Archive for the ‘Sejm’ Category

Urząd marszałka może być frapujący…

Posted 21 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Sejm, demokracja, wybory

Wywiad z Marszałkiem Sejmu, p. Grzegorzem Schetyną, 2010.07.20

Azrael (A) – Panie Marszałku, czy zamierza Pan być Marszałkiem na 500 dni, czy może jednak na… 2.000? Czy uważa Pan, że pozycja Platformy Obywatelskiej jest na tyle mocna, że uda się jej zdobyć przewagę w najbliższych wyborach parlamentarnych. w 2011 roku.

Marszałek Sejmu RP, Grzegorza Schetyna (GS) – Pytanie, jak słyszę, przewrotne, ale odpowiedź też może być taka. Zostałem wybrany marszałkiem do końca obecnej kadencji, czyli w tym wypadku rzeczywiście na 500 dni. Później otwiera się nowy rozdział, rozdział następnych czterech lat. A wtedy mogą zostać napisane i realizowane różne scenariusze. Czy będę marszałkiem w następnej kadencji? Nie wiem, ponieważ zależy to od kilku czynników – od wyniku wyborów, czy Platforma Obywatelska w nich wygra, oczywiście od woli mojej partii, a w końcu i od mojej woli, czy będę chciał pełnić to stanowisko. Wiele rzeczy może się zdarzyć – dziś stanowczo stwierdzam, że jestem marszałkiem na 500 dni.

A – Ale jeszcze miesiąc temu stwierdził Pan, że to stanowisko nie jest szczytem Pańskich zainteresowań, ani ambicji, ale już ostatnio można było usłyszeć, że jest to jednak miejsce dla Pana frapujące, nie tylko z punktu widzenia politycznego?

GS – To ciekawe miejsce i ciekawa funkcja, dopełniająca system władzy w Polsce, ważna przy obowiązującej w Polsce Konstytucji i niezbyt jasno określonych prerogatywach i zadaniach Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Cały parlament, czyli Sejm i Senat, jest doskonałym miejscem łagodzenia napięć i budowania współpracy.

A- Jak Pan Marszałek się zapatruje, biorąc pod uwagę miejsce, w którym się w tej chwili znajdujemy i Pańskie uprawnienia, na projekt zmian w Konstytucji RP, autorstwa Platformy Obywatelskiej, który zakładał, że struktura władzy wykonawczej w Polsce zostanie zmieniona, stanowisko Prezydenta RP zostanie osłabione albo nawet wyłączone z systemu władzy?

GS- Tak, jestem zwolennikiem zmiany, by system mieszany rządowo-prezydencki został zmieniony w system gabinetowy…

A- No tak, ja to nazywam nawet systemem kanclerskim…

GS – Raczej należałoby nazwać go system premierowskim, w którym władza jest nie tyle w rękach rządu, co osobiście premiera. Proszę jednak pamiętać, że nie ma dzisiaj w Sejmie zgody na taki system, to po pierwsze, a po drugie – nie ma nawet zgody na powołanie komisji konstytucyjnej. Nie jest to więc możliwe do zrealizowania, przynajmniej w najbliższym czasie. Nie ma możliwości, aby w Sejmie powstało formalne ciało, które by mogło pracować nad tą koncepcją. Do tego potrzebna jest zgoda Prawa i Sprawiedliwości, a jej oczywiście nie ma. Pomimo to Platforma Obywatelska stara się przekonać polityków opozycji do tego rozwiązania. Podsumowując; nie ma w obecnym Sejmie zgody politycznej, by rozpocząć pracę nad nową Konstytucją.

Read More

Drugi człowiek w państwie

Posted 10 lip 2010 — by Azrael
Category Grzegorz Schetyna, Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Sejm, Tusk, demokracja

Grzegorz Schetyna obejmując stanowisko Marszałka Sejmu został nominalnie drugim człowiekiem w państwie. Po Prezydencie RP, które to stanowisko obejmie po zaprzysiężeniu, Bronisław Komorowski. I faktycznie, Schetyna będzie drugim człowiekiem w polskiej polityce, ale po Donaldzie Tusku.

Kiedy w październiku ubiegłego roku Donald Tusk, w wyniku wybuchu afery hazardowej zdymisjonował Grzegorza Schetynę ze stanowiska wicepremiera i „zesłał” go do Sejmu, uważałem to za poważny błąd, mogący skutkować dezintegracją nie tylko Platformy Obywatelskiej, ale również destabilizacją rządu. Nie był jeszcze wtedy wiadome, że Tusk nie zdecyduje się na pozostanie na stanowisku premiera, a do wyścigu prezydenckiego skieruje innego polityka PO. Decyzja o odwołaniu Schetyny i innych polityków bezpośredniego zaplecza rządowego (i politycznego) Tuska wydawała się zbyt szybka i zbyt demonstracyjna. Upokarzające (jak się wydawało) usunięcie długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, nie tylko formalnego zastępcy, mogło zaowocować wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Przesłanki korupcyjne wobec Schetyny były mniej, niż wątłe. Tusk rozbił nieformalny, dualistyczny układ władzy, co mogło doprowadzić do „posypania się” partii. Nic takiego jednak się nie stało. Schetyna, mocny i dobrze oceniany wicepremier i minister spraw wewnętrznych, szybko odnalazł się w nowej roli szefa klubu parlamentarnego. Wzmocnił go, a jednocześnie walcząc o swoją pozycję w partii pozostał lojalny wobec Tuska. Sądzę, że Schetyna zdawał sobie już wtedy sprawę, że stanowisko premiera będzie dla niego nieosiągalne, ponieważ Donald Tusk w wyścigu prezydenckim nie wystartuje.

