Archive for the ‘Samoobrona’ Category

Czytanki (nie)oszołomów – Stefan Bratkowski

Posted 24 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Literatura, Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona

Wczoraj zaprezentowałem materiał Piotra Bratkowskiego o książce Artura Domosławskiego o wielkim polskim reportażyście i pisarzu, Ryszardzie Kapuścińskim. Dziś opinia inna, a raczej wspomnienie, autorstwa bliskiego i długoletniego przyjaciela, nestora polskiego dziennikarstwa, Stefana Bratkowskiego. I tak jak poprzedni tekst, pozostawię to bez komentarza…

Azrael

————————————–

Stefan Bratkowski: Zdemaskować reportera


Wielkość w ogóle trudno się znosi, nie tylko w Polsce, choć u nas ponoć najciężej. Trzeba zrozumieć demaskatora. Zaprzyjaźnia się z wielkim człowiekiem, wchodzi do niego do domu, ale odkrywa, że to po prostu normalny człowiek, a w takiej sytuacji nie da się strawić jego wielkości. Dlatego nie można wymagać, by najpierw przybliżył nam po śmierci Kapuścińskiego jego twórczość. Cudza wielkość rani, kole, uwiera, nie można się dziwić, gdy ból ambicji własnej każe ją zdemistyfikować, odrzeć ze światowego na dobitek uznania i sławy. To naturalne. Pochwały dla „biografistyki” demaskatora świadczą, że to uczucia bardzo częste, prawie powszechne.

Jak odebrać chwałę reporterowi? To proste: trzeba mu odebrać wiarygodność, zaufanie czytelników i wydawców. Ukazać, że Kapuściński koloryzował, mitologizował, upiększał, słowem, zmieniał opisywaną rzeczywistość. Nawet w szczegółach się mijał z prawdą, jak z tym sikającym pieskiem w „Cesarzu”. Nie ważne, że to w ogóle nie reportaż, a wielka metaforyczna proza, wymierzona nie w cesarza Etiopii, lecz w nasz własny, a tym bardziej radziecki, ówczesny ustrój – na etiopskiej kanwie. Piesek się liczy. Z „Szach-in-szacha” usunął Kapuściński CIA, na pewno ze strachu, że CIA w rewanżu zdemaskuje go jako agenta wywiadu PRL; nie ważne, że i to dzieło nie dotyczyło wcale samego tylko Iranu. Jeśli ma się zdołować Kapuścińskiego, wolno nie rozumieć, czego dotyczyła ta proza.

Słyszę, że demaskator nie chciał demaskować… Ale sam tytuł książki – „Kapuściński non-fiction” – odsłania zamiar. Zamiar dużego formatu. Robić twórcę własnego mitu z człowieka bezpośredniego, bezpretensjonalnego, prostego w sposobie bycia – to swoisty wyczyn, dowód wielkich ambicji, na miarę Kapuścińskiego, żeby się na nim podwieźć do sukcesu.

Tak, trzeba demaskatora zrozumieć. Podziwiam, jak zręcznie i do końca potrafił omijać mój numer telefonu, telefonu człowieka, który przyjaźnił się z Ryśkiem 50 lat, czy telefonu Sławomira Popowskiego, u którego w Moskwie Kapuściński mieszkał przez dwa lata, zbierając materiał do „Imperium”. Omijał demaskator owe telefony, bo mógłby dowiedzieć się czegoś psującego słuszną perspektywę – a ileż pracy włożył w zebranie tylu chętnych, słusznych wypowiedzi, nawet takich przyjaciół, co to znali Ryśka przed 60 laty rok, dwa, w szkole! Znali słusznie. Na tyle, by wspólną dziecinność mianować „cynizmem”.

