Pandemia firm farmaceutycznych

Już nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę coraz wyraźniej widać, że epidemia, czy nawet pandemia gryp (sezonowej i „świńskiej”) jest wielkim, zakrojonym na globalną skalę szwindlem firm farmaceutycznych, organizacji międzynarodowych, które powinny stać na straży dobra i bezpieczeństwa pacjentów, no i oczywiście mediów, które już lata temu przestały informować rzetelnie o tym co się dzieje, ale za swój cel (oprócz zarabiania pieniędzy) postawiły chęć kreowania nowej rzeczywistości zagrożenia.

Kiedy w kwietniu tego roku wybuchła pierwsza fala histerii grypowej, profesor Czapiński wezwał media do zaprzestania epatowania idiotycznymi newsami i tytułami na temat epidemii, gdzie 150 osób porównywało się do hekatomby epidemii z czasów I Wojny Światowej. W przypadku grypy przesunięta została granica przyzwoitości, gdzie pogoń za zyskiem powinna się zatrzymać. W przypadku epidemii jest to granica wywołania paniki społecznej.

Żerowanie na krwi, przemocy i patologiach to rzecz niegodna. Problem jest tylko taki, że dla mediów, szczególnie elektronicznych, takiej granicy nie ma. Dało się także w Polsce zaobserwować, że właśnie pod wpływem mediów Polacy gremialnie poszli do przychodni, choć tak naprawdę racjonalne podejście do choroby i zastosowanie tradycyjnych metod leczenie w 99% przypadkach wystarczy do wyleczenia.

Continue Reading →

Państwo konfesyjne

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 12. listopada

Morderca? Sprawa Nidala Malika Hasana

Amputacje, stress, urażenia pourazowe, koszmary nocne, samobójstwa, rozwody, problem z asymilacją i poczucie winy to problemy wracających żołnierzy z Iraku oraz Afganistanu. Armia nie potrafi znaleźć rozwiązania jak pomóc żołnierzom. Wojsko nie ma wystarczająco dużo personelu lekarskiego, a lekarze specjalizujący się w psychiatrii oraz psychologi maja tak dużo przypadków, że nie są w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy. A najgorsze jest to, że jeden z tych, który był odpowiedzialny za zdrowie psychiczne wielu żołnierzy, okazał się mordercą.

Major Nidal Malik Hasan, psychiatra, w zeszły czwartek, w Forcie Hood w Teksasie otworzył ogień i w przeciągu zaledwie kilku minut zabił 12 żołnierzy , 1 cywila oraz zranił 38 osób. Sam postrzelony, przeżył. Może już mówić, wyznaczono mu prawnika a za kilka miesięcy stanie przed sadem jako znienawidzony Muzułmanin, terrorysta. Bo to tylko kwestia czasu aby zakwalifikować go jako terrorystę.

Koledzy Hasana, twierdzą, że był doskonałym psychiatrą, który ze łzami w oczach opowiadał o swoich pacjentach. Hasan urodził się w Arlington, w Virgini. Jego rodzice to Palestyńczycy, którzy emigrowali do USA z West Bank w 1960 roku. W USA skończył szkolę medyczną, za która armia amerykańska zapłaciła w zamian za 7 lat służby. W czwartek rano, major Hasan po porannej modlitwie udał się do budynku medycznego i otworzył ogień. Świadkowie podali, że Hasan, chylił głowę kilka razy tak jakby się modlił, wyciągnął pistolet, wypowiedział słowa “Allahu akbar” (Bóg jest wielki) i zaczął strzelać.
Od wielu lat, raporty informują o zwiększającej się liczbie samobójstw, depresji, braku asymilacji oraz niemożności poradzenia sobie z rzeczywistością tych, którzy walczyli w Iraku czy Afganistanie. Służba wojskowa w USA nie jest obowiązkowa. Armia nie ma wystarczająco dużo żołnierzy i dlatego wielu musi wracać do Iraku czy Afganistanu dwa lub trzy razy. Armia oferuje dużo, ale chętnych nie ma tak wielu. Żołnierze w Iraku i Afganistanie żyją w ciągłym strachu przed rozerwaniem przez bomby; przed kalectwem oraz urazami głowy, których jest najwięcej.

Continue Reading →

Wojna krzyżowa jest niepotrzebna

Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.

Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.

Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.

Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.

Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.

Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.

Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.

Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.

Azrael

Oranie ugoru, czyli komisja hazardowa

Już podliczono, że właśnie powołana nowa, specjalna komisja do wyjaśnienia tak zwanej afery hazardowej, jest ósmą tego rodzaju instancją sejmową. To jak na warunki demokracji parlamentarnej, która powinna odkrywać, wyjaśniać i piętnować nieprawidłowości życia politycznego naszego kraju, wynik nie najciekawszy. W kolebce demokracji, choć jakby się przyjrzeć z bliska, dość specyficznej, Stanach Zjednoczonych, liczba działających komisji Kongresu i Senatu idzie w dziesiątki. Część z nich ma nawet status stałych komisji śledczych. I choć od czasu uruchomienia pierwszej komisji minęło niespełna siedem lat, żadna z nich nie zrealizowała w pełni swoich założonych celów.

