Rząd kontynuacji czy przełomu?

Po przedstawieniu przez premiera Donalda Tuska składu nowego rządu, komentatorzy i politycy wydają się być zawiedzeni. Nie ma w nim żadnych niespodzianek, których by wcześniej nie odkryli dziennikarze, łącznie z nominacją filozofa (ale doktora politologii) Jarosława Gowina na stanowisko ministra sprawiedliwości.

Próbuje się temu rządowi przydzielić różne etykiety – polityczny, autorski, rząd hegemona, czy nawet, jak to określił sam premier, rząd zderzaków (przed skutkami kryzysu). Chyba najtrafniejsze określenie to rząd zadaniowy. Nie mamy do czynienia z rekonstrukcją rządu, ponieważ poprzedni nie rozleciał się, lecz stabilnie dotrwał do końca kadencji, ale raczej z kontynuacją. To rząd, gdzie najważniejsze resorty (finansów, skarbu, gospodarki, rozwoju regionalnego, spraw wewnętrznych, administracji i cyfryzacji, obrony, spraw zagranicznych) z punktu widzenia interesów gospodarczych państwa pozostały nienaruszone, lub są prostą kontynuacją poprzez awansowanie sekretarzy i podsekretarzy stanu na stanowiska ministrów konstytucyjnych. Jest oczywiście także wymiar polityczny, związanie z premierem i rządem pewnych ludzi i frakcji politycznych Platformy Obywatelskiej – tym są nominacje konserwatysty Gowina do MS i lewicującego Bartosza Arłukowicza, który objął resort ochrony zdrowia. Ukłonem w stronę parytetu płci jest nominacja Joanny Muchy, ale znający ją wiedzą, że nie jest to osoba słaba i nie będzie li tylko ozdobnikiem gabinetu Donalda Tuska.

Rząd pozostanie centrum legislacji państwa, szerzej – głównym centrum władzy. Premier, mający niepodważalną legitymację rządzenia, a także silną pozycję w swojej partii, doprowadził do znacznego osłabienia prezydenta w roli władzy wykonawczej, nic nie zabierając prestiżowi tego urzędu, a przede wszystkim osłabił rolę Sejmu. Nominacja na stanowisko marszałka Sejmu całkowicie oddanej Donaldowi Tuskowi Ewy Kopacz jest tego koronnym dowodem. Spójność klubu PO w Sejmie potwierdza alians premiera z jego szefem, Rafałem Grupińskiem, stronnikiem Grzegorza Schetyny. To każe inaczej patrzeć na sprawę samego byłego marszałka. Również podział ról w rządzie wskazuje, że premier chce trzymać władzę w swoich rękach, prawdziwe centrum dowodzenia jest w Alejach Ujazdowskich, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów. Wskazuje też na to wzmocnienie pozycji Tomasza Arabskiego, który nie tylko pozostał szefem kancelarii, ale również został szefem Komitetu Stałego RM. To poważna funkcja, warto sobie przypomnieć jak ważną rolę w rządzie Jarosława Kaczyńskiego odgrywał Przemysław Gosiewski.

Continue Reading →

Tadeusz Rydzyk i jego dzieła

Tadeusz Rydzyk i jego koncern medialny działają w przestrzeni publicznej już prawie 20 lat. Nie napiszę, że w Kościele Katolickim, bo ten człowiek pasterzem, księdzem, przestał być dawno. Jest głównie politykiem, biznesmenem, manipulatorem medialnym, może agentem wpływu– ale nie księdzem. Wszystkie jego wypowiedzi, te mniej i bardziej ukryte, znane od lat tłumaczone były słowami – „ależ przecież on prowadzi taką wspaniałą działalność ewangeliczną!”. To kłamstwo, nie ma czegoś takiego jak „dzieło” Tadeusza Rydzyka, nie ma żadnego fenomenu ewangelizacji, jest po prostu interes, realizowany kosztem wiernych, na czele którego stoi katolicki ksiądz, wspierany autorytetem całej hierarchii polskiego Kościoła.

