Archive for the ‘wojsko’ Category

Zapiski zza Atlantyku – 30. lipca

Ściśle tajne


Tajne dokumenty prezentujące sytuacje w Afganistanie zostały ujawnione w internecie przez organizację zwaną WikiLeaks. Dokumenty ujawniły materiały ukazujące, że sytuacja w Afganistanie jest poza kontrolą. Reporterzy z The New York Times, The Guardian oraz Der Spiegel, mieli dostęp do owych dokumentów już kilka tygodni wcześniej. Nie mogli ich jednak opublikować, do momentu, kiedy WikiLeaks zdecydowało się na udostępnienie ich w internecie.

92,000 raportów dotyczących Afganistanu, od roku 2004 do grudnia 2009, ilustruje z detalami dlaczego USA po wydaniu niemałej sumy w postaci 300 miliardów dolarów na wojnę w Afganistanie, nie jest w stanie kontrolować sytuacji i poradzić sobie z Talibami, którzy są silniejsi niż w roku 2001. Amerykanie, nawet Kongres, w obecnej sytuacji ekonomicznej jest za tym aby wycofać wojska z Afganistanu. Nikt już nie mówi, że Amerykanie mogą osiągnąć jakikolwiek sukces w Afganistanie. Te, tak zwane ściśle tajne dokumenty, wyjawiły miedzy innymi to, że Taliban używa tej samej broni, co przeciwko wojskom radzieckim w 1980, do zestrzeliwania samolotów. Dokumenty ujawniły utworzenie specjalnego komando zwanego Task Force 373, którego zadaniem było złapanie dowodzących terrorystów, przyczyniając się często do śmierci wielu cywilów. Ponadto, CIA płaciło specjalnej grupie szpiegów w Afganistanie ogromne sumy, aby móc przeprowadzać ataki nocne na Talibów przy okazji pogarszając sytuację ludności cywilnej, która często była ofiarą takich nalotów. Biały Dom, politycy oraz wojsko potępiło WikiLeaks za ujawnienie tych dokumentów, oskarżając WikiLeaks, że mogą one przyczynić się do śmierci wielu żołnierzy. Rząd Afganistanu miał inne zdanie na ten temat. Ludzie w Afganistanie wiedza, że wojska USA wkrótce opuszczą Afganistan, który będzie musiał współpracować z Pakistanem oraz Talibami, co będzie szczególnie trudne dla ludności cywilnej, zwłaszcza, że Pakistan od lat był oskarżany o podwójną grę. Dokumenty potwierdziły podejrzenia w stosunku do Pakistanu, który współpracuje z terrorystami dla własnych korzyści. Pakistan co roku otrzymuje od USA 1 miliard dolarów, aby walczyć z terroryzmem. Jeżeli rzeczywiście Pakistan działa na dwa fronty, to tak jakby USA sponsorowało ataki na USA. Dokumenty sugerują, że Pakistan pozwala Talibom oraz szpiegom Al-quedy na przebywanie w Pakistanie gdzie mogą planować i organizować zamachy.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 24. czerwca

Posted 24 cze 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Generał

Magazyn muzyczny „Rolling Stone” to nie „The New York Times” czy „The Washington Post”, ale pracują tam dziennikarze, którzy nie przegapią tego, aby opublikować wywiad z głównodowodzącym sił zbrojnych w Afganistanie, któremu rozwiązał się język za bardzo, a który powinien zdawać sobie sprawę, że krytykowanie Prezydenta, polityków, czy sytuacji w Afganistanie przyczyni się do dużych problemów – i to nie tylko jego.

Od czasu przejęcia dowództwa w Afganistanie przez generała Stanleya McChrystal, Afganistan staL się bardziej sprawą USA, niż reszty członków NATO. Każde państwo NATO straciło swoich żołnierzy, ale Amerykanie najwięcej ponieśli ofiar śmiertelnych i najwięcej wydają na tę wojnę pieniędzy. McChrystal ma swój plan w Afganistanie, ma poparcie prezydenta Afganistanu, a spadek ofiar ludności tubylczej wynosi 40%, odkąd McChyrstal jest tu szefem. Generał ma 55 lat, lubi piwo Bud Light, a jego ulubionym filmem jest „Talladega Nights”. Nie lubi polityków, spotkania z nimi uważa za „f—— gay” zwłaszcza te przy obiedzie. Już dwa razy, Prezydent Obama krótko przykazał generałowi, aby zamknął „twarz”, ale generał nie lubi rozkazów od osób, które nie są wojskowymi. Według niego decyzje osób w sprawie wojny, które nie mają zaplecza wojskowego, są nierozsądne. Podważył i skrytykował opinie polityków z kręgu prezydenta.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 12. listopada

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Morderca? Sprawa Nidala Malika Hasana

Amputacje, stress, urażenia pourazowe, koszmary nocne, samobójstwa, rozwody, problem z asymilacją i poczucie winy to problemy wracających żołnierzy z Iraku oraz Afganistanu. Armia nie potrafi znaleźć rozwiązania jak pomóc żołnierzom. Wojsko nie ma wystarczająco dużo personelu lekarskiego, a lekarze specjalizujący się w psychiatrii oraz psychologi maja tak dużo przypadków, że nie są w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy. A najgorsze jest to, że jeden z tych, który był odpowiedzialny za zdrowie psychiczne wielu żołnierzy, okazał się mordercą.

