<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - zwykłe pisanie &#187; tarcza antyrakietowa</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/category/tarcza-antyrakietowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Jul 2010 14:30:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Czas na Radka Sikorskiego?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 12:19:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3315</guid>
		<description><![CDATA[Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel była podejmowana nie tylko jako przywódca polityczny Niemiec, ale również jako przywódca Europy. I tak właśnie w pamięci Amerykanów to dzień 9 listopada 1989 roku, rocznica upadku Muru Berlińskiego, będzie dniem obalenia komunizmu&#8230;<br />
Trudno uznać wizytę polskiego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego za udaną, jeżeli się uzna, że najważniejszy punkt wyjazdu nie został zrealizowany, a do tego stało się to w sposób, który trudno nie uznać za afront. Sikorski w trakcie trzydniowego pobytu w Waszyngtonie odbył kilka ważnych spotkań, m. in. z Johnem Kerrym, wpływowym politykiem Demokratów i szefem komisji spraw zagranicznych Senatu, czy generałem Jamesem Jonesem, doradcą Baracka Obamy od spraw bezpieczeństwa. Odbyło się też kilka ważnych dyskusji i spotkań, jako to w instytucie Brookings, poświęcone Partnerstwu Wschodniemu, czy spotkaniu z szeroką grupą amerykańskich kongresmenów.</p>
<p>Ważne te spotkania jednak tracą na blasku i znaczeniu w zderzeniu z tym, jak Sikorski został potraktowany przez swojego partnera, sekretarz stanu, Hilary Clinton. Polski szef MSZ pojechał do Stanów Zjednoczonych głównie po to, aby potwierdzić, że kurtuazyjna i turystyczna wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Johna Bidena w Polsce jest początkiem paktu o partnerstwie strategicznym obu państw. Okazało się jednak, że Clinton wybrała spotkanie w Maroku z egipskim prezydentem, Hosni Mubarakiem, nad kilkadziesiąt minut rozmowy z szefem polskiego MSZ&#8230; Dialog strategiczny pomiędzy Polską i USA nie został podjęty&#8230;</p>
<p><span id="more-3315"></span></p>
<p>Nie jest to przypadek;, w polityce na tym szczeblu nie ma przypadków, a każde tego rodzaju wydarzenie należy traktować jako wyraźny znak dyplomatyczny. Począwszy od rocznicy wybuchu II wojny światowej, na którą Amerykanie przysłali &#8222;rezerwowy skład&#8221; polityków, poprzez brutalne przekreślenie nadziei polskich sfer politycznych na szybką realizację tarczy antyrakietowej i wspomnianą kurtuazyjną &#8211; i bez znaczenia wizytę Bidena, aż do odwołania spotkania Clinton &#8211; Sikorski &#8211; wszystko to pokazuje, że Polska nie jest żadnym wyjątkowym partnerem, a wręcz została zepchnięta na peryferia amerykańskiej polityki zagranicznej. Przyczyn jest wiele, ale jedną z nich, czego się nie zapomina, był list przywódców państwa naszego regionu do administracji prezydenta Baracka Obamy.</p>
<p>Ten sławetny list emerytowanych polityków, znaczących postaci, ale wieku minionego, skierowany do Baracka Obamy, został odczytany nie tylko jako pouczenie i pretensje, ale również jako wezwanie do swoistej nowej zimnej wojny z Rosją. List ten pokazał, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć – peryferyjnymi. Nie było trudne do odkrycia, że inicjatorami tego dzieła byli polscy politycy – właśnie Radosław Sikorski i Adam Rotfeld, przy wydatnej pomocy Rona Asmusa &#8211; który jest również w tej chwili politykiem marginalnym w polityce amerykańskiej. I dlatego i Obama i jego wysokiej rangi urzędnicy omijają nasz kraj i naszych polityków z daleka&#8230; Warto również wspomnieć, że tak hołubiony i podziwiany w Polsce politolog amerykański, Zbigniew Brzeziński, ma mniej, niż ograniczony wpływ na amerykańską politykę zagraniczną i relacje z Polską.</p>
<p>Na drugim biegunie mamy Angelę Merkel i Niemcy. To była już druga wizyta niemieckiej kanclerz w Stanach Zjednoczonych, napięte niegdyś relacje z Barackiem Obamą zostały zamienione w szczerą sympatię. Niemcy to teraz najważniejszy partner polityczny Amerykanów w Europie, a Merkel uznawana jest za najsilniejszego i najważniejszego przywódcę europejskiego.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest w wielkim impasie, nie liczą się z nią ani zza Atlantykiem, nasza pozycja w Unii Europejskiej jest również słaba. Polska, która powinna rozdawać karty polityczne w swoim regionie, nadawać ton polityki unijnej wobec Rosji, być w kolegium 6. najważniejszych państw całej Unii Europejskiej, a także w strukturach G-20 &#8211; jest na marginesie politycznym. Jest to w dużym stopniu również wina obecnego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego. Warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na jego odwołanie. Cieszy się on wprawdzie wysokimi notowaniami &#8211; ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej – powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.</p>
<p>Wydaje się, że rola Sikorskiego w polskiej polityce zagranicznej i tym rządzie się wypełniła. Pytanie pozostaje otwarte, kto go może zastąpić.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton ukazał się na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/177207/Czas-na-Radka-Sikorskiego/" target="_blank"> Wprost.pl </a></strong></em></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong> </strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biden w Polsce &#8211; rzeczy ważne i mniej ważne</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:59:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3295</guid>
		<description><![CDATA[Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie. Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas. Przyjazd Bidena miała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie.</p>
<p>Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas.</p>
<p>Przyjazd Bidena miała znaczenie czysto wizerunkowe, to taka polityka gestów wobec Polski (i Czech). Zabranie Polakom zabawki, pod nazwą tarcza antyrakietowa, mogło w naszym kraju wzbudzić falę antyamerykanizmu, gdyby nie to, że Polacy do tarczy byli raczej negatywnie nastawieni. Poza tym Polacy, poza chronicznym euroentuzjazmem i równie chroniczną antyrosyjskością, nie interesują się polityką zagraniczną. Amerykańska administracja zaproponowała nam w zamian za rakiety stacjonarne uczestnictwo w nowym projekcie, ruchomej tarczy, opartej o rakiety na okrętach wojennych i o mobilne systemy radarowe. System ma być gotowy w 2018 roku. To termin poza dwie kadencje obecnej administracji, a do tego nie wiadomo, jak on ma w zasadzie wyglądać i gdzie jest w tym polskie miejsce i interes.</p>
<p>Wyraźnie sobie za to należy powiedzieć, jaki jest polityczny podtekst tego rodzaju propozycji; Otóż relacje USA z Polską w dziedzinie systemów militarnych są implikowane relacjami z NATO, a przede wszystkim z Rosją. Stosunki amerykańsko-rosyjskie weszły w fazę nawet już nie normalizacji, ale przyjaźni. To sygnał dla Polski bardziej niż wymowny. Polska, jako kraj graniczny UE i NATO (i długo tak pozostanie), ma znaczenie dla Stanów Zjednoczonych tylko jako jeden z elementów układu z Rosją. Amerykanie nie podejmą żadnej inicjatywy bez porozumienia z Kremlem. Było to już jasne po letniej wizycie prezydenta Obamy w Moskwie.</p>
<p><span id="more-3295"></span>Warto też zauważyć, że stare relacje Stanów Zjednoczonych i Europy uległy radykalnym zmianom. Amerykanie zupełnie świadomie odeszli od polityki atlantyckiej, gdzie kontakty z Europą były dla nich najważniejsze. Dla nich nie Unia Europejska i NATO są najważniejsze, lecz kontakty z Dalekim Wschodem. I z tego wynika również na niższym poziomie agregacji relacji politycznych z Polską to, że nie jesteśmy (i nigdy nie byliśmy) żadnym partnerem strategicznym USA w Europie i regionie. Jak bardzo się myliliśmy co do naszej pozycji, pokazuje choćby to, że niemal równocześnie z wycofaniem Amerykanów z instalacji rakiet w Polsce, zapadła decyzja o budowie amerykańskich baz w Rumunii i Bułgarii.</p>
<p>Żenujące było zachowanie się polskich polityków po wizycie Bidena w Polsce; Zamiast wyraźnego stwierdzenie, że teraz jest właśnie najwyższy czas, aby podsumować i zweryfikować kilkunastoletnią politykę Polski wobec USA, zachowanie polskiego rządu i polityków z Kancelarii Prezydenta przypominało kibicowskie &#8222;Polacy &#8211; nic się nie stało&#8221;. A jednak się stało, ponieważ polska polityka serwilizmu wobec USA, polskiej nadgorliwości (Irak, Afganistan, tarcza antyrakietowa, zakup F-16), zabarwiona polską megalomanią (urojone partnerstwo strategiczne), przyniosła naszemu krajowi w rezultacie więcej szkód, niż korzyści. W relacjach z Unią Europejską, i przede wszystkim w relacjach z Rosją. Iluzja partnerstwa militarnego, opartego o kilkadziesiąt samolotów i kilka wyrzutni rakiet balistycznych była żałosna.</p>
<p>To co się stało w relacjach z USA powinno natychmiast być podstawą do weryfikacji naszych zadań w Afganistanie. Jest rzeczą niedopuszczalną, że amerykański ambasador w Polsce, Lee Fanstein, informuje w wywiadzie telewizyjnym, że Polska już zdecydowała się na zwiększenie swojego kontyngentu w Afganistanie. Polska, działając w ramach kontyngentu natowskiego, nie ma niestety, własnej polityki i własnego zdania co do uczestnictwa sojuszu i naszego kraju w tym przedsięwzięciu. Wojna w Afganistanie jest coraz bardziej skomplikowana, Amerykanie i wojska natowskie jak widać to wyraźnie, są spychane do defensywy. Jeżeli dodamy do tego błędy administracji amerykańskiej wobec poszczególnych grup etnicznych w tym kraju (faworyzowanie Tadżyków, kosztem Pasztunów), to może się to zakończyć już nawet nie długą okupacją, ale militarną i nieodwracalną klęską polityczną. Polska, po pierwsze powinna zająć stanowcze stanowisko polityczne w tej sprawie &#8211; i zmusić struktury polityczne NATO, bez oglądania się na USA, do opracowania planu politycznego rozwiązania problemu afgańskiego, po drugie &#8211; powinna opracować własny plan wyjścia z tego kraju &#8211; w perspektywie co najwyżej 2. lat.</p>
<p>Przed polską dyplomacją stoi obecnie zadanie zbudowania relacji partnerstwa, a nawet przyjaźni z naszymi sąsiadami &#8211; Niemcami i Rosją. Tak, właśnie zbudowania osi paneuropejskiej, zaczynającej się w Moskwie, prowadzącej przez Warszawę, Berlin i Paryż do Brukseli to zadanie polskiej dyplomacji.  Do tego konieczne jest także zaakcentowanie naszej pozycji regionalnej w tej części Europy. Słynne Partnerstwo Wschodnie jest tak naprawdę tylko namiastką tego, co Polska ma do zrobienia w relacjach krajami bałtyckimi, naszymi południowymi sąsiadami, może z Ukrainą (którą uważam na wiele lat straconą dla Unii, a być może również podzieloną na dwie części). O tym w następnym artykule.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie po tarczy, czyli co dalej z polską polityką zagraniczną</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 09:51:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3184</guid>
		<description><![CDATA[Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte iluzorycznym sojuszem, dostało od Amerykanów bolesnego kopniaka. Zasłużonego, bo za brak realizmu należy zapłacić &#8211; i powinno to boleć.<br />
Inni, i jest ich większość, obudzili się z ulgą, że problem, który wisiał nad Polską i naszymi relacjami z sąsiadami, Niemcami, Rosją, ale także z Unią Europejską, niczym miecz (a nie tarcza&#8230;) Damoklesa &#8211; został usunięty. To realiści i pragmatycy polityczni, którzy zamiast wsłuchiwać się w bełkot amerykańskich konserwatystów, słuchali Zbigniewa Brzezińskiego. A on już od wielu, wielu miesięcy wspominał, że Polska jest tylko partnerem, ale nie strategicznym, a tak naprawdę dla USA i jej nowej administracji liczy się Europa jako blok państw, potem takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja, równoważna im Rosja, a potem dopiero kraje Europy Wschodniej. Było wiadome już od 4 listopada ubiegłego roku, od dnia wyborów Obamy na 44. prezydenta USA, że temat tarczy, w takim wymiarze &#8211; umiera. Polska musi odłożyć swoje plany i rojenia bycia partnerem wyjątkowym, opierające się na tym, że 10 rakiet balistycznych i 300 amerykańskich żołnierzy pod Słupskiem czyni z nas mocarstwo regionalne. Przypominało to pozycję ratlerka, który myśli, że wyszczerzając jeden ząb, przestraszy doga &#8211; rosyjskiego doga. Bo przecież w podtekście instalacji systemu tarczy w Polsce i Czech stało przekonanie naszych polityków, że jest to narzędzie oddziaływania nie na Iran i Koreę Północną, ale na Rosję. Dlatego polski rząd podpisał kompromitujące dla naszego prestiżu, co widać po roku, porozumienie o instalacji systemów, z odchodzącą administrację republikańską USA.</p>
<p>Barack Obama powiedział na wczorajszej konferencji wyraźnie, dobitnie &#8211; dla Ameryki najważniejsze jest bezpieczeństwo jego terytorium, potem jego wojsk, na koniec &#8211; bezpieczeństwo partnerów politycznych. I amerykański prezydent przyjął, że drogą do realizacji tego projektu jest zmiana planów strategicznych i technicznych systemów antyrakietowych, z drogich i niesprawdzonych systemów stacjonarnych, na rozwiązania mobilne. Drugą stroną zmiany strategii jest kissingerowski model polityczny, polegający na układaniu się z mocnymi i szukanie z nimi porozumienia. Nawet kosztem oddania pewnych sfer wpływów i interesów. Dotyczy to także naszego rejonu, w kontekście współpracy USA z Rosją. Dla Obamy Europa jest warta tylko w przypadku, kiedy stanowi monolit polityczno- ekonomiczny, do tego współpracujący z Rosją. A główne interesy Amerykanów skupiają się w Azji i Ameryce Południowej.</p>
<p>Jest całkowicie jasne, że dla wyrównania relacji z Rosją i uzyskania jej wsparcia w sprawach konfliktów w Iranie, Iraku i Afganistanie, potrzebna jest pewna zapłata, pewne ustępstwa. Najwygodniejsze, a do tego oszczędzające środki budżetowe, okazało się zrezygnowanie z wątpliwego projektu tarczy. Co też uczyniono. I spotkało się to z pełną aprobatą NATO (wypowiedź szefa tej organizacji, AndersaFogh Rassmusena,  nie pozostawiała żadnych wątpliwości), krajów Unii Europejskiej (Angela Merkel), i oczywiście Rosji. To wyraźny znak, że Polska i jej starania były traktowane w CAŁEJ Europie co najwyżej wstrzemięźliwie. Nie należy traktować tego tylko jako sukces Kremla &#8211; to tylko odbicie realizmu politycznego nowego porządku, jaki chce wprowadzić Barack Obama.<br />
Zostawmy jednak już sprawy tarczy &#8211; zastanówmy się, jak powinna wyglądać polska polityka zagraniczna; Jak do tej pory polska polityka wspierana była iluzorycznym partnerstwem strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi. Byliśmy jedynym krajem Świata, który uważał się za ważnego, strategicznego partnera, bez podpisanej żadnej umowy o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA, bez umowy o programach wzmocnienia i unowocześnienia naszej armii. Tak, offset za &#8222;Jaszczębie&#8221;, F-16, pomoc logistyczna w Iraku i Afganistanie &#8211; ale to my per saldo dokładamy do tego interesu &#8211; finansowo, i jak się okazało wczoraj &#8211; prestiżowo. Warto się zastanowić, jak powinna wyglądać nasza polityka zagraniczna bez tarczy, czyli amerykańskiej parasolki&#8230;</p>
<p><span id="more-3184"></span></p>
<p>To, że polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie, wiemy już dawno, że nie ma pomysłu idei, pragmatyzmu i realizmu. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła “długi marsz” od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd był u władzy, polityka miała różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, taktykę, w sytuacjach krótkoterminowych, jak i strategię – nie na kadencję danego rządu, lecz na lat 10, 20, 30.</p>
<p>Wydawałoby się, że Polska, po wejściu w skład struktury obronnej Paktu Północnoatlantyckiego uzyskała wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, gwarancje w Europie i od Stanów Zjednoczonych, największego i najsilniejszego partnera tego układu. Polscy politycy szukali jednak rozwiązań alternatywnych, rozwiązań sojuszy ponad strukturami natowskimi. Polacy, godząc się na instalację tarczy antyrakietowej, sądzili że budują sobie  pozycję bufora pomiędzy krajami “starej Unii”, a Rosją. Okazało się to bolesną mrzonką.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest całkowicie niespójna, podzielona pomiędzy dwa ośrodki władzy wykonawczej, rząd i MSZ, oraz Kancelarię Prezydenta. Oba te ośrodki, konkurencyjne również w sprawach polityki wewnętrznej, prowadzą swoistą “wojnę zagraniczną”, nie opartą o żadne rzetelne analizy i oceny sytuacji międzynarodowej – w skali regionu i całego globu. Krańcowym tego przykładem było właśnie podpisanie umowy o instalację systemu tarczy antyrakietowej, w momencie, kiedy jasne już było dla każdego rozsądnie myślącego analityka, że administracja nowego prezydenta, będzie traktowała ten pomysł z dużym dystansem. Dystansem wynikającym ze zmiany strategii polityki zagranicznej, a także sytuacji wewnętrznej w samych Stanach Zjednoczonych.</p>
<p>Polska już rok temu, po wyborach amerykańskich i po konflikcie kaukaskim, powinna przedefiniować swoją strategią obronną – w ramach uporządkowania na nowo polskiej dyplomacji.</p>
<p>Powinna być ona szerzej sformułowana i powinna brać pod uwagę czynniki nie tylko militarnego zagrożenia Polski – ale również ekonomiczne i uwarunkowania geopolityczne. Polska doktryna obronna bezpieczeństwa narodowego powinna brać pod uwagę miejsce Polski w układzie geograficznym. I przyjąć, że Polska posiada głównie regionalne interesy, związane z Unią Europejską i Rosją. Polska nie była, nie jest i nie będzie nigdy mocarstwem regionalnym i nie będzie czegoś takiego, jak sojusz strategiczny i gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA.</p>
