Archive for the ‘Sport’ Category

Zapiski zza Atlantyku – 1. lipca

Posted 01 lip 2010 — by Azrael
Category Sport, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku

W imię sportu


Kiedy większość Świata jest zafascynowana piłką nożną, Amerykanie, pomimo, że ich drożyna radziła sobie całkiem dobrze aż do meczu z Ghaną, nie przejawiali zbyt dużego zainteresowania. Amerykanie nie rozumieją, co jest takiego ciekawego w kopaniu piłki. Reguły gry są dla nich niezrozumiale i uważają piłkę nożną za nudny sport. Mimo, że piłka nożna jest coraz bardziej popularna, szczególnie wśród kobiet, to jednak Amerykanie wola nie myśleć, że piłka nożna nie istnieje.

Sportem narodowym jest baseball. To trzygodzinny lub czasami nawet i dłuższy mecz, który leniwie toczy się na stadionach w obecności tysięcy fanów pijących piwo. Trudno jest wytłumaczyć na czym baseball polega, można go trochę porównać to gry w w palanta. Boisko jest w kształcie rombu i ma trzy główne bazy. Drużyna atakująca ma gracza w czwartym rogu rombu, z kijem, jego zadaniem jest uderzenie piłki w taki sposób, aby mógł przebiec przez wszystkie bazy i zdobyć Home Run, zakładając, że piłki nie złapie żaden zawodnik drożyny przeciwnej, znajdującej się poza rombem. Jeżeli piłka wyleci poza żółte bramki boiska, wtedy ogłaszany jest out, jeżeli piłka zostanie złapana przez drożynę broniąca, biegnący zawodnik zdobywa bazę lub jest out. Gra ma 9 rund, w każdej obie drużyny zarówno bronią, jak i atakują.

Każde duże miasto ma swoja drużynę, czasami nawet dwie. I tak jest w przypadku Chicago. Chicago jest sławne z drużyny Cubs oraz Wrigley Field, jednym ze sławniejszych parków do grania baseballa w USA. Mówiąc o Chicago często pomija się drużynę White Sox, mimo, że to właśnie White Sox a nie Cubs zdobyli mistrzostwo w 2005 roku. Gracze Cubs, pomimo ogromnych wynagrodzeń przegrywają non stop, a rozżaleni fani obrzucają ich pustymi kubkami po piwie, papierami czym się da. Zarobki graczy baseballa są ogromne, to miliony dolarów. Dodatkowo gracze baseballa występują w reklamach, za które też dostają ładne sumy.

Baseball zaczyna się pod koniec kwietnia i kończy pod koniec września. Jeżeli drużyna wygrywa to wchodzi do półfinału a potem do finału. Każda drużyna gra 3 lub 4 gry w ciągu tygodnia. Stadiony są przepełnione rodzinami, ale przede wszystkim facetami z piwem w reku.

Co roku, dochodzi do starcia dwóch drużyn w Chicago. Jest to pojedynek na śmierć i życie. Miasto dzieli się na dwa obozy, które za bardzo się nie lobia. Fani drużyny Cubs uważają fanów drużyny White Sox za trash czyli śmieci, Fani White Sox uważają fanów Cubs za snobów. W miniony weekend doszło do drugiego starcia pomiędzy drużyną White Sox oraz Cubs tym razem na stadionie White Sox. Stadion White Sox mieści się na 35 ulicy, na południu Chicago, gdzie można się dostać za pomocą Red Line czyli szybkiej kolejki czerwonej linii.

Read More

Mundial i druga liga

Posted 11 cze 2010 — by Azrael
Category Mundial 2010, Państwo, Polityka, Polska, Sport, wybory

Piłka nożna to nie jest najbardziej emocjonujący sport. Człowiek wynalazł inne dyscypliny sportowe, ciekawsze, bardziej dynamiczne, głębiej osadzone w społeczeństwach i kulturze. Część z nich ma swoje korzenie w starożytności, jak boks, czy lekka atletyka. Hokej jest najbardziej dynamiczną grą zespołową, a koszykówka, szczególnie ta w wykonaniu zawodników NBA, najbardziej finezyjną. Ale to właśnie piłka zawładnęła umysłami setek milionów ludzi i jest sportem globalnym, jak żaden inny. Mistyka, substytut wojen, quasi religia, czy może po prostu przejrzyste i proste zasady?

