Archive for the ‘SD’ Category

Nieudane otwarcia

Posted 26 paź 2009 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, SD, Społeczeństwo, demokracja

Czy w ostatnich dziesięciu latach jakiś polityczny start up się w pełni udał? Czy jakakolwiek polityczna inicjatywa, budowana od podstaw, odniosła sukces? Nie, żadna tego rodzaju formacja, budowana jako samodzielny szkielet polityczny i wypełniona nową treścią, nie zaistniała w polskiej polityce. Nie oznacza to jednak wcale, że polska demokracja jest tak dojrzała i stabilna, że polskie partie polityczne obejmują swoim spectrum programowym całość społeczeństwa. Wyniki wyborów – za każdym razem dość różne – oraz niska frekwencja wyborcza, poniżej 50% uprawnionych do głosowań, pokazuje nam, że w dalszym ciągu istnieje potrzeba budowy formacji politycznej, której przesłanie wpadłoby w gusta wyborców.

Oczywiście, można przyjąć, że jednym z powodów tego, że partie polityczne – bezwzględnie i wszystkie – cieszą się tak małym poparciem, jest powodem niedostatku państwa obywatelskiego i braku zrozumienia dla praw, i jeszcze bardziej obowiązków w państwie demokratycznym. Ale głównym powodem słabego mandatu wyborczego partii politycznych, tych zasiadających w Sejmie i Senacie, jest to, że nie mają one i programu i osobowości politycznych, które by potrafiły przyciągnąć wyborców. To, że Donald Tusk jest obecnie najsilniejszym i najsprawniejszym politykiem polskim, nie oznacza jednak, że ma on charyzmę i siłę wewnętrzną, mogącą pociągnąć wyborców i jednocześnie posunąć Polskę do przodu. Nie ma się co czarować – siła premiera Tuska i jego partii opiera się w dużym stopniu na słabości jego politycznych adwersarzy, połączonej z niechęci, a czasem wręcz nienawiścią do nich obywateli. Nie muszę pisać, o kogo w tym przypadku chodzi…

Read More

SLD bez kandydata

Posted 22 wrz 2009 — by Azrael
Category Kwaśniewski, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, SD, SLD, lewica

Sojusz Lewicy Demokratycznej szuka cały czas swojej tożsamości. Brzmi to paradoksalnie, jak na formację, która ma, w różnych formach organizacyjnych już 20. lat, a jako zarejestrowana parta polityczna lat 10.. Jednak po politycznym tąpnięciu, blisko związanym z tak zwaną „Aferą Rywina”, a właściwie z jej medialnym odbiciem, SLD nie może się pozbierać i znaleźć swojego wyrazistego oblicza. SLD deklaruje wprawdzie, że jest nowoczesną socjaldemokracją, stawiającą na świeckość państwa, tolerancję światopoglądową, równy status kobiet i mężczyzn, zachowanie prymatu państwa w dziedzinie ochrony zdrowia i edukacji, ale to wszystko jest dość mało sugestywnie przekazywane wyborcom, aby partia mogła zwiększyć swoje poparcie społeczne.

Problemem Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest brak osobowości. Brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia partyjna albo odeszła na pozycje emerytalne, jak Krzysztof Janik, skompromitowała się, jak Józef Oleksy (przy wydatnym udziale trunków procentowych, magnetofonu i biznesmena Gudzowatego), odeszła do innych formacji, jak Andrzej Celiński albo została wypchnięta z partii, jak były premier, Leszek Miller. Ten ostatni bywa na Rozbrat, w siedzibie partii i zapewne swoje CV na nowego/starego szefa partii złożył działaczom, ale nie sądzę, aby udało mu się przekonać „teren” partyjny do siebie.

SLD liczy około 70.000 członków, według danych partyjnych. Prawo i Sprawiedliwość liczy ok. 20.000… Ta pierwsza partia ma w Sejmie 41 posłów, a PiS – ponad 150… Jest to zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.

