Po Marszu Niepodległości

Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści.

Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców potem defilada i parada pasjonatów historii i wojskowości, w szpalerze tłumów. Duma i radość, w osnowie podniosłej atmosfery. Wszystko bez zakłóceń.

Drugi obraz to pierwsze rozruchy na Nowym Świecie. Niemieccy zadymiarze, na wyrost nazwani antyfaszystami, atakują polską grupę rekonstrukcyjną w strojach napoleońskich, a następnie kryją się z restauracji Nowy Wspaniały Świat, zarządzanej przez „Krytykę Polityczną”. Media są już na miejscu, ale widzą tylko to, co chcą. Niemcy są wyciągani przez policję z knajpy i przewożeni na komendę, na Wilczej. W przekazie o tym incydencie dochodzi do pierwszych przekłamań. Media nie podają, że niemieccy zadymiarze chronią się w kawiarni przez polskimi prawicowcami, z którymi starli się chwilę wcześniej. Natomiast „Krytyka Polityczna” wieczorem ogłasza tryumfalnie o tym, że powstrzymano prawicowców z Marszu Niepodległości na Marszałkowskiej, ale ani słowem nie wspomina o Niemcach, którzy w Polsce pojawili się także z jej inicjatywy. O tym nie wspomina w krótkiej notce również dziennikarz „Gazety Wyborczej”, Seweryn Blumsztajn. To zaburza obraz „zwycięstwa” nad prawicą.

Trzeci obraz – jestem na Marszałkowskiej, w samym środku festynu „Kolorowej Niepodległej”. Platforma, muzyka, Kazimiera Szczuka wodzi, na ulicy politycy lewicy. Radośnie. Ale na obrzeżach stoją, przed kordonami policji, ubrani na czarno polscy zadymiarze, przemieszani z niemieckimi. Gotowi do starcia. Nie ma to nic wspólnego ze świętowaniem…

Continue Reading →

Dalej w demokratycznym państwie

Okazuje się, że zbiorowa mądrość społeczeństwa wygrała. To ono wygrało, czy jak kto woli – wygrała Polska. A patrząc na przekrój głosów według miejsca zamieszkania i wykształcenia – wygrali ci, dzięki którym Polska może się rozwijać i którzy są i będą jej motorem napędowym.

Polska, pomimo kryzysu światowego, kryzysu UE, strefy euro i zagrożeń finansów wewnętrznych, przeżywa najlepszy okres w swojej historii. Już po 22 latach od Okrągłego Stołu zbudowano stabilną demokrację, której nie jest wstanie przewrócić nawet tak trudny kryzys instytucjonalny, jak śmierć głowy państwa. Polska ma stabilną sytuację wewnętrzną, dobre relacje zagraniczne, w tym te najważniejsze – z sąsiadami, notuje wzrost gospodarczy. To przeważyło opinię, że III RP to jest ta Polska, jakiej większość społeczeństwa oczekuje. PO osiągnęło tak doskonały wynik również dlatego, że prawica nie potrafiła pokazać alternatywy, (i nie chodzi wcale tu i PiS), a lewica jest w trakcie reorganizacji, za przyczyną Ruchu Palikota.

Wyniki z ponad 90% okręgów wskazują, że zwycięzcą jest Platforma Obywatelska, a właściwie Donald Tusk, bo tak personalistycznie jest skonstruowana polska polityka. To pierwsze zwycięstwo partii rządzącej w demokratycznej Polsce, dające powtórzenie koalicji z PSL. PSL wziął „swoje”, choć nie poszerzył swojego elektoratu. Ale ten układ zapewnia stabilność. I nie należy brać pod uwagę rojeń zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, że pogłębiający kryzys odda władzę w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Polacy przećwiczyli populistów z Samoobrony i PiS, wiedzą, czym to pachnie. Nie dadzą się nabrać ponownie. Niemrawa dość kampania PO została w ostatnich tygodniach zdynamizowana „Tuskobusem”. I to premier może sobie samemu podziękować za wygraną…

Continue Reading →

Szanse Czesława Bieleckiego

Warszawa to specyficzne miasto, nie tylko dlatego, że „…Hitler i Stalin zrobili co swoje”, jak śpiewa Muniek Staszczyk z „T.Love”. To miasto w którym zanikła tożsamość, gdzie atomizacja społeczna jest wyjątkowa. Ale o duchu Warszawy (a właściwie jego braku…) można by dużo pisać. Powinno się pisać i szukać temu winnych, ale niewątpliwie kręgosłup miasta został przetrącony przez Powstanie Warszawskie.

