<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Czytanki (nie)oszołomów</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/czytanki-nieoszolomow/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 2011.04.21</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/czytanki-nieoszolomow-2011-04-21/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/czytanki-nieoszolomow-2011-04-21/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Apr 2011 13:54:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4789</guid>
		<description><![CDATA[Stefan ma rację, ponieważ dotknął komunizmu, a jego dotknął hitleryzm. Bo przeżył cały PRL i go zrozumiał. Bo działał w opozycji demokratycznej ,i to na pierwszej linii frontu. Bo ma doświadczenie życiowe i sumę wiedzy daleko przekraczającą zdolność pojmowania współczesnych dziennikarzy. I dlatego może napisać wprost, czego inni nie chcą &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/04/21/czytanki-nieoszolomow-2011-04-21/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Stefan ma rację, ponieważ dotknął komunizmu, a jego dotknął hitleryzm. Bo przeżył cały PRL i go zrozumiał. Bo działał w opozycji demokratycznej ,i to na pierwszej linii frontu. Bo ma doświadczenie życiowe i sumę wiedzy daleko przekraczającą zdolność pojmowania współczesnych dziennikarzy.  I dlatego może napisać wprost, czego inni nie chcą widzieć&#8230;</em></p>
<p><em>Azrael </em></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2>
<span style="color: #0000ff;">Bez niedomówień </span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Miałem to powiedzieć koleżankom i kolegom dziennikarzom z Oddziału Warszawskiego SDP, zebranym dla wyboru delegatów na walny zjazd Stowarzyszenia. Tak się złożyło jednak, że porządek dzienny przewidywał dyskusję dopiero po wyborach – kiedy większość zebranych udała się już do domu. Dlatego powiem to, co chciałem im zakomunikować, pisemnie, za pośrednictwem Studia Opinii…</p>
<p>Przyszedłem – ze swoistym ostrzeżeniem. Wbrew poprawności, zamazującej rzeczywistość. Czas nazywać rzeczy po imieniu, bez niedomówień. Żeby nie było potem, że nikt nie mówił. Mamy już do czynienia ze zjawiskami wręcz groźnymi. Jest w Europie pogoda na ruchy faszyzujące i faszystowskie, ale to nie znaczy, że mamy je traktować jako równorzędne, tolerowane w demokracji partie, tyle, że o innych tylko poglądach. Nie powinno być żadnej symetrii między ich odmową uznania dla porządku konstytucyjnego a partiami, które szanują ustrój demokratyczny i godzą się z wynikami wyborów. Byłbym rad, gdyby ci, którzy dają się pociągnąć różnym atrakcjom kłamstwa niemal kopiowanego z ruchów faszystowskich, przyjrzeli się, czemu kibicują, w co się angażują. Nie poznaję rozsądnych niegdyś, utalentowanych chłopaków – Tomka, Krzysia, Marcina, teraz jakby nie wiedzących, w co grają. Wydają się sobie mocni, zwarci i gotowi. W bardzo niebezpiecznej drużynie gracie, chłopcy.</p>
<p>Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP. [...]<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Całość tekstu na portalu <a href="http://alfaomega.webnode.com/news/bez%20niedomowie%C5%84/" target="_blank">Studio Opinii</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/czytanki-nieoszolomow-2011-04-21/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 2011-03-19</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/03/19/czytanki-nieoszolomow-2011-03-19/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/03/19/czytanki-nieoszolomow-2011-03-19/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Mar 2011 16:36:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Katlolicki]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4708</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem sam na ten temat napisać, ale Galopujący zrobił to lepiej&#8230; =&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;= Otwarta droga do ustawowej laicyzacji? Z punktu widzenia któregoś z trzech AAA (ateisty, agnostyka, antyklerykała) wyrok Trybunału Praw Człowieka w sprawie obowiązkowego wieszania krzyży we włoskich szkołach publicznych to istne kuriozum. W olbrzymim skrócie, obowiązek ten nie jest &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/03/19/czytanki-nieoszolomow-2011-03-19/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Chciałem sam na ten temat napisać, ale<strong> Galopujący</strong> zrobił to lepiej&#8230;</em></p>
<p>=&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;=</p>
<h2><span style="color: #ff0000;">Otwarta droga do ustawowej laicyzacji?</span></h2>
<p>Z punktu widzenia któregoś z trzech AAA (ateisty, agnostyka, antyklerykała) wyrok Trybunału Praw Człowieka w sprawie obowiązkowego wieszania krzyży we włoskich szkołach publicznych to istne kuriozum. W olbrzymim skrócie,  obowiązek ten nie jest indoktrynacją, albowiem brak dowodów, jakoby miało to wpływ na uczniów. No cóż, chętnie poznałbym metodykę jakiegokolwiek badania dotyczącego wpływu wywieszonych krzyży na uczniów. Również tych watykańskich badań. Wydawać by się więc mogło,  że z punktu widzenia cywilizacji życia, która dziś ogłasza tryumfy, wyrok Trybunału jest kamieniem milowym programu powszechnej krucyfikacji Polski. Gdyby się jednak w pełni wczytać w skrót „uzasadnienia” wyroku, można dojść do zaskakujących wniosków.</p>
<p><span id="more-4708"></span></p>
<p>Jeśli bowiem obecność krzyża, nie ma wpływu na włoskich uczniów, to chyba oczywiste jest, że brak tego krzyża również żadnego wpływu wywołać nie może. Trudno bowiem, aby coś, co jest tak bardzo uczniom obojętne, zwróciło uwagę swym brakiem. Trybunał sprowadza  krzyż do religijnego gadżetu (pasywnego symbolu) tyleż powszechnego, co kompletnie pozbawionego znaczenia. Rzadko się zdarza, aby ktoś mimochodem tak dobitnie zakpił z symboliki religijnej, a katolicy jeszcze temu przyklaskiwali. Choć prawdę mówiąc, my, tu w Polsce, podobną sytuację mieliśmy niecały rok temu. Aby utrzymać uprzywilejowany status krzyża, katolicy masowo zapierali się jego religijnego charakteru, wskazując na rzekome uniwersalne przesłanie. Przyznam, że wiele miałem z tego uciechy, brakowało mi tylko jakiś hipisowskich passusów o uniwersalnej miłości. W dodatku, mimo rzekomego braku naruszeń praw człowieka, Trybunał wyraźnie podkreślił, iż tradycja krzyża jako fundamentu cywilizacji i demokracji zachodniej nie zwalnia z obowiązku przestrzegania tych praw. W kwestii wolności religijnej należy do nich np. praktyka dobrowolnej nauki innej religii we włoskich szkołach, czy wspólne obchodzenie przez uczniów ramadanu. To ostanie z pewnością spodoba się miłośnikom meczetów w Warszawie. Ba, co najważniejsze, ewentualnej decyzji o zdejmowaniu lub wieszaniu „obojętnych krzyży” nie mogą podjąć rodzice, lecz państwo. W sporze między władzą rodzicielską a uprawnieniami państwa, Trybunał wyraźnie opowiada się bowiem za tym drugim, uznając wieszanie symboli religijnych w klasach za tzw. margin of appreciation, czyli za dopuszczalny margines swobody oceny przez krajowe ustawodawstwo, mogący się różnić w poszczególnych krajach ze względu na pewne różnice kulturowe. Rodzice muszą się więc do lokalnego prawa przystosować.</p>
<p>Całość trybunałowego wieszania krzyży sprowadza się do swoistego cius regio, euis religio z obowiązkowym honorowaniem prywatnych wierzeń upierdliwej mniejszości, która akurat nie dorobiła się większości w sejmie. Dla polskich i włoskich katolików to dobrą wiadomość, bo taką większość posiadają. Dla większości katolików w zlaicyzowanych krajach trochę gorsza. W końcu państwo może powiedzieć Francuzom, Szwedom, Czechom, czy Anglikom, że zamiast krzyży, co najwyżej da im pośpiewać kolędy w salce od W-Fu.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>[<strong>Źródło</strong>: <a href="http://galopujacymajor.wordpress.com/2011/03/19/otwarta-droga-do-ustawowej-laicyzacji/" target="_blank">Blog Galopującego Majora</a>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/03/19/czytanki-nieoszolomow-2011-03-19/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 2011-03-17</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/03/17/czytanki-nieoszolomow-2011-03-17/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/03/17/czytanki-nieoszolomow-2011-03-17/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2011 09:45:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4697</guid>
		<description><![CDATA[Już wielokrotnie pisałem, że czytają niektóre materiały prawdziwych konserwatystów, takich jak Adam Wielomski, Ludwik Skurzak, czy Jan Engelgard, przechodziły mi po plechach ciarki i rzucałem się do lustra patrząc, czy przypadkiem nie staję się &#8222;konserwą&#8221; i czy nie rosną mi rogi&#8230; W ocenie polityki zagranicznej (obecnej i przeszłej), w ocenie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/03/17/czytanki-nieoszolomow-2011-03-17/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Już wielokrotnie pisałem, że czytają niektóre materiały prawdziwych konserwatystów, takich jak Adam Wielomski, Ludwik Skurzak, czy <strong>Jan Engelgard</strong>, przechodziły mi po plechach ciarki i rzucałem się do lustra patrząc, czy przypadkiem nie staję się &#8222;konserwą&#8221; i czy nie rosną mi rogi&#8230; W ocenie polityki zagranicznej (obecnej i przeszłej), w ocenie historii najnowszej, a także relacji tego środowiska wobec Prawa i Sprawiedliwości, moje opinie są prawie całkowicie zbieżne. Na szczęście różnimy się co do oceny roli Kościoła katolickiego w życiu społecznym i politycznym Polski, a także relacji Polska &#8211; Unia Europejska. Nie zmienia to faktu, że tego środowiska (prawdziwej polskiej prawicy) należy słuchać i uważnie jego stanowiska w ważnych sprawach brać pod uwagę. Szkoda, że w Polsce nigdy nie powstanie CDU, z takim Janem Engelgardem, jako zapleczem intelektualnym&#8230;</em></p>
<p>=&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;=</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">To Jaruzelski obalił komunę</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Dekrety Rady Państwa PRL o wprowadzeniu w 1981 r. stanu wojennego są niekonstytucyjne – orzekł Trybunał Konstytucyjny. Trybunał uznał dwa najważniejsze dekrety z 12 grudnia – o stanie wojennym oraz o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie stanu wojennego – za niezgodne z konstytucją PRL.</p>
<p>Komentując to orzeczenie pan Łukasz Kamiński z IPN zaapelował do obrońców decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego „do refleksji”. Zachęcony apelem o refleksję natychmiast podjąłem wysiłek myślowy i oto co z niego wynika. Wojciech Jaruzelski w 1981 roku złamał Konstytucję PRL, ustanowioną jeszcze przez Stalina w 1952 roku i poprawioną przez Gierka w 1976 roku. Konstytucja ta gwarantowała władzę PZPR nad narodem polskim i ustanawiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „niekonstytucyjnym” aktem Jaruzelski zburzył obowiązujący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porządek prawny. Co więcej, internował bezprawnie część kierownictwa PZPR z Edwardem Gierkiem na czele oraz odsunął od władzy partię komunistyczną, której Konstytucja gwarantowała władzę. Partię zastąpiło wojsko, co w doktrynie komunistycznej jest określane mianem bonapartyzmu. Już Józef Stalin przestrzegał w latach 30. przed bonapartyzmem i broniąc się przed nim aresztował prawie całą kadrę armii sowieckiej. W Polsce stało się inaczej – bonapartyzm zwyciężył, obalając w ten sposób władzę partii komunistycznej i kończąc de facto panowanie systemu przez tą partię stworzonego. Tak oto, owo mityczne „obalenie komuny” nie nastąpiło, jak chce Solidarność, w 1989 roku, lecz w 1981. Natomiast wszyscy popierający i cieszący się z orzeczenia Trybunału stają de facto po stronie legalności PRL jako państwa i jego Konstytucji zatwierdzonej przez Józefa Stalina w 1952 roku. Werdykt Trybunału natomiast ustanawia gen. Jaruzelskiego jako likwidatora komunizmu w Polsce.</p>
<p>Myślę, że nie o taką „refleksję” chodziło panu Kamińskiemu, ale niestety takie wnioski można wysunąć po decyzji TK. Nie pierwszy to i nie ostatni absurd w III RP. Tak jednak kończy się nieprzeparta chęć postawienia na swoim, udowodnienia wszelkimi sposobami, że „to my mieliśmy rację”. No to macie – stanęliście po stronie systemu prawnego, który werbalnie uznajecie za zbrodniczy, stanęliście po stronie państwa, którego nie uznajecie za państwo. W konsekwencji mianowaliście się sierotkami po komunie.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>[Źródło:</strong></span> <a href="http://engelgard.pl/?p=407">Blog Jana Engelgarda</a>]</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/03/17/czytanki-nieoszolomow-2011-03-17/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 14. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/03/14/czytanki-nieoszolomow-14-marca/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/03/14/czytanki-nieoszolomow-14-marca/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Mar 2011 08:36:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4687</guid>
