Czytanki (nie)oszołomów – 9 stycznia

Jutro, po raz 18. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak znów będzie szalał w telewizji, choć on zawsze, pozytywnie, szaleje. I jak co roku nastąpi głęboka polaryzacja „autorytetów” wobec tego, co Jurek robi. Z jednej strony entuzjaści jego działalności, do których i ja się zaliczam, z drugiej jego gorący przeciwnicy, którzy robią wszystko, aby zdezawuować jego poczynania. Oczywiście, z powodów moralnych, ale i finansowych. Nie chce mi się co rok czytać o tym, wolę patrzeć na dzieci, którym Jurek pomaga, i na tysiące ton sprzętu i medykamentów kupione za pieniądze ze składek.

Znalazłem jednak coś, co trochę na marginesie, ale z wielką swadą, odnosi się do sprawy. To wpis doskonałe blogera ezekiela. Oto on, polecam go gorąco, jak i inne jego materiały.

—————————————————————————————————————————————

Owsiak, świetlówka i moralne wzmożenie


Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy serca napełnione dobrą nowiną, pokrzepione ciepłym słowem i żołądki zasilone wódką nabierają nowej energii do działania. Energia bardzo się przydaje, ponieważ już na początku roku okazuje się, że należy stawić czoła hordzie cywilizacji śmierci. Oto bowiem nadciąga koszmar polskiej prawicy – Jurek Owsiak z tymi swoimi TRZY, DWA, JEDEN, z tymi serduszkami, respiratorami, pompami infuzyjnymi, i z tą rób tą-co-chceta, która infekuje młodzież do tego stopnia, że ta tłucze szyby, pije wódkę i zabija sąsiadów w podarku na osiemnastkę. Wiadomym jest, że róbtacochcetyzm zepsuł, zeszmacił całe pokolenie, działając jak wychowanie bezstresowe, od którego Zachód kaszle, czka i mu bokiem coś wychodzi od wielu, wielu lat. Pokolenie „róbta co chce ta”, to pokolenie, które zabroni swoim dzieciom mówić do siebie „mama” i „tata”, zamiast Bożego Narodzenia ustanowi Święto Świateł, a śpiewanie kolęd zastąpi śpiewaniem „Last Christmas” Georga Michaela, który podczas wykonywania tego utworu jeszcze udawał normalnego człowieka.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2009-09-11

Jutro mija 20. rocznica rozpoczęcia działalności rządu Tadeusz Mazowieckiego, pierwszego i w dalszym ciągu najważniejszego rządu Polski po Okrągłym Stole. Jego zasługi dla Polski, te kilkanaście miesięcy, określiły Polskę na prawie dwie dekady. Tu można znaleźć informacje o samym rządzie.
Warto jednak się zastanowić, dlaczego właśnie T. Mazowiecki został wybrany przez Lecha Wałęsę?
leszek.sopot, jeden z ciekawszych kronikarzy „Solidarności”, uczestnik tamtych czasów, kreśli postać Mazowieckiego z lat 1980 – 81. I chyba właśnie tam tkwią przyczyny tego, że objął to stanowisko, a nie nikt z bezpośredniego zaplecze Wałęsy.
Warto uważnie ten artykuł przeczytać, warto się zastanowić, dlaczego wybitne osobowości polskiej polityki tak są na marginesie…

———————————————————————————————————————————————-

Mazowiecki- prudentia gubernativa, czyli roztropność zarządzania


Nikt nie może zaprzeczyć temu, że Tadeusz Mazowiecki był od początku związany z rodzącą się „Solidarnością”, która od swojego zarania kierowała się filozofią dialogu i porozumienia i z tego powodu na bramie strajkującej w sierpniu 1980 r. Stoczni Gdańskiej powieszono portret papieża Jana Pawła II. Papież i „Solidarność” miała uczyć, że szanować trzeba każdego człowieka – także wroga, który niszczył wolność i wiarę, że trzeba go przekonywać do swoich racji. To był etos „Solidarności”. Zgodnie z tym etosem postępował Tadeusz Mazowiecki i dlatego był tak zawzięcie zwalczany przez tych, którym zależy przede wszystkim na walce o władzę.