Dowiedzieliśmy się o „współpracy” Ryśka z wywiadem PRL. Nie pierwszy raz, Newsweek już chyba ze dwa lata temu objawiał wiedzę o „teczkach”, w których, jak się okazało, nic nie było. Dlaczego nie było? W roku 1959, po moim reportażu o Polskiej Agencji Prasowej, zaprosił mnie, jednego z rozbitków „Po prostu”, na rozmowę naczelny PAPu, Hoffman. Spytał mnie jako operującego językiem angielskim, czy bym nie miał ochoty na pracę korespondenta zagranicznego. Nie miałem, interesował mnie Kraj, ale nim odpowiedziałem, Hoffman dorzucił, że przy wyjeździe korespondent musi podpisać taki, wiecie, no, papier. Kiedy zobaczył, jak mnie to spłoszyło, pomachał ręką:

- Nie, nie, mylicie się… Kiedy kogoś wysyłam, odbywam z nim rozmowę i wbijam mu w głowę, żeby dobrze zapamiętał, że nasz korespondent nie może podejmować żadnej współpracy z wywiadem, bo w razie jej wykrycia stracimy placówkę i nikt już więcej tam nie dostanie akredytacji. Ten podpis to tylko formalność. Możecie zapytać swoich kolegów, którzy u nas pracują…

Pytałem. Tak było, jak mówił Hoffman, a dziś wiemy, że wywiad PRL po paru bezpłodnych latach skreślał korespondentów PAP ze swego inwentarza. Jeden z moich przyjaciół wysyłał do centrali PAP ze świata informacje nie wywiadowcze – o swych miejscowych znajomych, których można by zainteresować kontaktami handlowymi z Polską, przekazywał telefony, adresy, tematykę możliwych interesów, po czym, wróciwszy do kraju, znalazł wszystko, co przysyłał, w najniższej szufladzie biurka szefa redakcji zagranicznej… Wiadomości od korespondentów, które nie mogły ukazać się w prasie PRL, publikowano w „Biuletynie Specjalnym” PAP. Nigdy, o ile wiem, nie ukazały się drukiem korespondencje Ryśka z Kenii, gdzie zaprzyjaźnił się z młodym, chyba radykalnym, czarnoskórym przywódcą; nazwisko pamiętam do dzisiaj, po 50 latach – Tom M’Boya, po jakichś latach zginął bodaj w zamachu. I nie słyszałem, by ktoś spróbował przejrzeć te BSy.[...]

—————————–

Całość materiału na Studio Opinii

Sojusz robotniczo – chłopski

Posted 20 wrz 2007 — by Azrael
Category LiD, SLD, Samoobrona, Sejm, lewica, wybory

Miller znalazł swoje miejsce. U boku chłopa, w dodatku – chama i wyrokowca. Miller, który wyszedł z fabryczki w Żyrardowie – zatoczył koło, nie tylko polityczne, ale również – mentalne.

Leszek Miller. Aparatczyk ZSMP i PZPR, działacz starej daty. Za starej, jak na obecne czasy. Nie czas na przypominanie jego niewątpliwych zasług – i jeszcze większych przewin wobec lewicy. Można powiedzieć – miał wszystko – ostał mu się jeno sznur… który mu dynda u szyi.
Ten oszlifowany beton partyjny miał swoje 10 lat, po wybraniu Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta RP. Z partii, która za przyczyną Kwaśniewskiego, zrobił organizację postkomunistyczną, która wprawdzie osiągnęła w 2001 roku sukces – ale nie taki jak oczekiwano. I potem – była już równie pochyła…
Miller zakończył działalność jako wiarygodny polityk… nie teraz, tylko w 2005 roku, kiedy nie wyciągnął wniosków z porażki wyborczej i nie odsunął się – na kilka lat co najmniej. Mógł dalej jeździć z wykładami, mógł prowadzić publicystykę, być mentorem. Miał okazję poczekać na swoją kolej – jak to swego czasu uczynił Waldemar Pawlak, odsunięty na boczny tor.. Tamten wykorzystał ten czas, i stał się najlepiej przygotowanym merytorycznie i intelektualnie politykiem w Polsce.
Idąc na listę Samoobrony – popełnił poważny błąd. Spalił za sobą mosty w SLD definitywnie – i niezależnie, czy wejdzie do Sejmu, czy nie – odsunął się na margines polityczny. Przełożył prywatę, czyli tak naprawdę dość małostkową rywalizację z Olejniczakiem w Łodzi – nad pryncypia. Szermuję także chęcią odegrania się na Zbigniewie Ziobrze – i wykazania się w pracach komisji do spraw wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy – i oczywiście udziału w tym ministra sprawiedliwości. Rozumiem jego motywację, czysto ludzką chęć odegrania się. Ale to nie zwalnia od ważniejszej, też ludzkiej przyzwoitości.
Miller, stając w jednym rzędzie z Wrzodakiem i Lepperem – pokazał, jakim małym człowiekiem i politykiem jest

