Zapiski zza Atlantyku – 16. lipca

Gazetożerca, Rupert Murdoch

 

 

O czym lubimy czytać w gazetach? O tym co słychać w kraju, na świecie, sporcie, i polityce. Ale najbardziej fascynujące tematy to morderstwo, afera polityczna, oraz coś nowego na temat sławnych ludzi. Nie ma to jak miły wieczór z gazetą w ręku lub na stronie internetowej, gdzie można przeczytać o czymś co nas zszokuje, zmrozi krew w żyłach i oburzy. Włączając komputer większość z nas oczekuje wiadomości z przed kilku minut. Dzięki technologii ,szybkość przekazywania informacji jest niesamowita. Ludzie oczekują wiadomości 24/7. Oczekiwania rosną. Ludziom już nie wystarcza tylko wiadomość; ludzie oczekują zdjęć, wywiadów oraz czegoś pikantnego. Reality show przyzwyczaiły do oglądania życia zwykłych ludzi oraz celebry tow.

Popularność tych programów jest tak duża, że producenci wymyślają coraz to bardziej kontrowersyjne programy aby zachęcić widzów do oglądania. Widzom wydaje się, że maja prawo do podglądania życia innych ludzi. W USA programy typu „Jersey Show” „Kardashians” „Jean Simmons Show” etc. maja niesamowita oglądalność. Az do momentu kiedy wydarzy się coś strasznego. Wtedy wszyscy wyrażają oburzenie, że jak to ktoś śmiał wykorzystać kogoś życie prywatne aby zarobić. W pewnym sensie technologia niszczy prawdziwe dziennikarstwo. Darmowy dostęp do większości gazet powoduje ich masowa bankructwa. Nawet mogul, The New York Times, obawiając się upadku finansowego postanowił udostępnić tylko 20 artykułów w przeciągu czterech tygodni za darmo zmuszając tych, którzy czytają tę gazetę do subskrypcji. Gazety, które nadal zarabiają to plotkarskie i sensacyjne tabloidy.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 27. maja

Nieufni przyjaciele

Podczas zeszłotygodniowego przemówienia, Prezydent Obama, zaskoczył wielu, przede wszystkim zwolenników Izraela oraz jego premiera proponując przywrócenie granic z 1967 roku aby moc negocjować pokój pomiędzy Izraelem i Palestyną.

Premier Izraela, Benjamin Netanyahu całkowicie zaskoczony propozycja prezydenta USA, powiedział, że tego typu wypowiedzi mogą doprowadzić do radykalnych zmian w stosunkach pomiędzy Izraelem i USA. Prezydent Obama nie powiedział, że te granice muszą być przywrócone, ale mogą być punktem wstępu do rozmów prowadzących do ustanowienia pokoju pomiędzy Izraelem a Palestyną. Przemowa wywołała burzę, Prezydent Obama został oskarżony o zaadoptowanie planu Yasira Arafata, polegającego na osunięciu Izraela z mapy. Interpretacja przemowy prezydenta Obamy była inna w Izraelu i inna w Palestynie oraz krajach arabskich. Dla Żydów było to zaatakowaniem praw Izraela do posiadania własnego państwa. Lider Hamasu z Gazie po przemowie powiedział, że USA mimo próby znalezienia rozwiązania problemu nadal ukazuje Izrael jako pokojową nację, nie biorąc pod uwagę okrucieństwa w stosunku do Palestyńczyków.

Benjamin Netanyahu nigdy nie zgodzi się na warunki proponowane przez USA, czy inne nacje aby ustanowić pokój. Jedyne warunki do zaakceptowanie są to takie warunki, które proponuje Izrael. Więzy pomiędzy Izraelem a USA są silne, ale jeżeli zachowanie Izraela nie zmieni się, to kto wie w jaki sposób w przyszłości zachowa się USA. Premier Izraela, Netanyahu, po przemowie prezydenta Obamy postanowił rozpocząć bójkę o tak naprawdę nieistotne sprawy przyszłej granicy, zamiast skoncentrować się na pozytywnym efekcie tego co zaproponował Prezydent Obama . Negocjacje na temat granic nie są niczym nowym . Dają jednak platformę do negocjacji, która jest tak potrzebna.

Continue Reading →

Czas na Radosława Sikorskiego?

W styczniu tego roku Donald Tusk dokonał jak do tej pory jedynej poważnej zmiany na stanowisku ministerialnym, dymisjonując konstytucyjnego Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Zostało to źle przyjęte przez media, obserwatorów i komentatorów, tym bardziej, że jego następca, Andrzej Czuma, protegowany Stefana Niesiołowskiego, okazał się ministrem złym, a do tego obciążonym różnego rodzaju aferami osobistym z przeszłości, z czasów emigracyjnych. Tusk dokonał dymisji wizerunkowej, mając na względzie wyniki sondażowe jego rządu i partii. Impulsywna decyzja, podjęta z dnia na dzień, dała pole do wielu komentarzy. Jej przeciwnicy zarzucali premierowi, że homogeniczność jego rządu jest iluzoryczna, i że prowadząc odpowiednie działania, można wyrywać z jego szeregów następnych polityków – co jednak do tej pory nie nastąpiło. Nie został zdymisjonowany ani minister, Bogdan Klich, ani minister skarbu, Aleksander Grad, czy minister zdrowia, Ewa Kopacz, choć byłoby za co wręczać im wymówienia…Dlaczego? Dlatego, że Tusk te sprawy traktuje poprzez prymat doraźnej polityki – i to polityki widzianej wyłącznie przez pryzmat sondaży.

Ale dla dobra kraju i jego interesu międzynarodowego, warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na odwołanie ministra spraw zagranicznych, który wprawdzie cieszy się wysokimi notowaniami, ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej – powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.

