Archive for the ‘SLD’ Category

Quo vadis, Grzegorzu?

Posted 23 cze 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, SLD, demokracja, lewica

Dobry wynik kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej w I. rundzie wyborów prezydenckich był dla wielu zaskoczeniem. Zakładano, że Grzegorz Napieralski nie pobije rezultatu SLD z ostatnich wyborów parlamentarnych i jego wynik będzie jednocyfrowy. Okazało się, że było dużo lepiej, prawie 14% należy uznać za sukces. Tylko, że 3. miejsce jest dobre, ale nie jest to zwycięstwo. Nie jest to niestety dla Napieralskiego również silny mandat do przywództwa na lewicy.

Kampania Napieralskiego była dobra. Dobra marketingowo i formalnie, świetnie wyprofilowana pod młodego wyborcę, tego wyborcę, którego tak zlekceważył, zaniedbał sztab Bronisława Komorowskiego. Kandydat SLD doskonale rozpoznał target swoich starań, czyli tę część elektoratu, która już zapomina o PRL, nie działa na nią słowo „postkomuniści”, a do tego jest znużona spotem pomiędzy dwoma partiami quasi prawicowymi, PO i PiS. Dyskusjom o tym, czy wróci IV RP, czy wojna polsko-polska trwa dalej, ze sprawą smoleńską w tle, przeciwstawił lekką, popową kampanię uśmiechu, gry i lekkiej muzyki, miejscami uderzając w sprawy poważniejsze ludzi pracy i problemy natury światopoglądowej. Odebrał głosy Komorowskiemu. I teraz jest pytanie, czy je mu z powrotem odda. Stawia twarde pytania i problemy (stosunek do in vitro i jego finansowania, parytety i wprowadzenie Karty Praw Podstawowych), od których uzależnia formalne poparcie. Choć logika polityczna mówi, że tego poparcia otwarcie nie udzieli. Wystarczy, że zrobi to jego zaplecze, ustami Millera, Kalisza, Olejniczaka…

Szef SLD w kampanii walczył dla siebie i dla partii. Dla siebie, nie dla zwycięstwa wyborczego, ponieważ był świadomy, że nie jest możliwe, ale dla obrony swojej pozycji w partii. Podporządkował się interesom partii, doskonale zdając sobie sprawę, że gdyby przegrał, osiągnął słaby wynik, to walki i animozje frakcyjne pierwsze by uderzyły w niego.

Read More

Oczywisty kandydat?

Posted 23 kwi 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, SLD, Społeczeństwo, lewica, wybory

To, co się stało wczoraj na ulicy Rozbrat, na warszawskim Powiślu, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest tylko zwieńczeniem drogi, jaką kroczy ta partia od wyborów w roku 2005. Od prężnej lewicowej partii, z rysem liberalnym, do partii lewackiej, bez pomysłu, programu i bez szans na powrót do rządzenia. Od dłuższego czasu problemem SLD jest brak osobowości, brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia polityczna albo jest na emeryturze albo, tak jak Józef Oleksy, czy Leszek Miller, stoi w drugim szeregu. SLD liczy ponoć nawet 70.000 członków, według danych partyjnych, ale kompletnie nie ma to odbicia na siłę polityczną na szczeblu centralnym. Zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.

Nominowanie Grzegorza Napieralskiego na kandydata do urzędu prezydenckiego, po tragicznej śmierci Jerzego Szmajdzińskiego, wydawać się by mogło logicznym działaniem. Tylko nie wiadomo, właściwie dlaczego. Nie jest nigdzie napisane, a już na pewno w statucie partii, że jej szef ma obowiązek do kandydowania. Nie trafiają do mnie również głosy, że musiał wziąć na siebie odpowiedzialność za partię. Gdyby rzeczywiście tak było, to partia powinna wystawić kandydata, który mógłby wnieść do „konkursu” wartość dodaną i przyczynić się do poprawienia notowań partii. Już słychać głosy, że jeżeli Napieralski zdobędzie tyle procent głosów, ile wynosi poparcie dla partii, to będzie to sukces.

Read More

Powrót Kanclerza

Posted 21 sty 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, SLD, demokracja, lewica

Do Leszka Millera mam słabość. Uznaję jego zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie, kiedy przejął ster z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To właśnie Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy, w historii lewicy, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zdmuchnął ze sceny AWS. I to on również pozwolił na upadek lewicy, dopuszczając do rozdmuchania sprawa Rywina. Afera Rywina odchodzi jednak w niepamięć, zresztą Miller ma mocne argumenty na to, że była on mocno dęta i wcale on, ani jego najbliższe otoczenie nie maczało w tym palców. A kto za tym stał, Leszek Miller mówi po cichu, szeptem, ale jest to szept teatralny…

Z drugiej strony mam pretensje do Leszka Millera, że w imię pragmatyzmu politycznego zawrócił projekt partii socjaldemokratycznej, jaką tworzył Kwaśniewski, w kierunku partii socjalnej, z dość dużym rysem populizmu. Ostatnio jednak okazuje się, że Miller jest najbardziej liberalnym politykiem lewicowym w Polsce, jego pomysły i poglądy na gospodarkę lokują go w samym centrum liberalizmu. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli komuś najbliżej doTony’ego Blaira, to właśnie Leszkowi Millerowi.

Moja słabość do Millera wynika również z tego, że jest to nie tylko polityk, ale również człowiek, który potrafił przeskoczyć własny życiorys i uwarunkowania środowiskowe i z betonu pezetpeerowskiego przekształcił się w polityka europejskiego, wręcz entuzjastę Unii Europejskiej.
Miller to postać nietuzinkowa, inteligentna i zasłużona w polskiej polityce. Wielu zarzuca mu cynizm, co jest niewątpliwie prawdą, ale tylko częściową. Mam wrażenie, że cynizm Millera kończy się ta, gdzie zaczyna się prawdziwy interes państwa i społeczeństwa. Miller więcej rozumie ze znaczenia i roli nowoczesnego patriotyzmu, niż wielu tak zwanych „genetycznych patriotów”.