Tadeusz Rydzyk wykorzystując antenę swojego radia i swojej telewizji, publikując „Nasz Dziennik” buduje swoją sferę interesów. A politycy tak zwanej prawicy razem z nim. Raz był to Roman Giertych, innym razem Marek Jurek, potem Jarosław Kaczyński. Niepostrzeżenie politycy stali się zakładnikami toruńskiego redemptorysty, poddającymi się jego manipulacjom. I nic nie jest wstanie oderwać ich od niego, ani antysemickie teksty na antenie radiowej, ani sprawdzone i potwierdzone dokumentami informacje o współpracy z SB naczelnego ideologa Radia Maryja, Jerzego Roberta Nowaka, ani nawet ścisła współpraca z polonijnym biznesmenem podejrzanej konduity, Janem Kobylańskim. Rydzyka rozgrzeszano z parszywych słów, przymykano oczy na machloje finansowe. W imię czego? A, jak zwykle – w imię interesu, przybranego w szaty moralności.

Continue Reading →

Profanacja i kompromitacja

Często zżymam się na wścibstwo kamer i mikrofonów telewizyjnych, które rejestrują czasem rzeczy intymne, gorszące, żenujące, nadają im medialnie zbyt duże znaczenie, nie adekwatne do interesu społecznego. Dziś jednak dobrze się stało, że wszystkie główne stacje informacyjne zarejestrowały minuta po minucie szopkę, jaka rozegrała się na Krakowskim Przedmieściu. Letnią szopkę na tle drewnianego krzyża.

Ten krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był dziś już tylko niewiele znaczącym rekwizytem. Myliłby się ten. poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji.

Dziś wszyscy, którzy byli obecni w upalne południe przed Pałacem Namiestnikowskim i reprezentowali konkretne instytucje, ponieśli klęskę i się skompromitowali. Funkcjonariusze i urzędnicy odpowiedzialni za porządek nie obronili konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej państwa, która nakazuje usunięcie z przestrzeni publicznej symbolu religijnego, na postawienie którego nie ma zgody wypracowanej w formie konsensus. Kościół katolicki taki konsensus zawarł z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż miał zostać przesunięty w miejsce godne dla niego, do kościelnej nawy. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki – a przede wszystkim skompromitowali Polskę. I Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

Continue Reading →

Narzędzia nowoczesnego księdza

Co nie jest zabronione, jest dozwolone – ta stara maksyma biznesowa doskonale się sprawdza w przypadku Tadeusza Rydzyka, biznesmena z Torunia.

Rydzyk, dla wielu już tylko de nomine ksiądz katolicki, doskonale pasuje do semantyki tego określenia. Jak mało kto opanował techniki biznesu i manipulacji, i wykorzystuje je na chwałę… swojego imperium i interesu. Jeżeli dodamy do tego wybitne zdolności socjotechniczne, które stosuje i wobec swoich „wyznawców”, jak i wobec polityków, to otrzymamy receptę na gwarantowany sukces.

Można Rydzyka nie lubić, ale nie można mu odmówić zdolności biznesowych. Jego wszystkie działania, począwszy od Radia Maryja i gazety „Nasz Dziennik”, poprzez Telewizję „Trwam”, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, projekt odwiertów geotermalnych, aż do najnowszego projektu, czyli telefonii komórkowej, oparte są o właściwie ten sam schemat. Ten schemat polega na tym, aby wytworzyć zapotrzebowanie na towar, następnie wytworzyć coś, który jest substytutem prawdziwego towaru, i przy pomocy technik marketingowych dobrze, to znaczy drogo, go sprzedać.

Ze znalezieniem adresatów, tak zwanej grupy docelowej biznesu, Tadeusz Rydzyk nie miał specjalnego problemu. Target market to są ludzie gorzej sytuowani, słabiej wykształceni, łatwi do manipulacji. Wystarczyło im tylko powiedzieć, że są jednak kimś innym, niż jest to faktycznie, że są ludźmi „wybranymi”, a ich problemy i pozycja wynika nie z ich ułomności, lecz z tego powodu, że inni tak uważają, i już na tej bazie można było budować ofertę, najpierw medialną, później czysto biznesową.

Continue Reading →

Skarbówka nierychliwa…

Media porankiem zwiastują dobra nowinę; W wyniku cyklu artykułów w „Pulsie Biznesu” Urząd Kontroli Skarbowej, wraz z sądem zajmą się kontrolą zaplecza organizacyjnego imperium medialno – szkoleniowego Tadeusza Rydzyka – biednego redemptorysty z Torunia, który jest na utrzymaniu wiernych słuchaczy i widzów jego mediów.

