Człowiek z Pałacu vs. Człowiek Miłości

Oglądając przekazy medialne z codziennych potyczek pomiędzy Pałacem Namiestnikowskim i Kancelarią Premiera w Alejach Ujazdowskich, mam nieodparte wrażenie, jakby obie strony żyły, funkcjonowały w dwóch różnych, oderwanych i nieprzystających do siebie światach. I tylko od czasu, do czasu podnosi się kurtyna, zza której rozchodzi się krzyk, komunikat albo oświadczenie. I najgorsze jest to, że te światy, stworzone wokół Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska – co raz mniej przystają do naszego, rzeczywistego świata, świata problemów, strajków celników, lekarzy, nauczycieli, zbliżającej się recesji i innych problemów kraju. Przypomina mi to trochę światy równoległe z „Człowieka z Wysokiego Zamku” Philipa Dicka.

Z jednej strony mamy pisowskie towarzystwo w Kancelarii Prezydenta, które dba tylko, aby Lech Kaczyński nie został w niczym, ale to dokładnie w niczym pominięty, jako głowa państwa. Urzędnicy prezydenccy dbają głównie o to, aby tak zwany „wizerunek” Lecha Kaczyńskiego nie ucierpiał. Drażliwość prezydenta przenoszona jest na zewnątrz, głównie do mediów, przy pomocy Michała Kamińskiego i , szczególnie ostatnio – szefowej kancelarii – Anny Fotygi. I tylko to się liczy, liczy się rozgrywka z przeciwnikiem – jakim stał się rząd.

Continue Reading →

Rząd nie radzi sobie z kryzysami

Strajk pracowników celnych i wynikający z tego bezpośrednio protest przewoźników, który może doprowadzić do blokady całego kraju – nie jest oczywiście winą rządu Donalda Tuska, jakby chcieli tego politycy Prawa i Sprawiedliwości, z Joachimem Brudzińskim, naczelnym myślicielem tej partii.

Mają rację celnicy, że byli traktowani przez poszczególne ekipy rządzące po macoszemu, nawet na tel innych służb mundurowych. Nie jest prawdą, że praca celnika jest łatwa, prosta i taka, w której można sobie „dorobić”. Wymaga ona wiedzy, fachowości i odporności na stres – nie mówiąc o trudnych warunkach pracy.

Oczywiście jest, jak zawsze problem, aby przekonać tych ludzi do tego, że pracują nie na rzecz swojej grupy zawodowej – lecz na rzecz Państwa. Tylko, że nie załatwi się tego pogadankami o powinnościach pracownika służby publicznej – lecz zapewnieniem tym ludziom i konkretnych profitów finansowych i zabezpieczenia socjalnego.

To co się działo w ostatnich latach, kiedy nie stworzono celnikom praktycznie żadnych rozsądnych warunków zmiany pracy, w związku ze zmienionymi zadaniami – nie stworzono mechanizmów zmian mieszkań, brak pomocy w re dyslokacji z granicy zachodniej na wschodnią albo do Izb Celnych w głębi kraju, plus brak reakcji na postulaty płacowe – skończyło się protestami.

Służby celnej nie można sprywatyzować, musi być ona nadzorowana, ze względów podatkowych i bezpieczeństwa przez państwo. Trzeba tylko ją usprawnić i zmodernizować.

Problem tego strajku (jak i innych społecznych protestów) zasadza się na tym, że rząd Donalda Tuska nie potrafi nie tylko działać w takim kryzysie – lecz także nie potrafi wyprzedzać kryzysów. Powołanie Michała Boni na szefa zespołu doradców strategicznych, mających zajmować się zagadnieniami społecznymi, w randze sekretarza stanu nastąpiło trochę za późno. Jego zespół szybkiego reagowania na konflikty społeczne dopiero się rozkręca.

Strajk celników można było przewidzieć, ponieważ już 11 października 2007 roku, czyli przed wyborami, zapowiedzieli, że nie odpuszczą. Ich nie interesuje „miesiąc miodowy” Donalda Tusk – lecz konkretne problemy.

