<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Jarosław Kaczyński</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/jaroslaw-kaczynski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Siewcy nienawiści</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 15:41:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5273</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno &#8211; są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel &#8222;Starucha&#8221;. Co te sprawy łączy? To głównie, że mogą one służyć politykom i komentatorom politycznym do formułowania rzadko rozsądnych opinii.</p>
<p>Wyrok na Ryszarda Cybę, zabójcę z biura poselskiego w Łodzi, został oceniony jako sprawiedliwy &#8211; dożywocie, z prawem starania się o zwolnienie warunkowe po 30 latach odsiadki (będzie miał wtedy 93. lata). Cyba musiał być skazany, ponieważ taki był wymóg polityczny. I społeczny, ponieważ polskie społeczeństwo żyje według schematu &#8222;ząb za ząb&#8221;, a nie w schemacie zrozumienia uwarunkowań socjologicznych i społecznych sprawcy. Nie ma znaczenia, że Cyba to socjopata, którego miejsce jest w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym &#8211; ważne jest to, że polityczne zapotrzebowanie kazało go osadzić w więzieniu. Polityczni i medialni hunwejbini nie po to krzyczeli kilka godzin po morderstwie, że jest ono wynikiem &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; którego ostrze skierowane jest w stronę PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. Te słowa padły rok temu i zostały powtórzone już po wyroku. To jest element walki plemiennej polskich polityków, która nie ma wiele wspólnego z czystą polityką, skierowaną ku dobru obywateli.</p>
<p>Taksówkarz, który dokonał okrutnego mordu, rzeczywiście zrobił to z powodów politycznych &#8211; przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie upoważnia to wcale do formułowania wniosków, jak to czyni Tomasz Terlikowski, że za nim stali dziennikarze, artyści i intelektualiści, na szczęście przez niego nie wymienieni z imion i nazwisk. Katolicki publicysta próbuje postawić Cybę w jednym szeregu z ludźmi PiS niechętnymi, jako element &#8222;przemysłu pogardy&#8221;. Nie ma dla niego znaczenia, że w trakcie przebiegu dochodzenia i samego procesu nie znaleziono żadnego dowodu na inspirację działań mordercy ze strony zwolenników Platformy Obywatelskiej, czy innej organizacji politycznej, czy społecznej. Idąc torem logiki Terlikowskiego, zupełnie spokojnie można wysnuć wniosek, że zamachy na lekarzy przed klinikami aborcyjnymi w USA odpowiedzialni są ekstremiści antyaborcyjni, w tym ortodoksyjni publicyści katoliccy, do jakich zalicza się właśnie prezes &#8222;Frondy&#8221;. Czyli to właśnie Terlikowski tworzy &#8222;przemysł nienawiści&#8221; wobec ludzi, którzy uważają, że prawa obywatelskie to także prawa do decydowania kobiet o własnym ciele.</p>
<p><span id="more-5273"></span></p>
<p>Niestety, polskie sądy ulegają nadmiernie presji społecznej. Cyba niewiele różni się od mordercy z Norwegii, Andersa Behring Breivika. Tamtego społeczeństwo, głosem swoich przedstawicieli medycznych, uznało za niepoczytalnego. W Polsce jest to niemożliwe. W zmian za to mamy takie kwiatki, jak choćby skandaliczne komentarze europosła Janusza Wojciechowskiego i wypowiedzi Beaty Kempy, porównujące zamach w Norwegii do morderstwa w Lodzi. Dla Kempy Breivik podobny był do Ryszarda Cyby, a sam akt mordu był wynikiem atmosfery podobnej do „przemysłu nienawiści” rozpętanego jakoby przez PO. Było to jeszcze przed ogłoszeniem niepoczytalności Breivika.</p>
<p>Ta sama posłanka Beata Kempa, jeszcze jako członek Prawa i Sprawiedliwości, udzieliła &#8222;wsparcia moralnego&#8221;, czyli poręczenie drugiemu wczoraj skazanemu, tym razem w Warszawie, &#8222;Staruchowi&#8221;. Inny polityk PiS-u, Zbigniew Romaszewski, odwiedzał go w więzieniu, porównując go do prześladowanych przez komunę. A cel był jeden &#8211; z akomodować po stronie PiS środowiska kibolskie, jako to te prezentujące &#8222;nowoczesny patriotyzm&#8221;. Dla tego celu konieczne było przymknięcie oka albo i obu na działania bandytów, z pośród których wywodzą się gangsterzy, handlarze narkotyków. Piotr Staruchowicz to nie jest zagubiony młodzieniec, to wyrachowany bandyta, który zrobił sobie z tego model życia. Ale przecież stoi za nim kilka tysięcy kiboli Legii i potencjalnie większa rzesza kibolskich &#8222;patriotów&#8221; z innym miast. Jaką siłę oni reprezentują, pokazał marsz 11 listopada, gdzie praktycznie przejęły kontrolę nad manifestacją.</p>
<p>Te same środowiska, które komentują sprawę morderstwa w Łodzi na działaczu PiS jako wynik &#8222;przemysłu nienawiści&#8221; dziś milczy po skazaniu &#8222;Starucha&#8221;, a kiedy politycy PiS i &#8222;Gazeta Polska&#8221; promowały ten bandycki &#8222;patriotyzm&#8221;, życzliwie się temu przyglądały. To przecież były działania oddolne, spontaniczne, patriotyczne, pożądane. &#8222;Staruch&#8221;, lub jemu podobni wrócą do łask. Bo im wolno lżyć polityków Platformy Obywatelskiej i innych przeciwników PiS. Wszystko do czasu, kiedy znów nie poleje się krew.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/21/siewcy-nienawisci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 2. listopada</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 08:29:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5237</guid>
		<description><![CDATA[Obcy w niemieckim kubraczku &#160; Awantura jaką wywołały słowa ministra Radosława Sikorskiego wygłoszone w Berlinie sprowokowały mnie do zastanowienia się co jest główną przyczyną takiej histerycznej reakcji opozycji. Przecież każdy rozsądny człowiek powinien, jeśli nie zgodzić się ze słowami ministra, to poważnie je rozważyć. Myślę, że zadziałał tu odruch Pawłowa &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color: #ff0000;">Obcy w niemieckim kubraczku</span></h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Awantura jaką wywołały słowa ministra Radosława Sikorskiego wygłoszone w Berlinie sprowokowały mnie do zastanowienia się co jest główną przyczyną takiej histerycznej reakcji opozycji. Przecież każdy rozsądny człowiek powinien, jeśli nie zgodzić się ze słowami ministra, to poważnie je rozważyć. Myślę, że zadziałał tu odruch Pawłowa &#8211; „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Bo jakże to tak, nie dość, że w Berlinie, a nie tu w kraju, to jeszcze Polak daje fory Niemcowi. To nie tylko niepatriotycznie. To zdrada stanu. Taką reakcję ,na swój własny użytek nazywam syndromem „dziadka z Wermachtu”. Wtedy też żadne argumenty ,żadne wyjaśnienia nie mogły zniwelować pierwszego wrażenia. Za tym określeniem ciągnęły się gdzieś wbite do głów na lekcjach historii słowa Roty, zabory, wojna, powstanie a nawet” imperializm i rewizjonizm niemiecki”.</p>
<p>„Dziadek z Wermachtu” &#8211; Czas, oswojenie i obśmianie tematu spowodowało, że określenie to nabrało nowego znaczenia i chyba już na stałe weszło do naszego słownika. Oddaje ono pewien sposób myślenia. Coś co na pierwszy rzut oka jest prawdą ale jednocześnie tą prawdą nie jest bo nie uwzględnia kontekstu sytuacji ,złożoności sprawy i obarcza dzieci za „niby winy” przodków. „Dziadek z Wermachtu „stał się synonimem idiotycznego oskarżenia .Myślę, że gdyby minister Sikorski wygłosił podobne przemówienie w USA i oczekiwał od tamtejszego rządu ratowania świata prawicowi politycy byliby zachwyceni. Ta reakcja świadczy o tym jak mentalnie głęboko jeszcze tkwimy w poprzednich wiekach.</p>
<p>O tym jaki mamy stosunek do zachodniego sąsiada świadczą liczne przysłowia i powiedzenia choćby cytowane przez Wacława Potockiego &#8211; ”jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem” oraz liczne stereotypy i uprzedzenia funkcjonujące w powszechnym obiegu.. Wiem i rozumiem ,że wynikają one także z naszej nie najlepszej wspólnej historii. Ale czy istnieje jakiś kraj, który miał zawsze dobre stosunki z sąsiadami.? Nawet przedzielona kanałem Francja i Anglia ma wiele uprzedzeń w swoim wzajemnym myśleniu.</p>
<p><span id="more-5237"></span></p>
<p>Podział na swoich i obcych jest obecny w każdej epoce i w każdym społeczeństwie.” Swój – obcy” to podstawowy wyznaczniki porządkujący świat w tradycyjne społeczności. Im mniejsza grupa taka jak wspólnota rodowa, plemienna ,regionalna tym ten podział jest wyraźniejszy. W Małopolsce strój krakowski miał kilka, jeśli nie kilkanaście odmian. Za czasów Wyspiańskiego , na targu w Krakowie , po świątecznym stroju można było poznać kto z jakiej wsi pochodzi. I nie było to tylko estetyka ale chęć odróżnienia się od niedalekich sąsiadów ,chęć zaznaczenia swojej odrębności. Ci ,które miały lepszy dostęp do wiedzy, możliwość podróżowania i poznawania świata i „obcych” siłą rzeczy nie tylko więcej wiedzieli , ale też łatwiej mogli weryfikować swoje postrzeganie świata. Mimo ,że my Polacy tak chętnie odwołujemy się do tradycji szlacheckich, (o czym świadczą pańskie zadęcia ,szable nad kominkiem i idiotyczne osiedla niby szlacheckich dworków ), to nie zapominajmy ,że współcześni Polacy pochodzą głównie ze wsi. Ta wielka rzesza chłopów, która przyjechała i stale przyjeżdża do miasta przyniosła tu swoje nawyki, swój sposób myślenia i postrzeganie świata. Nie wartościuję , tylko stwierdzam fakt&#8230; Polski chłop jeszcze do niedawna był „tutejszy” jak sam określał swoją etniczną przynależność. Etnografowie i etnolodzy często opisywali , funkcjonujące w kulturze ludowej, wierzenia o obcych. Wśród obcych najbardziej obcy ,prócz Żydów, byli Niemcy. Już samo słowo Niemiec pochodzi od słowa „niemy „czyli taki z którym się nie można dogadać i którego mowę się nie rozumie. „Lutry, kalwiny, bezbożne syn”- mówiono o nich &#8211; bo Niemiec to inna wiara ale też inne potrawy, obyczaje, inne stroje. Nie darmo Kusy czyli diabeł występował w niemieckim kusym kubraczku.</p>
<p>Obserwując nasze życie społeczne i polityczne mam wrażenie, że uczestniczę w badaniach terenowych. Na studiach takie zajęcia nazywało się „obserwacją uczestniczącą”. Jako etnolog z wykształcenia i obserwator z zamiłowania czekam gdy jakiś” swój” stwierdzi, że ten „obcy „ ma „czarnym w pysku”. Bo czarne podniebienie to była najbardziej rozpowszechniona wśród ludu wiara wobec nieswojego. Dla mieszkańca Mazowsza czarne podniebienie miał Kurp, a podlaski chłop tak myślał o swoim szlacheckim sąsiedzie. W tradycyjnej kulturze chłopskiej ten obcy był „ślepo urodzony” jak szczenię lub kot. Obcy byli też ludożercą i ze szczególnym upodobaniem do małych dzieci .I nie dotyczyło to Afryki . Tak jeszcze na początku XIX wieku mógł myśleć niemiecki chłop o swym polskim sąsiedzie a nasz chłop o Moskalach.</p>
<p>Myślenie, że my i nasza grupa jest centrum wszystkiego co istnieje było powszechne. Dla starożytnego Greka były to Delfy dla Chińczyka Pekin, dla Peru Cuzco, dla Żyda Jeruzalem. Tak było do czasu wiary, że ziemia jest płaska. Ale nawet dziś, gdy mamy już trochę wiedzy o wszechświecie ,gdy nasz świat się skurczył, gdy dociera do nas ,że świat a szczególnie gospodarka i finanse działają na zasadzie naczyń połączonych, taki sposób patrzenia na świat nie uległ zbytniej zmianie. Tylko ,że dziś taki sposób patrzenia to prowincjonalizm.</p>
<p>To co dziś widzimy w Polsce to rodzaj wojny plemiennej. Podczas przemowy Prezesa pokazywanej w telewizji mój dorosły syn, zajrzał do pokoju i stwierdził: „co to? Prezes znowu dzieli …„i wyszedł .Nie musiał słuchać , miał rację .Wykopano głęboki rów i stale jest on pogłębiany i poszerzany . Gdzieś na odległych wałach -my i oni. Patrioci i zdrajcy . Dzielenie na swoich i obcych trafiło na dobry grunt . Obudziło, tkwiące w nas, pierwotne podziały. Jesteśmy coraz bardziej zaciekli. coraz mniej słuchający innych .W wieczornym programie jednej ze stacji telewizyjnych usłyszałam głos wściekłego słuchacza, który wykrzyczał do prowadzących dziennikarzy :”’pakujcie się i wynoście się z naszego kraju, jazda stąd, zostawcie nas w spokoju.” Prawdziwi Patrioci mają tą niezachwianą pewność, że oni mają racje ,że są u siebie i jak komu się nie podoba to” fora ze dwora”.</p>
<p>Nieoceniony Stanisław Bystroń napisał :”zdumiewający jest też konserwatyzm, z którym utrzymują się przez długie stulecia przeżytki myślenia pierwotnego” Napisał to w 1924 roku i dalej jego przemyślenia są aktualne. Dziś ”obcych” nie da się już oskarżać że, rzucają czary, czy zatruwają studnie, ale można wytoczyć argumenty równie mało sprawdzalne – uczucia i dobre intencje. Mamy więc prawdziwy patriotyzm, załopotanie biało czerwoną, rzucanie we wroga orłem w koronie ,marsze wolności. Wiara że ziemia jest płaska a na jej rubieżach żyją dziwaczni jednooczy lub jednonodzy ludzie, skończyła się wraz z podróżami i poznawaniem świata. Więc i dziś jest nadzieja, że gdy otworzymy szeroko okna i drzwi, wywietrzymy trochę nasze państwo i własne głowy to zmieni się nasze myślenie o innych a „ Kusy w niemieckim kubraczku” i „dziadek z Wermachtu” nie będzie nam taki straszny.</p>
<p>We współczesnej psychologii, gdy pacjent ma kłopoty zalecana jest psychoanaliza,. Poznanie siebie i swoich problemów to niezbędny warunek wyzdrowienia, Polecałabym wiec by w szkole jako lekturę obowiązkową czytać „Megalomanię „ czy „Niemcy w tradycji popularnej „ Stanisława Bystronia zamiast „Placówki” czy „Syzyfowych prac”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>                          Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Przypominam &#8211; czekam na dobre, ostre, kontrowersyjne teksty. Będą publikowane u mnie na blogu i promowane w mediach.</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/02/teskty-nadeslane-2-listopada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityczna kara śmierci</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/27/polityczna-kara-smierci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/27/polityczna-kara-smierci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 12:34:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5229</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma w polskiej polityce rzeczy świętych. Nie ma takich spraw, których nie można by użyć jako narzędzie w walce politycznej. Szczególnie, jeżeli sprawy dotyczą wartości moralnych i etycznych. Lubują się w tym szczególnie ci po prawej stronie sceny politycznej, często występujący z imieniem Pana Boga na ustach. Może dlatego &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/27/polityczna-kara-smierci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie ma w polskiej polityce rzeczy świętych. Nie ma takich spraw, których nie można by użyć jako narzędzie w walce politycznej. Szczególnie, jeżeli sprawy dotyczą wartości moralnych i etycznych. Lubują się w tym szczególnie ci po prawej stronie sceny politycznej, często występujący z imieniem Pana Boga na ustach. Może dlatego tak wyraźnie widać u nich faryzejską obłudę&#8230;</p>
<p>Politycy Prawa i Sprawiedliwości opowiadają się za zakazem aborcji, przeciwko eutanazji i in vitro. Kiedy jednak Marek Jurek nawoływał swoich wówczas jeszcze kolegów partyjnych do poparcia jego pomysłów antyaborcyjnych, został z PiS wypchnięty. Bo nie inaczej można było odczytać odmowę dyskusji na temat zmian w Konstytucji RP, prowadzących do pełnej ochrony zarodków ludzkich.</p>
<p>Kiedy na Krakowskim Przedmieściu stanął krzyż smoleński, postawiony przez harcerzy, szybko stał się on politycznym totemem dla PiS. Jarosław Kaczyński pielgrzymował do niego nie dla jego symboliki, czy nawet pamięci brata, ale po to, aby wygłaszać pod nim płomienne polityczne dytyramby.</p>
<p>I znów wartość nadrzędną, czyli sprawę zabijania w imię prawa i społeczeństwa, próbuje się wykorzystać w celach politycznych. Tym razem Kaczyński domaga się przywrócenia kary śmierci. Bo to jest mu w tym przypadku potrzebne dla walki politycznej z frondystą Zbigniewem Ziobro i nowym zagrożeniem obejścia jego formacji z prawej strony. Prezes chce pokazać, że jest tą najbardziej prawicową, twardą, bezkompromisową prawicą i innej nie ma i nie będzie.</p>