Read More

PO stworzyło koalicję kolesiów

Posted 01 sie 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Radio, SD, Telewizja

O PSL zawsze się mówiło, że jest to tak zwana partia „obrotowa”, czyli, że w dowolnie wybranym, acz korzystnym dla siebie momencie, robi zwrot przez rufę, ustawia na nowo żagle i płynie znów z wiatrem. Okazuje się, że tego rodzaju sztuka jest również nie obca Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, tylko, że korzyści dla tej partii będą daleko mniejsze, żeby nie powiedzieć – żadne.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała nowe rady nadzorcze dla TVP i Polskiego radia. Znalazły się w nich osoby kojarzone z Prawem i Sprawiedliwością, a także nominanci kojarzeni z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Tylko, że jest to półprawda, a może się okazać, że SLD na media publiczne będzie miała wpływ czysto wirtualny, żeby nie powiedzieć – iluzoryczny.

Kto jest architektem tego układu? Niewątpliwie… Donald Tusk i Platforma Obywatelska. Pokazanie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej przysłowiowego środkowego palca, w trakcie głosowań sejmowych nad poprawkami Senatu do ustawy medialnej, musiało ostro zadziałać na ambicje Grzegorza Napieralskiego. Oczywiście, główną przyczyną jest to, że PO i jej posłowie, a głównie pani Katarasińska, nie było wstanie w ciągu ciągu prawie dwóch lat napisać JEDNEJ, przyzwoitej i możliwej do negocjacji ustawy o porządku mediów w Polsce – nie tylko publicznych. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o media sensu stricto publiczne, ale również o zasady działania wszystkich mediów, w momencie, kiedy zbliża się cyfryzacja telewizji, a konwergencja jest faktem…

Read More

Mit apolityczności

Posted 27 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, SD, Społeczeństwo, demokracja

Dość często czytam i słyszę opinie skierowane pod moim adresem, że za dużo w moich tekstach polityki, a za mało podejścia do tematów w sposób „obiektywny”, odizolowany od partii politycznych, polityków… „A., powinieneś wiedzieć, że MY nie zajmujemy stanowiska politycznego, nie zajmujemy się bieżącą polityką, nam zależy na uporządkowaniu administracji, prawa, ochrony zdrowia, etc., etc, (dalej trzeba wstawić następne problemy, którymi się koniecznie trzeba zająć, oczywiście z pozycji apolitycznych). I broń panie B., nie wolno wspierać ŻADNEJ siły politycznej, bo to tylko może zaszkodzić przejrzystości naszych planów i sile przekazu…

I w ten sposób tworzy się odezwy, programu, ogłasza się pomysły, pisze się deklaracje i stanowiska, które są doskonałe merytorycznie, spójne programowo, czasem nawet odkrywcze. Zamieszcza się te stanowiska w gazetach albo na portalach internetowych, czasem pisze się listy – najchętniej otwarte. Wszyscy się pochylają nad myślami naszymi, kiwają głową z aprobatą, czasem nawet nawiążą w swoich materiałach, piszę o politykach, czy publicystach, a potem sprawa, program, czy idea umiera…

Dlaczego? Dlaczego nasze wielkie myśli i idee rozchodzą się kołami na wodzie życia publicznego, a potem, bardzo szybko zamieniają się w martwą falę? Dlaczego nawet najlepsze, nowatorskie pomysły organizacyjne, czy nawet rozwiązania prawne nie znajdują posłuchu? Odpowiedź jest prosta, tak jak proste są prawidła życia politycznego w państwie demokratycznym.

Nie ma czegoś takiego, jak apolityczność. Apolityczność zakłada, że stoimy z boku wydarzeń i instytucji życia politycznego i publicznego, sami siebie skazujemy na margines życia społecznego. I dodatkowo, rezygnując z własnych poglądów politycznych, na rzecz mitycznej i pustej apolityczności, skazujemy się na samocenzurę.