Miller wzmocnił, oczywiście, Samoobronę – i nieco osłabił koalicję Lewicy i Demokratów. Ale tylko chwilowo, ma to znacznie lokalne. Lepper nie pozwoli na to, aby Miller był twarzą kampanii – za bardzo zagraża to jego pozycji, nadszarpniętej aferami. To będzie tylko chwilowe wahnięcie.

Azrael

Maciej Rybiński – pisanie z pozycji płaszczki

Posted 09 sie 2007 — by Azrael
Category Media, Polityka, Popaprańcy, Samoobrona, etyka dziennikarska

Jest taka rybka, duża rybka, płaszczka się nazywa.
Płaszczka – pływa po dnie i i ma taką konstrukcję ciała, że oboje oczu ma na górze ciała. Czyli – zakres widzenia stosunkowo mały, taki ograniczony.
Płaszczka – od tego etymologicznie pochodzi określenie – płaszczyć się…

Jeden z internautów prowadzi na swoim blogu ranking dziennikarzy dworskich. Niezmiennie, tydzień w tydzień, na czele tego zestawiania jest tuz dziennikarstwa – Pan redaktor Maciej Rybiński. Od wielu tygodni.

Read More

Komentarz praktyczny

Posted 06 sie 2007 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona

Spokojnie mógłbym napisać – kochani czytelnicy, zajrzyjcie sobie na Onet, WP albo inny portal – tam można poczytać komentarze na temat dnia wczorajszego – nic dodać, nic ująć – reszta jest tylko… insynuacją.

I właśnie o te insynuacje chodzi, szczególnie „niezależnych publicystów”, którzy nabijają się z szefa Samoobrony albo wręcz mu urągają.
A on sobie prowadzi swoją bardzo racjonalną politykę, przemyślaną i długofalową. Wewnętrzną i na dłuższą metę.
Od samego początku obecnego kryzysu, walcząc o swój byt polityczny, realizuje plan, mający na celu udowodnienie, że to Jarosław Kaczyński jest winny upadku rządu i to, że on zrywa koalicję. Każde nerwowe zerwanie zakończyłoby się huraganowym atakiem na niego funkcjonariuszy PiS – i właśnie „niezależnych” pismaków.
Po drugie – takie postawienie sprawy – a wydaje się, że jednak wybory są realne, choćby ze względu na nielegalne finansowanie partii Jarosława Kaczyńskiego i związaną z tym decyzję PKW – daje mu pewien handicap wśród wyborców. Zerwanie koalicji przez Kaczyńskiego – to hasło do ogłoszenia, że to właśnie on zrezygnował z idei naprawy państwa, „państwa solidarnego”… i tych innych epitetów, jakimi określano tak zwaną IV RP. A poza tym – Aleksander Kwaśniewski się odchudza…

I po trzecie – jest to gra wewnętrzną, która trzyma w ryzach partię i klub parlamentarny, zapobiegając także działaniom korupcyjnym Prawa i Sprawiedliwości wobec posłów SO. Każdy zdaje sobie sprawę, że rozbicie SO – to koniec działalności poselskiej – na zawsze. Bo posłowie Samoobrony dla PiS – to tylko mięso poselskie, a nie partnerzy.

Andrzej Lepper jest sprytny i ma doradców. Świadczą o tym przecieki na temat możliwych scenariuszy obrad parlamentarnych po koniec sierpnia. Będą one ciekawe i bardzo burzliwe.