Read More

IPN łączy i dzieli

Posted 08 sty 2010 — by Azrael
Category IPN, Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm

Instytut Pamięci Narodowej do specyficzna instytucja na polskiej scenie. Właśnie nie w obszarze nauki i działalności historycznej, czy w obszarze wymiaru sprawiedliwości, ale na „scenie”, ponieważ działania szefa tej instytucji, a także poszczególnych jej pracowników i doradców, odbierane są jako działania polityczne, medialne – rzadko kiedy jako naukowe.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy i IPN, autorstwa Platformy Obywatelskiej – partii, która w poprzedniej kadencji powołała tę instytucję i walnie przyczyniła się do nadania jej obecnego profilu, dalekiego od bezstronności jednostki naukowej. To PO przyłożyła rękę do powołania na jej szefa profesora Janusza Kurtyki, co odbyło się w atmosferze skandalu pomówienia, i to ona pozwoliła na taką formę organizacyjną, w której polityczny prymat ma obecnie jedna siła polityczna. I możemy wczytywać się w sprawozdanie IPN, które właśnie zostało przyjęte przez sejmową komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka, nie zmieni to jednak oblicza tej instytucji, jako narzędzie politycznego przeciwko politycznym adwersarzom. Można się chwalić pracą pionów naukowego, edukacyjnego i archiwalnego, jednak IPN jest postrzegany przez swój pion śledczo-dochodzeniowy,

Platforma Obywatelska nie chce likwidacji IPN, do czego miała prowadzić propozycja Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Więcej – zmiany, jakie PO chce wprowadzić w ustawie o IPN, mają charakter kosmetyczny i mają za zadanie poddanie tej instytucji dalszej kontroli. Kontroli politycznej polityków. A najważniejsza wadliwość tej instytucji, czyli połączenie działalności śledczej i naukowej, w projekcie PO nie zostaje usunięta. Zamiana instytucji kolegium na radę instytutu to tylko tak naprawdę zabieg erystyczny, ponieważ sam tryb wyboru i akceptacji członków tej rady zostawiają politykom bardzo szeroką możliwość wpływu na nią.

Read More

Komisje żartów poselskich

Posted 06 sty 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo, demokracja

Chyba nikt nie ma krótszej pamięci niż posłowie. Można dość śmiało napisać, że pamięć posłów jest ograniczona z jednej strony ich immunitetem, z drugiej strony… poleceniami szefów partii lub klubów poselskich. Zresztą komentarze dziennikarzy i publicystów opisujących działania specjalnych komisji sejmowych skażone są podobnym brakiem pamięci długoterminowej. Jeszcze jeżeli do tego dodamy teorię mitu – będziemy mieli komplet.

Ten mit to to, że pierwsza komisja śledcza, ta do wyjaśnienia sprawy korupcji Lwa Rywina, w sprawie telewizji publicznej, jest wzorcem bezstronności i najlepszą wizytówką polskiego parlamentaryzmu. Nic bardziej błędnego. Jest oczywiście prawdą, że prace tej komisji dokonały przełomu politycznego, odsuwając w 2005 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej od władzy. Ale w sferze uzyskania prawdy obiektywnej, nie mówiąc o zagadnieniach usprawnienia państwa, prawa i prawodawstwa, komisja rywinowska była wielką porażką. Państwa, polskiego parlamentaryzmu i kultury politycznej. Już samo przyjęcie przez Sejm tak zwanego raportu Zbigniewa Ziobry, jako materiału reprezentatywnego dla komisji, było końcem obiektywizmu komisji. Zostało to później potwierdzone wyrokami sądowymi, które oczyściły i posłów SLD, i urzędników administracji z zarzutów karnych. Nie odkryto ani korupcji wśród urzędników państwowych, ani mitycznej „grupy trzymającej władzę” i media. Tryumfatorem, pomimo straty władzy, został Leszek Miller i jego asystentka, Aleksandra Jakubowska.

Potem było tylko gorzej. Każda następna komisja obnażała już tylko większą degrengoladę polityków, procedur sejmowych i prawa, rozumianego jako procedury wyjaśnienia spraw wątpliwych. Obnażała bezsens procedowania komisji i ich realny wpływ na wyjaśnienie spraw wątpliwych i afer. Poza tym błysk świateł kamer i interesy polityczne poszczególnych partii politycznych i polityków prowadziły do gier i gierek w myśl indywidualnych interesów.

Read More

Uchwała; Kompletna kompromitacja

Posted 15 wrz 2009 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Sejm, rząd

Patrząc na to, co się dzieje od mniej więcej tygodnia w sprawie uchwały sejmowej, upamiętniającej dzień 17. wrześśnia 1930 roku, wkroczenie wojsk Armii Czerowonej na tereny II RP, widać wyraźnie, że strony sporu zabrnęły w sytuacje kompromitujące i bez wyjścia. I najgorsze jest to, że w tej sprawie w ogóle są jakieś strony…

Słuchając dziś Jarosława Kaczyńskiego, dopiero dziś, staje się całkowicie jasne, o co w tek zabawie chodzi. Już wcześniej po kątach politycy Prawa i Sprawiedliwości półgłosem mówili, że nie uchwała i pamięć o pomordowanych w Katyniu jest ważna, ale pewnego haczyk, jaki został zarzucony na rząd i Donalda Tuska. Kaczyński stwierdził dziś, że się PO powinna się wstydzić za swoją politykę, która jest „niepolską polityką”. Tak naprawdę medialne ogłoszenie projektu uchwały i zaakcentowanie w niej sprawy ludobójstwa, miało rząd Donalda Tuska postawić w niezręcznej sytuacji. Po obchodach 70. rocznicy wybuch II WŚ, na Westerplatte, jednak summa summarum udanych, otwierających nową furtkę w stosunkach z Rosją, PiS zależało na tym, aby do gęby sług germańskich i Merkel, dołożyć jeszcze PO gębę rusofilów, a może nawet sowietofilów. Chodziło o to, żeby przeciwstawić politykę „uległości” Tuska wobec Moskwy patriotycznej polityce wschodniej Lecha Kaczyńskiego, prowadzonej z watażką gruzińskim Micheilem Saakaszwilim i miłośnikiem banderowców, Wiktorem Juszczenką. I dobrze to wszystko sprzedać medialnie, wykorzystują Girzyńskiego, Błaszczaka – i telewizję, z niezawodną i zawsze gotową do głupich zadym TVN24, na czele.

Platforma Obywatelska z drugiej strony wypuściła do rozwiązania tej sprawy marszałka Niesiołowskiego, który jest tak subtelny negocjacjach, jak drwal. I to musiało się tak skończyć.