Read More

Koalicja PiSoLewu

Posted 19 sty 2010 — by Azrael
Category PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, lewica

Mała sensacja: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, do tego kojarzony raczej z konserwatystami, Michał Kamiński, nie wyklucza możliwości zawarcia koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Okazuję się, że młody europoseł z PiS widzi swoją współpracę z Wojciechem Olejniczakiem, czy Grzegorzem Napieralskim, jako bardziej realną, niż z PO.
Kamiński lepiej ocenia politykę zagraniczną czasów Kwaśniewskiego i Millera, niż obecnego rządu, a o komunizmie przecież można zapomnieć…

Tak, to jest mała sensacja. Oczywiście dla tych, którzy wierzą, że PiS jest partią prawicową, a myśl polityczna wywodzi się z konserwatyzmu, a może z myśli piłsudczykowskiej. Dla mnie PiS był i jest dalej partią bez wyraźnej i spójnej linii programowej, bo to, co niektórzy chcą widzieć, jako program IV RP, jest naprawdę tylko zbitką pomysłów Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna i kalkami z różnych przeczytanych książek i opracowań. A w swej retoryce i spojrzeniu na państwo obie formacje niewiele się od siebie różnią, jeżeli odrzucimy sprawy związane z rolą Kościoła Katolickiego w życiu społecznym.

Jarosław Kaczyński jest w stanie dogadać się z każdym, kto byłby gotowy do zaakceptowania jego dominacji. Twarde idee i pryncypia, jakie prezentuje oficjalnie, zawsze mogą ulec pragmatyzmowi, czyli chęci zdobycia władzy. Przećwiczono to z LPR i Samoobroną Andrzeja Leppera (choć to był „człowiek marnej reputacji”), przez prawie dwa lata rządów koalicyjnych, ponieważ tak nakazywała „mądrość etapu”. Bo tak nakazywał imperatyw rządzenie absolutnego, kiedy brat Lech został prezydentem.

Wydawałoby się, że obie formacje różni wszystko, począwszy od źródeł, poprzez styl, na aksjologii kończąc. Nic bardziej błędnego. Podejście do uprawiania polityki, a także mentalność elektoratów obu partii jest bardzo bliska sobie. SLD przestało, za czasów Grzegorza Napieralskiego, być partią socjaldemokratyczną i liberalną, a stało się partią socjalną i lewacką. Z drugiej strony mamy do czynienie z populistami, którzy również mentalnie tkwią w idei postkomunizmu. To są dwa strumienie, jeden czerwonawy, drugi czarno-brunatny, które mogą się ze sobą połączyć, dając kolor… no, powiedzmy, brązowy…

Koalicja jest możliwa, wystarczy, że obaj cyniczni szefowie partii ustalili by katalog spraw, o których się nie mówi i które zamyka się w sejfie, jak jakieś parytety, sprawy aborcji, zapłodnień in vitro, czy wreszcie lustracji. Na wszystko przecież można przymknąć oko, a nos zatkać…

Propozycja Kamińskiego, wypowiedziana całkowicie poważnie w wywiadzie dla dziennika „Polska The Times”, jest tak naprawdę policzkiem dla lewicy, dla SLD. Pokazuje, że nikczemność i degeneracja lewicy posunęła się tak daleko, że brana jest pod uwagę jako partner nawet przez Jarosława Kaczyńskiego. Bo przecież Kamiński nie wypowiedział swoich uwag, ot tak, bez zastanowienia…

Azrael

Cimoszewicz mówi – „nie”

Posted 22 paź 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, demokracja, lewica

Już kilka tygodni temu pisałem, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma kandydata na stanowisko prezydenta. Rojenia Grzegorza Napieralskiego, że Jolanta Kwaśniewska jednak się zgodzi, zostały szybko – i ostatecznie – wybite mu z głowy.

Ostatnie sondaże pokazywały, że na czele potencjalnych kandydatur lewicowych, według wyborców, znajdowali się Wojciech Olejniczak, Włodzimierz Cimoszewicz i Ryszard Kalisz. Wszyscy, równie jak Kwaśniewska, niewybieralni. Kalisz, pomimo silnej pozycji parlamentarnej, dobrego odbioru medialnego i niekwestionowanej wartości intelektualnej, jest w swojej partii na marginesie. Ten margines wartości intelektualnej jest, niestety, bardzo cienki. Po odejściu do PE Olejniczaka i Zemkego, dobrze przygotowanych i dobrze odbieranych posłów jest jak na lekarstwo. Wojciech Olejniczak nie ma szans na kandydowanie, ponieważ nie po to go Napieralski przez wiele miesięcy zwalczał i marginalizował, aby teraz ten z powrotem stał się twarzą partii i zagrożeniem dla jego pozycji.

Włodzimierz Cimoszewicz, do którego Napieralski zamierzał uderzyć w konkury (nie wiem, czy tak jak do p. Kwaśniewskiej, także z kwiatami…), dziś brutalnie przeciął marzenia lewicowego przywódcy. W porannej audycji, w TOK FM, u Janiny Paradowskiej, wyraźnie i stanowczo podkreślił, że kandydować po raz kolejny nie zamierza, a już na pewno nie chciałby tego robić pod szyldem SLD. I powiedział kilka zdań, pod którymi ludzie lewicy – tej intelektualnej lewicy, inteligenckiej – na pewno by się podpisali.

Nie zgadzam się z taką bardzo młodzieńczą radykalizacją tej polityki. To, co robi SLD, świadczy o tym, że ci ludzie nie rozumieją rzeczywistych problemów naszego państwa i naszego społeczeństwa, nietrafnie odczytują tę rzeczywistość, ulegają coraz częściej populizmowi, łatwo rzucają bardzo mocne sformułowania”
[ludzie SLD] „nie rozumieją, że tak bezpardonowa walka z rządem, który czasami nie ma racji, czasem ma racje, jest najlepszym pomysłem, żeby przy następnych wyborach zwiększyć stopień rozczarowania polityką i tym samym zwiększyć szanse PiS”.