Panuje opinia, że komisja rywinowska „przeorała” polską scenę polityczną i zmieniła spojrzenie na zasady funkcjonowania organów państwa, ich relacji z mediami i biznesem, a także w pełni odkryła patologie podskórne działań polityków i lobbystów. Jest to jedna z największych bzdur, jakie słyszę, coś w rodzaju swoistego mitu miejskiego, a właściwie sejmowego. Tamta komisja, sprawnie zarządzana i kierowana przez Tomasz Nałęcza zdrapała tylko wierzchnią warstwę gliny i błota z ugoru politycznego, wcale nie naruszając głębi gleby i działających w niej robaków, pasożytów, kretów… i innych żywotnych – także żywotnych, splecionych ze sobą interesów polityków, biznesmenów i mediów. Komisja rywinowska zmieniła doraźny układ sił politycznych, pozwoliła obozowi postsolidarnościowemu dojść do władzy, ale nic nie zmieniła w strukturze i mechanizmach politycznych. A jak pokazała praktyka, czyli skandaliczny tryb przyjęcia tak zwanego raportu Ziobry przez Sejm, oraz wyroki sądowe uniewinniające i oczyszczające Aleksandrę Jakubowską i Leszka Millera – również nic nie wyjaśniła i nie odkryła. Tak zwana „grupa trzymająca władzę” ma się dobrze, teraz trzyma media. Miałem niewątpliwą przyjemność odbyć swego czasu długą rozmowę z byłym premierem, Leszkiem Millerem – i wiem, że sedno sprawy Rywina, „i czasopism”, a przede wszystkim problemu TVP, nie zostało nawet naruszone…

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 5. października

Miedzy nami poligamistami


USA to kraj, w którym mimo istniejącego prawa pozwala się na wiele dziwnych sytuacji, które udowadniają, że Amerykanie są bardzo skomplikowanym narodem składającym się z różnego rodzaju ugrupowań oraz sekt. Utah, Colorado, Arizona słynące z gór, kurortów, oraz niesamowitych widoków, są miejscem zamieszkania największych komun poligamistów w USA. Są to komuny, które rządzą się swoimi własnymi prawami, nie pozwalając nikomu z komuny na własne niezależne życie. Władze stanów Utah oraz Colorado od lat próbują udowodnić poligamię istniejąca w tych komunach, ale z braku dowodów oraz świadków nie były w stanie zbyt wiele zrobić. Sytuacja młodych kobiet oraz mężczyzn w tych komunach jest szczególnie trudna. Liderzy oraz członkowie zarządu tych sekt maja tak dużo żon, że młodzi mężczyźni stanowią dla nich zagrożenie. Jako rezultat wielu z nich jest wyrzucana z komun i pozbawiona rodzin oraz warunków to życia. Młode i nieletnie kobiety nie maja prawa wyboru męża, są zmuszane do małżeństwa oraz współżycia z często o wiele starszym od siebie mężczyzną.

Raymond Jessop, lider jednej z największej komun poligamistów w Teksasie, został zaaresztowany i oczekuje na proces, który ma się rozpocząć w tym miesiącu. Jessop posiada 9 żon, przy czym trzy z nich to byle żony jego własnego brata. „The Yearning for Zion” w Eldorado, w Teksasie, zajmuje ogromny teren tego obszaru. Jessop, „wybraniec” Boga, zmuszał 12-15 letnie dziewczynki do tzw. „duchowego „ małżeństwa ze starszymi mężczyznami. W stanie Teksas, seks z dziewczynka poniżej 17 roku życia jest uważany jako gwałt. Władze najechały na komunę po telefonie od nastolatki, która zeznała, że była zmuszona do małżeństwa ze starszym od siebie o wiele lat mężczyzną, który miał już kilka żon. Władze odebrały około 430 dzieci z komuny, wyrywając je często z rąk matek i postawiły zarzuty gwałtu i poligamii liderowi tej komuny.

Continue Reading →

Polityka odbiera rozum

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem dwa wywiady z byłym szefem klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej („Polska The Times”, wydanie weekendowe i „Newsweek”, poniedziałek) naszła mnie refleksja, że powiedzenie, że „Milczenie jest złotem” ma w sobie głęboką mądrość. Potem pomyślałem: czy przypadkiem polityka nie odbiera rozumu?! Po drugim czytaniu wzmiankowanych materiałów, już wiem – polityka odbiera rozum, a także instynkt samozachowawczy.
Odłóżmy na bok dywagacje o moralności i misji polityków; To są sprawy nad wyraz ważne i pożądane wśród polityków, ale występujące w Polsce mniej więcej tak często (w polskim Sejmie), jak jednorożce na łódce Noego. Jednak brak instynktu u polityka to już rzecz świadcząca o tym, że nie nadaje się on do uprawiania polityki, rozumianej w naszym kraju raczej jako gra interesów, a nie służba społeczna.

Nie wiadomo właściwie, dlaczego te wywiady zostały udzielone (zakładam oczywiście, że były one autoryzowane). W obu znajdziemy elementy, które nie działają na korzyść Zbigniewa Chlebowskiego, ale czytane zarówno wprost, jak i między wierszami, obciążają go jeszcze bardziej i oddalają od Platformy Obywatelskiej. Próby oskarżania swoich kolegów partyjnych, Janusza Palikota i Jarosława Gowina, jako zemsta za ich opinie o tym, że powinien zostać usunięty z partii – nie poprawiają jego wizerunku. Również nie bardzo potwierdzone insynuacje, że politycy innych opcji politycznych (w tym przypadku Ryszard Czarnecki z PiS i Jerzy Szmajdziński z SLD) spotykali się z Ryszardem Sobiesiakiem, nie czynią Chlebowskiego bardziej czystym. Wygląda to na szukanie na siłę usprawiedliwienia dla swojej działalności lobbingowej.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 29. października

Dramat Pomyłek

Tylko dwa stany w USA, New Jersey oraz Nowy Meksyk nie wykonują kary śmierci. Najwięcej egzekucji odbywa się w Teksasie oraz na Florydzie. W obu stanach „Old Sparky”, czyli krzesło elektryczne było głównym narzędziem uśmiercania przez długi czas do momentu kiedy to Najwyższy Sad USA zabronił używania krzesła elektrycznego jako okrutnej formy uśmiercania. Od tego czasu, wstrzykniecie dawki śmiertelnej do żyły skazanego było formą uśmiercania.