UKS i sąd sprawdzą, czy fundacje Lux Veritatis i Nasza Przyszłość wydają zgodnie z prawem pozyskane środki i czy przypadkiem nie prowadzą działalności, która powinna być opodatkowana. Kontrola, co warto zauważyć, została wszczęta na podstawie doniesienia medium biznesowego i nie ma nic wspólnego z działalnością polityczną Tadeusza Rydzyka. Oczywiście – jego zwolennicy w to nie wierzę, a i ja, przyznam się bez bicia – liczę, że kontrola zakończy działalność tego biznesmena. Nie oznacza to oczywiście tego, że jego „dzieło” powinno zniknąć z powierzchni ziemi.  Demokracja, nawet w obliczu działalności niezgodnej z prawem, powinna dawać prawo do naprawy błędów – i zwrotu pieniędzy…

To nie jedyne problemy Tadeusza Rydzyka. Jego działalnością zainteresował się również minister kultury i dziedzictwa narodowego, Bogdan Zdrojewski, który skierował zapytanie do sądu rejestrowego, czy fundacje Tadeusza Rydzyka działają zgodnie z przepisami prawa i statutem oraz z celami, które zostały tam zapisane.

Nie ma co specjalnie ukrywać – Tadeusz Rydzyk zapłaci rachunki polityczne, skumulowane rachunki z wielu lat swojej działalności politycznej.

Continue Reading →

"Tadeusz" organizuje Ruch

Już od dłuższego czasu pisze się i mówi, że Tadeusz Rydzyk zamierza zorganizować własne siły polityczne, swoje polityczne „zbrojne ramię”. Ponoć pod jego auspicjami już w styczniu tego roku zostało zorganizowane w Łodzi spotkanie grupy inicjatywnej, mające powołać zręby nowej, katolicko – narodowej partii. Miałoby się to nazywać Ruch Narodowy i lokować się politycznie na prawo od Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu 13 stycznia obecni byli między innymi Urszula Krupa – prawa ręka Rydzyka w Parlamencie Europejskim, a także Dariusz Grabowski, Bogdan Pęk i inni.

I słowo stało się ciałem. W niedzielę już oficjalnie ogłoszono powstanie Ruch Przełomu Narodowego, pod kierownictwem Jerzego Roberta Nowaka. Ma to być na razie nie partia – tylko ruch społeczny, ale skądinąd wiadomo, że dla pozyskiwania funduszy i uniknięcia kontroli finansowania tego rodzaju działalności – taka formuła, przynajmniej na początku jest wielce wygodna. Organizacja zarejestrowana oficjalnie 10 czerwca, posiada 28-osobowy komitet założycielski, w kilkudziesięciu ośrodkach pełnomocnicy tworzą struktury terenowe. I ma to być organizacja dla milionów…

Tadeusz Rydzyk zmaterializował więc swoje ambicje polityczne, uznał, że tyle razy został już „zdradzony” przez Jarosława Kaczyńskiego – że nie może mu wierzyć, szczególnie jeżeli chodzi o zabezpieczenie jego interesów.

Continue Reading →

Kocham cię jak… Europę

Pozwoliłem sobie zaadaptować ten tytuł piosenki zespołu „Kobranocka” (w oryginale – „Kocham Cię jak Irlandię”), bo jakoś tak pasuje do dzisiejszego dnia, jego zakończenia w Sejmie. 384 za, 68 przeciw, lub wstrzymujących się. Dobry wynik i można by rzeczywiście wznieść okrzyk radości, gdyby nie ale… no, właśnie, gdyby nie gry i zabawy Jarosława Kaczyńskiego, realizowane przez niespełna ostatni miesiąc.

Jeżeli biegamy po boisku w błocku i wygrywamy – to idąc na dekorację biją nam brawo. Ale po takich zapasach w błocku i z krowimi plackami, jakie nam Kaczyński et consortes zafundowali – smrodzik się będzie ciągnął smugą długo…Kryzys, który został wywołany dla doraźnych celów politycznych – ma nie tylko dla Polski, ale i całej Unii Europejskiej poważne reperkusje.