Ale co ja będę dalej… i tak wszystkiemu winna jest Platforma i Donald Tusk.

Azrael

Epistolografia polityczna czyli inaczej kłamstwo pospolite

Posted 20 lip 2007 — by Azrael
Category CBA, Kaczyzm, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona, demokracja


Czytają listy, szczególnie te między przestępcami (albo politykami…) warto się zawsze zastanowić nad prawdziwym kontekstem sprawy. Czyli inaczej – czytać pomiędzy wierszami.
Pomijam jakość literacka pisma Jarosława Kaczyńskiego do Andrzeja Leppera i Romana Giertycha.. Nie są to listy Kafki, Iwaszkiewicza, czy nawet Churchilla. Ważny jest kontekst. A on dopiero daje pełnię obrazu.

Pomijam „oczywistą prawdę”, że obecna pozycja Leppera i jego partii to zasługa samego Kaczyńskiego. Pomijam fakt, że moralna odnowa tak zwanej IV RP miała się realizować we współpracy z przestępcą. Sam były wicepremier jest mi równie obrzydliwy jak jego były szef…

Read More

Bezczelnik polityczny 2007-07-10

Posted 10 lip 2007 — by Azrael
Category LPR, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona

 

Uparty jestem – próbuję jednak formy video…

Zapraszam do wysłuchania i komentarzy…

[dailymotion id=1Zfi5T331M9JFhElW]

Azrael

Sprzątanie przed wakacjami

Posted 10 lip 2007 — by Azrael
Category Kaczyzm, LPR, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Samoobrona, demokracja

W moim rodzinnym domu, przed corocznymi wyjazdami na Mazury był zwyczaj gruntownego sprzątania mieszkania. Denerwowało mnie to zawsze, ale z drugiej strony… miło było wracać do czystego jasnego, klarownego mieszkania…

Jarosław Kaczyński wziął za miotłę – i sprząta.

Teraz inaczej należy spojrzeć na sprawy związane z wydarzeniami ostatnich dni.
Sprawa Pawła Zalewskiego nie może być teraz oceniana jako tylko konflikt na linii szef Komisji Spraw Zagranicznych – minister Anna Fotyga, czy poseł – Pałac Namiestnikowski. To zagadnienie szersze wewnątrzpartyjne.
Porozumienie Przymierza, z którego wywodzi się Zalewski oraz kilkunastu innych posłów, w tym minister Kazimierz Ujazdowski – zawsze, a szczególnie po secesji Marka Jurak – groziło rozłamem w Prawie i Solidarności. Pacyfikacja tego środowiska (a wcześniej – Kazimierza Marcinkiewicza) – to obcięcie skrzydeł i jednoznaczne postawienie na kadrę dawnego Porozumienia Centrum. Bo do rozgrywek, niezależnie jak one mają się skończyć – potrzebny jest sprawny instrument – a nie rozchwiana dyskusjami czy kontestacją organizacja. A pozostawienie Zalewskiego i wcześniej Marcinkiewicza – groziło powołaniem nowej partii prawicowo – centrowej, która mogłaby żerować na elektoracie PiS – i PO także…

Read More

Modelowe kariery

Posted 17 kwi 2007 — by Azrael
Category PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona

Oto jak się robi kariery w Samo-bronie;

Do gabinetu politycznego[Kalaty] trafił Marcin Martynowski, politolog z wykształcenia, niegdyś aktywista neopogańskiego stowarzyszenia „Niklot” i redaktor faszyzującego pisma „Odala”. Celem tej gazetki chętnie zamieszczającej cytaty z Adolfa Hitlera była „walka z obcymi naszej Rasie doktrynami, jak chrześcijaństwo, liberalizm i marksizm” oraz „zgłębianie tajników ezoterycznego Narodowego Socjalizmu i pierwotnego Poganizmu”. Niklotowcy czcili pradawne bóstwa i organizowali pogańskie rytuały. Sympatykami Niklota byli ubrani na czarno, wygoleni mężczyźni lubiący się fotografować z ręką podniesioną w hitlerowskim pozdrowieniu. Swoje akcje Niklot organizował z jawnie faszystowskim Narodowym Odrodzeniem Polski.