<p><span id="more-5229"></span></p>
<p>Kaczyński powołuje się na naukę Kościoła katolickiego, która ponoć nie zabrania stosowania kary śmierci. Nieuważnie czyta Pismo Święte, nie mówiąc o tym, że nie zna nauk &#8222;Naszego Papieża&#8221;, Jana Pawła II. Wystarczy zajrzeć do encykliki &#8222;Evangelium vitae&#8221;, aby przeczytać w niej, że polski papież nie widzi żadnych przesłanek do stosowania we współczesnym świecie demokracji kary śmierci. To zresztą dało asumpt do zmian w Katechizmie Kościoła Katolickiego i umieszczeniu w nim takiego zapisu:</p>
<p>Jeżeli (&#8230;) środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej (KKK 2267).</p>
<p>Zostawmy jedna tę argumentację, to sprawa sumienia samego Kaczyńskiego. Gorzej, że Kaczyński twierdzi, że prawo pozwala na wprowadzenie w Polsce kary śmierci. Jak zakomunikował na konferencji prasowej, nie ma w Unii Europejskiej zapisu prawnego zakazującego stosowania kary śmierci. Otóż jest takie prawo, zapisane zresztą w kilku dokumentach. Po pierwsze &#8211; w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka Rady Europejskiej, podpisanej przez Polskę, wprowadzono w roku 2002 protokół 13. zakazujący stosowania kary śmierci, także w trakcie działań wojennych. Wypowiedzenie EKPC &#8211; bo tak należałoby traktować wprowadzenie kary śmierci do Kodeksu Karnego &#8211; wyrzuciłoby Polskę natychmiast poza nawias wspólnoty demokratycznych państw Europy.</p>
<p>Ale to tylko przygrywka &#8211; Traktat Lizboński (podpisany i ratyfikowany przez Polskę, przy znacznym udziale prezydenta Lecha Kaczyńskiego) w powiązaniu z Kartą Praw Podstawowych (obowiązującą w naszym kraju, z wyłączeniem tak zwanego protokołu brytyjskiego) jednoznacznie stwierdzają, że prawo do życia jest wartością nadrzędną, w tym zawiera się również zakaz orzekania i wykonywania kary śmierci. Prawo UE jest nadrzędne wobec prawa polskiego&#8230;</p>
<p>Kaczyński nie rozumie, że prawo demokracji jest teraz bliższe prawu&#8230; naturalnemu. Morderstwo z premedytacją ma te same amoralne konotacje, co morderstwo sądowe. Oba akty są niezgodne z prawami społecznymi rozwiniętych społeczeństw i z Dekalogiem.</p>
<p>Nie będzie na szczęście w Polsce już dyskusji na ten temat, choć pojawiają się różne absurdalne argumentacje za wprowadzeniem kary śmierci. Jedna z nich, zwolennika liberalizmu w stylu Ludwiga von Misesa, twierdzi, że karę śmierci należy wprowadzić, aby społeczeństwo nie ponosiło kosztów utrzymywania zbrodniarzy aż do ich naturalnej śmierci. Idąc tym krokiem myślenia, blisko nam do eugeniki, czyli do eliminacji ze społeczeństwa ludzi dla niego nieprzydatnych. Ten pomysł pokazuje, że prawie każda ideologia może prowadzić do zdegenerowanych pomysłów&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Komentarz opublikowany na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #ff0000;"> MojeOpinie.pl</span></a></em></strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/27/polityczna-kara-smierci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Proces łódzki a debata publiczna</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/25/proces-lodzki-a-debata-publiczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/25/proces-lodzki-a-debata-publiczna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 10:57:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5222</guid>
		<description><![CDATA[Ubiegłoroczne zabójstwo działacza Prawa i Sprawiedliwości, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, Marka Rosiaka, było dziełem psychopaty. Niezależnie od tego, czy biegli stwierdzili u Ryszarda Caby chorobę psychiczną, czy nie, morderstwo jest czynem socjopaty, przekraczającego normy współżycia społecznego. Dowodem na to jest jego odręcznie sporządzony manifest, który próbował zaprezentować na sali sądowej &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/25/proces-lodzki-a-debata-publiczna/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ubiegłoroczne zabójstwo działacza Prawa i Sprawiedliwości, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, Marka Rosiaka, było dziełem psychopaty. Niezależnie od tego, czy biegli stwierdzili u Ryszarda Caby chorobę psychiczną, czy nie, morderstwo jest czynem socjopaty, przekraczającego normy współżycia społecznego. Dowodem na to jest jego odręcznie sporządzony manifest, który próbował zaprezentować na sali sądowej w Łodzi, na początku rozpoczynającego się właśnie procesu. Szkoda, że nie opublikowano go jednak w pełni, ponieważ nie można zamykać dyskusji nad tym, na ile jednak postępowanie mordercy sprowokowane było przez atmosferę polityczną tak zwanej IV RP. Z drugiej strony zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości z lubością wspominają, że Caba był swego czasu &#8211; kilka lat wcześniej &#8211; szeregowym członkiem PO.</p>
<p>Nie można uciekać od konstatacji, że była to zbrodnia o charakterze politycznym. Sprawca przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Być może mamy do czynienia z psychopatą, który po prostu chciał być sławny i wybrał taką metodę postępowania. Jednak bezsprzecznie do czynu musiała go popchnąć atmosfera sporu politycznego, jaka panował i nadal panuje w Polsce, i to wcale nie od czasu katastrofy smoleńskiej, 10 kwietnia, ale od wielu lat. Spór polityczny, który w demokracji jest wartością rozwojową i rozwijającą społeczeństwa i państwa, w Polsce przybrał formę wyniszczającej wojny. W polskiej polityce nie chodzi o pokonanie przeciwnika, ale ośmieszenie go, zdezawuowanie, w rezultacie – zniszczenie. Patrząc morderstwo w Łodzi z tego punktu widzenia, winnych należy szukać zarówno wśród polityków, jak i dziennikarzy. Trzeba uświadomić aktorom sceny politycznej, że winnych należy szukać po wszystkich stronach. Zrozumienie tego mogłoby by być początkiem sanacji polskiej polityki. Mogłoby by być, ale nie będzie…</p>
<p><span id="more-5222"></span></p>
<p>Totalna polityczna wojna polsko-polska była wygodna dla obu stron sporu, dopóki nie zajrzał nam w oczy kryzys. Jarosław Kaczyński mógł w ten sposób mobilizować swój żelazny elektorat, druga strona mogła pokazywać, jak niedemokratyczną, anty systemową partią jest PiS. Obie strony nie zakładały, że może się to skończyć fizyczną przemocą.</p>
<p>Po zabójstwie w Łodzi Prawo i Sprawiedliwość stworzyło tak zwaną deklarację łódzką. Można było z niej wysnuć wniosek, że śmierć łódzkiego działacza była wynikiem politycznej nagonki i niechęci do PiS. Nie miało znaczenia dla działaczy PiS-u, że morderca przygotowywał zbrodnię od ponad roku, w jego samochodzie znaleziono listę polityków z różnych partii, że krążył po Polsce, a nawet w dniu morderstwa był pod biurem posła PO, marszałka Niesiołowskiego. Dla polityków PiS ten mord stał się narzędziem gry politycznej, w której nie miało znaczenia to, że nienawiść niejedno ma imię, a jej źródła leżą bardzo głęboko. To stało się już wówczas, kiedy krążyły po Krakowskim Przedmieściu marsze smoleńskie każdego 10. miesiąca i takie narzędzie uprawiania polityki były potrzebne. Mord należało na siłę przypisać rządowi Donalda Tuska, oskarżając go o politykę nienawiści. ​</p>
<p>Marek Rosiak nie został zastrzelony jednak w wyniku przekroczenia granic debaty i granic wolności &#8211; zginął w wyniku postrzału frustrata, który wyrzucił z siebie nienawiść do polityków jako takich. Celem takiego frustrata mógł stać się dokładnie każdy. Jego śmierć nie przyczyniła się do zrozumienia mechanizmów debaty politycznej, które mogą doprowadzić poprzez oskarżenia strony przeciwnej tylko o złą wolę i złe intencje. W pewnym momencie może doprowadzić to do chęci wyeliminowania strony przeciwnej konfliktu politycznego w imię obrony… demokracji. I to będzie właśnie jej koniec.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/25/proces-lodzki-a-debata-publiczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Destrukcje</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/24/destrukcje/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/24/destrukcje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Nov 2011 10:56:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5219</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli spojrzeć realnie na miejsce Prawa i Sprawiedliwości na polskiej scenie politycznej, to widać wyraźnie, że jest to miejsce na jej marginesie. Jeżeli spojrzeć na polską prawicę (konserwatywną, chadecką) i jej rolę w polskiej polityce, to widać równie wyraźnie, że też jest to margines. A jeżeli zdiagnozować, kto jest temu &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/24/destrukcje/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jeżeli spojrzeć realnie na miejsce Prawa i Sprawiedliwości na polskiej scenie politycznej, to widać wyraźnie, że jest to miejsce na jej marginesie. Jeżeli spojrzeć na polską prawicę (konserwatywną, chadecką) i jej rolę w polskiej polityce, to widać równie wyraźnie, że też jest to margines. A jeżeli zdiagnozować, kto jest temu winien &#8211; to winnym jest Jarosław Kaczyński.</p>
<p>Pomimo, że klub sejmowy Prawa i Sprawiedliwości liczy w tej chwili 137 posłów (18. odeszło do klubu Solidarna Polska), to nie ma on praktycznie żadnej szansy wpływu na to, co się w Sejmie dzieje. Pozostałe kluby opozycji będą współpracowały z PiS tylko ewentualnie w sprawach ideologicznych, wąsko rozumianych. W ważnych sprawach ekonomicznych, czy dotyczących administracji państwa &#8211; PiS nie będzie miał możliwości zawierania koalicji. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Jarosław Kaczyński świadomie ustawił swoją partię nie na pozycjach opozycji, lecz na pozycji anty systemowej, jak to zgrabnie jest określane &#8211; anty establishmentowej.</p>
<p>Widać to wyraźnie z listu, jaki Jarosław Kaczyński napisał i przekazał działaczom swojej formacji. Nie znajdziemy w nim programu konstruktywnego rozwoju, czy projekcji wizji państwa, która by polemizowała z Donaldem Tuskiem i jego pomysłami na Polskę, lecz program walki i obrony. Kaczyński chce bronić samych wyborców przed&#8230; politykami, ma zamiar bronić tradycji, Kościoła katolickiego, demokracji (?), nie chce dopuścić myśli o euro, także chce bronić kultury, polskiej wsi, a także polskiej suwerenności. Przed kim chce bronić, nie bardzo wiadomo, ale należy się domyślać, że przed Donaldem Tuskiem. A jak ta obrona ma przebiegać, już się właściwie nie dowiadujemy. Brutalną prawdą jest to, że bez Ludwika Dorna Jarosław Kaczyński nie ma żadnych pomysłów. Eryk Mistewicz, specjalista marketingu politycznego twierdzi w jednym z wywiadów, że PiS pod przewodnictwem Jarosław Kaczyńskiego jest prawicą XIX-wieczną. Sądzę, że dziś jest to partia i polityki bez żadnej idei.</p>
<p><span id="more-5219"></span></p>
<p>List napisany przez Kaczyńskiego ma jedna zupełnie inne zadanie &#8211; ma on przekonać działaczy, że nadal panuje nad sytuacją, że kolejna już secesja z PiS (tym razem to już jest rozłam) nie zaszkodzi partii. Problem polega jednak na tym, że destrukcja PiS-u zaczyna się od samej góry. To, że Jarosław Kaczyński boi się jakiejkolwiek dyskusji i otwartości, otacza się ludźmi wiernymi (ale miernymi&#8230;) już nie wzmacnia jego pozycji, a wręcz odwrotnie. Nie jest wstanie zapanować nad erozją terenowych struktur partyjnych. Należy pamiętać, że PiS przegrał również ostatnie wybory samorządowe, w związku z tym pula stanowisk, synekur radykalnie się zmniejszyła. Dlatego to, że Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk utworzyli w klub parlamentarny w Sejmie nie jest największym problemem &#8211; tym jest przejmowanie struktur partii w terenie. Kaczyński swoimi decyzjami im w tym może pomów. Właśnie podjął decyzję, aby odłożyć już raz przekładane wybory w strukturach okręgowych a na czele wojewódzkich oddziałów mają stanąć wyznaczeni przez niego pełnomocnicy. Jednoznacznie odebrano to jako strach przed próbą przejęcia struktur przez ziobrystów, jako brak zaufania do działaczy lokalnych. Działania mające wzmocnić i scalić PiS mogą prowadzić do jeszcze większej erozji.</p>
<p>Jarosław Kaczyński stwierdził w czasie swojej wizyty w Małopolsce, że to PiS jest jedyną partią polskiej prawicy. We wspomnianym liście twierdzi, że to rozbujałe ambicje były przyczyną podziałów polskiej prawicy. To delikatnie rzecz ujmując tylko cząstka prawdy. To właśnie ambicje i działania Kaczyńskiego prowadziły do tego, aby na prawo od jego formacji nie powstała realna siła polityczna. Przez lata to mu się udawało. Wygląda na to, że tym razem może być inaczej.</p>
<p>Zbigniew Ziobro i jego partnerzy ruszyli w teren. Tworzą najpierw koła, które zapewne na wiosnę przekształcą w partię polityczną. Jeżeli będą mieli determinację Janusza Palikota &#8211; to może im się udać. Tylko czy Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro są wstanie zintegrować polską prawicę, czy poza rozbiciem PiS potrafią coś jeszcze? Należy wątpić, ich zdolność do budowy programu jest jeszcze mniejsza, niż samego Kaczyńskiego. Czyli prawica dalej pozostanie podzielona i niezdolna do przejęcia władzy&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/24/destrukcje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szukanie winnych</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 10:51:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5197</guid>
		<description><![CDATA[Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w zamieszkach, jakie miały miejsce na trasie marszu, a już na pewno nie rzucali brukiem i butelkami na Placu Konstytucji i nie spalili samochodów ITI na Placu na Rozdrożu.</p>
<p>Ślepi na drugie oko są działacze lewicowi. &#8222;Krytyka Polityczna&#8221; odcina się od pomysłu zaproszenia niemieckiej &#8222;Antify&#8221; do Warszawy, choć na stronie komitetu organizacyjnego, którego częścią jest &#8222;KP&#8221;, dumnie brzmi informacja o internacjonalistycznym sposobie przeżywania Święta Niepodległości. Ze zdumieniem i zażenowaniem na konferencji prasowej &#8222;KP&#8221; zobaczyłem dziennikarza Jacka Żakowskiego, a Seweryn Blumsztajn nie mniej mnie zadziwił swoim bezwarunkowym wsparciem dla działań lewicy. Groteskowo brzmią zapowiedzi obrony dobrego imienia &#8222;Krytyki Politycznej&#8221; w sądzie, o czym poinformowano na konferencji prasowej. W sieci można znaleźć nagrania zbiegających do siedziby &#8222;KP&#8221; niemieckich bojówkarzy pod czujnym okiem redaktora Michała Sutowskiego. Dziś rano usłyszałem w radio euro posłankę PO, Różę Thun twierdzącą, że choć przebywała na manifestacji &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221; kilka godzin, żadnych Niemców nie widziała. Ja byłem tam tylko kwadrans, a pierwsze, co się rzuciło w oczy, to właśnie niemieccy bojówkarze w  czarnych unformach na obrzeżach festynu.</p>
<p>Druga strona, prawicowa, również kłamie w żywe oczy. ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska i Fundacja Republikańska, które były trzonem komitetu organizacyjnego Marszu Niepodległości nie nadawały tonu imprezie. To bandyci kibolscy z różnych klubów piłkrarskich przejęli władzę na zgroamdzeniem i na to organizatorzy się zgodzili. Dowodem jest to, że banner otwierający marsz umieszczony był od strony Marszałkowskiej, a nie ulicy Waryńskiego. Za nim stały hordy bandytów, które rozpoczęły obrzucanie policji kostką brukową, racami, petardami. I to oni &#8222;legitymizują&#8221; ten marsz, a nie matki z dziećmi i emerytowani działacze opozycyjni. Bandyci nie byli odrębną grupą, lecz częścią składową marszu. I będą w następnym marszu, bo nie jest tak, jak pisze red. Marek Magierowski, że to oni się przykleili do prawicy &#8211; to prawica zaprosiła ich do pomocy. Wystarczy poczytać &#8222;Gazetę Polską&#8221; z redaktorem Piotrem Lisiewiczem na czele. A na czele organizacji zrzeszających kibiców stoi poseł PiS-u, Przemysław Wipler &#8211; wcześniej w Fundacji Republikańskiej. To była zorganizowana akcja. I nie mogą się od tego organizatorzy marszu odciąć.</p>