Continue Reading →

W Iranie rewolucji nie ma

Dziś w irackim mieście Taza zginęło w zamachu terrorystycznym, samobójczym, 60 osób, a ponad 170 odniosło rany. A agencjach prasowych zajęło to mniej więcej dwie, do trzech linijek. Przekazów filmowych nie było. Więc tematu nie było i jutro już nikt nie będzie o tym pamiętał. W Iranie, w wyniku demonstracji i starć z policją zginęło, według danych oficjalnych kilkanaście osób, źródła niezależne, internetowe, ale nie zweryfikowane podają liczbę do 150 zabitych. Ale to irańskie protesty, po wyborach prezydenckich z 12 czerwca, są na czołówkach gazet, portali i w pierwszych 10. minutach wiadomości newsowych stacji telewizyjnych. Dlaczego taka nierównoważność? Dlatego, że Irak się już dawno, kilka lat temu opatrzył, a setki tysięcy zabitych i rannych, w wyniku „pokojowej misji stabilizacyjnej” armii amerykańskiej i wojsk sprzymierzonych nie robi na nikim wrażenia.

Rewolucja w Iranie nie wybuchnie, niewielu ze zwolenników Mir Hussajna Musawiego w ogóle zakłada, że w tym kraju może panowac inny ustrój niż teokracja szyicka. Zresztą sam pretendent do władzy prezydenckiej jest członkiem tego układu, bo inaczej Najwyższy Prawnik Muzułmański, ajatollah Al Chamenei nie zaakceptował by jego kandydatury. Bo w Iranie władzę sprawują ajatollahowie, a nie prezydent, czy rząd. Musawi nie jest nawet liberałem.

Media i ośrodki polityczne zachodniej demokracji usiłują nałożyć na to, co się dzieje w Iranie kolejną kalkę. Próbują porównać to, co się dzieje w Teheranie i w mniejszej skali w innych miastach, do tego, co miało miejsce w tym kraju w roku 1979, czy może do rewolty studenckiej w Pekinie, na Placu Tiananmen. Inni widzą w młodzieży irańskiej studentów Paryża z 1968 roku, a jeszcze inni czekają, kiedy Al Chamenei się cofnie, zgodzi się na przeliczenie głosów i może zwoła irański okrągły stół. Płonne nadzieje, tym dziwniejsze, że Persowie jednak prawdopodobnie poparli Mahmuda Ahmadineżada, dając mu ponad 60% głosów poparcia. Oczywiście, głosy te były wykładnią mułłów, do której dostosowali się mieszkańcy Iranu, głównie prowincji.

Continue Reading →

Szczyt idiotyzmu i szczyt Obama – Miedwiediew

W Polsce trwa dyskusja na temat n-tego konfliktu na linii Mały Pałac – Duży Pałac, tym razem w sprawie instrukcji MSZ dla Lecha Kaczyńskiego, dotyczącej strategii rozmów w sprawie wyboru nowego sekretarza generalnego NATO. Spór idzie o to, czy dokumenty przekazane Kancelarii Prezydenta były takową instrukcją, czy tylko notatką, czy Lech Kaczyński po raz kolejny na ważnym spotkani zniweczył taktykę negocjacyjną polskiego rządu, mogącą rzutować na pozycję Polski nie tylko w NATO, ale również w UE, u, czy jednak może postąpił ze swoiście rozumianą „racją stanu”. Paski na ekranie stacji telewizyjnych jarzą się na żółto i czerwono, podając kolejne informacje, dotyczące tej bzdurnej sprawy – a w tle trwa dyskusja, czy Kaczyński był ZNÓW pijany. A premier Rasmussen i tak tym szefem zostałby, niezależnie jaką taktykę Polacy by zastosowali, i z kim Lech Kaczyński by obalił flaszkę wina, lub do kogo po nocy chciał dzwonić… Sam fakt rozpętania tej idiotycznej awantury nie stawia też w korzystny świetle premiera. Upublicznienie dokumentów skierowanych do kancelarii prezydenta to akt swoistej desperacji, zresztą i tak nie miało to zupełnie żadnego znaczenia, ponieważ trzy strony tekstu, pisanego językiem dyplomatycznym, przekraczają zdolności percepcji Kaczyńskiego. Czas zająć w sprawach polityki zagranicznej postawić jasne stanowisko i jasną reprezentację.

Ostatnia odsłona tej żenującej sprawy dziś – czyli fotka z Barackiem Obamą w Pradze….

Absurdalność tych dyskusji, żenujących dla Polski i jej pozycji w Świecie, widać szczególnie na tle naprawdę ważnych spraw, czyli szczytu londyńskiego G-20, w trakcie którego doszło do spotkania i rozmowy prezydentów Baracka Obamy i Dmitrija Miedwiediewa.

Znaczenie tego londyńskiego spotkania poznamy za kilka miesięcy, kiedy eksperci wstępne ustalenia zaczną ubierać w formę konkretnych porozumień, ustaleń i terminarzy. Obama jednak bardzo konsekwentnie realizuje swoje wyborcze obietnice i plany i dąży do odprężenia w stosunkach z Rosją. Koniec poprzedniego traktatu rozbrojeniowego, START I, w grudniu tego roku, to deadline, warunkujący nowe otwarcie w sprawach rozbrojenia. Porozumienie o redukcji broni masowego rażenia jest oczywiście początkiem szerszego projektu, mającego na celu kontrolę całego arsenału atomowego na świecie, tym bardziej, że administracja Busha nic nie zrobiła w tej sprawie, po ataku na Nowy Jork, w roku 2001. Znaczące arsenały atomowe, znajdujące się w pasie islamski, w Izraelu, Indiach, Pakistanie, plus ogromne arsenały chińskie – to rzecz, która wymaga porozumienia wielostronnego. Jest jeszcze sprawa Iranu, w obecnej chwili punktu najbardziej zapalnego. Oczywiście, porozumienie amerykańsko – rosyjskie nie będzie miało znaczenie bez tego trzeciego – czyli Chin. W Londynie doszło do spotkania z chińskim przywódcą,
Hu Jintao, z zapowiedzią wizyty Obamy w Pekinie.
Barack Obama potwierdził swoją determinację w sprawach rozbrojenia, przemawiając na wiecu na praskim Placu Hradczańskim. Ideą Obamy jest otwarcie drogi ku pełnemu rozbrojeniu atomowemu. Zapowiedział negocjacje z Rosją i innym krajami w tej sprawie.