Doradcy z Mazowieckim i Geremkiem na czele przyjechali do Stoczni kierując się tymi samymi intencjami, które nakazały prymasowi Wyszyńskiemu mówić 17 sierpnia w Wambierzycach, podczas uroczystości koronacji Matki Boskiej Królowej Rodzin, m.in.: „Wobec potrzeby chwili, gdy ojczyznę naszą napełnia tyle udręki i niepokoju, nie sposób być obojętnym co niepokoi naród i państwo, co niepokoi nasze rodziny i świat robotniczy, który podejmuje starania o należne narodowi prawa społeczne, moralne, ekonomiczne i kulturalne. Podjęto wysiłek by zrozumieć, że są to wartości potrzebne do normalnego rozwoju narodu, o które opiera się państwo. Dzieci Boże, ja zawsze upominam się o wolności… o wolność słowa. Stara zasada ewangeliczna głosi: »Godzien jest pracownik zapłaty swojej«, a jeszcze starsza: »Nie zawiążesz gęby wołowi mówiącemu«. Jesteśmy narodem miłującym spokój i umiejącym pracować”.  Słowa prymasa odczytano w stoczni 21 sierpnia i poinformowano również, że Papież podczas niedzielnej audiencji, zwrócił się do Polaków i poprosił o odmówienie modlitw w intencji polskiego narodu.

26 sierpnia prymas Wyszyński w kazaniu wygłoszonym na Jasnej Górze podczas uroczystości Matki Boskiej Częstochowskiej ustosunkował się do sytuacji w kraju. Było to ważne, programowe wystąpienie, w którym m.in. przedstawił stosunek do sytuacji międzynarodowej Polski. Filozofią wyłożoną w tym kazaniu Kościół kierował się przez najbliższe lata. Prymas mówił o odpowiedzialności i obowiązkach w życiu narodu. W obliczu niebezpieczeństwa ingerencji zewnętrznej wezwał do „dojrzałości narodowej i obywatelskiej”. W tym samym dniu Rada Główna Episkopatu pod przewodnictwem Prymasa Polski uchwaliła Komunikat opublikowany 27 sierpnia, stwierdzający, że warunkiem pokoju społecznego jest poszanowanie niezbywalnych praw narodu, a wśród nich prawa do zrzeszania się w związkach zawodowych.

Continue Reading →

Awantura w sieci, czyli "Ketman" vs Janke

Właściwie sprawa nie byłaby „warta mszy”, gdyby nie to, że dotyczy ona najlepiej rozpoznawalnego i już dość opiniotwórczego wortalu politycznego w polskim internecie – Salon24.pl.
Ta platforma blogowa została założona dwa lata temu, przez prawicowego, pardon, niezależnego dziennikarza gazety „Rzeczpospolita” – Igora Janke. Na winiecie portalu widnieje deklaracja „wiary” – „Niezależne forum publicystów”, wprawdzie w wersji beta – ale zawsze… A jak jest w rzeczywistości? Popatrzmy na przykład z ostatnich dni

Na Salonie pojawił się znienacka (ale nie znikąd, o czym dalej) tajemniczy bloger, o prowokującym nicku „Ketman”. Dla tych, którzy poza wspomnianą już „Rzepę” i „Gazetę Polską” nie wychodzą – nick się dość jednoznacznie kojarzył z Lesławem Maleszką, prowokatorem i szpiclem SB, kolegą Bronisława Wildsteina, a ostatnio też jednym z bohaterów filmu „Trzech kumpli”. Innym, tym bardziej oczytanym, kojarzył się z bohaterem książki Miłosza, „Zniewolony umysł”. I to wszystko.
Ketman zaczął pisać dużo, nawet obficie – i ci, którzy znają polską strefę politycznego internetu, szybko zrozumieli, że mają do czynienia z legendą – Matką Kurką.
Ketman pisze dużo, na tematy kontrowersyjne, na czasie – i nie boi się konfrontacji. Pod prowokującym stylem, satyrą i czasem groteską, przekazuje oczywiste prawdy, niewygodne dla tak zwanej prawicy. Szczególnie dla tej jej części, która utożsamia prawicę z PiS i pseudoideą tak zwanej IV RP.