<p><span id="more-5197"></span></p>
<p>Nie to jest jednak kompromitujące dla prawicy. Prawdziwie kompromitujące jest to, że organizatorami imprezy jest właśnie NOP, czy ONR &#8211; organizacje wobec państwa anarchizujące, o proweniencji faszystowskiej. W marszu szedł między innymi Rafał Ziemkiewicz, którego motywacją uczestnictwa w marszu było to, że niezależnie od poglądów narodowców trzeba wspierać, bo przecież może być gorzej, mogą zabraniać już niedługo manifestowania. Rzeczywiście, jeszcze kilka marszy z bandytami i prawica będzie musiała szukać wiarygodności, aby władze nie musiały skorzystać z odmowy manifestacji, z powodu zagrożenia porządku publicznego. A jest już blisko. Ziemkiewicz, przecież znawca historii, nie pamięta, że Piłsudski był socjalistą, któremu z narodowcami nigdy nie było po drodze.</p>
<p>Prawica próbuje winą obarczyć lewicę, choć ta siedziała zamknięta w czworoboku na Marszałkowskiej, a także władze miasta, które nie zabezpieczyły ich manifestacji. Szkoda tylko, że nie mówi, że prawica przez podstawione osoby zgłosiła kilkanaście manifestacji i pochodów, tak aby rozproszyć siły policyjne. To stara, wypróbowana metoda &#8222;Klubów Gazety Polskiej&#8221;, która jest odpowiedzialna za mobilizację kibolstwa. Gdyby środki policyjne nie zostały rozproszone, kibole nie dotarliby na Pl. Konstytucji. Pretensje wobec policji, szerzej władz miasta są mało uzasadnione. Zrobiono wszystko w granicach możliwości prawa i sprawności policji. Choć zapewne odważniej można było skorzystać z uprawnień na etapie przyznawania pozwoleń na demonstracje.</p>
<p>Swoje dołożyły media, które wiele dni przed 11/11 podgrzewały atmosferę konfrontacji lewicy z prawicą. Epitafium tego była kuriozalna rozmowa redaktora Kamila Durczoka z ministrem SWiA, Jerzym Milerem w TVN24, w której to usiłował obarczyć winą służby państwa za piątkowe zadymy. To doskonale uzupełniło wystąpienie Jarosław Kaczyńskiego, który poszedł dalej, wskazując jako winnych Niemców i, oczywiście, premiera Donalda Tuska.</p>
<p>Nikt nie wygrał w całej tej zadymie. Oddanie praw do świąt organizacjom ideologicznym, z lewej i prawej strony, skończyło się smutnym spektaklem. Władze Warszawa, w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta i Kancelarią Prezesa RM już dziś powinny zastanowić się nad opracowaniem modelu obchodzenia ważnych rocznic. Dotyczy to święta 3. Maja, ale również 1. maja, rocznicy polskiego przyjęcia do Unii Europejskiej i 4. czerwca &#8211; rocznicy pierwszych wyborów. Może nadchodzi czas uznania, że to święta demokratycznej Polski powinny mieć większą rangę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael​​<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Integracja, erozja, czy rozpad?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/08/integracja-erozja-czy-rozpad/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/08/integracja-erozja-czy-rozpad/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 09:57:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5180</guid>
		<description><![CDATA[No i stało się, jak przewidywałem kilka tygodni temu, Zbigniew Ziobro doprowadził do rozłamu. Na razie jest to rozłam w klubie parlamentarnym, nie partii, o czym należy pamiętać. Klub pod nazwą &#8222;Solidarna Polska&#8221;, składający się z 16 posłów i jednego senatora PiS (dalej formalnie członków partii) oficjalnie kontestuje sposób prowadzenia &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/08/integracja-erozja-czy-rozpad/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>No i stało się, jak przewidywałem kilka tygodni temu, Zbigniew Ziobro doprowadził do rozłamu. Na razie jest to rozłam w klubie parlamentarnym, nie partii, o czym należy pamiętać. Klub pod nazwą &#8222;Solidarna Polska&#8221;, składający się z 16 posłów i jednego senatora PiS (dalej formalnie członków partii) oficjalnie kontestuje sposób prowadzenia partii przez Jarosława Kaczyńskiego i wzywa do przyjęcia z powrotem Zbigniewa Ziobro, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego. Powołanie klubu jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Sejmu nowej kadencji to dobry ruch, ale rozłam klubu PiS-u nie oznacza wcale, że szybko powstanie nowa partia. To nie ten czas, nie ta sytuacja, która zmusiła Janusza Palikota do ciężkiej harówki i zrobienia po kraju dziesiątków tysięcy kilometrów, dla budowy zrębów nowej formacji.</p>
<p>Tak, Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro przygotowywali się do tej sytuacji. Doskonale wiedzieli, że po wyborach, przegranych wyborach, będą marginalizowani w partii przez Jarosława Kaczyńskiego i środowisko starych &#8222;wujów&#8221; z Porozumienia Centrum. Dlatego też w kampanii wyborczej popierali wybranych, swoich, kandydatów do Sejmu i Senatu, jednocześnie umacniając kontakty z dużą częścią terenowego aktywu partyjnego i elektoratu. Bo w przeciwieństwie do grupy Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza, grupa Ziobry była osadzona w partii, a także wśród wyborców. Ziobro, Kempa&#8230; mogą pociągnąć za sobą dużą część elektoratu. Ale nie zrobią tego od razu &#8211; najpierw będą robić wszystko, aby erozja Prawa i Sprawiedliwości postępowała. Może nawet do momentu, kiedy Jarosław Kaczyński sam zrezygnuje, a na gruzach jego panowania dojdzie do unifikacji środowisk, które wcześniej PiS opuściły. To jest jednak scenariusz mało prawdopodobny, raczej neo-PiS-u nie należy się spodziewać.</p>
<p>Ziobro nie musi jednak już teraz zakładać partii. Nie jest ona mu w tej chwili potrzebna, ma wehikuł polityczny, czyli klub parlamentarny, a także otwarty dostęp do mediów nieprzychylnych PiS-owi. Takie szybkie powołanie partii politycznej byłoby zaprzeczeniem tezy, że jego działania są motywowane dobrem PiS-u i, szerzej, prawicy. Dziś, biorąc pod uwagę przeszłość Ziobry, poparcie mediów Tadeusza Rydzyka, jego formacja naturalnie byłaby odbierana jako partia stojąca na prawo od PiS. Przecież To właśnie były minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego był ostoją projektu tak zwanej IV RP. Kierunek, w jakim musiałaby pójść nowa formacja, czyli narodowy katolicyzm, automatycznie by ją ulokował w niszy politycznej. Lepszym rozwiązaniem jest próba budowy szerszej, nowej platformy prawicowej, w oparciu o współpracę z PJN. Próba dokooptowania środowisk Marka Jurka, czy Janusza Korwin-Mikkego to droga prowadząca w ślepy zaułek.</p>
<p>Dziś właściwie nie wiadomo, jaki pomysł mają Ziobro i Kurski. Dziś ich pomysł na działanie jest podobny do tego, jaki miał z początku PJN &#8211; kontestowanie Jarosława Kaczyńskiego. To pomysł na tygodnie, nie na miesiące i lata. Jeżeli nowa grupa nie przedstawi szybko programu, idei, marszruty politycznej &#8211; to pozostanie tylko grupą &#8222;dietetyków&#8221; Sejmu i Parlamentu Europejskiego. Jeżeli Jarosław Kaczyński obroni jedność partii, szczególnie chodzi w tym przypadku o struktury terenowe, to grupa Ziobry będzie musiała powołać nową formację. Tylko, czy będzie to droga ku integracji prawicy, czy wręcz przeciwnie, dalszej jej atomizacji?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/08/integracja-erozja-czy-rozpad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To musiało się tak skończyć&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/05/to-musialo-sie-tak-skonczyc/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/05/to-musialo-sie-tak-skonczyc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 13:54:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5166</guid>
		<description><![CDATA[Logika Jarosława Kaczyńskiego nie pozwoliła mu inaczej zakończyć sprawy trzech europosłów, Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego. Ubierając swoją decyzję w szafarz demokratycznych procedur, które istnieją tylko dla mediów, wyrzucił ich ze swojej partii. Bo przecież Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią demokratyczną, lecz, jak to trafnie określił Marian &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/05/to-musialo-sie-tak-skonczyc/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Logika Jarosława Kaczyńskiego nie pozwoliła mu inaczej zakończyć sprawy trzech europosłów, Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego. Ubierając swoją decyzję w szafarz demokratycznych procedur, które istnieją tylko dla mediów, wyrzucił ich ze swojej partii. Bo przecież Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią demokratyczną, lecz, jak to trafnie określił Marian Piłka, formacją polityczną w stylu oenerowskim, gdzie nie tylko władzą, ale i właścicielem jest przywódca. PiS nie jest partią demokratyczną, tak jak nie jest demokratą Jarosław Kaczyński, choć musi się poddawać od czasu do czasu procedurom państwa demokracji parlamentarnej. Ten niedemokratyzm PiS jest zapisany w jej statucie, gdzie jedyną władzą stoją ponad przewodniczącym partii jest jej kongres, z tym, że największy wpływ na kształtowanie władz wszystkich szczebli partii, a co za tym idzie na wybór delegatów na walny jej zjazd ma &#8230; prezes partii. Kółeczko zamknięte, do czasu, kiedy Jarosław Kaczyński nie odejdzie z polityki.</p>
<p>Nie sądzę, aby Zbigniew Ziobro i stojący za nim działacze poważnie myśleli o przebudowie partii, jeżeli tak, to wykazali się poważną naiwnością. W tej formacji nie ma miejsca na wewnętrzną dyskusję, na zmianę profilu, na budowę oddolną programu i struktur. Wszystko to po prostu zależy od Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie jest także w Platformie Obywatelskiej, ale jej przewodniczący swoją pozycję opiera na sile swoich zwycięstw. On dzieli, rządzi, powołuje i odwołuje swoich współpracowników po zwycięstwach wyborczych. Jest hegemonem z racji sukcesu, jeżeli poniesie porażkę &#8211; prawdopodobnie odejdzie. Jarosław Kaczyński zbudował swego czasu swoją pozycję również w oparciu o sukces i nośny program. Dziś ten program jest zwietrzały, czas jest inny, a swoją przewagę z lat przeszłych Kaczyński obudował formalizmem niedemokratycznego statutu.</p>
<p><span id="more-5166"></span></p>
<p>Kaczyński wygrał &#8211; buntownicy odeszli, partia pozostała homogeniczna. I bezwolna, pozbawiona choćby śladu intelektualnego fermentu, niezdolna do pozyskania nowego elektoratu i wygrywania wyborów. Ale chyba już Jarosławowi Kaczyńskiemu nie zależy na wygrywaniu wyborów, tak jak nie zależy mu na reprezentowaniu interesów wyborców. Teraz jedynie chodzi już o zachowanie status quo, swojej pozycji w partii. Odpowiedzialność za państwo niech ponoszą inni. Wspiera go w tym grono oddanych, bezwolnych i nie mających żadnych aspiracji działaczy partyjnych. Ci, którzy mieli mniejsze, lub większe ambicje zrealizowania jakiegoś programu, czy wdrożenia jakiejś idei, dawno tę formację opuścili. O tym, jak daleko zaszła degrengolada, świadczy jednak nie lista tych, którzy odeszli, ale tych, którzy po banicji powrócili. To Kazimierz Michał Ujazdowski, czy Jarosław Sellin, a przede wszystkim Ludwik Dorn. To Dorn określił otoczenie Kaczyńskiego mianem eunuchów &#8211; godząc się na współpracę i de facto legitymizując PiS, sam się stał bezwolnym i zgnuśniałym politykierem, dietowcem sejmowym&#8230;</p>
<p>Jarosław Kaczyński swoimi poczynaniami budował przez lata pozycję&#8230; Platformy Obywatelskiej, gdyby na czele lewicy stał ktoś choć odrobinę mądrzejszy od Grzegorza Napieralskiego, zapewne i SLD miałaby dziś inne notowania i liczbę mandatów w parlamencie. Nie o rozkład mandatów jednak chodzi i siłę partii politycznych, ale o interesy wyborców. PO nie musi bardzo się starać, wystarczy, że w miarę dobrze administruje państwem, wyborców nagania im Jarosław Kaczyński, rozbicie polskiej prawicy (też jest to wina szefa PiS), no i nieudolność lewicy.</p>
<p>Zastanawiające jest jednak coś innego &#8211; jak możliwe jest to, że po sześciu kolejnych porażkach Jarosław Kaczyński dalej uchodzi za wizjonera, genialnego stratega, pochylającego się nad dolą szarego człowieka. Jak można racjonalnego dokonywać wielokrotnych wyborów formacji, która nie ma szans na spełnienie naszych oczekiwań, postulatów? Teraz, z perspektywy lat widać, że podwójne zwycięstwo wyborcze w roku 2005 było wypadkiem przy pracy Donalda Tuska, z którego wyciągnął wnioski i skutkiem nagonki na lewicę po aferze Rywina (czy po błędach Leszka Millera). Jarosław Kaczyński wygrał i dał wygraną swemu bratu, Lechowi, nie dlatego, że przedstawił nośny program społeczny, lecz dlatego, że zapowiedział rozliczenie rządów lewicy. Program tak zwanej IV RP okazał się po prostu humbugiem. Teraz Kaczyński mami naiwnych wizją drogi węgierskiej, Fideszu i Victora Orbana. Tylko że ten zbudował poparcie na młodych i integracji różnych nurtów węgierskiej prawicy, na inicjatywach oddolnych. PiS to partia starych, przegranych i prawicę to właśnie Kaczyński pozbawił woli i znaczenia.</p>
<p>Rolę, jaką przewidywałem dla Zbigniewa Ziobro kilkanaście dni temu, wypełnia on doskonale. Osłabia i prowadzi do upadku Prawo i Sprawiedliwość. Sam Ziobro być może założy partię, zbuduje klub parlamentarny, ale będzie to również partia niszy, narodowo-katolicka, takie połączenie LPR z PiS. Zdolności integracji prawicy Zbigniew Ziobro ma jeszcze mniejsze niż Jarosław Kaczyński &#8211; mniejsze niż zero. I równie małe ma szanse zdobycia wyborców centrowych. Spełnił swoją rolę (pospołu z &#8230; Januszem Palikotem), czyli rozbił duopol partyjny, stwarza warunki do zmian na scenie politycznej. Prawica jak była marginesem, tak zostanie. Czas w Polsce, dzięki zmianom kulturowym, a także oportunizmowi polskiego Kościoła katolickiego, na centrolewicę. I taka będzie w Polsce długo rządzić. Jej twarzą dziś jest&#8230; Donald Tusk. On to wiedział już wtedy, kiedy inni nie rozpatrywali nawet takiego scenariusza.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/05/to-musialo-sie-tak-skonczyc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec końca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/01/koniec-konca/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/01/koniec-konca/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Nov 2011 08:24:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyzm]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5161</guid>
		<description><![CDATA[Lista osób, które zostały z Prawa i Sprawiedliwości usunięte, wypchnięte, jest długa i bogata. Można by z niej stworzyć kilka formacji &#8211; i tak się zresztą stało. Poczynając od Marka Jurka i jego ekipy, poprzez Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna, Janusza Kaczmarka, na Pawle Kowalu, Pawle Poncyliuszu i Joannie Kluzik-Rostkowskiej &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/01/koniec-konca/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Lista osób, które zostały z Prawa i Sprawiedliwości usunięte, wypchnięte, jest długa i bogata. Można by z niej stworzyć kilka formacji &#8211; i tak się zresztą stało. Poczynając od Marka Jurka i jego ekipy, poprzez Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna, Janusza Kaczmarka, na Pawle Kowalu, Pawle Poncyliuszu i Joannie Kluzik-Rostkowskiej kończąc. Teraz w kolejce jest Zbigniew Ziobro i jego ekipa, na ile liczna, to się okaże. Bo szans na jego pozostanie w PiS już nie ma&#8230;</p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość nie jest organizacją demokratyczną, to przedsięwzięcie rodzinne braci Kaczyńskich, teraz we władaniu Jarosława. PiS nie jest klasyczną, demokratyczną partią w stylu zachodnim, lecz prywatnym projektem Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. Częściowo nawet udało się zrealizować program zdobycia władzy, ale już od 2007 roku cały projekt chyli się ku upadkowi. Nie upada, ponieważ jest na niego potrzeba „społeczna” i polityczna, co doskonale widzi Platforma Obywatelska. PiS trwa na scenie politycznej również dlatego, ponieważ polska prawica potrafi tylko jedno – dzielić się, a nie łączyć. I dopóki nie powstanie prawdziwa konserwatywna partia chadecka, dopóty PiS i jej szef będą „robić” za prawicę. Może Ziobro ma szansę na taką partię?</p>