		<description><![CDATA[W ramach dawno nie publikowanego cyklu, dziś mały tekst mojego serdecznego kolegi, od lat wielu, Jana Hermana, lewaka nieuleczalnego, ale za to niepokornego. Polecam czytelnikom jego blog na stałe. Warto. &#160; =&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;= Rola digitalizacji w umałpieniu człowieka Engels Fryderyk, łączący w swojej osobie rolę wyzyskiwacza z rolą sponsora Marksa Karola, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/03/14/czytanki-nieoszolomow-14-marca/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>W ramach dawno nie publikowanego cyklu, dziś mały tekst mojego serdecznego kolegi, od lat wielu, <strong>Jana Hermana</strong>, lewaka nieuleczalnego, ale za to niepokornego. Polecam czytelnikom jego blog na stałe. Warto.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>=&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;=</p>
<h2>
<span style="color: #0000ff;">Rola digitalizacji w umałpieniu człowieka</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Engels Fryderyk, łączący w swojej osobie rolę wyzyskiwacza z rolą sponsora Marksa Karola, zwalczającego wyzysk – popełnił był kiedyś dzieło „Rola pracy w uczłowieczeniu małpy”. Popisywał się w niej zarówno najbardziej aktualną wiedzą na temat ewolucji, z której wynikało, że człowiek to jest łysa na czole małpa wyższego rzędu, jak też swoimi zdolnościami intelektualnymi, które kazały mu wnioskować, że małpa przeistoczyła się w człowieka poprzez poważne zajęcie się pracą.</p>
<p>Gdyby Engels uważniej wczytywał się w to, co Marks pisze o fenomenie pracy, szczególnie w czasach im aktualnych, pojąłby szybko to, co wie początkujący czytelnik Katechizmu: że praca jest dla człowieka złem koniecznym, krańcową uciążliwością, wysiłkiem podejmowanym w pocie czoła, aby przetrwać w nieprzyjaznych ziemskich warunkach. Co innego zabawa.</p>
<p><span id="more-4687"></span><br />
Mniejsza o to, co Adam (nie, nie Małysz, ten drugi) narozrabiał i z czyjej podpuchy, w każdym razie wiemy jasno, że za „1” (słownie: jeden) kęs jabłka (a w tamtych czasach jabłonie marny owoc dawały, dziczki prawie) spreparował sobie „0” (słownie: zero) dostępu do raju. Rozpoczął się proces akurat odwrotny do tego, co opisuje Engels: człowiek nauczył się liczyć, zapisywać różne dane. W procesie ewolucji doszło do tego, że współczesny mieszkaniec miasta średniej wielkości w średniej wielkości kraju w Europie zastał ukrzyżowany na kilkudziesięciu danych cyfrowych: imię i nazwisko, data urodzenia, adres zamieszkania i kilku innych punktów ważnych dla codziennego funkcjonowania, rozmaite daty z życiorysu, PESEL, NIP, nr. dowodu osobistego, numer paszportu, numer telefonu (dobrze, jeśli jeden), liczebność rodziny, kilka numerów legitymacji (ubezpieczenie, przynależność, status, uprawnienia zawodowe), numery kart dostępu (klubowe, bankowe, biblioteczne), ceny towarów w sklepach i usług w punktach usług, wynagrodzenie, podatki, składki, odpisy, narzuty, listy obecności, paragony, faktury, rachunki, cyferki na pilocie odpowiadające różnym informacjom TV, wszechobecne liczniki, wskaźniki, sygnalizatory, labirynty ulic i korytarzy oraz przepustów, włączniki-przełączniki, regulacje prawno-regulaminowe, kod domofonu, hasła i nicki internetowe i klubowo-przynależnościowe, pismo jako takie, statystyki niezbędne do minimalnej orientacji w rzeczywistości, numery kont bankowych, ubezpieczeniowych, kredytowych i innych – i tak dalej, i temu podobnie.</p>
<p>To wszystko jest nasza codzienność.</p>
<p>Efektem – po chwilowej euforii intelektualnej – jest wtórny analfabetyzm, zanik zdolności czytania ze zrozumieniem, zanik umiejętności pisania, zanik zdolności przemieszczania się i komunikowania bez urządzeń digitalnych (auta, mapy i GPS, telefony, wzmacniacze), zanik umiejętności manualnych i zręczościowych: coraz bardziej krańcowe ograniczenie ich do manipulowania palcami dłoni oraz obserwowania wyczynów cyborgów sportowych.</p>
<p>Ktoś bystry podpowie: głupiś jest, oto bowiem jest grupa ludzi, którzy nad tym wszystkim panują, są to Manipulatorzy, nazywani niekiedy Ekspertami i Rządami, stanowią wyższą rasę Człowieka i są Człowieka tego przyszłością.</p>
<p>Odpowiadam: akurat oni najmniej nad tym wszystkim panują, straciwszy zupełnie kontakt z rzeczywistością. Zaś DIGITALIZACJA idzie sama sobie, przeciętny Minister nawet tego słowa wymówić nie potrafi, a co dopiero pojąć jego treść, tym bardziej sens filozoficzny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>[<strong>Źródło</strong>: <a href="http://matuzalem.salon24.pl/287032,rola-digitalizacji-w-umalpieniu-czlowieka" target="_blank">Matuzalem-in-spe]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/03/14/czytanki-nieoszolomow-14-marca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 2011-01-09</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/01/09/czytanki-nieoszolomow-2011-01-09/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/01/09/czytanki-nieoszolomow-2011-01-09/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Jan 2011 12:45:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4547</guid>
		<description><![CDATA[Nie mam dziś zbyt wiele czasu, zresztą temat jest ograny, ale ważny &#8211; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i jej szef, Jurek Owsiak, osoba uznana za najbardziej godną zaufania w Polsce. Estetyka Jurka mnie nie bierze, ale za to jego pokazanie, jak niezależność myślenia i odwołanie się do ludzkiej wrażliwości i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/01/09/czytanki-nieoszolomow-2011-01-09/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nie mam dziś zbyt wiele czasu, zresztą temat jest ograny, ale ważny &#8211; Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i jej szef, Jurek Owsiak, osoba uznana za najbardziej godną zaufania w Polsce. </em></p>
<p><em>Estetyka Jurka mnie nie bierze, ale za to jego pokazanie, jak niezależność myślenia i odwołanie się do ludzkiej wrażliwości i innej etyki, niż chrześcijańska, potrafi przynieść wymierne społeczne korzyści. Dlatego &#8222;dzieło&#8221; Jurka trzeba bronić i wspierać. </em></p>
<p><em>Azrael<br />
</em></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<h1><a href="http://ponowoczesny.salon24.pl/266369,powody-niecheci-do-owsiaka-proba-zrozumienia">Powody niechęci do Owsiaka. Próba zrozumienia</a></h1>
<p><span style="color: #0000ff;">Od kilku dni nasila się spazmatyczny prawicowy głównie atak (<a href="http://lukaszfoltyn.salon24.pl/266216,wosp-dla-chorych-dzieci-czy-dla-sponsorow">choć nie tylko prawicowy</a>)  na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Finał ataków zbiega się, jak co  roku zresztą, z finałem akcji. Wiele już zostało zrobione, aby obalić  argumenty przeciwników Owsiaka. Nie zamierzam ich tutaj powtarzać.  Chciałbym się tylko zastanowić jaka jest geneza takiej niechęci do  dobroczynnej akcji, której efektem jest zmniejszanie cierpienia  dziesiątek tysięcy ludzi.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Bohater wyobraźni milionów,doktor  House mawia, że ludzie zawsze kłamią. Jest to lekcja, którą warto  zapamiętać. Nie dlatego, aby sądzić, że ludzie naprawdę kłamią zawsze,  ale po to, aby uzmysłowić sobie, że pod doszytą ideologią znajdują się  nie zawsze uświadamiane, ale silne motywacje. Nie chcę uciekać się tutaj  do naiwnego psychologizowania, co nie jest obce bardzo wielu  komentatorom. Stwierdzę jedynie, z czym się chyba większość czytelników  zgodzi, że głębokie motywacje zachowań/poglądów często pozostają nie  wypowiedziane na głos. Ba, często sami przed sobą się boimy przyznać do  naszych motywacji. Jurek Owsiak wydaje się tutaj całkiem niezłym  obiektem obserwacji pośredniej. Wydaje się, że akcja charytatywna o  takim dodatnim bilansie (tysiące ludzi, którym WOŚP pomaga dojść do  zdrowia) nie powinna mieć wielu wrogów. Być może poza jakimś  kontestującym odszczepem nastolatków i mizantropów. Jest jednak inaczej.  Na Owsiaka boczy się niemalże cała polska prawica. Im bardziej na prawo  tym bardziej Owsiaka nie lubią.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><span id="more-4547"></span><br />
</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Mówi  się, że dobroczynność powinna być cicha. Nie jest chyba najważniejszą  cechą dobroczynności cisza, tylko pomoc. A, że świat dzisiaj jest  głośny, czemu zresztą nie można samemu w sobie przypisać wartości  negatywnej, to i głośna jest dobroczynność. Ważny jest wynik, a nie  decybele. Dlaczego więc się Owsiaka nie lubi?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Jurek  Owsiak utożsamia zupełnie inne wartości niż prawica, jednocześnie  całkiem nieźle robiąc to, co prawica chciałaby pozostawić monopolowi  kościoła. Owsiak pomaga, a pomoc dzięki organizowanej przez niego akcji  jest organizowana na kanwie konkurencyjnej etyki wobec etyki  chrześcijańskiej. Udowadnia, że „etyka bez Boga” całkiem nieźle działa.  Można pomagać, nie tyle robiąc to w kontrze (choć czasami również) do  tradycyjnie uznanego autorytetu dobroczynności, jakim powinien być  Kościół, ale z pominięciem go. Stąd zapewne częste zestawianie WOŚPu z  Caritasem. Owsiak udowadnia, że pomoc nie jest pochodną wiary, że świat  bez tego się nie zawali, a może działać całkiem dobrze.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Po  drugie, wydaje mi się nawet, że ważniejsze, Owsiak z całym swoim  postrock’n’rollowym, czy wręcz postpunkowskim entouragem jest czymś,  czego prawica nie tylko nie rozumie, ale również nie znosi. Owsiakowe  sposób bycia, kolczyki, mówienie o muzyce zupełnie nie pasuje do  promowanego przez prawicę ideału wstrzemięźliwości i silnych gorsetów  moralnych. Ocierające się o promiskuityzm i hedonizm kojarzone z  Owsiakiem hasła typu &#8222;miłość, przyjaźń, rock ‘n’ roll&#8221; są dla wielu  prawicowców czymś czym dla pokolenia powojennego jest kultura hip-hopu.  Czymś zupełnie niezrozumiałym, drażniącym, wręcz rewolucyjnym, w  oficjalnym prawicowym obiegu nazwanym pajacowaniem.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Do  tego dochodzi dość prosty powód, którego jednak pominięcie byłoby  niewskazane. Otóż mamy do czynienia, jak zazwyczaj w przypadku zwartych  opcji ideowych, z pakietowaniem się poglądów. WOŚPu się nie lubi,  ponieważ się nie lubi WOŚPu, tak najkrócej można opisać to zjawisko.  Każdy, kto silnie wstępuje w buty jakiejś opcji politycznej poddawany  jest tresurze intelektualnej. Jak żart brzmi zawołanie prawicowe „myśl  samodzielnie”, podczas gdy cała ta opcja ma zamknięty katalog bohaterów i  antybohaterów. Działa więc tutaj zwykły konformizm. Jestem z wami, więc  podzielam wasze sympatie i antypatie.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Pominięcie  lewicowego antyowsiakizmu byłoby tutaj nietaktem z mojej lewackiej  strony. Tutaj motywacje są nieco inny. Są dwa główne zarzuty lewicy  przeciw Owsiakowi. Po pierwsze jego akcja jest antysystemowa –  przyczynia się do „przykrywania” niedomagań służby zdrowia jednorazowym  Ewenem. Oczywiście jest to bzdura: w innych dziedzinach polityki państwa  również są niedomagania, pomimo nieistnienia na tamtych odcinkach  lokalnego Owsiaka. Z drugiej strony jest atak na niego z pozycji  antyneoliberalnych. Oczywiście Jurek promuje na Woodstocku neoliberalne  środowisko związane w UW, jednak w ostatecznym rozrachunku fundamentem  intelektualnym ruchów lewicowych nie jest zadowolenie z jak najmniejszej  obecności stronników neoliberalizmu w mediach, tylko możliwie  najmniejsze cierpienie ludzi. Owsiak ze swoim neoliberalizmem przyczynia  się do polepszenia standardu życia wielu ludzi, których nie byłoby na  to stać (bogaci zawsze mogą wyjechać leczyć swoje dzieci do Niemiec) w  stopniu większym niż znaczna większość polskich lewaków.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">[<strong>Źródło: <a href="http://lubczasopismo.salon24.pl/wosp/post/266369,powody-niecheci-do-owsiaka-proba-zrozumienia" target="_blank">Ezekiel</a>]</strong><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/01/09/czytanki-nieoszolomow-2011-01-09/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 22. maja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 11:18:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4034</guid>
		<description><![CDATA[Voit znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi osobistego bloga, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba &#8211; ostry i zaangażowany. Założyła drugiego, w którym rozmawia. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Voit</strong> znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi <strong><a href="http://voit.salon24.pl/" target="_blank">osobistego bloga</a></strong>, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba &#8211; ostry i zaangażowany.</p>