W demokratycznym państwie polityka i działalność w imię szeroko rozumianego interesu publicznego, który zawęża się do interesu społecznego określonych grup, a wreszcie do interesu indywidualnego obywateli, odbywają się za pomocą partii politycznych. Oczywiście, nie tylko, ale to właśnie one są traktowane jako główne „wehikuły” myśli politycznej i państwowej. Dlatego alienacja od partii politycznych jest dla środowisk, które chcą uchodzić za opiniotwórcze samobójcza.

Read More

Nic nie jest dane na zawsze

Posted 20 lip 2009 — by Azrael
Category Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, SD, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Nie wiem od kiedy Donald Tusk zaczął marzyć o prezydenturze, ale zapewne teraza za dużo o niej myśli. To bardzo źle, destrukcyjnie wpływa na niego i na poczynania nie tylko jego, ale i partii, i przede wszystkim rządu. Jest to stan dryfu politycznego, w który Tusk postawił zarówno siebie, rząd, a przede wszystkim państwo. Może się to dla niego bardzo źle skończyć.

Po wygraniu wyborów w 2007 roku, Tusk zapowiadał, że będzie chciał mocno osłabić Prawo i Sprawiedliwość. Jak się okazało, nie udało się to w pełni, a jak pokazały wybory do Parlamentu Europejskiego, Prawo i Sprawiedliwość, choć mocno zahibernowane na poziomie około 25% poparcia społecznego, stanowi dalej poważną konkurencję polityczną. Brak determinacji i perspektywicznego myślenia Tuska i jego otoczenia, spowodował, że konkurencja za to pojawiła się z innej strony – ze strony Stronnictwa Demokratycznego. Formacji politycznej, która już dziś jawi się jako partia drugiego wyboru dla klasycznego elektoratu Platformy Obywatelskiej, czyli młodzieży i inteligencji. I nie wykluczone, że już wkrótce zagości w sercach i umysłach.

Platforma Obywatelska i jej politycy nic nie zrobili przez okres już ponad półtora roku od przejęcie władzy, aby entuzjazm społeczny i zaufanie młodzieży i inteligencji zamienić w trwałe związki i fundament swojej polityki społecznej. PO nie ma żadnego programu, który by się bezpośrednio odnosił do konkretnych grup wyborców. Nie został zbudowany, nawet w formie haseł i jasnych przekazów, żaden program, który mógłby być podstawą do wykorzystania kapitału społecznego, jak tkwi w ludziach młodych. Hasła modernizacji państwa, integracji europejskiej, nowoczesności to jeszcze mało, aby stworzyć sieć zaufania do PO – a przede wszystkim do państwa – i uczynić wyborców partii grupą lojalną wobec niej.

Kryzys ekonomiczny jak do tej pory omija elektorat PO, ale niewykluczone, że druga połowa roku może być gorsza, jeżeli chodzi o młodych i lepiej wykształconych Polaków. I wtedy zaczną się oni rozglądać, za partią i politykami, którzy nie będą tylko nieobciachowi wizualnie, ale również będą mieli do zaproponowania konkrety.

PO utraciło zdolność „podążania za elektoratem” i odczytywania jego potrzeb. Brak dialogu, czy inaczej – brak narracji zgodnej z odczuciami społecznymi – to poważny błąd, świadczący się o wyrodzeniu się partii.

Read More

Wywiad z dr Andrzejem Olechowskim

Posted 07 lip 2009 — by Azrael
Category Platforma, Polityka, Polska, SD, demokracja

Andrzej Olechowski w drodze do nowego projektu politycznego


Uważam, że polska debata polityczna powinna być zdominowana przez sprawy ekonomiczne. Jeżeli szukamy harmonii wśród Polaków, jeżeli szukamy czegoś, co ich łączy, to mogą to być tylko sprawy gospodarcze – mówi w wywiadzie Andrzej Olechowski.

Azrael Kubacki: “Rzeczpospolita” opublikowała ranking, w którym zająć Pan pierwsze miejsce, jako następca Donalda Tuska na stanowisku szefa Platformy Obywatelskiej. Czy jest Pan w dalszym ciągu członkiem PO, czy już nie?

