<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - zwykłe pisanie &#187; rząd</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/rzad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Sep 2010 17:01:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Kanclerz</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/31/kanclerz/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/31/kanclerz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 12:55:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Konstytucja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3596</guid>
		<description><![CDATA[Kanclerzem w polskiej polityce zwano do tej pory tylko jednego polityka, Leszka Millera, który w roku 1997 stanął na czele superministerstwa  Spraw Wewnętrznych i Administracji, w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Teraz kanclerzem pragnie zostać Donald Tusk &#8211; i to kanclerzem w pełni tego słowa znaczeniu, takim, który skupia w swoich rękach pełnię władzy. A Polacy, gardłując [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kanclerzem w polskiej polityce zwano do tej pory tylko jednego polityka, Leszka Millera, który w roku 1997 stanął na czele superministerstwa  Spraw Wewnętrznych i Administracji, w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Teraz kanclerzem pragnie zostać Donald Tusk &#8211; i to kanclerzem w pełni tego słowa znaczeniu, takim, który skupia w swoich rękach pełnię władzy. A Polacy, gardłując o demokracji, tęsknią do czasów marszałka Józefa Piłsudskiego, który przecież miłośnikiem demokracji raczej nie był. A Po noweli sierpniowej Konstytucji marcowej, w roku 1926, znalazło to nawet wymiar ustrojowy przypieczętowany niedemokratyczną konstytucją z kwietnia 1935 roku.</p>
<p>Donald Tusk nie ukrywa, że system silnej władzy premiera i rządu jest dla niego celem, ale i środkiem ku wzmocnieniu państwa. Ten sygnał został wysłany do polityków i społeczeństwa, kiedy w ubiegłym roku pojawiły się propozycje zmian w Konstytucji RP, autorstwa PO. I szkoda, że komentatorzy tak krytykujący postawę premiera, oraz jego dość złośliwe uwagi, że woli realną władzę od żyrandoli i mieszkania w Pałacu Namiestnikowskim, nie zauważyli, że było to czytelny sygnał, co Tuska interesuje w rzeczywistości. Piszący te słowa również&#8230;</p>
<p>Donald Tusk ogłaszając swoją decyzję o niekandydowaniu na urzęd prezydenta, z jednej strony wyszedł poza wymiar bieżącej polityki, z drugiej strony pokazał, że prezydentura w Polsce nie jest czymś, co może pociągać polityków z krwi i kości, a więc takich, którzy chcą rządzić, mieć realną, sprawczą władzę. Piastując stanowiska premiera, jednocześnie staje się czymś w rodzaju arbitra bieżącej polityki, a także kandydatów w wyścigu prezydenckim. To jego opinie i jego poparcie będzie teraz kluczowe, dodatkowo wzmocnione przez głos i zaplecze organizacyjne Platformy Obywatelskiej. Doskonale odebrał to Andrzej Olechowski, który jeszcze kilka tygodni temu kokietował lewicę, a dzień po ogłoszeniu decyzji przez Tuska, zaoferował swoje niewątpliwe walory polityczne znów na usługi PO. Nie zabrzmiało to jednak godnie&#8230;</p>
<p><span id="more-3596"></span></p>
<p>Wiele się mówi o prestiżu prezydenta i o silnym mandacie społecznym tego stanowiska, wynikającym z wyborów powszechnych. To oczywiście prawda, dlatego dość złośliwe uwagi Donalda Tuska o roli głowy państwa  w sprawowaniu władzy mogą wydać się nie na miejscu. Jednak to właśnie prezydentura Lecha Kaczyńskiego, który robił wszystko, aby pomóc najpierw w sprawowaniu, a następnie w opozycji swojemu bratu, obniżyła standard sprawowania urzędu. Już w dniu wyborów Lech Kaczyński złożył hołd temu, kogo on sam uważał za prawdziwego przywódcę, swojemu bratu, słynnymi słowy &#8211; &#8222;Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania!&#8221;.</p>
<p>Premier jest oskarżany o to, że chce był nadprezydentem. Chce ponoć postawić się nie tylko ponad urzędem prezydenckim, ale również ponad obowiązującym w Polsce porządkiem konstytucyjnym. Nie wiem, skąd te poglądy, nie spotkałem się w ponaddwuletnim okresie rządów koalicji PO-PSL ani z jedną decyzją tego rządu jawnie naruszającą porządek prawny. To, że Donalda Tusk interesuje realna władza, nie oznacza, że chce on dokonać faktycznego, czy tylko miękkiego zamachu stanu. Wprost przeciwnie &#8211; regulacje prawne, w tym także zapewne zmiany w Konstytucji RP mają przywrócić realne uprawnienia i siłę wszystkim trzem członom władzy, egzekutywie, legislatywie i władzy sądowniczej. A że chce przejąć i umocnić władzę w parlamencie, samorządach i uzupełnić ją stanowiskiem prezydenta &#8211; to polityka, polityka w ramach porządku demokratycznego.</p>
<p>Bulwersująca jest trywialność komentarzy po ogłoszeniu decyzji premiera. Rozumiem złość, że konkurent polityczny Prawa i Sprawiedliwości i Lecha Kaczyńskiego, cieszącego się 20% poparciem społecznym, pokazał im plecy. Ale oskarżanie go przez polityków opozycyjnych (Migalski, Czarnecki, Mariusz Kamiński, Napieralski) i komentatorów (Paweł Lisicki, Rafał Ziemkiewicz) o tchórzostwo, oraz rejteradę, jest śmieszne. Wyłania się z tego tylko frustracja i złość, że plany polityczne, dające łatwą i przewidywalną kampanię negatywną (afera hazardowa, nie wypełnione obietnice wyborcze) zostały zniweczone kilkunastominutową konferencją na Giełdzie Papierów Wartościowych. Można to zrozumieć &#8211; &#8222;poważny&#8221; kandydat Lech Kaczyński będzie się musiał zmierzyć z kimś ze strony Platformy Obywatelskiej, kto nie jest Donaldem. Ale ma jego wsparcie.</p>
<p>I przejmie władzę prezydencką w jego imieniu.</p>
<p>Azrael<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
<span style="color: #ff0000;"><strong><em>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://wprost.pl/ar/185991/Kanclerz/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/31/kanclerz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rezygnacja Donalda Tuska &#8211; uwagi na marginesie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/29/rezygnacja-donalda-tuska-uwagi-na-marginesie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/29/rezygnacja-donalda-tuska-uwagi-na-marginesie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 12:12:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3594</guid>
		<description><![CDATA[Zostawmy na boku dość płytkie, doraźne dywagacje, kto zastąpi Donalda Tuska w imieniu Platformy Obywatelskiej w wyścigu prezydenckim. Nie dlatego nawet, że są one nudne, ale dlatego, że to co się dzieje w umyśle premiera i jaką ON podejmie decyzję, nie wie nikt, może poza jego żoną, Małgorzatą. Nie wie tego jego otoczenie, minister Tomasz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zostawmy na boku dość płytkie, doraźne dywagacje, kto zastąpi Donalda Tuska w imieniu Platformy Obywatelskiej w wyścigu prezydenckim. Nie dlatego nawet, że są one nudne, ale dlatego, że to co się dzieje w umyśle premiera i jaką ON  podejmie decyzję, nie wie nikt, może poza jego żoną, Małgorzatą. Nie wie tego jego otoczenie, minister Tomasz Arabski, czy powiernik i szara eminencja KPRM, Igor Ostachowicz, nie wie tego na pewno także Grzegorz Schetyna. I nie należy również wierzyć Januszowi Palikotowi, że dojdzie dla jakiś prawyborów w ramach partii. Donald Tusk zdecyduje, kto w imieniu i przy poparciu PO będzie kandydował w listopadzie tego roku, a następnie przekona swoich partnerów, że jego pomysł i droga jest najlepsza. I tak będzie ze wszystkimi decyzjami w PO, do czasu, kiedy nie okaże się, że się pomylił. A władcy absolutni zawsze kiedyś się mylą&#8230;</p>
<p>Ciekawszym zadaniem jest rozbiór tego, co stało za decyzją Donalda Tuska zrezygnowania się z ubiegania o fotel prezydencki i ciepłą, najprawdopodobniej 10-letnią, posadę. Wydaje się, że decyzja została podjęta pod wpływem wielu czynników, które składają się na bardzo logiczną całość.</p>
<p>Jest oczywiste, że Donald Tusk patrzy w sondaże i kieruje się także (ale nie głównie) politycznym PR. To naturalne w przestrzeni politycznej XXI wieku i jeżeli ktoś mówi, że jego motywacją i jego celem jest tylko dobro narodu i społeczeństwa, to znaczny, że mamy do czynienia z idiotą, lub łgarzem, a zapewne z jednym i drugim. Polityczny PR i umiejętność narracji politycznej to kanon na szczeblu wielkiej polityki. Donald Tusk ma wyniki sondażowe niezmiennie znakomite, od wielu lat i nic nie jest ich wstanie pogorszyć. Ani ataki opozycji, ani kryzys gospodarczy, ani tak zwana afera hazardowa, sprowokowana przez jego współpracowników i wywołana przez Mariusza Kamińskiego i jego CBA. Słupki stoją, poparcie niemalże constans, droga ku Pałacowi Namiestnikowskiemu prosta i pozbawiona przeszkód.</p>
<p><span id="more-3594"></span>Ale Tusk to nie tylko polityk &#8222;sondażowy&#8221;, jak usiłuje nas od lat przekonać PiS, jego spin doctorzy i sprzyjające im media. To polityk chcący pozostawić po sobie ślad, nie tylko w podręcznikach historii. To jest coś, co w nim dojrzewało i dojrzało właśnie teraz. Jeszcze w roku 2005, kiedy kandydował na urząd prezydenta i być może także w roku 2007, kiedy zdobywała z PO władzę parlamentarną, nie było to dominantą jego poczynań, decyzji, wyborów. Teraz &#8211; tak.</p>
<p>Tusk wczorajszą swoją decyzją obalił kilka mitów; Przede wszystkim właśnie ten, że kieruje się głównie sondażami. Obalił również mit, że za jego poczynaniami stoi od 4 lat, od czasu porażki z Lechem Kaczyńskim czysty wyborczy PR. I również obalił mit, że jego motywacją jest osobista zemsta na urzędującym prezydencie. Zresztą wygranie w tym roku z Lechem Kaczyńskim, pomijając splendor stanowiska, nie jest niczym wielkim. Nie jest to trudne, sondaże są dla urzędującego prezydenta bezlitosne, a większą korzyścią dla PO i premiera będzie to, że Kaczyński przegra z kimś innym. To będzie miało jeszcze większy ciężar gatunkowy, niż przegrana z samym Tuskiem.</p>
<p>Przejdźmy do spraw ważniejszych. Premier wyraźnie zdeklarował, że jego motywacją jest zrealizowanie zmian i reform, na miarę Polski XXI wieku. A do tego potrzebne jest mu sprawowanie władzy realnej, a ta leży &#8211; a właściwie powinna spoczywać &#8211; w rękach premiera rządu. To tu jest, nominalnie, główny ośrodek władzy wykonawczej, to z niego powinny wychodzić inicjatywy, to on powinien być główną egzekutywą państwa, ale również motorem legislatywy sejmowej. Tak w tej chwili w Polsce nie jest, o czym dobitnie możemy się przekonać od dwóch lat, gdzie kohabitacja urzędu prezydenta i premiera zamieniła się w permanentną walkę polityczną. Urząd prezydenta za czasów rządu Donalda Tuska zmienił się z ośrodka władzy w ośrodek destrukcyjnej opozycji, wspierając opozycję parlamentarną. W takim układzie nie da się zrealizować żadnych planów, żadnych projektów, nie da się państwa posunąć naprzód.</p>
<p>Ponieważ nie da się w obecnych warunkach zmienić zapisów Konstytucji RP (nie jest zresztą to dobra metoda na porządkowanie prawa, dostosowywanie ustawy zasadniczej do bieżących planów politycznych), premier uznał, że jedyną drogą jest przejęcie kontroli nad oboma ośrodkami władzy. I będzie ten plan realizował. Dopiero to da mu faktyczną władzę, w ramach Konstytucji i porządku demokratycznego. I dopiero to pozwoli mu na trudne reformy w dziedzinie finansów, edukacji, ochrony zdrowia&#8230; na sanację państwa. Na dziś, przy takiej obsadzie stanowiska prezydenta, dwuwładza wykonawcza jest niespójna, niewydolna, blokująca państwo. Rząd i prezydent są w nieustannym klinczu, nie pomogą ustalenia nieformalne, obie strony od dawna są pozbawione chęci współpracy.</p>
<p>W systemie demokratycznym równie ważną rolę jak partia rządząca odgrywa opozycja. To ona jest krytykiem i kontrolerem władzy, poczynań rządzących. Pod warunkiem, że odbywa się to w warunkach pełnej gry demokratycznej. Niestety, już za czasów rządu koalicji rządowej Prawa i Sprawiedliwości, LPR i Samoobrony, rola i zadania Sejmu i Senatu były ograniczane. Tak się dzieje również w tej kadencji polskiego parlamentu, Sejm i Senat nie są miejscami, gdzie rozgrywa się poważna debata polityczna i gdzie zapadają kluczowe dla państwa decyzje. Prace Sejmu są sparaliżowane, legislatywa jest ułomna, a decyzje, nawet przegłosowane, mogą zawsze zostać zablokowane wetem nieprzychylnego rządzącej koalicji prezydenta.</p>
<p>Podstawowym problemem, z którym się boryka partia rządząca i Donald Tusk nie jest to, że Jarosław Kaczyński i Prawo i Sprawiedliwość są silną opozycją. Silna, krytyczna opozycja jest wartością demokratycznego państwa, pod warunkiem, że działa ona, w pełnym tego słowa znaczeniu, w interesie państwa i jego obywateli. A z PiS tak niestety nie jest.</p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość, pomimo, że tak samo jak PO odwołuje się do etosu &#8222;Solidarności&#8221;, na na sztandarach wypisane szczytne hasła i pro społeczne cele, tak naprawdę jest formacją anty systemową, negującą porządek prawny i porządek demokratyczny w Polsce. Świadczy o tym opublikowany kilkanaście dni temu nowy/stary projekt Konstytucji RP, która bez ogródek odcina się od Polski ostatnich 20. lat, chcąc wprowadzić w Polsce tak zwaną IV RP. I ten projekt, który ma nie tylko marketingowe założenia, świadczy o tym, że Prawu i Sprawiedliwości w najmniejszym stopniu nie zależy na tym, aby Polska poszerzyła zakres swobód obywatelskich, stała się nowoczesnym państwem Unii Europejskiej.</p>
<p>Poza niezbędnym reformami wewnątrz kraju (administracja, finanse, w tym głównie system emerytalny, czy wspomniane już wcześniej ochrona zdrowia, szkolnictwo, ale także bezpieczeństwo energetyczne i wewnętrzne państwa), Polska musi pogłębić swoją integrację z Unią Europejską, szczególnie po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Biorąc pod uwagę opisaną sytuację na polskiej scenie politycznej, anty systemowość i antyeuropejskość najważniejszej partii opozycyjnej, nie da się tego &#8222;żubra ugryźć w zad&#8221;, nawiązując do znanego stwierdzenia Jarosława Marka Rymkiewicza (acz wypowiedzianego zupełnie w innym kontekście) inaczej, niż poprzez zdobycie władzy realnej, trwałej i dłuższej nawet niż na 4. lata sejmowej kadencji.</p>
<p>Donald Tusk z jednej strony skalkulował sprawę wielowymiarowo. Z drugiej strony jego gra jest ostra, ryzykowna. Decydując się na pozostanie na stanowisku premiera, zachowuje jedność i homogeniczność swojej partii, oraz otwiera sobie drogę ku realizacji długofalowych planów. Tusk idzie po wszystko &#8211; po zwycięstwo swojego kandydata w wyborach prezydenckich, po sukces w wyborach samorządowych na jesieni tego roku &#8211; i po pełny sukces, dający mu mandat do reform w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych (które prawdopodobnie odbędą się na wiosnę). To może być absolutny nokaut polityczny &#8211; ale może być to również porażka na wszystkich frontach.</p>
<p>Jedno jest pewne; Donald Tusk, do tej pory przedstawiany jako polityk politycznego marketingu, PR i główny reprezentant post polityki &#8211; tym razem wyciągnął karty z zupełnie innej talii. I mam wrażenie, że nie wielu będzie stać, a właściwie nikogo, aby z nim usiąść do rozgrywki.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/185779/Rezygnacja-Donalda-Tuska-uwagi-na-marginesie/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/29/rezygnacja-donalda-tuska-uwagi-na-marginesie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>No, to się porobiło&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/28/no-to-sie-porobilo/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/28/no-to-sie-porobilo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 13:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3590</guid>
		<description><![CDATA[Żółte i czerwone paski na ekranach telewizorów &#8211; &#8222;Donald Tusk nie kandyduje&#8221;. Oczywiście na stanowisko Prezydenta RP. Woli funkcję premiera, a właściwie nie tyle woli, co wybiera poważniejsze zadania, no jak podała IAR &#8222;&#8230; wymaga tego jego nowy plan polityczny, zakładający utrzymanie stabilności rządu i wzmocnienie instrumentów władzy. Tusk dodał, że PO przygotowała zbyt wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Żółte i czerwone paski na ekranach telewizorów &#8211; &#8222;Donald Tusk nie kandyduje&#8221;. Oczywiście na stanowisko Prezydenta RP. Woli funkcję premiera, a właściwie nie tyle woli, co wybiera poważniejsze zadania, no jak podała IAR &#8222;<em>&#8230; wymaga tego jego nowy plan polityczny, zakładający utrzymanie stabilności rządu i wzmocnienie instrumentów władzy. Tusk dodał, że PO przygotowała zbyt wiele projektów, by narażać je na szwank.</em>&#8221; I dodatkowo -<em> &#8222;Nie chcę uczestniczyć w wyścigu, którym jest pałac i zaszczyt &#8211; powiedział premier. Chcę być poważnym partnerem dla Polaków&#8221;.</em></p>
<p>Ciekawa deklaracja, ale wcale nie zamykająca  spekulacje, o jego kandydowaniu, ale je na nowo otwierająca.</p>