<p>Założyła drugiego, w którym rozmawia. Z <strong>Andrzejem Celińskim</strong>, człowiekiem opozycji, &#8222;Solidarności&#8221;, również lewicowcem, ale przede wszystkim prostolinijnym ideowcem, pasjonatem. Takim, który trudno się mieście w ramach polskiej partyjniackiej polityki. Warto oba blogi czytać&#8230;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Andrzej rozmawia z Voit</span></h2>
<div>
<p><strong><em>Z Andrzejem Celińskim znamy się nie tak  długo. Nie pamiętam, jak go poznałam, ale z tego, co mi gdzieś świta, ślizgał  się po wypolerowanych podłogach na Rozbrat, żeby pogadać ze mną w jakiejś  lokalnej sprawie. Spóźnił się, ja czekałam zupełnie spokojnie. Był wtedy chyba  wiceprzewodniczącym SLD. Spodziewałam się poważnego człowieka w garniturze, a  trafiłam na faceta w rozchełstanym krawacie i szopie na głowie. I pewnie na  długo zapamiętam ten ślizg po posadzkach.</p>
<p>Nasz – mój w zasadzie -   pomysł jest taki: pogadamy sobie z Andrzejem o tym, co się ostatnio wydarzyło.  Potem oddajemy głos Wam. Andrzej jest wodoodporny i to on i tylko on będzie na  tym blogu odpowiadał na Wasze pytania. Dzisiaj go nie będzie -  ugrzązł gdzieś  po Warszawą, ale jutro odpowie na wszelkie pytania. Raz w tygodniu będziecie  mieć go do swojej dyspozycji.</em><br />
</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
<strong>- Dramat goni dramat &#8211; najpierw  katastrofa w Smoleńsku, teraz powódź. W międzyczasie kampania wyborcza.  Chciałbyś być teraz na miejscu Tuska?</strong></p>
<p>- Tak. Jakkolwiek to  brzmi. I jest niedorzeczne. Polska ma swoje pięć minut na lepsze pozycjonowanie  się w Europie, w świecie. Od jakości rządzenia, od głębokości i tempa zmian  zależy nasza przyszłość nie na jedno ani nawet kilka pokoleń. To czas wielkiej  historii. Być premierem to wielka rzecz. Zazdroszczę. I mu kibicuję. On jeden  pośród tylu twarzy „gladiatorów” współczesnej polskiej polityki, tego sejmu,  liderów tych partii &#8211; autentyczny. Skupiony, dorzeczny, wkurzony, kiedy trzeba.  Ja z innej jestem bajki, nie uznaję neoliberalizmu jako dobrej perspektywy dla  większości, i dla Polski, ale szanuję Tuska.</p>
<p><strong>- Polacy mają to do  siebie, że wiecznie narzekają na władze &#8211; rząd powinien a nie zrobił, premier  powinien, Sejm powinien… Rzadko jesteśmy zadowoleni. O czymś takim, jak  katastrofa w Smoleńsku mogliśmy co najwyżej poczytać w kryminałach Clancy’ego.  Do tej pory to było coś w rodzaju political-fiction. Jak w tym wszystkim widzisz  mechanizmy konstytucyjne? Zadziałały, czy nie?</strong></p>
<p>Jak idzie o  opanowanie skutków &#8211; zadziałały. Państwo funkcjonuje tak, jak funkcjonowało.  Inna rzecz, że prezydent niepotrzebnie tam leciał. Że coś było tam  nienaturalnego i w samej decyzji, i w jej konsekwencjach. Zginał prezydent.  Zginęło jeszcze 94 ludzi. Niepotrzebnie. W tej katastrofie zakodowana jest jakaś  bezgraniczna lekkomyślność. Nie rozumiem tego wszystkiego. Nie akceptuję.W  żadnym przyzwoicie urządzonym państwie „naszego świata” nie do przyjęcia jest  taki skład pasażerów jednego samolotu. I lądowanie w takich warunkach. To  skrajna nieodpowiedzialność. Bo co &#8211; prezydent ważniejszy niż państwo, które  reprezentuje? Co z procedurami? Co z rozumem, jeśli brak procedur? Gdzie w tym  premier, gdzie minister obrony narodowej? Nikt nie poważy się powiedzieć, ze tak  się nie robi?<br />
<strong><br />
- Dlaczego „prezydent tam niepotrzebnie leciał”?  Miał nie lecieć?!</strong></p>
<p>- Nie. Hołd ofiarom został, w imieniu Państwa  Polskiego, złożony trzy dni wcześniej. Z punktu widzenia naszego interesu jest  doprowadzenie do „zamknięcia” tej sprawy z Rosją. Można pomyśleć, że stosowniej  byłoby, aby po stronie rosyjskiej zapraszającym był prezydent. Wówczas po  stronie polskiej byłby też prezydent. Ale było inaczej. W końcu to Putin dzisiaj  ma największy wpływ na Rosję. A jego partnerem jest polski premier, a nie  prezydent. Katyń nie może być miejscem rywalizacji.</p>
<p><strong><span id="more-4034"></span>- Wielka woda  uderza w południe Polski. Ja mam to szczęście, że mieszkam na Mazurach, ale  przez lata mieszkałam w Konstancinie i z ogromnym niepokojem patrzę na to, co  się dzieje. Tam zostali moi przyjaciele, rodzina. Patrzę na to i mam wrażenie  jakiegoś kompletnego bezhołowia. Od lat mówi się o ustawie o ratownictwie, mówi  się o koordynacji służb. Jak na razie tylko się mówi. Masz jakiś pomysł na  rozwiązania systemowe?</strong></p>
<p>- To nie jest moja dziedzina. Nie mam  zwyczaju wymądrzać się na każdy temat. Jak idzie o przeciwdziałanie skutkom  żywiołów, w Polsce to przede wszystkim woda, czasem ogień &#8211; ufam specjalistom,  technikom, straży. Zaniedbania? Może. Ale to też sprawa pieniędzy. I planowania  przestrzennego. Ktoś chciał budować na terenach zalewowych, ktoś inny na to  zezwala. Wszystko jest w porządku dopóki o swoje prawa nie upomni się natura. A  się upomina. To też jest defekt demokracji. Braku rzetelnej, nieustannej debaty  &#8211; w skali kraju i w skali gminy &#8211; o pieniądzach publicznych. Na co wydawać, na  co nie wydawać. Jasne jest przecież, że nie można mieć wszystkiego. Z jednej  strony politycy oferują prawdy objawione zamiast wiedzy. Z drugiej publiczność  traktuje rząd jak okupanta, który chowa po kieszeniach pieniądze zamiast je  wydać na to, co akurat zdaje się najpilniejsze. Ale przecież rok temu, pięć lat  temu pilniejszą sprawą niż na przykład ochrona przeciwpowodziowa mogła być  sprawa budowy drogi tam, gzie właśnie woda ma zwyczaj od czasu do czasu wylewać.  Polacy zyskaliby patrząc na swoje gospodarstwo w kategoriach mniej symbolicznych  a bardziej racjonalnych. Mam wrażenie, że mniej nam dokucza deficyt  ceremonialności a bardziej deficyt racjonalności.</p>
<p><strong>- Co to jest  deficyt racjonalności? Nazywa się ten deficyt jakoś po polsku? Do ludzi mówisz,  nie do posłów.</strong></p>
<p>- Deficyt racjonalności to deficyt racjonalności.  Każda decyzja publiczna, każdy wydatek da się policzyć, jak idzie o skutki  decyzji lub jej braku. A większość wydatków ma jakąś alternatywę. Demokracja  wymaga, aby o tym mówić. O alternatywach. O wyborach. A nie o objawionych  prawdach. Co za co. Każda decyzja, albo jej brak ma swoje konsekwencje. Ja  akurat pochodzę, ze strony matki, z tzw Olendrów, czyli rolników holenderskich,  którzy osiedlali się wzdłuż rzek na świetnych madach nadwiślańskich. Do dzisiaj  są ślady tego osadnictwa. Domostwa na wysokich nasypach, dodatkowo, na wszelki  przypadek budowane równolegle do kierunku spływu wody i tak, że patrząc z góry  rzeki najpierw mieszkanie a potem obora, nigdy odwrotnie. Oni żyli z tego, że  mieszkali na zalewowych terenach, ale dostosowywali się do warunków. Jeśli  dzisiaj tak żyć nie można &#8211; nie wolno się budować tam, gdzie powodzie są sprawą  natury.</p>
<p><strong>- A co jest Twoją dziedziną?</strong></p>
<p>- Kultura,  kwestie związane z budowaniem kapitału ludzkiego, edukacja. Interesuję się także  więcej niż przeciętnie polityk zagospodarowaniem przestrzennym, mieszkalnictwem,  wpływem systemu podatkowego na szanse konkurencyjne. Ja wierzę, że nasza  przyszłość zależy prawie bez reszty od jakości naszych mózgów, od  rozprzestrzenienia się użytecznej wiedzy i umiejętności, od odwagi myślenia i od  konsekwencji działania, od zakresu wolności i od rozsądnego planowania  przyszłości. I od dobrej komunikacji pomiędzy ludźmi, zaufania i  życzliwości.</p>
<p><strong>- Będzie ogłoszony stan klęski żywiołowej? Wtedy  mamy trzy miesiące do wyborów. Sondaże są, jakie są, ja akurat w sondaże nie  wierzę. Jak Twoim zdaniem zareaguje elektorat? Kto na tym może zyskać a  kto</strong>stracić?</p>
<p>- To fantasmagoria. Nikt terminów wyborów nie będzie  przesuwał. Nie ma zresztą takiej potrzeby. Temat absolutnie medialny. Daje  pożywkę mediom a nie wiedzę ich odbiorcom. Kręci ludziom w  głowach.</p>
<p><strong>- Sekundę &#8211; walą się wały, zalewa domy, a Ty mówisz, że  to temat medialny? Potrzebny jest ten stan klęski żywiołowej, czy nie? To nie  jest zabawa, tu chodzi o ludzkie życie. Nie wiem, czy kalendarz wyborczy jest od  tego ważniejszy?</strong></p>
<p>- To kwestia konsekwencji decyzji: społecznych,  politycznych i finansowych. Nie lubię majstrowania w mechanizmach demokracji.  Jakieś kalkulacje, co i dla kogo korzystniejsze w przypadku zmiany kalendarza  wyborczego nie umocnią i tak wątłego zaufania do instytucji politycznych. Chodzi  też o kasę. Poszkodowani przez tę powódź to nie więcej niż 2 promile  społeczeństwa. W wyborach prezydenckich zazwyczaj nie bierze udziału dwieście  razy więcej ludzi. Trzeba znać proporcje.<br />
<strong><br />
- Wróćmy do katastrofy  w Smoleńsku &#8211; tam zginęli Twoi znajomi. Tak zupełnie po ludzku &#8211; jak się  dowiedziałeś o katastrofie i jakie było pierwsze wrażenie?</strong></p>
<p>-Z  telefonu od brata. Nie wierzyłem, jak pewnie znakomita większość ludzi. Po  kilkunastu minutach jednak już wiedziałem, że to prawda. Okropne były te  informacje o kolejnych pasażerach. Pomiędzy tymi 96 osobami był Aram Rybicki.  Poznałem go w Gdańsku, w 1980 roku, w siedzibie „Solidarności”. Zginął prezydent  Polski. Zupełnie inna polityczna rzeczywistość, ale przecież prezydent mojego  kraju. Zginęło kilkoro naprawdę bliskich znajomych. Wszystko zostało już  powiedziane.<br />
<strong><br />
-Mnożą się teorie spiskowe &#8211; było już wszystko,  łącznie z tym, że w katastrofie wcale nie zginął Lech Kaczyński, tylko jego  brat. W cywilu jesteś socjologiem &#8211; skąd się biorą takie  pomysły?</strong></p>
<p>- Z głupoty. Pozwól, że nic więcej nie  powiem.</p>
<p><strong>- Może to brak informacji? Pełnej  informacji?</strong></p>
<p>- Powinny być jednak jakieś granice w wymyślaniu  niestworzonych scenariuszy. Ja jednak trochę ufam mojemu państwu. Jak ktoś, kto  walczył o nie może mu nie ufać?<br />
<strong><br />
- Ktoś, kto walczył o własne  państwo, powinien właśnie patrzeć na nie krytycznie, nie sądzisz? Patrzenie  bezkrytyczne to raczej dowód zidiocenia.</strong></p>
<p>- Dziękuję. Czym innym  jest krytycyzm (oby jak najczęściej okazywał się twórczy, czyli był skojarzony z  konkretnym projektem, zwłaszcza jeśli to krytycyzm polityka) a czym innym  głupota.</p>
<p><strong>- Kampania wyborcza w toku, brudy wyłażą na wierzch w  niespotykanej ilości. Zaczyna się jatka &#8211; PiS pokazał inne oblicze Jarosława  Kaczyńskiego, lirycznego spokojnego, z czajniczkiem herbaty i pianinem w tle.  Znasz go prywatnie. Wierzysz w odmianę? Jaki jest Jarosław Kaczyński jakiego  znasz?</strong><br />
<strong><br />
-</strong>Zawsze wierzę w odmianę na lepsze.  Każdego.</p>
<p>- <strong>Czyli jaki jest ten Kaczyński, którego znasz? Odmiana  na lepsze, czyli był gorszy? Jaki?</strong></p>
<p>- Prywatnie ostatni raz  rozmawiałem z nim ponad dwadzieścia lat temu. Szmat czasu. O.k. W porządku. Kto  chce przyjąć do wiadomości, to przyjmie. Kto nie &#8211; nie przyjmie. Ja mam  Jarosława Kaczyńskiego za wybitnego, naprawdę wybitnego analityka polityki.  Gdzie wybitność mierzy się już nawet nie wiedzą i rozumieniem, ale odwagą  przyznania się do rzeczy dla siebie niekorzystnych. I równocześnie uznaję go za  polityka, który wiele Polsce wyrządził szkody. Przez swój charakter. Przez to,  że zdaje się być pozbawiony wiary w to, że Polacy poradzą sobie ze swoimi  problemami i w ramach demokratycznych procedur, krok za krokiem, wykorzystają,  bez żadnych dróg na skróty, swą ogromną, historyczną szansę na lepsze miejsce w  otaczającym nas świecie. Kropka.</p>
<p><strong>- Druga strona nie odpuszcza &#8211;  pianinu i czajniczkowi przeciwstawiła Wajdę i Bartoszewskiego. Autorytety.  Zgadzasz się z tym, co mówili na spotkaniu w Łazienkach?</strong></p>
<p>- Nie,  nie zgadzam się ani z tym językiem, ani z treścią, ani tonem. Tak, jak nie  uważam za dobre dla polityki zaangażowanie w nią biskupów, tak samo wątpię w  wartość zaangażowania wielkich artystów, uczonych, sportowców. Nie odmawiając  oczywiście im prawa do tego. Zresztą to akurat dobrzy ludzie, o wielkiej dla  Polski zasłudze. Tu są w nie swojej roli.</p>
<p><strong>- Katastrofa w  Smoleńsku to nie tylko dramat, ale także temat bardzo nośny medialnie. Wyobraź  sobie taką sytuację &#8211; na pokładzie tupolewa ginie Twój brat. Ty kandydujesz na  prezydenta. I?<br />
</strong><br />
- Nie chcę sobie tego wyobrażać.<br />
<strong><br />
-  Może spróbuj &#8211; wykorzystałbyś tę śmierć? Mówiłbyś o tym otwartym tekstem?  Widzisz, ja mam czasem wrażenie, że te wszystkie ofiary są jedynie nieistotnym  tłem. Najważniejsi sa członkowie PiS i rzecz jasna para prezydencka. Tak, jakby  pozostali tam nie zginęli. Jakby ich tam w ogóle nie było.</strong></p>