Niestety – Sojusz Lewicy Demokratycznej przestał być partią lewicową, nie jest partią socjaldemokratyczną, stał się po prostu partią lewacką. Te działania taktyczne i manewry sejmowe, mizdrzenie się do Prawa i Sprawiedliwości, układy w sprawach mediów publicznych – świadczą tylko o tym, że Grzegorz Napieralski nie nadaje się na szefa tej partii.

Wydawać by się mogło, że SLD poszukuje swoje tożsamości ideowej, pozycji na scenie politycznej i elektoratu. Jednak to co pokazuje, zaczyna być tylko lustrzanym odbiciem Prawa i Sprawiedliwości. I tak lewackie podejście do polityki ze strony PiS, podlane ostrym sosem narodowego populizmu z radiomaryjną przyprawą, ma po drugiej stronie partnera w postaci SLD. Hasła nowoczesnej socjaldemokracji, świeckości państwa, tolerancji światopoglądowej nikną w zderzeniu z bieżącym politykierstwem uprawianym przez Napieralskiego.
To nie jest tylko brak charyzmatycznych przywódców, osobowości, ale również brak programu na teraz i na przyszłość. Brak programu marszruty politycznej, która mogłaby pozwolić lewicy na wyjście poza 12% poparcia sondażowego. Napieralski zamiast budować wyrazistą pozycję partii, zajmuje się grami sejmowymi, które może i przynoszą doraźne korzyści, ale nie budują siły wyborczej partii.

Napieralski nie ma żadnego autorytetu na lewicy, jego pozycja opiera się na tylko na aparacie regionalnym partii. To pozwala mu na rządzenie partią, nie pozwala na rządzenie lewicą. I to właśnie on jest tym, który umacnia opcję dualizmu prawicowych (a właściwie pseudo prawicowych) partii rządzących polską sceną polityczną.

Nie wiem, co zamierza robić Włodzimierz Cimoszewicz. Pewnie, tradycyjnie, wycofa się do Białowieży, będzie robił swoje w Senacie, może w 2011 roku znów się zdecyduje na kandydowanie – dla niego nie będzie to trudne, na swoim terenie konkurencji nie ma.

A socjaldemokracji w Polsce jeszcze długo nie będzie. To oznacza, że w domach, przy wyborach parlamentarnych w roku 2011, znów zostanie kilkadziesiąt procent wyborców.

Azrael

—————-

Materiał opublikowany na portalu mojeopinie.pl

SLD bez kandydata

Posted 22 wrz 2009 — by Azrael
Category Kwaśniewski, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, SD, SLD, lewica

Sojusz Lewicy Demokratycznej szuka cały czas swojej tożsamości. Brzmi to paradoksalnie, jak na formację, która ma, w różnych formach organizacyjnych już 20. lat, a jako zarejestrowana parta polityczna lat 10.. Jednak po politycznym tąpnięciu, blisko związanym z tak zwaną „Aferą Rywina”, a właściwie z jej medialnym odbiciem, SLD nie może się pozbierać i znaleźć swojego wyrazistego oblicza. SLD deklaruje wprawdzie, że jest nowoczesną socjaldemokracją, stawiającą na świeckość państwa, tolerancję światopoglądową, równy status kobiet i mężczyzn, zachowanie prymatu państwa w dziedzinie ochrony zdrowia i edukacji, ale to wszystko jest dość mało sugestywnie przekazywane wyborcom, aby partia mogła zwiększyć swoje poparcie społeczne.

Problemem Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest brak osobowości. Brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia partyjna albo odeszła na pozycje emerytalne, jak Krzysztof Janik, skompromitowała się, jak Józef Oleksy (przy wydatnym udziale trunków procentowych, magnetofonu i biznesmena Gudzowatego), odeszła do innych formacji, jak Andrzej Celiński albo została wypchnięta z partii, jak były premier, Leszek Miller. Ten ostatni bywa na Rozbrat, w siedzibie partii i zapewne swoje CV na nowego/starego szefa partii złożył działaczom, ale nie sądzę, aby udało mu się przekonać „teren” partyjny do siebie.

SLD liczy około 70.000 członków, według danych partyjnych. Prawo i Sprawiedliwość liczy ok. 20.000… Ta pierwsza partia ma w Sejmie 41 posłów, a PiS – ponad 150… Jest to zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.

Read More

Razem ku Socjalistycznej Ojczyźnie!

Posted 08 wrz 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, SLD, Społeczeństwo, lewica

Mało rzeczy w polskiej polityce może mnie zadziwić, ale jednak zdarzają się sytuacje, kiedy brew podnosi mi się w zdumieniu.

W poniedziałkowej porannej audycji radia TOK FM ex-prezydent, Aleksander Kwaśniewski, niestety, jak najbardziej poważnie, zasugerował, że po zawarciu pierwszego porozumienia ponad barierami pomiędzy SLD i PiS w sprawie mediów publicznych, w przyszłości wszystkie scenariusze dalszej współpracy do parlamentarnej koalicji, są jak najbardziej możliwe…

Moje zdumienie wzbudza nie sam fakt, że taka koalicja może zaistnieć, ale to, że Aleksander Kwaśniewski, który jeszcze dwa lata temu, przed wyborami w roku 2007 zawarł kontrakt wyborczy z elitami postosolidarnościowymi, teraz wydaje się wspierać i godzić na kompromis z drugą stroną tej barykady, czyli populistami, socjalistami pisowskimi. Gdzie w związku z tym podziały się idee socjaldemokratyczne Kwaśniewskiego? Gdzie poczucie, że najważniejsze są sprawy ideowe, jeżeli uważa, że koalicja jego byłej formacji z socjałami, a do tego nacjonalistami, może coś Polsce przynieść dobrego?

