<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - zwykłe pisanie</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Fri, 12 Mar 2010 15:10:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Marazm partyjniacki</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/marazm-partyjniacki/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/marazm-partyjniacki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 15:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3763</guid>
		<description><![CDATA[
Media robią wszystko, co mogą, aby podgrzewać atmosferę wyborczą, choć oficjalnie termin wyborów prezydenckich nie został jeszcze ogłoszony (dwie ostatnie niedziele września, lub pierwsza października, jak to sprawdził i opublikował na swoim blogu redaktor Krzysztof Leski). Co ciekawe, kompletnie nie wspomina się o drugich wyborach, samorządowych, które z punktu widzenia obywateli, mają znaczenie dużo większe. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Media robią wszystko, co mogą, aby podgrzewać atmosferę wyborczą, choć oficjalnie termin wyborów prezydenckich nie został jeszcze ogłoszony (dwie ostatnie niedziele września, lub pierwsza października, jak to sprawdził i opublikował na swoim blogu redaktor Krzysztof Leski). Co ciekawe, kompletnie nie wspomina się o drugich wyborach, samorządowych, które z punktu widzenia obywateli, mają znaczenie dużo większe. Zresztą nie tylko obywateli, ale również partii politycznych, bo to one będą bardziej rzutować wynikami na następne, parlamentarne, które zapewne odbędą się na wiosnę przyszłego roku. Taki kalendarz wyborczy narzuca nam polska prezydencja Unii Europejskiej.</p>
<p>Wybory samorządowe, które zresztą są również wyborami partyjnymi, nie skupiają uwagi mediów, ponieważ trudno zainteresować społeczeństwo sprawami tak przyziemnymi, jak gminne, czy powiatowe drogi, wodociągi, czy nawet szpitale. Nawet afery lokalne, wójta, burmistrza (prezydenci miast to dla partii już stanowiska selekcyjne, nie znajdą się wśród kandydatów ludzie z niesprawdzoną przeszłością&#8230;), mają inny, siermiężny posmak. Rzadko dociera do społeczeństwa jednak, że &#8220;rozgrywki regionalne&#8221; to nie tylko wojna o stołki, ale również walka o budżety, kasę, dotacje &#8211; o ogromne pieniądze, w przypadku metropolii kwoty idące w setki milionów, a nawet miliardy. Dlatego dziwić może to, media mainstreamu interesują się co i gdzie bąkną na wiecach i akademiach Sikorski, Komorowski, Olechowski i inni, mniej lub bardziej znaczący kandydaci, a nie tym, kogo poszczególne siły polityczne będą desygnować na obieralne stanowiska w samorządach gminnych, powiatowych i wojewódzkich.</p>
<p><span id="more-3763"></span>Kampania prezydencka jest jak na razie partyjna &#8211; i taka pozostanie. Dwaj kandydaci Platformy Obywatelskiej, marszałek Bronisław Komorowski i minister Radosław Sikorski, tak naprawdę substytuty Donalda Tuska, próbują się pięknie różnić, ale i tak wszyscy doskonale wiedzą, że obaj będą realizowali plan zdobycia Pałacu Namiestnikowskiego dla PO. Wprawdzie jeden deklaruje, że będzie głównie działał w Polsce i pozostanie prezydentem Polaków w Polsce, a drugi sugeruje, że jego aktywność będzie większa za granicami naszego kraju, ale to, jak będzie prezydentura na najbliższe 5, a zapewne 10 lat, określone zostanie w sztabie obecnego premiera. Jego projekty zmian w Konstytucji, jednoznacznie prowadzące do osłabienia roli prezydenta, wręcz stawiające go poza obszarem władzy wykonawczej, sytuują stanowisko prezydenta jako reprezentacyjne, ale faktycznie bez znaczenia. Pomysły niektórych obserwatorów, czy polityków, że wokół prezydenta może powstać jakaś nowa siła polityczna, coś w rodzaju opozycji, jaką w tej chwili jest wobec rządu kancelaria i BBN urzędującego prezydenta, należy włożyć między bajki.</p>
<p>Lech Kaczyński cała swoją dotychczasową kadencją udowadniał, że jest prezydentem partyjnym i zostało to potwierdzone przez ostatni, poznański Kongres Prawa i Sprawiedliwości, gdzie został nie poproszony, a wręcz wezwany do powtórnego kandydowania. Oczywiście po to, aby znów mógł złożyć meldunek o wykonaniu zadania na ręce swojego brata. Co jednak nie jest możliwe. Na podsumowanie kadencji Lecha Kaczyńskiego, w wymiarze politycznym, społecznym i prestiżowym przyjdzie jeszcze czas, ale już dziś można powiedzieć, że był on prezydentem IV RP, a w mniejszym stopniu tej Polski, jak jest zapisana w Konstytucji RP. I najciekawsze jest to, że patrząc na jego działania, jest on chyba najbardziej lewicowym prezydentem po roku 1989&#8230; nie licząc oczywiście Wojciecha Jaruzelskiego.</p>
<p>O Jerzym Szmajdziński też wszystko wiadomo, plankton polityczny, kandydaci wizerunkowi, tacy jak Kornel Morawiecki, czy Marek Jurek, niosą pewne wartości, ale są one dość ubogie i ograniczone w przesłaniach. Niestety, we współczesnej polityce nie wystarczy mieć rację moralną, lub chlubną przeszłość, trzeba mieć jeszcze, charyzmę, pomysł na prezydenturę,  aparat organizacyjny, i dodatkowo trafić w swój czas. A Polacy nie chcą już ani rewolucji, ani przełomów, słowa &#8220;zmiana, reforma&#8221; nie są postrzegane pozytywnie. W ogóle mówienie do Polaków 20 lat po roku 1989, że teraz trzeba dokonać rewolucji, stało się anachroniczne. Jedyny, który usiłuje budować program pozapartyjny, społeczny i gospodarczy, Andrzej Olechowski, ma i charyzmę i przesłanie, ale nie ma dramatycznie aparatu kampanii, nie mówiąc o paliwie, czyli funduszach&#8230; Tego jeszcze nie widać tak wyraźnie, ale jak wybory zostaną ogłoszone, przewaga kandydatów partyjnych zepchnie Olechowskiego poza pierwszą trójkę&#8230;</p>
<p>Kampania będzie, jak wszystko w polskiej polityce prawie od pięciu lat, zderzeniem dwóch frakcji postsolidarnościowych, ubranych w szaty partyjne. Dlatego wszystko to co zobaczymy, usłyszymy i przeczytamy w trakcie najbliższego półrocza, będzie doskonale znane &#8211; i już doskonale zgrane. Żaden z głównych kandydatów nie przedstawi nam nic świeżego, nic zaskakującego, nawet jeżeli znany spec od politycznego wizerunku, Eryk Mistewicz, wpadłby na nowy pomysł politycznej narracji. Nic, poza może wielkim, niespodziewanym skandalem, nie zagrodzi kandydatowi PO, niezależnie który z dwóch delfinów zostanie wybrany, drogi do prezydentury, i analogicznie nikt i nic nie może uratować Lecha Kaczyńskiego. I kryzys, którego de facto nie ma, ani afera hazardowa, ani nawet marazm społeczeństwa, które tym razem znów do urn nie pójdzie.</p>
<p>Kampania prezydencka Anno Domini 2010, będzie nudnym i przewidywalnym spektaklem. Cóż, wolę nudę dziś, niż strach przed niepewnym jutrem.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/marazm-partyjniacki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 12. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 09:12:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Katlolicki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3761</guid>
		<description><![CDATA[
Too bad…
Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #000080;">Too bad…</span></h2>
<p>Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w swojej sztuce. Film został ukończony w więzieniu, w atmosferze krytyki oraz potępienia i zniszczeniu człowieka, którego przez wiele lat uznawano za jednego z najciekawszych reżyserów. Scenariusz filmu jest fenomenalny, ciekawe ujęcia, kolory, dialogi oraz aktorzy, którzy zostali idealnie dobrani tworzą obraz, który zaskakuje. Ewan McGregor, który przedstawia się Pierce Brosnanowi jako „I am your ghost” jest perfekcyjny w roli pisarza zarabiającego jako „ghost- widmo”. Jest tym, który za kulisami opisuje wspomnienia sławnych ludzi i którego życie zostaje wplątane w zawikłaną sytuację, gdzie polityka i pieniądze są głównymi graczami w grze, której on sam do końca nie rozumie. Film jest oparty na książce Roberta Harrisa pt. „The Ghost”. Ale to dzięki Polańskiemu, w sposób jaki opowiada ta historie, powoli przekonujemy się jak potężna jest władza polityków oraz tych, którzy zarabiają na wojnie. Niestety, również widmo-ghost przeszłości Polańskiego jest dodatkowym bohaterem tego filmu. Film jest grany tylko w 134 kinach, sale są przepełnione od pierwszego seansu i film zarabia pieniądze. Typowo dla Amerykanów, kto pójdzie na film kogoś kto podał narkotyki trzynastolatce i ja zgwałcił?</p>
<p>Czy Amerykanie potrafią udzielić reżysera od jego kreacji? Według mnie, zawsze będzie grupa ślepców żądnych kary, która nigdy mu nie przebaczy i nie zrozumie. Ale pomimo ogromnego ataku na Polańskiego w USA, wielu go broni, próbuje wytłumaczyć system prawny i podziwia jego twórczość. Polański ma 77 lat. Prasa go nie oszczędziła. Po pojawieniu się filmu w kinach, w wielu gazetach ukazały się fragmenty wywiadu z żoną Polańskiego, Emmanuelle Seigner, dla magazynu Viva!. Oczywiście nie pominięto faktu, że miała 18 lat kiedy poznała Polańskiego, że reżyser był od niej o wiele lat starszy, ale trzeba przyznać również wspomniano, że są małżeństwem od 20 lat, z dwójka dzieci. Film zamknął usta wielu osobom, które uważały, że Polański się skończył, a jego filmy są niewarte zobaczenia. Film jest naprawdę dobrze zrobiony i został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków. Tak jak w większości jego filmów, tak i w „The Ghost Writer” dziennikarze próbują się dopatrzeć podobieństw pomiędzy życiem prywatnym reżysera, a światem, który kreuje. Rozpatrują filmy typu „Repulsion” „Rosemary’s Baby’ czy „The Tenant”, doszukując się paranoi, symptomów szaleństwa odizolowanego człowieka, widma, które ginie w zawiłych sytuacjach. Nawet po przyznaniu Polańskiemu Oskara, wielu ignoruje jego twórczość i próbuje przedstawić go tylko jako gwałciciela nieletnich, człowieka wyuzdanego, bez morałów, oraz szacunku dla prawa. W jednym ze swoich wywiadów Polański powiedział „Uważają mnie za dobrego reżysera, wiem o tym, ale również za diabolicznego małego karla, karykaturę”. Z ciekawości przeczytałam posty, których było ponad 100 w The New York Times ludzi, którzy  po recenzji filmu zatytułowanej „Polańskiego wizja ofiary” nie mogli się oprzeć, aby albo go skrytykować albo bronić. Nienawiść ze strony niektórych jest ogromna. Jakby ci ludzie nigdy niczego złego nie zrobili, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jednak lata siedemdziesiąte były latami kiedy wszystko było wolno, kiedy to ludzie pod wpływem narkotyków robili co chcieli. W sprawie Polańskiego, oraz tego co wydarzyło się w 1977 roku, zawsze będzie podział opinii, a Polański będzie obiektem sarkastycznych żartów, drwin, krytyki i przez wielu zawsze będzie uważany za gwałciciela nieletnich i nikogo innego.</p>
<p><span id="more-3761"></span><!--more-->Ale fakt jest taki, filmy Polańskiego przynoszą profity, „The Ghost Writer”<a id="aptureLink_MI6AqUqEbW" style="float: left; padding: 0px 6px;" href="http://www.youtube.com/watch?v=L_AerBW0EcI"><img style="border: 0px none;" title="YouTube - 'The Ghost Writer' Trailer HD" src="http://i.ytimg.com/vi/L_AerBW0EcI/hqdefault.jpg" alt="" width="456px" height="285px" /></a> już zarobił i ma fenomenalne recenzje, zarówno ze strony krytyków jak i widzów. Dla tych, którzy domagają się kary i linczu na reżyserze, jest to nie do przyjęcia, że jego film został tak dobrze przyjęty. W złości i w swoim niedoinformowaniu wypowiadają się, że Polański tylko po 90 dniach w wiezieniu w Szwajcarii, siedzi sobie w swojej ekskluzywnej wilii, jeździ na nartach i ponownie ma za nic prawo amerykańskie. Ale ta grupa ludzi, która  jest pod wrażeniem filmu, próbuje wytłumaczyć, że Polański przeszedł swoje, że z powodu niedociągnięć i błędów prokuratora, oraz sędziego, jego sprawa nigdy nie będzie miała odpowiedniego zakończenia. Sprawa Polańskiego nie przyćmiła jego twórczości ani go samego jako reżysera, mimo tak wielu prób. Cokolwiek o nim będą mówić, jakkolwiek krytykować i próbować go zniszczyć, Polański jest, był i będzie reżyserem, którego filmy będą oglądane z zainteresowaniem. Jako reżyser, w swoich filmach, Polański zadaje trudne pytania, porusza ciekawe tematy i tworzy je w ciekawy sposób. „The Ghost Writer” jest filmem niesamowitym i mimo wrednej krytyki ze strony niektórych, Amerykanie udowodnili, że są gotowi zapłacić aby, zobaczyć nowy film Polańskiego, nawet ci, którzy go tak krytykują i domagają linczu.</p>
<p><em>„Wysoki sądzie, przestępcy seksualni, złaknieni pulsującego, słodko skowyczącego, fizycznego, lecz niekoniecznie kopulacyjnego kontaktu z małą dziewczynką, to w większości niewinni nieudacznicy, pasywni, nieśmiali nieznajomi, którzy proszą tylko, aby otoczenie pozwoliło im oddawać się w gruncie rzeczy nieszkodliwym, rzekomo amoralnym praktykom, tycim, gorącym, mokrym, dyskretnym zboczonkom, a nie żeby policja i społeczeństwo od razu dobierały im się do skóry”.</em></p>
<p><em>„Lolita” Nabokov</em></p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawo wyboru</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/prawo-wyboru/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/prawo-wyboru/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 16:20:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3756</guid>
		<description><![CDATA[
Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych &#8211; nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych &#8211; nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście jest on sprawny i panuje nad ciałem.</p>
<p>Słowo eutanazja w Polsce, kraju, gdzie przygniatająca większość społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, budzi strach, Jest to słowo, którego użycie w pozytywnym, czy wręcz tylko dyskusyjnym kontekście, wzbudza emocje, nawet czasem agresję. Sama definicja encyklopedyczna zjawiska eutanazji ma kontekst czysto społeczny i prawny. Przypomnijmy ją, za Wikipedią;</p>
<p><em>Eutanazją określane jest zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej, gdzie motyw owacją jest skrócenie jej cierpień. Eutanazja dzielona jest na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.</em></p>
<p>Okazuje się, że samo odniesienie społeczne w Polsce nie jest wystarczające. Wynika to z tego, że w naszym kraju, pomimo, że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną świeckość państwa i oddzielnie instytucji świeckich od wpływów Kościoła Katolickiego, to jednak katolicy uważają, że etyka chrześcijańska musi być na tyle dominująca, że inne poglądy na wiele spraw muszą zostać jej poddane bez dyskusji. Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy obywatele chcą dostąpić łaski zbawienia i dokonywać świadomych i bezdyskusyjnych wyborów zgodnie z jej nakazami i zakazami. Próba narzucenia etyki chrześcijańskiej jest de facto ograniczeniem wolnego wyboru i praw człowieka, który się z nią nie zgadza. Zmuszanie innego człowieka do dokonywania wyborów zgodnie z narzuconymi siłą zasadami etycznymi, jest jej zaprzeczeniem. I państwo właśnie powinno mnie, za pomocą swoich praw, chronić przez narzuceniem przez innych ludzi tego, co chcę zrobić ze swoim osobniczym życiem. Życiem i śmiercią.</p>
<p><span id="more-3756"></span>Państwo, społeczeństwo, nie może ustanawiać praw i obowiązków na podstawie moralnych zasad, zdefiniowanych w sposób tak kategoryczny, jak dotyczy to prawa do życia. Państwo ma obowiązek zważać na zasady moralne, ale prawa powinny być stanowione na podstawie etyki. Etyka zaś, jako element filozofii, jest poza sferą ducha, czy Boga – lecz jest po prostu nauką.</p>
<p>Zasady etyczne powinny być podstawą tworzenia prawa, które by pozwoliło z jednej strony moralne i zgodne z sumieniem postępowanie członków społeczeństwa, z drugiej strony – dawałoby prawo do wolności człowieka, nieskrępowanej dogmatami moralnymi innych ludzi. W myśl tej zasady, życie ludzkie, jako najważniejsze prawo człowieka, powinno być jego własnością, a wolność powinna mu dawać prawo do odebrania go sobie, jeżeli zaistnieją warunki, że to człowieczeństwo zamienia się w wegetacją istoty bez świadomości.</p>
<p>Przychodzi dla człowieka świadomego i zdrowego psychicznie taki moment, że uświadamia on sobie, że przestaje być użyteczny.  Dla siebie, dla bliskich, dla otoczenia. Nie jest już ani motorem działania dla siebie ani dla bliskich. Jest ciężarem. Zanika wola życia, ciało i umysł się poddają. Wtedy czas na to, aby godność ludzka została ocalona przez prawo wyboru.</p>
<p>W kilku krajach europejskich, Holandii, Belgii, Luksemburgu istnieje prawo do eutanazji. I społeczeństwa tych państw z tego korzystają. W Holandii właśnie powstał ruch &#8211; bardzo liczny &#8211; który chce rozszerzyć prawo o możliwości dokonania eutanazji nie tylko z powodów czysto medycznych, ale również z powodów czysto osobistych. Osoby, które przekroczyły siedemdziesiąt lat miałyby możliwość dokonania eutanazji na własną prośbę, bez wskazań konieczności udowodnienia nieuleczalnej choroby, powodującej cierpienia. Projekt takiego prawa złoży w holenderskim parlamencie stowarzyszenie &#8221; Z Wolnej Woli&#8221;, a już podpisało się pod nim ponad 112 tysięcy Holendrów. Może być to przełom i rozszerzenie praw obywatelskich. Nie zostanie on zapewne przyjęty już teraz, ale otworzy na nowo dyskusje o dopuszczalności eutanazji.</p>
<p>W Polsce tak naprawdę poważna, społeczna dyskusja o eutanazji jeszcze się nie zaczęła. Dominujący w polskim życiu katolicy usiłują narzucić innym swoją wizję świata, wychodząc z założenie, że  rudymenty moralności polskiego społeczeństwa wywodzą się od Boga, w związku z tym nie mamy prawa dyskutować o tak fundamentalnej sprawie, jak eutanazja, ponieważ życie pochodzi z jego nadania i jest święte. Katolicy uważają, że dopuszczenie do jakiejkolwiek dyskusji na ten temat nie jest możliwe, ze względu na to, że nie jesteśmy właścicielem własnego życia, nie jesteśmy jego panami. Jest to założenie, ze człowiek jest ubezwłasnowolniony, ograniczony w ten sposób prawami boskimi. I tak właśnie dochodzimy do sedna, że prawdziwa świeckość państwa w Polsce nie istnieje.</p>
<p>Życie człowieka, niezależnie od wyznawanego światopoglądu, wyznawanej etyki stoi na szczycie hierarchii wartości, powinno być chronione szczególnie – ale prawo do niego nie może pozostać poza sferą indywidualnej wolności jednostki. Do tego powinno dążyć świadome społeczeństwo.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://wprost.pl/ar/189290/Prawo-wyboru/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/prawo-wyboru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 11. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 07:47:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3750</guid>
		<description><![CDATA[l
 „The Hurt Locker”
Film „The Hurt Locker”  zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii.