<p>- To  kwestia przyzwoitości, wrażliwości i smaku. Kandydatura Jarosława Kaczyńskiego  jest najzupełniej naturalna. Czy on, albo jego sztab, czy też sprzyjający mu  dziennikarze przekroczą jakieś bariery, których nie powinno się przekroczyć &#8211;  nie wiem, zobaczymy. Nie sympatyzuję z tą kandydaturą, podobnie jak nie sądzę,  aby polityka dotychczas pokazana przez PiS była dla Polaków korzystna, ale  przecież każdy działa na swój rachunek i każdy jest oceniany za to, co robi.  Demokracja to rajska wyspa, to długa i kręta droga, idąc po której nabiera się  doświadczenia. Nie wierzę, ze ktoś ma jakieś specjalne prawo do prowadzenia  ludzi za rączkę.</p>
<p><strong>- Jakie w tym wszystkim widzisz miejsce dla  siebie? Nie lubisz o tym mówić, ale może w końcu byłoby warto &#8211; jeden z  najbardziej znanych członków KOR, potem prawa ręka Wałęsy, senator z rozdania  OKP, wiceprzewodniczący Unii Demokratycznej nagle robi woltę i staje się  walczącym lewicowcem, po czym obraża się na kolejne partie i w końcu staje się  bezpartyjny. Czy także apolityczny?</strong></p>
<p>- To inny zupełnie temat.  Staram się być, nie wiem na ile mi się to udaje, uczciwy wobec własnych  poglądów, wyobrażenia tego, co dla Polski i Polaków dobre, wobec wartości, które  zawsze powinny być fundamentem polityki. Szukam. I zbieram cięgi. Nie ma dzisiaj  demokracji bez partii politycznych. Może jednak, mimo wieku, czas pomyśleć o  własnej? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Ten system partyjny, jaki sobie sami  zbudowaliśmy jest niefunkcjonalny. Partie stały się spółkami z o.o. Sposób  finansowania polityki konserwuje podziały, i strukturę polityki całkowicie  irracjonalne, jak idzie o przyszłość Polski. Blokuje odnowę. Sprzyja  klientelizmowi, beczkowaniu, miernocie. Jak to wytłumaczyć wyborcom? Nie  wiem.<br />
<strong><br />
-Nie masz wrażenia, że powielasz schemat, do którego  przyzwyczaił nas ostatnio Ludwik Dorn? Końcówką jest zejście w niebyt  polityczny. Dorn właśnie wstępuje w polityczną pustkę. Co się stało, że polityk  &#8211; jeden z najciekawszych w tym kraju, niepokorny, z jajem &#8211; nagle postanowił  popełnić polityczne samobójstwo?</strong></p>
<p>- Słuchaj! Nie wkręcaj mnie w  nie moje klimaty. Ja mam 60 lat. Może powinienem przestać. Na pewno nie pójdę za  ludźmi o wartości mniejszej niż gminny sekretarz POP lub nawiedzony działacz  narodowo-chrześcijański. Mówię oczywiście o zamierzchłej historii. Jeszcze nie.  Ja nie Dorn. Mniej mam z pawia (taka moja nadzieja) i mniej z orła. Raczej  staram się myśleć. I właśnie myślę, czy już jednak zejść, czy jeszcze coś  zaproponować. Wiem, że znakomita większość komentatorów głównie chce jakikolwiek  pozytywny projekt zadeptać, niż nad nim się pochylić. Dlatego też jestem  wstrzemięźliwy.</p>
<p><strong>- Z pawia to masz całkiem sporo. Zejść, z  czego? Ze sceny politycznej? Jak masz sześćdziesiątkę to, co?  Eutanazja?</strong></p>
<p>- Dziękuję. Po raz drugi. Czytam Internet. Wiem,  że cokolwiek powiem sfora psów wbije się kłami w szyję. Z drugiej strony chcę,  aby jakiś pozytywny projekt dla Polski leżał na stole. Żeby ktoś kiedyś nie  powiedział, że wszyscy myśleli stadnie.<br />
<strong><br />
- Własna partia to  świetny pomysł. Najczęściej kończy się na trzech członkach rzeczywistych &#8211;  wliczając w to założyciela i pięciu sympatykach. I tyle by z tego było. Potem  jak wiadomo taką partie szlag trafia i łyka ją ktoś większy. Vide Polska Plus.  Tego chcesz?</strong></p>
<p>- No widzisz! Dlatego myślę, a nie zakładam. Ale  jeśliby się okazało, że wybór pomiędzy neoliberalnymi trampkarzami a  konfesyjnymi nekropolitykami nie wyczerpuje ambicji Polaków, to  co?</p>
<p><strong>- Na kogo będziesz głosował?</strong></p>
<p>- Na  Komorowskiego. Z goryczą, że nie ma w tegorocznej ofercie kogoś mi  bliższego.</p>
<p><strong>- Czyli głos na NIE, a nie na TAK?</strong></p>
<p>-  Nie jestem osamotniony w takiej sytuacji.</p>
<p><strong>- Poseł Dorn swój głos  &#8211; jak rozumiem pojedynczy i zupełnie prywatny &#8211; sprzedał Markowi Jurkowi. Masz  coś z tego, że deklarujesz głosowanie na Komorowskiego?</strong></p>
<p>-  Zapytałaś &#8211; odpowiedziałem. Nie biegnę z tym na plac. Nie krzyczę. Mówimy  poważnie o polityce. Poważnie odpowiadam. Ja nigdy nie uprawiałem handlu w  polityce. Może dlatego nie za bardzo już do niej pasuję.</p>
<p><strong>-  Dzięki. Do przyszłego tygodnia.</strong></p>
<p><strong>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
</strong></p>
<p><strong>[Źródło: Blog <a href="http://andrzejcelinski.salon24.pl/" target="_blank">Andrzej rozmawia z Voit</a>]<br />
</strong></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 2010-04-02</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/04/02/czytanki-nieoszolomow-2010-04-02/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/04/02/czytanki-nieoszolomow-2010-04-02/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 15:44:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Katlolicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3838</guid>
		<description><![CDATA[Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów. Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego &#8211; świetnego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/04/02/czytanki-nieoszolomow-2010-04-02/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów.</p>
<p>Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego &#8211; świetnego i trzeźwego blogera<strong> Ezekiela</strong>. Warto zapamiętać i sobie wprowadzić ten nick do rss, bo na Salonie24 to już egzemplarz zanikający&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #3366ff;">Śmierć papieża nie mogła nic zmienić</span></h2>
<p><span style="color: #3366ff;"><br />
</span></p>
<p>Tematu miałem nie podejmować, bo sprawa rocznicy śmierci Jana Pawła II dość mocno jest eksploatowana w mediach i w różnorakich wspominkach rocznicowych. Jak każdego roku wspomnienia o Papieżu – Polaku dzielą się na te infantylne, próbujące nie być infantylnymi i te, które infantylnie walczą z infantylizmem tych pierwszych.</p>
<p>Do pierwszych odnosić się chyba nie trzeba, bo wszyscy mniej więcej wiedzą o jakie teksty chodzi. Drugie zawierają jakieś osobiste wspomnienia w stylu „ciocia piekła ciasto, wybiła 21:37 i niniejszym ingrediencją słodkości stały się łzy” okraszone nieśmiałą prośbą o błogosławieństwo lub deklaracją zazdrości odnoszącej się do świętości i czystości. Ostatni rodzaj notek to te, które dziwują się, że JPII stał się albo pustym sloganem polityczno – medialnym, albo brandem wykorzystywanym przez producentów dewocjonaliów. I mnie osobiście to zdziwienie chyba najbardziej dziwi.</p>
<p>Jan Paweł II umierał w atmosferze narodowego poruszenia któremu – aż głupio się przyznać – i ja trochę uległem. Telewizje muzyczne zaprzestały nadawania, jakby muzyka miała zburzyć ten nastrój. Tele 5 postanowiło wstrzymać emisję pornosów. Narodowe histerie to nasza specjalność. Codzienność szara, leniwa, gnuśna i wroga raz na jakiś czas przerywana jest zrywem. Papież umarł!</p>
<p><span id="more-3838"></span>Wisła i Cracovia zawiesiły broń a kibole razem uczestniczyły w mszach. Pojednanie trwało tydzień, po czym na powrót w ruch poszły pięści i buty. Ze zdwojoną siłą jak się zdaje, bo jak ktoś długo wstrzymuje powietrze w płucach to pierwszy oddech jest głęboki. Śmierć papieża tak odmieniła serca dresiarzy, że tydzień byli w stanie powstrzymać się od swych praktyk. Tak też odmieniła śmierć papieża serca Polaków. Niby coś się stało, ale tak naprawdę nie stało się nic, bo i stać się nie mogło.</p>
<p>Polak lubi symbole i gromadne wzruszenia. Ale dzień szary, bez wzruszeń Polaka nudzi, więc stara się go zaoglądać telewizją. Polak lubi również symbole dlatego JP II stał się domeną piękno, choć pustosłowia, politycznym sloganem, tanim obrazkiem na lokalnym rynku. W małych miejscowościach w księgarniach w dziale filozofia półki uginają się pod ciężarem książek wydanych na kredowym papierze opiewających cuda Jana Pawła, opowiadających o przyjaciołach papieża, o poezji, wędrówkach, szlakach, wpływu na obalenie komuny. I tak nikt tego nie kupuje, bo w małych miejscowościach książki się nie sprzedają. Jeżeli jednak ktoś się skusi, to książki o papieżu nie przeczyta, tylko dumnie wyeksponuje w domowej biblioteczce obok nigdy nieprzeczytanej &#8222;Potęgi podświadomości&#8221; i &#8222;Potopu&#8221;, aby znajomym pokazać jaki to on dążący do świętości – i znowu symbole.</p>
<p>Dziwi mnie, że ktokolwiek był skłonny pomyśleć, że śmierć papieża może w jakiś fantastyczny sposób zmienić narodową mentalność. Przecież kreacja śmierci Jana Pawła była nie zapowiedzią zmiany, ale tej mentalności integralną częścią. I te infantylne notki wspominkowe też.</p>
<p>&#8212;&#8212;-</p>
<p><strong>[Źródło</strong>: <a href="http://ponowoczesny.salon24.pl/167249,smierc-papieza-nie-mogla-nic-zmienic" target="_blank">Blog Ezekiela</a>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/04/02/czytanki-nieoszolomow-2010-04-02/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 23. stycznia 2010 roku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 15:46:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3688</guid>
		<description><![CDATA[Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8222;Newsweeka&#8221;, Piotrowi Bratkowskiemu, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8222;Newsweeka&#8221;,<strong> Piotrowi Bratkowskiemu</strong>, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że rozumie więcej, a do tego książkę Domosławskiego czytał. Mnie jego opinia przekonuje, że tę pozycję trzeba poznać i że na pewno nie zmieni ona mojego stosunku do osoby i twórczości Maestra.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Biografia Kapuścińskiego: ani bajka ani lincz</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Wiadomo już, że sąd oddalił wniosek o zakaz publikacji książki <a id="aptureLink_ZTjstKpIIP" href="http://images.google.com/images?q=tbn:bolXXkoEaaQbdM:knight.stanford.edu/fellows/2006/domoslawski/photo.jpg">Artura Domosławskiego</a> &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221;. W całej sprawie wypowiadają się &#8211; czasem bardzo autorytatywnie &#8211; ludzie, którzy napisanej przez Domosławskiego biografii nie czytali. Ja akurat ją znam &#8211; i oto, co sądzę:</p>
<p>Dzieci lubią bajki. Gdy dorastają, przestają w nie wierzyć. To bywa bolesne.</p>
<p>Kiedyś jednak powtarzano, że bez tego bólu niemożliwa jest dorosłość. Ale świat się zmienił: dziś w cenie jest niedojrzałość. Dlatego i ludzie &#8211; ba, całe społeczeństwa &#8211; wolą bajki od prawdy. Bajka znieczula; prawda boli. I często &#8211; niepotrzebnie komplikuje świat, który najwygodniej jest postrzegać w prostych, zero-jedynkowych kategoriach.</p>
<p>Biograficzna książka Artura Domosławskiego &#8222;<a id="aptureLink_1WwyCJarsN" href="http://images.google.com/images?q=tbn:H1pl1VX110b5PM:bytowisko.pl/grafika/kapuscinski.jpg">Kapuściński</a> non-fiction&#8221; zdążyła już wywołać skandal, choć jeszcze nie ukazała się. I nawet nie wiadomo, czy się ukaże. Od jej wydania odstąpiła oficyna &#8222;Znak&#8221;, dla której początkowo była przeznaczona. Zaś gdy wydawnictwo &#8222;Świat Książki&#8221; ogłosiło, że planuje na 1 marca premierę biografii Kapuścińskiego, wdowa po pisarzu złożyła w sądzie pozew, domagający się zakazu rozpowszechniania książki. I dodatkowo żąda, by sąd &#8211; w celu zabezpieczenia powództwa &#8211; do czasu ogłoszenia wyroku wstrzymał jej dystrybucję.</p>
<p>O ileż byłoby piękniej i prościej, gdyby o zamieszaniu z książką Domosławskiego, dało się opowiedzieć w konwencji bajki! Na przykład takiej, w której po jednej stronie stałaby kobieta, strzegąca dobrego imienia zmarłego męża. A po drugiej &#8211; inkwizytorski lustrator lub brukowy pismak, gotowi wdeptać wielkiego pisarza w szambo, w imię fanatycznie wyznawanej ideologii lub własnej, mierzonej siłą medialnej sensacji kariery. Albo bajki odwrotnej, jak w przypadku głośnego filmu o firmie Amway, gdzie siły Dobra reprezentował poszukujący prawdy artysta, zaś potęgę Zła &#8211; strzegąca swych sekretów tajemnicza korporacja.</p>
<p><span id="more-3688"></span>Niestety, tej historii nie da się opowiedzieć w podobnej konwencji. Za napisanie biografii Kapuścińskiego wziął się bowiem Artur Domosławski, zaś pierwszą osobą, której w posłowiu podziękował za pomoc przy jej napisaniu jest Alicja Kapuącińska, która dziś chce zablokować publikację książki. Domosławski to dziennikarz, który do autora &#8222;Cesarza&#8221; zwracał się &#8222;Maestro&#8221;, uważa się za jego młodszego przyjaciela i ucznia. I ma do tego prawo &#8211; łączą go z Kapuścińskim i wspólne dziennikarskie zainteresowania i podobne poglądy, lokujące się mniej lub bardziej na lewo od tego, co w dzisiejszej Polsce uchodzi za polityczne i intelektualne centrum. Co więcej: Domosławski jest reporterem i publicystą odległym i od obozu fanatyków lustracji i od żurnalistyki stabloidyzowanej, ignorującej w imię sensacji moralny wymiar dziennikarstwa, obojętnej na krzywdy jakie można poczynić w poszukiwaniu gorącego newsa. I jeszcze &#8211; dziennikarzem &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, dla której Kapuściński jest jedną z ikon.</p>