Kryzys, jak wywołał Kaczyński miał pokazać, na kogo i jak długo może liczyć Kaczyński. Miał on skonsolidować jego partię, wokół kolejnego kryzysu. Niewątpliwie pod uwagę brane były wiatry wiejące od kilku miesięcy od strony Torunia, błyskawice i pomruki burzy, które były wizją nowej partii narodowo – katolickiej. Nie spodziewał się jednak chyba Kaczyński jednak aż tak gwałtownej reakcji. Ostatnie kilka dni to była już istna nawałnica i słowa, jakich pod adresem Jarosława Kaczyńskiego jeszcze nie słyszeliśmy. I dla niego największym problemem jest nie to, że poniósł porażkę – bo ona była wkalkulowana w działania – ale tych 68 posłów z jego klubu, którzy po raz pierwszy tak wyraźnie dali sygnał, że nieomylność, strategia „szefa” i jedność partii to nie są rzeczy najważniejsze.

Po drodze mieliśmy jeszcze kompromitację brata – której „sukces” na plażach Juraty nie przysłoni.

Sama ratyfikacja (która jest już formalną uroczystością) jest dla Polski oczywiście ważna – i korzystna. Zacieśniamy kontakty, wbrew opiniom – jesteśmy już w klubie najważniejszych. Polska ma szansę znów stać się liderem tej części Europy, liderem krajów umownie „nowych” w Unii. Zależy to od wielu czynników – w tym dobrych relacji i z Rosją… i Stanami Zjednoczonymi. Warto ostro grać – ale nie tak jak poprzedni rząd – tylko z pełną świadomością, kto dla nas powinien być partnerem i komu powinniśmy pomagać. Pokazała to między innymi dobra wizyta Tuska na Ukrainie.

Na koniec dwa smaczki;

Mój ulubiony, nadworny „politolog” PiS, Marek Migalski na gorąco, w TVN24 tak skomentował dzisiejsze obrady (nie cytuję dosłownie), że „walka podjęta przez Jarosława Kaczyńskiego miała na celu zwycięstwo, przez poniesienie jak najmniejszej porażki”, a w ogóle miała służyć promocji i wzmocnieniu pozycji jego brata…

Migalski już wielokrotni dawał popisy politycznych łamańców – ale tym razem przekroczył za jednym zamachem i Rubikon dzielący naukowca od propagandzisty i Himalaje cynizmu. Cynizmy jego szefa in spe.

I drugi smaczek; Posłanka Sobecka z trybuny sejmowej, ze wzrokiem czarownicy powiedziała, że dziś dzień urodzin Judasza… wymownie patrząc na posłów PO. Nie wie biedaczka, że w Rosji ten dzień jest zwany też dniem durnia…

A na durnia wyszedł w tym wszystkim jej, zapewne już niedługo, szef w Sejmie. I ten drugi, najważniejszy – też…

Azrael

Tomasz Węcławski – nie skandal, tylko znak

Polski Kościół Katolicki pozostawił, dokonując akty apostazji, jeden z najwybitniejszych jego umysłów – Tomasz Węcławski.
Już w styczniu ubiegłego roku mówiło się o jego odejściu – a zrzucenie sutanny nastąpiło w marcu.

Choć jestem ateistą, to ludzie Kościoła, ci dużego formatu bardzo mnie interesują. Zawsze stałem na stanowisku, że to właśnie człowiek, wybitna osobowość, niesie w sobie idee. Jest ona osadzona w pewnym środowisku, w pewnej ekosferze, lecz tylko naprawdę wybitne osobowości kształtują rzeczywistość je otaczającą. Nie inaczej jest w Kościele. Węcławski w marcu ubiegłego roku nie zostawił jeszcze za sobą nauki Kościoła. Wtedy wyszedł z kościoła instytucjonalnego – przestał być księdzem, ale nie przestał być kapłanem.

To że opuścił wtedy kościół polski – nie osłabiało go – lecz wprost przeciwnie. Była to zapewne jego porażka, bo jako ksiądz walczący z wyjątkową determinacją o czystość stanu duchownego – przegrał. Ale jako myśliciel – nic nie stracił – lecz zapewne otworzył nowe horyzonty – jak wtedy sądziłem – dla Kościoła. Sądziłem, że odcina się tylko od brudu kościoła instytucjonalnego – lecz zostanie na jego łonie, jako wierny katolik.