<p><span id="more-3590"></span>1. Donald Tusk jak twierdzi, podjął decyzję już dawno, w kwietniu ubiegłego roku, nie jest ona wcale impulsem chwili. Być może taka jest, oznaczałoby to, że jest on bardziej autonomiczny, niż się do tej pory wszystkim wydawało, z Grzegorzem Schetyną i szarą eminencją Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Igorem Ostachowiczem,  wydawało.</p>
<p>2. Premier nie podjął na pewno decyzji pod wpływem prac komisji hazardowej i spodziewanego przesłuchania w dniu 4 lutego. Jak do tej pory żaden z jego urzędników i współpracowników nie rzucił nawet cienia na jego osobę, nie mówiąc o tym, że wskazał, czy zasugerował, że to on był źródłem przecieku o akcji CBA. Więcej, wszyscy zeznający (oprócz Mariusza Kamińskiego, oczywiście) akcentują motywy polityczne akcji CBA, skierowane przeciwko premierowi. I jak na razie &#8211; pozycja polityczna i osoba premiera są niepodważalne i czyste.</p>
<p>3.  Tusk chce pokazać, że jest silnym premierem, silnym szefem rządu, z wizją i programem (którego zręby ma przedstawić jutro, na specjalnej konferencji na Politechnice Warszawskiej). Do realizacji tych reform potrzebna mu silna władza &#8211; władza niepodważalna. Dlatego planuje desygnację innego kandydata, a sam chce wzmocnić i rząd i partię &#8211; tak, aby w wyborach w roku 2011 wygrała ona jeszcze znaczniej, niż w roku 2007. Te zapowiedzi wskazują, że może dojść do zmian w rządzie.</p>
<p>4. Jednym z efektów decyzji jest to, że ucina w ten sposób tlące się w Platformie Obywatelskiej dyskusje, a nawet konflikty dotyczące sukcesji po jego odejściu do Pałacu Namiestnikowskiego. Panowie Palikot, Schetyna, Nowak, Komorowski &#8211; ja nie &#8222;umarłem&#8221;, chcę trzymać ster mocno, możecie się przyłączyć albo&#8230; Tusk w ten sposób zachowuje jedność partii i jej homogeniczność, stwarzając jakże ważne po zawirowaniach aferalnych poczucie siły i stabilności.</p>
<p>5. Ale z drugiej strony, Donald Tusk nie wypowiedział słów &#8211; &#8222;Na pewno nie będę kandydował na urząd Prezydenta RP&#8221;. Zamknął furtkę, ale klucz od niej jest u niego w kieszeni&#8230; Jeżeli się pojawi konieczność, społeczna potrzeba, jeżeli się okaże, że namaszczony przez niego kandydata nie rokuje 100% wygranej z konkurencją z Prawa i Sprawiedliwości (którą wcale nie musi być Lech Kaczyński), premier zawsze może &#8222;dla dobra Polski&#8221; zmienić zdanie.</p>
<p>Dziś tak naprawdę rozpoczęła się prawdziwa kampania wyborcza &#8211; i rozgrywka wyborcza. Nie wtedy, kiedy deklaracje kandydowania złożyli Tomasz Nałęcz, Jerzy Szmajdziński, czy nawet Andrzej Olechowski. Rozgrywka zaczęła się dziś. A rozgrywającym jest Donald Tusk.</p>
<p>Teraz pojawią się spekulacje, kto i w jakim układzie zostanie poważnym kandydatem PO &#8211; a może szerszej koalicji. Giełda ruszyła w minutę po zakończeniu konferencji premiera na Giełdzie Papierów Wartościowych. Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski? A może współpraca z Włodzimierzem Cimoszewiczem? A jakby tak premier usiadł z Andrzejem Olechowskim przy jednym stole? No, i trzeba jednak wziąć pod uwagę opinie PSL, Waldemara Pawlaka, bo przez rok trzeba utrzymać koalicję&#8230; Scenariuszy jest wiele, a dzisiejsze wystąpienie premiera nie wyjaśnia &#8211; i nie zamyka &#8211; niczego?</p>
<p>A Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński? Są zakładnikami układu braterskiego, rodzinnego, z którego trudno będzie się im wyzwolić. Lech Kaczyński, naturalny kandydat do reelekcji, jest na dzień dzisiejszy niewybieralny. Zdają sobie z tego sprawę wszyscy. No i nic się nie dzieje, aby ten układ zmienić. I zapewne tak pozostanie do końca pierwszej rundy wyborów prezydenckich. Bo na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje, że do drugiej rundy przejdzie kandydat PO i &#8222;ten trzeci&#8221;.</p>
<p>Chyba, że ktoś wygra w rundzie pierwszej. Na to szanse ma&#8230; Donald Tusk.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Materiał opublikowano na portalu <a href="http://wprost.pl/ar/185713/No-to-sie-porobilo/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
<p><a id="aptureLink_o5IThKPTb2" href="http://image.24ur.com/media/images/600xX/Oct2007/60059352.jpg"><br />
</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/28/no-to-sie-porobilo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Znaki</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/15/znaki/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/15/znaki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 16:24:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[CBA]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[SD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3542</guid>
		<description><![CDATA[Jest stare powiedzenie &#8211; przypadków nie ma, są tylko znaki. Można to sparafrazować również w ten sposób: Przypadków nie ma &#8211; jest za to potrzeba Rewizja w domu szefa Stronnictwa Demokratycznego, a jednocześnie partnera politycznego Andrzeja Olechowskiego, kandydata na prezydenta RP, jaka odbyła się dwa dni temu, przypadkiem nie jest, jest za to sygnałem, pokazującym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jest stare powiedzenie &#8211; przypadków nie ma, są tylko znaki. Można to sparafrazować również w ten sposób: Przypadków nie ma &#8211; jest za to potrzeba</p>
<p>Rewizja w domu szefa Stronnictwa Demokratycznego, a jednocześnie partnera politycznego Andrzeja Olechowskiego, kandydata na prezydenta RP, jaka odbyła się dwa dni temu, przypadkiem nie jest, jest za to sygnałem, pokazującym i Piskorskiemu, i Olechowskiemu, aby mieli się na baczności. Choć może nie tylko był to sygnał dla przeciwników politycznych Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.</p>
<p>Paweł Piskorski kryształowym politykiem nie jest (&#8222;polityka to w krysztale pomyje&#8230;&#8221;), ciążą na nim podejrzenia, że jego działalność polityczna i publiczna miała drugi tor, biznesowy, nie zawsze albo nawet nigdy za bardzo prosty i przejrzysty. Sprawyró żnego rodzaju transakcji i operacji finansowych ciągną się za nim od lat 90. ubiegłego wieku. Także w czasie kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, mówiło się o co najmniej niejasnych sprawach związanych z przetargami. Układ warszawski i afera mostowa to dwa tego rodzaju elementy. Potem doszły jeszcze sprawy niejasnych transakcji zakupów lasów w zachodniopomorskim i dopłat unijnych&#8230;</p>
<p>Ale wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte. Prokuratura nie interesowała się się tym do dobrych kilku lat, zarówno wtedy, gdy Piskorski był europosłem, a nawet kiedy już wrócił z Brukseli. Teraz jednak, kiedy został szefem SD, jednocześnie podjął wspólnie z Andrzejem Olechowskim wysiłek wyborczy, a wyniki sondażowe Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska okazały się niestabilne, prokuratura i służby zaczęły się znów Piskorskim interesować. No i właśnie &#8211; czy aby na pewno ta zbieżność jest przypadkowa? CBA, jak przytomnie wskazują niektórzy komentatorzy, jest jedyną służbą specjalną, którą można użyć niemalże &#8222;na telefon&#8221;, a że podlega ona bezpośrednio premierowi, telefon mógłby pochodzić z Alej Ujazdowskich, z KPRM. Dlaczego nie użyto CBŚ, czy ABW? Czy poszukiwanie jednej umowy notarialnej wymaga zaangażowania takich środków i takiego rozgłosu?</p>
<p><span id="more-3542"></span>Jest jeszcze w tej sprawie coś ciekawego; Otóż przeszukanie w domu Piskorskiego obyło się pod nieobecność premiera w Polsce (narty w Alpach), a prokurator Edward Zalewski już następnego dnia oświadczył, że szefowi SD zostaną postawione zarzuty. Dlaczego teraz padło to oświadczenie? Czy tylko chodzi o sprawy prawne, czy może tylko chodzi o &#8222;delikatne&#8221; wskazanie Piskorskiemu i Olechowskiemu możliwości nacisku i oddziaływania?</p>
<p>Edward Zalewski, co nie jest tajemnicą, jest człowiekiem Grzegorza Schetyny, jeszcze do niedawna wicepremiera i bliskiego przyjaciela premiera Tuska. Przyjaciela, doradcy i powiernika, który został odstawiony, może nie na bocznicę, co przesunięty do tylnego przedziału salonki premiera. Salonki, która zmierza ku wyborom prezydenckim &#8211; a na po wyborach miało nastąpić nowe rozdanie. A siła ręki Grzegorza Schetyny osłabła, ale nie do końca.</p>
<p>Jest całkowicie jasne, że spektakularna akcja w domu Piskorskiego musi wywołać jego gwałtowną reakcję (a z mediami radzi sobie on doskonale) i spekulacje, kto i dlaczego za tym stoi. I na &#8222;czarnego luda&#8221; w tej sytuacji wychodzi Donald Tusk, jako główny podejrzany o to, że wykorzystał prokuraturę i CBA w sprawie politycznej. Tylko, czy jest to na pewno ten scenariusz, że akcja została przeprowadzona przeciw duetowi Piskorski/Olechowski?</p>
<p>Tak &#8211; obiegowa opinia będzie taka, że nastąpiło nadużycie władzy, wykorzystanie funkcjonariuszy prokuratury i CBA w politycznym interesie premiera. Ale beneficjentem może być zupełnie ktoś inny.</p>
<p>Pawła Piskorskiego nie ma co bronić &#8211; jego pozycja polityczna przez rok, od kiedy został szefem Stronnictwa Demokratycznego, nie poprawiła się. Natomiast problem ma Andrzej Olechowski, który wiązał z nim duże nadzieje. I teraz, kiedy jego wyniki sondażowe plasują go w niektórych rankingach prezydenckich na 3. miejscu &#8211; to może się okazać, że będzie on dla niego obciążeniem. I być może najlepszym wyjściem dla Olechowskiego będzie całkowite odcięcie się od SD i jej szefa.</p>
<p>Dla mnie jednak w tej sprawie ciekawsze jest to, jaką rolę odegrał Grzegorz Schetyna &#8211; i co ma jeszcze w zanadrzu?</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/15/znaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Huśtawka, czy zjeżdżalnia?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/hustawka-czy-zjezdzalnia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/hustawka-czy-zjezdzalnia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jan 2010 10:22:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3533</guid>
		<description><![CDATA[Poszczególne gazety, portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe mają swoje ulubione ośrodki badania opinii publicznej, zwane w skrócie &#8222;sondażowniami&#8221;. W zależności od potrzeb zamawiane są w nich badania, na określony temat, w określonym czasie. Wyniki są przedstawiane, z reguły w aurze niezależnych badań naukowych, a potem są komentowane szeroko przez inne stacje, gazety, portale, aż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Poszczególne gazety, portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe mają swoje ulubione ośrodki badania opinii publicznej, zwane w skrócie &#8222;sondażowniami&#8221;. W zależności od potrzeb zamawiane są w nich badania, na określony temat, w określonym czasie. Wyniki są przedstawiane, z reguły w aurze niezależnych badań naukowych, a potem są komentowane szeroko przez inne stacje, gazety, portale, aż do momentu, kiedy nie pojawi się następny sondaż, na temat podobny&#8230; i tak się kręci.<br />
Nikt się nie pyta o podstawy badania, grupę badaną, metodologię, a już o sprawdzenie trendów w czasie jest wyjątkową rzadkością. Liczy się dziś i jutro &#8211; plus ekstrapolacja wątpliwej jakości wyników na bieżącą politykę, realizowana przez równie niezależnych i profesjonalnych komentatorów, jak owe wyniki.</p>
<p>Są oczywiście &#8222;sondażownie&#8221;, których metody badań są wiarygodne, a wyniki sprawdzalne i potwierdzające się, ale stara, dobra prawda mówi, że w przypadku sondaży ich wyniki analizuje się ex post, czyli po wyborach, ponieważ najlepszym sondażem są same wybory.</p>
<p>Ostatnio pojawiło się kilka sondaży popularności (poparcia?) dla partii politycznych, które musiały doprowadzić do skoku ciśnienia polityków dwóch największych konkurentów na polskiej scenie politycznej, PiS i PO. Pierwszy opublikowany podał, że poparcie dla PO spadło z niemal 50% do 37%, a PiS otrzymał w nim aż 28%, co daje różnicę już tylko 9%. Można by powiedzieć &#8211; konkurent już w zasięgu wzroku, a nawet strzału. To musiało Donalda Tusk i innych polityków Platformy mocno zaniepokoić. A Jarosław Kaczyński zapewne rozparł się w swoim fotelu w siedzibie partii na Nowogrodzkiej, przypominając sobie, że jednak ten w Alejach Ujazdowskich, w Kancelarii Premiera, może i bardziej gorący, ale za to bardziej kuszący&#8230;</p>
<p>No niestety&#8230; następnego dnia ukazały się inne sondaże, z których ewidentnie wynikało, że dystans 20% pomiędzy PiS i prowadzącą PO jest dalej utrzymywany, a wynik wskazuje, że gdyby doszło do wyborów, to partia Donalda Tuska jest bliska uzyskania uzyskania 23o głosów, i jeszcze kilku, dających im prawo do samodzielnego stworzenia rządu. Powietrze z baloników w PiS uszło, a politycy PO odetchnęli. Czy jednak słusznie?</p>
<p><span id="more-3533"></span>Otóż biorąc pod uwagę całokształt problemów, przed jakimi stoi Platforma Obywatelska, rząd i premier Donald Tusk, pierwszy przytoczony sondaż powinien być już nie ostatnim dzwonkiem, a wręcz gongiem na trwogę. Jeżeli sobie do tego przypomnimy sondaże z przed kilku tygodni, bardzo źle oceniające pracę rządu (także Sejmu i prezydenta), powinno być jasne, że to musi przynajmniej w części przenieść się na partię i samego premiera. A wybory prezydenckie, w których Donald Tusk POWINIEN, choć nie musi wystartować &#8211; już za 10 miesięcy. I powinien zdać sobie sprawę, że coś musi z tym zrobić &#8211; nie tylko w kwestiach doraźnych, i nie tylko werbalnie, w formie obietnic i planów, ale również w formie decyzji i otworzenia projektów. Samo &#8222;trwanie&#8221; i pokazywanie, że Platforma Obywatelska jest lepsza, bo jest nie-PiS-em, przestaje działać.</p>
<p>Pisze się i mówi, że zachwianie sondażowe PO, premiera Donalda Tuska i rządu wynika ze złego rozegrania sprawy afery hazardowej, próby odwołania posłów PiS z komisji sejmowej, Beaty Kempy Zbigniewa Wassermanna, wpadki w sprawie leczenia raka, sprokurowanej przez minister Ewę Kopacz i NFZ, czy jeszcze wcześniejszych spraw ze stoczniami. Jest to prawda, ale tylko połowiczna. Wspomniane problemy mają wyraźne znaczenie na wyniki sondażowe i na skalę poparcia, ale Donald Tusk powinien się  raczej obawiać efektu synergii wielu czynników, a przede wszystkim zaniechań działalności swojego rządu i braku zdecydowania przy podejmowaniu decyzji. I nie chodzi tu tylko o to, że wyborcy widzą, że Platforma Obywatelska nie wykonuje swoich obietnic przedwyborczych, a premier nie realizuje nic z tego, co zaprezentował w trakcie swojego długiegoexpose, bo do tego wyborcy są już przyzwyczajeni, ale głównie z tego powodu, że jego polityka jest grą uników i pozorów.</p>
<p>Polska staje przed koniecznością rozwiązania wielu problemów natury ekonomicznej, które nie znikną same , tak jak sprawa kryzysu. Nie da się rozwiązywać spraw przez zaniechanie i wstrzymywanie się od interwencji państwa. Reforma emerytalna, a przede wszystkim reforma finansów państwa nie zrealizują się same. Podobnie jest z reformą ochrony zdrowia. Warto pamiętać, że fundusz NFZ na rok 2010 jest mniejszy, niż w roku ubiegłym, a wydatków będzie więcej. Stoi, a właściwie leży prywatyzacja, plan której, nie tylko z powodu stoczni, nie został wykonany w roku ubiegłym.<br />
Nie załatwione są inne sprawy ważne, społeczne,  takie jak ustawy bioetyczne i in vitro. Nie ma pomysłu na to, jak uratować i zreorganizować media publiczne. Oddanie ich w ręce polityków SLD i PiS nie załatwia sprawy, ponieważ nadzór właścicielski jest dalej po stronie skarbu państwa, a TVP i Polskie Radio są dopiero przed zapaścią. Nie rozwiązany jest w tym kontekście problem cyfryzacji mediów, regulacji prawnych w tym zakresie.<br />
Reforma szkolnictwa zatrzymała się na sprawie obniżenia progu wiekowego dla obowiązku szkolnego, a nie słychać o żadnych projektach rozwiązania problemu szkolnictwa zawodowego, czy regulacji związanych z gimnazjami. Podobnie jest z brakiem pomysłu na reformę szkolnictwa wyższego, które pomimo, że kształci największą liczbę studentów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, jest na dramatycznie niskim poziomie.</p>
<p>Tych problemów jest więcej, że choćby warto wspomnieć o przerostach administracji państwowej, problemach wojska i służb mundurowych, nie mówiąc o problemach bezpieczeństwa energetycznego i związanych z tym inwestycjach. I choć niektóre sprawy toczą się dobrze &#8211; jak budowa dróg &#8211; to już w innym segmencie infrastruktury państwa, kolejnictwie, panuje marazm.</p>
<p>Polacy wybrali Platformę Obywatelską nie tylko w kontrze do Prawa i Sprawiedliwości, ale również z tego powodu, że oczekują od nie programu rozwoju, reformy i modernizacji państwa. Rząd Donalda Tuska jak do tej pory ma tylko plany i projekty, a obywatele oczekują konkretnych działań. Niech przykładem będzie dla Donalda Tuska Warszawa i jej prezydent, Hanna Gronkiewicz-Waltz, oskarżana o rozrzutność, nepotyzm. Ale warszawiacy widzą rozmach inwestycyjny i to doceniają -HGW cieszy się poparciem ponad 50% mieszkańców.<br />
Rząd i premier nie mogą kierować się tylko bieżącą polityką i sondażami, dlatego, że zaniechania decyzyjne teraz odbiją się na państwie i społeczeństwie za lat 5, 10, 20. Brak reform gospodarczych i obciążanie budżetu może doprowadzić do katastrofy państwo i jego finanse za niedługi już czas.</p>