Dla polityków to miasto szczególne. Nie dość, że stolica kraju, to tak naprawdę jedyne miasto metropolitarne. Stąd wybory samorządowe w Warszawie mają wymiar prestiżowy. Wygrana w Poznaniu, Wrocławiu, nawet w Krakowie nie ma takiego gatunku politycznego, jak w stolicy. Szkoda jednak, że jak do te pory żaden włodarz miasta nie spowodował tego, aby miasto poczyniło krok ku wielkości, odzyskało spójność społeczną, homogeniczność i stało się nowoczesną stolicą, na miarę XXI wieku. Ostatnie inwestycje, czynione przez ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz posuwają sprawę naprzód, ale zbyt powoli. Nie ma jednak żadnych ruchów ku większej integracji miasta i jego bliskiego otoczenia.

Jednym z kandydatów do fotela mera miasta jest Czesław Bielecki. Osoba wyjątkowa, opozycjonista wielce zasłużony, działający nie od roku 1989, ale od lat 60, pierwsze represje spotkały go już w Marcu 1968 roku. Nie epatuje jednak tą swoją „martyrologiczną” kartą życiową, natomiast zachował niezależność i oryginalność poglądów, krytycyzm opinii na różne tematy. To cenne w czasach wszechobecnej poprawności politycznej i plastikowych poglądów. Jest Bielecki poza tym zdolnym architektem i urbanistą, znającym substancję i czujący nerw miasta. To jednak za mało, aby być dobrym kandydatem dla Warszawy.

Continue Reading →

Barbar z młotkiem

W „Popiele i diamencie” Jerzego Andrzejewskiego jest pewna marginalna postać, kierownik, czy dyrektor restauracji i hotelu, w którym się odbywa duża część akcji powieści. Jest to postać o dostojnej fizjonomii, lwiej czuprynie i bystrym oku, ale za to o dość miernym intelekcie…
Słuchając i obserwując ostatnio Radosława Sikorskiego, właśnie ta literacka postać przychodzi mi na myśl. Liczba nieprzemyślanych wypowiedzi, marnych, a czasem grubiańskich witzów (jak te wypowiedziane onegdaj w samolocie pod adresem Baracka Obamy) nie przystaje do wizerunku światowca i męża stanu, absolwenta Oxfordu i ministra dużego europejskiego państwa. Zresztą pozowanie na angielskiego gentlemana, co w przypadku Sikorskiego oznacza tragiczne koszule w kratę i jeszcze gorsze płaszcze z futerkiem, nie mówiąc o brylantynie na włosach, nijak się ma do sensowności i klasy jego wypowiedzi. Są one nieprzemyślane i czasem aroganckie, szkodzące polskim interesom, jak choćby to porównanie niemiecko-rosyjskiej umowy o gazociągu Nord Stream do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Sikorski pielęgnuje swój wizerunek antykomunisty. Wolno mu mieć poglądy, pod warunkiem, że nie przybiera to form barbarzyństwa. Czym innym jest umieszczenie tabliczki przed własnym domem, objaśniającej, że oto jego właściciel ogłosił go i teren otaczający strefą antykomunistyczną, czym innym jest apel o zburzenie jednego z najbardziej charakterystycznych budynków w Warszawie, Pałacu Kultury i Nauki, który jest przecież wpisany na listę zabytków. A zrobiono to za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Continue Reading →

Powstanie Warszawskie – refleksje

„Serce Warszawy bije na Powązkach, na cmentarzu warszawskich powstańców, przy grobach batalionu „Zośka”, pod brzozowymi krzyżami”

Tomek Budzyński, „Armia”

„Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.

Gen. Władysław Anders


Im więcej się wie o Powstaniu Warszawskim, im więcej się czyta materiałów, świadectw, tym trudniej jest formułować opinie o jego roli i zasadności jego wybuchu. Czy dobrze się ono przysłużyło Polsce i Polakom, czy miało realny wpływ na przebieg II Wojny Światowej i na ład polityczny po niej? Miało, zapewne miało, ale nie taki, jak stał u podstaw decyzji o jego wybuchu.