Continue Reading →

Marketing internetowy

Media podały, że dziennikarze „Faktu” dotarli do tajnej instrukcji młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, wzywającej do młodych działaczy PO do aktywnego uczestnictwa na forach internetowych i zamieszczania na nich pochwalnych materiałów o partii. Młodzi Demokraci wysyłają swoim kolegom instrukcję, że na dużych portalach internetowych i portalach gazet miały być umieszczane pozytywne posty o Donaldzie Tusku i całej partii. Nie napisano, czy chodzi tylko o fora, czy również ma to mieć postać na przykład blogów internetowych.

Na prawicowych stronach zawrzało, warto było sobie poczytać pełne oburzenia komentarze na forum Frondy, czy na Salonie24. Jak je czytałem, to ogarniał mnie pusty, głęboki śmiech…

Nie jestem miłośnikiem for internetowych, praktycznie na nich nie działam, ale komentarze polityczne zaczynałem umieszczać kilka lat temu, na tak zwanych grupach dyskusyjnych, konkretnie na pl.soc.polityka. Było to wtedy, kiedy jeszcze słowo „blog” było mylone ze słowem blok… I już wtedy można było znaleźć zorganizowane grupy wpływów partyjnych, które hasały po internecie. Były to działania dość mało finezyjne, bez podparcia programowego, czy bez analiz wpływów – dziś to już jest jedna z podstawowych formuł marketingu politycznego, nakierowanego na młodszego wyborcę.
Partią, która doskonale to opanowała (i jak widać po efektach wyborczych – tylko to) jest Unia Polityki Realnej. Jej szef, Janusz Korwin Mikke wręcz przeniósł się już na stałe do internetu. Jego blog to co najmniej dwie notki dziennie, plus nagranie video…Oprócz niego ma jeszcze kilkudziesięciu młodych oddanych działaczy internetowych, którzy spamują na rożnych forach. Ostatnio pomogli swojemu szefowi wygrać notebooka w konkursie na blog roku, portalu Onet.pl – i był to największy sukces tej partii w 2007 roku. Przed wyborami w 2007 roku jeden z wirtualnych działaczy UPR rozesłał wręcz instrukcję spamowania, która działała – tylko nie tak jak zamierzali, bo „klient”, który próbował to u mnie robić, dostał „bana” już po dwóch wpisach.

Na Salonie24 działa zorganizowana grupa propisowskich blogerów (czasami są to spółdzielnie, gdzie pod jednym nikckiem pisze 2 – 4 ludzi) i do tego „lotni” komentatorzy. I osiągnęli sukces! Z tego niegdyś otwartego i pluralistycznego forum zrezygnowali najpierw dziennikarze, którym chora atmosfera chamskich, niewybrednych ataków nie odpowiadała, a za nimi odeszli ci amatorzy pisania, dla których ważna była dyskusja, a nie przerzucanie się inwektywami. I tak gwiazdą tego forum jest teraz dziennikarz Warzecha… właśnie z tabloidowego „Faktu”…on się czuje doskonale w takiej atmosferze. I wszyscy, którzy zostali, czują się doskonale, pijąc sobie z prawicowych dziobków!

