Test Samsung Galaxy Tab P1000

Działalność blogera z reguły polega na pisaniu komentarzy przy komputerze w domu, lub w pracy, jeżeli oczywiście szef nie patrzy. Czasem jednak trzeba wstać z fotela i udać się w „teren”, tam gdzie coś się dzieje. I czasem trzeba nadać korespondencję natychmiast, jeżeli sprawa, czy sytuacja jest gorąca. Zmieniło się też samo pisanie blogów, to nie tylko blogi sekwencyjne, gdzie teksty ukazują w kolejności ich pisania. Portale społecznościowe, takie jak Twitter, czy Facebook radykalnie zmieniły zasady pisania komentarzy, a przede wszystkim znacznie poszerzyły krąg odbiorców. No i konwergencja usług w internecie spowodowała, że nie tylko słowo pisane jest ważne, ale również zdjęcie, film, czy nawet transmisja on line, realizowana przez portale oferujące streaming.

Do takiej działalności, niestacjonarnej, można używać już smartphonów, netbooków, czy tabletów. Z czasem ten podział zupełnie się zatrze, nie sądzę, że później niż za 5 lat będziemy mieli do dyspozycji urządzenie, które jednocześnie będzie spełniało te wszystkie funkcje, a będzie można je obsługiwać jedną ręką, czyli będą ważyły dużo mniej, niż 1 kg. Udało mi się coś podobnego przetestować – to tablet firmy Samsung, model Galaxy Tab P1000, z funkcją telefonu.

Tablet ma ekran wielkości 7″, o rozdzielczości 600 na 1024 pixeli, wyposażony w procesor Samsung S5PC110, z zegarem 1 GHz, pracujący pod kontrolą systemu operacyjnego Android 2.2, (model przeze mnie testowany miał już upgrade do wersji 2.3). To system dedykowany raczej do telefonów, a nie tabletów, ale działał znakomicie. Tablet pracuje we wszystkich standardach GSM i UMTS, ma oczywiście Wi-Fi (WLAN 802.11 b/g/n), Bluetooth (w wersji 3.0) , GPS i praktycznie wszystkie systemy transmisji danych(EDGE, GPRS, HSDPA (do 7,2 Mb/s), HSUPA (do 5,76 Mb/s)). Jego waga nie przekracza 400 g. Dwie kamery (3,2 MPx z tyłu i 1,3 MPx z przodu) pozwalają na robienie zdjęć i nagrywanie filmów w przyzwoitej jakości. Tablet wyposażony jest w pamięć RAM 4 GB, pamięć wewnętrzną 16 GB, istnieje możliwość jej rozszerzenia nawet o 32 GB za pomocą kart microSD i microSDHC.

Continue Reading →

Studio Opinii – redakcja

Tak wyglądają obrady redakcji Studia Opinii – choć to było wyjątkowe zebranie – wielkanocne…

Azrael w konkursie "Wiadomości24.pl"

Tym razem namawiam Was do wzięcia udziału w konkursie na Blogera Roku 2008, organizowanego przez redakcję portalu dziennikarstwa obywatelskiego „Wiadomości24.pl”.


Wystarczy kliknąć na baner umieszczony z boku strony, link prowadzi bezpośrednio do formularza głosowania, wystarczy podać adres mailowy i ze swojej skrzynki potwierdzić poparcie dla bloga „Azrael – zwykłe pisanie”. Tym razem bez kosztów, łatwo i rzetelniej.

I przypominam – w roku ubiegłym, dzięki Waszym głosom, wygrałem konkurs w kategorii „Polityka”. Jest o co walczyć…

Azrael

Blog Roku 2008 – finisz

Zakończyłem udział w konkursie na Blog Roku 2008, organizowanym przez portal Onet.pl. Zakończyłem go na drugiej rundzie, zajmując miejsce pod koniec drugiej dziesiątki. W tej kategorii startowało ponad 190 blogów, wynik uznaję więc za satysfakcjonujący.