<p>Donald Tusk musi sobie zdać sprawę, że przyszłość Polski buduje się decyzjami i projektami realizowanymi dziś. Dobre notowania i słaba opozycja, stwarzają mu warunki do podejmowania trudnych, ale koniecznych decyzji. I nie może się on kierować tylko wynikami sondażowymi, słupkami poparcia. Jeżeli chce przejść do historii jako polityk z wizją, ale i z osiągnięciami &#8211; nie może patrzeć na to co się dzieje dziś &#8211; ale musi patrzeć w przyszłość.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://wprost.pl/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/hustawka-czy-zjezdzalnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ideologia in vitro</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/10/ideologia-in-vitro/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/10/ideologia-in-vitro/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 16:46:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Katlolicki]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3446</guid>
		<description><![CDATA[Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.</p>
<p>Platforma Obywatelska, a właściwie jej szef, Donald Tusk, dodatkowo także premier rządu, który jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną państwa wobec obywateli, jak zwykleumywa ręce. Jak przy wszystkich sprawach trudnych. Jak pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina,  mającej opracować regulacje prawne dotyczące zagadnień bioetycznych, której nie udało się znaleźć konsensu,  zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami poselskimi &#8211; właśnie Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Projekt posłanki Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego. Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.</p>
<p>Donald Tusk nie potrafi opowiedzieć się za jednym projektem, posłanki Kidawy-Błońskiej, ponieważ naraziłoby to go na konflikt z Kościołem Katolickim. To jest dla niego nie do pomyślenia, w kontekście zbliżających się wyborów.  Takie postawienie sprawy oznacza, że projekt Jarosława Gowina (projekt posła PiS, Bolesława Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…</p>
<p><span id="more-3446"></span>W dniu 9. grudnia obradowała wspólna komisja rządu i Komisji Episkopatu Polski, pod kierownictwem szefa MSWiA Jerzy Millera (konserwatysty, z bloku Jarosława Gowina) i Sławoja Leszka Głódzia. Hierarchowie wyrazili zniecierpliwienie tym, że &#8211; uwaga! &#8211; projekty o ZAKAZIE stosowania metody in vitro nie weszły pod obrady Sejmu. I KEP nie prezentuje tu stanowiska, że jeden z projektów jest lepszy, inny natomiast gorszy &#8211; nie, polski Kościół Katolicki, zresztą nie po raz pierwszy, prezentuje stanowisko, że państwo polskie, będące w Unii Europejskiej XXI wieku, powinno zakazać całkowicie tej metody leczenia. Biskupi polscy jasno dają znać, że nie chcą, aby in vitro zostało w Polsce uregulowane &#8211; i wywierają wpływ na rząd. Takim wpływem ma być specjalny dodatek, umieszczony w katolickich gazetach i tygodnikach (w nakładzie ponad 500 tyś. egzemplarzy), gdzie o metodzie in vitro będą się wypowiadać tacy fachowcy, jak wspomniany arcybiskup Sławoj Głódź, a nawet przewodniczący KEP, arcybiskup Michalik. In vitro zostanie w nim przedstawione z jednej strony jako &#8222;medyczny eksperyment&#8221;, z drugiej natomiast jako zbrodnia, równa aborcji.</p>
<p>Kościół Katolicki nie ma żadnych argumentów przeciwko stosowaniu metody in vitro, poza ideologicznymi. W związku z tym gotowy jest do szantażu moralnego i do czystej manipulacji, twierdząc, na podstawie niesprawdzonych, niezweryfikowanych i nie popartych żadnymi badaniami opinii, że zapłodnienie pozaustrojowe może prowadzić do wad wrodzonych, nowotworów, a nawet niższej inteligencji dzieci zrodzonych tą metodą. Na szczęście odpowiedzią na te bzdury są tysiące dzieci i dorosłych już ludzi, które są poczęte, dla szczęścia i miłości swoich rodziców. Dobrze by było, aby to nagłaśniać, pokazywać i promować.</p>
<p>Temat in vitro jest ważny nie tylko społecznie, ale również politycznie i światopoglądowo. Dla dużej części liberalnych wyborców, którzy głosowali na PO, podejście i stanowisko tej partii (i rządu)do sprawy in vitro – czyli sprawa dawania życia i szansy na dziecko dla tak wielu par – jest prawdziwym testem na to, na ile partia ta jest pro społeczna i pro obywatelska.</p>
<p>Donald Tusk musi sobie zdać sprawę, że w tej sprawie nie może być kompromisu społecznego i politycznego &#8211; a na pewno nie na warunkach dyktatu Kościoła Katolickiego.</p>
<p>Kościół Katolicki stoi na twardej pozycji ideologicznej i nie może dopuścić  do rozplenienia się poglądu, że dawcą życia jest nie Bóg, tylko istota ludzka. Dlatego akt sztucznej prokreacji, który można, interpretując naukę Kościoła, traktować jako realizację boskiego planu powołania życia, próbuje się zrównać z aborcją i eutanazją. Akt pokonania choroby, jaką jest bezpłodność, zaliczony zostaje do grzechów.</p>
<p>Na początku działania rządu Donalda Tuska minister Ewa Kopacz obiecała, że zabiegi in vitro będą refundowane (podobny projekt złożyła teraz do Sejmu była już posłanka SLD, Joanna Senyszyn). Jest to zgodne z odczuciami społecznymi, ponieważ metoda in vitro nie jest zabiegiem na życzenie, lecz metodą leczenia. W związku z tym państwo powinno się wywiązać z obowiązku sformułowania prawa zapewniającego kobietom, parom, niezależnie od rodzaju związku, w jakim pozostają, pełny i równy dostęp do sposobów leczenie bezpłodności. Rząd ma obowiązek działania zgodnie z interesem ogólnospołecznym, dbając o prawa i interesy wszystkich obywateli.</p>
<p>Państwo ma obowiązek takiego stanowienia prawa, aby zapewnić obywatelom, kobietom, parom, niezależnie od rodzaju związku, w jakim pozostają, pełny i równy dostęp do sposobów leczenie bezpłodności. Rząd ma obowiązek działania zgodnie z interesem ogólnospołecznym, dbając o prawa i interesy wszystkich obywateli.</p>
<p>Jak słusznie zauważył katolicki publicysta, Adam Szostkiewicz, wprowadzenie pod wpływem Kościoła Katolickiego zakazu in vitro byłoby <em>&#8222;kolejnym przejawem klerykalizacji państwa i prawa oraz przymusowej katolizacji społeczeństwa. I kolejnym przykładem, jak toksyczny może być kościelny monopol na etykę&#8221;. </em></p>
<p>Nadrzędnym dokumentem w państwie demokratycznym jest Konstytucja. W polskiej ustawie zasadniczej zapisane jest prawo do wolności sumienia (art. 53.), w związku z tym regulacji leczenia metodą in vitro nie powinna być przedmiotem targów z Kościołem Katolickim. Uleganie przez polityków szantażowi politycznemu Kościoła, to przykład, że politycy nie rozumieją wymogów demokracji i odpowiedzialności za dobro obywateli. Politycy, wybrani przez obywateli, mają obowiązek tworzenia prawa swobód obywatelskich i wolności wyboru. Próba kompromisu z Kościołem Katolickim, kosztem zdrowia setek tysięcy obywateli, a także ograniczenia ich prawa do ochrony zdrowia (art. 68., pkt 1. i 2. Konstytucji RP), to zanegowania zasad demokracji.</p>
<p>Azrael</p>
<p><em>* Opracowano na podstawi materiałów autora.</em></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">MojeOpinie.pl</a></strong></em></span><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/10/ideologia-in-vitro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patologie związkowe</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/24/patologie-zwiazkowe/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/24/patologie-zwiazkowe/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 13:39:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3385</guid>
		<description><![CDATA[Pracownicze związki zawodowe są elementem ładu demokratycznego i mają prawo do działania w systemie społecznym. Państwo ma prawo i obowiązek wspierania związków, nawet ich dotowania, w imię interesu określonej grupy społecznej, jaką są pracobiorcy. Jeżeli pracodawcy się zrzeszają, to również pracownicy mogą mieć prawo do ochrony swoich interesów. Nowoczesne państwo to państwo praw i ekonomii, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Pracownicze związki zawodowe są elementem ładu demokratycznego i mają prawo do działania w systemie społecznym. Państwo ma prawo i obowiązek wspierania związków, nawet ich dotowania, w imię interesu określonej grupy społecznej, jaką są pracobiorcy. Jeżeli pracodawcy się zrzeszają, to również pracownicy mogą mieć prawo do ochrony swoich interesów.</p>
<p>Nowoczesne państwo to państwo praw i ekonomii, w związku z tym związki też muszą mieć narzędzia, wiedzę do obrony interesów swoich członków. Nie rażą mnie wyjazdy, szkolenia, nawet zagraniczne. Rażą mnie za to patologie, jakie przy okazji się tworzą.</p>
<p>Prawo regulujące działalność związków zawodowych w Polsce jest liberalne i pozwalające in na wiele, na zbyt wiele. Praktycznie rzecz biorąc każdy, kto ma trochę ambicji i determinacji, może skrzyknąć kilkanaście osób i założyć organizację związkową. Szczególnie tam, gdzie daje to korzyści ich funkcyjnym działaczom, czyli w firmach państwowych i spółkach Skarbu Państwa. Kilkadziesiąt związków górnictwie, na kolei, w TVP – to nie obrona interesów pracowniczych, ale dbałość o interesy zawodowych związkowców – kacyków związkowych&#8230;</p>
<p>„Dziennik – Gazeta Prawna&#8221; odnalazł informacje, że zarobki działaczy związkowych w jednej z największych i najbogatszych firm polskich, KGHM, sięgają nawet kwoty 270.000 złotych rocznie. A całość funduszu, jaki zakład musi przekazywać na działalność 15 central związkowych i 48 organizacji zakładowych przekracza kwotę 8,2 mln złotych. Jeżeli dodamy, że każdy członek związku, a należy do nich 90% załogi, deklaruje na działalność 1% swojej pensji, to do dyspozycji związkowców są kwoty wprost niewyobrażalne. I na koniec warto zaznaczyć – w KGHM z kwoty 8 mln złotych ponad 7,2 mln idzie nie na działalności i utrzymanie organizacji, ale na pensje kacyków&#8230;</p>
<p><span id="more-3385"></span>Panowie związkowcy nie są społecznikami, jak widać. Są etatowymi, w większości wypadków, działaczami, którzy żyją z pensji i układów z pracobiorcami. Ich wynagrodzenie pochodzi nie ze składek, lecz z budżetów firm, w jakich są zatrudnieni. I w związku z tym czują się równie pewnie, jak „kadra&#8221; firmowa.</p>
<p>W przypadku firm budżetowych, czy dotowanych bezpośrednio przez obywateli (jak np. TVP), płace i działalność związków zawodowych jest finansowana ze środków, podatków wszystkich obywateli. Można powiedzieć, że KGHM jest zakładem produkcyjnym, więc sam wypracowuje swoje środki, te na działalność związków również. Jest to jednak tylko półprawda, ponieważ działalność i koszty związków zaburzają wynik i pozycję giełdową spółki, ewidentnie zaniżając jej wartość. Jeżeli KGHM miałby być przeznaczony do pełnej prywatyzacji, to tak rozbujane i silne (ponad konieczność roli obrony interesów pracowniczych) związki znacznie by zaniżyły wartość handlową firmy. Czyli skarb państwa otrzymałby mniejsze środki za sprzedaż przedsiębiorstwa.</p>
<p>Ale panowie związkowcy mają większe ambicje, wykraczające poza sferę obrony praw, a nawet  dobrego, wygodnego życia ich działaczy. Związki mają ambicje polityczne.</p>
<p>I tak obecny NSZZ &#8222;Solidarność&#8221;, pod kierownictwem Janusza Śniadka, której twarzą jest bojówkarz Karol Guzikiewicz, to nie jest żadna kontynuacja tamtego, sierpniowego  związku, lecz kompletnie wyprana z ideałów banda funkcyjnych działaczy, która żerując na ludziach domaga się pieniędzy od nas, od wszystkich podatników. Jest to, podobnie jak &#8222;Sierpień ‘80″, połączenie korporacji etatowych działaczy, z quasi ruchem politycznym.</p>
<p>Już w trakcie rządów Jarosława Kaczyńskiego, Śniadek flirtował z PiS. Przy sprawie stoczni, w Szczecinie i Gdyni , panowie związkowcy z &#8222;S&#8221; stali w jednym szeregu z politykami PiS, byli nawet przez nich goszczeni w Sejmie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że na związkowcach również w dużej części opiera swoje poparcie Lech Kaczyński – bądź co bądź specjalista od komunistycznego prawa pracy. I tak zbudowano się sojusz, który polega to na próbie narzucenia woli związków i wąskich interesów grup zawodowych, spowinowaconych z konkretną siłą polityczną rządowi – a szerzej ogółowi społeczeństwa. To nic innego, jak odmiana syndykalizmu, o zabarwieniu narodowo – katolickim, do czego zresztą &#8222;Solidarność&#8221; zawsze miała inklinacje.</p>
<p>Obok &#8222;S&#8221; stoją inne związki i ich centrale – OPZZ i &#8222;Sierpień ‘80″. OPZZ od zawsze naturalnie dążył ku Sojuszowi Lewicy Demokratycznej.  Politycy tej formacji chętnie będą wygrywać dla swoich celów nutę związkową – to jest przecież w „interesie społecznym&#8221; &#8211; czytaj – interesie funkcjonariuszy partyjnych.</p>
<p>Przy &#8222;Sierpniu ‘80″ sprawa jest już całkowicie jasna – to związek  czysto lewacki, przybudówka Polskiej Partii Pracy, gdzie szef związku, Bogusław Ziętek, jest jednocześnie szefem partii…</p>
<p>Związki zawodowe, a właściwie przepisy prawa regulujące ich działalność, budzą od dawna duże kontrowersje. Tak jak prawo do praktycznie bezkarnego strajku, jak choćby sprzed kilku lat w kopalni &#8222;Budryk&#8221;.</p>
<p>Prawo związkowe, zarówno jeżeli chodzi o zakres działania związków, jak i sposób ich finansowania, powinno być zmienione. Tego wymaga interes państwa, a głównie interes obywateli, okradanych przez takich pseudo działaczy, jak w KGHM.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton ukazał się na portalu<a href="http://wprost.pl/ar/179621/Patologie-zwiazkowe/" target="_blank"> Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/24/patologie-zwiazkowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konstytucyjna zagrywka premiera</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/22/konstytucyjna-zagrywka-premiera/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/22/konstytucyjna-zagrywka-premiera/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 10:58:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Konstytucja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3380</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy na początku roku trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Zoll, Marek Safjan i Jerzy Stępień, działających w ramach konwersatorium &#8222;Doświadczenie i Przyszłość&#8221; wydało oświadczenie wzywające do szybkiej zmiany Konstytucji RP, w części, która dotyczy spraw związanych z kompetencjami, zadaniami i podziałem władzy wykonawczej, byłem przekonany, że rząd i premier jednak nie odważą się na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kiedy na początku roku trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Zoll, Marek Safjan i Jerzy Stępień, działających w ramach konwersatorium &#8222;Doświadczenie i Przyszłość&#8221; wydało oświadczenie wzywające do szybkiej zmiany Konstytucji RP, w części, która dotyczy spraw związanych z kompetencjami, zadaniami i podziałem władzy wykonawczej, byłem przekonany, że rząd i premier jednak nie odważą się na podjęcie tego tematu. Okazuje się jednak, że polityczna chęć ucieczki do przodu i rozpoczęcie kampanii wyborczej (prezydenckiej) zmusiła go do działania. Zresztą o tym, że Donald Tusk będzie chciał zająć się zmianami w Konstytucji RP, byłem przekonany już w momencie, kiedy objął ster rządów w Polsce.  Logika polityczna, polska logika, która kazała głosem wyborców co cztery lata (a czasem częściej) zmieniać ugrupowanie rządzące, nie przystaje do wymogów państwa, które chce dynamicznie się rozwijać, ale spokojnie, bez wstrząsów i ciągłych zawirowań.</p>
<p>O konieczności zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej piszę od co dwu lat, skłaniając się zdecydowanie ku modelowi kanclerskiemu, wzorowanemu na rozwiązaniach niemieckich.  Jest dla mnie jasne, że Polska potrzebuje nowych regulacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego, tworzenia prawodawstwa, podziału i struktury władzy wykonawczej i ustawodawczej.</p>
<p>Zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej,szczególnie jeżeli chodzi o zagadnienia jej struktury i podziału są dla każdego uważnego obserwatora zupełnie jasne. Po analizie systemów sprawowania władzy w Niemczech i Wielkiej Brytanii, zdecydowanie skłaniam się  ku modelowi niemieckiemu  podziałowi władzy, czyli systemowi kanclerskiemu, gabinetowo-parlamentarnemu. To, co wczoraj zaprezentował premier  Donald Tusk w 100% potwierdza, że został właśnie przyjęty właśnie taki kierunek myślenia.</p>
<p><span id="more-3380"></span>Inne propozycje, które zgłosił premier, to ograniczenie roli i pozycji prezydenta, poprzez odebranie mu prawa veta ustaw sejmowych i rezygnacja z wyborów bezpośrednich, na rzecz desygnowania go na stanowisko przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat)  i wprowadzenie systemu wyborów mieszanych, proporcjonalno-większościowych. Sejm i Senat miałyby zostać ograniczone co do liczby posłów i senatorów.</p>