Marketing sieciowy, internetowy, nie jest niczym zdrożnym, wręcz dla profesjonalnej partii to konieczność. Niestety, więcej w tym amatorszczyzny, która właśnie przynosi takie kwiatki, jak ujawnienie instrukcji Młodych Demokratów. Nie ma się jednak co burzyć Maks Kraczkowski, były przewodniczący Forum Młodych PiS, który twierdzi, że jego partia ogranicza się do rozdawania flag na 3 maja i oddawania krwi. Te sprawy za rachityczną młodzieżówkę pisowską załatwia profesjonalna firma PR, która dział dyskretniej, ale zapewne skuteczniej. I to właśnie widać na Salonie24.pl

Azrael

"Bolek", czyli Salon IV RP w ataku*

No, zaczyna się. Zaczyna się finał polowania z nagonką, jaki jest prowadzony po cichu, a od kilku tygodni coraz głośniej. Polowania z nagonką na Lecha Wałęsę. A tak naprawdę – nie na samego legendarnego przywódcę „Solidarności”, lecz na cały „układ” (copyright by Andrzej Zybertowicz), który stworzył III Rzeczpospolitą.
Jeszcze jakiś czas temu mogło się wydawać, że rzeczywiście chodzi tu o wyjaśnienie wątpliwości.co do życiorysu pierwszego historycznego przywódcy “S” i że jest to próba oceny jego postawy, zarówno w okresie działalności opozycyjnej w czasach komunizmu, jak i po odzyskaniu przez Polskę pełnej niezależności – to teraz wiadomo, że opracowanie, wydane pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej ma służyć atakowi na III Rzeczpospolitą i umowy Okrągłego Stołu. I nie chodzi tu o sprawy związane z tak zwanym mitem założycielskim III RP – lecz o przejęcie świadomości i pamięci społecznej. Walka idzie o to, aby ukazać dwadzieścia, bez mała, lat wolnej Polski, jako bękarta służb bezpieczeństwa i brudnej umowy, która nie daje moralnego mandatu obecnej władzy.

Coraz wyraźniej widać, że sprawa książki duetu historyków IPN, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka jest tym, na co Salon IV RP czekał długo. I co stara się wykorzystać do maksimum.

Continue Reading →

Koniec współpracy z Salonem 24

Dziś w Salonie 24 umieściłem taki wpis;

———————————————————————————————————————————–

Decyzja o opuszczeniu platformy blogowej Salon24 dojrzewała w mnie od dawna. Zresztą już raz zawiesiłem swoją działalność, zapowiadając odejście, drugi raz zawiesiłem pisanie na trzy tygodnie.

Dziś definitywnie zamykam bloga.

W maju roku 2007 pisałem między innymi;

Continue Reading →

Artykuł przeciwnika

Jak zapewne wiecie – jestem zdecydowanym eurokratą, uważam polską integrację z Unią Europejską i wzmacnianie naszych relacji ze wszystkimi krajami – za jak najbardziej celowe. Motywacje moje są dość osobiste – ponieważ uważam, że to może poprawić prawa jednostki i wolności osbistej. Opiszę to w następnym arrtykule.
Dlatego cała ta hucpa z zapisami w projekcie PiS ustawy o ratyfikacji – jest dla mnie nie do przyjęcia.

Okazuje się, że jest także nie do przyjęcia przez eurosceptyków. Jeden z nich zgłębił te propozycje i poddał je krytycy, obnażając ich pustkę i manipulację. Okazuje się, że wszystkie punkty tej propozycji kolidują z konkretnymi zapisami Traktatu Lizbońskiego, innymi aktami prawa europejskiego – i są tylko medialnymi, nic nie znaczącymi zapisami.

Dawno nie spotkałem się z tak dobrą, prostą – a jednocześnie sensowną analizą. Warto ją przeczytać – nawet jak się ma inne zdanie, niż autor, co do samej ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Continue Reading →

Nowy blog

Jak już napisałem dwa dni temu – zaprzestałem pisania w Salonie 24. Argumentów było ostatnimi czasy aż nadto – pisałem już o tym kilkakrotnie. Być może tam wrócę – ale zależy to od kilku warunków, w tym od tego, czy się uda zapanować nad chamstwem na całości portalu – i czy użytkownik będzie miał możliwość swobodnej moderacji. Warto tam pisać – bo czytają go media. Ale nie za cenę taplania się w błocku.