[...]

Doradcą minister Kalaty została też Sylwia Kukiełka (ur. 1982 r.) . Pracowała w kilku biurach parlamentarnych Samoobrony, o jej wpływach w partii krążą legendy. Kukiełka jest od kilku lat przyjaciółką i matką dziecka Krzysztof Filipka, człowieka numer 2 w Samoobronie.

W 2002 r., zaraz po maturze, została przewodniczącą bydgoskich struktur młodzieżówki Samoobrony i ogłosiła: „Podziwiam Andrzeja Leppera za wielką odwagę i za to, że zawsze mówi prawdę”.

Cała Polska usłyszała o niej trzy lata później: ówczesna szefowa bydgoskiej Samoobrony Elżbieta Strzępek ujawniła, że Kukiełka „romansuje z posłem Filipkiem” oraz oskarżyła oboje „o sianie rozpusty i obrzydliwego zgorszenia”. Strzępek wyrzucono z Samoobrony, Kukiełka zamieszkała ze swoim przełożonym.

Właściwie to ani nic nowego, ani nic specjalnie nagannego.
Bo niestandardowe kariery i zachowania – to norma tej partii. Szef – od gumiaków doszedł do garniturów Pierre Cardin, przechodząc przez pasiak więzienny i wiele sal sądowych, a jego przyboczny – Łyżwiński – promował działaczki partyjne za pomocą swojego penisa… więc kariera dwóch wyżej wymienionych młodych działaczy jest normą – a nie odchyleniem.

I ciekawe jest, jak tak moralni ludzie Prawa i Sprawiedliwości, jak sam prezes Kaczyński, marszałek Jurek, Artur Górski, czy człowiek kultury – Michał Ujazdowski – radzą sobie z własnymi, ponoć etycznymi, poglądami na sprawy polityki, państwa…

Ale cóż – nie raz, nie dwa – także ostatnio, przy sprawach zmian w Konstytucji RP – dawali jasno do zrozumienia;

Dla realizacji celów, MORALNYCH celów tak zwanej IV RP – żadne świństwo nie jest za duże…

I tylko pytanie – czy projekt ustawy, która ma być wniesiona przez klub PiS, o niedopuszczeniu do Sejmu ludzi skazanych prawomocnymi wyrokami, także z oskarżenia publicznego ( Lepper) zostanie przez Samoobronę poparty w układzie koalicyjnym – i czy samego, „szanownego” wicepremiera ta sprawa obejmie…

Myślę – będą wyjątki – a jak nie – to minister Ziobro – załatwi kasację wyroku… jakie to łatwe…

Azrael

[żródło: GW]

Co słoneczko widziało

Posted 29 mar 2007 — by Azrael
Category LPR, Lustracja, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Samoobrona

Słoneczko wstało nad naszą piękną Polską i rozejrzało się. A tu – jak zwykle.
Chłopi wyszli w pole przeorać bruzdę i popatrzeć na żyto,wielu też rozpoczęło dzień od „hejnału” przed sklepem GS…
Inni udali się na PKS – i rozpoczęli pracę na budowach dla miastowych. Robotnicy udali się do fabryk, lekarze do szpitali, dzieci i ich wychowawcy – do szkół. Tylko grupa 460 nierobów – jak zwykle – do cyrku – udawać, że pracuje dla społeczeństwa…

Słoneczko zrobiło przegląd prasy. A tu… nic z sielskości poranka…
„Dziennik” – „Wszędzie Rydzyk”, „Kornatowski zaprzecza”, „Lustracja trafiła do Trybunału”
„Nasz Dziennik” – „Prawo do życia trzeba zabezpieczyć skutecznie”
„Rzepa” – „Lustracja na uniwersytecie skłóciła profesorów”, „Trzy tysiące ludzi w Marszu dla Życia, kilkaset broniło praw kobiet”
I tak dalej, o tak dalej…

W Sejmie – Marian Piłka pod blacikiem biurka bawi się pismami pornograficznymi, a poseł Robert Strąk każe rodzić zgwałconym trzynastolatkom…dyskusje o zabójstwach, aborcjach, eutanazjach, deubekizacji, lustracji, walce z i przeciw homoseksualizmowi….