A co do Polski, zapowiedział wyraźnie, że sprawa tarczy antyrakietowej uzależniona jest od stanowiska Iranu w sprawie swojjego projektu atomowego. Odbieranie tego przez polskich komentatorów, jako zapowiedź utrzymania projektu tarczy na terytorium naszego kraju jest dużym nadużyciem. Kiedy wreszcie polscy politycy zrozumieją, że umowa o tarczę była porozumieniem nierównoważnych stron, a prawdziwym partnerem w tej sprawie jest Rosja?!

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 3 kwietnia

Nam się uda

Jak często można usłyszeć od Prezydenta jakiegokolwiek kraju „wincie mnie”, jeżeli się nie uda?

Ilu prezydentów przynajmniej raz w miesiącu ma orędzie do narodu aby wytłumaczyć dlaczego podjęto takie a nie inne decyzje oraz w sposób analityczny przedstawia sytuację tak, aby społeczeństwo było poinformowane, co się dzieje. I jak wielu Prezydentów odpowiada na e-maile od ludzi, którzy proszą go o pomoc? Wszystko to wymaga czasu, a jednak Prezydent Obama to robi.

Według ostatnich notowań, Prezydent Obama cieszy się ogromnym poparciem ze strony Amerykanów. Ale są tacy, którzy go krytykują. Jest meczące słuchanie krytyki, która nic nowego nie wnosi do dyskusji oprócz irytacji, ale może to jest głównym założeniem tych, którzy lubią mówić, ale nie zawsze wiedzą co. Opozycja jest potrzebna, dyskusja jest potrzebna, ale wielu, po prostu tylko rzuca obelgi.

Amerykanie są zdesperowani, chcą mieć kogoś, kto im powie, że będzie dobrze, że jest ktoś, kto weźmie odpowiedzialność za obecną sytuację i będzie po prostu działał. Prezydent Obama wymaga dużo, chce przeprowadzić wiele reform. Może to jest jedyny moment aby, dokładnie to zrobić.

Continue Reading →

Nauka Kościoła zabija?

Przyglądałem się aferze, a właściwie wielkiemu skandalowi, jak wybuchł po słowach Benedykta XVI na temat prezerwatyw i tego, że mogą one zwiększyć problem rozprzestrzeniania się epidemii AIDS. Jestem jak najdalej od polegania tylko na opiniach jednostronnych, antykatolickich, które stwierdzają, że to Kościół Katolicki, a w szczególności Jan Paweł II są winni wielkiej epidemii AIDS w Afryce, ponieważ to jego słowa były podstawą zakazu używania tego środka ochronnego. Również daleko mi do opinii, że Kościół Katolicki i jego nauki są jedyną drogą ku zwalczeniu rozprzestrzeniania się choroby.

Bez zrozumienia uwarunkowań kulturowych, społecznych, poziomu rozwoju cywilizacyjnego Afryki nie da się ocenić, na ile Kościół Katolicki przyczynił się do zwalczenia epidemii, a na ile – jest winny śmierci już milionów Afrykanów. Rola i miejsce KK w Afryce wskazuje, że jest on w tej sprawie STRONĄ i na nim spoczywa wyjątkowa odpowiedzialność – której z przyczyn doktrynalnych nie sprostał.

Słowa Benedykta XVI wskazują jednoznacznie, że Kościół Katolicki nie zamierza, przynajmniej teraz, ani o jotę zmienić swego stanowiska, że prezerwatywy są środkiem zabronionym przez katolików i ich używanie jest grzechem. Jest oczywiste, że poziom cywilizacyjny krajów Afryki czarnej, jest tak niski, że samo rozdawnictwo prezerwatyw, bez uświadomienia, że są one podstawowym środkiem zapobiegawczym, nie powoduje spadku zakażeń wirusem HIV. Przykłady Zimbabwe, RPA , Kongo czy Botswany pokazują, że brak nauki o antykoncepcji powoduje wzrost zachorowań.
Z czego to wynika? Otóż również z tego powodu, że Kościół Katolicki, poza misją ewangelizacyjną, nie prowadzi w tych krajach, najbardziej zagrożonych epidemią, działalności edukacyjnej. Takiej działalności, która opierała by się zarówno o naukę Kościoła, jak i o konieczność stosowania antykoncepcji. A, że antykoncepcja JEST skuteczna, jeżeli jest wsparta wiedzą i nauką społeczną, prowadzoną przez także przez Kościół, są informacje, że cześć episkopatów krajów afrykańskich czynnie wspiera, także finansowo, rozdawnictwo i używanie prezerwatyw…

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 6 marca

Z Iraku do Afganistanu

George Bush, oraz jego administracja przez lata twierdziła, że wojnę w Iraku USA wygra, a pod koniec kadencji Bush twierdził, że misja w Iraku została osiągnięta. Prezydent Obama podał, że wojska amerykańskie zostaną wycofane z Iraku, jednak będzie to proces graduacyjny. Sekretarz Obrony państwa, Robert Gates, podczas wywiadu niedzielnego „Meet the Press”zapewnił, że mogą nastąpić niewielkie zmiany, ale wojsko zostanie wycofane. Plan ten zakłada, że pomiędzy sierpniem 2010 roku a grudniem 2011 roku, tylko 35,000 do 50,000 tysięcy żołnierzy amerykańskich pozostanie w Iraku. Celem obecności wojsk będzie wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa dla ludności cywilnej, oraz pełnienie funkcji doradcy. Obecnie, 142,000 żołnierzy amerykańskich przebywa w Iraku. Zredukowanie wojsk nie zachwyciło jednak Demokratów, którzy oczekiwali od Obamy pozostawienia tylko 15,000 tysięcy, oraz wycofania wojsk do końca tego roku. Prezydent Obama powiedział jednak, że byłoby to nierozsądne i mimo, ze Irak jest bardziej stabilny niż był, to nadal jest niebezpieczny.