Zbiegło się to z propozycją założenia bloga na onet.pl, z której skorzystałem. No i piszę tam od piątku.

Onet zabronował mi dobre warunki promocyjne, piszę tam nie jako bloger z tłumu – lecz umieszczono mój blog w zakładce „publicystów”. Jest w związku z tym promowany stale, na pierwszej stronie zakładki „Wiadomości” – i automatycznie wyskakuje na górę. To daje wymierne czytelnictwo. A Onet to pierwszy portal w Polsce – i 3. strona w ogóle w – po google i allegro. Nie odmawia się takiej propozycji…

Tamten blog i tamto pisanie będzie się trochę różnic od tego, co piszę tu – tam wymaga to trochę innego podejścia. Nie będzie to, jak w przypadku Salon24 mirror mojego domowego blogu – ale jego mutacja na potrzeby Onetu, bo artykuł zamieszczony na blogu – automatycznie staje się artykułem portalu.

Ale zasada pozostaje bez zmian – najpierw blog na WordPress i moi czytelnicy – przyjaciele od wielu miesięcy – potem Onet…

Zapraszam Was do zaglądania też tam

Adres bloga na Onet

Azrael

Koniec z Salonem?

Zakończyłem – przynajmniej na pewien czas publikowanie w portalu Salon24.

Oto co tam opublikowałem;
——————————————————————————

Koniec roku – czas podsumowań, refleksji, planowania, nowych wyzwań – i podejmowania decyzji.

Salon24, znakomite przedsięwzięcie blogerskie – przeżywa kryzys.
Pisałem dość obszernie na ten temat trochę więcej niż dwa tygodnie temu, w artykule „Błotny think tank”.
Nie będę się więc powtarzał, nie ma to sensu.
Szefowie portalu „przespali” okres prosperity politycznej i nie reagowali na pewne patologie, które tu się rozprzestrzeniały. Doprowadziło to do odejścia wielu „zawodowych” dziennikarzy (specjalnie w cudzysłowie, no bo wiadomo, co do jakości co poniektórych można mieć większe niż mniejsze uwagi…) i dużo większa ilość „niebieskich”.

Powstała nowa platforma, Tekstowisko. Założona przez Jareckiego, nawet wstępnie złożyłem tam akces (nie przyjęty), ale i tak bym tam jednak nie publikował – nie ze wszystkimi zarządzającymi mi po drodze…
Jednak ci, którzy tam przeszli, choć deklarują dalsze publikowanie w S24 – to jednak osłabiają portal.
Bo, w przeciwieństwie do obecnej sytuacji w PiS – powołanie Tekstowiska – to rozłam, rozłam w Salonie. I tam poszła grupa intelektualna Salonu…

Jeszcze dwa miesiące temu, na imprezie rocznicowej Salonu było fajnie. I na portalu też było fajnie… ale już fajnie nie jest. Tak jak pisałem we wspomnianym już poście z 29 listopada…

Cóż – ja też pasuję. Nie wiem czy na stałe. Postanowiłem pisać w innym miejscu. I ponieważ jest to miejsce konkurencyjne – to uznałem, że nie mogę publikować w Salonie. Jak część odwiedzających mój blog wie – publikuję też na swoim prywatnym blogu i na prawica.net. Jednak to co innego.

Zawieszam bloga.

Przyznam – współpraca i relacje z Igorem i Radkiem – układały się znakomicie. Nie mogę narzekać. Na temat moderacji Salonu – już się wypowiadałem. Ale nie mogę robić tu (obok Galopka i Tomka Menzla i paru innych) za listek figowy dla innych… Mam dość wiszenia na SG obok Sakiewicza, FYM czy znanej nam paściary. Nie chce już mi się kasować prymitywów w rodzaju… no, daruję sobie…

Czas odetchnąć. Nie podejmuję decyzji ostatecznej – być może będę komentował – ale kończę z publikowaniem.

