Archive for the ‘Społeczeństwo’ Category

Marazm partyjniacki

Media robią wszystko, co mogą, aby podgrzewać atmosferę wyborczą, choć oficjalnie termin wyborów prezydenckich nie został jeszcze ogłoszony (dwie ostatnie niedziele września, lub pierwsza października, jak to sprawdził i opublikował na swoim blogu redaktor Krzysztof Leski). Co ciekawe, kompletnie nie wspomina się o drugich wyborach, samorządowych, które z punktu widzenia obywateli, mają znaczenie dużo większe. Zresztą nie tylko obywateli, ale również partii politycznych, bo to one będą bardziej rzutować wynikami na następne, parlamentarne, które zapewne odbędą się na wiosnę przyszłego roku. Taki kalendarz wyborczy narzuca nam polska prezydencja Unii Europejskiej.

Wybory samorządowe, które zresztą są również wyborami partyjnymi, nie skupiają uwagi mediów, ponieważ trudno zainteresować społeczeństwo sprawami tak przyziemnymi, jak gminne, czy powiatowe drogi, wodociągi, czy nawet szpitale. Nawet afery lokalne, wójta, burmistrza (prezydenci miast to dla partii już stanowiska selekcyjne, nie znajdą się wśród kandydatów ludzie z niesprawdzoną przeszłością…), mają inny, siermiężny posmak. Rzadko dociera do społeczeństwa jednak, że “rozgrywki regionalne” to nie tylko wojna o stołki, ale również walka o budżety, kasę, dotacje – o ogromne pieniądze, w przypadku metropolii kwoty idące w setki milionów, a nawet miliardy. Dlatego dziwić może to, media mainstreamu interesują się co i gdzie bąkną na wiecach i akademiach Sikorski, Komorowski, Olechowski i inni, mniej lub bardziej znaczący kandydaci, a nie tym, kogo poszczególne siły polityczne będą desygnować na obieralne stanowiska w samorządach gminnych, powiatowych i wojewódzkich.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 12. marca

Posted 12 mar 2010 — by Azrael
Category Film, Kultura, Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku

Too bad…

Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w swojej sztuce. Film został ukończony w więzieniu, w atmosferze krytyki oraz potępienia i zniszczeniu człowieka, którego przez wiele lat uznawano za jednego z najciekawszych reżyserów. Scenariusz filmu jest fenomenalny, ciekawe ujęcia, kolory, dialogi oraz aktorzy, którzy zostali idealnie dobrani tworzą obraz, który zaskakuje. Ewan McGregor, który przedstawia się Pierce Brosnanowi jako „I am your ghost” jest perfekcyjny w roli pisarza zarabiającego jako „ghost- widmo”. Jest tym, który za kulisami opisuje wspomnienia sławnych ludzi i którego życie zostaje wplątane w zawikłaną sytuację, gdzie polityka i pieniądze są głównymi graczami w grze, której on sam do końca nie rozumie. Film jest oparty na książce Roberta Harrisa pt. „The Ghost”. Ale to dzięki Polańskiemu, w sposób jaki opowiada ta historie, powoli przekonujemy się jak potężna jest władza polityków oraz tych, którzy zarabiają na wojnie. Niestety, również widmo-ghost przeszłości Polańskiego jest dodatkowym bohaterem tego filmu. Film jest grany tylko w 134 kinach, sale są przepełnione od pierwszego seansu i film zarabia pieniądze. Typowo dla Amerykanów, kto pójdzie na film kogoś kto podał narkotyki trzynastolatce i ja zgwałcił?