* * *

Jeszcze kilka lat temu, kiedy moja mocno wiekowa sąsiadka z dołu pod koniec lipca rozpoczynała całodzienne i nocne koncerty muzyki powstańczej, denerwowało mnie to. Po co ona rokrocznie to tak wspomina? Czy obraz śmierci i klęski Powstania jest w niej tak dojmujący, że musi się leczyć muzyką? A może wspomina najważniejsze i najpiękniejsze sceny z życia? Może wspomina tych którzy polegli? Pewnie wszystko po trochu… Obok mieszka sąsiad, znam go od wielu lat, ale dopiero kilka lat temu zauważyłem, że 1 sierpnia o poranku wychodzi ubrany w beret z orłem i flagą w ręce… Muzyka mi już nie przeszkadza, czekam na nią i nie włączam swojego radia…

* * *

Powstanie to dla mnie największa tragedia polskich losów, ponieważ jest zawinione głównie przez Polaków. Jeszcze kiedy byłem młodym człowiekiem, w ręce wpadła mi książka „Przemarsz przez piekło” Stanisława Podlewskiego. I jest to w dalszym ciągu dla mnie najważniejsza pozycja o tamtych czasach, ponieważ jest zbiorem świadectw bezpośrednich uczestników, skrupulatnie zbieranych przez autora, jeszcze, kiedy był w niewoli niemieckiej, po upadku Powstania. Jest dziełem wolnym od politycznych dywagacji, pełnym prostej prawdy – i dlatego brutalnym i prawdziwym.

Continue Reading →

Reduta kupców warszawskich

Sama nazwa „kupiec” nie bardzo przystaje do użytkowników hali ma Placu Defilad w Warszawie. Kupcem był Wokulski, kupcem była Marco Polo. Ci z KDT są tylko straganiarzami pod dachem. Zapewne niewielu z tych, którzy tam pracowali, było faktycznie właścicielami boksów, tej luksusowej odmiany „szczęk” i wspomnienia po łóżkach polowych, znaku przemian kapitalistycznych postpeerelowskich.

To co się stało dziś w Warszawie, szumnie zwane bitwą o handel i miejsca pracy, nie ma żadnych, ale to żadnych odniesień politycznych, choć zapewne będzie chciano to tak przedstawiać. Zresztą pod tą koszmarną halą pojawili się , niczym ścierwniki, politycy PiS i SLD, a także samorządowcy tych formacji. Nie pożywią się jednak specjalnie. Ale jeżeli by jednak chcieli to wykorzystać, to warto im przypomnieć, że w roku 2004 prezydent Warszawy warunkowo przedłużył umowę dzierżawy terenu pod halę, na jeden rok. Tym prezydentem był Lech Kaczyński…

Od samego początku działania kupców w tym miejscu, wiadomo było, że jest to miejsce prowizoryczne, co do zarządu którego ma prawo tylko miasto Warszawa. Umowa dzierżawy już wygasła, nie dziś, nie wczoraj, ale wiele miesięcy temu. Handlarze wyczerpali wszelkie możliwości dochodzenia swoich praw, faktycznych i urojonych. Miasto wyczerpało wszystkie możliwość odzyskania swojej własności i zwróciło się do organu komorniczego o wyegzekwowanie swoich praw. Komornik mając w ręce wyrok, z klauzulą wykonalności, czyni swoją powinność. Jako urzędnik państwowy, jest chroniony immunitetem, w związku z tym, kto przeszkadza w wykonywaniu przez niego czynności, podlega odpowiedzialności karnej…

Continue Reading →

Trochę o Relidze… trochę o mnie…

Za „Gazetą Wyborczą”, wydanie stołeczne;