<p>Na ile potrafię wejść w buty Domosławskiego, nie ma w nim najmniejszej chęci i potrzeby, by przy pomocy &#8211; przepraszam za brutalność &#8211; trupa &#8222;cesarza reportażu&#8221; leczyć własne kompleksy zawodowe. Opublikował cztery książki, z których co najmniej jedna &#8211; &#8222;Gorączka latynoamerykańska&#8221; &#8211; jest jednym z arcydzieł polskiego dziennikarstwa ostatniego dwudziestolecia. Zastosowanie przy kolejnej książce strategii skandalu jest mu kompletnie niepotrzebne.</p>
<p>Co więc się właścwie zdarzyło? Wyobrażam to sobie tak. W cztery miesiące po śmierci Ryszarda Kapuścińskiego, Newsweek opublikował materiały, pochodzące z archiwów PRL-owskich służb specjalnych. Wynikały z nich dwie rzeczy. Po pierwsze, że pisarz &#8211; o czym warszawskie wróble ćwierkały od dawna &#8211; był przez kilka lat współpracownikiem PRL-owskiego wywiadu. Po drugie &#8211; że współpracował bez entuzjazmu, leniwie, nie wyrządzając tym krzywdy zasadniczo nikomu; na pewno: nikomu, kto był w zasięgu rażenia komunistycznych sił specjalnych.</p>
<p>Jednak było to w 2007 roku; w apogeum gorączki lustracyjnej. Przyjaciele Kapuścińskiego, tacy jak Artur Domosławski, musieli mieć świadomość, że fanów poltiyki &#8222;haków&#8221; nie interesują niuanse. W ich rękach &#8222;teczka&#8221; autora &#8222;Hebanu&#8221; (cokolwiek w niej było), mogła stać się polityczną amunicją w bieżących rozgrywkach, a przy okazji &#8211; posłużyć do wdeptania w błoto kolejnego autorytetu, nie kryjącego przecież swego obrzydzenia wobec obozu PiS-owskiego. Domosławski postanowił więc, sądzę, napisać prawdziwą biografię swojego mistrza, nie tylko dlatego że sama w sobie stanowiła fascynujący temat, lecz również po to, by zapobiec instrumentalnej interpretacji dwuznacznych faktów z życiorysu pisarza. Musiał wiedzieć, że porusza się po niezwykle grząskim gruncie, dlatego swoje podejrzenia i odkrycia starannie weryfikował, m.in rozmawiając ze świadkami opisywanych (albo przeciwnie: nieopisywanych) przez Kapuścińskiego zdarzeń: w Polsce, Angoli, Ugandzie czy Boliwii.</p>
<p>Odkrycia Domosławskiego dotyczą różnych sfer życia i twórczości autora &#8222;Chrystusa z karabinem na ramieniu&#8221;. I niekoniecznie najciekawsze są wśród nich te, które podwyższają poziom adrenaliny u wielbicieli historii agenturalnych. W tej akurat sferze Domosławski jedynie precyzyjniej dokumentuje &#8211; i potwierdza &#8211; to, co od kilku lat nie było tajemnicą. Hipokryzją byłoby też udawanie moralnego szoku po przeczytaniu, że Kapuściński, człowiek generalnie niezbyt zaradny życiowo, opanował w stopniu wybitnym umiejętność poruszania się w PRL-owskich labiryntach władzy. Miał wysoko postawionych protektorów, zmieniał ich w zależności od koteryjnych przegrupowań władzy, bez żalu porzucając przegranych. Jeśli nie wydaje się to nam estetyczne, warto sobie uzmysłowić, że w owych czasach była to cena niezbędna dla uprawiania zawodu zagranicznego korespondenta i reportera. Prawda jest brutalna: mógł Kapuściński podążyć w latach 60. ścieżką podobnie postrzegającego świat Jacka Kuronia: miałby dużo ładniejszy życiorys, ale my &#8211; o conajmniej kilka wybitnych książek mniej. Kto wierzy, że mogło być wtedy inaczej &#8211; wierzy w bajki.</p>
<p>Odkryte przez Domosławskiego niespodzianki są zatem gdzie indziej. W tym, że Kapuściński, postrzegany przecież przez lata przede wszystkim jako mistrz literatury faktu, do faktów właśnie miewał stosunek dosyć nonszalancki. Jedne tylko podbarwiał, aby nadać im więcej dramatyzmu, inne &#8211; wymyślał, poświęcając dziennikarską prawdę materialną na rzecz literackiego wzbogacenia narracji. Te zabiegi nie zmieniały sensu jego tekstów; po prostu u &#8222;cesarza reportażu&#8221; pisarska miłość do soczystej anegdoty bywała silniejsza od dziennikarskiej dbałości o fakty.</p>
<p>Podobnie konfabulował swój publicznie kreowany życiorys. Oczywiście &#8211; miał święte prawo do ochrony własnej prywatności i jego konsekwentne milczenie na temat życia osobistego dowodzi nawet chwalebnego braku ekshibicjonizmu (i jedynie z tej perspektywy rozumiem niechęć Alicji Kapuścińskiej do książki Domosławskiego). Po co mu jednak był, wymyślony po upadku komunizmu, ojciec, który rzekomo uciekł z transportu do Katynia? Być może rzeczywiście, jak spekuluje Domosławski, owe martyrologiczne korzenie miały być tarczą, chroniącą przed zarzutami o to, że przez większość dorosłego życia był Kapuściński lojalnym obywatelem PRL, że do stanu wojennego pozostawał członkiem PZPR, nieuleczalnie wierząc, że za kolejnym podejściem wreszcie uda się zbudować sprawiedliwy socjalizm, system &#8211; jak zasadniczo wierzył przez całe życie &#8211; lepszy od kapitalizmu?</p>
<p>Co jednak szczególnie ciekawe, kreując swój nie do końca zgodny z faktami publiczny wizerunek, Kapuściński nie musiał się specjalnie wysilać. To nie on wymyślił swą rzekomą zażyłość z &#8222;Che&#8221; Guevarą czy Patrikiem Lumumbą; ta informacja pojawiła się &#8211; przez nieporozumienie &#8211; przy okazji angielskiego wydania jednej z jego książek. Nigdy nie została sprostowana; ale też nikt nigdy nie spytał Kapuścińskiego, kiedy właściwie miałby się z oboma ikonami lewicowego Trzeciego Świata zaprzyjaźnić, skoro przybył &#8211; odpowiednio: do Ameryki Południowej i Afryki &#8211; już po ich śmierci? Po opublikowaniu we wrześniu &#8217;80 głośnych &#8222;Notatek z Wybzreża&#8221;. Kapuścińskiego wykreowano niemalże na reporterskiego barda rodzącej się &#8222;Solidarności&#8221;. Nikt nie był ciekaw, że tamtym Polskim Sierpniem &#8211; który rzeczywiście go zafascynował &#8211; zainteresował się zawodowo początkowo z inspiracji swego dobrego znajomego, prowadzącego w Szczecinie negocjacje ze strajkującymi sekretarza KC Kazimierza Barcikowskiego. Nikt też nie zwrócił uwagi, że w ciągu następnego roku swoje polityczne nadzieje wiązał nie tyle z &#8222;Solidarnością&#8221;, co z zapomnianymi dziś oddolnymi ruchami reformatorskimi w PZPR (tzw. struktury poziome).</p>
<p>Artur Domosławski wyrzuca sobie w książce, że choć wielokrotnie rozmawiał z Kapuścińskim, nie zadał mu wielu istotnych pytań. Pocieszę go: nikt ich nie zadał. Od kiedy polską świadomością zbiorową zawładnął mit &#8211; bajka o &#8222;cesarzu reportażu&#8221;, nikt nie był ciekaw prawdziwego Kapuścińskiego. Jedni budowali pomnik, inni &#8211; szukali &#8222;haków&#8221; mogących ten pomnik rozłupać.</p>
<p>Mam (raczej gorzką) satysfakcję, że to co się stało z naszą recepcją Kapuścińskiego &#8211; i co dzieje się dziś z książką Domosławskiego &#8211; intuicyjnie przewidziałem. Nie mając wiedzy którą zdobył Domosławski i w momencie niesprzyjającym głębokiej refleksji nad rolą autora &#8222;Hebanu&#8221; w naszym życiu publicznym. Tuż po jego śmierci pisałem w Newsweeku, że &#8222;wcale nie oddajemy hołdu prawdziwemu Ryszardowi Kapuścińskiemu, lecz jego (&#8230;) wizerunkowi wielce dla nas wygodnemu, zwalniającemu od stawiania sobie trudnych, niewygodnych pytań&#8221;.</p>
<p>Teraz Domosławski w końcu postawił takie pytania. Z odpowiedzi, które znalazł, stworzył portret pełen fascynujących sprzeczności. Wiecznego rewolucjonisty, któremu często nieobcy był strach i wynikający z niego oportunizm. Człowieka, którego niemal wszyscy postrzegali jako empatycznego przyjaciela, a który potrafił traktować ludzi (partyjnych mentorów, bohaterów niektórych tekstów i &#8211; co najmniej sympatyczne &#8211; kobiety) w sposób instrumentalny. Bohatera jednego z największych polskich sukcesów literackich, cierpiącego na nieustanny kompleks niższości wobec &#8222;prawdziwych pisarzy&#8221;. Reportera, którego od faktów często bardziej pociągały efektowne zmyślenia.</p>
<p>To chyba ciekawsze niż komiks o nieustraszonym wojowniku? Tak, jeśli kogoś ciekawi dobrze udokumentowana i mocno złożona prawda o świecie, o innym człowieku. O człowieku wybitnym, który i swą siłę i swą słabość potrafił przekuć w znakomite pisarstwo.</p>
<p>Jednak w Polsce, którą już Stanisław Brzozowski nazwał &#8222;zdziecinniałą&#8221;, przeważają zwolennicy prostych bajek, w których można być albo bohaterem albo zerem. Domosławski właśnie zepsuł nam taką bajkę i zostanie, podejrzewam, za to przykładnie ukarany. Przez jednych za to, że zdjął bohatera z pomnika. Przez innych &#8211; bo zobaczywszy, że na cokole postawiono człowieka z krwi, kości i rozmaitych słabości, nie wdeptał go w błoto.</p>
<p>[Źródło: <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank"><strong>Blog </strong></a><a id="aptureLink_FcDafJ92Fn" href="http://images.google.com/images?q=tbn:akFgZFNUoU_5PM:ksiazki.wp.pl/k/a/150/11/11102.jpg">Piotra Bratkowskiego</a> <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank">]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 9 stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/09/czytanki-nieoszolomow-9-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/09/czytanki-nieoszolomow-9-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 11:21:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Salon24]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3517</guid>
		<description><![CDATA[Jutro, po raz 18. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak znów będzie szalał w telewizji, choć on zawsze, pozytywnie, szaleje. I jak co roku nastąpi głęboka polaryzacja &#8222;autorytetów&#8221; wobec tego, co Jurek robi. Z jednej strony entuzjaści jego działalności, do których i ja się zaliczam, z drugiej jego gorący &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/01/09/czytanki-nieoszolomow-9-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro, po raz 18. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak znów będzie szalał w telewizji, choć on zawsze, pozytywnie, szaleje. I jak co roku nastąpi głęboka polaryzacja &#8222;autorytetów&#8221; wobec tego, co Jurek robi. Z jednej strony entuzjaści jego działalności, do których i ja się zaliczam, z drugiej jego gorący przeciwnicy, którzy robią wszystko, aby zdezawuować jego poczynania. Oczywiście, z powodów moralnych, ale i finansowych. Nie chce mi się co rok czytać o tym, wolę patrzeć na dzieci, którym Jurek pomaga, i na tysiące ton sprzętu i medykamentów kupione za pieniądze ze składek.</p>
<p>Znalazłem jednak coś, co trochę na marginesie, ale z wielką swadą, odnosi się do sprawy. To wpis doskonałe blogera <strong>ezekiela.</strong> Oto on, polecam go gorąco, jak i inne jego materiały.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Owsiak, świetlówka i moralne wzmożenie</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy serca napełnione dobrą nowiną, pokrzepione ciepłym słowem i żołądki zasilone wódką nabierają nowej energii do działania. Energia bardzo się przydaje, ponieważ już na początku roku okazuje się, że należy stawić czoła hordzie cywilizacji śmierci. Oto bowiem nadciąga koszmar polskiej prawicy &#8211; Jurek Owsiak z tymi swoimi TRZY, DWA, JEDEN, z tymi serduszkami, respiratorami, pompami infuzyjnymi, i z tą rób tą-co-chceta, która infekuje młodzież do tego stopnia, że ta tłucze szyby, pije wódkę i zabija sąsiadów w podarku na osiemnastkę. Wiadomym jest, że róbtacochcetyzm zepsuł, zeszmacił całe pokolenie, działając jak wychowanie bezstresowe, od którego Zachód kaszle, czka i mu bokiem coś wychodzi od wielu, wielu lat. Pokolenie &#8222;róbta co chce ta&#8221;, to pokolenie, które zabroni swoim dzieciom mówić do siebie „mama” i „tata”, zamiast Bożego Narodzenia ustanowi Święto Świateł, a śpiewanie kolęd zastąpi śpiewaniem „Last Christmas” Georga Michaela, który podczas wykonywania tego utworu jeszcze udawał normalnego człowieka.</p>
<p><span id="more-3517"></span>Już czuć zapach prochu sypanego na ulice w celu moralnego terroryzowania przechodniów. Już słychać żebracze, bezczelne nawoływania do wrzucenia do puszki kilku złotych, aby sobie Owsiak mógł z rodzinką polecieć na Kanary, a w lato spuścić wpierdol jakiemuś biednemu przedsiębiorcy, którego wolność gospodarowania ogranicza satrapa w czerwonych okularach i żółtej koszuli podczas organizowanego przez siebie spędu brudasów, nierobów i narkomanów. Do tego, jak wyliczył znany ekonomista Janusz Korwin Mikke, cała balanga właściwie kosztuje tyle ile do puszek wrzucą ogłupiałe owce. Hipokryzja bije od tych wszystkich burmistrzów Pcimiów i Ełków, którzy walą o dwudziestej artylerią w niebo, tylko aby nie podpaść wyborcom. Bo przecież jasnym jest, że gdyby ta impreza nie była na minusie, albo nie oscylowała wokół delikatniusieńkiego plusa, to koszt fajerwerków, policji, reklam w prime-timie, czasu antenowego, wynajmu sprzętu, konferanseryjnych fuch szmat serialowych, gwiazd zeszłego sezonu, wszystkich tych piór, piłek, koszulek, kasków, majtek, skarpet i wkładek do gotowania na parze z autografami samozwańczych autorytetów; wszystkie te pieniądze byłyby przeznaczone na pompy infuzyjne, sprzęt ratownictwa medycznego, tomografy i PET.</p>