Sprawa straciła wymiar rocznicowy, nie jest już w tej chwili ważne, dla samego dokumentu oczywiście, czy zbrodnię katyńską można zakwalifikować jako ludobójstwo, czy nie. Polacy mają moralne prawo żądania, w pierwszej kolejności od społeczności międzynarodowej, dyskusji i uznania naszych racji. Mają również prawo do tego, aby Rosjanie uznali swoje winy – co już uczynili, i to nie raz. Komisja specjalna do spraw trudnych, gdzie jednym z szefów jest były minister spraw zagranicznych, Adam Daniel Rotfeld doszła do daleko idącego zbliżenia stanowisk obu państw na temat trudnych spraw wspólnej historii. Można było to zauważyć w trakcie wypowiedzi i przemówień premiera Władimira Putina, w trakcie jego wizyty w Gdańsku.

Wydaje się, że uznanie zbrodni katyńskiej za stalinowską zbrodnię wojenną klasyfikuje ją w takim samym miejscu, jak ludobójstwo. Rosjanie już praktycznie zgodzili się, że nie był to mord pospolity, lecz zaplanowane działania władz sowieckiej Rosji. To otwierało by drogę do porozumienia, także z rodzinami ofiar. Teraz staje się to wątpliwe. A same organizacje rodzin katyńskich, których, jak to w Polsce, musi być kilka, dały się wciągnąć w przepychanki polityczne.

Cała sprawa, niezależni jak się skończy w dniu 17. września, czy uchwała będzie, czy tylko będzie uroczyste posiedzenie Sejmu, z chwilą ciszy za pamięć pomordowanych – po raz kolejny zakończy się kompromitacją polskich polityków i polskiego Sejmu. Absmak…

Azrael

Gradacja zbrodni

Posted 11 wrz 2009 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Polska, Sejm, Społeczeństwo, Unia Europejska, demokracja

Polacy są narodem wybranym; To już jest wiadome od czasów Adma Mickiewicza i „Dziadów”. Jako „Chrystus Narodów” to My jesteśmy tymi, którzy wycierpieli najwięcej i najwięcej nam się należy. Należy nam się zawsze pokłon i przyznanie racji, nawet kiedy obiektywne zapisy mówią co innego.

Stefan Niesiołowski ma język szybszy niż myśl, a w przypadku kiedy w grę wchodzi sprawa związana z PiS i Kaczyńskim, mózg ewidentnie mu staje w pozycji stand by. Kiedy wchodzi w zwarcie, przestaje się kontrolować. Marszałek stwierdził w wywiadzie dla „Dziennika”, pytany, dlaczego nie można się zgodzić na to, aby w treści uchwały dotyczącej 17 września 1939 r znalazł się zapis mówiący o tym, że w Katyniu doszło doludobójstwa, o co starał się PiS, że to jest nieprawdą - „To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i Wielki Głód na Ukrainie. Mord w Katyniu to było coś zupełnie innego”.

Stefan Niesiołowski oczywiście się pomylił; zbrodni ludobójstwa, według standardów konwencji ONZ z roku 1948, było w historii Świata dużo więcej, że przypomnę tylko rzezie Ormian, Wandeę, podbicie z krzyżem w rękach Ameryki Południowej, zagładę Indian i Aborygenów, czy z ostatnich czasów – Rwandę. Co do zbrodni katyńskiej – sytuacja jest niejasna.

Read More

Zadzwoń do posła!

Posted 10 wrz 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo, demokracja


Każdy miał w swoim życiu sytuację, kiedy coś każe ci się cofnąć przed podjęciem decyzji, choć nic nie wskazuje, że mogłaby ona przynieść złe skutki. Czasem się mylimy, czasem się okazuje, że jednak mieliśmy rację… Wtedy mówimy, że mieliśmy szczęście, intuicję albo, że ostrzegł nas nasz prywatny anioł stróż…

Są jednak tacy, którym anioł stróż, sumienie i poczucie odpowiedzialności nie wystarcza, szukają dodatkowego wspomagania swoich decyzji. Nie tylko wśród znajomych i rodziny, ale również wśród autorytetów wyższego rzędu. I tak jest też z politykami. Dziwnym trafem, a może za przyczyną znanego Polakom syndromu uległości, politycy, i to wszystkich opcji, szukają wspomagania i akceptacji w Kościele Katolickim, najczęściej u swojego biskupa. Bo biskup wie wszystko, zna się nie tylko na liturgii, wierze i obrządku, ale jest specjalistą od ekonomii, polityki, edukacji, a ostatnio nawet zapłodnień pozaustrojowych i nawet seksu (Knotz).

Właśnie rozpoczęła się dyskusja w polskim Sejmie o projektach ustaw o zapłodnieniach in vitro, w szerszym kontekście kodyfikacji prawa bioetycznego. Na pierwszy rzut poszedł projekt tak zwany społeczny, komitetu „Contra In Vitro”, zakładający penalizację lekarzy za wykonywanie takich zabiegów. I do pomocy posłom, którzy chcieli odrzucić ten projekt w pierszym czytaniu, ruszyli namiestnicy kościelni, samozwańczy aniołowie polityków. Oto Rada Epiksopatu ds. Rodziny napisała specjalne listy do posłów, w których przypomina i napomina, że według nauki Kościoła dziecko jest osobą od momentu poczęcia, nie może być przedmiotem, poza tym poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym… Czyli nie tylko nawet napomnienie, ale już coś przypominające szantażyk…Autorami tego listu, tak samo jak poprzedniego, z roku 2007 są biskup Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady ds. Rodziny, oraz Andrzej Rębacz, Dyrektor Duszpasterstwa Rodzin KEP.

Ale to nie wszystko; Biskupi posunęli się dalej – chwycili za telefony i zaczęli wydzwaniać do posłów. Mają do tego prawo, jako obywatele, ale z drugiej strony – są oni również depozytariuszami wiary i interesów całego kościoła, którego głowa, papież, znajduje się w Watykanie. Tak, jest to może dość wulgarne pojmowanie motywacji działań księży, ale równie wulgarne i bezczelne są ich próby nacisku na polityków.

Read More

Wracają

Posted 24 sie 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo

Wracają nasi „milusińscy”. Nie jest to niestety niemcewiczowski „Powrót posła”, z Sejmu Czteroletniego, co stało się kanwą dyskusji o Polsce i sarmacji, lecz powrót posłów III RP na ulicę Wiejską. I trudno się spodziewać, że będziemy mieli na sali sejmowej bogate dyskusje o Polsce, jej przyszłości, i ekonomii, reformie ochrony zdrowia (czy ktoś myśli jeszcze w ogóle o tym?!), czy o planach kryzysowych. Nie, na sali sejmowej będzie panowała tak zwana „bieżączka”.