Mistrzostwa w RPA zaczynają się już dziś i będą wyjątkowe. Powodem jest to, że po raz pierwszy rozgrywane są w Afryce. W kraju, który dopiero od 16 lat nie jest dotknięty apartheidem, ale nie stał się demokracją. Jest za to krajem olbrzymiej przestępczości, rozbuchanej korupcji, krajem, w którym utajniony rasizm wobec białych jest porządku dziennym.. To niewygodne prawdy, których nie zmieni Mundial, odważna decyzja Seppa Blattera. Nie dowiemy się jednak o tym z przekazów telewizyjnych i reportaży. To przecież ma być święto sportu. Nie dowiemy się więc o tym, że RPA jest państwem, w którym jest najwięcej zachorowań na AIDS (prawie 20% zarażonych dorosłych mieszkańców…), nie przypomną nam reporterzy, że jeszcze niedawno przywódca tego kraju, Jacob Zuma wierzył, że lekarstwem na AIDS jest stosunek z dziewicą i świadomie współżył z kobietą zarażoną tą chorobą.

Z naszego punktu widzenia mistrzostwa będą miału inny wymiar. Na szczęście pozasportowy, ponieważ jak wykazał ostatni mecz polskie kadry j, pod przewodnictwem Franza Smudy, nasi piłkarze mogliby podawać co najwyżej piłki za linii bocznej boiska. Ale mistrzostwa piłkarskie, nieszczęśliwym zrządzeniem losu, „przykryją” ostatni tydzień kampanii wyborczej. Polska widownia telewizyjna, głównie męska, naturalnym ruchem przełączy pilotem programy wyborcze politycznych graczy, Komorowskiego, Kaczyńskiego… i tych drugoligowych, aby obejrzeć prawdziwą elitę, Xaviego, Messiego, Kakę, Rooney’a, czy Henry’ego. Mecze rozgrywane są o 16.00 i 20.30 polskiego czasu, więc nie ma rozterki, czy piłka, czy polski serial polityczny, ze znanymi tekstami i grepsami. Zresztą, jak pokazują sondaże, problem polega tylko na tym, czy jedna runda, czy jednak może dwie…

Wydaje się, że beneficjentem tej sytuacji jest głównie Bronisław Komorowski, którego notowania w ostatnich dniach zaczęły spadać, co zmusiło nawet Donalda Tuska do zejście z wałów przeciwpowodziowych i zajęcie miejsca obok marszałka. Dochodzą głosy o konfliktach w sztabie kandydata PO, gdzie Sławomir Nowka musi się ścierać z Grzegorzem Schetyną. Tusk w związku z tym najprawdopodobniej przejmie rolę rozgrywającego i doprowadzi drużynę do ostatecznej rozgrywki.

Nie jest wykluczone, że na ostatni kwadrans kampanii, w ciągu jej ostatniego tygodnia, zostanie wprowadzony przez drużynę PO do gry nowy/stary zawodnik. To Włodzimierz Cimoszewicz. Bo zwycięstwo będzie pełniejsze, jeżeli zostanie zdobyte w pierwszym terminie, 20 czerwca, a nie w dogrywce, 4 lipca.

Azrael

——————-

Felieton opublikowany we Wprost.pl

Kwiaty na brudnym śniegu

Posted 28 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Państwo, Polska, Sport, Społeczeństwo

Finał kobiecego biegu narciarskiego na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.

Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.

Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.

Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.

1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych – odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?

2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego…

3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe…

4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras…

5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego…

Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego – też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.

Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Postmodernizm, czyli kompromitacja

Posted 06 paź 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polska, Popaprańcy, Sport

Zakończyło się tak, jak przypuszczałem – rząd, w osobie Drzewieckiego poniósł kompromitującą porażkę, którą będzie chciał przedstawić jako sukces. Ale nie z nami te numery, Drzewiecki…

Kurator, czyli polityczny namiestnik rządu, z prerogatywami zarządczymi, zostanie odwołany, jego miejsce zajmie czteroosobowa Niezależna Komisja Wyborcza profesora Michała Kleibera, która poza niewątpliwym autorytetem jej szefa, nie ma praktycznie żadnego regresu wobec zarządu PZPN. Robert Zawłocki, kurator, został zresztą dopisany do listy upoważnionych komisarzy Komisji Arbitrażowej przy PKOL 26 października, co wygląda na celową manipulację.