<p>Świetlówka. Wydawałoby się, że świetlówka ma nic wspólnego ani z Owsiakiem, ani z polską prawicą. Otóż błąd. Świetlówka, podobnie jak Owsiak trafia pod ostrzał, ponieważ w ten czy inny sposób kojarzy się z naporem cywilizacji śmierci. Dopóki eurokołchoz nie zakazał sprzedaży 100 watowych żarówek, świetlówki dla prawicowca były sprawą zupełnie neutralną. Za jej użytkowanie płaciło się mniejsze rachunki, nie drażniła częstotliwość ich mrygania, ani to, że ma w sobie rtęć. Wszystko to było domeną zdrowego rozsądku – lepiej było kupić świetlówkę, bo mimo, że droższa, działała dłużej i taniej, co było widać i w żyrandolu i na rachunkach za prąd. Ale kiedy pojawił się zakaz sprzedaży, oj, to już sprawa zaczęła być problematyczna. Świetlówki zaczęły szkodzić oczom, opary po ich pobiciu nagle zaczęły truć prawicowe dzieci, rachunki gwałtownie wzrosły, a czas świecenia skrócił się przeokrutnie. I tak też z Owsiakiem. Dopóki był śmiesznym gościem w czerwonych spodniach, z czerwonooprawkowymi okularami i żółtej koszuli zbierającym na zbożny, za przeproszeniem, cel, to był człowiekiem wielkiego serca i ruchawego czynu. Jednak od czasu kiedy okazało się, że ma poglądy polityczne, no to podobnie jak świetlówki, zaczął truć prawicowe dzieci.</p>
<p>[Źródło: <strong><a href="http://ponowoczesny.salon24.pl/148691,owsiak-swietlowka-i-moralne-wzmozenie" target="_blank">blog ezekiela</a></strong>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/09/czytanki-nieoszolomow-9-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tragedia na Uralu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/06/tragedia-na-uralu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/06/tragedia-na-uralu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 08:47:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3427</guid>
		<description><![CDATA[Miałem zatytułować ten artykuł, jak zwykle, &#8222;Czytanki (nie)oszołomów&#8221;, ale to zupełnie inny temat. Wyjątkowy, przejmujący Dwa odcinki reportażu Polaka mieszkającego w Permie, Gabriela Michalika, opisujące tragedię i to co się po niej stało,w klubie &#8222;Chromaja Łoszadź&#8221;. Napisany z wyjątkowym talentem. Tym razem bez żadnego komentarza, jak się pojawią nowe części, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/12/06/tragedia-na-uralu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miałem zatytułować ten artykuł, jak zwykle, &#8222;Czytanki (nie)oszołomów&#8221;, ale to zupełnie inny temat. Wyjątkowy, przejmujący<br />
Dwa odcinki reportażu Polaka mieszkającego w Permie, <strong>Gabriela Michalika</strong>, opisujące tragedię i to co się po niej stało,w klubie  &#8222;Chromaja Łoszadź&#8221;. Napisany z wyjątkowym talentem.</p>
<p>Tym razem bez żadnego komentarza, jak się pojawią nowe części, zapewne je zamieszczę.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="text-decoration: underline;"><span style="color: #0000ff;">Tragedia na Uralu</span></span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Jestem tu. Marznę przed klubem<em> &#8222;Chromaja Łoszadź&#8221;</em> w <strong>Permie</strong> i wiem mniej niż moja przyjaciółka, która te same zdarzenia śledzi za pośrednictwem telewizji w Środkowej Azji.</p>
<p>Bywałem w tym klubie rzadko. Tłok, hałas, rozbrykana klientela w rodzaju 15-20 latków zajeżdżających przed knajpę hummerami. Ale wczoraj chciało tam być pół miasta. Kto dostał zaproszenie na ten wieczór, mógł się uznać za VIP-a. Świętowano ósme urodziny klubu.</p>
<p>Ktoś dla kawału zapalił racę. Od niej zajęły się fajerwerki zmagazynowane w lokalu. Miały być odpalane na zewnątrz. Wybuchły w środku. Spaliło się 112 osób. Sto a może dwieście (oficjalne i nieoficjalne komunikaty nie są zgodne) cierpi w szpitalach. Umierają. Co chwilę serwisy podają nową, większą liczbę ofiar śmiertelnych.</p>
<p>Podobno w klubie było dwa razy więcej osób niż pozwalały przepisy. Właściciel naruszył wszystkie wymagania przeciwpożarowe. Łamał je przez lata budując i urządzając knajpę, złamał je szczególnie tragicznie wczoraj: składając w klubie fajerwerki.</p>
<p>* * *</p>
<p><span id="more-3427"></span></p>
<p>Klub „Chromaja Łoszadź” mieścił się na końcu Skweru Uralskich Dobrowolców, tam gdzie ulica Sowiecka krzyżuje się z Kujbyszewa. Sam środek miasta. Nieopodal najważniejszych urzędów, teatrów, filharmonii.</p>
<p>Po pożarze odcinek ulicy Sowieckiej ogrodzono taśmą. Z jednej strony w ponurym milczeniu stoją milicjanci – z drugiej grupka mieszkańców miasta. Na stopniach prowadzących ze skweru do klubu pojawiły się kwiaty – białe i czerwone goździki. Na chodnik ktoś rzucił wiązankę kremowych róż.</p>
<p>* * *</p>
<p>Właścicielem klubu jest Anatolij Zak, jeden z najbogatszych mieszkańców regionu. Ma 36 lat. Oprócz &#8222;Chromej Łoszadzi&#8221; należy do niego spora sieć sklepów. W tym mieście, jak w całej Rosji, władza przeplata się z biznesem. Wysokimi urzędnikami, gubernatorami, ministrami są zazwyczaj ludzie którzy dorobili się wielkich pieniędzy. Eufemistycznie dodam „nie zawsze w uczciwy sposób”.</p>
<p>Dziwne są te relacje władza-obywatel. Rano ktoś rządzi, a wieczorem, jako obywatel kontroluje samego siebie. Wyrazistym przykładem może być Oleg Czirkunow, gubernator Kraju Permskiego, a zarazem autor bloga szczególnie krytycznego wobec władz Permu.</p>
<p>W nocy, gdy w szpitalach konali kolejni poparzeni w pożarze, Anatolij Zak – uciekł. Schwytano go daleko za Permem. Milicjantom tłumaczył się, że i tak niczemu nie jest winien, bo klub oddał w arendę innemu przedsiębiorcy. Już siedzi.</p>
<p>W grupce gapiów wymieniamy uwag na temat Zaka.</p>
<p>- Korumpował wszystkich! – rzuca jakaś kobieta.</p>
<p>- Taki człowiek?! &#8211; wzrusza ramionami mężczyzna w skórzanej kurtce. &#8211; On nikogo nie musiał korumpować.</p>
<p>Obok, jakiś staruszek udziela wywiadu miejscowemu dziennikarzowi.</p>
<p>- Mieszkam tu nad klubem, na piątym piętrze. Dawniej, do tej tfu&#8230; pierestrojki był tam sklep sportowy. Młodzi stali w kolejkach. Pieknie było! A potem, jak przyszedł Gorbaczow wszystko upadło. Towar rozkradli, sklep zamknęli. I się zaczęło&#8230;</p>
<p>* * *</p>
<p>Dzielę się z Państwem moimi notatkami, bo na razie nie mam pomysłu jak się zabrać do tego tematu. Pokrążę jeszcze po mieście. Jeżeli dowiem się czegoś więcej, opublikuję tu. Wiem, że jeżeli chodzi o świeżość i spektrum informacji i tak nie zdobędę przewagi na tymi, kto patrzą w tej chwili w telewizor. O samej tragedii, choć mieszkam od „Chromej Łoszadzi” zaledwie 20 minut drogi piechotą, dowiedziałem się rano z maila od przyjaciółki z Taszkentu. Ot, globalna wioska, era informacji itp.</p>
<p>Głupio jednak być tu i nie opowiedzieć.</p>
<p>Więc będę się starał dowiedzieć więcej.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<h2><span style="text-decoration: underline;"><span style="color: #0000ff;">Tragedia na Uralu &#8211; c.d.</span></span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Jest wpół do jedenastej czasu miejscowego. Właśnie wstaje słońce. Zapowiada się pogodny dzień, rzadkość o tej porze roku &#8211; jeszcze przedwczoraj nad miastem wisiała gęsta skorupa chmur. Będzie jasno, ale mroźnie. Na termometrze – minus 17 stopni.</p>
<p>Z nowych wiadomości: Sergiej Szojgu, rosyjski minister do spraw nadzwyczajnych oświadczył, że podczas akcji ratunkowej strażacy zrobili wszystko co możliwe dla minimalizacji rozmiarów tragedii. Wysoko ocenił organizację i dowodzenie. Poranne serwisy podają nową liczbę ofiar śmiertelnych – 110.</p>
<p>Z kręgu znajomych wiem, że w szpitalach w Permie zostali przede wszystkim lżej ranni, ale także osoby, co do których obawiano się, że nie przeżyją lotu do Moskwy lub Petersburga. Przyjaciółka znajomych bawiła się przedwczoraj w „Chromej Łoszadzi” wraz z ojcem. Ją zabrano do Petersburga. Ojciec, z oparzeniami około 80% ciała, został w Permie.</p>
<p>* * *</p>
<p>Skwer, przy którym stał ten fatalny klub nosi imię Uralskich Dobrowolców. Upamiętnia ludzi, którzy w 1941 roku na ochotnika, w odpowiedzi na apel Stalina, ruszyli do walki z faszyzmem. Tak to się tutaj nazywa, nie &#8211; walka z nazizmem, Hitlerem, Niemcami, tylko właśnie – z faszyzmem. Można czasem usłyszeć, że była to walka z Zachodem w ogóle.</p>
<p>Jeżeli przeżyli, mieli sporą szansę wrócić w rejon Permu. Generalissimus przygotował wokół miasta wianuszek łagrów, gdzie po zwycięstwie zamykał żołnierzy, którzy wygrali dla niego wojnę. Skoro liznęli Zachód, mogli teraz siać zwątpienie. Nie należało do tego dopuścić.</p>
<p>Jeden z łagrów, Perm-36, leży daleko za miastem. W latach 90. rosyjski Memoriał zmienił go w muzeum łagiernictwa. Ale część dawnych obozów działa nadal. Teraz jako kolonie karne, czyli szczególnie śmiercionośny i bezwzględny fundament współczesnego rosyjskiego systemu penitencjarnego.</p>
<p>* * *</p>
<p>Tydzień temu, podczas międzynarodowej konferencji slawistycznej ukuliśmy żart, że    dobrowolec   tutejszy może działać tylko w jedną stronę; stąd   dobrowolnie  można bowiem tylko wyjechać, o ile się to komuś uda. Niemal nie zdarzało się na przestrzeni blisko 300 lat istnienia miasta, aby ktoś tu   dobrowolnie   przyjeżdżał.</p>
<p>W mieście i w regionie zaznaczała się silnie obecność Polaków. Wśród nich – architekci, budowniczowie, uczeni. W historii Permu zapisało się wiele polskich nazwisk. Najpiękniejsze budynki w mieście powstały w końcu XIX wieku na podstawie projektów Aleksandra Turczewicza, polskiego szlachcica pochodzącego z okolic Kijowa.</p>
<p>Wielka fala Polaków przybyła na zesłanie po Powstaniu Styczniowym. Następna – po zajęciu przez Sowietów wschodniej Polski w 1939 roku. Dla wielu z nich Perm był tylko stacją przesiadkową. Stąd trafiali w okolice Kunguru, Kudymkaru i Bereznikow do obozów pracy. Tragiczne losy własnej rodziny, zesłanej do Kraju Permskiego opisał niedawno polski rzeźbiarz, profesor Stanisław Kulon, wywieziony jako dziecko z kresowej wsi, wraz z rodzicami i rodzeństwem, do organizującego się obozu w lasach Uralu. Przez kolejne miesiące i lata bezradnie patrzył, jak mróz, głód i choroby zabijają kolejne jego rodzeństwo, mamę, krewnych i sąsiadów&#8230;</p>
<p>Ale o obecności Polaków zaczęto mówić głośno dopiero po Pierestrojce. Wcześniej w ogóle o niczym tu raczej głośno nie mówiono. Przez dziesięciolecia Perm miał status miasta zamkniętego. Tutejsze fabryki zbrojeniowe, w których powstawały rakiety do przenoszenia głowic atomowych, wymagały najwyższej tajemnicy. Do miasta nie wpuszczano cudzoziemców, kontrolowano przyjazdy Rosjan. Miejscowych starano się stąd nie wypuszczać.</p>
<p>Po dziś dzień, wiele osób związanych z przemysłem zbrojeniowym nie ma prawa opuszczać terytorium Rosji.</p>
<p>* * *</p>
<p>Miasto jest brzydkie. Budowane w chaosie i pośpiechu. W walce z siłami przyrody, przeciw nim i przeciw człowiekowi. Rozwala się resztki zabytkowych budynków, aby zrobić miejsce dla wielopiętrowych bloków. Wśród nich zdarzają się architektoniczne cuda, których mogłyby Permowi pozazdrościć zachodnioeuropejskie metropolie. Ale brak planu, brak podstawowego studium urbanistycznego, sprawia, że w milionowym mieście żyje się jak w rozległej wsi-ulicówce. Ciągnie się ten Perm na odcinku siedemdziesięciu kilometrów wzdłuż Kamy. Gdzie decydentom upadła pinezka na mapę, tam powstawała fabryka. Robotników osiedlano w barakach w cieniu kominów. Z czasem część baraków rozebrano, a ich miejsce zajęły bloki z wielkiej płyty. Nie ma tu więc wydzielonego miejsca dla przemysłu, i miejsca, w którym można by było żyć oddychając powietrzem wolnym od skażeń. Woda w kranach tak cuchnie, że nawet osoby biedne, emeryci pobierający po cztery-pięć tysięcy rubli miesięcznie (około 400-500 złotych), gotują na kupowanej wodzie źródlanej.</p>
<p>* * *</p>
<p>Powoli wykluwa się tu (lub tylko – chce wykluwać) coś na kształt społeczeństwa obywatelskiego. Jak za wczesnego Jelcyna, trwają znowu bezustanne zebrania komitetów na rzecz naprawy wszystkiego dookoła. Ale że nie wiadomo od czego zacząć, na początku rozstrzyga się kwestie personalne. Nic bowiem nie da się podobno zmienić, bez zmiany władzy. Żarówka na klatce schodowej się przepaliła &#8211; winna władza;! Brudno przed domem &#8211; co robi władza?! W windzie nasikane &#8211; a gdzie jest władza?! A władza odejść nie chce. Komitety oddają się więc refleksji nad kształtem rzeczywistości, z projektem reform czekając na to, aby władza dobrowolnie sobie poszła.</p>