Pod koniec września tego roku, w stanie Ohio, 53 letni Romell Broom leżał na stole egzekucyjnym przez wiele godzin czekając na wstrzykniecie dawki, która spowodowałaby jego śmierć. I do tego nie doszło. Lekarze, wchodzący w skład tzw. grupy egzekutorów medycznych, nie byli w stanie wprowadzić igły w żyłę skazanego. Pierwsza próba trwała godzinę, po czym postanowiono przerwać egzekucje i spróbować po przerwie. Po 30-minutowej przerwie, personel powrócił i ponownie próbował dostać się do żyły skazanego. Kiedy i to się nie udało, postanowiono ponownie wziąć następną przerwę. Trzecia próba była jeszcze gorsza; przez 2. godziny każdy z personelu próbował wbić się w żyłę zdesperowanego skazanego, który próbował im pomóc. Według zeznań „Broom, odwrócił się na lewą stronę, poruszał ręką, zginał palce i pokazywał żyłę, w którą można było wbić igle”. Jednak i ta próba była nieudana. Egzekucja jest obserwowana przez grupę świadków, rodzinę ofiar, adwokata skazanego, prokuratora oraz rodzinę skazanego. Prawnik skazanego oraz wszyscy obecni, włącznie z rodziną ofiar, byli w szoku obserwując tę sytuację oraz skazanego, który plącząc i zawodząc próbował pomoc w znalezieniu żyły w jego ciele. Po kilku godzinach, gubernator Ohio, Ted Strikcland podjął decyzję zaprzestania egzekucji. Kolejna data egzekucji została wyznaczona na 30 Listopada, 2009 roku. Broom zgwałcił i zamordował 14-letnią dziewczynkę. Według wielu, nie zasługuje na współczucie. Śmierć przez wstrzykniecie uważana jest za moralną formę egzekucji, która bezboleśnie i bez zbędnego okrucieństwa ma pozbawić życia skazanego.

Continue Reading →

Jest wojna!

Słowa przeciwko dokumentom, walka na konferencje prasowe, walka na słowa, insynuacje i szukanie haków; kampania polityczna, także kampania prezydencka w pełnym rozkwicie.

Można już być pewnym, że strony konfliktu – Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska – dołożą wszelkich starań i wykorzystają wszystkie metody, aby tę walkę wygrać. Nie idzie tylko o to, czy Lech Kaczyński zostanie prezydentem na następną kadencję i czy obecny premier zepchnie go z fotela prezydenckiego, ale również o to, która z tych dwóch sił politycznych będzie dominować przez najbliższe kilka lat.

Jarosław Kaczyński i jego twardy elektorat uważa, że istnieje szansa powrotu do władzy. Niby się przygotowuje do tego merytorycznie, powołując Zespół Pracy Państwowej, z tajnymi doradcami (od kiedy praca merytoryczna jest rzeczą wstydliwą, a przekonania należy ukrywać?!), ale tak naprawdę wiadomo, że chodzi o to, aby kryzys wywołany przeciekami z CBA i niefrasobliwością polityków PO wykorzystać w sposób maksymalny. Chodzi o to, aby afery hazardową i stoczniową nadmuchać do poziomu afery rywinowskiej i na tym wózku pojechać do zwycięstwa. Jednak szansa na zdobycie znów podwójnej korony, prezydentury i zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, jest tylko teoretyczna.

PiS zaostrza kurs, nie ma innej alternatywy. Kaczyński wzywa Donalda Tuska do podania się do dymisji. Jest oczywiste, że najważniejszą sprawą jest udowodnienie, że centrum decyzyjne i informacje o aferach zbiegały się w gabinecie premiera, że był on wcześniej poinformowany o sprawach nieprawidłowości w przetargu stoczniowym i nieuprawnionych i nieetycznych kontaktach jego najbliższych współpracowników z lobbystami firm hazardowych. Udowodnienie, że Donald Tusk wiedział o wszystkim wcześniej, niż mu raportował o tym Mariusz Kamiński – to cel PiS. Temu będzie podporządkowana działalność komisji śledczej.

Z drugiej strony PO musi wykazać, że CBA i Mariusz Kamiński działali w obu aferach z zamiarem politycznym, a do tego w samej służbie doszło do złamania nie tylko procedur i prawa, ale również że działała ona na polityczne zamówienie PiS-u. Jak na razie Mariusz Kamiński swoimi wypowiedziami dla mediów różnych dostarcza… PO argumentów do jej tez. Bo słowa Kamińskiego są kontrowane dokumentami, czy stenogramami jego wystąpień. Ale przecież te dokumenty, jak twierdzi sam Jarosław Kaczyński mogą być antydatowane…

Widać już zaangażowanie mediów po stronach sporu; Z jednej strony tak zwana telewizja „publiczna” i „Rzeczpospolita”, z drugiej media prywatne. To ewidentnie będzie również rozgrywka pomiędzy poszczególnymi wydawcami, stacjami telewizyjnymi, może nawet dziennikarzami. Każdy próbuje coś ugrać na tym; Ludwik Dorn zwietrzył szansę dla promocji swojej nowej platformy politycznej, Polski Plus, i będzie społecznie monitorował prace komisji sejmowej. Zaprosił do współpracy „niezależnych” blogerów z Salonu 24, a ci, jak stado piesków preriowych stanęli słupka, i zgłosili akces na wezwanie równie „niezależnego” polityka. Na czele blogerskiej komisji stanie Róża Luksemburg polskich blogerów, kataryna – oczywiście całkowicie bezstronna i niezależna. Na pewno wnikliwie zajmie się losami ustawy hazardowej za czasów rządów PiS i roli sekretarza stanu KPRM, Przemysława Gosiewskiego w jej „uwaleniu”…

Ring do rozgrywki jest rozstawiany. Błotny ring, a może nawet z gnojowicą. Będzie się działo…

Azrael

Jest afera!