<p><span id="more-5161"></span></p>
<p>W Prawie i Sprawiedliwości nie było i nie ma żadnej dyskusji, żadnego podziału na liberałów i konserwatystów. Tu nie ma miejsca na dyskusje, frakcje, wątpliwości. Zakres wolności wypowiedzi i pluralizmu określają dyrektywy prezesa. I nie należy liczyć na to, że w PiS nastąpi przełom, a Jarosław Kaczyńskie odejdzie z partii i z polityki pod wpływem nacisków z wewnątrz partii, czy pod wpływem racjonalnych opinii politologów, komentatorów politycznych. To nie w jego stylu, on żyje tylko tym, nie ma dla niego alternatywnego życia i pomysłu na funkcjonowanie w życiu społecznym.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/zziobro.jpg" alt="" width="150" height="120" /></p>
<p>Kilka dni temu napisałem, że jedyną nadzieją dla prawicy jest to, że Zbigniew Ziobro rozbije i osłabi Prawo i Sprawiedliwość. I rzecz się dzieje, szybciej, niż można było przypuszczać. List, jaki Ziobro skierował do Jarosława Kaczyńskiego, w którym to apeluje, aby jego otoczenie przestało go atakować i stawia się na równi z nim, jest otwartym wymówieniem posłuszeństwa. I to, że list upubliczniły najpierw media, oznacza, że nie ma już odwrotu.</p>
<p>Gdyby przyłożyć do całej tej sprawy standardy partii zachodnich, wszystko jest w najlepszym porządku. Po przegranych wyborach przywódca partii poddaje się osądowi jej gremium i z reguły oddaje władzę. Czasem dobrowolnie, czasem zostaje do tego zmuszony przez partyjny aktyw, jak było choćby w przypadku Margaret Thatcher. W PiS, z powodów opisanych wcześniej nie jest to możliwe. I dlatego Zbigniew Ziobro będzie następnym, który odejdzie. Ale tym razem nie wypadnie poza nawias polityki, na margines, ponieważ pociągnie za sobą znaczną grupę posłów i europosłów. Być może stworzy w Sejmie nowy klub, zalążek nowej formacji partyjnej.</p>
<p>Odejście Ziobro osłabi PiS, ponieważ ma on dość znaczne wpływy w regionach, takiej, jakich nie mieli ani Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal, czy Paweł Poncyliusz. Będzie miał również wsparcie Tadeusza Rydzyka i jego mediów, co nie jest do przecenienia. To automatycznie sytuuje Ziobro na prawo od Jarosława Kaczyńskiego. Tylko, czy to pozwoli na osiągnięcie sukcesu, czyli zbudowanie siły politycznej zdolnej do wejścia do następnego parlamentu?</p>
<p>Ziobro wielokrotnie pokazał, że może być niezależnym, sprawnym i skutecznym politykiem. Pokazał to także swemu cicerone, Tadeuszowi Rydzykowi. Nie oznacza to jednak, że jest intelektualnie i emocjonalnie przygotowany do samodzielnego funkcjonowania na scenie politycznej. To w dalszym ciągu, pomimo sprawowania mandatu posła, teraz europosła, wcześniej stanowiska ministerialnego, polityk jednowymiarowy, tabloidowy, bez klasy i zdolności intelektualnych, a także – bez zdolności manipulacyjnych. Za Zbigniewem Ziobro stoi Jacek Kurski, zdolny i cyniczny politykier, ale również pozbawiony zdolności głębszej refleksji i budowy programu. Dlatego konieczne jest dla powodzenia nowego projektu przyciągniecie kogoś, kto nada nowej formacji rys merytoryczny, programowy. Takich ludzi, na marginesie PiS i poza nim jest wielu, problem w tym, że choć pochodzą z tej samej generacji, do tej pory Ziobro był z nimi skłócony. Ale może połączyć ich nowy &#8222;wróg&#8221;, czyli Jarosław Kaczyński. Ci potencjalni sprzymierzeńcy to PJN z Pawłem Kowalem, dawni spin doktorzy PiS, Michał Kamiński i Adam Bielan, nudzący się w Parlamencie Europejskim i wreszcie Ludwik Dorn, który też ma pewne rachunki do wyrównania. I od zręczności Jacka Kurskiego zależy, czy taki układ zadziała.</p>
<p>Jarosław Kaczyński od lat czuł, że to właśnie Zbigniew Ziobro stanowi największe zagrożenie. Dlatego między innymi w roku 2005 premierem został Kazimierz Marcinkiewicz, a nie Ziobro. Jest to człowiek jednocześnie służalczy, ale i bezwzględny, nie jest inteligentny, ale za to cyniczny, sprytny i pozbawiony empatii. Jeżeli ktoś stanie mu na drodze lub uważa, że może być dla niego zagrożeniem – nie ustaje próbach zniszczenia człowieka. Tak postępuje od lat młodości, kiedy to zadenuncjował – praktycznie bez powodu – swoich kolegów z akademika, posługując się już wtedy i prowokacją i podsłuchami i zwykłym donosicielstwem Wyroki sądowe, odwoławcze, w wielu instancjach wykazywały, że posługiwał się również kłamstwem.</p>
<p>Zbigniew Ziobro ma również miękkie podbrzusze – to sprawa Barbary Blidy i raport komisji Ryszarda Kalisza. Odchodzący marszałek Sejmu, Grzegorz Schetyna już obiecał, że raport komisji będzie przedmiotem obrad Sejmu. Oskarżenia są na tyle mocne i wiarygodne, że będą przez najbliższe lata poważnym obciążeniem dla Ziobry i jego nowego projektu. Ale proces erozji Prawa i Sprawiedliwości i koniec Jarosława Kaczyńskiego jest nieuchronny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/01/koniec-konca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadzieja w rozpadzie PiS</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 09:06:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5139</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na początek pozwolę sobie na refleksję czysto osobistą; Po dwóch tygodniach od wyborów parlamentarnych doszedłem do wniosku, że to co się dzieje po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników praktycznie nie ma znaczenia dla Polski i jej przyszłości. Partia, która zdobyła 30% głosów, nie ma w nowym parlamencie praktycznie nic do powiedzenia. Jarosław Kaczyński, przegrywając szóste kolejne wybory, zepchnął swoją partię na pozycję bez wyjścia, a dodatkowo ograniczył prawo głosu i wpływu na swój los tym, którzy na niego głosowali. Donald Tusk stał się hegemonem politycznym, jakiego w Polsce po roku 1989 nie było, dzięki swoim zdolnościom, ale solidnie na to również zapracował szef PiS. I dodatkowo zniszczył prawicę konserwatywną w Polsce. Bo prawdziwa prawica centrowa i liberalna jest teraz w PO. Zresztą lewica również&#8230;</p>
<p>Ale Kaczyński w dalszym ciągu ma monopol po stronie prawicy konserwatywnej, narodowej, katolickiej. To w jego sejfie leżą klucze do jej przyszłości. Klucze, które kilka lat temu, budując z bratem i Ludwikiem Dornem PiS, ukradł prawicy. Dopóki ktoś ich Kaczyńskiemu nie zabierze, nie zostanie po tej stronie stworzona realna siła polityczna. Słuchając opowieści, że możliwe jest zbudowanie konserwatywnej reprezentacji w oparciu o współpracę PJN, Janusza Korwin-Mikkego i Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka, można wpaść w dygot pustego śmiechu. Wystarczy prześledzić metryczki polityczne tych dwóch ostatnich postaci, aby wiedzieć, że to droga donikąd. I wystarczy również cofnąć się do czasów AWS, przypomnieć sobie całą tamtą zbieraninę, aby dojść do wniosku, że łączenie jakichkolwiek formacji i współpraca polityków od lat działających na scenie politycznej żadnych skutków realnych nie może przynieść. Prawicę można zbudować tylko w jeden sposób &#8211; na gruzach PiS. Jeżeli nie doprowadzi się do anihilacji PiS i usunięcia Jarosława Kaczyńskiego z życia politycznego, prawica konserwatywna nie będzie w polskiej polityce odgrywała jakiejkolwiek roli.</p>
<p><span id="more-5139"></span></p>
<p>To, co napisał i głosi ostatnio Marek Migalski, że PiS bez Kaczyńskiego nie istnieje, a z nim do władzy nie wróci, ja pisałem już 4 lata temu, po przegranych wyborach w roku 2007. To nie jest żadna nowa myśl, ale konstatacja, do której realista powinien dojść już dawno. Przeszkodą główną jest Jarosław Kaczyński i jego osobowość, zamknięta, wypalona, niezdolna do zmian i refleksji. On już może jedynie zmieniać stroje i maski, jakie ktoś mu podrzuci, tworzyć puste teorie, nie poparte realnymi wartościami, jak choćby ta o węgierskiej drodze, powtórzeniu scenariusza Fideszu i Victora Orbana. To nie jest żadna analogia, ale szukanie usprawiedliwienia dla kolejnych porażek. Kaczyński nie wróci do władzy ani za cztery lata, ani za dwanaście. On nie jest wstanie wyjść poza swoje ograniczenia i stworzyć otwartego obozu politycznego, o czym mówi ostatnio Zbigniew Ziobro. Jest zakładnikiem całej swojej przeszłości politycznej, nie tylko &#8222;więźniem Czwartej Rzeczypospolitej&#8221;, jak to napisał w poniedziałkowej &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; Waldemar Kuczyński.</p>
<p>Prawdziwi prawicowcy, konserwatyści, powinni pokładać nadzieję w Zbigniewie Ziobrze. Nie, nie dlatego, że jest on polityczną nadzieją dla PiS. Dlatego, że dziś tylko on może PiS rozbić. Ziobro nie jest żadną świeżą twarzą, ani przyszłością PiS-u. Jest on jeszcze mocniejszym symbolem tak zwanej IV RP i nie ma żadnej szansy na to, aby przesunąć PiS w stronę wyborców centrowych. On, wspierany przez Radio Maryja jeszcze mocniej reprezentuje mniejszość społeczną i kulturową Polski, która odgrywa w niej coraz mniejszą rolę. Nie oznacza to jednak, że trzeba ją spychać na margines i lekceważyć. Trzeba jej tylko wytłumaczyć, że to nie PiS, nie Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro mogą ich dobrze i skutecznie reprezentować.</p>
<p>&#8222;Rozwałka&#8221; polityczna w PiS, jaką rozpoczął Tadeusz Cymański i kontynuuje Zbigniew Ziobro, może (i powinna) przynieść rozbicie tej formacji. Ziobro mówi o stworzeniu dwóch formacji, jednej konserwatywnej, drugiej liberalnej, bardziej centrowej. Po co, czemu taki zabieg miałby służyć &#8211; nie wiadomo. Nie wiadomo, z prostego powodu &#8211; sam Ziobro nie wie. Bo to jest zagrywka czysto polityczna, a nie jakiekolwiek przemyślenia natury ideowej, ideologicznej. I jeszcze jeżeli Kaczyński wykazuje się sprytem politycznym, potrafi dobrze rozgrywać swoich wewnętrznych wrogów, to Ziobro może doprowadzić tylko do destrukcji. I w tym jest cała nadzieja (prawicy), ponieważ dziś Jarosław Kaczyński jest słaby, jak nigdy dotąd, poza okresem upadku Porozumienia Centrum. I ten Brutus może prawicy przynieść wybawienie. Innej roli dla niego nie widzę&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/25/nadzieja-w-rozpadzie-pis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z tym panem już nikt nic nie wygra</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/11/z-tym-panem-juz-nikt-nic-nie-wygra/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/11/z-tym-panem-juz-nikt-nic-nie-wygra/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2011 14:25:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5125</guid>
		<description><![CDATA[Oceniając kolejną wyborczą porażkę Prawa i Sprawiedliwości właściwie wpadamy w komentatorską sztampę . Jedynym winnym porażki wyborczej jest Jarosław Kaczyński, ponieważ on jedyny jest prawdziwą twarzą tej formacji i jej spiritus movens. Reszta, współpracownicy, działacze, komitet wyborczy, klub parlamentarny i wyborcy &#8211; są tylko dodatkiem do Kaczyńskiego. I stwierdzenie, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/11/z-tym-panem-juz-nikt-nic-nie-wygra/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Oceniając kolejną wyborczą porażkę Prawa i Sprawiedliwości właściwie wpadamy w komentatorską sztampę . Jedynym winnym porażki wyborczej jest Jarosław Kaczyński, ponieważ on jedyny jest prawdziwą twarzą tej formacji i jej spiritus movens. Reszta, współpracownicy, działacze, komitet wyborczy, klub parlamentarny i wyborcy &#8211; są tylko dodatkiem do Kaczyńskiego. I stwierdzenie, że bez niego Prawo i Sprawiedliwość nie będzie już tą samą spójną formacją, a z nim już nic więcej nie osiągnie &#8211; jest smutną prawdą. Smutną głównie dla zwolenników PiS, wyznawców prezesa, ponieważ wiele z uzasadnionych postulatów społecznych wyborców tej partii nie będzie nigdy jasno postawione na forum politycznym. Dzieje się tak dlatego, że PiS nie jest dla nikogo partnerem politycznym, lecz wrogiem. I dopóki Kaczyński nie odejdzie, a jego następcy nie znajdą formuły przekształcenia PiS w partię XXI wieku, taki stan będzie trwał.</p>
<p>Dziś Jarosław Kaczyński stwierdził, że samodzielnie ze stanowiska nie odejdzie, chyba że zdecyduje tak partia. Tylko że zapisy statutowe PiS-u są takie, że zrobienie kontrolowanego, legalnego przewrotu jest praktycznie niemożliwe. Jeżeli dodamy do tego, że najbliższe otoczenie prezesa, komitet polityczny, jest praktycznie mianowany przez niego, to rysuje nam się obraz żelaznej klatki, w której siedzi prezes, mający pod ręką wszystkie instrumenty konieczne do jej kierowania. I nikt z zewnątrz nie ma możliwości wyciągnięcia go z tej klatki władzy. I dlatego spokojnie może mówić, że zostanie, bo przecież na ulicy krzyczą za nim &#8211; &#8222;Jarosławie, zbaw Polskę&#8221;&#8230;</p>
<p>Winni jednak muszą być, ktoś musi ponieść konsekwencje przegranych wyborów. I według modus operandi prezesa i przeszłych doświadczeń wygląda na to, że padnie na Zbigniewa Ziobro i Jacka Kurskiego. Zostaną oskarżenie, że działali niezgodnie z zaleceniami sztabu Tomasza Poręby, a także, o zgrozo, wytycznymi samego prezesa. Wspierali nie tych, co trzeba, jeździli tam, gdzie im kazano, i wykazywali się samodzielnością, co jest zbrodnią główną. Ale ponieważ obaj są europosłami, więc sprawiedliwa ręka Jarosława Kaczyńskiego nie może im wprost wymierzyć klapsa . Zostaną objęci anatemą i usunięci z ciał statutowych. Po raz pierwszy jednak może się okazać, że ich frakcja nie pozostanie pokorna. Może się okazać, że nie na forum partii, ale w Sejmie powstanie rokosz. Niektórzy liczą, że Ziobro i Kurski mogą mieć nawet 50 szabel w nowym Sejmie. I jeszcze gdzieś z boku jest Ludwik Dorn&#8230;</p>
<p><span id="more-5125"></span></p>
<p>W normalnie działającej w demokratycznym porządku partii, po przegranych wyborach następuje walny, nadzwyczajny zjazd, kongres, i zmienia się lidera. Tylko, że PiS nie jest normalną partią. Niektórzy wewnętrzne stosunki w partii barwnie przyrównują do tego, co miało miejsce w świecie arabskim, gdzie sułtan otoczony był eunuchami (Ludwik Dorn). Inni przywołuję hasło sekty, wskazując na modelowe objawy w partii Jarosława Kaczyńskiego. Tak naprawdę PiS to prywatny, rodzinny interes Jarosława Kaczyńskiego i jego zmarłego brata, gdzie nie liczą się członkowie partii, wewnętrzne struktury i formy organizacyjne, nie mówiąc o wyborcach, a liczy się jedynie to, czy się należy do dworu króla, pardon, prezesa, i na którym kręgu wtajemniczenia się znajduje. Przez pewien czas dwory były dwa, ale z wiadomego powodu ostał się tylko ten na ulicy Nowogrodzkiej. Efekt? PiS przegrał waśnie 6. wybory, ale prezes chce dalej prowadzić partię ku dalszym podobnym sukcesom, przywołując doświadczenia węgierskiego Fideszu i premiera Orbana. Tylko, że Kaczyński to nie Orban, a liczenie na upadek finansów państwa i jego kryzys jest co najmniej moralnie podejrzane. A Polacy, po 22 latach już doskonale wiedzą, kto na nich chce żerować.</p>
<p>Przyczyny porażki PiS-u są jednak głębsze, niż tylko kampania wyborcza, Jarosław Kaczyński i jego błędy. Niektórzy prawicowi publicyści twierdzą, że za porażkę odpowiadają grube błędy &#8211; sojusz polityków PiS z kibolami, wspierany przez środowiska &#8222;Gazety Polskiej&#8221;, wywiad u Tomasza Lisa, książka „Polska naszych marzeń”, wydana praktycznie bez redakcji, czy wynikające z niej rozegranie sprawy słów Kaczyńskiego o kanclerz Angeli Merkel. Tak, poparcie dla &#8222;Starucha&#8221; ze strony Beaty Kempy i Zbigniewa Romaszewskiego było błędem. Z książki dało się wyciągnąć więcej kwiatków, niż tylko opinie o niemieckiej kanclerz, a sam prezes wzmocnił przekaz w wywiadzie dla &#8222;Newsweeka&#8221;. Problem jest jednak poważniejszy, dla PiS i dla konserwatystów.</p>