Czy Amerykanie potrafią udzielić reżysera od jego kreacji? Według mnie, zawsze będzie grupa ślepców żądnych kary, która nigdy mu nie przebaczy i nie zrozumie. Ale pomimo ogromnego ataku na Polańskiego w USA, wielu go broni, próbuje wytłumaczyć system prawny i podziwia jego twórczość. Polański ma 77 lat. Prasa go nie oszczędziła. Po pojawieniu się filmu w kinach, w wielu gazetach ukazały się fragmenty wywiadu z żoną Polańskiego, Emmanuelle Seigner, dla magazynu Viva!. Oczywiście nie pominięto faktu, że miała 18 lat kiedy poznała Polańskiego, że reżyser był od niej o wiele lat starszy, ale trzeba przyznać również wspomniano, że są małżeństwem od 20 lat, z dwójka dzieci. Film zamknął usta wielu osobom, które uważały, że Polański się skończył, a jego filmy są niewarte zobaczenia. Film jest naprawdę dobrze zrobiony i został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków. Tak jak w większości jego filmów, tak i w „The Ghost Writer” dziennikarze próbują się dopatrzeć podobieństw pomiędzy życiem prywatnym reżysera, a światem, który kreuje. Rozpatrują filmy typu „Repulsion” „Rosemary’s Baby’ czy „The Tenant”, doszukując się paranoi, symptomów szaleństwa odizolowanego człowieka, widma, które ginie w zawiłych sytuacjach. Nawet po przyznaniu Polańskiemu Oskara, wielu ignoruje jego twórczość i próbuje przedstawić go tylko jako gwałciciela nieletnich, człowieka wyuzdanego, bez morałów, oraz szacunku dla prawa. W jednym ze swoich wywiadów Polański powiedział „Uważają mnie za dobrego reżysera, wiem o tym, ale również za diabolicznego małego karla, karykaturę”. Z ciekawości przeczytałam posty, których było ponad 100 w The New York Times ludzi, którzy po recenzji filmu zatytułowanej „Polańskiego wizja ofiary” nie mogli się oprzeć, aby albo go skrytykować albo bronić. Nienawiść ze strony niektórych jest ogromna. Jakby ci ludzie nigdy niczego złego nie zrobili, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jednak lata siedemdziesiąte były latami kiedy wszystko było wolno, kiedy to ludzie pod wpływem narkotyków robili co chcieli. W sprawie Polańskiego, oraz tego co wydarzyło się w 1977 roku, zawsze będzie podział opinii, a Polański będzie obiektem sarkastycznych żartów, drwin, krytyki i przez wielu zawsze będzie uważany za gwałciciela nieletnich i nikogo innego.

Read More

Prawo wyboru

Posted 11 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych – nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście jest on sprawny i panuje nad ciałem.

Słowo eutanazja w Polsce, kraju, gdzie przygniatająca większość społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, budzi strach, Jest to słowo, którego użycie w pozytywnym, czy wręcz tylko dyskusyjnym kontekście, wzbudza emocje, nawet czasem agresję. Sama definicja encyklopedyczna zjawiska eutanazji ma kontekst czysto społeczny i prawny. Przypomnijmy ją, za Wikipedią;

Eutanazją określane jest zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej, gdzie motyw owacją jest skrócenie jej cierpień. Eutanazja dzielona jest na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.

Okazuje się, że samo odniesienie społeczne w Polsce nie jest wystarczające. Wynika to z tego, że w naszym kraju, pomimo, że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną świeckość państwa i oddzielnie instytucji świeckich od wpływów Kościoła Katolickiego, to jednak katolicy uważają, że etyka chrześcijańska musi być na tyle dominująca, że inne poglądy na wiele spraw muszą zostać jej poddane bez dyskusji. Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy obywatele chcą dostąpić łaski zbawienia i dokonywać świadomych i bezdyskusyjnych wyborów zgodnie z jej nakazami i zakazami. Próba narzucenia etyki chrześcijańskiej jest de facto ograniczeniem wolnego wyboru i praw człowieka, który się z nią nie zgadza. Zmuszanie innego człowieka do dokonywania wyborów zgodnie z narzuconymi siłą zasadami etycznymi, jest jej zaprzeczeniem. I państwo właśnie powinno mnie, za pomocą swoich praw, chronić przez narzuceniem przez innych ludzi tego, co chcę zrobić ze swoim osobniczym życiem. Życiem i śmiercią.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 11. marca

Posted 11 mar 2010 — by Azrael
Category Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku

l

„The Hurt Locker”

Film „The Hurt Locker” zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii.

Scenariusz do filmu został napisany przez Marka Boala, który przebywał w Iraku i postanowił zrobić film fabularny przypominający dokument. Film jest wstrząsający. Wychodząc z kina po obejrzeniu ma się wrażenie, że ten cały pył po wybuchu oblepia i zostaje, przypominając, że jest to codzienność ludności żyjącej w Iraku, oraz tych, którzy zostali wysłani aby ich bronic i walczyć z terrorystami. Nie jest historia grupy lub jednego żołnierza, jest to raczej historia serii wydarzeń w ich życiu, kiedy to każdego dnia ryzykują życie na ulicach Bagdadu rozbrajając bomby. Żołnierze w Iraku są zestresowani, bez odpowiedniego sprzętu, bez wystarczająco dużej ilości żołnierzy na tak duży teren i przede wszystkim myślący, jak przetrwać kolejny dzień i nie zginąć. Do dzisiaj ulice Iraku wybuchają od zdetonowanych bomb zabijających mieszkańców miasta oraz żołnierzy, którzy odbudowują Irak. Rozbrajanie bomb to niebezpieczna gra, w której można stracić życie w przeciągu sekundy.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 6. marca

Posted 06 mar 2010 — by Azrael
Category Bez kategorii, Polityka, Popaprańcy, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Paranoja


Kiedy to pod koniec XVIII wieku, Amerykanie wreszcie zdenerwowali się, że muszą płacić Brytyjczykom wysokie podatki bez żadnej reprezentacji w Parlamencie, zatopili cały import herbaty z Korony. Wydarzenie zostało nazwane Boston Tea Party i miedzy innymi zapoczątkowało wojnę , dającą koloniom brytyjskim wolność.