Major Nidal Malik Hasan, psychiatra, w zeszły czwartek, w Forcie Hood w Teksasie otworzył ogień i w przeciągu zaledwie kilku minut zabił 12 żołnierzy , 1 cywila oraz zranił 38 osób. Sam postrzelony, przeżył. Może już mówić, wyznaczono mu prawnika a za kilka miesięcy stanie przed sadem jako znienawidzony Muzułmanin, terrorysta. Bo to tylko kwestia czasu aby zakwalifikować go jako terrorystę.

Koledzy Hasana, twierdzą, że był doskonałym psychiatrą, który ze łzami w oczach opowiadał o swoich pacjentach. Hasan urodził się w Arlington, w Virgini. Jego rodzice to Palestyńczycy, którzy emigrowali do USA z West Bank w 1960 roku. W USA skończył szkolę medyczną, za która armia amerykańska zapłaciła w zamian za 7 lat służby. W czwartek rano, major Hasan po porannej modlitwie udał się do budynku medycznego i otworzył ogień. Świadkowie podali, że Hasan, chylił głowę kilka razy tak jakby się modlił, wyciągnął pistolet, wypowiedział słowa “Allahu akbar” (Bóg jest wielki) i zaczął strzelać.
Od wielu lat, raporty informują o zwiększającej się liczbie samobójstw, depresji, braku asymilacji oraz niemożności poradzenia sobie z rzeczywistością tych, którzy walczyli w Iraku czy Afganistanie. Służba wojskowa w USA nie jest obowiązkowa. Armia nie ma wystarczająco dużo żołnierzy i dlatego wielu musi wracać do Iraku czy Afganistanu dwa lub trzy razy. Armia oferuje dużo, ale chętnych nie ma tak wielu. Żołnierze w Iraku i Afganistanie żyją w ciągłym strachu przed rozerwaniem przez bomby; przed kalectwem oraz urazami głowy, których jest najwięcej.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 24 września

Posted 24 wrz 2009 — by Azrael
Category Polityka, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Wojna i pokój

66. stronicowy tajny raport, ujawniony przez The Washington Post, przygotowany przez generała Stanleya McChrystala, głównego dowodzącego silami zbrojnymi w Afganistanie informuje, że jeżeli dodatkowe siły zbrojne nie zostaną wysłane do Afganistanu, rezultat końcowy będzie jedną wielką klęską dla USA. Afganistan , miejsce porażki już niejednego „imperium” stanowi ogromny problem dla USA. Rosjanie, którzy po 10 latach walk i przegranej, opuścili Afganistan z ciekawością obserwują poczynania Amerykanów. Amerykanie, mocno zadłużeni oraz w trakcie dyskusji na temat reformy służby zdrowia, nie bardzo rozumieją, dlaczego wojska amerykańskie przebywają w Afganistanie. Społeczeństwo jest przeciwko wysyłaniu dodatkowych sil zbrojnych do Afganistanu i wręcz domaga się ich wycofania. Nikt nie chce słyszeć o atakach na konwoje amerykańskie, oraz zwiększającej się liczbie ofiar w Afganistanie. Rząd byłego prezydenta George W. Busha, który doprowadził do obecnej sytuacji wplątując USA oraz inne kraje w dwie wojny, okłamywał społeczeństwo bardzo długo o postępach obu wojen. Manipulacja tego rządu nie miała żadnych granic, nawet śmierć żołnierzy była dla tego rządu „fair game”. Każda śmierć służyła do przekonania społeczeństwa o słuszności przebywania wojsk w Iraku oraz Afganistanie.

Read More

Afganistan i polska dyplomacja

Posted 15 wrz 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, USA, Unia Europejska, demokracja, wojsko

Medialna i emocjonalna wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka, przy trumnie polskiego oficera poległego w Afganistanie ,otworzyła dyskusję na temat naszego udziału w misji w tym kraju, zaangażowania i perspektyw. Zostawmy na boku sprawy związane z obsługą polskiego kontyngentu, zaopatrzeniem w broń i zasadami jego działania, we współpracy z innymi wojskami NATO. Spójrzmy na to zagadnienie szerzej.

Wojna w Afganistanie, rozpoczęta amerykańskim atakiem, trwa już osiem lat. Sytuacja wewnętrzna, po początkowym okresie stabilizacji, tylko się pogarsza. Jest to bardzo podobne nie tyle do sytuacji, jaką chętnie się przywołuje, czyli do położenia Amerykanów w Wietnamie, lecz do okoliczności, w jakich znaleźli się Rosjanie, na przełomie lat 70. i 80. Wtedy też, po osadzeniu marionetkowego rząduBabraka Karmala, Rosjanie sądzili, że uda im się szybko opanować kraj i zaprowadzić w nim swoją wersję demokracji. Zakończyło się to wojną totalną i porażką ZSRR – która niewątpliwie miała wpływ na rozpad imperium…

Amerykanie i sprzymierzone wojska NATO są bliskie temu, aby doprowadzić do sytuacji, gdzie scenariusz wojny totalnej na podstawie porozumienia zwalczających i skłóconych lokalnych przywódców klanowych i etnicznych, został wprowadzony w życie. Władza starego/nowego prezydenta Hamida Karzaja ma bardzo kruche podstawy i jego wyborcze porozumienia z politykami regionalnymi, przywódcami różnych grup etnicznych, już praktycznie zanikają.