Zjazd związku i wybory w październiku pod auspicjami FIFA i UEFA, to ukłon wobec Michała Kleibera, a nie Drzewieckiego.

Drzewiecki skompromitował się, zarówno wobec PZPN, jak i wobec organizacji międzynarodowych i tylko dzięki dobrej woli Michała Listkiewicza, zachował POZORY twarzy. To Michał Listkiewicz wykazał się lepszą intencją dbałości o polską piłkę, rozgrywki klubów, eliminacje Mistrzostw Świata i wreszcie organizację EURO 2012.

Drzewiecki przegrał w stylu gorszym, niż uczynił to minister Lipiec, za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Tu było zadęcie w surmy bojowe, i hasła wielkiej krucjaty, a pod tygodniu usłyszeliśmy cienki dźwięk fletu piccolo. I próby odwracania kota ogonem – na portalu Onet.pl informacja o porozumienie rządu ze związkiem piłkarskim zostało w pierwszej wersji opatrzone tytułem „FIFA ustępuje Polsce” – po prostu świat alternatywny…Monty Python już jest na emeryturze, ale skecz tej brytyjskiej grupy, o Ministerstwie Głupich Kroków, da się doskonale zaadaptować do MSiT i pana Drzewieckiego.

Reżyser Janusz Zaorski w komentarzu w radio TOK FM przyrównał całą sprawę do postmodernizmu artystycznego, gdzie następuje pomieszanie stylów. Rzeczywiście – zaczęło się dramatem, przeszło później w formę tragifarsy, skończyło się czystą formą kabaretu.

Czy Drzewiecki zostanie usunięty ze stanowiska? Raczej nie – należy on do „drużyny” Donalda Tuska, i nawet ewidentna kompromitacja go nie ruszy. A szkoda, ale u nas standardy demokratycznej władzy w tego rodzaju sprawach nie działają.

To kolejna porażka wizerunkowa Platformy Obywatelskiej – po nieudanej inicjatywie Radosława Sikorskiego wobec Białorusi i populistycznym haśle o kastracji samego premiera. A za kołnierzem jeszcze jest sprawa stoczni.

Ciemny lud być może kupi tłumaczenia, że to, co się działo wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej, było sukcesem. Ale elektorat bardziej wyrobiony ma już powoli dosyć tych zagrywek…

Azrael

Piłkarski kartel i amatorzy

Posted 05 paź 2008 — by Azrael
Category Platforma, Polityka, Popaprańcy, Prawo, Sport

Pomijając faktyczne znaczenie sprawy konfliktu na linii rząd Donalda Tuska, a PZPN, warto się przyjrzeć realnie tej zawierusze;

Mirosław Drzewiecki działa po amatorsku. Jego wniosek do Trybunału Arbitrażowego przy PKOL, który spowodował wprowadzenie do związku piłkarskiego komisarza Zawłockiego – jest w dalszym ciągu nie znany szerszemu ogółowi. Nie wiemy dlaczego te 38 stron, które są pokłosiem kontroli Ministerstwa Sportu i Turystyki, nie są opublikowane. Nie znajdziemy ich na stronie ministerstwa, nie ma też na niej stanowiska ministra Drzewieckiego. Również w materiałach przesłanych do FIFA i UEFA, z 2. października, nie znajdujemy uzasadnienia powołania komisarza.

Drzewiecki, jak do tej pory, poza ogólnikowymi stwierdzeniami, że Zarząd PZPN działa niezgodnie ze statutem, nie jest wstanie podać żadnych konkretów, które by upoważniały do sformułowania tezy, że Michał Listkiewicz złamał prawo, lub działa na niekorzyść związku – a tym bardziej MSiT. Więcej – Drzewiecki nie ma faktycznie żadnego regresu wobec PZPN, ze względu na to, że ten nie jest dotowany przez skarb państwa.