<p>W całym tym systemie brakuje mi propozycji zmiany funkcji i zadań Senatu; Swego czasu doskonałą według mnie propozycję miała Jan Maria Rokita, aby izba wyższa polskiego parlamentu stała się izbą samorządową.</p>
<p>Polska potrzebuje nowych regulacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego, tworzenia prawodawstwa, podziału i struktury władzy wykonawczej i ustawodawczej. Ważnym pytaniem jest to, czy politycy, którzy obecnie zasiadają w polskim parlamencie – nie są przygotowani do tego rodzaju dyskusji? Czy opracowując nowe zagadnienia konstytucyjne, będą potrafili korzystać z uwag i wskazówek prawników &#8211; konstytucjonalistów? Mam co do tego duże wątpliwości.</p>
<p>Propozycja Donalda Tuska, złożona na koniec dwudniowej konferencji podsumowującej dwulecie jego rządów ma wymiar czysto polityczny. Zarzuty, że jest to działanie polityczne i stanowi początek jego kampanii wyborczej, wysuwane przez opozycję, są zasadne. Tylko, że krytycy zapominają, że właśnie przez nieprzystający do realiów sceny politycznej podział władzy wykonawczej prowadzi do ciągłych konfliktów na linii prezydent-premier i do trwającej permanentnej kampanii wyborczej. I nie ma dobrego momentu na to, aby tego rodzaju dyskusji nie rozpocząć. W Polsce jest zawsze przed wyborami albo po wyborach. W polskiej polityce zawsze trwa walka wyborcza, obecnie głównie pomiędzy ośrodkiem prezydenckim, który spełnia w strukturach władzy wykonawczej funkcję opozycji, a rządowym, który w wielu swoich działaniach jest blokowany przez veto prezydenckie. W większości wypadków veto traktowane stricte polityczne.</p>
<p>Kuriozalne są protesty polityków Prawa i Sprawiedliwości i Kancelarii Prezydenta, że propozycje premiera ograniczają demokrację. Jest wprost przeciwnie; Uporządkowanie sfery podziału władzy wykonawczej może tylko wzmocnić rolę parlamentu, jak i rządu &#8211; instytucji przedstawicielskich społeczeństwa.</p>
<p>Zmiana statusu i zadań władzy wykonawczej jest kluczową sprawą usprawnienia działania państwa. Trzeba pamiętać, że władza wykonawcza to nie tylko realizacja działalności władzy ustawodawczej, Sejmu, czyli wykonywanie ustaw i własnych rozporządzeń, ale także realizacja zadań zarządzania państwem w sensie administracyjnym – oraz w Polsce, w związku z prymatem partii politycznych – zadań programowych, stricte politycznych. Polska, posiadająca obecnie dualistyczny system władzy wykonawczej , stoi przed problemem zdefiniowania na nowo, jaki to będzie model rządzenia. Wiąże się to też  z systemem ordynacji wyborczej. Nie da się zmienić zapisów o nowym podziale władzy wykonawczej i zdefiniowaniu na nowo roli i prerogatyw  urzędu prezydenckiego, oraz zadań premiera i całego rządu, bez zmiany zasad i formy wyborów powszechnych do parlamentu, oraz wyborów prezydenta. Sprawa struktury władzy w Polsce to także obok dyskusji na temat systemu wyborów, ordynacji wyborczej – sprawa najważniejsza w ewentualnej noweli konstytucyjnej.</p>
<p>Oczywiście powstaje pytanie, czy rząd zdąży ze swoimi propozycjami przed jesiennymi wyborami w roku 2011 i czy uda się namówić opozycję do współpracy; To zadanie bardzo trudne, ale może się okazać, jeżeli Donald Tusk zrezygnowałby z kandydowania na stanowisko prezydenta, jednak wykonalne. Jest tu jednak jeszcze jedna ważna sprawa &#8211; tak daleko idące zmiany w Konstytucji musiałby zostać potwierdzone przez ogólnopolskie referendum. I to jest największy problem w tej całej zabawie &#8211; przekroczenie 50% progu frekwencji, aby referendum miało moc wiążącą. A to w Polsce nie jest łatwe.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">MojeOpinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/22/konstytucyjna-zagrywka-premiera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hazard pod specjalnym nadzorem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/28/hazard-pod-specjalnym-nadzorem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/28/hazard-pod-specjalnym-nadzorem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 09:49:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3285</guid>
		<description><![CDATA[Donald Tusk po raz kolejny pokazał, jak w trudnej sytuacji potrafi wykonać gesty dobrze przyjmowane przez wyborców, komentatorów i nawet politycznych adwersarzy. Zaskoczył chyba wszystkich swoją konferencją prasową, dotyczącą regulacji prawnych i organizacyjnych w sferze gier hazardowych. Tylko, że jak na razie są to tylko gesty, szczegóły mamy poznać już ponoć za dwa tygodnie, kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Donald Tusk po raz kolejny pokazał, jak w trudnej sytuacji potrafi wykonać gesty dobrze przyjmowane przez wyborców, komentatorów i nawet politycznych adwersarzy. Zaskoczył chyba wszystkich swoją konferencją prasową, dotyczącą regulacji prawnych i organizacyjnych w sferze gier hazardowych. Tylko, że jak na razie są to tylko gesty, szczegóły mamy poznać już ponoć za dwa tygodnie, kiedy powstanie projekt ustawy o grach hazardowych, ale pytań i wątpliwości jest co nie miara.</p>
<p>Donald Tusk zapowiedział, że w ciągu 5. lat znikną automaty do gier, do gier o niskich wygranych (jest ich już blisko 50.000), nie znikną całkowicie, ale zostaną przesunięte z otwartej przestrzeni publicznej do koncesjonowanych i kontrolowanych przez państwo kasyn. Nowe zezwolenia już nie będą wydawane. W okresie przejściowym zostanie zwiększony zryczałtowana opłata z kwoty 180 euro, do 480 euro od każdej maszyny. Ma być również zwiększony podatek od każdego zawartego w maszynie zakładu &#8211; do 50%.<br />
Poza tym rząd zamierza nie dopuścić do rynku tak zwanych wideoloterii &#8211; nowoczesnej, sieciowej wersji jednorękich bandytów, a także zakazać całkowicie hazardu w sieci. Wszystko to jest motywowane chęcią ochrony młodzieży i pokłosiem afery &#8222;Rycha&#8221;, &#8222;Mira&#8221; i &#8222;Zbycha&#8221;.</p>
<p>Wszystko byłoby doskonale, gdyby nie to, że ten prohibicyjny projekt jest jednocześnie polityczną i populistyczną zagrywką, która zostawia duże pole do manipulacji, a do tego może być dla państwa niekorzystny. Przypatrzmy się propozycji premiera;</p>
<p><span id="more-3285"></span></p>
<p>1. Jeżeli rzeczywiście uznamy, że rozproszony hazard, opierający się o prywatną inicjatywę jest domeną grup przestępczych i mafii, dlaczego wygaszanie tego procederu ma trwać aż lat pięć? Czy nie jest to przypadkiem czas na przegrupowanie sił dla przestępców? Czy nie można by było w nowej ustawie po prostu skrócić czas zezwoleń do np. 2. lat, a jednocześnie dokonać, za pomocą służb skarbowych, policji i może ABW kompleksowej kontroli firm, które mają zezwolenia i procedur ich przyznawania? Trzeba również zadać pytanie, czy służby kontrolne są przygotowane organizacyjnie i technicznie do kontroli już działających maszyn.</p>
<p>2. Kto i według jakich kryteriów będzie udzielał koncesji? Jak wiemy, system koncesjonowania może i jest równie korupcjogenny, jak proste zezwolenia. Kontrola przyznawania koncesji &#8211; nie w trybie administracyjnym, ale w formie konkursowym &#8211; musi być bardzo precyzyjnie określona.</p>
<p>3. Nie rozumiem dlaczego rząd chce obciąć sobie wpływy budżetowe; System wideoloterii &#8211; konkurencyjny wobec jednorękich bandytów &#8211; miał być domeną państwowego Totalizatora Sportowego. Przymierza się on do tego od roku 2007. Wykluczenie tej formy hazardu to wymierna i poważna strata dla budżetu państwa, to mniej wpływów z podatków bezpośrednich i mniejsze dotacje dla działalności sportowej&#8230; w tym projektów Orlików piłkarskich i lekkoatletycznych. Biorąc uwagę długi czas likwidacji automatów &#8222;na mieście&#8221; &#8211; daje to pole do rozrostu szarej strefy.</p>
<p>4. Najwięcej pytań i wątpliwości budzi sprawa hazardu internetowego; Jak wiadomo i tak jest on w Polsce nielegalny, żadna firma zarejestrowana w naszym kraju nie posiada licencji na prowadzenie portalu hazardowego w sieci. Strony, gdzie można dokonywać zakładów (gier hazardowych, ale również zakładów bukmacherskich) działają z poza granic Polski. Zakaz działalności hazardowej w internecie jest niezgodny z wcześniejszymi deklaracjami m. in. wiceministra skarbu, Jacka Kapicy, który chciał tego rodzaju działalność opodatkować. Najwięcej wątpliwości budzi to, w jaki sposób rząd i podległe mu służby zamierzają kontrolować ruch sieciowy, pomiędzy end userami (graczami), providerami internetowymi i portalami aukcyjnymi, hazardowymi i bukmacherskimi. Zarówno z punktu widzenia technicznego, jak i prawnego, na dzień dzisiejszy jest to operacja niemożliwa do dokonania.</p>
<p>To najważniejsze pytania, dotyczące nowych regulacji w branży hazardowej. Pojawiają się też pytania, czy ustawa może wejść w życie przed dniem 30. listopada i czy zmiany, podatkowe, mogą być wprowadzone do zapisów budżetu na rok 2010.</p>
<p>Ale jest też inne pytanie; Czy rząd partii liberalnej, za jaką chce uchodzić Platforma Obywatelska na prawo tak głęboko ingerować w strefę prywatnej przedsiębiorczości? Czy planowane regulacje nie ograniczają praw swobody gospodarczej?</p>
<p>Nie mam jednak wątpliwości &#8211; jeżeli jakaś działalność jest może być powiązana ze sferami przestępczymi i rodzić patologie gospodarcze i społeczne &#8211; rząd ma obowiązek wkroczyć i przeprowadzić regulacje.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/28/hazard-pod-specjalnym-nadzorem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jest wojna!</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/27/jest-wojna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/27/jest-wojna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 10:57:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[CBA]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3281</guid>
		<description><![CDATA[Słowa przeciwko dokumentom, walka na konferencje prasowe, walka na słowa, insynuacje i szukanie haków; kampania polityczna, także kampania prezydencka w pełnym rozkwicie. Można już być pewnym, że strony konfliktu &#8211; Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska &#8211; dołożą wszelkich starań i wykorzystają wszystkie metody, aby tę walkę wygrać. Nie idzie tylko o to, czy Lech [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Słowa przeciwko dokumentom, walka na konferencje prasowe, walka na słowa, insynuacje i szukanie haków; kampania polityczna, także kampania prezydencka w pełnym rozkwicie.</p>
<p>Można już być pewnym, że  strony konfliktu &#8211; Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska &#8211; dołożą wszelkich starań i wykorzystają wszystkie metody, aby tę walkę wygrać. Nie idzie tylko o to, czy Lech Kaczyński zostanie prezydentem na następną kadencję i czy obecny premier zepchnie go z fotela prezydenckiego, ale również o to, która z tych dwóch sił politycznych będzie dominować przez najbliższe kilka lat.</p>
<p>Jarosław Kaczyński i jego twardy elektorat uważa, że istnieje szansa powrotu do władzy. Niby się przygotowuje do tego merytorycznie, powołując Zespół Pracy Państwowej, z tajnymi doradcami (od kiedy praca merytoryczna jest rzeczą wstydliwą, a przekonania należy ukrywać?!), ale tak naprawdę wiadomo, że chodzi o to, aby kryzys wywołany przeciekami z CBA i niefrasobliwością polityków PO wykorzystać w sposób maksymalny. Chodzi o to, aby afery hazardową i stoczniową nadmuchać do poziomu afery rywinowskiej i na tym wózku pojechać do zwycięstwa. Jednak szansa na zdobycie znów podwójnej korony, prezydentury i zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, jest tylko teoretyczna.</p>
<p>PiS zaostrza kurs, nie ma innej alternatywy. Kaczyński wzywa Donalda Tuska do podania się do dymisji. Jest oczywiste, że najważniejszą sprawą jest udowodnienie, że centrum decyzyjne i informacje o aferach zbiegały się w gabinecie premiera, że był on wcześniej poinformowany o sprawach nieprawidłowości w przetargu stoczniowym i nieuprawnionych i nieetycznych kontaktach jego najbliższych współpracowników z lobbystami firm hazardowych. Udowodnienie, że Donald Tusk wiedział o wszystkim wcześniej, niż mu raportował o tym Mariusz Kamiński &#8211; to cel PiS. Temu będzie podporządkowana działalność komisji śledczej.</p>
<p>Z drugiej strony PO musi wykazać, że CBA i Mariusz Kamiński działali w obu aferach z zamiarem politycznym, a do tego w samej służbie doszło do złamania nie tylko procedur i prawa, ale również że działała ona na polityczne zamówienie PiS-u. Jak na razie Mariusz Kamiński swoimi wypowiedziami dla mediów różnych dostarcza&#8230; PO argumentów do jej tez. Bo słowa Kamińskiego są kontrowane dokumentami, czy stenogramami jego wystąpień. Ale przecież te dokumenty, jak twierdzi sam Jarosław Kaczyński mogą być antydatowane&#8230;</p>
<p>Widać już zaangażowanie mediów po stronach sporu;  Z jednej strony tak zwana telewizja &#8222;publiczna&#8221; i &#8222;Rzeczpospolita&#8221;, z drugiej media prywatne. To ewidentnie będzie również rozgrywka pomiędzy poszczególnymi wydawcami, stacjami telewizyjnymi, może nawet dziennikarzami. Każdy próbuje coś ugrać na tym; Ludwik Dorn zwietrzył szansę dla promocji swojej nowej platformy politycznej, Polski Plus, i będzie społecznie monitorował prace komisji sejmowej. Zaprosił do współpracy &#8222;niezależnych&#8221; blogerów z Salonu 24, a ci, jak stado piesków preriowych stanęli słupka, i zgłosili akces na wezwanie równie &#8222;niezależnego&#8221; polityka. Na czele blogerskiej komisji stanie Róża Luksemburg polskich blogerów, kataryna &#8211; oczywiście całkowicie bezstronna i niezależna. Na pewno wnikliwie zajmie się losami ustawy hazardowej za czasów rządów PiS i roli sekretarza stanu KPRM, Przemysława Gosiewskiego w jej &#8222;uwaleniu&#8221;&#8230;</p>
<p>Ring do rozgrywki jest rozstawiany. Błotny ring, a może nawet z gnojowicą. Będzie się działo&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/27/jest-wojna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samotność długodystansowca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/16/samotnosc-dlugodystansowca/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/16/samotnosc-dlugodystansowca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 09:52:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3254</guid>
		<description><![CDATA[Po ostatnich trzech tygodniach zawieruchy politycznej wokół Donalda Tuska, rządu i całej Platformy Obywatelskiej wielu sobie zadaje pytanie, czy i jak premier i jego formacja to odczują. Najnowsze sondaże nie oddają jeszcze, czy spadek jest minimalny, czy straty w wyniku afer (faktycznych, czy tylko medialnych) będą znaczne, czy tylko symboliczne. Bo to, że będą jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Po ostatnich trzech tygodniach zawieruchy politycznej wokół Donalda Tuska, rządu i całej Platformy Obywatelskiej wielu sobie zadaje pytanie, czy i jak premier i jego formacja to odczują. Najnowsze sondaże nie oddają jeszcze, czy spadek jest minimalny, czy straty w wyniku afer (faktycznych, czy tylko medialnych) będą znaczne, czy tylko symboliczne. Bo to, że będą jest jednoznaczne. Ale jedna ocena już Tuska powinna zaniepokoić &#8211; jego osobisty wskaźnik popularności; Okazuje się, że już ponad 50% badanych źle ocenia jego pracę. To wyraźny sygnał, że sam czar i &#8222;pijar&#8221; już nie wystarczą do zdobycia Pałacu Namiestnikowskiego.</p>
<p>Sprawy dotyczące samego premiera można zdefiniować w kilku punktach, na zasadzie interakcji z problemami i zadaniami na przyszłość</p>
<p>1. Donald Tusk a afery. Wydaje się, że sposób rozwiązania problemów wewnętrznych PO w związku z aferą został przez niego rozegrany&#8230; źle. Po pierwsze, zbyt nerwowo, za szybko, po drugie, sposób jaki tego dokonał, osłabia jego i jego możliwości działania. Usunięcie, demonstracyjne i upokarzające, wicepremiera Grzegorza Schetyny z rządu, nie tylko swojego formalnego zastępcy, ale również długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, to błąd bardzo poważny, skutkujący wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Przesłanki korupcyjne wobec Schetyny były mniej, niż wątłe. Rozbicie przez Donalda Tuska układu dualistycznego władzy partyjnej (nieformalnego, rzecz jasna), powoduje, że inne grupy wewnątrz partii zostaną zaktywizowane i rozpoczną własne rozgrywki. Przykład tego już mamy, po zachowaniu, co najmniej kontestacyjnym, Jarosława Gowina, który wprawdzie jest marginesem partii, ale medialnie znaczącym, mogącym na zewnątrz jej zaszkodzić. Dodatkowo przesunięcie do Klubu Parlamentarnego obok Schetyny Sławomira Nowaka i Radosława Grupińskiego, grozi wewnętrznymi napięciami w dużym klubie. Klub ten i tak jest podzielony (choćby sprawą in vitro), a dodatkowe przesunięcia i podziały nie wzmocnią go. Przy okazji partia również traci na swojej homogeniczności.</p>
<p><span id="more-3254"></span>2. Donald Tusk a rząd. Tu sytuacja jest podobna, decyzje premiera zostały podjęte zbyt szybko i pochopnie. Odsunięcie Grzegorza Schetyny, ministra najlepiej ocenianego z rządu, to błąd. To była mocna i dobrze oceniana osoba tego gabinetu, nawet biorąc napięcia ze służbami mundurowymi. W przypadku ministra Czumy i Drzewieckiego właściwie wyjścia nie było &#8211; Czuma nie pierwszy raz popisał się nierozważną wypowiedzią, Drzewieckiego najbardziej obciążały sprawy związane z aferą hazardową.<br />