Jak moi czytelnicy wiedzą, to co cenię sobie szczególnie, to niezależność, w pierwszym rzędzie i moich stałych, powracających czytelników, w drugiej kolejności. Ta niezależność to wartość nadrzędna, pozwalająca mi na swobodne, niczym nieskrępowane, poza kanonami kultury, wypowiedzi. Dlatego konkursy traktuję jako środek raczej marketingu i zabawę, a nie wyścig.
W tym roku, podobnie zresztą jak w poprzednim, byliśmy świadkiem manipulacji przy promowaniu blogów, takim kreatywnym podejściem do demokracji. Znów pewne marginalne środowisko doprowadziło do wypromowania, upadłego polityka i monotematycznego blogera, w towarzystwie gówniarzerii. Taki urok tego środowiska, gdzie duch człowieka z muszką, ale za to z mentalnością sześciolatka, unosi się nad nim.
Zaobserwowałem jeszcze jedno zjawisko; Polega ono na tym, że niektórzy, nawet wybitni blogerzy i komentatorzy, gotowi są do zawierania kompromisów z innymi, aby znaleźć się tylko w czołówce. Cóż, to taka nowa moda, metoda na zaistnienie. Mówiąc językiem posła Palikota – uważają oni, że warto się nawet dla sukcesu w takim konkursie sprostytuować… Zawsze można to potem jakoś wytłumaczyć, najlepiej wyższymi celami – zupełnie jak w koalicji PiS, LPR i Samoobrony.
O samej formule tego konkursu wypowiadać się nie będę. Na pewno jednak, jeżeli będzie ona dalej taka, już więcej nie pojawię się na liście konkursowej.

Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie głos, nie był on zmarnowany, pieniądze, jak mam nadzieję, trafią do potrzebujących dzieci.

Azrael

Konkurs Blog Roku 2008

Wczoraj rozpoczęła sę druga cześć konkursu na Blog Roku 2008, organizowaneggo przez portal Onet.pl. Nie traktuję tego konkursu w kategoriach wyścigu, lecz jako narzędzie marketingu.

Jeżeli uważacie za stosowne i odpowiada Wam moje pisanie – proszę o głos. Z boku znajdziecie informację, jak można to zrobić. Pieniądze z sms, według organizatorów, przeznaczone zostaną na leczenie i rehabilitację dzieci z porażeniem mózgowym.

Azrael

Życzenia noworoczne

Wszystkim czytelnikom mojego bloga i ich najbliższym, życzę lepszego i szczęśliwszego Nowego Roku 2009., pomyślności w życiu osobistym, szczęścia i powodzenia w interesach, spełnienia swoich dobrych marzeń. I Dosiego Roku 2010 (nie, nie jest to pomyłka :D ).

Mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy się tu, na moim blogu, spotykać.

Azrael

Milion!

Prowadzę bloga od maja 2006 roku. Zaczynało się od około 1.000 wejść odwiedzających miesięcznie, teraz – jest to za ostatnie 6 miesięcy około 55.000 miesiąc w miesiąc (unikalnych odwiedzających około 30.000).

Dziś z dużą przyjemnością odczytałem na liczniku okrągły milion! Bez stosowania żadnych technik „wzmacniających”. I prawie 15.000 komentarzy.

Na podsumowanie skuszę się może jutro – dziś wraca rodzina z urlopu (na szczęście tylko na dwa dni… :) )

Dziś dziękuję moim czytelnikom (i przyjaciołom) za „nabicie” mi tego wyniku!

Azrael

Wiara w rozum – w odpowiedzi Terlikowskiemu

Tomasz Terlikowski napisał dziś tekst, w którym podważa wiarę w rozum. Uważa, że ludzie, którzy nie wierzą w Boga – są wstanie uwierzyć w każdą bzdurę, naukową czy pseudonaukową. Jednym słowem, zakłada, że ludzie, którzy posługują się rozumem – a nie „wierzą w Boga” – są gorsi.

Terlikowski, niestety, popełnia fundamentalny błąd ludzi wierzących, to znaczy zakłada, że niewierzący „wierzy” tylko w to, co przeczyta i przyjmie do swego umysłu i będzie traktował to bezkrytycznie.
Jest to stary problem z brakiem umiejętności wierzących w zrozumieniu pojęcia wolnego umysłu. Wolnego od wiary, wolnego od wpływów, nie uznającego ani dogmatów ani autorytetów. Polegającego na empirii – ale tylko do momentu, kiedy nie zostanie udowodnione, że coś co zostało już raz udowodnione – może zostać zanegowane.

Pojęcie wolnego umysłu jest znane w buddyzmie, także w filozofii zen;

„Umysł wolny od stałego wyobrażenia o kimś, kto czyni coś dla kogoś innego, jest jak słońce promieniujące
samo z siebie”.

Otóż wolny umysł człowieka niewierzącego jest wstanie NIE UWIERZYĆ we wszystko, co mu się podaje i objawia, dlatego, że nie ma problemu, którego umysł by nie próbował zanegować i z analizować.

Nie ma czegoś takiego dla człowieka z wolnym umysłem, jak „święte pisma”, o których pisze Terlikowski. Nauka i wiedza, stworzona przez rozum ludzki (tak zresztą jak Bóg, który jest wytworem umysłu), podlega stałemu rozwojowi i doskonaleniu – znów dzięki ludzkiemu, wolnemu umysłowi. Nie jest przypadkiem, że większość zdobywców nagrody Nobla było ateistami.