—————————–

Religa – lewicowy żoliborski inteligent

Kilka słów o św. pamięci Zbyszku Relidze.
Piszecie o nim, że był urodzony w Miedniewicach (wieś w Skierniewickiem), a „kształcił się w Warszawie”. Potem w USA i tyle. Może jednak warto powiedzieć, że pochodził z warszawskiej rodziny nauczycielskiej. Jego matka była dyrektorką znanej szkoły żoliborskiej, którą potem kierowała Anna Radziwiłł i do której uczęszczali m.in. Andrzej Seweryn, Mirosław Sawicki, Antoni Libera. On sam kończył inną znaną szkołę żoliborską przy Felińskiego 15, zwaną wtedy TPD 1. Przed nim absolwentami tej szkoły byli m.in.: Bronisław Geremek, Krzysztof Pomian, Jarosław Abramow-Newerly, Zbigniew Zapasiewicz, Andrzej K. Wróblewski, Andrzej Garlicki, Juliusz Rawicz, a na rok przed Religą Janusz Głowacki, Andrzej Paczkowski, Tomasz Łubieński, po nim bracia Damięccy, Marek Kotański… Można by wyliczać długo. Mieszkał w V kolonii WSM. Krótko mówiąc, należał do tzw. dobrej inteligencji żoliborskiej o tradycji PPS-owskoko-operatystyczną takiej inteligencji, do której należeli np. profesorostwo M. i S. Ossowscy, Jan Strzelecki, prof. Witold Kula. Religa był bardzo dzielny, bardzo ambitny, bardzo pracowity, ale ów etos żoliborski bez wątpienia miał wpływ na jego wrażliwość społeczną, naturę społecznika. Studia kończył oczywiście w warszawskiej Akademii Medycznej może warto, żeby coś opowiedzieli o nim jego koledzy z tamtych czasów.

[Źródło: "GW"]

—————————–

To była również moja szkoła. I choć mieszkam dalej, nie na starym Żoliborzu, czuję powinnowactwo z tym środowiskiem, z tego rodzaju ideami i przede wszystkim – niezależnością umysłową. To jest właśnie ta inteligencja, nieetosowa, lecz autentycznie wyrastająca z intelektualizmu, zabarwionego wrażliwością.

Azrael

Stadion na miarę IV RP

Wszystkie media, za „Życiem Warszawy” podały dziś, że nowy Stadion Narodowy, który ma być zbudowany na błoniach w pobliżu Stadionu X-lecia ma szansę zatonąć, niczym słynny szwedzki galeon „Vasa”. Z tym, że nie w Bałtyku – lecz w warszawskich błotach.

Na czele komitetu doradczego minister Jakubiak (dawniej specjalistki od parzenia ziółek najbardziej znanemu polskiemu dyspeptykowi) stoi były naczelny architekt Warszawy, Michał Borowski. Szkoda, że ktoś, kto powinien znać Warszawę, jak własną kieszeń, nie zwrócił do tej pory uwagi, że budowa ma być realizowana na podmokłym terenie, w starorzeczu Wisły. Tereny te, pełne wód podskórnych i rzeczek. Budowa wymagałaby albo zastosowania nowatorskich technik, palowania, co jest możliwe – ale pracochłonne i kosztowne – albo pójścia metodą z przed lat 50 – czyli nawiezienia materiału skalnego albo gruzu. I to też jednak wymaga czasu.

Czas leci, a decyzje na temat inwestycji w Euro 2012 – leżą, ustawa przegłosowana na ostatnim posiedzeniu Sejmu, o specjalnej ścieżce postępowania w sprawach projektów dotyczących Mistrzostw Europy – pozostanie martwa, jeżeli nie zostanie uzupełniona o akty wykonawcze i projekty realizacyjne. A na to się nie zanosi.

Wysłuchałem dziś audycji na temat inwestycji drogowych – nie liczcie, drodzy kibice, że będziecie wstanie swobodnie przemieszczać się z Gdańska do Wrocławia, z Wrocławia do Warszawy – a potem może do Kijowa…
Autostrad do 2012 – nie będzie…
Na zakończenie – Stadion X-lecia, na ponad 70.000 miejsc, z zapleczem, skromnym, ale zawsze – został wybudowany w JEDENAŚCIE MIESIĘCY – z zimą w środku…

Ten stadion może się stać symbolem niedowładu i bezradności tak zwanej IV RP. Tak jak ten projekt, budowany na kłamstwie, będący hucpą polityczną – jest tworzony na ruchomych piaskach obłudy. I też zatonie.