Scenariusz do filmu został napisany przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" />l</p>
<h2><span style="color: #0000ff;"><em> </em>„The Hurt Locker”</span></h2>
<p>Film „The Hurt Locker”  zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii.</p>
<p>Scenariusz do filmu został napisany przez Marka Boala, który przebywał w Iraku i postanowił zrobić film fabularny przypominający dokument. Film jest wstrząsający.  Wychodząc z kina po obejrzeniu ma się wrażenie, że ten cały pył po wybuchu oblepia i zostaje, przypominając, że jest to codzienność ludności żyjącej w Iraku, oraz tych, którzy zostali wysłani aby ich bronic i walczyć z terrorystami. Nie jest historia grupy lub jednego żołnierza, jest to raczej historia serii wydarzeń w ich życiu, kiedy to każdego dnia ryzykują życie na ulicach Bagdadu rozbrajając bomby. Żołnierze w Iraku są zestresowani, bez odpowiedniego sprzętu, bez wystarczająco dużej ilości żołnierzy na tak duży teren i przede wszystkim myślący, jak przetrwać kolejny dzień i nie zginąć. Do dzisiaj ulice Iraku wybuchają od zdetonowanych bomb zabijających mieszkańców miasta oraz żołnierzy, którzy odbudowują Irak. Rozbrajanie bomb to niebezpieczna gra, w której można stracić życie w przeciągu sekundy.</p>
<p><span id="more-3750"></span>„The Hurt Locker” nie został dobrze przyjęty przez żołnierzy-weteranow, którzy uważają, że film nie jest zgodny z prawdą. Ich prawda jest bardziej okrutna i przerażająca. Film jest filmem, zrobionym aby opowiedzieć historię, ale w taki sposób, żeby przyciągnąć widzów. Dla tych, którzy ryzykowali i nadal ryzykują życie, każda próba opowiedzenia ich historii nie jest wiarygodna. Bo trzeba przeżyć, aby zrozumieć.  Z ich perspektywy film, jest Hollywoodzką fantazją, która mija się z krwawą i okrutną rzeczywistością na ulicach Iraku. Dla tych, którzy byli na Bliskim Wschodzie, Irak był rzeczywistością, a wybuchy czymś, co mogło ich pozbawić życia, uszkodzić mózg lub pozbawić nogi czy ręki. Ich rzeczywistość to nie żołnierz bohater, to po prostu żołnierz wykonujący swoją pracę, który pragnie przeżyć i wrócić do domu.  Dla nich główny bohater, który zachowuje się jak kamikaze jest nierealny. To co robi jeden żołnierz, może zadecydować o życiu wielu. Tego typu zachowanie w prawdziwych realiach byłoby niebezpieczne. Nikt w Iraku nie ryzykuje życia swoich kolegów.</p>
<p>Ale tego typu filmy są ważne.  Poprzez dokument, oraz film fabularny, wielu ludzi po raz pierwszy dowiaduje o realiach żołnierzy, którzy ryzykują życie każdego dnia. Mimo, że dokument jest rzeczywisty, nie zawsze działa tak bardzo na przeciętnych obywateli jak film fabularny.  Jakby prawdziwe życie i prawdziwy ból i śmierć nie wystarczyło, aby widz zrozumiał rozmiar bólu czy tragedii. Trzeba to urozmaicić, dodać kolorów, tak aby widz mógł utożsamić się z bohaterem. Jakby dokument ukazujący śmierć oraz nadzieje ludzi, że ktoś im pomoże, nie wystarczył. Boal, który napisał scenariusz wie, że są to niedoskonałości filmu, zresztą jak prawie każdego. W 2004 roku przebywając w Iraku z grupą żołnierzy odpowiedzialnych za rozbrajanie bomb, żył z nimi i był świadkiem tragedii ulic Iraku. Jego raporty na temat sytuacji żołnierzy były miedzy innymi podstawą do scenariusza filmu pt. „In the Valley of Elah”, filmu o weteranie, który po powrocie z Iraku zostaje zamordowany. Zapytany o niedociągnięcia w filmie, odpowiedział, że jego celem było ukazanie okrutnej rzeczywistości żołnierza w krytycznych sytuacjach, tak aby ludzie przeżywając film i utożsamiający się z bohaterem, zdali sobie sprawę, że każdego dnia wojna, której początek był oparty na kłamstwie, zabiera życie wielu niewinnych ludzi, nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim ludności cywilnej, która jest główną ofiarą tego konfliktu. „The Hurt Locker” jest obrazem o kształtowaniu się charakteru w ekstremalnych warunkach, które zmieniają osobę, tworzą nowa istotę, dla której już nigdy nic nie będzie takie jak przedtem. Wielu dziennikarzy tak jak Boal przebywa w Iraku z żołnierzami. Jedna z nich była Kelly Kennedy, która  napisała ksiazke pt. „ They Fought for each other: The Triumph and Tragedy of the Hardest Hit Unit in Iraq”, o batalionie, który miał najwięcej ofiar w Iraku. USA nie było przygotowane na tak długą wojnę, z tak dużą ilością ofiar, oraz powracających kalek z urazami nie tylko cielesnymi, ale przede wszystkim skazą psychiczną, która spowodowała, że wielu targnęło się na życie. Raporty dziennikarzy rzadko wspominają pozytywne wydarzenia w Iraku. A przecież żołnierze pomagają budować szkoły, bronią ludności cywilnej i dzielą się tym, co mają. Wiadomości, ilu żołnierzy zginęło i w jaki sposób, dominują.</p>
<p>W 2011 roku Amerykanie mają wycofać wojska z Iraku. Wielu Irakijczyków nie może się doczekać tego momentu, ale również wielu obawia się tego, co nastąpi. Żołnierzom, oraz ich rodzinom należy się szacunek oraz pomoc. Niestety wielu o tym zapomina.</p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
<p><a id="aptureLink_kV8LpEpDjb" style="float: left; padding: 0px 6px;" href="http://www.youtube.com/watch?v=JIgEhiUVKh8"><img style="border: 0px none;" title="&quot;The Hurt Locker&quot; - Official Trailer [HQ]" src="http://i.ytimg.com/vi/JIgEhiUVKh8/0.jpg" alt="" width="340px" height="285px" /></a></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Azrael w &#8220;Press&#8221;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/09/azrael-w-press-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/09/azrael-w-press-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 13:27:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3746</guid>
		<description><![CDATA[
Branżowy miesięcznik dziennikarski &#8220;Press&#8221; poprosił mnie jakiś czas temu o moje refleksje na temat sieci internetowej i wskazanie ciekawych miejsc. Co też uczyniłem&#8230;
Materiał pojawił się tylko w wydaniu papierowym, w związku z tym zamieszczam ten krótki tekst w technologii Scribd. Interranking &#8211; &#8220;Azrael w sieci&#8221;
Azrael
interranking Azrael 
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Branżowy miesięcznik dziennikarski &#8220;Press&#8221; poprosił mnie jakiś czas temu o moje refleksje na temat sieci internetowej i wskazanie ciekawych miejsc. Co też uczyniłem&#8230;</p>
<p>Materiał pojawił się tylko w wydaniu papierowym, w związku z tym zamieszczam ten krótki tekst w technologii Scribd. Interranking &#8211; &#8220;Azrael w sieci&#8221;</p>
<p>Azrael</p>
<p><a style="margin: 12px auto 6px auto; font-family: Helvetica,Arial,Sans-serif; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 14px; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal; -x-system-font: none; display: block; text-decoration: underline;" title="View interranking Azrael on Scribd" href="http://www.scribd.com/doc/27978747/interranking-Azrael">interranking Azrael</a> <object id="doc_615229021795291" style="outline: none;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="100%" height="600" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="name" value="doc_615229021795291" /><param name="data" value="http://d1.scribdassets.com/ScribdViewer.swf" /><param name="wmode" value="opaque" /><param name="bgcolor" value="#ffffff" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="FlashVars" value="document_id=27978747&amp;access_key=key-n3isy6wyahuu81mm7v6&amp;page=1&amp;viewMode=list" /><param name="src" value="http://d1.scribdassets.com/ScribdViewer.swf" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="flashvars" value="document_id=27978747&amp;access_key=key-n3isy6wyahuu81mm7v6&amp;page=1&amp;viewMode=list" /><embed id="doc_615229021795291" style="outline: none;" type="application/x-shockwave-flash" width="100%" height="600" src="http://d1.scribdassets.com/ScribdViewer.swf" flashvars="document_id=27978747&amp;access_key=key-n3isy6wyahuu81mm7v6&amp;page=1&amp;viewMode=list" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" bgcolor="#ffffff" wmode="opaque" data="http://d1.scribdassets.com/ScribdViewer.swf" name="doc_615229021795291"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/09/azrael-w-press-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kongres beznadziei</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/08/kongres-beznadziei/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/08/kongres-beznadziei/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 11:39:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3742</guid>
		<description><![CDATA[
Kiedy ponad rok temu, w styczniu 2009 roku oglądałem telewizyjne przekazy z II Kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miałem wrażenie, że oglądam coś w rodzaju przedstawienia, ale jednak dość ciekawego. Wtedy zaprezentowała się partia i jej przywódca, Jarosław Kaczyński po liftingu, w nowych (a raczej &#8211; przenicowanych&#8230;) szatach. Wtedy to hasłem było &#8211; &#8220;My, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kiedy ponad rok temu, w styczniu 2009 roku oglądałem telewizyjne przekazy z II Kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miałem wrażenie, że oglądam coś w rodzaju przedstawienia, ale jednak dość ciekawego. Wtedy zaprezentowała się partia i jej przywódca, Jarosław Kaczyński po liftingu, w nowych (a raczej &#8211; przenicowanych&#8230;) szatach. Wtedy to hasłem było &#8211; &#8220;My, partia konserwatywna&#8221;, a może nawet chadecka&#8230; partia ludzi z zasadami, kompetentnych fachowców partia przyjazna ludziom. I na dodatek – partia nowoczesna, z nowoczesnym przesłaniem modernizacyjnym. Tylko, że to przesłanie sprzedawali ci sami ludzie, którzy dwa lata wcześniej mówili i czynili zupełnie co innego. Ludzie, którzy pod pozorem programu naprawy państwa dążyli do opanowania struktur państwa i władzy, w celu eliminacji konkurencji politycznej, a także dużych grup społecznych, na wiele lat.</p>
<p>Kongres, który właśnie zakończył się w Poznaniu, pomimo, że był pełen blichtru i sztafażu w iście amerykańskim stylu, nie miał już ani krzty tamtego, nie tak dawnego klimatu. Było to spotkanie polityków partii opozycyjnej i zrezygnowanej, która doskonale zdaje sobie sprawę, że w najbliższym czasie nie ma możliwości powrotu do władzy. Nie ma takiej możliwości, ponieważ wyczerpała wszystkie możliwości i pomysły, jak odzyskać wpływy w społeczeństwie i jak na nowo przekonać, że warto jej zaufać. Nic nie jest wstanie przekonać wyborców, że PiS może być jakąkolwiek alternatywą. I tak jak kiedyś wyborcy uwierzyli, że Jarosław Kaczyński da im 3. miliony mieszkań, oraz, że to on dał im możliwość grillowania, tak teraz nie bardzo chcą wierzyć, że zapewni im wczasy na plażach Egiptu i Tunezji&#8230;</p>
<p><span id="more-3742"></span></p>
<p>Wydawałoby się, że partyjne podsumowanie roku działalności PiS nie mogło przypaść w lepszym terminie. Afera hazardowa w rządzie i Platformie Obywatelskiej, deficyt finansów państwa, rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania na urząd prezydencki&#8230; wszystko to powinno być motywujące do nowych działań i &#8220;nowego otwarcia&#8221;. Tylko, że od czasu, kiedy PiS został opozycją, otwarć było już wiele i żadne do tej pory nie wyszło poza deklaracje werbalne. Przyczyną tego jest to, że ci, na których partia Jarosława Kaczyńskiego chce się otwierać, inteligencja i młodzież, wcale nie pałają miłością do tego rodzaju propozycji. PiS nie może się pozbyć etykiety partii obciachu i tak będzie dopóty, dopóki na jej czele będzie stać Jarosław Kaczyński. Ale wielu twierdzi, że bez niego partia nie ma możliwości istnienia jako jednolity twór polityczny i organizacyjny&#8230;</p>
<p>Jednak, jak to przytomnie zauważają politolodzy, PiS jest partią zadowolonych aparatczyków. Stały, betonowy elektorat, który sądzi, że Jarosław Kaczyński znów poprowadzi ich ku świetlanej IV RP, która dla nich ma oblicze socjalnego i mentalnego neo-PRL, zapewnia im 25% do 30% poparcia. To za mało, aby rządzić, ale wystarczająco, aby utrzymać swoje miejsca w parlamencie i sejmikach samorządowych. Ten lewicowy, populistyczny, ale również nacjonalistyczny i klerykalny elektorat należy hołubić i utrzymywać w gotowości i wrzeniu. Tylko, że na nim nie da się zbudować żadnego projektu, zresztą jedynym projektem, jaki ma Jarosław Kaczyński na następne kilka miesięcy, jest reelekcja jego brata. A jakie są ty perspektywy, wszyscy wiedzą doskonale.</p>
<p>Jest w PiS grupa działaczy i polityków, którzy są sfrustrowani na tyle, że tworzą scenariusze polityczne, które jeszcze kilka miesięcy temu mogłyby być uznane za herezję i skutkowałby relegowaniem z partii. Już kilka tygodni temu europoseł Michał Kamiński nie wykluczył możliwości zawarcia porozumienia, koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Tę samą opinię ostatnio powtórzył inny młody polityki PiS-u, Adam Hofman. Grono politycznych pragmatyków w PiS chce odłożenia na półkę projektów dekomunizacji, lustracji, a zapewne i innych, tak jak choćby polityki historycznej. Wszystko to dlatego, aby odsunąć Platformę Obywatelską i Donalda Tuska od władzy&#8230;  Tylko, że wtedy z Prawa i Sprawiedliwości pozostanie już wydmuszka&#8230;</p>