Nie ma czegoś takiego jak wiara w „laickich świętych”. Wolny umysł przyjmuje opinie, głoszone przez innych, do momentu, kiedy nie okaże się, że inny umysł udowodnił, że poprzednie twierdzenie lub opinia okazała się kłamstwem. Przykład doktora Chwanga przytoczony przez Terlikowskiego działa właśnie na korzyść ludzi z wolnym umysłem, którzy potrafili znaleźć kłamstwo i manipulacje tamtego pseudonaukowca.

Ludzi z wolnym umysłem (świadomie unikam słowa „niewierzący”), nie interesuje to, czy wierzący przegrali, czy nie przegrali swojego życia. Każdy człowiek z wolnym umysłem – i wolną wolą – zostawia innym prawo innym do takiego kierowania własnym życiem, jaki oni uważają za stosowny. I nie ma w tym problemu Boga – bo człowiek z wolnym umysłem wie, że Boga nie ma.

I tylko jest jeden problem, którego człowiek z wolnym umysłem nie może pojąć.
Dlaczego ludzie „wierzący:” w Boga chcą ograniczać prawa ludzi z wolnym umysłem do swobody życia i wyborów?
Przykro to stwierdzić – ale ludzie „wierzący” w Boga – wierzą w to, co zostało zapisane w księgach stworzonych przez ludzi…

Azrael

Żubr zawrócił

Pamiętam, jak kilkanaście tygodni temu, po słynnym wywiadzie redaktor Joanny Lichockiej z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, w „Rzeczpospolitej”, poetą z Milanówka, rozległy się zewsząd głosy zachwytu.
Ach, jak wspaniale. Pan Rymkiewicz oddał rzeczywistość, ducha zmian.. i o Piłsudskim w nowym ciele Jarosława można było przeczytać, i o tym, jak to Polacy świadomie wybrali. Rymkiewicza niosło, a Joanna Lichocka (moja ulubienica) dała Panu Poecie pohasać.

„(…) Polska to był taki wielki ospały żubr śpiący pod drzewem w Puszczy Białowieskiej.
[...]
Otóż ten wielki białowieski żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat – gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr, ugryziony przez pana premiera, podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona – jest coraz inna i będzie jeszcze inna. To już nie jest sen pod lipą, to już nie jest podobny śmierci sen stanu wojennego, to już nie jest omdlenie lat dziewięćdziesiątych. Właśnie dlatego wszystko, co zrobił i co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre. Ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną (…)”

Rymkiewicz, urodzony w 1935 roku – znający Piłsudskiego tylko z przekazów, do którego zapałał miłością na podstawie wierszyków z tajnych kompletów w czasie okupacji – widzi w Kaczyńskim nie prawdziwą postać polityczną – tylko swoje wyobrażenie z lat dziecięcych. Taka mitologizacja jest nadużyciem, wobec pamięci Marszałka, jego politycznych dokonań.

W tym samym wywiadzie Rymkiewicz obraża inteligencję, podpisując się pod słynnymi słowami o wykształciuchach Dorna. I rozgrzesza Jarosława Kaczyńskiego za wszystko (w tym za koalicję z LPR i SO).

Starego i wybitnego eseistę (bo poezji jego nie lubię) można by rozgrzeszyć z tego wywiadu. Prawo wieku – i prawo poety do zwyczajnego dla nich ekshibicjonizmu i poczucia misji – można być uznane za czynnik łagodzący. Gdyby… gdyby właśnie nie teza, że Kaczyńskiemu należy się dyspensa za wszystko co robi, bo budzi Polaków z letargu. Smutne – poeta, który przekracza już pewną smugę światła, nie tłumaczy otaczającego go świata, lecz próbuje go nagiąć do swoich wyobrażeń. Projekcja, niczym nie uprawniona, nawet poetyckim podejściem do życia i rzeczywistości.

Metafora o żubrze (według mnie obrażająca Ojczyznę) da się tylko wytłumaczyć tym, że ma opisywać polskie przebudzenie, emocje społeczne. Rymkiewicz nie widzi jednak, że ten żubr głównie poruszył błoto, z którego zaczęło śmierdzieć. Opis Rymkiewicza, poza tym, że w sumie przaśny, trywialny – nie niesie żadnego przesłania.