Brak reakcji na gęstniejąca atmosferę na granicach, która z kolei może doprowadzić do paraliżu całego kraju, w związku z protestami, świadczy po raz kolejny o braku procedur zarządzania w kryzysie – i braku koordynacji działań poszczególnych członków rządu.
Nie chodzi tu wcale o powołanie nowej komisji, sztabu, który będzie działał tygodniami. Chodzi o to, aby problem traktować jako sprawę państwa i administracji – i ją w tych ramach rozwiązywać. Pracownicy celni z jednej strony muszą poczuć, że traktuje się ich poważnie – z drugiej strony MUSZĄ ODBLOKOWAĆ granice państwa.

Tu dotykamy innego problemu, który jest przy okazji strajków, wszystkich strajków, skrzętnie pomijany. Chodzi o odpowiedzialność karną strajkujących za straty poniesione przez właściciela majątku. W tym przypadku – chodzi o państwo, które traci podwójnie – jako państwo na należnościach celnych i może również stracić na odszkodowaniach dla przewoźników (nie wiem, jak takie procedury działają w prawie polskim).
Nie słyszałem do tej pory, aby organizatorzy strajków, czy to na kopalniach, czy kolei, czy gdziekolwiek – ponieśli karę z tego tytułu…

Strajki celników nie jest strajkiem politycznym, ale oczywiście opozycja zrobi wszystko, aby taką zadymę zrobić. To leży w jej interesie – bo oczywiście interesem państwa ona się nie przejmuje.

I na koniec, na marginesie;

Czy Donald Tusk mógłby zdjąć Julię Piterę z wizji? Jej zachowanie i wypowiedzi dadzą się porównać tylko już z Nelly Rokitą…
Doprowadziła do kompromitacji, swoimi opiniami na temat Mariusza Kamińskiego, jak i świstkami tak zwanego raportu w sprawie CBA, rząd i samego Donalda Tuska – i w dalszym ciągu wypowiada się na tematy, które nie leżą w jej kompetencji.
I druga sprawa – za Służbę Celną odpowiada Jan Vincent Rostowski – czekamy ma jego opinie.

Azrael

Klatka z gorącym fotelem

Mariusz Kamiński zostaje na stanowisku. Będzie pełnił dalej stanowisko szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Ta informacja może być czytana wielostronnie;

Donald Tusk uznał, że Kamiński pełni dobrze swoją funkcję, jest dobrym szefem służby, dobrym urzędnikiem państwowym, apolitycznym i bezstronnym – i dlatego nowy rząd powinien go wykorzystać – ku chwale Ojczyzny

Inna interpretacja tego postanowienia szefa rządu, to taka, że szef rządy poważnie wziął pod uwagę list intelektualistów made in PiS, z początku roku, w którym to takie tuzy jak Romaszewski, Gargas, Urbański, dziennikarz Maziarski (Jacek), Pospieszalski czy Geberg przypomnieli o wiekopomnych „sukcesach” Mariusza Kamińskiego – i wstawili się za nim. A te sukcesy to, „przejęcie przez łóżko” posłanki Sawickiej, złapanie doktora Garlickiego (znanego w aktach CBA jako Mengele), akcja w Ministerstwie Rolnictwa, skończona udanym filmem z „Marriotta”, który będzie kandydował do tegorocznych nagród filmowych w Sundance – jako produkcja nie tyle niezależna, co na pewno porywająca prostotą formy i głębią treści.

Oczywiście – nikt tych dwóch interpretacji nie bierze poważnie.

Continue Reading →

Donald, cud nie zrobi się sam!

Donald Tusk w ostatnim sondażu CBOS otrzymał rekordowy wynik zaufania społecznego, 72%. Tak dobrze to miewał tylko Aleksander Kwaśniewski.

Znakomity jest również wynik pomiaru nastrojów społecznych – aż 53% ankietowanych sądzi, że sytuacja w kraju zmierza w dobrym kierunku. Czyli – wszystko wygląda doskonale, cieszymy się zaufaniem i idziemy jedynie słuszną drogą. Tylko, że to są tylko pomiary chwilowe, taki snap shot, który nie odzwierciedla faktycznego stanu polskiego rządu, nastrojów społecznych i perspektyw. A w mojej ocenie – nie jest dobrze…

Donald Tusk, jak na razie, nieźle sobie radzi z PR politycznym, stosuje bardzo stonowaną, miękką retorykę wypowiedzi, koncyliacyjność z jednej strony – i twardość z drugiej, szczególnie w odniesieniu do opozycji i prezydenta. Unika oficjalnie konfliktów, unika zwarcia.

