła odbudować i wzmocnić relacje z Niemcami i Francją, a po trzecie – znormalizuje stosunki z Rosją. I przestanie się oglądać na Stany Zjednoczone.

Najważniejszą formalną zmianą w Unii Europejskiej jest to, że stanie się ona podmiotem prawa międzynarodowego (otrzyma osobowość prawną). Drugą ważną sprawą jest to, że wzrasta rola Parlamentu Europejskiego, a więc również jego szefa (Jerzego Buzka, który będzie sprawował swoją funkcję 2,5 roku – pół kadencji). To właśnie Europarlament będzie decydował o budżecie całej UE i poszczególnych stref aktywności, a także o polityce energetycznej, współpracy transgranicznej, ochronie danych osobowych – choć głos zatwierdzający będzie miała Komisja Europejska i zgromadzenie państw unijnych. Ale z kolei ograniczono w wielu wypadkach prawo veta.
Wbrew pozorom zwiększy się rola parlamentów poszczególnych państwa, które będą oceniać propozycje prawne, legislacyjne Komisji Europejskiej. I jeżeli ponad połowa parlamentów krajów unijnych wypowie się o projekcie negatywnie, projekt upadnie.

Read More

Konstytucyjna zagrywka premiera

Posted 22 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Kiedy na początku roku trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Zoll, Marek Safjan i Jerzy Stępień, działających w ramach konwersatorium “Doświadczenie i Przyszłość” wydało oświadczenie wzywające do szybkiej zmiany Konstytucji RP, w części, która dotyczy spraw związanych z kompetencjami, zadaniami i podziałem władzy wykonawczej, byłem przekonany, że rząd i premier jednak nie odważą się na podjęcie tego tematu. Okazuje się jednak, że polityczna chęć ucieczki do przodu i rozpoczęcie kampanii wyborczej (prezydenckiej) zmusiła go do działania. Zresztą o tym, że Donald Tusk będzie chciał zająć się zmianami w Konstytucji RP, byłem przekonany już w momencie, kiedy objął ster rządów w Polsce. Logika polityczna, polska logika, która kazała głosem wyborców co cztery lata (a czasem częściej) zmieniać ugrupowanie rządzące, nie przystaje do wymogów państwa, które chce dynamicznie się rozwijać, ale spokojnie, bez wstrząsów i ciągłych zawirowań.

O konieczności zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej piszę od co dwu lat, skłaniając się zdecydowanie ku modelowi kanclerskiemu, wzorowanemu na rozwiązaniach niemieckich. Jest dla mnie jasne, że Polska potrzebuje nowych regulacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego, tworzenia prawodawstwa, podziału i struktury władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej,szczególnie jeżeli chodzi o zagadnienia jej struktury i podziału są dla każdego uważnego obserwatora zupełnie jasne. Po analizie systemów sprawowania władzy w Niemczech i Wielkiej Brytanii, zdecydowanie skłaniam się ku modelowi niemieckiemu podziałowi władzy, czyli systemowi kanclerskiemu, gabinetowo-parlamentarnemu. To, co wczoraj zaprezentował premier Donald Tusk w 100% potwierdza, że został właśnie przyjęty właśnie taki kierunek myślenia.

Read More

Agnes Trawny vs państwo polskie

Posted 20 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, demokracja


Wczorajszy wyrok sądu w Szczytnie, nakazujący opuszczenie domu i ziemi należącej do obywatelki Niemiec, Agnes Trawny, jest zwycięstwem prawa – i porażką, kolejną porażką państwa polskiego. Nie, wyrok jest sprawiedliwy, ale po raz kolejny, w ciągu kilku lat pokazuje, że państwo nie spełnia wymogów prawa – zarówno prawa własności, w tym wypadku p. Trawny, jak i prawa rodzin Moskalików i Głowackich do uzyskania rekompensaty za błędy administracji państwa. I nie ma tu nic do tego, że prawo zostało złamane w czasach PRL – państwo ma obowiązek naprawienia krzywd swoich obywateli.