Nie wszystkich zobaczymy, niestety, cześć posłów odjechała pociągiem do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego. Nie zobaczymy parafialnie elokwentnego Tadeusza Cymańskiego, dynamicznego Jacka Kurskiego, złotoustej Joanny Senyszyn, wymieniającej ciepłe uwagi z biskupem Pieronkiem, czy gwiazdy konferencji prasowych, Zbigniewa Ziobro. Choć pewnie ten ostatni niedługo powróci. Być może jako kandydat na prezydenta, a być może… na ławę oskarżonych. Trochę spraw się za nim ciągnie, ze sprawą Barbary Blidy na czele.

Posłowie będą odrabiać zaległości z ostatnich tygodni. Na pierwszy strzał pójdzie oczywiście sprawa tajemniczych inwestorów katarskich, którzy mają wykupić majątek upadłościowy stoczni. Nie piszę, że stocznie, ponieważ w nich statków budować się już nie będzie. Jestem ciekaw, czy ktoś stanie wreszcie na trybunie sejmowej i przełamie to zakłamanie i powie wprost – Panowie stoczniowcy, w Gdański, Gdyni i Szczecinie statków już budować nie będziemy! I na nic będzie próba przeczołgania ministra Aleksandra Grada, czy nawet samego Donalda Tuska.

Read More

Wywiad polityczny Azraela – Agnieszka Pomaska

Posted 08 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Sejm

Agnieszka Pomaska złożyła w Sejmie w dniu 24 czerwca ślubowanie poselskie. Zastąpiła posła Jarosława Wałęsę, który został posłem do Parlamentu Europejskiego.

Azrael: Pani poseł, co było powodem, że zajęła się Pani polityką?

Agnieszka Pomaska: Zawsze interesowałam się tym, co się dzieje w Polsce, zawsze interesowało mnie życie polityczne, publiczne, działalność polityków, ale ze względu na to, że uprawiałam sport, szczególnie aktywnie w okresie szkoły średniej, nie miałam na to czasu. Jednak zrezygnowałam z wyczynowego uprawiania sportu i tak jakoś mnie ta polityka wciągnęła…

Pani działalność publiczna zaczyna się z początkiem XXI wieku, i to od razu bardzo konkretnie skierowana na sprawy związanie z komunikacją i transportem publicznym. Dlaczego tego rodzaju zagadnienia, jest Pani przecież politologiem?

Tak, jestem z wykształcenia politologiem, pierwsze kroki w polityce zaczęłam stawiać pod koniec 2000 roku, stałam się wtedy członkiem stowarzyszenia Młodych Demokratów, wtedy również powstała Platforma Obywatelska. Pomagałam wtedy w kampanii wyborczej obecnemu ministrowi stanu, Sławomirowi Nowakowi, i dzięki temu uzyskałam możliwość startu w wyborach samorządowych w wyborach 2002 roku – no i udało się. Natomiast zainteresowanie problemami transportu i infrastruktury wynikały z potrzeb Gdańska, jak i zapewne wielu miast w Polsce.

pomaska

Jakie sukcesy udało się Pani na tym polu osiągnąć?

Udało mi się, jak sądzę wyzwolić pewną energię społeczną, która zaowocowała opracowaniem projektu nowej linii tramwajowej, prowadzącej do gdańskiej dzielnicy Chełm. Udało mi się zmobilizować aktywność społeczną, a także doprowadzić do wystąpienia przez miasto o dotacje Unii Europejskiej. Linia od 2007 roku działa. Nie przypisuję sobie pełnej roli sprawczej tego projektu, ale mogę śmiało uznać to za swój największy sukces.

Pracując u siebie w regionie, na Wybrzeżu, nie rezygnowała Pani z ambicji szerszej działalności. Kandydowała Pani w wyborach do Sejmu, w roku 2007 i osiągnęła wynik ponad 9500 oddanych głosów. To wynik chyba dobry?

Tak, rzeczywiście, był to jeden z najwyższych wyników w Polsce, niedający mandatu, Platforma Obywatelska zawsze na Pomorzu osiągała znakomite wyniki, mamy aż ośmiu posłów z tego okręgu. Byłam na miejscu 9… zdarza się. Ale dzięki temu jestem bogatsza o dwa dobre, ciekawe lata doświadczeń samorządowych.

Interesują Panią sprawy międzynarodowe. Szefowała Pani sztabowi regionalnemu PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego…

Tak, jak sekretarz Regionu Pomorskiego PO, prowadząca biuro PO, koordynowałam kampanię wszystkich kandydatów do PE. Rzeczywiście, interesuję się sprawami międzynarodowymi, zresztą prowadzę stowarzyszenie, zajmujące się taką działalnością, mam wiele kontaktów ze stowarzyszeniami i organizacjami międzynarodowymi.

W Sejmie będzie Pani pracowała w komisji regulaminowej? Skąd takie zainteresowanie?

Myślę, że jest to po prostu dobre miejsce, gdzie można się oswoić z pracą i specyfiką Sejmu. Ja zresztą w sprawach organizacyjnych dobrze odnajduję. Drugą komisją będzie komisja do spraw Unii Europejskie, choć chciałam pracować w komisji spraw zagranicznych, ale konkurencja była zbyt wielka…

Czy będzie Pani zajmowała się współpracą Sejmu z konkretnymi państwami?

Tak, ze względu na znajomość języka hiszpańskiego chcę się zajmować współpracą polskiego Sejmu z państwami tego kręgu językowego.

Nie będę pytał, jak przyjęli Panią, jako nową posłankę koledzy; A jak przyjęły Panią koleżanki, posłanki?

Wszystkich nowych posłów przyjęto z dużą sympatią, mam nadzieję, że współpraca będzie się układała znakomicie.

Dziękuję za wywiad.

*Agnieszka Pomaska (ur. 8 stycznia 1980 roku), politolog, ukończył Uniwersytet Gdański. Związana z Trójmiastem. Żeglarka. Członek Zarządu Platformy Obywatelskiej w Gdańsku, Sekretarz Regionu Pomorskiego PO. Od czerwca 2009 posłanka Sejmu RP.