Ron Paul, który w 2008 roku startował w wyborach prezydenckich, za czasów Georga W. Busha, zapoczątkował Tea Party Movement jako protest przeciwko polityce George’a W. Busha. Po wybraniu Baracka Obamy na prezydenta, ów ruch nabrał nowego kierunku, powoli odsuwając Rona Paula jako lidera. . Nowi przedstawiciele Tea Party Movement, w przeciwieństwie do Rona Paula, wyznaczyli sobie nowego wroga, którego należy się pozbyć za wszelka cenę, prezydenta Baracka Obamę. Republikanie, którzy uważają się za prawdziwych Amerykanów, nie akceptują prezydenta Obamy z prostych przyczyn – jest czarny. Żaden czarny nie będzie im przecież mówił co i jak maja robić. Napisy na tablicach protestujących oskarżają Obamę o to, że jest nazistą, socjalistą, jak również mordercą. Ron Paul został skrytykowany za to, że nawoływał o ludzkie traktowanie więźniów oskarżonych o terroryzm, oraz zaprzestania tortur. Według niego, tego typu postępowanie ze strony USA było jedną z głównych przyczyn rozwoju radykalizmu islamskiego. Jako konserwatysta, Ron Paul również apelował do odpowiedzialnego podejścia do budżetu państwowego. Republikanie nigdy nie mówią, że to właśnie ciecia w podatkach za czasów Busha, oraz ogromne sumy wydane w Iraku czy Afganistanie, doprowadziły do zadłużenia USA. Ron Paul został oskarżony o miłość to terrorystów i dano mu do zrozumienia, że nie jest już członkiem Tea Party Movement.

Read More

“Takich przyjaciół nie życzę…”

Posted 04 mar 2010 — by Azrael
Category Kultura, Literatura, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo

Zamieszanie wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego, “Kapuściński non-fiction”, autorstwa Artura Domosławskiego trwa od wielu dni i przynosi wymierny efekt; pierwszy nakład książki, w ilości 45 tyś. egzemplarzy został wykupiony praktycznie na pniu. I o to być może w tym wszystkim chodziło, aby rozgłos, a właściwie skandal wokół książki, jej autora przyniósł wymierne efekty.

Po biografii Lecha Wałęsy, napisanej przez Pawła Zyzaka to następna publikacja książkowa, która wywołała takie emocje. O ile jednak tamta książka była dziełkiem natury czysto demaskatorskiej, napisana została pod tezę i w celu udowodnienia, że Lech Wałęsa pomnikową i nieskazitelną postacią nie był już od czasów młodości, to publikacja Domosławskiego, też demaskatorska, jest jednak pewnym materiałem do dyskusji o wielu sprawach i na wielu płaszczyznach. Jednak nie jest to pozycja traktując o całości zagadnienia pod tytułem “Ryszard Kapuściński – życie i twórczość”. I jak widzimy, jakie emocje ona wyzwala wśród czytających (a nawet tych, którzy jej nie dotknęli, ale wiedzą…), warto było ją wydać. Czy jednak jest ona warta rozgłosu ze względu na wartość merytoryczną – jest to inna sprawa. Niestety, Domosławski bardzo pobieżnie dotyka zagadnienia fenomenu twórczości Kapuścińskiego i jej znaczenia w wielu zakątkach świata. Skupiając się tylko na wątpliwościach i nieścisłościach nie dotyka magii książek Kapuścińskiego.

Read More

Gej, a sprawa polska

Posted 03 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.

Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą – takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).

ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).

Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.

Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na “święte prawa rodziny”. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, “Gej wygrał z Polską”, czy “Homoseksualista wygrał…”.

Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.

Azrael

————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Wirtualna kampania

Posted 02 mar 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.

Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić “prawybory”. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.

To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych…

Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich “spalenia” się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.

Read More

Kwiaty na brudnym śniegu

Posted 28 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Państwo, Polska, Sport, Społeczeństwo

Finał kobiecego biegu narciarskiego na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.

Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.

Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.

Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.

1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych – odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?

2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego…

3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe…

4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras…

5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego…

Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego – też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.

Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Trybunał ludowy

Posted 25 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Trybunał Konstytucyjny, obradując w pełnym, 14. osobowym składzie wydał werdykt w sprawie ustawy obniżającej państwowe, ustawowo określone i nabyte po roku 1989 świadczenia emerytalne dla byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.

Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego – całkowicie jednoznaczny – identyfikuję się z opinią tych 5. członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.