Amerykanie nie rozumiejąc specyfiki państwa klanowego i wieloetnicznego, próbowali zbudować w Afganistanie demokrację w stylu zachodnim, budując ją od głowy, a zadanie to zlecając wojskowym. Jak słusznie już od lat zauważa Prof. dr hab. Stanisław Koziej konieczna jest zmiana strategii natowskiej w tym regionie, nie tylko wobec Afganistanu, ale również wobec Pakistanu. Najobszerniej swoje stanowisko w tej sprawie generał Koziej przedstawił w trakcie referatu, wygłoszonego na konferencji zorganizowanej przez UMCS, w kwietniu tego roku („Główne wyzwania strategiczne wobec NATO”, http://www.koziej.pl/index.php?pid=6)

Read More

Video komentarz Azraela – tarcza antyrakietowa

Posted 27 sie 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, USA, tarcza antyrakietowa, wojsko

Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania – i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście…

Azrael

W Iranie rewolucji nie ma

Posted 21 cze 2009 — by Azrael
Category Polityka, USA, demokracja, wojsko, Świat

Dziś w irackim mieście Taza zginęło w zamachu terrorystycznym, samobójczym, 60 osób, a ponad 170 odniosło rany. A agencjach prasowych zajęło to mniej więcej dwie, do trzech linijek. Przekazów filmowych nie było. Więc tematu nie było i jutro już nikt nie będzie o tym pamiętał. W Iranie, w wyniku demonstracji i starć z policją zginęło, według danych oficjalnych kilkanaście osób, źródła niezależne, internetowe, ale nie zweryfikowane podają liczbę do 150 zabitych. Ale to irańskie protesty, po wyborach prezydenckich z 12 czerwca, są na czołówkach gazet, portali i w pierwszych 10. minutach wiadomości newsowych stacji telewizyjnych. Dlaczego taka nierównoważność? Dlatego, że Irak się już dawno, kilka lat temu opatrzył, a setki tysięcy zabitych i rannych, w wyniku „pokojowej misji stabilizacyjnej” armii amerykańskiej i wojsk sprzymierzonych nie robi na nikim wrażenia.

Rewolucja w Iranie nie wybuchnie, niewielu ze zwolenników Mir Hussajna Musawiego w ogóle zakłada, że w tym kraju może panowac inny ustrój niż teokracja szyicka. Zresztą sam pretendent do władzy prezydenckiej jest członkiem tego układu, bo inaczej Najwyższy Prawnik Muzułmański, ajatollah Al Chamenei nie zaakceptował by jego kandydatury. Bo w Iranie władzę sprawują ajatollahowie, a nie prezydent, czy rząd. Musawi nie jest nawet liberałem.

Media i ośrodki polityczne zachodniej demokracji usiłują nałożyć na to, co się dzieje w Iranie kolejną kalkę. Próbują porównać to, co się dzieje w Teheranie i w mniejszej skali w innych miastach, do tego, co miało miejsce w tym kraju w roku 1979, czy może do rewolty studenckiej w Pekinie, na Placu Tiananmen. Inni widzą w młodzieży irańskiej studentów Paryża z 1968 roku, a jeszcze inni czekają, kiedy Al Chamenei się cofnie, zgodzi się na przeliczenie głosów i może zwoła irański okrągły stół. Płonne nadzieje, tym dziwniejsze, że Persowie jednak prawdopodobnie poparli Mahmuda Ahmadineżada, dając mu ponad 60% głosów poparcia. Oczywiście, głosy te były wykładnią mułłów, do której dostosowali się mieszkańcy Iranu, głównie prowincji.

Read More

Tarcza w Rosji

Nie wiem, czy sekretarz obrony USA, Robert Gates sobie „chlapnął” czy wyszedł przed szereg, czyli swego szefa, prezydenta Baraka Obamę, ale jego wtorkowe wystąpienie w amerykańskim Senacie poruszyło lawinę. Lawinę spekulacji, domysłów, wystąpień, dementi… Otóż szef Pentagonu stwierdził, że Moskwa i Waszyngton poważnie rozpatrują możliwość instalacji systemów tarczy antyrakietowej bezpośrednio na terytorium Rosji…

Nastąpiła konsternacja, a jak pisze moskiewski „Kommersant”, nawet zamieszanie w MSZ Rosji. I wcale się nie dziwię, ponieważ każdy kto zna Rosję, wie, że zagadnienia bezpieczeństwa Rosji i nadzór nad siłami zbrojnymi, jest w rękach Kremla, czyli urzędu prezydenckiego, a ten jak wiadomo, sprawuje Dmitrij Miedwiediew. Gates natomiast omawiał sprawę z premierem Władimirem Putinem. Dlatego też resorty, które są w gestii Miedwiediewa, ministerstwo spraw zagranicznych i ministerstwo obrony, wstrzymały się od komentarzy. To bardzo symptomatyczne, a jednocześnie pokazujące, że spójność rosyjskiej polityki, współpraca dwóch organów władzy, prezydenta i premiera, nie jest najlepsza. Daleko jej wprawdzie do gier i zabawa Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska, lecz też nie jest za ciekawie.