Po niespełna dwóch miesiącach od zaprzysiężenia tego rządu – praktyka rządzenia nowej ekipy nie wygląda jednak najlepiej. Na dłuższą metę nie da się rządzić bezkonfliktowo, bez rozwiązywania lub eliminowania problemów. Mamy pięknie uśmiechy, doskonałe działania PR, świetne i szybkie decyzje w sprawach zagranicznych, które odblokowały Polskę na arenie międzynarodowej – i narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Wygląda, że działania pozorowane, na PR i unikanie konfliktów i trudnych decyzji jest na razie jedynym sprawnie realizowanym pomysłem na rządzenie. Natomiast brak efektów konkretnych, brak materiałów w formie projektów ustaw, rozwiązań systemowych, założeń, materiałów do dyskusji. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje oczywiście, że dostaniemy do ręki gotowe projekty reform finansów publicznych, instytucji administracji państwa, ochrony zdrowia, czy szkolnictwa – a do każdego takiego projektu, jako załączniki po 30 – 40 projektów ustaw, plus opracowania ministra Jacka Rostowskiego, dotyczące finansowania – lecz już byśmy chcieli poznać założenia ideowe i systemowe. Bo to, co elektorat usłyszał w kampanii wyborczej – było wielce obiecujące – i z tego będziemy rozliczać ten rząd.

Continue Reading →

Czy Donald Tusk potrafi rządzić?

 

Paradygmat społeczny a praktyka rządzenia

Za sobą mamy dwuletni okres władzy ekipy Jarosława Kaczyńskiego. Rządów dla Polski, we wszystkich wymiarach nieudanych. W polityce społecznej, w polityce zagranicznej, w bezwładzie zmian gospodarki państwa. Tak, wskaźniki ekonomiczne były znakomite, choć nie tak, jak na przykład estońskie. Ale czy w Polsce został zainicjowany chociaż jeden znaczący projekt przemiany, w jakiejkolwiek dziedzinie, poza sferą quasi ideologi „odzyskiwania państwa”? Czy w jakiejkolwiek dziedzinie został zainicjowany program naprawczy, czy rozwojowy?

PiS przegrał wybory. Mając za sobą media publiczne, dużą część prasy, dobre wskaźniki statystyczne i wszelkie narzędzia kontroli i represji społecznej – jednak przegrał. Z demokracją, swobodą wypowiedzi, wyrażoną wyborami. Jest to niewątpliwy sukces polskiej transformacji, 18 lat wolności obywatelskiej, którą Jarosław Kaczyński próbował pod hasłami silnego państwa zniwelować, ograniczyć do nic nie znaczących procedur – do sztafażu, za którym się próbował ukryć ze swoją chęć władzy – władzy dla siebie – a nie dla dobra obywateli.

Jarosław Kaczyński już po wyborach powiedział, że Tusk będzie prezentował styl, gdzie z przodu będzie uśmiech – a za plecami będzie pałka. I tak może i powinno być, we wszystkich aspektach rządzenia, pod warunkiem, że Donald Tusk będzie konsekwentny, że opozycja nie będzie mu przeszkadzać za bardzo – i że zaufanie jakim został obdarzony nie zostanie przez niego zmarnowane.

Nie przypadkowo w expose tak często padało słowo „zaufanie” (obliczono, że 44 razy). Dla Donalda Tuska jest to wartość, na której chce zbudować politykę społeczną swojego rządu, która ma być motywem scalającym społeczeństwo polskie na nowo. Dlatego też tak unika haseł rozliczenia poprzedniej ekipy, szukania winnych, dyskusji o patologiach rządów Kaczyńskiego, komisji. Nie rozmawia o tym – lecz doskonale wie, że jeżeli chce mieć czyste pole do działania, funkcjonowania sprawnego swojego rządu, państwa i jego rozwoju – to ta pięść, odziana w aksamit będzie musiała uderzyć. Tego wyborcy też oczekują. Dlatego komisja ds. Śmierci Barbary Blidy za moment zacznie działać, inne dwie – na horyzoncie. I dlatego dochodzenia prokuratorskie są prowadzone – a jak sprawa dyktafonu Zbigniewa Ziobro pokazuje – mogą przynieść niespodziewane efekty.