A żubr zawrócił – i oddał – kopnął Jarosława Kaczyńskiego tak, jak na to zasłużył…

A Pan Poeta – jak wielu przed nim, szczególnie w latach pięćdziesiątych – musi się tłumaczyć… głównie przed sobą. Uściski z władzą nigdy i nikomu nie wychodziły na zdrowie.

Ale pewnie łatwo mu to przychodzi.

Azrael

Trzy kobiety

Na marginesie strajku lekarzy i pielęgniarek można zauważyć pewne sprawy natury obyczajowej, społecznej, choć nie pozbawione elementów politycznych. Trzy kobiety – trzy różne modele zachowań.

Pielęgniarki poprosiły o przyjazd do nich prezydentowej Kaczyńskiej. I o mediację.
Do tego oczywiście nie mogło dojść – ponieważ to nie jest jej rola, ani nie jej zdolności. Ale przyjazd i wymiana ciepłych słów – na pewno zostałoby dobrze przyjęte – i przez strajkujące i przez media.
Nie pojawiła się, nie wypowiedziała się na temat strajku kobiet i akcji policji w Alejach Ujazdowskich. Nie pozwolili jej na to wysokiej rangi politycy PiS… zapewne takich dwóch jak jeden, z pomocą Bielana i Kamińskiego, spin doctorów partii. Obawiano się, że jak przy okazji Rospudy, czy sprawy zmian w Konstytucji RP, dotyczących tak zwanej obrony życia – może coś „chlapnąć” nie po linii… Szkoda.

Ale pojawiła się za to Jolanta Kwaśniewska, właśnie spełniając rolę „ściany płaczu” dla pielęgniarek – i została od razu oskarżona o nieczyste intencje polityczne na rzecz swojego męża. Nie słyszałem, aby coś mówiła o nim, aby trzymała w ręce deklarację Ruchu na Rzecz Demokracji, czy ankietę LiD-u. Ale po ujadać można było.

A od ujadania w sprawach społecznych w PiS-ie jest… Jolanta Szczypińska, która zarzuciła, że Kwaśniewska nic przez dziesięć lat nie zrobiła dla pielęgniarek. Może nie zrobiła – ale dla innych celów – więcej, niż Pani Jola zrobi do końca życia.

Pani Szczypińska, traf chce, że właśnie pielęgniarka, została przyjęta chłodno przez swoje byłe koleżanki. Dlaczego? Bo to ona właśnie wykorzystała sytuację strajkową do celów politycznych, udzielając na lewo i na prawo wypowiedzi o politycznych jakoby motywach strajku i o tym, że te 300 kobiet pod Kancelarią Premiera będzie dążyło do obalenia strajku.

Patrząc na Szczypińską, w słowach której można było wyczuć nutę zawiści, po wizycie Kwaśniewskiej, widać wyraźnie, jak się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia. Szczypińska już bezpowrotnie zmieniła się z działaczki związkowej nie tylko w działacza partyjnego – lecz partyjnego aparatczyka, który wykonuje ślepo zlecenia wodza…

Trzy kobiety, trzy modele działalności i aktywności społecznej. Kwaśniewska i Kaczyńska – żony prezydentów. Rożne w temperamencie i podejściu. Rożne w rolach i zadaniach. Ale – akceptowalne.

Szczypińska – krok od Sobeckiej i Sowińskiej… straszne. To jest właśnie kobieton. Ten model.

Azrael

Propaganda jak brzytwa

Pewien znany bloger, prawicowy, można powiedzieć, gwiazda polskiej blogosfery „wymyślił” akcję polityczną

Otóż postanowił on, że w okresie wakacji zwolennicy tak zwanej IV RP będą paradować w koszulkach, na których znajdzie się napis „ Nie płakałem po III RP” oraz słodki zdjęcie żółtej kaczuszki kąpielowej.

Nasz eurydyta popełnił swój pomysł kilka dni temu, a duża grupa jego klakierów już takowe koszulki pozamawiała.
Ten pomysł, nie dość że infantylny, to jeszcze wtórny, a na dodatek – smutny jako narzędzie walki.
Hasło „Nie płakałem po…” zostało po raz pierwszy użyte przez twórców projektu społecznego „Tiszert dla wolności” zorganizowanego przez Fundację dla Wolności, w kontekście i w pełnym brzmieniu „Nie płakałem po papieżu”.

Na czym polegał ten projekt? Za stroną „Tiszert dla wolności”;

Continue Reading →

Słowa, poglądy, prawda

Polski internet co jakiś czas obiega na nowo dyskusja na temat wolności słowa i prawa do wypowiedzi.
Jest to temat niezgłębiony i z gatunku tych, o których dyskusja może się toczyć bez końca – i co ciekawe – w której można co jakiś czas zmieniać zdanie i pozycje.