A jeszcze w tle afera seksualna knurów z Samoobrony, walki frakcyjne w Platformie Obywatelskiej, i taśmy, taśmy, taśmy…

Słoneczko się zadziwiło. I zasmuciło.
Bo ono myślało, że prawdziwe problemy, którymi żyje kraj to system emerytalny, to sprawa podwyżek cen, może jakieś nowe regulacje dla przedsiębiorców, aby im się łatwiej żyło, coś na temat uzdrowienia służby zdrowia, może poprawa stosunków z Unią i sąsiadami.
Ale jak się okazuje – nie. Nasi rządzący, przy wtórze mediów, które żyją z tego, co najbardziej paskudne i obleśne – karmią prosty lud igrzyskami aborcyjno-eutanazacyjno-pornograficznymi…

Rząd bierze na siebie odpowiedzialność – powiedział Jarosław Kaczyński. Rząd i PiS.
Kaczyński powiedział , że referendum w sprawie tarczy antyrakietowej nie będzie – on weźmie odpowiedzialność.
A on – to przypomnijmy – nieco ponad 10% wyborców z roku 2005 – a teraz już mniej….
Kaczyński dodatkowo próbuje po kuglować w Sejmie, tak aby dopisać na świstku papieru regulacje, dotyczące ochrony życia poczętego. Jak dopisze sprytnie – to trzeba będzie dokupić tylko kilku posłów – i nie trzeba będzie robić żadnego referendum na temat zmian w konstytucji….
Kaczyński chce budować silne państwo, tylko dlaczego ma jego obywateli za idiotów…Oni nie chcą, aby decydował za nich, wręcz żądają, aby ten dziesięcioprocentowy stwór, który dobrał sobie do rządzenia przestępców i oszołomów jednak podzielił się ze społeczeństwem odpowiedzialnością…

System referendalny nie jest lekiem na całe zło – ale jest gwarantem rzetelności decyzji.
Pilnowanie procedur demokratycznych i prawa – to jedyna broń przeciw próbom wasalizacji państwa…

Żeby kiedyś słoneczko wzeszło nad normalnym krajem.

Azrael

Światłe słowa Andrzeja

Posted 17 gru 2006 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Samoobrona


W związku ze ślubowaniem posłów Samoobrony na Jasnej Górze w intencji odnowy życia politycznego i medialnego, a także śledząc pracę od podstaw naszego kochanego wicepremiera w tym prawicowym rządzie, postanowiłem, niesiony tym wzniosłymi aktami, przypomnieć jedno z wielkich wystąpień Andrzeja Leppera…

Szanowni Działacze Polskiej Lewicy!

3.10.2005

Jest jeszcze ostatnia szansa zmiany rzeczywistości w Polsce – kontrolowania
i korygowania nieograniczonej władzy liberałów, jaką otrzymali w wyborach do
Sejmu i Senatu RP. Zmiany tej może dokonać prawdziwa patriotyczna lewica.
Lewica zawiera w sobie takie wartości, jak wrażliwość społeczna, patriotyzm,
sprawiedliwość, dbałość o godność każdego człowieka. Lewica katolicka i
lewica laicka ma różne odcienie i barwy, ale posiada też swoje zasadnicze
twarde jądro, sprowadzające się do takich pojęć – celów jak: Człowiek,
Rodzina, Praca, Godne Życie.

Działając wspólnie mamy szansę ograniczyć antyspołeczną, neoliberalną
politykę godzącą w najsłabsze grupy społeczne. Przed nami wiekopomna szansa
wydania zwycięskiej wojny złodziejstwu, korupcji, kolesiostwu oraz
bezradności uczciwych funkcjonariuszy państwowych.