<p>A tym, jak naprawdę jest źle w Prawie i Sprawiedliwości i jakie frustracje musiał przynieść partyjny poznański zjazd, świadczy incydent, jak miał miejsce w niedzielny wieczór w wirtualnym świecie Twittera. Poseł Paweł Poncyliusz wysłał na otwarty kanał tego systemu mikroblogowego (zapewne przypadkowo) informację, że <em>&#8220;kongres potwierdzil schylek. Dalej bedą tylko seanse mocy i akademie ku czci. Szkoda PiS&#8221;</em> (pisownia oryginalna). Twitt miał być adresowany zapewne do jednego z kolegów partyjnych (prawdopodobnie jednego z europosłów). Paweł Poncyliusz w poniedziałkowym wywiadzie dla radia RFM FM nie zmienił swego krytycznego zdania o kongresie, jak również o perspektywach swojej partii&#8230;</p>
<p>Mam wrażenie, że następny kongres partii będzie się odbywał już zupełnie w innych dekoracjach. I być może na trybunie zasiądą zupełnie inni ludzie&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188950/Kongres-beznadziei/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/08/kongres-beznadziei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Absolutny brak realizmu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/absolutny-brak-realizmu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/absolutny-brak-realizmu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 22:01:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kaczyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3739</guid>
		<description><![CDATA[
Jarosław Kaczyński osiągnął oszałamiający sukces na poznańskim Kongresie swojej partii. W demokratycznym akcie wyborczym, którego był jedynym uczestnikiem, został znów wybrany na prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Osiągnął wynik 999 głosów &#8220;za&#8221;, na 1064 oddanych. To wielka radość dla Prezesa, no, może zmącona tylko 51. głosami niedowiarków, że Wielki Strateg z Żoliborza znów poprowadzi hufce do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jarosław Kaczyński osiągnął oszałamiający sukces na poznańskim Kongresie swojej partii. W demokratycznym akcie wyborczym, którego był jedynym uczestnikiem, został znów wybrany na prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Osiągnął wynik 999 głosów &#8220;za&#8221;, na 1064 oddanych. To wielka radość dla Prezesa, no, może zmącona tylko 51. głosami niedowiarków, że Wielki Strateg z Żoliborza znów poprowadzi hufce do kolejnego wielkiego zwycięstwa&#8230;</p>
<p>Radość wielka również zapanowała wśród przeciwników Pana Prezesa. To inna radość, niż w PiS. To ukontentowanie tym, że Prawo i Sprawiedliwość, pomimo werbalnych deklaracji, pomimo zapowiedzi, periodycznie powtarzanych przy każdym partyjnym spędzie, że partia się zmieni, dalej pozostaje starym dobrym&#8230; Porozumieniem Centrum. Partią-bastionem, twierdzą przegranych wojów jedynego wodza. I dobrze dla przeciwników, że zabrzmiało znów &#8220;100 lat&#8221; dla prezesa, bo póki on przy sterach partyjnych, reszta może spać spokojnie. Póki Jarosław Kaczyński pozostanie i wodzem, i głównym strategie, i twarzą partii &#8211; dopóty poparcie dla niej nie wzrośnie powyżej ćwiartki całego zainteresowanego polityką społeczeństwa &#8211; co w najlepszym przypadku oznacza nie więcej niż 10% w miarę aktywnego elektoratu. To i tak dużo łatwowiernych&#8230;</p>
<p>Jarosław Kaczyński usiłuje przekonać swoich partyjnych żołnierzy, że ma plan na Polskę. Tym razem plan na 10 lat. Ale na początku tego planu twierdzi, że do jego urzeczywistnienia musi powrócić do władzy. &#8220;Wy mi dajcie władzę, a ja już Was urządzę&#8221;. Wyborcy to znają, już to przećwiczyli w latach 2005 &#8211; 2007 &#8211; a polska demokracja jeszcze do dziś się rumieni za Leppera i Giertycha w rządzie, za taśmy Begerowej, za śmierć Barbary Blidy, za Mariusza Kamińskiego na czele CBA, za lustracyjną szopkę&#8230; Zresztą cały ten program polega na tym, aby być anty-PO. I tak jak zawsze oskarżano Platformę Obywatelską o antypisowość, tak lwia część wystąpienia poświęcona była krytyce Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Nic tak nie motywuje, jak pokazanie wroga&#8230;</p>
<p>Ale padły też konkrety; Jarosław Kaczyński zapowiada, że chce, aby Polacy zaludnili plaże Egiptu i Tunezji. Milionami. Dominik Uhlig z &#8220;Gazety Wyborczej&#8221; stwierdził, że prezes wcielił się w postać szeregowca Ryan&#8217;a ze znanego filmu Stevena Spielberga, lądującego w dzień &#8220;D&#8221; na Omaha&#8230;Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie widzi, że Polska jest już dawno w Unii Europejskiej i jego rodacy mogą jeździć gdzie chcą i kiedy chcą &#8211; oczywiście, ci, którzy potrafią się posługiwać kartą płatniczą&#8230; i</p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość otwiera portal społeczny w internecie dla swoich członków i sympatyków. Coś unikalnego i niepowtarzalnego, jak zapowiadają jego twórcy, Adam Hofman i Mariusz Kamiński. Wielki przełom i krok naprzód. Tylko, że nazywa się on MyPis.pl, co automatycznie kojarzy się z MySpace, a sami autorzy przyznają się, że pomysłów szukali za Oceanem, u braci Amerykanów na Facebooku, czy innym Twitterze&#8230; Porażająca odkrywczość i innowacyjność. No, ale najważniejsze jest to, że będzie się można umówić na piwo z przyjaciółmi&#8230;</p>
<p>To był pierwszy dzień Kongresu Prawa i Sprawiedliwości. I już wiemy, że wszystko po staremu. Ku chwale Pana Prezesa i Jego Brata. Jutro równie zaskakująca, jak dzisiejsze wybory deklaracja poparcia dla Lecha Kaczyńskiego, w sprawie jego reelekcji prezydenckiej.  I czekamy na kolejne wielkie sukcesy!</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/absolutny-brak-realizmu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 6. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/zapiski-zza-atlantyku-6-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/zapiski-zza-atlantyku-6-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 11:12:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/2010/03/06/zapiski-zza-atlantyku-6-stycznia/</guid>
		<description><![CDATA[
Paranoja


Kiedy to pod koniec XVIII wieku, Amerykanie wreszcie zdenerwowali się, że muszą płacić Brytyjczykom wysokie podatki bez żadnej reprezentacji w Parlamencie, zatopili cały import herbaty z Korony. Wydarzenie zostało nazwane Boston Tea Party i miedzy innymi zapoczątkowało wojnę , dającą koloniom brytyjskim wolność.
Ron Paul, który w 2008 roku startował w wyborach prezydenckich, za czasów Georga [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Paranoja</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Kiedy to pod koniec XVIII wieku, Amerykanie wreszcie zdenerwowali się, że muszą płacić Brytyjczykom wysokie podatki bez żadnej reprezentacji w Parlamencie, zatopili cały import herbaty z Korony. Wydarzenie zostało nazwane Boston Tea Party i miedzy innymi zapoczątkowało wojnę , dającą koloniom brytyjskim wolność.</p>
<p>Ron Paul, który w 2008 roku startował w wyborach prezydenckich, za czasów Georga W. Busha, zapoczątkował Tea Party Movement jako protest przeciwko polityce George&#8217;a W. Busha. Po wybraniu Baracka Obamy na prezydenta, ów ruch nabrał nowego kierunku, powoli odsuwając Rona Paula jako lidera. . Nowi przedstawiciele Tea Party Movement, w przeciwieństwie do Rona Paula, wyznaczyli sobie nowego wroga, którego należy się pozbyć za wszelka cenę, prezydenta Baracka Obamę. Republikanie, którzy uważają się za prawdziwych Amerykanów, nie akceptują prezydenta Obamy z prostych przyczyn &#8211;  jest czarny. Żaden czarny nie będzie im przecież mówił co i jak maja robić. Napisy na tablicach protestujących oskarżają Obamę o to, że jest nazistą, socjalistą, jak również mordercą. Ron Paul został skrytykowany za to, że nawoływał o ludzkie traktowanie więźniów oskarżonych o terroryzm, oraz zaprzestania tortur. Według niego, tego typu postępowanie ze strony USA było jedną z głównych przyczyn rozwoju radykalizmu islamskiego. Jako konserwatysta, Ron Paul również apelował do odpowiedzialnego podejścia do budżetu państwowego. Republikanie nigdy nie mówią, że to właśnie ciecia w podatkach za czasów Busha, oraz ogromne sumy wydane w Iraku czy Afganistanie, doprowadziły do zadłużenia USA.  Ron Paul został oskarżony o miłość to terrorystów i dano mu do zrozumienia, że nie jest już członkiem Tea Party Movement.</p>
<p><span id="more-3735"></span>Obecny Tea Party Movement to ruch ekstremistów domagających się małego rządu, który nie wtrącałby się w życie obywateli. Ruch jest przeciwko aborcji, przeciwko gejom, przeciwko traktowaniu więźniów oskarżonych o terroryzm jak ludzi, przeciwko reformie służby zdrowia, przeciwko podatkom, przeciwko eutanazji, oraz przeciwko ewolucji. Za to ruch jest za tym aby Wall Street nie miało żadnej regulacji, aby rząd wznowił walkę z terroryzmem, gdyż to co prezydent Obama robi aż prosi się o to aby USA zostało ponownie zaatakowane; jest za obniżeniem podatków dla bogatych, za wznowieniem tortur oraz podsłuchów na obywatelach. Czyli tak jak było za dobrych dawnych czasów rządów George W. Busha i Dicka Cheney. Tea Party Movement ma takich sponsorów jak Karl Rove, Ann Coulter, Mike Huckabee, John McCain oraz Sarah Palin, która w Nashville śmiejąc się, że Prezydent Obama czyta z prompterów, na ręce napisała sobie o czym ma mówić. Bo rzeczywiście jest trudno zapamiętać, że ma się mówić o energii, podatkach oraz podniesieniu narodu na duchu. Według Palin, „Ameryka jest gotowa na nowa Rewolucje”, a prezydent Barack Obama nie ma prawa przepraszać za to, co USA kiedykolwiek zrobiło, gdyż tego typu zachowanie ukazuje nie tylko jego słabość, ale słabość Ameryki. Najgorsze jest jednak to, że ta kobieta, która ma małe pojecie nie tylko o ekonomi czy polityce, ma ogromne poparcie pewnej grupy społeczności, która jest gotowa zapłacić nawet 50 USD,  aby ją zobaczyć, lub kupić jej książkę. Według Palin, Ruch Tea Party jest ruchem prawdziwych patriotów, który stawia czoła despotycznemu rządowi Baracka Obamy. 86 % społeczeństwa uważa, że Kongres USA jest „złamany”. I to nie jest tylko wina Partii Republikańskiej, partii, która tak dumnie promuje hasło „NIE”, ale również Demokratów, którzy kłócą się miedzy sobą i nie potrafią zrozumieć, że Republikanie, cokolwiek Demokraci zaproponują i tak to zanegują.</p>
<p>Az trudno uwierzyć, że po roku rozgrywek, nie potrafią po prostu robić tego co jest potrzebne, czy Republikanom się to podoba, czy nie. Glen Beck ze stacji Fox News, pełen kretyn w całym tego słowa znaczeniu,  krytykuje nie tylko prezydenta Obamę, ale również oczernia każdego prezydenta partii z Partii Demokratycznej .  Beck wysunął ostatnio propozycje wprowadzenia tzw. „Nowego porządku w Nowym Świecie”. Według niego Obama chce być dyktatorem, którego celem jest zniszczenie ekonomi USA. Paranoiczni członkowie  ruchu Tea Party, noszą koszulki z napisem „Dumni Prawicowy Ekstremiści”, lub „Albo jesteś z nami albo jesteś naszym wrogiem”, i uważają, że prezydent Obama to tyran, posiadający tajną policję, która zabierze im broń i pozbawi praw zagwarantowanych przez konstytucje USA. Prezydent Obama nawet raz nie wspomniał o zabraniu prawa do posiadania broni. To właśnie fantazje w chorych mózgach paranoików owego ruchu, oraz Partii Republikańskiej, stanowią zagrożenie dla USA. To ich „nie” oraz opozycja w stosunku do jakichkolwiek reform, nawet sponsorowanych przez nich samych, doprowadza do tego, że miliony Amerykanów nie ma pracy, ubezpieczenia oraz zabezpieczenia finansowego. To ich polityka deregulacji rynku finansowego doprowadziła do tego, że wielu straciło fundusz emerytalny, a kraj musiał dać  miliony bankom, aby nie upadły. Kiedy słucham tego, co Republikanie, oraz zwolennicy Tea Party mówią, dochodzę do wniosku, że ci goście nie potrafią ani myśleć, ani czytać. Spotkania z prezydentem nazywają pułapką. Trojka „muszkieterów” Partii Republikańskiej: Mitch McConnell, John Boehner i Michael Steal uwazają, że upadek reformy służby zdrowia, oraz zastopowanie jakichkolwiek reform doprowadzi do upadku prezydenta Obamy. Obama ma jeszcze prawie 3 lata, naród amerykański może nie jest zbyt szybki w myśleniu, potrafi jednak oglądać telewizje i widzi to, co Republikanie robią. Mogą się oni przeliczyć w nadziei, że ich „Nie” będzie biletem do Białego Domu w 2012 roku, oraz wygrana Republikanów w Kongresie w listopadzie tego roku.</p>
<p>Dla mnie, zarówno Partia Republikańska, jak i Ruch Tea Party to agresywny rak, którego niestety nie można się pozbyć z organizmu.</p>
<p>Wigg</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/06/zapiski-zza-atlantyku-6-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Takich przyjaciół nie życzę&#8230;&#8221;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 13:14:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3730</guid>
		<description><![CDATA[
Zamieszanie wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego, &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221;, autorstwa Artura Domosławskiego trwa od wielu dni i przynosi wymierny efekt; pierwszy nakład książki, w ilości 45 tyś. egzemplarzy został wykupiony praktycznie na pniu. I o to być może w tym wszystkim chodziło, aby rozgłos, a właściwie skandal wokół książki, jej autora przyniósł wymierne efekty.