Ile właściwie jest afer związanych z CBA? Jedna, dwie, trzy, czy może jeszcze więcej? Czy Mariusz Kamiński, jak się okazuje, dalej formalnie funkcjonariusz tej służby, jest dalej „bezstronnym” urzędnikiem państwowym, czy jest już politykiem Prawa i Sprawiedliwości? A kto jest może zleceniodawcą i pracodawcą Kamińskiego – państwo, czy może jednak pewne siły polityczne.

Na początku tygodnia Kamiński udzielił kilku wywiadów, m.in. dla „Rzeczpospolitej” i TVN24 i dopiero kiedy się okazało, że obecny szef CBA, Paweł Wojtunik, tylko go zawiesił w czynnościach, ale jest on dalej w stosunku pracy i stosunku podległości, Kamiński zamilkł i znikł. Ponoć nawet nie odbiera telefonów. To dobrze dla niego, ponieważ jeszcze kilka wypowiedzi i konfabulacji, a mogłoby się okazać, że z szeryfa stałby się ściganym.

Wygląda pokrótce, że biorąc pod uwagę CAŁOŚĆ dokonań służby pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, mamy do czynienia z jedną aferą; Nazywa się ona Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przez litość nie wspominajmy już o dokonaniach w trakcie poprzedniej kadencji sejmowej, ale to co się stało w ciągu ostatnich kilku tygodni, szczególnie w tak zwanej aferze stoczniowej, wskazuję dokładnie, jakie polityczne przesłania stały za Kamińskim.

Mariusz Kamiński w swoich wypowiedziach „pojechał” nie o „jeden most za daleko”, ale przekroczył rzekę kłamstwa. Na jego nieszczęście, internet i jego zasoby są „wieczne” i można znaleźć w nich nie tylko słowa, ale również dokumenty.

Continue Reading →

Rozchwiane społeczeństwo

Dowodów na to, że Polacy pomimo minionej niedawno dwudziestej rocznicy odzyskania niepodległości, czyli rocznicy Okrągłego Stołu, dalej nie są społeczeństwem w pełni dojrzałym do demokracji, mamy aż nadto. Niska frekwencja w trakcie wyborów parlamentarnych, jeszcze niższa w trakcie wyborów samorządowych, wskazuje, że społeczeństwo obywatelskie, prawa i obowiązki obywateli są dalej pustymi hasłami. Także polski stosunek do mniejszości, etnicznych, kulturowych i seksualnych jest jak na razie tylko co najwyżej poprawny.

Jeszcze gorzej jest w sferze rozumienia i doceniania wartości, w różnych jej aspektach, zarówno moralnych, jak i kulturowych. Mity polskie, czyli polski patriotyzm i polski katolicyzm, „sprzedają się” coraz gorzej, za to zrozumienie dla nowoczesnych demokracji i kultury tolerancji jest bardzo powierzchowne. Polacy, szczególnie ci z miast, lepiej wykształceni, gremialnie odrzucają polskie żelazne wartości, jednak w to miejsce, z powodu erozji autorytetów, nie przyjmują innych. Już nie tylko nie działa mit „Solidarności” i Jana Pawła II, ale również przestaje oddziaływać nauka Kościoła Katolickiego.

Kilka dni temu pojawiła się informacja, oparta o badania CBOS, sugerująca, że Polacy stają się w ostatnich latach znów bardziej konserwatywni. Są skłonni do bardziej restrykcyjnego prawa, kosztem nawet praw obywatelskich, przyjmują do wiadomości restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, są za lustracją w szerszym zakresie. Ale jednocześnie są bardziej roszczeniowo nastawieni do państwa, chcąc, aby chroniło obywateli w sensie ekonomicznym, tworząc miejsca pracy i fundując zasiłki. Jednocześnie jednak nie jest zainteresowane ani prywatyzacją, ani udziałem Kościoła Katolickiego w życiu politycznym kraju. A z kolei na drugim biegunie jest poparcie Polaków do uczestnictwa w Unii Europejskiej, z czego Polska jest znana w całej Europie. Co ciekawe, wiele poglądów wyborców PiS i SLD jest zbieżnych, szczególnie w sprawach socjalnych i różnią się one znacznie od poglądów wyborców PO. Nowy podział na lewicę i prawicę, a także na tych aktywnych i wycofanych. Niestety, nie poddają się te wyniki pełnemu, racjonalnemu, osądowi.

Jeszcze ciekawsze wyniki ten sam ośrodek badania opinii podał w dniu wczorajszym; Okazuje się, że polskie społeczeństwo, katolickie, konserwatywne społecznie i dość zamknięte, opowiada się za prawem do godnej śmierci, do eutanazji i to w sumie aż w 61% (sondaż na 1096-osobowej losowej próbie dorosłych Polaków). Komentarze do tego zaskakującego wyniku są różne, począwszy od narzekania na laicką propagandę Zachodu, poprzez opinie o upadku autorytetu nauki Kościoła Katolickiego, aż po głosy o silnym polskim indywidualizmie. Ta ostatnia opinia jest mi chyba najbliższa, choć nie odrzucam również wpływu na te wyniki innych czynników.