Powiedzmy zgodnie jednym głosem: Dość utopi skrajnych liberałów zapatrzonych
tylko i wyłącznie we własną kieszeń! Dość kłótni i waśni!

Dość złudnego poszukiwania rozwiązań w popieraniu skrajnej, populistycznej
prawicy, która nie ma programu i wizji Polski, której jedynym celem jest
doprowadzenie do upadłości i wyprzedaży resztek majątku narodowego Polaków!

Tylko lewica ma w sobie siłę i żarliwość społeczną, aby wprowadzić Polskę na
ścieżkę szybkiego rozwoju, aby zacząć odrabiać dystans dzielący nas od
najbardziej rozwiniętych krajów UE, aby przedstawiać i realizować śmiałe
wizje nowoczesnej gospodarki i państwa.

Naszą jedyną szansą jest aktywne poparcie Kandydata Samoobrony na Prezydenta
RP, którego serce zawsze jest po lewej stronie, dla którego każdy człowiek,
obywatel, Polak jest ważny.

Read More

„Dziennik” – na dobrej drodze

Posted 09 gru 2006 — by Azrael
Category LPR, Media, Państwo, Polityka, Polska, Samoobrona

Springerowski „Dziennik”, którego powołanie przyjęte zostało przez prawą stronę sceny politycznej z niekłamana radością, przez wiele miesięcy spełniał oczekiwania. Duża część jego komentarzy była skierowana ostrzem w przeciwników obecnego układu rządowego. Ale prawdą jest to, że gazeta ta miała reprezentować poglądy wspierające koalicję PO i PiS-u. Ta jednak, jak wiadomo nie powstała – i już nie powstanie.

Sukces wydawniczy „Dziennika” jako przeciwwagi dla „Gazety Wyborczej” jest co najwyżej umiarkowany, czytelnictwo niezłe – wyniki ekonomiczne – co najwyżej dostateczne. „Agora”, po okresie dramatycznych spadków – odzyskuje powoli równowagę, a i „Gazeta… „ wzmacnia się na polu reklamy.

Co raz częściej mówi się, że pozycja redaktora Krasowskiego oraz jego prawej ręki – twarzy politycznej i publicystycznej – Cezarego Michalskiego – jest zagrożona. Bo u Niemców muss ordnung – forrecast – rzecz święta. Ta nie pewna pozycja tylko pomaga gazecie zmienić oblicze i zacząć wreszcie patrzeć na polską scenę polityczną trzeźwym okiem – nie przez pryzmat tego, że jesteśmy specyficznym krajem, który wchodzi dopiero do rodziny europejskiej – ale z punktu widzenia niezależnej publicystyki, piętnującej patologie.

Przykładem tego jest, znakomity, według mnie artykuł Michała Karnowskiego;

Oto on;

„Obecna koalicja jest skazana na skandale”

Stało się to, co przez lata rzucano pół żartem, pół serio. A na pewno ze strachem: dajcie populistom porządzić, a sami się wykończą. Oto się wykończyli – pisze w DZIENNIKU publicysta MIchał Karnowsk.

Pamiętamy jeszcze te nazwiska? Macierewicz, Łopuszański, Wrzodak? Witaszek, Dzido, Żero? Złote pierścienie Ligi Polskich Rodzin, srebrne kosy Samoobrony. Nie pytam, czy lubimy te postacie. Nie o to chodzi. Nie twierdzę, że są siebie warci, ani nie dochodzę, ile są warci. Pytam, czy zauważyliśmy, kiedy ich wyrzucono lub kiedy zostali zmuszeni do odejścia? Pewnie nie. Bo patologie, jakie ostatnio zaowocowały skandalami w LPR i u lepperowców, narastały powoli, krok po kroku.
Oddolne ruchy społeczne – bo u zaczątków obu partii były autentyczne emocje i nadzieje sporej części Polaków – niezauważalnie przeradzały się w gnijące towarzystwa uwielbienia wodza, w systemy finansowania kierownictwa. Środowiska je tworzące stawały się dworami, chwilami klikami, pełnymi coraz mniej wartościowych jednostek. Wierność idei zastąpiono wymogiem bezwzględnego posłuszeństwa i zgody na wszystko – z seksem na żądanie (w Samoobronie) włącznie. Z zasadą milczenia wobec propagandystów nazizmu, którego wyznawcy zamordowali tylu Polaków i rozstrzeliwali przedwojennych narodowców (w LPR).