Po biografii Lecha Wałęsy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/ksi261380ka.jpg" alt="" width="65" height="49" /></p>
<p>Zamieszanie wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego, &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221;, autorstwa Artura Domosławskiego trwa od wielu dni i przynosi wymierny efekt; pierwszy nakład książki, w ilości 45 tyś. egzemplarzy został wykupiony praktycznie na pniu. I o to być może w tym wszystkim chodziło, aby rozgłos, a właściwie skandal wokół książki, jej autora przyniósł wymierne efekty.</p>
<p>Po biografii Lecha Wałęsy, napisanej przez Pawła Zyzaka to następna publikacja książkowa, która wywołała takie emocje. O ile jednak tamta książka była dziełkiem natury czysto demaskatorskiej, napisana została pod tezę i w celu udowodnienia, że Lech Wałęsa pomnikową i nieskazitelną postacią nie był już od czasów młodości, to publikacja Domosławskiego, też demaskatorska, jest jednak pewnym materiałem do dyskusji o wielu sprawach i na wielu płaszczyznach. Jednak nie jest to pozycja traktując o całości zagadnienia pod tytułem &#8220;Ryszard Kapuściński &#8211; życie i twórczość&#8221;. I jak widzimy, jakie emocje ona wyzwala wśród czytających (a nawet tych, którzy jej nie dotknęli, ale wiedzą&#8230;), warto było ją wydać. Czy jednak jest ona warta rozgłosu ze względu na wartość merytoryczną &#8211; jest to inna sprawa. Niestety, Domosławski bardzo pobieżnie dotyka zagadnienia fenomenu twórczości Kapuścińskiego i jej znaczenia w wielu zakątkach świata. Skupiając się tylko na wątpliwościach i nieścisłościach nie dotyka magii książek Kapuścińskiego.</p>
<p><span id="more-3730"></span>Nie ma jednej &#8220;prawdy&#8221; zarówno w książce Domosławskiego, jak i w dyskusjach i opiniach o niej. Widać to wyraźnie po rozrzucie opinii, gdzie osoby o podobnej proweniencji politycznej i światopoglądowej często się wypowiadają w sposób całkowicie odmienny. Ponieważ czego innego szukają w książce i na co innego zwracają uwagę. I jeżeli dla jednych, tak jak dla wdowy po Ryszardzie Kapuścińskim, najważniejsze (i najboleśniejsze) są fragmenty książki traktujące o sprawach osobistych, a nawet intymnych pisarza, to dla innych ważniejsza jest dyskusja o tym, jak Kapuściński był uwikłany w PRL. Choć słowo &#8220;uwikłany&#8221; w jego przypadku nie jest adekwatne do historii życia pisarza i reportażysty, bo lepsze jest zrozumienie, jak Ryszard Kapuściński akceptował świat i Polskę, w której żył, i jak potrafił z tego czerpać konkretne profity. Bo że czerpał &#8211; to jest jasne, choć nie tak, nie w takim wymiarze i nie za cenę kompromisów artystycznych i braku wiarygodności, jak to opisuje Domosławski. Te sprawy, czyli życie w czasach PRL i jego opisanie przez Domosławskiego jest ważne dla jego znajomych i przyjaciół, ponieważ oznacza wielokrotnie zmierzenie się z postawami i decyzjami własnymi, lub rodziców i kolegów. To są pytania o granice kompromisów, o własne wybory, o biografie swoje i ludzi bliskich. O błędy, sukcesy dokonania i kontekst spraw.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/03/KAPUSCINSKI.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3731" title="KAPUSCINSKI" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/03/KAPUSCINSKI-254x300.jpg" alt="" width="254" height="300" /></a></p>
<p>Inni wskazują na problem sposobu pisania tego rodzaju książek. Czy piszemy biografię &#8220;stylową&#8221;, co w polskich warunkach oznacza po prostu styl &#8220;brązowniczy&#8221;, ikonograficzny opisywanej postaci, czy jednak może pójdziemy w stronę demaskatorstwa. W przypadku książki Artura Domosławskiego mamy dość ciekawy przypadek, ponieważ jej bohater był dla pewnego środowiska politycznego, dziennikarskiego i publicystycznego właśnie taką ikoną. I, niestety, nawet abstrahując od książki Domosławskiego (który się z tego środowiska wywodzi), został on &#8220;przycięty&#8221; na potrzeby pewnego mitu osoby bez skaz i wad. To było coś, co zostało w pewnym stopniu oddzielone od samej twórczości autora &#8220;Cesarza&#8221;, &#8220;Hebanu&#8221; i &#8220;Szachinszacha&#8221;. Domosławski swoją książką zdejmuje portret Kapuścińskiego ze ściany, dokonuje jego demitologizacji i pokazuje inny wymiar tego człowieka. Czy jednak przybliża na do prawdy o Kapuścińskim, tamtych czasach, czy jednak dokonuje prawdziwej wiwisekcji swojego mistrza &#8211; to sprawa zupełnie inna. Przyjaciele, znajomi Kapuścińskiego twierdzą, że jednak nie pokazuje on prawdy, lecz pokazuje tylko swoją prawdę &#8211; tę, która ma go wyzwolić z cienia swojego mentora. I chyba mają rację. Nie udaje mu się jednak, przy całym trudzie, jaki w to wkłada, zakwestionować twórczości i klasy mistrza.</p>
<p>Jestem już po lekturze książki, dość opasłej i dobrze przygotowanej faktograficznie. Tak się przynajmniej wydaje. Również przeczytałem większość opinii odnoszących się do meritum spraw, również te, które zajmują się wątkami tak naprawdę z punktu widzenia zrozumienia twórczości reportażysty i dziennikarza bez większego znaczenia. Namiętnie dyskutowana przez prawicowych komentatorów współpraca Kapuścińskiego z polskim wywiadem, w czasie kiedy był on korespondentem PAP-u, bez podania kontekstu i okoliczności &#8211; nie ma zupełnie znaczenia dla jego twórczości.</p>
<p>Gorsze są jednak te dywagacje (takie jak choćby Agatona Kozińskiego z dziennika &#8220;Polska The Times&#8221;), usiłujące na podstawie książki Domosławskiego podważyć wiarygodność Ryszarda Kapuścińskiego jako dziennikarza, reportażysty i pisarza. Świadczy to o bardzo ubogiej umiejętności rozpoznania tego, że książki z podróży Kapuścińskiego nie są już czystymi zapisami faktograficznymi, są artystyczną kreacją. Próby odczytania &#8220;Cesarza&#8221; wprost, książki wydanej w roku 1978, to zabieg dość karkołomny i świadczący o niedostatkach intelektualnych.</p>
<p>Nie można samemu Domosławskiemu zarzucić braku przygotowanie merytorycznego i intelektualnych zdolności do napisania książki o kimś, kogo nazywa on mistrzem i przyjacielem. Dlatego też tym wyraźniejsze jest wrażenie, jakie zacząłem odczuwać w trakcie lektury, a które zostało również potwierdzone przez inne osoby, znające Kapuścińskiego, również przez osoby znające samego Domosławskiego. To uczucie fałszu. Jak jeden z czytelników książki, a jednocześnie bliski przyjaciel Ryszarda Kapuścińskiego powiedział i napisał -<em> &#8220;Temu co napisał</em> [Domosławski]<em> bliżej do mowy inkwizytora&#8221;</em>. rzeczywiście &#8211; pomimo to, że w książce i w wywiadach prasowych, telewizyjnych, czy internetowych (swoją drogą &#8211; akcja promocyjna, powiedziałbym nawet &#8211; reklamiarstwo &#8211; Domosławskiego jest imponujące&#8230;) autor mówi i pisze o swojej stałej, nieustającej i niewygasłej admiracji dla Kapuścińskiego, to jednak pomimo szacunku i wdzięczności za wiele lat przyjaźni i wsparcia z jego strony, rola jego bliższa jest prokuratorowi, niż sędziemu. Domosławski to taki dziennikarski Torguemada, który z wielką miłością i bólem opisuje sprawy swojego mistrza, tłumaczy go, ale jednocześnie praktycznie każdą wątpliwość interpretuje na jego niekorzyść. Domosławski udziela łaski Ryszardowi Kapuścińskiemu, ale jednocześnie wysyła go swoją książką na szafot&#8230;</p>
<p>Książka Artura Domosławskiego jest uczciwa&#8230; tak jak jest uczciwy wobec swojego mistrza i mentora sam autor. A według mnie uczciwy nie jest. Oczywiście, niemalże benedyktyńska praca zbierania &#8220;świadectw&#8221;, opinii, informacji, materiałów wzbudza uznanie, ale ich interpretacja i dobór &#8211; już dużo mniejsze. Domosławski w wielu wypadkach świadomie wybiera te źródła i te opinie, które mają potwierdzać szczątkowe, wybrane tezy z życia pisarza, omija ważne opinie, wiedząc, że nie będą one pasowały do założeń. Nikt nie wymagał i nie oczekiwał hagiografii i laurki o Kapuścińskim, lecz dystansu i delikatności. Nie jest dla mnie i dla wielu innych dobrym argumentem to, że Domosławski pisze o prawdziwych i rzekomych romansach Kapuścińskiego tak obszernie tylko dlatego, że inni zrobiliby to gorzej, brutalniej i bardziej demaskatorsko. I nie mam prawa oburzać się tak na wdowę po Ryszardzie Kapuścińskim, panią Alicję Kapuścińską, że chce wstrzymać publikację książki, jak to czyni Krzysztof Tomasik z &#8220;Krytyki Politycznej&#8221;, ponieważ ta cześć publikacji zbliża ją do poziomu brukowców. O tym, że Domosławski już na etapie przygotowania się do publikacji myślał bardziej o swoim interesie i sukcesie książki, niż o rzetelnym potraktowaniu tematu, świadczą jego zabiegi ukrycia swoich zamiarów przez Alicją Kapuścińską, a także operacje przenoszenia manuskryptu książki z jednego wydawnictwa do innego &#8211; ponieważ wydawca zwrócił uwagę na rozmijanie się pracy z deklarowanymi wcześniej ustaleniami. Kapuścińska ma prawo dochodzenia swoich uprawnień, jeżeli uważa, że jej prawa osobiste zostały naruszone. Tym bardziej, że udostępniając archiwa i wskazując źródła i kontakty osobiste Domosławskiemu, była pewna, że umawia się ona z nim na określony zakres pracy, publikację o odbiorze zagranicznym dzieł męża i ich znaczenie w literaturze światowej.</p>
<p>Wbrew opiniom samego Artura Domosławskiego nie ma jednak kampanii przeciwko książce. Jest tylko otwarta dyskusja o tym, czy jego pozycja jest uczciwa, czy nie. Wiele osób znających życie Kapuścińskiego, konteksty jego decyzji, wyborów i jego poglądy uważa jednak, że książka Domosławskiego nie jest to <em>&#8220;złożona, wielowątkowa i zniuansowana opowieść o wybitnym reporterze, oryginalnym pisarzu, wielowymiarowym człowieku w trudnych czasach i kilku epokach, o niełatwych wyborach, dylematach, wzlotach i upadkach&#8221;</em>, jak chce sam autor, ale zręczna, zmanipulowana i fałszywa opowieść człowieka mniejszego formatu o kimś, kto mu kiedyś zaufał.</p>
<p>I mam wrażenie, że Domosławski z Kapuściński nie przyjaźnił się i go nie rozumiał. On został dla niego tylko obiektem manipulacji i szczeblem do własnej, już wątpliwej, sławy.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Tekst opublikowany na portalu<a href="http://www.mojeopinie.pl/" target="_blank"> Moje Opinie</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gej, a sprawa polska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 16:57:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3726</guid>
		<description><![CDATA[
Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.
Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.</p>
<p>Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą &#8211; takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).</p>
<p>ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).</p>
<p>Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.</p>
<p>Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na &#8220;święte prawa rodziny&#8221;. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, &#8220;Gej wygrał z Polską&#8221;, czy &#8220;Homoseksualista wygrał&#8230;&#8221;.</p>
<p>Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188572/Gej-a-sprawa-polska/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wirtualna kampania</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/02/wirtualna-kampania/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/02/wirtualna-kampania/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 14:19:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3722</guid>
		<description><![CDATA[
Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.
Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić &#8220;prawybory&#8221;. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.</p>
<p>Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić &#8220;prawybory&#8221;. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.</p>
<p>To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych&#8230;</p>
<p>Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich &#8220;spalenia&#8221; się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.</p>
<p><span id="more-3722"></span>Niektórzy twierdzą, że takie działanie i taka formuła narzucona przez Donalda Tuska to jego asekuracja na wypadek, kiedy jednak kandydat PO nie zostałby wybrany prezydentem RP. Tak twierdzi między innymi Piotr Skwieciński, publicysta &#8220;Rzeczpospolitej&#8221;. Jest faktem, że pomimo obniżenia prestiżu stanowiska, a może i jego faktycznego znaczenia, jeżeli udałoby się wprowadzić zmiany w Konstytucji EP, funkcja prezydenta może mieć dla PO znaczenie strategiczne, ze względu na wybory samorządowe i następne, parlamentarne, które zostaną rozpisane zapewne na wiosnę 2011 roku. Tylko, że takie założenie jest dobre, o ile na przeciwko kandydata PO stanąłby poważny kandydat PiS &#8211; umownie zwany kandydatem prawicy. A tak nie jest &#8211; i z dnia na dzień pozycja Lecha Kaczyńskiego słabnie.</p>
<p>O elektoracie negatywnym obecnego prezydenta powiedziano i napisano już wszystko. A o zdolnościach rozbijania środowisk prawicowych przez jego brata &#8211; równie dużo. Efektem jest to, że nie mamy jeszcze oficjalnej kampanii, a na prawicy pojawili się już trzej kandydaci, odwołujący się do elektoratu konserwatywnego, katolicko-narodowego i postsolidarnościowego. Są to w kolejności Ludwik Dorn (Polska Plus), Marek Jurek (Prawica Rzeczpospolitej) i Kornel Morawiecki &#8211; kandydat obywatelski. I wszyscy oni w pierwszej kolejności odbiorą głosy właśnie Lechowi Kaczyńskiemu. Nie ma więc przeciwko komu i czemu Donald Tusk się asekurować, ponieważ wejście do II rundy kandydat PO ma zapewnione.</p>
<p>W PiS za to nie będzie żadnych prawyborów, ba, nawet nie będzie dyskusji o tym, kto będzie kandydował. Lech Kaczyński jest &#8220;naturalnym&#8221; kandydatem. I nawet najbardziej odważni harcownicy partyjni, jak choćby Marek Migalski nie są gotowi na to, aby publicznie wyrazić wątpliwość, co do zasadności i sensu kandydowania Kaczyńskiego. Byłoby to jednak zakwestionowanie fuhrerprinzip Jarosława Kaczyńskiego, a na to jeszcze nikt nie może sobie pozwolić. Ale podskórne konflikty, o których w PiS wiadomo, coraz wyraźniej wypływają na powierzchnię. Grupa Bielana i Kamińskiego starła się ostatnią z żelazną kadrą post-PC, skupioną w familii Kaczyńskiego.</p>
<p>To co się dzieje na prawo od centrum sceny politycznej, dobrze rokuje tym, którzy są po jej lewej stronie albo choć zerkają na elektorat lewicowy i centrowy. Im więcej &#8220;dymu&#8221; w PO i w PiS &#8211; tym szanse Andrzeja Olechowskiego rosną. Jerzy Szmajdziński ma sufit wyborczy na poziomie 10-12%, jako kandydat stricte partyjny i nie ma szans na II rundę wyborów. W przeciwieństwie do Andrzeja Olechowskiego. Tomasz Nałęcz, jak sądzę, jeszcze przez wyborami sceduje swoje promile poparcia na rzecz&#8230; Olechowskiego.</p>
<p>Jednego można, niestety być pewnym; Nie będzie to kampania wizji prezydentury poszczególnych kandydatów, anu programów, zresztą po co na tym urzędzie program? Czeka nas kampania negatywna, gdzie najważniejsze będzie uwypuklenie wad przeciwnika. A wyborcy? Jak zawsze w Polsce &#8211; wybiorą mniejsze zło&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton ukazła się na portalu Wporst.pl, pod tytułem <a href="Felieton ukazał się na portalu Wprost.pl" target="_blank">&#8220;Prawybory i pre-kampania&#8221; </a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/02/wirtualna-kampania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwiaty na brudnym śniegu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 12:37:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3714</guid>
		<description><![CDATA[
Finał kobiecego biegu narciarskiego  na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.
