Varia weekendowe

1. Poselskie poczucie przyzwoitości.
Pan poseł Artur Zawisza nie widzi nic nie stosownego w tym, za zasiadając w niekonstytucyjnej komisji ds. banków, która od września poprzedniego roku – nie działa, pobiera pieniądze, on i jego koledzy. To już kilkadziesiąt tysięcy złotych, na „artykuły biurowe”, jak to określił poseł Pawłowiec.
Wprawdzie jest to zgodne z regulaminem Sejmu, lecz nie zgodne z poczuciem przyzwoitości. Ale cóż po tak małym problemie – jak się walczy o nowe wartości.

2. Jaka jest różnica w demokracji?
Minister Kalata wydała na poprawę swego wizerunku 11 tysięcy złotych. Wizerunku…twarz, brwi, koafiury, może jakieś podciągnięcie skóry na szyi – czyli na wizażystkę. I nie widziała w tym żadnych problemów, niestosowności… Premier Kaczyński ma zażądać oddania tych pieniędzy od minister… i już, po sprawie…
A jak to jest tam, gdzie demokracja jest postawiona na nogach, a nie na głowie?

Szwedzka minister kultury Cecilia Stegoe Chilo podała się do dymisji. Pani minister ogłosiła rezygnację z funkcji po tym, jak szwedzkie media ujawniły, iż zatrudniała „na czarno” opiekunki do dzieci i od 16 lat nie płaciła abonamentu telewizyjnego.

A i minister (też kobieta) spraw zagranicznych W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM odeszła z podobnego błahego powodu… podobne sprawy miały miejsce w Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii…

Ale u nas… cóż standardy określa doktor, oops, już profesor Andrzej Lepper… przestępca z wyrokiem w randze wicepremiera.
Ale cóż… dla realizacji celu odnowy moralnej państwa… pójdziemy na małe ustępstwa… takie malutkie…

3. Zabytki.

Do rejestru zabytków wpisano Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, co mnie cieszy, bo pamięć o tych paskudnych latach powinna być utrwalona, a do tego – jest to, niestety, w dalszym ciągu jedyny w Polsce tak funkcjonalny i wielozadaniowy budynek. Aha, i nie widzę go ze swego okna… więc mi nie przeszkadza.
Wprowadzono do rejestru też „zabytkowe” bloki mieszkalne w Opolu Lubelskim… co już jest co najmniej idiotyzmem. Ale cóż – śmiejemy się często z Czechów za ich paradoksy…a Polska tzw. IV RP – to w całości jeden wielki paradoks…

[youtube=watch?v=a3Mg4l9QrZw]

4. Wartości
Oglądałem w telewizji fragment programu telewizyjnego o Nowej Zelandii. Kraj wspaniały, który rozwinął się głównie dzięki niezłomności swoich mieszkańców, bo i warunki naturalne i oddalenie od centrów Świata zmuszała icj mieszkańców do hartu ducha, niezależności, pomysłowości…
Tam wartością, na której został zbudowany kraj jest… drut nr. 8…
Co to jest?! A jest to po prostu drut do ogradzania pastwisk, który ma tą właściwość, że jest niełamliwy, łatwo się wygina, można nim wszystko, w każdych warunkach połączyć, naprawić, i będzie dalej działało, dopóki nie nadejdzie oryginał. Kiedyś, kiedy nie była tak rozwinięta komunikacja, kiedy Nowa Zelandia był tylko krajem rolniczym i wszystko się sprowadzało z macierzy, Wielkiej Brytanii – drut był metodą na przetrwanie. I stał się on synonimem dawania sobie rady, niezłomności, hartu, pomysłowości, i powodzenia kraju.
Polacy mieli wnieść do Europy nowe wartości… ponoć… poczucie godności i wartości chrześcijańskie… a co wnosimy?
Jak na razie – śmiech, żenadę, największe afery w Kościele Katolickim, które są zaprzeczeniem jakichkolwiek wartości… i oczywiście setki tysięcy uczciwych Polaków, którzy wyjeżdżają z Polski, nie oglądając się na nią, bo ona nie jest wstanie nic im zagwarantować….

To Europa ma nam coś do zaoferowania, coś co może nas uchronić przed groźbą zawłaszczania państwa przez siły ciemnogrodzian. To poszanowanie dla ludzkiej godności, wolność, praworządność, demokracja, prawa człowieka, pluralizm, tolerancja, solidarność i równość kobiet i mężczyzn, to przede wszystkim swoboda wyrażania swoich myśli

Nadzieją dla Polski – jest Eurokonstytucja.