Mnie zainspirowały słowa wypowiedziane przez mecenasa Jana Widackiego, w artykule zamieszczonym w ostatniej „Rzeczpospolitej”;
Mecenas powiedział, cytuję;

Nie widzę powodów, dla których mam ukrywać swoje poglądy. Luksus bycia sobą jest bardzo kosztowny. Ale pozwalam sobie na to.

Zastanowiło mnie to i kazało się przemyśleć, czy warto dalej eksponować swoje poglądy na blogu, który prowadzę.

Continue Reading →

Za nic zdrowie, za nic życie, za nic dobro kobiety…

Przeczytałem dziś w dzienniku.pl, co następuje;

Kobieto, w bólach rodzić będziesz

Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć liczbę cesarskich cięć i w ten sposób promować naturalny poród, bez chirurgicznej interwencji. Pomysł, jak do tego doprowadzić, jest prosty: należy spowodować, by cesarki stały się dla szpitali finansowo nieopłacalne.
Takie rozwiązanie, które de facto ogranicza prawo kobiet do wyboru, w jaki sposób chcą urodzić dziecko, wspiera prof. Bogdan Chazan. To ekspert ministerstwa, zażarty obrońca życia poczętego, naturalnych metod planowania rodziny i przeciwnik antykoncepcji. Jak nam powiedział prof. Chazan, liczba cesarskich cięć w Polsce przekroczyła już 27 proc. ogólnej liczby porodów. Jego zdaniem, to skutek panującej w Polsce mody, a jego efektem będzie spadek liczby urodzeń w Polsce.

Jestem z tymi sprawami związany poniekąd rodzinnie – a także znam najlepszego w Polsce ginekologa, diagnostę, jak również znakomitego chirurga, prof. Romualda Dębskiego.

Continue Reading →

Trzy słowa o TVP

1. Bronisław Wildstein

Wildstein nie był ani managerem, ani wizjonerem, ani nawet nie profesjonalnym administratorem. Niektórzy rozgrzeszają go, bo, prowadził telewizję „wojenną”, że w ramach tego zmasowanego ataku na rządy kolacji psiowskiej – starał się, aby programy informacyjne i publicystyczne były przciwwagą dla telewizji prywatnych, TVN i „Polsatu”.

I rzeczywiście – chyba od czasu stany wojennego nie było tak „ciężkiej” telewizji.

Od samego początku, szedł na kompromisy – także z samym sobą,, pozwalając na narzucenie zastępców.
To, że telewizja będzie zarażona wirusem politycznym – i to w najgorszym rodzaju – było wiadome.
Ale to, że Wildstein zatrudniał ludzi z klucza „znajomości”, było już tylko jego prywatnym błędem, tak samo jak to, że nie miał całkowicie wizji TVP. Ani wizji programowej w szerszym horyzoncie , ani wizji rozwoju firmy jako koncernu medialnego. Telewizja XXI wieku powinna być realizowana przez ludzi, którzy znają nowe media, nowe techniki przekazu – i potrafią patrzeć w perspektywie kilku lat. To jest rynek konkurencyjny.

2. Andrzej Urabański

Będzie mu łatwiej… bo i zadania ma ściślej określone. Nikt od niego nie będzie wymagał rewolucji. Został postawiony na czele koncernu medialnego Prawa i Sprawiedliwości (no, dla „ściemy”, nazywanego TV publiczną) i ma załatwić jedną rzecz – ciepły wizerunek Jarosława i Lecha Kaczyńskich, budowę nowej polityki historycznej, nowej, „rzetelnej” publicystyki, wzorowanej na zaangażowanych wzorach Jana Pospieszalskiego – i koniecznie dobra, lekka rozrywka… może Nina wróci, może Edward Mikołajczyk i coś na kształt „Studia 2”…
Nie czarujmy się – Urbański nie musi udawać… nawet nie musi mrużyć oczu, jak będzie mówił o „misji”, niezależności, rzetelnej informacji. Dostał stanowisko samodzielne – ale z nadania – i zrobi wszystko, aby koalicja rządowa dostała w najbliższych wyborach wystarczające wsparcie – a on zatrzymał stołek na Woronicza 17, budynek F… Miller, Leszek, też myślał, że się uda…