Propozycja, czy plan Gatesa ma kolosalne znaczenie, z czego niewielu komentatorów zdaje sobie sprawę. Warto pamiętać, że NATO, które głównym elementem są wojska i wpływy amerykańskie, był związkiem obronnym wobec wrogiego Układu Warszawskiego, gdzie rządzili Rosjanie. I wojska Federacji Rosyjskiej są spadkobiercą tego układu zbrojnego. Dlatego też propozycja rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej na terytorium Rosji, a co za tym idzie – również stacjonowanie na tym obszarze żołnierzy amerykańskich, to istna rewolucja. Nie ma co tego nawet porównywać do wspólnych jednostek wojskowych Francji i Niemiec, czy integracji systemów obronnych państwa Unii.

Kilkanaście tygodni temu pisałem, że wcześniej, czy później MUSI nastąpić współpraca w dziedzinie obronności NATO i Rosji. Taka jest po prostu logika działania w ramach Europy, gdzie Rosja MUSI, z powodów bezpieczeństwa (w tym energetycznego) zostać wciągnięta w obszar polityczny Unii Europejskiej. Awantura kaukaska, konflikt Rosji z Gruzją, a także niestabilna sytuacja na Ukrainie, potencjalnym kandydacie do NATO, tylko, wbrew sceptykom, przyśpieszyły ten proces.

Jednak głównym powodem podjęcia poważniej dyskusji o wspólnym obszarze bezpieczeństwa rakietowego Rosji i USA jest nowa polityka administracji demokratycznej Baracka Obamy. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Barack Obama nie czeka na swoją drugą kadencję, aby dokonać historycznych osiągnięć, przejść do historii, lecz pragnie ważne sprawy załatwić jak najszybciej. Read More

Radka droga ku NATO

„Nie chcem, ale… chcem” – mógłby parafrazując pewnego prezydenta/elektryka powiedzieć polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Nie chce zostać szefem Sojuszu Północnoatlantyckiego, co zaznacza na prawie każdej konferencji prasowej, ale jednocześnie mówi, że krajowi naszego regionu należy się takie stanowisko, a inne działania wskazują, że on sam i podległe mu służby dyplomatyczne robiły wszystko, aby doprowadzić do jego nominacji. Lutowy wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być w tej sprawie kluczowym, ale chyba nie poszło w kontaktach z Hillary Clinton jak trzeba. Były również śniadanka z politykami Europy Zachodniej, były dyspozycje dla polskich placówek dyplomatycznych lobbowania za kandydaturą Sikorskiego. Były także nic nieznaczące deklaracje Lecha Kaczyńskiego, że będzie polską kandydaturę wspierał, co dla przytomniejszych obserwatorów mogło być odczytane jako poklepywanie Sikorskiego po plecach, z ręką uzbrojoną w nóż.. Wszystko to na darmo.

Pojawia się w związku z tym teraz opinia, że polskie starania o umocowanie Radosława Sikorskiego w Brukseli, mogą być zagrywką mającą przykryć inną grę – grę na obsadzenie Polaka, a konkretnie Jerzego Buzka na stanowisku szefa nowego Parlamentu Europejskiego, po czerwcowych wyborach. Wydaje się jednak, że ambicje Sikorskiego nie pozwalają na to, aby przyjął w rozgrywce rolę pionka. To miała być gra o stanowisko dla niego.

Ostatnie informacje mocno musiały polskiego, ambitnego polityka zaboleć. Oto Amerykanie, którzy rządzą strukturami NATO, wybrali, zresztą na podstawie sugestii Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji, która właśnie wraca w pełni do struktur wojskowych organizacji, Andersa Fogh Rasmussena, premiera Danii. Oto ci Amerykanie właśnie, z którymi wiązał takie nadzieje, wystawili go do wiatru i nie pomogło nawet wstawiennictwo bliskiego Barackowi Obamie amerykańskiego politologa polskiego pochodzenia, Zbigniewa Brzezińskiego.

Read More

Nangar Khel – kto winny?

Posted 21 mar 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, wojsko

W świecie współczesnym tak się przyjęło, że sprawa istnieje, jest ważna, kiedy mówią i piszą o niej media. Jeżeli nie ma jej w przekazach telewizyjnych, na łamach prasy albo informacja jest umieszczana na przysłowiowej już „ósmej stronie”, to znaczy, że nie ma ona znaczenia. I tak się dzieje ze sprawą odpowiedzialności za ostrzał afgańskiej wioski Nangar Khel z roku 2007. Teraz, kiedy jesteśmy w fazie najważniejszej, czyli w trakcie procesu sądowego, toczącego się przez Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie – media relacjonują sprawę mniej, niż wstrzemięźliwie. A szkoda, bo na sali sądowej dzieją się rzeczy ciekawe, choć ważniejsze jest jeszcze to, czego proces nie wyjaśni.

Ciekawa jest informacja z przed dni kilkunastu. Oto trzech z siedmiu oskarżonych żołnierzy, podoficerów, zostało wyrokiem sądu wojskowego przywróconych do służby…Trzech oskarżonych o mord może znów nosić mundur poza salą sądową. Jak dla mnie – jest to decyzja kuriozalna, potwierdzająca opinię, że polskie wojsko w dalszym ciągu nie spełnia standardów państwa demokratycznego.