Azrael

Kocham tarczę! Kocham Amerykę!


Można Amerykę lubić, można jej politykę popierać, można z nią zawierać sojusze – i być dla niej partnerem.
Ale źle się staje, kiedy uwielbienie przerasta się w amerykanofilię, groźną dla trzeźwego osądu i analizy politycznej.
A już najgorzej jest wtedy, kiedy taki syndrom dopada publicystę, który uchodzi za specjalistę do spraw amerykańskich.

Pan Bartosz Węglarczyk, w dzisiejszej porannej audycji TOK FM, wyraził swobodnym głosem taki pogląd, porównanie, że umieszczenie wyrzutni rakiet balistycznych Polsce, jako elementu tak zwanej tarczy antyrakietowej, nie różni się właściwie niczym od wynajęcia garaży sąsiadowi na samochód…

Interlokutorów Pana Redaktora zmroziło… i zaczęli coś „bełkotać” o geopolityce, o zagrożeniu terrorystycznym, o tym, że właściwie nie wiadomo, czy system działa…. na co nasza fachman dorzucił lekko, że właściciela garażu nie interesuje, czy samochód jeździ, czy nie…

Pozazdrościć dobrego samopoczucia i radości z chęci umieszczenia w Polsce śmiercionośnej broni..

Na wszelki wypadek zajrzałem do Pana W. na bloga, i tam rzeczywiście… poza tym że trochę wzrośnie zagrożenie terrorystyczne – to reszta to w ogóle betka…

No to kilka uwag;

Continue Reading →

Zabić, nie zabić Husajna?

Operacja Anfal, podczas której w latach 1987-88 wysiedlono w północnego Iraku kilkaset tysięcy Kurdów, a 182 tysiące zamordowano
Sprawa Halabdży, kurdyjskiego miasteczka, w którym w ataku chemicznym zginęło w roku 1988 około 5 tysięcy osób, w tym kobiety i dzieci.
Masakra w Dudżajlu w roku 1982. W tym szyickim miasteczku na północ od Bagdadu usiłowano zabić Saddama. W odwecie na rozkaz władz stracono co najmniej 50 tamtejszych mieszkańców.
Egzekucja 8 tysięcy członków kurdyjskiego klanu Barzanich, klanu obecnego premiera Iraku

To są przykładowe zbrodnie Saddama Husajna. Ale nie uważam, że powinno się go stracić.
Śmierć Husajna nic nie załatwi. Wiem, zadośćuczynienie ofiarom, rewanż. Ale to nie sprawa odczuć ludzkich ma znaczenie – lecz polityka.
Egzekucja satrapy do końca podzieli sunnitów i szyitów – i będzie przyczynkiem do dalszej eskalacji wojny domowej w Iraku.
Jesteśmy w Iraku po to, aby wprowadzać standardy cywilizacyjne, a standardem europejskim jest likwidacja kary śmierci. Oczekuję od rządu Jarosława Kaczyńskiego, tak jak to zrobił już rząd niemiecki – głosu sprzeciwu wobec egzekucji.
Sam proces w Iraku – pod naciskiem opinii publicznej i pod presją terroru – był farsą. Powinien, tak jak w przypadku zbrodniarzy bałkańskich – odbywać się przed trybunałem międzynarodowym.

Jestem przeciw udziałowi Polaków w interwencji w Iraku – lecz jeżeli już tam jesteśmy – warto wziąć odpowiedzialność za to co się tam dzieje. Nie zabijajmy Husajna.

Azrael

Inna prawda o Pinochecie

Nie było mnie kilka dni, więc ominęła mnie jakże ożywcza – i bezsensowna z punktu widzenia dojścia do sedna prawdy – dyskusja o generale Pinochecie.

Jakiś czas temu, przeczytałem na doskonałym blogu „Podróż na południe„, świetnie udokumentowany materiał na temat „poza wojskowej pasji” Augusto Pinocheta. Warto się z nim zapoznać, jak też z innymi materiałami na tym blogu.

Azrael

Słowo ( socjologiczne ) na weekend

W Polsce gościł jeden z największych w tej dobie futurologów i socjologów – AlvinToffler.

Dla każdego, kto posługuje się Internetem i chce żyć w nowoczesnym Świecie, przeczytanie jego trylogii ( napisanej wspólnie z żoną, Heidi ) „Szok przyszłości”, „Budowa nowej cywilazji. Trzecia fala” i „Powershift” (Przejęcie władzy) – to fundament zrozumienia przemian społeczeństwa.