Trawny stała się właścicielką ziemi i domu w roku 1970, w roku 1977 opuściła Polskę, a jej ojcowizna została przejęta przez Skarb Państwa. Tylko że przeprowadzono to decyzją administracyjną, nie notarialną, co uniemożliwiło dokonanie wpisu w księgach wieczystych. Zrobiono w ten sposób precedens, który umożliwił dochodzenie swojego prawa własności przez Trawny. Ostateczną decyzją Sądu Najwyższego Trawny w roku 2005 odzyskała nieruchomość i ziemię, będące – uwaga- cały czas w dyspozycji Skarbu Państwa. Już sam czas oczekiwania (3 lata) na eksmisję lokatorów (ustawa o ochronie praw lokatorów) był skandalem. Prawo polskie, po prawomocnym wyroku nie pozwoliło na dysponowanie własnością!

Ale jeszcze większym skandalem jest to, że wyrok sądu w Szczytnie nakazuje eksmisję rodzin Moskalików i Głowackich (w sumie 12 osób), bez prawa przyznania lokali socjalnych. Sąd uznał, że gmina nie ma takiego obowiązku. Teoretycznie rodziny mogą zwrócić się do Skarbu Państwa o odszkodowanie. Tylko, że to jest znów wieloinstancyjna procedura sądowa.

Pytań w tej sprawie jest wiele, poczynając od tych, co władze gminy Jedwabno zrobiły w tej sprawie dla swoich mieszkańców, z jakimi roszczeniami i wnioskami skierowały się do państwa (a powinny to zrobić już w roku 2005 r.), ale najważniejsze jest to, co zrobili w tej sprawie politycy – ci z czasów rządów PiS, i obecni – z Platformy Obywatelskiej. No i wiadomo – nie zrobili nic…

Jarosław Kaczyński gościł w Nartach. Obiecał pomoc. I pomógł: wysłał list do Donalda Tuska, aby rząd kupił dom eksmitowanym rodzinom…

Państwo polskie nie potrafi sobie poradzić z interesami polskich obywateli – zarówno obecnych, jak i byłych. Bo Agnes Trawny jest reprezentantką tej części polskich obywateli, Mazurów, którzy wyjechali z Polski nie dlatego, że bardzo chcieli, ale dlatego, że traktowano ich jak obcych. To trudny, bolesny temat. Spraw takich, jak w przypadku Agnes Trawny toczy się już ok. 200. Ale państwo nie potrafi również dać sobie rady z odpowiedzialnością za losy obywateli, którzy zasiedlili domy i majątki emigrantów w dobrej woli. Co z nimi?

W cieniu spraw majątkowych polskich przesiedleńców do Niemiec jest inna sprawa, która nie jest do końca załatwiona – i pewnie długo nie będzie.

Rząd polski nie jest  rozliczony z setkami tysięcy tych, którzy zostawili majątki za naszą wschodnią granicą. Kiedy lwowiacy, wilniacy, nie tylko chłopi, którzy otrzymali rekompensaty na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych, dostaną należne im pieniądze?

W latach 1945 – 48 do polski przesiedlono około, 1,5 miliona ludzi, z czego około 950 tysięcy osiedliło się na Zachodzie Polski. A reszta? Czy polski rząd stać i potrafi podjąć się tego trudnego tematu, ostatecznie, jakim jest zadośćuczynienie Polakom zza Buga?

Według ocen fachowców, około dwieście tysięcy osób ma prawo, mimo negatywnych wyroków sądów, do otrzymania odszkodowań za majątek utracony w wyniku zmiany granic w 1944 r.. Daje to kwotę około 10 mld złotych.

Rząd polski odmawia przesiedleńcom zza wschodniej granicy prawa do rekompensat za utracony majątek, pomimo, że Polska jest do tego zobowiązaniu traktatem poczdamskim i umowami z Rosją Sowiecką.

Czy rząd Donalda Tuska będzie potrafił zająć się tym trudnymi sprawami? Wątpię…

Azrael

——————————–

Felieton ukazał się w portalu Wprost.pl

Państwo konfesyjne

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Read More

Czy lewica chce wyjaśnienia sprawy Barbary Blidy?