Życzę szefom Salonu, w postaci Bogny, Anny, Igora i Radka sukcesów i wyprowadzenia portalu na prostą.

Pozdrawiam

Azrael

——————————-

W poniedziałek napiszę, gdzie otworzyłem swojego nowego bloga.

A.

Błotny think tank

Zajmuję się pisaniem komentarzy politycznych na swojej stronie internetowej, na blogu, od maja 2006 roku, czyli 1,5 roku. Dla zabawy, przyjemności, relaksu – oraz, jak się przekonałem, dla kilkuset stałych czytelników. I ci czytelnicy, praktycznie z całego Świata, bo nawet z Sydney, Kapsztadu i Santiago de Chile – są największą wartością. Nie pisanie moje – tylko właśnie czytelnicy. Wspierający, czytający – i w swej ogromnej masie – nie komentujący. Ale w wielu przypadkach – oczekujący na moje prywatne opinie. To jest ten motyw, prawdziwy motyw pisania bloga.

Od mojego szanownego kolegi, guru html i webmasterstwa, Pawła Wimmera, dowiedziałem się, że powstała platforma blogowa, pod nazwą Salon24. Zajrzałem, założyłem konto – i pierwszy post puściłem dokładnie 17 października 2006 roku. Śmiało mogę twierdzić, że jestem jednym z najstarszych autorów na tym portalu.

Continue Reading →

Polemika w Salonie

Zaprszam dziś do Salonu 24.
Wczoraj napisałem artykuł „Scenariusz rozpadu”, który też był umieszczony na Salonie 24.

Polemikę ze mną podjął wczoraj redaktor Mikołaj Wójcik z gazety „Dziennik”.

A ja mu na to odpwiedziałem – dziś, swoim artykułem. Oto on, nie jest on wyjątkowo najpierw tu opublikowany, lecz jako polemika – spejclanie dla S24. Czyli – tylko w kontekście tamtego można go czytać…

——————————————–

Redaktor Wójcik ma rację.

Redaktor Mikołaj Wójcik, z „Dziennika”, odprężony po wyborach, ale zapracowany (zapewne ma swój udział w zmianie olinowania i ustawienia żagli swojej gazety pod nowe wiatry polityczne – jak to u Axel Springera bywa… – praca przy kabestanie kosztuje dużo sił…), miał jednak chwilę, aby zajrzeć i poczytać tekst anonimowego blogera, na Salonie 24. Chwała mu za to, tym bardziej że opinia dziennikarza i politologa jest zawsze cenna, dla nas, maluczkich.

Co ciekawe – Pan Mikołaj ma poglądy nie daleko odbiegające od moich. I on stwierdza, że twarzami PiS zostaną na zawsze (czyli do upadku partii – to moja teza, nie redaktora) Kurski, Suski i Jola w czepku. Nie pisze, czy to dobrze czy źle – wszak nie rzucamy tego na szerszy kontekst polityczny.

Dalej potwierdza moje przypuszczenie – że decyzyjność w Prawie i Sprawiedliwości ogranicza się do dość wąskiego kręgu, nawet bardzo wąskiego – Jarosława Kaczyńskiego, jego kota Alika – i zapewne telefonu – czyli kontaktu z bratem, nie raz obaj członkowie „biologicznego czynnika” mówili, że bez siedmiu rozmów via telefon nie ma dnia… I znów nasz redaktor nie wysnuwa z tego żadnego wniosku.

Ja wysnuwam – że Kaczyński, nie modelując na nowo stosunków w partii na szczeblu centralnym, a jednocześnie pokazując, że nie jest już nie omylny – może prowadzić do dalszej frustracji Rady Politycznej i Zarządu. Już wyniki na szefa klubu sejmowego wskazywały, że ta jedność zaczyna się chwiać. Zawężenie swojego obszaru konsultacji do wyżej wymienionych „postaci” tej partii – daje prawie pewność, że nic nowego się w tej formacji nie urodzi. A jest to nie tylko ze szkodą dla PiS – również ze szkodą dla polskiego parlamentaryzmu.