Read More

Kanclerz realizuje program

Posted 18 cze 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, Społeczeństwo, demokracja, lewica

W SLD rywalizują dwie frakcje – postkwaśniewska i postmillerowa. Z tym, że ta pierwsza działa raczej z ukrycia – druga niemalże oficjalnie. Miller na Rozbrat nie ma już wprawdzie gabinetu, ale miejsce parkingowe dla jego Audi jest zarezerwowane.

Animozje pomiędzy starymi szefami lewicy są szeroko znane. „Szorstka przyjaźń” miała różne okresy, ale pisanie, że panowie się nienawidzą, jest jednak grubą przesadą. Ot, jest to nic innego, jak przeniesienie psychologiczne pewnych animozji, projekcja doświadczeń z czasów dawnych, kiedy panowie działali jeszcze w organizacjach młodzieżowych, odpowiednio ZSMP i SZSP/ZSP. Oczywiście, animozje mają różne inne podteksty, jak choćby role i udział obu adwersarzy w sprawie tak zwanej afery Rywina…

Panowie Miller i Kwaśniewski walczą więc teraz, jak gracze komputerowi, przy pomocy swoich „awatarów”. I tak po jednej stronie jest Grzegorz Napieralski, po drugiej namaszczony niegdyś przez Kwaśniewskiego na swojego następce, Wojciech Olejniczak. To walka nie konkretnych polityków o wpływy w partii i środowisku politycznym, ale walka koterii o zajęcie pozycji i dostęp do partyjnych stanowisk. Teraz przewagę ma grupa Millera.

Grzegorz Napieralski wyraźnie, stosunkiem głosów 24 do 14, wygrał starcie o stanowisko szefa klubu Lewicy w polskim Sejmie, co pozwala mu łączyć to z funkcją przewodniczącego partii. Daje mu to ważną przewagę w partii i neutralizację pozycji frakcji Kwaśniewskiego i Kalisza. Napieralski wprawdzie stwierdził po wyborach, wyraźnie ukontentowany, że zwyciężyła demokracja, ale co to za demokracja, gdzie zawęża się personalna władza. Ten wybór oznacza też, że zwyciężyła w partii i klubie parlamentarnym frakcja polityczna niechętna współpracy SLD z innymi środowiskami lewicowymi, czy centrowymi. Jednak i tak raczej liczenie na odnowienie współpracy ze środowiskami Dariusza Rosatiego, Marka Borowskiego, czy Marka Balickiego liczyć specjalnie nie można, ponieważ od pewnego czasu ciążą one coraz bardziej w stronę Stronnictwa Demokratycznego Pawła Piskorskiego.

Read More

Varia powyborcze

Wyniki znane, jak widać dla większości komentatorów i polityków – nie specjalnie zaskakujące. Nikt nie poniósł miażdżącej porażki (poza sztucznie dmuchanym Libertasem), nikt nie wygrał tak, jak marzył. Jednym słowem, niespodzianek nie ma.

Ważniejsze jest przełożenie wyników tych wyborów na polską scenę polityczną. Dominująca pozycja Platformy Obywatelskiej, i to w momencie niemalże połowy kadencji Sejmu i w czasie kryzysu ekonomicznego, czym straszą i PiS i SLD – to wynik znakomity. Wybory uznali, że rządy sprawowane przez PO, ich styl i zawartość im odpowiadają. I z tego powodu PO może się cieszyć, jak również może się cieszyć jej lider, Donald Tusk. Premier już spokojnie może się zacząć przygotowywać do kampanii prezydenckiej.

PiS pozostaje największą partią opozycyjną, co nie znaczy, że jest silną opozycją. Biorąc pod uwagę procentowy wynik, koalicja PO – PSL ma miażdżącą przewagę. Widać to było wczoraj, po minie Jarosława Kaczyńskiego, dla którego właśnie krajowa scena polityczna jest najważniejsza. PiS nie jest już żadną alternatywą dla PO, więcej, biorąc pod uwagę rozkład społeczny głosów (wyborcy starsi, gorzej sytuowani) partia ta będzie traciła elektorat. PiS jest w podobnej sytuacji, co jeszcze do niedawna SLD. „Nie jest źle” Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedziane na gorąco do kamery w sztabie wyborczym, tak naprawdę oznacza, że nie jest – i nie będzie – lepiej.

SLD uzyskała więcej mandatów, niż pięć lat wcześniej, jednak to także porażka. Trzecie miejsce to zachowanie status quo z przed lat dwóch – i wynik nie gwarantujący progresji. Zasmucający jest wynik PdP – Centrolewicy Dariusza Rosatiego i Marka Borowskiego. Czas, aby panowie oddalili się na pozycje „moralnych autorytetów”… a odbudowę lewicy, tej o rysie socjaldemokratycznym, zostawili innym.

Na scenie krajowej najwięcej na wynikach wyborów skorzystał…Paweł Piskorski i jego nowych wehikuł polityczny, Stronnictwo Demokratyczne. Piskorski, słusznie, zajął się odbudową substancji i organizacji partii, przygotowuje się w długim marszu do wyborów parlamentarnych i samorządowych, a nie wykluczone, że również wystawi własnego kandydata w wyborach prezydenckich. Zależy, kto zostanie polskim komisarzem w Komisji Europejskiej. Szykują się w najbliższym czasie fuzje tej partii z innymi, a także transfery osób o ciekawych nazwiskach. SD ma szansę być w przyszłości… trzecią siłą polityczną.

Smaczki kampanii, to wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych, gdzie PiS wygrał, i to z wynikiem ponad 70%. To smutne, nasi rodacy żyją w świecie alternatywnym, i patrząc na ostatnie wyniki wyborów prezydenckich w USA, na upadek konserwatystów, można już się dowiedzieć, dlaczego polska Polonia nie liczy się na scenie politycznej w tamtym kraju.

Libertas, który był ciągnięty za uszy i ogon przez TVFarfał, osiągnął wynik kompromitujący – a jego działacze, panowie Zawisza, Grabowski, czy Podkański zapewne skończą żywot polityczny. Podobnie jest, mam nadzieję, z Samoobroną.