I całość TU…

Jakiś czas temu miałem pewne wątpliwości co do rzetelności i obiektywizmu M. Karnowskiogo… mam nadzieję, że ten artykuł nie jest jego jednostkowym „wybrykiem”. Podpisuję się pod nim obydwiema rękami.

I jeszcze jedno – wprawdzie Karnowski konkluduje na końcu, że koalicja będzie trwała… ale ja to traktuję, jako bardziej zabieg socjotechniczny w stronę Jarosława Kaczyńskiego. Ten artykuł jest skierowany wyraźnie w stronę jego i jego otoczenia. Ma on mu uświadomić, jaka jest ocena społeczna tego co siedziej w Polsce. Warto również zapoznać się z opiniami innych publicystów na tej stronie, m.in Jarosława Flisa i Moniki Olejnik.

Azrael

“Damy i huzary” – wersja przaśna

Posted 07 gru 2006 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Samoobrona

„To dobrze. To znaczy, że są chłopami dobrymi, że jeszcze mogą”.

Wanda Łyżwińska

Współczuję Anecie Krawczyk, ona jest chora i powinna udać się do psychiatry”
„Widziałam ją na imprezie Samoobrony i była ubrana gorzej niż kobiety z ulicy. Prowokowała wszystkich mężczyzn – powiedziała o Annie Rutkowskiej”

Danuta Hojarska

„Mnie to boli jako kobietę. Ta pani K., która nie ma 15 lat, nie mogła być nieświadoma, co robi”

Genowefa Wiśniowska

„wstydzi się przede wszystkim za tę panią”. [dlaczego]„nie przyszła do kobiet Samoobrony (…), tylko dopuściła się takiego czynu”.

Renata Beger

„Jeśli dochodziło do tego, że weterynarz podaje zastrzyki i ona (Aneta Krawczyk) się zgadza na to i ten to robi (…), to są to rzeczy kosmiczne. A jeśli prawdziwe, to trzeba to natychmiast wyjaśnić”

Stanisław Łyżwiński

„Gdybym znalazł się na na bezludnej wyspie z tą panią i ode mnie zależałyby dalsze losy ludzkości, to ludzkość musiałaby wyginąć” [o Annie Rutkowskiej]

Krzysztof Filipek 

„To jest konflikt kochanków i nie wciągajcie mnie w ten konflikt”
„Nie jestem materacem w łóżku Łyżwińskiego”

Andrzej Lepper

Nie ma znaczenia już właściwie, czy sprawa ujrzała światło dzienne dzięki spiskowi politycznemu, czy tylko dzięki dochodzeniu dziennikarskiemu. Działacze „Samoobrony” zostali pokazani przez dziennikarzy w sposób jednoznaczny – bez makijażu. Ich przaśna, bez cienia moralności, mentalność, i rozumienie solidarności partyjnej – została obnażona w całej krasie. Do narządów płciowych szefa partii włącznie.

I jeszcze jedno – Aneta Krawczyk. To nie jest ofiara – to jest pełnoprawny składnik tego układu medialnego, aktorka grająca główną rolę. Ale gaża, jaką dostanie , nie jest współmierna do roli. Ona nie wie, albo jej nie powiedziano, że to jej i jej dzieciom zostanie wystawiony rachunek – który będzie płacić przez wiele lat.

Obywatelu ! Nie ważne czy III, czy IV RP…. Jeżeli masz jeszcze jakieś poczucie, że warto coś zrobić… to poszukaj obok siebie zwolennika „Samoobrony”… i weź go na bok, i rozmawiaj, przekonuj, pokazuj…. do skutku.

Azrael