Te [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/02/mkol.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-3715" title="mkol" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/02/mkol.jpg" alt="" width="90" height="48" /></a></p>
<p>Finał kobiecego biegu narciarskiego  na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.</p>
<p>Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.</p>
<p>Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.</p>
<p>1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych &#8211; odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?</p>
<p>2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego&#8230;</p>
<p>3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe&#8230;</p>
<p>4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras&#8230;</p>
<p>5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego&#8230;</p>
<p>Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego &#8211; też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.</p>
<p>Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188279/Kwiaty-na-brudnym-sniegu/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezydentura środka</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 17:33:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3710</guid>
		<description><![CDATA[
Wiktor Janukowycz został oficjalnie prezydentem Ukrainy. Na jego inaugurację do Kijowa przejechało ponad 100 przedstawicieli z całego Świata, ale nie było tego najbardziej oczekiwanego, czyli prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa. Administrację Kremla reprezentował polityk średniego szczebla, co jak na zaszłości historyczne między tymi państwami, jest ważnym sygnałem. Tylko, że różnie jest on odczytywany. Jedni komentatorzy twierdzą, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Wiktor Janukowycz został oficjalnie prezydentem Ukrainy. Na jego inaugurację do Kijowa przejechało ponad 100 przedstawicieli z całego Świata, ale nie było tego najbardziej oczekiwanego, czyli prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa. Administrację Kremla reprezentował polityk średniego szczebla, co jak na zaszłości historyczne między tymi państwami, jest ważnym sygnałem. Tylko, że różnie jest on odczytywany. Jedni komentatorzy twierdzą, że jest to sygnał dla Ukrainy, ale i dla innych państw regionu, że Moskwa traktuje Janukowycza jak swego wasala, inni twierdzą, że jest to z kolei świadectwo tego, że Ukraina wychodzi ze sfery wpływów Rosji. Jak będzie naprawdę, okaże się w grudniu tego roku, kiedy znów będzie dyskutowana sprawa cen za gaz i jego przesył do Europy przez terytorium Ukrainy.</p>
<p>Nie sprawy stricte polityczne, nie polityka zagraniczna będą dla Janukowycza i dla przyszłości Ukrainy najważniejsze w najbliższych miesiącach i latach. Przez pięć lat, od czasu &#8220;Pomarańczowej Rewolucji&#8221; usiłowano Ukrainie z zewnątrz narzucić polityczną narrację, że najważniejszą sprawą dla kraju i Ukraińców jest to, aby stała się ona członkiem NATO i Unii Europejskiej, właśnie w takiej kolejności. Geostrategiczne i geopolityczne pomysły najbliższego sąsiada Ukrainy z zachodu, czyli Polski, były wmawiane rządzącym &#8220;pomarańczowym&#8221;, jako główny, zbawczy cel dla państwa i społeczeństwa ukraińskiego. Zostało to nałożone na wielowarstwowy konflikt pomiędzy poszczególnymi siłami politycznymi w obozie demokratycznym, jak również na relacje z &#8220;niebieskimi&#8221;, czyli Partią Regionów Wiktora Janukowycza. Rezultaty takiej polityki są takie, że Ukraina, zarówno jej obecna elita polityczna, jak i społeczeństwo nie widzi żadnych korzyści wejścia w struktury polityczne NATO, a co do Unii Europejskiej &#8211; rządy Julii Tymoszenko nie posunęły państwa ani o krok od strony prawnej, ekonomicznej i organizacyjnej ku strukturom unijnym.</p>
<p><span id="more-3710"></span>Podstawowym problemem pierwszego okresu prezydentury będzie utrzymanie jedności państwa i stabilizacja, zarówno polityczna, ale przede wszystkim ekonomiczna. Ostatnie pięć lat politycznych kłótni, kryzysów parlamentarnych, zmian koalicji politycznych i rządów, spowodowało, że polaryzacja społeczeństwa i jego podziała na wschód i zachód jest faktem. Juszczenko musi doprowadzić do sytuacji, aby jedność narodowa Ukraińców została odbudowana. A nie jest ona oparta wbrew temu, co tak akcentował poprzednik Janukowycza, Wiktor Juszczenko, na akcentowaniu nacjonalizmu ukraińskiego, lecz na odbudowie wspólnoty terytorialnej. Jeden z pierwszych pomysłów nowego prezydenta, uczynienie języka rosyjskiego z powrotem językiem urzędowym państwa, nie jest żadnym ukłonem wobec Rosji, ani zadośćuczynieniem wyborczych obietnic, ale krokiem ku temu, aby mieszkańcy wschodniej Ukrainy poczuli, że ich odrębność będzie uznana.</p>
<p>Oczywiście największy problem to stan gospodarki, reformy administracji państwa, jak również podjęcie wysiłku reorganizacji prawa &#8211; i przygotowanie Ukrainy do wejście do UE. Janukowycz jest czasem oskarżany o to, że jest wytworem i zakładnikiem oligarchów przemysłowych, ale to właśnie oni są grupą, która widzi największe korzyści z rozwoju współpracy ze strukturami Unii Europejskiej. I wbrew pozorom, Janukowycz szybciej i sprawniej przeprowadzi proces dostosowywania państwa do wejścia do UE, niż jego poprzednicy. Ale aby tego dokonać, musi również dokonać restrukturyzacji władzy. Jestem przekonany, że Janukowycz będzie dążył do umocnienie i rozszerzenia władzy wykonawczej urzędu prezydenckiego.</p>
<p>Polska patrzyła na Ukrainę przez ostanie lata z góry. To my jesteśmy w UE i NATO, to my jesteśmy demokratami. Traktowaliśmy Ukrainę jako młodszego brata, a do tego tak zwana polityka wschodnia, realizowana siłami środowiska Lecha Kaczyńskiego miała naszego sąsiada wciągnąć w orbitę wpływów zjednoczonej Europy &#8211; i oczywiście, odepchnąć ją od Rosji. Taka polityka funkcjonalna, gdzie Ukraina była traktowana instrumentalnie. I to nie zostanie nam zapomniane, jak również to, że przez wszystkie te lata nie nawiązaliśmy ze środowiskiem Janukowycza żadnych relacji. Polska przestanie być powiernikiem Ukrainy w Europie, Janukowycz zna drogę do Brukseli, a poza tym Polacy poza werbalne deklaracje w stosunkach z Ukraińcami nie wyszli. Interesy na Ukrainie robią na przykład Niemcy, czy Włosi. I integracja z Unią Europejską będzie się odbywała ponad naszymi głowami.</p>
<p>Wydaje się, że jeżeli Wiktorowi Janukowyczowi uda się z balansować polityczne działania, zapewnić niezależność od wpływów rosyjskich, przy jednoczesnym odbudowaniu gospodarki, to Ukrainę czeka sukces. Nie zapomnijmy, że to kraj dwukrotnie większy niż Polska, mający wielki potencjał. Tylko, czy Polska potrafi ten potencjał wykorzystać?</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/188264/Prezydentura-srodka/" target="_blank"> Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Późne dojrzewanie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/pozne-dojrzewanie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/pozne-dojrzewanie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 18:00:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3707</guid>
		<description><![CDATA[
Mężczyźni to wieczni chłopcy. Tak mówią o nich kobiety, czasami, dla dyskredytacji jedni chłopcy mówią o innych. Jest nawet taki żart, że mężczyzna dorasta do 6. roku życia, później już tylko rośnie&#8230; Coś w tym jest &#8211; małe samochodziki zamieniamy na duże, jedne gry &#8211; innymi, to, choćby dziecinne corso, czy swojskiego palanta,  na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Mężczyźni to wieczni chłopcy. Tak mówią o nich kobiety, czasami, dla dyskredytacji jedni chłopcy mówią o innych. Jest nawet taki żart, że mężczyzna dorasta do 6. roku życia, później już tylko rośnie&#8230; Coś w tym jest &#8211; małe samochodziki zamieniamy na duże, jedne gry &#8211; innymi, to, choćby dziecinne corso, czy swojskiego palanta,  na coraz mniej ekskluzywnego golfa&#8230;</p>
<p>Były minister sportu, Mirosław Drzewiecki, pomimo swoich 54 lat, bogatej przeszłości, majątku i odchowanych, dorosłych synów, wydaje się być takim właśnie chłopcem. Chłopcem na tyle roztropnym, żeby zarabiać pieniądze i robić karierę, mniej roztropnym, aby nie wierzyć wszystkiemu, co go otacza i wszystkim przyjaciołom i znajomym, którym, według niego,  dobrze z oczu patrzy.</p>
<p>Mirek, bo tak się sam określa udzielił emocjonalnego wywiadu przed wejściem do klubu golfowego na Florydzie (bo on kocha grać w golfa&#8230;). Nie wiem, czy zmęczenie grą, czy brak make up-u, stworzyło wrażenie człowieka niezbyt przytomnego. I niezbyt zdającego sobie sprawę z tego, że jego opinia i jego dość swobodne myśli wymówione do kamery i &#8220;sitka&#8221;, będą newsem dnia w mediach elektronicznych, a także pożywką dla jego kolegów, nie mówiąc o wrogach. „Polska to dziki kraj”[...] „polityka to dzikie zwierzę, które pożera ludzi”[...]„wara od tego, z kim się spotykam”, ponieważ  „jestem Mirek Drzewiecki, będę robił, co będę chciał” &#8211; to tylko kilka zwrotów, które zostaną mu zapamiętane.</p>
<p>Te słowa zostały określone jak aroganckie i nieprzemyślane, butne i krzywdzące. Oznaczają one, że Mirek żegna się z dotychczasowym życiem i polityką.</p>
<p>Tylko w związku z tym, co Drzewiecki robił przez 20 lat w polityce, głównie w parlamencie? Czy nie wiedział do tej pory, że &#8220;polityka jest takim okrutnym zwierzakiem, który potrafi zjadać ludzi&#8221;, czy może właśnie sam był po stronie tych, że zjadali innych &#8211; i którym, kolokwialnie pisząc, &#8220;żarło&#8221; &#8211; nie tylko politycznie.</p>
<p>Z ust Drzewieckiego wydobywa się żal, ale i obietnica zemsty. I żal mogę zrozumieć, ale ta deklaracja zemsty brzmi żałośnie &#8211; i właśnie dość dziecinnie.</p>
<p>Mam przekonanie, że były minister w swej działalności prawa nie złamał, że tak zwana afera hazardowa, wywołana z zamysłem politycznym przez szefa CBA, Mariusza Kamińskiego tylko go ze sobą zabrała, jak brudna fala. Jednak otaczanie się i pozostawanie w kontaktach z ludźmi o tak marnej konduicie, jak Ryszard Sobiesiak i uleganie ich działaniom, nie świadczy dobrze o jego klasie. I nie ma tu wcale znaczenia, że panów Drzewieckiego i szemranego biznesmena połączyła miłość do golfa. Bo gra, i owszem, szlachetna, ale nie oznacza to z automatu, że wszyscy przy niej szlachectwa nabierają&#8230;</p>
<p>Drzewiecki popełnił błędy nieroztropności, za które musi zapłacić. Polska jest tak samo dzikim krajem jak Stany Zjednoczone, Niemcy, czy Japonia. Tam też media polują na takie sprawy, tam też politycy nie mają skrupułów &#8211; więcej, z reguły nie mają przyjaciół, tylko interesy. Co więcej, naiwność, do jakiej przyznał się Mirek Drzewiecki, nie jest cnotą, lecz wadą rzeczową, która dyskwalifikuje. Z polityki i z biznesu. No, chyba, że się obie te rzeczy robi na wielką skalę. Ale do tego trzeba dorosnąć &#8211; i to nie w wieku pięćdziesięciu lat, ale dużo wcześniej&#8230;</p>
<p>Żegnamy się z Mirkiem, zapewne też ze Zbychem, licząc na to, że ich doświadczenie pozwoli innym politycznym chłopcom wyjść z okresu pryszczy politycznych.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/188163/Pozne-dojrzewanie/" target="_blank"> Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/pozne-dojrzewanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak uratować PiS</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/jak-uratowac-pis/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/jak-uratowac-pis/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 11:47:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3705</guid>
		<description><![CDATA[
Przez dwadzieścia lat demokratycznej Polski partii odwołujących się do etosu patriotycznego i narodowego były w Polsce dziesiątki, jeżeli nie setki. Tych formacji, stronnictw, które w nazwach miały słowa Patriotyczny, Narodowy, Niepodległościowy, Odnowicielski, Chrześcijański, wreszcie &#8211; Konserwatywny, było na pęczki &#8211; a jednak prawica, taka z krwi i kości liberalnej idei i konserwatyzmu społecznego &#8211; w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Przez dwadzieścia lat demokratycznej Polski partii odwołujących się do etosu patriotycznego i narodowego były w Polsce dziesiątki, jeżeli nie setki. Tych formacji, stronnictw, które w nazwach miały słowa Patriotyczny, Narodowy, Niepodległościowy, Odnowicielski, Chrześcijański, wreszcie &#8211; Konserwatywny, było na pęczki &#8211; a jednak prawica, taka z krwi i kości liberalnej idei i konserwatyzmu społecznego &#8211; w naszym kraju jeszcze nie rządziła. Pomimo tego, że myśl narodowa jest obecna w życiu społecznym, polityczne prawicowe think tanki ,działają, Polacy, jako naród katolicki, powinni hołdować konserwatywnemu spojrzeniu na świat.</p>
<p>Jeden z publicystów prawicowych, w chwili emocjonalnego uniesienia, przypomniał, że już od dawna twierdzi, że pojęcie prawicy zostało niesłusznie zawłaszczone przez Prawo i Sprawiedliwość, że zostało skradzione przez Jarosława i Lecha Kaczyńskich. I choć fundamentalnie się z dziennikarzem &#8220;Rzeczpospolitej&#8221;, Rafałem Ziemkiewiczem,  nie zgadzam praktycznie we wszystkim, to w tym przypadku nie można nie przyznać mu racji. Problemem Prawa i Sprawiedliwości jest bowiem głównie to, że jest to partia bez idei i bez głębi intelektualnej. Odwoływanie się do solidaryzmu społecznego (korzeniami przecież PiS tkwi w ruchu socjalistycznym, bo tym właśnie była niegdyś &#8220;Solidarność&#8221;, sznyt niepodległościowy został nadany temu ruchowi przez zewnętrznych doradców), skupianie się na grupach odrzuconych i ciągłe mówienie i pisanie o sprawiedliwości społecznej &#8211; to znamiona spojrzenia socjalistycznego, oczywiście w tym przypadku  z rysem klerykalnym.</p>
<p>O PiS i jej szefie, Jarosławie Kaczyńskim, można powiedzieć, że  jacykolwiek intelektualiści, w postaci Ryszarda Legutki, Zdzisława Krasnodębskiego, czy Andrzeja Zybertowicza – nawet gdyby mocno chcieli – nie mają żadnego wpływu na poczynania partii i samego przywódcy.  Jarosław Kaczyński sam wymyślił swoistą „trzecią drogę” polityki, quasi ideę polityczną,  posklejawszy ją z różnych opcji – od francuskiego gaullizmu, poprzez neokonserwatyzm, do etatyzmu gospodarczego – i przyprawiwszy to solidnym sosem populizmu, oraz socjotechniki (która sprawdza się coraz słabiej) – dał swoim zwolennikom tanie, kolorowe pudełeczko „nowego państwa”, tak zwanej IV RP, oraz ulotną, jak się okazało po niespełna dwu latach rządów, nadzieję na zwycięstwo. To jest  ta „idea”, która skupia wokół niego ludzi. Powstał z tego humbug, polityczny, populistyczny ściek idei, które miał pokryć proces zawłaszczania Państwa na rzecz jednej formacji partyjnej.</p>