Nie jest prawdą, że tylko finanse się liczą. Mają one, zgoda, znaczenie dla funkcjonowania partii – ale równie ważna jest organizacja i ludzie. Jeżeli jednak z partii – i klubu – odejdzie kilkunastu posłów – to odejdzie również z nimi grupa działaczy lokalnych. Nie jest równie powiedziane, że jedność na szczebli centralnym zostanie przeniesiona automatycznie w dół, do interioru. Straty w regionach mogą być o wiele większe, niż w Sejmie – bo dotykają żywotnego interesu działaczy – własnych pieniędzy.

Moje słowa o sprzeczności w łonie PiS zostały przez Pana Politologa źle zrozumiane. Mnie chodziło o sprzeczności między głoszonymi ideami a faktyczną realizowaną polityką partyjną, która z hasłami równości, solidarności społecznej i „państwa oddanego obywatelom” nie miała wiele wspólnego. I dlatego konstrukcja, oparta o pomysł socjotechniczny, a będąca de facto wydmuszką ideologiczną, może się rozpaść. Tak wiem – elektorat PiS jest betonowy. Odporny na argumenty – i jak te 5 milionów wyborców wskazują – nastawiony na hasła populistyczne i kłamstwa serwowane mu przez Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie zapomnijmy – to jest w dużej części elektorat pływający, który zdryfował do PiS z LPR i Samoobrony – i może znów popłynąć z innym nurtem. Badania socjologiczne (choćby te robione przez dr. Markowskiego w PAN) wskazują, że polski wyborca jest wyjątkowo niestały.

Prawa strona sceny politycznej jest zajęta przez PO, co zauważył redaktor Wójcik. Właśnie – jest zajęta, i dlatego właśnie dla PiS – partii socjalno – populistycznej nie ma tam miejsca. Jarosław Kaczyński nie może i nie potrafi przesunąć się do centrum – czego by chciała Jadwiga Staniszkis – może tylko brnąć dalej w populizm – i ortodoksję katolicką. A tego już młodzież i inteligencja miejska nie akceptuje. Wystarczy się przyjrzeć ostatnim badaniom uczestnictwa wiernych w niedzielnych mszach – spadki w niektórych regionach, w porównaniu z badaniami z przed kilku lat wynosiły nawet kilkanaście procent. Szokujące.

Nie ma miejsca na prawicy dla PiS – z racji tego, że Kaczyński nie potrafi zbudować nowego programu – jest natomiast miejsce dla prawdziwej, kilkunastoprocentowej chadecji. I taka, według mnie się objawi w ciągu najbliższych dwóch lat. PO będzie zabierało powoli elektorat lewicy do siebie, będzie musiało budować stałe, mocne centrum – kosztem konserwatystów. Według mnie, ich reprezentacja jest niedoszacowana.

Widzimy więc, że i pole działania – i oddziaływania PiS się zmniejsza. A jak się zmniejsza – to i notowania spadają. A jak spadają – to się robi nerwowo wewnątrz samej organizacji. I tak, jak kula śniegowa rosnącego poparcia PiS przed wyborami w 2005 roku zabierała po drodze różne odłamy prawicy – tak roztapianie się tego ubłoconego dwuletnimi rządami „bałwanka” pisowskiego – może spowodować, że cały układ zacznie się rozpadać…

Panie redaktorze! Program JEST ważny. I PO ma ten program – on nie musi być zapisany w kwitach, wystarczy, że będzie zapisany w programach cząstkowych poszczególnych ministerstw. A słuchając i Sikorskiego i Klicha, Pawlaka czy czytając dossier Jacka Rostowskiego – wiem, że program nowoczesnego państwa sama się ukształtuję. I jest to program oparty o współpracę poszczególnych ministrów i współpracę z UE.
Nie jest to sztuczny humbug „rewolucji moralnej” i „wzmocnienia państwa”, który zakończył się wykorzystaniem służb specjalnych do inwigilacji i bezprzykładnym nepotyzmem na każdym szczeblu administracji państwa i mediów publicznych.