Od samego początku tej sprawy trwa akcja wybielania żołnierzy, a także ich przełożonych. Naciski na niezależne działania prowadzącej sprawę poznańskiej prokuratury i prokuratora Karola Frankowskiego szły w kierunku szukania wszelkiego rodzaju usprawiedliwień, a nie rzetelnego wyjaśnienia sprawy. I nie chodzi tu tylko o bezpośrednich sprawców, żołnierzy i oficerów – lecz o tych, którzy ukrywali prawdziwy przebieg tego tragicznego zdarzenia.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 11 marca

Posted 11 mar 2009 — by Azrael
Category Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Żołnierze

Czy Bóg wysłał nas do Iraku abyśmy zabijali niewinnych ludzi?!”

To pytanie zadał jeden z żołnierzy, który wrócił z Iraku, i który po powrocie popełnił samobójstwo. Według ostatnich statystyk, po raz pierwszy procent samobójstw wśród żołnierzy przewyższył procent samobójstw wśród cywilów. Armia amerykańska, która przez długi czas ukrywała ten problem, wreszcie podjęła kroki aby zapobiec kolejnym samobójstwom. Informacje na temat samobójstw wśród żołnierzy były publikowane w niektórych gazetach, ale armia ignorowała ten temat i uciszała tego typu informacje. Kiedy żołnierze informowali, że maja problemy i prosili o pomoc, mówiono im, że zadaniem żołnierza jest walka i pokonanie własnych słabości. Żołnierz, który popełnił samobójstwo uważany był za tchórza, za dezertera. Bo przecież bohater nie może być slaby, to twardziel, którego nic nie jest w stanie ruszyć, nawet widok rozrywanych ciał ludzkich.

Jeszcze kilka lat, temat samobójstw wśród żołnierzy był tematem tabu. Nikt nie chciał głośno mówić o tym, że duży procent żołnierzy miał problem z depresją i myślami samobójczymi. Wykreowany przez media, żołnierz amerykański niczego się nie boi i nie ma mu równych; wiec nie może by slaby psychicznie; tak bezradny, ze jedynym rozwiązaniem może być tylko śmierć.

Nagle zainteresowanie społeczeństwa tym tematem, oraz niepokojący wzrost liczby samobójstw spowodował, że armia nakazała wszystkim tym, którzy mają do czynienia z wojskiem, obowiązkowy trening, którego celem jest miedzy innymi rozpoznanie zachowań potencjalnego samobójcy oraz instrukcja niesienia pomocy. Powstał nawet program, którego celem jest uświadomienie każdego żołnierza rozpoznawania stanu krytycznego jego kolegi. Program ten zachęca zadawania pytań typu „Czy myślisz o zabiciu siebie”oraz nakazuje natychmiastowe odebranie broni i zaprowadzenie do miejsca gdzie potencjalny samobójca może otrzymać pomoc.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 6 marca

Posted 06 mar 2009 — by Azrael
Category Polityka, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko, Świat

Z Iraku do Afganistanu

George Bush, oraz jego administracja przez lata twierdziła, że wojnę w Iraku USA wygra, a pod koniec kadencji Bush twierdził, że misja w Iraku została osiągnięta. Prezydent Obama podał, że wojska amerykańskie zostaną wycofane z Iraku, jednak będzie to proces graduacyjny. Sekretarz Obrony państwa, Robert Gates, podczas wywiadu niedzielnego „Meet the Press”zapewnił, że mogą nastąpić niewielkie zmiany, ale wojsko zostanie wycofane. Plan ten zakłada, że pomiędzy sierpniem 2010 roku a grudniem 2011 roku, tylko 35,000 do 50,000 tysięcy żołnierzy amerykańskich pozostanie w Iraku. Celem obecności wojsk będzie wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa dla ludności cywilnej, oraz pełnienie funkcji doradcy. Obecnie, 142,000 żołnierzy amerykańskich przebywa w Iraku. Zredukowanie wojsk nie zachwyciło jednak Demokratów, którzy oczekiwali od Obamy pozostawienia tylko 15,000 tysięcy, oraz wycofania wojsk do końca tego roku. Prezydent Obama powiedział jednak, że byłoby to nierozsądne i mimo, ze Irak jest bardziej stabilny niż był, to nadal jest niebezpieczny.

Taktyka podejścia do Iraku oraz samych Irakijczyków uległa zmianie kiedy generałowie David H. Petraeus oraz Ray Odierno zostali wyznaczeni to funkcji odpowiedzialnych za manewry wojskowe w Iraku. Cel to zredukowanie napadów na wojsko, oraz niesienie pomocy w odbudowie Iraku. Wycofanie wojsk jest dużym zwrotem w polityce USA. Po sześciu latach wojny, 4,200 zabitych żołnierzy, dziesiątek tysięcy zabitych cywilów oraz $657 miliardów wydanych przez rząd Busha; Prezydent Obama rozpoczął dialog, którego celem jest przekonanie świata, że Ameryka chce pokoju, a nie wojny jak również, że era ponownego zaufania do Ameryki właśnie się rozpoczęła.