<p>Jedynym układem ponadregionalnym, do którego powinniśmy się odnosić – jest Unia Europejska i NATO. Oczywiście – zagrożenia globalne mają dla Polski ogromne znaczenie – choćby właśnie takie, jak kwestie zagrożenia naszego bezpieczeństwa energetycznego, czy sprawy przepływów kapitału – ale tylko w ramach struktury regionalnej Unii Europejskiej Polska może stawić czoło tym problemom. Próby usytuowania Polski jako partnera strategicznego USA w Europie, nawet biorąc pod uwagę realną możliwość wchłonięcia przez Rosję Białorusi i Ukrainy – mogą się dla naszego kraju skończyć poważnymi problemami.</p>
<p>Polska jest zbyt małym krajem, w obliczu Rosji, a także Niemiec, dla których naturalnym partnerem pozostaje Francja, aby próbować budować niezależną strukturę polityczną i system bezpieczeństwa w oparciu o “egzotyczny sojusz” ze Stanami Zjednoczonymi. Rojenia polskiej prawicy, że możemy stać się w Europie Centralnej nowym Izraelem, mocarstwem regionalnym, były tak absurdalne, jak to, że moglibyśmy w ramach takiego porozumienia otrzymać broń nuklearną. Po pierwsze, o sile Izraela stanowi jego położenie geograficzne i bufor wobec państw islamskich, po drugie – pozycja i siła lobby żydowskiego w samym USA. Poza tym, co już wielokrotnie wskazywał wspomniany już  Zbigniew Brzeziński – Europa ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenie jako spójny system polityczny i ekonomiczny. Najlepiej powiązany spójnym porozumieniem politycznym.</p>
<p>Ważnym elementem, na który polscy politycy powinni zwrócić uwagę, jest to, że dogmat o jednobiegunowym profilu świata został obalony. Amerykańskie porażki i uwikłanie się w wojnę w Iraku i Afganistanie, konflikt z Iranem, straszak Korei Północnej, a przede wszystkim obalenie mitu imperium finansowego – każą wysnuć tezę, że system jednobiegunowy zmienił się w wielobiegunowy, którego elementami są wciąż Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja, Chiny, razem z Indiami, a także rosnąca w siłę Brazylia. Dlatego właśnie nasza doktryna w polityce zagranicznej powinna być jak najbliżej związana z Unią Europejską.</p>
<p>Polska polityka wschodnia, prowadzona kilka lat przez ośrodek prezydencki,  pozostający praktycznie poza kontrolą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to rzecz, który już przyniosła Polsce duże szkody. Działania Lecha Kaczyńskiego, oceniane przez jego zwolenników jako pokazanie romantycznego stylu uprawiania polityki, na Zachodzie oceniane jest jako pospolite awanturnictwo. Nie uzgodnione podróże, wypowiedzi i działania Lecha Kaczyńskiego przyczyniły się do obniżenia standardów dyplomatycznych i osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Polska polityka za czasów prezydentury George&#8217;a W. Busha kierowała się bardziej interesami USA w regionie Kaukazu, niż prawdziwą polską racją stanu. Rosyjskie zachowanie na Kaukazie nosi oczywiście znamiona neoimperializmu, ale nie powinniśmy zapomnieć, że przyczyną tego były działania Stanów Zjednoczonych i niektórych państwa Unii Europejskiej, w tym głównie Polski, które popychały Gruzję do konfliktu o Abchazję i Osetię Południową.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna musi wziąć pod uwagę doktrynę polityczną Rosji, tzw. doktrynę Miedwiediewa, która została zdefiniowana jednoznacznie po konflikcie kaukaskim. Rosjanie, od zawsze, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, stosują politykę dyplomacji totalnej. Rosja, poza członkostwem w ONZ, nie jest związana żadnymi umowami partnerskimi z krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. Poza przestrzeganiem konwencji międzynarodowych, nic Rosjanom nie wiąże rąk. Podpisanie przez Rosję umowy z Unią Europejską, o wzajemnym partnerstwie (którą zresztą blokowała do tej pory Polska) może spowodować regres polityczny i ekonomiczny wobec Rosji. Rosjanie odbudowują swoją strefę wpływów i dają wyraźny sygnał również innym państwom tego regionu, że w wypadku, kiedy ich interesy (faktyczne, czy urojone) zostaną zagrożone – nie cofną się przed rozwiązaniami ostatecznymi. Jest to skierowane również w stronę Ukrainy i innych państw regionu. Częścią tej polityki to sprawy oddziaływania surowcami i swoimi wielkimi holdingami paliwowymi. Jest to retoryka siły i pewności swojego oddziaływania na UE. Jest to również sygnał dla Europy, dla NATO, że współpraca z tym krajem jest możliwa – ale nie na warunkach narzuconych Federacji Rosyjskiej. To Europa będzie musiała wybrać, czy tworzyć z Rosją wspólną sferę ekonomiczną i polityczną. Do tego rozwiązania przekonany jest Kreml, takie rozwiązanie i taki projekt będzie popierała administracja Baracka Obamy.</p>
<p>Biorąc pod uwagę miejsce Polski na mapie i wszelkie uwarunkowania geopolityczne, Polska nie może prowadzić polityki innej, niż we współpracy z Unią Europejską. Nie możemy prowadzić polityki mocarstwowej, ze względu na nasze ograniczenia. A są to ograniczenia natury ekonomicznej, politycznej i militarnej. Nasze sąsiedztwo, pomiędzy Rosją, krajem o ciągotach do autorytaryzmu i Niemcami, państwem o silnie wykształconym i będącym stabilną podstawą ustroju demokratycznym, każe nam budować politykę o zasadę współistnienia w tym układzie. Polska historia trudnego współżycia z tymi dwoma nacjami, Rosjanami i Niemcami, narzuca na społeczeństwo i na samych polityków poważne ograniczenia. Pomysł, że sojusz z Rosją i Niemcami może Polsce przynieść wielostronne korzyści ekonomiczne i polityczne, że mariaż polityczny z silnymi państwami jest lepszy niż ze słabymi – nie może się przebić do naszej świadomości. To poważny błąd, to spojrzenie świadczące o braku realizmu politycznego. Sam rzucenie takiego pomysłu powoduje zarzut wspierania “partii rosyjskiej” albo niemieckiej, a nawet oskarżenie o agenturalność. Jak słusznie zauważył swego czasu Ryszard Bugaj, w artykule dla “Rzeczpospolitej”, jakoś nikomu nie przeszkadza działanie w Polsce dużo silniejszej “partii amerykańskiej”, dzięki której jesteśmy w Iraku i Afganistanie.</p>
<p>Miejsce Polski i polskiej dyplomacji jest w Europie, w Unii Europejskiej i Rosji. Nie jest tym miejscem ani Gruzja, ani Azerbejdżan, nie jest polskim interesem wątpliwa możliwość wejścia Ukrainy i Gruzji do NATO. Najważniejszym polskim zadaniem w krótkim czasie jest nasze, wspólne europejskiej bezpieczeństwo energetyczne. Ważny dla polskich interesów i dla naszego bezpieczeństwa Pakiet Klimatyczny – a także polskie negocjacje  nowych kontraktów na dostawy gazu i ropy z Rosji. A w dłuższy czasie, takim który podlega planowaniu strategicznemu, jest stworzenie warunków stabilnego działania całej Unii Europejskiej, przy zapewnieniu Polsce należnego jej miejsca.</p>
<p>Miejsce Polski jest w Unii Europejskiej i tu powinniśmy szukać naszego bezpieczeństwa.</p>
<p>Europejska strategia bezpieczeństwa opiera się na trzech podstawowych zasadach, po pierwsze, zapobieganie konfliktom, po drugie, rozwiązywanie konfliktów formie dyskusji i po trzecie, budowanie bezpieczeństwa w oparciu o relacje wielostronne. Także z partnerami z poza Unii – Rosją i USA. To są kwantyfikatory bezpieczeństwa – w tym także Polski. System obronny NATO, jak do tej pory, chroni nas doskonale. Polska ma do odrobienia pewne zaległości w kontaktach z NATO. Więcej – jako kraj graniczny Unii Euroatlantyckiej ma obowiązek stawiania zadań i problemów, jak choćby właśnie spraw bezpieczeństwa energetycznego.</p>
<p>Polska ma jeszcze jedno zadania, a właściwie zaniechanie w swojej polityce zagranicznej &#8211; to brak podpisu Lecha Kaczyńskiego pod Traktatem Lizbońskim. Teraz, dzień po tym, co nam zakomunikowała strona amerykańska, gdyby został wykonany tak demonstracyjny gest, jak podpisanie TL &#8211; byłoby to doskonała odpowiedź na amerykańską arogancję. Ale to trudne do zrozumienia.</p>
<p>Bo pomimo wielokrotnie powtarzania, udowadniania, że Traktat Lizboński jest uporządkowaniem prawa i procedur Unii Europejskiej, nie zagraża polskiej państwowości i nie zagraża naszej suwerenności, bo sami już jej część za pomocniczość UE oddaliśmy – do genetycznych patriotów to nie dociera. A jego podpisanie byłoby bardzo ważnym krokiem, podnoszącym nasz prestiż.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komentarz video Azraela &#8211; tarcza antyrakietowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 15:24:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[politic]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3182</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="480" height="360"><param name="movie" value="http://vid.ly/embed/adMP"></param><param name="wmode" value="opaque"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><param name="allowfullscreen" value="yes"></param><embed src="http://vid.ly/embed/adMP" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="yes" width="480" height="360"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Video komentarz Azraela &#8211; tarcza antyrakietowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 13:59:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3101</guid>
		<description><![CDATA[Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania &#8211; i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście&#8230; Azrael]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania &#8211; i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście&#8230;</p>
<p><object width="640" height="380"><param name="movie" value="http://vid.ly/embed/acgx"></param><param name="wmode" value="opaque"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><param name="allowfullscreen" value="yes"></param><embed src="http://vid.ly/embed/acgx" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="yes" width="640" height="380"></embed></object></p>
<p>Azrael </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka celów</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 11:07:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=2986</guid>
		<description><![CDATA[Komentarze po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie są dość skrajne. Od opinii, że była to wizyta przełomowa, podobna do spotkania Michaiła Gorbaczowa i Ronalda Reagana w Reykjaviku, w roku 1986, aż do sformułowań, że właściwie w nic tak wielkiego się nie stało, a spotkania z Putinem i Miedwiediewem mają znacznie głównie dla podniesienia prestiżu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Komentarze po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie są dość skrajne. Od opinii, że była to wizyta przełomowa, podobna do spotkania Michaiła Gorbaczowa i Ronalda Reagana w Reykjaviku, w roku 1986, aż do sformułowań, że właściwie w nic tak wielkiego się nie stało, a spotkania z Putinem i Miedwiediewem mają znacznie głównie dla podniesienia prestiżu upadającego imperium postsowieckiego.</p>
<p>Analizy politologiczne mają to do siebie, że daje się je zweryfikować ex post dopiero po jakimś czasie, więc nie ma sensu rozpatrywać tego w obecnej chwili. Spotkanie trzydniowe w Moskwie nie było na pewno kurtuazyjne, lecz było początkiem ważnego procesu, być może takiego, który zaważy na całym wieku.</p>
<p>Bezspornym faktem jest to, że Amerykanie swoje cele polityczne osiągnęli, Rosjanie natomiast – liczą, że te cele, jakie sobie założyli – osiągną. I to jest właśnie prawidłowe pojmowanie polityki zagranicznej – przez pryzmat stawianych sobie celów.</p>
<p>Amerykanie, niezależnie od głębokiego kryzysu ekonomicznego i problemów wewnętrznych, prowadzą dalej politykę zagraniczną o charakterze globalnym, w wymiarze strategicznym. Rosjanie natomiast prowadzą w tej chwili już politykę regionalną, dotyczącą swego kraju i jego otoczenia azjatyckiego i europejskiego. Warto to brać pod uwagę, że Rosjanom zależy na zachowaniu swojej stanu posiadania i swojego zakresu wpływów na kraje WNP, natomiast amerykańska polityka zagraniczna, prowadzona w kontekście bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, musi być prowadzona, i tak się dzieje, w skali całego globu. Rosjanie do takiego poziomu agregacji polityki już nie wrócą nigdy, natomiast Amerykanie już nigdy nie narzucą Światu swojej wizji politycznej. Układ dwubiegunowy, USA – Związek Radziecki, po roku 1989 zamienił się w układ najpierw jednobiegunowy, z USA jako hegemonem, obecnie zdąża znów do układu wielobiegunowego – USA, Wschód (Chiny – Japonia – Indie), Europa+Rosja, reszta Świata.</p>
<p><span id="more-2986"></span></p>
<p>Amerykanie, a właściwie nowa administracja postawiła sobie za cel doprowadzenie do zawarcia nowego układu bezpieczeństwa zbiorowego, którego pierwszym elementem jest nowe, strategiczne porozumienie rozbrojeniowe z Rosją. I to gościom amerykańskim się udało, bez żadnego problemu. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Barack Obama nie czeka na swoją drugą kadencję, aby przejść do historii, lecz pragnie ważne sprawy załatwić jak najszybciej.</p>
<p>Według ustaleń, które zostaną potwierdzone oficjalnymi dokumentami traktatowymi do grudnia tego roku, liczba głowic w obu państwach zostanie zmniejszona do 1500-1675, a rakiet do 500-1100. To będzie podstawą do rozpoczęcia szerszej akcji dyplomatycznej (być może na nieco skostniałym forum ONZ) doprowadzenia do globalnego systemu redukcji uzbrojenia atomowego. Do tego oczywiście Amerykanom potrzebna będzie współpraca i porozumienie z Chinami. I do tego właśnie Barackowi Obamie potrzebny jest Henry Kissinger, wiekowy, ale intelektualnie sprawny i witalny sekretarz stanu za prezydentury Richarda Nixona.</p>
<p>Ten twórca i wykonawca, z wielkimi sukcesami, Realpolitik Nixona, zdaje sobie sprawę, że realia geopolityczne są sprzyjające do tego, aby nie tylko doprowadzić do strategicznej współpracy Rosji i Stanów Zjednoczonych, ale również do tego, aby taki układ był podstawą do wielowymiarowego systemu bezpieczeństwa światowego. Dołożenie do porozumienia rosyjsko-amerykańskiego następnego – amerykańsko-chińskiego, pozwoliłoby na rozwiązanie problemów mniejszych, strategicznych dla Ameryki – problemu z Iranem, Afganistanem i Koreą Północną. Nowy plan amerykański zakłada, że zaczynamy od globalnego systemu bezpieczeństwa, schodząc do rozwiązań lokalnych, cząstkowych.</p>
<p>Wracając do wizyty Baracka Obamy w Moskwie; Wbrew opiniom, częstym w Polsce, że Rosjanie nie mają wiele do zaoferowania w sprawie rozwiązania problemów z Iranem i Afganistanem, amerykański prezydent i jego dyplomaci sądzą zupełnie co innego. Świadczy o tym podpisanie porozumienie, na mocy którego Rosja ułatwi transport amerykańskiej (i natowskiej) broni i lotnictwa wojskowego przez swoje terytorium do Afganistanu. Również w sprawie Iranu zawarto bardzo konkretne porozumienia dotyczące pomocy w rozwiązaniu problemu instalacji systemów atomowych, dostawcą których jest w dużym stopniu właśnie Rosja. Ten cel strategiczny, czyli osłabienie zagrożenia atomowego ze strony Iranu został w Moskwie, właśnie we współpracy osiągnięty.</p>
<p>Można zadać pytanie – co uzyskali Rosjanie? Co właściwie osiągnęła dyplomacja rosyjska? Wbrew pozorom – bardzo wiele.</p>
<p>Przede wszystkim Rosja potwierdziła, że jest dla Waszyngtonu znaczącym partnerem. To, że rozmowy miały charakter bilateralny, a nie były prowadzone choćby w ramach porozumienia paktu NATO, świadczy o tym, że Rosja pozostaje pełnoprawnym partnerem.</p>
<p>Po drugie – Rosja uzyskała, nieformalnie, ale silne potwierdzenie swoje pozycji w regionie. Regionie obejmującym nie tylko kraje WNP ale też Gruzję, jak i Ukrainę. Niepodjęcie przez stronę amerykańską (przynajmniej oficjalnie) poważnej debaty na temat sytuacji politycznej w Tbilisi i Kijowie, oznacza, że Amerykanie godzą się na rozszerzoną strefę wpływów rosyjskich. I jak słusznie zauważył dyrektor Międzynarodowego Centrum Ekspertyzy Politycznej Rosji, Jewgienij Minczenko “…<em> kwestia rozszerzenia NATO poprzez członkostwo Ukrainy i Gruzji o najbliższe 10-15 lat została odsunięta. Nie osiągnięto wobec tego specjalnego porozumienia”</em>. Priorytety amerykańskie (a także NATO, gdzie Amerykanie dalej mają najwięcej do powiedzenie), są zupełnie inne. Innym elementem rozmów amerykańsko-rosyjskich były zapewne sprawy współpracy ekonomicznej (a właściwie pomocy amerykańskiej) pomiędzy oboma krajami. To będzie się realizowało i tak, poprzez płacenie przez Waszyngton za każdą zniszczoną przez Rosjan głowicę, ale nie wierzę, że strony tego tematu nie przedyskutowały.</p>
<p>W sprawie tarczy antyrakietowej, Rosjanie postawili sprawę jasno – jeżeli Obama nie zrezygnuje z jej budowy w Polsce i Czechach, Rosja nie podpisze nowego układu rozbrojeniowego – a więcej – może nie chcieć pracować i pomagać Amerykanom przy rozwiązaniu problemu irańskiego i zakończeniu konfliktów w Iraku i Afganistanie.</p>
<p>Wizyta Obamy w Moskwie i jej rezultaty są przykładem, jak polityka celów i realizmu politycznego (obu stron) odnosi sukcesy. Na tym tle polska polityka zagraniczna, prowadzona od kilku lat, wygląda żałośnie.</p>
<p>Przez lat kilkanaście, od roku 1989, aż do roku 2004, do wejścia Polski do Unii Europejskiej, polska polityka zagraniczna miała jasny, sprecyzowany kierunek. Tym kierunkiem była integracja ze strukturami administracyjnymi, ekonomicznymi i bezpieczeństwa Europy. Odwrót od tego, na rzecz “miziania” się z administracją George’a W. Busha, bzdurnego, bezkrytycznego wspierania Michaiła Saakaszwilego i Wiktora Juszczenki, kontestowania Traktatu Lizbońskiego, marazmu w kontaktach, a wręcz wrogości wobec Rosji, to przykład, jak polska polityka zagraniczna straciła poczucie realizmu. Klinicznym przykładem głupoty politycznej polskiego zaścianka, jest właśnie sprawa tarczy antyrakietowej, tego politycznego i militarnego humbugu, napędzanego w naszym kraju fobią antyrosyjską, który przyniósł bardzo duże, wymierne straty.</p>