Dla mnie sprawa jest dość oczywista; z jednej strony trybunał uznał, że ustawa odbierająca przywileje emerytalne dla pracowników służb specjalnych PRL jest zgodna z Konstytucją, z drugiej strony natomiast wydając wyrok zadziałał wbrew tejże ustawie, ponieważ zakwestionował prawa nabyte funkcjonariuszy – zagwarantowane już po roku 1989… Jednym słowem, najpierw Konstytucję zinterpretował – na tak, potem ją spalił…

Nie można tego odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze politycznym.

Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie leży w jego kompetencjach – stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego, co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując zapisy ustawy, uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw dotyczących świadczeń społecznych. Nie jest to nic innego, jak stworzenie precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo precedensem się nie posługuje.

Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar; Może zostać on odebrany jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i funkcjonariuszach służb specjalnych – również tych, którzy pozytywnie zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w imieniu państwa politycznej zemsty. Trafnie to powiedział w swoim zdaniu odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki;

Zasada sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej.

Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość społeczną, nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niegodne z prawem – i z zasadami państwa demokratycznego – a na pewno z Konstytucją.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Zapiski zza Atlantyku – 25. stycznia

Posted 25 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Społeczeństwo, Służby specjalne, USA, Zza Atlantyku, demokracja

To nie były samobójstwa


Dick Cheney otwarcie bez żadnych skrupułów obwinia Prezydenta Obamę o lekceważenie bezpieczeństwa kraju. Ale to właśnie Dick Cheney oraz George W. Bush zlekceważyli raporty na temat potencjalnych ataków na USA, i to właśnie za ich panowania doszło do wydarzeń 9/11.

Cheney oraz Republikanie uważają, że tortury są potrzebne. Upokorzenie, bicie, duszenie oraz pozbawienie jakichkolwiek praw ma za zadanie pokazanie Światu kto ma władzę i kto jest silny. Według nich, USA to potęga, która ma prawo do wszystkiego, a cokolwiek Prezydent Obama zrobi jest złe i zagraża bezpieczeństwo kraju. Sławne Guantanamo, miejsce tortur, śmierci oraz wstydu dla USA jest nadal otwarte. Kiedy Barack Obama objął urząd Prezydenta w Białym Domu, obiecał, że nie tylko zamknie owo wiezienie, ale również przywróci standardy odpowiedniego traktowania więźniów. Opozycja Republikanów, wredne ataki ze strony pro republikańskiej telewizji zastraszającej społeczeństwo, oraz nieudolność samych Demokratów, odsunęły problem zamknięcia więzienia na dalszy plan. Ci, którzy mieli nadzieję, że Guantanamo, które przyniosło wstyd i ukazało USA jako kraj łamiący prawa człowieka, zostanie zamknięte, obawiają się, że obietnica Obamy nie zostanie zrealizowana, a łamanie praw za rządów Busha wpłynie negatywnie na oblicze prezydenta oraz jego administrację.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 23. stycznia 2010 roku

Posted 23 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Literatura, Polityka, Popaprańcy, Społeczeństwo

Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, “Kapuściński non-fiction” napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi “Newsweeka”, Piotrowi Bratkowskiemu, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że rozumie więcej, a do tego książkę Domosławskiego czytał. Mnie jego opinia przekonuje, że tę pozycję trzeba poznać i że na pewno nie zmieni ona mojego stosunku do osoby i twórczości Maestra.

—————————————————————————————————————————–

Biografia Kapuścińskiego: ani bajka ani lincz


Wiadomo już, że sąd oddalił wniosek o zakaz publikacji książki Artura Domosławskiego “Kapuściński non-fiction”. W całej sprawie wypowiadają się – czasem bardzo autorytatywnie – ludzie, którzy napisanej przez Domosławskiego biografii nie czytali. Ja akurat ją znam – i oto, co sądzę:

Dzieci lubią bajki. Gdy dorastają, przestają w nie wierzyć. To bywa bolesne.

Kiedyś jednak powtarzano, że bez tego bólu niemożliwa jest dorosłość. Ale świat się zmienił: dziś w cenie jest niedojrzałość. Dlatego i ludzie – ba, całe społeczeństwa – wolą bajki od prawdy. Bajka znieczula; prawda boli. I często – niepotrzebnie komplikuje świat, który najwygodniej jest postrzegać w prostych, zero-jedynkowych kategoriach.

Biograficzna książka Artura Domosławskiego “Kapuściński non-fiction” zdążyła już wywołać skandal, choć jeszcze nie ukazała się. I nawet nie wiadomo, czy się ukaże. Od jej wydania odstąpiła oficyna “Znak”, dla której początkowo była przeznaczona. Zaś gdy wydawnictwo “Świat Książki” ogłosiło, że planuje na 1 marca premierę biografii Kapuścińskiego, wdowa po pisarzu złożyła w sądzie pozew, domagający się zakazu rozpowszechniania książki. I dodatkowo żąda, by sąd – w celu zabezpieczenia powództwa – do czasu ogłoszenia wyroku wstrzymał jej dystrybucję.