Komisje powstaną – tylko najpierw trzeba wytrącić do końca wszystkie atrybuty władzy z rąk pisowczyków. To, że Hofman krzyczy za komisjami – to chyba normalne… a co ma mówić? Że Ziobra nie oddamy za żadną cenę?!

Prawo i Sprawiedliwość śmiercią skomplikowaną – pętlę będzie zakładał sam Jarosław Kaczyński, truciznę będzie serwował swoim wyborcom i członkom partii przez swoich akolitów – a na koniec kopnie krzesełko pod samym sobą. I zostanie pokoik na Żoliborzu…

Napisałem w tytule, że redaktor Wójcik ma rację… e, to był tylko taki zabieg marketingowy…

Azrael

Cztery kłamstwa i prawda

Rzadko zdarza mi się polemizować z innymi blogerami. Zajmuję się raczej komentowaniem wydarzeń politycznych – a nie zapasami w błocie, jakie są często uprawiane na blogach – szczególnie w Salonie24.
Ale jeżeli pojawia się wpis blogera znanego, do tego zdeklarowanego politycznie – to należy z nim, jeżeli stawia tezy kontrowersyjne – polemizować. Tym bardziej, jeżeli jest czytany, cytowany – i uznawany za głos pewnego środowiska. I do tego – kampania wyborcza jego partii trwa od kliku tygodni w najlepsze…

Dziś bloger o nicku Rybitzky popełnił w Salonie24 tekst pod tytułem „Cel uświęca środki”. Cały tu przytoczony tekst jest ciekawym przyczynkiem do zasad i sposobu myślenia tej formacji.

Ciekawy, bo oddający pewną szkodliwą i obłudną logikę myślenia – a także pewną cechę, zauważalną w myśleniu i pojmowaniu polityki – przez jego szefów, zwolenników – i niestety, akceptowaną przez wyborców tej partii.

Continue Reading →

Moralność i manipulacja

Myśmy chodzili i nosili czerwone gwiazdki z sierpem i młotem, śpiewaliśmy piosenki ze słowami Bruno Jasieńskiego, która się kończyła «o Polską Republikę Rad». Nosiliśmy nagany w kieszeniach, przyjaźniliśmy się z bezpieką, takich nas było niewielu na uniwersytecie. Myśmy w zasadzie nienawidzili tej nacjonalistycznej frazeologii gomułkowskiej. Tej, co głosiła – demokracja, naród, Maria Konopnicka, Kościuszko. To wszystko bzdura. My jesteśmy komunistami i chcemy komunizmu. To, że się wyrzuciło Gomułkę, było dla nas bardzo przyjemne.

Przy dyskusji o lustracji, kilkakrotnie pisałem, że jestem jej fundamentalnym przeciwnikiem, a mój sprzeciw motywowany jest miedzy innymi tym, że Polak – katolik, jak rzadko kto – przebaczać nie potrafi, że miłosierdzia i zrozumienia – w nim za grosz… Jest tylko mściwość i zaślepienie. W imię moralności, oczywiście.

I dzień, za dniem moje zdanie i opinia znajdują potwierdzenie.

Continue Reading →

Dlaczego odszedłem z Salonu 24

Dziś, w dzień Święta Flagi Rzeczpospolitej Polskiej, zwinąłem swój proporzec na blogu w platformie blogowej Salon 24 – i ją opuściłem. Czy definitywnie – to się okaże. Bo w polityce, jak w miłości – nigdy nie mów nigdy…

Dlaczego tak się stało?

Continue Reading →