<p>Polska, niegdyś lider regionu, jest nie tylko na marginesie całej Unii Europejskiej, ale straciła tę pozycję, przez ciągłe kontestowanie Unii Europejskiej, na rzecz Stanów Zjednoczonych, które właśnie pokazują nam lekcję pragmatycznej, celowej polityki zagranicznej. Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku.</p>
<p>Już w marcu tego roku brytyjski “Financial Times” napisał w komentarzu, że porozumienie na linii Waszyngton – Moskwa, wstrzymujące instalacje elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach jest wystawieniem nas do wiatru.</p>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że to my sami wystawiliśmy się na śmieszność.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Barack zabierze Micheila do domu?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/08/czy-barack-zabierze-micheila-do-domu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/08/czy-barack-zabierze-micheila-do-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jul 2009 15:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=2977</guid>
		<description><![CDATA[Stara mądrość, nie tylko polityczna mówi &#8211; nie ma przypadków, są tylko znaki. I właśnie z takim znakiem mamy do czynienia teraz; W trakcie wizyty amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w Moskwie w mediach pojawiła się informacja, że specjalny zespół dochodzeniowy, pod pod kierownictwem szwajcarskiej dyplomatki Heidi Tagliavini jest bliski opublikowania swojego raportu, z którego niedwuznacznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p style="text-align: left;">Stara mądrość, nie tylko polityczna mówi &#8211; nie ma przypadków, są tylko znaki. I właśnie z takim znakiem mamy do czynienia teraz;</p>
<p style="text-align: left;">W trakcie wizyty amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w Moskwie w mediach pojawiła się informacja, że specjalny zespół dochodzeniowy, pod  pod kierownictwem szwajcarskiej dyplomatki Heidi Tagliavini jest bliski opublikowania swojego raportu, z którego niedwuznacznie wynika, że to Micheil Saakaszwili był agresorem w konflikcie w Osetii Południowej. Już w połowie czerwca niemiecki tygodnik &#8222;Der Spiegel&#8221; ujawnił, że z wyniku dochodzenia komisji jednoznacznie wynika, że Saakaszwili rozpoczął ostrzał stolicy Osetii Płd. Ma to potwierdzać rozkaz gruzińskiego dowództwa z dnia 7 sierpnia 2008 roku, w którym zapowiadany jest atak.  Zresztą to nie jedyne problemy gruzińskiego prezydenta, jest on również oskarżony o nielegalny handel bronią, z Ukrainą, za którą zresztą  jego kraj się nie rozliczył.</p>
<p style="text-align: left;">Jak więc widać, nie tylko Rosjanie twierdzą, że to Gruzja rozpoczęła awanturę w Osetii Południowej, już nie tylko obserwatorzy OBWE, którzy byli na miejscu działań, formułują opinię, że to Saakaszwili wydał rozkaz ostrzału Cchinwali. Uważni obserwatorzy zwrócili uwagę, że Saakaszwili już w listopadzie ubiegłego roku przyznał przed komisją gruzińskiego parlamentu, że to on podjął decyzję ataku na Osetię Południową.</p>
<p style="text-align: left;">W trakcie rozmów Obamy na Kremlu, z prezydentem Miedwiediewem, a także zapewne w trakcie spotkania z premierem Putinem, sprawy dotyczące Kaukazu (a i zapewne również Ukrainy) były poruszane. I zapewne nie były one przedmiotem osobnych rozmów, lecz elementem dyskusji w ramach pakietów problemów, na które składają się sprawy rozbrojeniowe, globalnego systemu bezpieczeństwa, sprawy współpracy obu państw w kontekście Iranu, Korei Północnej i Afganistanu.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2977"></span></p>
<p style="text-align: left;">Nowa administracja amerykańska, mająca przede wszystkim na głowie swoje problemy wewnętrzne i uwikłanie w Iraku i Afganistanie, spadek po polityce neokonserwatystów administracji George’a W. Busha, prowadzi politykę nawiązującą w prostej linii do Realpolitik Henry&#8217;ego Kissingera, z czasów prezydentury Nixona. I nie jest to wcale przypadek, ponieważ już w lutym brytyjski „Daily Telegraph” doniósł, że to właśnie wiekowy były sekretarz stanu jest głównym architektem nowego programu współpracy Stanów Zjednoczonych z Moskwą.  Ta nowa polityka odprężenia, mająca naprawić błędy jakie popełniła neokonserwatywna administracja Busha, i mająca doprowadzić do nowego układu rozbrojeniowego, oraz nowego systemu bezpieczeństwa europejskiego i globalnego, jest oczywiście polityką transakcyjną, gdzie strony idąc na ustępstwa, decydują się na zaniechanie swoich planów i na nowy podział sfer wpływów. Ten handel, w przypadku Rosji, oznacza, że postawi ona dwa warunki &#8211; rezygnacja przez USA z tarczy antyrakietowej w Europie, (o czym w następnym artykule), oraz uznanie rosyjskiej strefy wpływów &#8211; w tym wypadku chodzi o Gruzję i pakującą się samą w ręce Moskwy Ukrainę&#8230; Dla Baracka Obamy podpisanie nowego traktatu rozbrojeniowego, oraz pomoc Moskwy w normalizacji sytuacji na Bliskim i Środkowym Wschodzie, warte są tej ceny.</p>
<p style="text-align: left;">Micheil Saakaszwili stracił parasol ochronny Stanów Zjednoczonych już dawno, a także odwrócili się od niego partnerzy europejscy. Wydaje się, że nawet Lech Kaczyński, prowadzący tak naprawdę samozwańczą i destrukcyjną politykę wschodnią, napędzaną głównie jego rusofobią, zrozumiał,  że jego gruziński przyjaciel jest już politycznym trupem. Dodając do tego rosnącą w siłę opozycję wewnętrzną, należy oczekiwać, że Saakaszwili nie wytrzyma na swoim prezydenckim fotelu do końca kadencji (czyli do stycznia przyszłego roku).</p>
<p style="text-align: left;">Saakaszwili przegrał swoją karierę polityczną w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku, wydając rozkaz ostrzału śpiącej stolicy Osetii Południowej. Doprowadzając do konfliktu, będącego grą polityczną, w którą zaangażowane były służby specjalne USA i Izraela, postawił w niezręcznej sytuacji i Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Rzadko się zdarza, aby prezydent demokratycznego kraju, do tego z doświadczeniami wyniesionymi z długoletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych, podejmował działania tak nieodpowiedzialne, niszczące stabilizację własnego narodu. Dla każdego trzeźwo patrzącego obserwatora (oprócz polskich mediów i polityków)  już po dwóch dniach konfliktu było jasne, kto zapłaci za awanturnictwo gruzińskiego prezydenta. Zapłacili za to głównie Gruzini, tracąc na długie lata możliwość wejścia do NATO. Gruzja, pomimo przyjęcia na jednym ze szczytów Unii Europejskiej konkretnego planu działań w ramach tak zwanego Partnerstwa Wschodniego, na długie lata odsunęła od siebie możliwość wejścia w skład tej organizacji.</p>
<p style="text-align: left;">Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/08/czy-barack-zabierze-micheila-do-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tarcza w Rosji</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/06/12/tarcza-w-rosji/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/06/12/tarcza-w-rosji/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2009 17:01:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2880</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, czy sekretarz obrony USA, Robert Gates sobie &#8222;chlapnął&#8221; czy wyszedł przed szereg, czyli swego szefa, prezydenta Baraka Obamę, ale jego wtorkowe wystąpienie w amerykańskim Senacie poruszyło lawinę. Lawinę spekulacji, domysłów, wystąpień, dementi&#8230; Otóż szef Pentagonu stwierdził, że Moskwa i Waszyngton poważnie rozpatrują możliwość instalacji systemów tarczy antyrakietowej bezpośrednio na terytorium Rosji&#8230; Nastąpiła konsternacja, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Nie wiem, czy sekretarz obrony USA, Robert Gates sobie &#8222;chlapnął&#8221; czy wyszedł przed szereg, czyli swego szefa, prezydenta Baraka Obamę, ale jego wtorkowe wystąpienie w amerykańskim Senacie poruszyło lawinę. Lawinę spekulacji, domysłów, wystąpień, dementi&#8230; Otóż szef Pentagonu stwierdził, że Moskwa  i Waszyngton poważnie rozpatrują możliwość instalacji systemów tarczy antyrakietowej bezpośrednio na terytorium Rosji&#8230;</p>
<p>Nastąpiła konsternacja, a jak pisze moskiewski &#8222;Kommersant&#8221;, nawet zamieszanie w MSZ Rosji. I wcale się nie dziwię, ponieważ każdy kto zna Rosję, wie, że zagadnienia bezpieczeństwa Rosji i nadzór nad siłami zbrojnymi, jest w rękach Kremla, czyli urzędu prezydenckiego, a ten jak wiadomo, sprawuje Dmitrij Miedwiediew. Gates natomiast omawiał sprawę z premierem Władimirem Putinem. Dlatego też resorty, które są w gestii Miedwiediewa, ministerstwo spraw zagranicznych i ministerstwo obrony, wstrzymały się od komentarzy. To bardzo symptomatyczne, a jednocześnie pokazujące, że spójność rosyjskiej polityki, współpraca dwóch organów władzy, prezydenta i premiera, nie jest najlepsza. Daleko jej wprawdzie do gier i zabawa Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska, lecz też nie jest za ciekawie.</p>
<p>Propozycja, czy plan Gatesa ma kolosalne znaczenie, z czego niewielu komentatorów zdaje sobie sprawę. Warto pamiętać, że NATO, które głównym elementem są wojska i wpływy amerykańskie, był związkiem obronnym wobec wrogiego Układu Warszawskiego, gdzie rządzili Rosjanie. I wojska Federacji Rosyjskiej są spadkobiercą tego układu zbrojnego. Dlatego też propozycja rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej na terytorium Rosji, a co za tym idzie &#8211; również stacjonowanie na tym obszarze żołnierzy amerykańskich, to istna rewolucja. Nie ma co tego nawet porównywać do wspólnych jednostek wojskowych Francji i Niemiec, czy integracji systemów obronnych państwa Unii.</p>
<p>Kilkanaście tygodni temu pisałem, że wcześniej, czy później MUSI nastąpić współpraca w dziedzinie obronności NATO i Rosji. Taka jest po prostu logika działania w ramach Europy, gdzie Rosja MUSI, z powodów bezpieczeństwa (w tym energetycznego) zostać wciągnięta w obszar polityczny Unii Europejskiej. Awantura kaukaska, konflikt Rosji z Gruzją, a także niestabilna sytuacja na Ukrainie, potencjalnym kandydacie do NATO, tylko, wbrew sceptykom, przyśpieszyły ten proces.</p>
<p>Jednak głównym powodem podjęcia poważniej dyskusji o wspólnym obszarze bezpieczeństwa rakietowego Rosji i USA jest nowa polityka administracji demokratycznej Baracka Obamy. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Barack Obama nie czeka na swoją drugą kadencję, aby dokonać historycznych osiągnięć, przejść do historii, lecz pragnie ważne sprawy załatwić jak najszybciej.<span id="more-2880"></span> Jak pamiętamy, w kwietniu tego roku, w trakcie londyńskiego szczytu G-20 doszło do spotkania i rozmowy prezydentów Baracka Obamy i Dmitrija Miedwiediewa. Nie wiemy, co na nim było dyskutowane, ale można założyć, że rozmawiano na tematy rozbrojeniowe. Obama bardzo konsekwentnie realizuje swoje wyborcze obietnice i plany i dąży do odprężenia w stosunkach z Rosją. Koniec poprzedniego traktatu rozbrojeniowego START , w grudniu tego roku, to deadline, warunkujący nowe otwarcie w sprawach rozbrojenia. Porozumienie o redukcji broni masowego rażenia jest oczywiście początkiem szerszego projektu, mającego na celu kontrolę całego arsenału atomowego na świecie, tym bardziej, że administracja Busha nic nie zrobiła w tej sprawie, po ataku na Nowy Jork, w roku 2001. Znaczące arsenały atomowe, znajdujące się w pasie islamskim, w Izraelu, Indiach, Pakistanie, plus ogromne arsenały chińskie – to rzecz, która wymaga porozumienia wielostronnego. Jest jeszcze sprawa Iranu, w obecnej chwili punktu najbardziej zapalnego. Oczywiście, porozumienie amerykańsko–rosyjskie nie będzie miało znaczenie bez tego trzeciego – czyli Chin. W Londynie doszło zresztą do spotkania z chińskim przywódcą, Hu Jintao, z zapowiedzią wizyty Obamy w Pekinie. Po szczycie londyńskim doszło do licznych kontaktów amerykańsko-rosyjskich &#8211; jak widać, nie bez rezultatów.</p>
<p>Nic nie jest jednak za darmo. Z tym, że cena, jaką mogą zapłacić Amerykanie, jest niewspółmierna do korzyści, jakie mogą osiągnąć przy normalizacji stosunków z Rosją. Rosjanie postawili sprawę jasno i będą tego od Amerykanów wymagać &#8211; jeżeli Obama nie zrezygnuje z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, Rosja nie podpisze nowego układu rozbrojeniowego &#8211; a więcej &#8211; może nie chcieć pracować i pomagać Amerykanom przy rozwiązaniu problemu irańskiego i zakończeniu konfliktów w Iraku i Afganistanie. A to są główne priorytety amerykańskiej polityki zagranicznej.</p>
<p>Rosjanie werbalizują tylko to, co jest wiadome od dawna; Instalacja radaru w Czechach, oraz wyrzutni rakiet w Polsce, to element Global Missile Defence, czyli amerykańskiej doktryny obronnej, systemu, który ma bronić terytorium USA nie przed rakietami irańskimi, lecz przed systemami rosyjskimi. Jest to zagrożenie dla rosyjskiego potencjału nuklearnego. System radarowy w Czechach miałby praktycznie możliwość monitorowania całego systemu obronnego Rosji, znajdującego się w jej części europejskiej.</p>
<p>Amerykanie zdają sobie doskonale, że w dobie kryzysu ekonomicznego, nie są wstanie prowadzić działań jednocześnie na kilku frontach; Konflikt i zagrożenie nuklearne ze strony Iranu, podobne, a do tego jeszcze mniej przewidywalne zagrożenie ze strony Korei Północnej, wojny w Iraku i Afganistanie, zawsze zapalna sytuacja w Izraelu i Libanie &#8211; to za dużo dla Ameryki. Jeżeli do tego okazałoby się, że nie jest możliwa współpraca z Rosją &#8211; cały system bezpieczeństwa mógłby się nagle USA posypać&#8230;Nie zapomnijmy, że w dłuższym okresie największym problemem bezpieczeństwa i ekonomii dla USA są Chiny&#8230;</p>
<p>Może paść pytanie &#8211; a gdzie w tym wszystkim interes Polski, amerykańskie zobowiązania wobec naszego kraju, gdzie wywiązanie się z umowy ratyfikowanej, z wielką pompą i zadęciem, we  wrześniu ubiegłego roku, o instalacji systemu tarczy w Polsce? Najlepszą odpowiedzią na to jest to, że Amerykanie godzą się, w ramach tejże umowy, udostępnić nam baterię rakiet Patriot&#8230;ale tylko, w sumie na pół roku &#8211; i bez głowic&#8230; Czyli, chcą nam dać Winchestera, ale bez zamka&#8230;</p>
<p>Kiedy w sierpniu ubiegłego roku podpisywano dokumenty o instalacji systemów amerykańskiej tarczy w Polsce przyrównywano tę uroczystość do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO. Jak się okazuje jednak, podpisując umowę o tarczy, nie dostaliśmy nic, a nawet mniej niż nic, że przypomnę, jak Amerykanie wypięli się na nasze starania o nominowanie Radosława Sikorskiego na sekretarza generalnego NATO.</p>
<p>Radosław Sikorski podpisał (razem z Condi Rice) umowę o przekazaniu terenu pod stację, a także ustalenia o zasadach stacjonowania amerykańskich żołnierzy. Podpisał również deklarację polityczną, tak zwaną deklarację solidarności, w której to Amerykanie zobowiązywali się do reakcji w sytuacji zaatakowania naszego kraju przez rakiety balistyczne. Wszystkie te dokumenty są dokumentami stworzonymi i podpisanymi przez amerykańską administrację, ale&#8230; tę administrację, której już nie ma.</p>
<p>Dokumenty te zostały podpisane w momencie, kiedy już było jasne, dla każdego rozsądnego analityka, że to demokrata zasiądzie na fotelu prezydenta w Białym Domu, a kryzys ekonomiczny ukazywał się na horyzoncie. Deklaracja polityczna nie niesie za sobą żadnych wartości dla polskiej armii. Nie ma w niej żadnych ustaleń, nawet obietnic, dotyczących środków na modernizację polskiej armii. Poza baterią rakiet Patriot, zdolną zabezpieczyć przed atakiem Ursynów w Warszawie albo miasto Sopot Polska nie dostanie, bez własnych wydanych pieniędzy, żadnego innego wsparcia. Podpisanie umowy sierpniowej z USA, pod wpływem antyrosyjskiej histerii, wywołanej konfliktem kaukaskim, to, jak do tej pory, najpoważniejszy błąd polskiej dyplomacji rządu Donalda Tuska.</p>
<p>Amerykanie, nie oglądając się również na NATO, będą finalizować umowę strategiczną z Rosją. Robert Gates stwierdził, że już w lipcu tego roku, w Moskwie,  Barack Obama i Dmitrij Miedwiediew podpiszą pierwsze dokumenty w sprawie wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej.</p>
<p>Obama przystąpił do budowy nowego, globalnego systemu bezpieczeństwa. I umowa o redukcji zbrojeń, jest tylko jednym z elementów tego układu. Dlatego tarcza antyrakietowa w Polsce i Czechach zupełnie nie jest na rękę obu stronom. Europa traci na znaczeniu &#8211; i to dla obu umawiających się stron. Ważniejsze sprawy rozgrywają się na Dalekim Wschodzie, gdzie Amerykanie chcą budować drugą część tego układu – czyli sojusz z Chinami. Sojusz, oparty zresztą nie tylko o porozumienie militarne, ale również ekonomiczne. To jest strategia zbudowania spójnego systemu bezpieczeństwa globalnego, opartego o współdziałanie mocnych stron.</p>
<p>Nasza dyplomacja, prowadzona zarówno przez ministra spraw zagranicznych, jak i samego premiera, Donalda Tuska, wystawiła nas śmieszność i naraziła na szwank nasze oblicze. Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/06/12/tarcza-w-rosji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczyt idiotyzmu i szczyt Obama &#8211; Miedwiediew</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/04/05/szczyt-idiotyzmu-i-szczyt-obama-miedwiediew/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/04/05/szczyt-idiotyzmu-i-szczyt-obama-miedwiediew/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:18:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2618</guid>