Zasmucający jest wynik wyborów w Małopolsce. Zwycięstwo ułomnego intelektualnie Zbigniewa Ziobro, który ani politycznie, ani merytorycznie i językowo nie jest przygotowany do posłowania w Parlamencie Europejskim, to znak, że krakowski konserwatyzm i poczucie smaku mocno się zdewaluowały.

Azrael

P.S. - Dodatkiem do artykułu jest nagranie, które można obejrzeć pod tym adresem - Komentarz video Azraela

SLD – wykorzystaj i rzuć

Posted 17 mar 2009 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, Społeczeństwo, demokracja, lewica

Przed wyborami parlamentarnymi roku 2007 wydawało się, że koalicja Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i zjednoczonego obozu lewicowo – demokratycznego, działającego pod szyldem Lewicy i Demokratów, jest nieunikniona. Okazało się jednak, że nienawiść i obrzydzenie wobec Prawa i Sprawiedliwości kazało młodej inteligencji wyjść z domu i zagłosować na PO, Kwaśniewskiego dopadła filipińska przypadłość i LiD dostał o 50% głosów mniej niż się spodziewano, a peeselowska rodzina, jak zwykle, wykazała się wyjątkową mobilnością. I resztę już znamy – koalicja PO – PSL, rozpad LiD-u i dryf lewicy w stronę wodospadu, za którym jest już tylko otchłań. Z „wielkiej koalicji” ostała się koalicja mniejsza, która może wprawdzie rządzić i uchwalać ustawy, ale już nie może ich bronić w przypadku veta opozycyjnego prezydenta. I tak właśnie, dopóki rząd Donalda Tuska tkwił w błogim stanie oczekiwania, kiedy jego szef będzie mógł przystąpić do marszu ku Pałacowi Namiestnikowskiemu, na Krakowskim Przedmieściu,toczyło się życie polityczne. I nawet, w tym przypadku, kiedy szuflady „pełne ustaw” okazały się bardziej puste, niż u Puchatka, to zawsze można było można powiedzieć, że i tak, jakby były, to Lech Kaczyński by je zawetował.

Jednak zły nie śpi, tym razem pod postacią amerykańskich imperialistów – bankowców, którzy wywołali kryzys, najpierw finansów, w rezultacie całej, globalnej gospodarki i trzeba się z nim uporać. Po drodze są jeszcze mniejsze problemy, typu ustawy o szkolnictwa wyższego, publicznych mediach, czy reforma emerytur mundurowych, więc okazało się, że konieczne jest dogadanie się z lewicą, nie tylko na jedno, czy dwa głosowania, lecz może na dłużej. Bo publiczność, czyli wyborcy już nie tylko samą miłością do Platformy Obywatelskiej, Donalda Tuska i nienawiścią do kaczyzmu się żywią, ale pytają się, czego i dlaczego rząd nie czyni w dobie kryzysu.

Read More

Personalia, czyli "Hardcore Negotiators"

Posted 09 mar 2009 — by Azrael
Category Europa, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rosja, SLD, USA, Unia Europejska, demokracja

Ruchy personalne, ustawki, negocjacje, układy, koterie, koalicje, kuluary… okazuje się, że w tym przypadku wszystko jest możliwe, wszystkie koalicje są dopuszczalne, a stary skecz z kabaretu „Dudek”, Jana Pietrzaka, „Szachy” (którego autorem jest zresztą Daniel Passent) nabiera nowych barw i znaczeń.

Oto Donald Tusk chce desygnować na szefa Rady Europy Włodzimierza Cimoszewicza. Ten doświadczony polityk lewicy pasuje do takiej funkcji, ze względu na staż polityczny, doświadczenie, AUTENTYCZNĄ znajomość języka angielskiego. Był premierem, ministrem SZ , ministrem sprawiedliwości, marszałkiem Sejmu, finalizował negocjacje i wejście Polski do UE, był też kandydatem na urząd prezydenta… zaraz, zaraz… czy to przypadkiem nie ludzie obecnego premiera, niejaki Kostek Miodowicz i jego narzędzie, pani Jarucka, przy aktywnym współudziale pana Brochwicza nie podłożyli Cimoszewiczowi świni?!

No ależ tak! To znaczy, że Cimoszewicz zapomniał, a premier też zapomniał? Nie, nikt nic nie zapomniał, tylko, że ten pierwszy spłaca w ten sposób dług polityczny (e, o moralnym pisać nie będziemy…), a jednocześnie stara się usunąć „nigdy więcej nie będę kandydował” Cimoszewicza z listy potencjalnych konkurentów do prezydentury w roku 2010. Ten drugi z kolei „wypina się” na lewicę, która, jak to w tradycji prawicy jest – nie potrafiła ułożyć się na tyle, aby zmontować jedną listę wyborczą do Parlamentu Europejskiego. I tym sposobem Platforma Obywatelska i Donald Tusk pieką na jednym ruszcie kilka szaszłyków jednocześnie, bo nie zapomnijmy, że wcześniej udało się z szeregów SLD wyrwać innego silnego, znaczącego polityka, Danutę Hibner.

I może się europoseł Siwiec pieklić, że to nie tak, że tak nie powinno być, ale przede wszystkim powinien mieć pretensje do Grzegorza Napieralskiego, który zrobił wszystko, aby lewicy nie zmontować na nowo. A porażka w czerwcu, w wyborach do PE, to dla niego i SLD ostatni gwóźdź w zmurszałą trumnę polityczną.

Read More

Lewicy pogłębianie dna

Posted 26 lut 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, Sejm, Społeczeństwo, lewica, wybory

Lewica, ta z pod sztandarów SLD, nie zniknęła po aferze Rywina. Została osłabiona, ale nawet chwiejący się na nogach Aleksander Kwaśniewski jej nie pogrążył – weszła, w koalicji z PD do Sejmu, i zajęła miejsca opozycyjne.

Jednak okazało się, że grabarz tej formacji jest w jej środku. To Grzegorz Napieralski.