Wydaje się, że takie wyniki i dość powszechne przyzwolenie na wprowadzenie prawa do spełnienia woli chorego do godnej śmierci, wskazuje, że Polacy zaczynają nie tylko słuchać pouczeń Kościoła Katolickiego, ale również zaczynają się kierować prawem jednostki do decydowania o własnym losie.

Jednak czytając wyniki przytoczonych badań, tych z przed tygodnia i wczorajszych, nasuwa się refleksja, że Polacy, a przede wszystkim ich elity, nie przeprowadziły w ciągu tych 20. lat demokratyzacji Polski zasadniczych rozmów na temat demokracji. Świadczy o tym stosunek elit politycznych do prawa i Konstytucji, brak umiejętności prowadzenia dyskursu politycznego, czy brak jednoznacznego postawienia na pierwszym miejscu praw obywatelskich. Jest to jeszcze wszystko przed nami.

Azrael

Bicie w normie

Właściwie rzecz zwyczajna i standardowa; Zakonnica nie biła i nie szarpała, ona się tylko broniła.

To co się działo w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, po Augustowem, jak można się spodziewać, to nie był przypadek, ani incydent. Wskazuje na to zachowanie przełożonych siostry, która otwartą dłonią po twarzy okładała chore, nieświadome, kalekie dziecko. Dziecko, które zostało zapewne już dawno, może przez rodziców, a może właśnie przez tę siostrę, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju, dlatego niezależnie od tego, jak jest traktowane, reaguje gwałtownie. A jak reaguje gwałtownie – to spotyka się z reakcją równie gwałtowną. Dlatego, że siostra zakonna, z definicji jest wobec dziecka, jako osoby dla niej obcej, mniej asertywna. I z definicji również, na co wskazuje jej stan duchowny, jej inteligencja emocjonalna, która powinna się kształtować w okresie dziecięcym pod wpływem wychowania rodzicielskiego, pchnęła ją do stanu bezdzietnego. Zresztą w ogóle opieka nad dziećmi powinno się odbywać tylko pod nadzorem tych, którzy mają nie tylko wychowanie pedagogiczne, ale również wiążą ich z dziećmi więzy uczuciowe, wynikające z posiadania własnego potomstwa. Dlatego jestem gorącym orędownikiem rodzinnych domów dziecka.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 15. października

Pokolenie Kolumba

Co roku, w połowie października, USA obchodzi Dzień Krzysztofa Kolumba. Jakkolwiek coraz częściej zarówno w szkołach jak i w prasie, Kolumb nie jest już przedstawiany jako bohater, który odkrył Amerykę, ale jako ten, który przyczynił się do zagłady ludności tubylczej. Historycy przedstawiają coraz więcej źródeł dokumentujących poczynania Kolumba w Ameryce Południowej, które wskazują, że nie zrobił nic kiedy to dokonywano mordów na ludności tubylczej kreując z niej niewolników, którzy mieli służyć przybyłym z Europy. Europejczycy czasów Kolumba, głęboko wierzyli, że ich wiara oraz kultura była nadrzędna w stosunku do kultury Wschodu. Ich poczynania na nowym kontynencie polegały na zniszczeniu tego co istniało i narzuceniu swoich praw. Obserwując poczynania Amerykanów w polityce zagranicznej, w stosunku do innych nacji, kultur czy religii można zauważyć wiele podobieństw Gdziekolwiek Amerykanie się pojawili, próbowali narzucić swoje racje, nie biorąc pod uwagę ani nie szanując praw już tam istniejących doprowadzając do sytuacji, że miejscowi stawali się bardziej wrogami niż przyjaciółmi I to miało miejsce w Iraku, w Afganistanie, czy jakimkolwiek konflikcie Amerykanie brali udział. W Iraku, na początku wojny, Amerykanie zwolnili cale wojsko irakijskie, powodując, że osoba, która dotychczas była źródłem dochodu, była bezrobotna, a rodzina bez środków do życia, aresztowali każdego mężczyznę, który mógłby być idealnym materiałem na terrorystę, stworzyli więzienia gdzie torturowano podejrzanych bez postawienia im zarzutów i doprowadzili do sytuacji, w której życie mieszkańców było nie do zniesienia. Az do czasu kiedy w końcu zdali sobie sprawę, ze współpraca a nie narzucanie warunków przynosi więcej pozytywnych rezultatów.

Rok 1492, rok odkrycia Ameryki był czasem kiedy Europa słynęła z okrucieństwa, wojen oraz nietolerancji. Był to czas pogromu Żydów oraz Muzułmanów w Europie, był to czas Krucjat oraz dążenia potęg Europy do powiększenia granic, wzbogacenia oraz dominacji.

Continue Reading →

Guru Bronisław Wildstein poucza

Rzetelność dziennikarska i etyka to określenia uzupełniające się. I dość odległe polskim dziennikarzom, niezależnie gdzie piszą. Czy jest to prasa codzienna, magazyny i tygodniki, czy po prostu internet. Jakość polskiego dziennikarstwa jest żałośnie niska i na nic zdają się tu korporacyjne działania, wmawiające nam, czytelnikom, widzom i słuchaczom, że jest dobrze, lepiej niż przed laty. Zależność dziennikarzy nie tylko od wydawców, ale również od grup wpływów politycznych, czy biznesowych jest aż nadto widoczna.

