Fetysz tarczy

Tarcza antyrakietowa znów zagościła w polskiej polityce, nie tylko zresztą polskiej, ale także europejskiej i w relacjach amerykańsko – rosyjskich. Już następnego dnia po wyborze Baracka Obamy, rosyjski prezydent, Dmitrij Miedwiediew, w swoim pierwszym oficjalnym expose poruszył ten temat. Poruszył w sposób zdecydowany, sugerując, że umieszczenie systemów rakietowych w Polsce i Czechach spotka się z ostra reakcją Rosji i instalacją systemów rakiet krótkiego zasięgi Iskander w Kaliningradzie i na Białorusi. Systemu, który w przeciwieństwie do tarczy, już istnieje i został „ostrzelany”, z dobrym rezultatem, w Gruzji.

Potem mieliśmy rozmowę Lecha Kaczyńskiego z prezydentem – elektem, znaną z tego, że prowadzona była przez „głuchy telefon”, jak to określił prezydencki minister, Piotr Kownacki. Tarcza wystąpiła tam w roli głównej, czego nie bardzo sobie Barack Obama i jego współpracownicy by życzyli. Druga rozmowa, z Joe Bidenem, też zawierała akcenty dotyczące systemu antyrakietowego – znów wywołane przez Lecha Kaczyńskiego.

Wygląda na to, że tarcza uważana jest przez polską stronę, a właściwie przez obóz prezydencki za główny temat i podstawę systemu obronnego Polski. Systemu, który wbrew bajaniom o tym, że jest to element systemu obronnego USA przeciwko Iranowi, ma nas chronić przed Rosją.

Continue Reading →

Fakty i propaganda gruzińska

Rzadko można w sieci spotkać materiał tak doskonale przygotowany, oparty o materiały źródłowe, poddany analizie – lecz nie stronniczemu komentarzowi. Oto opracowanie blogera skobie (jak sądzę, analityka wojskowości), który pisze o konflikcie rosyjsko – gruzińskim. Materiał znacznie odbiega od sztampowego oglądu tej wojny, podawanego w naszych mediach. Mam nadzieję, że zostanie szerzej zauważony.

Azrael

—————————————————————————————————————————

Continue Reading →

Tarcza – za czapkę zgniłych śliwek

„W sprawie tarczy <<przekroczyliśmy Rubikon>>” – powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla telewizji TVN 24, po uzgodnieniu parafowania umowy o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski.
Szkoda, że premier polskiego rządu, historyk z wykształcenia, nie wie jednocześnie, że przekroczenie Rubikonu przez Cezara oznaczało wojnę z republiką rzymską. I nie pamięta, że to nadużywane powiedzenie jest synonimem „spalonych mostów”. Miejmy nadzieję, że samo parafowanie umowy, nie oznacza jeszcze jej podpisania.

Samo parafowanie tego dokumentu, zostało wybrane w najgorszym z możliwych momentów. Już po wypowiedziach Lecha Kaczyńskiego i samego premiera, wiadomo, że powtarzane mantrycznie stwierdzenie, iż tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji – nie jest prawdą. Podpisanie tego dokumentu, kiedy jeszcze trwa konflikt gruziński – to bardzo duża niezręczność. Rząd Donalda Tuska podjął decyzję nie z powodów bezpieczeństwa Polski – ale z czysto merkantylnych powodów politycznych. Tusk uważa, że moment kryzysu rosyjsko – gruzińskiego jest dobry, że atmosfera domniemanego zagrożenia przyczyni się do zwiększenia akceptacji tego posunięcia – i wzrostu popularności jego rządu i jego samego. Jest to wyjątkowo cyniczne podejście do sprawy. Okazuje się, że rząd Donalda Tuska i styl prowadzenia polityki, nie w interesie długofalowym, lecz pod kątem sondaży – jest bardzo zbliżony do tego, co reprezentowała poprzednia ekipa.

Continue Reading →

Gruzja – status quo post

Wojna zakończona, a właściwie – zawieszona, ale nie należy sądzić, że gruzińska armia, rozbita, przetrzebiona i pozbawiona wsparcia doradców amerykańskich i izraelskich, odważyłaby się na akcje zaczepne wobec Rosjan. Osetia Płd. stracona, ostatni przyczółek w Abchazji – wąwóz Kodori, przez który przechodzi ropociąg – również. Infrastruktura Gruzji zniszczona, ropociągi – jak na razie martwe. I Kazachstan i Azerbejdżan przesyłają ropę drogami alternatywnymi.

Gruzini stracili 175 osób, cywilów – Osetyńcy być może nawet 10. razy tyle. Ale trupów nikt nie liczy – zaczyna się natomiast licytacja, kto wygrał i jakie korzyści osiągnął.
Jeżeli bym czytał polską prasę i polskie opinie, szczególnie te z „niezależnych” portali i gazet – to wyczytałbym, że wygranym jest Lech Kaczyński. Poseł Paweł Kowal, ponoć specjalista od spraw Wschodu, stwierdził nawet, że Europę i Gruzję uratował Lech Kaczyński, wespół ze Zbigniewem Brzezińskim i Richarda Pipesa. To oni wstrzymali działania w Gruzji, z tym, że oczywiście nasz prezydent, ze swoim gromkim głosem był najważniejszy. Na szczęście możemy czytać i inne gazety i portale, zagraniczne, i tam wszyscy sądzą, że o przerwaniu działań zdecydował prezydent Dmitrij Miedwiediew – a zarysie porozumienia pokojowego – prezydent Francji, Nicolas Sarkozy. O Lechu Kaczyńskim się nie wspomina, nawet w kontekście jego „heroicznej”, sabotowanej przez pilota i zapewne Donalda Tuska, podróży do Tbilisi.