Sojusz Lewicy Demokratycznej podjął właśnie decyzję, że do czerwcowych wyborów Parlamentu Europejskiego będą dwie listy wyborcze – właśnie eseldowska i druga, organizowana przez przez Porozumienie dla Przyszłości, być może wspierana przez właśnie podniesione z upadku Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego.

Media doniosły, że decyzja ta zapadła na radzie SLD pod naciskiem działaczy regionalnych, którzy bronią twarzy i tożsamości lewicowej partii. A Grzegorz Napieralski jest twarzą tej grupy. Oznacza to, że Wojciech Olejniczak został definitywnie pozbawiony wpływu na partię i zapewne już niedługo zostanie usunięty ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Oznaczać to będzie zapewne również odejście z klubu i partii Ryszarda Kalisza, który jako jedyny wypowiedział się przeciw odrębnym listom.

Read More

Co tam na lewicy?

Posted 15 sty 2009 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, SLD, lewica, wybory

Zupełnie niespodziewanie ruch po lewej stronie sceny politycznej jest obecnie większy, niż na prawicy.
Oczywiście, określenie prawica – lewica, co do znudzenia powtarzają już wszyscy komentatorzy sceny politycznej i politolodzy, jest tak w Polsce zamazany, że trudno tak naprawdę ocenić, kto w którym miejscu się plasuje. Od czasu powstania Prawa i Sprawiedliwości i złamania przez tę partię kanonów ideowych prawicy – trudno określić, która partia, czy grupa polityczna prezentuje jakie poglądy.

Przyjmiemy założenie, że interesują nas te ugrupowania i myśli ideowe, która mają faktyczne znaczenie na kształtowanie bieżącej polityki. Nie będą nas interesowały lewackie organizacje, typu Polska Partia Pracy, które nie mają zdolności koalicyjnych, lecz realne siły i politycy.

Joanna Lichocka w ostatnim artykule w „Rzeczpospolitej” pisze, że podstawowym celem lewicy (odnosząc to do SLD) powinno być nie odnoszenie się do Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, lecz budowanie własnej tożsamości. Powołuje się tu na opracowanie naukowca UW, dr Rafała Chwedoruka, zamówione zresztą przez szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego, które mówi, że powodzenie lewicy zależy od tego, jak mocno będzie się ona różniła od PO. Czyli – jak mocno będzie antyliberalna. Jednym słowem – SLD, a co za tym idzie cała lewica powinna pójść w stronę czystego socjalizmu, akcentując sprawy socjalne i roszczeniowe społeczeństwa.
Jest to droga, według mnie, błędna. Oznacza ona zbliżenie programowe z PiS – czyli tak naprawdę złamanie ideowe. Uważam, że jedynym logicznym kierunkiem dla lewicy, jeżeli chce wzmocnić swoją pozycję, jest jej integracja i pójście w stronę powołania centrolewicy. I wcale nie sądzę, że powinno się to dokonać pod skrzydłami Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Grzegorza Napieralskiego. SLD próbuje działać w imieniu lewicy, ale biorąc pod uwagę niestabilną sytuację w partii (konflikt na linii Olejniczak – Napieralski, alienowanie się Ryszarda Kalisza), inwestowanie na dłuższą metę w tę partię mija się z celem. Świadczą o tym wyniki sondażowe, które z 12% z przed miesiąca, spadły do 6% w dniu wczorajszym. Dziwię się Leszkowi Millerowi, że chce dmuchać w tą gumową lalkę Napieralskiego, zamiast samemu szukać rozwiązań.

Read More

Napieralski i cztery wina

Posted 24 lip 2008 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, SLD, lewica

Nowy szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Grzegorz Napieralski, wykazuje dość dużą inicjatywę polityczną i ruchliwość. Jest go pełno w mediach, ciągle ma nowe pomysły, w wielu przypadkach jest postrzegany, jako ciekawa „partia do wzięcia”. I dla koalicji rządowe i dla opozycyjnego PiS. Czy i jak potrafi z tego skorzystać?

Tuż po czerwcowym zwycięstwie w wyborach do władz partii, zamieścił na swoim blogu wpis, w którym postawił sobie jako główny cel uczynienie z SLD (lub formacji zjednoczonej lewicy) drugiej siły na scenie politycznej. Dlaczego nie pierwszej – tego nie wiemy. Brak wiary, zdolności, pomysłu programowego, czy może realizm? Wydaje się, że wszystko po trochu. Jednym konkretem, który Grzegorz Napieralski zamieścił w tym swoim wpisie – jest sprawa obrony Kodeksu Pracy. Dalej były hasła o obronie pamięci wszystkich, którzy walczyli o Polskę (?) oraz szerzej omówione sprawy walki o prawa kobiet – aborcja i zapłodnienia in vitro. Czyli – znany katalog tematów.
„Nasz program to Polska, w której odnajdą się wszyscy – wolna jak dziś Hiszpania, zamożna jak Skandynawia” – takie hasło się tam znalazło, tylko, niestety, bez opisu, co się za tym ma dokładnie kryć.
Potem był wyjazd do guru – Zapatero – ale jakoś nie widać po tej wyprawie przełożenia, w działaniach i konkretnych propozycjach.

Read More

"Co robić?" Napieralskiego

Posted 03 cze 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, SLD, lewica

Czas euforii po zwycięstwie szybko minie i nowy przewodniczący Sojuszy Lewicy Demokratycznej stanie przed nowymi zadaniami i wyzwaniami – i będzie musiał sobie zadać leninowskie „Co robić?”.