Prezentuję fragment jego pracy, z pracy „Budowa nowej cywilizacji. Trzecia fala”

Demokracja na pol bezposrednia.

Drugim kamieniem wegielnym jutrzejszego ustroju politycznego musi stac sie zasada „demokracji na pol bezposredniej”, ktora oznaczac bedzie, ze zamiast zdawania sie na reprezentantow bedziemy w wiekszym stopniu reprezentowac sami siebie. Polaczenie tych dwoch rozwiazan daje wlasnie demokracje na pol bezposrednia.
Widzielismy juz, ze rozpadniecie sie jednoglosnej, wspolnej opinii podwaza samo pojecie reprezentacji. Jesli po powrocie od urn ginie tez jednosc wyborcow, to kogo wlasciwie reprezentuje posel? Z drugiej zas strony, czlonkowie cial prawodawczych w coraz wiekszym stopniu polegac musza na zawodowych urzednikach i odwolywac sie do pomocy ekspertow z zewnatrz. W Wielkiej Brytanii czlonkowie parlamentu z racji braku kompetencji w poszczegolnych sprawach notorycznie okazuja sie bezsilni wobec biurokracji w Whitehall, co sprawia, ze wladza w duzej mierze nalezy do nieobieralnych urzednikow.

Continue Reading →

Rola USA w promocji terroryzmu

O ile bezpośrednie uderzenie w Afganistan i bazy Al.-Kaidy możnaby uznać za całkowicie uzasadnione, oraz ( gdyby rzeczywiście zostało to do końca przez Busha i Rumsfelda wygrane ) przyczyniłoby się do ograniczenia terroryzmu na Świecie – to już uderzenie w Irak nie jest zabiegiem ani z punktu bezpieczeństwa światowego oraz Europy i Polski – zasadne.

Polityka amerykańska, tworzona bazie doktryny „eksportu” demokracji na grunt kulturowy i religijny islamu , przyniosła skutek wprost przeciwny do zamierzonego.
Terroryzm nie osłabł –on został wzmocniony, i tak jak każdy ruch rozproszony i tropiony ma wiele oblicz i zdolność przystosowania się do lokalnych warunków – nie omalże mimikry.

Przypomnijmy, że jednym z powodów takiego powodzenia zamachów 9/11 było, to, że wywiad amerykański położył zbyt duży nacisk na elektroniczną formę inwigilacji środowisk terrorystycznych, oraz brak bieżącej pracy operacyjnej, czyli wywiadu osobowego i białego wywiadu.
Należy sądzić, że ze względów kulturowych, etnicznych – i wzrostu sprawności terrorystów – nic się w tym zakresie nie poprawiło.

Continue Reading →

Tarcza antyrakietowa – suplement

W związku z wizytą Jarosława Kaczyńskiego w USA, mówi się, że najważniejszym punktem spotkań ma być kwestia tarczy antyrakietowej

Pisałem o tym w dość obszernym artykule, poruszając także kwestie wpływu tej decyzji na stosunki polsko – rosyjskie

I dzisiejsze media – całkowicie nie przypadkowo – przynoszą sygnał z Rosji

„Moskwa nie pozostanie bierna wobec antyrakiet w Polsce”

Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy Konstantin Kosaczow ostrzegł, że Moskwa „poczyni określone kroki polityczne i dyplomatyczne” w odpowiedzi na ew. rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej w Czechach lub Polsce.

… i dalej….

„Zaostrzać stosunki z Rosją i – nawiasem mówiąc – z Chinami, których to również dotyczy, w okresie, gdy USA aktywnie poszukują wzajemnego zrozumienia w kwestii wypracowania stanowiska w sprawie irańskiego programu nuklearnego i niektórych innych gorących problemów międzynarodowych, jest co najmniej krótkowzroczne” – ocenił Kosaczow.

Po co nam to ? Za garść dolarów ?

Azrael

 

[żródło:Onet}

9/11

 

Tak się złożyło, że oglądałem to praktycznie od pierwszych minut relacji telewizyjnych, bez przerw i na różnych kanałach – i mam cały czas nie zatarte wrażenie…

 

Unikam dyskusji około zamachowych, bo nieuchronnie zaczynamy się zbliżać do teorii spiskowych – jak tej jak to było ze pięciu Palestyńczyków w furgonetce, cieszących się po wybuchu miało izraelskie paszporty…. a jakie mieli mieć ?