<p>* * *</p>
<p>Permiacy kurczowo łapią się każdej chwili radości. Na widowniach siedmiu tutejszych teatrów, w operze i w filharmonii niemal codziennie są komplety. W knajpach pełno ludzi, choćby takich, którzy za cenę kubka herbaty chcą pobyć kilka godzin w kolorowym świecie. Jeżeli jesteś gościem, Permiaków, będą cię nosić na rękach. Mogą ci uratować życie, oddać ostatni kawałek chleba, wydać wieloletnie oszczędności na bankiet na twoją cześć. Nie zdradzą cię. Rzucają się w przyjaźń głową w dół.</p>
<p>Otoczeni brzydotą i smutkiem mieszkańcy tej głuchej rosyjskiej prowincji garną się do wszystkiego co może być piękne. Gdy bawią się – przypomina to szaleństwo. Gdy piją – nie trzeźwieją przez tydzień.</p>
<p>I tacy właśnie, wymęczeni brudem i ciśnieniem tego absurdalnego molocha poszli w piątek na ósme urodziny klubu „Chromaja Łoszadź” napić się wódki z przyjaciółmi i poskakać w rytm klubowej muzyki. Atrakcją wieczoru miał być pokaz sztucznych ogni.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong><em><a href="http://gabriel.salon24.pl/" target="_blank">Blog Gabriela Michalika</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/06/tragedia-na-uralu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 7. października 2009</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Nov 2009 11:15:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3323</guid>
		<description><![CDATA[Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. Marta Śmigrowska, (&#8222;Zmiany klimatu a sprawa polska&#8221;) a poświęcony jest sprawom klimatycznym. W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu &#8211; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. <strong>Marta Śmigrowska</strong>, (<strong><a href="http://smigrowska.salon24.pl/" target="_blank"><em>&#8222;Zmiany klimatu a sprawa polska&#8221;</em></a></strong>) a poświęcony jest sprawom klimatycznym.<br />
W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu &#8211; warto na bieżąco śledzić te sprawy. Pani Marta robi to profesjonalnie, ale przystępnie. Warto!</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<h2><span style="color: #000080;">Pali się moja panno! Polska perspektywa w bojach o klimat</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ludzie mają prawo wiedzieć więcej o negocjacjach klimatycznych. Dlaczego? Bo to ważna gra, jak nam to kiedyś pięknie wyśpiewał Edmund Fetting.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postaram się rzucić światło reflektora na najważniejsze z polskiego punktu widzenia elementy negocjacyjnej układanki. Istotne niezależnie od tego, czy jesteśmy za, czy przeciw ochronie klimatu.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">W negocjacjach klimatycznych mamy swoje miejsce i swój interes. Będą wielkie inwestycje, poważne koszta i wielkie zyski.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Tym bardziej dziwi, że polscy politycy nie pochylają się nad polityką klimatyczną z odpowiednią czułością. Stawia nas to obok Rosji, która również zachowuje się, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi i nieuchronności zmian. A Rosja, jako eksporter paliw kopalnych, na polityce klimatycznej mocno straci…</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">W wielkiej klimatycznej polityce nasi rządzący budzą się z letargu raz na chwilkę, wyruszają do Brukseli („bo Unia znów coś tam grzebie przy klimacie”), grożą wetem, uzyskują ustępstwa (lub tylko mgliste obietnice), wracają i ogłaszają sukces.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Gaszą pożar. Nie wiedzą jednak, gdzie się pali i dlaczego. Nie pali się w Brukseli – my sobie w ramach Unii z transformacją energetyczną damy radę. Obgadamy, poblokujemy, damy radę. Palić się będzie na szczycie w Kopenhadze i później, jeżeli nie uda się uzgodnić dobrego porozumienia klimatycznego. Bo wg najrzetelniejszych gremiów naukowych emisje powinny osiągnąć szczyt i zacząć spadać nie później niż w roku 2020. Potem będzie znacznie trudniej i znacznie drożej.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">A media? W mediach rwetes. O la Boga! Unia chce usiąść wielkim zadkiem na naszym skromnym budżecie! Jest barwnie, dramaturgicznie, ale społeczeństwo nie dowiaduje się, co tak naprawdę się w tej Kopenhadze wydarzy. A ludzie mają prawo wiedzieć.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><span id="more-3323"></span><strong>Polski interes</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Negocjacje zawierają bowiem kilka elementów, które wyraźnie dotyczą Polski. Powinno mieć to odzwierciedlenie zarówno w priorytetach politycznych, jak i w komunikatach medialnych – częstszych, różnorodnych, tych prostych i tych pogłębionych.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Diagnozuję trzy elementy, które w procesie ONZ wyraźnie nas dotyczą:</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>1)      CEL REDUKCYJNY UNII EUROPEJSKIEJ</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Jeżeli inne kraje rozwinięte, takie jak USA, Kanada, czy Australia, zadeklarują dobre cele redukcyjne, Unia podniesie poziom ambicji z 20% do 30% redukcji do roku 2020.<br />
20% uzgodniliśmy i podpisaliśmy w ramach Unii pod koniec zeszłego roku. Mamy na nie pomysł – to m.in. ograniczenie emisji w energetyce, transporcie i budownictwie. Skąd weźmiemy dodatkowe 10%? Z sektorów do tej pory nietkniętych – czyli rolnictwa i leśnictwa. Zmienić się może system dopłat dla rolnictwa. Albo rolnictwo zostanie objęte systemem handlu emisjami. Dla Sołtysiaka z Gołdapi to może być spora rewolucja.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne: Wyższych redukcji Unia poszuka w rolnictwie i leśnictwie.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>2)      FUNDUSZ KLIMATYCZNY DLA KRAJÓW ROZWIJAJĄCYCH SIĘ</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Wkład UE w oenzetowski fundusz klimatyczny nie został jeszcze zatwierdzony. Rozważa się skalę od 2 do 15 mld EUR rocznie do roku 2020. Niezależnie od sposobu podziału, kto ile do tej unijnej puli dorzuci, Polsce zrobi to istotną różnicę (będziemy płacić X lub 7,5 razy X).<br />
Zaznaczam, osobiście silnie optuję za tą wyższą kwotą, bo tylko dobry fundusz dla krajów rozwijających się da szansę na rzeczywiste ograniczenie emisji w skali globu. Niezależnie od tego, czy się czytelnicy zgadzają ze mną czy nie – temat jest gorący i stanie się medialnym tematem za kilka tygodni.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne:  Polska wesprze kraje rozwijające się kwotą X albo i 7,5 razy X</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>3)      NASZE (ALE TEŻ ROSYJSKIE) NADWYŻKI UPRAWNIEŃ DO EMISJI</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">To wielce dramaturgiczna historia. Te nadwyżki, o których jak na razie mówi się nieśmiało, to mina, na której może wylecieć w powietrze cały proces negocjacyjny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">O co chodzi? W ramach protokołu z Kioto, gdzie na kraje uprzemysłowione (w tym Polskę) nałożono konkretne cele redukcyjne, niektóre kraje zrealizowały swoje zobowiązania z nawiązką, a inne nie sprostały zobowiązaniom (emitowały, jak szalone). By umożliwić przenoszenie prawa do emitowania między pierwszymi a drugimi utworzono klimatyczną walutę, zwaną AAU. Teraz ci, którzy mają niedobory płacą tym, którzy nie wyemitowali, chociaż mogli.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Polska była tak miła, że nie wyemitowała. Wiemy dlaczego – dramatyczna zapaść ekonomiczna przełomu lat 80 i 90 doprowadziła do upadku wiele przestarzałych, kopcących jak smoki zakładów przemysłowych. Nasz cel redukcyjny, wówczas niziutki, z nawiązką został wykonany. Wykonaliśmy nie 300 procent normy, jak powojenni przodownicy pracy, ale 500% normy!.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Podobnie jak u nas, bolesna transformacja ustrojowa gwałtownie zahamowała emisje w Rosji, na Ukrainie i w krajach byłego bloku wschodniego. Mamy więc teraz na rynku CO2 zalew tych nadwyżek.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Polska, Rosja i inni chcieliby, by te nadwyżki przenieść na kolejny okres zobowiązań. Nie zdążyliśmy ich spieniężyć, to spieniężymy trochę później. A co to szkodzi? Wprawdzie sprzedamy tanio, bo Rosja i Ukraina mają jeszcze więcej zbędnych AAU, niż my, ale i tak wpadnie parę groszy. Załatamy którąś z licznych budżetowych dziurek.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Sęk w tym, że zagrożony będzie cel, dla którego ten rynek handlu CO2 w ogóle powstał. Celem jest ograniczenie emisji. Jeżeli kraje dużo emitujące kupią od nas tanio nasze niewykorzystane prawa do emisji, to redukcje będą tylko na papierze. Nie wybudują wiatraków, nie zwiększą efektywności energetycznej, nie dokonają sprawnej transformacji ciepłownictwa.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne: Jak sprawić, by Polska, Rosja i Ukraina – zachowując prawo do finansowej nagrody za ciężką transformację skutkującą mniejszą emisją – nie zalały rynku tanimi uprawnieniami do emisji, topiąc tym samym całe porozumienie klimatyczne?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ironia losu, z Rosją w kwestii nadwyżek jedziemy na tym samym wózku. Zważywszy na – nazwijmy to dyplomatycznie – raczej chłodne stosunki między Rosją a większością krajów byłego bloku wschodniego, trudno jednak liczyć na zawiązanie koalicji „nadwyżkowców”.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">O Rosji w procesie negocjacyjnym napiszę oddzielną notkę, bo tak ciekawy i nieobliczalny gracz wymaga szczególnej opieki. </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 23. października</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/24/czytanki-nieoszolomow-23-pazdziernika/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/24/czytanki-nieoszolomow-23-pazdziernika/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 08:21:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3274</guid>
		<description><![CDATA[W starym, trochę zaniedbanym cyklu dziś znów (po raz 3.?) bloger, biznesmen i działacz społeczny, niekonwencjonalny Ras Fufu. Dziś problem trochę z marginesu politycznego, ale szalenie ważny i przenikliwie pokazany. Zapraszam! &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211; Polska polityka gnije, bo zgniły jej samorządowe fundamenty Ostatnio dwa razy odwiedziłem rady miejskie. Jeśli to ma być &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/10/24/czytanki-nieoszolomow-23-pazdziernika/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W starym, trochę zaniedbanym cyklu dziś znów (po raz 3.?) bloger, biznesmen i działacz społeczny, niekonwencjonalny<strong> Ras Fufu</strong>. Dziś problem trochę z marginesu politycznego, ale szalenie ważny i przenikliwie pokazany. Zapraszam!</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Polska polityka gnije, bo zgniły jej samorządowe fundamenty</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ostatnio dwa razy odwiedziłem rady miejskie. Jeśli to ma być szkoła w której się rodzą polskie talenty polityczne, to już rozwiązałem tą zagadkę nieudolności polskiej polityki. Siedzę właśnie jako konsultant na jednej z rad miejskich i jest to niewyobrażalne marnotrawstwo czasu, niewiarygodnie nudne. Za publiczność w dwóch miastach które odwiedziłem robią głównie lobbyści oraz strażnicy miejscy, nie wiedzieć czemu stale kręcący się w godzinach pracy na loży publiczności.<br />