O ileż byłoby piękniej i prościej, gdyby o zamieszaniu z książką Domosławskiego, dało się opowiedzieć w konwencji bajki! Na przykład takiej, w której po jednej stronie stałaby kobieta, strzegąca dobrego imienia zmarłego męża. A po drugiej – inkwizytorski lustrator lub brukowy pismak, gotowi wdeptać wielkiego pisarza w szambo, w imię fanatycznie wyznawanej ideologii lub własnej, mierzonej siłą medialnej sensacji kariery. Albo bajki odwrotnej, jak w przypadku głośnego filmu o firmie Amway, gdzie siły Dobra reprezentował poszukujący prawdy artysta, zaś potęgę Zła – strzegąca swych sekretów tajemnicza korporacja.

Read More

Aferalne media, polityczni dziennikarze

Dwie sprawy o charakterze personalnym rozgrywające się w mediach publicznych, skutecznie przykrywają skandaliczną sytuację, jaka jest pokłosiem politycznych rozgrywek wokół TVP i Polskiego Radia. Te dwie sprawy to odwołanie ze stanowiska szefa publicystyki programu pierwszego TVP Anity Gargas, druga to powierzenie najważniejszych programów politycznych w PR III Polskiego Radia wyrazistemu dziennikarzowi gazety “Polska The Times”, Michałowi Karnowskiemu.

Obie te sprawy to dwie strony tego samego medalu, czyli efekt zawłaszczenia mediów publicznych przez układ polityczny. Nie przez polityków i partie polityczne, ale układ polityczny ściśle ze sobą powiązanych polityków i dziennikarzy. Jest niewątpliwe dla każdego, że już od wielu lat nominacje na stanowiska zarządcze w telewizji i radiu publicznych mają podstawy polityczne, a wręcz partyjne. Jest to praktyka stała, dotycząca wszystkich formacji politycznych, mających swoich przedstawicieli na szczeblu centralnym. W mediach było i jest miejsce dla PO, PiS, PSL, SLD, Samoobrony, LPR i odprysków innych formacji (także w stacjach i rozgłośniach regionalnych).

I jest naturalną rzeczą, że ci szefowie polityczni mediów publicznych dobierają sobie takich współpracowników, którzy będą realizowali nie program merytoryczny – lecz program “zlecony” politycznie.

Read More

Czas medialnych politruków

Media publiczne są publiczne już tylko z nazwy. Panuje w nich polityczna hucpa i kolesiostwo, z misją i zadaniami publicznymi nie ma to nic wspólnego. Takie łajdactwo, jak czyszczenie stacji i programów z ludzi niewygodnych jest na porządku dziennym. Pozwalają na to również często związki zawodowe, które też są w tym układzie korporacji dziennikarskich, jak i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które jest już tylko fasadą bez znaczenia. Korporacja dziennikarska działa sobie dokładnie tak, jak korporacje w innych branżach, ale różni ją od innych to, że pozbywa się ona zasad etycznych, staję się powoli gildią w obronie swoich członków.

Jacek Sobala, który został nominowany na stanowisko dyrektora Programu III Polskiego Radia jest politycznym namiestnikiem. Namiestnikiem koalicji politycznej PiS-u i części środowisk lewicowych, związanych ze stowarzyszeniem Ordynacka. To nie technokrata medialny, ani nie dziennikarski intelektualista, za jakiego chciałby uchodzić, ale po prostu polityczny desygnat, mający za zadanie realizowanie konkretnych wytycznych partyjnych. To człowiek, który jest rzucany przez PiS na front medialny do wykonywania konkretnych zadań. Kiedy w 2006, przy wydatnej pomocy szefowej KRRiT, Elżbiety Kruk, partia ta przejęła władzę w Polskim Radiu, Jacek Sobala został szefem Radia BIS. Jego “reforma” stacji polegała na wyrzuceniu kilku osobowości radiowych, spłaszczeniu oferty muzycznej i w efekcie odejściu od głośników młodych słuchaczy. Po wykonaniu tego zadania Sobala przerzucony został na front Programu I PR, gdzie obok innego nominanta PiS, Marcina Wolskiego, na zlecenie Prezesa PR, Krzysztofa Czabańskiego czyścił radio “ze złogów”, doprowadzając tę stację do najgorszych wyników słuchalności w historii. Jak więc widzimy – jest to towarzysz oddany i zdolny…