Tusk stosuje, na razie, bardzo stonowaną, miękką retorykę wypowiedzi. Unika oficjalnie konfliktów, unika dyskusji ideologicznych, unika zwarcia. Na tej podstawie próbuje utworzyć coś w rodzaju nowego paradygmatu funkcjonalnego społeczeństwa, który zakłada, że nie stoi ono w miejscu, rozwija się i uczy – że zmiany które zachodzą wewnątrz Polski, szeroki kontakt Polaków z otoczeniem – wymagają dostosowania polityki państwa, nie tylko w dziedzinach społecznych do obywateli – a nie odwrotnie. Nowy układ rządzący traktuje społeczeństwo jako spójność – nie dzieli go na naszych – i tamtych. I będzie się starał zasypywać rowy pomiędzy warstwami społecznymi. Dlatego koalicja PO – PSL jest dobrym pomysłem, jest ofertą najszerszą, jaką w tej konfiguracji sił politycznych można było uzyskać. Nie oznacza to, że państwo będzie miało jednakową ofertę dla wszystkich, że wszyscy zostaną w równym stopniu zaspokojeni. Czy egalitaryzmu już dawno minęły.

Niestety, po niespełna dwóch miesiącach od zaprzysiężenia tego rządu – praktyka rządzenia nowej ekipy nie wygląda to najlepiej. Na dłuższą metę nie da się rządzić bezkonfliktowo, bez rozwiązywania lub eliminowania problemów.

Continue Reading →

Krótka pamięć Donalda Tuska

Słuchając Donalda Tuska i czytając jego wypowiedzi, już na początku listopada ubiegłego roku, jeszcze przed jego expose, ogarniało mnie dominujące przekonanie, że premier boi się odpowiedzialności. Już wtedy wchodził na pozycje mocno asekuracyjne. I więcej – nie bardzo zdawał sobie sprawę, jak jego rządy mają wyglądać, jak styl i model mają przybrać rządy koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Już wtedy nie mówił, jak w trakcie kampanii wyborczej, tak otwarcie o skoku w stronę Irlandii, nie wygłaszał płomiennych deklaracji, nie kierował ostrza krytyki w stronę przyszłej pisowskiej opozycji, i co to najgorsze – nie mówi realnie o planach na rozwiązanie palących problemów natury społecznej, ekonomicznej, które go dopadły w tej chwili. A biorąc pod uwagę niepokoje społeczne – oraz ofensywę polityczną Kościoła Katolickiego – tych spraw do rozwiązania będzie przybywać.

Atak biskupów Kościoła Katolickiego, implikowany zresztą wypowiedziami polityków Platformy Obywatelskiej, Ewy Kopacz i samego Donalda Tuska – jest ogromny. Wypowiedzi biskupów Michalika, Nycza, Życińskiego, Pieronka – nie pozostawiają żadnej wątpliwości, że pozycji zdobytych za rządów Jarosława Kaczyńskiego nie oddadzą ani o piędź – swojego gruntu…

Donald Tusk wywiadzie dla „Newsweeka”,stwierdził, że w budżecie NFZ na ten rok nie ma środków na refinansowanie zapłodnień in vitro w , że jest przeciwny finansowaniu w tym roku przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To jest wyraźny sygnał – nie o tym, że ochrona zdrowia jest „chora”, ale że Tusk boi się konfliktów i będzie robił, aby je zminimalizować.

Tylko, że tak się nie da na dłuższą metę.

Continue Reading →

Zwarcie Kościoła z państwem

Kościoła Katolickiego znów pełno w mediach. Myliłby się jednak ten, kto myśli, że to z okazji zbliżająych się świat Bożego Narodzenia. Nie, ta „impreza” został dość dawno, także w katolickiej Polsce, zawłaszczona przez biznes, handel, marketing i wszechobecny szał zakupów. Clou doniesień prasowych dotyczy tego, ile Polacy wydadzą na Święta w tym roku, w rożnych zestawieniach – terytorialnych, podziały na jedzenie, prezenty i wyjazdy świąteczne – i tym podobne.