<p>Po raz drugi o wyborczej wygranej PO zdecydowali wyborcy miejscy, z miast średnich i dużych, o dobrym statusie majątkowym i wykształceni. I ci &#8222;młodzi, wykształceni, z dużych miast&#8221;, tym razem nie głosowali przeciwko PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu, przeciwko restytucji IV RP, ale za stabilną Polską w Unii Europejskiej. To wyborcy o lepszym statusie, niż cztery lata temu, pomimo kryzysu ekonomicznego, a także lepiej wykształceni. Oni biorą pod uwagę to, że rządy Platformy Obywatelskiej nie były doskonałe, widzieli problemy na kolei, rozkopane drogi, problemy z OFE, szkolnictwem, służbą zdrowia. Może nawet mają wątpliwości, czy sprawa katastrofy smoleńskiej jest wyjaśniana tak, jak powinna być. Ale jak słyszą z drugiej strony wezwania do rewolucji i obalenia III RP na rzecz pseudo ideologicznego projektu, rozliczeń &#8211; to wolą pozostać przy tym, co znają.</p>
<p>Drugi powód porażki PiS-u (i tragicznych wyników formacji prawicowych, PJN, Prawicy Rzeczpospolitej i Nowej Prawicy) jest to, że polskie społeczeństwo, po 5 latach w Unii Europejskiej odchodzi od konserwatyzmu. Janusz Palikot i jego ruch jest tego wyraźnym dowodem. Tematy dotąd poruszane niechętnie, spychane na boczny tor znalazły swoich reprezentantów w nowym parlamencie. I nie jest to przypadek. Konserwatyści są w Polsce już mniejszością i tak pozostanie. Podobnie jak to, że w Polsce większość obywateli to ludzie aspirujący, chcący rozwoju własnego i kraju, a nie nastawieni roszczeniowo, patrzący wstecz. I oni na PiS nie zagłosują &#8211; nawet w przypadku zapaści ekonomicznej. Do nich nie trafią bajki o kondominium rosyjsko-niemieckim, o zagrożeniach polskiej tożsamości, czy przekazy martyrologiczne poety Jarosława Marka Rymkiewicza.</p>
<p>Cele dla Polski określa partia XXI wieku, czyli Platforma Obywatelska. Można ją kontrolować i krytykować. Można próbować korygować jej kurs. Ale nie zrobi tego Jarosław Kaczyński, ani PiS. To już nie są outsiderzy. To wieczni przegrani, bez możliwości rewanżu i realnego wpływu na Polskę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/11/z-tym-panem-juz-nikt-nic-nie-wygra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dalej w demokratycznym państwie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/10/dalej-w-demokratycznym-panstwie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/10/dalej-w-demokratycznym-panstwie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Oct 2011 08:18:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PJN]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[PSL]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5121</guid>
		<description><![CDATA[Okazuje się, że zbiorowa mądrość społeczeństwa wygrała. To ono wygrało, czy jak kto woli &#8211; wygrała Polska. A patrząc na przekrój głosów według miejsca zamieszkania i wykształcenia &#8211; wygrali ci, dzięki którym Polska może się rozwijać i którzy są i będą jej motorem napędowym. Polska, pomimo kryzysu światowego, kryzysu UE, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/10/dalej-w-demokratycznym-panstwie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Okazuje się, że zbiorowa mądrość społeczeństwa wygrała. To ono wygrało, czy jak kto woli &#8211; wygrała Polska. A patrząc na przekrój głosów według miejsca zamieszkania i wykształcenia &#8211; wygrali ci, dzięki którym Polska może się rozwijać i którzy są i będą jej motorem napędowym.</p>
<p>Polska, pomimo kryzysu światowego, kryzysu UE, strefy euro i zagrożeń finansów wewnętrznych, przeżywa najlepszy okres w swojej historii. Już po 22 latach od Okrągłego Stołu zbudowano stabilną demokrację, której nie jest wstanie przewrócić nawet tak trudny kryzys instytucjonalny, jak śmierć głowy państwa. Polska ma stabilną sytuację wewnętrzną, dobre relacje zagraniczne, w tym te najważniejsze &#8211; z sąsiadami, notuje wzrost gospodarczy. To przeważyło opinię, że III RP to jest ta Polska, jakiej większość społeczeństwa oczekuje. PO osiągnęło tak doskonały wynik również dlatego, że prawica nie potrafiła pokazać alternatywy, (i nie chodzi wcale tu i PiS), a lewica jest w trakcie reorganizacji, za przyczyną Ruchu Palikota.</p>
<p>Wyniki z ponad 90% okręgów wskazują, że zwycięzcą jest Platforma Obywatelska, a właściwie Donald Tusk, bo tak personalistycznie jest skonstruowana polska polityka. To pierwsze zwycięstwo partii rządzącej w demokratycznej Polsce, dające powtórzenie koalicji z PSL. PSL wziął &#8222;swoje&#8221;, choć nie poszerzył swojego elektoratu. Ale ten układ zapewnia stabilność. I nie należy brać pod uwagę rojeń zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, że pogłębiający kryzys odda władzę w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Polacy przećwiczyli populistów z Samoobrony i PiS, wiedzą, czym to pachnie. Nie dadzą się nabrać ponownie. Niemrawa dość kampania PO została w ostatnich tygodniach zdynamizowana &#8222;Tuskobusem&#8221;. I to premier może sobie samemu podziękować za wygraną&#8230;</p>
<p><span id="more-5121"></span></p>
<p>Jarosław Kaczyński i jego formacja mogą uznać swoje około 30% poparcia wśród głosujących za sukces. To nie jest klęska tej formacji, ale jest to klęska prawicy polskiej (PJN nie otrzymał nawet 3% głosów). Elektorat został utrzymany, poparcie w grupach roszczeniowych polskiego społeczeństwa nie zmieniło się. Ale wpływ tej formacji i jej przywódcy na losy państwa będzie praktycznie żadny. Po wyborach ośrodek decyzyjny państwa będzie w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, tam będzie centrum legislacyjne, tam będą zapadały wiążące decyzje. Oczywiście, porażka będzie znów tłumaczona nierównowagą w mediach, &#8222;wściekłymi atakami&#8221; na Kaczyńskiego, może nawet spiskiem i fałszerstwami wyborczymi. Ale tak jak autorem zwycięstwa PO jest Donald Tusk, tak za porażkę PiS-u odpowiada Jarosław Kaczyński. Od lipca ubiegłego roku narracją PiS były opowieści smoleńskie i nie udało się tego przykryć łagodną tonacją kampanii. Tezy lansowane przez sprzyjającą PiS &#8222;Gazetę Polską&#8221; i Antoniego Macierewicza o zamachu i wręcz mordzie na Lechu Kaczyńskim skutecznie odstręczyły wyborców centrowych. A ostatni tydzień kampanii odsłonił dobrze znane oblicze samego prezesa&#8230;</p>
<p>Drugim zwycięzcą jest Janusz Palikot i ruch firmowany jego nazwiskiem. To już nie jest margines &#8211; to partia konkretnej zdeterminowanej grupy społecznej, której nie podoba się lansowany od lat konserwatywny model społeczeństwa i socjalizm ekonomiczny. Ruch Palikota nie jest socjalnie lewicowy &#8211; to partia liberalnego centrum. Na jej sukces zapracowała wprawdzie SLD, ale przede wszystkim Kościół katolicki. Nie jest jednak prawdą, że podstawą sukcesu był prezentowany ostry antyklerykalizm. Nie jest prawdą, jak chcą ultrakatoliccy komentatorzy, że sukces Janusza Palikota to dowód na kryzys społeczeństwa. Jest wprost przeciwnie &#8211; to dowód, że w społeczeństwie nastąpiło przełamanie i rozwój, że sprawy otwartości światopoglądowej, praw mniejszości i praw wszystkich obywateli wreszcie znalazły swoje twarde odbicie w konkretnej formacji. Palikot nie jest politykiem pozasystemowym, populistą &#8211; on tylko przypomina, że Polska ma być państwem świeckim i obywatelskim. To on odczytuje polską Konstytucję tak, jak powinno się to robić. I nie chodzi wcale o to, że będzie on usiłował narzucić tonację genderowej wrażliwości, czy prymat praw mniejszości &#8211; on wprowadził te sprawy do głównego nurtu dyskusji społecznej. A jego liberalizm ekonomiczny będzie pomocny PO przy realizacji reform. Ruch Palikota zapewne do władzy nie wejdzie, ale będzie ważnym graczem sejmowym.</p>
<p>Wygrana Janusza Palikota i klęska SLD pokazuje, że polityka to system naczyń połączonych. Grzegorz Napieralski skupił się na formie kampanii i na tym, aby jego partia różniła się zarówno od PO, jak i od PiS. Otwarte treści liberalizmu obyczajowego i społecznego zabrał mu Janusz Palikot, a w kwestiach socjalnych zrobił już wcześniej PiS. Napieralski wcześniej usunął z kręgu decyzyjnego wszystkich myślących działaczy, nie uzyskał wsparcia Aleksandra Kwaśniewskiego, a do tego &#8222;od zawsze&#8221; kontestuje go środowisko &#8222;Krytyki Politycznej&#8221;. SLD ma dziś nie tylko kryzys przywództwa &#8211; ma również kryzys tożsamości. I lewica, podobnie jak konserwatywna prawica, jest dziś na marginesie&#8230;</p>
<p>Donald Tusk wygrał pomimo tego, że spełnił niewiele obietnic, że wiele reform (jak choćby reforma szkolnictwa podstawowego &#8211; sześciolatki w szkołach) nie doszło do skutku. Budowa dróg, chaos na kolei, katastrofa smoleńska, OFE nie zmieniły jednak społecznej opinii, że stabilność Polski jest rzeczą najważniejszą.</p>
<p>Porażkę odniosła inicjatywa samorządowców, &#8222;Obywatele do Senatu&#8221;. Wydaje się, że ten ruch nie wprowadzi do Senatu więcej niż 1 &#8211; 2 senatorów. To oznacza również, że JOW-y nie są lekiem na polską politykę. Polski elektorat jest na to zbyt zróżnicowany. I niestety, frekwencja wyborcza nie przekroczyła 50% uprawnionych do głosowania. To obniża jednak mandat PO, ale także całego parlamentu. Tym bardziej politycy będą musieli czuć się odpowiedzialni za państwo&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/10/dalej-w-demokratycznym-panstwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O obiektywizmie dziennikarskim</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 09:48:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5106</guid>
		<description><![CDATA[Od dnia wywiadu (spotkania przedwyborczego?) Jarosława Kaczyńskiego w programie &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w telewizji publicznej rozpętała się dyskusja, czy prowadzący nie przekroczył granicy dzielącej dziennikarza i publicystę od politycznego działacza. Czy Tomasz Lis sprzeniewierzył się standardom dziennikarstwa i wszedł w rolę polityka? Niektórzy twierdzą, że tak, a Igor Janke, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Od dnia wywiadu (spotkania przedwyborczego?) Jarosława Kaczyńskiego w programie &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w telewizji publicznej rozpętała się dyskusja, czy prowadzący nie przekroczył granicy dzielącej dziennikarza i publicystę od politycznego działacza. Czy Tomasz Lis sprzeniewierzył się standardom dziennikarstwa i wszedł w rolę polityka? Niektórzy twierdzą, że tak, a Igor Janke, twórca, właściciel i twarz dziennikarska portalu Salon24 twierdzi, że to co zrobił Tomasz Lis, to &#8222;koniec dziennikarstwa w Polsce&#8221;. Inni stwierdzają, że w telewizji publicznej, TVP, nie ma miejsca na tego rodzaju publicystykę zaangażowaną politycznie.</p>
<p>I właśnie chodzi w tym przypadku o zakreślenie granic do jakich może posunąć się PUBLICYSTA. Nie dziennikarz, nie prezenter telewizyjny, ale właśnie publicysta. Otóż publicysta to nie tylko dziennikarz, ciekawy spraw, które poznaje, doskonale przygotowany erudycyjnie, wszechstronnie przygotowany warsztatowo, ale również człowiek, którego stać na refleksję i interpretację. A to są cechy, które tak naprawdę są czysto subiektywne, a nie obiektywne, których możemy wymagać od dziennikarza przekazującego nam informacje. Publicysta, prowadzący program telewizyjny, czy piszący felieton przekazuje nam jednocześnie swoją opinię, a także interpretuje opinie innych. I Tomasz Lis, zadając trudne pytania Jarosławowi Kaczyńskiemu, przywołując jego słowa i opinie, dokonał na nim publicystycznej wiwisekcji.</p>
<p><span id="more-5106"></span></p>
<p>Prowadzący program, w tym przypadku Tomasz Lis, dokonał wykorzystując Jarosława Kaczyńskiego opisu pewnej rzeczywistości politycznej, przy okazji pokazując ogląd świata swojego interlokutora. Inny prowadzący, dajmy na to Piotr Zaremba, uchodzący za apologetę Jarosława Kaczyńskiego, zapewne prowadząc wywiad z Kaczyńskim, zadałby inne pytania i dokonałby innej interpretacji spraw, historii z życia politycznego szefa PiS. Bo jego pogląd na to, co robił i robi Kaczyński, a także osąd współczesności jest zgoła inny, niż Tomasza Lisa. I zapewne podniosłyby się głosy, być może również mój, że redaktor Zaremba prowadzi wywiad z Kaczyńskim w przyklęku&#8230;</p>
<p>Idźmy dalej. Dziennikarze &#8211; publicyści są zapraszani do innych programów, jako autorytety, nie dlatego, że są bezstronni i politycznie przezroczyści, ale właśnie dlatego, że mają zdeklarowane opinie i pracują w profilowanych politycznie mediach, jak Piotr Zaremba, teraz w &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;. W programie &#8222;Loża prasowa&#8221; Małgorzaty Łaszcz w TVN24 Piotr Zaremba prezentuje swoje poglądy, które nie są przecież obiektywne. Jest przepytywany, nie przepytuje, ale jest to druga strona tego, czym był wywiad Tomasz Lisa z Jarosławem Kaczyńskim. Dla mnie opinie Piotra Zaremby, artykuły Bronisława Wildsteina, programy Jana Pospieszalskiego, czy Rafała Ziemkiewicza nie są &#8222;końcem dziennikarstwa&#8221;. Są tylko emanacją ich poglądów, ubraną w konkretną formę redakcyjną. Jak to jest odbierane, zależy od tego, jakie poglądy ma widz, czy czytelnik. O tym, czy przekaz publicystyczny jest wiarygodny, czy nie, na końcu decyduje odbiorca. Dla wielu &#8222;dociskanie&#8221; Kaczyńskiego przez Lisa to była właśnie dobra publicystyka telewizyjna. Chciałbym taką zobaczyć również wobec Donald Tuska, prowadzoną przez Piotra Zarembę&#8230;</p>
<p>Czy w telewizji publicznej jest miejsce na taką publicystykę? Jest. Jak również na tę prowadzoną przez Jana Pospieszalskiego. Nie ma natomiast miejsca na skrajne chamstwo w przestrzeni publicznej, na kłamstwo, pomówienia, kalumnie, na zniszczenie dyskusji społecznej i politycznej. A takim miejscem stał się portal Igora Janke, Salon24. I jeżeli mówimy o końcu dziennikarstwa i dyskusji społecznej, to właśnie Igor Janke i jego portal radykalnie nas do tego zbliżają&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nerwowa końcówka kampanii</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/05/nerwowa-koncowka-kampanii/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/05/nerwowa-koncowka-kampanii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 13:14:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5103</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy obserwatorzy sceny politycznej narzekali, że kampania jest nudna, miałka, bez ikry, bez specjalnych spięć. Platforma Obywatelska eksponowała chęć kontynuacji rozpoczętego projektu rządzenia, tym bardziej, że zbliża się do Polski druga fala kryzysu, która może załamać nie tylko euro, ale również jedność europejską. Prawo i Sprawiedliwość wyraża chęć naprawy, bo &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/05/nerwowa-koncowka-kampanii/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wszyscy obserwatorzy sceny politycznej narzekali, że kampania jest nudna, miałka, bez ikry, bez specjalnych spięć. Platforma Obywatelska eksponowała chęć kontynuacji rozpoczętego projektu rządzenia, tym bardziej, że zbliża się do Polski druga fala kryzysu, która może załamać nie tylko euro, ale również jedność europejską. Prawo i Sprawiedliwość wyraża chęć naprawy, bo przecież wszystko zmierza w złym kierunku. I eksponuje kolejne wcielenie łagodnego Jarosława Kaczyńskiego. PSL &#8211; jak zwykle quasi merytoryczny i &#8222;obrabiający&#8221; swój twardy, ludowy elektorat. SLD w rytmie disco polo odróżnia się od PO i PiS, raz bardziej od jednej partii, innym razem od drugiej, a po cichu zerka, kto może im dać przepustki na bramie do KPRM, czyli miejsca w rządzie. Na obrzeżach kampanii pętały się Ruch Palikota, ze swoim szefem happenerem, i niby zgrana ekipa Pawła Kowala, PJN. I tylko mniej lub więcej wiarygodne sondaże (raczej mniej&#8230;) od czasu bujały mediami. I nagle&#8230;</p>