 

Stąd ten materiał dziś

 

[youtube=watch?v=LLDj9Y4wvbI]

A tu – materiały alternatywne – najbardziej ciekawe – ale do ściągnięcia…

Loose Change

Evidence to the Contray

Painful Deceptions

The Great Conspiracy

http://www.reopen911.org/

I uwaga : ponoć materiały tu prezentowane są objęte zakazem publikacji i podlegają pod „Patriot Act”…

 

Azrael

 

 

 

Inne spojrzenie

Polacy potrafią mówić o wojnie, II wojnie tylko przez pryzmat martyrologii…

Słusznie… ale wojna miała też oblicza ludzkie, prywatne…

Ta kobieta i ta piosenka była dla wielu ludzi wspomnieniem, nadzieją, smutkiem…

Ma swoja wartość – historyczną i sentymentalną

[youtube=watch?v=nfllUtxDriA]

Azrael

Twarze islamu

  

Tarcza czy miecz ?

Kilka dni temu „Dziennik” podał informacje o tym że w trakcie wizyty zarówno Premiera jak i Prezydenta Polski ( pozwolą Państwo, że pominę nazwiska… ) w USA, we wrześniu tego roku, jednym z głównych tematów rozmów będzie sprawa ewentualnej lokalizacji w Polsce amerykańskiego systemu antyrakietowego, (GPALS, czyli Global Protection Against Limited Strikes ) zwanego popularnie – tarczą antyrakietową . Przypuszczalnie miejsce tej lokalizacji – to poligon w Wicku.

Pomińmy kwestie natury technicznej – czy w ogóle taki system z punktu widzenia obecnego stanu  technologii ma szanse funkcjonować – pojawiły się ostatnio informacje, że możliwość zestrzelenia rakiety balistycznej zarówno w locie wznoszącym jak i opadającym są nikłe – natomiast czas jej przebywania w przestrzeni kosmicznej – jest zbyt krótki na podjęcie decyzji proceduralnych oraz procedur uruchomienia samego, wielce skomplikowanego systemu przechwytu i zniszczenia.

Amerykanie złożyli nam „propozycję” – zrobimy wam dobrze, zainstalujemy Wam system – a w zamian Wy nam dacie w użytkowanie teren pod system… czyli wydzielicie z Polski obszar eksterytorialny USA. No jak Guantanamo…

Nawet nasz Wielki Prezydent nieśmiało się odezwał, że to temat trudny…

Po co nam ten pasztet ?

Zwolennicy twierdzą, że da nam to dostęp do najnowszej technologii amerykańskiej i pozwoli na dalszą modernizację polskiej armii… Jak ? Czy Polska stanie się mocarstwem rakietowym ? Czy może polscy żołnierze będą obsługiwać rakiety ? Nie sądzę. Jesteśmy wprawdzie „znaczącym sojusznikiem”  (sic!) ale nie na tyle aby dawać nam do ręki brzytwę… I na marginesie tych nowych technologii… coś słabo słychać o realizacji offsetu za samoloty F – 16… Nie słychać aby polskie instytuty badawcze były zaangażowane w sam projekt tarczy, choćby tak PIT pracujący dla Boeninga.   Więc może najpierw przypilnujmy spraw bieżących -  a potem łapmy króliczka…

Oczywiście sprawa ma głównie  znaczenie polityczne i tu patrzmy co zyskujemy…

Eksterytorializm bazy USA nie chroni Polski przed ewentualnym uderzeniem wyprzedzającym na najważniejsze cele, w tym stolicę. Zwiększa również zagrożenie atakami terrorystycznymi – a więc nie zwiększa bezpieczeństwa kraju, lecz go dramatycznie pogarsza ! Umieszczenie tarczy w Polsce, czyni z nas cel dla muzułmanów być może najważniejszy w  Europie – i nie muszą oni przyjechać z Iraku, Iranu czy Arabii Saudyjskiej – przyjadą z Unii – Niemiec, Holandii…

  Tarcza według aktualnych założeń Departamentu Obrony i doktryny wojskowej USA jest skierowana przeciw muzułmańskim krajom, posiadającym broń nuklearną – głównie Irak… ale jak sądzę – także USA ma na oku Chiny.

O Rosji ( Putina ) nie ma oczywiście   w tym kontekście mowy. Nawet minister obrony FRS, Sergiej Iwanow powiedział, że Rosja pogodziła się z amerykańskim projektem tarczy antyrakietowej – ale nie powiedział, że w Polsce…. I jak sądzę, bardziej w tej wypowiedzi zabrzmiała nie strategia wojskowa – lecz polityczna i ekonomiczna.