W Polsce usiłuje się przedstawić wynik rozgrywki rosyjsko – gruzińskiej jako porażkę Rosji. Niestety – brutalna prawda jest taka, że Rosja jako jedyna wyszła na tej wojnie zwycięsko. Wszyscy inni – z własnej woli – przegrali.

Continue Reading →

Twardy kark prokuratora Frankowskiego

Dziennik „Polska” ujawnił szczegóły aktu oskarżenia polskich żołnierzy, podejrzanych o zbrodnię na ludności cywilnej w Afgańskiej, w wiosce Nangar Khel. Akt oskarżenia obejmuje, jak na razie, siedmiu bezpośrednich sprawców, w tym dowódcę bazy, majora Olgierda C., któremu zarzuca się wydanie bezpośredniego, nieformalnego rozkazu ostrzału, i de facto – pacyfikacji wioski.
Okazuje się, że rozkaz oficjalny został zmieniony przez majora już w trakcie operacji. Część żołnierzy, z drugiego pododdziału odmówiła wykonania tego zadania – natomiast tych 6. bezpośrednich wykonawców oddziału „Delta”, dokonało w pełni świadomie ostrzału z moździerza wielkokalibrowego bezbronnej ludności.

Żołnierzom grożą kary dożywocia (jednemu 25 lat pozbawienia wolności – ale nie był on w obsłudze moździerza).

Continue Reading →

Rotacyjne tarcze

Konferencja prasowa Donalda Tuska nie zakończyła jeszcze negocjacji definitywnie, ale w znacznym stopniu wyjaśniła pozycje negocjacyjne – czyli to, czego chcieli się dowiedzieć komentatorzy. Tusk do samego końca walczył o jak najlepsze warunki, o czym świadczy rozmowa telefoniczna z Dickiem Cheneyem, trwająca aż 40 minut. Bezskuteczna, jak się okazało, co mnie specjalnie nie dziwi, bo w układzie władzy w Stanach Zjednoczonych, wiceprezydent ma moc decyzyjną i pozycję równą… kamerdynerowi.

Tusk stanął na wysokości zadania i przyjął stanowisko społeczeństwa, które już w prawie 70% odrzuca pomysł tarczy na naszym terytorium, nie uznając go za korzystny, z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa. Pożyteczni idioci, zwolennicy tarczy, uważają, że sama instalacja i 1200 amerykańskich żołnierzy w ochronie i obsłudze tarczy zwiększa to bezpieczeństwo – tylko, że nie piszą, czym i jak będą je chronili… jeżeli już, to zapewne karabinkami M16…

Polskim interesem jest, o czym piszę od dawna, bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną, i oczywiście – gwarancjami amerykańskimi. Ale musi się to odbywać na zasadzie swoistego indeterminizmu społecznego i politycznego, do którego świadome i demokratyczne społeczeństwa dojrzały.

Padają stwierdzenia, że opinia społeczna powinna być rzetelnie informowana o postępach negocjacji. Nie, negocjacje na temat wrażliwy, a takim jest bezpieczeństwo państwa, powinny być tajne. Natomiast przesłanki polityczne i konsekwencje krótko- i długoterminowe – i owszem, powinny być wyjaśniane. I to uczynił na swojej konferencji premier Donald Tusk, czego wcześniej nie robił jego poprzednik.

Niektórzy piszą o zdradzie polskiego interesu narodowego, o przeciwstawieniu ponoć korzystnego układu Warszawa – Waszyngton układowi zależności, osi Berlin – Warszawa – Moskwa. Tylko jakoś nie potrafią uzasadnić, poza konotacjami historycznymi, że Polska na relacjach z silnymi partnerami może stracić. Ale to jest linia polityczna Prawa i Sprawiedliwości, która ma niewiele wspólnego z realizmem współczesnej polityki.

Polska suwerenność nie zostanie ograniczona, przez związanie się z amerykańską doktryną wojskową. Polscy negocjatorzy nie negocjowali warunków instalacji tarczy, lecz próbowali przekonać Amerykanów, że ich bezpieczeństwo, bezpieczeństwo terytorium USA musi kosztować – a ceną jest podwyższenie wartości bojowej polskiej armii. Niestety, sojusz polsko – amerykański przypomina głuchy telefon – my do nich o środkach, technologiach i nowych systemach Patriot – oni nam są skłonni wypożyczyć wyrzutnie rakiet ma miesiąc co kwartał… i nie jest wcale powiedziane, że uzbrojone.

Ciekawe będą reperkusje wewnętrzne. Plany polityczne ekipy Jarosława Kaczyńskiego zakładały wzmocnienie sojuszu polsko – amerykańskiego, jako elementu rozgrywki z Unia Europejską i przedstawienie tego porozumienia, jako sukcesu polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego. Wizyta Anny Fotygi miała wzmocnić ten plan – a nie wykluczone, że spowodowała usztywnienie negocjatorów amerykańskich. Być może Lech Kaczyński strzelił sobie tym manewrem w stopy.

Niestety – po raz kolejny, okazuje się, że dla Waszyngtonu Polska jest tylko bantustanem.