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category B. Blida, Barbara Blida, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Od dnia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy minęło już 2,5 roku, od powołania sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić kulisy jej śmierci niedługo minął dwa lata. A panuje powszechne odczucie, zarówno po stronie osób oczekujących na wyniki jej działań, jak i przeciwnych pracy komisji, że wiedza o samym zdarzeniu w domu posłanki, w Siemianowicach Śląskich w dniu 25 kwietnia, nie została w żaden sposób pogłębiona. Również ciąg zdarzeń, który doprowadził do śmiertelnego postrzału, nie jest jasny.

Szef komisji, Ryszard Kalisz, który ostatnio udzielił kilku wywiadów prasowych i telewizyjnych, stwierdza w nich, że jego możliwości i sposoby działania są już praktycznie na wyczerpaniu, a główną przeszkodą nie jest opór osób zamieszanych w sprawę, zarówno z ABW, jak i prokuratury i polityków, ale sprawy związane z procedurami administracyjnymi, prawnymi i tajnością postępowania oraz dostępem do materiałów. Kalisz podkreśla, że w swoich działaniach kieruje się zasadą legalizmu, jako nadrzędną, ale jednak nie wydaje się, aby było to do końca prawdą. Zastanawiające jest to, że od pewnego czasu, od czasu zakończenia przesłuchań w prokuraturze łódzkiej, funkcjonariuszy ABW, prokuratorów i polityków, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, komisja praktycznie nic nie robi w kierunku wyjaśnienia i przesłuchania, już po zamknięciu dochodzenia prokuratorskiego, osób, które nie brały udziału bezpośrednio w tak zwanej “realizacji” zatrzymania B. Blidy. Chodzi nie tylko o wspomnianych J. Kaczyńskiego i Z. Ziobro, ale również o ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego, oraz byłego posła SLD, Ryszarda Zająca, a przede wszystkim – osobę, wokół której kręcił się akt oskarżenie posłanki SLD – Barbary Kmiecik.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 12. listopada

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Morderca? Sprawa Nidala Malika Hasana

Amputacje, stress, urażenia pourazowe, koszmary nocne, samobójstwa, rozwody, problem z asymilacją i poczucie winy to problemy wracających żołnierzy z Iraku oraz Afganistanu. Armia nie potrafi znaleźć rozwiązania jak pomóc żołnierzom. Wojsko nie ma wystarczająco dużo personelu lekarskiego, a lekarze specjalizujący się w psychiatrii oraz psychologi maja tak dużo przypadków, że nie są w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy. A najgorsze jest to, że jeden z tych, który był odpowiedzialny za zdrowie psychiczne wielu żołnierzy, okazał się mordercą.

Major Nidal Malik Hasan, psychiatra, w zeszły czwartek, w Forcie Hood w Teksasie otworzył ogień i w przeciągu zaledwie kilku minut zabił 12 żołnierzy , 1 cywila oraz zranił 38 osób. Sam postrzelony, przeżył. Może już mówić, wyznaczono mu prawnika a za kilka miesięcy stanie przed sadem jako znienawidzony Muzułmanin, terrorysta. Bo to tylko kwestia czasu aby zakwalifikować go jako terrorystę.

Koledzy Hasana, twierdzą, że był doskonałym psychiatrą, który ze łzami w oczach opowiadał o swoich pacjentach. Hasan urodził się w Arlington, w Virgini. Jego rodzice to Palestyńczycy, którzy emigrowali do USA z West Bank w 1960 roku. W USA skończył szkolę medyczną, za która armia amerykańska zapłaciła w zamian za 7 lat służby. W czwartek rano, major Hasan po porannej modlitwie udał się do budynku medycznego i otworzył ogień. Świadkowie podali, że Hasan, chylił głowę kilka razy tak jakby się modlił, wyciągnął pistolet, wypowiedział słowa “Allahu akbar” (Bóg jest wielki) i zaczął strzelać.
Od wielu lat, raporty informują o zwiększającej się liczbie samobójstw, depresji, braku asymilacji oraz niemożności poradzenia sobie z rzeczywistością tych, którzy walczyli w Iraku czy Afganistanie. Służba wojskowa w USA nie jest obowiązkowa. Armia nie ma wystarczająco dużo żołnierzy i dlatego wielu musi wracać do Iraku czy Afganistanu dwa lub trzy razy. Armia oferuje dużo, ale chętnych nie ma tak wielu. Żołnierze w Iraku i Afganistanie żyją w ciągłym strachu przed rozerwaniem przez bomby; przed kalectwem oraz urazami głowy, których jest najwięcej.