Chyba… że starym, dobrym zwyczajem, do którego jeszcze obecna władza tak twórczo nawiązuje, nazwać ten stadion mianem Genialnego Stratega, Wielkiego Odnowiciela, Największego Myśliciela, Ojca Narodu Odrzuconego, Brata Swego Brata… to naród sam by te kamienie przyniósł na budowę…

Azrael

Analizy, analizy…

Wszyscy komentatorzy stawiają sobie za cel skomentowanie w jakiś sensowny sposób wyników wyborów – i co gorsze – przeniesienia tychże na grunt ogólnokrajowy.

Bez sensu.

Dlatego bez sensu, że takie próby wskazują na to, że idea samorządności jest może nie martwa, ale w przypadku dużych miast – ograniczona. Ten schemat walki partyjnej, skrajny w przypadku Warszawy, jest symptomatyczny dla upadku samorządności.

Ale jak trzeba analiz – to trzeba. Kilka więc uwag;

1. Frekwencja – 40 % – to co poniektórzy określili sukcesem – ja to nazywam – klęską. Bo jeżeli 60 % elektoratu zostaje w domach – oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że wygrany ma za sobą nie więcej niż 26 % wyborców… ( Warszawa ) Mandat społeczny ?! Wolne żarty.

2. Cezary Michalski w „Dzienniku”, w komentarzu odredakcyjnym napisał, że podział na prowincję i wielkie miasta się pogłębił, co nakłada się na podział na tych, co dzięki transformacji zyskali – i na tych – którzy nie skorzystali na RÓWNOŚCI SZANS. Ciekawe… pisze to redaktor prawicowy, prawicowego dziennika… Tenże redaktor nie widzi jednak tego, że ten podział biegnie wzdłuż innej linii głównie – wykształcenia… Prawo i Sprawiedliwość przegrało u inteligencji, co jest w dużym stopniu tożsame z majętnością… ale tego już redaktor nie widzi.

3. O Janku Marysi – cały czas dywaguje się o jego odejściu – i założeniu nowej partii… Po co ? Co taka nowa partia, bez zaplecza i środków finansowych miałaby robić ? Założenie jej teraz, gdy praktycznie nie ma szans na przedterminowe wybory nie ma żadnej logicznej podstawy. Nikt nie zdecyduje się teraz na rozwiązanie parlamentu. Jarosław Kaczyński będzie ciągnął za sobą truchła Samoobrony i LPR, bo mają one głosy – nie adekwatne do obecnej siły – ale jednak głosy, a Donald Tusk – będzie się relaksował w blasku minimalnego, ale jednak zwycięstwa… A Janka zawsze można jakoś wytłumaczyć… toć on intelektualista… I NA PEWNO czegoś jeszcze dokona.

4. Kraków – prezydent z lewicy, rada – PO, sejmik – PiS, LPR, wojewoda – PiS… o rany boskie !

5. Na koniec Warszawa. 89 % wyborców Marka Borowskiego głosowało na Hannę Gronkiewicz-Waltz. To znaczy, że wygrała ona głosami elektoratu… negatywnego. Negatywnego wobec Kazia. I teraz powinna z tego wyciągnąć wnioski – doprowadzić do koalicji samorządowej – i wyciąć z miasta PiS. Jeżeli chodzi o to czego od niej oczkuję – to 2. rzeczy;
- statutu dzielnic i delegacja uprawnień do dzielnic
- projektu zagospodarowania prawobrzeżnej strony Wisły – będą głosował na każdego, kto wreszcie się za to weźmie.

A tak naprawdę – to się wiele nie zmieniło….

Azrael

Zapowiedź sukcesu – czy przegrana Warszawy ?

Hanna Gronkiewicz – Waltz wygrała… cóż, jak wcześniej pisałem – nie cieszy mnie to bynajmniej, choć przynosi pewną satysfakcję…

Pytania, ważne pytania rozstrzygną się wkrótce – i nie dotyczą one tylko Hani.

Dotyczą one tego, czy jest ona samodzielnym politykiem i zdecyduje się na radykalne kroki – na spełnienie obietnicy składanej i powtarzanej jak mantra… „odsunąć Prawo i Sprawiedliwość” od władzy.

Czyli – nie uzgodnienia na forum rady miasta każdej decyzji Platformy i zbieranie głosów do każdej ważnej decyzji – lecz opcja TWARDEJ koalicji z lewicą.