Są jednak tacy dziennikarze, którzy gotowi są bronić dziennikarskiej „prawdy i niezależności”, nawoływać do przestrzegania kanonów zawodu, jego posłania i etyki. Słuszna pozycja, gdyby nie to, że sami nie trzymają się standardów niezależnego, rzetelnego dziennikarstwa.

O Bronisławie Wildsteinie, publicyście „Rzeczp0spolitej”, a nie taka dawno niezależnym szefie telewizji publicznej (sic!) pisałem już wielokrotnie, pokazując nie tylko jego przekłamania, polityczne uzależnienie i miałkość przekazu, ale również nierzetelność intelektualną. Pan redaktor Wildstein jednak, od czasu napisania powieści z kluczem, „Dolina nicości” ma status guru, wyroczni dziennikarskiej, żeby nie napisać, „świętej krowy” dziennikarstwa polskiego. Jest postrzegany przez dużą grupę środowisk prawicowych nie tylko jako zdolny, wybitny publicysta, ale również jako pewien punkt odniesienia i drogowskaz moralny.Co nie powie, lub co nie napisze, jest słowem prawdy, czystej prawdy moralnej, etycznej i zawodowej. Zajął pozycję PONAD środowiskiem dziennikarskim – i wszedł na postument przeznaczony dla guru, którego się słucha, ale z którym się nie polemizuje, ponieważ głosi prawdy objawione, nie podlegające dyskusji. Szkoda jednak, że jego czytelnicy (wyznawcy) nie potrafią tego, co wychodzi spod jego pióra czasem odnieść do kontekstu szerszego, niż czysta zawartość artykułu.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 11. października

Roman

Zacznę od tego, że lubię Polańskiego jako aktora i jako reżysera.
Ameryka uważa, że Roman Polański to pedofil i potwor. Polański napoił nastolatkę szampanem, dal jej Quaalude i odbył z nią stosunek, niecałkowicie konwencjonalny, dlatego został oskarżony dodatkowo o sodomię. Polański ma 76 lat, robi filmy, ma rodzinę, prowadzi spokojne życie i można zgodnie przyznać, że nie zagraża nikomu. Jeżeli kiedykolwiek stanowił zagrożenie, to było to w 1977 kiedy to wymiar sprawiedliwości USA miał możliwość ukarania go za ten czyn. Słuchając wypowiedzi na temat tego co Polański zrobił, wydawać by się mogło, że był to jedyny gwałt w stosunku do kobiety, biorąc pod uwagę czas oraz ilość artykułów napisanych na ten temat (ten wliczając). A przecież tak niedawno, w Gwinei ,w Afryce, podczas pokojowej demonstracji, kilkadziesiąt kobiet zostało brutalnie zgwałconych, mało kto o tym mówi. Ile kobiet jest codziennie bitych, gwałconych, dotykanych przez obcych lub obrzucanych wulgarnymi słowami, i jest to akceptowane. Ile nastolatek jest codziennie pokazywanych w TV, w magazynach czy serialach wykorzystujących ich wygląd po to aby sprzedać produkt? I nikt nie widzi w tym nic złego. Jest to ogólnie akceptowane. Wiele z tych nastolatek nie ma nawet 15 lat.

Continue Reading →

Nie chcemy nowej elity

Moralność jest sumą moich doświadczeń i przyzwyczajeńErnesto Sabato


Jak to w Polsce, sprawa Romana Polańskiego, jego winy, kary, ekstradycji, z chodzi powoli na plan dalszy. Zresztą Polański nie jest już naszym „Romanem”, nie jest naszym laureatem nagrody Oskara, lecz jest reżyserem francuskim. Tak przynajmniej twierdzi poseł elitarnej partii Prawo i Sprawiedliwość, Girzyński. W związku z tym polskie starania dyplomatyczne, konsularne, dla Polańskiego powinny być wstrzymane.

Z etapu zajmowania się sprawą Polańskiego i jego odpowiedzialności karnej i moralnej za czyny z przed 30. lat przeszliśmy na klasyczne, polskie, targanie się po pyskach. Otóż nowe elity, te,patriotyczne, narodowe, odbudowujące swoją pozycję, zawłaszczoną przez III RP, mają za złe jej elicie, że ta odważyła się bronić Polańskiego.

Jest faktem, że obrona ta jest miejscami nie tyle nawet, że niezręczna, co pozbawiona pierwiastka racjonalności. Otóż prawdą jest to, że nie można żądać uwolnienia Polańskiego na tej podstawie, że wydarzenie z roku 1977 w Los Angeles rozegrały się w innej kulturze społecznej i obyczajowej, że w Europie sprawa by uległa przedawnieniu (nie ma to sensu, ponieważ przestępstwo powstało na terenie kraju z inną jurysdykcją). Nie jest argumentem również to, że Polański wielkim reżyserem jest, a 13-letnia dziewczynka była prostytutką (Zanussi). To są wszystko argumenty nie pomagające Polańskiemu, lecz wręcz szkodzące mu, ponieważ stawiające go w sytuacji moralnego abnegata, który może więcej, a elita mu to wybacza – ergo sama tak postępuje…

Continue Reading →

Relatywizm sprawy Romana Polańskiego.

Piękny mamy Świat; Świat dobra, prostych prawd moralnych, uczciwych, prostolinijnych ludzi, co to sami nie rzucają kamieniami, bo bez winy są, a i winnych w ich otoczeniu też nie ma. Wszystko jest białe i jasne, proste i prostolinijne, a jak się trafi czarne, to biel szybko je ogarnia i niszczy. Państwa, ich prawo jest jasne i klarowne, służy dobru swoich obywateli, chroni biednych, a ludzie wymiaru sprawiedliwości nie mają co robić, bo ludzie są dobrzy wszyscy.