Read More

Wojna krzyżowa jest niepotrzebna

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.

Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.

Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.

Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.

Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.

Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.

Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.

Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.

Azrael

Czytanki (nie)oszołomów – 7. października 2009

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Ekologia, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. Marta Śmigrowska, (“Zmiany klimatu a sprawa polska”) a poświęcony jest sprawom klimatycznym.
W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu – warto na bieżąco śledzić te sprawy. Pani Marta robi to profesjonalnie, ale przystępnie. Warto!

————————————————————————-

Pali się moja panno! Polska perspektywa w bojach o klimat


Ludzie mają prawo wiedzieć więcej o negocjacjach klimatycznych. Dlaczego? Bo to ważna gra, jak nam to kiedyś pięknie wyśpiewał Edmund Fetting.

Postaram się rzucić światło reflektora na najważniejsze z polskiego punktu widzenia elementy negocjacyjnej układanki. Istotne niezależnie od tego, czy jesteśmy za, czy przeciw ochronie klimatu.

W negocjacjach klimatycznych mamy swoje miejsce i swój interes. Będą wielkie inwestycje, poważne koszta i wielkie zyski.

Tym bardziej dziwi, że polscy politycy nie pochylają się nad polityką klimatyczną z odpowiednią czułością. Stawia nas to obok Rosji, która również zachowuje się, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi i nieuchronności zmian. A Rosja, jako eksporter paliw kopalnych, na polityce klimatycznej mocno straci…

W wielkiej klimatycznej polityce nasi rządzący budzą się z letargu raz na chwilkę, wyruszają do Brukseli („bo Unia znów coś tam grzebie przy klimacie”), grożą wetem, uzyskują ustępstwa (lub tylko mgliste obietnice), wracają i ogłaszają sukces.

Gaszą pożar. Nie wiedzą jednak, gdzie się pali i dlaczego. Nie pali się w Brukseli – my sobie w ramach Unii z transformacją energetyczną damy radę. Obgadamy, poblokujemy, damy radę. Palić się będzie na szczycie w Kopenhadze i później, jeżeli nie uda się uzgodnić dobrego porozumienia klimatycznego. Bo wg najrzetelniejszych gremiów naukowych emisje powinny osiągnąć szczyt i zacząć spadać nie później niż w roku 2020. Potem będzie znacznie trudniej i znacznie drożej.

A media? W mediach rwetes. O la Boga! Unia chce usiąść wielkim zadkiem na naszym skromnym budżecie! Jest barwnie, dramaturgicznie, ale społeczeństwo nie dowiaduje się, co tak naprawdę się w tej Kopenhadze wydarzy. A ludzie mają prawo wiedzieć.

Read More

Oranie ugoru, czyli komisja hazardowa

Posted 05 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

Już podliczono, że właśnie powołana nowa, specjalna komisja do wyjaśnienia tak zwanej afery hazardowej, jest ósmą tego rodzaju instancją sejmową. To jak na warunki demokracji parlamentarnej, która powinna odkrywać, wyjaśniać i piętnować nieprawidłowości życia politycznego naszego kraju, wynik nie najciekawszy. W kolebce demokracji, choć jakby się przyjrzeć z bliska, dość specyficznej, Stanach Zjednoczonych, liczba działających komisji Kongresu i Senatu idzie w dziesiątki. Część z nich ma nawet status stałych komisji śledczych. I choć od czasu uruchomienia pierwszej komisji minęło niespełna siedem lat, żadna z nich nie zrealizowała w pełni swoich założonych celów.

