
Wieczór w parku
“…Ponad wszystko, nigdy nie zapomnę do kogo to zwycięstwo tak naprawdę należy. Należy ono do was, to jest wasze zwycięstwo…”
Barack Obama, Grant Park, Illinois, 4 Listopad, 2008
Tak sobie stałam pośród tego ogromnego tłumu, całkowicie mi obcych ludzi, a jednak bliskich w tym szczególnym momencie. Bo wszyscy oczekiwaliśmy, ze Barack Obama wygra, ze go zobaczymy, i ze będzie to coś niesamowitego. I mimo, ze nie jestem Amerykanka, to w tych chwilach oczekiwania na Obamę, bycia wśród ludzi, którzy mimo różnego pochodzenia, wyznania, wieku, klasy społecznej, czy koloru skory przezywali ten moment tak samo intensywnie jak ja. Pomyślałam sobie również, ze ludzie mogą przełamać różnice, ze granice czy narodowość nie są ważne; ważni są ludzie; ludzie, którzy potrafią przełamać dzielące ich bariery i zmienić swoje podejście do drugiego człowieka czy problemu poprzez inne myślenie.
Jeszcze kilka dni przed wyborami, miałam pewne wątpliwości czy sie uda. Intensywne ataki na Obamę w postaci oskarżeń go o bycie socjalista, kumplem terrorystów czy morderca nienarodzonych dzieci pojawiały się na ekranach telewizora co kilka minut. Zastanawiałam się czy można zaufać Amerykanom, ze są w stanie zrobić coś naprawdę niesamowitego.
A jednak. Dokładnie o godzinie 10:00 wieczorem, tłum usłyszał, ze Obama jest wybranym Prezydentem Elektem. Reakcja tłumu była bardzo ciekawa: łzy, cisza, okrzyki, zwątpienie, radość, moment zastanowienia, oraz wspólnota. Bo tak po prostu, ci wszyscy ludzie, w tym szczególnym momencie nie zwracali uwagi na to co ich dzieli, ale na to co ich łączy i co przeżywają. Jest to trudne do opisania. Tak naprawdę to nie wiem co ja czułam, po prostu tam byłam i to mi wystarczyło.
Nie było fajerwerków; był tylko tłum i Obama. Patrząc na niego wiedziałam, ze tak jak większość z nas, mimo radości i ogromnego sukcesu, zdawał sobie sprawę, ze teraz to on musi wziąć odpowiedzialności za rozwiązanie kryzysu ekonomicznego, problemu na rynku nieruchomości, potencjalnego bankructwa przemysłu samochodowego, wojny w Iraku, Afganistanie, potencjalnie w Pakistanie, bezrobocia, upadającej służby zdrowia, inflacji oraz dotrzymania słowa narodowi, ze zmiana nastąpi.
Reakcja ze strony Republikanów była różna, wielu poparło Obamę i wyraziło chęć współpracy. Ale wielu stwierdziło, ze obecny kryzys, to kryzys Obamy ; Obama nie ma planu, nie uda mu się, i należy się modlić. Również oskarżono mnie o przywiezienie socjalizmu z Europy i ze teraz ja i mój Mesjasz zabierzemy pieniądze przedsiębiorczym, bogatym Amerykanom i rozdamy tym, którzy nie zasługują na pomoc, czyli biednym, chorym, studentom, niepełnosprawnym, nauczycielom, bezrobotnym etc.
Wydawało mi się, ze po zakończeniu wyborów, nawet ślepy i głuchy by potrafił powiedzieć cokolwiek na temat planu Obamy bez tego typu retoryki.
Patrząc na to wszystko, słuchając dyskusji z rożnych źródeł, wiem, ze cynizm, zwątpienie, oraz ignorancja nie znikną tak szybko. Ale wybór Obamy to początek. I jak Obama powiedział:
“To jest nasz czas, to jest nasz moment, możliwość otwarcia drzwi dla przyszłego pokolenia aby promować pokój, rozwój, i nadzieje.”
Wigg
———————————————————–
Tym wpisem przedstawiła się nowa felietonistka, Wigg z Chicago. Wigg obiecała, że będzie pisała felietony, opinie i przemyślenia, jak to widać zza Wielkiej Wody. I na sprawy amerykańskie i na polskiej, jakże „ciekawe” życie.
Mam nadzieję, że to jest początek internetowej gazety, nad którą pracuję od pewnego czasu i chciałbym ją uruchomić za dwa – trzy miesiące.
Avatar Wigg oznacza, że Anioł też może być Kobietą…
Najnowsze komentarze