Ale Tusk stracił okazję do tego, aby dokonać głębszej rekonstrukcji gabinetu. Pozbycie się z rządu Ewy Kopacz (brak reformy zdrowia), Katarzyny Hall (kompletnie nieudana reforma szkolnictwa, sprawy sześciolatków), Julii Pitery (totalne nieporozumienie), Aleksandra Grada (nie za stocznie, ale &#8222;za wykonanie misji&#8221;), a może także Bogdana Klicha &#8211; tylko by wzmocniło rząd i nadało mu nową twarz i dynamikę. Nominanci, Jerzy Miller, Krzysztof Kwiatkowski i Adam Giersz to dobre kandydatury i fachowcy w swoich resortach, ale kompletnie bez znaczenia politycznego.<br />
Tusk nie zbudował gabinetu silnego, lecz go osłabił. Jeżeli dodamy do tego wspomniane już w roszady w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, gdzie zostało mocno osłabione jego zaplecze, oznacza to osłabienie rządu. Donald Tusk na czele słabego rządu &#8211; to osłabienie jego osobistej pozycji.</p>
<p>3. Prezydentura. Pojawiają się głosy (Janusz Palikot), że Donald Tusk może zrezygnować z kandydowania na urząd prezydenta RP w przyszłorocznych wyborach, pozostając na stanowisku premiera. Inne opinie idą jeszcze dalej &#8211; Tusk robi roszady, aby odzyskać społeczne zaufanie dla rządu i partii i doprowadzić do sytuacji takiej, aby jego partia stała się najmocniejszą, bezwzględnie najmocniejszą siłą polityczną w Polsce. A miałoby się to potwierdzić w przedterminowych wyborach, na wiosnę przyszłego roku.<br />
Jest to kalkulacja błędna, wręcz dla Donalda Tuska zabójcza, gdyby została wprowadzona w życie. Przez dwa lata zarówno wyborcy, jak i komentatorzy sceny politycznej byli przygotowywania na to, że Tusk będzie kandydował na urząd prezydencki, a jego naturalnym następcą na fotelu premiera jest Grzegorz Schetyna. Czymś w rodzaju delfina. Jeżeli teraz Tusk by się z tego pomysłu wycofał, oceniane by to było bardzo jednoznacznie jako kolejna słabość premiera. Tym bardziej, że Platforma Obywatelska innego dobrego kandydata na to stanowisko nie ma (szef Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek zdecydowanie stwierdził, że takiej propozycji by nie przyjął). Ani marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, ani Radosław Sikorski nie są to kandydaci dający stuprocentową szansę na walkę z Lechem Kaczyńskim, a ten wyraźnie w ostatnim czasie zmienił swoja taktykę działania, czekając na to, co zrobi Tusk.</p>
<p>Komentatorzy chwalą premiera za ostatnie kilka tygodni, twierdząc, że wybrnął z opresji obronną ręką. Konwencja partyjna, po aferze hazardowej, na której jego wystąpienie było najważniejsze, szybkie działania wobec swoich współpracowników i członków gabinetu, nawet dymisja Mariusza Kamińskiego, szefa CBA, mają świadczyć o jego sile, determinacji i zdolności wychodzenia z trudnych sytuacji. Ja oceniam jednak, że te jego posunięcia (jak zwykle, dobre w kontekście wizerunku i politycznego PR) pozwoliły mu na taktyczne wyjście z trudnego zaułka politycznego, ale na dłuższą metę osłabiły one jego pozycję. Nie tyle pozycję lidera partyjnego &#8211; bo tego nikt nie kwestionuje &#8211; ale przywódcy pewnego środowiska.</p>
<p>Donald Tusk ma teraz też inny problem. Czas premierostwa wizerunkowego się skończył, czas prawdziwej walki politycznej się zaczyna. I będzie się ona odbywała nie tylko na konferencje prasowe i spoty reklamowe, ale również będzie to walka o budżet. A także coraz większe wymagania wyborców. To, co nie zostało zrobione przez poprzednie dwa lata, będzie musiało zostać zrealizowane w ciągu kilkunastu miesięcy najbliższych. Inaczej do PO przylgnie ta sama łata partii władzy, zarządzania Polską, a nie partii zmian i modernizacji.</p>
<p>Tusk jest w niekomfortowej sytuacji. Jest dalej partyjnym liderem, bez alternatywy, bardziej nawet niż jest to z Jarosławem Kaczyńskim w Prawie i Sprawiedliwości. Jednocześnie jednak jest liderem pozbawionym tego przyjacielskiego wsparcia swojego najbliższego otoczenia. Jego ostatnie decyzje nie ułatwiają mu drogi do prezydentury &#8211; wprost przeciwnie. Ale ta droga jest tylko jedna.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/16/samotnosc-dlugodystansowca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kraj Trzeciego Świata</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/12/kraj-trzeciego-swiata/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/12/kraj-trzeciego-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2009 09:04:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[CBA]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3237</guid>
		<description><![CDATA[Czytając doniesienia medialne o tak zwanej aferze stoczniowej, oglądając wypowiedzi polityków, zarówno tych rządowych, jak i koalicyjnych, jeżeli by wyjąć je z kontekstów szczegółowych, można by dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z krajem środka Europy XXI wieku, lecz z krajem Trzeciego Świata środka ubiegłego wieku. Jest w tym wszystko, co charakteryzowało państwa, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Czytając doniesienia medialne o tak zwanej aferze stoczniowej, oglądając wypowiedzi polityków, zarówno tych rządowych, jak i koalicyjnych, jeżeli by wyjąć je z kontekstów szczegółowych, można by dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z krajem środka Europy XXI wieku, lecz z krajem Trzeciego Świata środka ubiegłego wieku.</p>
<p>Jest w tym wszystko, co charakteryzowało państwa, zwane rozwijającymi się; Nieudolni, a może skorumpowani politycy i urzędnicy, dynamicznie i bez skrupułów działając w interesie własnym i określonej opcji politycznej służby specjalne, sprzedajne, zaangażowane w walkę polityczną media.</p>
<p>Jak dziś rano w radio TOK FM zauważył przytomnie red. Tomasz Wróblewski, urzędnicy Ministerstwa Skarbu, z Aleksandrem Gradem na czele i Agencji Rozwoju Przemysłu stali się zakładnikami związkowców stoczniowych. Prowadzili kontrakt tak, być może z naruszeniem procedur i prawa, by promować jedynego oferenta, który dawał cień szansy na produkcję stoczniową. Mści się w tym wszystkim strach polityków PO, z premierem Tuskiem na czele, przed powiedzeniem prawdy o nierealności takiej działalności w obecnej sytuacji gospodarczej. To przecież mogłoby doprowadzić do spadku notowań sondażowych PO&#8230;</p>
<p>Czy za tym kryje się korupcja? Na pewno kryje się brak dbałości o interes państwa, bo brak sprzedaży majątku stoczniowego to strata skarbu państwa. Ale z odtajnionych &#8222;przecieków&#8221; materiałów CBA nie wynika, aby ktokolwiek z zaangażowanych w kontrakt sprzedażowy miał choć cień szansy na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy. Stocznie nie zostały spieniężone, więc pieniędzy na łapówki nie było. Nieudolność nie może zostać nagrodzona &#8211; ale powinna być ukarana.</p>
<p><span id="more-3237"></span></p>
<p>Aleksander Grad powinien odejść &#8211; i powinno się to stać w sierpniu, kiedy okazało się, że kontaktor katarski (?) nie wpłacił pieniędzy. Tusk by uratował twarz &#8211; Grad by nie zniszczył sobie do cna kariery. Teraz poniesie nie tylko porażkę zawodową, ale również skończy się jako polityk.</p>
<p>O Mariuszu Kamiński i CBA napisano już właściwie wszystko. I podobnie, jak za sprawę pracy urzędników ministerialnych i tryb prowadzenie kontraktu, za działania tej służby odpowiedzialna jest&#8230; Platforma Obywatelska. Trzeba pamiętać, że to ona gorliwie i bezkrytycznie doprowadziła do powstania tego bękarta tak zwanej IV RP, który to ze służby nadzoru na walką korupcyjną przerodził się w narzędzie walki politycznej. Trzeba pamiętać, że powołanie CBA, także głosami PO, miało miejsce w czasie, kiedy partia ta była już w opozycji do PiS. A zostawienie po wygranych wyborach w 2007 roku na stanowisku szefa służby tak wrażliwej i o takich kompetencjach przeciwnika politycznego, było skrajną głupotą polityczną. Donald Tusk uznał wtedy, że Kamiński pełni dobrze swoją funkcję, jest dobrym szefem służby, dobrym urzędnikiem państwowym, apolitycznym i bezstronnym – i dlatego nowy PO -PSL rząd powinien go wykorzystać – ku chwale Ojczyzny. Jakże się srodze zawiódł&#8230; wie tylko sam Mariusz Kamiński i jego główny chlebodawca, Jarosław Kaczyński, a my się dowiemy z wielu dalszych przecieków do prasy. Kamińskiego usiłowała zwolnić Julia Pitera, dość nieudolnie przygotowanym raportem z jego poprzedniej działalności – nie udało się to. Tusk myślał, że trzyma szefa CBA za gardło, ponieważ ten miał na karku dwie komisje sejmowe – ds. Barbary Blidy (w mniejszym zakresie) i tak zwaną komisję ds „nacisków”. Wszystko było to mało, a usiłowanie postawienia mu zarzutów prokuratorskich spowodowało &#8222;wylanie&#8221; przecieków i afer. I swoisty szantaż wobec władz państwa, rządu, jakim była rzeszowska konferencja prasowa Kamińskiego. Już za to powinien on natychmiast zostać zdymisjonowany.</p>
<p>Kamiński stoi na czele policji politycznej, działającej w interesie jednej partii, Prawa i Sprawiedliwości. Poczynając od sprawy Leppera i akcji w Ministerstwie Rolnictwa (afera gruntowa), poprzez prowokację wobec posłanki Sawickiej, kończąc na szukaniu haków na wicepremiera Grzegorza Schetynę (bo takie jest dno afery hazardowej) i na ostatnim &#8222;wyprysku&#8221; stoczniowym &#8211; Kamiński realizował zlecenia polityczne na rzecz PiS.</p>
<p>Tylko że sprawa nie dotyczy tylko układu polski, polskich rozgrywek międzypartyjnych, rozgrywanych w błocie. Przeciek materiałów do &#8222;Wprost&#8221; to sprawa, która może zaszkodzić Polsce w relacjach z Komisją Europejską UE, (bo ujawnione materiały dowodzą, że prowadzono przetarg nie do końca zgodnie z zaleceniami unijnymi), może zaszkodzić trwającemu znów procesowi sprzedaży majątku stoczniowego (czyli Skarbowi Państwa), szkodzi wizerunkowi Polski. Bo jest dowodem na to, że służby specjalne chcą wpływać na organa wykonawcze państwa, jak nie przymierzając&#8230; WSI.</p>
<p>Mariusz Kamiński i związani z nim ludzie muszą odejść NATYCHMIAST. To jest właśnie na dziś w interesie państwa.</p>
<p>Osobną sprawą jest postępowanie red. Stanisława Janeckiego i tygodnika &#8222;Wprost&#8221;. Nie pierwszy zresztą raz, ale miejmy nadzieję, jeden z ostatnich, gazeta ta zajęła się brudną działalnością polityczną. &#8222;Wrzutka&#8221; Kamińskiego materiałów o rzekomej aferze został opublikowana, ponieważ &#8222;Wprost&#8221; jest już pod dnem finansowym i tego rodzaju &#8222;publikacja&#8221;, umiejętnie sprzedana, podsycana i nagłaśniana może agonię przedłużyć. Etyka zawodowa się nie liczy &#8211; jak dowodzą zresztą płatności sądowe, jakie ma za sobą &#8222;Wprost&#8221;, za kłamstwa i pomówienia, z lat poprzednich (za działania m.in. red. Jana Pińskiego). Standardy zawodowe, które &#8222;pozwalają&#8221; na korzystanie informacji nie tylko tajnych, ale również których ujawnienie szkodzi państwu, godzenie się na bycie tubą i drukarką służb specjalnych, działanie pod polityczne zamówienie, każą mi stwierdzić, że dla red. Janeckiego miejscem następnej pracy może być już tylko &#8222;Gazeta Polska&#8221;. Żaden przyzwoity tygodnik &#8222;szczura&#8221; służb nie zdecyduje się zatrudnić.</p>
<p>Całość sprawy można zamknąć stwierdzeniem &#8211; właśnie rozpoczęła się na całego kampania wyborcza &#8211; prezydencka. Nie brałbym pod uwagę poważne informacji, że Donald Tusk nie będzie kandydował w roku przyszłym na urząd prezydencki, cedując to zadanie na barki marszałka Bronisława Komorowskiego. Więcej &#8211; uważam, ze Tusk nie ma teraz wyjścia, pokazać jako przywódca partii, swojej siły i determinacji.Jeżeli chce zachować jej integralność i siłę wyborczą, musi projekt wyborczy doprowadzić do końca. Ważne jest w tym wszystkim uspokojenie partii. Przesunięcie Grzegorza Schetyny z rządu do klubu parlamentarnego PO w Sejmie uważam za poważny błąd. Tylko ten tandem ma poważne szanse na utrzymanie i partii i koalicji w ryzach. Schetyna powinien powrócić do rządu &#8211; może jak wicepremier &#8211; koordynator służb specjalnych i służb mundurowych, po podziale MSWiA.</p>
<p>No i opozycja nie powinna sobie roić, że to cię stało w ostatnich tygodniach, sprawa stoczni i afery hazardowej osłabi PO na rzecz PiS, a nawet doprowadzi do przedterminowych wyborów, na wiosnę przyszłego roku. Pamięć wyborców jest wybiórcza &#8211; ale nie na tyle, żeby nie pamiętać, czym grozi powrót PiS i Jarosława Kaczyńskiego do władzy.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/12/kraj-trzeciego-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na Radosława Sikorskiego?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/24/czas-na-radoslawa-sikorskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/24/czas-na-radoslawa-sikorskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 10:39:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3205</guid>
		<description><![CDATA[W styczniu tego roku Donald Tusk dokonał jak do tej pory jedynej poważnej zmiany na stanowisku ministerialnym, dymisjonując konstytucyjnego Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Zostało to źle przyjęte przez media, obserwatorów i komentatorów, tym bardziej, że jego następca, Andrzej Czuma, protegowany Stefana Niesiołowskiego, okazał się ministrem złym, a do tego obciążonym różnego rodzaju aferami osobistym z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>W styczniu tego roku Donald Tusk dokonał jak do tej pory jedynej poważnej zmiany na stanowisku ministerialnym, dymisjonując konstytucyjnego Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Zostało to źle przyjęte przez media, obserwatorów i komentatorów, tym bardziej, że jego następca, Andrzej Czuma, protegowany Stefana Niesiołowskiego, okazał się ministrem złym, a do tego obciążonym różnego rodzaju aferami osobistym z przeszłości, z czasów emigracyjnych. Tusk dokonał dymisji wizerunkowej, mając na względzie wyniki sondażowe jego rządu i partii. Impulsywna decyzja, podjęta z dnia na dzień, dała pole do wielu komentarzy. Jej przeciwnicy zarzucali premierowi, że homogeniczność jego rządu jest iluzoryczna, i że prowadząc odpowiednie działania, można wyrywać z jego szeregów następnych polityków &#8211; co jednak do tej pory nie nastąpiło. Nie został zdymisjonowany ani minister, Bogdan Klich, ani minister skarbu, Aleksander Grad, czy minister zdrowia, Ewa Kopacz, choć byłoby za co wręczać im wymówienia&#8230;Dlaczego? Dlatego, że Tusk te sprawy traktuje poprzez prymat doraźnej polityki &#8211; i to polityki widzianej wyłącznie przez pryzmat sondaży.</p>
<p>Ale dla dobra kraju i jego interesu międzynarodowego, warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na odwołanie ministra spraw zagranicznych, który wprawdzie cieszy się wysokimi notowaniami, ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej &#8211; powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.</p>
<p><span id="more-3205"></span></p>
<p>Był taki czas, kiedy traktowano Radosława Sikorskiego jako potencjalnie dobrego kandydata na męża stanu, zdolnego do tego, aby sięgnąć nawet po najwyższe zaszczyty – stanowisko prezydenta RP. Wykształcony w Oxford , z ciekawą kartą z Afganistanu, z doświadczeniem międzynarodowym, ze zdolną, inteligentną żoną z amerykańskiego establishmentu (Anna Applebaum), ze swoistą, choć jak na polskie warunki śmieszną i nazbyt nachalną elegancję przyszywanego Brytyjczyka. Nawet jego ostentacyjny antykomunizm nie raził specjalnie, jego przekonania nie przeszkadzały (do czasu) w sprawnym urzędowaniu.</p>
<p>Ale im więcej Sikorskiego jest w polskiej polityce, tym mniej z tej otoczki światowca i rozsądnego polityka zostaje. A tu powie głupi żarcik o demokratycznym prezydencie w samolocie (sam w trakcie swojego pobytu w USA pracował w instytucjach związanych silnie z Republikanami) a to z kolei zabiega, w sposób dość nachalny, o stanowisko sekretarza generalnego NATO. Byłoby pół biedy, kiedy by wygrał… ale, może na szczęście, patrząc na nową,kissingerowską politykę Baracka Obamy wobec Rosji, przegrał.  Niestety, jego styl uprawiania polityki zagranicznej bliski jest amerykańskiej myśli neokonserwatywnej, co w zmieniającej się pozycji naszego kraju jest zupełnie nieprzydatne.</p>
<p>Radosław Sikorski nie pasuje do modelu politycznego i polskiego rządu i oczekiwań partnerów zagranicznych. Wydaje się, że nie jest on do zaakceptowania na dłuższą metę zarówno przez demokratyczną administrację Baracka Obamy, jak i Rosję. Powody tego są dwa;</p>