Napieralski zamieścił na swoim blogu, być może w spontanicznym akcie, wpis, w którym usiłuje odpowiedzieć na to pytanie. Oprócz zadań politycznych, czyli uzyskania pozycji drugiej siły politycznej w kraju -znajdujemy tam liczne, aż nazbyt liczne postulaty i zadania. Jest oczywiście o neutralności światopoglądowej, o programie socjalnym i ochronie ludzi pracy, o współpracy z rożnymi, marginalizowanymi i kontestującymi rzeczywistość XXI wieku środowiskami, jest o demokracji -i inne tego rodzaju hasła. Głównie zresztą właśnie hasła, ponieważ na temat PROGRAMU – nie znajdziemy tam wiele. Jednym konkretem, który Grzegorz Napieralski zamieszcza w tym swoim wpisie – jest sprawa obrony Kodeksu Pracy. Dalej znajdujemy znów hasła o obronie pamięci wszystkich, którzy walczyli o Polskę (?) oraz szerzej omówione sprawy walki o prawa kobiet – aborcja i zapłodnienia in vitro. Czyli – znany katalog tematów. I co ciekawe – nie ma tam już na gorąco tuż po wyborach powiedzianego zdania o wymówieniu konkordatu z Watykanem – za to znajdujemy słowa, że nowy szef SLD nie jest antyklerykałem. A to ni mniej, ni więcej oznacza, że jest… koniunkturalistą, czyli – politykiem z krwi i kości.

Wytłuszczone słowa we wpisie przewodniczącego Napieralskiego to „Nasz program to Polska, w której odnajdą się wszyscy – wolna jak dziś Hiszpania, zamożna jak Skandynawia”. Prawda jak ślicznie?! Tylko co to znaczy?

Czy Napieralskiego stać, w przeciwieństwie do Wojciecha Olejniczaka na autorski program swojej partii, czy jest intelektualnie przygotowany nie tylko doprowadzenia takiej machiny, ale również do podjęcia wysiłku zjednoczenia lewicy? Szczerze mówiąc – wątpię.

Mieczysław F. Rakowski, który pomimo ciężkiej choroby, jest aktywnym komentatorem życia politycznego, głównie lewicy, daje, jak zwykle, proste – ale jakże słuszne rady. Z pozycji prawdziwego guru, gdzie nie zawiła forma, lecz prosty, jasny, klarowny przekaz, stwierdza, że Napieralski przede wszystkim powinien się dużo uczyć, czytać, łączyć partię i zwalczać w niej koterie, nie słuchać potakiwaczy, ale słuchać mądrych rad. I przede wszystkim – jeżeli już chce się powoływać na Zapatero – to nie powinien zapominać o tradycjach polskiej lewicy.

Rakowski nie widzi szansy na podjęcie konstruktywnego dialogu z SDPL (ale o Polskiej Lewicy Leszka Millera nic nie mówi), jak również nie widzi dla SLD drogi we współpracy z organizacjami lewackimi. I co ciekawe – wyraźnie daje sygnał, że lewica XXI wieku musi koniecznie pracować nad nowymi formami języka i komunikacji. Jak by to nie zabrzmiało – jest to ukłon w stronę „Krytyki Politycznej”.

Grzegorz Napieralski stoi być może przed ostatnią szansą uratowania tej starej łajby, Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dobrze by było, gdyby posłuchał właśnie rad ludzi trzeźwych i doświadczonych, którzy przepłynąwszy życie, widzą w dalszym ciągu wyraźnie i ostro horyzont. Może to ostatnia szansa na naukę.

Azrael

Napieralski – jednak niespodzianka

Posted 31 maj 2008 — by Azrael
Category Polityka, Polska, SLD, demokracja, lewica

Grzegorz Napieralski wygrał dziś na Kongresie Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Wojciechem Olejniczakiem w stosunku 237 do 210 głosów. Minimalnie, ale jednak.

Wydawało się, że nie będzie to możliwe, że łatka aparatczyka, którą mu ostatnio przypięto – spowoduje, że Olejniczak wygra – może nie z wielką przewagą, ale znacznie. Jednak stało się inaczej.

Co ciekawe – wydaje się, że dość drewniany Napieralski – co zresztą potwierdził w wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyników – miał więcej głosów wśród młodych lewicy. To rokuje mu dobrze – o ile oczywiście nie zmarnuje szansy.

Czy jego wybór to jest skręt w lewo? I jakie to ma być „lewo”? Napieralski, zgodnie zresztą z zaleceniami zespołu profesora Reykowskiego, widzi przyszłość lewicy we współpracy ze związkami zawodowymi, jego głos wyraźniej było słychać w rozmowach na tematy społeczne, w obronie „odrzuconych”. Tylko, że co innego się mówi w momencie, kiedy się prowadzi kampanię, co innego, kiedy trzeba prowadzić partię, A partia może się tylko odrodzić na podstawie zdobycia młodego, inteligenckiego elektoratu – bo ten klasyczny, postpeerelowski wymiera, a ten roszczeniowy, nastawiony na „daj” – jest zagospodarowany przez Prawo i Sprawiedliwość.

Read More

SLD droga na cmentarz

Posted 23 kwi 2008 — by Azrael
Category LiD, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, lewica

Lewica parlamentarna się podzieliła. Nie tylko parlamentarna – rozczłonkowanie partii, które się przyznają do idei lewicowych – jest porównywalne do tego, co się działo z polską prawicą, zanim znalazła się pod szyldem AWS. Może partii nie ma ich dużo, jak tamtych trzy- czteroliterowych partyjek, w których dominowały słowa konserwatyzm, prawica i Ojczyzna – ale ich skłócenie jest jeszcze większe, niż prawicy.

Pisałem o lewicy już wystarczająco dużo – i dalej twierdzę, że pójście w stronę radykalizmu społecznego, czyli skręt w lewo, ku elektoratowi „opuszczonemu, zdradzonemu” w wyniku przemian społecznych po roku 1989 – to droga donikąd, droga ku gettu politycznemu. Słusznie wczoraj w programie TVN 24 Jerzy Urban zauważył, że jak się skręca tylko w lewo – to pojazd zaczyna się kręcić w kółko…

Impuls do rozstania się lewicy dał Wojciech Olejniczak, postawiony pod ścianą przez swojego konkurenta do stanowiska szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, sekretarza generalnego, Grzegorza Napieralskiego. Jest to dość dziwne, ponieważ Olejniczak to człowiek namaszczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który od ideałów doktrynerskiej lewicy odszedł już dawno. Rozpad LiD był jednak rzeczą logiczną, z punktu widzenia jego pozycji w partii i nacisków aparatu partyjnego SLD, która nie potrafiła się zintegrować – i zgodzić – z działaczami Partii Demokratycznej. Ci zresztą za bardzo zintegrować się nie chcieli – etos „S” służy im jak etola, mająca podkreślić ich wyjątkowość – tylko, że jest ona już mocno wyleniała i podszyta pustką – pustką elektoratu i znaczenia na scenie politycznej.