Rosja ma w obecnej chwili doskonałe wyniki gospodarcze – musi ten trend utrzymać – a może to tylko zrobić, zmieniając strukturę gospodarki – z surowcowej na industrialną – bo tylko to może podnieść poziom życia Rosjan . Do tego potrzebne są Rosji inwestycje zagraniczne, w tym amerykańskie – czyli know – how, co Amerykanie mają zawsze. Ci co znają historię sowieckiej Rosji, zapewne pamiętają , że np., rosyjski przemysł lat 20 i 30 ubiegłego wieku rozwijał się pod okiem i przy pomocy specjalistów amerykańskich – i amerykańskiej myśli technicznej. A co było potem….

Polska MUSI  z Rosją uporządkować stosunki – bo docelowo to tam jest dla nas największy rynek zbytu na nasze towary. Jeżeli nie wejdziemy tam, to nasze miejsce zajmą za kilka lat Chińczycy i Hindusi… 2 najszybciej rozwijające się kraje. Nie jest w naszym interesie dalsze psucie sobie tam układów. Ropa i gaz jednak będziemy czerpać z stamtąd, niezależnie od dalszych zakupów Ryszarda Krauze.

Polska jest członkiem NATO – USA oczywiście jego najważniejszym składnikiem. Ale czy naprawdę kontakty bilateralne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią nie są ważniejsze niż z USA ? Polska, powtarzam to po raz kolejny – nie powinna się odwracać od Europy i jej partnerstwa. Nasze stosunki powinny być tu priorytetem

Tak więc dlaczego ten temat jest tak ważny ? Być może coś na ten temat miałby do powiedzenia minister Radosław Sikorski… ale nie powie, bo go zapewne wiążą klauzule tajności – być może nie tylko polskie…

Ta polska chęć dostania tej „zabawki na terytorium Polski wynika z czego innego.

Jedną z cech uprawiania polityki przez braci Kaczyńskich jest potrzeba wroga, z którym się walczy. W warunkach krajowych tym wrogiem jest oczywiście szeroko rozumiany UKŁAD. Ale te poszukiwanie wroga przesuwa się również na politykę zagraniczną. Patrząc wstecz, ilość konfliktów z Unią Europejską i z poszczególnymi państwami ( głównie Niemcami ), oczywiście jest większa niż za czasów…kiedy w tej UE nie byliśmy.

Są to konflikty na różnych szczeblach i w różnych segmentach, od sprawa Eureco i UniCredito zaczynając, na „kartoflach” kończąc.

Warto się również przysłuchać co zarówno Lech jak i przede wszystkim Jarosław Kaczyńscy mówią o współpracy z Unią i jej instytucjami. Poza zdawkowymi hasłami, oraz stale podnoszoną sprawą nowej dyskusji na temat tzw. Konstytucji Europejskiej i zapisów o wartościach – nie ma żadnych innych konstruktywnych wniosków na temat rozszerzenia tej współpracy, także z poszczególnymi członkami  Unii. A Jarosław Kaczyński, w swoich ostatnich oficjalnych, programowych referatach, mówi wprost tylko u Unii jako dostawcy pieniędzy.

Unia powoli staje się dla naszych rządzących wrogiem… przeszkodą w prowadzeniu nowych rozwiązań prawnych dających Kaczyńskim władzę na lata…

Drugim elementem jest coś co można nazwać POLITYKĄ NARODOWĄ. Anna Fotyga nie przypadkowo została ministrem Spraw Zagranicznych. Bo politykę zagraniczną, tak jak wszystko w państwie chce trzymać w ręku Jarosław Kaczyński przy udziale brata. A ponieważ nie zna się na tym, nie rozumie wszystkich korzyści płynących z integracji europejskiej – prowadzi coś, co można nazwać właśnie tym mianem.

Sojusz z USA, według mnie  w sytuacji AWANTURNICZEJ  polityki  Georga W. Busha, nic Polsce dobrego nie przynosi. Kaczyńscy chcą wykorzystać sprawę tarczy antyrakietowej do zaakcentowania swojej niezależności wobec Europy i jej instytucji. Chcą pokazać, że nasza niezależna, patriotyczna polityka zagraniczna może być prowadzona POD PRĄD trendom europejskim. Gramy kartą, która wygląda na jokera, a może się okazać dla Polski Czarnym Piotrusiem. ? Jarosław Kaczyński, niestety, prowadzi politykę, tak jakbyśmy byli co najmniej mocarstwem na skale Europy. A wynika to z kompleksów i własnych i fałszywie pojętej „misji narodowej” i braku jakiegokolwiek szerszego horyzontu.