<p>Koniec września, gwałtownie rośnie poparcie dla Janusza Palikota, przynosi efekty wreszcie praca u podstaw, kosztem głównie SLD, ale i PO. Palikot przejmuje radykalniejszych wyborców i wprowadza do dyskusji tematy do tej pory spychane na bok, dotyczące Kościoła, ale również praw kobiet i mniejszości. Koncyliacyjny Kaczyński i schowanie na zaplecze Macierewicza, Fotygi, Brudzińskiego i innych podobnych strachów, nieeksponowanie wątku smoleńskiego, powoduje, że PiS zbliża się do PO, nawet na 2%, a według wewnętrznych badań PiS, nawet zaczyna wygrywać. W SLD panika, Palikot na fali, Napieralskiego nie może wesprzeć chory Aleksander Kwaśniewski, a PO sięga po najpoważniejszy argument &#8211; premier wsiada do autobusu, &#8222;Tuskobusu&#8221; i zaczyna peregrynacje po kraju. Jarosław Kaczyński w ramach ocieplenia pozwala na publikację książki i filmu o sobie. I zaczyna się taniec&#8230;</p>
<p><span id="more-5103"></span></p>
<p>W nocy z niedzieli na poniedziałek ginie kibic zielonogórskiego &#8222;Falubazu&#8221;, potrącony przez policyjny mikrobus. Premier przerywa objazd Śląska, wraca do Warszawy i po konsultacjach z policją wyprzedza atak na siebie i podległe mu służby, oskarżając innych polityków, że to wykorzystywanie agresywności kibiców do celów politycznych może być przyczyną nocnych rozruchów w Zielonej Górze i zaatakowania policjantów. Poprzedza atak i pacyfikuję sytuację, brak reakcji mógłby przynieść podobne zamieszki i napięcia, jak te kilkanaście lat temu w Słupsku, po śmierci spałowanego nastolatka.</p>
<p>W międzyczasie dziennikarze czytają książkę i znajduję w niej kontynuację wielu różnych fobii Jarosława Kaczyńskiego, zawartych w kilku zdaniach. &#8222;Nie sądzę, aby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności&#8221; &#8211; powiedział prezes w książce &#8211; wywiadzie. Zostaje to odczytane i w Polsce i w Niemczech jako sugestia, że córka pastora, naukowiec, a od roku 1990 polityk była pilotowana przez STASI. Skandal jest wielowymiarowy, ponieważ Merkel stoi na czele rządu kraju najbardziej nam sprzyjającego, jest chadekiem, czyli formacją niemalże siostrzaną dla PiS, a do tego oskarżanie szefa sąsiedniego rządu o agenturalność jest po prostu głupotą. Do tego Kaczyński na konferencji prasowej dokonuje lustracji dziennikarza TVN, oskarżając go o niemiecką agenturalność. I wrzuca w spokojną kampanię swojej formacji granat, który porusza błoto z dna&#8230; Wszystkie obsesje Kaczyńskiego, te antyniemieckie i antyrosyjskie na świeżo, kilka dni przed wyborami przypominając wyborcom umiarkowanym, czego można oczekiwać po Kaczyńskim i jego ekipie po wyborach. I jeszcze w programie Tomasza Lisa Kaczyński dał się sprowokować prowadzącemu. To jednak nie koniec błędów&#8230;</p>
<p>Kaczyński do dziś nie chciał ujawniać nazwisk członków swojego rządu, jeżeli wybory zakończyły się jego wygraną. Dziś przedstawił swoich ekspertów, co można odczytać jako kandydatury rządowe. Te nazwiska, a tam między innymi znajdujemy Waszczykowskiego, którego współpraca z Unią Europejską, Komisją i PE nie zapowiada się różowo, panią Szydło, która miałaby zająć się finansami publicznymi i byłego szefa &#8222;Solidarności&#8221; Janusza Śniadka, muszą wzbudzić w racjonalnych wyborcach tylko strach.</p>
<p>Jakby było tego mało, Anna Fotyga w trakcie spotkania przedwyborczego ze Sławomirem Nowakiem wplątuje się sama w aferę ze Stadionem Narodowym, gdzie rolę gra jej mąż. Donos na pendrive okazuje się ofertą jej męża, który walczył o kontrakt projektowy przy budowie stadionu&#8230;</p>
<p>Dzieje się. Janusz Palikot, czując moc fali jak go pcha, walczy o miejsce w ostatniej debacie telewizyjnej, debacie szefów. Grzegorz Napieralski, jeszcze kilka tygodni temu walczący o pozycję libero w Sejmie, teraz walczy nie tylko o wynik wyborów, ale również o to, aby ktoś z otaczającego go kręgu polityków własnej formacji nie okazał się Brutusem&#8230;PJN bezskutecznie próbuje nadać kampanii ton merytoryczny, prospołeczny. A PSL chodzi, jak zwykle, po chałupach&#8230;</p>
<p>Tak jest na 3. dni przed ciszą wyborczą. I nikt poważny nie waży się powiedzieć, napisać, kto w niedzielny wieczór 9. października będzie świętował&#8230; I jeszcze przez te kilkadziesiąt godzin może wiele się wydarzyć&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/05/nerwowa-koncowka-kampanii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jarosław Kaczyński na żywo</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 10:26:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5096</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński przyjął zaproszenie do programu &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w TVP, było jasne, że nie będzie to zwykły wywiad. Większość komentatorów, dziennikarzy, ale także polityków, potraktowało to jako zastępczą debatę Jarosława Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem, a Tomasz Lis miał być kimś w rodzaju silnego sparingpartnera. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Wisla_telewizor_1.jpg" alt="" width="70" height="67" /></p>
<p>Kiedy prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński przyjął zaproszenie do programu &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w TVP, było jasne, że nie będzie to zwykły wywiad. Większość komentatorów, dziennikarzy, ale także polityków, potraktowało to jako zastępczą debatę Jarosława Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem, a Tomasz Lis miał być kimś w rodzaju silnego sparingpartnera. Donald Tusk był kilka tygodni temu w programie Tomasza Lisa i rozmowa była ostra, ale merytoryczna. Bo Tusk myśli o Polsce, a Kaczyński o odzyskaniu władzy, dla zniszczenia oblicza III RP i politycznych przeciwników. Lis wyzwanie zrozumiał, przygotował się do programu, choć mógł zrobić to lepiej. Nie ustrzegł się błędów i nie stłumił do końca emocji, choć jako publicysta miał do tego prawo. Postawił sobie z jednej strony cel przypomnienie wszystkich niedorzeczności, konfabulacji, kłamstw i manipulacji Jarosława Kaczyńskiego i pokazanie, że nowa/stara maska umiarkowanego polityka, jaką znów nosi Kaczyński, jest oszustwem. I choć trwało to dość długo, od połowy programu Kaczyński już był obnażony. Ten stary dobry Kaczyński od &#8222;porażających&#8221; spraw, &#8222;dyfamacji&#8221; i innych znanych bzdur.</p>
<p>Publicysta TVP posługując się cytatami, materiałami źródłowymi, przykładami, od pierwszych minut &#8222;grillował&#8221; szefa PiS. To nie była rozmowa i wywiad z szefem opozycji, ale zamierzone odzieranie Kaczyńskiego ze skorupy kłamstw. Doskonale wykorzystywał błędy Kaczyńskiego, jak choćby ten z dość śmieszną i kuriozalną sprawę straszenia Donalda Tuska pistoletem w windzie. To Kaczyński wywołał temat, a Lis tylko odwrócił lufę tego pistoleciku w stronę prezesa. Nie wszystkie sztychy Lisa w stronę Kaczyńskiego były czyste i perfekcyjne, ale tym bardziej widoczny był brak argumentów i ripost na wykazywane niekonsekwencje, konfabulacje, czy pomówienia. Najwyraźniej chyba zostało to zaznaczone w momencie, kiedy Tomasz Lis poruszył sprawę opinii Kaczyńskiego, zawartą w jego ostatniej książce, że obecna kanclerz Niemiec, Angela Merkel, została szefem rządu w wyniku niejasnych układów. Podtekstem tego jest to, że jako urodzona w NRD musiała być pod wpływem Stasi&#8230;Podobnie było z tematem kiboli, gdzie Kaczyński odżegnując się od koalicji z nimi, jednocześnie bronił bandyty Staruchowicza, vel &#8222;Staruch&#8221;.</p>
<p><span id="more-5096"></span></p>
<p>Jarosław Kaczyński przyszedł do programu aby uzyskać konkretne profity polityczne, poszerzyć swoje pole oddziaływania i zdobyć nowy elektorat. Lis mu w tym skutecznie przeszkodził, wręcz zapewne w wielu obudził na nowo uśpiony strach przed recydywą IV RP. Przypomniał, że za Kaczyńskim jest i Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz i reszta starej sprawdzonej w latach 2005 do 2007 ekipy. A przede wszystkim pokazał, jakim naprawdę Kaczyński będzie po 9. października.</p>
<p>Jarosław Kaczyński usiłował Tomasz Lisa traktować jak polityka, stronę sporu, uwiązanego do konkretnego środowiska. Ale Lis politykiem nie jest, jest mocno zaangażowanym w to co wierzy publicystą. A w tym przypadku wierzy, że powrót Kaczyńskiego do władzy będzie zły dla Polski i społeczeństwa.</p>
<p>Osobnym, ciekawym doświadczeniem było obserwowanie w trakcie programu opinii i komentarzy dziennikarzy, kolegów Tomasza Lisa na mediach społecznościowych, głównie na twitterze. Widać z nich było preferencje polityczne niektórych z nich, oraz to, że mniej ich interesuje, o co pyta Lis i jak &#8222;rozbiera&#8221; Kaczyńskiego na czynniki pierwsze, a bardziej to, jak ponoć niszczy standardy dziennikarskie. Tylko, że jak do tej pory nikt z nich nie odważył się na poprowadzenie z Kaczyńskim ostrej polemiki i pokazania jego ukrytej twarzy i intencji. Zresztą tak to już jest, że wobec Lisa, który nic nie robi sobie z opinii środowiskowej, panują inne standardy oceny, wobec pozostałych zupełnie inne. Takie jest właśnie to dziennikarskie&#8230; bagienko.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Polska została dziś zawłaszczona przez sondażokrację” &#8211; Wawrzyniec Konarski</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/01/%e2%80%9epolska-zostala-dzis-zawlaszczona-przez-sondazokracje%e2%80%9d-wawrzyniec-konarski/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/01/%e2%80%9epolska-zostala-dzis-zawlaszczona-przez-sondazokracje%e2%80%9d-wawrzyniec-konarski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 08:45:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5082</guid>
		<description><![CDATA[Polityka w Polsce, a zwłaszcza członkostwo w którejkolwiek z izb parlamentu okazało się znakomitym biznesem, jest połączeniem działalności politycznej z konkretnymi korzyściami merkantylnymi. Z prof. Wawrzyńcem Konarskim, politologiem UJ rozmawia Azrael. Prof Wawrzyniec Konarski, www.centrumprasowe.swps.pl Azrael Kubacki: Panie profesorze, jak Pan ocenia tegoroczną kampanię, czy da się do niej przyłożyć &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/01/%e2%80%9epolska-zostala-dzis-zawlaszczona-przez-sondazokracje%e2%80%9d-wawrzyniec-konarski/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="article_lead"><strong>Polityka w Polsce, a zwłaszcza członkostwo w którejkolwiek z izb parlamentu okazało się znakomitym biznesem, jest połączeniem działalności politycznej z konkretnymi korzyściami merkantylnymi. Z prof. Wawrzyńcem Konarskim, politologiem UJ rozmawia Azrael.</strong></div>
<div><a href="http://www.mojeopinie.pl/img/zoom4/SWPS_Konarski%20%281%29.jpg" target="foto"><img src="http://www.mojeopinie.pl/img/zoom3/SWPS_Konarski%20%281%29.jpg" alt="" /></a><br />
Prof Wawrzyniec Konarski, www.centrumprasowe.swps.pl</div>
<p><strong>Azrael Kubacki: Panie profesorze, jak Pan ocenia tegoroczną kampanię, czy da się do niej przyłożyć jakieś schematy, szablony z poprzednich kampanii wyborczych do parlamentu? </strong></p>
<p><strong>Prof. dr hab. Wawrzyniec Konarski</strong>: W sensie formy nie jest to kampania agresywna. Są w niej złośliwości, ale nie ma to tak ostrego wymiaru, jak słynny &#8222;dziadek z Wehrmachtu&#8221;, podobnych epitetów nie możemy znaleźć w tegorocznej kampanii. Co do jakości&#8230; jednak jest trochę merytoryczna, co mnie osobiście cieszy. Retoryka smoleńska ma w niej minimalne znaczenie. Wielokrotnie wcześniej sygnalizowałem, że najlepszym sposobem dialogu jest punktowa forma wypominania rządzącym tego, czego oni nie zrealizowali, pomijając motywacje atakujących, dlatego, że jest to pewna forma dialogu, choć na dużą odległość. Debaty Tusk &#8211; Kaczyński raczej nie będzie, ale jednak pewna znamiona dyskusji pomiędzy nimi są, jeden wyraża pewną opinię, a drugi się do niej odnosi, choć oczywiście tylko wtedy, kiedy jest im to na rękę.</p>
<p>Jakościową zmianą w tej kampanii jest to, że praktycznie całą kampanię po stronie PO wziął na swoje barki Donald Tusk, zajmuje się nie tylko strategią, ale również taktyką jej prowadzenia. Okazuje się po raz kolejny, że PO jest wewnętrznie partią bardzo oligarchiczną, w istocie wodzowską, ale jest to przekazywane w sposób miękki do mediów. W przypadku PiS-u mamy do czynienia z władzą w partii sprawowaną w sposób całkowicie autorytarny, natomiast w przypadku Donalda Tuska mamy autorytaryzm miękki co do formy, ale za to twardy co do treści. Oczywiście, tego na zewnątrz nie widać, nici wewnętrznych powiązań są ukryte, ale patrząc na brak cyrkulacji elit wewnątrz PO, widać twarde zarządzanie partią. Jest to siła Donalda Tuska, ale również jego słabość, ponieważ on sam musi być i mózgiem i motorem swojej formacji. Zdał sobie sprawę, że na niewielu swoich ministrów i współpracowników może liczyć.</p>
<p><span id="more-5082"></span></p>
<p><strong>Wspomniał Pan, że nie ma w debacie tematu katastrofy smoleńskiej, rzeczywiście nie ma jej w głównym nurcie kampanii, jest natomiast mocno nagłaśniana przez media sprzyjające PiS. </strong></p>
<p>Już wcześniej wyraziłem pogląd, że każda formacja, która by wprost nawiązywała do tragedii smoleńskiej, wykazałaby swoją miałkość. Retoryka smoleńska nie jest głównym motywem kampanii, to nie jest coś, od czego się wychodzi. Tragedia smoleńska nie stanowi głównej osi dyskusji i głównego elementu ataku PiS przeciwko PO. Pojawia się za to w wypowiedziach niektórych polityków PiS-u, ale sam przywódca partii unika tego tematu.</p>
<p><strong>Czy uważa Pan sondaże wyborcze za prawdziwy miernik preferencji wyborczych?</strong></p>
<p>Nie. Sondaże wyborcze, dziś, raczej bardziej dezinformują, niż informują, jest ich za dużo, robią je ośrodki badania opinii publicznej, których metodologia jest w zasadzie nieznana. Podobna sytuacja dotyczy prób ankietowanych poddanych badaniom. Już wiele miesięcy temu wyraziłem pogląd, że intensyfikacja wyników sondażowych w okresie przed kampanią i w jej trakcie, jest w istocie dezinformacją i formą manipulacji. Powoduje to zachwianie preferencji wyborców, którzy odchodzą od swoich poglądów, kierując się sondażami. Polska została dziś zawłaszczona przez sondażokrację. Według mnie ma miesiąc, a może i na trzy miesiące przed wyborami powinno się zakazać wszelkich sondaży, po to, aby opinia publiczna mogła uspokoić własne poglądy i odnieść się do tego, co prezentują partie polityczne według własnej skali racjonalności, a nie będąc pod wpływem bodźców płynących z sondaży. Ten pogląd teraz prezentuje PJN, uważając go za własny pomysł.</p>
<p><strong>Często wspomina Pan o oligarchizacji życia politycznego. Czy jeżeli PJN i Ruch Palikota wejdą do Sejmu, to nastąpi zauważalna zmiana? </strong></p>
<p>Z pewnością Sejm byłby o wiele barwniejszy, teraz jest dość nudny, nastąpiło zawężenie spektrum sił politycznych w nim występujących. Brakuje barwnych osobowości, takich jak Janusz Korwin-Mikke, abstrahując od jego słownictwa i estetyki politycznej, czy Andrzej Lepper, a ostatnio Janusz Palikot. Jeżeli Janusz Palikot wejdzie do Sejmu, będzie to trudne wyzwanie dla zasiadających w nim polityków, ponieważ zna on doskonale mechanizmy władzy, jest bezkompromisowy w swoich sądach, to nie jest typ outsidera, jak Andrzej Lepper. Janusz Palikot wszedł do polityki jako samodzielny gracz po doświadczeniach w Platformie Obywatelskiej. Teraz stoi on czele formacji populistyczno-lewicowej, z konkretnym przesłaniem, a nie ideologicznie eklektycznej, jaką była Samoobrona. Palikot, w przeciwieństwie do Leppera nie będzie grał na siebie, lecz dla swoich wyborców.</p>
<p><strong>Jak należy oceniać to, co się dzieje wokół Ruchu Palikota w ciągu ostatnich tygodni? To przestaje być partia niszowa, RP staje się partią drugiego, a może już pierwszego wyboru dla wyborców PO i SLD. Ostatnie wyniki zbliżając RP do poparcia na poziomie 10%.</strong></p>