Grosze zabrane partiom

Posted 04 kwi 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Prawica, Prawo, Sejm, Społeczeństwo, demokracja

Wczorajsza szopka sejmowa, dotycząca marnych kilkudziesięciu milionów złotych (w skali całego budżetu państwa), zaoszczędzonych na finansowaniu partii politycznych, to przykład kolejnej demagogii całej klasy politycznej.

Kwota trzydziestu kilku milionów nie ma kompletnie żadnego znaczenia, ale brak na koncie partii może przyczynić się do zwiększenia konkurencyjności drugiej – zdobytej dzięki politycznemu PR, reklamie, spotom telewizyjnym. Uszczuplenie kont partii, zaowocuje tylko tym, że mniej będzie na ulicach billboardów, mniej nędznych i sztampowych reklam w telewizji i radiu. Niestety, politycy sejmowi nie dotknęli najważniejszego problemu, czyli zasad finansowania działalności politycznej i społecznej, jako systemu.

System polityczny w państwie demokratycznym działa w oparciu o partie polityczne i tego nie da się zmienić, demokracja bezpośrednia, czy inicjatywy samorządowe dobrze się mogą sprawdzać w skali mikro, lokalnej, ale do zarządzania aparatem państwa konieczne jest użycie partii politycznych. Jednak partie te powinny odzwierciedlać jak najszersze spektrum wyborców, w związku z tym, szczególnie patrząc na małą frekwencję wyborczą w Polsce, należy na nowo otworzyć system polityczny i partyjny w Polsce. Może to tylko odbyć się w ten sposób, że dotychczasowy system finansowania zostanie otworzony na nowo i zdywersyfikowany.

Polityka, działalność publiczna, musi kosztować i powinna być finansowana z budżetu, ale tylko w części i to nawet nie przeważającej. Polityka to nie tylko politycy w Sejmie i mediach, to również ich zaplecze eksperckie, polityczne think tanki (które dalej są w Polsce w powijakach), to działalność lokalna, na szczeblu okręgów wyborczych. To wymaga pieniędzy, jeżeli ma to mieć charakter profesjonalny.

Read More

Stary, dobry potwór

Pokrywka na czajniczku podskakiwała już od pewnego czasu, od kilku tygodni. Trzeba było tylko spokojnie czekać, kiedy ciśnienie polityczne spowoduje, że uleci ona do góry, a zgromadzona para okrasi czerwone lice przywódcy. I wczoraj w Sejmie się to stało.

Sejmowa dyskusja o finansowaniu partii politycznych, oraz konferencja prasowa, w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, na Nowogrodzkie,j przywróciły nam Jarosława Kaczyńskiego takiego, jakiego znamy z „najlepszych czasów”. Umiarkowane szaleństwo pozwoliło mu na wyrzucenie z siebie znanych i wielokrotnie powtarzanych sformułowań o gigantycznych oszustwach, nikczemności, hipokryzji. Znów „wielki syn Żoliborza” jest sobą, czyli inteligentem niechowanym na podwórku, z inwektywami i połajankami na ustach. I znów jest o spiskach, zamachu ma demokrację, czekam tylko na stary, dobry „układ”, nie mówiąc o „szarej sieci”. W orbicie jego ataku jest oczywiście rząd z „panem Tuskiem” na czele, ale także inne organy władzy. Choroba, którą zarazili szefa PiS spin doctorzy i macherzy od wizerunku, czyli „polityka miłości” została radykalnie uleczona.

Kilka miesięcy temu bracia Kaczyńscy podjęli heroiczny wysiłek zmiany swojego wizerunku. Lech Kaczyński miał się stać „politykiem niezależnym”, miał zaprzestać wikłania się w spory, więcej – miał zostać miękką opozycją wobec swojego brata. Po części mu się to udało, rzadziej jest teraz odbierany, jak brat swojego brata Jarosława, ale kolejna afera, z wyjazdem do Pragi, na szczyt Unia Europejska – USA burzy ten wizerunek polityka konsensusu. I ta przemiana jakoś nie działa na wyborców negatywnie do niego nastawionych, bo ostatnie wyniki mówią o 60% elektoratu negatywnego prezydenta.

Jarosława Kaczyńskiego przebrano w nowy garnitur, kazano mu się uczesać i uśmiechnąć, a nawet przeprosić inteligencję, a jego partia miała na siebie wrzucić konserwatywny anzug. Słabo to jednak konweniuje z poglądami jej wyborców, przejętych z LPR, Samoobrony, może to ich wręcz zrazić. Dlatego wczorajszy wybuch Kaczyńskiego został dobrze przyjęty.

Należy się cieszyć, że Jarosław Kaczyński wrócił do starej, dobrej formy. Jego zwolennicy otrzymali „świadectwo”, że oto ich przywódca się jeszcze nie kończy. Przeciwnicy natomiast mają następny argument, że walka z „kaczyzmem” się jeszcze nie skończyła, tylko nieuleczalni prawicowi romantycy, zwolennicy POPiS-u, znów otrzymali policzek…

Specjalistom politycznego PR warto natomiast przypomnieć, że wizerunek nie jest czymś najważniejszym w polityce, nawet w epoce post politycznej mediokracji. Jest on tworzony pod konkretne zapotrzebowanie, głównie dla celów kampanii wyborczej i jak najmniej powinno być go widać i jak najmniej powinno się o nim mówić. Przykład Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że próba sztucznego modelowania jego postaci źle się może skończyć.

Wizerunek nie jest rzeczywistością, jest tylko wyobrażeniem, jakie polityk chce przekazać opinii publicznej. Przy pomocy wizerunku można przekazać treści i wartości, o ile się je ma i o ile niosą one przesłanie. Jarosław Kaczyński nie potrafi swoich poglądów i stanowisk przekazywać w sposób wyważony, składny, spokojny, z rękami złożonymi w modlitewnym znaku pokoju. On musi używać stentorowego głosu, z inwektywami, okrzykami i wytrzeszczem oczu. W tym „formacie” politycznym czuje się najlepiej.

Azrael

Lewicy pogłębianie dna

Posted 26 lut 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, Sejm, Społeczeństwo, lewica, wybory

Lewica, ta z pod sztandarów SLD, nie zniknęła po aferze Rywina. Została osłabiona, ale nawet chwiejący się na nogach Aleksander Kwaśniewski jej nie pogrążył – weszła, w koalicji z PD do Sejmu, i zajęła miejsca opozycyjne.