<p>Pierwszym jest to, że to właśnie działania Sikorskiego (działającego zresztą pod presją prezydenta, Lecha Kaczyńskiego, i premiera Tuska) doprowadził do podpisania umowy o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce, w sierpniu ubiegłego roku. Podpisanie tej umowy z odchodzącą administracją amerykańską było grubym politycznym błędem, który obciąża rząd PI i PSL, ale też Sikorskiego. Radosław Sikorski doprowadził do podpisania umowy o przekazaniu terenu pod stację, a także ustalenia o zasadach stacjonowania amerykańskich żołnierzy. Podpisano także deklarację polityczną, tak zwaną deklarację solidarności, w której to Amerykanie zobowiązywali się do reakcji w sytuacji zaatakowania naszego kraju przez rakiety balistyczne. Dokumenty te zostały parafowane (bez akceptacji polskiego Sejmu) w momencie, kiedy już było jasne, dla każdego rozsądnego analityka, że to demokrata zasiądzie na fotelu prezydenta w Białym Domu, a kryzys ekonomiczny ukazywał się już na horyzoncie. Deklaracja polityczna nie niosła za sobą żadnych wartości dla polskiej armii. Nie było w niej żadnych ustaleń, nawet obietnic, dotyczących środków na modernizację polskiej armii. Poza baterią rakiet Patriot, Polska nie miała otrzymać, bez własnych wydanych pieniędzy – żadnego innego wsparcia. Podpisanie tej umowy sierpniowej, pod wpływem antyrosyjskiej histerii, wywołanej konfliktem kaukaskim, za najpoważniejszy błąd polskiej dyplomacji rządu Donalda Tuska. A odpowiedzialny za to jest osobiście Radosław Sikorski.</p>
<p>Drugim, równie poważnym błędem w kontaktach z USA był słynny list przywódców (głównie byłych) państw Europy Środkowej i Wschodniej do Baracka Obamy. Inicjatorami tego listu byli Radosław Sikorski i Ron Asmus, demokratyczny polityk amerykański, ale nie z tego skrzydła, co trzeba. W liście tym, podpisanym miedzy innymi przez Václava Havla, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsę, a także innych przywódców krajów naszej części Europy, została zawarta sugestia, że nowa administracja amerykańska osierociła nasz region, wystawiając go na krwiożerczość Rosji. Wyglądał on na skargę starych, acz w dalszym ciągu niedojrzałych chłopców, którzy zostali pozbawieni ojcowskiego wsparcia. I był echem czasów zimnowojennych, co przy nowej polityce Obamy wobec Kremla było dużym dysonansem.</p>
<p>Te dwa fakty, działania, za którymi stoi, i które firmuje Radosław Sikorski, prowadzą do tego, że na dłuższą metę nie jest on do zaakceptowania przez Amerykanów, przez  obecną administrację demokratyczną. Jak pamiętamy,  będąc kilka lat w USA, Sikorski trzymał nie z tymi, co trzeba. Był on dyrektorem „American Enterprise Institute” politycznego think – tanku, o proweniencji konserwatywnej. Jego dobre relacje amerykańskie , ocierające się o przyjaźń, z takimi ludźmi, jak Norman Podhoretz, ideolog neokonserwatyzmu, czy były wiceprezydent, Dick Cheney, którego zresztą lada moment czekają poważne problemy w związku z korupcją w Iraku – to nie są dobre referencje w tych czasach. Nie może tego zrównoważyć nawet znajomość z Ronem Asmusem…</p>
<p>I te rzeczy również mają wpływ na pozycję Radosława Sikorskiego i jego zdolność polityczną w relacjach z Rosją&#8230; A dodatkowo jest mu niewątpliwie pamiętane to, co mówił pod adresem Rosji stosunkowo niedawno.Antyrosyjskość Radosław Sikorskiego, jego ostre wypowiedzi w trakcie kryzysu kaukaskiego nie zostały na Kremlu zapomniane.</p>
<p>Radosław Sikorski nie jest również politykiem przydatnym w kontaktach z Unią Europejską. Tu chce brylować i rozdawać karty sam premier Donald Tusk, a autorytetem dla niego nie jest Sikorski, ale bliższy mu partyjnie i mentalnie Jacek Saryusz-Wolski, polityk zanurzony w polityce i biurokracji unijnej. Nie zapomnijmy, że również sam Lech Kaczyński ma ambicje do uczestniczenia i, niestety, zabierania głosu na szczytach Unii Europejskiej.</p>
<p>Ministra spraw zagranicznych będzie się dość łatwo pozbyć, ponieważ poza słabnącą pozycją w rządzie, ma on również słabą, a właściwie żadną pozycję w Platformie Obywatelskiej. Nie jest w partii lubiany, jego quasi arystokratyczne zachowania nie wzbudzają aplauzu, uważany jest za egoistę politycznego.</p>
<p>Reasumując &#8211; rola Sikorskiego w polskiej polityce zagranicznej i tym rządzie się wypełniła. Pytanie pozostaje otwarte, kto go może zastąpić.</p>
<p>Jacek Saryusz-Wolski jest zbyt cenny w Brukseli dla Polski i rządu, aby go ściągać do rządu &#8211; a dodatkowo mogłoby to zbudować pozycję w PO, czego nie wszyscy by sobie życzyli. Jan Kułakowski, wprawdzie członek partii demokraci.pl, byłby znakomitym kandydatem, ale zdrowie mu nie domaga. Adam Daniel Rotfeld&#8230;cóż, pomysł ciekawy, w kontekście jego doskonałej znajomości Rosji i doświadczenia dyplomatycznego.</p>
<p>Ale nowym ministrem spraw zagranicznych, jeżeli premier Donald Tusk się zdecyduje na zmianę, zostanie&#8230; szef Komitetu Integracji Europejskie, Mikołaj Dowgielewicz.</p>
<p>Polska w roku 2011 obejmie na pół roku prezydencję Unii Europejskiej i dlatego osoba odpowiedzialna za te sprawy, a jest nią właśnie Dowgielewicz, uzyskuje na znaczeniu. Tusk, chcą podnieść rangę tego urzędnika, a jednocześnie chcąc zachować prymat w polityce zagranicznej, powinien go przenieść na szefa MSZ, a KIE zintegrować z ministerstwem.</p>
<p>Radosław Sikorski zdaje sobie sprawę z tego, że jego czas mija. W jaki sposób się pożegna z rządem &#8211; zobaczymy. O tym, że czuje wiatr zmian, świadczy list jego żony, Anny Applebuam, opublikowany w &#8222;Washington Post&#8221;. Applebaum napisała w nim, że &#8221; obecna administracja USA wydaje się nie uznawać Europy za wartą &#8222;poważnej dyplomacji&#8221;. Ale nie to jest najważniejsze w tym wszystkim, ale to, że czyni to nie tylko jako amerykańska publicystka, ale również jako żona polskiego ministra spraw zagranicznych.</p>
<p>Czy Donald Tusk wykorzysta to do dymisji Radosława Sikorskiego, który już właściwie otwarcie prowokuje swoją dymisję? Zobaczymy.</p>
<p>Co dalej z Sikorskim? Trudno powiedzieć, ale zapewne Donald Tusk nie chciałby go stracić całkowicie.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/24/czas-na-radoslawa-sikorskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uchwała; Kompletna kompromitacja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/uchwala-kompletna-kompromitacja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/uchwala-kompletna-kompromitacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 16:28:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3170</guid>
		<description><![CDATA[Patrząc na to, co się dzieje od mniej więcej tygodnia w sprawie uchwały sejmowej, upamiętniającej dzień 17. wrześśnia 1930 roku, wkroczenie wojsk Armii Czerowonej na tereny II RP, widać wyraźnie, że strony sporu zabrnęły w sytuacje kompromitujące i bez wyjścia. I najgorsze jest to, że w tej sprawie w ogóle są jakieś strony&#8230; Słuchając dziś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Patrząc na to, co się dzieje od mniej więcej tygodnia w sprawie uchwały sejmowej, upamiętniającej dzień 17. wrześśnia 1930 roku, wkroczenie wojsk Armii Czerowonej na tereny II RP, widać wyraźnie, że strony sporu zabrnęły w sytuacje kompromitujące i bez wyjścia. I najgorsze jest to, że w tej sprawie w ogóle są jakieś strony&#8230;</p>
<p>Słuchając dziś Jarosława Kaczyńskiego, dopiero dziś, staje się całkowicie jasne, o co w tek zabawie chodzi. Już wcześniej po kątach politycy Prawa i Sprawiedliwości półgłosem mówili, że nie uchwała i pamięć o pomordowanych w Katyniu jest ważna, ale pewnego haczyk, jaki został zarzucony na rząd i Donalda Tuska. Kaczyński stwierdził dziś, że się PO powinna się wstydzić za swoją politykę, która jest &#8222;niepolską polityką&#8221;. Tak naprawdę medialne ogłoszenie projektu uchwały i zaakcentowanie w niej sprawy ludobójstwa, miało rząd Donalda Tuska postawić w niezręcznej sytuacji. Po obchodach 70. rocznicy wybuch II WŚ,  na Westerplatte, jednak summa summarum udanych, otwierających nową furtkę w stosunkach z Rosją, PiS zależało na tym, aby do gęby sług germańskich i Merkel, dołożyć jeszcze PO gębę rusofilów, a może nawet sowietofilów. Chodziło o to, żeby przeciwstawić politykę &#8222;uległości&#8221; Tuska wobec Moskwy patriotycznej polityce wschodniej Lecha Kaczyńskiego, prowadzonej z watażką gruzińskim Micheilem Saakaszwilim i miłośnikiem banderowców, Wiktorem Juszczenką. I dobrze to wszystko sprzedać medialnie, wykorzystują Girzyńskiego, Błaszczaka &#8211; i telewizję, z niezawodną i zawsze gotową do głupich zadym TVN24, na czele.</p>
<p>Platforma Obywatelska z drugiej strony wypuściła do rozwiązania tej sprawy marszałka Niesiołowskiego, który jest tak subtelny negocjacjach, jak drwal. I to musiało się tak skończyć.</p>
<p>Sprawa straciła wymiar rocznicowy, nie jest już w tej chwili ważne, dla samego dokumentu oczywiście, czy zbrodnię katyńską można zakwalifikować jako ludobójstwo, czy nie. Polacy mają moralne prawo żądania, w pierwszej kolejności od społeczności międzynarodowej, dyskusji i uznania naszych racji. Mają również prawo do tego, aby Rosjanie uznali swoje winy &#8211; co już uczynili, i to nie raz. Komisja specjalna do spraw trudnych, gdzie jednym z szefów jest były minister spraw zagranicznych, Adam Daniel Rotfeld doszła do daleko idącego zbliżenia stanowisk obu państw na temat trudnych spraw wspólnej historii. Można było to zauważyć w trakcie wypowiedzi i przemówień premiera Władimira Putina, w trakcie jego wizyty w Gdańsku.</p>
<p>Wydaje się, że uznanie zbrodni katyńskiej za stalinowską zbrodnię wojenną klasyfikuje ją w takim samym miejscu, jak ludobójstwo. Rosjanie już praktycznie zgodzili się, że nie był to mord pospolity, lecz zaplanowane działania władz sowieckiej Rosji. To otwierało by drogę do porozumienia, także z rodzinami ofiar. Teraz staje się to wątpliwe. A same organizacje rodzin katyńskich, których, jak to w Polsce, musi być kilka, dały się wciągnąć w przepychanki polityczne.</p>
<p>Cała sprawa, niezależni jak się skończy w dniu 17. września, czy uchwała będzie, czy tylko będzie uroczyste posiedzenie Sejmu, z chwilą ciszy za pamięć pomordowanych &#8211; po raz kolejny zakończy się kompromitacją polskich polityków i polskiego Sejmu. Absmak&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/uchwala-kompletna-kompromitacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fetysz deficytu budżetowego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/06/29/fetysz-deficytu-budzetowego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/06/29/fetysz-deficytu-budzetowego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 08:53:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[budżet]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=2936</guid>
		<description><![CDATA[Nie jest dobrze z polską gospodarką. Nie jest tak dobrze, jak było jeszcze półtora roku temu. Nie jest dobrze, jeżeli patrzymy na wskaźniki produkcji przemysłowej, inwestycji infrastrukturalnych, zatrudnienia, spadają płace. Spada wartość inwestycji zagranicznych, malej polski eksport. Ale polski Produkt Krajowy Brutto rośnie, ma wynieść na koniec orku 0,8 do 1,1% na plusie. Dla przykładu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img158.imageshack.us/img158/6972/biznes8ln.jpg" alt="" width="55" height="67" /></p>
<p>Nie jest dobrze z polską gospodarką. Nie jest tak dobrze, jak było jeszcze półtora roku temu. Nie jest dobrze, jeżeli patrzymy na wskaźniki produkcji przemysłowej, inwestycji infrastrukturalnych, zatrudnienia, spadają płace. Spada wartość inwestycji zagranicznych, malej polski eksport. Ale polski Produkt Krajowy Brutto rośnie, ma wynieść na koniec orku 0,8 do 1,1% na plusie. Dla przykładu Łotwa ma spadek na poziomie 19%, inne kraje bałtyckie podobnie, a Ukraina – planowany spadek aż o 23%!.</p>
<p>Polska jako kraj Unii Europejskiej, włączona w krwiobieg gospodarczy tej wspólnoty, radzi sobie doskonale. I nie wygląda na to, aby wbrew hiobowym wieściom, głoszonym przez zwolenników PiS – nagle się załamała. Polski system gospodarczy jest zdrowy – a polski system bankowy i zabezpieczenia w nim funkcjonujące – wręcz wzorcowe.</p>
<p>Czy jednak w Polsce kryzys może się pogłębić? Tak, może, ale nie będzie to zależne w najmniejszym stopniu od decyzji, lub jej braku, polskiego rządu. Wydaje się, że polityka nieinterwencjonizmu w polską gospodarkę się sprawdza. Tym bardziej, że zasoby finansowe, jakie Polska mogłaby przeznaczyć na rozwój rynku krajowego, są minimalne. Zawierają się one właściwie tylko w możliwościach powiększenia deficytu budżetowego.<span id="more-2936"></span> Polska znalazła się w wyjątkowej sytuacji dlatego, że praktycznie nie musiała prowadzić żadnej interwencji na rynku bankowym, nie musiała dokonywać ani wykupu złych aktywów bankowych, czy konwersji prywatnych udziałów bankowych na udziały państwa. Gdyby rząd musiał dokonywać takich operacji, oznaczałoby to konieczność zaciągnięcia niekorzystnych kredytów. Polskie problemy mogą głównie wynikać z sytuacji naszych głównych partnerów ekonomicznych – głównie Niemiec i Rosji. Produkcja, zatrudnienie i chłonność rynku niemieckiego znacznie spadła i nie widać w tym roku szansy na jej wzrost, w związku z tym Niemcy broniąc swego rynku, na pewno będą ograniczać import. Podobnie może być z Rosją, gdzie z kolei wpływ mogą mieć niskie w dalszym ciągu ceny surowców, co się automatycznie przekłada na spadek rosyjskiego importu artykułów spożywczych.</p>
<p>Oczywiście, duży wpływ może mieć spadający popyt wewnętrzny i pewne zahamowanie inwestycji. Dlatego oczekiwałbym od rządu jednak działań nie w sferze podnoszenie podatków, a raczej rozsądnej regulacji podatku VAT, dla ponownego zdynamizowania produkcji pro rynkowej, a szczególnie budownictwa. Sprawa utrzymania popytu wewnętrznego jest ważna, jeżeli nie najważniejsza.</p>
<p>W Polsce nie prowadzi się niestety poważnej dyskusji na temat polskiej gospodarki. Pokazała to dyskusja sejmowa, przy okazji zupełnie idiotycznego pomysłu PiS odwołania ministra finansów, Jacka Rostowskiego. Dyskusja na temat wielkości deficytu budżetowego, jego wzrostu o 9 mld złotych, do kwoty 27 mld, nie wniosła praktycznie nic. A powinna, dlatego, że druga cześć pomysłów Rostowskiego, czyli ograniczenie wydatków budżetowych, przy zasadzie finansowania deficytu za pomocą dodatkowych emisji obligacji skarbu państwa i zwiększonej prywatyzacji – budzi duże wątpliwości. Zmniejszenie wydatków budżetu, o kwotę nawet 37 mld złotych, grozi realnym zmniejszeniem popytu krajowego, co może się przełożyć na konstrukcję budżetu na rok 2010. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby jednak zwiększenie deficytu już teraz, a nie próba ograniczenia wydatków, szczególnie infrastrukturalnych i produkcyjnych.</p>
<p>Polska ma oczywiście jeszcze jeden problem – to sprawa wejścia do ERM2, czyli do drugiego węża walutowego, przedsionka do euro. Wiadomo, że nie będzie to możliwe w roku 2010, a najwcześniej w roku 2012. W związku z tym nie ma potrzeby trzymania kurczowo deficytu budżetowego, lecz istnieje uzasadniona potrzeba jego wzrostu. Do tego, ponieważ polska waluta jest w dalszym ciągu niezależna, koszty produkcji, a co za tym idzie, płac, niskie – nie grozi nam gwałtowny wzrost inflacji. Jeżeli rząd zwiększyłby deficyt budżetowy, przy obniżeniu jeszcze stawek procentowych NBP przez RPP – to mogłoby to dać efekt synergii gospodarczej i wzrostu na rynku krajowym. To wymaga oczywiście planowania poza budżet roku 2010 i nawet następnego roku. I wymaga odwagi.</p>
<p>PKB , nie może pozostać jedynym kryterium ocen ekonomicznych. Można krytykować ministra Jacka Rostowskiego, ale głównie za brak odwagi i pomysłu, jak trudną sytuację budżetu zmienić w mechanizm wzrostu. A da się to zrobić.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/06/29/fetysz-deficytu-budzetowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orędzie Bugaja/Glapińskiego</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/05/23/oredzie-bugajaglapinskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/05/23/oredzie-bugajaglapinskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 May 2009 17:13:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2779</guid>
		<description><![CDATA[38 minut &#8211; tyle trwało pierwsze orędzie konstytucyjne prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wystąpienie, które nie wstrząsnęło nikim i nic nie wniosło do debaty publicznej na temat kryzysu. Można się było tego zresztą spodziewać, ponieważ Kaczyński nie zna się na ekonomii, gospodarce. Z tego powodu nie można mu jednak czynić zarzutu. Nie musi się znać na wszystkim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>38 minut &#8211; tyle trwało pierwsze orędzie konstytucyjne prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wystąpienie, które nie wstrząsnęło nikim i nic nie wniosło do debaty publicznej na temat kryzysu.</p>
<p>Można się było tego zresztą spodziewać, ponieważ Kaczyński nie zna się na ekonomii, gospodarce. Z tego powodu nie można mu jednak czynić zarzutu. Nie musi się znać na wszystkim &#8211; dobrze by było, aby dobrze wypełniał swoje zadania, jako potencjalny przywódca kraju. I żeby zatrudniał do pomocy, do pracy w swojej kancelarii ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami. Niestety, ani nie spełnia pokładanych nadziei, jako przywódca kraju, zaś jego zaplecze odpowiada jego poziomowi intelektualnemu&#8230;</p>