Azrael

Tarcza: Amerykański "fuck"

Tarcza antyrakietowa w Polsce wzbudzała we mnie szczególny sprzeciw, dla kogoś, kto pamięta wojska rosyjskie z jednej strony, stacjonujące w latach komunistycznych i kto rozumie, jak cyniczni i bezwzględni są Amerykanie w interesach. W interesach nie tylko rozumianych jako biznes, ale również w dbaniu o swój interes narodowy.

Oczywiście do tego dochodziły wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa Polski, uważałem tarczę za niebezpieczny pomysł, głównie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodziła naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudniało to też normalizację naszych relacji z Rosją.
W warunkach geopolitycznych Europy i jej relacji z Rosją jest to system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej. Układ militarny ma zapewnić USA całkowitą hegemonię strategiczną, w skali całego globu.

Uważam w dalszym ciągu, że Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Tylko działanie w porozumieniu z NATO da Polsce sukces. Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją gwarancje wewnątrz sojuszu. Trafiały do mnie głównie argumenty profesora Romana Kuźniara, który widzi polskie interesy głównie w Europie i jej strukturach.

Continue Reading →

Co Marek Siwiec wie o Szymanach?

W marcu tego roku minęła 5 rocznica rozpoczęcia wojny irackiej. Wojny o prawa demokracji, jak chcę tego Amerykanie, wojny w obronie amerykańskiej dominacji na Bliskim i Środkowym Wschodzie, wojny z Al Kaidą – lub wojny o ropę – jak coraz częściej się pisze i mówi.

O ile bezpośrednie uderzenie w Afganistan i bazy Al.-Kaidy można by uznać za całkowicie uzasadnione, oraz (gdyby rzeczywiście zostało to do końca przez Busha i Rumsfelda wygrane) przyczyniłoby się do ograniczenia terroryzmu na Świecie – to już uderzenie w Irak nie da się po tych pięciu latach obronić ani z punktu bezpieczeństwa światowego oraz Europy i Polski.

Polityka amerykańska, tworzona bazie doktryny „eksportu” demokracji na grunt kulturowy i religijny islamu, przyniosła skutek wprost przeciwny do zamierzonego. Terroryzm nie osłabł – on został wzmocniony, i tak jak każdy ruch rozproszony i tropiony ma wiele oblicz i zdolność przystosowania się do lokalnych warunków – nie omalże mimikry.

Przypomnijmy, że jednym z powodów takiego powodzenia zamachów 9/11 było, to, że wywiad amerykański położył zbyt duży nacisk na elektroniczną formę inwigilacji środowisk terrorystycznych, oraz brak bieżącej pracy operacyjnej, czyli wywiadu osobowego i białego wywiadu. Należy sądzić, że ze względów kulturowych, etnicznych – i wzrostu sprawności terrorystów – nic się w tym zakresie nie poprawiło.

W dniu wczorajszym obejrzałem w TVN24 film dokumentalny, pokazujący ciemnie kulisy tej wojny. Kulisy już dość powszechnie znane, lecz dość skutecznie przez polityków – i niestety też media – szczególnie w Polsce – zagłuszane.

Chodzi o sprawę tajnych więzień CIA na terenie krajów trzecich (poza USA, Irakiem i Afganistanem) – w tym na terenie Unii Europejskiej – także Polski.
Film był doskonale zrobiony – logicznie pokazywał metodologię działania systemu wiezień i tak zwanego Guantanamo Express”, czyli flotylli samolotów CIA, które służyły jako transport więźniów po praktycznie całym Świecie. Nie rozdrabniał się na wiele wątków, lecz poprzez logiczne, precyzyjne pokazywanie wątków i mechanizmów pokazał cały scenariusz nielegalnych działań.

To, że do walki z terroryzmem konieczne jest używanie rozwiązań, delikatnie mówiąc, niestandardowych – jest oczywiste. Nie oznacza to jednak zgody na działania pozaprawne – nie tylko myśl prawa międzynarodowego, czy danego państwa – lecz również praw człowieka.

Film opisywał na przykładzie dwóch obywateli – jednego niemieckiego (Khaled el-Masri), pochodzenia irackiego i drugiego, brytyjskiego, pochodzenia pakistańskiego – mechanizm działania tego systemu tajnych operacji, opierających się o porwania, miejsca odosobnienia, więzienia i, niestety, tortury.

Jednym z bohaterów tego filmu było lotnisko, w owym czasie w gestii wojska, w Szymanach na Mazurach, w pobliżu bazy polskiego wywiadu w Starych Kiejstutach.

Continue Reading →

Ołowiane żołnierzyki

Zamieszanie wokół nominacji generalskich nie jest niczym specjalnym, oczywiście z punktu widzenia relacji rząd – kancelaria prezydencka, czy inaczej, wracając do starego nazewnictwa z czasów Leszka Millera – Duży Pałac versus Mały Pałac.

I jedna i druga strona nie będą sobie szczędziły złośliwości i możliwości pokazania, „ja mam tu rację i będzie tak, jak ja chcę”.
Oczywiście, zostały popełnione błędy – i trzeba przyznać – te błędy są głównie po stronie rządu, ministra Klicha i premiera. Znając relacje i możliwości, oraz metodologię postępowania Lecha Kaczyńskiego – a głównie jego otoczenia – Bogdan Klich powinien spróbować z konsultować propozycje awansów z Lechem Kaczyńskim (osobiście z nim) dużo wcześniej. Uniknąłby w tem sposób po pierwsze, niezręcznej sytuacji, gdzie nazwiska odrzuconych nominatów zostaną upublicznione – co dla tych oficerów jest pewnym dyshonorem, po drugie – mógłby zminimalizować wpływ doradców prezydenckich.