Decyzja Węcławskiego świadczy o tym, że Kościół także powoli traci autorytet nawet wśród swoich pasterzy, ma ona jednak głębszy wymiar, niż tylko związany z kościołem instytucjonalnym.

Przypomnijmy – był on twórcą i pierwszym dziekanem wydziału teologicznego na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Później stworzył, i kierują nią nadal Pracownię Pytań Granicznych, zakład międzywydziałowy.

Spektakularnych odejść z Kościoła Katolickiego było w ostatnich latach wiele, że wspomnijmy tylko Stanisława Obirka, Tadeusza Bartosia czy profesora Tadeusza Gadacza. Żaden jednak z nich, jeżeli się nie mylę – nie dokonał aktu apostazji. Wszyscy wymienieni sprzeniewierzyli się sakramentowi kapłaństwa – lecz w Kościele pozostali.

Symptomatyczna jest gwałtowna reakcja Kurii poznańskiej na decyzje Tomasza Węcławskiego – oraz naukowców i studentów wydziału teologicznego UAM.
Otóż dziekan wydziału – ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz już zapowiedział, że prace i materiały Węcławskiego będą podlegały weryfikacji i ocenie – a studenci i doktoranci odeszli z seminariów magisterskich i doktoranckich. Bortkiewicz wprawdzie nie sugerował usuwania pozycji Węcławskiego z bibliotek i czytelni – ale zabrzmiało to groźnie.

Continue Reading →

Czas płacenia rachunków

Tadeusz Rydzyk płacze, że jest sekowany i represjonowany przez nowe władze. Dzisiejszej nocy, w Radio Maryja, porównał decyzję nowego rządu, pozbawiającą go nienależnej dotacji na rzecz jego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej (WSKSiM) do decyzji władz totalitarnych.

Tadeusz Rydzyk nie rozumie albo raczej udaje, że nie rozumie – że po prostu płaci rachunki polityczne, skumulowane rachunki z wielu lat swojej działalności politycznej.

Jego imperium medialno – szkoleniowe było przez niego – i przez polityków – wykorzystywane wielokrotnie do działań politycznych. Można było odnieść wrażenie (niesłuszne zresztą do końca), że tak zwane „środowisko Radia Maryja” jest tylko „mięsem armatnim” polityki. Mało kto zwracał uwagę na rzeczywistą działalność ewangelizacyjna rozgłośni i później telewizji „Trwam”, bo było to pokryte działalnością, wypowiedziami i publikacjami samego Rydzyka, jak i ideologów – Jerzego Roberta Nowaka czy Stanisława Michalkiewicza. Wprawdzie audycje informacyjne i programy typu „Rozmowy niedokończone” stanowią tylko niewielki procent czasu antenowego – ale to właśnie one nadają publiczny to temu radiu – jak i są elementem, z którego redemptorysta jest rozliczany. Dodajmy do tego wzbudzoną przez polityków pychę Tadeusza Rydzyka, jako gracza politycznego – i mamy odpowiedź na to, dlaczego nowa władza postanowiła oczyścić sytuację i sprowadzić funkcjonowanie RM do właściwych proporcji.

Continue Reading →

Ręce wznoszę w podzięce!

Nareszcie! Nareszcie sprawa Radia Maryja i jego Wielkiego Dyrektora została załatwiona. Już się obwiałem, że te demoliberalne media, ci judejczykowie i fałszywi, mieniący się ponoć katolikami komentatorzy, w stylu Terlikowskiego i Hołownii zniszczą nam ten jedyny, prawdziwy katolicki głos w naszych domach!
Nasz ukochany biskup Sławoj Leszek Głódź (zwany w niektórych kręgach – Flaszką – Głódź…), przewodniczący Zespołu EP ds. Troski o Radio Maryja powiedział wczoraj, że sprawa dyrektora Radia Maryja Tadeusza Rydzyka została odłożona ad acta i nie będzie przedmiotem obrad biskupów na 341. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

Continue Reading →

Radio Maryja – dla idiotów

Kilka dni temu jeden ze spikerów stacji Tadeusza Rydzyka twardo oświadczył na antenie, że radiostacja nie będzie się angażować w kampanijne bicie piany. Aż westchnąłem z wrażenia i ręce złożyły się do samoistnych oklasków…
o. Piotr Andrukiewicz powiedział na antenie;