Read More

O tarczy, z ręką w nocniku

Posted 18 lut 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rosja, USA, tarcza antyrakietowa, wojsko, Świat

O tym, że traczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, realiści, tacy jak profesor Roman Kuźniar, mówili od dawna. A że jest to sprawa przesądzona, wiadomo było poranku 5 listopada 2008 roku, kiedy Barack Obama został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Tylko tacy nieuleczalni amerykanofile, o profilu konserwatywnym, jak Zbigniew Lewicki, mogli snuć dalej plany o tym przedsięwzięciu. Jeszcze w styczniu Lewicki przekonywał, że podpisana w sierpniu rządowa umowa pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, ma moc traktatową, równą traktatowi natowskiemu i Amerykanie MAJĄ OBOWIĄZEK jej dotrzymania. A naprawdę już wtedy chodziło tylko o ostatnie punkty dla administracji George’a W. Busha…

Od zawsze pisałem, że instalacja tego systemu w Polsce, to pomysł poroniony. Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki “romantycznej”, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii – jak chcą inni. Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.

Read More

Czyściciele

Posted 13 sty 2009 — by Azrael
Category Polityka, USA, wojsko, Świat

„Dzień sądu ostatecznego nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie staną do walki z Żydami i zabiją ich. Żydzi będą chować się za skały i drzewa, a skały i drzewa będą wykrzykiwać: ‘Muzułmaninie, jest tutaj Żyd ukrywający się za mną, chodź i zabij go’.”

To jest fragment z Karty Hamasu, statutu tej organizacji muzułmańskiej, a przede wszystkim terrorystycznej. Już ten fragment jest wystarczający do tego, aby ten kontynuator Bractwa Muzułmańskiego został wyjęty z pod prawa, a jego członkowie byli ścigania na całym Świecie.

Izraelczycy prowadzą wojnę już od 17 dni. Przywódcy Hamasu ogłosili, że ich bohaterowie są bliscy zwycięstwa. Za to doborowe wojska najlepszych dywizji piechoty i spadochronowej są już za to w centrach miast Gazy. Jeszcze kilka dni ofensywy i bojówki Hamasu oprą się o zamkniętą granicę z Egiptem.

Straty palestyńskie są ogromne. Pisze się o ponad 1000 zabitych i ponad 3,5 raza rannych. Wynika to z tego, że dysproporcja w uzbrojeniu, wyszkoleniu, taktyce wojsk izraelskich, IDF – a przede wszystkim kulturze walki, jest ogromna. Wynika to również z tego, że dla Hamasu nie liczą się straty. Nie liczy się ludność. Liczy się tylko Allach.

Izrael w tej walce spełnia rolę nie tylko obrońcy swoich obywateli. On również, po cichu, wypełnia wolę innych państwa arabskich, przede wszystkim Egiptu i Arabii Saudyjskiej. A także konkurenta Hamasu, Fatah. Nie będzie żadnej trzeciej intifady, nie będzie również protestów innych państw arabskich. Minęło tyle dni, a szczyt państw arabskich jak do tej pory jeszcze się nie zebrał. Także kraje europejskie zachowują się wstrzemięźliwie. Ktoś tę sprawę z Hamasem musiał załatwić.
Arabom jest na rękę, że ta organizacja, będąca powiernikiem irańskich ajatollahów zostanie zniszczona. Może tylko doprowadzić do destabilizacji w ich krajach. Tak jak próbowała to czynić w Egipcie, prowadzać konszachty z Bractwem Muzułmańskim. A że chirurgiczne cięcie izraelskie przyniesie tyle tysięcy ofiar? Trudno – koszty. Koszty, którym winni są hamasowcy, wykorzystujący dzieci, kobiety jako żywe tarcze. W dobie internetu dowody są na to czarne na białym.

Od czasu do czasu tu i ówdzie pojawiają się opinię, że Izraelczycy i Palestyńczycy są skazani na życie w jednym państwie, w jednym domu. Może tak, ale może to nastąpić wtedy, kiedy zmurszeją mury postawione przez Ariela Szarona.

Gdzie nie gdzie pojawiają się opinie, że kampania w Gazie jest powiązana z lutowymi wyborami w Tel Awiwie i została wywołana przez premiera Ehuda Olmerta, w celu podniesienia swojego rankingu. Jest to możliwe, ale raczej jest to poligon doświadczalny dla armii izraelskiej przed rozgrywką na Północy, z Hezbollahem. Porażka z roku 2006, pierwsza porażka armii Izraela w krótkiej historii tego kraju, nie została zapomniana. A to jest ostatni moment, aby poćwiczyć w boju, przed bliskowschodnim otwarciem nowego prezydenta USA, Baracka Obamy.

Azrael

Fetysz tarczy

Tarcza antyrakietowa znów zagościła w polskiej polityce, nie tylko zresztą polskiej, ale także europejskiej i w relacjach amerykańsko – rosyjskich. Już następnego dnia po wyborze Baracka Obamy, rosyjski prezydent, Dmitrij Miedwiediew, w swoim pierwszym oficjalnym expose poruszył ten temat. Poruszył w sposób zdecydowany, sugerując, że umieszczenie systemów rakietowych w Polsce i Czechach spotka się z ostra reakcją Rosji i instalacją systemów rakiet krótkiego zasięgi Iskander w Kaliningradzie i na Białorusi. Systemu, który w przeciwieństwie do tarczy, już istnieje i został „ostrzelany”, z dobrym rezultatem, w Gruzji.