Taktyka podejścia do Iraku oraz samych Irakijczyków uległa zmianie kiedy generałowie David H. Petraeus oraz Ray Odierno zostali wyznaczeni to funkcji odpowiedzialnych za manewry wojskowe w Iraku. Cel to zredukowanie napadów na wojsko, oraz niesienie pomocy w odbudowie Iraku. Wycofanie wojsk jest dużym zwrotem w polityce USA. Po sześciu latach wojny, 4,200 zabitych żołnierzy, dziesiątek tysięcy zabitych cywilów oraz $657 miliardów wydanych przez rząd Busha; Prezydent Obama rozpoczął dialog, którego celem jest przekonanie świata, że Ameryka chce pokoju, a nie wojny jak również, że era ponownego zaufania do Ameryki właśnie się rozpoczęła.

Continue Reading →

Oś Europy


„Wybitni” specjaliści od spraw rosyjskich, tak zwani kremlinolodzy, którzy wykształcili się z sowietologów, co jakiś czas wieszczą, że układ polityczny Miedwiediew – Putin lada chwila się załamie, premier rosyjski zostanie usunięty, a Miedwiediew zostaje nowym, niepodzielnym władcą Rosji. Z bojara – car. Jako argument tego rodzaju prognoz podawane jest z pełną powagą, że „drzwi Kremla zamykają się od środka”, oraz, że w Moskwie odbyła się kilkusetosobowa demonstracja przeciwko Putinowi.

Śmieszą mnie od dawna tego rodzaju analizy, ponieważ tylko tandem polityczny tych dwóch blisko związanych ludzi może im i Rosji zapewnić stabilność. I oni, powiązani ściśle z układem siłowym Rosji, wiedzą, że tylko działanie ręką, w rękę da im bezpieczeństwo. Ich sieci powiązań są ze sobą połączone, a próba ich rozerwania, lub próba podjęcia działań przeciwko sobie, mogłaby doprowadzić do destabilizacji władzy i uaktywnienia się sił, które mogły by doprowadzić do obalenia obydwu. Dla prezydenta i premiera status quo władzy jest w dobie kryzysu najważniejsze. Już dawno, jeszcze przed wyborami w ubiegłym toku, zadania i zakres uprawnień został rozpisany i obaj będą się tego trzymać.

Miedwiediew w tym układzie jest odpowiedzialny głównie za politykę zagraniczną. Z sprawy ekonomiczne – Władimir Putin, a za sprawy bezpieczeństwa – obydwaj. To widać jasno, szczególnie uwidoczniło się to w trakcie konfliktu kaukaskiego, gdzie Putin bezpośrednio nadzorował działania w Osetii Południowej, a Dmitrij Miedwiediew prowadził negocjacje z Nicolasem Sarkozym. Wtedy to właśnie ukształtowała się doktryna polityczna Rosji, zwaną już doktryną Miedwiediewa.
Doktryna ta mówi, że że dla Kremla rosyjska sfera wpływów (należy przypuszczać, że chodzi o Gruzję, Naddniestrze, Mołdawię i być może Ukrainę) jest nienaruszalna.

Continue Reading →

O tarczy, z ręką w nocniku

O tym, że traczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, realiści, tacy jak profesor Roman Kuźniar, mówili od dawna. A że jest to sprawa przesądzona, wiadomo było poranku 5 listopada 2008 roku, kiedy Barack Obama został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Tylko tacy nieuleczalni amerykanofile, o profilu konserwatywnym, jak Zbigniew Lewicki, mogli snuć dalej plany o tym przedsięwzięciu. Jeszcze w styczniu Lewicki przekonywał, że podpisana w sierpniu rządowa umowa pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, ma moc traktatową, równą traktatowi natowskiemu i Amerykanie MAJĄ OBOWIĄZEK jej dotrzymania. A naprawdę już wtedy chodziło tylko o ostatnie punkty dla administracji George’a W. Busha…

Od zawsze pisałem, że instalacja tego systemu w Polsce, to pomysł poroniony. Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki “romantycznej”, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii – jak chcą inni. Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 13 lutego

Hochsztapler Madoff

Ofiary Madoffa to tysiące ludzi z różnych środowisk. Nawet prawnik Madoffa, Ira Sorkin jest jedną z nich i nadal go reprezentuje.

Osoba, która wydobyła na światło dzienne oszustwo Madoffa to Harry Markopolos zajmujący się audytem firm inwestycyjnych. W zeszłym tygodniu, Markopolos podczas przesłuchania przez Kongres zeznał, że S.E.C (Securities and Exchange Commission) czyli komisja, której założeniem i głównym celem było sprawdzanie oraz audyt spółek inwestycyjnych, nie podjęła żadnych kroków w celu dokonania inspekcji na Madoffie, mimo dostępnych faktów sugerujących, że było nierealne uzyskiwanie tak wysokich zwrotów w istniejących warunkach rynkowych,. Markopolos nie pozostawił suchej nitki na S.E.C. Słowa przez niego użyte ,to „bezużyteczni, niezdolni, zastraszeni przez Wall Street” oraz „S.E.C grzmi jak lew, ale gryzie jak pchła”. Dodał również, że S.E.C ignorowało działalność Madoffa, ponieważ był jednym z bardziej wpływowych inwestorów Wall Street, a tym ludziom nikt nie chciał się narażać. Madoff jest odpowiedzialny za największe matactwo finansowe, którego skutki są do końca jeszcze nie znane. Gdyby S.E.C rzeczywiście chciano to sprawdzić, zabrałoby im to kilka chwil by zrozumieć, że Madoff kombinował. Dodatkowo, pieniądze, którymi Madoff spekulował, pochodziły często ze źródeł typu mafia rosyjska, lub latynoskie kartele narkotykowe. Ciekawe co oni o Madoffie myślą lub chcieliby mu zrobić.

Continue Reading →

Czyściciele

„Dzień sądu ostatecznego nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie staną do walki z Żydami i zabiją ich. Żydzi będą chować się za skały i drzewa, a skały i drzewa będą wykrzykiwać: ‘Muzułmaninie, jest tutaj Żyd ukrywający się za mną, chodź i zabij go’.”

To jest fragment z Karty Hamasu, statutu tej organizacji muzułmańskiej, a przede wszystkim terrorystycznej. Już ten fragment jest wystarczający do tego, aby ten kontynuator Bractwa Muzułmańskiego został wyjęty z pod prawa, a jego członkowie byli ścigania na całym Świecie.