Panuje opinia, że komisja rywinowska “przeorała” polską scenę polityczną i zmieniła spojrzenie na zasady funkcjonowania organów państwa, ich relacji z mediami i biznesem, a także w pełni odkryła patologie podskórne działań polityków i lobbystów. Jest to jedna z największych bzdur, jakie słyszę, coś w rodzaju swoistego mitu miejskiego, a właściwie sejmowego. Tamta komisja, sprawnie zarządzana i kierowana przez Tomasz Nałęcza zdrapała tylko wierzchnią warstwę gliny i błota z ugoru politycznego, wcale nie naruszając głębi gleby i działających w niej robaków, pasożytów, kretów… i innych żywotnych – także żywotnych, splecionych ze sobą interesów polityków, biznesmenów i mediów. Komisja rywinowska zmieniła doraźny układ sił politycznych, pozwoliła obozowi postsolidarnościowemu dojść do władzy, ale nic nie zmieniła w strukturze i mechanizmach politycznych. A jak pokazała praktyka, czyli skandaliczny tryb przyjęcia tak zwanego raportu Ziobry przez Sejm, oraz wyroki sądowe uniewinniające i oczyszczające Aleksandrę Jakubowską i Leszka Millera – również nic nie wyjaśniła i nie odkryła. Tak zwana “grupa trzymająca władzę” ma się dobrze, teraz trzyma media. Miałem niewątpliwą przyjemność odbyć swego czasu długą rozmowę z byłym premierem, Leszkiem Millerem – i wiem, że sedno sprawy Rywina, “i czasopism”, a przede wszystkim problemu TVP, nie zostało nawet naruszone…

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 5. października

Posted 05 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, Zza Atlantyku, demokracja

Miedzy nami poligamistami


USA to kraj, w którym mimo istniejącego prawa pozwala się na wiele dziwnych sytuacji, które udowadniają, że Amerykanie są bardzo skomplikowanym narodem składającym się z różnego rodzaju ugrupowań oraz sekt. Utah, Colorado, Arizona słynące z gór, kurortów, oraz niesamowitych widoków, są miejscem zamieszkania największych komun poligamistów w USA. Są to komuny, które rządzą się swoimi własnymi prawami, nie pozwalając nikomu z komuny na własne niezależne życie. Władze stanów Utah oraz Colorado od lat próbują udowodnić poligamię istniejąca w tych komunach, ale z braku dowodów oraz świadków nie były w stanie zbyt wiele zrobić. Sytuacja młodych kobiet oraz mężczyzn w tych komunach jest szczególnie trudna. Liderzy oraz członkowie zarządu tych sekt maja tak dużo żon, że młodzi mężczyźni stanowią dla nich zagrożenie. Jako rezultat wielu z nich jest wyrzucana z komun i pozbawiona rodzin oraz warunków to życia. Młode i nieletnie kobiety nie maja prawa wyboru męża, są zmuszane do małżeństwa oraz współżycia z często o wiele starszym od siebie mężczyzną.

Raymond Jessop, lider jednej z największej komun poligamistów w Teksasie, został zaaresztowany i oczekuje na proces, który ma się rozpocząć w tym miesiącu. Jessop posiada 9 żon, przy czym trzy z nich to byle żony jego własnego brata. „The Yearning for Zion” w Eldorado, w Teksasie, zajmuje ogromny teren tego obszaru. Jessop, „wybraniec” Boga, zmuszał 12-15 letnie dziewczynki do tzw. „duchowego „ małżeństwa ze starszymi mężczyznami. W stanie Teksas, seks z dziewczynka poniżej 17 roku życia jest uważany jako gwałt. Władze najechały na komunę po telefonie od nastolatki, która zeznała, że była zmuszona do małżeństwa ze starszym od siebie o wiele lat mężczyzną, który miał już kilka żon. Władze odebrały około 430 dzieci z komuny, wyrywając je często z rąk matek i postawiły zarzuty gwałtu i poligamii liderowi tej komuny.

Read More