Cała sprawa Romana Polańskiego, począwszy od jego czynu, czyli domniemanego gwałtu w roku 1977 na 13-letniej dziewczynce, w willi Jacka Nicholsona, aż do jego zatrzymania w sobotę wieczorem, na lotnisku wZurychu, jest skażona moralnie, jest etycznie zrelatywizowana.

Przestępstwo zaistniało, Polański z pełną świadomością odbył stosunek z młodą dziewczyną, będąc świadomy jej wieku. Był również świadomy, na ile pozwalało mu odurzenie, że dziewczynka została mu podsunięta przez żądną sławy i pieniędzy matkę Samanthy Geiner. Dziewczyna doskonale wiedziała, w czym i po co uczestniczy, do czego się sama przyznała, po latach.

Sędzia, który prowadził sprawę w roku 1978, doskonale wiedział, jak się sprawy mają. Układ, porozumienie, które zostało zawarte przez prawnika ofiary i prokuratora i prawnika Polańskiego, za zgodą „pokrzywdzonej” i jej matki, zakładające przyznanie się do jednego oskarżenia, było kompromisem. Kompromisem, który pokazuje, jak relatywne było i jest amerykańskie prawo. Sędzia jednak postanowił, że dla kariery własnej, która mogłaby się rozwinąć pod wpływem rozgłosu medialnego, wolał nie przyjmować ugody stron, lecz „przykładnie” skazać Polańskiego. Piszący o tym, że amerykańskie prawo jest twarde, sprawiedliwe i oparte na moralności, a polski reżyser już wówczas powinien się poddać karze (jako słynny już wówczas, ale pozostający poza establishmentem hollywoodzkim emigrant, bez obywatelstwa), wykazują się relatywizmem pojęciowym. Polański, wiedząc co się kroi, że zostanie złożony na ołtarzu kariery pana sędziego (co zostało potwierdzone po latach przez innego sędziego, prowadzącego sprawę Polański vs stan Kalifornia), czmychnął za granicę. Inaczej by trafił do pudła, na wiele, wiele lat.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 26. września

O sprawie Alicji Tysiąc przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” miałem jeszcze ochotę napisać jeszcze raz, w kontekście spraw natury etycznej i moralnej. Ale jest to dyskusja z głuchym o kolorach, daruję sobie. Warto jednak zamknąć temat głosem kogoś, kto jest autorytetem niepodważalnym, w dziedzinie prawa i swobód obywatelskich. A kimś takim jest profesor Wojciech Sadurski, prawnik, ale również wybitny publicysta, wykładający we Florencji, w Australii, w na warszawskiej UW. Oto jego opinia o tej sprawie i ocena stanowiska publicystów prawicowych;

———————————————————————————————————————————————-

Płoną stosy

Stopień histerii, jaką wyemitowali z siebie niektórzy publicyści katolicy po wyroku sądu katowickiego w sprawie paskudnego artykułu w Gościu Niedzielnym, przebił chyba wszystko, co słyszeliśmy ostatnio w naszej umęczonej Ojczyźnie. Co o tym wyroku mam do powiedzenia – powiedziałem dwa dni temu w Warto Rozmawiać, kto nie oglądał a jest zainteresowany – niech sobie jakoś to w Internecie znajdzie (przy okazji – z góry dzięki za podpowiedzenie mi, jak to sobie odnaleźć, bo lubię oglądać siebie, zwłaszcza teraz, gdy dieta-cud zrobiła swoje), będzie powtórka w TVPolonia w najbliższy wtorek wieczorem, więc zapraszam.

W największym skrócie – wydaje mi się, że paskudztwo, jakie napisał ksiądz Gancarczyk na temat orzeczenia w Strasburgu (że sędziowie Europejskiego Trybunału postępują równie okropnie, jak nazistowscy mordercy) i o Pani Alicji Tysiąc (że dostała pieniądze za to, że nie udało jej się zabić swojego dziecka, czego chciała) – mieści się niestety w sferze chronionej przez bardzo szeroko I wspaniałomyślnie rozumianą wolność prasy. Jako liberał mówię to z pewnym bólem, ale uważam, że ceną wolności prasy jest także ochrona pewnych wypowiedzi niemądrych, paskudnych I brutalnych. Tak właśnie oceniam artykuł księdza Gancarczyka – co zresztą powiedziałem mu prosto w oczy w programie Jana Pospieszalskiego, na co mam jakieś półtora miliona świadków, bo podobno tylu widzów ogląda WR, mimo bardzo późnej pory.

Continue Reading →

Alicja Tysiąc vs. „Gość Niedzielny”

Jest w Polsce powszechne, niestety, przekonanie, że to, co WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa uważa za normę moralną, musi być narzucone reszcie obywateli, jako norma prawna. Na szczęście jednak prawo polskie, zgodne z ustawą zasadniczą, wspierane przez prawo Unii Europejskiej, stoi na straży praw obywatelskich.

Dziś sąd okręgowy w Katowicach postanowił i zasądził na rzecz powódki Alicji Tysiąc przeprosiny i 30.ooo tys. zł zadośćuczynienia od tygodnika „Gość Niedzielny” i jej redaktora naczelnego, księdza Marka Gancarczyka, który zarzucał Tysiąc zabójstwo, oraz porównywał sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a co za tym idzie, również p. Tysiąc, do zbrodniarzy hitlerowskich.