Izraelczycy prowadzą wojnę już od 17 dni. Przywódcy Hamasu ogłosili, że ich bohaterowie są bliscy zwycięstwa. Za to doborowe wojska najlepszych dywizji piechoty i spadochronowej są już za to w centrach miast Gazy. Jeszcze kilka dni ofensywy i bojówki Hamasu oprą się o zamkniętą granicę z Egiptem.

Straty palestyńskie są ogromne. Pisze się o ponad 1000 zabitych i ponad 3,5 raza rannych. Wynika to z tego, że dysproporcja w uzbrojeniu, wyszkoleniu, taktyce wojsk izraelskich, IDF – a przede wszystkim kulturze walki, jest ogromna. Wynika to również z tego, że dla Hamasu nie liczą się straty. Nie liczy się ludność. Liczy się tylko Allach.

Izrael w tej walce spełnia rolę nie tylko obrońcy swoich obywateli. On również, po cichu, wypełnia wolę innych państwa arabskich, przede wszystkim Egiptu i Arabii Saudyjskiej. A także konkurenta Hamasu, Fatah. Nie będzie żadnej trzeciej intifady, nie będzie również protestów innych państw arabskich. Minęło tyle dni, a szczyt państw arabskich jak do tej pory jeszcze się nie zebrał. Także kraje europejskie zachowują się wstrzemięźliwie. Ktoś tę sprawę z Hamasem musiał załatwić.
Arabom jest na rękę, że ta organizacja, będąca powiernikiem irańskich ajatollahów zostanie zniszczona. Może tylko doprowadzić do destabilizacji w ich krajach. Tak jak próbowała to czynić w Egipcie, prowadzać konszachty z Bractwem Muzułmańskim. A że chirurgiczne cięcie izraelskie przyniesie tyle tysięcy ofiar? Trudno – koszty. Koszty, którym winni są hamasowcy, wykorzystujący dzieci, kobiety jako żywe tarcze. W dobie internetu dowody są na to czarne na białym.

Od czasu do czasu tu i ówdzie pojawiają się opinię, że Izraelczycy i Palestyńczycy są skazani na życie w jednym państwie, w jednym domu. Może tak, ale może to nastąpić wtedy, kiedy zmurszeją mury postawione przez Ariela Szarona.

Gdzie nie gdzie pojawiają się opinie, że kampania w Gazie jest powiązana z lutowymi wyborami w Tel Awiwie i została wywołana przez premiera Ehuda Olmerta, w celu podniesienia swojego rankingu. Jest to możliwe, ale raczej jest to poligon doświadczalny dla armii izraelskiej przed rozgrywką na Północy, z Hezbollahem. Porażka z roku 2006, pierwsza porażka armii Izraela w krótkiej historii tego kraju, nie została zapomniana. A to jest ostatni moment, aby poćwiczyć w boju, przed bliskowschodnim otwarciem nowego prezydenta USA, Baracka Obamy.

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 31 grudnia

Obama v. liberałowie

Kościół Ewangelicki cieszy się dużą popularnością wśród Amerykanów i z tego powodu odgrywa ważna rolę wśród polityków, którzy ubiegają się o jego poparcie. Rick Warren, który stoi na czele owego kościoła, jest uważany za jednego z najbardziej wpływowych, oraz konserwatywnych pastorów kościoła Ewangelickiego. Duża grupa Amerykanów przynależny do różnego rodzaju wyznań. Ewangelicy to jedna z większych grup religijnych, która nie toleruje aborcji, czy homoseksualizmu. Ewangelicy maja swoje kościoły, szkoły, słuchają swojej muzyki, czytają i cytują Biblię, wierząc w każde jej słowo. W każdym pokoju hotelowym w USA znajduje się kopia Biblii. Amerykanie, zlepek narodowości w sposób często fanatyczny są przywiązani do religii, ślepo wierząc w narzucone przez nią prawa. Prezydent Bush wygrał w obu wyborach, ponieważ między innymi został poparty przez kościół Ewangelicki. Prezydent-elekt Obama już podczas wyborów pokazał, jak bardzo mu zależy, aby zdobyć poparcie Ricka Warrena oraz jego kościoła.

Prezydent-elekt Obama wybrał właśnie Ricka Warrena do wygłoszenia inwokacji w dniu inauguracji na Prezydenta. Wybór ten wzbudzi ogromna fale niezadowolenia pośród liberałów, którzy ostro skrytykowali Obamę za wybranie kogoś kto tak drastycznie rożni się z nimi poglądami. Nie jest to pierwszy problem Obamy z pastorem, wystarczy przypomnieć sobie Jeremiaha Wrighta, który głosił agresywne przemówienia przeciwko „białej Ameryce” w kościele, do którego Obama uczęszczał. Warren to przeciwnik praw kobiet do decyzji w sprawie aborcji, oraz przeciwnik nadania jakichkolwiek praw cywilnych gejom.

Continue Reading →

Izrael i pariasi

Izrael prowadzi własną politykę. Politykę przetrwania, politykę życia. I śmierci. Politykę, która jest głęboko zakorzeniona w nacjonalizmie syjonistycznym. Od czasu rezolucji 181. ONZ z 1947 roku Erec Israel jest faktem. Każdy Żyd, zamieszkujący ziemie izraelskie (a zalicza się do nich również region obecnego konfliktu, Gazę), ma obowiązek obrony tego terytorium. A Hamas ma wpisane w katalog działań zniszczenie państwa Izrael, dlatego nie ma dla niego litości.