I tu rodzi się pytanie – czy ta polityka patriotyczna i anty unijna jest dobra ? Czy może jednak kwestii współczesnego patriotyzmu nie należy rozumieć jako zapewnienia Polsce, społeczeństwu pewnego bezpieczeństwa i stabilnego rozwoju w Europie ?

Za wcześnie może na formułowanie pytania – czy Polska zostanie w Unii Europejskiej czy nie… ale odstani rok wskazuje, że politycznie oddalamy się od Europy – i od sąsiadów też.

Tak więc TARCZA czy MIECZ w rękach braci Kaczyńskich ?

Azrael

  

Bez emocji…

Dziś w Berlinie została otwarta wystawa „Erzwungene Wege” – „Wymuszone drogi”

Za Deutsche Welle

Wystawa Eriki Steinbach pokazuje losy dziewięciu europejskich grup narodowych, które padły ofiarą wypędzeń w przeciągu ostatniego stulecia. Są wśród nich mało znane w Europie przypadki np. z obszaru dzisiejszej Skandynawii, jak również wypędzenie Niemców, Polaków, czy turecka zbrodnia ludobójstwa na Ormianach. Także deportacje i przesiedlenia Zydów w III Rzeszy  z okresu przed realizacją planu zagłady, są także częścią wystawy.

… i…

Wystawa pod tytułem “Wymuszone drogi” zostanie prawdopodobnie przez niemiecki rząd włączona do prac nad powstaniem tzw. „widocznego znaku” – rządowego projektu placówki upamiętniającej wypędzenie Niemców po II wojnie światowej. Zdaniem Bernda Neumanna, ministra stanu ds. kultury w urzędzie kanclerskim wystawa Eriki Steinbach jest „dobrym uzupełnieniem” otwartej w grudniu ubiegłego roku w bońskim Muzeum Historii RFN wystawy „Ucieczka, wypędzenie, integracja”.

A więc stało… sprawa jest już przesądzona.

Rząd niemiecki podjął decyzję i będzie projekt kontynuował dalej… niezależnie od protestów, głównie z Polski i Czech. Decyzję suwerenną i spokojną… Nasz premier pojechał do Stutthof ( Sztutowo ) w geście manifestacji… bo, przykro mi bardzo…. w tej sytuacji nie w geście pamięci pomordowanych… 

Rachunki z Niemcami nie są zakończone – mówią jedni

Niemcy to nasi sąsiedzi, nasi protektorzy w drodze do Unii i nasi najwięksi partnerzy biznesowi – mówią drudzy… Z Rosją też mamy nie rozliczoną historię… 

Co możemy zrobić w tej sprawie ? Werbalnie – wszystko, ma drodze prawnej – nic… nawet na forum Unii.

Erika Steinbach nie zrobiła nic co by wskazywało na to, że wystawa jest antypolska.

Polska polityką zagraniczną często rządzą emocje i resentymenty – choć o to oskarżamy Niemców.

Hitleryzm skończył się w Potsdamie – Niemcy są dalej naszymi sąsiadami – czas sobie o tym przypomnieć.

 Azrael

Wojna bliskowschodnia a sprawa polska

  Hezbollach zaatakował pogranicze libańsko-izraelskie, porywając 2. żołnierzy izraelskich.

Skopiował działania Hamasu ale nie wziął pod uwagę tego, że wskrzesił konflikt międzynardowy.

A Izrael, który szukał pretekstu do uderzenia wyprzedzającego, skorzystał natychmiast. Przy okazji przypatruje się Syrii, a i pewnie samoloty dalekiego zasięgu i łodzie podwodne w Zatoce Perskiej stoją „ w blokach startowych”…

Rosjanie spokojnie oświadczyli, że w tle za atakiem Hezbollachu stoi Iran, chcący odsunąć wielo miesięczną uwagę Świata od swoich reaktorów.

Amerykanie wypięli pierś za Izraelem… jak zwykle…

I dochodzimy powoli do tego – kto winien wojnie – bo w myśl standardów międzynarodowych to wojna…

Nie czas i miejsce na to, aby przytaczać wszystkie rację historyczne, polityczne i społeczne – konieczne byłoby zainstalowanie nowej bazy danych i dobrego programu do wizualizacji  i zrobienia grafów zależności…

Ale jedno jest pewne – zasługą USA w ciągu ostatnich czterech lat, permanentnie realizowaną, z żelazną konsekwencją jest destabilizacja regionu, od Afganistanu do Morza Śródziemnomorskiego…

