Nergal, ten Zły

Adam Darski, muzyk, frontman znakomitej kapeli metalowej Behemoth, grającej ciężkiego, mrocznego rocka (nie znam się na stylach muzycznych, więc nie bardzo potrafię określić co to jest…), okraszonych doskonałymi klipami video, stał się bohaterem rozgrywki medialno-politycznej. Oto niektórym katolickim dziennikarzom nie spodobało się to, że Darski, noszący pseudonim Nergal, został jurorem muzycznego programu w telewizji publicznej. Nie podoba się to dziennikarzom, a za nimi także hierarchom kościelnym, z arcybiskupem Michalikiem na czele. Jeden z biskupów, ordynariusz włocławski, Wiesław Mering, wezwał nawet w liście pasterskim do nieposłuszeństwa obywatelskiego, mającego objawiać się niepłaceniem abonamentu radiowo-telewizyjnego. W ramach obrony wartości katolickich wezwał do łamania prawa…

Nergal ma być satanistą, czego dowodem miałoby być porwanie Biblii i nazwanie jej kłamliwą książką. Odbyło się to kilka lat temu, na prywatnym, zamkniętym koncercie, a doniesienie do prokuratury i sprawa sądowa zakończyły się uniewinnieniem muzyka. Okazało się jednak, że po trzech latach od wydarzenia kilku posłów Prawa i Sprawiedliwości poczuło się „religijnie obrażonych” i sprawa wróciła na wokandę. Zapewne wyrok będzie podobny, bo jeżeli nie, to okaże się, że wolność słowa i swoboda wypowiedzi artystycznej zostaną zanegowane. Bo tu nie ma mowy o żadnym publicznym znieważaniu symboli religijnych, wszystko to wydarzyło się w przestrzeni prywatnej, od której wara.

Continue Reading →

Niezależność Andrzeja Seweryna

Prawdziwy intelektualizm wiąże się również z niezależnością sądów i odwagą podejmowania decyzji. To oprócz umiejętności twórczej pracy i wykształcenia charakteryzuje ludzi wielkich. A Andrzej Seweryn jest nie tylko wielkim aktorem, ale i odważnym, niezależnym człowiekiem, tak odważnym, że w pewnym momencie potrafił zdusić jakże groźną i często dopadającą twórców przypadłość megalomanii.

Kiedy Seweryn znalazł się na emigracji we Francji, jego znajomość języka Moliera była praktycznie zerowa. Pierwsze role grał, ucząc się roli fonetycznie i na pamięć. Po latach, niewielu latach, jak na obcokrajowca, stał się stałym członkiem wielkiej narodowej sceny paryskiej, Comédie-Française, a także zaczął grać w filmach francuskich, niemieckich, brytyjskich.

Nie zniknął z polskiej sceny teatralnej i filmowej, wrócił na nią jednak już jako inny człowiek i artysta. Pokora, jakiej nauczył się we Francji czy przy pracy z Peterem Brookiem przy realizacjach teatralnych i filmowych „Mahabharaty”, pozwala mu na trzeźwą ocenę otaczającej go rzeczywistości i swojej w niej roli.

Andrzej Seweryn odmówił przyjęcie przyznanej przez Fundację Kino nagrody specjalnej im. Zbyszka Cybulskiego. W uzasadnieniu tej nagrody znalazły się bowiem słowa, że została mu ona przyznana teraz, ponieważ nie mógł jej dostać za czasów PRL.  Seweryn stwierdził krótko – „Nie czuje się ofiarą PRL”.

Decyzja Andrzeja Seweryna to nie tylko głos rozsądku, ale również świadectwo umiaru i pokory. Rzeczywiście, w czasach PRL nie uchylał się od demonstrowania swojej postawy, czy to jako student w trakcie wydarzeń Marca ’68 (był nawet aresztowany) czy w latach 70. Ale jednocześnie PRL pozwolił mu zabłysnąć wieloma rolami w teatrze, filmie i telewizji (zagrał w prawie 50 realizacjach telewizyjnych). Nie był sekowany przy wyjazdach zagranicznych, nie odmawiano mu paszportu służbowego. I dlatego uznał, że nie może się wywyższać ponad tych, którzy nie będąc sławni i znani, doznali w czasach realnego socjalizmu większych dolegliwości.

Postawa Seweryna zbieżna jest z postawą i samooceną swojej działalności marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza, który kiedyś w jednym z wywiadów stwierdził, że kiedy zajął się działalnością opozycyjną, wiedział dlaczego to robi i na jakie ryzyko się decyduje, dlatego nie ma szacunku dla tych, którzy w związku z działalnością w podziemiu oczekują teraz od państwa specjalnych przywilejów i apanaży…

Andrzej Seweryn pokazał coś, co jest, niestety, unikalne wśród polskich elit. Nie chce być pomnikiem za to, czego nie dokonał, chce być szanowany i uznawany za to, że jest aktorem i intelektualistą. Nie jest mu zatem potrzebna aureola prześladowanego opozycjonisty.

Azrael

———–

Felieton ukazał się na stronie Wprost.pl


„Katyń” a polityka gestów

Nie ma specjalnych zachwytów po nominacji filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy do nagrody Oskara amerykańskiej Akademii Filmowej. Może dlatego, że to tylko nominacja, może dlatego, że wszyscy wiedzą, że film jest kiepski.