Sobala w grudniu ubiegłego roku zastąpił Magdę Jethon, długoletnią dziennikarkę PR III, osobę też nie neutralną światopoglądowo, ale za to nie emitującą na antenie swoich sygnałów politycznych. Jethon została zastąpiona Sobalą momencie, kiedy Trójka osiągnęła słuchalność na poziomie 8,1 proc. w grupie słuchaczy między 25 a 45 rokiem życia, a samo odwołanie odbyło się telefonicznie, bez podania przyczyn.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 18. lutego

Posted 18 lut 2010 — by Azrael
Category Popaprańcy, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku

Jeżeli jesteś gruby, to wyrzucą cię z samolotu


Popularne, oraz tanie linie lotnicze Southwest poprosiły, Kevina Smitha, reżysera filmu „Clerks”, aby opuścił samolot. Powód? Reżyser, z powodu swojej okazalej tuszy nie mieścił się w swoim siedzeniu. Mimo pomocy obsługi samolotu, Smith nie był w stanie zapiać pasów bezpieczeństwa, a spora cześć jego ciała wystawała poza siedzenie przygniatając pasażera siedzącego obok. Kevin Smith, który sam nazywa siebie grubasem i który nie ukrywa, że lubi się obżerać ile się da, zazwyczaj wykupuje dwa siedzenia podczas lotu samolotem, gdyż wie, że w jednym się nie mieści. Owego nieszczęsnego dnia, Smith nie miał wykupionych dwóch miejsc. Smith miał najpierw problem z wciśnięciem się w siedzenie, które było dla niego za małe. W końcu, obsługa, oraz pasażer obok zgodzili się na to, aby podnieść oparcie dzielące dwa siedzenia. Ale kiedy nie można było zapiąć pasów bezpieczeństwa, obsługa samolotu poprosiła reżysera aby poczekał na następny samolot, w którym udostępni mu się dwa siedzenia. Według PR linii lotniczych, duża tusza Smitha, nie mieszcząca się w jednym siedzeniu, stanowiła zagrożenie dla niego samego oraz reszty pasażerów w razie awari samolotu. Oburzony reżyser opuścił samolot. Na swoje stronie internetowej napisał, fakt, że jest gruby, ale nie aż tak gruby, aby musiał opuścić samolot i w żadnym stopniu jego tusza nie stanowiła żadnego zagrożenia. Ale w czasie awarii, Smith nie byłby wstanie wstać z siedzenia, do którego był wepchnięty silą. Dodatkowo, wystająca tusza reżysera zajmowała miejsce pasażera obok, który zapłacił całą sumę, aby mieć siedzenia, a nie tylko cześć.

Read More

Kapuściński, czyli podziękujmy SB

Posted 16 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Kultura, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, etyka dziennikarska

Bardzo często, praktycznie każdego dnia dziękuję Panu B., a przede wszystkim jednak sobie, że udało mi się w życiu nie ulec pokusom chodzenia w stadzie i z prądem dziejowym. Uchroniłem się przed nagabywaniem pezetpeerowskich naganiaczy, z daleka trzymałem się od “S”, a pracę społeczną w organizacjach studenckich wypełniałem sumiennie, dla… własnych korzyści. Wygodnictwo, koniunkturalizm? Oczywiście, ale przede wszystkim zawsze zdrowy dystans. Nawet pani oficer SB stwierdziła, że woli kawę ze mną bez zobowiązań, niż z przymusu służbowego…

Ten dystans wielokrotnie pozwolił nad przechodzeniem do porządku dziennego nad sprawami, co do których moraliści MUSZĄ mieć, z racji doświadczeń, a jeszcze częściej doktryny moralnej, wątpliwości.

Ryszard Kapuściński jest moim ulubionym dziennikarzem, reportażystą – dlatego, że to co pisał, jest nie tylko zapisem widoku i sytuacji, jakie się przed jego oczyma rozgrywały, ale jest on również dogłębnym obserwatorem zjawisk społecznych, politycznych i kreacjonistą świadomości. Nie cenię go tylko za to, co widział, ale jak widział, jak opisywał i jak potrafił to filtrować. Jego kunszt został doceniony na całym Świecie, w Polsce, jak zwykle to u nas bywa – najmniej.

Read More

Nudna kampania

Posted 12 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Wieje nudą z mediów. Tak, to co podnieca fantastów i nieuleczalnych infomaniaków, lub tych, co mają dość niski wróg wrażliwości na informacje, dla stałego obserwatora sceny politycznej jest nudne. Nawet dziennikarze i komentatorzy są jakby lekko sfrustrowani i gdyby nie zawodny, acz coraz mniej inwencyjny Janusz Palikot, nie byłoby co pisać o kampanii wyborczej. Bo o komisji sejmowej już nie warto – wydaje się, że po zeznaniach głównych postaci polityków PO i PiS – sprawa siadła i jest już “pozamiatane.