		<description><![CDATA[W Polsce trwa dyskusja na temat n-tego konfliktu na linii Mały Pałac &#8211; Duży Pałac, tym razem w sprawie instrukcji MSZ dla Lecha Kaczyńskiego, dotyczącej strategii rozmów w sprawie wyboru nowego sekretarza generalnego NATO. Spór idzie o to, czy dokumenty przekazane Kancelarii Prezydenta były takową instrukcją, czy tylko notatką, czy Lech Kaczyński po raz kolejny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>W Polsce trwa dyskusja na temat n-tego konfliktu na linii Mały Pałac &#8211; Duży Pałac, tym razem w sprawie instrukcji MSZ dla Lecha Kaczyńskiego, dotyczącej strategii rozmów w sprawie wyboru nowego sekretarza generalnego NATO. Spór idzie o to, czy dokumenty przekazane Kancelarii Prezydenta były takową instrukcją, czy tylko notatką, czy Lech Kaczyński po raz kolejny na ważnym spotkani zniweczył taktykę negocjacyjną polskiego rządu, mogącą rzutować na pozycję Polski nie tylko w NATO, ale również w UE, u, czy jednak może postąpił ze swoiście rozumianą &#8222;racją stanu&#8221;. Paski na ekranie stacji telewizyjnych jarzą się na żółto i czerwono, podając kolejne informacje, dotyczące tej bzdurnej sprawy &#8211; a  w tle trwa dyskusja, czy Kaczyński był ZNÓW pijany. A premier Rasmussen i tak tym szefem zostałby, niezależnie jaką taktykę Polacy by zastosowali, i z kim Lech Kaczyński by obalił flaszkę wina, lub do kogo po nocy chciał dzwonić&#8230; Sam fakt rozpętania tej idiotycznej awantury nie stawia też w korzystny świetle premiera. Upublicznienie dokumentów skierowanych do kancelarii prezydenta to akt swoistej desperacji, zresztą i tak nie miało to zupełnie żadnego znaczenia, ponieważ trzy strony tekstu, pisanego językiem dyplomatycznym, przekraczają zdolności percepcji Kaczyńskiego. Czas zająć w sprawach polityki zagranicznej postawić jasne stanowisko i jasną reprezentację.</p>
<p>Ostatnia odsłona tej żenującej sprawy dziś &#8211; czyli fotka z Barackiem Obamą w Pradze&#8230;.</p>
<p>Absurdalność tych dyskusji, żenujących dla Polski i jej pozycji w Świecie, widać szczególnie na tle naprawdę ważnych spraw, czyli szczytu londyńskiego G-20, w trakcie którego doszło do spotkania i rozmowy prezydentów Baracka Obamy i Dmitrija Miedwiediewa.</p>
<p>Znaczenie tego londyńskiego spotkania poznamy za kilka miesięcy, kiedy eksperci wstępne ustalenia zaczną ubierać w formę konkretnych porozumień, ustaleń i terminarzy. Obama jednak bardzo konsekwentnie realizuje swoje wyborcze obietnice i plany i dąży do odprężenia w stosunkach z Rosją. Koniec poprzedniego traktatu rozbrojeniowego, START I, w grudniu tego roku, to deadline, warunkujący nowe otwarcie w sprawach rozbrojenia. Porozumienie o redukcji broni masowego rażenia jest oczywiście początkiem szerszego projektu, mającego na celu kontrolę całego arsenału atomowego na świecie, tym bardziej, że administracja Busha nic nie zrobiła w tej sprawie, po ataku na Nowy Jork, w roku 2001. Znaczące arsenały atomowe, znajdujące się w pasie islamski, w Izraelu, Indiach, Pakistanie, plus ogromne arsenały chińskie &#8211; to rzecz, która wymaga porozumienia wielostronnego. Jest jeszcze sprawa Iranu, w obecnej chwili punktu najbardziej zapalnego. Oczywiście, porozumienie amerykańsko &#8211; rosyjskie nie będzie miało znaczenie bez tego trzeciego &#8211; czyli Chin. W Londynie doszło do spotkania z chińskim przywódcą,<br />
Hu Jintao, z zapowiedzią wizyty Obamy w Pekinie.<br />
Barack Obama potwierdził swoją determinację w sprawach rozbrojenia, przemawiając na wiecu na praskim Placu Hradczańskim. Ideą Obamy jest otwarcie drogi ku pełnemu rozbrojeniu atomowemu. Zapowiedział negocjacje z Rosją i innym krajami w tej sprawie.</p>
<p>A co do Polski, zapowiedział wyraźnie, że sprawa tarczy antyrakietowej uzależniona jest od stanowiska Iranu w sprawie swojjego projektu atomowego. Odbieranie tego przez polskich komentatorów, jako zapowiedź utrzymania projektu tarczy na terytorium naszego kraju jest dużym nadużyciem. Kiedy wreszcie polscy politycy zrozumieją, że umowa o tarczę była porozumieniem nierównoważnych stron, a prawdziwym partnerem w tej sprawie jest Rosja?!</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/04/05/szczyt-idiotyzmu-i-szczyt-obama-miedwiediew/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Radka droga ku NATO</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/03/24/radka-droga-ku-nato/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/03/24/radka-droga-ku-nato/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2009 10:40:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2553</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Nie chcem, ale&#8230; chcem&#8221; &#8211; mógłby parafrazując pewnego prezydenta/elektryka powiedzieć polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Nie chce zostać szefem Sojuszu Północnoatlantyckiego, co zaznacza na prawie każdej konferencji prasowej, ale jednocześnie mówi, że krajowi naszego regionu należy się takie stanowisko, a inne działania wskazują, że on sam i podległe mu służby dyplomatyczne robiły wszystko, aby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&#8222;Nie chcem, ale&#8230; chcem&#8221; &#8211; mógłby parafrazując pewnego prezydenta/elektryka powiedzieć polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Nie chce zostać szefem Sojuszu Północnoatlantyckiego, co zaznacza na prawie każdej konferencji prasowej, ale jednocześnie mówi, że krajowi naszego regionu należy się takie stanowisko, a inne działania wskazują, że on sam i podległe mu służby dyplomatyczne robiły wszystko, aby doprowadzić do jego nominacji. Lutowy wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być w tej sprawie kluczowym, ale chyba nie poszło w kontaktach z Hillary Clinton jak trzeba. Były również śniadanka z politykami Europy Zachodniej, były dyspozycje dla polskich placówek dyplomatycznych lobbowania za kandydaturą Sikorskiego. Były także nic nieznaczące deklaracje Lecha Kaczyńskiego, że będzie polską kandydaturę wspierał, co dla przytomniejszych obserwatorów mogło być odczytane jako poklepywanie Sikorskiego po plecach, z ręką uzbrojoną w nóż.. Wszystko to na darmo.</p>
<p>Pojawia się w związku z tym teraz opinia, że polskie starania o umocowanie Radosława Sikorskiego w Brukseli, mogą być zagrywką mającą przykryć inną grę &#8211; grę na obsadzenie Polaka, a konkretnie Jerzego Buzka na stanowisku szefa nowego Parlamentu Europejskiego, po czerwcowych wyborach. Wydaje się jednak, że ambicje Sikorskiego nie pozwalają na to, aby przyjął w rozgrywce rolę pionka. To miała być gra o stanowisko dla niego.</p>
<p>Ostatnie informacje mocno musiały polskiego, ambitnego polityka zaboleć. Oto Amerykanie, którzy rządzą strukturami NATO, wybrali, zresztą na podstawie sugestii Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji, która właśnie wraca w pełni do struktur wojskowych organizacji, Andersa Fogh Rasmussena, premiera Danii. Oto ci Amerykanie właśnie, z  którymi wiązał takie nadzieje, wystawili go do wiatru i nie pomogło nawet wstawiennictwo bliskiego Barackowi Obamie amerykańskiego politologa polskiego pochodzenia, Zbigniewa Brzezińskiego.</p>
<p><span id="more-2553"></span>Realnie rzecz biorą, Sikorski szans na objęcie stanowiska sekretarza generalnego NATO nie miał żadnych, a powodów do tego było aż nadto. I nie dotyczy to tylko jego samego.</p>
<p>Najważniejszym powodem, że polski minister spraw zagranicznych nie może objąć tego stanowiska jest to, że polityka amerykańska wobec Rosji została przeorientowana przez nową administrację Bracka Obamy o 180 stopni. Kreml już nie jest wrogiem, nie jest zagrożeniem, lecz staje się powoli partnerem w rozwiązywaniu konfliktów na Bliskim Wschodzie, a głównie problemów z Iranem. Jednocześnie Amerykanie chcą prowadzić polityką równowagi globalnej, w związku z tym traktują Rosję jako przeciwwagę dla szybko rosnącej dominacji Chin w Azji. Rosja staje się dla Waszyngtonu kluczowym partnerem, w związku z tym proponowane jest jej partnerstwo. Rosja staje partnerem w dziedzinach kluczowych dla bezpieczeństwa globalnego i samych Stanów Zjednoczonych, w tym w dziedzinie terroryzmu, broni nuklearnej, czy bezpieczeństwa energetycznego. Jest w związku z tym naturalną sprawą, że na czele organizacji wojskowej i politycznej, kluczowej dla bezpieczeństwa kontynentu europejskiego nie może stać przedstawiciel kraju, który z Rosją, delikatnie mówiąc, ma stosunki nie najlepsze.</p>
<p>Największe i najsilniejsze państwa europejskie, czyli Niemcy, Francja i Wielka Brytania nie poparły polskiej kandydatury z podobnych powodów, czyli polskiego antyrosyjskiego nastawienie, ale również z powodu, że polska jest zbyt&#8230; proamerykańska. Polska polityka zagraniczna, prowadzona od wielu lat jakby poza strukturami Unii Europejskiej, wyraźnie skierowana w stronę Stanów Zjednoczonych, nie musiała się podobać innym krajom. Polska grała na dwóch fortepianach, unijnym i amerykańskim, ale ten drugi brzmiał jakby mocniej. Polska ochoczo podążyła za Amerykanami do Iraku, wspierała ich bezkrytycznie. Tarcza antyrakietowa miała być symbolem tej współpracy i zaangażowania we współpracę z Wielkim Bratem. Jak się to zakończyło &#8211; wiadomo. Państwa europejskie, a głównie Niemcy, nie zapomniały Polsce, a głównie właśnie Radosławowi Sikorskiemu, że robił on wszystko, aby wykorzystać swoje wpływy u Amerykanów przy promocji Ukrainy i Gruzji. Polska była promotorem wejścia tych krajów zarówno do struktur politycznych i militarnych NATO, jak również do Unii Europejskiej. Na szczęście, patrząc na sytuację wewnętrzną w obu tych krajach &#8211; bezskutecznie.</p>
<p>Następną okolicznością dyskwalifikującą Radosława Sikorskiego w drodze ku wymarzonemu stanowisku było to, że nie jest on do zaakceptowania przez Amerykanów, obecną administrację demokratyczną. Wydawało by się, że polski antykomunista, z doświadczeniem w Afganistanie, absolwent prestiżowego Oxfordu, dyplomata z amerykańską żoną, cenioną publicystką, z establishmentu  &#8211; byłby kandydatem doskonałym. Ale będąc kilka lat w USA, Sikorski trzymał nie z tymi, co trzeba&#8230; Jak pamiętamy, był on dyrektorem „American Enterprise Institute” politycznego think &#8211; tanku, ale o proweniencji konserwatywnej. Jego dobre relacje, ocierające się o przyjaźń, z takimi ludźmi, jak Norman Podhoretz, ideolog neokonserwatyzmu, czy były wiceprezydent, Dick Cheney, którego zresztą lada moment czekają poważne problemy w związku z korupcją w Iraku &#8211; to nie są dobre referencje w tych czasach. Nie może tego zrównoważyć znajomość z Ronem Asmusem&#8230;</p>
<p>Tak więc antyrosyjskość Radosław Sikorskiego, jego ostre wypowiedzi w trakcie kryzysu kaukaskiego i przy innych okazjach, mają znaczenie drugorzędne. Kandydat polski był nie do zaakceptowania z dużo poważniejszych, przytoczonych powyżej powodów. Polscy komentatorzy będą patrzeć na tę prestiżową porażkę przez pryzmat naszych relacji z Rosją, ale jest to płytkie potraktowanie sprawy. Głównym powodem jest to, że polska polityka, zarówno wschodnia, jak i skierowana w stronę Unii Europejskiej, a także USA &#8211; jest nieskuteczna, a wręcz szkodliwa dla naszego kraju. I to znalazło odbicie w słabej pozycji Sikorskiego.</p>
<p>Pojawiają się opinię, że gdyby na stanowisko kandydował były prezydent, Aleksander Kwaśniewski, szanse byłyby o wiele większe. Niewykluczone, że na stanowisko, które tak naprawdę ma znaczeni prestiżowe, Kwaśniewski byłby dla wszystkich bardziej strawny. Jest starszy, bardziej doświadczony, ma zdolności łączenia stanowisk i łagodzenia sporów, ma szersze kontakty, jest na politycznej emeryturze. I jest znany, dobrze oceniany w USA (ponoć Amerykanie sondowali go osobiście czy nie byłby skłonny kandydować), nie jest &#8222;umoczony&#8221; w żadne bieżące układy polityczne. Polski rząd nie wziął jednak jego kandydatury poważnie. Szkoda.</p>
<p>Żegnając się z nadziejami na stanowisko dla Polaka w NATO, należy się spytać, czy mamy szansę na stanowisko alternatywne w ważnej instytucji europejskiej?<br />
Wydaje się, że jest to szansa mocno ograniczona. Włodzimierz Cimoszewicz ma mocnego, socjalistycznego kontrkandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europy, a z kolei Jerzy Buzek może nie otrzymać poparcia ze strony państw tak zwanej Starej Europy na stanowisko przewodniczącego PE.</p>
<p>W związku z tym należy łapać, to co, ma szansę powodzenia, a na dzień dzisiejszy jest to tylko stanowisko komisarza unijnego, do spraw ekonomicznych. Tu szansę ma Janusz Lewandowski, poseł Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/03/24/radka-droga-ku-nato/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tarcza, czyli pośmiewisko Świata</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/03/04/tarcza-czyli-posmiewisko-swiata/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/03/04/tarcza-czyli-posmiewisko-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2009 09:53:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2461</guid>
		<description><![CDATA[Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku podpisywano dokumenty o instalacji systemów amerykańskiej tarczy w Polsce (ratyfikowane następnie we wrześniu), przyrównywano tę uroczystość do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO. W dniu 12 marca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku.</p>
<p>Kiedy w sierpniu ubiegłego roku podpisywano dokumenty o instalacji systemów amerykańskiej tarczy w Polsce (ratyfikowane następnie we wrześniu), przyrównywano tę uroczystość do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO.  W dniu 12 marca 1999 roku prof. Bronisław Geremek, ówczesny minister SZ, przekazał na ręce Sekretarz Stanu USA,Madeleine Albright akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Odbyło się to w Independence, USA. Rzeczpospolita Polska stała się członkiem NATO – i struktur politycznych i wojskowych. Zajęło to Polsce w sumie pięć lat. Polska związała się z NATO, krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi wieloma umowami gwarancyjnymi. I otrzymała wielką wartość dodaną, która umożliwiła rzeczywistą poprawę polskiej armii.</p>
<p>Podpisując umowę o tarczy, nie dostaliśmy nic, a jak czas pokazał &#8211; rachunek okazał się ujemny. Radosław Sikorski podpisał samą umowę o przekazaniu terenu pod stację, a także ustalenia o zasadach stacjonowania amerykańskich żołnierzy.Podpisał także deklarację polityczną, tak zwaną deklarację solidarności, w której to Amerykanie zobowiązywali się do reakcji w sytuacji zaatakowania naszego kraju przez rakiety balistyczne. Wszystkie te dokumenty są dokumentami stworzonymi i podpisanymi przez amerykańską administrację. Odchodzącą administrację republikańską George’a W. Busha. Dokumenty te zostały podpisane w momencie, kiedy już było jasne, dla każdego rozsądnego analityka, że to demokrata zasiądzie na fotelu prezydenta w Białym Domu, a kryzys ekonomiczny ukazywał się już na horyzoncie. Deklaracja polityczna nie niosła za sobą żadnych wartości dla polskiej armii. Nie było w niej żadnych ustaleń, nawet obietnic, dotyczących środków na modernizację polskiej armii. Poza baterią rakiet Patriot, zdolną zabezpieczyć przed atakiem Ursynów w Warszawie albo miasto Sopot – Polska nie miała  otrzymać, bez własnych wydanych pieniędzy – żadnego innego wsparcia. Podpisanie tej umowy sierpniowej, pod wpływem antyrosyjskiej histerii, wywołanej konfliktem kaukaskim, za najpoważniejszy błąd polskiej dyplomacji rządu Donalda Tuska. I odpowiedzialny za to jest osobiście Radosław Sikorski.</p>
<p><span id="more-2461"></span>Amerykanie po cichu (za naszymi plecami, ale również, co wyraźnie widać &#8211; bez konsultacji z UE i NATO) finalizują umowę strategiczną z Rosją. Na nic oficjalne zapewnienia, że w liście Baracka Obamy do Dmitrija Miedwiediewa nie ma nic niepokojącego, nic z handlu politycznego. &#8222;New York Times&#8221; jest zbyt poważną gazetą, żeby publikować informacje na tak poważne tematy, jak strategia wojskowa państwa i sprawy jego bezpieczeństwa, wyssane z palca. I nie po to Hilary Clinton spotyka się dwa razy w tygodniu z Siergiejem Ławrowem (w poniedziałek i najbliższy piątek), aby rozmawiać o pogodzie&#8230;</p>
<p>Barack Obama przystąpił do budowy nowego, globalnego systemu bezpieczeństwa. I umowa o redukcji zbrojeń, co oznacza redukcję liczby głowic atomowych z 5 tysięcy do tysiąca, dla każdej ze stron, jest tylko jednym z elementów tego układu. Dlatego tarcza antyrakietowa w Polsce i Czechach zupełnie nie jest na rękę obu stronom.To jednak jeszcze nie wszystko. Ważniejsze sprawy rozgrywają się na Dalekim Wschodzie, gdzie Amerykanie budują drugą część tego układu &#8211; czyli sojusz z Chinami. Sojusz, oparty zresztą nie tylko o porozumienie militarne, ale również ekonomiczne. To jest strategia zbudowania spójnego systemu bezpieczeństwa globalnego, opartego o współdziałanie mocnych stron.</p>
<p>Polska powinna zmienić całkowicie swoją architekturę polityki zagranicznej. Nie dotyczy to tylko relacji ze Stanami Zjednoczonymi &#8211; bo tu odgrywamy już rolę tylko pasywną, ale głównie powinna zmienić swoje nastawienie wobec NATO i najpoważniejszego partnera na Wschodzie &#8211; Rosji. Polskim interesem jest bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną i gwarancjami amerykańskimi. Ale musi się to odbywać na zasadzie swoistego indeterminizmu społecznego i politycznego, do którego świadome i demokratyczne społeczeństwa dojrzały.</p>
<p>Jeżeli Polsce zależy na bezpieczeństwie paneuropejskim, w wymiarze zarówno strategicznym, jak i politycznym i ekonomicznym, powinna wysuwać na forum Unii Europejskiej i NATO własne projekty. Nie widzę jednak, aby polska dyplomacja była do tego przygotowana. Ostatnia podróż Radosława Sikorskiego do Stanów Zjednoczonych miała nadać relacjom polsko &#8211; amerykańskim nowy impuls. Okazało się, że rozmawiano tam nie o sprawach Europy, lecz o rakietach Patriot, a przy okazji Sikorski prowadził swój własny PR, w sprawie jego nominacji na szefa Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mam nieodparte wrażenie, że nieskuteczny, ponieważ, co już pisałem wcześniej &#8211; to będzie solą w oku Rosjan. A Amerykanom głównie zależy na porozumieniu i umowie z Kremlem.</p>