Read More

Sierakowski: demiurg w powijakach

Posted 13 kwi 2008 — by Azrael
Category LiD, Polityka, Polska, SLD, Społeczeństwo, lewica

Sławomir Sierakowski to obecnie chyba największa gwiazda polskiej polityki. Tak, właśnie – nie Donald Tusk, nie były premier, Jarosław Kaczyński, czy jego brat, prezydent, nie Lech Wałęsa czy Antoni Macierewicz.

Nie ich się słucha i czyta, nie czeka się na ich wypowiedzi – lecz wszyscy zerkają w stronę młodego, lekko zgarbionego, jeszcze młodzieńca i oczekują ,co on napisze, ogłosi na zebraniu Klubu „Krytyki Politycznej”, albo bąknie w jakiejś stacji telewizyjnej. I nie ma znaczenia, że z reguły jego wypowiedzi są enigmatyczne i dość przewidywalne – bo to powiedział właśnie on, Sławomir Sierakowski.

Określają go już mianem guru polskiej nowej lewicy – tej, która nie jest obciążona postkomunistycznym aparatem, papieżem nowej myśli lewicowej (choć wydawał też w swojej oficynie dzieła z materiałami Lenina…), a ostatnio zaczęto mówić o nim per demiurg. Spotkał się z Wojciechem Olejniczakiem, w knajpce o uroczej nazwie „Szparka” i kilkoma zdaniami wyzwolił młodego też szefa SLD z wpływów starych aparatczyków, Janika i Szmajdzińskiego. To on miał być autorem pomysłu, aby wypchnąć trzech polityków Partii Demokratycznej z klubu LiD i zawrócić SLD na tory polityczne skręcające w lewo. Okrzyknięto to wielkim sukcesem i wizjonerskim spojrzeniem na przyszłość lewicy. Tylko, że Sierakowski temu zaprzecza i nie przykłada do swobodnej, jak to określił, wymiany zdań wielkiego znaczenia. A dodatkowo wizjonerskie spojrzenie zakończyło się tym, że za Widackim, Lisem i Filarem poszli działacze SdPL, w ilości 6 – i za chwilę rojenia o konsolidacji lewicy ulecą w powietrze.

Read More

Demokraci.pl – pozamiatane?

Posted 31 mar 2008 — by Azrael
Category LiD, Polityka, SLD, demokracja, lewica

Powołanie platformy wyborczej Lewicy i Demokratów w sierpniu 2007 roku przyjąłem z dużą sympatią. Już nie jako zwolennik, ale raczej jako bardzo życzliwy sympatyk. Liczyłem, że nowa zjednoczona lewica, składająca się z młodych SLD, postkorowców i pod przewodnictwem Aleksandra Kwaśniewskiego – będzie mocną trzecią siłą polityczną w polskim parlamencie i naturalnym koalicjantem dla Platformy Obywatelskiej.

Cóż – nikt nie przypuszczał wtedy, że plebiscyt kto za – kto przeciw Kaczyńskiemu ,przybierze taki dramatyczny obraz, że Kwaśniewski „zachoruje” na tajemniczą „filipinkę”… i rzeczywiście LiD miał trzeci wynik wyborczy – ale nie miał legitymacji do wejścia do rządu…

Patrząc na konwencję wyborczą Lewicy i Demokratów, na Rozbrat, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wielu zadawało sobie pytania – dlaczego w jednym rzędzie siedzą tacy ludzie jak Lityński, Pinior, Lis, Borowski, Onyszkiewicz, Kwaśniewski, Kalisz? Przecież tych ludzi te 27 lat temu dzieliło wszystko, byli na przeciwstawnych biegunach politycznych i społecznych. A teraz siedzą obok siebie. Czy tylko niechęć do rządów PiS-u ich do siebie zbliżyła, czy chęć wejścia do nowego parlamentu jest motorem ich działania, czy coś więcej?

Read More

Koniec z LiD – nic się nie stało

Posted 30 mar 2008 — by Azrael
Category Kwaśniewski, LiD, Polityka, Polska, SLD, Społeczeństwo, demokracja, lewica

Wczorajsza konferencja prasowa Wojciecha Olejniczaka, informacja o odejściu od koalicji z Partią Demokratyczną – partią z którą SLD tworzyło koalicję wyborczą Lewica i Demokraci – a następnie klub parlamentarny – ma znaczenie… poznawcze. I żadnego innego, jest tylko zagraniem medialnym, bez faktycznego znaczenia, ani na pozycję samego SLD, ani na pozycję partii Janusza Onyszkiewicza.

Było wiadome, że ten sojusz, stworzony wokół Aleksandra Kwaśniewskiego, będą zwieńczeniem marzeń połączenia i pogodzenia środowiska odwołującego się do lewicy i środowiska postsolidarnościowego – rozpadnie się, co było wynikiem działania samego Kwaśniewskiego i wynikającej z tego porażki wyborczej.

Problemem demokratów.pl jest właściwie tylko to, jak zakończyć działalność. Czcigodna rada starszych tej partii – która stanowi jej siłę – i jedyną wartość – musi zakończyć smutny żywot tego zstępnego Unii Demokratycznej. Panowie Geremek, Mazowiecki, Onyszkiewicz czy Frasyniuk – mogą sobie znaleźć inne miejsce w polityce i życiu społecznym – reszta może się przyłączyć do Platformy Obywatelskiej. Cześć środowiska danego KOR-u – jest już tylko historią.

Read More