3. Jaka powinna być TVP?

a) Zacznijmy od góry – podstawą jest likwidacja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – i włączenie jej w struktury Urzędu Komunikacji Elektronicznej – i zostawienie temu ciału li tylko prerogatyw administracyjnych. Koniec z zadaniami politycznym, zresztą takie były wstępne założenia Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami. Oczywiście – konieczne byłyby zmiany statutu, a później – podział – i częściowa prywatyzacja…
b) Koniec z bełkotem o misji…to ma być sprawna instytucja informacyjna, która ma mieć zadania SPOŁECZNE, EDUKACYJNE, POPULYZATORSKIE… ale nie misję, którą się starano pokryć wszelkiego rodzaju knoty… na marginesie – knot, pod nazwą „Polacy”… to nie jest polski pomysł, lecz format kupiony z Holandii… Radykalne zmiany w technice. TVP jest ostatnia poważną telewizją, która rejestruje program na taśmach, co nie pozwala na szybkie odtworzenie z archiwum… Kamery cyfrowe, a montaż na Betacamie….
c) Jasne i przejrzyste formy produkcji, karty produkcji dla każdego programu, karty oglądalności. Większość programów – jako zewnętrzne zespoły producencie, czyli – konkurencja i biznes.
d) Zmiany własnościowe
- Jedynka – państwowa, ale jako spółka publiczna, z pakietem kontrolnym państwa i tu tylko powinny iść opłaty abonamentowe.
- Dwójka – do prywatyzacji
- Regiony – telewizja informacyjna, ale wyraźnie odchudzona – w zamian za to, wyposażona w nowoczesny sprzęt.
- Programy tematyczne – jednolite kierownictwo – i połączenie ich z nowoczesnymi technologiami… konwergencja się kłania…

To tak na gorąco… ale, ale… ja wiem… to tylko są marzenia…

Ale mamy w rękach pilota… i może, dzięki staraniom Anny Streżyńskiej – niedługo ogólnie dostępny szerokopasmowy Internet….

Oby, oby…

Azrael

Varia weekendowe

1. Poselskie poczucie przyzwoitości.
Pan poseł Artur Zawisza nie widzi nic nie stosownego w tym, za zasiadając w niekonstytucyjnej komisji ds. banków, która od września poprzedniego roku – nie działa, pobiera pieniądze, on i jego koledzy. To już kilkadziesiąt tysięcy złotych, na „artykuły biurowe”, jak to określił poseł Pawłowiec.
Wprawdzie jest to zgodne z regulaminem Sejmu, lecz nie zgodne z poczuciem przyzwoitości. Ale cóż po tak małym problemie – jak się walczy o nowe wartości.

2. Jaka jest różnica w demokracji?
Minister Kalata wydała na poprawę swego wizerunku 11 tysięcy złotych. Wizerunku…twarz, brwi, koafiury, może jakieś podciągnięcie skóry na szyi – czyli na wizażystkę. I nie widziała w tym żadnych problemów, niestosowności… Premier Kaczyński ma zażądać oddania tych pieniędzy od minister… i już, po sprawie…
A jak to jest tam, gdzie demokracja jest postawiona na nogach, a nie na głowie?

Szwedzka minister kultury Cecilia Stegoe Chilo podała się do dymisji. Pani minister ogłosiła rezygnację z funkcji po tym, jak szwedzkie media ujawniły, iż zatrudniała „na czarno” opiekunki do dzieci i od 16 lat nie płaciła abonamentu telewizyjnego.

A i minister (też kobieta) spraw zagranicznych W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM odeszła z podobnego błahego powodu… podobne sprawy miały miejsce w Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii…

Ale u nas… cóż standardy określa doktor, oops, już profesor Andrzej Lepper… przestępca z wyrokiem w randze wicepremiera.
Ale cóż… dla realizacji celu odnowy moralnej państwa… pójdziemy na małe ustępstwa… takie malutkie…

3. Zabytki.

Do rejestru zabytków wpisano Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, co mnie cieszy, bo pamięć o tych paskudnych latach powinna być utrwalona, a do tego – jest to, niestety, w dalszym ciągu jedyny w Polsce tak funkcjonalny i wielozadaniowy budynek. Aha, i nie widzę go ze swego okna… więc mi nie przeszkadza.
Wprowadzono do rejestru też „zabytkowe” bloki mieszkalne w Opolu Lubelskim… co już jest co najmniej idiotyzmem. Ale cóż – śmiejemy się często z Czechów za ich paradoksy…a Polska tzw. IV RP – to w całości jeden wielki paradoks…

[youtube=watch?v=a3Mg4l9QrZw]