Oczywiście rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania wiele tu “złego” uczyniła. Spodziewany rewanż za rok 2005, ostre spięcia i boje pomiędzy kandydatem “moralnie” uprawnionym, a tym, co obiecywał i nie daje, nie dojdzie do skutku. Premier zrezygnował z kandydowania, dając sygnał co myśli o tym stanowisku, jak miejscu realnej władzy. I o prestiżu i wygodzie też wspomniał, bo przecież i żyrandole i całe mieszkanie można mieć i taniej i nawet w lepszym punkcie, niż przy ulicy na Krakowskim Przedmieściu…

Nie jest prawdą, że Platforma Obywatelska po rezygnacji Donalda Tuska nie ma naturalnego kandydata na prezydenta. Ma. Ma wielu, każdy, kto ma choć trochę rozpoznawalną twarz, mógłby zostać prezydentem. Nawet Janusz Palikot, co tylko z przyczyn pozapolitycznych nie jest możliwe. Czy ktoś może sobie wyobrazić prezydenta ze sztucznym penisem, dzierżonym jak berło?! Ale już Sławka Nowaka, czy Rafała Grupińskiego bym sobie wyobraził… ten ostatni to przynajmniej erudyta, poeta i człowiek zdystansowany.

Dwaj obecnie obgrywani przez media kandydaci z PO, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, są nudni i przewidywalni. Antykomunista i światowiec, z dworkiem, z ciężkim dowcipem i żoną Żydówką, ale za to świetną dziennikarką, kontra szlachcic konserwatywny z piątką dzieci, ścigany teczkami przez oszołomów, zarzucających mu schlebianie WSI. Czy ktoś może się spodziewać po nich czegoś odkrywczego, wyjątkowego, szalonego? Czy któryż z nich zatańczy jak Olek na festynie, przy disco polo albo choć Lech na dożynkach, w dniu żałoby narodowej?! Czy któryś z nich poda przeciwnikowi nogę na powitanie, w trakcie debaty? Nuda, panie…Nawet próba podgrzania atmosfery, jakoby to konkurencja pomiędzy oboma kandydatami wzbudzała emocje i konflikty wewnątrz PO, wygląda na sztuczny zabieg PR. O, gdyby to Donald Tusk powiedział – “Tak, ponad podziały historyczne i dla sprawnego rządzenia państwem potrzebują jako partnera na stanowisku prezydenta człowieka, który reprezentuje lewicę, tę społeczną” i wskazał Włodzimierza Cimoszewicza… o, to skrzydło konserwatywne by z PO podniosło larum. Tylko jak Jarosław Gowin zdołałby obskoczyć wszystkie stacje telewizyjne i radiowe? Musiałby posiąść zdolność teleportacji i bilokacji jednocześnie…

Lech Kaczyński ponoć łapie wiatr w żagle. Tak mu mówią sondaże, że zrównuje się z kontrkandydatami. Nie szkodzi, że tylko w I rundzie. Spin doktorzy, Adam Bielan i Michał Kamiński już wiedzą, jak sukces w pierwszej turze zamienić na pełen sukces. Po prostu przeniosą wybory do Second Life. Z IV RP się nie udało, ale przecież panujący nam Pan Prezydentem i tak świeci światłem odbitym, jest avatarem swego brata, więc w wirtualnym świecie się sprawdzi. I tak większość zwolenników Lecha Kaczyńskiego widzi zupełnie co innego, niż te 70% negatywnego elektoratu obecnego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego. Boję się tylko, czy Bielan i Kamiński, tworząc ten alternatywny świat mają taki sam talent jak Cameron…

Gdyby nie to, że Lech Kaczyński jest złym i nieudolnym prezydentem, byłoby mi go żal. Wszak dużą cześć swojej niepopularności zawdzięcza swemu bratu i miłości braterskiej. Do tego jeszcze będzie się musiał zmierzyć z kolejną porażką, bo nie tylko swoją, ale również brata. Bo przecież pomysł polityczny, jaki konsekwentnie realizuje brat, polega na tym, aby ze zwycięstwa na jesieni tego roku, w wyborach prezydenckich wyprowadzić zwycięstwo w następnych, prawdopodobnie wiosennych wyborach parlamentarnych, w roku 2011. Ale nie będzie kolejnego meldunku o wykonaniu zadania i obiadki domowe na Żoliborzu zmienią się w stypę…

O pozostałych kandydatach można napisać jeszcze mniej i są jeszcze bardziej przewidywalni i nudni, z Jerzym Szmajdzińskim na czele.