<p><span id="more-3705"></span>Znamienne jest to, że w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego można znaleźć byłych działaczy komunistycznych, na których może on polegać, bo wiedzą oni przecież, co to jest poddaństwo.</p>
<p>Mówi się, że Kaczyński przyciąga do siebie ludzi, że są nim zafascynowani. Ja jednak nie widzę w jego otoczeniu ludzi, którzy mieliby format, klasę i którym można by przypisać zdolności do samodzielnego tworzenia idei. Ci ludzie, którzy go otaczają – to miernoty intelektualne. Ci, którzy mają jeszcze siłę na niezależne myślenie &#8211; coraz wyraźniej się od niego dystansują, choćby uciekając do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego.</p>
<p>Głównym problemem Prawa  Sprawiedliwości są oczywiście bracia Kaczyńscy i świat wykreowany w ich głowach. To, jak ktoś ostatnio zauważył, świat z książki Orwella, gdzie pogarda miesza się ze strachem, gdzie króluje układ, szara sieć, korupcja, donosy, spiski, afery i służby specjalne. I PiS dzięki takim poglądom przyciąga do siebie ludzi, hołdującym podobnym fobiom, ale niestety również ludzi, którzy wierzą, że na tym właśnie polega prawicowości i konserwatyzm. Szkoda jednak, że ludzie ci nie widzą, że takie spojrzenie na świat otaczający jest bardzo bliskie bolszewizmowi i sowieckiej wizji państwa.</p>
<p>Jest miejsce dla prawicy na polskiej scenie politycznej, tak samo jak i dla lewicy. Jest również miejsce dla Prawa i Sprawiedliwości. Pod warunkiem, że partia ta pozbędzie się ze swojego grona Jarosława i Lecha Kaczyńskich, ojców założycieli, którzy mogą się stać jej grabarzami. Im dłużej Kaczyńscy pozostaną u steru partii &#8211; tym dotkliwsza będzie porażka, klęska tej formacji,  i tym dłuższy będzie okres jej odbudowy.</p>
<p>Jaka jest droga  wyjścia z marazmu, z tej  niemocy politycznej, jak PiS może odzyskać wigor, świeżość i zaufanie społeczne? Są na to dwa pomysły;</p>
<p>Pierwszy, to taki, aby PiS stał się na nowo prawicowym politycznym tyglem. Oznaczałoby to (poza, oczywiście odsunięciem Jarosława Kaczyńskiego) ściągnięcie na nowo do tej formacji ludzi takich, jak Marek Jurek, Kazimierz Ujazdowski, może nawet Artur Zawisza&#8230; i, oczywiście,  Ludwik Dorn. Jest możliwa taka synergia prawicowych sił politycznych.</p>
<p>Jest jasne, że prawdziwa prawica, konserwatywna, chadecka, nie pójdzie już więcej na układ, gdzie będzie dodatkiem do Jarosława Kaczyńskiego i jego post- PC-familii, która jest po prostu bezideowa. Oznacza to, że kierownictwo PiS musi przejść w ręce ludzi młodych, które dokooptowałyby wspomniane wyżej osobistości.</p>
<p>Druga droga, która może być realizowana równolegle, to próba pójścia do centrum politycznego i odzyskania wpływu wśród inteligencji, młodzieży, w miastach. Prawo i Sprawiedliwość może się otworzyć na elektorat młody, liberalny, centrowy, miejski. Tylko, że PiS już to próbował, ostatni raz na krakowskim, kongresie partyjnym, w roku 2009 . Naładowano tam podobno akumulatory, tylko, że nie było ich do czego podłączyć.  Jeżeli do władzy w PiS nie dojdą młodzi, ludzie pokroju Hofmana, Bielana, Mariusza i Michała Kamińskich &#8211; to nic z tego nie będzie.</p>
<p>Ale przede wszystkim PiS powinien się zająć poważnymi problemami społecznymi i gospodarczymi, traktując je jako zadania podstawowe, mające realny wpływ na przyszłość państwa. PiS musi się nauczyć też na nowo posługiwania narzędziami komunikacji medialnej i marketingowej, ponieważ jeżeli zatrzyma się na poziomiebilbordów i kreskówek na YouTube &#8211; nic z tego nie będzie, nie przekona do siebie nowego, nowoczesnego elektoratu.</p>
<p>Te działania mogą przywrócić tej formacji możliwość realnej siły politycznej. Warto przypomnieć, że PiS pod rządami Jarosława Kaczyńskiego nie tylko nie ma szans powrotu do władzy, ale również nie ma zdolności koalicyjnych.  Pozbycie się Kaczyńskich z partii może tylko partię wzmocnić,jednocześnie osłabiając Platformę Obywatelską. &#8216;</p>
<p>I tylko takie działania, a nie rojenia o tym, że kryzys ekonomiczny, czy afera hazardowa, mogą dać politykom i zwolennikom PiS nadzieję, że partia ta kiedykolwiek wróci do władzy.<br />
Ale podstawową sprawą jest zrozumienie, czym jest prawicowość, czym jest konserwatyzm, liberalna gospodarka, a przed wszystkim &#8211; demokracja.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong><em>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">Moje Opinie</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/26/jak-uratowac-pis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trybunał ludowy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/trybunal-ludowy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/trybunal-ludowy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 16:36:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Konstytucja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3702</guid>
		<description><![CDATA[
Trybunał Konstytucyjny, obradując w pełnym, 14. osobowym składzie wydał  werdykt w sprawie ustawy obniżającej państwowe, ustawowo określone i nabyte po roku 1989 świadczenia emerytalne dla byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.
Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego &#8211; całkowicie jednoznaczny &#8211; identyfikuję się z opinią tych 5. członków TK, którzy głosowali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Trybunał Konstytucyjny, obradując w pełnym, 14. osobowym składzie wydał  werdykt w sprawie ustawy obniżającej państwowe, ustawowo określone i nabyte po roku 1989 świadczenia emerytalne dla byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.</p>
<p>Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego &#8211; całkowicie jednoznaczny &#8211; identyfikuję się z opinią tych 5. członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.</p>
<p>Dla mnie sprawa jest dość oczywista; z jednej strony trybunał uznał, że ustawa odbierająca przywileje emerytalne dla pracowników służb specjalnych PRL jest zgodna z Konstytucją, z drugiej strony natomiast wydając wyrok zadziałał wbrew tejże ustawie, ponieważ zakwestionował prawa nabyte funkcjonariuszy &#8211; zagwarantowane już po roku 1989&#8230; Jednym słowem, najpierw Konstytucję zinterpretował &#8211; na tak, potem ją spalił&#8230;</p>
<p>Nie można tego odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze politycznym.</p>
<p>Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie leży w jego kompetencjach &#8211; stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego, co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując zapisy ustawy, <em>uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw dotyczących świadczeń społecznych</em>. Nie jest to nic innego, jak stworzenie precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo precedensem się nie posługuje.</p>
<p>Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar; Może zostać on odebrany jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i funkcjonariuszach służb specjalnych &#8211; również tych, którzy pozytywnie zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w imieniu państwa politycznej zemsty.  Trafnie to powiedział w swoim zdaniu odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki;</p>
<p><em>Zasada sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej.</em></p>
<p>Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość społeczną, nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niegodne z prawem &#8211; i z zasadami państwa demokratycznego &#8211; a na pewno z Konstytucją.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188091/Trybunal-ludowy/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/trybunal-ludowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 25. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/zapiski-zza-atlantyku-25-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/zapiski-zza-atlantyku-25-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 09:44:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prawa człowieka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3699</guid>
		<description><![CDATA[
To nie były samobójstwa


Dick Cheney otwarcie bez żadnych skrupułów obwinia Prezydenta Obamę o lekceważenie bezpieczeństwa kraju. Ale to właśnie Dick Cheney oraz George W. Bush zlekceważyli  raporty na temat potencjalnych ataków na USA,  i to właśnie za ich panowania doszło do wydarzeń 9/11.
Cheney oraz Republikanie uważają, że tortury są potrzebne. Upokorzenie, bicie, duszenie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">To nie były samobójstwa</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Dick Cheney otwarcie bez żadnych skrupułów obwinia Prezydenta Obamę o lekceważenie bezpieczeństwa kraju. Ale to właśnie Dick Cheney oraz George W. Bush zlekceważyli  raporty na temat potencjalnych ataków na USA,  i to właśnie za ich panowania doszło do wydarzeń 9/11.</p>
<p>Cheney oraz Republikanie uważają, że tortury są potrzebne. Upokorzenie, bicie, duszenie oraz pozbawienie jakichkolwiek praw ma za zadanie pokazanie Światu kto ma władzę i kto jest silny. Według nich, USA to potęga, która ma prawo do wszystkiego, a cokolwiek Prezydent Obama zrobi jest złe i zagraża bezpieczeństwo kraju. Sławne Guantanamo, miejsce tortur, śmierci oraz wstydu dla USA jest nadal otwarte.  Kiedy Barack Obama objął urząd Prezydenta w Białym Domu, obiecał, że nie tylko zamknie owo wiezienie, ale również przywróci standardy odpowiedniego traktowania więźniów. Opozycja Republikanów, wredne ataki ze strony pro republikańskiej telewizji zastraszającej społeczeństwo, oraz nieudolność samych Demokratów, odsunęły problem zamknięcia więzienia na dalszy plan. Ci, którzy mieli nadzieję, że Guantanamo, które przyniosło wstyd i ukazało USA jako kraj łamiący prawa człowieka, zostanie zamknięte, obawiają się, że  obietnica Obamy nie zostanie zrealizowana, a łamanie praw za rządów Busha wpłynie negatywnie na oblicze prezydenta oraz jego administrację.</p>
<p><span id="more-3699"></span>Trzech więźniów w Guantanamo, popełniło samobójstwo w 2006, przynajmniej taka była oficjalna informacja. Salah Ahmed Al Salami z Jemenu miał 37 lat, Mani Shaman Al Utaybi z Arabii Saudyjskiej miał 30 lat, a Yasser Talal Al Zahrani również z Arabii Saudyjskiej miał tylko 22 lata i przebywał w wiezieniu od 5. lat kiedy jako 17 latek został złapany i aresztowany. Żadnemu z tych więźniów nie postawiono zarzutów. Owa trojka była przetrzymywana w specjalnym bloku, zwanym Blokiem Alpha, zarezerwowanym dla szczególnie problematycznych więźniów.  Jako protest przeciwko złemu traktowaniu więźniów uczestniczyła w głodówce. Nie tylko fakt, że popełnili samobójstwo w tym samych czasie jest dziwne, ale również identyczny sposób w jaki to zrobili oraz rozbieżności w dokumentach relacjonujących wydarzenia poprzedzające śmierć. Po tym jak podano, że owi więźniowie nie żyją, całe wiezienie zostało zamknięte i nikt nie miał prawa dostać się do środka. Odpowiedzialny za Guantanamo, admirał Harry Harris obwieścił, że były to samobójstwa w formie asymetrycznej walki wymierzonej przeciwko USA, a nie akt desperacji więźniów torturowanych i przetrzymywanych bez wyznaczonej daty w sadzie lub jakichkolwiek zarzutów. Wszyscy zaakceptowali owo wyjaśnienie, wszyscy, oprócz rodzin więźniów. Dwa lata po owym incydencie, rozpoczęto dochodzenia. Pentagon odmówił ujawnienia raportu zawierającego 1700 dokumentów na temat więźniów. Owy raport został przygotowany przez NCIS, agencje, której zadaniem jest przeprowadzenie dochodzenia czy wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Owe raporty oraz zeznania budziły wiele wątpliwości, że więźniowie popełnili samobójstwo a zeznania strażników oraz personelu medycznego zawierały dużo sprzecznych ze sobą faktów. Według dokumentu NCIS,  więźniowie z podartych prześcieradeł zrobili sobie pętle, zawiesili na ścianie, związali sobie sami ręce, jeden nawet nogi, wepchnęli sobie knebel do ust, wspięli się na zlew, włożyli głowy w pętle i skoczyli ze zlewu powodując śmierć przez uduszenie. Raport również podał , że trójka więźniów zmarła w tym samym momencie. Ciała znaleziono dwie godziny po akcie samobójstwa. Mimo, że więźniowie nie żyli od dwóch godzin, próbowano reanimacji. Według raportu, niezidentyfikowany oficer próbował pierwszej pomocy, otwierając usta jednego z więźniów i łamiąc mu przy tym zęby. Strażnicy, którzy są zobowiązani sprawdzać więźniów co 10 minut zeznali, że więźniowie włożyli w swoje łózka rzeczy tak aby zmylić strażników&#8230;</p>