Izrael od dawna prowadzi własną politykę, niezależną od Stanów Zjednoczonych. To USA, od czasów wojny sześciodniowej, są poddane presji izraelskiej, a nie odwrotnie. Szczególnie widać to było już na początku XXI wieku, kiedy Ariel Szaron rozpoczął budowę muru granicznego, a jednocześnie zaczął się wycofywać ze Strefy Gazy, likwidując tam żydowskie osiedla. Żydzi zapewne żałują, że nie ma go na czele rządu, ponieważ to brak silnej osobowości zdecydował o klęsce Izraela w potyczce z libańskim Hezbollahem w roku 2006. Teraz tego błędu nie popełni. Teraz chodzi o zniszczenie Hamasu, czego beneficjentem tego będzie nie tylko państwo Izrael, ale również al-Fatah i prezydent autonomii, Mahmud Abbas. Hamas rządzi Gazą – Abbas – Zachodnim Brzegiem Jordanu. Opinia światowa woli Abbasa, dlatego reakcje na akcję wyprzedzającą Izraela, po zakończeniu półrocznego zawieszenia broni, jest bardziej niż wstrzemięźliwa. Jak słyszymy z ust przedstawicieli rządu izraelskiego, walka będzie trwała do ostatniej kropli krwi – oczywiście palestyńskiej. Do ostatniej krwi terrorysty z Hamasu.

Izraelczycy działają w obronie własnej. Zawsze działają w obronie własnej, wystarczy spojrzeć na mapę, na miejsce tego państwa w pasie ognia islamskiego, ciągnącego się od Maroka, aż do Indonezji. Walka z Hamasem jest elementem walki globalnej z terroryzmem, którą to walkę popierają też inne reżimy arabskie. Dlatego też Egipt zablokował granicę z Gazą, dlatego trudno znaleźć ze strony Jordanii, Syrii działania i wystąpienia ponad zwyczajowej głosy potępienia. Tylko niezawodny prezydent Iranu, Mahmud Ahmadineżad i jego zleceniodawcy, ajatollahowie, zbierają już oddziały najemników do pomocy.

Akcja „Płynny ołów” będzie trwała dalej, ponieważ to był najlepszy moment na jej wykonanie. Hamas nie był przygotowany na tak potężny atak, okres pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem jest praktycznie wszędzie okresem ferii, a do tego w Stanach Zjednoczonych następuję zmiana ekipy rządzącej, a drugi gwarant sytuacji na Bliskim Wschodzie, Rosja, ma wystarczająco dużo problemów wewnętrznych, aby się przejmować tym, co się dzieje w Izraelu. Nie należy się spodziewać również żadnych reakcji ze strony państw arabskich, ponieważ siła odstraszania Izraela jest zbyt duża, a poza tym Palestyńczycy są potrzebni państwom arabskim tylko jako pretekst do atakowania Izraela i jako dostawcy męczenników. Palestyńczycy są dla Arabów i Persów pariasami, dla których nie warto narażać własnych interesów.

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 5 grudnia

Nowa era praw człowieka?

Wybór Baracka Obamy na Prezydenta USA został entuzjastycznie przyjęty przez Świat. Jakkolwiek pozostawienie wielu wysokiej rangi urzędników gabinetu Busha w Departamencie Obrony oraz Sprawiedliwości może wzbudzić pewne pytania na temat w jaki sposób prezydent-elekt Obama będzie w stanie odzyskać zaufanie Świata, że USA obierze nowy kierunek w traktowaniu Praw Człowieka, tak bardzo naruszonych przez ostatnie osiem lata rządów Busha.

Podczas wyborów, Obama powiedział, ze zamknięcie Guantanamo Bay, na Kubie, które więziło 250 podejrzanych o terroryzm, będzie głównym priorytetem jego administracji. Jest już jednak wiadomo, ze nowy Departament Sprawiedliwości nie przeprowadzi dochodzeń w sprawie tortur. W zeszłym tygodniu, Newsweek poinformował, ze zostanie zorganizowana odpowiednia komisja, której zadaniem będzie nakazanie wywiadowi USA otworzenia teczek oraz przeprowadzenie dokładnej rewizji, to kto był odpowiedzialny, za zezwolenie na kontrowersyjne metody torturowania więźniów. Associated Press podało, ze jeden z anonimowych doradców Obamy potwierdził, ze nie ma najmniejszej możliwości, aby nowy Departament Sprawiedliwości wniósł sprawę do sądu przeciwko wysokiej rangi urzędnikom administracji Busha, odpowiedzialnym za zezwolenie na tortury. Proces podjęcia odpowiednich kroków dotyczących udowodnienia kto, i dlaczego zezwolił na stosowanie tortur, oraz ukaranie winnych w obecnym kryzysie finansowym, jest trudny do przeprowadzenia. Jednakże sprawa ta nie powinna zostać odsunięta na dalszy plan. Obama ma kilka propozycji rozwiązania tego problemu, ale trudno przewidzieć jak sobie z tym poradzi. Scott Horton, specjalizujący się w prawach człowieka powiedział, “Jedynym sposobem uniknięcia podobnych sytuacji, jest zaskarżenie tych, którzy są odpowiedzialni”. Winni muszą ponieść karę, ale jest wątpliwe, ze osoby, które wydały pozwolenie na tego typu formę przesłuchań kiedykolwiek staną przed sądem.

Kiedy w styczniu 2004 roku, skandal w więzieniu “Abu Ghraib”, ukazał w postaci zdjęć oraz nagrań nieludzkie traktowanie aresztowanych podejrzanych o terroryzm, Świat, ale przede wszystkim obywatele USA doznali szoku, ze żołnierze oraz cywile ich kraju, wysłani do przywrócenia ładu i porządku, dopuścili się tego typu czynów. Odkryte dokumenty Abu Ghraib zawierały zdjęcia ukazujące nagich i poniżonych ludzi, ze złamanymi rekami, szczutych psami, powieszonych w tzw. “pozycji stresu”, oraz bitych. Pytanie jakie większość sobie zadawała, brzmiało – kto za tą decyzją stał, kto był odpowiedzialny i czy ktokolwiek poniesie za te czyny karę? Kogo należy winić – administrację Busha, żołnierzy, czy kontraktorów zatrudnionych do sprawowania nadzoru nad aresztowanymi? W kilku ostatnich latach, osoby biorące udział w znęcaniu się podczas przesłuchań, stanęły przed sądem. Wiele z nich dostało karę więzienia. Tylko, czy odpowiednie osoby zostały ukarane i czy jest to wystarczająca kara za poniżenie, bicie oraz śmierć tych, którym wina nie została udowodniona? Czerwony Krzyż w lutym 2004 podał, ze 70% do 90% uwiezionych było zaaresztowanych przez pomyłkę.

