
Szybka podróż, intensywna, niecałe dwie doby, raczej bardziej kurtuazyjna i obowiązkowa, niż merytoryczna. Ale ważna. Tomasz Siemoniak, minister Obrony Narodowej w odchodzącym rządzie i być może w następnym, odwiedził Ghazni, podstawową i największą bazę Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Przyczyną była przejęcie obowiązków przez generała Piotra Błazeusza, dowódcę X zmiany PKW (swego czasu najmłodszego generała w polskiej armii…).
Do Ghazni obok ministra Siemoniaka udali się między innymi Stanisław Koziej, szef BBN, gen. broni Edward Gruszka, dowódca operacyjny Sił Zbrojnych, sekretarz stanu, Jacek Cichocki, szefowie służb specjalnych. W cieniu, ale nie najmniej ważnym członkiem delegacji był emeryt, radca ministerialny, gen. Waldemar Skrzypczak. Generał doradza i prowadzi przez meandry wojskowe, co nie jest łatwe. Jest jednocześnie polisą dla ministra wobec żołnierzy i gwarancją, że przepływ informacji między nimi, a ministerstwem nie będzie zakłócany.






Najnowsze komentarze