- Radio Maryja nie sprzyja żadnym ugrupowaniom politycznym, nie namawia do głosowania tylko na jedną partię. Wiemy, że wśród słuchaczy Radia Maryja są zwolennicy różnych ugrupowań, różnych opcji politycznych i dlatego Radio Maryja nie ma zamiaru angażować się w kampanię tylko jakiejś jednej – uważanej przez siebie za jedyną słuszną – partii politycznej – oznajmił Andrukiewicz. I dodał – Politycy są dziś tacy, jutro tacy, zmieniają się. Wiemy, na ilu żeśmy się zawiedli, również jak było z ich dotrzymywaniem obietnic, zobowiązań przedwyborczych. Jesteśmy więc bardzo ostrożni. Nie angażujemy się w kampanię takiej, czy innej partii politycznej.

… i wezwał słuchaczy, aby dzwoniąc nie prowadzili agitacji przedwyborczej.

Czyli – nic o polityce w kontekście wyborów, żadnych agitek, żadnego mrugania oczkiem prawym czy lewym, żadnych ukrytych podtekstów. Chyba sobie przełączę i odpocznę od tego jazgotu politycznego, pomyślałem…

Nie minęły nawet pełne dwa dni…a tu niespodziewany gość zawitał do rozgłośni Tadeusza Rydzyka – wicepremier Przemysław Edgar Gosiewski, herbu Peron, potomek hetmana tatarskiego. I siedział bite dwie godziny.
A jak siedział – to mówić musiał. A na czym się zna nasz pieszczoch? No, jako wieloletni nierób – tylko na polityce i to tylko swego wodza…jął więc ze swadą rozprawiać o dokonaniach Jarosława Kaczyńskiego, jego sukcesach i całego rządu, o planach i programie wyborczym – no i oczywiście – o złej Platformie,, tudzież innych złych… „Rozmowy niedokończone” były wyjątkowo skończone, tym razem…

Poranna msza w Radio Maryja, jakże ważna dla wiernych. Transmisja czwartkowa z kościoła redemptorystów w Toruniu, parafia św. Józefa.

A tam – proste słowa kapłana;

Ludzie wciąż mnie pytają, ojcze, na kogo mamy głosować. Nigdy nie powiem – zastrzegł się podczas kazania o. Stanisław Kuczek. – Ja tylko powiem: w tej chwili mam głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Jedynie ma szanse coś zrobić dla Polski. Inni nie mają szans.

Dalej już było tak samo; ksiądz stawiał proste diagnozy – i wektory działania.

Festiwal nieagitowaniazażadnąpartią polityczną, także w czwartek, w porannym programie „Aktualności dnia”, zakończyła „bezstronna” przyszła posłanka z listy PiS-u, Elżbieta Kruk, która wielokrotnie, jako szefowa KRRi T wielokrotnie, ale wielokrotnie napominała Radio Maryja za kryptoreklamy, treści antysemickie…

Ja nie jestem idiotą, więc pierwsze słowa wypowiedziane przez Piotra Andrukiewicza przyjąłem ze wzruszeniem ramion

Nic się nie zmienia, pozycja Tadeusza Rydzyka jest taka, że przypomina to wieloletnią bezkarność Ala Capone. Pytanie, co na to biskupi – brzmi jak pytanie człowieka, który by wrócił z podróży kosmicznej. Tylko ten paskudny Pieronek się wyłamał… ale on związany z „Tygodnikiem Powszechnym” – gorzej niż Antychryst…

Azrael

P.S. Wyjątkowo zapraszam do odwiedzenia moje drugiego bloga - na Salonie24

- jest mały jubileusz…

A.