Jest całkowicie jasne, że na decyzję Lecha Kaczyńskiego wpływ mieli generał Roman Polko, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oraz były minister obrony, Aleksander Szczygło. Nie muszą oni darzyć sympatią obecnego ministra – jak i całego układu rządzącego.

Oczywiście – wojsko i kryteria odrzucenia 4/5 nominantów nie mają żadnego znaczenia. Wśród trzech generałów jest również jeden, który ukończył jeszcze radziecką uczelnię.

Rozgrywka generalska, która może być rewanżem za inne „zniewagi”, wydumane przez Lecha Kaczyńskiego (a jeszcze bardziej jego doradców), odbija się na prestiżu poszczególnych oficerów w ich jednostkach (dotyczy to między innymi 6. dowódców brygad, bez stopnia generalskiego), ale odbije się rykoszetem na samym Lechu Kaczyńskim.
Warto aby Lech Kaczyński przypomniał sobie obiad drawski, w wyniku którego minister obrony narodowej, admirał w stanie spoczynku, Piotr Kołodziejczyk stracił stanowisko.

Nie wykluczam, że Lech Kaczyński po swojej decyzji może się spodziewać gestów dezaprobaty ze strony żołnierzy. Wprawdzie doroczne spotkanie z kadrą dowódczą Wojska Polskiego już było, w marcu – ale są defilady, na 3 Maja, czy w święto WP…

Prestiż polskiego wojska, który powinien wzrastać, po wydarzeniach w Afganistanie jest mocno nadszarpnięty.
Lech Kaczyński, jego doradcy – ale także Bogdan Klich – nie pomagają w zmianie oblicza armii.
W rozwiniętych demokracjach armia pełni rolę całkowicie służebną wobec społeczeństwa i państwa – ale nie może być traktowana, jak zbiór figurek, z którymi politycy robią co chcą.

Azrael

Nangar Khel – syndrom złej armii

Próby wybielania ostrzału afgańskiej wioski Nangar Khel są w pełnym toku. Coraz bardziej staje się widoczne, że naciski na niezależne do tej pory działania poznańskiej prokuratury idą w kierunku takim, aby szukać wszelkiego rodzaju usprawiedliwień – a nie rzetelnego wyjaśnienia sprawy. I nie chodzi tu tylko o bezpośrednich sprawców, żołnierzy i oficerów – lecz o tych, którzy ukrywali pradziwy przebieg tego tragocznego zdarzenia.

Media i część wojskowych usilnie prowadzi działania zmierzające ku temu, aby żołnierzy zatrzymanych w tej sprawie uwolnić z aresztu, pomimo, że są kolejne wyroki sądowe, z Sądem Najwyższym na czele, które wskazują, że przyczyny zatrzymania i sankcji nie zostały usunięte – czyli obawa matactwa, oraz niechęć oskarżonych do współdziałania. Próby wyjaśnienia sprawy w formie konfrontacji poszczególnych oskarżonych, zakończyły się totalnym fiaskiem.

Ostatnio skupiono się na technicznej sprawie wydarzenia – czyli na tym, jakoby to zawinił sprzęt – pociski moździerzowe, którym się urywają lotki, i to jakoby miało być przyczyną tragicznego wydarzenia i śmierci szóstki cywili. Szybko zapomniano, że jeden z żołnierzy jest oskarżony o ostrzał wioski z karabinu maszynowego. Na bok spychany jest podstawowy problem – czyli wyjaśnienie kto zespół „Delta” wysłał, kto zlecił ostrzał, kto zdecydował o takim, a nie innym kierunku ostrzału – i najważniejsze – kto przez ponad 3 miesiące zatajał sprawę – czyli mataczył Incydent miał miejsce w sierpniu – zatrzymanie dopiero w listopadzie 2007 roku.

Continue Reading →

Piąta rocznica inwazji

Mija dziś piąta rocznica inwazji Stanów Zjednoczonych i jej koalicjantów na Irak. Trwa ten konflikt już prawie tak długo, jak druga wojna światowa – a może potrwać jeszcze następne 5 lat. I nie jest wcale powiedziane, że armia amerykańska nie zostanie na tym terenie na dziesięciolecia.

Wojna w Iraku to nic innego, jak próba zaszczepienia demokracji amerykańskiej, na bagnetach, na ziemiach arabskich. Bartosz Węglarczyk, nieuleczalny miłośnik USA, twierdzi, że interwencja w Iraku nie była wojną o ropę naftową, ponieważ gdyby tak było, to dziś ropa kosztowałaby nie 100 USD za baryłkę, tylko byłaby tańsza…(dla przypomnienia – w 2003 roku cena oscylowała pomiędzy 25 – 30 USD…).
To magiczne myślenie, życzeniowe i idealistyczne, które dziennikarzowi politycznemu, który powinien stąpać po ziemi, nie przystoi.

Continue Reading →

Tarcza a polska suwerenność

Akcja i reakcja. To normalne działania nie tylko w polityce. Jeżeli jedna strona formułuje ostre wypowiedzi – to druga musi nie nie odpowiedzieć – takie są przyjęte procedury postępowania. Nie muszą one oczywiście dotyczyć tylko werbalizmów – ale również działań i decyzji.