<p>Nikt już nie wymaga, aby Lech Kaczyński był prezydentem &#8222;wszystkich Polaków&#8221;, jednak można od niego ŻĄDAĆ aby w chwilach trudnych próbował nie dzielić, lecz łączyć, konsolidować społeczeństwo i wspierać instytucje państwa. To jednak, co usłyszeliśmy w piątkowy poranek w Sejmie, było wystąpieniem lidera opozycji, i słusznie Jarosława Kaczyńskiego na sali nie było. I trudno to nie określić inaczej, jak nie element kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. Niektórzy nawet sądzą, że było to po prostu nagranie nowego spotu wyborczego&#8230;</p>
<p>Lech Kaczyński odczytał z kartki przegląd prasy i zestawienie danych GUS-u z ostatnich kilkunastu dni, dotyczący spraw kryzysu gospodarczego, co zabrzmiało jak wieszczenie katastrofy. Gdyby nie to, że śledzę prasę i media elektroniczne, a i wykształcenie mam odpowiednie &#8211; to po tej części orędzia rzuciłbym się do sklepu po mąkę, ryż i sól&#8230;ziemniaków nie lubię&#8230;</p>
<p>Potem nastąpiły pytania o sprawy budżetu, planów zwalczania kryzysu, czy działania w sferze finansów publicznych. Proste pytania, na które zresztą, jeżeli się chce &#8211; odpowiedź mona znaleźć na stronach informacyjnych rządu. Ale może doradcy pana prezydenta szukać nie potrafią&#8230;</p>
<p><span id="more-2779"></span>Potem pan prezydent wszedł w rolę &#8222;Wujka Dobra Rada&#8221;. I tu dało się odczuć rękę socjalisty Ryszarda Bugaja i ignoranta w sprawach makroekonomii &#8211; Adama Glapińskiego. Otóż w pierwszej części swej przemowy oskarżał pan prezydent rząd o powiększanie dziury budżetowej, a w drugiej części natomiast&#8230; proponował rozwiązania wzorowane na działaniach rządu Gordona Browna, które mogą doprowadzić do dalszego zwiększenia deficytu finansów państwa&#8230; Generalnie pan prezydent bardzo by chciał zwiększyć popyt krajowy, pobudzić gospodarkę inwestycjami, ale jednocześnie nie chce zwiększać deficytu i obciążeńpodatkowych. Wręcz proponował obniżenie podatków, w tym VAT-u i zwiększenie kwot wolnych od podatku PIT. Na prosty chłopski rozum, nawet bez podstaw wykształcenia ekonomicznego, to propozycja, która nie ma w sobie żadnej logiki. Widać, że piszący &#8222;nowy program ekonomiczny&#8221; Kancelarii Prezydenta Bugaj i Glapiński siedzieli w różnych pokojach&#8230;</p>
<p>Polityczne orędzie Lecha Kaczyńskiego to precedens w polskim życiu politycznym. Kilka miesięcy temu, w jednym z wystąpień, Donald Tusk powiedział o interwencji rządu polskiego na rynku walutowym, w obronie złotego. Wzbudziło to bardzo negatywne reakcje ekonomistów i bankowców, którzy stwierdzili, że taka deklaracja może zaszkodzić polskim finansom. Teraz głowa państwa, w Sejmie, ex cathedra, oskarża rząd, że nie mówi on o sytuacji gospodarczej, która według prezydenta jest gorsza, niż się to przedstawia. Czy to jest działanie odpowiedzialne? Pytanie właściwie jest retoryczne.</p>
<p>Ale przecież nie o dobro rządu i polskiej ekonomii tu chodziło, lecz o polityczny lans swojej osoby i wspomaganie kampanii politycznej brata. Jak słusznie zauważył były prezydent, Aleksander Kwaśniewski &#8211; gdyby prezydent chciał poważnie porozmawiać z rządem, wysłuchać go, może samemu doradzić &#8211; zwołałby radę gabinetową &#8211; bez kamer, za to z gronem fachowców. Ale to nie przyniosłoby żadnego medialnego &#8222;sukcesu&#8221;.</p>
<p>Najtrafniej ocenił to prof. Radosław Markowski, politolog z politolog z ISP PAN i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej; Jego opinia sprowadza się do tego, żeby przemówienie, opinie i propozycje Lecha Kaczyńskiego puścić mimo uszu. Nie z braku szacunku dla głowy państwa &#8211; ale z tego powodu, że wokół Lecha Kaczyńskiego nie ma partnerów do rzeczowej, merytorycznej dyskusji.</p>
<p>Dopowiem do tego &#8211; pan prezydent dobiera sobie ludzi takich, jacy mu pasują. Takich, przy których dobrze się czuje i którzy spełniają podstawową formułę BMW &#8211; bierny, mierny, ale wierny&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/05/23/oredzie-bugajaglapinskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krzesło dla paprotki</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/05/21/krzeslo-dla-paprotki/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/05/21/krzeslo-dla-paprotki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 May 2009 09:14:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2763</guid>
		<description><![CDATA[Po ogłoszeniu wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w sprawie zgłoszonego przez Kancelarię premiera zapytania, kto ma prawo reprezentować Polskę i ustać skład delegacji na szczyty Unii Europejskiej, pierwsze co zrobiłem, to odciąłem się od czytania opinii i stanowisk &#8222;fachowców&#8221; obu głównych ugrupowań, takich jak Cymański, Brudziński, czy Pitera. Również nie są dla mnie miarodajne opinie urzędników [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Po ogłoszeniu wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w sprawie zgłoszonego przez Kancelarię premiera zapytania, kto ma prawo reprezentować Polskę i ustać skład delegacji na szczyty Unii Europejskiej, pierwsze co zrobiłem, to odciąłem się od czytania opinii i stanowisk &#8222;fachowców&#8221; obu głównych ugrupowań, takich jak Cymański, Brudziński, czy Pitera. Również nie są dla mnie miarodajne opinie urzędników jednej, lub drugiej kancelarii organów władzy wykonawczej &#8211; prezydenta i premiera. Wolałem poczekać na pełne uzasadnienie Trybunału Konstytucyjnego i na tej podstawie wyrobić sobie zdanie.</p>
<p>Dobrze się stało, że TK sprawą się zajął, uznając w ten sposób, że jest to nie tylko spór kompetencyjny, wynikający z walki politycznej pomiędzy dwoma ośrodkami władzy, ale że jest to jednak spór o charakterze konstytucyjnym. Orzeczenie, wbrew temu, jak to interpretują strony, jest precyzyjne i jasno określa, kto ustala polskie stanowisko w trakcie spotkań z instytucjami Unii Europejskiej i kto jest szefem polskiej delegacji w trakcie spotkań Rady Europejskiej. Ale uzasadnienie wykracza również poza zakres pytania, dając wykładnię tego, kto jest odpowiedzialny za prowadzenie polskiej polityki zagranicznej.</p>
<p>Trybunał Konstytucyjny stanął po stronie prezydenta w sprawie jego praw do uczestnictwa w każdym szczycie unijnym. To sukces wizerunkowy Lecha Kaczyńskiego, jeżeli pamiętamy żenujące spory o krzesełka i samoloty do Brukseli. Z drugiej strony sentencja wyroku jednoznacznie mówi &#8211; oficjalne stanowisko formułuje Rada Ministrów (i jest to zapewne w formie wiążącej instrukcji), a prezentuje je na spotkaniach Unii Europejskiej prezes RM. Jest to jednoznaczne z tym, że szefem delegacji jest premier. Może on (na podstawie zasady precedencji) uznać, że to Lech Kaczyński jest szefem delegacji. Tylko, że nikt nie powiedział, że precedencja obowiązuje również w przypadku kontaktów z zagranicą, w sprawach, w których prezydent, jak wynika z wyroku TK kompetencji nie ma&#8230;</p>
<p><span id="more-2763"></span>Kompetencje prezydenckie to stanie na straży bezpieczeństwa państwa, jego integralności i obrona Konstytucji. W związku z tym tylko w tych sprawach uczestnictwo Kaczyńskiego byłoby uzasadnione. Dotyczy to między innymi sprawy Traktatu Lizbońskiego. W pozostałych sprawach uczestnictwo Lecha Kaczyńskiego w pracach polskiej delegacji jest wątpliwe. Może, oczywiście jechać, zajmować krzesełko i się nawet obściskiwać z Angelą Merkel &#8211; ale tylko w charakterze &#8222;czcigodnego gościa&#8221; &#8211; lub nic nie znaczącego ozdobnika.</p>
<p>TK odczytał Konstytucję. Stwierdził w uzasadnieniu, że prezydent, jako najwyższy przedstawiciel Polski MUSI współpracować z rządem, a ten z kolej musi go informować o swoich działaniach i decyzjach. To dobre postanowienie, które zobowiązuje obie strony do współpracy. Co to jednak w praktyce oznacza? Również to, że Lech Kaczyński powinien informować rząd o swoich rozmowach zagranicznych, jeżeli takowe prowadzi, jak również nie może sobie pozwolić na działania takie, jak słynny lot do Gruzji, w czasie konfliktu kaukaskiego. Dlaczego? Ponieważ Trybunał Konstytucyjny dokonał INTERPRETACJI ROZSZERZAJĄCEJ, wykraczającej poza zakres skierowanego do niego pytania.</p>
<p>Otóż w uzasadnieniu znalazł się taki oto akapit;</p>
<p style="padding-left:30px;"><em>Prezydent Rzeczypospolitej urzeczywistniając przypisane mu przez prawo funkcje oraz zadania działa niezależnie od Rady Ministrów, &#8222;na własny rachunek&#8221;. Dotyczy to funkcji Prezydenta określonych w art. 126 ust. 1 konstytucji.<br />
<strong>Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie ma wynikających wprost z konstytucji uprawnień służących samodzielnemu prowadzeniu polityki zagranicznej Rzeczypospolitej. Nie jest też upoważniony do samodzielnego prowadzenia polityki zagranicznej ani do sprawowania kierownictwa w dziedzinie stosunków z organizacjami</strong></em><strong> <em>międzynarodowym</em></strong>i. Zadania<em> Prezydenta, określone w art. 126 ust. 2, jak też kompetencje wskazane w art. 133 ust. 1 konstytucji wykazują szereg odniesień do sfer polityki: zagranicznej, wewnętrznej oraz &#8222;unijnej&#8221;, prowadzenie których pozostaje w gestii Rady Ministrów.</em></p>
<p>To jest bardzo ważne stwierdzenie, od interpretacji którego uciekają bieżący komentatorzy. Dlatego chciałbym poznać opinie byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, jak również konstytucjonalistów. Nie jestem prawnikiem, ale jak sądzę, to jest zapis, który jest mocnym argumentem za zawężeniem pola aktywności Lecha Kaczyńskiego w polityce zagranicznej.</p>
<p>Nie jest zgodne z polską racją stanu, aby dwa organy władzy wykonawczej prowadziły niezależnie od siebie politykę zagraniczną. Dopóki mamy dualizm tej władzy, podział kompetencji (częściowo zdefiniowany teraz przez TK), dopóty konflikty będą trwały. I z tego punktu widzenia trudno określić ten wyrok jako &#8222;salomonowy&#8221;. Jest on rzeczowy, na ile pozwala na to prawo, ale nie rozwiązuje problemu ścierania się dwóch ośrodków władzy i kompetencji. Nie oznacza to jednak, że należałoby natychmiast zająć się &#8222;modelowaniem&#8221; ustawy zasadniczej na nowo. Nie jest to droga do rozwiązywania sporów bieżących.</p>
<p>Trybunał Konstytucyjny, pod przewodnictwem prezesa Bohdana Zdziennickiego rozstrzygnął spór o ilość krzeseł na szczytach unijnych (mogą być dwa&#8230;), o tym, czy Lechowi Kaczyńskiemu należy się samolot (należy, jak&#8230; zupa). Nie rozstrzygnął jednak tego, co jest nierozstrzygalne na jego sali &#8211; sporu personalnego pomiędzy Lechem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem. Dlatego, że obszarem działania TK jest prawo, a nie kultura i obyczaje polityczne, które kształtuje tradycja demokratyczna &#8211; w Polsce nie istniejąca.</p>
<p>I dlatego teraz mogę już sobie spokojnie poczytać opinie Pawła Kowala, czy Sławomira Nowaka &#8211; ich tradycja i kultura demokratyczna nie obowiązuje, dla nich wiążący jest interes&#8230; ich partii.</p>
<p>A Patria? Jakoś się sama obroni&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/05/21/krzeslo-dla-paprotki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Donaldzie, czas na Czumę</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/05/20/donaldzie-czas-na-czume/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/05/20/donaldzie-czas-na-czume/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 May 2009 16:20:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2760</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy Andrzej Czuma został nominowany na stanowisko ministra sprawiedliwości, pisano, że oto po korporacyjnym zakładniku Ćwiąkalskim nastał &#8222;szeryf&#8221;. To tanie porównanie, odwołujące się do długiej emigracji Czumy w Stanach Zjednoczonych, a także do jego sympatii do broni, a właściwie do poglądów na temat dostępu do jej posiadania, z których to zresztą po kilku dniach, oficjalnie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kiedy Andrzej Czuma został nominowany na stanowisko ministra sprawiedliwości, pisano, że oto po korporacyjnym zakładniku Ćwiąkalskim nastał &#8222;szeryf&#8221;. To tanie porównanie, odwołujące się do długiej emigracji Czumy w Stanach Zjednoczonych, a także do jego sympatii do broni, a właściwie do poglądów na temat dostępu do jej posiadania, z których to zresztą po kilku dniach, oficjalnie, rzecz jasna, się wycofał.</p>
<p>Od samego początku było jasne, że Czuma nie ma kwalifikacji na stanowisko ministerialne, nie tylko formalnych, ale również osobistych. Praca tego ministerstwa, jak mało którego, nastawiona jest na zewnątrz, czyli do obywateli, jak i do wewnątrz, czyli do środowisk prawniczych, a także do służby więziennictwa. Bez współpracy ze środowiskami prawniczymi, reprezentowanymi przez samorządy, zwane korporacjami, nie da się sensownie pracować, a już na pewno nie się reformować wymiaru sprawiedliwości. A że jest on w dalszym ciągu niewydolny, częściowo skonfliktowany, częściowo upolityczniony i na pewno drogi dla społeczeństwa – o tym wiadomo od dawna – i nie wiele się w tej materii w ostatnich latach zmieniło.</p>
<p>Nominacja Andrzeja Czumy była odcięciem się Donalda Tuska od środowisk prawniczych. Odwołanie Zbigniewa Ćwiąkalskiego, z przyczyn politycznych i wizerunkowych, zostało odczytane jako wotum nieufności wobec prawników. Powołanie w to miejsce naturszczyka, bo Czuma skończył prawo ponad 40 lat temu i nigdy nie praktykował, było decyzją wizerunkową, ale jednocześnie populistyczną. Postawiono na człowieka zasłużonego, z piękną kartą, ale za to bez kwalifikacji.</p>
<p>Do nominacji Andrzeja Czumy na stanowisko Ministra Sprawiedliwości od samego początku byłem nastawiony bardziej, niż sceptycznie. Zamiast &#8222;szeryfa&#8221;, na stanowisku ministerialnym znalazł się jeździec bez głowy, do tego supportowany przez swego, jak się okazuje, niezbyt mądrego, ale za to aroganckiego syna, Krzysztofa. I rezultatem tego jest minister, który najbardziej ze wszystkich kompromituje siebie i rząd.</p>
<p><span id="more-2760"></span>Tuż po nominacji minister wypowiedział się w sprawie prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego, oświadczając między innymi, że “organy ścigania, działając w dobrej wierze, trafiają w próżnię”, komentując w ten sposób działania prokuratury sopockiej. Mogło to przynieść wrażenie, bardzo złe wrażenie, że minister sugeruje łagodniejsze traktowanie byłego polityka PO – zarówno przez prokuraturę, jak i przez sąd.</p>
<p>Kilka tygodni później, w wypowiedzi dla jednej ze stacji telewizyjnych, Czuma stwierdził, że polski wywiad zna nazwiska terrorystów, którzy zamordowali Piotra Stańczaka w Pakistanie, oraz, że w pakistańskich władzach są ludzie, którzy im sprzyjają… Nawet posiadając taką wiedzę, nie powinien był jej upubliczniać, jako członek rządu, ponieważ nie jest to tylko sprawa bezpieczeństwa, ale również sprawa kultury dyplomatycznej. Nie jest niczym dziwnym, że strona pakistańska natychmiast ostro zareagowała.</p>
<p>Potem mieliśmy do czynienia z aferą finansową ministra, która ciągnie się za nim ze Stanów Zjednoczonych. I nie została jeszcze zakończona. W lutym tego roku redaktor  Cezary Łazarewicz opublikował artykuł w tygodniku &#8222;Polityka&#8221;, z którego niedwuznacznie wynikało, że minister sprawiedliwości rządu polskiego dopuścił się nadużyć finansowych, a nawet oszustw na dużą skalę w trakcie swego pobytu na emigracji w USA. Ciąży na nim kilkanaście wyroków, za niezapłacone debety kart kredytowych, a także wyroki sądowe za niespłacone długi prywatne i za leczenie medyczne. Łazarewicz napisał również, że Czuma dopuszczał się wobec jednego ze swych wierzycieli gróźb karalnych, łącznie z groźbami pobicia.</p>
<p>Materiał redaktora Łazarewicza był bardzo dobrze udokumentowany, każde źródło zostało przez niego rzetelnie sprawdzone.</p>
<p>Ostatnie dni to bezsensowna i chamska afera sprokurowana przez Krzysztofa Czumę, który groźbami usiłował zakneblować blogerkę katarynę, oraz afera, która, jak mi się wydaje, została podrzucona Czumie przez &#8222;familię&#8221; skupioną woków Donalda Tuska, a konkretnie przez Grzegorza Schetynę.</p>
<p>Afera z kataryną, choć autorstwa Krzysztofa Czumy, obciąża jedna ministra, ponieważ w ujawnionej korespondencji wyraźnie widać ton groźby wykorzystania politycznej i służbowej pozycji Andrzeja Czumy. I nie pomaga tu wcale odcięcie się ojca od syna, a także próba zdeprecjonowania blogerów tylko dlatego, że występują anonimowo. Prawo do oceny ma każdy obywatel, za co, niezależnie czy występuje pod nickiem, czy własnym nazwiskiem, bierze odpowiedzialność.</p>
<p>Edward Zalewski został polecony na stanowisko prokuratora krajowego przez wicepremiera Grzegorza Schetynę. Zalewski, w latach osiemdziesiątych pracował w Legnicy, i według zebranych materiałów miał wydać zgodę na przesłuchanie niepełnosprawnego działacza opozycji, Stanisława Śniega, przez brutalnego oficera SB. Zalewski miał osobiście prowadzić to śledztwo, a także inne śledztwa polityczne, co zostało potwierdzone przez jego ówczesnych przełożonych. No i dodatkowo był także członkiem PZPR, zasiadając również w egzekutywie partyjnej (kto jeszcze pamięta to urocze słowo&#8230;). Zalewski &#8222;nic nie pamięta&#8221;, a Andrzej Czuma ma &#8222;pełne zaufanie&#8221; do swojego podwładnego. Tylko, że Donald Tusk ma problem.</p>