<p>Wczorajszy &#8222;Financial Times&#8221; napisał w komentarzu, że porozumienie na linii Waszyngton &#8211; Moskwa, wstrzymujące instalacje elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach jest wystawieniem nas do wiatru.</p>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że to nasza dyplomacja, prowadzona zarówno przez ministra spraw zagranicznych, jak i samego premiera, Donalda Tuska, wystawiła nas śmieszność i naraziła na szwank nasze oblicze.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/03/04/tarcza-czyli-posmiewisko-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oś Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/03/02/os-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/03/02/os-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2009 09:38:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2445</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Wybitni&#8221; specjaliści od spraw rosyjskich, tak zwani kremlinolodzy, którzy wykształcili się z sowietologów, co jakiś czas wieszczą, że układ polityczny Miedwiediew &#8211; Putin lada chwila się załamie, premier rosyjski zostanie usunięty, a Miedwiediew zostaje nowym, niepodzielnym władcą Rosji. Z bojara &#8211; car. Jako argument tego rodzaju prognoz podawane jest z pełną powagą, że &#8222;drzwi Kremla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
&#8222;Wybitni&#8221; specjaliści od spraw rosyjskich, tak zwani kremlinolodzy, którzy wykształcili się z sowietologów, co jakiś czas wieszczą, że układ polityczny Miedwiediew &#8211; Putin lada chwila się załamie, premier rosyjski zostanie usunięty, a Miedwiediew zostaje nowym, niepodzielnym władcą Rosji. Z bojara &#8211; car. Jako argument tego rodzaju prognoz podawane jest z pełną powagą, że &#8222;drzwi Kremla zamykają się od środka&#8221;, oraz, że w Moskwie odbyła się kilkusetosobowa demonstracja przeciwko Putinowi.</p>
<p>Śmieszą mnie od dawna tego rodzaju analizy, ponieważ tylko tandem polityczny tych dwóch blisko związanych ludzi może im i Rosji zapewnić stabilność. I oni, powiązani ściśle z układem siłowym Rosji, wiedzą, że tylko działanie ręką, w rękę da im bezpieczeństwo. Ich sieci powiązań są ze sobą połączone, a próba ich rozerwania, lub próba podjęcia działań przeciwko sobie, mogłaby doprowadzić do destabilizacji władzy i uaktywnienia się sił, które mogły by doprowadzić do obalenia obydwu. Dla prezydenta i premiera status quo władzy jest w dobie kryzysu najważniejsze. Już dawno, jeszcze przed wyborami w ubiegłym toku, zadania i zakres uprawnień został rozpisany i obaj będą się tego trzymać.</p>
<p>Miedwiediew w tym układzie jest odpowiedzialny głównie za politykę zagraniczną. Z sprawy ekonomiczne &#8211; Władimir Putin, a za sprawy bezpieczeństwa &#8211; obydwaj. To widać jasno, szczególnie uwidoczniło się to w trakcie konfliktu kaukaskiego, gdzie Putin bezpośrednio nadzorował działania w Osetii Południowej, a Dmitrij Miedwiediew prowadził negocjacje z Nicolasem Sarkozym. Wtedy to właśnie ukształtowała się doktryna polityczna Rosji, zwaną już doktryną Miedwiediewa.<br />
Doktryna ta mówi, że że dla Kremla rosyjska sfera wpływów (należy przypuszczać, że chodzi o Gruzję, Naddniestrze, Mołdawię i być może Ukrainę) jest nienaruszalna.</p>
<p><span id="more-2445"></span>Te polityczne priorytety prezydenta Rosji, to;</p>
<p>1. Prymat prawa międzynarodowego.<br />
2. Rosja uważa, że świat powinien być wielobiegunowy. “Rosja nie zaakceptuje ładu światowego, w którym decyzje podejmuje jedno państwo, USA”.<br />
Jest to wyraźny sygnał, że Rosjanie są gotowi nie tyle do współpracy, ale do konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi, jeżeli te, jak w przypadku Gruzji będą ingerować w ich sferę wpływów.<br />
3. Ustanowienie przyjaznych stosunków z Europą, Ameryką i innymi państwami.<br />
4. Aktywna obrona rosyjskich obywateli i rosyjskiego biznesu za granicą.<br />
5. I ostatni, jak się wydaje, bardziej kosmetyczny punkt &#8211; Rosja będzie współpracować z zaprzyjaźnionymi regionami, w których ma uprzywilejowane interesy.<br />
Czyli interesy paliwowe i wojskowe.</p>
<p>Rosja wyraźnie sformułowała swoje zdanie. I wbrew pozorom, wbrew dość histerycznym komentarzom, nie jest to próba odbudowy imperium globalnego. Miedwiediew i Putin zdają sobie doskonale sprawę, że i Stany Zjednoczone i Chiny &#8211; to potęgi, których samotna Rosja nie jest wstanie pokonać. Jest to również sygnał, bardzo ważny dla Europy, dla NATO również, że współpraca z tym krajem jest możliwa &#8211; ale nie na warunkach jej narzuconych. I to Europa będzie musiała wybrać, czy tworzyć z Rosją wspólną sferę ekonomiczną i polityczną, czy czekać na wielkiego brata, który działając zakulisowo, między innymi rękami Izraela i Polski &#8211; próbował przejąć kontrolę nad Gruzją i liniami przesyłowymi paliw.</p>
<p>Doktryna Miedwiediewa zbiega się z nową polityką Stanów Zjednoczonych w Europie. Amerykanie chcą zawrzeć z Rosją nowy układ o redukcji zbrojeń, co oznacza redukcję liczby głowic atomowych z 5 tysięcy do tysiąca, dla każdej ze stron. Jeżeli dodamy do tego umowę o współpracy w sprawie tranzytu amerykańskiego (i natowskiego) zaopatrzenia do Afganistanu &#8211; to jasne się staje, że Rosjanie stają się w tym regionie najpoważniejszym sojusznikiem dla USA. I stanie się to czyimś kosztem. Nie tylko kosztem zaniechania projektu tarczy w Polsce i Czechach, ale również przyzwoleniem na rozszerzenie rosyjskiej strefy wpływów na Gruzję i Ukrainę.  W tym świetle wyraźnie widać, że polityka wschodnia, która przez ostatnie trzy lata prowadziła, niestety, na Wschodzie kancelaria Lech Kaczyńskiego, była kompletnie bez znaczenia &#8211; i bez sukcesów.<br />
Nowa administracja amerykańska, mająca przede wszystkim na głowie swoje problemy wewnętrzne i uwikłanie w Iraku i Afganistanie, spadek po polityce neokonserwatystów administracji George’a W. Busha, nie będzie chciała rozwijać projektów, ocenianych przez innych jako ofensywne. Podstawowym problemem dla Baracka Obamy i jego administracji jest układ rozbrojeniowy z Rosją, oraz współpraca w rozwiązaniu i zamknięciu konfliktu w Afganistanie, nie mówiąc o kluczowej roli Kremla w zażegnaniu konfliktu z Iranem.</p>
<p>Rosjanie idą dalej, nie ograniczać się do dyskusji z Amerykanami na tematy rozbrojeniowe i dotyczące tarczy antyrakietowej.Dmitrij Miedwiediew zaproponował w niedzielę stworzenie nowego systemu bezpieczeństwa europejskiego, który byłby rozwinięciem projektu &#8222;Europy od Atlantyku do Uralu&#8221;, który był ponad lat 40 temu pomysłem francuskiego prezydenta Charlesa de&#8217;Gaulle&#8217;a. Miedwiediew proponuje powołanie porozumienia jednoczącego wszystkie państwa europejskie, które by zastąpiło dotychczasowe struktury bezpieczeństwa, takie jak NATO, czy OBWE. Jednocześnie rosyjski prezydent wyraźnie daje sygnał, że podstawą dyskusji o globalnym bezpieczeństwie europejskim jest modyfikacja projektu tarczy antyrakietowej.</p>
<p>Propozycja Dmitrija Miedwiediewa tylko na pozór wydaje się nierealna. Nowa administracja amerykańska będzie traktowała rosyjską propozycje poważnie. Amerykańska sekretarz stanu, Hilary Clinton rozpoczęła wizytę na Bliskim Wschodzie i w Europie, w trakcie której spotka się z szefostwem NATO w Brukseli, a także z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych, Siergiejem Ławrowem, w czwartek, w Genewie. Należy przypuszczać, że propozycja Miedwiediewa zostanie poruszona na tym spotkaniu, a biorą pod uwagę znaczenie Rosji w rozwiązywaniu amerykańskich problemów na Bliskim Wschodzie, Iraku, Afganistanie i przede wszystkim &#8211; w Iranie &#8211; zostanie poddana gruntownej analizie.</p>
<p>Miroslaw Topolanek, szef prezydencji Unii Europejskiej obecnej kadencji zapowiedział szczyt Unia &#8211; USA już na początku kwietnia tego roku, w Pradze. Nie zdziwiłby się, gdyby jednym z uczestników tego spotkania nie był Dmitrij Miedwiediew, lub Władimir Putin.</p>
<p>Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami tworzenia się zarysów nowego układu politycznego Europy, nowego systemu bezpieczeństwa.</p>
<p>Kiedyś pisano o osi Berlin &#8211; Moskwa, dziś być może powstaje oś Bruksela &#8211; Moskwa.</p>
<p>A gdzie polska polityka zagraniczna, gdzie Polska w tym układzie? Jak zwykle &#8211; na marginesie. Swoje szanse odegrania roli pomostu we wschodniej polityce Unii Europejskiej Polska już przegrała. Tak zwana polityka wschodnia i wspieranie Ukrainy i Gruzji zakończyło się porażką.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/03/02/os-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tarczy, z ręką w nocniku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/02/18/o-tarczy-z-reka-w-nocniku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/02/18/o-tarczy-z-reka-w-nocniku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Feb 2009 10:01:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2384</guid>
		<description><![CDATA[O tym, że traczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, realiści, tacy jak profesor Roman Kuźniar, mówili od dawna. A że jest to sprawa przesądzona, wiadomo było poranku 5 listopada 2008 roku, kiedy Barack Obama został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Tylko tacy nieuleczalni amerykanofile, o profilu konserwatywnym, jak Zbigniew Lewicki, mogli snuć dalej plany [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>O tym, że traczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, realiści, tacy jak profesor Roman Kuźniar, mówili od dawna. A że jest to sprawa przesądzona, wiadomo było poranku 5 listopada 2008 roku, kiedy Barack Obama został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Tylko tacy nieuleczalni amerykanofile, o profilu konserwatywnym, jak Zbigniew Lewicki, mogli snuć dalej plany o tym przedsięwzięciu. Jeszcze w styczniu Lewicki przekonywał, że podpisana w sierpniu rządowa umowa pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, ma moc traktatową, równą traktatowi natowskiemu i Amerykanie MAJĄ OBOWIĄZEK jej dotrzymania. A naprawdę już wtedy chodziło tylko o ostatnie punkty dla administracji George&#8217;a W. Busha&#8230;</p>
<p>Od zawsze pisałem, że instalacja tego systemu w Polsce, to pomysł poroniony. Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki “romantycznej”, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii &#8211; jak chcą inni. Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.</p>
<p><span id="more-2384"></span>Tarcza antyrakietowa, została odłożona ad acta. Nie była ona nigdy tak naprawdę realna, zarówno z punktu widzenia militarnego i politycznego, pomimo złożonych przez Stany Zjednoczone, Czechy i Polskę podpisów pod umowami instalacji jej elementów. Cały ten pomysł, będący elementem planów POLITYCZNYCH administracji Busha, nie miał za zadanie wzmocnienia układu obronności Polski, czy Czech, lecz był elementem globalnej rozgrywki. Tego Polacy nie potrafili pojąć, nie przyjmowali do świadomości, że nie są w tej grze żadnym podmiotem, że nie o obronę polskiego terytorium w tym wszystkim chodzi, lecz o realizację interesów i planów amerykańskich.</p>
<p>Nowa administracja amerykańska, mająca przede wszystkim na głowie swoje problemy wewnętrzne i uwikłanie w Iraku i Afganistanie, spadek po polityce neokonserwatystów administracji George’a W. Busha, nie będzie chciała rozwijać projektów, ocenianych przez innych jako ofensywne.  Podstawowym problemem dla Baracka Obamy i jego administracji jest układ rozbrojeniowy z Rosją, oraz współpraca w rozwiązaniu i zamknięciu konfliktu w Afganistanie, nie mówiąc o kluczowej roli Kremla w zażegnaniu konfliktu z Iranem.</p>
<p>Amerykanie chcą zawrzeć z Rosją nowy układ o redukcji zbrojeń, co oznacza redukcję liczby głowic atomowych z 5 tysięcy do tysiąca, dla każdej ze stron. Dlatego drażnienie Rosjan tarczą antyrakietowa zupełnie nie jest im na rękę. Jeżeli dodamy do tego umowę o współpracy w sprawie tranzytu amerykańskiego (i natowskiego) zaopatrzenia do Afganistanu &#8211; to jasne się staje, że Rosjanie stają się w tym regionie najpoważniejszym sojusznikiem dla USA. I stanie się to czyimś kosztem. Nie tylko kosztem zaniechania projektu tarczy w Polsce i Czechach, ale również przyzwoleniem na rozszerzenie rosyjskiej strefy wpływów na Gruzję i Ukrainę. W ciągu najdalej roku należy się spodziewać, że w Gruzji upadnie reżim Saakaszwilego, a na Ukrainie władzę przejmie Partia Regionów Janukowycza.</p>
<p>Polska natomiast wróciła dla administracji amerykańskiej na pozycję taką, jaka jest jej przynależna z racji potencjału politycznego, ekonomicznego i militarnego &#8211; jako kraj regionu trzeciej kategorii dla USA. Polska ma znaczenie dla Amerykanów tylko jako element składowy Unii Europejskiej i NATO. Rojenia o jakimś pakcie strategicznym, umowie specjalnej, wzorowanej na porozumieniach z Turcją &#8211; należy sobie wybić z głowy.</p>
<p>Pseudo fachowcy wskazują, że tarcza ma kluczowe znaczenie dla Amerykanów, ponieważ pozwoliłaby im na przejęcie inicjatywy militarnej i strategicznej w Europie. Problem jest jednak taki, że dla nowej administracji to nie Europa jest jest głównym polem jej zainteresowania, lecz obszary, gdzie Stany Zjednoczone mają swoje żywotne interesy. A to jest teren Bliskiego i Środkowego Wschodu, gdzie USA zaangażowane są militarnie w konflikty zbrojne, oraz Dalekiego Wschodu, gdzie skupiają się amerykańskie interesy ekonomiczne. Bardzo wymowne jest to, że pierwsza podróż zagraniczna  sekretarz stanu, Hilary Clinton, odbyła się do Japonii i Korei Południowej, a nie do Europy, jak to było dotąd w tradycji dyplomacji amerykańskiej.</p>
<p>Na koniec uwaga na temat polskich spraw wewnętrznych, dotyczących tarczy antyrakietowej;</p>
<p>Uważam podpisanie tej umowy sierpniowej, pod wpływem antyrosyjskiej histerii, wywołanej konfliktem kaukaskim, za najpoważniejszy błąd polskiej dyplomacji rządu Donalda Tuska. I odpowiedzialny za to jest osobiście Radosław Sikorski. Wydaje się, że właśnie ta decyzja może zaważyć o tym, że Sikorski nie zostanie szefem NATO. Dlaczego? To proste &#8211; głos decydujący w tej sprawie będą mieli Amerykanie &#8211; a oni w obecnej sytuacji geopolitycznej będą się liczyli z opinią&#8230; Rosjan.</p>
<p>Tarcza uważana była przez polską stronę &#8212;  i  jest w dalszym ciągu, niestety  &#8211; za główny temat i podstawę systemu obronnego Polski. Systemu, który wbrew bajaniom o tym, że jest to element systemu obronnego USA przeciwko Iranowi, miałby nas chronić przed Rosją.. Twarde stanowisko Polski i osobiście Radosława Sikorskiego w tej sprawie w Moskwie nie zostało zapewne zapomniane.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/02/18/o-tarczy-z-reka-w-nocniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Realizm i romantyzm w polityce zagranicznej</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/11/24/realizm-i-romantyzm-w-polityce-zagranicznej/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/11/24/realizm-i-romantyzm-w-polityce-zagranicznej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 19:16:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2100</guid>
		<description><![CDATA[Polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła &#8222;długi marsz&#8221; od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd jest aktualnie u władzy, polityka ma różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła &#8222;długi marsz&#8221; od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd jest aktualnie u władzy, polityka ma różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, taktykę, w sytuacjach krótkoterminowych, jak i strategię &#8211; nie na kadencję aktualnego rządu, lecz na lat 10, 20, 30.</p>
<p>Wydawałoby się, że Polska, po wejściu w skład struktury obronnej Paktu Północnoatlantyckiego uzyskała wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, gwarancje w Europie i od Stanów Zjednoczonych, największego i najsilniejszego partnera tego układu. Okazuje się jednak, że polscy politycy szukają rozwiązań alternatywnych, rozwiązań sojuszy ponad strukturami natowskimi. Polacy, godząc się na instalację tarczy antyrakietowej, budują sobie sami pozycję bufora pomiędzy krajami &#8222;starej Unii&#8221;, a Rosją. Dodatkowo jeszcze, polska polityka zagraniczna jest całkowicie niespójna, podzielona pomiędzy dwa ośrodki władzy wykonawczej, rząd i MSZ, oraz Kancelarię Prezydenta. Oba te ośrodki, konkurencyjne również w sprawach polityki wewnętrznej, prowadzą swoistą &#8222;wojnę zagraniczną&#8221;, nie opartą o żadne rzetelne analizy i oceny sytuacji międzynarodowej &#8211; w skali regionu i całego globu. Krańcowym tego przykładem było podpisanie umowy o instalację systemu tarczy antyrakietowej, w momencie, kiedy jasne już było dla każdego rozsądnie myślącego analityka, że administracja nowego prezydenta, demokraty Baracka Obamy będzie traktowała ten pomysł z dużym dystansem. Dystansem wynikającym ze zmiany strategii polityki zagranicznej, a także sytuacji wewnętrznej w samych Stanach Zjednoczonych.</p>
<p>Polska, szczególnie po konflikcie kaukaskim, powinna przedefiniować swoją strategią obronną &#8211; w ramach uporządkowania na nowo polskiej dyplomacji.</p>