Andrzej Olechowski: dziś jeszcze tak, ale szczerze mówiąc jestem w ostatnich godzinach podejmowania decyzji, czy chcę w dalszym ciągu być członkiem tej partii [wywiad był przeprowadzony w dniu 30 czerwca]. Wyjaśnię, że mam poczucie konieczności i celowości powrotu do aktywności politycznej, po siedmiu latach nie uprawiania tego “ogródka”. Powstało od razu pytanie, gdzie to uczynić? Jestem bardzo rozczarowany Platformą Obywatelską, więc nie wykluczone, że będzie to inne miejsce.

Czyli uważa Pan, że krytyka PO, którą Pan prowadzi od kilku lat, nie przynosi żadnych efektów?

Miałem niewielkie sukcesy, ale w większości przypadków były porażki. Myślę, że miałem pewien udział w uleczeniu Platformy z ukąszenia IV RP, w wyniku którego PO dokonało rzeczy bardzo nieprzyzwoitych, takich, jak choćby poparcie niekonstytucyjnej ustawy lustracyjnej. Ale przeważnie były to porażki. Trudno coś zrobić w partii, w której brak jest debaty politycznej oraz procedur wyciągania wniosków z takiej debaty. W konsekwencji jeżeli zgłasza się jakieś wnioski, czy postulaty, traktowane są one nie jako merytoryczny głos w dyskusji, ale wyraz osobistych ambicji, lub atak na kierownictwo. A to jest proces, który mnie odrzuca i absolutnie nie interesuje. Więc ja w taki proces nie chcę się angażować.

Czy uważa Pan, że zarządzanie Platformą Obywatelską jest lustrzanym odbiciem tego, co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości?

Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, proces zarządzania PiS jest chyba bardziej skryty. Platforma przynajmniej zwołuje od czasu do czasu posiedzenia Rady Krajowej, choć one odbywają się przeważnie “na stojąco”, czyli bez dyskusji.

Partie polityczne w Polsce powstawały raczej poprzez podział innych formacji politycznych. Czy widzi Pan możliwość powstania na polskiej scenie politycznej partii, która była połączeniem różnych środowisk, i czy może to dać efekt synergii politycznej?

Nie czuję się kompetentny w sprawach organizacji politycznych. Swoją misję polityczną postrzegam raczej w definiowaniu propozycji programowych i następnie przekonywaniu ludzi, współobywateli do nich. Wydaje mi się jednak dziś ważne zaoferowanie nowej reprezentacji, nowej organizacji, środowiskom, które czują się opuszczone przez partie polityczne. Mam wrażenie, że Platforma Obywatelska nie reprezentuje dziś celów i marzeń środowisk, które ją kiedyś stworzyły. Takie jest moje odczucie.
Widzę też problem w, jak to się określa, zabetonowaniu sceny politycznej przez dwie duże partie. Wszelkie monopole są szkodliwe, a wobec słabości społeczeństwa obywatelskiego ograniczenie liczby partii politycznych wydaje mi się w Polsce też niebezpieczne. Sądzę więc, że wyposażenie wszystkich grup wyborców w reprezentację polityczną jest dziś ważniejsze niż łączenie różnych środowisk politycznych.

Read More

SD to nie centrolewica

Posted 06 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, SD, demokracja

Polscy komentatorzy sceny politycznej, spece od marketingu, dziennikarze piszący o polityce, lubią sobie pewne sprawy szufladkować, umieszczać w przegródkach. Najchętniej robią to, korzystając z podręcznikowych definicji, pod które sobie podwieszają konkretne formacje polityczne, a nawet konkretnych ludzi.

I tak Prawo i Sprawiedliwość na zawsze zostanie już prawicą. Nie ważne, że prawica w doktrynie charakteryzuje się liberalizmem gospodarczym (PiS to niemalże doktrynerscy socjaliści), że dla prawicy swoboda gospodarcza, minimalistyczna kontrola państwa w sfery gospodarcze, prywatna własność środków produkcji to kanony (PiS chciałby, aby państwo zarządzało gospodarką na wszystkich szczeblach, a prywatyzacja to synonim złodziejstwa…) – PiS jest prawicą, i basta!