Potem mieliśmy rozmowę Lecha Kaczyńskiego z prezydentem – elektem, znaną z tego, że prowadzona była przez „głuchy telefon”, jak to określił prezydencki minister, Piotr Kownacki. Tarcza wystąpiła tam w roli głównej, czego nie bardzo sobie Barack Obama i jego współpracownicy by życzyli. Druga rozmowa, z Joe Bidenem, też zawierała akcenty dotyczące systemu antyrakietowego – znów wywołane przez Lecha Kaczyńskiego.

Wygląda na to, że tarcza uważana jest przez polską stronę, a właściwie przez obóz prezydencki za główny temat i podstawę systemu obronnego Polski. Systemu, który wbrew bajaniom o tym, że jest to element systemu obronnego USA przeciwko Iranowi, ma nas chronić przed Rosją.

Read More

Fakty i propaganda gruzińska

Posted 16 wrz 2008 — by Azrael
Category Polityka, Rosja, wojsko

Rzadko można w sieci spotkać materiał tak doskonale przygotowany, oparty o materiały źródłowe, poddany analizie – lecz nie stronniczemu komentarzowi. Oto opracowanie blogera skobie (jak sądzę, analityka wojskowości), który pisze o konflikcie rosyjsko – gruzińskim. Materiał znacznie odbiega od sztampowego oglądu tej wojny, podawanego w naszych mediach. Mam nadzieję, że zostanie szerzej zauważony.

Azrael

—————————————————————————————————————————

Read More

Tarcza – za czapkę zgniłych śliwek

„W sprawie tarczy <<przekroczyliśmy Rubikon>>” – powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla telewizji TVN 24, po uzgodnieniu parafowania umowy o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski.
Szkoda, że premier polskiego rządu, historyk z wykształcenia, nie wie jednocześnie, że przekroczenie Rubikonu przez Cezara oznaczało wojnę z republiką rzymską. I nie pamięta, że to nadużywane powiedzenie jest synonimem „spalonych mostów”. Miejmy nadzieję, że samo parafowanie umowy, nie oznacza jeszcze jej podpisania.

Samo parafowanie tego dokumentu, zostało wybrane w najgorszym z możliwych momentów. Już po wypowiedziach Lecha Kaczyńskiego i samego premiera, wiadomo, że powtarzane mantrycznie stwierdzenie, iż tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji – nie jest prawdą. Podpisanie tego dokumentu, kiedy jeszcze trwa konflikt gruziński – to bardzo duża niezręczność. Rząd Donalda Tuska podjął decyzję nie z powodów bezpieczeństwa Polski – ale z czysto merkantylnych powodów politycznych. Tusk uważa, że moment kryzysu rosyjsko – gruzińskiego jest dobry, że atmosfera domniemanego zagrożenia przyczyni się do zwiększenia akceptacji tego posunięcia – i wzrostu popularności jego rządu i jego samego. Jest to wyjątkowo cyniczne podejście do sprawy. Okazuje się, że rząd Donalda Tuska i styl prowadzenia polityki, nie w interesie długofalowym, lecz pod kątem sondaży – jest bardzo zbliżony do tego, co reprezentowała poprzednia ekipa.

Read More

Gruzja – status quo post

Posted 13 sie 2008 — by Azrael
Category Lech Kaczyński, Polityka, Polska, Popaprańcy, Unia Europejska, wojsko, Świat

Wojna zakończona, a właściwie – zawieszona, ale nie należy sądzić, że gruzińska armia, rozbita, przetrzebiona i pozbawiona wsparcia doradców amerykańskich i izraelskich, odważyłaby się na akcje zaczepne wobec Rosjan. Osetia Płd. stracona, ostatni przyczółek w Abchazji – wąwóz Kodori, przez który przechodzi ropociąg – również. Infrastruktura Gruzji zniszczona, ropociągi – jak na razie martwe. I Kazachstan i Azerbejdżan przesyłają ropę drogami alternatywnymi.

Gruzini stracili 175 osób, cywilów – Osetyńcy być może nawet 10. razy tyle. Ale trupów nikt nie liczy – zaczyna się natomiast licytacja, kto wygrał i jakie korzyści osiągnął.
Jeżeli bym czytał polską prasę i polskie opinie, szczególnie te z „niezależnych” portali i gazet – to wyczytałbym, że wygranym jest Lech Kaczyński. Poseł Paweł Kowal, ponoć specjalista od spraw Wschodu, stwierdził nawet, że Europę i Gruzję uratował Lech Kaczyński, wespół ze Zbigniewem Brzezińskim i Richarda Pipesa. To oni wstrzymali działania w Gruzji, z tym, że oczywiście nasz prezydent, ze swoim gromkim głosem był najważniejszy. Na szczęście możemy czytać i inne gazety i portale, zagraniczne, i tam wszyscy sądzą, że o przerwaniu działań zdecydował prezydent Dmitrij Miedwiediew – a zarysie porozumienia pokojowego – prezydent Francji, Nicolas Sarkozy. O Lechu Kaczyńskim się nie wspomina, nawet w kontekście jego „heroicznej”, sabotowanej przez pilota i zapewne Donalda Tuska, podróży do Tbilisi.