Działania Roberta Zawłockiego, poza pokazaniem upoważnienia od TA ds. Sportu, przy PKOL – są praktycznie zerowe. Pan mecenas, ponoć fachowiec od spraw zwalczania korupcji, nie jest wstanie przedstawić opinii prawnej i uzasadnienia, na podstawie którego postanowił zawiesić Zarząd PZPN. Mówił o tym wczoraj Eugeniusz Kolator, wiceszef związku, który już trzykrotnie prosił poznańskiego prawnika o dokumenty i decyzję na piśmie. Pomimo wielokrotnych próśb członków Zarządu – nie był on wstanie przedstawić żadnego dokumentu, ani podeprzeć się żadnym przepisem prawnym. Pan Zawłocki jest figurantem ministra Drzewieckiego w PZPN, mającym za zadanie złapanie przyczółków dla dalszych działań politycznych w związku.

Read More

Drzewiecki – "grabarz polskiej piłki"

Posted 01 paź 2008 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Sport, Społeczeństwo

Twoim celem musi być zdobycie wszystkiego bez zniszczenia czegokolwiek

Sun Tzu

To co się dziej wokół PZPN nie warte by było właściwie pióra, jak zresztą cała krajowa piłka nożna, gdyby nie to, co wyczynia minister sportu, Mirosław Drzewiecki.

Jest dla każdego obserwatora życia „sportowego” jasne, że centrala tego związku jest zarządzana w sposób niezgodny z prawem, a przynajmniej z własnym statutem(co pokazała kontrola, która MSiT przeprowadziło), jest również jasne, że zarząd kierowany przez Michała Listkiewicza, jest świadomy tego, że kieruje strukturą mafijną. I oczywiste jest również to, że tę mafię trzeba rozbić.

Drzewiecki zaczął wojnę bez przygotowania, bez sensu, i w złym momencie. Tak jak Saakaszwili rozpoczął ostrzał Osetii Południowej w przededniu rozpoczęcia IO, myśląc, że nikt tego nie zauważy, tak Drzewiecki sądził, że zrobienie ruchu z wprowadzeniem komisarza, tuż po decyzji UEFA o utrzymaniu Mistrzostw Europy przez Polskę i Ukrainę, jest decyzją sprytną. Zasłaniając się wyrokiem Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, przy PKOL, sądził, że zostanie to odebrane jako decyzja nie jego, lecz „niezależnego ciała” arbitrażu sportowego. Dziś zresztą próbuje się odciąć od sprawy, wskazując na TA, sam umywając ręce.
Związki sportowe są samodzielne, autonomiczne, ale oczywiście nie mogą być ponad prawem. Dlatego zarówno FIFA, jak UEFA nie mogą ingerować w decyzje polskich instancji prawa. Tylko, że jest druga strona medalu. Tą stroną jest to, że obie te międzynarodowe instytucje mają prawa zarówno do rozgrywek pucharów piłkarskich, jak i do Mistrzostw Europy. I w każdym momencie panowie Platini i Blatter mogą ze swoich uprawnień skorzystać – zawieszając naszą reprezentację i drużyny klubowe i zabierając nam – i nic nie winnym Ukraińcom – organizację EURO 2012.

Read More

Kołtuny w szalikach, czyli polactwo

Posted 14 cze 2008 — by Azrael
Category Polska, Popaprańcy, Sport, Społeczeństwo

Sam jestem kibicem. Okazjonalnym coraz bardziej, ale jednak kibicem. Kibicuję zawsze lepszym, czasem Polakom. Nie traktuję kibicowania jako przeżycia duchowego, z odniesieniami kulturowymi i socjologicznymi, choć z racji młodzieńczych zainteresowań mitologią, czytałem „Dysk olimpijski” Parandowskiego, a i rzeczy Platona na temat sportu nie są mi obce. O fair play słyszałem i wiem, że powinno się to odnosić do wszystkiego, co ze sportem jest związane. Do kibiców też.

Mecz znany, Polska – Austria oglądałem, spokojnie, bo polska piłka nożna skończyła się dla mnie już dość dawno, dokładnie w szatni, w roku 1986, kiedy Boniek powiedział, że Polacy długo będą tęsknili do sukcesów, które były jego i jego kolegów autorstwa. Sprawdziło się w całej rozciągłości.
Oglądałem ten mecz spokojnie z tego też powodu, że w oczach miałem mecz Chorwatów z Niemcami, i jestem przekonany, że Polacy szans nie mają żadnych. Jeden piłkarz na poziomie, jedno objawienie in spe – reszta nędza. Saganowski, który gra ogony w II. ligowym klubie na Wyspach miał być zbawieniem… Tylko niepoprawni idioci i ci, co z piłki żyją – mogli mieć wątpliwości i nadzieje. Potem była znana scena z 92 minuty, z sędzią Webbem.