<p>Joe Hickman, sierżant odpowiedzialny za wieżę gdzie mieści się blok Alpha w Guantanamo, udzielił wywiadu dla Harper Magazine, w którym wyjawił fakty dotyczące sytuacji w obozie owej nocy kiedy zostały popełnione samobójstwa. Batalion, do którego należał przybył to Guantanamo w Marcu, 2006 roku. Hickman był w wojsku od 1983 roku. Przebywając w Guantanamo był świadkiem wielu wydarzeń oraz działalności CIA, przewożenia więźniów oraz ich traktowania. W nocy kiedy więźniowie zmarli, Hickman zeznał, że obok Obozu 1.  gdzie owi trzej więźniowie przebywali stał samochód przeznaczony do przewożenia więźniów. Zainteresowany obserwował cala sytuacje, zauważył dwóch żołnierzy eskortujących jednego więźnia. Jednak samochód nie udał się jak zwykle ta sama droga na zewnątrz obozu; skręcił w drogę prowadząca do tzw. Obozu zwanego „No”, do którego nikt nie miał wstępu. Po 20 minutach, samochód wrócił i wywiózł następnego więźnia. Późnym wieczorem, samochód ponownie wrócił, ale zaparkował obok kliniki medycznej, do której żołnierze coś wnosili. 15 minut później odkryto pierwsze zwłoki. Hickman udał się do kliniki gdzie spanikowana pielęgniarka powiedziała mu, że przywieziono 3 nieżywych więźniów, mocno pobitych z kneblami w buzi. Tej samej nocy, również inni więźniowie byli torturowani w Obozie „No” Jednym z nich był Shaker Amer, który zeznał, że w obozie „No” bito go, duszono i tak jak trzem pozostałym więźniom włożono knebel, powodując duszenie. Amer przeżył. Powód? Jako mąż Brytyjki, która wymusiła aby Wielka Brytania domagała się przewiezienia go do Wielkiej Brytanii miał trochę więcej praw niż inni. Kiedy go aresztowano, USA nie posiadało żadnych dowodów, że działał przeciwko USA lub zrobił coś co zagrażało bezpieczeństwo USA. Mimo apelacji, nie wypuszczono go z wiezienia. Dwa lata po incydencie, FBI zainteresowało się prawdziwymi wydarzeniami owej nocy. Okazało się, ze dokumenty, raporty, zeznania oraz zdjęcia zniknęły, a zeznania żołnierzy oraz agentów CIA były sprzeczne. Autopsja została wykonana bez specjalistów oraz bez zezwolenia rodzin. Patolog wyznaczył godzinę śmierci przynajmniej na kilka godzin przed znalezieni ciał i podał, że jednego ze zmarłych kość została złamana w sposób kiedy to osoby jest uduszona. Według niego było to dowodem, że owi więźniowie zostali pozbawieni życia przez uduszenie, a nie zaduszenie poprzez powieszenie. Dodatkowo, zmarli mieli ślady bicia na głowie, klatce piersiowej oraz ramionach. Sierżant Hickman, któremu zabroniono mówienia na ten temat, sam zgłosił się do profesora Uniwersytetu Seton, który wraz ze swoimi studentami przeprowadzał analizę dokumentów oraz wydarzeń. 2 Lutego 2009 roku, przed Kongresem, sierżant Hickman zeznał to co widział owej nocy. W listopadzie tego samego roku, sprawa została zamknięta. Śmierć trzech więźniów uznana jako akt samobójczy. 200 więźniów nadal przebywa w Guantanamo.</p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
<p><a id="aptureLink_JwNJd4Z2Cj" style="padding: 0px 6px; float: left;" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Guantanamo%20Bay%20detention%20camp"><img style="border: 0px none;" title="Guantanamo Bay detention camp" src="http://placeholder.apture.com/ph/360x320_WikipediaArticle/" alt="" width="360" height="320" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/25/zapiski-zza-atlantyku-25-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; Stefan Bratkowski</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 16:46:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Samoobrona]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3697</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj zaprezentowałem materiał Piotra Bratkowskiego o książce Artura Domosławskiego o wielkim polskim reportażyście i pisarzu, Ryszardzie Kapuścińskim. Dziś opinia inna, a raczej wspomnienie, autorstwa bliskiego i długoletniego przyjaciela, nestora polskiego dziennikarstwa, Stefana Bratkowskiego. I tak jak poprzedni tekst, pozostawię to bez komentarza&#8230;
Azrael
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;
Stefan Bratkowski: Zdemaskować reportera


Wielkość w ogóle trudno się znosi, nie tylko w Polsce, choć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj zaprezentowałem materiał Piotra Bratkowskiego o książce Artura Domosławskiego o wielkim polskim reportażyście i pisarzu, Ryszardzie Kapuścińskim. Dziś opinia inna, a raczej wspomnienie, autorstwa bliskiego i długoletniego przyjaciela, nestora polskiego dziennikarstwa, <strong>Stefana Bratkowskiego</strong>. I tak jak poprzedni tekst, pozostawię to bez komentarza&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Stefan Bratkowski: Zdemaskować reportera</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Wielkość w ogóle trudno się znosi, nie tylko w Polsce, choć u nas ponoć najciężej. Trzeba zrozumieć demaskatora. Zaprzyjaźnia się z wielkim człowiekiem, wchodzi do niego do domu, ale odkrywa, że to po prostu normalny człowiek, a w takiej sytuacji nie da się strawić jego wielkości. Dlatego nie można wymagać, by najpierw przybliżył nam po śmierci Kapuścińskiego jego twórczość. Cudza wielkość rani, kole, uwiera, nie można się dziwić, gdy ból ambicji własnej każe ją zdemistyfikować, odrzeć ze światowego na dobitek uznania i sławy. To naturalne. Pochwały dla „biografistyki” demaskatora świadczą, że to uczucia bardzo częste, prawie powszechne.</p>
<p>Jak odebrać chwałę reporterowi? To proste: trzeba mu odebrać wiarygodność, zaufanie czytelników i wydawców. Ukazać, że Kapuściński koloryzował, mitologizował, upiększał, słowem, zmieniał opisywaną rzeczywistość. Nawet w szczegółach się mijał z prawdą, jak z tym sikającym pieskiem w „Cesarzu”. Nie ważne, że to w ogóle nie reportaż, a wielka metaforyczna proza, wymierzona nie w cesarza Etiopii, lecz w nasz własny, a tym bardziej radziecki, ówczesny ustrój – na etiopskiej kanwie. Piesek się liczy. Z „Szach-in-szacha” usunął Kapuściński CIA, na pewno ze strachu, że CIA w rewanżu zdemaskuje go jako agenta wywiadu PRL; nie ważne, że i to dzieło nie dotyczyło wcale samego tylko Iranu. Jeśli ma się zdołować Kapuścińskiego, wolno nie rozumieć, czego dotyczyła ta proza.</p>
<p>Słyszę, że demaskator nie chciał demaskować… Ale sam tytuł książki – „Kapuściński non-fiction” – odsłania zamiar. Zamiar dużego formatu. Robić twórcę własnego mitu z człowieka bezpośredniego, bezpretensjonalnego, prostego w sposobie bycia – to swoisty wyczyn, dowód wielkich ambicji, na miarę Kapuścińskiego, żeby się na nim podwieźć do sukcesu.</p>
<p>Tak, trzeba demaskatora zrozumieć. Podziwiam, jak zręcznie i do końca potrafił omijać mój numer telefonu, telefonu człowieka, który przyjaźnił się z Ryśkiem 50 lat, czy telefonu Sławomira Popowskiego, u którego w Moskwie Kapuściński mieszkał przez dwa lata, zbierając materiał do „Imperium”. Omijał demaskator owe telefony, bo mógłby dowiedzieć się czegoś psującego słuszną perspektywę &#8211; a ileż pracy włożył w zebranie tylu chętnych, słusznych wypowiedzi, nawet takich przyjaciół, co to znali Ryśka przed 60 laty rok, dwa, w szkole! Znali słusznie. Na tyle, by wspólną dziecinność mianować „cynizmem”.</p>
<p>Dowiedzieliśmy się o „współpracy” Ryśka z wywiadem PRL. Nie pierwszy raz, Newsweek już chyba ze dwa lata temu objawiał wiedzę o „teczkach”, w których, jak się okazało, nic nie było. Dlaczego nie było? W roku 1959, po moim reportażu o Polskiej Agencji Prasowej, zaprosił mnie, jednego z rozbitków „Po prostu”, na rozmowę naczelny PAPu, Hoffman. Spytał mnie jako operującego językiem angielskim, czy bym nie miał ochoty na pracę korespondenta zagranicznego. Nie miałem, interesował mnie Kraj, ale nim odpowiedziałem, Hoffman dorzucił, że przy wyjeździe korespondent musi podpisać taki, wiecie, no, papier. Kiedy zobaczył, jak mnie to spłoszyło, pomachał ręką:</p>
<p>- Nie, nie, mylicie się… Kiedy kogoś wysyłam, odbywam z nim rozmowę i wbijam mu w głowę, żeby dobrze zapamiętał, że nasz korespondent nie może podejmować żadnej współpracy z wywiadem, bo w razie jej wykrycia stracimy placówkę i nikt już więcej tam nie dostanie akredytacji. Ten podpis to tylko formalność. Możecie zapytać swoich kolegów, którzy u nas pracują…</p>
<p>Pytałem. Tak było, jak mówił Hoffman, a dziś wiemy, że wywiad PRL po paru bezpłodnych latach skreślał korespondentów PAP ze swego inwentarza. Jeden z moich przyjaciół wysyłał do centrali PAP ze świata informacje nie wywiadowcze &#8211; o swych miejscowych znajomych, których można by zainteresować kontaktami handlowymi z Polską, przekazywał telefony, adresy, tematykę możliwych interesów, po czym, wróciwszy do kraju, znalazł wszystko, co przysyłał, w najniższej szufladzie biurka szefa redakcji zagranicznej… Wiadomości od korespondentów, które nie mogły ukazać się w prasie PRL, publikowano w „Biuletynie Specjalnym” PAP. Nigdy, o ile wiem, nie ukazały się drukiem korespondencje Ryśka z Kenii, gdzie zaprzyjaźnił się z młodym, chyba radykalnym, czarnoskórym przywódcą; nazwisko pamiętam do dzisiaj, po 50 latach – Tom M’Boya, po jakichś latach zginął bodaj w zamachu. I nie słyszałem, by ktoś spróbował przejrzeć te BSy.[...]</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong><em>Całość materiału na <a href="http://alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20zdemaskowa%C4%87%20reportera/" target="_blank">Studio Opinii</a></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lody ruszyły&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/lody-ruszyly/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/lody-ruszyly/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 11:08:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3692</guid>
		<description><![CDATA[
Coś się przewartościowało w Prawie i Sprawiedliwości i w jego otoczeniu, wśród jego zwolenników. Dotychczasowy dogmat o nieomylności Jarosława Kaczyńskiego ulega zakwestionowaniu i erozji. Nie wszystkie decyzje i opinie Kaczyńskiego, nie wszystkie jego posunięcia są dla zwolenników PiS do przyjęcia. Co ciekawe &#8211; atak idzie zarówno ze strony twardych, &#8220;zoologicznych&#8221; zwolenników partii braci Kaczyńskich, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Coś się przewartościowało w Prawie i Sprawiedliwości i w jego otoczeniu, wśród jego zwolenników. Dotychczasowy dogmat o nieomylności Jarosława Kaczyńskiego ulega zakwestionowaniu i erozji. Nie wszystkie decyzje i opinie Kaczyńskiego, nie wszystkie jego posunięcia są dla zwolenników PiS do przyjęcia. Co ciekawe &#8211; atak idzie zarówno ze strony twardych, &#8220;zoologicznych&#8221; zwolenników partii braci Kaczyńskich, jak i ze strony pragmatyków, którzy uważali, że kompromisy (które, tak jak koalicja z Samoobroną i LPR,  kończyły się kompromitacjami) są konieczne w imię wyższych celów &#8211; budowy państwa IV RP&#8230;</p>
<p>Kilka sytuacji z ostatnich tygodni wzbudziło ferment; Sprawa wicemarszałka Senatu, Zbigniewa Romaszewskiego, który odważył się na własne zdanie w sprawie senatora Pisiewicza i jego zrzeczenia się, lub odebrania mu immunitetu. Romaszewski został zawieszony przez Klub Parlamentarny PiS, ale nikt nie wątpi, że za tą decyzją stał sam Jarosław Kaczyński. Romaszewski urażony zrezygnował  z członkostwa w klubie, bo ktoś ośmielił się zakwestionować  jego prawo do wolności słowa. A w PiS, o czym się przekonali własnej skórze i Ludwik Dorn,Kazimierz Michał Ujazdowski, Paweł Zalewski, Marek Jurek i wielu innych wolno mieć własne słowo i własne opinie, o ile są one zgodne z linią&#8230; Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Drugim elementem był słynny wywiad &#8220;hakowy&#8221; dla tygodnika &#8220;Newsweek&#8221;, zrealizowany przez spółkę Stankiewicz/Śmiłowicz, obnażający całą teorię spiskową Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Trzecią natomiast sprawą, która poruszyła dotąd niewzruszonych pisowców, było odwołanie &#8220;niezależnej&#8221; dziennikarki Anity Gargas z funkcji dyrektorskiej pełnionej w TVP. W całym tym zamieszaniu kołderka okrywająca sytuację w TVP została odrzucona  i okazało się, że jednak sojusz PiS z SLD w mediach istnieje. Istnieje i działa, tak działa, że jeżeli zachodzi potrzeba, to nawet najwierniejsi żołnierze mogą zostać poświęceni, no, w imię wartości. Naiwni, acz pragmatyczni zwolennicy PiS i Jarosława Kaczyńskiego sądzili, że ten sojusz ma przyczynić się do poszerzenia sfery wolności słowa w mediach publicznych (oczywiście w pisowskim rozumieniu tego pojęcia, co pokazał film o generale Wojciechu Jaruzelskim). Nic z tego &#8211; to sojusz, który miał zapewnić Lechowi Kaczyńskiemu określone wsparcie medialne w zbliżającej się kampanii prezydenckiej. Smaczku sprawie dodaje to, że to ponoć sam Grzegorz Napieralski wymusił na Jarosławie Kaczyńskim zwolnienie Gargas&#8230;</p>
<p><span id="more-3692"></span>I to wzbudziło szczere oburzenie. Oburzył się europoseł Marek Migalski, który raczył bystrze zauważyć, że to, że PiS nie broniło dziennikarki jest świństwem, nawet większym, niż sojusz z lewicą w mediach publicznych, i że tą drogą iść dalej nie można, bo na świństwach budować się sukcesu nie da, a już na pewno nie będzie można wrócić do władzy. Mam przeczucie, że podobnie jak w przypadku Romaszewskiego, osobnicza opinia dr Migalskiego o sprawie Gargas w TVP może być jego pożegnaniem z PiS. Bo przecież pryncypia Jarosława Kaczyńskiego nie obejmują czegoś takiego, jak wypominanie mu łajdactw, ot choćby wspomnianej już koalicji z roku 2006&#8230;</p>
<p>O wzburzeniu świadczy również to, że odezwali się najwierniejsi z wiernych żołnierze medialni PiS &#8211; redaktorzy Tomasz Sakiewicz i Rafał Aleksander Ziemkiewicz. Sakiewicz twierdzi, że PiS musi się wycofać z medialnej koalicji w TVP i Polskim Radio, a on, Sakiewicz, jest gotów nawet zostawić swój program w TVP Info. Ucieszyłoby to wielu. Sakiewicz proponuje jednak coś jeszcze, coś jeszcze ciekawszego &#8211; namawia do zaostrzenia kursu politycznego, powrotu do haseł dekomunizacyjnych, lustracyjnych, zapowiada wręcz, że wnajbliższym czasie jego periodyk, &#8220;Gazeta Polska&#8221; rozpocznie kampanię ujawniania kompromitujących materiałów. To dobre informacje, bo jak pokazuje doświadczenie, im środowiska zbliżone do PiS zaostrzają swoistą &#8220;walkę klasową&#8221;, tym poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości (a także dla Lecha Kaczyńskiego) jest mniejsze&#8230;<br />
RAZ na kanwie sprawy A. Gargas przypomina, że to on już dawno twierdził, że Jarosław Kaczyński ukradł prawicy pojęcie etosu tej formacji, wykończył ją, i postponuje prawicową myśl. Szkoda, że Ziemkiewicz jednak nie mówił tego wyraźnie, co widzą od dawna wszyscy, że PiS nie jest żadną prawicą, lecz populistyczną formacją, oproweniencji narodowo-klerykalno-socjalistycznej. Bo zresztą czym innym może być PiS po wchłonięciu elektoratu Leppera i Giertycha i przy patronacie Tadeusza Rydzyka?</p>
<p>Wszystko to wskazuje jednak na to, że poruszenie, które widać w PiS i wokół niego ma głębsze pokłady;</p>
<p>Nikt przytomny nie wierzy już w to, że Lech Kaczyński zostanie po raz drugi prezydentem. Nic i nikt nie przekona elektoratu, że czarne, a taka jest kadencja prezydencka Kaczyńskiego, jest białe, a białe &#8211; czarnym. I wszyscy również widzą, że Jarosław Kaczyński prowadzi politykę swojej partii &#8220;pod brata&#8221;, a nie w imię idei, czy choćby szczątkowej myśli politycznej. Potwierdzają to też wyniki sondażowe PiS, gdzie traci już on ponad połowę głosów do Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Nie ma przypadków &#8211; są tylko znaki, jak mówi stare powiedzenie. Wysyp krytycznych uwag i deklaracji osób dotąd wiernych Kaczyńskim, wskazuje, że może być to zorganizowana akcja p0lityczna, mająca na celu stworzenie atmosfery do złożenia votum nieufności wobec Jarosława Kaczyńskiego na zbliżającym się III Kongresie PiS. Odbędzie się on 6-7 marca w Poznaniu i może być ostatnią szansą na to, aby odwrócić losy partii. Za wypowiedziami Marka Migalskiego, a także za artykułami Sakiewicza i Ziemkiewicza, może stać układ polityczny, który będzie chciał dokonać w PiS zmian. Nie piszę &#8211; przełomu, ponieważ Kaczyński jest dalej silny w organizacjach regionalnych, ale grupa skupiona wokół Zbigniewa Ziobry, a do której już przyłączyli się Adam Bielan i Michał Kamiński (i ciąży ku nim nawet Jacek Kurski) będzie chciała zasygnalizować, że jest gotowa do sukcesji po braciach Kaczyńskich. I wygląda na to, że jeżeli Lech Kaczyński przegra na jesieni wybory &#8211; będzie to dla nich bój ostatni&#8230;</p>