4. Wartości
Oglądałem w telewizji fragment programu telewizyjnego o Nowej Zelandii. Kraj wspaniały, który rozwinął się głównie dzięki niezłomności swoich mieszkańców, bo i warunki naturalne i oddalenie od centrów Świata zmuszała icj mieszkańców do hartu ducha, niezależności, pomysłowości…
Tam wartością, na której został zbudowany kraj jest… drut nr. 8…
Co to jest?! A jest to po prostu drut do ogradzania pastwisk, który ma tą właściwość, że jest niełamliwy, łatwo się wygina, można nim wszystko, w każdych warunkach połączyć, naprawić, i będzie dalej działało, dopóki nie nadejdzie oryginał. Kiedyś, kiedy nie była tak rozwinięta komunikacja, kiedy Nowa Zelandia był tylko krajem rolniczym i wszystko się sprowadzało z macierzy, Wielkiej Brytanii – drut był metodą na przetrwanie. I stał się on synonimem dawania sobie rady, niezłomności, hartu, pomysłowości, i powodzenia kraju.
Polacy mieli wnieść do Europy nowe wartości… ponoć… poczucie godności i wartości chrześcijańskie… a co wnosimy?
Jak na razie – śmiech, żenadę, największe afery w Kościele Katolickim, które są zaprzeczeniem jakichkolwiek wartości… i oczywiście setki tysięcy uczciwych Polaków, którzy wyjeżdżają z Polski, nie oglądając się na nią, bo ona nie jest wstanie nic im zagwarantować….

To Europa ma nam coś do zaoferowania, coś co może nas uchronić przed groźbą zawłaszczania państwa przez siły ciemnogrodzian. To poszanowanie dla ludzkiej godności, wolność, praworządność, demokracja, prawa człowieka, pluralizm, tolerancja, solidarność i równość kobiet i mężczyzn, to przede wszystkim swoboda wyrażania swoich myśli

Nadzieją dla Polski – jest Eurokonstytucja.

Azrael

Hemar na niedzielę

Moje wielkie odkrycie

Po latach rozmyśliwań,
Niemal u schyłku życia,
Dokonałem niezmiernie
Głębokiego odkrycia.

Moje wielkie odkrycie
Raz na zawsze, niezbicie
Rozwiązuje odwieczną
Zagadkę, mianowicie,

Rozstrzyga nieomylnie,
Ustala niezachwianie
Ostateczną odpowiedź
Na ciekawe pytanie,

Co dręczy nas od wieków
I wciąż wraca od nowa:
KTO RZĄDZI ŚWIATEM? Jaka
Mafia anonimowa?

Nie wierzcie w bajki. Nie ma
Żadnego Synhedrionu
Sekretnych władców. Nie ma
Żadnych „Mędrców Syjonu”.

Więc to bajka. I bujda,
Że „światem rządzą kobiety”
I nieprawda, że światem
Rządzą Żydzi – niestety.

Nie my, tj. nie oni.
Nie Żydzi i nie masoni,
Nie mormoni, nie kwakrzy
Nie fabrykanci broni.

Nie junkrzy, nie sztabowi
Wojskowi kondotierzy,
Nie monopole, kartele,
Bankierzy ni bukmakierzy,

Nie związki zawodowe,
Nie „Standard Oil”, nie Watykan,
Nie internacjonałka
Kalwinów czy anglikan,

Nie międzynarodówka
Komuny, czy „kapitału” -
Ktoś inny. Kto? – pytacie.
Zaraz, ludzie, pomału.

Gotowiście na wszystko?
Ha, dobrze, jam też gotów.
Słuchajcie: światem rządzi
Wielka zmowa idiotów.
Continue Reading →

Wspomnień czar…

Weekend – więc tradycyjnie luźno

Na Youtube znalazłem dość duży wybór kronik Polskiej Kroniki Filmowej.

Z różnych okresów – od 1945 roku.

Gorąco polecam

Zadziwiajże – ale są sprawy i tematy dalej aktualne

Szczególnie na przykład sprawa dzieci u Bieruta – jak patrzę to Jarek mi staje przed oczyma

Oto jedna z tych kronik.

 [youtube=watch?v=I2h9u8d8lpI]     

Miłego oglądania 

Azrael

Inne spojrzenie

Polacy potrafią mówić o wojnie, II wojnie tylko przez pryzmat martyrologii…

Słusznie… ale wojna miała też oblicza ludzkie, prywatne…

Ta kobieta i ta piosenka była dla wielu ludzi wspomnieniem, nadzieją, smutkiem…

Ma swoja wartość – historyczną i sentymentalną

[youtube=watch?v=nfllUtxDriA]

Azrael

Wesoły i pijany kraj

Oto kilka notatek… takich właściwie codziennych, można powiedzieć, nie odbiegających od normy..