Odchodzący prezydent Rosji, Władimir Putin, na wczorajszej konferencji prasowej w Moskwie, dla korespondentów krajowych i zagranicznych, stwierdził;

Będziemy zmuszeni do przekierowania części naszych systemów rakietowych na tarczę antyrakietową

Było to wyraźnie skierowane w stronę Polski – ale oczywiście również w stronę USA i krajów Europy Zachodniej. Na tej samej nucie jednak Putin powiedział, że że zależy mu na dobrym dialogu z USA, niezależnie od tego, kto będzie rządził po Bushu.

Po „uderzeniu w stół” ze strony polskiej odezwały się nożyce. Lech Kaczyński, specjalista od spraw wszystkich, stwierdził, że nasz kraj nie może ulegać rosyjskim naciskom w sprawie umieszczenia w Polsce elementów tarczy… antyrakietowej. I że stanowisko Putina nie powinno wpłynąć na nasze negocjacje z Amerykanami, Polska powinna kontynuować tę drogę, ponieważ „To służy naszemu bezpieczeństwu„. Na koniec, oczywiście, nie mogło się obejść bez prztyczka w stronę rządu Donalda Tuska, o celowości naszej polityki wschodniej.

Tarcza antyrakietowa stanowi problem – problem dla Polski, Rosji, NATO i całej Unii Europejskiej. Problem, który został sprokurowany przez Polskę – i Polska musi go rozwiązać.

Continue Reading →

Generale Petelicki – szanuj Pan mundur!

Po zatrzymaniu żołnierzy polskich w listopadzie ubiegłego roku, w związku ze sprawą ostrzału wioski Nangar Khel z sierpnia, szybko doszedłem do wniosku, że sprawa jest dość prosta;

Przypomnijmy – w wyniku ostrzału moździerzowego oraz BEZPOŚREDNIEGO ostrzału z broni maszynowej, (choć nie ma danych, że ofiary zginęły od kul) w wiosce zginęło 6 osób, później jeszcze dwie zmarły w wyniku ran, kilkanaście zostało rannych – w tym trzy kobiety ciężko, które potem były leczone w Polsce. Sprawa została ujawniona w Polsce kilka dni później – tylko dzięki doniesieniom mediów. I wtedy tłumaczono ostrzał wioski – przypadkowy – wcześniejszym atakiem talibów na polski konwój. Dziś wiemy, że była to wersja już uzgodniona – nie tylko pomiędzy żołnierzami, lecz również ze szczeblem dowódczym polskiego kontyngentu.

W trakcie feralnej akcji polskich żołnierzy, w bazie afgańskiej, w Wazi-Khwa, przebywali wtedy dziennikarze, zarówno „Gazety Wyborczej”, jak i „Dziennika”. I ich relacje z tego zdarzenia były różne. Ale i jedni i drudzy – nie przekazali wtedy prawdy. Szkoda, bo świadczy to o źle pojmowanym poczuciu odpowiedzialności.

Po jakimś czasie zaczęły mnie ogarniać wątpliwości, czy mam rację, stanowczo oskarżając polskich żołnierzy o czyn przestępczy – morderstwo na ludności cywilnej. Mówiło się o amerykańskich rozkazach, o rozpoznaniu wywiadowczym, jakim ponoć dysponowali żołnierze polscy, o niesprawnej broni – czy o nieprecyzyjnym rozkazie. Stanowcze opinie polskich żołnierzy – i ich dowódców – w tym generała Waldemara Skrzypczaka, szefa
Dowództwa Wojsk Lądowych – i innych oficerów – że sprawa ma wymiar tragicznej pomyłki. Także Amerykanie, głosem wysokiego oficera, generała Schweizera – stanęli po stronie naszych żołnierzy.

Jednak po drugiej stronie stała prokuratura wojskowa w Poznaniu – i zeznania samych żołnierzy.

Continue Reading →

Medialny kult śmierci

Jest coś takiego unikalnego w polskiej mentalności, jednocześnie wartego odnotowania, z drugiej strony pełnego egzaltacji – i odpychającego. Jest to sztuczne, na pokaz, na zamówienie, wybucha co jakiś czas, płomieniem, głównie medialnym, aby szybko zgasnąć, zostawiając za sobą smród kadzideł, lampek – i pustkę… brak refleksji, brak wniosków.
Niektórzy nazywają to kultem ofiar – ja nazywam to – medialnym kultem śmierci.

Ostatni raz mieliśmy do czynienia z czymś takim w lipcu 2007 roku – po katastrofie polskiego autokaru z pielgrzymami pod Grenoble.
Media zrobiły wszystko, aby nam to wtedy przekazać… były nie kończące się wywiady, migawki, relacje z konferencji prasowych, msze święte, Lech Kaczyński na klęczkach na moście…

I teraz znów mamy to samo. Też „ból”, też ten sam medialny, bezsensowny spektakl, do którego już dołączyli się politycy ,może nie w takim wymiarze, jak było to w przypadku katastrofy górniczej w „Halembie” i wspomnianym już wypadku polskiego autokaru.

Katastrofa samolotu CASA pod Mirosławcem była tragiczna, zginęli ludzie w sile wieku, ojcowie i synowie, do tego ze wspólnego środowiska.
Jestem pełen uznania dla tego, jak żołnierze, wojsko broni swojej integralności i prywatności. Nie ma spektakularnych zdjęć, nie ma doniesień, kto i w jakiej ilości został osierocony. Krótkie notatki w mediach, brak kontaktu z rodzinami, które zapewne już zostały otoczone opieką, ale nie wystawione na żer medialnych hien. Patrząc na wypowiadających się oficerów, których koledzy i przyjaciele odeszli tak nagle – jestem pełen podziwu dla ich postawy.