Prezydent-Elekt Obama powiedział, ze Stany Zjednoczone nie popierają tortur, nawet w ostatnim wywiadzie dla CBS, potwierdził swoją dezaprobatę do tego typu praktyk. Jakkolwiek pomimo zapewnień o ważności tego problemu, ukazał również swoje niezdecydowanie, jeśli chodzi o przedstawienie solidnych określeń co zamierza zrobić na ten temat, oraz z tymi, którzy zezwolili na tego typu zachowanie. Eric Holder, główny doradca prawny Obamy powiedział, że “Jesteśmy dłużni narodowi rozliczenia się z tego typu zachowań”. Czas pokaże jakiego rodzaju rozliczenia to będą jak również jakie będą konsekwencje? Poprzez rozliczenie winnych, prezydent-elekt Obama mógłby wskazać na ile USA jest wiarygodne, ze te prawa zostaną przywrócone i uszanowane.

Wielu więźniów zostało uwolnionych z braku dowodów. Wiele praw zostało naruszonych. Aktywiści praw człowieka zwracają uwagę, ze podstawowym problemem prezydenta-elekta Baracka Obamy , co zrobić z tymi wszystkimi aresztowanymi, którzy opuszczą więzienia po latach tortur, oraz oczekiwania na proces.

Wielu domaga się, aby Kongres, oraz Departament Sprawiedliwości rozpoczął dochodzenie i rozpatrzył jakie sankcje kryminalne mogłyby być podjęte w stosunku do tych, którzy wydali zarządzenie w sprawie tortur. Koszty dochodzeń oraz ewentualnych procesów sądowych mogą okazać się ogromne. Biorąc pod uwagę, ogromny kryzys ekonomiczny, tego typu rozwiązanie jest raczej niemożliwe.

Obecnie można tylko czekać i obserwować w jaki sposób administracja Obamy efektywnie da sygnał Światu, ze nowa era polityki USA dotycząca praw człowieka zostanie przywrócona.

Wigg

Nasz interes narodowy nie leży na Wschodzie

Odchodząc od spraw bieżących, czyli ostatniej podroży do Gruzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, warto się zastanowić, czy polski interes narodowy polega na tym, aby wspierać takie kraje, jak Gruzja i Ukraina, czy może jednak nie powinien to być nasz priorytet w polityce zagranicznej.

Warto zauważyć, że Lech Kaczyński z wizytami jeździ głównie właśnie do Gruzji, potem na Litwę i Ukrainę, ewentualnie robi krótkie wyjazdy do Pragi, na obiadki do Vaclava Klausa. Natomiast już dawno nie była nasza głowa państwa widziana z oficjalną wizytą w krajach „starej Europy”, nie mówiąc o USA. Pytanie jest dość prozaiczne – czy dla Polski wyjazdy Lecha Kaczyńskiego mają jakieś znaczenie, czy żadnego? Czy udało się w ciągu czasu prezydentury Kaczyńskiego uzyskać jakieś spektakularne sukcesy?

Zwolennicy tak zwanego Partnerstwa Wschodniego, zwracają uwagę na znaczenie tej inicjatywy dla integracji wschodnich rubieży Europy – tylko, że w planach tego projektu nie ma miejsca dla Rosji, bo inicjator tego, Lech Kaczyński, Rosję nie uważa za kraj Europy. A dla Unii Europejskiej, jako systemu integracji wszystkich krajów Europy, na tym kierunku to Rosja jest najważniejsza.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 26 listopada

Życzenia na Dzień Dziękczynienia


Goldman Sachs zwolnił niedawno 3,300 pracowników; CitiGroup dostał dodatkowe 20 miliardów; a General Motors “błaga” Waszyngton o pomoc, ostrzegając przed upadkiem oraz masowymi zwolnieniami. Szybkość, z jaka rynek w ostatnich kilku dniach ujawnił kolejne problemy finansowe, zapiera dech. Ale również wskazuje, że nawet najwięksi i najsilniejsi gracze na rynku nie są w stanie zapobiec upadkowi.

Jak co roku, Amerykanie zasiądą w Dniu Dziękczynienia przy stole aby podziękować za otrzymane dobra. W obecnej sytuacji kryzysu ekonomicznego, większość zada raczej pytania czego oczekuje od nowego Prezydenta Elekta?

Continue Reading →

Realizm i romantyzm w polityce zagranicznej

Polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła „długi marsz” od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd jest aktualnie u władzy, polityka ma różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, taktykę, w sytuacjach krótkoterminowych, jak i strategię – nie na kadencję aktualnego rządu, lecz na lat 10, 20, 30.

Wydawałoby się, że Polska, po wejściu w skład struktury obronnej Paktu Północnoatlantyckiego uzyskała wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, gwarancje w Europie i od Stanów Zjednoczonych, największego i najsilniejszego partnera tego układu. Okazuje się jednak, że polscy politycy szukają rozwiązań alternatywnych, rozwiązań sojuszy ponad strukturami natowskimi. Polacy, godząc się na instalację tarczy antyrakietowej, budują sobie sami pozycję bufora pomiędzy krajami „starej Unii”, a Rosją. Dodatkowo jeszcze, polska polityka zagraniczna jest całkowicie niespójna, podzielona pomiędzy dwa ośrodki władzy wykonawczej, rząd i MSZ, oraz Kancelarię Prezydenta. Oba te ośrodki, konkurencyjne również w sprawach polityki wewnętrznej, prowadzą swoistą „wojnę zagraniczną”, nie opartą o żadne rzetelne analizy i oceny sytuacji międzynarodowej – w skali regionu i całego globu. Krańcowym tego przykładem było podpisanie umowy o instalację systemu tarczy antyrakietowej, w momencie, kiedy jasne już było dla każdego rozsądnie myślącego analityka, że administracja nowego prezydenta, demokraty Baracka Obamy będzie traktowała ten pomysł z dużym dystansem. Dystansem wynikającym ze zmiany strategii polityki zagranicznej, a także sytuacji wewnętrznej w samych Stanach Zjednoczonych.