Miał trudności z wyjściem z samochodu, a potem ze staniem przy aucie. Przy pierwszym dmuchaniu alkomat wykazał 4,32 promila alkoholu we krwi, 15 minut później już 4,38 promila. Opracowania naukowe mówią, że dawka 3 promili może być śmiertelna… – mówi Krzysztof Kuhl, zastępca komendanta powiatowego policji w Wieliczce. – Kierowca trafił do aresztu. Okazało się, że już w marcu został pozbawiony prawa jazdy na okres dwóch lat, także za jazdę po pijanemu. Zatrzymaliśmy samochód, własność brata pijanego kierowcy. Sprawdzamy, jak dostał się w jego ręce. Jeśli okaże się, że brat udostępnił mu auto, będzie współodpowiedzialny.

Trzy promile alkoholu miał w wydychanym powietrzu kierowca autobusu PKS, któremu pasażerowie uniemożliwili rozpoczęcie kursu na trasie Mieścisko – Gniezno (Wielkopolskie) – poinformował wczoraj Jarosław Szemerluk z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.

Był kompletnie pijany. Wynik badania alkomatem wyniósł najpierw 3,58, a następnie 3,61 promila alkoholu. Edwardowi K. zatrzymano uprawnienia do kierowania, a samochód, którym kierował, trafił na policyjny parking. Mężczyzna powiedział, że alkohol pił od kilku dni. Teraz grozi mu do pięciu lat więzienia.

… i na koniec…

Dolnośląscy policjanci zatrzymali w jednym z wałbrzyskich szpitali dwóch lekarzy będących podczas pełnienia dyżuru pod wpływem alkoholu.

  

Ministra Ziobro nie lubię, nie szanuję, ale z w przypadku, gdy uda mu się zrobić coś z pijanymi mordercami na drodze… przyklasnę mu.

Azarel

 [źródło: Dziennik Polski]

Komar na CBA

I znów weekend… Wprawdzie w Sejmie drą pyski…

Ale co tam…

Dziś Michał Komar i jego felieton – w kontekście powołania Centralnego Biura Antykorupcyjnego pod przewodnictwem Mariusza Kamińskiego;

_________________________________________________

Cała prawda o korupcji

Michał Komar

Z licznych publikacji prasowych wynika, że Polska jest jednym z najbardziej skorumpowanych krajów w Europie, może nawet najbardziej. Z równie licznych publikacji prasowych wynika, że zdecydowana większość Polaków potępia korupcję, żąda ścigania i represyj. Aby jakoś zrozumieć, że pierwsze idzie z drugim pod rękę, ludzie uczeni używają niekiedy słów takich jak rozdwojenie albo schizofrenia.

Jeśli o mnie idzie, to jestem przeciwnikiem korupcji. Nie waham się jednak z uczestnictwem w tym obrzydliwym i wołającym o pomstę Niebios procederze, gdy poniżenie urzędnika datkiem okazuje się jedyną skuteczną drogą zaspokojenia moich interesów – uzasadnionych przez prawo i dobry obyczaj. Liczni specjaliści od walki z korupcją twierdzą, że przestępstwo, o którym mowa, dokonuje się w chwili wręczenia łapówki. To oczywista bzdura, która mogła powstać jedynie w bezradnych umysłach ludzi z gruntu uczciwych, nie mających z przekupstwem niczego wspólnego. Rzecz zaczyna się w momencie, gdy instytucja, do której zwracamy się z dobrze umotywowaną prośbą czy propozycją, zwleka z udzieleniem odpowiedzi, przekraczając termin ustawowy, albo też udziela odpowiedzi negatywnej w oparciu o przepis, który w danej sprawie nie powinien być stosowany. W większości przypadków jest to subtelne zaproszenie do negocjacji warunków załatwienia sprawy bokiem. Tak więc, gdyby ktoś naprawdę chciał zwalczać korupcję, to niech najpierw sprawdzi, ile podań w Polsce czeka nazbyt długo na rozpatrzenie i tak dalej, i tym podobne… Nudą wieje, nudą straszną, za rok znów pojawią się liczne publikacje prasowe, z których będzie wynikać, że Polska jest jednym z najbardziej skorumpowanych krajów w Europie, potem z innych, równie licznych publikacji prasowych dowiemy się, że zdecydowana większość Polaków potępia korupcję, żąda ścigania i represyj, a podanie leży, już nawet papier pożółkł, niech leży, niech nabiera wartości z upływem czasu, jak dobre wino, bo przecież w winie prawda, nieprawdaż?

_________________________________________________

W Warszawie odkryto, że łapówka za przyjęcie do policji kształtowała się na wysokości od 4 do 15 tys….

To ile i komu trzeba dać, aby dostać się do tak ekskluzywnej policji politycznej jak CBA ?

Azrael

[źródło: Tygodnik Powszechny]