<p><span id="more-2100"></span>Powinna być ona szerzej sformułowana i powinna brać pod uwagę czynniki nie tylko militarnego zagrożenia Polski – ale również ekonomiczne i uwarunkowania geopolityczne. Polska doktryna obronna bezpieczeństwa narodowego powinna brać pod uwagę miejsce Polski w układzie geograficznym. I przyjąć, że Polska posiada głównie regionalne interesy, związane z Unią Europejską i Rosją. Polska nie jest mocarstwem i nie powinna budować swojego bezpieczeństwa w oparciu o sojusz z USA. Jedynym układem ponadregionalnym, do którego powinniśmy się odnosić – jest Unia Europejska i NATO. Oczywiście – zagrożenia globalne mają dla Polski ogromne znaczenie – choćby właśnie takie, jak kwestie zagrożenia naszego bezpieczeństwa energetycznego, czy sprawy przepływów kapitału – ale tylko w ramach struktury regionalnej Unii Europejskiej Polska może stawić czoło tym problemom. Próby usytuowania Polski jako partnera strategicznego USA w Europie, nawet biorąc pod uwagę realną możliwość wchłonięcia przez Rosję Białorusi i Ukrainy &#8211; mogą się dla naszego kraju skończyć poważnymi problemami.</p>
<p>Powiedzmy sobie wprost &#8211; Polska jest zbyt małym krajem, w obliczu Rosji, a także Niemiec, dla których naturalnym partnerem pozostaje Francja, aby próbować budować niezależną strukturę polityczną i system bezpieczeństwa w oparciu o &#8222;egzotyczny sojusz&#8221; ze Stanami Zjednoczonymi. Rojenia niektórych, że może stać się w Europie Centralnej nowym Izraelem, mocarstwem regionalnym, są tak absurdalne, jak to, że możemy w ramach takiego porozumienia otrzymać broń nuklearną. Po pierwsze, o sile Izraela stanowi jego położenie geograficzne i bufor wobec państw islamskich, po drugie &#8211; pozycja i siła lobby żydowskiego w samym USA. Poza tym, co już wielokrotnie wskazywał chociażby Zbigniew Brzeziński &#8211; Europa ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenie jako blok państw.</p>
<p>Ważnym elementem, na który polscy politycy powinni zwrócić uwagę, jest to, że dogmat o jednobiegunowym profilu świata, został obalony. Amerykańskie porażki i uwikłanie się w wojnę w Iraku i Afganistanie, konflikt z Iranem, straszak Korei Północnej, a przede wszystkim obalenie mitu imperium finansowego &#8211; każą wysnuć tezę, że system jednobiegunowy zmienił się w wielobiegunowy, którego elementami są wciąż Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja, oraz Chiny, razem z Indiami. I dlatego właśnie nasza doktryna w polityce zagranicznej powinna być jak najbliżej związana z Unią Europejską.</p>
<p>Polska polityka wschodnia, prowadzona przez ośrodek prezydencki, który praktycznie pozostaje poza kontrolą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to rzecz, który może przynieść Polsce najwięcej szkody. Działania Lecha Kaczyńskiego, oceniane przez jego zwolenników jako pokazanie romantycznego stylu uprawiania polityki, na Zachodzie oceniane jest jako pospolite awanturnictwo. Nie uzgodnione podróże, wypowiedzi i działania Lecha Kaczyńskiego przyczyniają się do obniżenia standardów dyplomatycznych i osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Niestety, polska polityka kieruje się bardziej interesami USA w regionie Kaukazu, niż prawdziwą polską racją stanu. Rosyjskie zachowanie na Kaukazie nosi znamiona neoimperializmu, ale nie powinniśmy zapomnieć, że przyczyną tego były działania Stanów Zjednoczonych i niektórych państwa Unii Europejskiej, w tym głównie Polski, które popychały Gruzję do konfliktu. Widzą to już politycy samej Unii Europejskiej, jak również opozycja gruzińska, która po krótkim okresie wsparcia Saakaszwilego zaczęła domagać się nie tylko jego wyjaśnień, ale wprost przedterminowych wyborów.</p>
<p>Polska powinna brać pod uwagę doktrynę polityczną Rosji, która została zdefiniowana jednoznacznie po konflikcie kaukaskim. Rosjanie, od zawsze, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, stosują politykę dyplomacji totalnej. Rosja, poza członkostwem w ONZ, nie jest związana żadnymi umowami partnerskimi z krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. Poza przestrzeganiem konwencji międzynarodowych, nic Rosjanom nie wiąże rąk. Podpisanie przez Rosję umowy z Unią Europejską, o wzajemnym partnerstwie (którą zresztą blokowała Polska)  może spowodować regres polityczny i ekonomiczny wobec Rosji. Rosjanie odbudowują swoją strefę wpływów i dają wyraźny sygnał również innym państwom tego regionu, że w wypadku, kiedy ich interesy (faktyczne, czy urojone) zostaną zagrożone – nie cofną się przed rozwiązaniami ostatecznymi. Jest to skierowane również w stronę Ukrainy i innych państw regionu. Częścią tej polityki to sprawy oddziaływania surowcami i swoimi wielkimi holdingami paliwowymi. Jest to retoryka siły i pewności swojego oddziaływania na UE.</p>
<p>Jest to również sygnał, bardzo ważny dla Europy, dla NATO również, że współpraca z tym krajem jest możliwa &#8211; ale nie na warunkach narzuconych Federacji Rosyjskiej. To Europa będzie musiała wybrać, czy tworzyć z Rosją wspólną sferę ekonomiczną i polityczną, czy czekać na wielkiego brata, który działając zakulisowo, między innymi rękami Izraela i Polski &#8211; próbował przejąć kontrolę nad Gruzją i liniami przesyłowymi paliw. Rosja mówi z pozycji siły &#8211; ale i konkretów. Jeżeli tego Europa nie zrozumie &#8211; to Rosja wcześniej, czy później odwróci się w stronę Chin.</p>
<p>Biorąc pod uwagę miejsce Polski na mapie i wszelkie uwarunkowania geopolityczne, Polska nie może prowadzić polityki innej, niż we współpracy z Unią Europejską. Nie możemy prowadzić polityki mocarstwowej, ze względu na nasze ograniczenia. A są to ograniczenia natury ekonomicznej, politycznej i militarnej. Nasze sąsiedztwo, pomiędzy Rosją, krajem o ciągotach do autorytaryzmu i Niemcami, państwem o silnie wykształconym i będącym stabilną podstawą ustroju demokratycznym, każe nam budować politykę o zasadę współistnienia w tym układzie.</p>
<p>Polska historia trudnego współżycia z tymi dwoma nacjami, Rosjanami i Niemcami, narzuca na społeczeństwo i na samych polityków poważne ograniczenia. Pomysł, że sojusz z Rosją i Niemcami może Polsce przynieść wielostronne korzyści ekonomiczne i polityczne, że mariaż polityczny z silnymi państwami  jest lepszy niż ze słabymi &#8211; nie może się przebić do naszej świadomości. To poważny błąd, to spojrzenie świadczące o braku realizmu politycznego. Sam rzucenie takiego pomysłu powoduje zarzut wspierania &#8222;partii rosyjskiej&#8221; albo niemieckiej, a nawet oskarżenie o agenturalność. Jak słusznie zauważył kilka tygodni temu Ryszard Bugaj, w artykule dla &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, jakoś nikomu nie przeszkadza działanie w Polsce dużo silniejszej &#8222;partii amerykańskiej&#8221;, dzięki której jesteśmy w Iraku i Afganistanie,&#8230; a Polacy dalej jeżdżą do USA z losowo dawanymi naszym obywatelom wizami&#8230;</p>
<p>Miejsce Polski i polskiej dyplomacji jest w Europie, w Unii Europejskiej i Rosji. Nie jest tym miejscem ani Gruzja, ani Azerbejdżan, nie jest polskim interesem wątpliwa możliwość wejścia Ukrainy i Gruzji do NATO. Najważniejszym polskim zadaniem w krótkim czasie jest nasze, wspólne europejskiej bezpieczeństwo energetyczne. Ważny dla polskich interesów i dla naszego bezpieczeństwa Pakiet Klimatyczny &#8211; a także polskie negocjacje, w 2009 roku, nowych kontraktów na dostawy gazu i ropy z Rosji. A w dłuższy czasie, takim który podlega planowaniu strategicznemu, jest stworzenie warunków stabilnego działania całej Unii Europejskiej, przy zapewnieniu Polsce należnego jej miejsca.</p>
<p>Lider opozycji, Jarosław Kaczyński, oskarżył ostatnio rząd Donalda Tuska o uległość w polityce zagranicznej, o powrót do polityki klientelizmu.</p>
<p>Ja wolę, aby polski rząd był jedyną strukturą odpowiedzialną za naszą politykę za granicą, i żeby to była racjonalna polityka transakcyjna, której wynikiem jest wzrost znaczenia i bezpieczeństwa Polski, niż romantyczna polityka wizerunkowa, która jest raczej polityką awanturniczą i histeryczną.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/11/24/realizm-i-romantyzm-w-polityce-zagranicznej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tarcza i globalne bezpieczeństwo</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/11/17/tarcza-i-globalne-bezpieczenstwo/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/11/17/tarcza-i-globalne-bezpieczenstwo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 10:25:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2057</guid>
		<description><![CDATA[Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki &#8222;romantycznej&#8221;, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii &#8211; jak chcą inni. Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki &#8222;romantycznej&#8221;, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii &#8211; jak chcą inni.</p>
<p>Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.</p>
<p>Tarcza antyrakietowa, zgodnie z przypuszczaniami realistów, odsuwa się w siną dal. Nie była ona nigdy tak naprawdę realna, zarówno z punktu widzenia militarnego i politycznego, pomimo złożonych przez Stany Zjednoczone, Czechy i Polskę podpisów pod umowami instalacji jej elementów. Cały ten pomysł, będący elementem planów POLITYCZNYCH administracji Busha, nie miał za zadanie wzmocnienia układu obronności Polski, czy Czech, lecz był elementem globalnej rozgrywki. Tego Polacy nie potrafili pojąć, nie przyjmowali do świadomości, że nie są w tej grze żadnym podmiotem, że nie o obronę polskiego terytorium w tym wszystkim chodzi, lecz o realizację interesów i planów amerykańskich.</p>
<p>Polacy jednak wiedzą jedno &#8211; tarcza ma nas osłonić przed Rosją. Jak ma to zrobić, jeżeli Rosjanie mogą uderzyć jednocześnie setkami rakiet dalekiego, średniego i krótkiego zasięgu, kiedy w Polsce ma być 10 silosów i kilka mobilnych systemów przeciwrakietowych &#8211; tego już nie możemy się dowiedzieć.</p>
<p><span id="more-2057"></span>Tarcza ma ponoć wzmocnić nasze bezpieczeństwo. Jak, jeżeli w dalszym ciągu nie wiadomo, jak ma być ona połączona z systemem bezpieczeństwa NATO? Jak, jeżeli cały system ma działać poza strukturami dowodzenia tego układu?</p>
<p>Wróćmy do spraw politycznych. Politycy europejscy, praktycznie wszyscy, poza Czechami, traktują system tarczy jako ciało obce. Podpisanie deklaracji o współpracy w tej sprawie na szczycie NATO w Bukareszcie w tym roku &#8211; jest tylko&#8230; deklaracją. Wartość tego dokumentu jest żadna. Politycy europejscy, z szefem prezydencji, Nicolasem Sarkozy i szefem całej UE, Jose Barroso, wiedzą doskonale, że interesu z tego, dla CAŁEJ Unii Europejskiej nie będzie  żadnego. Wszyscy logicznie i dalekosiężnie myślący zdają sobie doskonale sprawę, że JEDYNĄ alternatywą dla całej Europy jest współpraca z Rosją. Słaba, silna, w kryzysie, czy w rozkwicie, demokratyczna w myśl standardów europejskich, czy autokratyczna &#8211; jest częścią Europy, nawet, jeżeli niektórzy, tak jak polscy rusofobii, chcą ją zaliczyć do kulturowej sfery Azji.</p>
<p>Problem tarczy nie zostanie rozwiązany w Warszawie, czy Pradze. Nie zostanie rozwiązany na szczeblu porozumień bilateralnych. Będzie to sprawa ponad narodowa, jeden z elementów globalnego systemu bezpieczeństwa. Sprawy bezpieczeństwa nie będą się rozstrzygały na poziomie umów UE &#8211; Rosja, Rosja &#8211; USA, czy jeszcze niżej, Polska &#8211; USA. One zostaną uregulowane na zasadzie porozumienia USA &#8211; UE &#8211; Rosja. To są elementy wielokąta politycznego, nowego układu geopolitycznego, do którego trzeba zaliczyć również Chiny, Indie, już niedługo być może Brazylię, jako reprezentanta Ameryki Południowej.</p>
<p>Polska może w tej rozgrywce odegrać rolę znaczącą. Nie jako platforma dla amerykańskich rakiet, lecz jako konstruktywny partner Unii Europejskiej. Polska nie musi siedzieć cicho, może i powinna się domagać, jako kraj graniczny UE i NATO (należy na długo, a może na zawsze zapomnieć o Ukrainie i Gruzji w tych organizacjach) specjalnych gwarancji, ze strony wszystkich stron nowego układu bezpieczeństwa. Aby jednak mogła tego wymagać, musi jednocześnie poprawić swoje relacje z sąsiadami, w tym głównie z Rosją i odbudować relacje z UE. Powiedzmy sobie wprost &#8211; powinna porzucić romantyczną, ale nie przynoszącą żadnych korzyści politykę wspierania Gruzji i Ukrainy, a zająć się wreszcie budową swojej pozycji w Europie.</p>
<p>Nowa administracja amerykańska, mająca przede wszystkim na głowie swoje problemy wewnętrzne i uwikłanie w Iraku i Afganistanie, spadek po polityce neokonserwatystów administracji George&#8217;a W. Busha, nie będzie chciała rozwijać projektów, ocenianych przez innych jako ofensywne. A tarcza antyrakietowa, nie tylko przez Rosję jest określana jako system ofensywny. I nie chodzi tu o szczegóły natury stricte technicznej, ale również o możliwość reakcji na jej instalacje. Instalując ten system w Polsce, Amerykanie musieliby wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo naszego kraju. Nie jest to im na rękę, w związku z tym propozycje rosyjskiego prezydenta, Dmitrija Miedwiediewa budowy globalnego systemu antyrakietowego, jako składnika systemu bezpieczeństwa, będą poważnie rozpatrywane po drugiej stronie Atlantyku. Amerykanów nie obchodzi, jak podział sfer wpływów politycznych i ekonomicznych zapanuje w Europie. Dlatego właśnie Polska powinna jak najgłębiej współpracować z Unią Europejską i NATO, jako gwarantami naszego bezpieczeństwa.</p>
<p>Propozycja Dmitrija Miedwiediewa na szczycie G20, w Waszyngtonie, poszła właśnie w tym kierunku. Rosjanie nie chcą tarczy w Europie, proponują militarną i polityczną współpracę. I mają ku temu poważne argumenty, zarówno natury politycznej, ekonomicznej, jak i wojskowej. W wypadku, gdy ich propozycje zostaną zlekceważone, nie cofną się przed instalacją swoich rakiet na terenie Wenezueli&#8230;</p>
<p>Na koniec uwaga na temat polskich spraw wewnętrznych, dotyczących tarczy antyrakietowej, a konkretnie jednej osoby.</p>
<p>W sierpniu tego roku, w momencie trwania najbardziej gorących dyskusji i negocjacji na temat instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce, Witold Waszczykowski, wówczas jeszcze podsekretarz stanu MSZ udzielił wywiadu dla  „Newsweeka”. Wywiad wymykał się standardom politycznym (nie polskim, bo w Polsce cała polityka jest poza standardami), panującym w dyplomacji.Waszczykowski zdradził wtedy tajemnice rozmów polityków ścisłego kierownictwa rządu, czyli rozmów, które powinny być objęte  pełną dyskrecją. Stwierdził w rozmowie z dziennikarzem, że wynegocjował w USA umowę, która według niego mogła być gwarancją bezpieczeństwa, ale politycy, w tym Donald Tusk i Radosław Sikorski jej nie zaakceptowali, ponieważ, według niego, nie przyniosłaby ona korzyści rządowi Donalda Tuska.</p>
<p>Witold Waszczykowski wyszedł z roli urzędnika państwowego i wszedł w rolę polityka partyjnego. Przekazując informacje Lechowi Kaczyńskiemu, poza plecami swego ówczesnego szefa – przekroczył uprawnienia. Po drugie – okazał się nielojalny, już prywatnie. Po trzecie – przekazał prasie informacje, które można uznać jako ważne i poufne, z punktu widzenia samych negocjacji z Amerykanami. Informacje o rozmowach swego szefa z politykami amerykańskimi, a przede wszystkim – rozmowy prywatne na temat negocjacji z Danielem Friedem. Oczywiście, po tym wywiadzie Waszczykowski opuścił ministerialny stołek.</p>
<p>Pan Waszczykowski, obecnie wiceszef BBN, przy prezydencie, znów jest na scenie. I to nie jako reprezentant Kancelarii Prezydenta, lecz jako lobbysta strony amerykańskiej! Prowadzi, nie wiadomo w czyim imieniu, zakulisowe rozmowy z urzędnikami obecnej administracji amerykańskiej, w tym z generałem Henrym Oberingem, szefem Agencji Antyrakietowej.</p>
<p>Po usłyszeniu tej informacji, oraz po opiniach, które on wygłasza w mediach, odnoszę wrażenie, że jego działalność i inicjatywa są sterowane &#8211; albo przez Lecha Kaczyńskiego osobiście, który próbuje destabilizować i podważać kontakty i relacje polskiego rządu ze Stanami Zjednoczonymi albo, co gorsze,Waszczykowski jest inspirowany przez Amerykanów.</p>
<p>W obu przypadkach tym panem powinna zająć się Służba Kontrwywiadu Wojskowego.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/11/17/tarcza-i-globalne-bezpieczenstwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fetysz tarczy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/11/13/fetysz-tarczy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/11/13/fetysz-tarczy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Nov 2008 10:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=2037</guid>
		<description><![CDATA[Tarcza antyrakietowa znów zagościła w polskiej polityce, nie tylko zresztą polskiej, ale także europejskiej i w relacjach amerykańsko &#8211; rosyjskich. Już następnego dnia po wyborze Baracka Obamy, rosyjski prezydent, Dmitrij Miedwiediew, w swoim pierwszym oficjalnym expose poruszył ten temat. Poruszył w sposób zdecydowany, sugerując, że umieszczenie systemów rakietowych w Polsce i Czechach spotka się z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Tarcza antyrakietowa znów zagościła w polskiej polityce, nie tylko zresztą polskiej, ale także europejskiej i w relacjach amerykańsko &#8211; rosyjskich. Już następnego dnia po wyborze Baracka Obamy, rosyjski prezydent, Dmitrij Miedwiediew, w swoim pierwszym oficjalnym expose poruszył ten temat. Poruszył w sposób zdecydowany, sugerując, że umieszczenie systemów rakietowych w Polsce i Czechach spotka się z ostra reakcją Rosji i instalacją systemów rakiet krótkiego zasięgi Iskander w Kaliningradzie i na Białorusi. Systemu, który w przeciwieństwie do tarczy, już istnieje i został &#8222;ostrzelany&#8221;, z dobrym rezultatem, w Gruzji.</p>
<p>Potem mieliśmy rozmowę Lecha Kaczyńskiego z prezydentem &#8211; elektem, znaną z tego, że prowadzona była przez &#8222;głuchy telefon&#8221;, jak to określił prezydencki minister, Piotr Kownacki. Tarcza wystąpiła tam w roli głównej, czego nie bardzo sobie Barack Obama i jego współpracownicy by życzyli. Druga rozmowa, z Joe Bidenem, też zawierała akcenty dotyczące systemu antyrakietowego &#8211; znów wywołane przez Lecha Kaczyńskiego.</p>