Ale kampania nie tylko z powodu miałkich kandydatów jest nijaka i bez znaczenia. Problem polega głównie na tym, że żaden z pretendentów na fotel prezydenta po pierwsze, nie ma pomysłu na Polskę, po drugie, jeżeli by go nawet miał, to i tak nie będzie miał okazji go wcielić w życie. Zmiany w Konstytucji, jakie są proponowane przez Platformę Obywatelską, ograniczające władzę prezydenta, a właściwie praktycznie ją niwelującą, są jak najbardziej wskazane. Bo tylko powrót do ścisłego podziału władzy i do wzmocnienia roli ustawodawczej i kontrolnej Sejmu, wzmocnienia władzy wykonawczej i całkowitej autonomiczności sądownictwa ma sens.

A urząd prezydencki powinien być urzędem reprezentacyjnym, jak to się dzieje u naszych zachodnich sąsiadów.

Azrael

—————————

Uwaga: Trwa konkurs Wiadomości24.pl na Blog Roku. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z blogiem mojej Córki – Link do strony pod miniaturką winiety bloga

A blog jest wystawiony w kategorii Życie i można na niego oddać głos, naciskając przycisk poniżej i wpisując swój adres mail.

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem “Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Read More

Obchody katyńskie i polityka

Posted 09 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, demokracja

Dyplomacja to sztuka trudna, trzeba się jej uczyć na uczelniach wyższych. Tak, dyplomacja to nie jest domena amatorów. Jeżeli dyplomacją zajmuje się amator, bez wsparcia fachowców, a do tego realizuje swoje wizje, to z reguły kończy się to katastrofą – patrz polityka wschodnia polskiego ośrodka prezydenckiego.

W przypadku 70. rocznicy obchodów mordów w Katyniu, warto pewne rzeczy powiedzieć i wyjaśnić, do końca – i wyciągnąć z nich wnioski.

1. Organizatorem obchodów jest strona rosyjska, reprezentowana przez Władimira Putina, premiera rządu. Są to ustalenia podjęte na szczeblu rządowym, można śmiało powiedzieć – ustalenia pomiędzy Donaldem Tuskiem i Władimirem Putinem, potwierdzone i ustalone w ramach polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych, na czele której stoi prof. Adam Daniel Rotfeld. Zaproszenie Donalda Tuska ma więc wymiar oficjalny (choć nie tylko, o czym później) i jest rewanżem za wizytę Putina 1. Września na Westerplatte.

2. Spotkanie w Katyniu nie jest głównym elementem obchodów rocznicowych – centralne obchody rocznicy katyńskiej będą miały miejsce w Polsce, o czym wspomina obszernie w wywiadzie dla tygodnika “Polityka” minister, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. I tu, na czele obchodów stanąć ma obowiązek i prawo Lech Kaczyński. Warto wspomnieć, że w późniejszym terminie mają się odbyć obchody w innych miastach, w Rosji i na Ukrainie.

Jeżeli na te dwie podstawowe informacje nałożymy shell dyplomatyczny, jakże konieczny w kontaktach z Rosjanami, to zobaczymy, że domaganie się przez Lecha Kaczyńskiego zaproszenia do Katynia właśnie wtedy, kiedy będą tam Putin i Tusk, nie jest zgodne z polską racją stanu i obyczajami politycznymi.

Read More

Janukowycz prezydentem

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, Ukraina, demokracja, wybory

Powiedzenie, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, w dwójnasób sprawdziło się na Ukrainie, w czasie przed, i w trakcie wyborów prezydenckich. Dwójka najpoważniejszych konkurentów politycznych nowego ukraińskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, reprezentanci “pomarańczowych”, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, to śmiertelni wrogowie. I patrząc na wynik wyborczy, gdzie Janukowycz zebrał tylko niewiele więcej głosów niż konkurentka, nasuwa się taka myśl, że gdyby Juszczenko wzniósł się ponad urazy i poparł przed drugą turą swoją byłą polityczną partnerkę, to być może wynik byłby odwrotny… Cóż, nikt nie robił Janukowyczowi lepszej kampanii, niż jego przeciwnicy polityczni.

Janukowycz wygrał, wygrała jednak też ukraińska demokracja. Obserwatorzy z Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdzają, że nie było większych nieprawidłowości w procesie wyborczym, standardy demokratyczne zostały utrzymane. Nie będzie powtórki Majdanu z 2005 roku, rewolucja pomarańczowa umarła, ale pozostawiła po sobie testament demokracji, którego depozytariuszem stał się Janukowycz. Ten sam człowiek, przeciwko czemu została zawiązana lata temu konfederacja sił demokratycznych Ukrainy. Julia Tymoszenko, pomimo, że ma bardzo mocny mandat społeczny, bo ponad 45% ogółu głosujących w II turze wyborów (przy dobrej, ponad 60% frekwencji), nie ma jednak żadnego prawa do negacji wyników wyborów. To teraz ona stałaby się siewcą niepokoju i anarchii. Bardzo niebezpiecznej anarchii, ze względu na sytuację wewnętrzną kraju, także ekonomiczną.

Read More