LPR – ostania nadzieja prawicy

Połączenie kabaretu politycznego Janusza Korwin Mikke (wiem, że niejaki Popiela jest szefem – ale kto go tak naprawdę kojarzy…) z kruchtą Marka Jurka i partią w beciku Romana Giertycha i powołanie wspólnego komitetu wyborczego – może budzić zdziwienie.
Czy na pewno jest to projekt pozbawiony sensu i skazany na porażkę? Wcale niekoniecznie.
Różnice polityczne w sferze społecznej – są rzeczywiście ogromne, UPR jest za prywatyzacją wszystkiego, nawet kobiet, za likwidacją obowiązkowych ubezpieczeń, pomocy społecznej, zasiłków – czyli likwidacji praktycznie funkcji socjalnych państwa. LPR natomiast – wiadomo, im więcej rodzina dostanie od państwa – tym lepiej. UPR jest patriotyczny – ale jednak, poprzez swoje podejście do ekonomii i spraw wolności jednostki – mocno kosmopolityczny – w przeciwieństwie do LPR, dla którego polityka historyczna i nauka patriotyzmu – to kamienie węgielne programu.
Ale jeżeli chodzi o zagadnienia samej prywatyzacji – to już nie jest tak źle. Nie mówiąc o sprawach tak „ważnych”, jak lustracja, dezubekizacja czy walka z pozostałościami po komunizmie – i oczywiście Okrągłym Stole. I łączy ich też dość liberalne podejście do gospodarki – choć to dla każdej z tych formacji program drugorzędny.

Partie mają kilka wyrazistych postaci – Jurek, Ewa Bartyzel, Zawisza, Giertych, Wierzejski, Orzechowski, Korwin Mikke (może Michalkiewicz?), mają jednak nieźle postawiony marketing polityczny, pewną grupę twardego elektoratu, która jest w przypadku możliwości wejścia do Sejmu przełknąć tą koalicję. Poza tym – możliwe jest, przy odpowiednim poprowadzeniu kampanii – otrzymanie tak zwanej premii za „nowość”.

Czego jeszcze trzeba do osiągnięcia sukcesu przez Ligę Prawicy Rzeczpospolitej. ?
Jest jedna sprawa, bardzo ważna; Tą sprawą jest przekroczenie furtki do Radia Maryja. Jeżeli to by się udało, jeżeli by się udał spędzić kilkanaście godzin na antenach RM i telewizji „Trwam”… byłoby bosko…
Kilka artykułów w „jedynych polskich mediach” czyli „ND” (byleby nie autorstwa Jerzego Roberta N. …), słowo pasterskie biskupa Stefanka, Dydycza albo innego Mazura… i drzwi parlamentu się otwierają…

Partie te miały między 1 a 2% w sondażach… i może się okazać, że 2 +2 + 2 nagle zrobi się… 10%. W tak rozchwianym i poddanym naciskom elektoracie – wszystko jest możliwe.

I najważniejsze – ten układ drenuje z wyborców praktycznie tylko jedną partię – Prawo i Sprawiedliwość…

Będę im kibicował. Tak jak się kibicuje baseballowi – nie wiem o co chodzi – ale fajnie tą pałką machają. Może trafią Kaczyńskiego….

Azrael

Niespodziewany cud i objawienie na Jasnej Górze

Jeszcze 26 sierpnia, po pierwszych przeciekach z posiedzenia KEP, wraz z biskupami diecezjalnymi, pisałem;

Problemu Radia Maryja nie ma! To tylko kosmopolityczne i ateistyczne media z tego tworzą sztuczny zamęt i nie widzą tego, ile „dobra” ta radiostacja, telewizja „Trwam” i sam dobrodziej z Torunia robią.

Episkopat Polski nie podejmie żadnych kroków dyscyplinarnych wobec Rydzyka. Zespół wspierania Radia Maryja napisał w swoim oświadczeniu świętą prawdę. “Radio Maryja swoją działalnością ewangelizacyjną bardzo dobrze wpisuje się w program duszpasterski nakreślony przez Episkopat Polski”. Koniec i kropka. Zresztą już rok temu Episkopat zajął takie stanowisko – i nic się nie wydarzyło takiego, co by musiało tą opinię i stanowisko zmienić.

I masz ci los! Okazało się, że ze spół „specjalnej troski” nad Radiem Maryja i samym Tadeuszem Rydzykiem – z którego były przecieki dla mediów – wyszedł przed szereg. Dzisiejsze informacje, o jednoznacznej wypowiedzi kardynała Stanisława Dziwisza oraz zapowiedź wysłania listu do generała zakonu redemptorystów, w sprawie odwołania kierownictwa Radia Maryja i telewizji „Trwam” – są porażające!