Zauważyłem, że Kościoła Katolickiego jest więcej i mówi się cały czas o relacjach pomiędzy nim, a państwem i rządem. Jest więcej tego rodzaju doniesień, niż za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego tak się dzieje?

Otóż wynika to z tego, że Kościół poczuł, że traci swoją pozycję, wpływy i usiłuje medialnie rozdmuchać wokół siebie atmosferę, jakoby rząd Platformy i PSL i osobiście sam Donald Tusk działali przeciwko niemu. Nie dotyczy to tylko sprawa związanych ze środowiskiem Radia Maryja i imperium Tadeusza Rydzyka.
I z przykrością stwierdzam, że Donald Tusk cofa się pod tym naporem.

Continue Reading →

Stylowe rozwiązywanie problemów

Komentatorzy zbliżeni do prawicy, Prawa i Sprawiedliwości albo nawet powiązani z poprzednią władzą niejasnymi interesami kapitałowymi, sugerują, że działania Donalda Tusk i jego rządu mają wymiar li tylko medialny i PR – owski. Że poza stylem, miękkością i słynnym już przesłaniem „miłości”, nic realnego się nie dzieje. Twierdzi tak między innymi redaktor naczelny „Nowego Państwa”, młody jeszcze i zdolny, Michał Szułdrzyński.

W jego artykule w „Rzeczpospolitej” z 27 listopada, zarzuca on Tuskowi i Platformie Obywatelskiej, że za bardzo posługują się oni mnemotechniką socjologiczną, mającą w umysłach wyborców wymazać przeszłość i nauczyć ich życia tylko teraźniejszością.
Zgadza się – taki jest cel Tuska. Należy zapomnieć, dla zdrowia psychicznego społeczeństwa, ostatnie dwa lata, gdzie język konfrontacji, nienawiści, sztucznego słowotwórstwa, tworzył atmosferę napięcia i walki – bez usprawnienia działalności państwa i administracji. Czas na autentyczne rozwiązywanie problemów. Szybkie, sprawne i wyprzedzające konflikty. A że jest to przekazywane zgoła innym językiem i stylem – to znajduje zrozumienie i akceptację społeczną.

Dwa dni temu pisałem o błędach – teraz czas na trafne pociągnięcia nowego rządu.

Continue Reading →

Błędy, błędy…

Czas na zajęcie się błędami Platformy Obywatelskiej. Politycy mogą sobie pozwolić na 100 dni oddechu dla nowej ekipy – komentatorzy – nie. Bo ulotność informacji jest tak duża, że nie wolno jej nie katalogować i zachowywać.
Platforma ma już kilka błędów na swoim koncie, które mogą się za nią ciągnąć.

Pierwsza sprawa – to powołanie Komisji Sejmowej ds. Służb Specjalnych.
Tryb rozwiązania tego problemu, głównie medialny, przed kamerami telewizji – jest nie do przyjęcia. Już początkowe założenie – czyli komisja 5 osobowa – było strzałem nie trafionym. Oczywiście, dyskusje o tak zwanych parytetach, nie miały sensu, bo gdyby liczyć te udziały w zależności od liczby mandatów, do jednego miejsca procentowego po przecinku – to poszczególne komisje, nie tylko służb specjalnych, musiałyby liczyć po kilkadziesiąt osób.
Ale komisja 7 osobowa – 3 PO, 2 PiS i po jednym z PSL i LiD – była do przyjęcia. Dałoby to możliwość dość swobodnego manewrowania, w wypadku konieczności przesłuchania samego członka komisji w jakiejś sprawie. Ten kandydat do stanięcia przed komisją – to oczywiście Antoni Macierewicz, którego wyczyny z ostatnich dwóch lat zostaną, mam nadzieję, dokładnie prześwietlone.
Potem mieliśmy niby umowę na skład 4 osobowy – i kością niezgody stała się osoba właśnie zawsze „szczerze” uśmiechniętego pana Antoniego. Ponoć strony umówiły się, że 4 osoby do składu – lecz bez byłego szefa SKW. PiS błyskawicznie podjął medialny kontratak, że takich ustaleń nie było…
Nie ma się co czarować – sprawa nominacji Antoniego Macierewicza to dla PiS świetna zabawa medialna. Jest jasne, że zarówno LiD, jak i PO zareagują na niego, jak na zadżumionego. I słusznie – dla człowieka ogarniętego różnego rodzaju maniami – nie ma miejsca w tego rodzaju komisji, która po pierwsze – musi być szczelna, po drugie – powinna być sprawna…
Jest jednak pewne ale… i to duże. To Konstanty Miodowicz, kandydat Platformy do tej komisji. Jego rola, wespół z pułkownikiem Brochwiczem w sprawie prowokacji Jaruckiej wobec Włodzimierza Cimoszewicza w 2005 roku – jest dyskwalifikująca tego człowieka, nie tylko na tą funkcję. Można negować osobę Macierewicza – ale równie nieodpowiedni jest Miodowicz.
PO jedno co może teraz zrobić – to szybko doprowadzić do składu siedmioosobowego. Bo pozostawienie komisji bez członka PiS – to następna zadyma medialna.