Sprawę interwencji w Afganistanie można uznać za wskazaną i konieczną, z punktu widzenia militarnego – udaną. Ale okazuje się, że jednak, że już z administrowaniem jest gorzej… Powoli zaczynany wracać do sytuacji, kiedy jest stolica, Kabul, miasto rządowe i interior, zajęty przez zwalczające się grupy wpływów, narodowościowe, klanowe i po prostu – bandyckie,

Oto tytuły z ostatnich 2. tygodni;

Afganistan: 19 talibów zginęło na południu – dziś

Afganistan: W walkach zginęło 6 talibów oraz jeden żołnierz koalicji – 8.07

Afganistan: 15 osób zginęło w starciach na południu i wschodzie – 6.07

Afganistan: Dwie eksplozje w Kabulu – są ofiary – 5.07

A przypominam – Polacy zwiększają tam swój kontyngent…

O Iraku i nieudolności administracji amerykańskiej i wspieranej przez nią szyickiej ( bo przecież nie IRACKIEJ ) – czytamy codziennie. Irak, powiedzmy sobie szczerze – to już nie państwo, lecz tak samo jak Afganistan – enklawy różnych grup…

Dodajmy do tego przepychani z Iranem, grożenie palcem Syrii i niestabilna dynastia Saudów w Arabii Saudyjskiej.

Celowo nie piszę o Palestyńczykach… to temat rzeka…

Kompromitacja polityki amerykańskiej jest całkowita… i Polacy coś z tym powinni zrobić.

Oto moje recepty

 1. Wycofać się z Iraku – jak najszybciej

 2. Doprowadzić na forum UE i NATO do dyskusji na temat rozwiązania problemu bliskowschodniego   – z udziałem USA i Rosji – jako RÓWNOWAŻNYCH PARTNERÓW a nie czynników dominujących; – to byłaby cenna inicjatywa pokojowa

 3.Zbudować projekt pomocy ekonomicznej i finansowej dla Iraku i jednocześnie doprowadzić do wycofania wojsk amerykańskich i przekazania wszelkiej władzy politycznej i ekonomicznej Irakijczykom, bez względu na konsekwencje, tzn. bez względu na to, co zrobią z Irakiem Sunnici, Szyici czy tez Kurdowie.

 4. Zmienić wektory polskiej polityki zagranicznej na europejskie

 5.Popatrzeć w lustro i przestać gadać o niesieniu sztandaru demokracji – i powiedzieć narodowi – że polscy żołnierze walczyli w brudnej wojnie o ropę…

   

Azrael

Normalny kraj…

 

Nie trzeba wcale jeździć do Londynu, czy Dublina, żeby poczuć się wolno i normalnie…

Są w NOWEJ  Europie też enklawy, gdzie problemem nie jest lustracja, obrona „wartości” lub rozliczanie z układem.
Są kraje, gdzie patriotyzm to nic innego jak zapewnienie swojemu krajowi i swoim dzieciom godnego miejsca w nowoczesnej przyszłości europejskiej.

 

Jednym z takich krajów jest Słowenia…

Warto się przyjrzeć – i ze względów kulturowych – zastanowić się nad emigracją…


Słowenia ma najwyższy wskaźnik PKB na osobę spośród dziesięciu krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej w maju 2004 – 20 900 USD. Dość wysoki poziom inflacji (3,5 %, 2004) zmalał do 2,5 % w roku 2005 i jest zbliżony do średniego poziomu inflacji w krajach UE.
Od roku 2000 obserwuje się postępującą prywatyzację w takich dziedzinach jak bankowość, telekomunikacja czy sektor użyteczności publicznej. Stopniowo znosi się ograniczenia dla inwestorów spoza Słowenii. Kraj uchodzi za najszybciej rozwijający się kraj dziesiątki nowych państw UE i jeden z najszybciej rozwijających się w ramach całej organizacji.
Słoweński rząd planuje wprowadzić euro jako walutę obowiązującą w państwie 1 stycznia 2007 roku.

 

Pilny uczeń UE


15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej
Słowenia dostrzega w integracji europejskiej same plusy: nie tylko zapewnia ona polepszenie wskaźników gospodarczych, ale także gwarantuje pokój. Dlatego ten mały bałkański kraj chce pogłębiać swoje więzi z Europą i wkrótce przystąpi do strefy euro.
 15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej. Będzie pierwszym z nowych krajów członkowskich UE, który 1 stycznia 2007 roku wprowadzi wspólną europejską walutę. Tak zakończy się krótki żywot słoweńskiego tolara. W 1991 roku zastąpił jugosłowiańskiego dinara, cierpiącego wówczas z powodu inflacji: sięgała ona 2000 procent miesięcznie.