Dobrze, że tak to zostało zorganizowane, dobrze, że wojsko odcięło się od mediów i nie pozwala sobie na wchodzenie z butami w swoje sprawy. Dobrze, że jeszcze są takie grupy obywateli, dla których zawodowa solidarność i lojalność wobec wspólnoty, jest ważniejsza, niż medialny zgiełk.

Ten kult medialny, tak chętnie eksponowany przez polskie media, szczególnie elektroniczne, spotęgowany jest przez polską, sztuczna egzaltację. Nie przyjmujemy do wiadomości tego, że być może Ci, którzy zostali opuszczenie przez synów, ojców, mężów – nie życzą sobie takiego zamieszania, że wolą zostać w spokoju, że oczywiście oczekują wsparcia, pamięci – ale nie doraźnej, nie na hasło, nie w sposób tak obrzydliwy.

Z czego wynika ten medialny kult ? Jest on według mnie, skrzywionym, aberracyjnym obrazem polskiej martyrologii. Polacy „tęsknią” do tych obrazów polskiego heroizmu i martyrologii, i każdy spektakularny wypadek, jak się da, próbują podciągnąć pod ten sztuczny obraz. Na to nakłada się jeszcze polski, okazjonalny, dewocyjny, „niedzielny” katolicyzm, który niezależnie od tego, kto i kiedy zmarł, zginął, każe nam się „łączyć w bólu”, zerkając jednocześnie okiem, czy wszyscy to widzą. A w tym przypadku – ma być to oko kamery telewizyjnej.

Oczywiście – została ogłoszona żałoba, żałoba nie na życzenie wewnętrzne, lecz na nakaz administracyjny. I podobnie, jak w przypadku wspomnianych wcześniej tragedii rodzi się pytanie – czy trzeba było? Czy to nie dewaluuje tego słowa i uczucia „żałoby”? Czy nie wystarczyłyby proste gesty władzy w kierunku rodzin i jednocześnie normalne ludzkie współczucie?

Zapewne by wystarczyły – ale okazuje, się, że lans polityczny jest zawsze dobry, niezależnie od sprawy.
Do tej pory to sformułowanie zarezerwowane było dla gwiazdeczek popkultury, dla takiej Herbuś, młodej Kwaśniewskiej czy Olivera Janiaka. Teraz lans ma nowe znaczenie.
Jest to działanie zaplanowane, i zarówno obiekt, nie, nie my wyborcy – lecz zmarli oficerowie – jest wybrany z pełna premedytacją.

Dotychczas lans odbywał się w świetle jupiterów, w knajpach, na dyskotekach. Teraz – dobrym miejscem lansu jest pole katastrofy, kościół, może już niedługo – kostnica.
Niestety – jak widzę, również politycy Platformy, podobnie jak wcześniej Prawa i Sprawiedliwości – ulegają temu syndromowi medialnemu.

Azrael

Tarcza – właściwe proporcje i interesy

Sprawa tak zwanej tarczy antyrakietowej powraca od kilkunastu miesięcy periodycznie na polską scenę polityczną i rozpala polskich komentatorów politycznych i samych polityków – nawet swego czasu wybitny „specjalista” Andrzej Lepper był łaskaw się na ten temat wypowiadać.

Nazwa „tarcza antyrakietowa” jest pojęcie, błędnym, bo to jest tak naprawdę GPALS, czyli Global Protection Against Limited Strikes – co jest pojęciem szerszym. Warto o tym wiedzieć i zwrócić uwagę na znaczenie w całym systemie układów radarowych – które mają znaczenie dużo większe niż systemy rakietowe.

System tarczy antyrakietowej składa się z dwóch elementów – wyrzutni rakiet, która ma być zlokalizowana w Polsce i systemu radarowego – w Czechach. I obydwa te systemy mogą doskonale pełnić funkcje obronne, ataku… jak i szpiegostwa. O tym się nie wspomina – a to jest sprawa równie ważna.

Przez 16 lat swojej wolnej państwowości Polska realizowała, w ramach swojego dobrze rozumianego interesu projekt europejski W latach 90 miejsce Polski zostało osiągnięte przez członkostwo w Unii Europejskiej, NATO, przez budowę bezpieczeństwa paneuropejskiego, przez dobrobyt ekonomiczny, którego źródłem są inwestycje europejskie i wejście w system wspólnego rynku. . Odnosiliśmy znaczne sukcesy międzynarodowe – Polska była silnym partnerem dla sąsiadów. I był postrzegana jako państwo przyjazne i racjonalne.
Europa ma swoją własna strategię bezpieczeństwa.

Continue Reading →

Lech Kaczyński na prostej drodze do impeachmentu?

Informacja podana w nocy przez portal „dziennik.pl” o tym, że pod słoną nocy wywieziono do Kancelarii Lecha Kaczyńskiego tajne archiwum likwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych, będących w gestii Komisji Likwidacyjnej, wcześniej kierowanej przez Antoniego Macierewicza – a obecnie przez doradcę prezydenta – mecenasa Jana Olszewskiego.

Według informacji portali, nieoznakowane furgonetki krążyły między siedzibą służb wojskowych a Biurem Bezpieczeństwa Narodowego do ostatnich godzin rządów PiS.
Informacje te zostały potwierdzone przez nowego ministra obrony narodowej, Bogdana Klicha – i uzupełnione przez informację o kopiowanie dysków twardych dysków. Minister zlecił służbie kontrwywiadu wojskowego postępowanie wyjaśniające.