Continue Reading →

Oj, naiwni, naiwni…czyli o Radiu Maryja

Za każdym razem, kiedy Tadeusz Rydzyk odkręci jakiś numer, a potem – odwija kota ogonem, jak to było w przypadku ostatniego wybryku, czyli słynnych taśm z wykładu  – jego poczynania są komentowane w stylu – no, teraz to już mu się nie upiecze…

Czytając Szymona Hołownię, Adama Szostkiewicza czy Tomasza Terlikowskiego – nie mogę się nadziwić ich naiwności. Takie same wrażenie mam, kiedy słucham wypowiedzi arcybiskupów Gocłowskiego czy Życińskiego…

Problemu Radia Maryja nie ma! To tylko kosmopolityczne i ateistyczne media z tego tworzą sztuczny zamęt i nie widzą tego, ile „dobra” ta radiostacja, telewizja „Trwam” i sam dobrodziej z Torunia robią.

Episkopat Polski nie podejmie żadnych kroków dyscyplinarnych wobec Rydzyka. Zespół wspierania Radia Maryja napisał w swoim oświadczeniu świętą prawdę. „Radio Maryja swoją działalnością ewangelizacyjną bardzo dobrze wpisuje się w program duszpasterski nakreślony przez Episkopat Polski”. Koniec i kropka. Zresztą już rok temu Episkopat zajął takie stanowisko – i nic się nie wydarzyło takiego, co by musiało tą opinię i stanowisko zmienić.

Radio Maryja to porządne ogólnopolskie katolickie radio, które na pierwszym miejscu stawia kwestie „wiary” i „miłości do bliźniego”. Reszta jest tylko dodatkiem nic nie znaczącym.

Czego się wspomniani przeze mnie komentatorzy spodziewali? Po decyzji prokuratury toruńskiej, która nie dopatrzyła się żadnych znamion przekroczenia prawa przez Rydzyka, w związku z taśmami – hierarchowie mieli… rozwiązane ręce.
Biznes się może kręcić dalej.

To media liberalne „terroryzują” Radio Maryja i zabierają mu prawo do swobodnej wypowiedzi. Szczególnie teraz, przed wyborami, ta „swoboda wypowiedzi” jest bardzo ważna…

Ale dyskusje Episkopatu na Jasnej Górze miały też inny kontekst, poruszały inne tematy.

Otóż – drodzy zwolennicy lustracji, fetyszyści oczyszczenia Polski ze współpracowników SB – jak odbieracie takie coś?

Abp Głódź zapewnił, że nazwiska kilkunastu biskupów, którzy zostali zarejestrowani przez SB, nie zostaną ujawnione, gdyż badania Kościelnej Komisji Historycznej zostały przeprowadzone na wewnętrzne potrzeby Kościoła. Podkreślił, że fakt nadania komuś przez SB statusu „Tajnego Współpracownika”, wcale nie musi oznaczać jego rzeczywistej współpracy.

Kościół Katolicki w Polsce to jest chora instytucja, przeżarta korupcją, bałwochwalstwem, nihilizmem moralnym – i jak najdalsza od tego, czemu powinna służyć – czyli niesieniu dobra ludziom.

Nie zazdroszczę katolikom – jeżeli Radio Maryja jest właśnie tym obliczem Kościoła, jak Episkopat wspiera, a na czele diecezji stoją współpracownicy SB – to fajnie się musicie czuć w świątyniach…

Azrael

Korporacja trzyma się mocno

Wieszczyłem już wielokrotnie odejście Tadeusza Rydzyka z RM albo przynajmniej – jego zamilknięcie.
Ale okazuje się, że to co o sobie sądzę, że jestem racjonalistą – muszę chyba sobie spokojnie przepowiedzieć jeszcze raz i zastanowić się – myślę kategoriami racjonalizmu, czy tylko kategoriami… przyzwoitości.

Wydawałoby się, że właśnie logicznie rzecz biorąc – jeżeli ktoś popełnia niegodziwość – to powinien ponieść za to karę. Jeżeli ktoś przekracza jakieś normy, czy to życia społecznego – czy danej grupy – to ta grupa powinna go ze swojego grona usunąć…
No, chyba że interes grupy nie polega na tym, o czym my myślimy…

Continue Reading →