Sądy w Polsce są i pozostaną świeckie, wydają i będą wydawać wyroki zgodnie z prawem, ustanowionym przez demokratyczne władze ustawodawcze, działające w imieniu wszystkich obywateli. Sądy w demokracji są niezawisłe, działają i orzekają niezależnie od tego, w jakim środowisku religijnym pracują. Sędzia Ewa Solecka jednoznacznie stwierdziła, że tygodnik napisał nieprawdę, sugerując, że Alicja Tysiąc otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej dokonać aborcji (otrzymała je w wyniku skargi na niezgodność zachowań lekarzy względem prawa i procedur), oraz za porównanie sędziów ETPC do hitlerowskich oprawców. Był to wyrok oceniający nie działania Alicji Tysiąc, lecz oceniający naruszenie jej dóbr osobistych.

Alicja Tysiąc została pozbawiona prawa do skorzystania z ustawy pozwalającej jej na usunięcie ciąży, w związku ze wskazaniami medycznymi. W związku z tym nie może być oskarżana ani o chęć dokonania morderstwa na swoim nienarodzonym dziecku (nie ma w polskim prawie takiej normy, przepisu), ale również nie może jej postawić zarzutu czerpania z tego korzyści, czyli uzyskania odszkodowania od Państwa Polskiego.
W ustnej sentencji wyroku sędzia Solecka wskazała, że tygodnik „Gość Niedzielny” może określać aborcję jako morderstwo, ale nie może tego stwierdzenia (opinii) personalizować, a tak zostało to uczynione wobec Alicji Tysiąc, tylko z powodu tego, że domagała się przestrzegania swoich praw.

Alicja Tysiąc wystąpiła do sądu (przy wsparciu organizacji praw kobiet, niesłusznie do końca utożsamianych z klasycznymi organizacjami feministycznymi) o obronę swojego imienia. Sąd nie miał prawa i nie miał innej możliwości, niż uznać jej racje. Porównanie jej starań i domaganie się przestrzegania prawa przez Państwo Polskie nie może być, także przez media, określane mianem zbrodni. Ksiądz Gancarczyk ma prawo pisać, że „aborcja jest niszczeniem życia i zabiciem dziecka nienarodzonego. Tak uczy Kościół katolicki, a swoje nauczanie opiera na prawie naturalnym, ustanowionym przez Boga”. Nie ma prawa pisać, że Alicja Tysiąc chciała zarobić na morderstwie swojego dziecka.

Z pełną odpowiedzialności skupiłem się tylko na aspekcie prawnym i społecznym tej sprawy, nie poruszając wątku moralnego (moralności katolickiej). To nie mój, na szczęście problem, lecz tych, dla których prawo wolności drugiego człowieka kończy się w miejscu ich moralnych wyborów, zakazów i nakazów. Uważają oni, że zasady ich religii MUSZĄ obowiązywać wszystkich obywateli, odbierając im prawo własnych poglądów i przywilejów zapisane w Konstytucji.

Dzisiejszy wyrok sądu katowickiego pokazuje, że Państwo Polskie, na szczęście, jeszcze tak daleko nie zaszło…

Azrael

Znane pytania bez odpowiedzi

Oglądam zdjęcia i czytam w mediach o katastrofie (morderstwie?) w kopalni „Wujek-Śląsk” i mam déjà vu. To wszystko już było, to się już kiedyś, wielokrotnie ,wydarzyło, ostatnio w takie skali w kopalni „Halemba”. Prawie te same widoki, takie same zapłakane twarze rodzin i łzy w oczach kolegów poległych górników, takie same zachowanie mediów i polityków. I te same pytania, stawiane każdorazowo przy wybuchach metanu, czy tąpnięciach wyrobisk.

Jedni mówią, że górnicy nie są samobójcami, że nie pozwolili by na samobójstwo, że nikt świadomie nie pójdzie w chodnik, w którym przekroczone jest stężenie metanu albo niedokończona jest obudowa. Inni, pokątnie, bez twarzy i ze zmienionym głosem twierdzą, że manipulowanie przy urządzeniach do odczytu stężenia gazu jest nagminne i nie dotyczy tylko umieszczania ich w strumieniach powietrza wentylacyjnego, ale dotyczy również grzebania w samych urządzeniach, tak, aby pokazywały tylko „normę”. Mówi się również, że nadzór i dyrekcje kopalń (w Polsce większość z nich to kopalnie metanowe) tolerują ten proceder. Wskazuje na to w tym przypadku to, że informacja z kwietnia tego roku o przekroczeniu stężenia gazu, przekazana przez górnika ABW (wcale nie anonimowego…), a następnie przekazana Wyższemu Urzędowi Górniczemu policji – nie miała dalszego ciągu. Kontrole były, ale nie wykazały uchybień. Kto kontrolował? Kontrolowali koledzy tych, którzy kopalnią zarządzali. Bo górnicy to jedna rodzina; Tylko dwie uczelnie szkolą kadrę górniczą w Polsce – krakowska AGH i Politechnika Gliwicka. I wszyscy się znają i popierają, w interesie… no, właśnie, w czyim interesie?

Kto w tym wszystkim zajmuje postawę najbardziej dwuznaczną? Związki zawodowe górnictwa. Tak, górnicy, ci którzy zginęli, ich rodziny, bliscy, powinni się śnić działaczom związkowym. Ale się nie śnią, ponieważ nie ma nikogo bardziej zainteresowanego, aby w polskim górnictwie trwało statu quo, niż działacz górniczy – który mało już ma wspólnego z górnikiem…

Continue Reading →

  • Facebook