Komisja podlegająca bezpośrednio Lechowi Kaczyńskiemu gromadziła informacje i protokoły przesłuchań żołnierzy byłej WSI mówiące o nadużyciach w tych służbach. Dysponuje ona tajnymi aktami innych służb a także IPN, które ściągała, szukając dowodów na podejrzane działania na styku służb oraz biznesu i polityki.

Osobą odpowiedzialną za te dokumenty oraz za ich ochronę, jeżeli doniesienia się potwierdzą – staje się Lech Kaczyński.
Za wcześnie mówić o tym, jakie może to przynieść konsekwencje. Brak jest informacji potwierdzonych z innych źródeł. Brak jest także oświadczenia z samej Kancelarii Prezydenta – i zapewne jej nie będzie. Należy się zapewne jeszcze dziś spodziewać komunikatu z MON-u.
Ruch, który został poczyniony, nakłada na Lecha Kaczyńskiego dużą odpowiedzialność. Lech Kaczyński, jeżeli informacje się potwierdzą – i jeżeli materiały zostaną wykorzystane, to zostanie wszczęte przeciwko niemu postępowanie z następujących artykułów Kodeksu Karnego;

Art. 266 § 1 k.k. kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3 Ściganie przestępstwa określonego w §1 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Do rozpoczęcia postępowania konieczny jest więc wniosek pokrzywdzonego. Jednak z chwilą złożenia wniosku postępowanie toczy się z urzędu (art.12 § 1 k.p.k.).

Art. 276. Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Lech Kaczyński wstąpił na krótką ścieżkę wiodącą do postawienia go przed Trybunałem Stanu.

Azrael

Nangar Khel – chłodnym okiem

Sprawa ataku polskich żołnierzy na afgańską wioskę staje się coraz bardziej jasna – jest ona faktem bezspornym, jest zawiniona i jak się wydaje – inspirowana przez bezpośrednich dowódców – od dowódcy plutonu do dowódcy bazy w Wazi Khwa włącznie.
Tropy wiodą do szefa 1.zmiany polskiego kontyngentu w Afganistanie, i dalej – aż do samego ministra Aleksandra Szczygło.

Byli generałowie, tacy jak Petelicki – starają się tłumaczyć zbrodnię popełniona na ludności cywilnej,w tym dzieciach – okolicznościami wojennymi. I karzą nam „być z nimi i ich wspierać”. Media elektroniczne pokazują rodziny polskich żołnierzy, nie pokazują i nie mówią natomiast o leczonych w Polsce trzech Afgankach, po amputacjach nóg… dlaczego?

Żołnierze, którzy brali udział w masakrze – są winni – i jednocześnie są ofiarami. Są winni zbrodni – i winni głupoty swoich dowódców. Ktoś wydał rozkaz wyjazdu. Ktoś wysłał na akcję pluton pod dowództwem niedoświadczonego oficera. Ktoś potem pozwolił na mataczenie – i dalej – w myśl „solidarności” – krył sprawę aż do samego końca. Nawet same zatrzymanie żołnierzy zostało przedstawione jako nieuzasadnione.
Otóż – było uzasadnione. Bo tych ludzi przez te 3.miesiące, kiedy dalej pełnili służbę tam na miejscu, i po powrocie – utwierdzano, że są bezkarni. Niestety – nie są.
Ze zdumieniem przeczytałem w Internecie opinie, że dla „polskiej racji stanu” należało sprawie pozwolić „przyschnąć”. Nie nagłaśniać, nie nadawać biegu prawnego – po cichu zdegradować, usunąć z wojska, zapomnieć, zamieść pod dywan. W imię RACJI STANU i HONORU POLSKIEGO MUNDURU… Szok, prawdziwy szok, jak się takie opinie czyta…

Polscy żołnierze są przedstawiani jako ci, którzy niosą pomoc w Afganistanie. Misja stabilizacyjna, działania o charakterze policyjnym. I trzeba sobie to wyraźnie powiedzieć – to nie jest wyjazd z pomocą, to nie jest wojna o coś, przynajmniej dla tych żołnierzy.
Oni tam pojechali do PRACY. W kontrakcie mają zapisane, że mają wypełniać swój kontrakt profesjonalnie – i zgodnie z etyką i prawem.
I niezależnie od tego, czy są oficerami czy szeregowcami – muszą tego przestrzegać i odpowiadać za to, co zrobili.
Nie ma dla nich taryfy ulgowej – właśnie dla tego, że wymaga się od nich i sprawności zawodowej – i etycznego zachowania.

W swoje wcześniejszej notce porównałem afgańską wioskę do My Lai – miejsca, w którym zawalił się mit amerykańskiej armii niosącej demokrację. Oczywiście skala nie ta, zbrodnia nie porównywalna. Ale schemat działania armii – czyli próba tuszowania i krycia sprawy – bardzo analogiczny.
Zbrodnia w Wietnamie dała asumpt do bardzo szerokiej dyskusji o uczestnictwie USA w wojnie.
W Polsce już ponad 70% społeczeństwa jest przeciwne polskiemu uczestnictwu w Iraku. W Afganistanie – Polacy wypełniają mandat NATO – i powinni tam pozostać. Ale wydaje się, że kadra, która tam została wysłana – nie stanęła na wysokości zadania.
Nie stanęły też na wysokości zadania polskie media, dziennikarze. Było ich co najmniej kilkunastu. Wparawdzie każdy dziennikarz po przyjeździe do Afganistanu podpisują Media Ground Rules Agreement, zobowiązujący ich do zachowania tajemnicy wojskowej – ale jednak wydawcy, tu, w Polsce mieli wiedzę o tym co się stało już praktycznie po dwóch dniach… a pierwsza wzmianka pojawiła się dopiero 23…

Azrael

Sprawa generała Gągora a polityka zagraniczna

Sprawa generała Franciszka Gągora jest przyczynkiem do tego, aby się zastanowić nad problemem, przed którym stoi rząd Donalda Tuska – jak odbudować polską politykę zagraniczną.