<p>Janusz Palikot odrobił lekcję. Kiedy zaczynał budowę swojego ruchu, byłem do tego nastawiony sceptycznie. Pierwsze wrażenie było takie, że będzie to formacja populistyczn0-lewicowa o charakterze happeningowym. Okazuje się, że jednak Janusz Palikot potrafił przenieść wzorce działalności biznesowej na grunt polityczny, choćby formułę działania step by step. Najpierw wycofał się z mediów i podjął ciężką, katorżniczą pracę od podstaw, organizując struktury. I dziś robi niesamowitego psikusa, głównie PO i SLD. Jest to taki typ przywódcy, lewicowego, który jest marzeniem wielu wyborców, nie tylko ludzi młodych i outsiderów. I to jest niebezpieczeństwo dla SLD, Janusz Palikot wypełnia pewną lukę lewicowych środowisk, tęskniących za politykiem w miarę młodym, dynamicznym, nazywającym rzeczy po imieniu, inspirującym członków i aktywistów jego ruchu. I mamy do czynienia z pewnym fenomenem, jedyną taką personifikacją ruchu politycznego, działaniem świadomym, przeprowadzonym przez lidera. Ale nie chodzi tylko o jego wizerunek &#8211; za tym idzie również praca organiczna, inaczej skończyłoby się to fiaskiem, tak jak było na przykład w przypadku inicjatywy politycznej byłej minister Aldony Kameli-Sowińskiej&#8230;</p>
<p><strong>Jak Pan ocenia uczestnictwo w tegorocznych wyborach tak dużej liczby celebrytów&#8230; byłych sportowców, aktorów, próba wejścia znów do polityki pani Anny Kalaty? </strong></p>
<p>Oceniam to, jako analityk, bardzo krytycznie. To drugi syndrom polskiej polityki, obok jej oligarchizacji &#8211; de-profesjonalizacja. To z kolei łączy się z inną obsesją polskiej polityki, czyli z koniecznością reelekcji&#8230;</p>
<p><strong>No, właśnie&#8230; po ponad 20 latach polskiej demokracji wydawałoby się, że polska polityka powinna być bardziej profesjonalna, a okazuje się, że tak naprawdę poważnych tematów w dyskusji wyborczej nie ma.</strong></p>
<p>Polityka w Polsce, a zwłaszcza członkostwo w którejkolwiek z izb parlamentu okazało się znakomitym biznesem, połączenie działalności politycznej z konkretnymi merkantylnymi korzyściami z tego płynącymi, spowodowało olbrzymią presją na to, aby wejść do struktur politycznych, które formalnie sprawują władzę. I ludzie, którzy kompletnie się na tym nie znają, ale są znani, są pomocni tym, którzy są mocniej osadzeni w polityce, do tego, aby przebić przeciwnika. Niestety, partie nie dysponują odpowiednim zapleczem ludzi profesjonalnie przygotowanych, jednocześnie powszechnie znanych. Stąd sięganie po aktorów, sportowców, czy po takie osoby, jak Anna Kalata, która przecież była nieudanym ministrem.</p>
<p><strong>Czy mógłby Pan scharakteryzować kampanie wyborcze poszczególnych partii politycznych? </strong></p>
<p>Platforma Obywatelska ma trudność w znalezieniu oryginalnego sposobu na kampanię. PO się spóźnia, jest raczej reaktywna, a nie nadaje ton. Partią aktywną stał się znów PiS, ale to partia janusowa. Z jednej strony w PiS pojawiły się twarde tony, twarde warunki stawiane przeciwnikowi, potem znów PiS wrócił do eksperymentu z roku 2010, czyli do pokazania &#8222;ludzkiej twarzy&#8221;. Jeżeli to PiS jest bardziej aktywny, to jednak nie wiemy do końca, jak zachowają się wyborcy, patrząc znów na jej przemianę. Dotyczy to także żelaznego elektoratu tej formacji.</p>
<p>Jeżeli chodzi o Sojusz Lewicy Demokratycznej, to jest ona w sytuacji dramatycznej. Jej przywódca w zeszłym roku nie uzyskał wsparcia aparatu partyjnego, w związku z tym podjął decyzję oparcia się o tę grupę, która z nim pozostała. I wygląda na to, że jest to operacja nieudana. Największy atutu SLD, poseł Bartosz Arłukowicz z partii odszedł i winny jest temu sam Grzegorz Napieralski. Choć nie tylko &#8211; Napieralski jest winny grzechu zaniechania, ponieważ nie eksponował Arłukowicza jako osobę ważną dla polskiej lewicy, natomiast sam poseł Arłukowicz wykazał się grzechem niecierpliwości i okazał się człowiekiem doczesnym. I to dla niego osobiście jest problem, w PO jest tylko ozdobnikiem. SLD jest partią, która jest ogarnięta poważnym kryzysem przywództwa i nie dysponuje grupą ludzi, którzy w odczuciu społecznym nadawali by się do współrządzenia.</p>
<p>Polskie Stronnictwo Ludowe. PSL jest taki sam, jak zawsze. W ich kampanii nie ma nic nowego, poza spotem reklamowym z disco polo. Prezes Waldemar Pawlak nic nie zrobił w ciągu ostatnich lat, aby zmienić wizerunek partii tradycyjnie chłopskiej na partię centrową, tak jak to się stało w krajach skandynawskich. W tych krajach, szczególnie w Finlandii i Szwecji, partie agrarne, chłopskie stały się silnymi partiami centrum sceny politycznej, zdolnymi do koalicji. PSL ma stały elektorat, ale jest to cały czas na granicy progu wyborczego. Może to oznaczać, że jeżeli PSL nie odniesie sukcesu, przywództwo Waldemara Pawlaka może zostać poddane kontestacji.</p>
<p>Polska Jest Najważniejsza. PJN chyba jednak do parlamentu nie wejdzie. Chcąc się utrzymać na rynku politycznym, PJN musi pokazać, że jest drużyną. Na razie jest to tylko wrażenie drużyny, a jest to trochę za mało. Grupa ciekawych indywidualności z Pawłem Kowalem i Pawłem Poncyliuszem i Janem Ołdakowskim na czele (który nie wiedzieć czemu zniknął&#8230;), ale w ramach tego zestawu nie działają wspólnie. I to może grozić tym, że jeżeli nawet mogą wejść do parlamentu, to w przyszłości zostaną wchłonięci przez Platformę Obywatelską.</p>
<p>O Januszu Palikocie już mówiliśmy, to największe odkrycie tej kampanii i chyba jej największy beneficjent&#8230;</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę</strong>&#8230;</p>
<p><strong>Wawrzyniec Konarski (ur. 1957)</strong> – <em>polski politolog, profesor Uniwersytetu Jagielońskiego, Instytut Studiów Regionalnych Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych.</em></p>
<p>Zajmuje się między innymi zagadnieniami systemów politycznych, partii i systemów partyjnych. Wykładowca na wielu uczelniach zagranicznych, m.in. w takich krajach, jak USA, Finlandia, Dania, Irlandia, Chorwacja, Niemcy. Autor wielu prac monograficznych z dziedziny politologii, w języku polskim i angielskim.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Tekst opublikowany na portalu MojeOpnie.pl</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/01/%e2%80%9epolska-zostala-dzis-zawlaszczona-przez-sondazokracje%e2%80%9d-wawrzyniec-konarski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaczyński ogłupia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/18/kaczynski-oglupia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/18/kaczynski-oglupia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Sep 2011 16:30:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5055</guid>
		<description><![CDATA[Joanna Kluzik-Rostkowska, kiedyś członkini Prawa i Sprawiedliwości, teraz, po przygodzie z PJN, kandydatka PO do Sejmu, napisała do Tomasza Poręby, szefa sztabu wyborczego PiS list otwarty. Ostrzega w nim polityków bliskich Jarosławowi Kaczyńskiemu, że obserwując kampanię wizerunkową szefa PiS, jaka jest prowadzona od pewnego czasu, widzi w niej dokładnie to &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/18/kaczynski-oglupia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Joanna Kluzik-Rostkowska, kiedyś członkini Prawa i Sprawiedliwości, teraz, po przygodzie z PJN, kandydatka PO do Sejmu, napisała do Tomasza Poręby, szefa sztabu wyborczego PiS list otwarty. Ostrzega w nim polityków bliskich Jarosławowi Kaczyńskiemu, że obserwując kampanię wizerunkową szefa PiS, jaka jest prowadzona od pewnego czasu, widzi w niej dokładnie to samo, czego była świadkiem (i współtwórcą, jako szefowa sztabu wyborczego) w roku 2010, w czasie kampanii prezydenckiej. Widzi zakłamanie, puste deklaracje i obietnice, które dzień po wyborach zostaną zanegowane i wyrzucone na śmietnik. Kluzik-Rostkowska zawraca uwagę, że tego rodzaju &#8222;trik wizerunkowy&#8221; może udać się tylko raz, a wiarygodność straci nie Kaczyński, ale osoby, które mu pomagają. I przytacza na dowód własną osobę, jako tę naiwną, która podczas poprzedniej kampanii &#8222;miała głębokie poczucie, że mówi Polakom prawdę&#8221;, i uważała, że &#8222;Jarosław Kaczyński chce poważnej dyskusji o polskich sprawach, o miejscu Polski w Europie, że ma politycznych przeciwników, a nie wrogów.&#8221; W ciepły lipcowy wieczór wyborczy okazało się, jak bardzo się myli&#8230;</p>
<p>Niektórzy oskarżają Joannę Kluzik-Rostkowską, że jest całkowicie niewiarygodna (taką opinię wygłosił dziennikarz &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, Piotr Zaremba w niedzielnym programie &#8222;Loża prasowa&#8221; w TVN24). Tylko, że kto inny, jakie nie były szef sztabu kandydata na prezydenta może wiedzieć, jakie zdolności manipulacji tkwią w Kaczyńskim i jak potrafi oszukać on nie tylko wyborców, pardon, wyznawców, lecz również swoje otoczenie. Nie tylko ona, ale również inni Michał Kamiński, Paweł Poncyliusz, Jan Ołdakowski, czy Marek Migalski płacą teraz cenę za zaufanie, jakim obdarzyli Kaczyńskiego. Ta cena to prawdopodobnie ich brak w polskiej polityce&#8230;</p>
<p>Kaczyński nie musi przekonywać swojego twardego elektoratu. On jest już kupiony, obezwładniony i zmanipulowany. To ci, którzy święcie wierzą w spisek smoleński, w to, że żyjemy pod rządami Donalda Tusk w kondominium rosyjsko-niemieckim, że polski katolicyzm jest zagrożony przez wpływy szatana, którego emisariuszem stała się muzyk rockowy, Adam Darski &#8211; Nergal. Czeka nas katastrofa państwa, społeczeństwa, a jedyną nadzieją jest &#8222;pisowski lud&#8221;, który na kolejną miesięcznicę wręczy Kaczyńskiemu złote klucze do władzy. Jarosław Kaczyński nie buduje państwa alternatywnego &#8211; on już je zbudował w świadomości dużej części społeczeństwa. I to jest problem, z którym trzeba się będzie zmierzyć &#8211; dłużej, niż przez jedno pokolenie&#8230;</p>
<p><span id="more-5055"></span></p>
<p>Kaczyński ma wielu stronników. To przede wszystkim dziennikarze, którzy w pełni świadomie uczestniczą w tej manipulacji, kreując znów postać dobrotliwego, ciepłego pana, który zaniepokojony jest losami państwa i ludzi. A to pochyli się nad dziećmi, przypomni o doli stoczniowców, będzie się solidaryzował z wyzyskiwanymi rolnikami, współczuje kierowcom, którzy stać muszą korkach na nowo budowanych autostradach. A dziennikarze utwierdzają wyznawców, że winny za to wszystko jest rząd Donalda Tuska (mantra &#8211; &#8222;wina Tuska&#8221;).</p>
<p>Drugą, jeszcze silniejszą i zdeterminowaną grupą, która sprzyja Kaczyńskiemu i będzie miała kolosalny wpływ na wybory, szczególnie w małych ośrodkach miejskich i na wsiach, jest kler katolicki. Otwarcie, jak nigdy dotąd wspiera PiS, niektórzy kandydaci na posłów, jak choćby Jan Żaryn, kandydat z województwa olsztyńskiego, nie wahają się robić spotkań wyborczych w kościołach, po mszach. Kościół ma tym swój własny interes. Wie doskonale, że jego pozycja systematycznie spada, afera z przekrętami komisji majątkowej została zręcznie &#8211; przy wydatnym udziale Platformy Obywatelskiej &#8211; &#8222;skręcona&#8221;, ale jej zgniły zapach czuć dalej w powietrzu. Zmiany cywilizacyjne są nieuchronne, laicyzacja powoli następuje. I tylko w PiS nadzieja, że normy zakazów, nakazów i terroru katolickiej poprawności zostaną utrzymane.</p>
<p>A teraz gra idzie o tych, którym można sprzedać proste prawdy, że są źle traktowani przez rząd Donalda Tuska. Stąd seksistowka w swojej wymowie kampania promowania młodych działaczek PiS na plakatach i bilbordach. Kaczyński tłumaczy wprawdzie, że to nic takiego, że kandydatki na posłanki są &#8222;młode i ładne&#8221;, ale Joanna Kluzik-Rostkowska przytomnie przypomina, jak po ubiegłorocznej kampanii nie była już politykiem, ale razem z Pawłem Poncyliuszem została określona jako &#8222;piękna buzia&#8221;&#8230; I te młode kobiety, teraz chętnie eksponowane, jeżeli nawet cześć z nich wejdzie do Sejmu, to zajmą miejsca w 7, 8 rzędzie&#8230; Bo i tak będzie rządził zakon, wyznaczony przez samego prezesa.</p>
<p>Gra idzie o zdobycie elektoratu niezdecydowanego, przy maksymalnym obniżeniu frekwencji, działającej na korzyść Platformy Obywatelskiej. Dlatego między innymi sam Kaczyński, jak również jego pomocnicy unikają debat, nie tylko z tego powodu, że nie ma przygotowanych merytorycznie fachowców. Również dlatego, że chce ponad głowami innych kandydatów, a także samego Donalda Tuska dotrzeć do wyborców ze swoim przekazem, niezakłóconym przez wątpliwości i debatę innych polityków. Jego argumenty są przez to bardziej &#8222;czyste&#8221; i przekonujące, jeżeli nie podlegają weryfikacji przez konkurentów. Bo jedyna prawda, jedyne dobre rozwiązania problemów mogą pochodzić z krynicy wiedzy i doświadczenia samego prezesa. To on stoi za programem politycznym, społecznym ekonomicznym &#8211; i on mylić się nie może&#8230; Efektem takiego podejścia jest to, że nikt nie może spytać Jarosława Kaczyńskiego, gdzie i jak zamierza zdobyć pieniądze na swoje rozliczne projekty. Bo w materiałach pisanych trudno znaleźć źródła finansowania, co jest szczególnie ważne w kryzysie. Jest jeszcze jeden powód unikania debaty przez samego szefa PiS-u &#8211; to przegrana z kretesem wymiana opinii z Donaldem Tuskiem w roku 2007. Wie doskonale, że jeżeli potwierdzą się niektóre sondaże o małej różnicy poparcia dla PO i PiS, telewizyjna debata może mieć kolosalne znaczenie. A nie czuje się na siłach wobec witalności, przygotowania premiera stanąć do zwarcia.</p>
<p>Z głównego nurtu przekazu kampanii zniknęła sprawa katastrofy smoleńskiej, aktywność Antoniego Macierewicza zmalała &#8211; tę rolę spełniają media Tomasza Sakiewicza i braci Karnowskich, one są od brudnej roboty. Ale wyborcom dobitnie należy przypomnieć, że gra idzie o to, czy rządzić będą zwolennicy &#8222;Republiki Smoleńskiej&#8221;, czy III Rzeczpospolitej. Jeżeli Polacy pozwolą na to, aby państwem rządziła ta pierwsza opcja, to niech po 9. października nie płaczą, że państwem rządzi Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro, Anna Fotyga, a do służb wróci Bogdan Święczkowski&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael ​</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><strong>*PS.</strong> <span style="color: #ff0000;"><em>Zapraszam jutro rano do TOK FM, godzina 8.00, będę komentował sprawy polityczne, razem z red. Ewą Siedlecką z &#8222;GW&#8221; i Michałem Szułdrzyńskim z &#8222;Rzepy&#8221;.</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/18/kaczynski-oglupia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Puste debaty</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/puste-debaty/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/puste-debaty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 10:17:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5037</guid>
		<description><![CDATA[Debaty, debaty, debaty&#8230; najczęściej słyszane słowo w tegorocznej kampanii wyborczej. Wszyscy komentatorzy, obserwatorzy twierdzą, że obok samego aktu wyborczego, właśnie debata jest kwintesencją demokracji. Wyborcom się to należy, wyborcy mają prawo poznać programy partii i poglądy polityków na rożne sprawy. I naiwnie sądzi się, że na tej podstawie podejmą decyzję &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/08/puste-debaty/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Debaty, debaty, debaty&#8230; najczęściej słyszane słowo w tegorocznej kampanii wyborczej. Wszyscy komentatorzy, obserwatorzy twierdzą, że obok samego aktu wyborczego, właśnie debata jest kwintesencją demokracji. Wyborcom się to należy, wyborcy mają prawo poznać programy partii i poglądy polityków na rożne sprawy. I naiwnie sądzi się, że na tej podstawie podejmą decyzję wyborczą, na kogo oddać głos. Jak to się ma do deklarowanego zainteresowania życiem politycznym, a przede wszystkim do frekwencji wyborczej &#8211; już rzadko kto wspomina. A frekwencja w Polsce raczej nie przekracza 50% uprawnionych do głosowania&#8230;</p>