Tylko stabilna rada, która będzie stała murem za nią pozwoli jej na skuteczną walkę o środki finansowe – bo to, że rząd Jarosława Kaczyńskiego będzie chciał „ukarać niepokorne i niewdzięczne miasto: – tego jestem pewien.

Mam duże wątpliwości i czekam na pierwsze decyzje PO w Warszawie.

Z czego te wątpliwości wynikają ? Z życiorysu politycznego nowej Pani Prezydent…

Za „Wiki”;

W 1995 kandydowała w wyborach prezydenckich, uzyskując wynik 2,76%. Była popierana m. in. przez Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Niezależne Zrzeszenie Studentów oraz Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, a sondaże przedwyborcze dawały jej nawet kilkunastoprocentowe poparcie. Do porażki wyborczej prawdopodobnie przyczyniła się negatywna kampania prowadzona przeciwko niej przez Radio Maryja (m. in. sugerowanie żydowskiego pochodzenia) oraz utrata poparcia części ugrupowań (m. in. ZChN).

Radość z odejścia „Krzywoustego” – to jeszcze mało, aby skakać do góry i otwierać szampana…

Azrael

Już po wyborach !

Jest jedna dobra sprawa, związana z ogłoszoną trzydniową żałobą, po tragedii górniczej w „Halembie” – zakończyły się wybory!
Dla mnie osobiście, mieszkańca warszawskiego Żoliborza – one się nawet nie zaczęły… Ale przynajmniej muszę oglądać bzdurnych spotów wyborczych, sztucznie uśmiechniętego, z wysokim, mającym wskazywać na inteligencję czołem, Kazia, ani słuchać sepleniącej, uśmiechniętej po eskimosku, Hani.

I nie tylko o wygląd zewnętrzny tych „indywiduów” medialnych tu chodzi…
Właśnie medialnych. Bo to nie były wybory powszechne obywateli, którzy mają wskazać najlepszego ze swoich przedstawicieli, lecz walka agencji reklamowych i PR – i pieniędzy i dostępu do mediów.

Continue Reading →

Wybór wymuszony – ale konieczny

Tak, mamy to co mamy więc trzeba się z tym pogodzić – i pójść na głosowanie.
Mieszkam w miejscu, gdzie wybory samorządowe nie mają znaczenia – dzielnica ukształtowana, chodniki naprawione, plan metra gotowy… szkoła dziecka dobra…

Zresztą, zawsze uważałem że lepszy jest dobrze opłacany i rozliczany pracownik urzędu pod dobrym kierownictwem – niż 10 radnych…W związku z tym – interesują mnie tylko wybory Prezydenta Warszawy – i rady miasta.

Zawsze wyrażałem pogląd, że to człowiek niesie ideę – a nie odwrotnie – dlatego tez lubię studiować historię przez pryzmat wielkich osobowości.Przejrzałem sobie materiały na temat programów i występów głównych kandydatów. Obejrzałem program „Kawa na ławę” z głównymi kandydatami.
Postawiłem sobie takie kryteria;

1. Wizja

2. Zdolności organizacyjne i zaplecze polityczne

3. Praktyka gospodarcza i doświadczenie
4. Uczciwość

Odrzuciłem sprawy ideologiczne – szefem Warszawy powinien zostać pragmatyk, z wizją i umiejętnościami menedżerskimi.

Ranking 3. głównych kandydatów – Marcinkiewicz, Gronkiewicz- Waltz i Borowski wyszedł mi następująco;

Continue Reading →

Marcinkiewicz się oplakatował

Kazio wypuścił na ulice swój plakat reklamowy z hasłem „Wizja i skuteczność”

Nie ma co pisać o programie Kazia… bo wiadomo – mosty, drogi, metro… reszta to i tak bełkot… jak zresztą inni kandydaci…

Ja tylko przypomnę, jak Marcinkiewicz odchodził z posady premiera – jak mały, czarny kundelek z podwiniętym ogonem…

I przypomnę – co pisałem, o jego skuteczności jako premiera i dokonaniach jego gabinetu.

I warto z tego wyciągnąć wnioski.

A jako Warszawiak od wielu pokoleń… podobnie jak w przypadku Zyty mówię

GO HOME, Kaziu, go home…

Azrael