 
„Będziemy pierwszym z dziesięciu nowych państw członkowskich UE, który przyjmie euro, i liczymy, że wzbudzi to międzynarodowy szacunek” – mówi z nadzieją minister finansów Andrej Bajuk. Rok później, w styczniu 2008 roku ten kraj, bardzo często „mylony ze Słowacją i Sławonią” (jak ubolewa minister), obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej. „Na nowych monetach zostanie przedstawiona historia Słowenii – cieszy się Bajuk. – Na przykład na monecie 2 euro będzie widniał wizerunek naszego XIX-wiecznego poety France’a Preserena, autora słów hymnu narodowego Słowenii »Każdy naród musi żyć«”.
 
Według kwietniowego sondażu Eurobarometru dwie trzecie mieszkańców Słowenii czuje się „osobiście zadowolonych” z faktu, że euro zastąpi tolara. Choć słychać też głosy obawy, że może to pogłębić inflację. „Wystarczy przypomnieć sobie, co zdarzyło się w sąsiednich Włoszech! – zauważa nocny stróż jednego z hoteli w Lublanie. – Początkowo będzie nam trudno oceniać wartość monet, bo zmusi nas to do skomplikowanych przeliczeń: 1 euro to 239,64 tolara”.
 
Breda Kutin, przewodnicząca słoweńskiego Stowarzyszenia Konsumentów radzi swoim rodakom śledzić od lutego ceny około setki wybranych produktów i usług – na przykład filiżanki kawy czy miejsca parkingowego. To obywatelski sposób na zapobieżenie inflacji. „Wywalczyliśmy sobie, że począwszy od 1 marca prawie wszędzie wywieszono podwójne ceny: w tolarach i w euro – mówi. – Nie możemy zakazać podwyżek, ale wolno nam powiadomić o nich media” – zaznacza Kutin, dumna z tego, że jej organizacja stała się drugą instytucją, po Centralnym Banku Słowenii, do której jej rodacy mają zaufanie w sprawie euro.
 
„Historia Słowenii to prawdziwa success story”– mówi Lojze Peterle, pierwszy premier niepodległego rządu, eurodeputowany z ramienia chrześcijańskiej demokracji. 18 czerwca zebrał w Bled, niewielkiej alpejskiej miejscowości, swoich dawnych ministrów, by wspólnie świętować rocznicę niepodległości. Przyjął ich w pięknym hotelu, pełniącym niegdyś rolę letniej rezydencji marszałka Tito, którego matka była Słowenką.
 
„Słowenia ma szczególne atuty – opowiada Peterle. – Nasze ziemie należące niegdyś do imperium austrowęgierskiego stanowiły razem z Chorwacją najbardziej uprzemysłowiony region Jugosławii. Ale w odróżnieniu od Chorwacji ludność zamieszkująca Słowenię była jednolita pod względem etnicznym. Nie mieliśmy u siebie serbskich enklaw”. Kiedy ta rozwinięta gospodarczo kraina miała dość poświęcania się dla biedniejszych regionów federacji i zaczęła obawiać się rosnącego nacjonalizmu serbskiego, zdecydowała się na oderwanie od Jugosławii. Stało się to w wyniku trwającej „zaledwie” dziesięć dni wojny.
 
Ten niewielki kraj, liczący dwa miliony mieszkańców cieszy się dobrą kondycją finansową: dochód na jednego obywatela jest tu porównywalny do PKB na głowę w Grecji czy Portugalii, średnia pensja wynosi 750 euro ( w 1991 roku było to 200 euro), a bezrobocie sięga 6,7 proc. Deficyt budżetowy stanowi 1,8 proc. PKB, a inflacja ogranicza się do 2,3 proc.
 
„Nie mamy wrażenia, że wstępując Unii Europejskiej utraciliśmy część naszej tożsamości – mówi Peterle. – Język słoweński został przecież uznany za jeden z oficjalnych unijnych języków. UE gwarantuje nam pokój i wolność, czego nie mieliśmy ani za czasów Austro-Węgier, gdy groziła nam germanizacja, ani za czasów serbskiej monarchii jugosłowiańskiej, kiedy obawialiśmy się komunizmu – dodaje eurodeputowany. – Czekamy teraz na to, by Unia rozszerzyła się o inne zachodnie kraje bałkańskie, gdy tylko będą one na to gotowe”. Bo zdaniem byłego premiera integracja z UE to najlepsza recepta na zlikwidowanie źródeł konfliktów, które w przeszłości niszczyły ten rejon Europy.

[źródła: Onet, Wikipedia]

Azrael

 

 

  • Facebook