W dniu wczorajszym okazało się, że szefowie sztabów 26 państw członkowskich NATO odrzucili kandydaturę Franciszka Gągora, szefa polskiego Sztabu Generalnego na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego NATO.
Tego doświadczonego wojskowego miały poprzeć Stany Zjednoczone.
Jednak okazało się, że Amerykanie poparli kandydaturę włoskiego admirała Giampaolo di Paola.
Polacy liczyli na sukces i przychylność, ze względu na polskie zaangażowanie w Iraku i Afganistanie – oraz oczywiście ze względu na polską postawę w sprawie instalacji systemu ochrony przeciwrakietowej, zwanego tarczą antyrakietową. Zwyciężył jednak Włoch – dodajmy jednak, że głos z USA ma formalnie taką samą wartość, jak glosy innych członków układu.

To głosowanie, w kontekście polskiej polityki zagranicznej, prowadzonej przez triumwirat braci Kaczyńskich i Anny Fotygi – ma znaczenie głębsze. Polska przez ostatnie dwa lata stawiała się w pozycji najważniejszego sojusznika USA w regionie. Czegoś w rodzaju przyczółka „amerykańskiej demokracji”.
Continue Reading →

My Lai po polsku

Doniesienia o zatrzymaniu sześciu polskich żołnierzy z pierwszej zmiany kontyngentu w Afganistanie są jeszcze rozbieżne co do szczegółów – ale istotnych.

Jedne źródła informują, że polscy żołnierze ruszyli w pościg za Talibami – i ostrzelali wioskę afgańską z broni ręcznej i granatnika, myśląc, że są tam terroryści.
Jednak „dziennik.pl” dziś podaje, na podstawie relacji prokuratora wojskowego, Karola Frankowskiego – że atak był niesprowokowany i wykonany z zamiarem zabicia ludności cywilnej.
Jak wynika ze wstępnego śledztwa – żołnierze z Polskiego Kontyngentu Wojskowego pojechali specjalnie do wioski, kilka godzin po wybuchu miny pod polskim transporterem i bez powodu otworzyli ogień – nie będąc atakowani. Zginęło 6 osób, kilkanaście zostało rannych – w tym trzy kobiety ciężko (są leczone w Polsce). Było to 16 sierpnia. Natomiast informacja o incydencie została ujawniona w Polsce po 20 lipca….14 sierpnia natomiast został zabity w Afganistanie porucznik Łukasz Kurowski. I to z tym faktem należy łączyć to morderstwo.

Przez ten czas trwało tuszowanie sprawy – i to prawdopodobnie nie różnych szczeblach. Łącznie z Ministerstwem Obrony Narodowej…

W bazie polskiej w Afganistanie,w Wazi-Khwa, przebywali wtedy dziennikarze, zarówno „Gazety Wyborczej”, jak i „Dziennika”. I ich relacje z tego zdarzenia były różne. Ale i jedni i drudzy – nie przekazali wtedy prawdy. Szkoda, bo świadczy to o źle pojmowanym poczuciu odpowiedzialności.
„Dziennik” podaje, że żołnierze przyznali się do winy, a oficjalna wersja była specjalnie przygotowana na potrzeby postępowania służbowego i karnego. Oznacza to, że byli oni i ich dowództwo zamieszani w tuszowanie zbrodni wojennej.

Wyjaśnienie tej sprawy jest szalenie ważne. Ważne jest również, kto posiadał wiedzę o całym tym zdarzeniu, kto i dlaczego ją tuszował. Tu nie chodzi tylko o to, że polscy żołnierze złamali zapisy Konwencji Haskiej i Genewskiej. To dużo poważniejsza sprawa.

Azrael

Autyzm polityczny a tarcza

Sprawa tak zwanej tarczy antyrakietowej rozpala polskich komentatorów politycznych i samych polityków, bo nawet specjalista Andrzej Lepper był łaskaw się na ten temat wypowiedzieć. Jest przeciw, co mnie osobiście cieszy – ale dlaczego – tego już do końca nie wie…

Nazwa „tarcza antyrakietowa jest pojęcie, błędnym, bo to jest tak naprawdę GPALS, czyli Global Protection Against Limited Strikes – co jest pojęciem szerszym. Warto o tym wiedzieć i zwrócić uwagę na znaczenie w całym systemie układów radarowych – które mają znaczenie dużo większe niż systemy rakietowe.

Pisząc ten tekst, chciałem pisać o tarczy w Polsce w kontekście polskiej polityki narodowej, ale po zastanowieniu się stwierdziłem, że polskie służby dyplomatyczny, włączając w to prezydenta – nie prowadzą tej polityki w interesie Polski i Narodu. Zostańmy więc przy stwierdzeniu – autystyczna polityka zagraniczna. I to z niej wynikają polskie problemy przy rozmowach o tarczy na terytorium Polski.

Continue Reading →

  • Facebook