<p>Jarosław Kaczyński wysyłając do Brukseli silną ekipę polityczną, liczył, że pozbył się problemów w kraju, tym bardziej, że wiedział, iż środowiska spin doctorów Bielana i Kamińskiego są skłócone z ekipą Ziobry i Kurskiego. Okazuje się jednak, że może się grubo przeliczyć i emigracyjna ekipa posłów PiS stanie się dla niego i jego brata czymś w rodzaju zbiorowego Brutusa&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/187971/Lody-ruszyly/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/lody-ruszyly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 23. stycznia 2010 roku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 15:46:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3688</guid>
		<description><![CDATA[Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8220;Newsweeka&#8221;, Piotrowi Bratkowskiemu, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że rozumie więcej, a do tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8220;Newsweeka&#8221;,<strong> Piotrowi Bratkowskiemu</strong>, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że rozumie więcej, a do tego książkę Domosławskiego czytał. Mnie jego opinia przekonuje, że tę pozycję trzeba poznać i że na pewno nie zmieni ona mojego stosunku do osoby i twórczości Maestra.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Biografia Kapuścińskiego: ani bajka ani lincz</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Wiadomo już, że sąd oddalił wniosek o zakaz publikacji książki <a id="aptureLink_ZTjstKpIIP" href="http://images.google.com/images?q=tbn:bolXXkoEaaQbdM:knight.stanford.edu/fellows/2006/domoslawski/photo.jpg">Artura Domosławskiego</a> &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221;. W całej sprawie wypowiadają się &#8211; czasem bardzo autorytatywnie &#8211; ludzie, którzy napisanej przez Domosławskiego biografii nie czytali. Ja akurat ją znam &#8211; i oto, co sądzę:</p>
<p>Dzieci lubią bajki. Gdy dorastają, przestają w nie wierzyć. To bywa bolesne.</p>
<p>Kiedyś jednak powtarzano, że bez tego bólu niemożliwa jest dorosłość. Ale świat się zmienił: dziś w cenie jest niedojrzałość. Dlatego i ludzie &#8211; ba, całe społeczeństwa &#8211; wolą bajki od prawdy. Bajka znieczula; prawda boli. I często &#8211; niepotrzebnie komplikuje świat, który najwygodniej jest postrzegać w prostych, zero-jedynkowych kategoriach.</p>
<p>Biograficzna książka Artura Domosławskiego &#8220;<a id="aptureLink_1WwyCJarsN" href="http://images.google.com/images?q=tbn:H1pl1VX110b5PM:bytowisko.pl/grafika/kapuscinski.jpg">Kapuściński</a> non-fiction&#8221; zdążyła już wywołać skandal, choć jeszcze nie ukazała się. I nawet nie wiadomo, czy się ukaże. Od jej wydania odstąpiła oficyna &#8220;Znak&#8221;, dla której początkowo była przeznaczona. Zaś gdy wydawnictwo &#8220;Świat Książki&#8221; ogłosiło, że planuje na 1 marca premierę biografii Kapuścińskiego, wdowa po pisarzu złożyła w sądzie pozew, domagający się zakazu rozpowszechniania książki. I dodatkowo żąda, by sąd &#8211; w celu zabezpieczenia powództwa &#8211; do czasu ogłoszenia wyroku wstrzymał jej dystrybucję.</p>
<p>O ileż byłoby piękniej i prościej, gdyby o zamieszaniu z książką Domosławskiego, dało się opowiedzieć w konwencji bajki! Na przykład takiej, w której po jednej stronie stałaby kobieta, strzegąca dobrego imienia zmarłego męża. A po drugiej &#8211; inkwizytorski lustrator lub brukowy pismak, gotowi wdeptać wielkiego pisarza w szambo, w imię fanatycznie wyznawanej ideologii lub własnej, mierzonej siłą medialnej sensacji kariery. Albo bajki odwrotnej, jak w przypadku głośnego filmu o firmie Amway, gdzie siły Dobra reprezentował poszukujący prawdy artysta, zaś potęgę Zła &#8211; strzegąca swych sekretów tajemnicza korporacja.</p>
<p><span id="more-3688"></span>Niestety, tej historii nie da się opowiedzieć w podobnej konwencji. Za napisanie biografii Kapuścińskiego wziął się bowiem Artur Domosławski, zaś pierwszą osobą, której w posłowiu podziękował za pomoc przy jej napisaniu jest Alicja Kapuącińska, która dziś chce zablokować publikację książki. Domosławski to dziennikarz, który do autora &#8220;Cesarza&#8221; zwracał się &#8220;Maestro&#8221;, uważa się za jego młodszego przyjaciela i ucznia. I ma do tego prawo &#8211; łączą go z Kapuścińskim i wspólne dziennikarskie zainteresowania i podobne poglądy, lokujące się mniej lub bardziej na lewo od tego, co w dzisiejszej Polsce uchodzi za polityczne i intelektualne centrum. Co więcej: Domosławski jest reporterem i publicystą odległym i od obozu fanatyków lustracji i od żurnalistyki stabloidyzowanej, ignorującej w imię sensacji moralny wymiar dziennikarstwa, obojętnej na krzywdy jakie można poczynić w poszukiwaniu gorącego newsa. I jeszcze &#8211; dziennikarzem &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;, dla której Kapuściński jest jedną z ikon.</p>
<p>Na ile potrafię wejść w buty Domosławskiego, nie ma w nim najmniejszej chęci i potrzeby, by przy pomocy &#8211; przepraszam za brutalność &#8211; trupa &#8220;cesarza reportażu&#8221; leczyć własne kompleksy zawodowe. Opublikował cztery książki, z których co najmniej jedna &#8211; &#8220;Gorączka latynoamerykańska&#8221; &#8211; jest jednym z arcydzieł polskiego dziennikarstwa ostatniego dwudziestolecia. Zastosowanie przy kolejnej książce strategii skandalu jest mu kompletnie niepotrzebne.</p>
<p>Co więc się właścwie zdarzyło? Wyobrażam to sobie tak. W cztery miesiące po śmierci Ryszarda Kapuścińskiego, Newsweek opublikował materiały, pochodzące z archiwów PRL-owskich służb specjalnych. Wynikały z nich dwie rzeczy. Po pierwsze, że pisarz &#8211; o czym warszawskie wróble ćwierkały od dawna &#8211; był przez kilka lat współpracownikiem PRL-owskiego wywiadu. Po drugie &#8211; że współpracował bez entuzjazmu, leniwie, nie wyrządzając tym krzywdy zasadniczo nikomu; na pewno: nikomu, kto był w zasięgu rażenia komunistycznych sił specjalnych.</p>
<p>Jednak było to w 2007 roku; w apogeum gorączki lustracyjnej. Przyjaciele Kapuścińskiego, tacy jak Artur Domosławski, musieli mieć świadomość, że fanów poltiyki &#8220;haków&#8221; nie interesują niuanse. W ich rękach &#8220;teczka&#8221; autora &#8220;Hebanu&#8221; (cokolwiek w niej było), mogła stać się polityczną amunicją w bieżących rozgrywkach, a przy okazji &#8211; posłużyć do wdeptania w błoto kolejnego autorytetu, nie kryjącego przecież swego obrzydzenia wobec obozu PiS-owskiego. Domosławski postanowił więc, sądzę, napisać prawdziwą biografię swojego mistrza, nie tylko dlatego że sama w sobie stanowiła fascynujący temat, lecz również po to, by zapobiec instrumentalnej interpretacji dwuznacznych faktów z życiorysu pisarza. Musiał wiedzieć, że porusza się po niezwykle grząskim gruncie, dlatego swoje podejrzenia i odkrycia starannie weryfikował, m.in rozmawiając ze świadkami opisywanych (albo przeciwnie: nieopisywanych) przez Kapuścińskiego zdarzeń: w Polsce, Angoli, Ugandzie czy Boliwii.</p>
<p>Odkrycia Domosławskiego dotyczą różnych sfer życia i twórczości autora &#8220;Chrystusa z karabinem na ramieniu&#8221;. I niekoniecznie najciekawsze są wśród nich te, które podwyższają poziom adrenaliny u wielbicieli historii agenturalnych. W tej akurat sferze Domosławski jedynie precyzyjniej dokumentuje &#8211; i potwierdza &#8211; to, co od kilku lat nie było tajemnicą. Hipokryzją byłoby też udawanie moralnego szoku po przeczytaniu, że Kapuściński, człowiek generalnie niezbyt zaradny życiowo, opanował w stopniu wybitnym umiejętność poruszania się w PRL-owskich labiryntach władzy. Miał wysoko postawionych protektorów, zmieniał ich w zależności od koteryjnych przegrupowań władzy, bez żalu porzucając przegranych. Jeśli nie wydaje się to nam estetyczne, warto sobie uzmysłowić, że w owych czasach była to cena niezbędna dla uprawiania zawodu zagranicznego korespondenta i reportera. Prawda jest brutalna: mógł Kapuściński podążyć w latach 60. ścieżką podobnie postrzegającego świat Jacka Kuronia: miałby dużo ładniejszy życiorys, ale my &#8211; o conajmniej kilka wybitnych książek mniej. Kto wierzy, że mogło być wtedy inaczej &#8211; wierzy w bajki.</p>
<p>Odkryte przez Domosławskiego niespodzianki są zatem gdzie indziej. W tym, że Kapuściński, postrzegany przecież przez lata przede wszystkim jako mistrz literatury faktu, do faktów właśnie miewał stosunek dosyć nonszalancki. Jedne tylko podbarwiał, aby nadać im więcej dramatyzmu, inne &#8211; wymyślał, poświęcając dziennikarską prawdę materialną na rzecz literackiego wzbogacenia narracji. Te zabiegi nie zmieniały sensu jego tekstów; po prostu u &#8220;cesarza reportażu&#8221; pisarska miłość do soczystej anegdoty bywała silniejsza od dziennikarskiej dbałości o fakty.</p>
<p>Podobnie konfabulował swój publicznie kreowany życiorys. Oczywiście &#8211; miał święte prawo do ochrony własnej prywatności i jego konsekwentne milczenie na temat życia osobistego dowodzi nawet chwalebnego braku ekshibicjonizmu (i jedynie z tej perspektywy rozumiem niechęć Alicji Kapuścińskiej do książki Domosławskiego). Po co mu jednak był, wymyślony po upadku komunizmu, ojciec, który rzekomo uciekł z transportu do Katynia? Być może rzeczywiście, jak spekuluje Domosławski, owe martyrologiczne korzenie miały być tarczą, chroniącą przed zarzutami o to, że przez większość dorosłego życia był Kapuściński lojalnym obywatelem PRL, że do stanu wojennego pozostawał członkiem PZPR, nieuleczalnie wierząc, że za kolejnym podejściem wreszcie uda się zbudować sprawiedliwy socjalizm, system &#8211; jak zasadniczo wierzył przez całe życie &#8211; lepszy od kapitalizmu?</p>
<p>Co jednak szczególnie ciekawe, kreując swój nie do końca zgodny z faktami publiczny wizerunek, Kapuściński nie musiał się specjalnie wysilać. To nie on wymyślił swą rzekomą zażyłość z &#8220;Che&#8221; Guevarą czy Patrikiem Lumumbą; ta informacja pojawiła się &#8211; przez nieporozumienie &#8211; przy okazji angielskiego wydania jednej z jego książek. Nigdy nie została sprostowana; ale też nikt nigdy nie spytał Kapuścińskiego, kiedy właściwie miałby się z oboma ikonami lewicowego Trzeciego Świata zaprzyjaźnić, skoro przybył &#8211; odpowiednio: do Ameryki Południowej i Afryki &#8211; już po ich śmierci? Po opublikowaniu we wrześniu &#8216;80 głośnych &#8220;Notatek z Wybzreża&#8221;. Kapuścińskiego wykreowano niemalże na reporterskiego barda rodzącej się &#8220;Solidarności&#8221;. Nikt nie był ciekaw, że tamtym Polskim Sierpniem &#8211; który rzeczywiście go zafascynował &#8211; zainteresował się zawodowo początkowo z inspiracji swego dobrego znajomego, prowadzącego w Szczecinie negocjacje ze strajkującymi sekretarza KC Kazimierza Barcikowskiego. Nikt też nie zwrócił uwagi, że w ciągu następnego roku swoje polityczne nadzieje wiązał nie tyle z &#8220;Solidarnością&#8221;, co z zapomnianymi dziś oddolnymi ruchami reformatorskimi w PZPR (tzw. struktury poziome).</p>
<p>Artur Domosławski wyrzuca sobie w książce, że choć wielokrotnie rozmawiał z Kapuścińskim, nie zadał mu wielu istotnych pytań. Pocieszę go: nikt ich nie zadał. Od kiedy polską świadomością zbiorową zawładnął mit &#8211; bajka o &#8220;cesarzu reportażu&#8221;, nikt nie był ciekaw prawdziwego Kapuścińskiego. Jedni budowali pomnik, inni &#8211; szukali &#8220;haków&#8221; mogących ten pomnik rozłupać.</p>
<p>Mam (raczej gorzką) satysfakcję, że to co się stało z naszą recepcją Kapuścińskiego &#8211; i co dzieje się dziś z książką Domosławskiego &#8211; intuicyjnie przewidziałem. Nie mając wiedzy którą zdobył Domosławski i w momencie niesprzyjającym głębokiej refleksji nad rolą autora &#8220;Hebanu&#8221; w naszym życiu publicznym. Tuż po jego śmierci pisałem w Newsweeku, że &#8220;wcale nie oddajemy hołdu prawdziwemu Ryszardowi Kapuścińskiemu, lecz jego (&#8230;) wizerunkowi wielce dla nas wygodnemu, zwalniającemu od stawiania sobie trudnych, niewygodnych pytań&#8221;.</p>
<p>Teraz Domosławski w końcu postawił takie pytania. Z odpowiedzi, które znalazł, stworzył portret pełen fascynujących sprzeczności. Wiecznego rewolucjonisty, któremu często nieobcy był strach i wynikający z niego oportunizm. Człowieka, którego niemal wszyscy postrzegali jako empatycznego przyjaciela, a który potrafił traktować ludzi (partyjnych mentorów, bohaterów niektórych tekstów i &#8211; co najmniej sympatyczne &#8211; kobiety) w sposób instrumentalny. Bohatera jednego z największych polskich sukcesów literackich, cierpiącego na nieustanny kompleks niższości wobec &#8220;prawdziwych pisarzy&#8221;. Reportera, którego od faktów często bardziej pociągały efektowne zmyślenia.</p>
<p>To chyba ciekawsze niż komiks o nieustraszonym wojowniku? Tak, jeśli kogoś ciekawi dobrze udokumentowana i mocno złożona prawda o świecie, o innym człowieku. O człowieku wybitnym, który i swą siłę i swą słabość potrafił przekuć w znakomite pisarstwo.</p>
<p>Jednak w Polsce, którą już Stanisław Brzozowski nazwał &#8220;zdziecinniałą&#8221;, przeważają zwolennicy prostych bajek, w których można być albo bohaterem albo zerem. Domosławski właśnie zepsuł nam taką bajkę i zostanie, podejrzewam, za to przykładnie ukarany. Przez jednych za to, że zdjął bohatera z pomnika. Przez innych &#8211; bo zobaczywszy, że na cokole postawiono człowieka z krwi, kości i rozmaitych słabości, nie wdeptał go w błoto.</p>
<p>[Źródło: <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank"><strong>Blog </strong></a><a id="aptureLink_FcDafJ92Fn" href="http://images.google.com/images?q=tbn:akFgZFNUoU_5PM:ksiazki.wp.pl/k/a/150/11/11102.jpg">Piotra Bratkowskiego</a> <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank">]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