Jednak okazało się, że grabarz tej formacji jest w jej środku. To Grzegorz Napieralski.

Sojusz Lewicy Demokratycznej podjął właśnie decyzję, że do czerwcowych wyborów Parlamentu Europejskiego będą dwie listy wyborcze – właśnie eseldowska i druga, organizowana przez przez Porozumienie dla Przyszłości, być może wspierana przez właśnie podniesione z upadku Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego.

Media doniosły, że decyzja ta zapadła na radzie SLD pod naciskiem działaczy regionalnych, którzy bronią twarzy i tożsamości lewicowej partii. A Grzegorz Napieralski jest twarzą tej grupy. Oznacza to, że Wojciech Olejniczak został definitywnie pozbawiony wpływu na partię i zapewne już niedługo zostanie usunięty ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Oznaczać to będzie zapewne również odejście z klubu i partii Ryszarda Kalisza, który jako jedyny wypowiedział się przeciw odrębnym listom.

Read More

Oszalałem… popieram PiS!

Posted 28 sty 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Polityka, Polska, Sejm, demokracja

Trudno się przyznać, ale czasem trzeba – spodobało mi się to, co proponuje partia Jarosława Kaczyńskiego.
Otóż na kongresie partyjnym w Krakowie zostanie zaprezentowany nowy program, w którym ponoć ma się znaleźć postulat, aby radykalnie zmniejszyć liczbę posłów i senatorów RP. Dziś w porannym programie, w TVN24 europoseł Bielan powiedział, że jego partia będzie postulować zmniejszenie liczby posłów do 360, a senatorów do 50.
A to nie wszystko. Inny poseł PiS, Mariusz Błaszczak, zaproponował, aby również zmniejszyć liczby radnych w miastach i sejmikach wojewódzkich, i tak na przykład w Warszawie miałoby to doprowadzić do obcięcia liczby radnych Rady Warszawy do 30. O połowę, a podobnie miałoby się to stać w radach dzielnic.

Na tym tle postulat likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji to już tylko wisienka na tym torcie.

Ograniczenie biurokracji, w tym przypadku demokracji fotelowej, dla mnie, skrajnego liberała, to miód na serce. Oddanie pieniędzy z diet na potrzeby projektów społecznych, zmniejszenie kosztów funkcjonowania Sejmu i Senatu, to coś, co podoba mi się bardzo. Ale…

Read More

Socjalizm rulez!

Posted 16 gru 2008 — by Azrael
Category Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Sejm, Społeczeństwo, rząd

Opinie niektórych komentatorów, jak na przykład Dominiki Wielowiejskiej z „GW”, że Lech Kaczyński postara się zachować może nie racjonalnie, ale przynajmniej przyzwoicie, w stosunku do ogółu wszystkich pracujących zawodowo – spaliły na panewce. Ustawa o emeryturach pomostowych została zawetowana.

Właściwie, ze swojego punktu widzenia (a właściwie – siedzenia na fotelu prezydenckim, na którym chciałby zostać), Kaczyński zachował się jednak racjonalnie. Przecież NIC NIE JEST WAŻNIEJSZE w tej trudnej sytuacji, niż utrzymanie przy sobie tych resztek elektoratu, który uważa, że coś jeszcze może uzyskać. Kaczyński próbował wprawdzie wczoraj coś tłumaczyć względami politycznymi (a próbował go wspierać jego doradca do spraw społecznych, Paweł Wypych), ale niestety – nie trzymało się to żadnego poziomu merytorycznego. To było nic innego, jak ukłon w stronę związków zawodowych.

Wydaje się, że weto prezydenckie, które prawdopodobnie nie zostanie odrzucone (Napieralski już to zapowiedział, a jak wiadomo, bez SLD nie można zebrać odpowiedniej liczby głosów), ma jednak pewne zalety. Te zalety, to kwota około 2 mld złotych, które w przyszłym roku zostaną w budżecie, i będą mogły zostać przekazane na inne cele.

Niestety, weto oznacza również to, że kolejna reforma państwa, po próbie reformy ochrony zdrowia, zostanie zablokowana. W dalszym ciągu będziemy dopłacali do systemu niewydolnego i kosztotwórczego, dla sfery produkcyjnej.

Warto przypomnieć, że za czasów Prawa i Sprawiedliwości powstał projekt ustawy emerytalnej, który zakładał, że przywileje wcześniejszych emerytur zostaną zachowane dla jeszcze mniejszej grupy pracowników, niż było to w projekcie koalicji PI i PSL.

Pojawiają się opinie, że kolejne prezydenckie weto (już 12. w kadencji tego rządu) zbliża nas do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Nie sądzę, aby było to możliwe. Po pierwsze, ludowcom jest dobrze, tak jak jest, lewica i jej przedstawicielstwo w Sejmie, SLD, są w rozsypce i w marazmie, a Jarosławowi Kaczyńskiemu, który doskonale wie, że poniósłby porażkę jeszcze większą, niż w roku 2007, bardziej zależy na reelekcji brata, w wyborach 2010 roku, niż na kolejnej potyczce z Donaldem Tuskiem.

Przecież PiS, poprzez Kancelarię Lecha Kaczyńskiego, faktycznie wpływa na pracę rządu premiera Tuska.

A że robi to destrukcją polityki państwa i zahamowaniem przemian? No cóż – do tego jest on przyzwyczajony.

Azrael

Co się polepszy, to się popieprzy…

Posted 23 lis 2008 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Sejm, Społeczeństwo, demokracja, rząd

W cieniu afery z posłanką Elżbietą Kruk (kiedyś się mówiło – „nawalona jak szpak”, teraz pewnie, „jak Kruk…”) parlament Najjaśniejszej jednak pracował – i to zarówno Sejm, jak i Senat. Jak zwykle jednak, to co uchwalali posłowie i senatorowie, nie bardzo było spójne. Mnie zainteresowały dwie sprawy;

Jedną z większych patologii rządu tak zwanej IV RP Jarosława Kaczyńskiego było powołanie Państwowego Zasobu Kadrowego (PZK), w miejsce Korpusu Służby Cywilnej. Pozwoliło to po pierwsze, na zwiększenie administracji centralnej i lokalnej o około 4. tyś. urzędników, po drugie, na zbudowanie struktury, która pozwoliła na przesuwanie działaczy partyjnych z niższych stanowisk na wyższe, poza procedurami konkursowymi i bez zachowania standardów wykształcenia i doświadczenia zawodowego. PZK był pod kontrolą JEDNEGO urzędnika w KPRM Jarosława Kaczyńskiego, a jego zasięg obejmował ponad 6. tyś. urzędników. Nie muszę chyba dodawać, że chodziło tu o „odzyskiwanie” państwa dla jedynie prawdziwej i słusznej opcji politycznej…

Read More

Spotkanie głuchego ze ślepym

Posted 27 paź 2008 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Tusk, demokracja

Przyznam się, że coraz mniej rozumiem, o co chodzi generalnie Donaldowi Tuskowi, przy sprawowaniu funkcji premiera. Przestaję rozumieć jego decyzje, posunięcia i wybory, łącznie z wyborami personalnymi (patrz Ewa Kopacz i Julia Pitera – najgorsze postacie rządu PO – PSL).