Platforma Obywatelska z kolei ma być partią liberalną, zarówno w dziedzinie światopoglądu, jak i ekonomii. I nieważne jest jest to, że PO idzie na szerokie ustępstwa wobec Kościoła Katolickiego, jak w sprawach in vitro, a w dziedzinie uwolnienia gospodarki z okowów biurokracji, czy dokończenia prywatyzacji – literalnie przez okres pon 1,5 roku nie zrobił nic! Podobnie zresztą jak PO nie zrobiło dokładnie nic w służbie zdrowia, reformie szkolnictwa wyższego i podstawowego, w dziedzinie infrastruktury, tej podstawowej, jak i teleinformatycznej… Zresztą PO nie zrobiło niczego sensownego w żadnej dziedzinie życia społecznego. Trzeba sobie to wreszcie jasno powiedzieć – zarządzanie państwem kiepskie, rządzenie, poprzez porządkowanie, legislację i stymulowanie rozwoju – żadne…

Read More

List do polityków

Posted 03 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, SD, Społeczeństwo, demokracja

Słuchając i czytając komentarze i reakcje na otwarty list Andrzeja Olechowskiego do Donalda Tuska, widać wyraźnie, jaka skarlały i zwyrodniały jest polski dyskurs polityczny i sama polityka.

Sprawa odejścia Olechowskiego z Platformy Obywatelskiej, jego motywacje i stanowisko jest rozpatrywane w kontekście bieżącej gry politycznej, układu zależności, układanki sił i koterii, a nie pewnych idei i wartości. Smutne, że tak również potraktował ten list partner polityczny Olechowskiego, premier Donald Tusk. Smutne, bo kiedy Platforma Obywatelska powstawała, jej twórców owiewały idee i wartości, programy i myśli zawarte w liście byłego ministra spraw zagranicznych i finansów.

Andrzej Olechowski jest w czasie i miejscu, gdzie już nic nie musi. Ma za sobą długą karierę, nie tylko polityczną, w której wykazał się i pragmatyzmem, i zręcznością. Niewielu pamięta, że brał udział w obradach Okrągłego Stołu, ale po stronie rządowej, wielu jednak chce mu pamiętać okres współpracy z wywiadem PRL – do czego się przyznał, otwarcie. Olechowski tak naprawdę nic nie musi i mógłby spokojnie patrzeć na degenerującą się i poddaną erozji intelektualnej polską scenę polityczną. Jednak woli opuścić partię polityczną, mającą ponad 40% poparcia, w której ma dalej pozycję mentora, na rzecz partii nowej, będącej de facto politycznym start up.
Ale czyni to z powodu takiego, że uważa, że środowiska, dla których PO została założona w w 2000 roku, zostały przez formację Tuska zdradzone, opuszczone i pozostawione same sobie. To diagnoza według mnie słuszna.

Olechowski zdaje sobie sprawę, że układ polityczny, który w Polsce działa, jest zamknięty i spetryfikowany. W Polsce, z różnych względów, także zasad finansowania partii politycznych oraz ordynacji wyborczej – mamy system niemalże jednopartyjny, z dwoma skrzydłami. To PO i PiS.