W Polsce usiłuje się przedstawić wynik rozgrywki rosyjsko – gruzińskiej jako porażkę Rosji. Niestety – brutalna prawda jest taka, że Rosja jako jedyna wyszła na tej wojnie zwycięsko. Wszyscy inni – z własnej woli – przegrali.

Read More

Twardy kark prokuratora Frankowskiego

Posted 26 lip 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, wojsko

Dziennik „Polska” ujawnił szczegóły aktu oskarżenia polskich żołnierzy, podejrzanych o zbrodnię na ludności cywilnej w Afgańskiej, w wiosce Nangar Khel. Akt oskarżenia obejmuje, jak na razie, siedmiu bezpośrednich sprawców, w tym dowódcę bazy, majora Olgierda C., któremu zarzuca się wydanie bezpośredniego, nieformalnego rozkazu ostrzału, i de facto – pacyfikacji wioski.
Okazuje się, że rozkaz oficjalny został zmieniony przez majora już w trakcie operacji. Część żołnierzy, z drugiego pododdziału odmówiła wykonania tego zadania – natomiast tych 6. bezpośrednich wykonawców oddziału „Delta”, dokonało w pełni świadomie ostrzału z moździerza wielkokalibrowego bezbronnej ludności.

Żołnierzom grożą kary dożywocia (jednemu 25 lat pozbawienia wolności – ale nie był on w obsłudze moździerza).

Read More

Rotacyjne tarcze

Posted 04 lip 2008 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, USA, wojsko

Konferencja prasowa Donalda Tuska nie zakończyła jeszcze negocjacji definitywnie, ale w znacznym stopniu wyjaśniła pozycje negocjacyjne – czyli to, czego chcieli się dowiedzieć komentatorzy. Tusk do samego końca walczył o jak najlepsze warunki, o czym świadczy rozmowa telefoniczna z Dickiem Cheneyem, trwająca aż 40 minut. Bezskuteczna, jak się okazało, co mnie specjalnie nie dziwi, bo w układzie władzy w Stanach Zjednoczonych, wiceprezydent ma moc decyzyjną i pozycję równą… kamerdynerowi.

Tusk stanął na wysokości zadania i przyjął stanowisko społeczeństwa, które już w prawie 70% odrzuca pomysł tarczy na naszym terytorium, nie uznając go za korzystny, z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa. Pożyteczni idioci, zwolennicy tarczy, uważają, że sama instalacja i 1200 amerykańskich żołnierzy w ochronie i obsłudze tarczy zwiększa to bezpieczeństwo – tylko, że nie piszą, czym i jak będą je chronili… jeżeli już, to zapewne karabinkami M16…

Polskim interesem jest, o czym piszę od dawna, bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną, i oczywiście – gwarancjami amerykańskimi. Ale musi się to odbywać na zasadzie swoistego indeterminizmu społecznego i politycznego, do którego świadome i demokratyczne społeczeństwa dojrzały.

Padają stwierdzenia, że opinia społeczna powinna być rzetelnie informowana o postępach negocjacji. Nie, negocjacje na temat wrażliwy, a takim jest bezpieczeństwo państwa, powinny być tajne. Natomiast przesłanki polityczne i konsekwencje krótko- i długoterminowe – i owszem, powinny być wyjaśniane. I to uczynił na swojej konferencji premier Donald Tusk, czego wcześniej nie robił jego poprzednik.

Niektórzy piszą o zdradzie polskiego interesu narodowego, o przeciwstawieniu ponoć korzystnego układu Warszawa – Waszyngton układowi zależności, osi Berlin – Warszawa – Moskwa. Tylko jakoś nie potrafią uzasadnić, poza konotacjami historycznymi, że Polska na relacjach z silnymi partnerami może stracić. Ale to jest linia polityczna Prawa i Sprawiedliwości, która ma niewiele wspólnego z realizmem współczesnej polityki.

Polska suwerenność nie zostanie ograniczona, przez związanie się z amerykańską doktryną wojskową. Polscy negocjatorzy nie negocjowali warunków instalacji tarczy, lecz próbowali przekonać Amerykanów, że ich bezpieczeństwo, bezpieczeństwo terytorium USA musi kosztować – a ceną jest podwyższenie wartości bojowej polskiej armii. Niestety, sojusz polsko – amerykański przypomina głuchy telefon – my do nich o środkach, technologiach i nowych systemach Patriot – oni nam są skłonni wypożyczyć wyrzutnie rakiet ma miesiąc co kwartał… i nie jest wcale powiedziane, że uzbrojone.

Ciekawe będą reperkusje wewnętrzne. Plany polityczne ekipy Jarosława Kaczyńskiego zakładały wzmocnienie sojuszu polsko – amerykańskiego, jako elementu rozgrywki z Unia Europejską i przedstawienie tego porozumienia, jako sukcesu polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego. Wizyta Anny Fotygi miała wzmocnić ten plan – a nie wykluczone, że spowodowała usztywnienie negocjatorów amerykańskich. Być może Lech Kaczyński strzelił sobie tym manewrem w stopy.

Niestety – po raz kolejny, okazuje się, że dla Waszyngtonu Polska jest tylko bantustanem.

Azrael