<p>Wygląda na to, że tarcza uważana jest przez polską stronę, a właściwie przez obóz prezydencki za główny temat i podstawę systemu obronnego Polski. Systemu, który wbrew bajaniom o tym, że jest to element systemu obronnego USA przeciwko Iranowi, ma nas chronić przed Rosją.</p>
<p><span id="more-2037"></span>Jak już wielokrotnie pisałem &#8211; ta instalacja rakietowa jest skierowana głównie przeciwko Rosji. Tarcza antyrakietowa wzbudza we mnie sprzeciw od samego początku. Uważam ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska godząc się na jej instalację, samoistnie i bezkrytycznie wpisywała się w doktrynę obronną George&#8217;a W. Busha, szkodząc naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji UE. Jest to jak na razie, głównie działanie polityczne, a nie wojskowe, ale dokładnie skierowane przeciwko Rosji – i szkodzące również jedności europejskiej. Próba administracji republikańskiej, o toczenia Rosji pierścieniem rakiet lądowych, okrętów, wyposażonych w wyrzutnie i stacje radarowe i stacje nasłuchu radarowego, w ramach globalnego systemu militarnego USA – jest faktem.</p>
<p>W ramach programu tarczy, Amerykanie mają rozmieścić w Polsce silosy z kilkunastoma rakietami przechwytującymi. Polska została wybrana na miejsce instalacji, nie tylko ze względów militarnych – ale głównie z powodu, że prowadzi od 2001 roku politykę uległości wobec Stanów Zjednoczonych.</p>
<p>Zarówno w  Polsce i w Stanach Zjednoczonych, niezgodnie z prawdą, pisze się i mówi, że jest to system obronny, skierowany przeciwko tak zwanym „krajom zbójeckim”.W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej.</p>
<p>Amerykanie zaoferowali, a Polacy przyjęli, że na terytorium Polski będzie stacjonowała jedna bateria systemu Patriot, wyposażona w rakiety PAC 2 i PAC 3, która będzie najprawdopodobniej chroniła samą bazę amerykańską. Nie będzie ona częścią składową polskiego systemu obronnego, ponieważ zostanie w dalszym ciągu pod dowództwem amerykańskim. Resztę będziemy mogli sobie dokupić… Nie mówi się jednak o tym, że system ten, nawet w wersji 3, jest już przestarzały. Nie obroni on Polski przed rosyjskimi systemami bliskiego zasięgu Iskander-M.</p>
<p>Amerykanie i Polski rząd uzgodniły, że na obu krajach będą ciążyły wzajemne zobowiązanie, że na wypadek kłopotów Amerykanie pomogą Polsce, a Polska – Amerykanom. Na czym to ma polegać – nie bardzo wiadomo.</p>
<p>Polska podpisując umowę na instalację tarczy, z administracją Busha, popełniła wielki błąd polityczny. Wydaje się, że instalacja tarczy zostanie zawieszona, i to z kilku powodów.</p>
<p>Po pierwsze, zmianie ulegnie doktryna wojskowa Stanów Zjednoczonych. Doktryna Busha, zbudowana w obliczu ataku terrorystycznego na Nowy Jork, a będąca de facto doktryną zbudowana przez neokonserwatystów, zakładała odsunięcie zagrożenia terytorium USA, poprzez działania wyprzedzające, prewencyjne. Założenie było dość proste &#8211; Amerykanie mogą, nieoglądając się na organizacje międzynarodowe, a nawet na swoich partnerów, zaatakować każdego, kogo uznają za zagrażającego ich bezpieczeństwu. Doktryna ta był powiązana z ideą eksportu demokracji i &#8222;uszczęśliwiania&#8221; nią wszystkich, niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie. Obok tego Amerykanie chcieli zbudować globalny system parasola rakietowego, którego elementem miała być tarcza, a także systemy satelitarne i mobilne. Doktryna militarna powiązana z doktryna polityczną w zaprowadziła USA w ślepy zaułek, ponieważ Rosjanie zrozumieli, ze jest ona głównie skierowana przeciwko nim. Otaczanie Rosji pierścieniem rakietowym, a także Amerykańskie próby destabilizacji regionów, które Rosja uważa za swoje strefy wpływów, nie mogły się spotkać z ich aprobatą. Tym należy tłumaczyć stanowczą i brutalną reakcję Rosji na agresję Gruzji na Osetię Południową.</p>
<p>Doktryna nowej administracji demokratycznej będzie zapewne inna. Barack Obama, jak deklarują jego doradcy, będzie kładł większy nacisk na działania dyplomatyczne. Będzie chciał odbudować relacje ze swoimi partnerami, w tym z krajami europejskimi. Ale będzie je traktował jako blok państw, a nie poszczególne sfery wpływów, jak by to chciała Polska. Polska będzie dla Stanów Zjednoczonych partnerem tylko jako członek UE, a jej pozycja będzie zależała także od naszych relacji z Rosją. Te z kolei będą kształtowane przez całą Unię Europejską. Rosja staje się w układzie wielobiegunowego układu politycznego Świata partnerem, a nie wrogiem dla Amerykanów. W związku z tym forsowanie projektu tarczy, odczytywanego przez Kreml jako bezpośrednie zagrożenie, nie będzie na rękę obu stronom. Należy również przypuszczać, że po awanturze kaukaskiej, oraz z powodu niestabilności politycznej w Kijowie, Gruzja i Ukraina nie będą ciągnięte za uszy do NATO, gdzie Amerykanie w dalszym ciągu grają pierwsze skrzypce.</p>
<p>Rosjanie są potrzebni Stanom Zjednoczonym jako partner. Mogą oni pomóc w neutralizacji konfliktu z Iranem, a także stabilizująco wpłynąć na sytuację zarówno na Bliskim, jak i Środkowym Wschodzie. Administracja Obamy ma na tym terenie trzy priorytety &#8211; zakończenie wojny w Iraku, likwidacja zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu i oczywiście, wieczny problem palestyńsko &#8211; izraelski. Bez pomocy i wpływów rosyjskich tych spraw nie uda się rozwiązać.</p>
<p>Drugi problem, który stawia tarczę pod znakiem zapytania, to oczywiście kryzys finansowy. Pomijając to, że demokratyczna większość w Izbie Republikańskiej zawsze dość sceptycznie była nastawiona do projektów tarczy i jej finansowania poza terytorium USA, to obecny kryzys finansowy, a właściwie już kryzys strukturalny amerykańskiej gospodarki, spowoduje obcięcie środków finansowych, na działania nie związane bezpośrednio z zaangażowaniem wojsk amerykańskich. Obama jest zdania, że dla wzmocnienia pozycji w Afganistanie konieczne jest zwiększenia ilości amerykańskich wojsk w tym kraju. To wymaga większych nakładów &#8211; prawdopodobnie właśnie kosztem tarczy antyrakietowej.</p>
<p>Projekt tarczy w związku z tym przestaje mieć dla Amerykanów znaczenie strategiczne, przynajmniej jeżeli chodzi o instalacje poza terytorium USA. Amerykanie doskonale wiedzą, że ich arsenał militarny, rozmieszczony chociażby na okrętach podwodnych, wspomagany stacje na terytorium kraju, a także systemy satelitarne, całkowicie im wystarczy. W związku z tym nagabywania strony polskiej &#8211; a właściwie prezydenckiej &#8211; nie mają większego sensu i znaczenia. Amerykańska obecność na terytorium Polski i jednak bateria rakiet Patriot &#8211; to tylko iluzja bezpieczeństwa. Polska, jako członek Unii Europejskiej i NATO musi działać w ramach tego układu i tu szukać gwarancji bezpieczeństwa.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/11/13/fetysz-tarczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Finisz kampanii, czyli egzorcyzmy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/11/03/finisz-kampanii-czyli-egzorcyzmy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/11/03/finisz-kampanii-czyli-egzorcyzmy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Nov 2008 10:01:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1996</guid>
		<description><![CDATA[Instytut Gallupa wbił osinowy kołek w kampanię Johna McCaina i serca jego zwolenników w Stanach Zjednoczonych. Dzisiejszy sondaż, ogłoszony w dzienniku &#8222;USA Today&#8221;, daje Barackowi Obamie przewagę aż 11% nad republikańskim konkurentem. Wynik 55% do 44% jest nie tylko miażdżący, ale również bardziej wiarygodny, niż inne, ponieważ był realizowany na dużej grupie respondentów, rożnymi technikami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Instytut Gallupa wbił osinowy kołek w kampanię Johna McCaina i serca jego zwolenników w Stanach Zjednoczonych. Dzisiejszy sondaż, ogłoszony w dzienniku &#8222;USA Today&#8221;, daje Barackowi Obamie przewagę aż 11% nad republikańskim konkurentem. Wynik 55% do 44% jest nie tylko miażdżący, ale również bardziej wiarygodny, niż inne, ponieważ był realizowany na dużej grupie respondentów, rożnymi technikami i w okresie 4 dni &#8211; od 30 października do 2 listopada.</p>
<p>Co pozostaje zwolennikom McCaina i dla komentatorów mu sprzyjających? Zaklinanie rzeczywistości, egzorcyzmy i szukanie magicznych źródeł ewentualnego sukcesy republikanina. Wspomina się chętnie o tak zwanym efekcie Bradleya, jednocześnie wspominając o domniemanym rasizmie CAŁEGO społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, efekt Bradleya wziął się od nazwiska popularnego, czarnoskórego polityka amerykańskiego, wieloletniego burmistrza Los Angeles &#8211; Toma Bradleya, który mimo dużej przewagi w sondażach przedwyborczych w 1982 r. wynoszącej ponad 15%, przegrał wybory na gubernatora Kalifornii. Zwolennicy McCaina zapominają jednak, że od tamtego czasu minęło 26 lat, że społeczeństwo jest bardziej otwarte i nie kryje się ze swoimi preferencjami, że Denzel Washington dostał Oskara, a Condi Rice jest sekretarzem Stanu. I jeszcze jedno &#8211; o Obamie można usłyszeć, co zresztą potwierdza jego kariera polityczna, że jest to biały polityk o czarnej twarzy. Czarnym to nie przeszkadza (sondaże dają mu prawie 90% poparcia w tej grupie etnicznej), biali, szczególnie ci bardziej wykształceni, widzą w nim &#8222;swojaka&#8221;.</p>
<p><span id="more-1996"></span></p>
<p>Inne zaklinanie rzeczywistości, to przywiązywanie wago do ewentualnego zwycięstwa w kilku stanach, które mają znaczenie magiczne, takie jak Ohio, czy Virginia. Ponoć zwycięstwo w tym pierwszym (albo Pensylwanii) ma być kluczem do wygranej w skali całego kraju. Ja jednak przypominam, że marsz zwycięstwa Baracka Obamy zaczął się w pierwszych, styczniowych prawyborach w Iowa, białym stanie, gdzie Obama zupełnie niespodziewanie wygrał z Clinton (zajęła trzecie miejsce za Johnem Edwardsem). Tam zresztą mieliśmy do czynienia po raz pierwszy z sygnałem, kto jest głównie (poza czarnymi) elektoratem Obamy &#8211; młodzi i kobiety.</p>
<p>McCain i jego sztab mówią, że sondaże są nic nie warte, on mają swoje &#8211; skąd my to znamy, prawda? Także znajome są stwierdzenia o stronniczości mediów. Z tym, że w kulturze medialnej USA gazety zawsze w pewnym momencie deklarowały swoje poparcie. Tylko, że tym razem te, które tradycyjnie plasują się po stronie republikańskiej, wsparły Obamę, tak jak bardzo wpływowy &#8222;The Economist&#8221;.</p>
<p>Na pełną analizę zwycięstwa Obamy przyjdzie jeszcze czas. Jednak jest więcej niż pewne, że te diametralnie różne postacie odzwierciedlają więcej niż tylko przewagę hasła &#8222;change&#8221;, nad kontynuacją. Obama wykorzystał wszystkie techniki (internet przed wszystkim), potrafił wyciągać wnioski i był elastyczny (odcięcie się od kontrowersyjnego pastora Wrighta), jest bardziej medialny. Stanowi lepszą alternatywę dla Amerykanów.</p>
<p>Należy oddać szacunek McCainowi. Oglądając wczoraj prawie dwugodzinny dokument o obu kandydatach, nadany przez TVN24, można śmiało stwierdzić, że był on godnym przeciwnikiem Obamy. Jego doświadczenie, uczciwość i własne zdanie, a także determinacja dały mu możliwość kandydowania. Jego przegrana nie będzie klęską jego, lecz klęską partii republikańskiej i sposobu prowadzenie przez nią polityki i kampanii. Gdyby republikanie wcześniej postawili na McCaina &#8211; być może wyniki byłyby inne. McCain wielokrotnie szedł pod prąd linii partii, głównie jej skrzydłu konserwatywnemu, dlatego nawet teraz jest outsiderem partyjnym.</p>
<p>Obama stoi przed wielkimi wyzwaniami. Wbrew pozorom jest do nich przygotowany. Jego sztab wyborczy, z Davidem Axelrodem na czele, jest przygotowany do przejęcia władzy. Obama nie jest nowicjuszem w Waszyngtonie, ma doskonałe zaplecze w świecie elity umysłowej USA (jest absolwentem Harvarda), a jedynym jego problemem będzie zdobycie zaufania sektora wielkich korporacji. I do tego może się spodziewać wsparcia demokratycznej Izby Reprezentantów.</p>
<p>Co dla Polaków niesie ta zmiana? Warto przyjrzeć się, jaką perspektywę oceny mają polscy komentatorzy. Mają ją, poza amerykanistami, typowo polską. Próbują przyrównać Obamę i McCaina do polskich realiów. Obama to Tusk, McCain &#8211; oczywiście ten drugi&#8230; Oczywiście, nikt nie bawi się z zgłębianie tego, w jakiej sytuacji odbywają się wybory i jakie kryteria są dla Amerykanów najważniejsze. A od momentu wybuchu, czy może wypływu na wierzch kryzysu finansów amerykańskich, kryzysu, który dotyka miliony zadłużonych Amerykanów &#8211; czynniki ekonomiczne, wewnętrzne są dla nich najważniejsze.</p>
<p>Dla Polski wybór Obamy, czy McCaina nie niesie wielkich zmian. Polska jest dla rządu USA, tak jak była, dalej peryferią, nie tylko Świata, ale również Europy, . Jedyną zmianą na korzyść będzie zmiana stylu i metod uprawiania polityki zagranicznej. To jednak też nie będzie się odbywało skokowo.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/11/03/finisz-kampanii-czyli-egzorcyzmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka zagraniczna, której nie ma</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/polityka-zagraniczna-ktorej-nie-ma/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/polityka-zagraniczna-ktorej-nie-ma/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 16:25:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1715</guid>
		<description><![CDATA[Polska polityka zagraniczna jest znów w impasie. Pierwsze, udane działania i sukcesy Donalda Tuska, i jego ministra Radosława Sikorskiego, po przejęciu władzy, nie przekładają się na trwałe sojusze i wzrost znaczenia naszego kraju. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa po równi na rządzie i na Lechu Kaczyńskim. Polska nie ma poważnych projektów politycznych, prawdziwie długofalowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest znów w impasie. Pierwsze, udane działania i sukcesy Donalda Tuska, i jego ministra Radosława Sikorskiego, po przejęciu władzy, nie przekładają się na trwałe sojusze i wzrost znaczenia naszego kraju. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa po równi na rządzie i na Lechu Kaczyńskim.</p>
<p>Polska nie ma poważnych projektów politycznych, prawdziwie długofalowej polityki zagranicznej. Jest albo reaktywna i histeryczna, jak w przypadku konfliktu gruzińskiego, lub pozostająca w zastoju, jak w przypadku naszych relacji z Unią i jej poszczególnymi krajami. To co się wydaje sukcesem, podniesieniem znaczenia naszego kraju na wyższy poziom, jak choćby wizyta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi – szybko okazuje się niczym nie znaczącym epizodem. To co ma Polskę wzmacniać na arenie międzynarodowej – jak tarcza antyrakietowa – wzbudza napięcia z naszymi sąsiadami, Rosją, Ukrainą i Niemcami – i nie jest akceptowane bezkrytycznie w całej Unii i NATO.</p>
<p><span id="more-1715"></span></p>
<p>Polska polityka zagraniczna do roku 2004 miała stosunkowo łatwe zadanie – nie tyle łatwe od strony dyplomatycznej, czy organizacyjnej, ale łatwe w określeniu celów. Z jednej strony konieczne było wyswobodzenie się z rosyjskiej sfery wpływów, co zostało tak naprawdę uczynione w momencie, kiedy ostatni rosyjski sołdat opuścił Polskę, z drugiej strony – kierunek euroatlantycki, czyli wejście do NATO (1999) i UE (2004) był jedynym sensownym. Nasza dyplomacja nie zaniedbywała jednak również normalizacji z sąsiadami. Traktaty z Niemcami (1992 i 1993 roku), spotkanie na Krzyżowej Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego, wizyta Borysa  Jelcyna – to kamienie milowe tej polityki. Polska, idąc w stronę Europy nie zaniedbywała kontaktów bilateralnych i multilateralnych. Grupa Wyszehradzka i Trójkąt Weimarski – to są przykłady, gdzie nasz kraj, nie będąc jeszcze członkiem żadnych struktur formalnych Europy – był już słuchany w Europie – i był autentycznym liderem regionu.</p>
<p>Niestety – rządy braci Kaczyńskich, dla których polityka zagraniczna była formą realizacji projektu „wzmocnienia państwa”, a nie realizacji wzmocnienia Polski na arenie międzynarodowej – doprowadziły do tego, że Polska znalazła się na peryferiach Europy. A rząd Donalda Tuska nie potrafi tego trendu odwrócić.</p>
<p>Rząd Donalda Tuska podjął się normalizacji naszych stosunków z Rosją. Po pierwszych sukcesach, po odblokowaniu kontaktów gospodarczych i wizycie premiera w Moskwie – wydawało się, że następnym krokiem powinna być wizyta nowego rosyjskiego prezydenta, Dmitrija Miedwiediewa, w Polsce. Nie słyszałem, aby polski rząd wystąpił z tego rodzaju inicjatywą. Konflikt kaukaski najpierw rozgrzał nasze relacje z Rosją – za przyczyną „wycieczki” Lecha Kaczyńskiego – a teraz wchodzimy w fazę głębokiego zmrożenia naszych relacji, w związku z podpisaniem umowy stacjonowania na naszym terytorium amerykańskiego kontyngentu wojskowego, wyposażonego w rakiety. Przyjmując tarczę na swoim terytorium, Polska drastycznie zawęziła swoje pole manewru nie tylko w rozmowach z Rosjanami – ale również z innymi krajami Unii.</p>
<p>Oddanie polityki zagranicznej na wschodzie w ręce Lecha Kaczyńskiego to drugi błąd. Jego polityka wschodnia poległa pod Tbilisi i Gori – a jej grabarzem był „strategiczny partner” &#8211; Micheil Saakaszwili.</p>
<p>Kaczyński chciał zbudować układ polityczno – biznesowy, który miał wyciągnąć Gruzję i Ukrainę ze sfery wpływów Rosji i stworzyć alternatywne drogi zaopatrzenia Polski i Europy w źródła energii. Było to planowane  przy poparciu Stanów Zjednoczonych i obojętności krajów „starej”Europy.</p>