Nie wszystko daje się wytłumaczyć tęsknotą Tuska do prezydentury, nie wszystko również daje się tłumaczyć tym, że rząd ma sparaliżowane działania i związane ręce wetem Lecha Kaczyńskiego w każdej sytuacji.
Jak na razie widać, rząd, już mający okrągły rok, nie odniósł żadnego znaczącego sukcesu. Ani w kraju, ani na arenie międzynarodowej, ani w sprawach reform administracji, ani w dziedzinie reform finansów, nie mówiąc o ochronie zdrowia i szkolnictwie. Co pomysł – to albo nieudana proteza, jak ustawa medialna albo gnioty, jak ustawy Kopacz, która chce budować nowy szkielet ochrony zdrowia bez fundamentów, czyli zmiany zasad finansowania i reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Nawet „sukces” tarczy rakietowej, który jeszcze Polsce przysporzy sporych problemów, został wyrwany Lechowi Kaczyńskiemu z gardła.

Read More

Mały Cwaniak

Posted 24 wrz 2008 — by Azrael
Category Kaczyzm, Kościół, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm

Niektórzy próbują porównać Jarosława Kaczyńskiego do Napoleona. Z racji zasług i zdolności, oczywiście – nie wzrostu. Inni – do Józefa Piłsudskiego. Też nie był za wysoki. A jeszcze inni mówią o nim jako o Genialnym Strategu, co z kolei przypomina przydomki Nicolae Ceausescu, takie jak „Słońce Karpat”, czy „Wielki Konstruktor”… i też poskąpiło mu wzrostu.

Jednak po tym co się stało z tak zwanymi „usprawiedliwieniami”, które zostały przedłożone prezydium Sejmu, po znanym opuszczeniu sali sejmowej – każą mi przyznać mu dożywotni tytuł Małego Cwaniaka. I znów nie chodzi o wzrost, lecz o poziom degeneracji moralno – politycznej brata swego brata…

Samo złożenie lewego usprawiedliwienia to jedno. Ale tłumaczenie tego aktu – próby wyłudzenia pieniędzy – to już zupełne kuriozum. Tak to dziś, w porannym wywiadzie dla PR I nasz cwaniaczek, szef partii Prawych i Sprawiedliwych, tłumaczył;

„- To jest czynność rutynowa. Pisma przygotowują biura poselskie, a poseł podpisuje je z setką innych oświadczeń. Sam bezwiednie je podpisałem, gdybym wiedział jakiego dnia to dotyczy, to bym tego nie zrobił”.

Można w związku z tym rozumieć, że Jarosław Kaczyński jest bezwiedny i bezwolny. Podpisuje wszystko, co mu się podłoży pod nos, ponieważ NIE MA CZASU na zajmowanie się swoimi obowiązkami.

Kaczyński skłamał dwukrotnie – raz, składając fałszywe oświadczenie, dwa, udając, że nie wiedział, składając podpis, co czynił. Prawda jest jednak tak, że Jarosław Kaczyński połasił się na 300 złotych… Jeżeli natomiast po raz drugi nie skłamał – oznacza to, że przez prawie dwa lata Polską rządził człowiek, który nie tylko nie wie, co to jest konto bankowe, prawo jazdy (o przyzwoitości nie mówiąc…), ale ktoś, kto mógłby kraj narazić na straty, a może i niebezpieczeństwo… bezwiednie.

Poważnie rzecz biorąc – ten mały szwindelek (zresztą nie tylko jego, ale również 26 jego podwładnych) pokazuje nam wyraźnie, z jaką uczciwą, moralną i sprawiedliwą partią mamy do czynienia. Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, w którym pisze, że jego nieobecność na sali obrad spowodowana była „niemożliwymi do przewidzenia przeszkodami, jakie miały miejsce w wyżej wskazanych dniach”, wskazuje, że ma on nie tylko w tak zwanym głębokim poważaniu swoje obowiązki, ale również swoich wyborców.

Mam nadzieję, że marszałek Bronisław Komorowski skieruję sprawę Małego Cwaniaczka do prokuratury. Jest to wszak próba wyłudzenia nienależnej diety, czyli wynagrodzenia, na podstawie dokumentu, który poświadcza nieprawdę. Jest to udokumentowane setkami zdjęć i nagrań telewizyjnych.

I nie jest to sprawa błaha, ponieważ nie tylko dotyczy to posła na Sejm RP – ale jest nadużyciem zaufania społeczeństwa.

Mały Cwaniak aspiruje do pozycji demiurga polskiej, odnowionej, inteligencji, nie chowanej na podwórkach. A jak przychodzi co, do czego – to widzimy małego kanciarza…

Azrael

Prymat partii nad państwem

Posted 25 lip 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Sejm, Społeczeństwo, demokracja

Oglądając karczemną awanturę we wtorek w polskim Sejmie, można było zauważyć, że tak naprawdę nie była to walka o to, czy Zbigniew Ziobro ma być pozbawiony immunitetu, czy nie, czy chodzi o rozpatrzenie wniosku prokuratury i rzetelne procedowanie nad nim – lecz był to już n-ta odsłona walki pomiędzy Platformą Obywatelską i Prawem i Sprawiedliwością. Zauważmy, że po wyjściu posłów PiS z sali, nie odbyła się żadna rzeczowa dyskusja nad tym ,co przedstawił prokurator Staszak – lecz po prostu szybciutko przegłosowano stanowisko, popierające wniosek o uchylenie immunitetu.