<p>Odbyła się pierwsza debata merytoryczna w telewizji publicznej, z udziałem przedstawicieli wszystkich komitetów wyborczych. Oglądalność &#8211; niewiele przekroczyła 1,2 mln widzów, co jak na temat (gospodarka), miejsce i czas jest wynikiem po prostu nędznym. I potwierdza opinię, że elektorat nie interesuje się merytoryczną zwartością programów, ale wizerunkiem polityków. Debata zresztą &#8222;zasługiwała&#8221; na taką oglądalność. Była źle zorganizowana, chaotyczna (bezsensowne pytania video od widzów), a skład dyskutantów i czas na wypowiedzi skłaniał raczej do solowych, populistycznych występów, a nie do dyskusji, czyli debaty. I zamiast poznania racji poszczególnych komitetów wyborczych, partii politycznych, otrzymaliśmy kolejną dawkę szumu informacyjnego i politycznego PR. Dlatego najlepiej wypadli populiści lewicowi, Janusz Palikot i Bogusław Ziętek, a najgorzej naukowiec reprezentujący PiS, profesor Jerzy Żyżyński. A gwiazdą debaty był prowadzący redaktor Tadeusz Mosz, mający wybitne zdolności do autopromocji&#8230;</p>
<p><span id="more-5037"></span></p>
<p>Debaty będą się powtarzały, mam nadzieję, że jednak bardzie składne i merytoryczne, ale publika czeka tak naprawdę na starcie gigantów &#8211; Jarosław Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Wprawdzie premier uznał, że szef PiS-u piękną panną nie jest i nie będzie się za nim uganiał, ale logika kampanii wskazuje, że do takiego starcia dojść musi. Jeżeli uznamy, że Kaczyński chce odzyskać stanowisko premiera, wygrywając wybory, to musi stoczyć batalię z Tuskiem &#8211; co nie jest dla niektórych tak jednoznaczne. I choć sprawia wrażenie, że boi się stanąć przed kamerami w zwarciu z premierem, pamiętając porażkę z roku 2007, będzie musiał stanąć do konfrontacji. Z drugiej strony Donald Tusk musi potwierdzić swoje silne przywództwo państwa, a może to uczynić tylko w starciu z Kaczyński, bo przecież nie w dyskursie z Pawłem Kowalem, Grzegorzem Napieralskim, czy koalicjantem z PSL, Waldemarem Pawlakiem. Nie po to obaj politycy dążyli przez lata do budowy układu dwupartyjnego, gdzie na scenie miała zostać prawica liberalna i prawica nacjonalistyczna, aby teraz uciekać od dyskusji&#8230; Dlatego unikanie debat to raczej krótkookresowa taktyka i szukanie korzystnych pozycji, a nie strategia.</p>
<p>Atmosferę konfrontacji usiłował podgrzać Jarosław Kaczyński, wystawiając do walki byłą minister finansów swojego rządu, a kiedyś działaczkę PO, profesor Zytę Gilowską, która miała &#8222;rozjechać&#8221; Jana Vincenta Rostowskiego. Pani minister, obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej zrobiła entrée na scenę polityczną, udzielając wywiadu stricte politycznego dla tygodnika &#8222;Uważam Rze&#8221;. Pani profesor już widziana była w nowym rządzie PiS-u w roli ministra i oczywiście zbawcy polskich finansów publicznych. Okazało się jednak, że zasiadanie w RPP kłóci się z jakąkolwiek aktywnością polityczną, bo tak określa rolę członka tego ciała ustawa o NBP, a także dobre praktyki działalności publicznej. I przykre jest to, że dopiero dobitne stanowisko prezesa NBP, Marka Belki, zmusiło Zytę Gilowską do wycofania się z tego niefortunnego pomysłu. Bo zaangażowanie polityczne, a jeszcze ściślej, partyjne, nie przystoi członkowi ciała instytucjonalnego banku centralnego, stojącego na straży bezpieczeństwa finansowego państwa. I opinia znakomitego konstytucjonalisty, profesora Piotra Winczorka, że &#8222;Członkiem partii staje się de facto ten, kto uczestniczy w jej pracach, wspiera ją jawnie i z zaangażowaniem w sytuacjach tak szczególnych jak kampania wyborcza&#8221;, jest już właściwie tylko memento po zamknięciu sprawy. Cała sprawa to jednak poważny cios w wizerunek PiS.</p>
<p>Problemów do poruszenia w debatach jest wiele. Szkolnictwo, podstawowe i wyższe, obronność, ochrona zdrowia, finanse publiczne w dobie wzrastającego zadłużenia i spodziewanego kryzysu, bezrobocie, rolnictwo, sprawy międzynarodowe, szczególnie w kontekście kryzysu Unii Europejskiej i strefy euro. Tylko, że w polskiej przestrzeni publicznej takie debaty powinny trwać permanentnie. A tematem dyskusji przez ostanie 1,5 roku, na życzenie głównie Prawa i Sprawiedliwości, była katastrofa smoleńska i szukanie winnych, którzy do niej doprowadzili. I to było z korzyścią dla Platformy Obywatelskiej, która mogła spokojnie zarządzać państwem i &#8222;wieźć&#8221; się do wyborów. Teraz, dokładnie na miesiąc przed wyborami, w gorączce przedwyborczej, nie ma szans na poważne i wiążące dyskusje. Również z tego powodu, że po stronie opozycji, także pozaparlamentarnej, nie ma fachowców, którzy są wstanie podjąć poważną debatę. Bo jakość polskiej polityki jest z roku na rok coraz gorsza i następny parlament nie będzie lepszy od tego, jaki kończy kadencję w październiku. Niestety&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/puste-debaty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pod białą flagą</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/06/pod-biala-flaga/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/06/pod-biala-flaga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2011 09:19:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5034</guid>
		<description><![CDATA[Tegoroczna kampania wyprana jest z treści jak żadna inna do tej pory. Tak do końca nie wiadomo, czy jest to wina partii politycznych i sztabów wyborczych, czy może jednak jakości przekazu mediów. Bo media, szczególnie te elektroniczne, są już bardziej tabloidami, niż ośrodkami opinii i kontroli działalności polityków. Króluje narracja, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/06/pod-biala-flaga/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Tegoroczna kampania wyprana jest z treści jak żadna inna do tej pory. Tak do końca nie wiadomo, czy jest to wina partii politycznych i sztabów wyborczych, czy może jednak jakości przekazu mediów. Bo media, szczególnie te elektroniczne, są już bardziej tabloidami, niż ośrodkami opinii i kontroli działalności polityków. Króluje narracja, marketing, przekaz wizualny, a nie słowo, dyskusja, program. Choć jest jedno słowo, które w tym roku, przed październikowymi wyborami robi furorę. To słowo debata.</p>
<p>Wszyscy dyskutują o tym, kto, kiedy i z kim będzie debatował. Jak na drugi miesiąc oficjalnej kampanii wyborczej, odbyła się do tej pory jedna poważna debata telewizyjna, dotycząca spraw ochrony zdrowia. Szefowie najpoważniejszych partii politycznych tokują samodzielnie przed kamerami, jak zrobił to Jarosław Kaczyński w Polsat News i TVP Info i Donald Tusk w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej. Innych szefów partii trudno zobaczyć w klasycznych debatach przedwyborczych, raczej są to relacje z &#8222;terenu&#8221;, ze spotkania z wyborcami. Ale trudno z tych spotkań wyciągnąć jakiekolwiek wnioski co do programów, planów, zamierzeń partii politycznych po wygranych wyborach, lub w opozycji. Wprawdzie wszyscy wszystkim zarzucają brak programu i pomysłów na Polskę, ale jednocześnie twardo trzymają przy piersi swój własny program. I istnieje takie podejrzenie, że tego programu nie mają. Tu w najlepszej sytuacji jest Platforma Obywatelska, która po prostu może zaproponować kontynuację swojego programu i rządzenia, co jak pokazują sondaże, w dłuższym okresie, wyborców zadowala.</p>
<p><span id="more-5034"></span></p>
<p>Oczywiście, unikanie debat to także pomysł na kampanię. Niektórzy uważają, że oskarżanie innych o unikanie debat, przy jednoczesnym stawianiu własnych warunków i ograniczeń, też może być pomysłem kampanijnym. Celuje w tym Prawo i Sprawiedliwość, które stawia absurdalne warunki Donaldowi Tuskowi i PO, nie do przyjęcia w demokratycznych warunkach, aby potem jego i polityków jego formacji oskarżać o unikanie spotkań. Najpierw były propozycje spotkań w centrum programowym PiS-u w siedzibie partii na Nowogrodzkiej, teraz z kolej jest dziwaczny warunek zwinięcia białej flagi.</p>
<p>Wszyscy komentatorzy zachodzą w głowę, o co właściwie Jarosławowi Kaczyńskiemu z tą białą flagą chodzi i rozglądają się po budynkach rządowych, czy aby gdzieś może ona nie wisi. Tym bardziej, że te żądanie Kaczyński powtórzył w ciągu ostatnich dni wielokrotnie. Ci bardziej ambitni wiążą to wezwanie szefa PiS-u z jego wcześniejszymi opiniami, że Polska pod rządami Donalda Tuska jest kondominium rosyjsko-niemieckim i że teraz chodzi mu o zaniechanie uległości wobec Moskwy i Berlina. Gdzieś w tle jest oczywiście sprawa smoleńska&#8230; Inni twierdzą, że tu chodzi raczej o uległość premiera wobec krajowych oligarchów, bogaczy i zapewne nieśmiertelnego układu&#8230;</p>
<p>A tak naprawdę to kolejne zagranie czysto marketingowe, mające kilka celów. Po pierwsze, odłożenie w czasie debaty pomiędzy Kaczyńskim i Tuskiem, ponieważ szef PiS, mając w pamięci spotkanie przedwyborcze w TVP w 2007 spotkania się po prostu boi. Wie, że wyraźna przegrana może nie tylko przyczynić się do przegranej w wyborach, ale również naruszyć jego pozycję w partii. Po drugie, to gra czysto wizerunkowa, odwołanie się do starego schematu podziału ma &#8222;my&#8221; &#8211; patrioci, &#8222;oni&#8221; &#8211; zaprzańcy, to gra na pokazanie Tuska i PO jako partii anty polskiej. Po trzecie, to próba ustawienie się w roli tego, który rozdaje karty i dyktuje warunki. Tylko, że na te zagrania marketingowe wszyscy już znają i mało kto się na nie łapie&#8230;</p>
<p>Jeden z publicystów zwrócił mi uwagę na ciekawe zjawisko. Platforma Obywatelska jest oskarżana, że w swojej działalności kieruje się głównie politycznym PR, marketingiem i wynikami sondażowymi, ale to właśnie Prawo i Sprawiedliwość bardziej wierzy, że odpowiednie metody politycznego marketingu mogą być podstawą sukcesów wyborczych. Swego czasu duet spin doktorów Michał Kamiński i Adam Bielan prowadził na rzecz PiS kampanie czysto wizerunkowe i marketingowe, ten drugi jeździł nawet do Stanów Zjednoczonych podpatrywać najlepszych w tym fachu. Potem mieliśmy kampanię prezydencką 2010 roku, kiedy widzieliśmy wyciszonego, intelektualnego, stonowanego Jarosława Kaczyńskiego. Pamiętamy jego odniesienia do brata i katastrofy smoleńskiej, ale sprawa rozliczeń, kary i win była głęboko schowana. Najbardziej charakterystycznym elementem kampanii był spot z pianinem w tle i przesłanie do braci Rosjan&#8230; Co było potem, po 4. lipca 2010 roku &#8211; doskonale pamiętamy. Dziś w ramach marketingu politycznego Prawo i Sprawiedliwość kokietuje środowiska kibolskie, stawiając je na piedestale polskiego patriotyzmu&#8230;</p>
<p>Kampania jest w tym roku dla bardziej wyrobionych obserwatorów, bardziej analitycznych, nudna i przewidywalna. Pierwsza czwórka jest właściwie ustawiona w peletonie, gra idzie o to, czy PJN i Ruch Palikota wejdą do Sejmu. A programy, wyborcy, ich oczekiwania? Jakoś mało kto się z polityków głównych partii tym przejmuje&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/06/pod-biala-flaga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Otrzeźwiająca debata</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/03/otrzezwiajaca-debata/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/03/otrzezwiajaca-debata/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Sep 2011 15:21:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5028</guid>
		<description><![CDATA[Jarosław Kaczyński godząc się na spotkanie z dziennikarzami TVP Info i Polsat News, Andrzejem Godlewskim i Dorotą Gawryluk wiedział doskonale, czego można oczekiwać. Spotkanie, szumnie nazwane debatą, miało określone cele. Pierwszym z nich było pokazanie, że szef Prawa i Sprawiedliwości jest najpoważniejszym partnerem politycznym rządzącego Donalda Tuska i że należy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/03/otrzezwiajaca-debata/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jarosław Kaczyński godząc się na spotkanie z dziennikarzami TVP Info i Polsat News, Andrzejem Godlewskim i Dorotą Gawryluk wiedział doskonale, czego można oczekiwać.</p>
<p>Spotkanie, szumnie nazwane debatą, miało określone cele. Pierwszym z nich było pokazanie, że szef Prawa i Sprawiedliwości jest najpoważniejszym partnerem politycznym rządzącego Donalda Tuska i że należy się z nim liczyć. Utwierdził go w tym zaraz na początku spotkania redaktor Godlewski, pytając czy prawdą jest to, że wewnętrzne sondaże pokazują, że PiS wygra. Kaczyński ochoczo na to przystał, sugerując, że zwycięstwo będzie tak wyraźne, że jego formacja będzie rządzić samodzielnie.</p>
<p>Po drugie, otrzymał bezpłatny czas reklamowy, całe 50 minut, gdzie mógł do woli sobie pohasać, poopowiadać różne rzeczy, a dziennikarze niespecjalnie mu przeszkadzali. Nawet kiedy zadawali pytania trudniejsze, czynili to w sposób i z miną taką, jakby się tego wstydzili. Po trzecie, Kaczyński swoim występem włożył kij w szprychy konkurencyjnej, prawdziwej debacie na temat służby zdrowia, odciągając dość skutecznie widzów od tamtego, profesjonalnego i dobrego spotkania.</p>
<p>Co do warstwy merytorycznej spotkania, nie dowiedzieliśmy się wiele nowego, a właściwie potwierdziła się znana już prawda, że lider największej partii opozycyjnej nie jest wstanie przedstawić programu i planu rządzenia państwem, jeżeli doszedłby do władzy. Więcej, poza teorią silnej, scentralizowanej władzy, Jarosław Kaczyński nie ma pomysłu na państwo. Wszystkie jego poprzednie pomysły, łącznie ze zmianami w Konstytucji, zostały już dawno sprane. Dlatego też głównym motywem spotkania były odniesienia do rządów Donalda Tuska w każdym prawie momencie, czego symbolem miała być biała flaga powiewająca nad Kancelarią Premiera Rady Ministrów, oznaczająca brak samodzielności Donalda Tuska w polityce wewnętrznej i zagranicznej.</p>
<p><span id="more-5028"></span></p>
<p>Kaczyński swoje rządy chciałby rozpocząć audytem stanu państwa, co pachnie słynną &#8222;Białą Księgą&#8221;, która z reguły jest zbiorem oskarżeń poprzedniego rządu. Potem przeszedł do szczegółów, które po analizie (jeżeli potok myśli prezesa można poddać analizie&#8230;) okazują się zbiorem populistycznych pomysłów z socjalistycznym zacięciem. Kaczyński wspomniał, że rząd Donalda Tuska zadłużył państwo w sposób straszliwy, po czym przedstawił kilka pomysłów, które kosztowałby grube miliardy złotych. Dla rolników &#8211; większe dopłaty, młodym dołoży do mieszkania, a studentom pozwoli do woli studiować za darmo na wielu kierunkach. Na pytanie, skąd na to środki, powiedział, że przed audytem nie wie, ale na pewno są gdzieś poukrywane, dociśnięty lekko przez dziennikarzy stwierdził, że w najgorszym przypadku podniesie podatki dla najbogatszych. Z jednej więc strony zamierza wzbudzić nową falę młodego kapitalizmu, a z drugiej strony złupić ten stary, prawdopodobnie podnosząc stawkę podatku dla prowadzących działalność gospodarczą. Łupieżcy socjalizm&#8230; Pomysły prezesa tak naprawdę uderzyłyby to nie w dużych, ale w średnich i małych przedsiębiorców. Dziennikarze próbowali się dowiedzieć szczegółów, na przykład w sprawie KRUS-u, ale prezes bronił się jak mógł. Potwierdza się to, że Jarosław Kaczyński o gospodarce wie tylko ze słyszenia, a jego poglądy ekonomiczne to poglądy jego ostatniego rozmówcy&#8230;</p>
<p>Próbowano przypomnieć Kaczyńskiemu jego obsesje, walkę z układem, ale dziennikarze robili to w sposób taki, aby przypadkiem go nie urazić. Nie poruszano na przykład sprawy wniosków komisji Ryszarda Kalisza, które mogą Kaczyńskiego zaprowadzić przed Trybunał Stanu. Nie wspomniano o lekceważącym stosunku Kaczyńskiego wobec urzędu prezydenckiego, generalnie nie spytano się go o to, czy jeżeli wróci do władzy, będzie działał w ramach porządku prawnego III RP, czy może jednak zamierza budować państwo alternatywne.</p>
<p>Ale powiało też optymizmem, takim rześkim. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jeżeli powróci do władzy, to w skład jego rządu wejdą ludzie sprawdzeni, doświadczeni, ba, z charyzmą &#8211; Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro i Anna Fotyga. Jeżeli wyżej opisane pomysły prezesa Jarosława Kaczyńskiego nie są może przekonujące, to taki zestaw jego współpracowników każe się poważnie zastanowić, czy nie głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Bo przecież &#8222;Polacy zasługują na więcej&#8221;&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/03/otrzezwiajaca-debata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