Read More

Janusz Filipiak – ofiara układów?

Posted 14 kwi 2008 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Sport, Społeczeństwo

Polskim sportem interesuję się umiarkowanie, krajowym – praktycznie w ogóle. Nie widzę powodów, aby oglądać ersatz, jeżeli mam dostęp do NBA, to nie widzę powodu oglądania polskiej ligi, jak mam Ligę Mistrzów – to nie pochylam się nad Orange Ekstraklasą. Kubica, Radwańska, kiedyś Małysz, pływacy… ci co się liczą – i proszę zauważyć – ci, którzy mają charakter. Reszta to, mówiąc oldskulowo – syf i pięć metrów mułu.

Dlatego temat PZPN mnie w ogóle nie interesuje, polska piłka tym bardziej, to czy Listkiewicz odejdzie ani mnie ziębi, ani grzeje – a na Legię pójdę znów, jak będzie miała nowy stadion i zakwalifikuje się do LM. Gorzej jest ze sprawą EURO 2012, bo to temat prestiżu Polski. Tym tematem zajmiemy się za czas jakiś.

Angażowanie się poważnych ludzi w polską piłkę jest działaniem karkołomnym. Przekonuje się o tym każdego dnia śmiertelnie w niej zakochany szef „Groclinu”, Zbigniew Drzymała, ostro po uszach dostają udziałowcy ITI – Wejchert i Walter, swój wizerunek popsuł Klicki, sponsor kieleckiej „Korony”. Działalność w piłce przynosi określone profity w dziedzinie reklamy i PR. Nie przekłada się to jednak na wymierne korzyści finansowe. O mogłoby, bo według badań firmy Deloitte, potencjał polskiej ligi piłkarskiej jest oceniany na ponad 800 mln euro… a przychody w roku ubiegłym wyniosły niespełna 50 mln…

To, co się stało w sobotę, wykracza już poza zagadnienia działalności sponsorskiej w sporcie – wkracza w rewiry polityki.

Read More

Euro a interes narodowy

Posted 19 kwi 2007 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Sport

Pewien pseudo prawicowy oszołom, na mój wpis w Salonie24, na temat Euro’2012 i roli jaką odegrał w zdobyciu tej nominacji Michał Listkiewicz, stwierdził, że na pewno zwycięstwo Polski mnie zmartwiło.
Wzbudziło to moją wściekłość, co nie jest częste, ale nie lubię chamstwa (i muzyki kościelnej), kazało mi to jednak zastanowić się nad sprawą, czy i jak to Euro Polaków zmotywuje do lepszej pracy – i co za tym idzie – jedności społecznej i obywatelskiej. Nie mówię o patriotyzmie – bo ten, ma różne konotacje, szczególnie teraz, kiedy wykorzystywany jest ideologicznie.

Read More

Wielki sukces Michała Listkiewicza

Posted 18 kwi 2007 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Sport, Społeczeństwo

 

Też się cieszę, bo wiadomo… impreza, stadiony, drogi, autostrady, pieniądze, splendor… fajnie, bo jestem kibicem, umiarkowanym, ale zawsze…

Ale zastanawiam się, jak obecni włodarze polskiej ziemi zrobią, aby przekuć to na swój polityczno-medialny sukces?

Bo to przecież ten „komuch” Listkiewicz był zaczynem starań o organizacje Euro’ 2012, a decyzja rządowa o wsparciu tego projektu zapadła w rządzie Marka Belki. I nie czarujmy się – jak donoszą publikatory – Blatter, szef FIFA za nami optował, co miało zapewne znaczenie kluczowe…

Gdyby nie kontakty Listkiewicza z Blatterem (i Bońka z Platinim) to byśmy gryźli teraz kłykcie z wściekłości…

Nie jestem jego zwolennikiem, ale ciekawi mnie, jak ONI to zrobią, żeby tego wstrętnego „komucha” zamieść pod dywan… i ogłosić – że MY, LUD IV RP…

E, nie będę sobie tekstu psuł…

Azrael