Obie partie mają tak naprawdę wspólny pień – tym pniem są doświadczenia opozycyjne, niekoniecznie tylko doświadczenia solidarnościowe. W obu partiach znajdziemy ludzi którzy byli kiedyś w jednej formacji (na przykład ZchN). Podziały, biegną głównie po linii stylu uprawiania polityki i pewnego spojrzenia na to główne zadania polityczne. Są one jednak nie podyktowane pryncypiami, lecz bardziej koniunkturalizmem politycznym i chęcią utrzymania zdobytego już elektoratu. Pamiętamy nawoływania do Prawa i Sprawiedliwości, aby się „przesunęło” do centrum sceny politycznej, pamiętamy próby zdobycia młodych i inteligencji, tak nieporadne, że nawet nie śmieszne. Obie partie mają w swoim władaniu niemalże całą rodzinę wyborczą, poza marginesem radiomaryjnym, wypomnianym, oczekującym centrum i … elektoratem lewicy. Dwie partie centralne sceny politycznej próbują zepchnąć inne na margines, zawłaszczając różne sfery życia publicznego, tak jak ostatnio PO próbuje zwasalizować na nowo media publiczne. Dlatego teraz obie partie marginalizują lewicę, pod postacią ledwie zipiącego SLD.

Nie warto dyskutować, czy Andrzej Olechowski wystartuje w wyborach prezydenckich w roku 2010. Na dzień dzisiejszy jest to sprawa kompletnie bez znaczenia. Olechowski wprawdzie daje sygnały, że być może to uczyni, ale należy to traktować raczej jako element marketingu politycznego, działania obliczonego na reakcję przeciwników politycznych.

Olechowski nie jest organizatorem, praca organiczna nie jest jego domeną. Tym bardziej uważnie należy odczytać jego list, bo jego formuła otwarta oznacza, że nie jest on skierowany tylko do Donalda Tuska, lecz powinien mieć szerszy krąg odbiorców.

Były już członek PO uważa, że politycy liberalni mają za zadanie stawianie sobie celów modernizacji Polski i rozwoju demokracji liberalnej. Może się to odbyć tylko na podstawie poważnej dyskusji, debacie politycznej, pozbawionej doraźnej gry politycznej. Według niego PO straciła swój poważny, programowy charakter, a stała się partią władzy – dokładnie, tak jak była nią jeszcze dwa lata temu PiS. Platforma jest w tej chwili korporacją, zajmującą się głównie dbaniem o interesy i wpływy na szczeblach władzy. Członkowie partii zajmują się nie realizacją programu, lecz po prostu swoimi interesami. Dokłada się do tego skrajne upartyjnienie państwa i jego struktur (czego klinicznym przykładem jest samorządowa, tylko z nazwy, władza Warszawy).

Olechowskiego od dawna bolał sojusz z PiS i wsparcie idei tak zwanej IV RP. I ślady tego, jak określa “ukąszenia” ideą IV RP widać dalej.
Próba ogarnięcia przez PO jak największego obszaru władzy i państwa spowodowała to, że PO straciła swoją spójność i homogeniczność. Partia to nie “sprytne joint-venture zawiązane w celu zdobycia wpływów i władzy”, lecz „ludzie wypróbowani, którzy po stokroć wykazali wierność głoszonym przez siebie zasadom, którzy w działaniu, a nie tylko w słowach udowodnili swoje kompetencje i odpowiedzialność”. To zapisy z deklaracji ideowej PO, z roku 2000, które zostały przez ekipę Donalda Tuska zdezawuowane.

List Olechowskiego należy odczytać dwojako; Po pierwsze, jest przypomnienie i odnowienie “przysięgi” politycznej Platformy Obywatelskiej z przed lat, kiedy trzech tenorów stało na scenie gdańskiej hali “Olivia”, po drugie – jest to nowa deklaracja ideowa formacji politycznej, która ma skupić ludzi, którzy będą podzielać tego rodzaju wartości i postrzeganie polityki, jako zadania publicznego na rzecz społeczeństwa.

Czy Stronnictwo Demokratyczne i Paweł Piskorski spełnią te oczekiwania Olechowskiego? Zobaczymy. Pragmatyzm polityczny pierwszego, zdolności organizacyjne drugiego, dobry marketing, a także wsparcie mediów – mogą przysporzyć innym formacjom politycznym poważnych problemów już w trakcie wyborów samorządowych. I SD może się okazać beneficjentem elektoratu nie tylko platformianego.

Azrael

* List Andrzej Olechowskiego do Donalda Tuska