Continue Reading →

Będzie normalniej?

Politycy opozycji i komentatorzy wyśmiewali się z Donalda Tuska, że ogłosił poniedziałek 19 listopada Dniem Radości Narodowej. A we wtorek u Sekielskiego i Morozowskiego wyjaśniał rolę miłości w polityce. Śmiertelnie poważni prawicowi komentatorzy od razy mu przypomnieli, że nie godzi się, że przecież czas na budowę i odbudowę, że powaga urzędu… Doda – to się nie godzi – lepsze by były chorały gregoriańskie – no, ostatecznie wyższa kultura pod postacią Andrzeja Rosiewicza z jego słynną piosnką o czerech ziobrach…

Komentatorom jakoś nie przeszkadzały dowcipy poprzedniego premiera, Jarosława Kaczyńskiego. A trzeba przyznać, że żarty się go trzymały (i dalej są przy nim) wspaniale. Na przykład żartował kiedyś, że w nim jest samo dobro… a wszyscy uwierzyli, a to był taki subtelny witz. Potem mówił, że gdy jego ugrupowanie nie zdobędzie 280 mandatów w wyborach sejmowych – to się poda do dymisji – no i znów wulkan humoru… Ostatnio stwierdził, że podda się demokratycznemu osądowi swojej partii na kongresie w grudniu… boki zrywać, jak świeże wiśnie…

Niektórzy myśleli, że to dobre samopoczucie Pana Byłego Premiera tak daleko sięga, że w dobrej atmosferze będzie można podyskutować o reformie Prawa i Sprawiedliwości. I napisali wesoły list do szefa partii. Ale tu okazało się, że pokłady dobrego humoru Jarosława Kaczyńskiego są na wyczerpaniu… każda demokracja ma swoje granice… Panowie Dorn, Ujazdowski i Zalewski nie utrzymali się w konwencji żartu, takiego rodem z niemieckiego przedwojennego kabaretu i zamiast się przewrócić na wznak i zamachać łapami jak Saba, że oni tylko tak żartowali – unieśli się fałszywym honorem.

Donald Tusk pokazuję inną, ludzką twarz polityki. Nie wilcze zęby, jak to widzi Kaczyński, lecz właśnie nowy, trochę blaeirowski styl komunikacji z mediami i społeczeństwem. Wymaga on jeszcze dopracowania i szlifu – ale już jest nieźle. Szczególnie na tle swoich poprzedników.

Łagodność i koncyliacyjność premiera powinna się jednak ograniczać tylko do przekazu medialnego. „Ofensywa miłości” dobrze wygląda w mediach – gorzej się sprawdza w twardej walce politycznej. Tusk składał w kampanii konkretne deklaracje rozliczeniowe – i czas aby do nich przystąpił. Tym bardziej, że wysokie wskaźniki poparcia, jakie ma PO nie będą trwać wiecznie. I musi też pamiętać, że opozycja, jeszcze silna i stabilna – zacznie bezlitośnie punktować błędy tego rządu.