<p>Kiedy my, realizując plany Stanów Zjednoczonych, pchaliśmy się w rozgrywki na Kaukazie i Zakaukaziu – inne kraje dogadywały się z Rosją. Zarówno Nord Stream, South Stream – gazowe nitki surowcowe na północ i południe Europy, plus stacje magazynowe na Węgrzech, w Austrii i Niemczech są już faktem – my za to jesteśmy z ręką w nocniku. Kiedy Rosjanie, w reakcji na polskie działania w Azerbejdżanie, Kazachstanie, oraz na próby uruchomienia niezależnych ropociągów, idących przez Gruzję i Ukrainę do Polski, zwiększyli naciski na te państwa i praktycznie zniweczyli polskie plany wojną gruzińską, Polacy zostali w sytuacji bez wyjścia.</p>
<p>Również nasze relacje z Unią zostały zamrożone, wojna krajowa wokół ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego osłabiła drastycznie naszą pozycję w Unii. Nasi niegdyś główni partnerzy, zniesmaczeni konfliktem wewnętrznym, na linii Kancelaria Prezydenta – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i MSZ – jak ognia unika spotkań z polskimi politykami i ustalania z nimi czegokolwiek, w szczególności tego, co ma być stanowiskiem całej Unii.</p>
<p>W lipcu, w Parlamencie Europejskim, Nicolas Sarkozy powiedział pod adresem Lecha Kaczyńskiego, że podpisanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego to sprawa honorowa dla polskiego prezydenta, bo przecież nie tylko on sam negocjował porozumienie &#8211; ale również na forum Unii dziękował innym przywódcom Europy za pomoc i zrozumienie Polski. Nie tylko o kwestie honoru tu chodzi, ale o coś w polityce zagranicznej ważniejszego &#8211; o polskie interesy i polskie bezpieczeństwo, i to nie tylko w wymiarze militarnym.</p>
<p>Słabnąca pozycja Polski w Europie, wynika w dużym stopniu z tego, że polski minister SZ, Radosław Sikorski nie podjął praktycznie żadnych kroków, aby reaktywować inicjatywy, które zostały za rządów PiS zaniedbane – czyli właśnie wspomnianych już Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej. Warto przypomnieć, że ostatni szczyt Trójkąta Weimarskiego odbył się w 2006 roku.</p>
<p>Polska w ogóle nie interesuje się innymi krajami regionu – czyli Bułgarią i Rumunią. Polska nie prowadzi żadnej skoordynowanej polityki wobec krajów bałtyckich – bo trudno uznać akcję w obronie Gruzji za działalność przemyślaną. I co najgorsze – Polska straciła pozycję w Unii. Już nie jesteśmy poważnie brani pod uwagę w gronie sześciu najważniejszych państw UE – chyba, że jako amerykański koń trojański&#8230;</p>
<p>Pomimo, że na czele polskiej dyplomacji stoi absolwent Oxford University, człowiek z bogatym doświadczeniem politycznym, zdobytym w USA – to polska polityka zagraniczna jest w stanie opłakanym.</p>
<p>Polacy nie rozumieją globalnych trendów w polityce światowej, które wymuszają integrację ekonomiczną i polityczną mniejszych struktur państwowych, szczególnie w Europie. Poprzednia ekipa rządowa postawiła na pierwszym miejscu nasz sojusz z USA, kosztem zacieśnienia relacji z Unią Europejską, co było priorytetem polskiej polityki zagranicznej przez 16 lat – do czasu objęcia władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Niestety, obecna ekipa pod kierownictwem Donalda Tuska, dla własnych, krajowych celów politycznych, idzie dokładnie tą samą drogą. Jest to cofnięcie polityki polskiej do czasów początku lat 90.</p>
<p>Brak pomysłów i projektów powoduje to, że mało kto już się z nami liczy. Nawet Amerykanie.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/polityka-zagraniczna-ktorej-nie-ma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobra i zła suwerenność</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/dobra-i-zla-suwerennosc/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/dobra-i-zla-suwerennosc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 08:42:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1713</guid>
		<description><![CDATA[Zwolennicy tarczy antyrakietowej przyrównują dzisiejszą uroczystość podpisania dokumentów o instalacji systemów amerykańskiej tarczy, do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO. Przypomnijmy – w dniu 12 marca 1999 roku prof. Bronisław Geremek, polski minister SZ, przekazał na ręce Sekretarz Stanu USA,Madeleine Albright akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Odbyło się to w Independence, USA. Rzeczpospolita Polska [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zwolennicy tarczy antyrakietowej przyrównują dzisiejszą uroczystość podpisania dokumentów o instalacji systemów amerykańskiej tarczy, do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO.</p>
<p>Przypomnijmy – w dniu 12 marca 1999 roku prof. Bronisław Geremek, polski minister SZ, przekazał na ręce Sekretarz Stanu USA,Madeleine Albright akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Odbyło się to w  Independence, USA.  Rzeczpospolita Polska stała się członkiem NATO – i struktur politycznych i wojskowych. Zajęło to Polsce w sumie pięć lat. Polska związała się z NATO, krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi wieloma umowami gwarancyjnymi. I otrzymała wielką wartość dodaną, która umożliwiła rzeczywistą poprawę polskiej armii.</p>
<p>Co zyskujemy w sprawie tarczy? Jakie gwarancje, jakie uzgodnienia idą za dzisiejszymi podpisami?</p>
<p>Otóż minister Radosław Sikorski podpisuje samą umowę o przekazaniu terenu pod stację, a także ustalenia o zasadach stacjonowania amerykańskich żołnierzy.. Po drugie – podpisuje DEKLARACJĘ polityczną, tak zwaną deklarację solidarność, w której to amerykanie zobowiązują się do reakcji w sytuacji zaatakowania naszego kraju przez rakiety balistyczne.</p>
<p>Wszystkie te dokumenty są dokumentami stworzonymi i podpisanymi przez amerykańską administrację. Odchodzącą administrację republikańską George&#8217;a W. Busha, najgorszego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych.</p>
<p><span id="more-1713"></span></p>
<p>Porozumienie z Polską nie ma – i nie wiadomo czy będzie miało kiedykolwiek zgody amerykańskiej Izby Reprezentantów i Senatu. Oznacza to, że administracja amerykańska w tej chwili nie posiada żadnych środków na realizację tego projektu. Więcej – Izba Reprezentantów USA kilka miesięcy temu obcięła środki na inwestycje w tej dziedzinie na terenie Europy o 180 milionów USD&#8230;</p>
<p>Deklaracja polityczna nie niesie za sobą żadnych wartości dla polskiej armii. Nie w niej żadnych ustaleń, nawet obietnic, dotyczących środków na modernizację polskiej armii. Poza baterią rakiet Patriot, zdolną zabezpieczyć przed atakiem Ursynów w Warszawie albo miasto Sopot – Polska nie otrzyma, bez własnych wydanych pieniędzy – żadnego innego wsparcia.</p>
<p>Amerykanie poważnie traktują tych partnerów, którzy sami siebie traktują poważnie. Polskie piekiełko, walki o sondaże doprowadziły do tego, że Polska, po raz kolejny, został potraktowana jak bantustan. Z poważnymi partnerami, którzy jasno i twardo stawiają warunki – Amerykanie podpisują umowy o partnerstwie strategicznym – gdzie obie strony mają zobowiązania i wnoszą wartości – i gdzie zagwarantowane są środki finansowe, oraz prawdziwy dostęp do nowoczesnych technologii – a nie do stada przestarzałych samolotów, które nie mogą przelecieć kilkuset kilometrów bez awaryjnego lądowania&#8230;</p>
<p>Polska, nie zyskując w wyniku tarczy nic, osłabiła swoje bezpieczeństwo. Wpisując się w doktrynę amerykańską, odpychania zagrożeń od terytorium własnego kraju – Polska stała się krajem frontowym. To tu, w wypadku konfliktu globalnego, najpierw spadną rakiety agresora. Dodatkowo, biorąc pod uwagę napiętą sytuację z Rosją – Polska została krajem, który przyczynia się do powrotu zimnej wojny.</p>
<p>Zwolennicy tarczy amerykańskiej na naszym terytorium pokrywają się z tymi, tak zwanymi „genetycznymi patriotami”, dla których Traktat Lizboński jest zdradziecką umową, która nakłada na Polskę kaganiec. Miał on do końca zniszczyć Polską suwerenność, miał zabrać Polsce „resztki sarmackiej wolności”. Przy umowie o tarczy, gdzie znów dopuszcza się stacjonowanie obcych żołnierzy na polskiej ziemi, gdzie Polska wiąże się umową, która zakłada prymat obrony terytorium USA nad terytorium państwa polskiego – nie pisze się i nie mówi o utraceniu kolejnej części tej wolności. Bo to jest już nieważna suwerenność&#8230;</p>
<p>Polskim interesem jest bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną i gwarancjami amerykańskimi. Ale musi się to odbywać na zasadzie swoistego indeterminizmu społecznego i politycznego, do którego świadome i demokratyczne społeczeństwa dojrzały. Polska podpisując umowę z USA, decydując się na rolę amerykańskiego wasala – pokazała, że nie nie jest państwem dojrzałym do rozsądnych decyzji.</p>
<p>Donald Tusk zdradził interes narodowy, podpisując umowę z Amerykanami. Postawił na rozwiązanie, które nie jest w długim okresie – a może i w krótkim – korzystne dla Polski i jej obywateli.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/08/20/dobra-i-zla-suwerennosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tarcza &#8211; za czapkę zgniłych śliwek</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2008/08/15/tarcza-za-czapke-zgnilych-sliwek/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2008/08/15/tarcza-za-czapke-zgnilych-sliwek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Aug 2008 09:51:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azraelk.wordpress.com/?p=1678</guid>
		<description><![CDATA[„W sprawie tarczy &#60;&#60;przekroczyliśmy Rubikon&#62;&#62;” &#8211; powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla telewizji TVN 24, po uzgodnieniu parafowania umowy o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski. Szkoda, że premier polskiego rządu, historyk z wykształcenia, nie wie jednocześnie, że przekroczenie Rubikonu przez Cezara oznaczało wojnę z republiką rzymską. I nie pamięta, że to nadużywane powiedzenie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>„W sprawie tarczy &lt;&lt;przekroczyliśmy Rubikon&gt;&gt;” &#8211; powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla telewizji TVN 24, po uzgodnieniu parafowania umowy o instalacji  amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski.<br />
Szkoda, że premier polskiego rządu, historyk z wykształcenia, nie wie jednocześnie, że przekroczenie Rubikonu przez Cezara oznaczało wojnę z republiką rzymską. I nie pamięta, że to nadużywane powiedzenie  jest synonimem „spalonych mostów”. Miejmy nadzieję, że samo parafowanie umowy, nie oznacza jeszcze jej podpisania.</p>
<p>Samo  parafowanie tego dokumentu, zostało wybrane w najgorszym z możliwych momentów. Już po wypowiedziach Lecha Kaczyńskiego i samego premiera, wiadomo, że powtarzane mantrycznie stwierdzenie,  iż tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji – nie jest prawdą. Podpisanie tego dokumentu, kiedy jeszcze trwa konflikt gruziński – to bardzo duża niezręczność. Rząd Donalda Tuska podjął decyzję nie z powodów bezpieczeństwa Polski – ale z czysto merkantylnych powodów politycznych. Tusk uważa, że moment kryzysu rosyjsko – gruzińskiego jest dobry, że atmosfera domniemanego zagrożenia przyczyni się do zwiększenia akceptacji tego posunięcia – i wzrostu popularności jego rządu i jego samego. Jest to wyjątkowo cyniczne podejście do sprawy. Okazuje się, że rząd Donalda Tuska i styl prowadzenia polityki, nie w interesie długofalowym, lecz pod kątem sondaży – jest bardzo zbliżony do tego, co reprezentowała poprzednia ekipa.</p>
<p><span id="more-1678"></span></p>
<p>Ta instalacja rakietowa jest skierowana głównie przeciwko Rosji. Otaczanie Rosji pierścieniem rakiet lądowych, okrętów, wyposażonych w wyrzutnie i stacje radarowe i stacje nasłuchu radarowego, w ramach globalnego systemu militarnego USA – jest faktem.</p>
<p>Tarcza antyrakietowa wzbudza we mnie sprzeciw od samego początku. Uważam ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodzi naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji UE. Jest to jak na razie, głównie działanie polityczne, a nie wojskowe, ale dokładnie skierowane przeciwko Rosji – i szkodzące również jedności europejskiej.</p>
<p>W ramach programu tarczy, Amerykanie mają  rozmieścić w Polsce silosy z kilkunastoma rakietami przechwytującymi. Polska została wybrana na miejsce instalacji, nie tylko ze względów militarnych – ale głównie z  powodu, że prowadzi od 2001 roku politykę uległości wobec Stanów Zjednoczonych.</p>
<p>W Polsce i w Stanach Zjednoczonych, niezgodnie z prawdą, pisze się i mówi, że jest to system obronny, skierowany przeciwko tak zwanym „krajom zbójeckim”.W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej.</p>
<p>Stany Zjednoczone, wyzwoliwszy się z systemu dwubiegunowego Świata, po rozpadzie się Związku Radzieckiego, przyzwyczaiły się do roli hegemona.. I robią wszystko, aby za lat dwadzieścia, kiedy zostaną dogonione przez gospodarki – i zdolności militarne Chin i Indii – zachować taką pozycję.</p>
<p>Dążenie do takiego absolutnego prymatu militarnego grozi, na dłuższą metę destabilizacją Świata – i reakcją innych krajów. Kraje Dalekiego Wschodu nie uznają prymatu amerykańskiego, nie przyjmują do wiadomości hegemonii amerykańskiej – co może doprowadzić do eskalacji wyścigu zbrojeń. Rosjanie nie pozostają dłużni – już rozpoczęli instalacje swoich systemów rakietowych w rejonie kaliningradzkim, należy się spodziewać również, że nastąpi dyslokacja radzieckich rakiet tuż przy granicy Polski, na Białorusi.</p>
<p>Termin podpisania porozumienia wstępnego pokazuje, że Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Rojenia co poniektórych polityków, że Polska bierze udział w grze globalnej, że zawiera z USA pakt o charakterze strategicznym – należy traktować jak niewczesne żarty.</p>
<p>Amerykanie zaoferowali, a Polacy przyjęli, że na terytorium Polski będzie stacjonowała JEDNA bateria systemu Patriot, wyposażona w rakiety PAC 2 i PAC 3, która będzie najprawdopodobniej chroniła samą bazę amerykańską. Nie będzie ona częścią składową polskiego systemu obronnego, ponieważ zostanie w dalszym ciągu pod dowództwem amerykańskim. Resztę będziemy mogli sobie dokupić&#8230; Nie mówi się jednak o tym, że system ten, nawet w wersji 3, jest już przestarzały.  Nie obroni on Polski choćby przed rosyjskimi systemami bliskiego zasięgu  Iskander-M.</p>
<p>Amerykanie i Polski rząd uzgodnił, że na obu krajach będą ciążyły wzajemne zobowiązanie, że na wypadek kłopotów Amerykanie pomogą Polsce, a Polska – Amerykanom. Na czym to ma polegać – nie bardzo wiadomo. Na konferencji prasowej amerykańskiego negocjatora, Johna Rooda, nie padło już tak ostatnio popularne stwierdzenie, że Amerykanie będą chronić Polskę całym swym arsenałem. Patrząc na Gruzję, możemy być za to pewni, że prezydent USA na pewno po ataku na Polskę wygłosi przemówienie&#8230; Nie mówi się już oficjalnie i nie wymienia się kwot pomocy amerykańskiej dla polskiej armii. Zresztą – popatrzmy na „Jaszczębie” pod Poznaniem, które więcej stoją w hangarach, na naprawach, na offset amerykański – i już będziemy wiedzieć, ile jest warta amerykańska pomoc.</p>
<p>Polska weszła w układ polityczny z USA i będzie składnikiem jej strategii militarnej, która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium. System tarczy nie jest systemem ochronnym Polski, nawet Europy. Tym bardziej, że w momencie dynamicznego rozwoju programów kosmicznych w Chinach i Indiach – traci ona rację bytu. Czynnikiem kształtującym doktryny – jest coraz mniej sprawa broni atomowej. Sami Amerykanie przyznają, że tarcza służy do ochrony nie tylko terytorium USA – ale również wojsk amerykańskich w różnych miejscach globu. Czyli, mówiąc wprost – amerykańskich interesów i sfer wpływów.</p>
<p>System tarczy antyrakietowej zmniejsza bezpieczeństwo Polski i uzależnia nasz na długie lata od Stanów Zjednoczonych – bez możliwości jakiekolwiek manewru. Tarcza ma służyć bezpieczeństwu terytorium USA i wojsk amerykańskich na świecie, a nie terytorium Polski. Podobnie jak za czasów działania Układu Warszawskiego – Polska wystawia się na ewentualne ataki ze strony przeciwników Ameryki.</p>
<p>Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją wielostronne gwarancje wewnątrz sojuszu. Przyjęcie systemu tarczy może być tylko osłabieniem integralności tego systemu – a włączenie w globalny system amerykański – ograniczeniem polskiej suwerenności. Godząc się na tarczę – Polska ogranicza swoją suwerenność – i utrwala złe relacje z Rosją.</p>
<p>Inne aspekty instalacji to wzrost bezpośredniego zagrożenia atakiem Polski – i to nie ze strony Rosji, ale ze strony organizacji terrorystycznych, jak również problem natury psychologicznej. Oto znów na terytorium Polski stacjonować będą obce wojska&#8230;</p>
<p>Polacy po raz kolejny dali się wykorzystać i zmanipulować. Rząd USA wykorzysta akt podpisania porozumienia w sprawie tarczy, jako element odwetu na Rosji za jej działania w Gruzji. Będzie to sygnał polityczny w kierunku Kremla, w którym Polska odegra rolę nie podmiotu polityki, lecz tylko jej narzędzia. Amerykanie zagrali na polskiej tubie, aby się na Miedwiediewie i Putinie odegrać – przynajmniej propagandowo, bo inaczej nie ma możliwości.</p>
<p>Do czasu konfliktu gruzińskiego istniała jeszcze niewielka nadzieją, że polskie „elity” polityczne zawarły układ. Że za tarczę, która jak się wydaje, „klepnięta” była już kilka miesięcy temu – Lech Kaczyński popisze ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Że choć raz tanie, polskie polityczne kalkulacje, okażą się dla Polski korzystne.</p>
<p>Niestety, wydaje się, że są to płonne nadzieje.</p>
<p>Na koniec refleksja osobista; Przez 10 miesięcy dawałem rządowi Donalda Tuska swój własny, prywatny kredyt zaufania. Właśnie się on skończył. Nie można w momencie, kiedy jego działania – a właściwie brak działań – szkodzi Polsce – popierać więcej tą ekipę.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2008/08/15/tarcza-za-czapke-zgnilych-sliwek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