<p>Problem ten wynika z tego, że utrzymują Zalewskiego na stanowisku, premier traci przewagę wizerunkową, że w jego partii i rządzie nie ma miejsca dla takich jak wiceminister Kryże, czy minister Jasiński. Zalewski zajmuje stanowisko bardzo wrażliwe i jego przeszłość, jako zwierzchnika prokuratury (a po rozdziale stanowisk ministra i prokuratura generalnego może nawet szefa całej nowej struktury państwowej) ma kolosalne znaczenie.</p>
<p>Mam wrażenie, że sprawa Zalewskiego skończy karierę Andrzeja Czumy. Familia, Schetyna, Nowak, Grupiński wskażą Donaldowi, że ilość minusów ministrowania Czumy przekracza korzyści z trzymania w rządzie &#8222;ikony opozycji&#8221; i przekona premiera do usunięcia ministra ze stanowiska. Odejście nie nastąpi teraz, przed wyborami, bo byłoby to po prostu szkodliwe dla wizerunku rządu, tuż przed wyborami, może nawet nie przed wakacjami, ale zimy Czuma już nie doczeka&#8230;</p>
<p>Czumie za lata spędzone w peerelowskim więzieniu, i za niezłomną postawę, za jego działalność opozycyjną należy się szacunek. Tylko, że “dobry życiorys” to trochę mało, a “styropianowe” doświadczenie nie jest dobrą przepustką do kariery państwowej.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/05/20/donaldzie-czas-na-czume/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demagogię też trzeba umieć stosować</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/05/19/demagogie-tez-trzeba-umiec-stosowac/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/05/19/demagogie-tez-trzeba-umiec-stosowac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 May 2009 14:30:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2752</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajszą debatę premiera ze stoczniowcami, ale tylko z małą ich reprezentacją,  każdy może sobie z interpretować jak mu wygodnie. Wszystko, jak zwykle zależy od punktu widzenia, i siedzenia &#8211; w przypadku związku zawodowego &#8222;Solidarność&#8221;, siedzenia w kieszeni Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego pisanie przez redaktora Piotra Zarembę z &#8222;Dziennika&#8221;, że stoczniowi działacze są liderami buntu, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
Wczorajszą debatę premiera ze stoczniowcami, ale tylko z małą ich reprezentacją,  każdy może sobie z interpretować jak mu wygodnie. Wszystko, jak zwykle zależy od punktu widzenia, i siedzenia &#8211; w przypadku związku zawodowego &#8222;Solidarność&#8221;, siedzenia w kieszeni Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego pisanie przez redaktora  Piotra Zarembę  z &#8222;Dziennika&#8221;, że stoczniowi działacze są liderami buntu, a cała sytuacja kojarzy mu się ze strajkami roku 1980, i premier powinien się udać pod stocznię &#8211; wywołały u mnie gwałtowne ruchy przepony&#8230;</p>
<p>Donald Tusk rozegrał sprawę dobrze, choć nie modelowo. Modelowo byłoby wtedy, kiedy pomysł na spotkanie nie padłby w ogóle, a to właśnie premier go rzucił, zupełnie niepotrzebnie. Do negocjacji, w sprawach związkowych, są instytucje państwa, takie jak Komisja Trójstronna, nie mówiąc o resortowych ministrach, a zaproszenie &#8222;klasy robotniczej&#8221; do stołu rokowań &#8211; jest przyznaniem się do tego, że stanowią one siłę polityczną. Związkowcy przyjęli zaproszenie, ponieważ dało ono im poczucie siły i znaczenia, znaczek &#8222;S&#8221;, który noszą na sztandarach ośmiela ich, choć mają tyle wspólnego z dawnym związkiem, co PiS z prawicą&#8230; Duet Gałęzowski/Guzikiewicz jednak, megalomańsko uważa (podobnie jak lewacki szef &#8222;Sierpnia &#8217;80, Bogusław Ziętek), że stanowi crême de la crême polskich robotników. No więc &#8211; nie stanowi.</p>
<p><span id="more-2752"></span>Stocznie w tym kształcie, w jakim przetrwały przez kilkanaście lat, przy takiej organizacji pracy, nierozwiązanych sprawach własności gruntów, przerostach zatrudnienia (i to zatrudnienia pracowników nieprodukcyjnych – bo tych głównie bronią związki zawodowe – fachowcy już dawno pojechali na Zachód) – nie miały prawa przetrwać. Pomimo dotacji, które szły w miliardy złotych, sama pomoc dla Stoczni Gdańskiej to ponad 700 milionów!</p>
<p>Jednak największym obciążeniem dla nich byli właśnie związkowcy. Ich kompletnie nie interesował, i dalej nie interesuje, rachunek ekonomiczny – ich interesuje tylko to, aby „rzund” im pomógł. Bo „rzundy” przez lata nauczyły ich, że są solą tego przemysłu. Rządy lewicy, PiS.</p>
<p>Rządy post solidarnościowe – nie ruszały stoczni, nie pilnowały ich rentowności i nie szukały dla nich inwestorów – bo „klasa robotnicza” była dla nich zapleczem politycznym. Rządy lewicowe z kolei – bały się ruszać tego tematu – z tego samego powodu, tylko z odwróconym wektorem… I pompowano w ten sektor pieniądze, grube miliardy, godzono się na to, aby na czele stoczni stawali „menago”, którzy na przykład podpisywali kontrakty długoterminowe na budowę statków, bez ubezpieczenia ich od ryzyka kursowego. Przy zmianach rządzących z kolej stocznie stawały się łupem politycznym…</p>
<p>Związki natomiast – jak to związki. Oni nie pracowali na swoim, tylko jak dawniej – na państwowym. Ich nie interesowało kto i jak – tylko za ile mają przyjść do pracy – oczywiście, za jak najwięcej. Tylko ci, którzy zobaczyli co się święci, spakowali manatki i pojechali do Norwegii – i tam sobie spokojnie żyją.</p>
<p>Ktoś się może zżymać – przecież taka jest rola związkowców – dbać o interesy pracownicze. To ja na to odpowiem tak;</p>
<p>Już dawno związki zawodowe powinny zrozumieć, że ich podmiotowość, jako obrońcy pracobiorcy, powinna się realizować nie poprzez roszczenia, ale poprzez dbałość o całą substancję zakładu pracy, w którym funkcjonuje. Jeżeli związek zawodowy tego nie rozumie – a w tym przypadku chodzi już nie tylko o stocznie, lecz o całą „Solidarność” – to znaczy, że działa na szkodę swoich członków. Praca może być wartością, wtedy, kiedy jest wykonywana zgodnie z regułami ekonomicznymi. W przeciwnym razie staje się drogą ku zagładzie firmy, w której jest wykonywana. I to głównie związkowcy, przez szantaż i presję na rządy, są winne upadku SWOICH miejsc pracy.</p>
<p>Donald Tusk nie poddał się presji i nie dał się wciągnąć w grę polityczną. Przyjazd pod stocznię byłby przyznaniem się do porażki i uległości &#8211; nie przez słusznymi postulatami, lecz przed ordynarnym szantażem. Z drugiej strony stoczniowcy z &#8222;S&#8221; i sekundujący im OPZZ zrozumieli, że w momencie, kiedy ich demagogia zderzyłaby się z faktami i sensownymi argumentami premiera, to wyszłoby na wierzch polityczne inspiracje ich działania, ze strony PiS.</p>
<p>Jednak nie poddają się. Tak jak PiS nie poddaje się i próbuje temat stoczniowy wykorzystać.</p>
<p>Prymitywna zagrywka pro pisowskiego portalu niezalezna.pl, że za funduszem United International Trust N.V, stoi izraelski Mossad, jako żywo przypomina artykuły ze szmatławca &#8222;Rzeczywistość&#8221; o syjonistach. Dobrze, że internet ma &#8222;wieczną&#8221; pamięć i szybko tę manipulację odkryto (choć nie wszystko zUIT N.V. jest jasne do końca). A już machanie przez Karola Guzikiewicza kartką, jakoby tajną, otrzymaną z tajnego raportu NIK, za pośrednictwem &#8222;patrioty&#8221; &#8211; to zagranie idioty, dla idiotów.</p>
<p>Nie należy liczyć, że &#8222;S&#8221; zaprzestanie tych akcji. Zbliżają się wybory i rocznica polskich wyborów z roku 1989, w związku z tym okazje do &#8222;dymienia&#8221; są wymarzone. Tylko, że to jest już skowyt przegranych. Kiedy w stocznie wejdzie normalny, biznesowy kapitał &#8211; to nie będzie się patyczkował. Stocznie, jeżeli będą miały produkować, to będą musiały być rentowne. Jeżeli Polacy nie będą chcieli pracować &#8211; pójdą na bruk, przyjadą Ukraińcy, Filipińczycy, Koreańczycy. Szkoda, szkoda, bo biuro projektowe Stoczni Szczecińskiej, to klasa sama w sobie&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/05/19/demagogie-tez-trzeba-umiec-stosowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stanowisko dla Jerzego Buzka</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/05/12/stanowisko-dla-jerzego-buzka/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/05/12/stanowisko-dla-jerzego-buzka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 May 2009 09:04:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2718</guid>
		<description><![CDATA[Walka o to, aby polski eurodeputowany, z ramienia Platformy Obywatelskiej, Jerzy Buzek, został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego (na pół kadencji, 2,5 roku), przypomina trochę rozgrywkę pokerową. Tylko nie wiadomo, czy są to rozgrywki PokerStars, czy tylko szulernia. Oczywiście, Jerzy Buzek musi zostać ponownie wybrany do europarlamentu. Nie powinno być z tym specjalnych problemów, jego popularność na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Walka o to, aby polski eurodeputowany, z ramienia Platformy Obywatelskiej, Jerzy Buzek, został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego (na pół kadencji, 2,5 roku), przypomina trochę rozgrywkę pokerową. Tylko nie wiadomo, czy są to rozgrywki PokerStars, czy tylko szulernia.</p>
<p>Oczywiście, Jerzy Buzek musi zostać ponownie wybrany do europarlamentu. Nie powinno być z tym specjalnych problemów, jego popularność na Śląsku jest olbrzymia, jest szansa, że pociągnie za sobą jeszcze dwóch kandydatów PO (może kosztem kandydata PiS, Marka Migalskiego?).  Tylko, że polski rząd, polska dyplomacja gra o dwa stanowiska w strukturach instytucji rządowych &#8211; właśnie Jerzego Buzka i Włodzimierza Cimoszewicza, na stanowisko szefa Rady Europy. Tadeusz Iwiński, poseł SLD i dobry znawca polityki i prawa międzynarodowego twierdzi jednak, że nie ma dużego powiązania pomiędzy tymi stanowiskami. Na szefa Rady Europy nominacje przedstawiają rządy,  o wyborze na szefa RE decydują jednak europarlamentarzyści, skupieni w określonych frakcjach parlamentarnych. Wybory są tajne. Natomiast o wyborze szefa PE decydują głównie frakcje parlamentarne, decyzje zapadają jawnie i są raczej w formie konsensusu. Ale żeby móc prowadzić negocjacje, trzeba mieć określoną siłę głosów, mandatów. Dlatego wynik Platformy Obywatelskiej w czerwcowych wyborach ma duże znaczenie, o czym dalej.</p>
<p>Wpływ na możliwość wyboru Jerzego Buzka może mieć jednak nie tylko sprawa siły i negocjacji polskich posłów i polskiej dyplomacji. Może mieć również na to wpływ farsa, jaka się rozgrywała w całej Europie, w związku z nieudaną walką o uzyskanie dla Radosława Sikorskiego stanowiska sekretarza generalnego NATO.</p>
<p>Afera w związku z nominacją Radosława Sikorskiego skutecznie obnażyła naszą niemoc i brak zdolności dyplomatycznych i może podważyć nasze szanse na stanowiska w instytucjach europejskich. Zarówno dla Włodzimierza Cimoszewicza, w Radzie Europy, i dla Jerzego Buzka, jako kandydata na szefa PE. Gierki i polityczne okładanie się polskich polityków, z Lechem Kaczyńskim na czele, od Londynu, poprzez Strasburg, aż do czeskiej Pragi, to było ośmieszanie i polskiego kandydata i Polski. Winę za to ponosi także  sam Radosław Sikorski, który powinien inaczej organizować lutowe i marcowe negocjacje.</p>
<p><span id="more-2718"></span>Rozgrywka jedna trwa dalej. Oto kilka dni temu włoski premier, Silvio Berlusconi wypuścił na jednej z konferencji prasowych balonik z informacją, jakoby polska strona miała zrezygnować z kandydatury Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego i poprzeć Włocha Maria Mauro, też chadeka. Czyli cała ludowa chadecja PE, (EPP) miałby wystawić jako kandydata Włocha, w zamian za co Włosi mieliby poprzeć Cimoszewicza na stanowisko szefa Rady Europy. Polacy, ustami rzecznika rządu, Pawła Grasia, oczywiście zaprzeczyli stanowczo. Negocjacje ponoć zamknięte jeszcze nie są. Polska strona mówi wyraźnie i oficjalnie &#8211; jeśli  PO i PSL zdobędą więcej mandatów wśród europejskich chadeków w czerwcowych wyborach, kandydatem całej formacji chadeckiej będzie Jerzy Buzek. Problem polega jedna na tym, że zanosi się, że to Włosi będą mieli więcej mandatów &#8211; nawet o 10. więcej, niż Polacy. Co wtedy? Dodatkowo do wyboru Polaka potrzebne są głosy Niemców, którzy ponoć Buzka popierają, a także Francuzów, których stanowisko jednak nie jest jasne. Jedno jednak jest pewne &#8211; polscy posłowie z innych frakcji PE poprą Polaka, takie są zapowiedzi zarówno ze strony PiS, jak i lewicy. Z tym, że lewica, głosem europosła Marka Siwca stwierdza, cytuję za &#8222;Trybuną&#8221;;</p>
<p><em>&#8222;Mówiąc Polakom, że głos oddany na Platformę Obywatelską przyczynia się do wyboru Jerzego Buzka na przewodniczącego PE, premier – delikatnie mówiąc – prowadzi nieuczciwą kampanię.&#8221;</em><br />
[...]<br />
<em>&#8222;Poza tym premier milczy, a my z włoskich źródeł dowiadujemy się, że miał miejsce jakiś handel z Berlusconim, a opinia publiczna o tym nic nie wie. Niech premier zachowuje się transparentnie i odważnie, by wyborcy wiedzieli, w co on gra.&#8221;</em></p>
<p>Marek Siwiec oskarża wyraźnie premiera Donalda Tuska o grę, która wcale polskiej kandydatury nie wzmacnia. Więcej, pojawiają się głosy, że jeżeli nastąpi pat negocjacyjny pomiędzy Polakami i Włochami, to ze strony chadeków może się pojawić trzeci, kompromisowy kandydat.</p>
<p>Jerzy Buzek ma także inne problemy, które ciągną się za nim. Otóż pojawiły się informacje, że za jego premierostwa zawierano wstępne umowy w sprawie budowy bazy CIA na Mazurach, w Starych Kiejkutach. Baza, która miał służyć później za tymczasowe więzienie CIA, punkt przerzutowy dla tak zwanego &#8222;Guantanamo Express&#8221;. To problem, który drążony jest od kilku lat i który może mieć duże znacznie nie tylko dla kandydatury Jerzego Buzka, ale również dla pozycji Polski w całej Unii Europejskiej.</p>
<p>Sprawa jest poważna – ponieważ dotyczy łamania praw człowieka, które są fundamentem działania Unii Europejskiej. Jeżeli więźniowie CIA byli w Polsce przetrzymywani i być może torturowani – oznacza to złamanie artykułu 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, której nasz kraj jest sygnatariuszem, która zakazuje nie tylko tortur, ale także wszelkiego “nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania”.  Podobnie mówi artykuł 7. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ oraz Konwencja w sprawie Zakazu Tortur.</p>
<p>W Polsce o bazie w Starych Kiejkutach wiedzieć musiało sześciu polityków i urzędników państwowych; Są to szef BBN, Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński, były minister ON, Marek Dukaczewski, ówczesny szef WSI, szef wywiady, Zbigniew Siemiątkowski, premier Leszek Miller, oraz prezydent RP – Aleksander Kwaśniewski. Ten temat to tykająca duża bomba.</p>
<p>Ale nie tylko to może mieć wpływ na wybór Jerzego Buzka. Otóż zupełnie niedawno pojawiły się pogłoski i opinie formułowane, (nieoficjalnie, rzecz jasna) przez znamienitego specjalistę od marketingu politycznego i kreowania wizerunku, Eryka Mistewicza, że Donald Tusk chętnie by widział Jerzego Buzka na stanowisku&#8230; premiera polskiego rządu!</p>
<p>Platforma Obywatelska to, jak powszechnie wiadomo, partia niejednorodna. Mówi się, że naturalnym kandydatem na premiera po spodziewanym wyborze Donalda Tuska na prezydenta byłby jego przyboczny, wicepremier Grzegorz Schetyna. Tylko, czy Donald Tusk na pewno tego chce? Czy tak silny premier, i do tego szef jednej tylko frakcji partyjnej to dobre rozwiązanie? Czy nie wygodniejsze dla szefa PO nie byłoby takie ułożenie rządu po jego odejściu, aby mieć faktyczny wpływ na jego działanie?</p>
<p>Wydaje się, że pomysł, świeży i dość nieoczekiwany, może być dla Donalda Tuska kuszący. Zajęcie stanowiska prezydenta i jednocześnie &#8222;nadpremiera&#8221; nad Jerzym Buzkiem (dla którego byłoby to deja vu, po rządzie AWS i współpracy z Marianem Krzaklewskim), może dać mu władzę, jakiej po roku 1989 nikt w Polsce jeszcze nie miał. Byłoby to faktyczne, choć nieformalne, połączenie dwóch ośrodków władzy wykonawczej unią personalną. I nie trzeba by wprowadzać żadnych zmian w Konstytucji RP, ani nie pisać żadnych ustaw kompetencyjnych&#8230;</p>
<p>Wybór Jerzego Buzka na szefa PE jest możliwy, ale może okazać się, że z punktu widzenia interesów krajowych Donalda Tuska i PO &#8211; wcale niekoniecznie wygodny i zasadny politycznie.</p>
<p>Będziemy to śledzić. Pytanie tylko, czy w związku z tym ktoś z Polski zajmie w instytucjach europejskich jakieś eksponowane miejsce?</p>
<p>Tak, to możliwe. Najbliżej tego jest&#8230; Danuta Huebner. Jeżeli opisany przeze mnie scenariusz się sprawdzi &#8211; zapewne wróci na stanowisko komisarza Komisji Europejskiej UE.</p>
<p>Azrael</p>
<p><span style="color:#ff0000;"><em>Materiał opublikowany również na stronie portalu <strong><a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">mojeopinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/05/12/stanowisko-dla-jerzego-buzka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