Walka partyjna na najwyższym szczeblu władzy – to jednak z najgorszych rzeczy, jakie . nam się mogą zdarzyć w trakcie nieuformowanego do końca systemu politycznego.

Read More

Etyka a praktyka

Posted 24 lip 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, demokracja

Paweł Kowal to jeden z inteligentniejszych posłów Prawa i Sprawiedliwości, w swojej dziedzinie, czyli polityce zagranicznej, może nawet uchodzić za dobrego fachowca. Jego wypowiedzi, są składne, myśl prosta i jasna, wydaje się, że działa w interesie narodowym. Gdyby nie to, że podobnie jak Lech Kaczyński promuje chory z założenia układ współpracy krajów basenu Morza Czarnego, Ukrainy i Gruzji, kosztem normalizacji naszych relacji z Rosją. Może się to zakończyć zatargami z Moskwą – ponieważ to ona trzyma i będzie trzymać łapę na źródłach energii w tamtym rejonie.

Jednak tym razem nie o tym; Paweł Kowal, właśnie dlatego, że tak inteligentny, jest również nad wyraz cyniczny. Dziś rano, w audycji TOK FM, bez żadnego zahamowania oświadczył, że wczorajsze wydarzenia w Sejmie i zachowanie jego kolegów z PiS, były normalne i nie są powodem do zgorszenia. Według niego zachowanie Szczypińskiej, Kempy, Suskiego – to są metody PARLAMENTARNE. Jego wątpliwość wzbudziło tylko to, że to „nie wygląda superatrakcyjnie”.

Większość oglądających te wydarzenia i ich wielokrotne powtórki, ma zgoła inną opinię. Zupełnie inną.

I nie tylko o sprawy estetyki tu chodzi. Nie ma sensu Panu posłowi Kowalowi i jego partyjnym kolegom prawić „dyrdymały” o kulturze i interesie społecznym. Dla nich (i w większości przypadków dla innych posłów tego Sejmu) liczy się głównie interes partyjny. Może jednak warto mu, a i czytelnikom, przypomnieć „Zasady Etyki Poselskiej”, do jakich się powinni posłowie na Sejm RP stosować.

Przytoczę je w całości.

Read More

Chama po chamsku

Posted 23 lip 2008 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, demokracja

Zastanawiałem się, jak skomentować to, co się dziś działo w Sejmie, w trakcie posiedzenia komisji regulaminowej. Jak to określić? Warcholstwo? Pospolite chamstwo? Czy może jest to po prostu stan normalny, tylko my, wyborcy do tej pory nie byliśmy o tym uświadomieni, gdyż kamery telewizyjne tak głęboko nie wchodziły w sprawę.

Fakty są następujące;
Sprawa dotyczy uchylenia immunitetu Zbigniewa Ziobro, w sprawie ujawnienia przez niego akt dochodzeniowych w sprawie mafii paliwowej Jarosławowi Kaczyńskiemu, do czego prawdopodobnie nie miał uprawnień.
Prawo i Sprawiedliwość sparaliżowało wczoraj posiedzenie komisji, nie dając jej procedować, poprzez wprowadzenie na salę 100 osób. Szef komisji podjął decyzję o tym, że obrady zostaną przeniesione na wrzesień, ale dziś rano marszałek Komorowski zmienił tą decyzję ( w uzgodnieniu z quorum marszałków) Miał do tego prawo, ponieważ sesja parlamentu trwa dalej, a Zbigniew Ziobro, jako poseł, miał obowiązek do uczestniczenia w obradach. Nie został z tego zwolniony przez marszałka. I nie podjął PRAWIDŁOWO dostarczonego wezwania. Komisja podjęła pracę, pod jego nieobecność. Resztę można było obejrzeć w telewizji, na szczęście.
Konkluzja – komisja MOGŁA procedować nad wnioskiem, ale obyczaj wskazuje, że poseł, który jest obiektem posiedzenia (czyli jego immunitet) powinien mieć prawo do wypowiedzi. Ziobro wczoraj był na posiedzeniu – dziś miał drugą szansę, KTÓRĄ ON SAM ZAPRZEPAŚCIŁ. W związku z tym działania ma Bronisława Komorowskiego są jak najbardziej uzasadnione.

Patrząc na salę obrad, zauważyłem jedno. Na sali był obecny Jarosław Kaczyński. Nie zabierał głosu – wszelkie okrzyki, działania obstrukcyjne, realizowane były rękami jego „cyngli”. I co ciekawe – największym chamstwem wobec Niesiołowskiego, który prowadził obrady z mandatu Bronisława Komorowskiego, oraz Andrzeja Czumy – wykazały Jolanta Szczypińska i Beata Kempa… To właśnie świadczy o poziomie kultury tego środowiska. Ale Kaczyński nadzorował całą operację. Ten jazgot, wrzaski, chamskie tekściki… mniej, niż żenujące.
Każdy rozsądny i nie zaślepiony, po tym przedstawieniu, powinien sobie złożyć gratulacje, że nie głosował w wyborach 2007 roku na tą tłuszczę. Niezależnie od tego, czy robił to z motywacją głosowania na inną partię, czy tylko przeciw PiS.
Oczywiście, głównym problemem jest sprawa pisowskiego szeryfa, Zbigniewa Ziobro. Jeszcze do niedawna był tak pewien, że wszystko jest w porządku, że był gotów do tego, aby natychmiast zrzec się immunitetu. Teraz „rura” już nie jest tak twarda.
Otwarcie sprawy KARNEJ przeciwko Ziobrze, i wyrok, nawet w „nawiasach”, to nie tylko precedens, który pozwoli na dobranie mu się do… ale również faktyczny koniec jego kariery. Nie ucieknie w 2009 roku do Parlamentu Europy, nie będzie mógł kandydować do Sejmu. Rola delfina skończy się definitywnie.

Kiedyś pytałem się, co ma w zanadrzu Ziobro na Jarosława Kaczyńskiego? Co i kiedy podsłuchał? Dlaczego jest tak broniony? Pytania są dalej aktualne.

Wiem, że Sejm jest świątynią prawa i miejscem tradycji. Ale powinniśmy być wdzięczni Bronisławowi Komorowskiemu, że nawet łamiąc obyczaj sejmowy – wziął tego pisowskiego „chama” za twarz.

Azrael