Fakt – film jest artystycznie słaby – ale ważny. Wajda zresztą już od ponad 25 lat kręci filmy „ważne”, a nie dobre. No, może poza „Panem Tadeuszem”, który mi się podobał – ale warto przypomnieć, że do oprawy tego dzieła i montażu Mistrz zatrudnił ludzi młodych – i dlatego nie mieliśmy ramoty z deklamacją – lecz film świeży i do tego jeszcze dobrze zagrany.

Do promocji „Katynia”w USA, TVP, która jest głównym producentem, zatrudniła najlepszą firmę promocyjną, polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Los Angeles też stanęło na wysokości zadania, organizując wiele pokazów. To dobrze, bo dochodząc od spraw artystycznych – ten rozdział polskiej historii należy odkryć przed społeczeństwami zachodnimi. I nie tylko przed zachodnimi.

Bo najważniejszy jest dla nas, Polaków i zapewne dla samego Wajdy, który ma stosunek osobisty do tego filmu, bo jak wiadomo, jego ojciec „tam” zginął – jest odbiór przesłania tego dzieła i prawdy historycznej w Rosji.

I wkraczamy w obszar polityki.

Continue Reading →

Fuss szokuje

Za „Gazetą Wyborczą”

W czwartek wieczorem w koszalińskiej Galerii Scena otwarto wystawę jego prac zatytułowaną „jesus christ king of poland” (pisownia oryginalna – red.). Na wystawie prezentowany jest ogromny plakat dyrektora Radia Maryja ojca Tadeusza Rydzyka oraz zawierające antysemickie treści wydruki z internetowego forum Fronda oraz kopia umieszczonej na portalu Polonica.net listy ponad 2000 nazwisk osób, którym przypisuje się żydowskie pochodzenie. Wszystkie zapisane na niej osoby umieszczono na kontrowersyjnym plakacie.

W Koszalinie otwarto w czwartek i zamknięto w piątek wystawę niezależnego i prowokacyjnego plastyka, znanego pod nazwiskiem Peter Fuss.

Nie wiadomo, czy jest to jego prawdziwie nazwisko, czy pseudonim, nie jest znana nawet jego twarz.

Artysta jest znany z kontrowersyjnych prac, nawiązujących od aktualnych problemów Polski – politycznych, społecznych. Używa głównie form bardziej znanych z zastosowań reklamowych, wykorzystuje do swych instalacji bilboardy, umieszczając na nich prowokacyjne plakaty, z reguły w czarno-szaro-białej kolorystyce.

W Koszalinie miała miejsce wystawa, pod nazwą „jesus christ king of poland”, na której zamieszczono plakat Tadeusza Rydzyka, z postaciami Jarosława i Lecha Kaczyńskich wynurzające się zza jego pleców oraz zawierające antysemickie treści wydruki forum pisma „Fronda” oraz kopie umieszczonych na portalu Polonica.net list ponad 2000 nazwisk osób Polaków, którym autorzy tej listy przypisują żydowskie pochodzenie.

Uzupełnieniem tej wystawy była dokonana w nocy instalacja bilboardu, prezentowanego powyżej, na którym można rozpoznać znane twarze – i są to osoby, które na tej liście polonica.net się znajdują…

Prokuratura zamknęła wystawę w Galerii Scena w Koszalinie…tylko nie ma jeszcze podane, na podstawie jakiego zarzutu…

Nie po raz pierwszy spotykam się z twórczością Fussa, czekałem na podobnego rodzaju prowokację i reakcję prokuratury od dawna.

Bo sprawa oczywiście nie dotyczy samej wystawy.

Jest to pytanie kierowane do elit, ale nie tylko –również do nas wszystkich – czy antysemityzm w Polsce jest, czy go nie ma…?

Do tej pory w internecie lista i dyskusje na forum „Frondy”, które przez pewien czas monitorowałem, działały bez zakłóceń. W wielu komentarzach w Internecie daje się odczuć, że „wielbicieli” tych portali jest wielu, tylko coś na kształt „poprawności politycznej” nie pozwala na oficjalne odnoszenie się do tych materiałów. Nawet w felietonach uznanych publicystów pobrzękuje znany ton…

Mieliśmy w ciągu ostatnich latach kilka spraw, dotyczących prowokacji artystycznych, z najbardziej znaną sprawą Doroty Nieznalskiej.

Ale sprawa Fussa wykracza daleko poza zagadnienia intelektualne i artystyczne, nawet poza zagadnienia swobody wypowiedzi w państwie demokratycznym.

Fuss nie komentuje, nie tworzy nowej wypowiedzi – on tylko pokazuje to, co WSZYSCY widzą i wiedzą – lecz o tym NIE CHCĄ WIEDZIEĆ.

O tej wystawie poinformowała tylko jedna „Gazeta Wyborcza” – i nikt więcej – nie pojawił się ani jeden dodatkowy komentarz… żadna gazeta, żaden portal nie odniósł się do sprawy…

Polacy się boją dyskutować?

Czy może się zgadzają z przesłaniem Fussa?

Albo może się zgadzają z przesłaniem polonica.net… ?!

Ciekawe, jak sprawa się rozwinie…

Azrael

[strona Petera Fussa z wystawą w Koszalinie