Rząd PO i PSL ma wiele trudnych zadań i ukrytych problemów, z którymi się będzie musiał zderzyć. Te trudne problemy, w sferach socjalnych i administracji publicznej, które będą wymagały trudnych decyzji, spowodują spadek notowań. Dlatego decyzje muszą zapadać szybko – i szybko, precyzyjnie i dokładnie powinny być przedstawiane społeczeństwu.
Sprawna komunikacja ze społeczeństwem to podstawa sukcesu. Ale nie w formie wiecznych, kilku dziennie konferencji prasowych – lecz w formie czytelnych sygnałów i przekazów via media. Dlatego między innymi ważna jest szybka nowelizacja ustawy o KRRiT – i wyczyszczenie sytuacji w TVP i Polskim Radio. Na marginesie – śmieszne są pokrzykiwania Sellina, który przed wyborami twierdził, że ma notatnik ze 60 nazwiskami fachowców, którzy zasiądą w KRRiT… a jak było? Wiadomo… I teraz znów usiłuje oskarżać PO o próbę przejęcia mediów.

Mam nadzieję, że rzecznik prasowa rządu, dr Agnieszka Liszka, specjalistka od komunikacji społecznej – znajdzie nową formułę dla swojego stanowiska.

Oczekiwania normalności w polityce, spokoju i sensu są powszechne.

Azrael

Donald Tusk – dzień pierwszy

Nie można było tego uniknąć, w myśl zasad demokracji – Lech Kaczyński musiał, jako głowa państwa zaprzysiężyć ten rząd. Ale legitymację do działania otrzyma on po votum zaufania Sejmu. Tam dopiero dopełni się mandat społeczny.
Pomysł z autobusem – prosty, ale skuteczny, msza wcześniejsza – też marketingowo, w Polsce, konieczna. Sama ceremonia w Pałacu Namiestnikowskim – minimalistyczna, tylko taka, aby była. To dobrze, bo pokazała skromność władzy. Tej rządowej, oczywiście. Bo jednocześnie pokazała „małość” Lecha Kaczyńskiego.

Przemówienie Kaczyńskiego – przewidywalne,zgodnie z planem, głównie o rządach… swojego brata, byłego najlepszego premiera – dobrze, że tylko tak zwanej IV RP, plus zdawkowe życzenia pomyślności dla nowych ministrów i Donalda Tuska. A ze strony premiera Tuska – małe szpileczki.

Continue Reading →

Dziś nominacja

O godzinie 15.00 Donald Tusk odbierze z rąk Lecha Kaczyńskiego nominację na stanowisko Premiera Rządu RP. Nie jest to nic specjalnego, ponieważ szef PO wywalczył sobie tą nominację w demokratycznych wyborach do parlamentu. I uzyskał mandat społeczny, dlatego dzisiejsza uroczystość nie jest żadną legitymizacją – lecz aktem, który pełniący obowiązki prezydenta Lech Kaczyński musi spełnić.

Lech Kaczyński, ustami Karola Karskiego tym razem, dał wyraźny sygnał, że nie zamierza wspópracować na zasadzie konsensusu z Donaldem Tuskiem w sprawach polityki zagranicznej. Ma ponoć blokować zmiany w polskich placówkach dyplomatycznych, jeżeli ministrem spraw zagranicznych zostanie Radosław Sikorski. Kaczyński, chcąc zachować ostatnie swoje prerogatywy władzy wykonawczej, posuwa się do szantażu. Rzeczywiście – Władysław Bartoszewski ma rację – to nie sprawa polityki, lecz psychiatrii.
Continue Reading →

Miękki premier

Słuchając Donalda Tuska i czytając jego wypowiedzi, jak choćby dzisiejszy wywiad w „Dzienniku”, zrobiony przez Piotra Zarembę i Michała Karnowskiego – ogarnia mnie coraz większe, dominujące przekonanie, że przyszły premier powoli zaczyna się bać odpowiedzialności i wchodzi na pozycje mocno asekuracyjne. I więcej – nie bardzo wie, jak jego rządy mają wyglądać.

Już nie mówi tak otwarcie o skoku w stronę Irlandii, nie wygłasza płomiennych deklaracji, nie kieruje ostrza krytyki w stronę przyszłej pisowskiej opozycji, i co to najgorsze – nie mówi realnie o planach na rozwiązanie palących problemów. Oczywiście – najważniejsze sprawy usłyszymy w jego expose – ale mimo wszystko wyborcy chcieliby usłyszeć, że to, za czym głosowali – będzie zrealizowane.

Continue Reading →

  • Facebook