Polska, szczególnie po konflikcie kaukaskim, powinna przedefiniować swoją strategią obronną – w ramach uporządkowania na nowo polskiej dyplomacji.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 19 listopada

Wieczór w parku

“…Ponad wszystko, nigdy nie zapomnę do kogo to zwycięstwo tak naprawdę należy. Należy ono do was, to jest wasze zwycięstwo…”
Barack Obama, Grant Park, Illinois, 4 Listopad, 2008

Tak sobie stałam pośród tego ogromnego tłumu, całkowicie mi obcych ludzi, a jednak bliskich w tym szczególnym momencie. Bo wszyscy oczekiwaliśmy, ze Barack Obama wygra, ze go zobaczymy, i ze będzie to coś niesamowitego. I mimo, ze nie jestem Amerykanka, to w tych chwilach oczekiwania na Obamę, bycia wśród ludzi, którzy mimo różnego pochodzenia, wyznania, wieku, klasy społecznej, czy koloru skory przezywali ten moment tak samo intensywnie jak ja. Pomyślałam sobie również, ze ludzie mogą przełamać różnice, ze granice czy narodowość nie są ważne; ważni są ludzie; ludzie, którzy potrafią przełamać dzielące ich bariery i zmienić swoje podejście do drugiego człowieka czy problemu poprzez inne myślenie.

Jeszcze kilka dni przed wyborami, miałam pewne wątpliwości czy sie uda. Intensywne ataki na Obamę w postaci oskarżeń go o bycie socjalista, kumplem terrorystów czy morderca nienarodzonych dzieci pojawiały się na ekranach telewizora co kilka minut. Zastanawiałam się czy można zaufać Amerykanom, ze są w stanie zrobić coś naprawdę niesamowitego.

A jednak. Dokładnie o godzinie 10:00 wieczorem, tłum usłyszał, ze Obama jest wybranym Prezydentem Elektem. Reakcja tłumu była bardzo ciekawa: łzy, cisza, okrzyki, zwątpienie, radość, moment zastanowienia, oraz wspólnota. Bo tak po prostu, ci wszyscy ludzie, w tym szczególnym momencie nie zwracali uwagi na to co ich dzieli, ale na to co ich łączy i co przeżywają. Jest to trudne do opisania. Tak naprawdę to nie wiem co ja czułam, po prostu tam byłam i to mi wystarczyło.

Nie było fajerwerków; był tylko tłum i Obama. Patrząc na niego wiedziałam, ze tak jak większość z nas, mimo radości i ogromnego sukcesu, zdawał sobie sprawę, ze teraz to on musi wziąć odpowiedzialności za rozwiązanie kryzysu ekonomicznego, problemu na rynku nieruchomości, potencjalnego bankructwa przemysłu samochodowego, wojny w Iraku, Afganistanie, potencjalnie w Pakistanie, bezrobocia, upadającej służby zdrowia, inflacji oraz dotrzymania słowa narodowi, ze zmiana nastąpi.

Reakcja ze strony Republikanów była różna, wielu poparło Obamę i wyraziło chęć współpracy. Ale wielu stwierdziło, ze obecny kryzys, to kryzys Obamy ; Obama nie ma planu, nie uda mu się, i należy się modlić. Również oskarżono mnie o przywiezienie socjalizmu z Europy i ze teraz ja i mój Mesjasz zabierzemy pieniądze przedsiębiorczym, bogatym Amerykanom i rozdamy tym, którzy nie zasługują na pomoc, czyli biednym, chorym, studentom, niepełnosprawnym, nauczycielom, bezrobotnym etc.

Wydawało mi się, ze po zakończeniu wyborów, nawet ślepy i głuchy by potrafił powiedzieć cokolwiek na temat planu Obamy bez tego typu retoryki.

Patrząc na to wszystko, słuchając dyskusji z rożnych źródeł, wiem, ze cynizm, zwątpienie, oraz ignorancja nie znikną tak szybko. Ale wybór Obamy to początek. I jak Obama powiedział:

“To jest nasz czas, to jest nasz moment, możliwość otwarcia drzwi dla przyszłego pokolenia aby promować pokój, rozwój, i nadzieje.”

Wigg

———————————————————–

Tym wpisem przedstawiła się nowa felietonistka, Wigg z Chicago. Wigg obiecała, że będzie pisała felietony, opinie i przemyślenia, jak to widać zza Wielkiej Wody. I na sprawy amerykańskie i na polskiej, jakże „ciekawe” życie.

Mam nadzieję, że to jest początek internetowej gazety, nad którą pracuję od pewnego czasu i chciałbym ją uruchomić za dwa – trzy miesiące.

Avatar Wigg oznacza, że Anioł też może być Kobietą…

Tarcza i globalne bezpieczeństwo

Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki „romantycznej”, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii – jak chcą inni.

Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.

Tarcza antyrakietowa, zgodnie z przypuszczaniami realistów, odsuwa się w siną dal. Nie była ona nigdy tak naprawdę realna, zarówno z punktu widzenia militarnego i politycznego, pomimo złożonych przez Stany Zjednoczone, Czechy i Polskę podpisów pod umowami instalacji jej elementów. Cały ten pomysł, będący elementem planów POLITYCZNYCH administracji Busha, nie miał za zadanie wzmocnienia układu obronności Polski, czy Czech, lecz był elementem globalnej rozgrywki. Tego Polacy nie potrafili pojąć, nie przyjmowali do świadomości, że nie są w tej grze żadnym podmiotem, że nie o obronę polskiego terytorium w tym wszystkim chodzi, lecz o realizację interesów i planów amerykańskich.

Polacy jednak wiedzą jedno – tarcza ma nas osłonić przed Rosją. Jak ma to zrobić, jeżeli Rosjanie mogą uderzyć jednocześnie setkami rakiet dalekiego, średniego i krótkiego zasięgu, kiedy w Polsce ma być 10 silosów i kilka mobilnych systemów przeciwrakietowych – tego już nie możemy się dowiedzieć.

Continue Reading →