Kto normalny przebrnie przez to niewiarygodne zbieractwo paplaniny, czczej gadaniny, poruszania trywiów przez osoby bez wiedzy fachowej, a przekonane że pojadły rozumy? Kto przejmuje się stanowiskiem Rady Warszawy w spawie kotów wolno żyjących? Pierdy opowiada się takie, że radni kwikają ze śmiechu. Kot jest bytem poczętym. Pół godziny o kotach. Nudne niesamowicie i niewiarygodnie. Marnotrawstwo czasu. Ultrakatolicy skierowali porównanie kota do człowieka do komisji etyki, nie wiadomo czy żartem, czy nie. Teraz głosuje się nad zamknięciem dyskusji o kotach. Przy okazji kłótnia o to ile osób głosowało. Ta rada trwa już 11. godzinę, jest 9-ta wieczór. Szatniarka już zamyka szatnię, jak obwieszczono przez mikrofon. Ktoś powiedział na jakąś panią „biurwa”. Sala zdominowana jest przez starsze wiekiem pracownice biurowe w okularach.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><span id="more-3274"></span></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Na początku było 5 godzin dyskusji o tym kto ma dyskutować. Radni opozycji kłócą się że nie dopuszcza się ich punktów do porządku obrad. Polska polityka nie ma nic wspólnego z elitami wiedzy, intelektualistami. Jeśli ktoś normalny tu trafi, z pewnością szybko ucieknie. To kwestia specyfiki tego towarzystwa. To nie jest świat biznesu, gdzie można znaleźć ujście własnej kreatywności, gdzie można coś stworzyć. Tutaj osoba kreatywna i uzdolniona miałaby uczucie marnowania swojego życia na bezowocne spory, drobiazgi, miałaby poczucie rozmieniania się na drobne, wysłuchiwania ludzi mających problemy z poczuciem samooceny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Dziwimy się że w polskiej polityce nie ma młodych pokoleń, nie ma nowych nurtów politycznych. Byłem na radzie miejskiej w Y., gdzie też prezentowałem jakieś konsultingowe rzeczy. Widząc inwestycje przeprowadzane w marnotrawiący miliony sposób, rozmawiałem z radnymi. Okazuje się że trzeba być prezydentem miasta, by móc rządzić, by móc decydować o tym jakimi sposobami wykonywane są inwestycje. Radny sam jeden nic nie znaczy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Kiedyś chciałem być radnym, chcąc coś zmienić w moim rodzinnym mieście. Dziś widzę że to bez sensu. Że ten cały świat jest nudnym światem Gazety Wyborczej, światem starszych pokoleń. Jeśli chcielibyśmy znaleźć tutaj jakichkolwiek młodych ludzi, to są to w normalnym życiu środowiska całkowicie zmarginalizowane, ale tutaj ożywające, rozpychające się i próbujące wchłonąć do siebie wszystko.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">To środowisko młodych i nudnych aparatczyków w garniakach. To rozmaite karierowiczowskie młodzieżówki partyjne pełne absurdalnej ambicji w walce- no właśnie, o co? Albo jakiś właściciel klubu sportowego z kibicem traktujący radę jako sposób na wyciągnięcie miejskiej kasy na stadion i klub sportowy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Polityka nie jest dla normalnych ludzi. Nawet dla tych którzy chcieliby pomóc innym ludziom. Każdy robiący karierę, czy to w biznesie czy w nauce dojdzie do wniosku że taka rada miejska cofa go w rozwoju. Że on traci czas na bezowocne spory zamiast zarobić przez te zmitrężone godziny kolejne kilkadziesiąt tysięcy. Ci ludzie nie szanują czasu. Swojego i cudzego. Nie znają jego wartości, nie cenią życia.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Tutaj nie ma żadnej wiedzy niemalże. Tutaj nie pojawiają się naukowcy, tutaj wiedza fachowa jest zbyteczna. To nie Wielka Brytania gdzie dla samorządowców pracują naukowcy realizujący finansowane przez rząd projekty współpracy nauki z samorządami. Nawet w Warszawie czcza gadanina nie osiąga poziomu merytorycznego typowego dla drobnych biznesmenów chociaż. To ktoś kogoś nazywa obłudnikiem, a to kłócą się o trywia.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">W Polsce nie można zdaje się nic zmienić, z racji owego niesłychanego tragizmu „polskiego sejmiku”. Tam się nie garną ludzie przećwiczeni w pracy w wielkich korporacjach, ludzie nauki, tu nie zaglądają dobrzy menedżerowie. A my, jako młodzi Polacy, nie jesteśmy nawet w stanie zrobić ruchów społecznych które coś wymuszą na politykach bez wchodzenia w ten świat procedowania o rzeczach nudnych niewymownie.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Można przecież robić politykę ciekawą, atrakcyjną, jako ruch społeczny, oddziaływujący na ludzi, w tym na polityków. Także tego niemal nie mamy, choć to jest chyba ostatnia szansa na uratowanie sensu polskiej polityki. Reszta zgniła. Te rady miejskie, te brukowce codzienne o nich donoszące. Jakież rozczarowanie przeżyłem odwiedziwszy dwie rady miejskie w tym tygodniu. Siedziałem słuchając osób mówiących rzeczy nieciekawe, tracąc okazję spotkań z przyjaciółmi, którzy teraz siedzą sobie w klubie, nie byłem na treningach.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Kto normalny proceduje po nocy, jak ci panowie na tej radzie jeszcze? Te dyrektorki biur zamówień, raportujące radnym w godzinach typu 11 w nocy, w których być może wolałyby już spać, nie mówiąc o zjedzeniu dobrej kolacji czy cieszeniu się wolnym czasem ze swoimi przyjaciółmi. Ten jarmark, ten brak wiedzy. To smutne. I jak zauważyli radni w kuluarach, jest to samonapędzające się zamknięte koło. Nikt z innych grup tam się nie garnie, bo tak tam jest.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">[Źródło: <strong><a href="http://rasfufu.salon24.pl/" target="_blank">Blog Rus Fufu</a>]</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong><br />
</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/24/czytanki-nieoszolomow-23-pazdziernika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów, czyli prawicowi popaprańcy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/29/czytanki-nieoszolomow-czyli-prawicowi-popaprancy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/29/czytanki-nieoszolomow-czyli-prawicowi-popaprancy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 12:45:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3058</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem sam na ten temat napisać, ale Jan Osiecki, dziennikarz &#8222;Newsweeka&#8221;, zrobił to nie tylko dokładnie, ale również z odpowiednią dozą humoru. Po sprawie Pani Katarzyny S., znanej jako kataryna w polskim internecie, to druga afera, związana z blogerami. Choć Panią Szmidt trudno nazwać &#8222;blogerką&#8221;, ponieważ to czym się ona &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/07/29/czytanki-nieoszolomow-czyli-prawicowi-popaprancy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem sam na ten temat napisać, ale <span style="color:#ff0000;"><strong>Jan Osiecki, dziennikarz &#8222;Newsweeka&#8221;</strong></span>, zrobił to nie tylko dokładnie, ale również z odpowiednią dozą humoru.</p>
<p>Po sprawie Pani Katarzyny S., znanej jako kataryna w polskim internecie, to druga afera, związana z blogerami. Choć Panią Szmidt trudno nazwać &#8222;blogerką&#8221;, ponieważ to czym się ona głównie zajmuje, to kradzież własności intelektualnej. Jej pisanie polega na kradzieży materiałów z innych stron internetowych, a następnie wklejanie ich u siebie. Poza tym znana jest z inicjatyw, które zakłada i tworzy taśmowo, a potem je niszczy. Nikt drugi w polskim internecie tak nie kompromituje prawicy, i jednocześnie blogerów. Druga Pani, Małgorzata Puternicka, jak sądzę, miała dobre intencje, natomiast ich wykonanie powierzyła skrajnym oszołomom. A codo  Pani Anny Walentynowicz&#8230; cóż, teorie spisku zostały przez nią i jej znajomych, Wyszkowskiego i małżeństwo Gwiazdów mocno wsparte&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color:#0000ff;">Kompromitacja a la prawica</span></h2>
<p><span style="color:#0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Kochajmy naszych prawicowców, bo tak szybko się kompromitują. Tragikomedia pt. „benefis Pani Anny Walentynowicz” – dobiega końca. Sprawa będzie jednak długo budziła  nie tylko uśmiech, ale również poczucie niesmaku. Dla tych którzy nie znają nie śledzą tak dokładnie okolic prawej ściany naszego internetowego zaścianka krótkie streszczenie.</p>
<p><span id="more-3058"></span>Miało być tak pięknie: wielki jubel kreowanego przez prawicowców „AntyBolka”, a przy okazji wylansowanie się prawicowego stołka (bo na kanapę to jest trochę za małe, zresztą zdążyło się już podzieliło na nowe inicjatywy) pod nazwą Blogmedia24<br />
(Swoja droga czy ktoś się zastanawiał  dlaczego nie 28 lub 32? – tak harują żeby się skompromitować, że należy im się większa liczba niż marne 24 <img src='http://www.azraelk.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Wracają do tematu. O imprezce robionej przez Elżbietę Szmidt „Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl” oraz tajemniczą oglądającą „świat znad kuchni” Małgorzatę Puternicką – panie co rusz informowały gdzie się dało (od Salonu24 a na kancelarii premiera kończąc – swoją drogą dlaczego nie zwróciły się do kancelarii prezydenta?). Zapomniały chyba tylko poważnie porozmawiać z główną zainteresowaną. A tak jak się dowiedziała, co wyczyniają nowe przyjaciółki &#8211; piszące o niej tak poufale na swoich blogaskach per „pani Ania” &#8211; <a href="http://wiadomosci.onet.pl/2016258,11,item.html">walnęła</a> pięścią w stół: „<em>Inicjatywa ta nie otrzymała nigdy w żadnej formie mojej aprobaty (&#8230;) Jestem głęboko oburzona faktem, że pomimo mojego wyraźnego sprzeciwu panie Schmidt i Puternicka podejmują dalsze działania w celu zorganizowania tego benefisu i kontaktują się z przedstawicielami władz na szczeblu lokalnym oraz ogólnopolskim, a także, że prowadzą zbiórkę pieniędzy wśród czytelników blogów</em>.”<br />
I powiało grozą. Zdemaskowana Maryla nagle zamilkła. (Hop, hop Marylu gdzie jesteś? Podła „bolszewia” nie daj Boze cie załatwiła?!) <a href="http://blogmedia24.pl/node/16983">Oświadczenie</a> w imieniu Blogmedia24 zamieszci  Franciszek Gajek wiceprezes Blogmedia, który napisał, że stowarzyszenie „ograniczyło się jedynie  do wejścia do Komitetu organizacyjnego uroczystości” i poza tym nie ma nic wspólnego z impreza. (Szkoda, że pani prezes Szmidt tak uparcie milczy <img src='http://www.azraelk.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Cóż za skromność jak na naszą prawicę. Nic poza kontem na które zbierano kasę na jubel <img src='http://www.azraelk.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  No i listami wysyłanymi do KPRM z prośba o dotację.  A także drobnym faktem, że szefowa stowarzyszenia Elżbieta Szmidt vel Maryla była jedną z dwóch współorganizatorek imprezy. (dane upubliczniła Anna Walentynowicz – wiec nie widzę powodu żeby dalej udawać, że Maryla jest anonimowa)<br />
A zaraz potem zaczęło się nerwowe poszukiwania winnych. A winni są oczywiście <a href="http://www.youtube.com/watch?v=JLsuErtByY4%29"> &#8222;Kuroń z Michnikiem&#8221;</a> czyli w tym wypadku złe media.<br />
„Czy nikt z Was nie zauważył,jak koronkowo rozgrywana jest ta akcja im bliżej benefisu ? Najpierw wypuszczono balonik Rzepy, potem DerDz, teraz  &#8222;życzliwe&#8221; otoczenie Pani Ani szepcze do ucha aby wydała oświadczenie. Ale tu też powstaje pytanie; czy PAP przyszedł z &#8222;ofertą&#8221; i &#8222;argumentami&#8221; do Pani Ani ,czy też Pani Ania poszła sama do PAPu ? Dalszy scenariusz prosty&#8230;zniechęcić organizatorów, atakować ze wszystkich stron a potem wylezie sam myndrzec ze swoimi myślami ! Gra operacyjna WSIoków w toku. Niszczenie prawdziwej historii &#8222;Solidarności&#8221; trwa” – <a href="http://blogmedia24.pl/node/16961#comment-51750">obwieścił</a> niejaki Natenczas (proszę się nie załamywać, niektóre problemy da się pewnie jeszcze wyleczyć). I wytłumaczenie szybko podłapała druga współorganizatorka Małgorzata Puternicka, która <a href="http://blogmedia24.pl/node/16964">oświadczyła</a> „Niestety ,do Pani Anny Walentynowicz , w ostatnich dniach ,było wiele telefonów, od różnych dziennikarzy, które wykrzywiły ideę działania Komitetu. Szkoda” <a href="http://blogmedia24.pl/node/16964#comment-51881">I szybko</a> dodała, żeby teza była jeszcze poważniejsza:  „Trwa wojna o net, ale i o Anie Walentynowicz. ot co”<br />
Psycholog czytający to, uśmiecha się pod nosem. Wyjaśnienie stare jak świat. Powstał dysonans i zredukowano go najprymitywniejszą metoda: „ my nie mogliśmy się mylić, wiec nie udało nam się z powodu sprzysiężenia przeciwko nam.”<br />
Patrząc na to co robią nasze „prawicowe pokraki”, wylansowane w S24 przez Igora Janke, który zostało potem oskarżony o lewicowe odchylenia zaczyna tęsknić za czasami „konwentu św. Katarzyny”. Wtedy ta nasza prawica była taka poukładana i zgodna <img src='http://www.azraelk.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Przypomnę pokrótce historię organizatorów niedoszłego „benefisu”. Prawdziwi prawacy po uznaniu, że Salon jest dla nich zbyt mało prawicowy założyli sobie jeden jeszcze bardziej prawicowy portalik (mapnieta ktoś jeszcze taka inicjatywe jak blog.media.pl? <img src='http://www.azraelk.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Potem się pokłócili. Założyli kolejne dwa portaliki. A potem Z Blogmedia24 wypączkowało się jeszcze trochę nowych – a jakże &#8211; jeszcze bardziej prawicowych portali tworzonych przez jeszcze większych patriotów. Jak zauważył pewien złośliwie ostatnio ujawnił się „prawicowy koniec Internetu” czyli blog „nieodżałowanego Kambei Shimady” czyli Pawła Paliwody. Ponoć „dalej na prawo zanika już umiejętność pisania i pozostaje jedynie miarowe uderzanie głową w ścianę.”</p>
<p>PS W <a href="http://wo.blox.pl/2009/07/Pani-Ania-i-prawicowe-blogerki.html">skomentowaniu</a> całej sytuacji ubiegł mnie niestety na swoim blogu Wojciech Orliński</p>
<p>[Źródło: <strong><a href="http://osiecki.salon24.pl/117547,kompromitacja-a-la-prawica" target="_blank">Blog J. Osieckiego</a></strong>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/29/czytanki-nieoszolomow-czyli-prawicowi-popaprancy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

